mytoya
04.01.16, 00:38
Kiedyś uważałam się za towarzyska i lubiana osobę. Az do momentu gdy prawie lub faktycznie miałam depresję. Wiele lat z nią walczyła sama. Trochę się udało trochę nie. Jestem na terapię od jakiegoś czasu i widzę że jest ze mną gorzej. Jakaś nerwica natrevtw się mi robi. Poddenerwowana jestem. I do tego oczy mi się coraz bardziej na wiele spraw otwiera.
I dociera do.mniie ze.mnie nikt nie lubił. Często miałam wokół siebie wiele osób ale oni jakoś tak.znikali ..nie umiem podtrzymywać relacji czy coś. .. często też próbowałam zasłużyć na znajomych na uwagę. Ale.na.ogol gdy ja przestawał inicjowalam ko takt to ten się urywal.
Mam teraz b mało znajomych i być może by mi to nie doskwiera gdybym miała bliżej siebie rodzinę. A tak każdy jakoś tak sam żyję. Z matką temat przerabia na terapii, jest trochę lepiej.. ale mi brakuje takiej szerokiej rodziny z mojego dzieciństwa, dziadków babć ciotkę kuzynowsta. Częstych spotkań rodzinnych..cesto to są jedne z najlepszych wspomnień mojego dzieciństwa.
No i kilka lat temu spotkał m ie ogromny zawód. Na studiach .'przyjaznilam' się z kilkoma dziewczynami, bardzo fajnymi,próbowałem się przypodobać. ,w kupić. Ale.czesc z nich mnie traktowali jak wioskowa babę bo nie mieszkałam w mieście gdzie studiowałysmay a dojeżdżam codziennie 50km. Oczywiście bardzo nie to ograniczało bo nie mogłam imprezowa tyle. Poza tym miałam wiele obowiązków w domu.
No ale po trzech latach studiów wyprowadziła się z domu i po pewnym czasie zamieszkałam w mieszkaniu, które wynajmować jedna z tych koleżanek. Wspaniała. Dziewczyna. Wszyscy ja uwielbia li i rozchwytuwali. Zbliżyła smycze się do siebie prze ten czas, uważałam ja za jedną z nalblizszych przyjaciółek. Po pewnym czasie ona.sie wyprowadziła. Ja zminilam prace na lepszą. Spotykalysmy się na wspólnych imprezach. Takich większych domów kach. Na ostatniej byłam 7 lat temu. Potem.cos cisza a jak były urodziny koleżanki to zadzwoniłam bo zawsze to była okazja do większych spotkań to.moze i ja bym.mogla.. no.ale koleżanka się odezwie jak coś będzie da znać. . Na moje urodziny dostałam tylko SMS. Stwierdziłam ze zaczęłam aż ona albo ktoś ze.wspolengo grona się do mnie odezwie. I tak czekam od ponad 6lat. W międzyczasie koleżanka odpisał mi coś. Na portalu społecznościowym bo jej mężczyzna pracy skał i czy mogę coś pomoc. Oxywiscie na fejsie jakieś komentarze pod zdjęciem albo życzenia.
No ale.co.sedna. Koleżanka wychodziła za mąż o czym dowiedziałam się po roku od wspólnej dalszej znajomej. No mowie ok ma wielu znajomych to pewnie zaprosiła najbliższe przyjaciółki. A parę miesięcy spotkałam się ze.wspolna koleżanki i ona wspominała, że na tym weselu byli wszyscy. Jak pięknie było.
Jak mi strasznie było. Wiem stwierdzić że, że taka.pie... i przeżywam. No przeżywam bo ludziach się ze jestem jednak bliższa osoba i.ze.choc na ślub bym pojechała. Ze mi przykro ze.przez lata się nie odzywa la, że byłam takim namolnym wioskowa głupkiem , ktorego tolerowano ze.wzgledu na znajomość z ta jedna koleżanka. A ja myślałem że mam znajomych, przyjaciółkę.
Wiec tak sobie.mysle ze się nie nadaje do żadnych relacji, taki ze.mnie antypatyczny widać i nudny typ.
Może to durne ale przez to wesele przeplakalam wiele nocy i wiele razy mi się to.snilo a budziła się cała we łzach. To zalosne