Dodaj do ulubionych

Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecmi...

13.12.15, 15:20
Moze temat kuriozalny, ale az mnie wzdryga od srodka. Moj maz ma dosc znaczna nadwage/otylosc. Czesto w nocy potrafi zjesc wiekszosc rzeczy znajdujacych sie w domu np caly sloik Nutelli, czekolady,jogurty itp. Zaopatrzenie w domu robie ja ( zakupy spozywcze, odzież, szkole itp) na nasza 4ke wychodzi okolo 2-2.400 miesiecznie. On placi rate za mieszkanie i tym podobne. Nie brakuje nam pieniedzy ale zachowanie mojego meza mnie dobija. Z jednej strony krzyczy ze mam oszczedzac a z drugiej zjada najwiecej i jest przy tym strasznie wybredny. Nie je zup nigdy- jak jest zupa nie tknie musi cos innego sam wymyslic. Nie zaluje mu ale trafia mnie ze jak cos jest "jego" to malo nie zabije. Jest strasznym egoista jesli chodzi o żarcie. Wczoraj poszedl do sklepu poprosilam go aby kupil rzeczy na dzis bo ja nie wychodzilam od tygodnia (syn jest chory - ma krztusiec od miesiaca i siedze z nim w domu wiec nie moge wyskoczyc na zakupy a maz wraca wieczorami). Powiedzial ze idzie kupic SOBIE i jak bede chciala to moge isc sama w niedziele. Poprosilam go aby kupil tylko piers z kurczaka skoro tak (nie ukrywam jestem na skraju wytrzymania zajmujac sie synem samej i ogarniajac jeszcze strajkujaca i buntujaca nastolatke). Dzis rano chcialam zagrzac dzieciaka krokiety ktore sobie kupil bo poza starym chlebem i serem nic nie bylo a on ze to JEGO i kupil SOBIE i oni moga chleb jesc. Kupil poza tym jeszcze jakies gotowe tortille z miesem i inne bzdety wiec mial co jesc. Wszystkiego sluchaly dzieci- bylo mi za niego wstyd. Jego ojciec tez mial w domu SWOJE slodycze i oni nie mogli jesc ale wg mnie to patologia takie zachowanie... Czy faktycznie sie czepiam ze on tak postepuje? Jest mi przykro. Juz pomijam wzgledy zdrowotne i estetyczne bo wyglada strasznie- jest nizszy ode mnie 170cm i wazy 90 cos kg. Ja mam 175 i wage 62kg ktorej pilnuje bo kiedys mialam z nia problem. Prosze o Wasze opinie bo nie wiem czy dobrze robie majac pretensje. Niby taka pie..., ale to jego zachowanie az bije wg mnie po oczach egoizmem. Wybaczcie chaotycznosc i błędy pisze na telefonie.
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 16:07
      zachowanie męża dość nietypowe, prawdopodobnie ma tutaj zastosowanie stara maksyma, że "Polak jak głodny, to zły."
      no a do ciebie stosuje się inna "widziały gały co brały", macie nastoletnie dzieci, a dopiero dzisiaj się zorientowałaś, że masz do czynienia z małym łakomczuszkiem??

      zostaw młodsze dziecko pod opieką starszego, idź do biedronki na pół godziny i zrób zapasy dla siebie i dzieci

      swoją drogą, to jego ojciec nie pozwalając jeść swoich słodyczy dzieciom, wyświadczał im przysługę.
      a teraz twój łakomczuszek spłaca tę przysługę na następne pokolenie
      • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 16:45
        Wiesz powinnaś sie leczyć, 90kg i 170 to otyłość? U faceta?

        Z drugiej strony powinnaś wymagać ze ma zrobic zakupy dla rodziny.
        Teraz zacznij kupować dla siebie i dla dzieci i nie pozwolić jemu cos zjesc.

        Ale rozumiem twojego meza, ja tez kupuje lody tylko dla siebie, bo dzieciakom zawsze mało, ile by nie kupić lodów czy słodyczy wszytko znika.
        Strasznie mnie to irytuje ,ze kupie ciastka zeby miec do kawy ,a okazuje sie ze dzieciaki wyżarły i nawet puste opakowanie zostawione.
        Moim zdaniem rodzice tez musza miec zdrowy egoizm i pokazać dzieciom ze rodzic tez moze miec zachciankę.
        I nie wszystko jest dla nich .
        Ja tez kupuje np. Krokiety z kapusta bo lubie ,rodzina rozczarowana ze z kapusta , ale co ja mam zawsze jeść z mięsem?

        O to sa przykłady nie codziennie sie to dzieje.
        Moze u was jest tak ze dzieci wyjadają wszystko nie myśląc o tym ze moze mama czy tata tez by zjedli stad zachowanie meza. Moze w dzieciństwie mu odmawiano.
        • anoraak Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 17:08
          może przeczytaj jeszcze raz : w domu były krokiety i suchy chleb oraz jakieś "dania" specjalne ojca typu tortille i ojciec zasugerował, że dzieci mogą zjeść....suchy chleb :) toż to są jaja. przypomina mi się mój ex małżonek, który notorycznie wypijał soki dla dzieci (typu bobofrut)....też był spragniony i to bardzo :) i wtedy nie był sobą :)
        • salsa.lover Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 17:23
          3-mamuska napisała:

          > Moze u was jest tak ze dzieci wyjadają wszystko nie myśląc o tym ze moze mama c
          > zy tata tez by zjedli stad zachowanie meza. Moze w dzieciństwie mu odmawiano.


          Mamuśka, weź przeczytaj jeszcze raz post założycielski, bo to co piszesz zupełnie nie ma związku z sytuacją opisaną przez autorkę. Tu nie chodzi o to, że on wyjada dzieciom jakieś łakocie.
          Tu jest sytuacja, gdy kobieta jest w domu z CHORYM dzieckiem i PROSI męża o zrobienie zakupów DLA RODZINY. Natomiast mąż robi zakupy tylko dla siebie i potem ma pretensje, że dzieci jedzą to co on kupił, podczas gdy w domu nie ma nic innego do jedzenia. Czyli on pojechał, kupił co lubi i jest zadowolony bo on będzie najedzony i nie obochodzi go, że reszta rodziny, w tym JEGO CHORE dziecko ma suchy chleb w lodówce.
          Przecież to jakiś absurd jest.

          Czy to nienormalne oczekiwać, że jak jeden rodzic opiekuje się dzieckiem to drugi jedzie do sklepu kupić jedzenie dla całej rodziny?

          Inna sprawa, że skoro para ma nastoletnie dziecko to nie wierzę, że taka sytuacja zdarzyła się nagle po raz pierwszy i jest to dla autorki szokiem i zaskoczeniem.
          Więc pewnie widziała co brała.

          Co zrobić teraz? Czy z mężem nie da się porozmawiać, ustalić plan posiłków na tydzień dla całej rodziny i potem zrobić mu listę zakupów?
        • anoraak Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 17:36
          >Wiesz powinnaś sie leczyć, 90kg i 170 to otyłość? U faceta?
          I jeszcze co do tego Twojego stwierdzenia. Facet który ma 170 cm wzrostu i 90 kg wagi ma I stopień otyłości.
          I chyba Ty się powinnaś "leczyć" cytując Ciebie - bo to jest problem i to poważny. Dodatkowo mąż autorki to ktoś kto nocą wyjada cały słoik nutelli....serio uważasz, że jest to normalne ? Wcale się nie dziwię, że na ulicach tylu otyłych ludzi, jak wielu ma Twoje podejście do tematu. I tu nie chodzi nawet o estetykę ale o zdrowie.
          • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 18:34
            Tu jest sytuacja, gdy kobieta jest w domu z CHORYM dzieckiem i PROSI męża o zrobienie zakupów DLA RODZINY. Natomiast mąż robi zakupy tylko dla siebie i potem ma pretensje, że dzieci jedzą to co on kupił, podczas gdy w domu nie ma nic innego do jedzenia. Czyli on pojechał, kupił co lubi i jest zadowolony bo on będzie najedzony i nie obochodzi go, że reszta rodziny, w tym JEGO CHORE dziecko ma suchy chleb w lodówce.
            Przecież to jakiś absurd jest.

            No przecież napisałam ze powinna wymóc na mężu zrobienie zakupów.
            Droga sprawa co jedli przez miesiąc? Dobrze pamietam?
            Co jedni przez ten czas choroby dziecka?
            Zostawić małżonka z dzieckiem i isc do sklepu.
            Dla mnie to dziwne ze kobieta po miesiącu zorientowała sie ze nie ma nic w lódowce?

            Otyłość dla mnie to taki co przy tym wzroście wazy 120kg.
            Moj maz ma 180 i 98 kg i do otyłości mu daleko, ćwiczy wiec dla mnie taki człowiek otyły nie ma.
            Na czynnik BMI nie jest dobrym wyznacznikiem wagi i otyłości.

            No ja jej moje ulubione lody tez w nocy pozno wieczorem jak dzieci śpią.
            Bo inaczej chcą zeby im tez dać, ja jem jedne jedyne lody sa drogie i moje ulubione. Dzieci maja swoje ulubione ale nie ,zjedzą i swoje i moje.
            A ta nutelle to wyjada codziennie?

            Nigdy nie zdarza sie wam jest czekolady?


            Nie twierdze ze sprawa jest normalna, ale tez kobieta ma jakaś manie "maż żre " miesiąc w domu bez jedzenianie trzyma mi sie to kupy.
            • heniek.8 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 18:39
              no ale też bez jaj, masz swoje ulubione lody, drogie bo zakładam z dobrych składników, a przed dziećmi je chowasz i dajesz im jakiś shit z utwardzonych tłuszczy czy coś takiego?
              lepiej chyba zjeść lody 4 razy rzadziej droższe - czyli np. raz w miesiącu te droższe, niż co tydzień te tanie.
            • anoraak Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 18:44
              Gdzie wyczytałaś, że mąż autorki ćwiczy ?? Jeżeli Twój mąż ćwiczy to jego mięśnie też coś ważą, a chyba nawet ważę wiecęj niż tłuszcz. Mąż autorki nie ćwiczy, potrafi zjeść całą nutellę w nocy sam (naprawdę zjadasz całą wielką porcję lodów sama w nocy, bo szkoda Ci dla dzieci ??)

              i choćbyś zaklinała rzeczywistość to taka waga przy tym wzroście to I stopień otyłości i każda dobra żona/ życzliwa osoba - powinna zwrócić uwagę temu mężowi, żeby coś z tym zrobił, a nie wspierać go w nocnym wyjadaniu nutelli:)
            • szamanta Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 00:27
              autorka wyraźnie pisze ,ze nie wychodzila od TYGODNIA, a ty z uporem maniaka przyczepilas się do tego miesiąca. Po jakim niby mieisącu zorientowala się ,ze nie ma nic w lodoce? co ty kobiet sobie wysnuwasz z palca? to samo jak niby z pokazaniem dzieciom zdrowego egoizmu w tej rodzinie tez nie wiem gdzie to wyczytalas.
              Weź czytaj dokładnie wpis autorki 5-10-15 razy , bo mam wrazenie,ze cierpisz na lagodną odmiane autyzmu
        • szamanta Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 00:10
          3-mamuska napisała:


          > Ale rozumiem twojego meza,

          Ja ni cholery. Możesz mi zacytować choć jeden fragment wypowiedzi w którym wykazujesz zrozumienie do postepowania faceta wobec swojej rodziny?


          > Moim zdaniem rodzice tez musza miec zdrowy egoizm i pokazać dzieciom ze rodzic
          > tez moze miec zachciankę.

          Gdzie tu widzisz pokazywanie dzieciom zdrowego egoizmu w zachowaniu ojca wobec rodziny? on wykazuje skrajny egozim, wręcz chorobliwie patologiczny jak potraktowal te dzieci w opisie autorki. Ty go rozumiesz , ja poraz kolejny NIE. To nie jest zdrowy egozim, to jest absurdalny egoizm, kliniczny przypadek

          > I nie wszystko jest dla nich

          Oczywiście, zaś wszystko dla ojca, dla dzieci AŻ SUCHY chleb .
          Opieramy się na autorki opisie jak facet /ojciec/ maz postepuje wobec swojej rodziny a ty tutaj wypisujesz o wyrozumialosci ze go rozumiesz jak się zachowuje , o rzekomym widmo zdrowym egoizmie, jak i nauce ze nie wszystko dla dzieci podczas gdy dla dzieci NIC nie było, do jedzenia ., no chyba ze JEDYNIE suchy chleb, z posrod zrobionych innych zakupow przez ojca tylko i wyłącznie dla siebie . tak, jasne, wszystko dla nich tylko lub az suchy chleb , ot zdrowy egoizm tatusia

          3 mamuska twoje solidaryzowanie się z tym zaburzonym prowincjonalnym klinicznym egoistom jest wręcz niebywale obrzydliwe
    • 71tosia Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 17:35
      zdecydowanie nie jest to normalne zachowanie, ani to ze maz odmowil zrobienia zakupow, szczegolnie ze w domu chore dziecko, ani to ze nie pozwala zjesc 'swojego' , ani to ze macie taki scisly podzial wydatkow a nawet jedzenia na 'jego' i 'twoje'. Chyba odbylabym bardzo zasadnicza rozmowe z mezem i oswiadczyla ze od dzis nie ma podzialu w domu na jego i wasze jedzenie, bierzesz co jest w lodowce i robisz jedzenie dla siebie i dzieci, nawet jak to sa te jego ulubione krokiety. I zrob to, nawet jak bedzie sie zloscil to trudno, najwyzej zje suchy chleb ktory proponowal rodzinie.
      ps lacze sie tez we wspolczuciu w sprawie zbuntowanej nastolatki, mam to juz za soba ale wiem jak czasami bywalo trudno. Mysl pozytywnie -przetrwasz a za jakis czas bedzie lepiej.
      • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 18:43
        Przypomina mi sie moja tesciowa, ktora sobie gotowała zupe na 3 dni a mężowi codziennie jedna sztukę mięsa i ziemniaki bo on codziennie musi miec świeże. Mimo ze wracał z pracy o 12 w południe a ona szła na 14 do pracy.

        Myślenie autorka przywiązuje za duzo odejście do jedzenia, chce zadowolić meza, gotuje co on chce a potem ze żre i to za duzo? Ja od zawsze gotuje to co lubo rodzina dzieci i to co one zjedzą jak mężowi sie nie podoba to jest dorosły i jego w tym brocha ze ma za długie zeby na jedzenie i niech robo sobie sam.
        Ale nie żałuje mu ze za duzo je do zjadł 2 bułki po 14 godzinach bycia poza domem.(12 godzin pracy)

        Takie rzeczy ustawia sie na początku małżeństwa a nie pozwala na dziwactwa meza a potem zgrzytanie zębów.
        Moj maz gdy braliśmy ślub jak tylko tłuczone zmieniaki z masełkiem teraz je ugotowane w obierkach ni nie narzek.
        A jak narzeka to ma dwie rączki .
        No i można zostawić faceta z chorym dzieckiem i isc do sklepu, po tygodniu w domu nawet dobrze sie przewietrzyć.

        Chodzi mi o to ze obie strony maja problem.
        • ali_ali Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 19:28
          Dzięki za wszystkie odpowiedzi
          Heh co do nocnego wyżerania to jest i tak lepiej, bo teraz już nasza kuchnia nie wygląda jak po tornadzie. Potrafił otworzyć wszystkie szafki w nocy, rozwalić po blatach płatki, smarować kanapki bez deski i talerza np miodem, marmoladą, nutella i jeszcze Bóg wie czym (cały blat klejący a że mamy aneks w dużym pokoju to jak szedł do pracy ja to sprzątałam (na min. 1h roboty dodatkowej co przy małym wtedy dziecku było straszne).
          Mam dylemat, bo takie "moje", "twoje" mu się kiedyś nie zdarzały. Nie chodzi tu o to,że on kupuje tylko dla siebie-bo tak nie jest. Teraz to się stało. Od zakupów jestem ja-ciągam picie/ziemniaki itp a niestety on mi nie pomoże bo mu się nie chce. Na innym gruncie żadnych "spin" nie mamy-to taki siedzący w domu, nie lubiący nigdzie wychodzić programista ;-) Czasem śmieję się,że on jest taki jak z dowcipu o informatykach. Jest fenomenalnie inteligentny i to był główny bodziec dlaczego daaaawno temu zwróciłam na niego uwagę.
          Tak po prawdzie chciałam mu pokazać ten wątek kiedy go pisałam, bo on nic w swoim zachowaniu złego nie widział. Wręcz twierdził,że się czepiam.
          Nie potrafię własnie tego "moje słodycze" wyplewić.
          Jego ojciec ma identyczny problem wpierdziela codziennie po 2tabliczki czekolady/slodkie napoje/karkówka/ciastka itp. Codziennie jest w sklepie gdzie kupuje reklamówkę słodyczy a pózniej marudzi jak on musi po lekarzach jezdzić, ze ma cukrzyce i musi sobie insulinę dawać. Ech wkurza mnie to niesamowicie bo on autentycznie zjada CODZIENNIE stertę słodkiego i sam sobie tą cukrzyce powoduje (tym bardziej jestem zła bo mój tato od młodości ma cukrzycę i to na poziomie "hard" gdzie daje sobie tak szalone dawki, ale pracuje, chce normalnie żyć i to nie jest od niego zależne czy choruje czy nie a tesciu się z nim porównuje-wybaczcie za offtopik ale leżało mi to na wątrobie musiałam).
          Wiem,że taki schemat "głodu" na słodkie został mu przekazany- myślę,że to przez to,że te słodycze były mu zabraniane. Nie wiem jak do niego trafić-wiem,że jestem atrakcyjną osobą, dbam o siebie, jak waga pokazuje dodatkowy kilogram mówię STOP też chce żeby choć troszkę zaczął dbać o siebie. Nawet nie dla mnie ale dla zdrowia... dla samego siebie. Wiem,zę on ma z powodu swojego wyglądu kompleksy-nie wychodzimy razem bo on mówi,że przy mnie jak "dziad" wygląda-ja tak nie myślę. Kocham go i z jednej strony chce mu pomóc a z drugiej strasznie mnie wkurza jego zachowanie odnoście jedzenia.
          • zuzi.1 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 19:41
            Poszukaj jakiegos sensownego dietetyka i sie razem do niego wybierzcie po pomoc. A mezowi powiedz, ze jak tak dalej bedzie robil, to w koncu zostanie ciezko chorym czlowiekiem i czekaja go ogromne problemy, a przy okazji Ciebie tez, bo to Ty bedziesz mu w jego chorobie pomagac. Zrob cos, zeby uswiadomic mu, ze robi sobie i Wam ogromna krzywde.
          • miedzymorze Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 19:51
            >Mam dylemat, bo takie "moje", "twoje" mu się kiedyś nie zdarzały. Nie chodzi tu o to,że on kupuje tylko >dla siebie-bo tak nie jest. Teraz to się stało. Od zakupów jestem ja-ciągam picie/ziemniaki itp a niestety >on mi nie pomoże bo mu się nie chce.


            Obczaj zakupy przez internet z dostawą pod drzwi i przestań nadwyrężać kręgosłup i prosić się u męża.
            Nie zrobienie zakupów w takiej sytuacji to zwykłe gó...arstwo i nie ma ta nad czym deliberować.
            Jedno ale:
            nastolatka nie mogła do tego sklepu skoczyć ew zostać na chwilę z chorym? to też trochę dziwne...

            Z drugiej strony skoro on nie je zup i ew innych rzeczy które przygotowujesz to może ma wdrukowane, że ma się żywić sam i stąd te jazdy ? ciężko się połapać...

            pozdr,
            mi
          • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 21:33
            no sorry ale mam meza programiste i on i jego koledzy nie sa takimi burakami, a dzieciom by dali ostatni kes sobie odejmujac od ust. Maz uprawia sporty, plywa, biega i nie ma brzucha wiec nie tlumacz tego zawodem. A twoj luby powinien mniej jesc bo sie patologicznie obzera, jest maly wypierdek msmuta i ma pewnie kompleksy wiec zre jeszcze wiecej zwlaszcza jak ty jestes laska to go to dobija. Ja jestem tolerancyjna ale faceta bym pognala gdyby dzieciom zakazal zjedzenia "jego jedzenia". Co za idiota! Dziecko chore, tu uwieziona a ten pasie tlusty tylek. Co za egoista i dupek! Ma jakies zalety poza inteligencja? Bo maly, gruby, egocentryczny obzartuch z niego to juz wiemy.
        • majenkir Re: 15.12.15, 22:31
          3-mamuska napisała:
          > Moj maz gdy braliśmy ślub jak tylko tłuczone zmieniaki z masełkiem teraz je ugo
          > towane w obierkach ni nie narzek.


          Ze co? Gotujesz ziemniaki w obierkach???
          • tully.makker Re: 16.12.15, 09:38
            > Ze co? Gotujesz ziemniaki w obierkach???

            Co w tym dziwnego? Ja tez. najzabawniejsze jest to, ze najstarszy syn jako wczesny nastolatek narzekal na taki sposob podawania zmieniakow, az ktorego dnia sam robil obiad - i zdecydowal, ze jednak w mundurkach sa najlepsze i on takie najberdziej lubi :-)
          • raczek47 Re: 20.12.15, 18:43
            majenkir napisała:
            Ze co? Gotujesz ziemniaki w obierkach???

            w łupinach raczej, nie?
            Mniej wartości odżywczych tracą.Też tak czasem gotuję.I jem z olejem lnianym.Pycha.Czuć ziemniaka.
            • 3-mamuska Re: 20.12.15, 22:10
              majenkir napisała:
              Ze co? Gotujesz ziemniaki w obierkach???

              w łupinach raczej, nie?
              Mniej wartości odżywczych tracą.Też tak czasem gotuję.I jem z olejem lnianym.Pycha.Czuć ziemniaka.

              Dokładnie tak gotuje, kupuje czyste ziemniaki czasem kroje na ćwiartki i tak gotuje w skórce/łupince/obierkachjak kto woli.
              Potem wrzucam koperek troche wlasnie oleju mieszam juz.
              Czasem gotuje taki małe niby młode studzę łyżka dwie majonezy szypiorek i dopieczonego mięsa pycha.
              Albo gotuje w mikrofalówce tylko trzeba przebić ziemniaka nozem i 5-10 minut i mam gotowego ziemniaka, najcześciej robię takie bardzo duże.
              Przekroje go tak prawie na pol .
              Daje masło szynkę żółty ser do mikrofali, az sie ser stopi i pycha jedzenie.
    • 1.kinia Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 19:03
      Wygląda że masz męża patologicznego buraka.
      W jego głowie to ty jesteś odpowiedzialna za zaopatrzenie domu, za nakarmienie dzieci. On jest ponad tym. W końcu dzieci są "twoje", to o nie dbaj :-/

      (obżarstwo to rodzaj uzależnienia)
      Jesteś pewna, że chcesz z tym chłopem być? On cię chyba nawet nie lubi...
    • enith Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 19:33
      Masz wysokie szanse na zostanie młodą wdową z dwójką dzieci na stanie. Przy takiej diecie mąż długo nie pociągnie. Niewykluczone zresztą, że już ma stan przedcukrzycowy lub inne zaburzenia metabolizmu, jeśli wstaje w nocy po to, żeby zjeść cały słoik nutelli. Domyślam się jednak, że prośba o badania zostałaby prawdopodobnie zignorowana.
      Co do jego zachowania natomiast to nie, absolutnie nie przesadzasz. Twój mąż jest egoistą, zapatrzonym w siebie i swoje wyłącznie potrzeby sobkiem. Jeśli nie możesz liczyć na niego nawet w tak podbramkowej sytuacji, jak obecnie (dziecko z poważną chorobą, długotrwałe uwiązanie w domu), to szanse na polepszenie sytuacji czy wypracowanie jakiegoś kompromisu macie słabe. Zadbaj więc o siebie i dzieci. Starszą córkę zacznij wdrażać w obowiązki typu zakupy czy opieka nad młodszym rodzeństwem. Zaprzestań całkowicie, jeśli dotychczas jeszcze tego nie zrobiłaś, obsługi męża. On się wami nie przejmuje, nie ma potrzeby więc, by przejmować się nim.
      A na marginesie, to mąż zawszy był taki mało zaangażowany w sprawy rodzinne?
    • sonia_siemionowna Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 22:53
      Twój mąż najprawdopodobniej się kompulsywnie objada, bo w ten sposób sobie (nie)radzi z jakimiś emocjami. Nie jest to ani zdrowe ani dobre ale dość powszechne. U Twojego męża przybrało ekstremalną formę. Być może zaspokaja potrzebę władzy (kiedyś ojciec trzymał słodycze na kłódkę a teraz sobie synek to kompensuje). Na skojarzenie jedzenia z władzą wskazuje też dziwna niechęć pójścia po zakupy dla Ciebie i niechęć do dzielenia się.

      Ja bym po prostu oznajmiła obojętnym acz asertywnym tonem (bez wrzasków i histerii czy też płaczu), że masz już dość cyrków z kontrolowaniem jedzenia i obżeraniem się bez opamiętania pana męża. Ze rozumiesz, że to nie jest łatwa sytuacja i jeśli pan mąż podejmie próbę poradzenia sobie z problemem, to będziesz go wspierać. Poradzić sobie z kompulsywnym objadaniem się i przypisywaniem jedzeniu symbolicznego znaczenia można na terapii. Jeśli pan mąż się zgodzi, wspierasz go (bez ględzenia), pomagasz znaleźć psychologa, jesli sam ma trudności itp.

      Jeśli pan mąż uważa, że niczego nie zmieni, Ty kupujesz jedzenie dla siebie, a mąż płaci za swoje. Jedzenie dla dzieci oraz kredyt finansujecie po połowie.

      Jeśli to nie zadziała, wnosisz do sądu o zaspokojenie potrzeb finansowych dzieci przez męża. O alimenty możesz wnieść bez rozpadu małżeństwa. Tyle, że możesz potrzebować dowodów i świadków na to, że mąż nie łoży na jedzenie dla dzieci i nie dzieli się swoim.


      • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 00:24
        Jeśli to nie zadziała, wnosisz do sądu o zaspokojenie potrzeb finansowych dzieci przez męża. O alimenty możesz wnieść bez rozpadu małżeństwa. Tyle, że możesz potrzebować dowodów i świadków na to, że mąż nie łoży na jedzenie dla dzieci i nie dzieli się swoim.

        Jak nie łozy??? Na jedzenie dla dzieci?
        Ratę za dom płaci ,żona nie płaci części za siebie i dzieci, wiec ona kupuje jedzenie. Taki ustalili podział .
        My tez z mężem mamy podział on opłaty ja jedzenie i ciuchy, generalnie sie tego trzymamy, oczywiście nie ma problemu z kupnem czegoś dla dzieci wychodząc poza schemat.

        Powinno sie definitywnie zmienić podejście do zakupów dla dzieci nie wazne czy chore ,czy zdrowe , jak trzeba to trzeba.
        A z ta nutella nie jest tak ze wstaje siedzi przy kompie i zjada zawartość?
        Nie wiem moze facet ma jakies zaburzenia ? Jakis zespół aspergera (brak empati) i dlatego tak ścisłe trzyma sie ustalonych reguł i podziału.
    • edw-ina Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 13.12.15, 23:35
      Szczerze? Z kim ty się związałaś? I jeszcze zastanawiasz się, czy się przypadkiem nie czepiasz? Kobieto puknij się w łeb i to solidnie. Jeżeli ja jestem z dzieckiem to M ma zrobić zakupy i już. Tutaj nie ma dyskusji. Jeżeli np. kupił sobie coś do jedzenia, czego ja normalnie nie kupuję, ale dziecko będzie chciało spróbować, to jak normalny człowiek dzieli się. Tak, każde z nas ma rzeczy bardziej "swoje", za którymi to drugie nie przepada lub ich w ogóle nie je. Ale i tak nie przyszłoby mi do głowy, że moglibyśmy sobie tego odmówić, już nie mówiąc o odmówieniu dziecku. I ty tego nie tłumacz "słodyczami" ojca, bo tu nie ma czego tłumaczyć.
    • misseczka Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 14.12.15, 10:34
      O rany, jaki dziwny jest ten świat...
      Zawsze wiedziałam, że postawa mego męża - sobie od ust odejmie, a dzieciom nie pożałuje niczego - jest przegięciem; ale że można przegiąć w drugą stronę AŻ TAK, to mi się w głowie nie mieści.
      Bardzo przepraszam, ale Twój mąż zachowuję się w sposób skrajnie żenujący, prostacki i chamski. Burak jakich mało:(
      Spróbuj coś z tym zrobić, bo jeszcze dzieci tego samego nauczy.
      O tym, że sobie szkodzi, nie wspomnę; ale i on sam, jako osoba "fenomenalnie inteligentna" zapewne o tym wie. I to on musi zdecydować, czy chce to zmienić.
      Ty natomiast masz pełne prawo oczekiwać, że mąż będzie się zachowywał normalnie w stosunku do swojej rodziny. Bo to, co robi teraz - bardzo dalekie jest od normy.
      • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 14.12.15, 14:58
        My mamy dzieci, ktore jedza wybiorczo, zwlaszcza starszy i jego chec zjedzenia czegokolwiek spoza stalego menu bylaby przez nas traktowana z radoscia i nadzieja :) Gdyby sprobowac chcial krokietow albo wielu innych rzeczy, to kazdy by sobie od ust odjal. Nikt nie ma"w moim domu swoich" slodyczy, ktore chomikuje czy dan nie do ruszenia przez innych. Kupujemy i zjadamy na biezaco slodkosci, ale sie dzielimy, poza mna bo nie lubie slodyczy poza dobrym domowym ciastem i lodami. Stosunek do jedzenia i dzielenia sie nim duzo mowi o czlowieku. My wynieslismy oboje z domu potrzebe karmienia bliskich, zwlaszcza dzieci i ich apetyt jest dla nas nagroda. Nie wyobrazam sobie takiego faceta w domu, no nie i juz. Chory albo skrajnie egoistyczny, innej opcji nie ma. I zaznacze przy tym ze moj maz tez jest lasuchem, lubi slodycze ale dzieciom by nie wyjadl ani nie odmowil swoich. Nawet jak zacznie czekolade czy lody i pojawi sie dziecko to sam proponuje mu je. Dzielenie to podstawa i ja tego ucze dzieci od malucha.
        • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 00:30
          Nikt nie ma"w moim domu swoich" slodyczy, ktore chomikuje czy dan nie do ruszenia przez innych.

          A u mnie sa, maz często wraca pozno i nie wolno dzieciom ruszyć jego porcji obiadu.
          Najstarszy tak wyjadał (mięso z talerza) i w wieku 9 lat miał spora nadwagę i musieliśmy sie za niego wziąć.
          Teraz tez zabraniam czasto dzieciom wyjadac czego.
          Jak zjadły swoja porcje od ust sobie nie odejdę, bo dzieciak chce 2-3 obiad.


          Kupujemy i zjadamy na biezaco slodkosci, ale sie dzielimy, poza mna bo nie lubie slodyczy poza dobrym domowym ciastem i lodami.

          No jak juz wyżej pisałam lody zjadam swoje po kryjomu i jabłecznik kupuje tylko dla siebie.
          Maz tez czasem u siebie ma jakiegos zachomikowanego snikersa.
          • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 02:36
            3-mamuska no to u was tez sie chomikuje i trzyma dania nie do ruszenia ale widocznie masz zarloczne dzieci. U nas jest radosc jak dzieci jedza bo starszy jest strasznie wybiorczym jadkiem i niewiele rzeczy lubi i zjada, mlodszy duzo lepiej ale tez nie lubi wszystkiego. Nie raz gotuje dla kazdego cos innego bo mamy rozne gusta. Dziwne ze dzieci ci wyjazdaja obiad dla meza... u mnie nie bylo takiej sytuacji choc amm nastolatka i przedszkolaka. My w ogole nie jestesmy zarlokami, nie lubie miec lodowki wypchanej po brzegi, nie wyrzucamy jedzenia choc czesto zostaje nam pieczywo ale przekazuje je zwierzetom mamy. kupujemy to co zjadamy i przyrzadzamy na biezaco. Nie ma tez stalego podzialu kto za co placi i co kupuje do domu. Kupuje jedzenie ten kto zajedzie do sklepu. Ale wkurzylabym i pogonila goscia, ktory dzieciom odejmuje od ust, zaluje, wyzera i nie kupuje jedzenia.
            • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 21:33
              bergamotka77 napisała:

              > 3-mamuska no to u was tez sie chomikuje i trzyma dania nie do ruszenia ale wido
              > cznie masz zarloczne dzieci. U nas jest radosc jak dzieci jedza bo starszy jest
              > strasznie wybiorczym jadkiem i niewiele rzeczy lubi i zjada, mlodszy duzo


              Nie mam żarłocznych dzieci jedzą 4 posiłki dziennie.
              Ale potrafiły cos skubnąć z garnka, 1-2-3 i juz mięsa czy kalafiora nie ma .

              Moj młody ma autyzm wiec wiec co to znaczy problemy z jedzeniem u dzieci.
              Czasem dzieciakowi nie chce sie zrobic kanapki i chcą wyciągnąć bo o co masz daj troche. Ja tez nie mam wypchanej lodówki, w tygodniu dzieci jedzą 2 posiłki w domu rano i obiad.
              Przez weekend idzie więcej jedzenia niz przez cały tydzień, No moze nie wliczając obiadów.
              Ja nie gotuje rożnych potraw, ewentualnie do jednego mięsa jest ryż ziemniaki czy 2-3 surówki jeśli ktoś nie je wszystkiego.

              Wiesz ty byc pogoniła ? A kto żałuje 5-Latkowo danonka i owocu bo śmiał po obiedzie przekąskę?
              Kazdy sadzi według siebie. Ty tez dziecku żałujesz..,
              Tyle ze nie własnemu.


              Moim zdaniem problem tez lezy w autorce, gdyby mi moj maz powiedział nie kupie dzieciom jeść ,to by miał armadegon w tej chwili a nie odczekać do powrotu ze sklepu i sprawy z krokietem .Poza tym nawet bym go nie spytała tylko dała dziecku, i co autorka zrobiła jak pan poszedł do sklepu? Co jadła przez miesiąc choroby dziecka?
              Mysle ze to była pokazówka ze on płaci rachunki a ona ze swojej części umowy zapotrzebowania rodziny sie nie spisuje.
              Dla mnie sprawa nigdy nie jest oczywista , widziana z jednej strony. No i zbyt duzo niedomówień ...
              Przez miesiąc facet nic nie kupił, autorka przez miesiąc z domu nie wychodzi nie ma sklepu internetowego?
              Codziennie wyjada słoik Nutelli?


              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 22:21
                dla mnie smieszne bylo to jak uzasadniala ze jest informatykiem wiec oni tak moga miec :D
                Nie zaluje nikomu, stwierdzilam tylko fakt ze u mnie sprzatajaca Ukrainka czestuje sie zawartoscia lodowki a a maly dziwnie popatrzyl jak mu zaproponowalam deserek i owoce. Obiad sczyscil do zera wiec sdaze ze mu smakowalo, ale sorry moj 13-latek jadl z nimi i nie zglodnial, ale coz. Zdaje sobie sprawe ze moje dzieci trzeba zachecac do jedzenia a sa i takie ktore, co godzine by jadly. Z tego wniosek ze porcje dostaja za male albo sa zarloczne. Moim zdaniem po duzym posilku jak danie obiadowe 5-latek nie powinien byc tak szybko glodny i tyle. Jest, to ok, daje mu co mam, ale zachwycony nie byl ta oferta i to mnie wkurzylo :) Ja musze moje zdieci namawiac do jedzenia, gotowac ich ulubione potrawy, kupowac produkty ulubionych marek bo innych do ust nie wezma. Ale moje robia przerwy miedzy posilkami i bez przesady, przyszli po podwieczorku w przezdszkolu, dostali, obiad i deser. Na 2h powinno wystarczyc. I tak wkurzylo mnie jak maly zaczal wyjadac ulubione deserki starszego syna, bo wiem ze on innych nie ruszy.
                • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 22:34
                  2h powinno wystarczyc. I tak wkurzylo mnie jak maly zaczal wyjadac ulubione deserki starszego syna, bo wiem ze on innych nie ruszy.


                  Sorry ale co twoj strszy umarby jeden dzien bez deserów?
                  Skoro twoje sa wybredne nie wsadza do ust i to akceptujesz to zaakceptuj ze niektóre dzieci chcą jeść więcej niz twoje.
                  U mnie w domu zasada gość w domu bóg w domu i nie żałuje gościowi czegoś, nawet jeśli musiałbym ten jeden wieczor sie obejść bez ulubionej potrawy.Gość ma wyjsć zadowolony , No chyba ze krzywdzi moja rodzine, ale deserki starszego syna jakos nie nalezą do tej kategorii.
                  Twoj syn nie jest chyba maluszkiem i by rozumiał ze chłopiec moze nie ma takich w domu i chce sporobowac.
                  Poza tym to należy to do gościnności.
                  Zachowałas sie mentalnie jak maz autorki wątku, tyle ze ty dałaś dziecku z nerwami i z fochem zadzwoniłaś po matkę.
                  Jak to sie fajnie krytykuje innych ludzi a swojego zachowania sie nie widzi.
                  • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 23:28
                    nie rozsmieszaj mamuska - nie bede napychac obcego bachora po tu aby moj nastolatek, ktory je wybrane rzeczy, rosnie i ma duze potrzeby energetyczne chodzil glodny, bo brat ma nienazartego kolege. Chyba cos sie cie pomylilo przy ustalaniu priorytetow - dzieciak nie mial prawa byc glodny, moze byl nachalny. I nie moja wina ze jego mamuska pozbyla sie dziecka na x godzin i nawet nie przyjechala ani nie zadzwonila o umowionej porze. Pol godziny po ustalonym terminie to ja zadzwonilam z pytaniem czy odbierze syna. Jeszcze tlumaczyla, ze syn lubi wczesnie chodzic spac, a u mnie do 19. stacjonowal. Ja zabieram dziecko na zabawe a nie aby u mnie mialo calodzienna opieke i wyzywienie. Swoich nigdy na dluzej niz 2h max 2,5h nigdzie nie zostawialam. Nie porownuj mnie do tego goscia z watku, bo dzieciaka nakarmilam, ale sorry nie wydam mu calej lodowki, bo ma taki kaprys kosztem moich dzieci. I ja i maz owszem oddamy ostatni kes SWOIM dzieciom. I nie otwieramy lodow jak spia zeby sie nie trzeba bylo z nimi dzielic.
                    • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 18.12.15, 11:26
                      nie rozsmieszaj mamuska - nie bede napychac obcego bachora po tu aby moj nastolatek, ktory je wybrane rzeczy, rosnie i ma duze potrzeby energetyczne chodzil glodny, bo brat ma nienazartego kolege.

                      Wiesz ty sie ośmieszasz bo twoj nastolatek Ojp dzidziuś deserka jeden dzien nie zje i tragedia.
                      Przecież gdyby miał takie zapotrzebowanie energetyczne jak myślisz ,to tez w ciagu godziny od posiłku tez by jadł.
                      Zaprzeczysz sama sobie. Tez mam nastolatka na stanie i wiem jak potrafi zjesc, ale jest DOBRZE wychowany i podzieli sie z dzieckiem tym co ma. Bo rozumie ze dziecko to dziecko.
                      Taki niejadek Francuzki piesek, wiesz masz cos z głowa żałując deserów dziecku bo niemal dorosły chłop chce desery a innego nie zje.

                      Wiesz szkoda ze ta matka nie moze przeczytać jak wypisujesz o jej dziecku i o niej i nigdy więcej nie puści dziecka do ciebie do domu. EOD
                      Bo zal czytać i pogrążysz sie coraz bardziej.
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 18.12.15, 18:48
                        szczerze malo mnie interesuje twoja opinia - ja swoim dzieciom nie zaluje ulubionych lodow jak ty a moj maz nie chow aprzed nimi slodyczy wiec zastanow sie zanim napiszesz cos o czyjejs rodzinie zalujac dziecku dodatkowego miesa czy kalafiora bo masz wyliczone i wtedy maz nie zje. Niby rozumiezs jak zdiecko je wybiorczo ale pokazalas ze nie masz bladego pojecia. Bo bylo x deserkow ale dzieciak chcial zjesca kurat ten mojego syna a on innych nie ruszy. Coz poradzic blizsza cialu koszula i nie musze goscic calymi dniami dzieci cudzych bo nie mam na to czasu ani ochoty, Nastepnym razem ustale zabawe na 2h max i bez obiadu. Ty bys pewnie obiadu nie dala bo dla rodziny masz wyliczone nawet co do porcji a co dopiero dla goscia i madrzysz sie przeokropnie. Zreszta nie o mnie ten watek.
                        • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 18.12.15, 19:09
                          napisała:

                          > szczerze malo mnie interesuje twoja opinia - ja swoim dzieciom nie zaluje ulubi
                          > onych lodow jak ty a moj maz nie chow aprzed nimi slodyczy wiec zastanow sie za
                          > nim napiszesz cos o czyje


                          Ale pierdzielisz nie mam nigdy wyliczonego jedzenia, ale po pierwsze nie pozwalałam dzieciom dogadać tylko wlasnie dać przerwę na trawienie.
                          Po drugie nie gotuje dla 20 osob tylko dla 5 wiec jednak siła rzeczy jedzenie sie kiedyś kończy nawet jeśli jest po 3-4-5 kotlety na głowę , wiec nawet jeśli by sie ktoś bez zapowiedzi pojawił w drzwiach to kazdy moze oddać po 1 kotlecie i łyżce ziemniaków i gałązce kalafiora i tez sie ktoś naje.
                          A twoj dzidziuś nie mógł obejść sie bez deserów jeden dzien, bo duzo młodsze dziecko chciało spróbować bo moze nie jadło jeszcze takiego.
                          Wiesz moj syn przez 5 lat jadł 5 wybranych produktów nabawil sie anemi, mimo to potrafiłam podzielić jego ukochany serek dla innych dzieci. Bo jestem wychowana przez rodziców i mam odrobine empatii.
                          Mogłabym zrozumieć gdyby twoj synalek miał 1-2 i nie ma jak wytłumaczyć se proszę cie wielki koń a ... Szkoda słów bo nie zrozumiesz.

                          Od czasu do czasu kupuje sobie swoje lody i chce zjesc w spokoju... Ale nie znaczy to ze one tych lodów nigdy ni dostają. Bo takie łakomstwo jest u mnie raz na 6 miesięcy wtedy jak juz śpią i nie widza.
                          Anie odmawiam im sprzed oczu.
                          Jak ty temu biednemu dziecku.
                          -----------------
                          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                          • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 19.12.15, 22:55
                            sama sobie przeczysz - albo dzieci maja za male porcje albo sa zarloczne o czym wspominalam, bo inaczej by nie zjadaly obiadu twojego meza. Moje nigdy godzine po obiedzie nie sa wyglodzone wiec i ten dzieciak nie ma prawa, moze lakomstwo zadzialalo? Ale co masz takie dzieci ze ci lodow zjesc w spokoju nie dadza? Zalujesz im drozszych ktore sobie kupujesz? Dla mnie kosmos nigdy bo ja nie musialam jesc czegos gdy dzieci poszly spac...
                          • szamanta Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 00:43
                            3 mamuska czy ty masz rozdwojenie jaźni? nie chce bawic się w żadne diagnozy, bo nie jest moim celem obraza ani nic w tym stylu, ale przecież sama powyżej na autorki opis jak maz jej się zachowal kupując sobie rozne przysmaki, dobre rzeczy do jedzenia stwerdzil ,ze dzieci niech jedza sam chleb, mając w tym jedno chore , któremu tym bardziej potrezeba bogatych mineralow i skladnikow odzywczyc i tutaj do niego wyrozumialosc mialas przypisując te zachowanie własnemu jak ty sobie kupujesz lody, ponoc tak rozumiesz tego obleśnego żarłoka , czyli na jednej linii siebie stawiasz z tym skrajnie zaburzonym egoistom mającym w doopiee rodzine., a tu dzieciakowi nastoletniemu się dziwic, ze poskąpił młodszemu serka danonka, a jak ty potrafilas dzielic własnego syna serek na inne dzieci.
                            Twoje wypowiedzi sa tak rozbieżne ,ze no nie da się tego przemilczeć
                            • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 01:20
                              dokladnie szamanta. Poza tym moj nastoletni syn by sie podzielil serkiem czy deserkiem ale mnie wkurzylo ze kolega mlodszego syna poczestowany obiadem wiec nie glodny, bo wszystko zjadl, po godzinie dalej byl zarlocznie nastawiony i zazadal deserku starszego gdy otworzylam lodowke. Moj rownolatek zjadl tylko owoce a ten oczekiwal ze dalej bedzie futrowany....Nie moja wina ze jego mamuska sie nie zainteresowala pobytem i posilkami dziecka swojego i sie po niego nie zglosila o omowionej porze. Ja dbam o zoladek i dobro przede wszystkim moich dzieci i gdy gosc niejadkowi wyzera produkty to wiem ze moj syn nie zje nic innego w zamian bo lubi wybrane rzeczy. Nic dziwnego ze ja dbam o jego dobro bo on rosnie i potrzebuje jedzenia a jest niejadek. I niewazne ile ma lat bo moj 5-latek zawsze cos zje, jak nie to to co innego, a starszy nie. 3 mamuska sama przyznaje ze ukrywa lakocie przed dziecmi i rozumie meza watkodajki bo rodzice maja prawo... Nigdy nie ukrywalam lodow czy slodyczy przed dziecmi, ani moj maz, powtarzam. Ty ewidentnie zalujesz kasy na dobre lody swoim dzieciom albo sa takl zarloczne ze boisz sie ze nie wystarczy dla was. Tak czy owak macie dziwne zasady w rodzinie.
                              • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 01:35
                                I zobacz 3-mamuska jak sama sobie zaprzeczasz. ja pisze ze masz zarloczne dzieci a ty tlumaczysz, ze nie, skad, a potem piszesz sama:
                                "A u mnie sa, maz często wraca pozno i nie wolno dzieciom ruszyć jego porcji obiadu.
                                Najstarszy tak wyjadał (mięso z talerza) i w wieku 9 lat miał spora nadwagę i musieliśmy sie za niego wziąć.
                                Teraz tez zabraniam czasto dzieciom wyjadac czego.
                                Jak zjadły swoja porcje od ust sobie nie odejdę, bo dzieciak chce 2-3 obiad."
                                Wiec zdecyduj sie, bo dzieci ktore jedza tyle ze w wieku 9 lat maja duza nadwage, zjadaja obiad tacie i maja ochote na 2 czy 3 obiad, nie mozna przy nich zjesc spokojnie lodow i chowa sie snickersy po katach to nie jest normalne. Ewidentnie sa zarloczne ale najwazniejsze to przywalic bergamotce, a moje sie najadaja moim obiadem, ojcu porcji nie zjadaja, a za obce nie odpowiadam.
                    • eriu Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 18.12.15, 15:23
                      Muszę Ci napisać, że bardzo nieładnie przedstawiasz się tym postem.

                      "nie moja wina ze jego mamuska pozbyla sie dziecka na x godzin i nawet nie przyjechala ani nie zadzwonila o umowionej porze" już myślałam, że Ci dziecko w domu siedziało nieodebrane przez 5 godzin a Ty wspominasz, że pół godziny po ustalonym czasie zadzwoniłaś do matki.

                      "dzieciak nie mial prawa byc glodny, moze byl nachalny" - a spytałaś go o to? A nawet jakby po prostu chciał deserek to co?

                      "nie bede napychac obcego bachora po tu aby moj nastolatek, ktory je wybrane rzeczy, rosnie i ma duze potrzeby energetyczne chodzil glodny, bo brat ma nienazartego kolege." - no to już jest rekord moim zdaniem. Z tego co wywnioskowałam z Waszej wymiany zdań małemu dziecku kilkuletniemu odmówiłaś deserku, bo 13-latek nie będzie miał co zjeść, bo jest wybredny? A nie mógł ten nastolatek skoczyć do sklepu i dokupić ten jeden deserek?

                      O ile byłabym w stanie zrozumieć sytuację, gdybyś musiała pieniądze na styk wyliczać żeby wystarczyło, żeby rodzinę wyżywić, ale tak wyszłaś na bardzo bezduszną osobę.
    • quba Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 14.12.15, 16:34
      W oblężonym Leningradzie dorosła córka przyniosła matce kawałek chleba ze smalcem, zawinięty w papier, Matka nie zjadła chleba, zmusiła aby dorosła córka go zjadła, a sama zjadła zatłuszczony papier.
      Ekstremum, ale ojciec nie pozwalający zjeść dzieciom jego własnych krokietów jest podlecem.
      Twoje jest to co zjadłeś, wszystko inne jest nasze!
      • ali_ali Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 14.12.15, 19:11
        Dzięki za wszystkie rady i komentarze.
        Ta sytuacja,że on SOBIE kupił i dzieci mają n ie ruszać zdarzyła się pierwszy raz i stąd też tak mnie zamurowało.
        Zazwyczaj jest tak,że on po prostu w nocy zjada wszystko, albo dostaje od rodziców , chowa do szafek (ogólnodostępnych) i zjada np 5kg galaretek w 6dni.
        Ech twierdzi,że jest łasuchem i nic więcej,ale mnie to strasznie razi...
        Oczywiście wiedziałam jaki jest wcześniej (potrafił kupić MI czekoladki na randkę i kiedy je otworzyłam zjeść całe pytając tylko czy on może tą ostatnią-dodam,że ja ani jednej nie zjadłam ;-)

        Wiem,że jest straszną sknerą.. Ubrań nie kupuje chyba jak się zepsują i juz nie da rady naprawić. Kurtka zimowa raz na 4lata ;-/ Podkoszulki niektóre jeszcze ze studiów ma (tak porozciągane,że wstyd)
        Potrafi na koniec imprezy typu slub naladować ccccaaaaaly talerz jedzenia i wziasc do pokoju bo darmowe (to samo na imprezach w firmie az czasem wstyd)
        Nie wiem dlaczego tak ma-zarabia duzo więcej niż srednia krajowa i na reke ma co miesiac 7tys podstawy plus dodatki. Nie wiedzie nam sie zle-ostatnio pękły mu okulary (miał je 4lata) i możecie mi nie uwierzyć-nie ma jednego noska w oprawkach i skleił bok taśmą bo one jeszcze dobre...

        Wiem,że to są mega negatywne cechy-ale ma też kupe pozytywnych
        -jest bardzo odpowiedzialny
        -nie lubi nigdzie wychodzic (nie ma raczej kolegów)
        -jestem pewna,że rodzina pomimo tego co się dzieje pod lodówką jest dla niego najważniejsza
        -ma pasje i kocha to czym się zajmuje w pracy
        -jest dobrze wykształcony (do teraz jego wykładowca "gnębi" go o studia doktoranckie
        -kiedy bawi się z dziecmi widać,że to lubi i sprawia mu to frajdę
        -wiem,że mnie kocha
        • enith Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 14.12.15, 19:20
          > Wiem,że to są mega negatywne cechy-ale ma też kupe pozytywnych
          > -jest bardzo odpowiedzialny

          A przejawia się ta odpowiedzialność tym, że choremu na krztusiec malcowi każe jeść czerstwy chleb z serem, bo krokiety są jego i wara wam od nich.
          Jeśli to pierwsza taka jego akcja, radzę ci zrobić mężowi taką awanturę, żeby NIGDY WIĘCEJ mu coś takiego nie przyszło do głowy. Jedzenie ma być wspólne i masz je brać bez pytania i oglądania się na męża fochy. Jeśli mąż wyżera to sposób jest jeden: kup drugą lodówkę i zamykaj ją na kłódkę, żeby nie było więcej akcji typu rano wstajesz, a w domu po nocnym wypasie męża nie ma NIC do jedzenia dla dzieci.
          A tak poza tym to twój mąż jest chory i powinien się intensywnie leczyć.
        • ortolann Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 15.12.15, 12:19
          On nie jest odpowiedzialny i najważniejsze dla niego jest jedzenie (lub też coś, czego rekompensatą jest to jedzenie). Najlepszym tego dowodem jest fakt, że z chorym dzieckiem Ty siedzisz w domu i nie możesz wyjść ani na chwilę. Nie zostawiasz mu dziecka pod opieką.
          On potrzebuje pomocy i Ty potrzebujesz pomocy. On sam po nią nie sięgnie ani też raczej nie skorzysta z pomocy, którą mu zaproponujesz (myślę tu o jakiejś terapii oraz diagnozowaniu w kierunku cukrzycy). Wydaje się, że powinnaś przywdziać spodnie na tyłek i zacząć rządzić rodziną, bo na niego to raczej nie możesz liczyć. I zrobić dziką awanturę o wyżeranie z lodówki a jeszcze dzikszą o zaniedbanie chorego dziecka. Dojrzały facet, ojciec rodziny tak się nie zachowuje.
        • amb25 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 09:48
          Ja mialam meza informatyka, z cechami takimi jak twoj (oprocz tej lodowki). Tez mnie zachwycila jego inteligencja (wg. badan jakie robili mu pozniej, gdy zaczal chorowac - geniusz). U niego skonczylo sie to powazna choroba psychiczna...
          Co do ciuchow to chyba cecha informatykow (tych genialnych albo tych z zaburzeniami?) - to nie chodzi o skenrstwo - po prostu one nie sa istotne, sa rzeczy wazniejsze. Wyglad zewnetrzny nie jest wazny, nie warto tym sobie zawracac glowy - jesli przyrodzenie nie wylazi przez dziury w spodniach to znaczy ze jest ok.
          Moze on ma jakies problemy ze zdrowiem (fizycznym albo psychicznym) albo w pracy stress i tak odreagowuje?
          • mozambique Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 10:38
            co do informatyka - kiedys znalazłam zaskakujace wyniki badań - ze wsród osób zajmujacych sie pracą naukową i chorych psychicznie na schizofrenię najwięcej jest matematyków, fizyków teoretycznych i wlasnie informatyków.
            ja znałam osobicie 2 doktorów matematyki ( braci blizniaków) wykąłdajacych na uczelni , którzy niemal w jednym okresie zapadli na schizofrenie paranoidalną , o kilku innych z Wrocławia czytalam w kronikach policyjnych ( niestety)
          • bergamotka77 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 11:03
            Wszystko zalezy od srodowiska pracy - moj informatyk pracujac na uczelni byl abnegatem, teraz pracuje w innej branzy i musi wygladac reprezentacyjnie i co? Zamiast tiszerta przywdzial koszule i czuje sie w eleganckim wydaniu dobrze, wyglada jeszcze lepiej. Da sie, jak sie okazuje... A moze ali ali twoj maz ma depresje?
        • 3-mamuska Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 17.12.15, 00:35
          A nie myślałaś ze moze w domu była bieda? Moze nie mieli co jeść dlatego zbiera talerz z jedzeniem.
          Poza tym na koniec imprezy i tak sie wszystko wywala do śmieci ( wiem bo pracowałam przy weselach) wszystko co wraca ze stołów loduje w koszach, wiec w sumie żaden wstyd przed marnowaniem jedzenia.
        • aqua48 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 16:55
          ali_ali napisała:


          > -jestem pewna,że rodzina pomimo tego co się dzieje pod lodówką jest dla niego n
          > ajważniejsza
          > -wiem,że mnie kocha

          I objawia się to w ten sposób, że nie pomaga Ci nosić ciężkich zakupów, nie chce kupić jedzenia do domu kiedy dziecko jest chore i Ty przy nim siedzisz, nie obchodzi go czy to chore dziecko ma coś na obiad, byleby ON miał pełny brzuch, zostawia po sobie nieposprzątaną kuchnię i ma w nosie ile czasu i kto sprzątnie ZA NIEGO bałagan, który on zostawił?

          Ty kobieto chyba sama nie wierzysz w to co piszesz, albo wygodnie Ci wierzyć, że masz dobrego troskliwego męża bo tak byś chciała. A masz w domu egoistę i człowieka który ma ewidentne zaburzenia odżywiania i który powinien je leczyć u psychologa. No chyba że chcesz na dodatek zajmować się mężem chorym na cukrzycę i wychowywać dzieci w poczuciu, że słodycze są dla ojca ważniejsze od nich?
    • hermenegilda_zenia Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 15.12.15, 00:38
      Córka znajomych się tak zachowywała i potrafiła co noc sczyścić lodówkę do zera. Dziewczyna miała zaburzenia odżywiania - bulimię, doszło do tego, że lodówkę na kłódkę zamykali, a potem dziewczyna trafiła na terapię do zamkniętego ośrodka uzależnień, bo wszystko się lawinowo pogarszało. Ktoś, kto się zachowuje w ten sposób względem swoich dzieci jest ostatnią mendą. Przy takim przerobie szybko też uczyni je sierotami.
    • eriu Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 09:25
      Dziewczyny mają rację: Twój mąż się obżera kompulsywnie - widać to bardzo wyraźnie. Problemy, które za tym stoją należy rozwiązać.

      Moim zdaniem potęgować problem w rozdzielaniu jedzenia na "moje i "wasze" może też mieć Wasze podejście do finansów: Ty kupujesz jedzenie dla wszystkich, odzież i przybory szkolne a mąż płaci ratę za mieszkanie i pokrywa inne wydatki. No i jak poszedł wreszcie do tego sklepu i zapłacić swoimi pieniędzmi za jedzenie to ono jest w jego pojęciu jego, bo nigdy się do zakupu jedzenia w domu nie dokłada. Na pewno nie pomaga w tym wyniesione z domu doświadczenie z ojcem, który miał swoje słodycze.

      Moim zdaniem powinniście obowiązkowo mieć wspólne konto do wydatków domowych, gdzie na początku miesiąca oboje wpłacacie pieniądze na utrzymanie domu, do konta karty i wszelkie wydatki domowe pokrywane są z tego konta w myśl zasady: za wspólne pieniądze pokrywany wspólne potrzeby - bez wydzielania za czyją kasę się jedzenie kupuje a za czyją opłaca chatę. Kasa na koncie jest i tą kasą się płaci.

      Warto też prowadzić budżet domowy i to z dwóch powodów: po pierwsze będziecie wiedzieli po ile się zrzucić na konto, po drugie jak pogrupujesz wydatki miesięczne to sprawdź jaki procent wydatków stanowią słodycze, które mąż tak chętnie zjada. Porównaj to np. ze średnim kosztem jedzenia na osobę w domu. Może się okazać, że za miesięczne koszty słodyczy skoro mąż ich tak dużo zjada wykarmilibyście jedno z dzieci - jest skąpcem więc takie rzeczy mogą do niego przemawiać. Natomiast też musisz z tym uważać, bo po Twoich przykładach widać, że to osoba z ogromnymi tendencjami do patologicznego skąpstwa (chodzenie niczym po prostu dziad w posklejanych okularach, bo mają 4 lata i są dobre przy takiej pensji?).

      Co do plusów, które wskazałaś u swojego męża:
      - nie lubi wychodzić z domu - super, to jestem ciekawa jak zrzuci nadprogramowe kilogramy? Waga nie spada od siedzenia przed telewizorem. Poza tym przy takim trybie życia cukrzyca się pojawi w trybie ostrym. Jak nie będzie regularnie robił badań żeby ją wcześnie wykryć to licz się z tym, że będzie się borykał i z cukrzycą i z jej konsekwencjami zdrowotnymi, czego Ci oczywiście nie życzę. Jeszcze jedno: zgaduję, że wszelkie rzeczy na mieście, w urzędach załatwiasz Ty? No jasne, przecież Tobie to tak dobrze idzie, a on.. nie lubi wychodzić z domu. I zawsze Ty będziesz wszystko ogarniać.
      - nie ma kolegów - tylko człowiek jest zwierzęciem stadnym i nie wystarczy mu tylko rodzina, bo są różne bardzo ważne potrzeby człowieka zawarte w piramidzie Maslowa, które należy zaspokoić. To że mąż nie ma kolegów świadczy o jego problemach z nawiązywaniem i utrzymywaniem bliskich kontaktów bądź innymi problemami - warto to skonsultować z dobrym terapeutą. Niestety z moich doświadczeń wynika, że osobami, które nie mają kolegów są zazwyczaj ludzie bardzo nieszczęśliwi z ogromnymi problemami.
      - jest odpowiedzialny - odpowiedzialny, że aż hoho: ani zakupów nie zrobi dla całej rodziny jak się zajmujesz chorym dzieckiem nie zrobi, dziecku choremu od ust odbiera jedzenie, bo jest jego? Ty to uważasz za odpowiedzialność? Toż to buractwo i zrzucanie na Ciebie całej odpowiedzialności za rodzinę, że nie wspomnę o tym, że dodatkowo osłabia organizm chorego dziecka od miesiąca, bo nie ma co jeść.
      - rodzina pomimo tego co się dzieje pod lodówką jest dla niego najważniejsza - przykład chorego dziecka z odjętym od ust krokiecikiem pokazuje, że się mylisz. Mimo wszystko tych rzeczy się po prostu nie da oddzielić jak już dochodzi do takich skrajnych sytuacji. To już nie jest normalne! Normalne jest, że możesz mieć swoją ulubioną czekoladę, ciastka i czasem by się chciało zjeść je samemu - a nie że podstawowe i jedyne w domu jedzenie odbierasz od ust choremu dziecku, gdzie na dodatek wcześniej osoba odmawia zrobienia zakupów dla całej rodziny. Jeśli uważasz, że to normalne skonsultuj się sama z terapeutą - jestem pewna, że Ci nie przytaknie.
      - jest dobrze wykształcony, cisną go o doktoranckie studia - to znaczy, że ma skończone studia wyższe i że tak powiem "zna temat" i ma duży potencjał naukowy. Natomiast pod względem wykształcenia w obecnej chwili nie odbiega od wielu osób w tym mnie - ma po prostu skończone studia. Oczywiście nie chodzi mi w żaden sposób o odebranie Twojemu mężowi talentu ani wiedzy ani potencjału. Natomiast chodzi mi o pewnego rodzaju Twoją korektę sposobu postrzegania męża.

      Co do pozostałych punktów nie wypowiadam się.

      Moim zdaniem warto by było namawiać męża na terapię, samej też w niej uczestniczyć jeśli jest to niezbędne. Rozwiązanie problemów, które "rozwiązuje" przy pomocy kompulsywnego jedzenia wpłyną pozytywnie na niego. Warto mu też uświadomić, że hoduje sobie cukrzycę a jeśli będzie odmawiał badań i zadbania o siebie to go po prostu spytaj czy chce zobaczyć jak jego dzieci dorastają i co im przyszłość przyniesie.

      Trzymam kciuki za Ciebie, męża i pracę nad problemami!
    • agniesia331 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 15:52
      wstrętny ożerający się 90 kg konusek (1,70) zgłoś gada do tvnstyle "cofnij czas".
      co to znaczy dla dzieci suchy chleb? co to znaczy pieprznik w kuchni w nocy?
      uświadom mu, ze jeśli sie nie dba o rodzinę, to mozesz złożyć u jego pracodawcy wniosek o wypłatę cześci pensji POWIADAMIAJĄC JEGO PRACODAWCE O JEGO OBZARSTWIE I PROBLEMIE. i wtedy dopiero go pacnie po kieszeni. Zagroż, ze kupisz 2-gą lodówke dla was, wstawisz do pokoju i zamkniesz się w nim na noc- ZERO DOSTĘPU będzie miał i tam bedzie wasze jedzenie.
      Jeśli chce żreć niech żre ryż, ziemniaki. Jesteś w swoich tłumaczeniach niczym żona alkoholika.
      a twój stary to osoba nie majaca zadnych zainteresowań, (rowery, spacery, koledzy?) leniwy żarłok załujacy dzieciom- czyli FIZYCZNE ZANIEDBYWANIE POTRZEB DZIECi -zagroź mu, ze weźmiesz córkę na świadka, że Wam wszystko wyjada,
      a soki, nutella? kupuj i CHOWAJ u SIEBIE, również słodycze dla dzieci. Zostawiaj córkę z młodszym dzieckiem , kupuj piers z kurczaka, rób TYLKO WAM OBIAD i ZARAZ JEDZCIE.
      JEMU NIC NIE GOTUJ, kupuj 3 ciastka i przynos dla WAS TYLKO,
      w lodówce trzymaj kilka rzeczy. Mów mu, ze sie brzydzisz jego figury, obżarstwa, odesparuj od współnych obiadów, seksu itd. a sama opowaiadaj o szczupłych fajnych facetach i niech widzi, ze on budzi odrazę.
      córce dawaj kasę na jedzenie w szkole, na mieście. Gotuj dla was zupy, a mięso, ryby, które moze zeżreć na bieżąco. jak u żony alkoholika. tak sie rozbestwił, że pomóc moze tylko terapia wstrzasowa. Wydziel jedzenie NA ODZIELNYCH PÓŁKACH.
    • agniesia331 Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 16.12.15, 22:14
      co ty nazywasz odpowiedzialnoscia,to nie wiem. jestes z malym podlym czlowiekiem,ktory sam sie nawpierd...a dziecku choremu odejmie krokieta od ust.
      toz Ci dziewczyny przyklady podaja,co znaczy odpowiedzialny i kochajacy rodzic-sam nie zje glodnym bedac,a dziecku odda. A ty masz nazartego zarloka,ktory wyzre dzieciom w nocy jedzenie,tak by nic nie mialy. chowaj im kaszki.platki,mleko,nutelle u siebie,kabanosy tez wytrzymaja bez lodowki. gotuj zupy na 2 dni,a drugie danie na biezaco. kupuj np. 2 serki,dwa jogurty na kolacje i dawaj dzieciom. fajny maslany rogalik tez ci w szafce do rana wytrzyma. wytlumacz mu,ze JE KRZYWDZI,BO NIE ZASPOKAJA ICH POTRZEB PODSTAWOWYCH.JESTES IE RODZINA,A W RODZINIE POWINNO BYC ROWNE PRAWO DO JEDZENIA. bierz kase i zabieraj czasami dzieci na pizze-beda miec zadoscuczynienie za suchy chleb,ktory tatus im proponuje po swoim wyzarciu ich jedzenia. a jemu mow-tak,ty sobie yu siedz,nazryj sie do rozpuku.Jak zmienisz swoje zachowanie (zagonilabym do garow do gotowania,robienianalesnikow dla dzieci) i troche zadbasz o wyglad,zaczniesz jesc 4 posilki i wieczorem nic-to rodzina przestanie sie wstydzic.ZROZUM KOBIET,TAKIE ZACHOWANIE PIETNUJ,POKAZUJ CORCE,ZE OJCIEC ZLE ROBI,nie chowaj jego BRAKU MILOSCI I ODPOWIEDZIALNOSCI WOBEC DZIECI.jesli rodzic kocha to karmi.kazde zwierze,ptak karmi tym co nalepsze swoje mlode. Nawet jak sam nie zje,dziecku odda ostayni kawalek.Ostatni kawalek odda,a nie sam wpie.... A ty go usprawiedliwiasz .stalas w dolku,jak ludziom rozum dawali/ trzeba bylo zwiac juz po tych randkach,na ktorych sam zjadal swoje prezenty dla ciebie.Sygnaly byly od poczayku,ze to czlowiek z pronblemem niepochamowanej zarlocznosci. a na to pomaga ruch,znajomi,kontakt z ludzi i duzo zdrowego jedzenia. fuzo nie znaczy zrec jak prosie
      • mgla_jedwabna Re: Mąż woli sam zjesc niz podzielić sie z dziecm 20.12.15, 01:51
        Ale co to znaczy "chowaj u siebie"? W małżeńskiej sypialni? W pokoju dziecka? Bo własnego pokoju to autorka wątku pewnie nie ma.

        Poza tym chowanie jedzenia nie ma sensu, i tak znajdzie i wyżre, a potem ona wyjdzie na tę złą i patologiczną.

        Panu należy uświadomić, że jego zachowanie utrudnia zaspokojenie podstawowych potrzeb egzystencjalnych dzieci. I dać wybór - całkowita eliminacja patologicznych zachowań albo leczenie albo wypad+grube alimenty. Innej opcji nie ma, jeśli nie mają na tym poważnie ucierpieć dzieci. One już cierpią, bunt nastolatki nie wziął się przecież znikąd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka