Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojętności

27.12.15, 23:40
Witam i proszę o opinie i radę, przede wszystkim p. Agnieszkę. Czuję się jakbym miała pętlę na szyi i nie wiem co robić, w która stronę się udać.
Jestem w związku (bez ślubu) od ponad 8 lat. Mamy dwójkę dzieci, 6 i 2 lata. Jak byłam w pierwszej ciąży mój partner zaczął grać w gry komputerowe. Najpierw to była jakaś gra na płycie, która miała początek i koniec, a później zaczął grać w jakąś grę sieciową i wtedy zaczął się dramat. Grał praktycznie cały swój wolny czas. Nie wiem czy w pracy też, ale w domu prawie non-stop. Wtedy też przestaliśmy w zasadzie robić cokolwiek razem. Wieczory, jak dziecko zasnęło wyglądały tak, że on siedział odwrócony do mnie tyłem i grał, a ja się miotałam. Prosiłam, błagałam, żeby coś ze mną zrobił, żeby się oderwał, ale on nie chciał. Czasem mi się udawało wyprosić seks.
Ja na początku odczuwałam ogromną rozpacz i ból, czułam się odrzucona, potem przyszła wściekłość, a potem powoli zaczęłam się od niego odcinać psychicznie. W druga ciążę zaszłam jak jeszcze mi na nim zależało i czułam, że mimo wszystko go kocham, chociaż miewałam już myśli o rozstaniu. W ciąży po raz pierwszy tak naprawdę rozważałam zakończenie związku, ale gryzłam się w język, bo wiedziałam, że byłoby mi szalenie ciężko.
Jak młodszy syn miał ok 2,5 miesiąca zaczął bardzo chorować i wtedy wzięłam go do łóżka, bo budził się co chwila, a ja nie byłam w stanie co chwila do niego wstawać, a partner przeniósł się do dużego pokoju. Seks był sporadyczny. Ostatnie mniej więcej cztery miesiące macierzyńskiego spędziłam z dziećmi na działce. Partner czasem do nas przyjeżdżał na weekend, ale miałam wrażenie, że szuka sobie raczej wymówek, żeby nie przyjeżdżać. atmosfera między nami była fatalna, on oczywiście cały czas grał i to był jedyny jego sposób na wolny czas.
Jak wróciłam po macierzyńskim do domu i do pracy to zaczęłam się powoli oswajać z myślą, że nic z tego nie będzie, że rozstanie nastąpi prędzej czy później. Oprócz dzieci nic nas nie łączyło, nic nie robiliśmy razem. On grał, ja miałam swoje hobby, dzieci i pracę. I tak to trwało. W czasie ostatnich wakacji nie spędziliśmy razem żadnego weekendu ani urlopu. Tylko ja z dziećmi, on raz wyjechał z nimi na tydzień.
We wrześniu tego roku nie poszedł ze mną na wesele mojej bliskiej koleżanki. Pojechałam sama i wtedy się chyba przelała czara goryczy. Po tym weselu założyłam sobie konto na portalu randkowym. Na początku chciałam sobie porozmawiać, chciałam jakiegoś zainteresowania ze strony mężczyzn, bo w domu od dawna tego nie miałam. Porozmawiałam sobie, poumawiałam się na jakieś kawy i w pewnym momencie nawiązałam znajomość z kimś, kto mi się spodobał, ale że mieszka za granicą to nie mieliśmy możliwości się spotkać. I przez przypadek partner mnie nakrył na tych rozmowach.
Była awantura, on miał pretensje, ja powiedziałam, że to konsekwencja jego wieloletniego grania i zaniedbywania mnie. Były rozmowy, łzy. On przestał grać (powiedział, że konto oddał koledze, nie zlikwidował) i chciał wszystko naprawiać. I tu się zaczyna mój problem, z którym sobie nie radzę. Mam taki wewnętrzny opór w stosunku do niego. Taką blokadę, której nie potrafię przezwyciężyć. Rozumowo chciałabym mieć pełną rodzinę, partnera, którego kocham, żeby dzieci miały oboje rodziców w domu, ale emocjonalnie nie potrafię się odblokować.
Pani Agnieszko, czy takie odblokowanie się jest możliwe? Cały czas mi krążą po głowie myśli czy da się wskrzesić miłość, której nie czuję do niego od bardzo dawna? Czy to zabrnęło za daleko - jego wieloletnie granie i ostatnio moje oszukiwanie go i kontakty z innymi? On nie zarabia zbyt dużo i w razie wyprowadzki (mieszkamy w moim mieszkaniu) stać go tylko wynajem kiepskiego pokoju, ale wtedy w zasadzie nie zostają mu żadne pieniądze, żeby dokładać cokolwiek do dzieci. Jak rozmawialiśmy o tej wyprowadzce to szkoda mi się go zrobiło, ale też odczułam taki paniczny strach jak sobie poradzę sama z dziećmi, z ich chorobami, z całą logistyką okołodziecięcą.
Przed długi czas byłam przekonana, że nic do niego nie czuję, a teraz w sumie nie wiem, ale jak np on mnie przytulał to cała sztywniałam, jak pomyślę o ewentualnym seksie z nim to zupełnie tego nie widzę. Czy da się to przezwyciężyć? Czy powinnam np iść na jakąś terapię indywidualną, a może razem dla par?
    • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 07:36
      Masakra. Przez prawie sześć lat nie mogłaś się doprosić uwagi i poświęcenia wam odrobiny czasu, nawet o seks musiałaś się prosić, ale dopiero świadomość, że ktoś inny zainteresował się tobą sprawiła, że pan się nagle ocknął? Słaba to, moim zdaniem, motywacja do walki o związek. Zwłaszcza, gdy w grę chodzi uzależnienie, jak ma to miejsce w przypadku twojego partnera. Terapia jak najbardziej. Dla niego - od uzależnień. Dla ciebie - by się wzmocnić, dojść do tego, czego chcesz w życiu i co jest dla ciebie ważne. A potem, jeśli uznacie, że chcecie walczyć o związek, terapia dla was jako pary. Co do tej blokady, to niekoniecznie jest ona nieodwracalna, ale jeśli myśl o fizycznym kontakcie z partnerem wywołuje u ciebie tak gwałtowne negatywne odruchy, to też raczej nie wróży dobrze.
      Tak czy tak, próby ratowania związku powinnaś uzależnić od podjęcia terapii przez partnera w związku z jego graniem, bo chyba nie dałaś się nabrać na to "oddanie" konta koledze.
    • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 08:13
      I jeszcze dochodzi fakt, że u was zaczęło się psuć na bardzo wczesnym etapie związku, bo raptem po dwóch latach. Wy nawet nie mieliście czasu wypracować sobie jakiś solidnych podstaw, jakiegoś fundamentu, na którym można byłoby się oprzeć. Nie macie żadnej wspólnej udanej przeszłości, z sentymentu do której możnaby powalczyć o związek. Ot, dwa lata znajomości i ciąża, a wraz z nią popadnięcie przez partnera w uzależnienie od komputera. Dla mnie to wygląda na całkowite nieprzygotowanie partnera do roli ojca i w związku z tym ucieczka od odpowiedzialności w świat gier.
      Zastanów się, o co i dlaczego chcesz walczyć? Co was łączy, poza dziećmi i nieciekawymi finansami? Jesteś od lat już samotną matką z dwójką dzieci i współlokatorem, który w żaden sposób nie partycypuje w waszym życiu.
      Napisz, jak partner "chce ratować związek", jak sobie wyobraża naprawienie tego, co psuło się od lat, jaki ma dla siebie i was plan, o ile w ogóle ma jakiś.
      • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 11:07
        Celny punkt z tym brakiem podstaw. Na początku, jak byliśmy w fazie zalotów, to było super. Motyle, wspólne wypady za miasto, itd. W ciążę zaszłam po ok. 1,5 roku znajomości jak były jeszcze różowe okulary. Mniej więcej w połowie ciąży zaczął grać i ja wtedy zaczęłam przez niego płakać i cierpieć. Nie jest jednak też tak, że dzieci są tylko na mojej głowie. W opiekę i wychowanie się angażuje, bierze zwolnienia jak trzeba, dzieci są z nim związane. Ojcem jest dobrym, natomiast przez szereg lat partnerem był dla mnie żadnym.
        Jego pomysł na ratowanie związku teraz to zaprzestanie gry i robienie tych rzeczy, które ja chciałam robić wcześniej, a on nie chciał, bo był zajęty graniem. Czyli spędzanie razem czasu, jakiś wspólny wyjazd, wspólne wyjście z dziećmi na spacer, zainteresowanie moimi sprawami, itd. Jak on zaczął się tak zachowywać to we mnie zaczęła się wzbierać złość dlaczego dopiero teraz a nie kilka lat wcześniej.
        Powiedział, że bierze na siebie odpowiedzialność za ten kryzys i moje szukanie męskiego zainteresowania gdzieś indziej, ale teraz chciałby odkreślić wszystko grubą kreską i zacząć na nowo. Bo mnie kocha, bo są dzieci, itd. Minęło ok. 4 tygodni od kiedy to wszystko zaczęło się dziać, a ja nie potrafię tak tego odkreślić kreską. Wszyscy wokoło mnie naciskają, żeby spróbować, dać mu szansę, że wygląda na to, że on się teraz zmieni, że są dzieci, że będzie mi ciężko samej i ja nawet na poziomie racjonalnym chciałabym spróbować, ale na chwilę obecną nie potrafię zapanować nad emocjami. Boję się też zostać tak całkiem sama.
        Rozmawialiśmy o czasowej separacji, żeby zobaczyć czy za sobą zatęsknimy, ale tutaj się kłania brak jego funduszy. Jeśli wynajmie pokój i będzie żyć osobno to wtedy nic nie dołoży do dzieci. No i nie będzie go obok kiedy np zachorują, a chorują co chwila, na zmianę, a ja zaraz po nich.
        Strasznie się z tym wszystkim miotam i czuję się jakby mi się pętla zaciskała na szyi. Czuję też bardzo duży strach przed drastycznymi zmianami. Do tego dochodzi strach o dzieci. Starszy usłyszał jego rozmowę z matką o ewentualnej wyprowadzce i bardzo to przeżył. Bolał go brzuch, nie mógł zasnąć, pytał dlaczego tata się musi wyprowadzić. To mnie też przeraża i stawiam sobie pytanie czy mam prawo wywracać tak małym dzieciom świat do góry nogami.
        • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 12:00
          Jeśli przez 6 lat Pan zaniedbywał Ciebie może warto sobie dać czas? Twoje obawy są jak najbardziej na miejscu i zrozumiałe. Zmierzam do tego, że może warto by to jego staranie trwało regularnie przez np 2 lata. Ty sobie żyj własnym życiem, wychodź z domu kiedy chcesz, miej hobby, a z nim spedzaj czas wtedy kiedy rzeczywiście poczujesz ochotę? Pan niech się stara. Byc może poczujesz ochotę na spacery z nim dopiero po kilku miesiącach? Byłam w podobnej sytuacji i w okresie naprawy brałam bez przekonania to co mąż zaczął oferować i było to tak samo upodlajace jak to wczesniejsze proszenie się o uwagę.
          • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 13:09
            Ja mu powiedziałam, że potrzebuję czasu, że nie potrafię tak nagle czegoś zmienić, ale on mnie naciska i chciałby już i teraz, a ja się czuję osaczona i się miotam. Czy Twój kryzys też był związany z grami komputerowymi? Udało wam się z niego wyjść? Jesteście teraz szczęśliwi?
            • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 14:34
              Nasz kryzys był wielowątkowy. Głównym zajęciem męża przez wiele lat było granie w gry, jako metoda ucieczki od własnych problemów. Także, gry tylko jako jeden z elementów dużych puzzli.
              w zasadzie to jak na to patrzę z perspektywy czasu to kryzys był stale, od prawie samych początków.
              My poszliśmy na terapię. Ja na rok, mąż nadal chodzi. Już przez 3,5 roku.
              Tak, udało nam się z tego wyjść.

              Tobie sugeruję nieuleganie presji męża. 6 lat nic nie robił to może nic nie robić jeszcze przez kilka miesięcy. Wiesz, teraz to Ty jesteś górą i rozdajesz karty, co nie zrobisz mąż się dostosuje. Ja mojemu bym powiedziała, że tak samo jak brak uwagi drażni mnie jego namolność i wymuszanie. Oba zachowania mogą doprowadzić do skutku jakiego on nie chce, więc niech się powstrzyma i wyjdzie do kina/ na spacer z dziećmi. Jak dla mnie to i tak jest duży ukłon w jego stronę, że nadal zamieszkuje w moim domu. I stosowałabym metodę zdartej płyty.
              No i tak na marginesie to i panu i jego mamie należy "kop w cztery litery" za nierozważne podejmowanie takich rozmów w obecności dzieci!.
              • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 15:35
                Czy możesz mi napisać na czym polegała taka terapia, szczególnie na początku?
                Ja mu mówiłam, żeby mnie nie naciskał, że potrzebuję czasu, że to nie takie hop siup. Jestem w tej chwili na niego zamknięta, sama jego obecność powoduje u mnie sztywnienie. Tylko on by chciał już naprawiać, a jak ja nie reaguje na jego próby naprawcze to wtedy zaczyna mówić o wyprowadzce, że nic z tego nie będzie. A mnie ogarnia panika, że nagle zostaję sama z dziećmi i jak to temu starszemu wytłumaczyć :(
                • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 19:21
                  Na początku próbowałam się dowiedzieć jak zmienić męża, na takiego żeby spełniał moje wymogi. Terapeuta na swoje terapeutyczne próbował mi dac do zrozumienia że jeśli chcę innego męża to muszę zmienić męża na nowego :D trochę mi to zajęło i było dość zabawnie kiedy doznałam oświecenia w tej kwestii. Potem zajęliśmy się innymi sprawami. Zwykła terapia poznawczo- behawioralna.
                  Mąż chodził na swoją osobną terapię.
        • amb25 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 12:40
          A czego jemu brakowalo, ze zaczal grac? Pytalas sie?
          To nie wyglada na uzaleznienie - wtedy dziecmi tez by sie nie zajmowal.
          Malzenstwa, nawet te dane nie zawsze opieraja sie na milosci i motylach w brzuchu. Moze za jakis czas sie do niego przekonasz, a przynajmniej go zakceptujesz, ale 4 tyg. po 6 latach to troche malo. Daj sobie czas przezyc te zlosc.
          Jesli nie jestes sczesliwa i dojdziesz do wniosku, ze nie potrafisz zmenic swojego stosunku do niego, to masz prawo wywracac dzieciom swiat. Im mniejsze dziecko tym mniejszy problem - lepiej, zeby ten stres przezyli bedac w przedszkolu niz w szkole.
        • alsk9 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 16:28
          >Rozmawialiśmy o czasowej separacji, żeby zobaczyć czy za sobą zatęsknimy, ale tutaj się kłania brak jego >funduszy. Jeśli wynajmie pokój i będzie żyć osobno to wtedy nic nie dołoży do dzieci. No i nie będzie go >obok kiedy np zachorują, a chorują co chwila, na zmianę, a ja zaraz po nich.

          Przerażające, że tak się współuzależnilaś , że z miejsca sama zwalniasz ojca dzieci z odpowiedzialności za utrzymanie ich... Co znaczy, że nie ma funduszy? To niech do cholery o nie zadba. W końcu od 6 lat to ty bywasz w ciążach i zajmujesz się dziecmi. Miał wystarczająco dużo czasu i wolności żeby mieć dobrą pracę.
          Twój facet jest UZALEŻNIONY.
          A teraz przez góra kilka miesięcy będzie ci nawijał makaron na uszy i skakał koło ciebie bo?... nie wiesz dlaczego? ... bo pojawienie się nowego samca w okolicy zagraża jego wygodzie, którą ty mu od 6 lat zapewniałaś: wygodne mieszkanie, brak obowiązków, dom, zadbane dzieci, brak wymagań finansowych. POSIADANIE Ciebie gwarantuje JEMU święty spokój i możliwość olania całej reszty, którą normalny partner w normalnym związku ogarnia.

          Zupełnie też nie rozumiem czego ty się teraz boisz. Od 6 lat jesteś zdana na siebie. Dzieci nasiąkają wzorcem związku w którym facet nic nie musi, uczą się, że uzależnienie najważniejsze, a rodzina to obcy sobie wkurzeni na siebie ludzie.
          A co ci oferuje współspacz? Skłąda na ciebie znowu decyzję, że "teraz to on będzie robił to co ty chcesz"..... obrzydliwe. Czyli próbuje cię obarczyć odpowiedzialnością za jakość tego nowego "teraz" bo przecież on postawił grubą kreskę i jest inny.... paradne.

          Niech facet idzie na terapię. Bezwarunkowo. Jest uzależniony i ot tak to nie minie.
          Sama też pogadaj może ze specjalistą, żeby przemyśleć swoje wkur...ienie na sytuację, wszak spędziłaś w TAKIM układzie 6 długich lat więc to nie są przelewki, z jakiegoś powodu wzięłaś sobie "lewego" partnera i chciałaś w takim kiepskim układzie być, nie przeszkadzało ci to, dopóki się nie pojawił potencjalny nowy kandydat. Więc może nie zajmuj się teraz facetem, on niech się stara naprawiać co spieprzył,
          a pozajmuj się właśnie sobą. Czego od życia chcesz i na co się godzisz. Nowy kandydat może okazać się nie lepszym indywiduum, jeśli wybierasz go wg swoich nadal nieprzerobionych problemów.
        • yoma Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 00:13
          Chwila, bo czegoś nie łapię.

          Koleś nic nie robił, tylko grał w gry, bożego świata poza tym nie widząc. To czemu się boisz, że go nie będzie, jak dzieci zachorują? Skąd taka więź ojca z dziećmi, że dzieci dostają bólów brzucha na wieść o wyprowadzce?
          • alsk9 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 00:39
            Może dzieci wyczuwając złą atmosferę w domu są już emocjonalnie uwikłane w odpowiedzialność za związek rodziców.
            A może autorka podkreśla negatywne cechy męża bo ma na horyzoncie kochanka i mąż teraz zaczął przeszkadzać choć przez 6 lat był wystarczająco dobry by z nim być.

            któż to wie...
    • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 12:39
      Dlaczego jesteście w związku niesakramentalnym? Moim zdaniem to, że nie jesteście małżeństwem, rodziną w pełnym słowa tego znaczeniu spowodowało taką izolację Pani partnera od was i Pani obecny stosunek do partnera. Kiedy jest się małżeństwem, kiedy tworzy się rodzinę, pewne problemy łatwiej przezwyciężyć. Nie oszukujmy się. Wiele par ma problemy wcześniej czy później. I to jak je rozwiążą zależy od fundamentów. Wy nie macie żadnych, bo nie jesteście małżeństwem-żoną i mężem. Parom niesakramentalnym łatwiej jest się rozstać. Ale to oczywiście moje zdanie. Co do Pani problemów, to jak napisały tu już poprzedniczki, konieczna terapia dla partnera-jest silnie uzależniony od gier komputerowych. W jego przypadku potrzeba całkowitego odcięcia się od gier. I tak ma Pani szczęście, że to nie alkohol, więc bym tak nie dramatyzowała. Proszę nie słuchać moich poprzedniczek-"skoro był podły przez 6 lat to teraz niech spada..." Skoro zdecydowała się Pani mieć z nim dzieci, to mimo Pani cierpień ja dałabym mu szansę. Przez tyle lat była Pani cierpliwa, więc znaczy to, że go Pani kochała mimo wszystko. Proszę mi wierzyć, że ta niechęć do partnera jest możliwa do przezwyciężenia. Mnie pomogła modlitwa. Nie wiem, czy jest Pani wierząca, ale jeśli jest Pani z okolic Łodzi proszę przyjść (najlepiej z partnerem) na mszę o uzdrowienie do kościoła Jezuitów w Łodzi przy ul. Sienkiewicza. Mnie ta msza wywróciła całe życie do góry nogami. W pozytywnym sensie. Uzdrowiła duszę i ciało, dała szczęście i radość.Wierzę, że wam pomorze. Można tę mszę obejrzeć przez internet. Strona: odnowa.jezuici.pl
      A co do partnera jeszcze...To prawda, że jest niedojrzały. Ale Pani też nie zachowała się fer wobec niego, bo nie szuka się nowej miłości nie kończąc starej. To trochę świństwo moim zdaniem, dla mnie to zdrada na równi z fizyczną, dlatego proszę nie tłumaczyć się brakiem zainteresowania ze strony partnera, ale szczerze obiektywnie spojrzeć na siebie, uświadomić sobie, że tez popełniło się błąd i dać sobie wzajemnie szansę. Nie sztuka jest rozstać się, ale sztuką pogodzić i dojść do porozumienia. To moim zdaniem świadczy o pełnej dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i rodzinę. Bo nie jesteście sami. Macie dzieci, dlatego walczcie o waszą miłość. Gdyby Pani chciała porozmawiać bardziej osobiście, dowiedzieć się czegoś więcej o tej mszy, to proszę napisać. Chętnie odpowiem. Pozdrawiam i życzę porozumienia. Aga
      • mama_lidia Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 13:37
        su.ri nie wpędzaj autorki w poczucie winy, wytrzymała starając się o dzieci i związek sporo czasu. Natomiast wchodzenia w religijne matnie, mieszanie w głowie raczej jej nie pomoże. Powinna spróbować czy coś z tego związku wyjdzie. Jeśli czuje, że nie da rady, trzeba się odciąć i zacząć od nowa. Słuchać wyłącznie własnych uczuć i być trochę egoistką, to w życiu pomaga. Zbyt wiele lat zmarnowanych, które nie wrócą. Warto się zastanowić co jest dla nas ważne i jak chcemy żyć i po prostu to realizować.
      • eriu Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 14:44
        su.ri uważasz, że gdyby mieli ślub cywilny to by im było łatwiej walczyć o związek? Wtedy by byli mężem i żoną.

        Pamiętaj, że nie każdy jest wierzący i nie każdy jest katolikiem. Kwestie typowo religijne pozostawmy dla siebie.
        • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:14
          Nie zgadzam się z tobą. W związku kwestie religijne są bardzo ważne. W ogóle życie religijne wpływa bardzo na całe życie. Kiedy w naszym życiu ważny jest Bóg, inaczej traktujemy innych ludzi, bliskich i inaczej podchodzimy do życia. Mnie w takiej sytuacji jak autorka, nie przyszłoby szukanie nowego partnera, tylko poszukanie jemu dobrego psychiatry. A jakoś nie pamiętam, aby autorka wątku gdzieś tu napisała, że szukała dla niego takiej pomocy!
          • aqua48 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:28
            su.ri napisała:

            > Mnie
            > w takiej sytuacji jak autorka, nie przyszłoby szukanie nowego partnera, tylko
            > poszukanie jemu dobrego psychiatry. A jakoś nie pamiętam, aby autorka wątku gdz
            > ieś tu napisała, że szukała dla niego takiej pomocy!

            Halo, tu ziemia a autorka ma za partnera dorosłego mężczyznę, nie musi mu niczego szukać. To on sam powinien zgłosić się na leczenie uzależnienia od komputera (jeśli jest rzeczywiście uzależniony) i starać się odbudować związek oraz stworzyć rodzinę jeśli zależy mu na czymś więcej niż darmowe lokum, bo zarabia niewiele.
            • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 11:35
              aqua48, ty chyba nie masz pojęcia o uzależnieniach! Najczęściej osoba uzależniona mało co sobie zdaje sprawę z tego, że jest uzależniona, nawet jeśli jest dorosła, a nawet jeśli zdaje sobie sprawę, to często to bagatelizuje. Bardzo często rozmowa z innymi dopiero uświadamia uzależnionemu powagę sytuacji.
              • blue_meerkat Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 09.01.16, 15:43
                Hehehe.. A o wspoluzaleznieniach su.ri slyszalas? Bo to wlasnie zalecasz autorce watku.
      • sonia_siemionowna Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 14:55
        Co za pierdoły, pardon le mot.

        Wyobraź sobie, że z chwilą podpisania papierka osobowość nie zmienia się cudownie. Znam pełno sakramentalnych związków, które wyglądają jeszcze gorzej niż to, co opisała Autorka.
        • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:16
          Owszem, ja też znam pełno sakramentalnych związków, w których nie ma Boga i dlatego wszystko wygląda jak wygląda.
          • sonia_siemionowna Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 22:24
            Widzisz, ludzie, którzy mają moralny kompas w sobie nie potrzebują religii. Chyba jesteś neofitką, że tak zupełnie nie dociera do Ciebie, że można być dobrym człowiekiem w szczęśliwym związku i do tego ateistą?
            • alsk9 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 22:38
              Z archiwum wynika, że su.ri jest typową "katoliczką" :P - zamiłowanie do tarota, chodzenie do wróżki, seks przed ślubem, odkładanie ślubu żeby kasę na wesele uzbierać, krytyka że to teściowa jest dewotka i synowej nie szanuje... :D
            • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 11:37
              Ja nie twierdzę, że osoby niewierzące nie potrafią stworzyć szczęśliwego związku, ale najczęściej jest tak, że gdy pojawiają się problemy, to niestety bez udziału Boga może się to skoczyć gorzej niż gdyby Bóg był .
      • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 15:38
        Jestem ateistką, a ślub nigdy nie miał dla mnie znaczenia.
        • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:07
          Cóż, twój wybór, twoja wolna wola. Ale popatrz na to z innej strony. Gdybyście byli praktykującymi np.: katolikami, nie tylko chodzącymi do kościoła w niedzielę, ale czytający pismo św. i udzielający się w parafii, wasze problemy nie miałyby miejsca. Wiem coś o tym. Ale oczywiście szanuję Twój wybór. Pozdrawiam.
          • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:28
            oś w tym jest. Ludzie, którzy całe dnie skupieni są na modlitwie, wielbieniu i wychwalaniu Pana, spotkaniach z innymi podobnymi wydają się nie mieć problemów małżeńskich. Być może to sprawa łaski Bożej, być może nie mają już czasu na problemy. Może to kwestia wypierania pewnych problemów i leczenia ich modlitwą albo zwykłe pozory.
            Autorko, generalnie gdybyście należeli do rodzin nazaretanskich to Pan byłby z wami a modlitwa stałaby się remedium na kłopoty.
            Ciekawe jak to działa¿
            • alsk9 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 20:35
              tak właśnie "wydają się".
              ciekawe jak się zakończyła sprawa tego pana, bardzo religijnie zaangażowanego w społeczność, co to podejrzany był o zamordowanie żony i dzieci blokując okna i podpalając dom z nimi w środku...
          • aqua48 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 18:36
            su.ri napisała:

            > Cóż, twój wybór, twoja wolna wola. Ale popatrz na to z innej strony. Gdybyście
            > byli praktykującymi np.: katolikami, nie tylko chodzącymi do kościoła w niedzie
            > lę, ale czytający pismo św. i udzielający się w parafii, wasze problemy nie mia
            > łyby miejsca.

            Tyle, że to nie sakrament i wiara jako takie są remedium na problemy w związku, ale wspólne cele i plany, wspólne zainteresowania, wspólne spędzanie czasu (obojętne czy na czytaniu Biblii, czy na uprawianiu jogi, ogródka, albo lepieniu pierogów) codzienne rozmowy na tematy inne niż niedopinający się budżet domowy, wyliczanka kto czego nie zrobił i kto za co jest odpowiedzialny. A mogą tę wspólnotę wypracować również ludzie niewierzący.
          • mama_lidia Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 14:41
            Zajmowanie czasu chodzeniem do kościoła i modlitwą lekarstwem na wszelkie zło...dobre, za to mieliby inne problemy ale by ich już nie widzieli tak by byli zaślepieni miłością do obrazków i figurek.
            • su.ri Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 11:40
              Prawdziwa wiara w Boga nic nie ma wspólnego z obrazkami i figurkami...
    • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 17:50
      Partner przez sześć lat ignorował twoje potrzeby, a teraz po czterech tygodniach(!) wymaga, żebyś puściła te sześć lat zaniedbań w niepamięć, bo on tak się stara. Niefajnie to wygląda. Mam wrażenie, że twój partner nie ma żadnej świadmości ogromu krzywdy, którą ci wyrządził, skoro uważa, że wystarczy, że przestanie grać i zacznie wychodzić z tobą na spacery, by się między wami poprawiło. Co więcej, naciska na ciebie i tym samym na ciebie przerzuca odpowiedzialność za to, że się nie poprawia. Bo TY go blokujesz, a on przecież się stara!
      Nie daj się szantażować i nie ulegaj naciskom. Naprawa waszego związku, o ile w ogóle możliwa po tylu latach zaniedbań, to będzie proces długotrwały, prawdopodobnie rozłożony na parę lat. I parę lat właśnie może trwać twoje "ocieplanie się". Czy partner, który już po miesiąciu psioczy, że nie jesteś tak miła, jak kiedyś,zdaje sobie sprawę z tego, ile naprawa może potrwać? I że będzie wymagać jego udziału w terapii? I skłonny jest na tę terapię chodzić parę lat, jeśli tak będzie trzeba?
      Co do finansów partnera, to pomyślałaś, że jego kiepska praca z kiepską płacą to konsekwencja jego uzależnienia? Czemu partner nie szuka czegoś lepszego? Czemu od sześciu lat mając dzieci, nie łapie choćby drugiego etapu w celu polepszenia waszych finansów? Ach, tak, on czas ma zajęty grami, kto by się przejmował taką prozaiczną kwestią zarabiania pieniędzy i partycypowania w utrzymaniu rodziny, którą się samemu założyło.
      Gdy napisałaś pierwszy post, pomyślałam, że lepiej, że partner ocknął się późno, niż wcale. To znaczy dla was może być już za późno, ale przynajmniej partner wykazał wolę do walki o związek i może warto kuć to żelazo póki gorące. Teraz piszesz, że spotykają cię ze strony partnera naciski i pretensje, że nie doceniasz i nie za szybko reagujesz na te jego starania. Partner chyba nie ma zamiaru naprawdę naprawiać związku. Partner wyczuł po prostu, że po sześciu latach zwyczajnie zaczynasz mu się wymykać z rąk. To nie jest i nigdy nie będzie dobra motywacja do walki o związek. Warto mieć to na uwadze.
      • zuzi.1 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 21:59
        10/10, ja bym tego pana poprosila o wyprowadzenie sie na jakis czas, niech przychodzi do Was z zewnatrz. On niestety nie wyglada na dobry material na meza. A Ty autorko troche sie ustawiasz w roli jego mamy, nadmiernie sie jego sytuacja przejmujesz. On jest dorosly, od dawna powinien byc juz samodzielny m.in. fin.
    • tully.makker Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 28.12.15, 19:56
      Wiele madrych porad uslyszalas w tym watku, watkodajko ( i jedna glupia) wiec nie bede sie powtarzac. Tylko o kwestii uzaleznienia: bardzo, bardzo bedzie twojemu partnerowi wyjsc z niego samodzielnie. Terapia tez zazwyczaj nie jest skuteczna w leczniu uzaleznienien. Sprobujcie sie zorientowac, czy w waszej okolicy sa jakies specjalistyczne porgramy dla osob uzaleznionych od internetu i gier - widzialam w Wraszawie nawet takie porgramy bezplatne. Ty z kolei jestes osoba wspoluzalezniona - poniewaz przez tyle lat zylas w cieniu uzaleznienia partnera i stalo sie tak, ze zaczelo sie koło jego uzaleznienia krecic cale twoje zycie. Tez trudno ci bedzie wyjsc z tego bez fachowej pomocy. Grupa typu Al Anon moze byc dla ciebie pomocna.
      Podejcie partnera do wychodzenia z uzaleznienia bedzie realnym wskaznikiem checi trwalej zmiany.
      • amb25 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 07:25
        Przestancie panikowac z tym uzaleznieniem od gier. On odcial sie od swiata z jakiegos powodu, ale nie jest uzaleznniony. Zeby stwierdzic uzaleznienie od gier musi byc szereg innych "objawow" a nie tylko granie bez przerwy. O innych autorka nie pisze - pisze, ze on np. pomagal jej z dziecmi (...w opiekę i wychowanie się angażuje, bierze zwolnienia jak trzeba, dzieci są z nim związane). Uzalezniony czlowiek nie bedzie pomagal z dziecmi, nie rzuci komputera na 4 tyg., a jesli tak to bedzie mial objawy "odstawienia" - zlosc, rozdraznenie, poczucie pustki i nudy itp.
        Ktoras z poprzedniczek napisla, ze jej maz uciekal od swoich problemow w gry komputerowe - i tu moz byc tak samo - jak myslisz czy twojego meza nie gnebi to, ze tak malo zarabia? Ze nie jest w stanie tego zmienic (bo albo nie ma mozliwosci albo sily i odwagi na zmiany)?Moze gnebi go cos innego, nie wiem. Tymi jego problemami (albo sposobem w jaki reaguje na problemy) trzeba sie zajac jesli chcecie naprawic swoj zwiazek i wtedy decyduj czy dasz mu szanse czy nie. Jesli problemy pozostana nierozwiazane to na pewien czas mozna je zamiesc pod dywan, ale one wroca.
        • pir_anyai Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 11:21
          Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jakby był uzależniony to by przy dzieciach nie pomagał.
          Mam znajomego uzależnionego od alkoholu, dzieci uwielbia bezgranicznie, dużo przy nich robi gdy jest trzeźwy albo tylko trochę wstawiony(gdy jest całkiem upity to żona pilnuje dzieci by im przypadkiem krzywdy nie zrobił),
          dzieci za nim szaleją, a im bardziej on sobie nie radzi z nałogiem i im bardziej żona się na niego wścieka, tym mocniej dzieci się trzymają spodni tatusia i płaczą gdy tatuś wychodzi z domu.

          Nie znamy szczegółów jak jest u autorki, może pan uznał, że jak ją zaciążył pierwszy raz to już się starac nie musi bo ma ja "zaklepaną" i mu nie ucieknie więc może ją olewać.
          Na pewno warto zająć się terapią rodzinną, żeby zbadać dlaczego nie żyja od tak dawna ze sobą tylko obok siebie.
          • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 12:03
            Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Odpowiem tutaj zbiorczo. Byłabym też wdzięczna gdyby p. Agnieszka też się wypowiedziała.
            Mój opis sytuacji był oczywiście wybiórczy. Nie da się opisać tych wszystkich lat w kilku wypowiedziach. Opisałam to co było dla mnie jako kobiety istotne. Czyli jego granie, moje oglądanie jego pleców, prośby o uwagę i jej brak, brak wspólnych spraw (oprócz dzieci), brak wspólnego spędzania czasu. Bardzo duże dysproporcje pomiędzy naszymi zarobkami też są problemem, chociaż nie najważniejszym.
            Partner nie jest złym człowiekiem, kocha dzieci, dba o nie, itd. Wg mnie jest/był jednak uzależniony od tej gry. Odrywał się od niej, żeby pójść do pracy czy zająć się dziećmi. Czasem po awanturach z mojej strony przez chwilę grał mniej, ale ogólnie to aż go telepało, żeby usiąść i grać. Teraz twierdzi, że mu nie brakuje grania i bez problemu przestał. Ale konta nie zlikwidował tylko oddał koledze.
            Mój problem w tej chwili jest taki, że ja przez ostatnie mniej więcej dwa lata odcinałam się od niego psychicznie. Przestało mi na czymkolwiek zależeć. Nastawiałam się, że rozstanie nastąpi prędzej czy później, że już nic do niego nie czuję. Ja żyłam sobie, on sobie. Ja wyjeżdżałam tylko z dziećmi, on czasem ich zabierał do swoich rodziców. Mam pracę, którą lubię i hobby, które daje mi dużo przyjemności. Nawet przestałam go cisnąć o to granie, bo już mi się nie chciało. Powiedziałam mu tylko, że nie życzę sobie, żeby grał przy dzieciach, żeby na to patrzyły, bo jak będzie tak robił to może się od razu wyprowadzić.
            Ta moja internetowa znajomość to nie jest żaden potencjalny kochanek czy następca. On mieszka w innym państwie, nawet się nie spotkaliśmy nigdy. To był taki adorator, przy którym się poczułam fajnie, a jego odkrycie spowodowało, że teraz trzeba podjąć jakieś decyzje co robić.

            Mam straszny mętlik w głowie związany przede wszystkim z myślami czy da się wskrzesić coś co dawno temu zdechło. Tak byłoby lepiej i wygodniej dla wszystkich, ale nie jestem w stanie zrobić nic na siłę, wbrew swoim emocjom i uczuciom. Chciałabym spróbować przede wszystkim ze względu na dzieci, ale czy taka motywacja jest wystarczająca. A mój lęk przed zostaniem samą jest związany głównie z kwestiami chorób dzieci i moich i rożnych innych kwestii logistycznych. Boję się też, że zostanę sama i samotna, ale jak spojrzę prawdzie w oczy to ja już od dawna jestem samotna i od dawna nie miałam męskiego ramienia do przytulania. Nie odczuwam też przyjemności ze wspólnego spędzania czasu. Wolę sama albo sama z dziećmi. Czy jest możliwe, żeby to zmienić? Żeby wróciło coś czego od długiego czasu nie ma.

            Jutro jestem zapisana do terapeuty. Na razie sama. Nigdy nie byłam i nie bardzo wiem czego się spodziewać, ale może specjalista pomoże mi uporządkować natłok myśli. Partner jest chętny, żeby iść na terapię dla par. On chce zrobić wszystko, żeby to naprawić, ale ja mam wątpliwości czy jest to obecnie możliwe.
            • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 12:12
              Moja rada jest taka:
              Idź na terapię i zastanów się tam nad sobą i własnym zyciem. Rozważania o tym czy warto i czy się da wskrzesić uczucie do tego Pana zosaw na później, bo odpowiedż przyjdzie sama, "w praniu" jak to się mówi. Teraz najważniejszy jest Twój dobrostan, potem dzieci a na końcu partnera.

              On niech też się przejdzie do terapeuty. Ale sam. Po jakimś czasie sie zastanówcie czy warto pójść na terapię dla par. Odpowiedzi na Twoje pytanie przyjda same, z czasem.

              Polecam terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym.

              Powodzenia i trzymam kciuki.

              (Aha, partner niech sam płaci za swoją terapię, jeśli go nie stać powinien zastanowić się nad dodatkowym żródłem dochodu).
              • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 00:26
                Właśnie po to na tę terapię chcę pójść, żeby uporządkować bałagan w mojej głowie. Potrzebuję teraz czasu i spokoju, a mam nacisk i co chwila mniej lub bardziej wprost pytania czy chcę próbować wszystko naprawiać. Nie wiem jak mu wbić do głowy, że on mnie tak skrzywdził, że ja obecnie nie wiem czego chcę i nie chcę tego deklarować już i teraz.
                Cały czas mam też nerwa co ewentualnie powiedzieć starszemu synowi. Dla niego powiedzenie, że rodzice się nie kochają będzie zapewne abstrakcyjne. Jak mu to wytłumaczyć jeśli tata się faktycznie wyprowadzi.
                • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 12:08
                  Trudna sprawa.

                  Po pierwsze kwestia syna. Usiądżcie z partnerem na spokojnie i porozmawiajcie o wspólnej wersji. Nie jestem zwolenniczką tego byś to Ty odkręcała tę sytuację samodzielnie przez synem. To ojciec schrzanił, bo syn usłyszał rozmowę. i w moim odczuciu to on powinien wziąć na siebie ciężar tłumaczenia. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie byś odesłałą syna do ojca z tekstem "zapytaj taty" kiedy młody przyjdzie do Ciebie ze swoimi niepokojami. Nie wiem jak to rozwiązać. Ale wspólna wersja obu rodziców jest tutaj bardzo ważna.

                  Ja byłam kiedyś nękana przez mamę tymi samymi pytaniami w kółko i na okrągło. Wymysliłam, że usiądę i na spokojnie RAZ i DOBRZE wyłumaczę wszystkie jej wątpliwości. Jako że do mojej mamy często nic nie dociera, tylko jej prawda wymyśliłam, że nagram tę naszą rozmowę jej na telefon. następnym razem kiedy mnie o to samo pytało odsyłałam ją do nagrania "posłuchaj nagrania". Był tez moment, że pokazywałam jej napisane na kartce jednozdaniowe odpowiedzi, na jej "troski". Moja mama jest ciężka i bardzo opretestowała tę formę komunikacji, aleostatecznie uległa.
                  Może Ty też RAZ a DOKŁADNIE wytłumasz Panu dlaczego nic do niego nie czujesz, dlaczego chcesz podjęć próbę ratowania związku i dlaczego pierwszym krokiem jest dla ciebie Twoja własna psychoterapia. Nagraj to i potem już z nim na ten temat nie rozmawiaj, bo się wykończysz. Jak Cię będzie nękał to poprosisz o wyprowadzkę.

                  Ktoś tam niżej napisał, że przemiana partnera jest raczej pozorna, bo na pierwszym miejscu stawia siebie i swój komfort. To prawda, dlatego niech on też idzie na terapię. Psychoterapeuta mu za pewne na pierwszym spotkaniu wytłumaczy dlaczego wasze osobne terapie mają potencjał (a nie gwarancję) uratowania waszego związku.

                  Trzymam kciuki i zyczę wszystkiego dobrego!
            • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 17:10
              > Mam straszny mętlik w głowie związany przede wszystkim z myślami czy da się wsk
              > rzesić coś co dawno temu zdechło. Tak byłoby lepiej i wygodniej dla wszystkich...

              Wygodniej może tak, ale czy lepiej? Poważnie w to wątpię. Czy w ciągu tych ośmiu lat twój partner w ogóle sprawdził się jako partner? Nie, nie jako ojciec, ale jako partner właśnie. Albo inaczej. Czy gdyby nie było dzieci, zostałabyś z tym człowiekiem? Uważasz, że warto walczyć o związek z nim, jako mężczyzną, a nie tylko ojciem waszych dzieci?
              Dobrze, że idziesz na terapię. W tej chwili masz się martwić o siebie, a nie partnera, który miesza ci w głowie, szantażuje i próbuje manipulować dzieckiem (naprawdę wierzysz, że synek PRZYPADKOWO usłyszał tą jego rozmowę z matką?). Dlatego nadal rób swoje, nie oglądaj się na partnera, poukładaj najpierw swoje sprawy. Ty czekałaś na ruch partnera w twoim kierunku przez sześć długich lat. Panu korona z głowy nie spadnie, jak trochę sobie poczeka na ciebie, aż ty dojdziesz ze sobą i swoim życiem do ładu.
              Co partner powiedział na terapię od uzależnień?
              • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 00:21
                Pisząc wygodniej i lepiej miałam na myśli brak zawirowań życiowych dla mnie i dla dzieci. Dla niego w sumie też. Ja nawet wierzę, że jego chęć przemiany, przynajmniej teraz jest szczera i że są szanse, że byłby fajnym facetem, jakim był zanim zaczął grać, tylko, że jak tak długo się od niego odcinałam, że nie wiem czy potrafię z nim być i czerpać z tego radość. Jak żyliśmy koło siebie to ja robiłam swoje, on swoje, a teraz on chce razem, chce się przytulać, pewnie niedługo by mu seks do głowy przyszedł, a ja sztywnieję na samą myśl o tym wszystkim.
                Gdyby nie było dzieci to bym to zakończyła dawno temu. I tak sobie myślę czy były jakieś momenty poza pierwszą fazą motyli kiedy on był dla mnie jako partner i jakoś nic mi teraz do głowy nie przychodzi. Pewnie coś tam było, ale teraz nie pamiętam. Jedynie ostatnio jak byłam bardzo chora to wykazywał troskę, zajął się dziećmi, ale przy moich chorobach w przeszłości tego nie było.
                Dzisiaj z nim rozmawiałam przez telefon. Wie, że idę do terapeuty, ucieszył się, że ja jednak chcę spróbować. Jak mu powiedziałam, że ja idę przede wszystkim po to, żeby zrozumieć swoje emocje, uspokoić się, itd to reakcja jego była taka, że on chyba jednak będzie się musiał wyprowadzić. A mnie szlag trafia, że tak naciska co chwila. Bo albo ja chcę i próbujemy albo on się musi wyprowadzić, bo on nie może tak żyć, bo on cierpi. Ale tu znowu dochodzimy do kwestii finansów. Wiem, dorosły facet, ale jak zarabia tyle ile zarabia to przecież nie dodrukuje.
                Na terapię uzależnień powiedział, że pójdzie jeśli mi na tym zależy.
                • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 01:59
                  mmarrta napisała:

                  > ... jak tak długo się od niego odcinałam, że nie wiem
                  > czy potrafię z nim być i czerpać z tego radość. Jak żyliśmy koło siebie to ja r
                  > obiłam swoje, on swoje, a teraz on chce razem, chce się przytulać, pewnie niedł
                  > ugo by mu seks do głowy przyszedł, a ja sztywnieję na samą myśl o tym wszystkim...

                  Wiesz, całkiem możliwe jest, że doszłaś to tego etapu, gdzie odbudowa związku zwyczajnie jest już niemożliwa. Za długo to trwało, uniezależniłaś się mentalnie od partnera. W pewnym momencie osiąga się etap, gdy odwrotu już nie ma. To plus brak tego solidnego fundamentu, o którym pisałam wcześniej plus naciski partnera (żeby nie napisać dosadniej: szantaż) przedstawiają waszą sytuację raczej marnie i w czarnych kolorach, ale... Ty idziesz na terapię, a partner jest skłonny podjąć swoją. To jest, moim zdaniem, światełko w tunelu. Z tym, że partner przez swoje głupie naciski może kompletnie zniszczyć tę ostatnią szansę na odbudowę związku. Czy dałabyś radę finansowo, gdyby partner po wyprowadzce tymczasowo (zakładam, że do czasu znalezienia przez niego lepiej płatnej pracy) przestał partycypować w kosztach utrzymania dzieci? Bo wygląda na to, że jego wyprowadzka to nie jest jednak taki zły pomysł. Ustałyby te naciski, które tak cię teraz deprymują i blokują. No, chyba, że dasz radę wytłumaczyć partnerowi, że naciskając na ciebie tylko pogarsza, nie polepsza, swoją sytuację i on się dostosuje. Wtedy ty idziesz na swoją terapię, on na swoją, a w międzyczasie on zaczyna naprawdę brać udział w życiu rodzinnym, zajmuje się dziećmi i generalnie robi wszystko to, co przez ostatnich sześć lat zaniedbywał. Ty w międzyczasie obserwujesz partnera i wyciągasz wnioski, czy to prawdziwa i długofalowa przemiana, czy pic na wodę do czasu, aż zrezygnujesz z pomysłu rozejścia się. I po jakimś czasie będzie można podjąć decyzję dotyczącą WAS jako związku, czy chcecie iść na wspólną terapię i walczyć o związek. Teraz, na tym etapie, rzecz jasna, nie jesteś w stanie podjąć takiej decyzji. Spróbuj o tym porozmawiać z partnerem.
                  • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 23:19
                    Byłam dzisiaj na tym pierwszym spotkaniu z terapeutą. Głównie ja mówiłam, on mnie pytał o rożne rzeczy i na kilka zwrócił uwagę. Np na to, co tutaj też padło, że najpierw się muszę wyciszyć wewnętrznie i zrozumieć czego ja chcę, a dopiero potem podejmować decyzję czy chcę ratować ten związek czy nie. Pewne naciski partnera nazwał szantażem. Zwrócił też moją uwagę, że nie mogę czuć się odpowiedzialna i winna za finanse dorosłego, zdrowego faceta. I że jest on odpowiedzialny za współfinansowanie potrzeb dzieci. niby to wiem, ale ciężko wyłączyć takie myślenie i poczucie winy. Powiedział też, że wg jego subiektywnego odczucia po tym co mu powiedziałam, to nie widzi u mnie serca do tej relacji. I tu chyba trafił w sedno niestety :(
                    Jak to wszystko opisałam dzisiaj partnerowi (nie mam ochoty z nim za bardzo rozmawiać) to znowu był subtelny nacisk, żebym dała znać jak się zdecyduję i że jak to tak długo trwa to on cierpi i nie wie co ze sobą zrobić. Jak mu napisałam, że ja cierpiałam przez kilka lat i też nie wiedziałam co ze sobą zrobić jak ciągle oglądałam jego plecy to odpisał coś z dużym fochem. Czuję, że to się skończy jego wyprowadzką tylko co wtedy powiedzieć starszemu synowi? To mi też spędza sen z powiek.
                    Jeśli chodzi o terapię to chyba jednak sam jej sobie nie załatwi. Na terapię dla par by pewnie poszedł ze mną jak ja bym to załatwiła, ale coś czuję, że sam nie pójdzie, bo nie widzi sensu.
                    Finansowo dam radę, a jeśli młodszy dostanie się do przedszkola i odejdzie mi koszt niani to w ogóle będzie bez problemu. i tak coś czuję, że on nie będzie chętny do zmiany pracy, ani poszukania dodatkowej. Ja ten temat podejmowałam wiele razy, ale zawsze miał jakieś wymówki. i wiedział, że ja wszystko zorganizuje i zapłacę. Trochę tak na głowie to u nas było, że on sobie żył jak pączek w maśle, a cała odpowiedzialność finansowa była po mojej stronie, bo on przecież nie ma. Ech, ulało mi się.
                    • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 04:41
                      Marto, bardzo mi przykro, że tak pesymistycznie to wygląda w ocenie terapeuty, ale odniosłam wrażenie, że ty podświadomie czułaś już od pewnego czasu, że szanse na uratowanie związku są niewielkie. Dobrze się stało, że miałaś okazję wygadać się przed kimś obiektywnym.
                      Szkoda, że partner nie wyciągnął żadnych wniosków z waszej obecnej sytuacji. Szkoda, że nadal naciska, że nie wykorzystuje istniejących możliwości (np. z poproszeniem ojca o pomoc w zakwaterowaniu czy poszukanie lepszej pracy). Masz rację, to ty byłaś motorem tego związku i to do tego stopnia, że całkowcie zdjęłaś z partnera (całkiem nieświadomie zresztą) jakąkolwiek odpowiedzialność za waszą rodzinę. Dałaś mu komfort grania i to chyba jednak perspektywa utraty tego komfortu zmobilizowała partnera do działania. Pomyśl, jaka inna kobieta pozwoliłaby partnerowi mieszkać u siebie, zarabiać marne grosze, nie musieć się starać, a cały wolny czas marnotrawić na graniu? Pączek w maśle? Tak, to chyba adekwatne określenie.
                      Partner powinien się wyprowadzić. Jeśli nie ma zamiaru partycypować w kosztach utrzymania dzieci, powinnaś wystąpić o alimenty. Jeśli to nie zmobilizuje partnera do wzięcia się w garść, to nic go nie zmobilizuje. Dzieciom wytłumacz stosownie do ich wieku, że tata będzie teraz mieszkał gdzie indziej, ale nadal jest ich tatą, kocha ich i będzie ich widywał. Gdy będą chorować, ma jak dotychczas pomagać ci w opiece nad nimi, wyprowadzka z domu w żaden sposób nie zwalnia go z tego obowiązku. Jeśli tak buńczucznie deklaruje, że CHCE brać udział w życiu rodziny, będzie miał świetną okazję się wykazać. Zobaczysz przy okazji, na jak długo starczy mu obecnego zapału. Zresztą fakt wyprowadzki w żaden sposób nie blokuje wam możliwości ponownego zejścia się, jeśli oboje uznacie, że tego chcecie. Ale już nie na tych samych zasadach, jak dotychczas. Pan chce mieć rodzinę? To niech się, kurka, postara, a nie zwala cały ciężar na ciebie. Powodzenia.
                      • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 12:12
                        W moim odczuciu tłumaczenie dzieciom kwestii wyprowadzki taty przez autorkę jest ponownym braniem na siebie odpowiedzialności. To tata zawalił i tata powinien się z tego dzieciom tłumaczyć.

                        • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 18:12
                          > To tata zawalił i tata powinien się z tego dzieciom tłumaczyć.

                          Ten tata powinien był zrobić wiele rzeczy, a jak wyszło, każdy widzi. Nie zdałabym się w tym wypadku na partnera. Jestem pewna, że jego tłumaczenie dzieciom, czemu się wyprowadza, poszłoby autorce wątku w pięty. Pan już raz porządnie zamanipulował, gdy "przypadkowo" pozwolił synowi usłyszeć jego rozmowę o wyprowadzce ze swoją matką, czego efektem była histeria chłopca. I blokada działań autorki wątku, która teraz ma dylemat, bo nie chce dzieciom rozbijać rodziny. O nie, ten tata niczego dzieciom nie wytłumaczy, co więcej, prawdopodobnie zrzuci winę na ich mamę, oskarżając ją, że to ONA wyrzuca go z domu. I to autorka wątku zostanie sama uspokajać histeryzujące dziecko i składać rodzinę do kupy.
                          Dlatego uważam, że to ona powinna dzieciom wytłumaczyć obecną sytuację albo powinni to zrobić wspólnie, jeśli partner nie będzie próbował manipulować i oskarżać.
                • aqua48 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 17:43
                  mmarrta napisała:

                  > Dzisiaj z nim rozmawiałam przez telefon. Wie, że idę do terapeuty, ucieszył się
                  > , że ja jednak chcę spróbować. Jak mu powiedziałam, że ja idę przede wszystkim
                  > po to, żeby zrozumieć swoje emocje, uspokoić się, itd to reakcja jego była taka
                  > , że on chyba jednak będzie się musiał wyprowadzić. A mnie szlag trafia, że tak
                  > naciska co chwila. Bo albo ja chcę i próbujemy albo on się musi wyprowadzić, b
                  > o on nie może tak żyć, bo on cierpi.

                  Czyli zmiana jest tylko pozorna, bo nadal najważniejszy jest ON i jego potrzeby, a nie TY...bo kiedy Ty chcesz przemyśleć i zastanowić się nad sytuacją to on Cię szantażuje swą wyprowadzką. Na Twoim miejscu w tej sytuacji pozwoliłabym mu się wyprowadzić. To powinno zrobić dobrze wam obojgu. Dzieciom powiedz wprost, że oboje musicie przemyśleć pewne sprawy dorosłych i dlatego przez jakiś czas tata będzie mieszkał gdzie indziej, ale że to nic nie zmienia w ich relacjach z nim, nadal jest i zawsze będzie ich tatą i będzie ich kochał.
                  • mmarrta Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 23:26
                    Ja mu na początku zasugerowałam czasową separację, żeby zobaczyć czy do siebie zatęsknimy, ale jak on wymyślił wynajęcie jakiegoś obskurnego pokoju niedaleko pracy, za który by musiał płacić kupę kasy to mnie ogarnęły wyrzuty sumienia i zmiękłam. ogarnął mnie też strach jak sobie poradzę przy non-stop chorujących dzieciach. Jak sugerowałam tę separację to byłam przekonana, że porozmawia z ojcem, żeby mu udostępnił mieszkanie po babci. Teraz jest wynajmowane, ale za jakieś niewielkie pieniądze. ojciec udostępnia inne mieszkanie drugiemu synowi, więc mi się to wydawało logicznym rozwiązaniem. Mieszkałby też wtedy rzut beretem od dzieci. ale on z ojcem nie chce rozmawiać, podał mi jakieś dziwne argumenty nie bo nie i tylko ten pokój wymyślił. pewnie tam by nawet nie było warunków dla dzieci.
                    • ola_dom Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 09:32
                      mmarrta napisała:

                      > mi się to wydawało logicznym rozwiązaniem.

                      Mmarrta - ale to jest JEGO problem, gdzie i za ile będzie mieszkał. Postaraj się powstrzymać przed ratowaniem pana za wszelką cenę, bo to jest coś, co może się nigdy nie skończyć.
                      ON SAM ma się zająć sobą i zadbać o to, gdzie będzie mieszkał i za ile. Nie Ty. Może być Ci jego żal, jak wyląduje w jakiejś norze - choć przypuszczam, że jakbyś postawiła sprawę jasno i wystarczająco ostro - to nagle i pokój by znalazł lepszy, i z ojcem się dogadał, a może i lepiej płatną robotę dostał. A na razie - nie musi, bo przecież mmarrta o niego zadba, ulituje się, nie pozwoli, żeby coś złego biedaczkowi się stało. W końcu starała się tyle lat. Grzech znowu nie skorzystać...
                    • annb Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 09:33
                      Nie myśl za niego, nie załatwiaj za niego. Skup się na sobie.
                      Pochodzisz na terapię, znajdziesz wyjaśnienie dlaczego czujesz się winna, masz wyrzuty sumienia, przepracujesz relację, uzmysłowisz sobie że nie jesteś odpowiedzialna za to że inna dorosła osoba ma pracę jaką ma. Przestaniesz się przejmować obskurnym wirtualnym pokojem i dasz radę.
                    • pir_anyai Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 11:19
                      Oj marta, pracuj nad sobą ostro, bo jestes współuzależniona i nadopiekuńcza. Pozwól doroslemu facetowi żeby ponosił konsekwencje swoich czynów. Nie jest twoim niepełnoletnim dzieckiem. Jest oddzielna dorosłą osobą, ktora może być niezależna i samowystarczalna - ALE MUSISZ MU NA TO POZWOLIĆ.
                      Dokladasz do problemu swoim zachowaniem i traktowaniem go jak dziecka.
                      Nie zajmuj się tym, gdzie on zamieszka, niech to zrobi SAMODZIELNIE!
                      Egzekwuj obowiązkowo alimenty na dzieci, ojciec MUSI dokładać się do ich utrzymania i współopiekować się w chorobie, bo to jest normalne zachowanie rodzica. Jeśli sama go zwolnisz z tego obowiązku litując się jakże on biedny sobie poradzi ach ach, to znowu sama utrwalasz u niego schemat, że on nic nie musi! Więc o co później masz do niego pretensje?? Jeśli twoim faktycznym marzeniem-wyrażanym codziennymi CZYNAMI jest ewidentnie to, by z niego zrobić swojego małego synusia ktorym się będziesz do końca życia zajmować, troszczyć i go utrzymywać... Jak dzieci dorosną to też je zagonisz by o biednego tatusia dbały i do niego dokładały bo on tak mało zarabia a tak dużo płaci za obskurny pokój??
                      Hallo! tu ziemia.
                      Odetnij w głowie i emocjach swoją toksyczną nadopiekuńczość wobec dorosłego ojca twoich dzieci. Pozwól mu dorosnąć. Może nie dorośnie nigdy, ale przestań robić za jego matkę opiekunkę. Zaś jak już taką rolę wobec niego pełnisz to sobie ją uświadom i zrób z nią coś szczerze. Nie z nim. Ale z swoimi własnymi zachowaniami bo tylko te możesz zmienić.
                      Bo wygląda, że okupujesz rolę matki wobec współlokatora, on siedzi wygodnie w roli synusia bardzo z tego zadowolony, a masz pretensje do niego, że nie jest partnerem, podczas gdy sama dla niego jesteś nadopiekuńczą matką zwalniającą go z wszelkiej odpowiedzialności za rodzinę. Opuść swoje stanowisko.
                      Pan niech się wyprowadzi - tam gdzie chce . Ty się tym nie zajmuj zostaw jemu tę decyzję gdzie będzie mieszkał i ile płacił. Zamieszkanie osobno pozwoli wam ustawić sobie priorytety i zmienić dotychczasowy kiepski schemat.
                      Twoim obowiązkiem jest jedynie ustalić przed jego wyprowadzką ile da ci pieniędzy na dzieci
                      (możecie to spisać) i zobowiązać go, że w przypadku chorób dzieci ma się nimi zajmowac na równi z tobą. Nie zwalniaj go z tego!!
                      Przestań się zajmować tym panem. Pozostaw jemu decyzję czy chce iść na terapię czy nie chce. Powiedz mu "zrobisz co zechcesz to twoja decyzja". I tak odpowiadaj na wszystko co dotyczy jego a co on usiłuje ci wcisnąć żeby robić "wspólnie" czyli żebyś ty zrobiła i załatwiła.
                      Nie spowiadaj mu się ze swojej terapii. Zajmij się soba i dziećmi. Tymi prawdziwymi dziećmi. Dzieci mają prawo do ojca(uczesnictwa w ich życiu), a on ma obowiązki wobec nich. Bez względu na to gdzie mieszka.
                    • akn82 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 12:15
                      Pan żył jak pączek w maśle a teraz nagle musi wydorośleć i podjąć odpowiedzialne decyzje.
                      Będzie się bronił i manipulował chociażby w naturalnym odruchu samoobronnym.
                      To normalne.
                      Ale to gdzie, za ile będzie mieszkał to nie twój kłopt!! Tak samo nie jest twoją broszką jak zdobywa pieniądze na "alimenty" dla dzieci.
                      Serio, za długo żyłaś z trójką dzieci. Zrozum że masz dwoje.
                    • salsa.lover Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 31.12.15, 18:35
                      mmarrta napisała:

                      > Jak sugerowałam tę separację to byłam przekonana, że porozmawia z ojc
                      > em, żeby mu udostępnił mieszkanie po babci. Teraz jest wynajmowane, ale za jaki
                      > eś niewielkie pieniądze. ojciec udostępnia inne mieszkanie drugiemu synowi, wię
                      > c mi się to wydawało logicznym rozwiązaniem. Mieszkałby też wtedy rzut beretem
                      > od dzieci. ale on z ojcem nie chce rozmawiać, podał mi jakieś dziwne argumenty
                      > nie bo nie i tylko ten pokój wymyślił.


                      Eh, dziewczyno, czy Ty naprawdę nie widzisz, że sama traktujesz go jak dziecko?
                      Rozważasz separację z facetem i już planujesz gdzie on będzie mieszkać, czy dogada się z ojcem, ile będzie płacił za pokój.... Przecież to paradoks, TO ZUPEŁNIE NIE TWÓJ PROBLEM.

        • enith Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 29.12.15, 16:54
          amb25 napisała:

          > Przestancie panikowac z tym uzaleznieniem od gier. On odcial sie od swiata z j
          > akiegos powodu, ale nie jest uzaleznniony. Zeby stwierdzic uzaleznienie od gier
          > musi byc szereg innych "objawow" a nie tylko granie bez przerwy.

          Mało wiesz na temat uzależnienia. Może nim być praktycznie każde zachowanie, które powoduje potężne zaniedbanie życia rodzinnego, jego rozbicie i zniszczenie. To właśnie stało się u autorki wątku. Pan spędza przed kompem KAŻDĄ wolną chwilę. Rozpadł mu się totalnie związek. A gdy musi odejść od komputera, "aż do telepie", to są słowa autorki wątku. To jest właśnie uzależnienie, tak to właśnie wygląda od kuchni. Pan nawet w obliczu całkowitej utraty partnerki nie zdobył się na to, by zlikwidować konto, tylko przekazał je koledze, co ja akurat uważam za kompletną bzdurę wymyśloną na potrzeby rozważającej odejście partnerki. Coś na wzór oddania przez alkoholika flaszki wódki sąsiadowi w depozyt. Po tą flaszkę zawsze można się będzie kopnąć, gdy tylko go przyciśnie.
          • amb25 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 07:32
            Wiem wystarczajaco duzo, bo moj-ex byl diagnozowany i w tym kierunku (zachowywal sie jak maz autorki watku albo i gorzej, do tego stopnia, ze nie byl w stanie na niczym innym sie skupic, wciaz byl zmeczony grywal cale dnie i noce), aby wiedziec, ze nie wszystko co wyglada jak uzalenienie od gier czy internetu jest takim uzaleznieniemr, czasem moze to byc objaw czegos innego. Ale to najlepiej stwierdzi specjalista.
            • mama_lidia Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 30.12.15, 14:52
              Wydaje mi się, że każde uzależnienie to rodzaj ucieczki od czegoś. Samo granie to też jeszcze nie uzależnienie, sama będąc na studiach jak poznałam smak grania w gry RPG na komputerze spędzałam całe noce, bo musiałam skończyć grę. Znudziło mi się, ale ja grałam z samej ciekawości i chęci zabawy.
              Być może już teraz jest za późno na odbudowę tego związku, czasem dla dzieci lepiej jak nie widzą obojętności i niechęci u rodziców, bo uczą się takich wzorców, stąd wyprowadzka nie jest złym pomysłem. Moim zdaniem zbyt długo trwała taka sytuacja i jedyne wyjście podjąć konkretną decyzję zgodnie z własnymi odczuciami, albo chcesz być z nim, albo nie. Dzieci ojca nie stracą.
              • karolnowy77 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 07.01.16, 10:07
                Moim zdaniem problem ktory podaje tu autorka jest glebszy. Problemem raczej nie jest tylko gra. Nie wierze zeby chciala tyle czasu poswiecic komus kto jest Jej obojetny. W kazdym zwiazku nastepuje moment wypalenia. Spada zainteresowanie druga osoba. Wtedy czesto znajdujemy sobie cos co jest w stanie nam pomoc poradzic sobie z tym problemem. Gry, alkohol inny partner. Ciaza tez czesto jest taka przyczyna. Winne zawsze sa obie strony. Trzeba popatrzec od strony jednej jak i drugiej osoby zeby sprobowac zrozumiec co tak naprawde bylo powodem. Jednak najpierw trzeba zaczac od tego czego Ty chcesz. Zajrzec w glab siebie. Zawsze za, jak i przeciw jest wiele argumentow. Uwazam ze musisz podjac decyzje czy probujecie, ale to wymaga bardzo duzego wkladu obu stron. Jezeli uwazasz, ze nie ma sensu probowac ratowac zwiazek poprostu zakonczyc te farse. Milosc, uczucie, wszystko to pieknie brzmi ale niestety nie jest do dar raz na zawsze. O to trzeba zabiegac trzeba pielegnowac. Uwazam ze musisz sama w sobie wziac wszystkie za i przeciw. Przemyslec to i powaznie porozmawiac z druga osoba. Znam kilka par ktore sa po przejsciach alkohol, zdrady. Wszystko zalezy tylko i wylacznie od Was dwojga. Jakie macie priorytety i czego chcecie. Musisz pamietac o dzieciach i podjac decyzje uwzgledniajac calosc. Uwazam ze zawsze warto jest sprobowac ratowac zwiazek. Dac szanse drugiej osobie. Uczucie jezeli bylo szczere napewno gdzies jest zakopane pod gora zalu, pretensji.
    • martishia7 Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 07.01.16, 11:25
      Przeczytałam cały Twój wątek. Moim zdaniem naciski ze strony pana wynikają z faktu, że zaczyna mu się grunt, w sensie materialnym, palić pod nogami. Byt określa świadomość. Dajesz mu życie na przyzwoitym poziomie, którego sam nie będzie sobie w stanie zapewnić.
      • monika-ttte Re: Czy da się wskrzesić miłość po okresie obojęt 07.01.16, 11:44
        Czytajac wiekszosc wypowiedzi uwazam, ze pisza tu osoby ktore nie zyja w zwiazku, lub maja wlasne problemy a tu probuja odreagowac. Kazdy czlowiek piszac mowiac o swoich problemach - uzewnetrzniajac je pisze tak jak On to widzi. Jest sie nieobiektywnym. Mmarrta to co piszesz to jest jedynie jedna strona medalu, tak jak chcesz nam przekazac. Dobrze ze chodzisz do terapelty skoro nie radzisz sobie sama ze soba. Jednak tu tez wszystko zalezy od tego jak przedstawisz wszystkie sytuacje ( jakie i czy szczere informacje) Facet - jest jaki jest. Widocznie za duzo mu pozwolilas wczesniej, nie dalas wyraznego znaku ze to Ci nie odpowiada. Nie bede pisala o winie po czyjej stronie, bo to sama wiesz najlepiej. ( zanim jednak odpowiesz Sobie na nie sama zastanow sie) Uwazam jednak podobnie jak ktos napisal wczesniej, bylo Ci wygodnie a teraz kogos poznalas. I tu sie pojawia pytanie. Czego Ty chcesz? Dom dzieci Ty i On. Mieliscie do tej pory jakies zycie. To co glownie jest przyczyna to brak rozmowy (komunikacji). Od tego wszytko sie zaczyna. Relacje miedzy Wami beda mialy duzy wplyw na dzieci. Dlatego musicie wspolnie ustalic czego chcecie. Zanim jednak zaczniesz taka rozmowe musisz wiedziec czy jestes w stanie sie poswiecic, czy tego chcesz. Dopiero wtedy jak to pisza inni dobrzy doradcy zadecydujecie o rozstaniu, podziale obowiazkow nad dziecmi. Jezeli nie masz nikogo na boku i zmarnowalas tyle czasu z nim kolejne kilka miesiecy Cie nie zbawia. Jednak musicie oboje sobie zaufac i poznawac sie na nowo. Piszesz ze sie stara ze sie zmienia daj mu szanse zeby Ci to udowodnil. Teraz najchetniej bys pewnie go na kazdym kroku wykorzystywala, ale to nie jest dobry pomysl. Tutaj jezeli przyjmujesz droge z poswieceniem warto wyhamowac i zaczac robic rzeczy wspolnie. Dzieci na tym napewno nie straca, a mozecie moim zdaniem wiele zyskac. Pamietaj tylko Ty wiesz i znasz cala prawde. To Twoje zycie i to Ty musisz podjac decyzje. Zycze Ci aby szczescie powrocilo do Waszego domu.
Pełna wersja