nie przepadam za rodzina zony

29.11.15, 18:37
Witam,
roznice miedzy naszymi rodzinami sa znaczace, uwzam ze rodzinie zony brak dobrego wychowania, nie chcialbym zeby ,moje dzieci dorastaly w tym otoczeniu gdzie glowa to leb, wymiotowac znaczy rzygac a zalatwic swoje potrzeby to zesrac sie... Nie chodzi tu tylko o jezyk jakim sie posluguja ale rowniez o ich ''liberalnosc'' i lozne podejscie do tematu wychowania dzieci.
Niestety rozwodzimy sie i dzieci beda musialy zostac z matka,
Jestesmy teraz w Anglii i najprawdopodobniej rozwod odbedzie sie tu, ja jako ojciec nie chce sie zgodzic na taki stan rzeczy ale co moge zrobic...
Moja zona jest wspaniala kobieta ale ma podobnie jak wszystcy swoje wady, pech chcial, ze pochodzi wlasnie z tej patologicznej rodziny... Uwazam, ze nie jest w stanie sama dac im dobrego przykladu idnio ich odpowiednio ich wychowac, rowniez przez te przynaleznosc rodzinna. w skrocie powiem, ze wychowywana byla przez babcie w momencie kiedy jej ojciec zostawil ja grzac heroine, po 18 latach wrocil i wzial na nia kredyt, zalozyl w miedzy czasie i zostawil kilka rodzin a teraz jest przykladnym ojcem i co straszne moja Zona go kocha.\
Co robic jak sobie z tym poradzic? w miedzy czasie zona zdradzila mnie i teraz chce rozwodu, ja kocham dzieci i mysle ze jedynym sposobem by miec wplyw na ich wychowanie bedzie zbratac sie z zona .... chora sytuacja pomozcie, sam juz ledwo zyje
    • mayenna Re: nie przepadam za rodzina zony 29.11.15, 19:07
      W Wielkiej Brytanii nie ma opieki naprzemiennej?
      Fajnie, że dziadek na stare lata jest przykładnym człowiekiem. Z określeniami typu: łeb, zesrac się i rzygać twoje dzieci zetkną się nie tylko w rodzinie, ale tez na podwórku, szkole - chyba że planujesz im edukację w Eton. Liberalne wychowanie też nie jest śmiertelne. Ważne jest za to jaki przykład ty dzieciom dasz i jakie wartości im przekażesz.Myślę, że niepotrzebnie się przejmujesz przyszłością. W tym co piszesz nie ma realnego zagrożenia dla dzieci. To sa twoje lęki i obawy i może poszukaj kogoś, z kim będziesz mógł o tym porozmawiać.
    • szpil1 Re: nie przepadam za rodzina zony 29.11.15, 20:10
      Aż dziwne, ze taka patologia wychowała taką wspaniałą kobietę.
      • panizalewska Re: nie przepadam za rodzina zony 29.11.15, 21:26
        Aj tam, Szpil. Mój małżon też z tek niewiarygodnie wsiowej rodziny pochodzi, że dziękuję Bogu, że nie utrzymują zażyłych kontaktów. A sam normalny i kulturalny. Naprawdę przykre to, bo na zołzę wychodzę, ale słownictwo i zachowania rodem z gumofilcaków.

        Co do rozwodu i kontaktów z dziadkami i dalszą rodziną, Autorze, to albo opieka naprzemienna właśnie, albo przebolej i się pogódź z faktem. Dawaj przykład dzieciom swoim zachowaniem i słownictwem. Dzieci same z siebie wybiorą którąś opcję i niestety nie masz na to za dużego wpływu, nawet jako pełnoetatowy rodzic. Tak to z dziećmi jest, że czasami, albo i nawet często, wyrastają nie w tym kierunku słowotwórczym, w którym by rodzice chcieli.
        • po-mocy Re: nie przepadam za rodzina zony 29.11.15, 21:54
          Dziekuje za wasze wpisy, jesli chodzi o opieke naprzemienna to nie wiedzialem w ogole o takiej opcji, przyjrze sie temu bo jest to swojego rodzaju swiatelko w tunelu. Dodampowiedni, ze moje dzieci sa chore i wazne jest by byly odpowiednio kato mione, pisze o tym bo to tez tu kuleje, mianowicie kiedy jestem blisko staram sie karmic jak trzeba. Kiedy jestem w pracy potrafia jesc tylko chrupki i slodycze a kiedy zwroce uwage, ze nie moga isc spac bez kolacji zaczyna sie... wtedy odpuszczam i tlumacze sobie, ze to zarowno jej dzieci i chce ich dobra. Nie mowie, ze sam nie popelnilem bledow bo ten stan rzeczy jest moja wina bo zle pokierowalem swoim malzenstwem i dzieki mnie jestesmy w tym punkcie. Bez swojego mieszkania w UK mieszkamy z rodzina zony.. I w koncu u podstaw to moja wina, ze zwiazalem sie z ta osoba, jestesmy mlodym malzenstwem, nasz staz to 4 lata, starsze dziecko ma 3 lata mlodsze rok. W ostatnim okresie jednak bardzo sie zmienilem i mam duzo wieksza kontrole nad moim zyciem, co prawda jeszcze troche dlugow do splacenia ale powolij z tego wychodze. Problem polega na tym, ze rodziny czy z perspektywa rychlego konca zycie mi sie ze tak powiem wali i gubie sens i ciezko wytrwac. Dodatkowo nie mam w Anglii nikogo moja rodzina jest w polsce.
          • panizalewska Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 14:18
            Piękny, jak dzieci są chore, to się nie idzie na łatwiznę. Ja wiem, że ciężko i w ogóle. Ale nie i koniec. Moja starsza jest wybredna i muszę stosować restrykcje żywieniowe, ograniczenia, sztywne reguły. Dla mnie samej to udręka, bo kocham swobodę w jedzeniu, ale przynajmniej wiem, że moje dziecko nie wsuwa samych słodyczy / suchej białej bułki / suchego makaronu / nabiału w ilości kosmicznej, którego średnio toleruje, a uwielbia.

            I nie ma, że "matka też chce dobrze". Gó... prawda. Nie chce, bo funduje dzieciom nadwagę czy otyłość, niedobory przez źle zbilansowaną dietę. Albo OBOJE wprowadzacie jasne zasady żywieniowe, spisujecie na kartce i wdrażacie niezależnie od ryków dzieci (nie, no bo sorry, własnych dzieci nie można się BAĆ, bo bywają niezadowolone z czegoś), albo oboje zlewacie temat i szlajacie się później po lekarzach, dietetykach czy do kogo akurat zaprowadzi Was choroba dzieci.

            Więc nie ma, że odpuszczasz. Bo wtedy idziesz na taką samą łatwiznę, jak (jeszcze) żona i jesteś współwinny niepoprawianiu się stanu zdrowia swoich dzieci. Proste. Ja rozumiem, że po śłodyczach może się dzieciom nie chcieć jeść przez 2-3 godziny i wtedy idą spać bez kolacji. Spoko. Wystarczy ustalić, że przed kolacją nie jecie NIC przez 3 godziny. Dzieci zdążą zgłodnieć. Można też gotować na kolację coś ciepłego i pożywnego, opcji jest mnóstwo. Niestety kosztują mniej lub więcej wysiłku. Ale jak macie chore dzieci, to trzeba się wysilić bardziej i bez pitolenia mi tu, że ktoś inny "też chce dobrze"
    • z_pokladu_idy Re: nie przepadam za rodzina zony 29.11.15, 23:45
      Może Cię to pocieszy, może nie, ale sama pochodzę z rodziny, w której słownictwo wg mnie dość wulgarne jest używane na co dzień, zarówno przez moją babcię, której zdarza się syknąć per debilu do któregoś z synów, jak i rodziców, choć w mniejszym stopniu. Sama używam jednak poprawnej polszczyzny. Do ich sposobu wyrażania się jestem przyzwyczajona, choć już w dzieciństwie mnie raziło. Dużo czytałam i miałam świetnych nauczycieli w szkole, więc ani słownictwa, ani gwarowych naleciałości rodziców nie odziedziczyłam.
      Przede wszystkim nie mów 'ale co mogę zrobić', bo utwierdzasz się w biernej postawie. Dowiedz się, jakie masz możliwości opieki, a jak przychodzi pora kolacji, sam przygotuj coś dzieciakom, zamiast zwracać uwagę żonie. Powodzenia.
      • vilez Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 12:26
        > Dużo czytałam i miałam świetnych nauczycieli w szkole, więc ani słownictwa, ani gwarowych naleciałości rodziców nie odziedziczyłam.

        A co jest złego w gwarze? Bo ja jestem oczytana, ale gwarę kocham. I słownictwo też mam...szerokie, znaczy się, łacinę podwórkową też uprawiam. Jakoś oczytanie mi w obu tych aspektach akurat pomaga.
        • z_pokladu_idy Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 19:40
          Może wyraziłam się nieprecyzyjnie. Chodzi mi o pewne wyrażenia, które są powszechne w rejonach, z których pochodzi moja rodzina, a jednak są błędne np. dać dla kogoś, zamiast komuś.
          Również mam szerokie słownictwo, bo czasem nijak nie da się upuścić pary bez siarczystej łaciny. Niemniej jednak przy wspólnym niedzielnym obiedzie nie lubię słyszeć, że ojciec się idzie wysr..., tylko że idzie do toalety.
          • mayenna Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 19:55
            Ale każdy ma inną wrażliwość i poziom kultury. Pan sobie wybrał żonę dobrowolnie i zamieszkał z jej rodziną bo ma problemy finansowe. Nie raził go niski poziom kultury jak było mu to wygodne. Zyje we wspólnym domu. Niech zabierze żone, dzieci i zamieszka samodzielnie. Nie będzie narażony na określenia dość prostackie, ale nie wulgarne.W własnym domu rodzina żony ma prawo rozmawiać wg własnego widzimisię i pan sie powinien dostosować. U siebie będzie narzucał własne zasady.
            Wspólne zamieszkanie, jak rozumiem, jest formą pomocy w trudnej sytuacji jego rodziny bo pna wspomina o długach. Więc bez przesady: dzieci mu sie nie zdemoralizują jak dziadek powie, że sr... mu się chce. Może za pięknie to nie brzmi, ale do upadku moralnego nie prowadzi. Pan powinien jednak docenić pomoc teściów i przynajmniej im jakos okazać wdzięczność.
            • z_pokladu_idy Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 20:36
              Zgadzam się w całej rozciągłości - patrz mój pierwszy post. Przyjmowanie biernej postawy, siedzenie na głowach teściów z długami i zwracanie uwagi, że dzieci nie jadły kolacji, że mają złe wzorce zamiast nakarmienie ich i zapewnienie im opieki do niczego nie prowadzi.
              Moja uwaga na temat wyrażania się miała jedynie uświadomić autorowi, że na kształtowanie się czy to języka, czy generalnie postaw życiowych ma wpływ wiele czynników. Warto byłoby jednak zadbać, by ojciec był jednym z nich.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie przepadam za rodzina zony 30.11.15, 23:18
      Oczywiście, że będzie się Pan musiał zbratać z żoną, jak to Pan nazwał, aby razem wychowywać dzieci jeśli dojdzie do rozwodu. Obojętnie jaki system opieki oboje Państwo wybierzecie. Czy można wyobrażać sobie to inaczej ? Wydaje się, że zbyt mało się Pan docenia i nie chce Pan uznać swojego wpływu na dzieci. A raczej chce go Pan oddać. Jeśli od początku tak się Pam ustawi, to w istocie straci Pan wpływ na wy wychowywanie dzieci, ale winę będzie Pan skłonny przypisać rodzicom żony lub innym zewnętrznym okolicznościom . Do roli ojca rozwiedzionego trzeba się przygotować. To nie przychodzi samo. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja