Babcia tylko na odległość - telefonicznie

20.12.15, 21:50
Czy ktoś tak ma? W sensie, czy Wasze dzieci tak mają?
U nas kontakt z jedną babcią jest serdeczny, normalny bym powiedziała, pozbawiony żadnych jazd i dziwnych tekstów TYLKO przez telefon. Jest miło i fajnie, obie strony, tj babcia i młodzi chcą rozmawiać. Jest jeszcze w miarę, jak pojedziemy do babci my, ale bywają kwasy. Niestety niemożebnością jest kiedy babcia jest u nas, foch na fochu, nie można się dogadać, są dziwne teksty do dzieci, babcia wyjeżdża bez pożegnania z dziećmi itp. Generalnie to chyba mi jest bardziej przykro, młodzi jeszcze tego nie łapią, może i dobrze. Starsza nie pyta, młodszy nawet jeszcze nie mówi.

Tak więc, czy miewacie takie babcie? Czy taki układ się sprawdza na dłużej? Czy tak MOŻNA? Bo niestety my - rodzice - emocjonalnie nie dajemy rady obcować z babcią osobiście, jesteśmy wykończeni i zazwyczaj mamy dużo przykrości z kontaktu, więc póki co ograniczamy.
    • 71tosia Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 22:21
      u mnie najlepiej sie sprawdzalo jak dziecko i dziadkowie sobie sami ukladali kontakty, nie wtracalam sie. Wychodzilam z zalozenia ze przeciez nie chca dziecka skrzywdzic, a ze niektore rzeczy robia inaczej niz ja, to trudno. Dzieci bardzo szybko lapia ze babcia i mama maja inne metody i zasady, dla mojej corki nigdy nie bylo problemem ze babcia na cos pozwala a mama nie - lub odwrotnie . Najgorsze to zaczac toczyc rywalizacje i udawadniac czyje metody wychowcze sa lepsze. O co te fochy?
      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 22:39
        A to zupełnie nie chodzi o metody wychowawcze. Tu jestem tego samego zdania, co Ty. Fochy są skomplikowane. Wynikają z temperamentu babci głównie, naleciałości narcystyczne mocno. O ile wnukami się zajmuje bardzo fajnie (jeżeli ona sama chce oczywiście, czasami się pytałam, czy może, nie nalegałam jeżeli nie chciała ofc) o tyle fochy są głównie do nas - "o wszystko", dosłownie. O wszystkie krzywdy 30 lat wstecz, o to, że niedoceniana, a z drugiej strony babcia nie szanuje naszych granic kompletnie. Co tu dużo pisać - teraz jest ten dużo gorszy okres w jej życiu i przez to w naszych relacjach. My z mężem nie jesteśmy w stanie jej pomóc, ale nie możemy dawać się obrażać we własnym domu, ani innych członków rodziny. Nie dajemy rady jej gościć i ograniczamy kontakty osobiste. Każda impreza rodzinna, nawet urodziny dzieci itp - to wielki dramat, teatr i po prostu ciężko to znieść.

        Dlatego się pytam, czy kontakty li tylko telefoniczne, które są w istocie bardzo miłe dla dzieci - czy to może wystarczyć póki co. Jak dzieciaki będą starsze, to oczywiście same będą ustalały relacje z babcią - niezależnie od tego, czy akurat będzie dla nas miła, czy nie. Będą chciały jechać, to oczywiście pojadą. Chodzi o to, czy na razie jest to wszystko w porządku?
    • alpepe Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 22:39
      Z gościem jak z rybą, na trzeci dzień zaczyna się psuć. Weź sobie to do serca i trzymaj za każdym razem język za zębami jak babcia jest u was. Radzę ci tak, bo sama mam częsty kontakt z mamą, telefoniczny, ale jak jest ona u mnie w gościach, to chciałaby wszystko robić jak u siebie w domu, co mnie denerwuje, ona z kolei czuje się jak w więzieniu, bo nie mieszka za rogiem, tylko 600 km dalej.
      I jeszcze jedna rada, nie nastawaj na bezpośrednie odwiedziny, skoro najlepszy kontakt macie przez telefon.
      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 22:46
        O, to mniej więcej podobna sytuacja, choć odległość dużo mniejsza. Absolutnie nie nalegam na odwiedziny. Wiesz, z jednej strony fajnie byłoby, gdyby dzieciaki miały kontakt z obiema babciami zbliżony ilościowo i jakościowo, ale wiadomo, że się nie da w naszej sytuacji.
        W okresie rozkwitu babcia to złota kobieta, serio. Ale w gorszych okresach jest nie do zniesienia. Na szczęście nawet wtedy z dzieciakami rozmawia przez tel. spoko, nawet jak chwilę wcześniej dla nas jest przykra. Dziwne, ale skuteczne
        • alpepe Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 23:14
          Moja mama nie jest zła, ale nie mieszkam z rodzicami odkąd zdałam maturę i mnie wiele rzeczy denerwuje, dlatego najłatwiej nam mieć serdeczne stosunki na odległość, po prostu potrzebujemy więcej przestrzeni. U rodziców nie przebywam zbyt długo i często, natomiast dzieci często są u nich w odwiedzinach, spędzają po kilka tygodni wakacji.
          Kiedy ja jestem u rodziców, wskakuję w rolę dziecka i staram się to wytrzymywać, moi rodzice mają inne zdanie, ja inne, szczególnie ojciec mnie drażni a ja jego, więc oboje próbujemy być dla siebie do wytrzymania.
          • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 20.12.15, 23:20
            U mnie podobnie. Kocham mieć więcej przestrzeni. Babcie momentami mają dziwne zwyczaje chwalić się znienacka swoją bielizną O_O itp. Ciężko to poskromić i wytłumaczyć, dlaczego np sobie nie życzę.
            Tylko dzieci nie możemy sprzedać na długo, raz, że za małe, dwa, że wszyscy dziadkowie razem wzięci nie bardzo się nadają na długotrwałych opiekunów (i nie chodzi o metody wychowawcze, to spokojnie łykam).
            • m.cam Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 14:47
              A co to znaczy, że babcie momentami mają dziwne zwyczaje chwalić się znienacka swoją bielizną? Zadzierają kiecę i pokazują z dumą majteczki w kropeczki? Nie spotkałam się z takimi zwyczajami, a u nas w rodzinie zdarzają się babcie, prababcie i praprababcie :)
              • alpepe Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 21:34
                To znaczy dokładnie to, co napisała. Twoje babcie i prababcie nie mają, ale jak siebie znam, jak ja będę babcią, pewnie będę się córkom i wnuczkom swoją bielizną znienacka chwaliła.
                • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 05.01.16, 10:13
                  Alpepe nie strasz :D
                  Ale to prawda. Musiałam kilka razy ostrzej zareagować, żeby babcia uszanowała moja prywatność w takim sensie, żeby tej kiecy publicznie nie zadzierała, żeby się przebierała w odosobnieniu. To akurat jest pikuś, wynik wiejskiego życia na kupie po kilka osób w różnym wieku w jednym pokoju. Już minęło na szczęście ;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 25.12.15, 10:20
      Wydaje się, że sprawa nie dotyczy babci i jej relacji z wnukami, ale relacji z dorosłymi, która w bezpośrednim kontakcie zaczyna szwankować. Ponieważ dzieci są małe, więc nie da się przy okazji kontaktu z nimi nie kontaktować się z wami rodzicami. Przez telefon kontakt jest tylko dwustronny, osobisty już włącza was rodziców do kontaktu. I wygląda na to, że ta babcia jak Was widzi to się lekko "zaburza". Dzieci mogą być jedynie polem i pretekstem do takich wzajemnych zachowań, bo wizyta jest po to, aby zobaczyć się z nimi . Piszę wzajemnych, bo Wasza reakcja też ma tu znaczenie.
      Dlatego nie ma co ich do tego mieszać w ocenie sytuacji. I tak dzieci nie mają teraz nic do powiedzenia, bo decydują o tych kontaktach rodzice. Czy osobiste, gdzie te osobiste kontakty się odbywają, jak długo itp.
      Te kontakty tak wyglądają , bo dorośli tak właśnie się w nich czują i tak reagują na siebie. Dzieci to tło.
      Skoro trudno Wam wytrzymać w tych kontaktach z jedną z Waszych matek to ograniczajcie je jak dotąd, ale bez mieszania dzieci w to. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 00:25
        No witam:) I na szybko dodam bo już późno. Mamy chyba tą samą babcię. Też nie możemy znaleźć rozwiązania. To moja mama. Też myślałam,że mamy progres ale ciągle przychodzi moment i wracamy do punktu wyjścia.
        • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 09:14
          Dzięki Gosza, dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Chociaż to trudne i przykre.
          Nie zrozumiałam z wypowiedzi pani Agnieszki, żeby "nie mieszać w to dzieci". Dzieci będą w to "zamieszane", czy chcą, czy nie chcą, czy MY chcemy, czy nie chcemy. To jest ich babcia. My nie utniemy kontaktu na zawsze, bo mąż jedynak i mamie trzeba pomagać logistycznie i zdrowotnie. Przy odcięciu kontaktów - dzieci są zamieszane, czyli nie mają kontaktu z babcią, dopóki nie podrosną na tyle, że same będą mogły decydować, czy zadzwonić, czy składać życzenia, czy pojechać do niej. Przy przyjmowaniu babci w domu - co jest koniecznością raz na jakiś czas - dzieci są zamieszane, przez obecność babci, jej aktywność / bierność, jej słowa / milczenie. KAŻDA sytuacja JAKOŚ angażuje te dzieci.

          Babcię możemy teoretycznie ulokować w hotelu na te kilka dni, kiedy jest potrzeba. Ale na litość boską, to już dla mnie kuriozum jest, żeby ktoś płacił za to, że babcia będzie 150 metrów od nas. Ale wtedy co, nie mówić dzieciom, że babcia przyjechała? To też jest "mieszanie w to dzieci" i tworzenie jakiś chorych intryg. Wysyłanie męża z dziećmi, żeby ją odwiedzili w hotelu? No ale serio? Logistycznie, finansowo, emocjonalnie na te parę dni w roku - co by było lepsze dla nas i dla dzieci?

          Pytanie moje było takie, czy sam kontakt telefoniczny - miły dla dzieci - jest na razie dla nich ok. Poza tymi kilkoma dniami, kiedy babcia u nas musi być.
          • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 09:51
            Wczoraj miałam sytuację kiedy to mąż z synem pojechali do mojej mamy ja zostałam... Dodatkowo nie jest tak,że ona do końca wszystkich ma w nosie. Tyle,że woli zrobić przelew na prezent niż sama kupić i przywieźć (ma samochód i jeździ), odstawić do niej wnuki niż żeby była u nich. I towarzyszą temu dziwne wymówki ( i te wszystkich doprowadzają do szału) sprzątanie, zakupy(mieszka z nią brat i mówi,że lodówka się nie zamyka). U nas siedzi za stołem i bawi się z małym. U siebie nalata się pomiędzy kuchnią a pokojem. Narzeka na zmęczenie potem ( to też wiem od brata) ale nie da się przekonać.
            Mieszka w pięknym miejscu nad zalewem i terenem rekreacyjnymi(odległość jakieś 500 m). Z małym tam sama nigdy nie była. Mały ma 2 lata.
            Brat chodził do psychologa 3 lata, ja krócej. M.in. stosunki w domu oboje przerabialiśmy dość długo. I tak dystansu złapać nie potrafimy:/
          • alsk9 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 10:23
            Dzieci są małe, to wy jako rodzice decydujecie z kim się mogą spotykać,
            więc jak babcia wam emocje rozwala to się z nią nie spotykajcie, i nie fundujcie tego dzieciom.
            myślisz, że dzieciom przyjemnie jak widzą was wkurzonych?
            nigdzie nie ma zapisanego OBOWIĄZKU takich a nie innych odwiedzin,
            mąż z dziecmi może na godzinkę wpaść do babci 3 razy do roku.
            przyjmowanie na siłę teściowej/matki której się nie trawi i źle na was działa, pod pretekstem "dla dzieci"? Cały temat jest o "babci" zamiast o "teściowej" i "matce", jest zasłanianiem się dziećmi.
            • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 13:18
              Oczywiście, że nie jest fajnie mieć wkurzonych rodziców, sama to przerabiałam i było bardzo słabo, oględnie mówiąc. Nie jestem fanką "świętego spokoju za wszelką cenę", może gdzieś tu pisałam, a może gdzie indziej. Nie zasłaniam się dziećmi. Napisałam tylko, że tak czy siak, w jakiś sposób to będzie na nie wpływało. To chyba normalne, że chcę dla nich lepiej, niż gorzej i rozważam różne opcje? Na namawiam nikogo do kontaktów na siłę z nikim.

              Problem jest wtedy, kiedy kontakty jakieś muszą być, w celu pomocy starszej pani, a my nie do końca wiemy, czy babcia ma teraz dobrą fazę, czy nie, czy będzie kwas, którego uświadczą też nasze dzieci, czy nie. Pojechanie do babci na godzinkę średnio wchodzi w grę, bo to 2 godziny jazdy z dwójką dzieci w jedną stronę. Dlatego właśnie ograniczamy kontakty do niezbędnego minimum - w celach pomocy dla niej, i bez dzieci, na ile się da. Na razie mąż sam jeździ do mamy, a kiedy ona jest u nas - zabieram w miarę możliwości dzieci na długie spacery / zakupy itp itd, dla zdrowia psychicznego wszystkich zainteresowanych.

              Nie odpowiedziałaś chyba jednak na moje pytanie. Jeżeli sama miałaś babcię li tylko "telefoniczną", albo masz kogoś bliskiego, kto taką miał - z chęcią przeczytam co czułaś / co czuła ta osoba jako dziecko w związku z całą sytuacją. Bo na razie nie wiem, czy cokolwiek tłumaczyć, jeżeli dziecko pyta, czy unikać tematu, na razie ciężko się dowiedzieć o uczuciach 3,5-latki. Ale jeżeli pamiętasz coś takiego ze swojego wczesnego dzieciństwa, proszę podziel się
              • alsk9 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 13:49
                Mam wrażenie, że masz jakieś dziwnie wpojone przekonanie, że bez kontaktu z dziadkami dzieciom się będzie działa nie wiadomo jaka krzywda i będą skrzywione emocjonalnie.
                Bardziej, to wy je "krzywicie" fundując im jakieś jazdy niezrównoważonej babci. Mąż niech babcię zawiezie do lekarza i zdiagnozuje jej problemy. A nie terroryzuje dzieci tym, że babcia musi obowiązkowo bywać, że muszą się z babcią widywać, że łazą godziami po okolicy bo babcia w domu. Sorry, ale wy-dorośli tworzycie jakąś paranoję. Mąż nie odciął pępowiny czy z czym jest problem? Jest jedynakiem? Ile matka ma lat?

                Znam mnóstwo osób, które z częścią dziadków mają kontakt symboliczny, lub tylko wiedzą, że gdzieś oni tam są. Wszyscy żyją normalnie i traumy z tego powodu nie mają żadnej.
                • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 20:46
                  Dziękuję za podzielenie się opinią. Jeżeli nie trauma, i nie krzywda, to się cieszę. Nie musisz na mnie napadać i być agresywna, serio.
                  Tak, mąż jest jedynakiem.
                  Tak, bywanie jego mamy w naszej okolicy jest konieczne, RAZ NA PÓŁ ROKU ma wizytę na onkologii na kontroli. Kobieta ma 70 lat, jest ze wsi i choćbyśmy nie wiem ile razy tłumaczyli drogę, rysowali mapki, zapisywali telefony do nas, do taksówek, numery autobusów, cokolwiek - nie byłaby w stanie przyjechać z Ursynowa do miasta pod Warszawą, gdzie mieszkamy.

                  I weź człowieku zostaw własną matkę na onkologii, najbardziej depresyjnym szpitalu EVER. To nie jest zwykła wizyta u lekarza. Ludzie tam najnormalniej na świecie robią ze strachu i stresu. Byłaś może? Doświadczyłaś lub widziałaś ten obraz nędzy i rozpaczy?

                  Także nie, to nie MY tworzymy chorą sytuację, tylko taka jest konieczność AŻ 2 dni 2 razy w roku. Naprawdę nie wiem ile jeszcze trzeba tłumaczyć i jak. Z tej to konieczności moje dzieci widzą babcię, więcej nie ma potrzeby, jeżeli jest w takim stanie psychicznym.
                  • alsk9 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 21:41
                    Masz w domu aż raz na pół roku 70 letnią pacjentkę onkologiczną i najbardziej zajmuje cię to, czy aby dzieci nie ucierpią jak zabronisz dzieciom się z nią widywać zupełnie?
                    Ty tak poważnie??
                    • alsk9 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 22:03
                      Mąż rozmawiał kiedykolwiek z psycholonkologiem?
                      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 22:16
                        A to nie wiem, szczerze mówiąc. Zapytam się. Niepopularne (rozmowy z psycho), ale zasadniczo dobrze zrobi, to fakt.
                        Tak, bardziej się przejmuję własnymi dziećmi, niż teściową. Z zawiłości historii i naszych relacji to wynika niestety. Po operacji teściowa zdrowa fizycznie, natomiast emocjonalnie zawsze robiła jazdy, raz mniejsze, raz większe. Miewała także naprawdę dobre okresy, kiedy naprawdę nic, tylko ją wychwalać pod niebiosa, co też czyniłam. Ale np mija pół roku i byle gucio wytrąca ją z równowagi i jazdy powracają np na półtora roku do dwóch lat ciurkiem. Dlatego kontaktujemy się w tych dobrych okresach, a w tych złych - tylko pomagamy logistyczno-zdrowotnie, żeby reszta rodziny, z dziećmi na czele, nie ucierpiały.
                        Idę spać, dobranoc :)
                        • alsk9 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 22:35
                          pogadajcie z fachowcami, w szpitalu, albo przy hospicjach, tam są tacy znający temat. może teściowa powinna brać jakieś leki na swoje napady, tak wyraźnie cykliczne, może sama mieć pomoc psychoonkologa, może da się załatwić by do niej na wieś taki dojeżdżał, przy okazji leczenia onko można by ją namówić na dobranie leków przez geriatrę-psychiatrę, z tym, że raczej prywatnie, bo z funduszu geriatrów paru na całą Polskę..
                          tak czy siak musicie się też zastanowić jak zorganizować opiekę gdy się pogorszy i będzie potrzebować dużo częstszej pomocy, bo raczej osobista opieka nie wchodzi w grę gdy się tak słabo tolerujecie a wiedzy o podejściu do pacjenta nie ma, pewne rzeczy musicie przemyśleć wcześniej.
                          • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 08:46
                            Teściowa się leczy psychiatrycznie, tj bierze leki, które ma ustawione. Próbujemy ją namówić na terapię u psychologa, ale opór i "zaprowadź mnie". No niestety niedasie. Próbujemy jej zorganizować pomoc na miejscu, żeby sąsiad / kuzyn męża ją woził, bo potrzebne są spotkania co tydzień, co dwa. Ale wiesz, nic tak dobrze jej nie robi, jak zainteresowanie syna. Problem się pogłębia z każdym kolejnym naszym dzieckiem, z przeprowadzką, z każdym kolejnym "teraz będę miał mniej czasu dla mamy", co samo w sobie jest naturalne, ale mama tego nie akceptuje i stąd jazdy okolicznościowe. No skomplikowane jest to wszystko, załatwiamy co się da bo sami ledwo zipiemy.
                            Byłam kiedyś u jej psychiatry, rozmawialiśmy właśnie o podejściu do bliskiej osoby z depresją, to jedyna rada "nie krzyczeć na mamę", bardzo profesjonalna :P
                            Onkologicznie już zdrowa i w pełni sił fizycznych, tylko kontrole musi mieć raz na pół roku, jak to wszyscy po leczeniu. Jazdy wynikają z jej charakteru i samotności, ciężko powiedzieć, co jest skutkiem, a co przyczyną.
                            Wizyta u psychologa na pewno się przyda NAM, dzięki za wskazówkę
                • ola_dom Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 09:47
                  alsk9 napisała:

                  > Znam mnóstwo osób, które z częścią dziadków mają kontakt symboliczny, lub tylko
                  > wiedzą, że gdzieś oni tam są. Wszyscy żyją normalnie i traumy z tego powodu nie mają żadnej.

                  No właśnie. A zwłaszcza jeśli chodzi o małe dzieci - to one "przyjmują świat zastany" - jeśli udało mi się wyrazić, o co chodzi.
                  A mniej więcej o to, że np. ja miałam w domu jedną babcię, z którą mieszkałam, a drugą w sąsiednim mieście. I naturalne było, że z jedną babcią się mieszka i mnie w zasadzie współwychowuje, a drugą się odwiedza. Nie widziałam w tym niczego dziwnego - tak po prostu było.
                  Więc pewnie Twoje dzieci, wciąż małe, tak ten świat rozumieją - jedna babcia jest od bawienia, a druga od telefonowania. I nie dziwią się temu ani nie czują różnicy. Tak po prostu wygląda ich świat i już.
                  • ola_dom Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 15:15
                    ola_dom napisała:

                    > Więc pewnie Twoje dzieci, wciąż małe, tak ten świat rozumieją - jedna babcia jest od bawienia,
                    > a druga od telefonowania. I nie dziwią się temu ani nie czują różnicy. Tak po prostu wygląda ich świat i już.

                    Aaaaa.... przypomniało mi się jeszcze, że ja w dzieciństwie byłam zawiedziona tym, że jedna moja babcia mieszka z nami, a druga w mieście obok - a żadnej babci nie mam na wsi, a przecież wszystkie dzieci mają babcie na wsi i jeżdżą do nich na wakacje (bo tak słyszałam w przedszkolu i szkole). A ja nie mam gdzie jechać na wakacje, w takim razie i muszę na wczasy z rodzicami.
                    Więc dzieci mogą być zawiedzione relacją z babcią, ale niekoniecznie z powodów, których Ty się obawiasz :)
                    • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 17:18
                      To się robi skomplikowane ;)
                      Let it go, let it gooooo ... ;)
    • eowen Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 03.01.16, 23:32
      Tak się zastanawiałam, czy ja swoją historią tu pasuję. Moja mama zmarła, gdy miałam 20 lat. Ojciec wyprowadził się, gdy byłam w liceum i nie utrzymywaliśmy kontaktów. On to osobny temat, a tu chodzi o moją babcię, mamę mamy. Typ dobrej Hiacynty-CoLudziePowiedzą i lubiącej mieć wszystko pod kontrolą, np.wracała z pracy tramwajem tak, że o 15:10 była w domu. 15:15 babcia już dzwoniła (codziennie!), by sprawdzić, czy dotarła. Mama była wtedy po czterdziestce....
      Tak gwoli wprowadzenia. Po jej śmieci ubzdurała sobie, że musi mnie pilnować. Dwudziestolatkę. A że to babinka była, która najdalej to do kościoła na tej samej ulicy się zapuszczała, to dzwoniła, i dzwoniła, i dzwoniła. Czasem, gdy wychodziłam z zajęć na studiach, miałam kilkanaście nieodebranych połączeń, a babcia w fochu, bo nie odebrałam. I mimo że to dobra kobieta była, naprawdę, ciężko z nią było wytrzymać czasem, nic jej się we mnie nie podobało, oczywiście wszystkie wady to po tatusiu ;] Czasem witała mnie w drzwiach "Ale dziś brzydko wyglądasz". A że różniłyśmy się jak ogień i woda, to mało słyszałam miłych słów ;]

      Aż któregoś dnia po prostu nie wytrzymałam, po raz kolejny uznała, że muszę brać narkotyki ("masz takie oczy"), że moi znajomi to sekta (fani niszowego kina, spotykaliśmy się na wspólne seanse), i takie tam. Przestałam przyjeżdżać, odbierać telefony. 1,5 roku mi zajęło, by to przetrawić. Kolejne pół to były tylko rozmowy telefoniczne. I było dobrze. Babcia się stopowała, ja mniej jeżyłam. Potem zaczęłyśmy się znów widywać, już zdecydowanie na lepszej stopie.

      Babcia zmarła kilka lat temu, czasem szkoda mi tego okresy nierozmawiania z nią, z drugiej strony dzięki temu nasze stosunki się polepszyły. Pewnie, gdyby nie to, to szarpałybyśmy się tak jeszcze długo. Ona, nieakceptująca mnie i ja - nieakceptująca tej sytuacji.

      Reasumując - tak, jeśli kontakty na żywo są trudne, to nie ma co się męczyć. Rób to, co działa.
      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 08:53
        Dzięki że napisałaś Eowen :)
        Faktycznie miałaś opcję hard :P Nie mam pojęcia, jaką nasze dzieciaki będą miały relację z babcią w dorosłości, to jeszcze temat baaaardzo odległy.
        Ja miałam z kolei ze swoimi dziadkami tak, że było słodkie dzieciństwo, dziadkowie dużo się nami zajmowali, bo rodzice na studiach i potem do pracy. Można powiedzieć, że przez wczesne dzieciństwo byli nam bliżsi, niż rodzice. Potem też było fajnie, dużo wzajemnej troski, my im pomagałyśmy z siostrą w domu trochę, babcia taka klasyczna piekła ciasta, robiła na drutach, szyła na maszynie Singera, dziadek zabierał nas na działkę i budowałyśmy domki dla ptaków, no cud miód. Aż tu nagle poróżniło nas podejście do innego członka rodziny + dowiadywałyśmy się różnych niezbyt pochlebnych szczegółów o dziadkach jako o rodzicach + miałyśmy własne przemyślenia co do ich działań i poglądów i generalnie relacja się rypła totalnie. Nie rozmawiamy, o pogodzie, o naszych dzieciach, jak się czują i to wszystko. Cholernie smutne.
        Także jak się nie da, to faktycznie lepiej miło przez telefon, niż niemiło twarzą w twarz :P
        • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 11:44
          Podpięłam się trochę pod Ciebie ale chyba z tych samych pobudek co Ty próbuje utrzymywać kontakty osobiste( po telefoniczne są na dobrym poziomie). Tyle,że ja właściwie nie miałam dziadków, mąż i dziadków i mamy, starszy syn też bez dziadków, biologicznej mamy. I jak już udało się wreszcie do kupy mi zebrać tak żeby każdemu było dobrze to wydawało mi się, że młodemu będzie brakowało "czegoś" tak jak mnie.
          Panizalewska jak znajdziesz sposób na rozładowanie nerwów po jakiś gorszych okresach związanych z babcią to się podziel. Bo tak myślę-po tym co tu przeczytałam-że to teraz będzie dla mnie jedyny problem.
          • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 13:06
            Gosza, ja się rzuciłam we wir pracy ;) Tzn kiedy babcia była na początku grudnia, to ja akurat miałam taki zapi*rdol, że kapcie mi się paliły, jak nie wyrabiałam na zakrętach. Nie miałam czasu na myślenie za bardzo. Teraz po świętach słodkie lenistwo a zaraz sprzątam i znowu do roboty (praca w domu, sztuka i rzemiosło, no polecam gorąco, odpręża, odmóżdża, relaksuje ;) I duuuużo magnezu, normalnie końskie dawki. I melisa, czekolada, trochę spacerów, trochę zakupów. Mnie najbardziej kręcą sklepy typu Leroy i Castorama ;) a potem pasmanterie i papiernicze / dla plastyków. Tak więc dla odprężenia zrobiłam regał z niewielką pomocą małżona, mamy cywilizowane biurko na dwa komputery (blat postawiony na szafkach) i w ogóle remonty / sprzątanie / robienie mebli. Jednym słowem kreacja CZEGOŚ. Satysfakcja ogromna, a i mebel przydatny. Chcesz to wbijaj do mnie na warsztaty mozaiki, jak mieszkasz wew stolycy i okolicach (południowych)
            • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 22:18
              Warszawę lubię-serio :D ale mam kawałek. A południe to gdzie dokładnie? Jakby co to mam aktywny @ gazetowy :)
              • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 05.01.16, 20:27
                Napisałam Ci na gazetowy z mojego prywatnego, ale nie mam pojęcia, czy doszło. Daj znać. Ja już nie mam aktywnego gazetowego, czegoś kiedyś nie kliknęłam i poszło w diabły ;)
                • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 05.01.16, 23:44
                  poszło :)
    • januka202020 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 02:00
      Znaki czasu: powodzie, katastrofy, anomalia pogodowe - a ludzie nadal są dla siebie niedobrzy, atakuja sie nawzajem ,atakuja tych ,którzy obiektywnie działają na korzyść społeczeństwa. Atakuja uniwersalne wartości, jak szacunek do człowieka, szacunek do zycia ludzkiego , szacunek do rodziny, do wiary. Czy człowiek współczesny nie potrafi odróżnić prawdy od kłamstwa, dobra od zła? Czy musi nadejść poważna lub globalna katastrofa, żeby opamiętał sie ?!
      • alpepe Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 21:36
        Jakie znaki czasu? Może jeszcze Opatrzność, co?
        Natura jest, jaka jest i nie ma związku z ludzkością, a na pewno nie w sposób, jaki imputujesz.
    • danaide Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 04.01.16, 20:11
      Praktycznie nie miałam dziadków. Rodzice ojca nie żyli, matka miała podwójnie, ale za to takich, którzy nie tylko ją, ale i nas, wnuczki, nie traktowali z przesadną atencją, delikatnie rzecz ujmując. Wyniosłam przekonanie, że dziadkowie to fajna sprawa, ale mi niedostępna.
      Z uwagi na moją sytuację osobistą bardzo chciałam, żeby moja córka miała do czynienia z jak największą ilością pozytywnych osób. Ale nie moim kosztem. W ciągu ostatnich kilku lat wypracowałam jakiś system, taki, w którym moje dziecko skorzysta, a dla mnie nie będzie to stanowić nadmiernego obciążenie psychicznego. System raczej odbiegający od powszechnie uznanych norm w Polsce. Ale innego wyjścia nie widzę. Nawiasem mówiąc, natchniona Twoim postem zaproponowałam obu stronom, żeby sobie czasem pogadały przez telefon (sama jestem mocno atelefoniczna), bez mojego skromnego udziału, bo mojej matce i mi rozmowy nie wychodzą wcale.
      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 05.01.16, 10:15
        Poczułam się czyjąś muzą, dzięki Danaide ;)
        Historie widać najróżniejsze, i bardzo dobrze.
    • kaszub-ska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 06.01.16, 23:54
      Przeceniasz znaczenie relacji wnuki-dziadkowie. Nie sądzę, żeby dzieciom były potrzebne kontakty osobiste z dziadkami do szczęśliwego życia. Na pewno nie będą miały traumy z powodu ich braku. Tak małe dzieci przyjmą bez oporu wszystko jako stan naturalny. Po prostu babcia przyjeżdża do nich rzadko, raz na pół roku na 2 dni, a normalnie rozmawiamy przez telefon. Nie sądzę nawet, żeby dzieci kiedykolwiek pytały Cię, kiedy babcia przyjedzie albo kiedy oni pojadą do babci. Chyba że babcia będzie z nimi rozmawiać o tym, że chciałaby przyjechać ale rodzice jej nie zapraszają albo chciałaby, żeby wnuki ją odwiedzały ale rodzicom się nie chce przyjechać. Wtedy dzieci mogą mieć żal. Ja uważam, że rodzice decydują, z kim ich dzieci utrzymują kontakty, które są dla nich a które nie. Nie ma obowiązku spotykania się z tymi, którzy powodują w domu nerwową atmosferę, z którymi nie możemy się dogadać. Dom to dom, miejsce gdzie powinien być spokój, zwłaszcza jeśli są w nim małe dzieci, które nie powinny być w ogóle świadkami ciągnących się nierozwiązanych nieporozumień, konfliktów, sporów. Dzieci tego nie rozumieją i nie powinny.
      Zresztą nie sądzę, by babcia, która ma różne swoje problemy mogła budować z wnukami więź, jaka jest dla nich korzystna. Myślę, że prędzej będzie potrafiła utrzymywać z nimi tylko taką relację, która jej przynosi korzyści emocjonalne, nie zważając na wpływ swojego zachowania na ich rozwój, uczucia.
      Moje córki (10 lat i 8,5) z moimi rodzicami mają kontakt osobisty tak raz na 2 miesiące i to na 1-2 godziny gdy my ich odwiedzamy i 3-4 godziny gdy są u nas na ich urodzinach. Nigdy nie było inaczej. Mieszkamy w tym samym mieście, ale nie mamy czasu na częstsze odwiedziny. Moi rodzice są starsi i schorowani, lubią spokój, nie mają z nami żadnego wspólnego pola aktywności. Z wnuczkami porozmawiają o szkole, co na zajęciach dodatkowych, jak było na wakacjach czy na jakimś naszym wyjściu i to tyle. Telefoniczny kontakt mają tylko przy składaniu życzeń urodzinowych, na dzień babci i dziadka, dzień dziecka. Życzenia świąteczne zwykle udaje nam się złożyć osobiście. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek dopytywały, kiedy zobaczą się z babcią i dziadkiem.
      Z drugimi dziadkami od września córki miały kontakt tylko telefoniczny i tylko przy składaniu życzeń świątecznych, chwila rozmowy na takie same tematy jak w/w i koniec. Z osobistych spotkań zrezygnowaliśmy z różnych powodów. Generalnie dziadkowie mają podejście do dzieci, do wszystkich wnuków zupełnie mi nie odpowiadające, negatywnie na nie wpływające i przekazują im wartości, które kłócą się całkowicie z moimi. Wcześniej córki widywały się z dziadkami 4 razy w roku właściwie tylko przez 1,5 dnia i to na spotkaniach całej rodziny, gdzie głównie spędzały czas z kuzynami. Nie licząc 2-godzinnych wizyt na 1 listopada, nie w każdym roku zresztą. Dla nich atrakcją w wyjeździe do dziadków jest fakt, że mieszkają na wsi, są tam zwierzęta, których nie ma w domu, jest ogromny ogród no i ognisko, również chodzimy tam na spacery całą rodziną (w których dziadkowie akurat nie uczestniczą). Nie są specjalnie związane z babcią i dziadkiem, nie mają szczególnej chęci spędzania z nimi czasu ani dzielenia się czymkolwiek. Co do telefonów, właściwie nie wykazują żadnej inicjatywy, nie mają potrzeby rozmawiania z babcią, czyli nie tęsknią. Dzwonią, żeby złożyć życzenia. Babcia dzwoni też tylko przy okazji składania życzeń dzieciom czy mężowi i zaprasza do siebie. W sumie u nas w domu temat dziadków pojawiał się zawsze tylko kiedy trzeba było zadzwonić z życzeniami i kiedy ustalaliśmy, kiedy tam pojedziemy. A wynika to pewnie z tego, że mąż nie ma bliskiej więzi ze swoją matką ani żadnej potrzeby dzielenia się z nią czymkolwiek, co jego dotyczy, więc i u naszych dzieci nie wykształciła się potrzeba kontaktu z nią.
      Nie uważam, by moje dzieci były pokrzywdzone takimi relacjami z dziadkami, jakie mają. Nie tęsknią, bo i nie mają za czym.
      Ja swoich dziadków pamiętam jak przez mgłę. Jeden dziadek umarł 2 m-ce po moich narodzinach, drugi gdy miałam 2 lata, babcię jedną pamiętam tylko z jednego spotkania gdy miałam 3,5 roku, zmarła kilka miesięcy później, druga zmarła gdy miałam 6 lat ale od lat miała demencję i mieszkała u cioci, która akurat mieszkała na tyle daleko i było w na tyle słabych relacjach ze swoim bratem a moim tatą, że widziałam ją z 2 razy w życiu i z powodu jej stanu żadnego kontaktu nie nawiązałam. Nie mam z tego powodu żadnej traumy, niczego mi nie brakowało w dzieciństwie, miałam rodziców i rodzeństwo, ciocie i kuzynki.
      • panizalewska Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 07.01.16, 09:02
        Dzięki Kaszubska za obszerną i analityczną wypowiedź :)
        Nie wiem, czy przeceniam relację z dziadkami, dla mnie w dzieciństwie byli baaardzo ważni i byli zdecydowanie integralną częścią codzienności. Dla mnie więc właśnie naturalne było to, że byli i są zawsze i przykro się zrobiło, gdy nasze relacje ochłodziły się.
        Zobaczymy co przyszłość pokaże
        • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 07.01.16, 09:24
          A no właśnie ciocie, kuzynów... Ja miałam ciągły niedosyt wizyt( w obie strony). Z dzieciństwa mam obraz w pamięci tkwiącej w oknie czekają za rodziną(czy to ojca czy mamy). Mój syn podczas odwiedzin kogokolwiek też dostaje "pozytywnego haju" ;) Jego śp. dziadkowie byli tacy. Nie wiem czy to geny czy przypadek. A u nas jak na złość najbliższej rodziny, poza babcią i moim bratem nie ma.
          Podsumowując ja mam lukę z powodu braku dziadków i rodziny. Ale jak się wychowywałam w czasach i w środowisku gdy w wokół wszyscy jeździli do dziadków/ rodziny i na odwrót.
          • gosza26 Re: Babcia tylko na odległość - telefonicznie 07.01.16, 09:25
            *czekającą na rodzinę
Pełna wersja