jo.anna40
30.11.15, 08:51
Jesteśmy małżeństwem od dwóch lat, ja 41, mąż 46 lat. Dla obojga to drugi związek. Mąż ma dwoje dzieci - dorosłego syna z pierwszego małżeństwa i pięciolatka z wpadki na imprezie w czasach porozwodowych. Kobieta z którą go ma, chciała usunąć, on się nie zgodził, wziął odpowiedzialność, pomagał jej w ciąży, po porodzie, płaci alimenty, spotyka się z małym w każdy weekend, generalnie jest obecny w jego życiu. Razem wychowujemy mojego 14-letniego syna z pierwszego małżeństwa.
I teraz wpadliśmy my. Nie planowaliśmy dzieci, mąż wręcz ich nie chciał, ja też raczej nie, niestety zawiodła antykoncepcja. Reakcja męża przerosła moje najśmielsze oczekiwania- potraktował to jako absolutną życiową tragedię, nie odzywa się do mnie od trzech dni, nie patrzy na mnie, śpi w osobnym pokoju, dziś powiedział, że nie chce tego dziecka, ale usunąć też nie pozwoli. Musi się urodzić, ale ja mam sobie zdawać sprawę, że to zrujnuje nasze małżeństwo, on czuje się zdradzony i już nigdy nie będzie takim człowiekiem jakim był..
Sytuację finansową mamy dobrą, stabilną pracę oboje, duży dom, jesteśmy zdrowi. Tu problemu nie ma.
Jestem załamana, naprawdę nigdy w życiu nie pomyślałabym, że mogę się znaleźć w takiej sytuacji. To dopiero początek szóstego tygodnia, nawet nie byłam jeszcze u lekarza. Z badań beta hcg wynika jednak, że na razie ciąża rozwija się książkowo. Z jednej strony mogę sobie wyobrazić, że jestem znowu mamą niemowlaka, jestem gotowa na tą odpowiedzialność, z drugiej strony- postawiona w obliczu takiej reakcji męża, jestem gotowa usunąć. A on nie chce ani jednego, ani drugiego.