nikt mnie nie lubi

04.01.16, 00:38
Kiedyś uważałam się za towarzyska i lubiana osobę. Az do momentu gdy prawie lub faktycznie miałam depresję. Wiele lat z nią walczyła sama. Trochę się udało trochę nie. Jestem na terapię od jakiegoś czasu i widzę że jest ze mną gorzej. Jakaś nerwica natrevtw się mi robi. Poddenerwowana jestem. I do tego oczy mi się coraz bardziej na wiele spraw otwiera.
I dociera do.mniie ze.mnie nikt nie lubił. Często miałam wokół siebie wiele osób ale oni jakoś tak.znikali ..nie umiem podtrzymywać relacji czy coś. .. często też próbowałam zasłużyć na znajomych na uwagę. Ale.na.ogol gdy ja przestawał inicjowalam ko takt to ten się urywal.
Mam teraz b mało znajomych i być może by mi to nie doskwiera gdybym miała bliżej siebie rodzinę. A tak każdy jakoś tak sam żyję. Z matką temat przerabia na terapii, jest trochę lepiej.. ale mi brakuje takiej szerokiej rodziny z mojego dzieciństwa, dziadków babć ciotkę kuzynowsta. Częstych spotkań rodzinnych..cesto to są jedne z najlepszych wspomnień mojego dzieciństwa.

No i kilka lat temu spotkał m ie ogromny zawód. Na studiach .'przyjaznilam' się z kilkoma dziewczynami, bardzo fajnymi,próbowałem się przypodobać. ,w kupić. Ale.czesc z nich mnie traktowali jak wioskowa babę bo nie mieszkałam w mieście gdzie studiowałysmay a dojeżdżam codziennie 50km. Oczywiście bardzo nie to ograniczało bo nie mogłam imprezowa tyle. Poza tym miałam wiele obowiązków w domu.
No ale po trzech latach studiów wyprowadziła się z domu i po pewnym czasie zamieszkałam w mieszkaniu, które wynajmować jedna z tych koleżanek. Wspaniała. Dziewczyna. Wszyscy ja uwielbia li i rozchwytuwali. Zbliżyła smycze się do siebie prze ten czas, uważałam ja za jedną z nalblizszych przyjaciółek. Po pewnym czasie ona.sie wyprowadziła. Ja zminilam prace na lepszą. Spotykalysmy się na wspólnych imprezach. Takich większych domów kach. Na ostatniej byłam 7 lat temu. Potem.cos cisza a jak były urodziny koleżanki to zadzwoniłam bo zawsze to była okazja do większych spotkań to.moze i ja bym.mogla.. no.ale koleżanka się odezwie jak coś będzie da znać. . Na moje urodziny dostałam tylko SMS. Stwierdziłam ze zaczęłam aż ona albo ktoś ze.wspolengo grona się do mnie odezwie. I tak czekam od ponad 6lat. W międzyczasie koleżanka odpisał mi coś. Na portalu społecznościowym bo jej mężczyzna pracy skał i czy mogę coś pomoc. Oxywiscie na fejsie jakieś komentarze pod zdjęciem albo życzenia.
No ale.co.sedna. Koleżanka wychodziła za mąż o czym dowiedziałam się po roku od wspólnej dalszej znajomej. No mowie ok ma wielu znajomych to pewnie zaprosiła najbliższe przyjaciółki. A parę miesięcy spotkałam się ze.wspolna koleżanki i ona wspominała, że na tym weselu byli wszyscy. Jak pięknie było.

Jak mi strasznie było. Wiem stwierdzić że, że taka.pie... i przeżywam. No przeżywam bo ludziach się ze jestem jednak bliższa osoba i.ze.choc na ślub bym pojechała. Ze mi przykro ze.przez lata się nie odzywa la, że byłam takim namolnym wioskowa głupkiem , ktorego tolerowano ze.wzgledu na znajomość z ta jedna koleżanka. A ja myślałem że mam znajomych, przyjaciółkę.
Wiec tak sobie.mysle ze się nie nadaje do żadnych relacji, taki ze.mnie antypatyczny widać i nudny typ.
Może to durne ale przez to wesele przeplakalam wiele nocy i wiele razy mi się to.snilo a budziła się cała we łzach. To zalosne
    • ortolann Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 08:00
      Nie, nie wydaje mi się, żeby było tak, jak mówisz. Ty myślisz o sobie, rozmyślasz na swój temat, dlatego dochodzisz do takich wniosków. A prawda jest taka, że, niestety, nie jesteśmy aż tak ważni dla innych, żeby nas albo bardzo lubili, albo bardzo nie lubili. Po prostu: z jednymi się łatwiej dogadujemy (tzw. chemia) a z innymi trudniej. A już wtedy, kiedy nawiązują się bliższe relacje, te romantyczne, to koleżanki idą w odstawkę i traktuje się je nieraz jako dalszych znajomych. Dodatkowo, z tego, co piszesz wynika, że faktycznie jesteście właśnie takimi znajomymi, nic bliższego Was nie łączy, co zobowiązywałoby tamte dziewczyny do bliższych czy częstszych kontaktów z Tobą.
      Głowa do góry: rusz w świat i szukaj towarzystwa, z którym dzielisz jakieś zainteresowania, np. bieganie, szydełkowanie, skoki na bungee, malowanie, itp. Zostaje też internet i jakieś fora towarzyskie, tam przecież też można nawiązać znajomości.
      A może warto też zastanowić się nad poszukaniem jakiejś fachowej pomocy dla siebie samej, skoro ta sytuacja Cię męczy i wpędza w jakiś obniżony nastrój? Jesteś chyba jeszcze młodą osobą, ale pewnie już na tyle dojrzałą, żeby pozwolić sobie pomóc i zyskać nieco spokoju na resztę życia.
      I na koniec jeszcze rada: przeczytaj to, co napisałaś. Najlepiej byłoby gdybyś przeczytała to przed wysłaniem: domyślam się, że pisałaś na tablecie czy czymś podobnym. Bardzo trudno czyta się ten tekst, nie mówię już o tych kropkach zamiast spacji, ale ta zamiana wyrazów...
      • milamala Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 09:18
        Zgadzam sie z ortolann w pelni.
        Z biegiem lat kontakty towarzyskie z lat wczesniejszych w wiekszosci zanikaja, taka kolej rzeczy, jesli brakuje przyjaciol to trzeba wychodzic do ludzi i poznawac nowych. Prawda jest taka, ze na kazdym etapie zycia (poszczegolne szkoly, praca, zwiazki) ma sie nowych przyjaciol. Tylko nieliczni ciagna sie z nami przez wiekszosc etapow.
        Nie wiem w jaki sposob starasz sie podtrzymac kontakty,wazne zeby niezbyt nachalnie, bo to przynosi efekt odwrotny. Nerwica nie pomaga w nawiazywaniu kontaktow. Mam znajoma w nerwica, ktora tak bardzo laknie kontaktow, ze czlowiek ma naturalna ochote uciekac przed nia.
    • alpepe Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 12:06
      Już ci tu inne osoby odpisały, natomiast mnie się przypomina pytanie z jakiejś książki dla dzieci, chyba z Tajemniczego ogrodu: A siebie lubisz?
      To, co opisałaś, to po prostu zwykła kolej rzeczy, ja byłam przed świętami i Nowym Rokiem tak jakoś zaplątana, że poza moimi rodzicami i bratem z rodziną, nikt ode mnie nie dostał życzeń, nawet przez sms. I myślisz, że się obrażą? Może tak, a może jak zadzwonię i przeproszę, to zrozumieją.
      Tego wioskowego głupka to sama robisz z siebie, pamiętaj o tym. W pewnym wieku po prostu kontakty się rozluźniają, a jeśli do tego z tobą jest coś niehalo, to nie dziw się, że nie byłaś na weselu, to miała być radosna impreza, a jak tu się obchodzić z osobą chorą?
      Jesteś pewnie prawie w moim wieku, a twoje problemy przypominają mi problemy mojej córki, jak miała 8-9 lat, kiedy to jej przyjaciółkę odebrała jej inna przyjaciółka. Córka nie mogła tego przeżyć, ale tamte dwie bardziej się kolegowały, bardziej były do siebie podobne, i ja to rozumiałam, posłałam córkę na tańce, gdzie poznała inne koleżanki, dość mocno zaprzyjaźniła się z chłopcami z klasy, poszła do innej szkoły, gdzie też ma przyjaciół i przyjaciółkę i jest ok.
      Jeśli chcesz uzależniać swoją wartość od tego, czy ktoś cię lubi, weź kota lub psa ze schroniska, to już będzie jedna istota, potem spójrz w lustro i się uśmiechnij, to już dwie.
    • paris-texas-warsaw Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 12:22
      Ja Cię lubię, jak nie lubić kogoś z dwoma maturami:) I jeszcze podziwiam:) Z tego, co pisałaś, to lubicie się tez z córką faceta mamy:)
      Może na odrzucanie Twojej mamy, nakładają się inne rozchodzenie się znajomości i stąd je boleśniej odbierasz. Rodzina to zawsze coś innego niż znajomi i trudno innego typu relacjami zniwelować wyrwy w kontaktach z rodziną.
      A na Twoje wesele Ty zaprosiłaś te wszystkie osoby?
      • mytoya Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 15:32
        :) chciałabym siebie polubić. Czasem się Lubie, często się nie lubię. Jak kiedyś pisałam moje życie było i jest dość kolorowe aż czasem strasznie jest. Wiadomo drogi się rozchodzą , wiele znajomości było i minęło . Nie dręczy się tym bo taka kolej rzeczy.
        Jednakże tej jednej sytuacji jakoś nie mogę przeboleć, uwiera mnie. To było ok 5 lat temu ten ślub w 2009 roku. A jeszcze w 2007 byłam na imprezie świątecznej ze wszystkimi tymi znajomymi. Nie wiem może coś wtedy zrobiłam, fakt zmieniłam prace na wiele lepsza.ale nie pamiętam abym się tym przechwalala. Żeby jakoś zrazić do siebie innych. Ta koleżanka jak to widzę była łącznikiem dla mnie z tym towarzystwem, choć kontakt starałam się utrzymywać tez z innymi osobami. Przykro mi po.prostu ze gdy ja przestałam się odzywać to nikt kompletnie nikt się do mnie nie odezwał.
        Po jakiś 2 latach tj. w 2009 roku stwierdziłam ze taka kolej ryczy, ludzie maja swoje życie, nie ma.imprez,spotkań w szerszym gronie. Ale dopiero spotkanie z dawna koleżanka jakieś 2 lata temu uświadomił mnie ze oni byli cały czas ze sobą, na weselu byli wszyscy poza mną. Bardzo to przeżyłam bo traktowała ta pannę młoda jak przyjaciółkę, myślałam że jestem jej bliższa. Wiedziałam że poznała mężczyznę życia, Sądziłam ze jest nim zajęta u się nie odzywa. Ja nie chciałam być namolna i czekałam aż sobie o mnie przypomni. Tak chyba chciałam sprawdzić czy w ogóle to byli moi znajomi. Po pewnym czasie ciszy w eterze uznałam ze byłam tam 5 tym kołem u wozu. No trudno.
        Tylko tego wesela nie mogę przeżyć, że nawet nic o tym nie wiedziałam. .Chciałabym choć na ślubie być i złożyć życzenia. I tak sobie myślę, że często się w moim życiu układało tak ze byłam komuś potrzebna przez jakiś czas albo po coś a gdy pojawiały się problemy to w pierwszej kolejności byłam odrzucane. Tak też było z wesela mojej przyjaciółki z dzieciństwa - nie zaprosiła mnie bo ' musiała' zaprosić kolegę z zona, która była jej koleżanka. A ja była poklocona z tym kolega. Potem mnie wiele razy za to przepraszała. Zresztą Zawiodła mnie kiedyś gdy bardzo jej potrzebowałam.

        Co.do.mojego wesela.. wiesz Paris faktycznie nikogo nie zaprosiłam . Wesele było 3 miesiące temu... ze nawet nie pomyślałam o nich. Sądzę, że byliby bardzo zaskoczeni bo mnie nikt z tego towarzystwa nie zaprosił do siebie. Chyba bym się niezręcznie czuła zapraszając te osoby, że tak na siłę dążę do kontaktu
        • basiastel Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 16:22
          To Ty 3 miesiące po ślubie i zamiast cieszyć się swoim szczęściem, dumasz o weselu koleżanki sprzed 5 lat?
        • nevada_r Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 17:18
          >Jednakże tej jednej sytuacji jakoś nie mogę przeboleć, uwiera mnie. To było ok 5 lat temu ten ślub w 2009 >roku. A jeszcze w 2007 byłam na imprezie świątecznej ze wszystkimi tymi znajomymi.

          Lecz się. Nie jest normalne, żeby rozpamiętywać przez PIĘĆ LAT, że ktoś cię gdzieś nie zaprosił. I jeszcze - wyszłaś za mąż 3 miesiące temu, to korzystaj z uroków małżeństwa, zawieraj nowe znajomości i przestań rozpamiętywać przeszłość, bo się przedwcześnie zestarzejesz i zostaniesz taką upierdliwą, wiecznie kwękającą babą. Takich naprawdę nikt nie lubi.
          • renata1152 Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 18:38
            '''Nigdy nie żałuj ,że czegoś nie zrobiłeś.
            Nie zrobiłeś ,bo nie mogłeś.
            Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,
            nie można ci pomóc.'''

            Hipokrates 460-377 pne

            Proponuję dla Ciebie dwie ciekawe książki do poczytania

            autor Dale Carnegie
            ''''''Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi'''
            ''''''Jak przestać się martwić i zacząć żyć''''

            Życzę Tobie wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.

            W życiu wygrywa ten,kto pokonał własnego siebie,
            swój strach, swoje lenistwo i swoją nieśmiałość.
            • mytoya Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 22:49
              Dziękuję za rady. Właśnie zamówiłam obie na all.
        • paris-texas-warsaw Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 19:37
          Co do faktycznych powodów, czemu jakaś relacja się rozeszła, to czasem wiadomo, a czasem nie. Czasem ludziom zwyczajnie nie po drodze, czasem ktoś ma jakieś stałe cechy, które nie pozwalaja mu długo relacji utrzymywać i pewnie to jakoś też można korygować. Natomiast myślę, że może tamta sytuacja była szczególnie bolesna, bo dotyczyła wykluczenia z jakiejś małej "społeczności", a nie tylko relacji z jedną osobą. Przy czym wykluczenie było takie zaowalowane, ukryte we mgle. Ta społeczność natomiast dalej bez Ciebie istniała. Ja w jakis sposób czuję się wykluczona z mojej rodziny, tej najbliższej, i do jakiegoś czasu usilnie sobie myslałam, że powinnam być na tyle silna, by mnie to nie ruszało (i to jest jakiś zawsze idealny cel, do którego można dążyć, i jednocześnie pozostawac w innych pozytywnych zależnościach od ludzi). I jakiś czas temu przeczytałam, że w ogóle wykluczenie z jakiejs grupy uważa się za jeden z najsilniej obciążających czynników psychologicznych i pomyslałam, że to bez względu na przyczyny i siłę wykluczonego, "musi" obciążać (tak jak kary ostracyzmu etc.). No więc może nie pomogłam merytorycznie, ale już postrzeganie takiej sytuacji jako bardzo obciążającej nie uważam za "nieuprawnione". A może to tylko moje projekcje...
          • paris-texas-warsaw Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 19:43
            I zauważ, że nałozyło się to na historie Twojego zycia - Twoja mama straszyła Cię wykluczeniem, jesli nie pójdziesz na maturę. I podejrzewam, że inne tego typu akcje musiała robić wcześniej, a nie jak akurat skonczyłaś 17/18 lat. Człowiek musi mieś jakieś układy stałego odniesienia, może zaczynasz się obawiać, czy układ z mężem jest "wystarczający". Może chcesz mocniejszego umocowania jeszcze i stąd te wspomnienia szerszej rodziny.
            • mytoya Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 22:49
              Wiesz często obrażam się na.wszsytkich, mówię sobie nie no wyjadę wyjdę gdzieś na koniec świata. No nosi mnie. Wkurza wszystko. Nie wiem.moze tak mam przez terapię. . Maz.mi daje wiele.wsparcia, jesteśmy blisko ale ja taka się jedzowata robie, ciągle.cos.myje,sprzątam, pucuje. Jak.zaczynam gotowac to już się stresuje ze się nabrudzi. Okropne mam spadki nastroju przed okresem ale.to trwa ok. 10.dni. Ciężko mi samej ze sobą wytrzymać. W grudniu to płakałam trzy dni. Zastanawiam.sie nad lekami, nie chce się już tak męczyć i boję się jakiejś nerwicy. I tego, że nikt ze.mna nie wytrzyma.

              Z matką powoli powoli robi się lepiej, najpierw byłam na nią bardzo wkurzona , potem stała mi się obojętna i w.sumie.nadal jest z tym, że powoli zaczynam z nią.rozmawiac. Ciekawa jestem a wręcz raczej pewna,.ze jest dla mnie miła bo ja się oddaliłam.
          • paris-texas-warsaw Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 20:00
            Przyznam, że ten temat od jakiegoś czasu drąży mi głowę.
            Dodam jeszcze - w sytuacji takiego nie powiązanego z konkretnym wydarzeniem i płynnym wykluczeniem dodatkowym obciążeniem jest, że nie jest sie pewnym, kim się było w takiej grupie przed tym wykluczeniem. Czy to zawsze było jakies "lewe" uczestnictwo w tej grupie na zasadach, których się samemu nie znało, jakie było prawdziwe nastawienie poszczególnych osób etc. Czy tylko jakieś wydarzenie obnażyło to fikcyjne uczestnictwo. W ogóle same pytania bez odpowiedzi już obciążają umysł;)
            • mytoya Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 22:40
              Tak się właśnie czuje, jakbym tam była tolerowana tylko tak.ledwo.ledwo. kiedyś byłam wykluczona z rodziny najbliższej jak się wyprowadziłam z domu. Bo jak ja.moglam... niby było ok,często przyjeżdżałam ale nie byłam dopuszczalna do wszystkich spraw.
          • mytoya Re: nikt mnie nie lubi 04.01.16, 22:37
            Paris dobrze to ujęłas . Ta społeczność to były osoby, które bardzo lubiłam ale jak widzę to należała do nich gdy byłam blisko z ta koleżanka. A gdy ta się przestała interesować mną, ja nie szukałam bardzo aktywnie kontaktu to jakoś o mnie zapomnieli. Wiele lat wcześniej tak miałam gdy rozstała się z chłopakiem, z którym spotkałam się kilka lat. Znajomi ze wspólnej paczki zupełnie się ode mnie odwrócili. Ale nie miałam im tego za złe bo to w sumie byli jego znajomi 'bardziej' niż moi, tylko złości mnie ze.to ja uznana zostałam publicznie za ta jedynie winna rozpadowi związku. A biedny miś taki niewinny.
            Te rozmyślania NT. Wesela koleżanki gdy w końcu dostrzegam prawdę oczywista z wykluczeniem z grupy to tak właśnie jakoś mi wróciły bo przed chwila miałam.swoje. Tak mi było fajnie ze prawie całą rodziną przyjechała, że się dobrze bawili i cieszyli ze mogliśmy wszyscy spotkać się w dużym gronie.

            Kiedyś marzyłam o dużej rodzinie,przyjaciołach. Rodzina jest ta bliższa, ale czy aż tak bliska... na szczęście jest też paru przyjaciół. Z tym ze rzadko się spotykamy, zastanawia mnie to. Dlaczego gdy para ma dzieci to już nie da się z nimi.prawie spotkać.


          • ola_dom Re: nikt mnie nie lubi 05.01.16, 09:50
            paris-texas-warsaw napisała:

            > I jakiś czas temu przeczytałam, że w ogóle wykluczenie z jakiejs grupy uważa się za jeden z
            > najsilniej obciążających czynników psychologicznych

            > postrzeganie takiej sytuacji jako bardzo obciążającej nie uważam za "nieuprawnione". A może
            > to tylko moje projekcje...

            Nie tylko. Kiedyś skazywano na banicję - czyli wykluczenie ze społeczności. Ludzie od tego umierali i wcale nie dlatego, że nie mieli co jeść ani gdzie spać...:)
    • nunu12 Re: nikt mnie nie lubi 05.01.16, 01:48
      Sama nie jestem łatwa w relacjach, uważam, że trudno się ze mną zaprzyjaźnić, ale mam dwie przyjaciółki i kilka koleżanek. Moim zdaniem twój problem leży w kompleksach. To ty widzisz siebie jako tego wioskowego głupka, sama piszesz, że musiałaś się wkupiać w łaski. Sama siebie nie uważasz za wartą relacji, więc jak inni mogą tego chcieć? A jak im się narzucałaś, to tym bardziej ich od siebie odpychałaś.

      Był taki etap, kiedy jedna z moich najlepszych przyjaciółek rzadziej się do mnie odzywała, a właściwie tylko ja inicjowałam kontakt. Nie odpowiadało mi to i przestałam to robić. Jej 2 lata zajęło przypomnienie sobie o mnie. Ponowne nawiązanie relacji było trudne, bo w moim życiu w międzyczasie zaszły ogromne zmiany, stałam się inną osobą, ale chyba się udało.

      A jeśli faktycznie ktoś uznał Cię za nieatrakcyjną z powodu pochodzenia z innej miejscowości, to taka osoba nie jest warta zawracania sobie głowy. Poszukaj kogoś innego do przyjaźnienia się.

      Jeszcze uderzyło mnie, że masz żal, że od 7 lat nie byłaś na domówce. Sądząc z twojego wpisu, jesteś koło 30-tki. W tym wieku normalni ludzie nie robią już domówek, raczej wychodzą do pubu na piwo, spotykają się we wspólnych zainteresowaniach (jakiś sport, gry, seanse dramatów skandynawskich), na grilla albo rodzinne party z małymi dziećmi.

      A propos zainteresowań. Masz jakieś?
    • nammkha Re: nikt mnie nie lubi 05.01.16, 17:15
      To jest moim zdaniem kluczowa sprawa:

      "Jestem na terapię od jakiegoś czasu i widzę że jest ze mną gorzej."

      Myślę, że to naturalne, że na terapii najpierw musi się pogorszyć aby potem mogło się polepszyć.
      Możesz w trakcie terapii wracać do emocji z przeszłości, rozważać, przeżywać zerwane kiedyś relacje, ponieważ
      teraz pozwoliłaś sobie na doświadczenie swojej samotności. Tak właśnie bywa. Pamiętam, jak mocno mnie męczył przez jakiś czas problem mojej samotności. Wracałam wtedy myślami do przeszłości, pojawiła się tęsknota za osobami, które dawno temu "straciłam" tzn. relacja się urwała, z różnych przyczyn.
      Na pocieszenie dodam - to nie trwa wiecznie, ale te emocje są widać dla Ciebie istotne, musisz je przeżyć. Za jakiś czas ona minął i zrobi się miejsce na nowych bliskich ludzi. Jeśli marzysz o dużej rodzinie, o wielu przyjaciołach to dąż do tego aby ludzie przy tobie byli - właśnie dlatego, że to ważne dla Ciebie, może bardziej niż dla nich, nie istotne - to tobie ma być dobrze:)
    • madi138 Re: nikt mnie nie lubi 05.01.16, 18:24
      Wiesz, jak się bardzo niskie poczucie własnej wartości i duże kompleksy, to liczba przyjaciół i ludzi, którzy nas lubią jest bardzo istotna. Popularność jest wtedy, potwierdzeniem, naszej wartości i pomaga wierzyc, że nie jest z nami tak źle, skoro inni nas lubią. To taki sposób na zagluszenie bólu i pustki, które wciąż drążą naszą duszę... W takim przypadku, każde odrzucenie czy rozpad przyjaźni urasta do rangi końca świata. Normalny człowiek też by to przeżywał, ale nie tak intensywnie i szybciej by się z tym uporał.
      Może przemyśl sobie, skąd wzięło się to u ciebie. Dlaczego szukasz potwierdzenia swej wartości u innych? Dlaczego nie lubisz siebie?
      Ja przez całe życie walczę z podobnym problemem. Nie w takim nasileniu, ale jest to uciążliwe. U mnie zaczęło się to w domu rodzinnym. Moi rodzice zawsze faworyzowali mojego brata, to jemu okazywali dużo więcej uczuć i poświęcali więcej uwagi. Ja zawsze stałam z boku i zawsze czułam się wykluczona. I to uczucie wykluczenia jest dla mnie tak przerażające i bolesne, że jeśli znowu się pojawi w jakiejkolwiek relacji, to jest to naprawdę trudne do zniesienia. Przeszłam terapię i z czasem nie jest to już, tak dotkliwe. Akceptuję już, że ludzie pojawiają się w naszym życiu i znikają. Przyjaciele zmieniają się, dorastają i czasem nasze drogi się rozchodzą. Ale wcale nie znaczy to, że coś jest ze mną nie tak. Przestałam oczekiwać, że przyjaźń będzie już na zawsze i liczę się z tym, że kiedyś możemy się od siebie oddalić. Jako relacje na całe życie, traktuje bliską rodzinę i to na nich staram się skupiać.
    • kaszub-ska Re: nikt mnie nie lubi 07.01.16, 00:34
      Normalka. Prawda jest taka, że człowiek nie jest w stanie tworzyć bliskiej, silnej więzi ze zbyt dużą liczbą osób. Bo to wymaga poświęcania czasu i uwagi, a mamy ograniczone możliwości przerobowe. Na różnych etapach życia mamy różne potrzeby, różne rzeczy lubimy i w związku z tym odpowiada nam towarzystwo konkretnych ludzi. Gdy zmieniają się okoliczności, upodobania najczęściej zmienia się również preferowane towarzystwo. To nie znaczy, że ludzi z którymi fajnie spędzaliśmy czas kiedyś, z którymi dużo nas łączyło, wtedy nie lubiliśmy. W młodości doświadczamy częstych zmian (zmiana szkoły, nowy chłopak, zerwanie z chłopakiem, wyjazd na studia, podjęcie pracy, zmiana pracy, stały związek) i w związku z tym poznajemy dużo ludzi, tworzymy wiele relacji, czasami bardzo intensywnych i znaczących przez pewien okres czasu. Czy to znaczy, że na ślub trzeba zapraszać wszystkie te osoby? Utrzymywać z nimi kontakt jako dorosła, posiadająca własną rodzinę osoba? Nie da się tego fizycznie zrealizować. Trzeba się pogodzić ze zmianami i nie brać tego do siebie. Nie analizuj, co zrobiłaś źle, co mogłaś zrobić, nie dociekaj dlaczego. To nie ma sensu, szkoda czasu, bo pewnie to kwestia przypadku, niezależnych od Ciebie okoliczności. Buduj nowe relacje w swoim życiu z ludźmi z którymi aktualnie Cię coś łączy.
      Ja mam 38 lat, męża od 11 lat, dwoje dzieci w wieku szkolnym i odkąd je urodziłam utrzymuję kontakt tylko z dwiema przyjaciółkami z czasów studenckich. I udaje nam się to dlatego, że tego chcemy i chciałyśmy przez te wszystkie lata po studiach. Kontakt podtrzymywałyśmy regularnie ze sobą wszystkie niezależnie od sytuacji każdej z nas. I mieszkamy w tym samym mieście, w związku z czym mamy możliwość spotkać się czasem bez większych problemów na 3-4 godziny, ale później każda wraca do swojego życia. No i wszystkie trzy mamy córki w zbliżonym wieku, które lubią się, więc mamy dodatkowy powód, żeby podtrzymywać relacje. Z całego swojego licznego towarzystwa z czasów studenckich tylko je zaprosiłam na ślub. Musiałabym wynająć Stadion Narodowy, żeby zaprosić wszystkich ludzi, z którymi kiedyś dużo mnie łączyło:) Ze znajomymi z liceum, a wtedy razem spędzaliśmy bardzo dużo czasu, na pewno więcej niż ze swoimi rodzinami, na studiach kontakt bardzo ostygł, bo właśnie pojawili się nowi ludzi i my też staliśmy się innymi ludźmi. Teraz każdy z nas ma pracę i dzieci i mi przykładowo brakuje czasu, żeby utrzymywać częste kontakty z własnymi siostrami, dorosłymi już siostrzeńcami i siostrzenicami, z rodzeństwem męża a co dopiero mówić o dawnych przyjaciółkach ze szkolnej ławy.
    • pade Re: nikt mnie nie lubi 08.01.16, 12:37
      Po pierwsze: z szacunku do innych pisz staranniej.
      Po drugie: długo chodzisz na terapię? Terapeutka wie, że ostatnio jesteś poddenerwowana? Wie czego się obawiasz i co teraz przeżywasz?
      Po trzecie: jeśli w domu rodzinnych byłaś wykluczana, odrzucana z jakiś powodów, możesz odtwarzać nieświadomie ten sam schemat. Tzn. tak "podtrzymywać" relacje, żeby się nie utrzymały.
      Polecam książkę Program zmiany sposobu życia. Terapeuci opisują w niej "życiowe pułapki", w które wpadamy, schematy, od których ciężko się uwolnić. Krok po kroku objaśniają jak można dokonać zmiany. Wykorzystują przy tym techniki terapii poznawczej. Książką napisana jest bardzo przystępnym językiem, ma służyć samopomocy, sądzę więc, że będzie dobrym wsparciem w Twojej terapii.
Pełna wersja