Teściowa chce naszego rozwodu?

23.11.15, 12:15
Stosunki z tesciowa miałam naprawdę super... Do momentu jak zaszłam w ciążę i przez pierwsze 3 miesiące fatalnie się czułam a potem musiałam leżeć, również w szpitalu. Teściowa wtedy chyba poczuła jak słaba i bezbronna byłam i rozpoczęła drobne proby wejścia mi na głowę. Nie zwracałam uwagi to - mieszkamy sami, jesteśmy samodzielni finansowo - Tesciowa zaoferowala się że skoro mam leżeć to będzie pomagać tzn. cos ugotuje, posprzata. Przez ten cały czas powtarzala, że jej koleżanki z pracy tez mialy leżeć, ale chodziły i szczęśliwie donosiły ciążę... O pomoc nikt jej nie prosił, sama sie zaoferowała, a wręcz czasem narzucala, że ugotuje itp. Moja mam też pomagala. Niby generalnie było ok, ale np. moje koszule nocne wyprala ze szmatami od podlogi co tylko przez przypadek zauważyłam. Nie zareagowałam.

Tydzień przed świętami w zeszym roku przylapalam Meza na "rozmowach" na czacie i innych "rzeczach". Doszło do kłótni i cichych dni. Teściowa będąc u nas bardzo chciała się dowiedzieć o co poszło i jak sie nie dowiedziała to z płaczem uciekła. Mąż ja gonił bo nikt nie wiedział o co chodziło(ani ja ani Maz złego słowa jej nie powiedzieliśmy). Wychodzi na to że obraziła się bo chcielismy zachować powód kłótni dla siebie. Zadzwoniłam, przeprosiłam, chociaż nie wiem za co.
2 dni przed Wigilią będąc u nas naskoczyła na mnie krzycząc, płacząc... Sama nie wiedziała o co jej chodzi bo na prawdę niczym jej nikt nie uraził. Wtedy się odgryzłam i znów uciekła. A za tydzień dzwoni jak gdyby nigdy nic... A było z jei strony na prawdę nieprzyjemnie... Na Wigilię pozwolono mi wyjść do rodziców (te same miasto). Potem mieliśmy się spotkać z Teściową u nas, kiedy dotarłam na górę, Teściowa juz byla obrażona bo nic nie bylo na stole tylko w kuchni. Wypiła herbatę i Mąż ją odwiózł. Było bardzo nieprzyjemnie, stwierdziłam, że takie nerwy w zagrożonej ciąży nie są mi potrzebne, i nie chce widzieć Teściowej do porodu.

Odslona druga.
Po porodzie hmm znosnie tzn. bez kłótni, ale widać, że ma do mnie żal. O co - nie dowiedzialam się. Bylo kilka syt. np. nie umyla rąk i zaraz po wejściu do mieszkania leci do łóżeczka ze smoczkiem, aby wetknać go dziecku do buzi bo jej się tak podobają niemowlaki ze smoczkiem. Córka jej na piersi, smoczka nie toleruje. Mąż zareagował, ja ugryzłam się w język. Potem tylko pilnowalam, aby ręce myła po przyjściu.

Odsłona trzecia.
Jak córka miała ok. 6 miesięcy musiałam wrócić do pracy ja 15 h tyg. Moja mama połamała sie 2 dni przed moim powrotem do pracy, ja chciałam zrezygnować z pracy, ale Mąż przekonał mnie, aby spróbować z Teściową. 2 tyg przychodziła do nas, aby córa się do niej przyzwyczaiła i generalnie wydawało mi się, że jest naprawdę nieźle i nasze stosunki wróciły do normy. Tylko pilnowałam, aby myła ręce bo nie ma takiego zwyczaju, odpowiednio obchodziła się z dzieckiem, np. podnosiła, ponieważ córka ma obniżone napięcie mięśniowe i przez codzienną pielęgnację można jej pomóc lub jeszcze syt. pogorszyć.

Pod koniec pierwszego miesiąca pracy zauważyłam, że coś jest nie tak z Teściową, tzn. ma załatwione oczy - tłumaczyła, że to dlatego że leży na boku, kaszel - bo sie zakrztusila itp. A ona po prostu była przeziębiona, tylko skutecznie sie maskowala nie wiem czemu. 2 dni potem dziecko ktore nigdy nie chorowało dostało w nocy wysokiej gorączki. Suma sumarum trafiliśmy do szpitala, gdzie przeżyliśmy koszmar m.in. z powodu błędu w badaniach krwi, które sugerowały dystrofie mięśni.

Po powroci Teściowa nie zapytala jak się Córka czuje tylko od razu chciała ją zobaczyć. Byłam wtedy bardzo zdenerwowana i wykrzyczałam co myślę o takim braku odpowiedzialności. Wieczorem, zanim Córka zaczęła goraczkować zadzwoniła i powiedziała, że jest chora, jak sie dowiedziała, że Córka jest chora to stwierdziła, że przyjdzie i mi pomoże przy chorym dziecku! Oczywiście sie nie zgodziłam.

Teściowa na miesiąc sie obraziła. Po miesiącu poinformowała Męża, że albo zacznie przywozić Córkę do niej do mieszkania 2 razy w tyg. albo nas pozwie o uregulowanie widzenia z wnuczką. Nikt jej widzeń nie zabrania, sama się miesiąc nie odzywała, my co prawda po takiej akcji nie chcielismy jej widzieć. Po kilku dniach Mąż pojechał do swojej Matki porozmawiać, ponieważ pierwsza i informacja bardzo go zabolała i zabiła z tropu nas wszystkich łącznie z moimi rodzicami. Teściowa stwierdziła, że nic takiego nie mówiła! Ona nas pozwać wcale nie chciała i zaczęła się żalić, że zwracałam jej niepotrzebnie uwagę, bo ona się dobrze dzieckiem opiekowała a ja gó...ara się nie znam, że mam za dużo ubrań ( kiedy leżałam w ciąży w szpitalu zrobila mi porzadek nieproszona w szafie) itp. Mąż stwierdził, że.a się po prostu nie wtrącać...

W miedzyczasie starała się nastawić Męża przeciwko mnie, zapraszała go w weekend samego na obiadki.... Mąż niby jest po mojej stroni, twierdzi że dobrze robimy że nie dajemy sobie wejść na głowę, ale on ma tylko matkę, wychował się bez ojca. Dopóki myślała, że przeciąganie ga na swoją stronę to była bardzo miła w stosunku do niego, jak się określił to wyzywa w rozmowach nie tylko mnie ale i jego. Przekręca fakty, ale nie wiem po co skoro wszyscy słyszeli dana rozmowę i wiedzą jak było. Często sie o nią z Mężem, kłóciłam, ale dałam spokój.
Jej matka swoja Synową zniszczyła psychicznie, nie miała kontaktu z dziećmi Syna, aż do śmierci. Taka sytuacja, ciągłe jatrzenie naprawdę zatrudniają życie, a najbardziej się boję że jak Córka bedzie starsza to będzie ja nastawiać przeciwko mnie. Musiałam się wygadać i mam nadzieję na jakieś podpowiedzi co z fantem zrobić.
    • vilez Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 12:30
      Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to to, że i teściowej i Tobie zdarza się wyładowywać swoje napięcie emocjonalne w pretensjach do innych osób. Ty tak zrobiłaś, gdy wróciliście z córką ze szpitala, teściowa- częściej (w Twoich opisach). I to wisi między Wami.
      Trzeba się nauczyć bardziej konstruktywnie informować otoczenie o swoim napięciu. Mniej personalnie, a bardzie w trybie "o rzeczy".
    • iziula1 Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 12:35
      Wyłapałam z twojego wpisu kilka b.istotnych kwestii:
      1. Nadwrażliwość teściowej - nie musi wynikać ze złej woli, może to hormony, tarczyca, depresja, nadwrażliwość emocjonalna, nieumiejętność radzenia sobie w stresującej sytuacji w jakiej była i w jakiej ją postawiliście - kłótnie przy niej, zagrożona ciąża itp. Teściowa też człowiek i może odbierać wszystko inaczej niż ty , ma pełne prawo do swoich uczuć.
      2. Zaangażowanie w opiekę przy dziecku - maskowanie swojej choroby aby Wam, rodzicom nie sprawić kłopotu. Choroba dziecka nie musi mieć nic wspólnego z przeziębieniem teściowej. Zwłaszcza że maluch jest karmiony KP.
      3. Widzenie teściowej i jej postępowania w systemie zero - jedynkowym.
      Cokolwiek teściowa nie zrobi oceniasz ją b.negatywnie. Nie dajesz jej prawa do błędów, uczuć, wad a jednocześnie stawiasz wysokie wymagania.
      Zarzucasz wpędzenie niemowlaka w chorobę, działanie na szkodę waszego małżeństwa, dążenie do rozwodu, jej uwaga,że inne kobiety też donosiły ciąże mimo zagrożenia ty odbierasz jako bagatelizowanie twego stanu ona może w ten sposób podnosiła Ciebie i siebie na duchu itp. To wszystko jest w twoim poście.
      Jeśli nie dostrzegasz absurdów w swoich oskarżeniach proszę przeczytaj jeszcze raz swój post na spokojnie i jeszcze i jeszcze....
      • chocolate_cake Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 14:05
        Nie sądzę aby teściowa chciała waszego rozwodu. Wydaje mi się że za bardzo się nią przejmujesz
      • siempre.mi.amore Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 14:18
        Z pewnością masz trochę racji, próbowałam spojrzeć na to wszystko jej oczami.
        1. Nigdy się przy niej nie kłócilismy, widziała że coś jest nie tak i była ciekawa co. Moja mama będąc w tym samym dniu u nas jakos nie dopytywała co jest nie tak bo to po prostu nasza sprawa. I w jakiej sytuacji ją postawiliśmy bo nie rozumiem?
        2. Pytałam i pediatrę i lekarzy w szpitalu to byli wręcz oburzeni ze dopuściłam do niemowlaka osobę przeziębioną i wg. nich podczas opieki, noszenia, przytulania doszło do zarażenia. Gdyby faktycznie nie chciała sprawiać kłopotu to zostałaby kilka dni w domu i byłoby po sprawie. A karmienie piersia to nie jest panaceum na wszystko.
        3. Jeśli ktoś np. nie myje rąk po przyjściu do niemowlaka to trudno to widzieć inaczej niż w systemie 0-1.
        Jeśli nastawianie Męża przeciwko żonie, wyzywanie, obrażanie, wtrącanie się w wychowanie córki i sposób leczenia tzn. Wg. Niej wydziwiam i dziecko jest zdrowe, wyliczanie że kupujemy tego a dużo tamtego za mało jest ok to chyba mam bardzo wysokie wymagania. Aha i nie chciała podnieść mnie na duchu tylko miałam się przestać użalać nad sobą i brać się za sprzątanie i gotowanie...

        • berber_rock dziecka szkoda 23.11.15, 14:32
          Czy Ty to dziecko zamierzasz juz zawsze hodowac w tak aseptycznych warunkach?

          Dziecku sie nic nie stanie, jak raz na jakis czas zalapie wirusa krazacego w srodowisku - jedynie pozniej na dobre wyjdzie. lekarze oburzeni z pewnoscia nie byli, bo na tym polega zawod lekarza, ze czasami widuje na oczy chore dzieci - Twoje dziecko nie pierwsze, nie ostatnie.

          A co do Twojego oryginalnego postu, to rzucily mi sie w oczy takie rzeczy:
          "Zadzwoniłam, przeprosiłam, chociaż nie wiem za co." Skoro nie wiesz za co, to trzeba bylo nie przepraszac. Tez nie wiem za co, bo akurat tutaj mieliscie racje, ale zabraklo Ci konsekwencji. Jak bedziesz za kazdym razem sie plaszczyc, to nigdy granic nie ustalisz.

          "Suma sumarum trafiliśmy do szpitala, gdzie przeżyliśmy koszmar m.in. z powodu błędu w badaniach krwi, które sugerowały dystrofie mięśni." To akurat nie wina tesciowej, ale widze ze tez bys jej chetnie ja przypisala.

          czemu; tesciowa, synowa, corka, matka etc. piszesz z duzej litery? Bo w sumie to tez sporo mowi ...
        • berber_rock a ... i jeszcze jedno 23.11.15, 14:36
          Nie za bardzo rozumiem, w jaki sposob tesciowa ma dostep do Twojej szafy i sobie w niej grzebie.

          Tzn. co - ma klucze do domu i sobie wchodzi i wychodzi kiedy chce i grzebie w czym chce?

          Klucze zabrac.
          Wytlumaczyc, ze sobie nie zyczysz. Najlepiej, zeby to zrobil maz, ale widze, ze z tym moze byc cienko.
          Jak nie zadziala - schowalabym pomiedzy koszule nocne kilka wymyslnych wibratorow i sprawdzila, czy mamusia takim znaleziskiem tez sie pochwali. "A ktory sie mamie najbardziej podobal?"
        • amb25 Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 25.11.15, 10:54
          Z tym myciem rak to przesadzasz. Co on ze stajni wrocila, gdzie gnoj wyrzucala rekami???
          Chcesz sobie wychowac alergika, astmatyka i dziecko ktore caly czas choruje? Dzieci potrzebuja niewielkiej ilosci brudu i zarazkow, zeby mogly sie uodpornic i zeby ich uklad immunologiczny rozwijal sie prawidlowo.
    • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 14:25
      Dziwi mnie to zgrabne przejście do czatów męża (cybersex? umawiał się z kimś?) do teściowej, ale ok. Wg mnie teściowa jest co najmniej niezrównoważona emocjonalnie (jej płacze; obrażania się), albo ma bardziej zwichrowaną psychikę (kwestia podawania Was do sądu; kwestia oszukiwania, co do faktów z rozmów powszechnie znanych), a na pewno jest niewychowaną prostą osobą (dopytywanie się o co była kłótnia, obrażanie się, że jej nie mówicie, kwestia obrażenia się, że nie było nic na stole - nawet gdyby to było faktycznie w nią wymierzone, to osoba wychowana stan stołu nie u siebie w domnu by zignorowała, w sytuacji zagrożonej ciąży zaproponowała pomoc; kwestia komentowania zawartości sprzątanej szafy; kwestia zapraszania tylko jednego z małżonków; kwestia przyjścia do domu z niemowlakiem bez uprzedzenia o chorobie). Nie daj sobie tu wmówić, że to Ty jesteś niezrównoważona, bo wyżywasz się na teściowej za chorobę, czepiasz etc. Dla mnie każdy wychowany człowiek będąc zaziębionym/chorym na coś zaraźliwego informuje przed spotkaniem osoby, z którymi ma się spotkać, bezwględnie to dotyczy wg mnie kobiet w ciąży i dzieci, zwłaszca tak małytch. Wtedy rodzice mogą podjąć decyzję o tym, czy chcą się spotkać (różne są podejścia - mi kiedyś przy własnym małym dziecku i zaziębieniu lekarz kazał opiekować się dzieckiem w maseczce z apteki, wielokrotnie w ciąży i przy małym dziecku różne osoby mówiły mi o swoich zaziębieniach etc. - to jest podstawa kultury.Dziwię się, że od razu nie powiedziałaś o tym, co myślisz. W ogóle to ja bym radziła unikać teściowej, bo z osobami gadającymi o pozwach do sądów raczej się nie spotyka przy kawie i generalnie reagować jasno i na temat od razu, nie przepraszać, że ktoś się obraził. Wyjście obrażonym z czyjegoś domu, bo coś na stole było nie tak, to duży afront wobec gospodarzy i to Ty powinnaś być przeproszona. Trzymaj się i nie bądź taka "wiotka", bo nie będzie Ci z taką postawą łatwo.
      • zuzi.1 Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 14:33
        Jak dla mnie, to kompletnie niewiarygodna historia, jeden misz masz, chyba ktos sie nudzi i wymysla bzdury. Pisac tez trzeba umiec tak, aby brzmialo to wiarygodnie :-)
        • paris-texas-warsaw Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 23.11.15, 14:49
          Jakoś tak tego nie widzę, może dziwne, że do ciąży teściowa była super, ale tak, to jakoś te zdarzenia nie wydają mi się specjalnie niewiarygodne. Przy takiej zagrożonej ciąży, ktoś musi się domem zająć, jakieś większe porządki przed urodzeniem dziecka się robi, potem pomoc w opiece. To mocno mogło naruszyć granice i teściowa za bardzo chciała po swojemu robić.
      • tully.makker Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 24.11.15, 09:40
        Cuda, wianki, zgadzam sie z paris w 100%
    • roksanka_3 Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 24.11.15, 18:39
      a ja mysle, ze obydwie jestescie przewrazliwione. ty na punkcie dziecka, tesciowa na swoim.
      póki nie ma dziecka w rodzinie nie ma sytuacji konfliktowych, wiec w zasadzie wszystko wychodzi wlasnie po urodzeniu dziecka.
      jesli dziecko nie ma jakiejs zlozonej wady wykluczajacej czeste infekcje to daruj sobie i nie obwiniaj o tego jednego wiruska tesciowa. ma racje ze dobrze sie wnuczka opiekowala. sama dajesz temu wyraz w tekscie.
    • plater-2 Re: Teściowa chce naszego rozwodu? 24.11.15, 21:29
      Panie w wieku przekwitania sa przewrazliwione i czesto placza. Normalka.

      Nienormalne jest,ze na siebie krzyczycie i obrazacie sie, jak dziewczynki w przedszkolu.

      Moze tesciowa myslala, ze poklocilas sie z mezem o nia, czyli z jej powodu ? I dlatego chciała się dowiedzieć o co poszło i jak sie nie dowiedziała to z płaczem uciekła ?

      Jak w zagrozonej ciazy dostalas przepustke na wigilie, to bardzo dziwne byloby sie spodziewac, ze przygotujesz stół i bedziesz gosci obsługiwac. Podalabym cokolwiek, porozmawiala i szlus...

      Skoro nie prosiliscie o pomoc przy dziecku, sama tesciowa sie wprosila, masz pelne prawo wymagac,zeby pielegnowano dziecko, tak, jak wy chcecie (smoczek, mycie rak...).

      Po prostu spokojnie ustalcie zasady pielegnacji i postepowania z dzieckiem. To wasze dziecko i wy za nie odpowiadacie. tesciowa ma prawo uwazac, ze zajmujecie sie nim źle i ze ona zna sie na tym lepiej, jej prawo. Nie wynika z tego, ze ma o tobie zle sie wypowiadac.

      Powiedzcie jej , ze macie w telefonie nagrywarke.

      Masz pewnośc, ze tesciowa wiedziala, ze jest przeziebiona ? Moze nie zorientowala sie,albo myslala, ze rozejdzie sie po kosciach, a moze chciala ci pomoc i nie komplikowac swoja choroba sytuacji. Póxniej mimo choroby wlasnej zaproponowala pomoc przy corce, wiec to o niej dobrze swiadczy.

      Na twoim miejscu docenilabym to, grzecznie podziekowala za dobre checi zamiast pomawiac o brak odpowiedzialności.

      Skoro od razu chciała zobaczyć dziecko, to znaczy,ze byla zainteresowana corka i jej stanem zdrowia.Ze nie zapytala o stan zdrowia , nic nie znaczy.


      To, ile masz ubran i czy trzymasz je w porzadku, to twoja sprawa .
Pełna wersja