Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze

13.12.15, 17:13
Mam dylemat wychowawczy i nie jestem pewna jak postąpić.
Moja córka nie jest tytanem pracowitości, lubi się polenić, jest roztrzepana. Obecnie chodzi do 4klasy. Do 3 były problemy z notowaniem zadań domowych i ich odrabianiem, zapamiętywaniem zdań dodatkowych, informacji o wyjściach, imprezach, przynoszeniu specjalnych materiałów. Z czasem jakoś poradziłyśmy sobie z tym, wypracowałam z córką nawyk notowania itp. Jakiś czas było ok.
Na początku 4 klasy znowu zapanowała lekki chaos, ale (wg wychowawczyni) związany był głównie z nową organizacją, nowymi wymaganiami – każdy nauczyciel ma swoje zasady. Do połowy października znowu był problem z zadaniami domowymi. Codziennie pilnowałam aby przy mnie były przeglądane zeszyty (kiedy robiła to sama przegapiała swoje własne notatki np. na marginesie) i po kilku tygodniach miałam wrażenie, że „wskoczyła” w tryb szkolny, sama ogarniała zadania domowe, pytała jak czegoś nie wiedziała. Nadal codziennie pytałam o zadania ale przeglądu zeszytów zaniechałam.
Ostatnie dwa tygodnie córka na pytanie o lekcje stwierdzała, że nie ma nic zadane. Ponieważ jednocześnie opowiadała, że podczas jednej lekcji oglądali film, na kolejne czytali lekturę, na innej było zastępstwo myślałam, że przerobiony został program z 1 semestru i w szkole nastąpiło rozprężenie jak przed wakacjami. Niestety okazało się że w tym czasie były 3 sprawdziany, o których mnie nie poinformowała, zaległych zadań domowych w zeszytach ćwiczeń po kilka stron. Pani od polskiego zadała do przeczytania lekturę i w ubiegłym tygodniu zrobiła test z wiedzy. Pierwotny termin był ustalony na nadchodzący tydzień, ale został skrócony o czym mi moje dziecko nie powiedziało…
Po dłuższej rozmowie powiedziała, że to z lenistwa. Że kłamała bo nie lubi robić lekcji, bo jej się nie chciało. Rozumiałabym jej niechęć do lekcji gdybym się na nią wydzierała, że nie umie bo nie uważa na lekcjach, zbywała, odmawiała pomocy. Albo gdybym była nadgorliwie pilna i siedziała z nią nad zadaniami i na siłę pomagała. Jest mi przykro bo kiedy ma coś szczególnie trudnego do zrobienia zawsze siadamy do zadań razem, nigdy nie zostawiamy jej bez pomocy, może liczyć na tłumaczenie, wyjaśnianie, czas, pomoce naukowe, odszukiwanie podpowiedzi w necie itp. A najbardziej oczywiście boli kłamstwo prosto w oczy.
Od wczoraj siedzi przy biurku i robi zaległości przez co nie poszła na ulubione zajęcia sportowe i nie mogła zaprosić koleżanki. To wg mnie naturalna korekcja sytuacji. Ale co dalej…? Nie lubię kar, zawsze starałam się uczyć ją że każde nasze zachowanie ma swoje konsekwencje. Tym razem brak udziału w zajęciach też był konsekwencją: „nie ma czasu na wyjście, ponieważ musisz nadrobić zaległości do poniedziałku”. Zbliżają się święta, mamy już kupione wymarzone przez nią prezenty, ale ja jakoś nie czuję aby córka na nie zasłużyła… Boje się, że obdarowanie jej byłoby niewychowawcze. Z drugiej strony nie chcę ani psuć atmosfery ani odgrywać się na niej.
Dziadkowie sugerują odpuszczenie przez święta, wręczenie zgodnie z planem prezenty oraz rozmowę w stylu „będziesz mogła używać to co dostałaś kiedy poprawisz oceny i odbudujesz zaufanie”. Nie mam zdania na ten temat... Ile ma odbudowywać to zaufanie? Czy leżący w domu wymarzony prezent + zakaz jego używania to jeszcze kara czy już dręczenie?
Czuję też, że powinnam (przynajmniej przez jakiś czas) wejść w rolę policjanta i codziennie sprawdzać zadania domowe. Do tej pory sprawdzałam zeszyty (po to by nauczyć córkę dobrych nawyków), teraz będę sprawdzała dziecko (okazując brak zaufania do jej słów „nie mam nic zadane”). Nie czuję się z tym dobrze, ta rola zupełnie mi nie leży. Ale odpuścić i udawać że nic się nie stało też nie powinnam.
Oprócz tej wpadki jest cudownym dzieciakiem, pomocnym, życzliwym, empatycznym, wesołym, świetnie rozróżnia dobre od złego, ma dobrą opinię wśród nauczycieli, nie ma uwag co do jej zachowania…
Tak sobie głośno myślę z nadzieją, że ktoś z was pomyśli głośno razem ze mną i zrobię się odrobinę mądrzejsza ;)
    • verdana Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 17:34
      Zastanów się, czy córka jest dla Ciebie dzieckiem, członkiem rodziny, czy tylko uczennicą, którą powinnaś traktować zgodnie z wynikami w nauce. Wyobraź sobie sytuację, ze dostajesz naganę w pracy, czegoś nie dopilnowałaś, nie powiedziałaś o tym mężowi, bo nie miałaś ochoty o tym mówić - i mąż wobec tego nie daje Ci prezentów. Bo na prezenty powinnaś zasłużyć - nie dostaniesz ich tylko dlatego,z ę jesteś ukochaną żoną, ale dlatego, zę wykonujesz swoje obowiazki wzorowo. Prezenty to ma być wyraz uczuć, a nie nagroda za wyniki w pracy. Można dziecko nie dać nagrody za świadectwo, bo sie trochę gorzej uczy. Można zrobić awanturę, ze nie odrabia lekcji (ale to i tak nic nie da). Zepsucie Wigilii wyrzutami to chyba najgorsza rzecz, jaką można zrobić. Nigdy już święta dla dziecka fajne nie będą. Nigdy już dziecko nie poczuje, ze kochasz ją nawet jak nie jest doskonała. Daj prezenty i ciesz sie świętami, to wychowawczo jest o wiele wazniejsze od kar za drobiazgi. . I przyzwyczaj sie, że dziecko będzie Ci kłamać - musi, jeśli chcesz, aby było niezależnym człowiekiem. Nic strasznego sie nie stało. Wesołych świąt!
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:20
        Dzięki i wzajemnie :))
    • anoraak Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 17:47
      Dla mnie Twoje podejście jest.....z kosmosu. Sama mam dwójkę, jedno bez większego nadzoru robi wszystko co trzeba, czasem tylko prosi o przepytanie, pomoc, Drugie notorycznie zapomina, nie lubi się uczyć, nauka to coś strasznego, jak nie zrobię....to co z tego. Muszę pilnować, dopytywać, motywować, czasem opieprzyć, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że z tego powodu dziecko nie dostałoby prezentu, a drugie (które ma osobowość nastawioną na perfekcjonizm) w "nagrodę" dostałoby to co sobie wymarzyło, bo było grzeczne. Moim zdaniem - Twoje podejście to porażka (sorry ale tak uważam) - prezent na Boże Narodzenie ma być teraz narzędziem wychowawczym?? Moim zdaniem na pewno nie będzie to narzędzie motywujące.
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:29
        Myślę, zastanawiam się, rozważam. Jak do tej pory nigdy nie stosowałam kar więc cieżko nazwać to "moim podejściem" ;) Poza tym - faktycznie niedokładnie opisałam to nad czym się zastanawiam - nie rozważam niedawania wcale prezentu. To chore. Córka napewno dostanie paczkę, ale zastanawiam się czy powinien się w niej również znaleźć ten najbardzej wypasiony i dość drogi. Doskonale wie, że prezent pod choinką bierze się od rodziców i mam małe obawy, że czy w tej sytuacji nie byłby to sygnał "co nie nawywijasz to mamusia z tatusiem spełnią twoje największe zachcianki". Jedyne co rozważam to schowanie tej części prezentu i poczekanie z wręczeniem.
        • anoraak Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:38
          nie tędy droga, chcesz poprawy w dziedzinie szkolnej - na pewno nie osiągniesz tego w ten sposób.
          oczywiście to moje zdanie, a zrobisz jak uznasz za stosowne.
          problemy dziecka z nauka zawsze z czegoś wynikają, na Twoim miejscu popracowałabym normalnie z dzieckiem na codzień, powalczyła, to IV klasa, która na pewno jest "trudna" dla większości dzieci - a prezenty na Boże Narodzenie - zostawiłabym w spokoju, bo jak pisałam ich użycie jako motywacji do nauki moim zdaniem nie zadziała. dobrze, że myślisz, zastanawiasz się, rozważasz :) znaczy się jesteś fajną mamą :)
          • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:51
            anoraak napisała:

            > nie tędy droga, chcesz poprawy w dziedzinie szkolnej - na pewno nie osiągniesz
            > tego w ten sposób.

            Masz rację. Prezent lub jego brak nie wpłynie na motywację do nauki. Nie to chciałabym osiągnąć ewentualnym pominięciem w paczce pewnej zawartości. Chodzi mi tylko o to czy w takiej sytuacji gdzy tuż,tuż przed świetami dziecko zawaliło, a jego rodzice chwilę po tym spełniają zachciankę to czy owo dziecko nie pomyśli sobie "mogę wszystko i tak mi nic nie zrobią"....?

            > oczywiście to moje zdanie, a zrobisz jak uznasz za stosowne.

            Pisz, pisz po to pytam by usłyszeć różne opinie ;)
            Jak do tej pory miałma zupełnie bezproblemową córkę i zwyczajnie mam watpliwości czy nie jestem zbyt miękka ;)

            znaczy się je
            > steś fajną mamą :)

            Dzięki to bardzo fajnie przeczytać szczególnie jak wątpliwości dopadają ;)
            • verdana Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:52
              Uważasz, ze prezent to "zachcianka" i jest nagrodą za wypełnione wzorowo zadania?
              Prezent ma być dla dziecka dowodem uczuć rodziny. Dowodem, ze ktoś pomyślał i chciał sprawić radość. Prezenty nie są w ogóle "za coś", ani nie sa uzależnione od zachowania. Od zachowania mogą być uzależnione najwyżej nagrody. Prezent nie jest nagrodą.
              Miałaś bezproblemową córkę. Danie jej sygnału "Będziesz dostawać to co chcesz, ale pod warunkiem , ze będziesz idealna" jest najgorszym możliwym sygnałem. Jest sygnałem,z ę kochasz ją za to, że nie robi błędów. Kazdy błąd, nawet niewielki, będzie karany - i to nie raz, ale tygodniami - jedną karę już ma, dodatkowo chcesz zepsuć jej święta i przestać jej ufać.
              To jest kara adekwatna dla nastolatki, która ze złej woli kogoś skrzywdziła po raz kolejny.
              Pokażesz dziecku tylko to, że błędy są nie do darowania. Nawet najdrobniejsze. Nie. To może spowodować naprawdę poważne problemy.
              • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:34
                Dzięki za te słowa.Jak w każdej rodzinie i u nas są różne punkty widzenia, zaczęłam się zastanawiać czy nie jestem zbyt miękka.
    • differentview Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 17:55
      a Ty hopes3 zasluzylas na prezent od Mikolaja?;) i wg jakich kryteriow to zmierzyc? czy zawsze punktualnie przychodzilas do pracy? czy moglas w pracy dac z siebie wiecej? a moze czy bylas wystarczajaco dobra zona? a moze czy gary starannie zmywalas? prazent czy rózga Ci sie nalezy?:)))
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:32
        na pewno nie - jestem bardzo niegrzeczna ;)
        • zuzi.1 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:01
          A mi sie wydaje, ze Twoja corka moze miec jakies niezdiagnozowane problemy z koncentracja, ze skupieniem, moze to jakies objawy lekkiego adhd. Moze warto by corke zdiagnozowac u psychologa i wprowadzic jakas pomoc dla niej. To poddanie sie jej calkowite jesli chodzi o obowiazki szkolne to imo taki troche krzyk o pomoc, nie radze sobie mam dosc. Czy corka jako male dziecko miala jakies zauwazalne problemy rozwojowe, czy w czasie ciazy i porodu bylo wszystko z nia ok, nie miala zadnych nadwrazliwosci itp. problemow? Skupilabym sie na pomocy jej a prezenty dalabym zgodnie z planem. Porozmawiaj z dzieckiem co ona czuje, moze czuje, ze ma jakies braki, problemy,, ktore utrudniaja jej codzienne funkcjonowanie. Nie poprzestalabym tylko na wyjasnieniu ze to lenistwo. Troche sie te jej problemy juz ciagna.
          • anoraak Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:18
            no właśnie, to samo miałam na myśli pisząc, że kłopoty z nauką zawsze z czegoś wynikają.
            lenistwo to łatwa diagnoza, niewymagająca większego zaangażowania. u mnie po rozmowach wyszło, że syn czuje się gorszy, że czuje się niedoceniony, bo bardzo się stara, ale nikt go nie chwali, więc po co się starać w ogóle. nie mówię, że tak jest u autorki, ale może być.
            warto moim zdaniem to sprawdzić.
          • asia_i_p Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 15.12.15, 12:28
            Masz dzieci w tym wieku? Nie pytam złośliwie, tylko z mojej obserwacji mojego młodszego rodzeństwa, kuzynostwa i własnej córki roztargnienie, niechęć do pracy, ratowanie się kompromisami z prawdą to raczej norma w tym wieku.
            • zuzi.1 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 15.12.15, 12:51
              Tak, mam juz starsze, ale pamietam dobrze. U corki autorki jest spore natezenie problemow,.poczawszy od 3 klasy az do teraz. pytanie co dzialo sie w 1 i 2 klasie, czy wowczas sobie radzila bez problemow. Wydaje mi sie, ze byc moze Tully trafnie nazwala problem : deficyt uwagi + wynikajaca z wieku niedojrzalosc.Tak czy tak dziecku nalezy pomoc, dobrze zeby to byla fachowa pomoc, a nie skladac tego na karb jej lenistwa.
    • enatealie Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:21
      Masz już wyraźny sygnał, by zmienić swoje postępowanie- mianowicie córka zataja przed Tobą szkolne sprawy. Chcesz aby za jakiś czas nie mówiła Ci o niczym?
      Rolą rodzica nie jest być katem od pilnowania zadań domowych i innych szkolnych spraw, pamiętaj. Córka powinna uczyć się samodzielności, choć raz powinny spaść na nią konsekwencje własnego postępowania (w tym przypadku lenistwa). Sądzę, że w taki sposób lepiej dotrze do niej, że nie warto mieć zaległości.
      Mam wrażenie, że chcesz wręcz za uszy wyciągać dziecko z każdej szkolnej opresji. A to już nie jest pierwszak, pozwól córce ponosić konsekwencje, napiszę jeszcze raz.
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 18:42
        Myślę, że od zatajenia zadań domowych do niemówienia o niczym jest dość długa droga. Myślę nawet, że jedno z drugim nie ma związku bo ważne są tu motywy zatajania. Dziecko które lubi się poobijać nie wspomina o sprawdzianie z lenistwa, a dziecko które nie mówi o sobie rodzicom niczego, milczy bo nie ma znimi więzi, brakuje zaufania, wspólnych tematów itp. To drugie w naszym przypadku nie ma miejsca.

        Co do samodzielności - trochę racji jest w tym co piszesz. Dużo czasu i uwagi poświęcam dziecku i jej szkolnym sprawom. Robię to bo zauwazyłam, że kiedy dobrze jej idzie w szkole (jest chwalona przez nauczyciela, dostaje znaczki, wpisy do zeszytów, itp) nabiera wiatru w żagle i jej się chce. Kiedy ja przestaję się interesować i pilnować - brak jej samodyscypliny - córka odpuszcza. Gdy odpuszcza, zaczynają się złe oceny i nastawienei "nie lubię szkoły", "nie chce mi się" itp. Nie odrabiam lekcji za nią - pilnuję by to robiła i sprawdzam wiedzę. Obawiam się, że konsekwencje mojego nieinteresowania się sprawami szkolnymi nie będą korzystne.
        • verdana Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:54
          Moje dzieci równo łgały na temat szkoły, poza tym miałam z nimi i mam doskonały kontakt.
          Pierwszego karałam, ostatniemu odpuściłam. Ostatni wobec tego uczył sie zdecydowanie lepiej no i nie dorobił sie nerwicy.
          Wymaganie samodyscypliny od przeciętnego czwartoklasisty jest naiwnością. Ale w Twoim przypadku córka ma jeszcze jeden problem - Ty czujesz sie odpowiedzialna za szkołę. Ona naprawdę juz nie musi.
          • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:10
            Jak napisałam wyżej - kiedy ja pilnuję, wymagam to wszystko jest zrobione, nauczone, odrobione widzę jak dobrze ten stan na nią wpływa. Jest zainteresowana, zaangażowana, sama przychodzi z prośbą "mamo muszę napisać wypracowanie, poprawisz mi je?". Kidys ja odpuszczam, przestaję się interesowac i zostawiam ten temat jej to i ona powoli odpuszcza. Lecą złe oceny, zniechęca się jeszcze bardziej, zaczyna się "czy muszę dziś iśc do szkoły?". Ona nie ma wywalone, widzę, że się przejmuje tylko nie ma (co w sumie nie jest dziwne w tym wieku) wewnętrzego policjanta, który by ją upilnował. Uważasz, że powinnam zostawić jej sprawy szkolne całkowicie w jej zakresie, nie ingerować, nie pytać, nie sprawdzać i czekać aż sama zacznie się pilnować?
        • napis_z_obrazka Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:18
          Ja na Twoim miejscu zasiegnelabym porady pedagoga w spr. samodyscypliny. Bo jesli Cie to martwi, to popros o diagnoze fachowca. Samodyscyplina, to chyba najwazniejsza cecha pozwalajaca osiagac sukcesy. A na sukcesach corce zalezy, bo widzisz jaka jest szczesliwa, kiedy jest nagradzana, kiedy nie ma zaleglosci. Ludzie tak maja, czasami odpuszczaja. Jedni sie mobilizuja za piec dwunasta, innych paralizuje. Tak czy siak, bez samodyscypliny ani rusz. Czy dotyczy to np. gospodyni domowej czy utalentowanego muzyka. Leniwi maja w zyciu gorzej, chyba:-)
    • vilez Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:39
      Łomatko, już mi żal Twojej córki.
      Aż tak chcesz ją karać? I za co? Że sobie próbuje znaleźć miejsce między szkołą a wygodą? Normalne. Ty też próbowałaś. Tylko o tym już nie pamiętasz.

      Mściwość nie popłaca. Kary są mściwością. Zostaw ten wektor raz na zawsze. Stań po stronie dziecka. Powiedziało Ci prawdę- że z lenistwa itd. I tak poiwedziało moim zdaniem naciśnięte, bo to kosmos, by dziecko przyznawało sie do lenistwa. Już tutaj coś nie gra- nie naciskałaś za mocno? A może wjeżdzałaś jej w emocje na tle poczucia winy? Nigdy tego nie rób. Nie graj na takich emocjach dziecka. Pamiętaj, że dziecko jest słabsze od CIebie. I zależne. Nie wykorzystuj tego.

      Wszystko jest ok. Ucałuj dzieciaka i odpuść.
      • verdana Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 19:56
        I jeszcze jedno, ale ważne, na co Vilez zwróciła uwagę.
        Dzieci raczej nie powiedzą "z lenistwa". Jesli tak mówią, to zwykle dlatego, ze wstydzą sie przyznać "nie radzę sobie", "nie rozumiem", "innym wychodzi, a mnie nie".
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:03
        vilez napisała:

        > Łomatko, już mi żal Twojej córki.

        Niepotrzebnie, bo ja myślę tak jak Ty tylko watpliwości mnie dopadły czy nie zapędziłam się o krok za daleko w tym miłosierdziu...

        Powiedziało Ci prawdę- że z lenistwa itd. I tak poiwedział
        > o moim zdaniem naciśnięte, bo to kosmos, by dziecko przyznawało sie do lenistwa
        > . Już tutaj coś nie gra- nie naciskałaś za mocno?

        Chyba nie... Pytałam dlaczego kłamała, odpowiedziała że dlatego że jakby powiedziała ze jest zadane to musiałaby odrabiać a skoro ja nie wiedziałam to mogła iść się bawić.Pierwsze pytanie - pierwsza odpowiedź. Dopytywałam jeszcze czy aby na pewno nie działo się nic złego w szkole, czy ma zaległości które ją przerosły itp - twierdzi, że nie.

        Nie oczekuję samych piątek! Nie mam pretensji o gorsze oceny, to normalne ze raz idzie lepiej a raz gorzej. Doskonale rozumiem, że polska szkoła jest zwyczajnie nudna jak flaki z olejem. Dlatego podrzucam jej ciekawostki, często robimy materiał za pomocą mindmapping-u, uczymy się mnemotechnik, wierszy nie wgniatamy siłą w pamięć jak pięść w nos tylko je odgrywamy/rysujemy/śpiewamy idąc na zakupy itp itd. Pewnie dlatego mnie to wkurzyło - że może liczyć na taką pomoc a woli olać.




        • berdebul Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 18.12.15, 15:24
          Ale i tak musi odrobić, tylko teraz ma dużo naraz. Zwróć jej na to uwagę, że kiedyś i tak się dowiesz i będzie musiała wszystko nadrobić. ;-)
    • 71tosia Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:40
      Problemy szkolne u dzieci nie czesto biora sie z lenistwa, Pewnie Mala na poczatku miala dobre checi ale czegos zapomniala, czegos nie zrozumiala z czyms sobie nie poradzila etc i zaczely sie gromadzic zaleglosci i dziecko sie poddalo, doszlo do wniosku ze i tak sobie nie poradzi wiec w szkole 'przestali zadawac'. Najglubsze co mozna zrobic w takim wypadku to zostawic dziecko z klopotami samo i 'niech poniesie konsekwencje', bo wtedy podobno pomoze mu to nauczyc sie samodzielnosci. Nie nauczy sie, raczej tylko bardziej znecheci. Niestety w przypadku 10 latki jedyne wyjscie to na razie systematycznie pilnowac by zaleglosci sie nie gromadzily, To co zmobilizuje dziecko do samodzielnej pracy to sukcesy a nie kolejna porazka szkolna, wzmacniana karami w domu. Dziadkowie maja racje, swieta, to ma byc mily czas dla wszystkich, takze dla dziecka nawet takiego, ktore nie radzi sobie w szkole. Dom ma dac wsparcie.
      ps poszukalabym pomocy w poradni psychologiczno-pedagogicznej, moze dziecko ma jakies problemy z koncetracja lub z przyswajaniem wiedzy?
      • 71tosia Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:28
        mialo byc dziadkowie NIE maja racji
    • nevada_r Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:47
      Po tym tekście:

      >Zbliżają się święta, mamy już kupione wymarzone przez nią prezenty, ale ja jakoś nie czuję aby córka na nie >zasłużyła?

      Uznałam, że powinnaś się leczyć. Naprawdę. Na prezenty nie trzeba "zasłużyć", to jest wyraz miłości. Skoro kochasz swoją córkę mniej, bo dostała parę gorszych ocen, to jak wyżej - powinnaś się leczyć, bo masz coś nie tak z wartościami. Ktoś ci to musi poukładać.

      Ta kara, co jest teraz, wystarczy najzupełniej - odrabia zaległości, więc nie ma czasu na sport i koleżanki. I to jest jedyna prawidłowa konsekwencja jej zachowania. Zeszytów bym nie sprawdzała - nie jesteś cerberem ani strażnikiem więziennym. Musisz uświadomić córce, że nauka to JEJ odpowiedzialność, nie twoja.

      No i - przesadzasz. NIC złego się nie stało. Naprawdę. Dostała gorsze oceny - bardzo dobrze, będzie wiedziała, że ma się lepiej pilnować. A z tobą coś jest nie tak, skoro ględzisz o "utraconym zaufaniu", z takiego błahego powodu już tracisz zaufanie? Rozumiem, że jak kiedyś wyjdzie, że sobie zapaliła papierosa na imprezie, to ją wygnasz z domu i wydziedziczysz? Zastanów się nad sobą.
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:25
        nevada_r napisała:

        Na prezenty nie trzeba "zasłużyć",

        Zgadzam się. To już wyjaśniałam wyżej. Nie miałam zamiaru zaniechac dawania prezentów - nieprecyzyjnie się wyraziłam w poście startowym.

        A z tobą coś jest ni
        > e tak, skoro ględzisz o "utraconym zaufaniu", z takiego błahego powodu już trac
        > isz zaufanie?

        Jak napisałam:
        "Dziadkowie sugerują odpuszczenie przez święta, wręczenie zgodnie z planem prezenty oraz rozmowę w stylu „będziesz mogła używać to co dostałaś kiedy poprawisz oceny i odbudujesz zaufanie”. Nie mam zdania na ten temat... Ile ma odbudowywać to zaufanie? Czy leżący w domu wymarzony prezent + zakaz jego używania to jeszcze kara czy już dręczenie?"

        To nie ja "ględzę" o zaufaniu - to sugestia dziadków a ja mam co do niej wątpliwości.
        • napis_z_obrazka Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 22:15
          Bo chyba mylisz prezent z nagroda?

          Aczkolwiek rozgi kiedys Mikolaj dla niegrzecznych dzieci mial przy sobie. Ja widzialam. Nigdy nie dawal obecnym ( a byla nas u dziadkow 9), szedl z nimi dalej;-) Wystawaly z worka;-)


          Zalaczam ciekawa audycje:
          www.polskieradio.pl/9/396/Artykul/1420590,Powstrzymywanie-sie-kluczem-do-szczescia
      • 71tosia Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:35
        zwykle jest jakas przyczyna z powodu ktorej dziecko sobie nie radzi, zostawienie dzieciaka samego z tym nieradzieniem bo wtedy 'uświadomi córce, że nauka to JEJ odpowiedzialność' jest naprawde glupie. A co jak np nie radzi sobie z nauka, bo malo zdolna i potrzebuje duzo wiecej czasu niz rozwiesnicy by cos zrozumiec, bo ma dysleksje, bo ma problem z koncetracja? Dziecko samo rozwiaze te problemy? Najpierw trzeba naprade sie zastanowic gdzie jest problem.
        • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:57
          Córka sobie radzi. Zrobiła w weekend samodzielnie wszystkie zaległe zadania, rozumie materiał.

          Niemniej zostawienie jej samej z nauką uważam za niebezpieczny pomysł, ze względu na to że w końcu takich zaległości może sobie naprodukować. Z drugiej jednak strony może (jak pisała verdana) nie mieć poczucia odpowiedzialności (mama się tym zajmuje-ja nie muszę o tym mysleć) co brzmi bardzo rozsądnie. Jednocześnie zgadzam się z tym, że w dziecku powinno się pielęgnować samodyscyplinę, a robi sie to minn ucząc takich nawyków (uporczywie przypoinając o obowiązku i wymagając jego wykonania). I bądź tu człowieku mądry... ;)
          • verdana Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 23:13
            Dzieci w tym wieku nie musza mieć samodyscypliny, serio. Ja bym sie martwiła, gdyby dziecko było zbyt zafiksowane na konieczności wypełniania wszystkich narzuconych obowiązków. Sporo osób nabiera samodyscypliny dopiero wtedy, gdy zaczyna robić coś, co go mniej-więcej interesuje - czyli gdzieś tak na studiach. Odrabianie wszystkich nudnych lekcji "bo tak trzeba" jest niezwykle wygodne dla rodziców, ale wcale nie musi oznaczać, ze dziecko doskonale porazi sobie potem w życiu. Czasem wręcz przeciwnie:)
        • nevada_r Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 22:36
          >zwykle jest jakas przyczyna z powodu ktorej dziecko sobie nie radzi, zostawienie dzieciaka samego z tym >nieradzieniem bo wtedy 'uświadomi córce, że nauka to JEJ odpowiedzialność' jest naprawde glupie.

          Ale ona sobie radzi, na co autorka wątku ma dowody. Może naprawdę jej się po prostu nie chciało albo zapomniała. Oczywiście można obserwować, ale bardziej z dala, a nie codziennie przetrzepywać zeszyty i obsesyjnie sprawdzać, czy naprawdę niczego nie ma do zrobienia.

          Jak ja sobie przypomnę, o czym ja zapominałam, aż dziwne, że przeszłam przez szkołę. :P
          • 71tosia Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 23:50
            Jezeli dziecko zalapuje kilka jedynek to znaczy zwykle ze ma jakis problem, a nie ze jest leniwe. Dziecku sie przestaje chciec gdy cos mu nie wychodzi. Ale rodzice zwykle wola jednak wierzyc ze 'dziecko zdolne ale leniwe'.
    • z_pokladu_idy Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 20:57
      Ostatnio na pewnym blogu rodzicielskim czytałam ciekawy wpis na temat dyscyplinowania dziecka, które organicznie wręcz nie znosi odrabiania lekcji. Owa dyscyplina polega po prostu na pogadaniu z dzieckiem, posłuchania, jak mu minął dzień i pozwoleniu mu odreagować napięcie przyniesione ze szkoły.
      Czytając Twój post mam przed oczami kobietę, która traktuje swoją córkę jak podwładną, która nie wywiązuje się z obowiązków, jakiś sprzęt domowy, który ma działać i którym można się pochwalić. Teraz się popsuł, nie pasuje już do idealnego obrazka. Coś tam u Was szwankuje, skoro dziecko się odsuwa.
      Polecam książkę pt. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".
      • hopes3 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 21:20
        z_pokladu_idy napisał(a):

        > Owa dyscyp
        > lina polega po prostu na pogadaniu z dzieckiem, posłuchania, jak mu minął dzień
        > i pozwoleniu mu odreagować napięcie przyniesione ze szkoły.

        Dokładnie tak to u nas wygląda. Szkoła, zabawa, pytania co dziś się wydarzyło, czy jest coś zadane. Gdy po pytaniu sprawdzamy razme zeszyty - jest zadane. Gdy przestałam w tym uczestniczyć - słyszałam, że nic nie ma po czym okazało się, że nie do końca jest to prawdą.

        > Czytając Twój post mam przed oczami kobietę, (...)
        Tak nie jest, ale rozumiem że słowo pisane nie jest w stanie oddać emocji.

        > Polecam książkę pt. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzi
        > eci do nas mówiły".

        Przecztana nie raz.

        • vilez Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 23:02
          No to dostałaś komunikat, że takie rozmowy nie starczają.

          Podywaguję...

          1. Jesteś ze szkoły, że szkoła "zawsze ma rację"?
          2. Jesteś ze szkoły, że "rodzic zawsze ma rację"?
          3. Jesteś ze szkoły, że "ludzie mówią, co Ty chcesz usłyszeć"?

          Jeśli tak, to: obudź się :-) Tak nie jest. I chwała wszystkim boginiom...

        • z_pokladu_idy Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 14.12.15, 00:15
          hopes3 napisał(a):

          > z_pokladu_idy napisał(a):
          >
          > > Owa dyscyp
          > > lina polega po prostu na pogadaniu z dzieckiem, posłuchania, jak mu minął
          > dzień
          > > i pozwoleniu mu odreagować napięcie przyniesione ze szkoły.
          >
          > Dokładnie tak to u nas wygląda. Szkoła, zabawa, . Gdy po pytaniu sprawdzamy razme zeszyty - jest zadane. Gdy
          > przestałam w tym uczestniczyć - słyszałam, że nic nie ma po czym okazało się,
          > że nie do końca jest to prawdą.

          Ah i chyba się nie zrozumiałyśmy. Piszesz "pytania co dziś się wydarzyło, czy jest coś zadane" jednym ciągiem, jakby to było szczelnie powiązane, jakby nie było życia poza szkołą. Z rozmową z córką też tak od razu przechodzisz do konkretów? A mnie chodzi o to, żeby z dzieciakiem usiąść i pozwolić pogadać o tym, co jej leży na sercu. Póki co lekcje kojarzą się Twojej córce z przymusem.
          I zdaję sobie sprawę, że to, co napisałaś może nie oddawać całej sytuacji i pewnie nie oddaje. Jestem nieco wyczulona jednak na punkcie takiego podchodzenia do obowiązków, bo sama miałam taką matkę (miałam, bo jej się na szczęście odmieniło), która traktowała odrabianie lekcji jak świętość i nie odpuszczała. Też zaczęłam kłamać, bo miałam dość, a w dodatku przestałam mówić jej cokolwiek, co było dla mnie ważne, bo i tak wszystko kwitowała pytaniem, czy już odrobiłam lekcje. Proszę nie traktuj mojej wypowiedzi jak atak.
    • napis_z_obrazka Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 13.12.15, 23:36
      A co z corka robisz razem poza sprawdzaniem ´co zadane´´?
      Moze poswiecasz jej za malo czasu i dzieciak kombinuje. Nie odrobi lekcji, to jest w centrum uwagi?
      To jest maloobiektywne, ten czas. Jedno dziecko potrzebuje wiecej, inne mniej. Nawet miedzy rodzenstwem sa roznice.
    • bozenka78 Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 14.12.15, 07:58
      Ja mam podobnie, też czwarta klasa, też dziecko roztrzepane, zapominalskie.
      Daj jej normalnie te zaplanowane prezenty. Czwarta klasa jest trudna. Dużo dzieci tak ma. Są oczywiście dzieciaki z natury systematyczne i poukładane, sama mam jeden taki egzemplarz w domu, ale to raczej wyjątki. Natomiast oczywiście musi ponieść konsekwencje kłamania i niewypełniania obowiązków.
      I to się wiąże ze zwiększoną kontrolą. Ze sprawdzaniem itp.
      Swoją drogą masz dobrą sytuację, że szkoła pozwala na takie dwutygodniowe nieodrabianie lekcji.
      U nas za brak zadania dostaje się jedynkę, którą od razu widzę w dzienniku elektronicznym, plus jest taki, że od razu wiem, jesli się cos dzieje. Minus jest taki, że takie braki wpływają bardzo na ocenę semestralną, a dzieciakom się zdarza zapomnieć, mimo że się starają.
    • tully.makker Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 14.12.15, 10:59
      Mam podobne cudo na stanie w domu. Chronicznie nie odrabia prac domowych. Rostrzepany, zapominalski, do pracowitych tez nie nalezy. Ostatnio z wychowawczynia opracowalysmy metode, ze ma dziennieczek prac domowych, w ktorym zpaisuje co jest zadane i nauczyciel musi mu podpisac. jak przyniesie podpisy do domu, dosteje punkty, nastepne punkty za odrobienie lekcji bez przypominania i naganiana. Punkty moze wymienic na atrakcje badz nagrody. Generalnie mniej wiecej metoda Kazdina alankazdin.com/the-kazdin-method-for-parenting-the-defiant-child-with-no-pills-no-therapy-no-contest-of-wills/

      Generalnie po miesiacu juz widze poprawe.

      Jesli dziecko nie nauczy sie systematycznej pracy i kompensowania deficytow w dziecinstwie ( mam tendencje do zapominania, wiec sobie zapisuje), czeka je wiele trudnosci w zyciu doroslym. Wiem z autopsji, wiec staje na glowie, zeby pomoc mojemu synowi zapanowac na deficytami uwagi.

      Nie doradze ci, co zrobic z prezentami, ja bym dala, a nowa netode pracy wprowadzila po ustaleniu jej zasad z corka.
    • asia_i_p Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 15.12.15, 12:26
      Od tyłu, bo tak łatwiej:
      - sprawdzanie zadań domowych w tym wypadku to nie jest wejście w rolę policjanta, tylko pomóc jeszcze niedojrzałej osobie, która sobie nie radzi z odpowiedzialnością; pomóż jej stworzyć raczej system niż działaj za nią - czyli po powrocie ze szkoły patrzycie na plan, sprawdzacie, jakie lekcje były i ustalacie, co jest do zrobienia i kiedy to zrobi;
      - nie okazuj rozczarowania, że nie nagrodziła twojego zaufania pracowitością i zorganizowaniem - najpierw jej się nie chciało, potem ją przerosło, normalne zachowanie dzieciaka, dramatu nie ma;
      - prezenty jej daj, a w święta nie dręcz szkołą - jak się obie zresetujecie w miłej atmosferze, po świętach będzie łatwiej.

      Jeszcze nie dorosła, żeby sama ogarniać sprawy szkolne, to żadna klęska wychowawcza, z czasem się nauczy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Przedświąteczne wątpliwości wychowawcze 17.12.15, 00:51
      Przychylam się do wyrażonej tu opinii, żeby prezentu bożonarodzeniowego nie traktować jako przysłowiowego wychowawczego kija.
      Prezent, jak napisano, to rozpoznanie potrzeb, sprawienie przyjemności i powinien być niezależny od kłopotów dnia codziennego. Powinien być natomiast dowodem bliskości. Jestem za tym aby go dać, skoro wymarzony, i razem cieszyć się z radości dziecka. I nie zapomnieć o własnej radości z obdarowania.
      To nie ma i nie powinno oznaczać, że odpuszcza Pani egzekwowanie obowiązków szkolnych. Zastanowiłabym się tu jednak nad dynamiką tej sfery i nad tym dlaczego córka tak niechętnie ten obowiązek wypełnia. Najłatwiej dla niej i dla innych nazwać to lenistwem. Lenistwo to grzech, a za grzech winna być nałożona kara lub pokuta.
      A tu trzeba zrozumienia, czemu córka grzeszy. Nudzi się ? Boi się? Nie nadąża? Ma inne priorytety? Walczy z dorosłymi? Nie lubi zdobywać wiedzy? A może potrzebuje innej techniki jej zdobywania? Córka jest , tak naprawdę , na progu edukacji. Czeka ją jeszcze wiele lat uczestniczenia w tym systemie. Warto się temu przyjrzeć systemowo. Rozpoznając problem skuteczniej jej Pani pomoże. A w konsekwencji i sobie. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja