megi_york
29.11.15, 13:59
Od dziecka miałam problemy psychiczne (jestem dda), przez wiele lat chodziłam do psychologa aż do momentu kiedy zostałam mamą i przestałam mieć na to czas. Dopóki chodziłam na terapię jakoś funkcjonowałam, jak przestałam zaczęło być coraz gorzej.
Od kilku miesięcy myślę, że mam depresje, zero motywacji do życia, nic mnie nie cieszy. Nie mam też marzeń. Funkcjonuje na zasadzie wykonywania obowiązków – wstaję rano ,ide do pracy, póżniej zajmuje się dzieckiem, ogarniam dom. Staram się uśmiechac przy dziecku, ale jakiekolwiek zabawy to dla mnie ciężki wysiłek, ja po prostu nie mam na nic chęci nie sprawia mi to radości to powoduje wyrzuty sumienia, że nie jestem dobrą matką, bo nie lubię/nie umiem bawić się z własnym dzieckiem. Do tego mam poczucie winy że dziecko może wyczuć że jestem ciągle smutna. Często mam takie dni, że tylko czekam na koniec dnia, żeby położyć się do łóżka. Jak tylko mogę idę spać ok. 21-22 a i tak ludzie w pracy mówią mi że wyglądam na wiecznie zmęczoną. W pracy trudność sprawiają mi rozmowy z ludzmi, jak tylko mogę odcinam się, nie mam nawet takiej potrzeby porozmawiania z ludzmi.
Mam męża , który ma wszystkie cechy które cenię, oprócz jednej – nie jest opiekuńczy, nigdy mnie nie pocieszył, nie rozśmieszył; pod względem psychicznym nie jest dla mnie oparciem. Wiele razy przy nim płakałam, po czym szłam do innego pokoju, a on nigdy nie przyszedł mnie uspokoić, zawsze zostawałam z tym sama; Spędzone wspólne lata i przyzwyczajenie do jego zachowań spowodowały, że odsunęłam się, nie szukam już u niego wsparcia, co pogarsza mój stan, bo zostaję sama ze sobą. Mam też koleżanki, może przyjaciółki, jednak, nigdy im nie powiedziałam o tym, że nie chce mi się żyć, bo boje się stygmatyzacji osoby chorej psychicznie. I zapętliłam się w tej samotności, bo nawet nie ma nikogo kto by mnie pocieszył..