dziennik-niecodziennik
12.12.15, 11:33
nie mam pojecia czy to dobre miejsce na taki temat, ale pozwolę sobie napisac. w końcu to tez jest element życia rodzinnego.
pomóżcie bo juz nie wytrzymuję.
od trzech lat w domu mojej mamy przebywa babcia. babcia została do nas przywieziona w trybie nagłym - była niesprawna ruchowo, ktoregos dnia sie przewrociła i tak ją zastaliśmy jak przyjechaliśmy (babcia mieszkała w miasteczku oddalonym od nas o 10km, odwiedzalismy ją co dwa-trzy dni, dzwoniliśmy codziennie rano i wieczorem - zaniepokojeni tym że nie odbiera pojechalismy czym prędzej sprawdzic). uderzyła sie wtedy w głowę, miała omamy, widziała ludzi wchodzacych do domu przez okna, lampa sie przemieszczała itd. Zabralismy ją do szpitala, a stamtąd po konsultacji z lekarzem - do rodziców do domu. Babcia prosiła żeby ją odwieźć do domu - odwiezlismy, w efekcie sytuacja się powtorzyła i tymrazem ustaliliśmy ze babcia zostaje u nas. było to trzy lata temu, babcia przez te trzy lata pogorszyła sie ruchowo, praktycznie nie wstaje, tylko na krzesełko toaletowe stojace tuż przy łóżku i tyle. a i to wstanie zajmuje jej duzo czasu i wysiłku - no ale chce wstawac, no to niech wstaje, zawsze to jakis ruch.
niestety od roku są gruuuuube jazdy i naprawde nie wiemy co robic. ostatni tydzien to gehenna po prostu. babcia ma ataki szału, wyzywa nas, wyklina, nie pozwala się umyc, nie pozwala sobie zaopatrzyć odleżyn, nie chce brac leków bo mama ją truje, nie chce jesc (cos tam je, ale wszystko komentuje w tak okropny sposób że po prostu...). takie jazdy sa na zmiane potrafi krzyczec przez trzy dni, potem byc przez jeden dzien miła i spokojna, a nazajutrz wchodzi mama rano do jej pokoju i dostaje w twarz haslem "wypierd...ja suko".
babcia niby podpisała papiery do domu opieki, ale to wszystko - generalnie na przeprowadzke do DO sie nei zgadza a bez jej zgody jej przeciez nie wezmą. na opiekunki, pielęgniarki się nei zgadza, nie pozwala sie dotknąć, dla nich jest miła, a nas potem dręczy że "nasylamy na nią jakies podstawione baby żeby ją wykończyc i ograbić". żąda żebyśmy same wszystko robiły, w trakcie zabiegów wyzywając od suk, ku...w, krów niedojonych, niedojeb...ych, wysyła nas do rożnych znajomych zeby nas przelecieli to moze nam sie humory poprawią itd.
pomijam juz całą historię dodatkową kosztów, prezentów, zobowiązań i utrzymania bo wyjdzie dlugo, ale jak trzeba to mogę opisać tez.
mam pytanie - czy skoro babcia jest teoretycznie przynajmniej osobą poczytalną (bo teoretycznie jest, nie jest uznana za niepoczytalną) i samostanowiącą, to czy mozemy cos zrobic wbrew jej woli? wbrew jej woli sprowadzic psychiatrę na przykład? ja nie mam pojecia skąd się to bierze i szczerze mowiac sie boję. przyznaję, babci unikam jak mogę, skupiam sie na wspieraniu i odciążaniu mamy - a mama jest bliska wykonczenia sie, i fizycznie i psychicznie.
czy jest cokolwiek co mozemy zrobic żeby nasze życie wróciło do jakiejs choc troszkę normalniejszej wersji?...
jesli ktos ma ochotę napisac i podrzucic jakiś pomysł to prosze. uprzedzam ze odpisywac bede najwczesniej jutro wieczorem...