Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic?

17.01.16, 09:53
Takie nieco refleksyjne, ale mocno praktyczne. Pisalem tu kiedys, i nie tylko tu, o skomplikowanych relacjach z toksyczna rodzina i rodzicami. Lata mijaja i mam rozne obserwacje, ostatnio jednak dochodze do wniosku, ze bardzo ciezko jest takie relacje zmienic. Przez te lata rozne byly moje refleksje i interpretacje, ale teraz dochodze do wniosku, ze zmiany ktore astepowaly, i nastepuja, byly i sa powierzchowne i co gorsza- przez te powierzchownosc niebezpieczne.
Ostatnio zauwazylem, ze zaczynam wracac do schematow, przed ktorymi uciekalem, a ktore staly sie niezauwazalne przez te pozorne zmiany. Gdy byly ostro rozrysowane, czerwona lampka sie zapalala od razu. Po latach wymuszania zmian i tlumaczenia mam wrazenie, ze moja rodzina/ rodzice tylko wycwiczyli sie w lepszych maskowaniu starych schematow.

O czym mowa- ignorowaniu uczuc i opinii intymnosci, autonomii. dyskryminacji, lekcewazeniu, klamstwach, manipulacjach. O patologicznych schematach rodzinnych, w ramach ktorzy sa 'dobrzy' i 'zli', w ramach ktorych zawsze trzeba znalezc winnego, zrobic proces i sokarzyc, w ramach ktorych nie szanuje sie tajemnic, nie ma zadnych granic i zasad, nie ma moralnosci obiektywnej, jest tylko moralnosc narzucana przez strone przemocowa- na dodatek moralnosc o zmiennych dogmatach, zaleznych od potrzeb i nastroju.


Do rzeczy zatem- pozornosc zmian a faktyczne zmiany, na zewnatrz wyglada ludzaco podobnie, a jak mowie, pozorne zmiany usypiaja i narazaja na jeszcze gorsze konsekwencje. Subtelny, niemal podswiadome saczenie do mozgu negatywnych przekazow jest gorsze niz otwarte i wykrzyczane.

Pozorne zmiany polegaja tez na uzasadnieniu patologii w niewinny, niemal niezagrazajacy sposob. Np obyczaj wychodzenia z pokoju gdy mowie w srodku zdania i to gdy mowie cos, co jest dla mnie wazne, jest okreslane jako 'unikanie klotni'. Na pozor pokojowa reakcja, faktycznie obwinianie i lekcewazenie. pozornosc zmiany polega na tym, ze kiedys padal argument typu 'ja tu rzadze a ty zamknij morde' a teraz 'przeciez ja unikam klotni'Albo pozornie niewinne, drobne uwagi typu syn sasiada to taki pracowity, ze pracuje nie 8 godzin a 10, albo ze brat cioteczny to dobry, bo chodzi do kosciola- zamiast krytyki wprost.

Jakies obserwacje/refleksje?
    • differentview Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 10:20
      z tego co piszesz wynika, ze rodzice nauczyli sie czegos w stylu " poprawnosci politycznej" ale to co mysla naprawde- nie zmienilo sie; jednak w zmianie relacji z rodzicami nie tylko rodzice maja sie ewentualnie zmieniac ale przede wszystkim Ty- chocby w ten sposob zeby pogodzic sie, ze oni sa jacy sa, jakos probuja sie przystosowac do nowych standardow i zamiast "zamknij morde" reflektuja sie i wychodza ale zasadnicza zmiana to chyba zmniejszenie Twoich oczekiwan wobec nich ze stana sie kims innym, kto nie ignoruje uczuc, nie podwaza autonomi, nie lekcewazy, nie kłamie, nie manipuluje- tyle, ze oni tacy nie sa i byc moze nigdy nie beda
      • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 13:54
        Oczywiscie, zmiana w sobie o ktorej mowisz tez jest konieczna, pytanie tylko o jej konsekwencje.
        Konsekwencja pierwsza moze byc werbalna deklaracja zmiany 'w sobie' a cala reszta pozostaje bez zmiany- czyli zachowanie rodziny, relacje z nia itp. Pytanie, na ile trzeba byc silnym (o ile to w ogole mozliwe) aby tego typu intensywne relacje nie wplywaly zle na zycie.

        Tu dotykam innego, a moze zasadniczego problemu- jedna kwestia to relacje rodzice/rodzina, druga to wplyw tych relacji (z historii i z teraz) na wlasne myslenie, reagowanie, sposob zycia. Tak naprawde prawdziwym problemem jest to drugie.

        Jesli sprawy zostaly zamiecione pod dywan, czy jak mowisz zaczela obowiazywac polityczna poprawnosc, czyli pozorna zmiana, to nie dosc, ze leczy sie tylko objawy a nie sprzyczyny, wrecz ste drugie sie rozrastaja, bo maja teraz rodzaj parasola ochronnego.

        Wlasnie wplyw na inne obszary zycia relacji wyniesionych z domu- z kiedys i z teraz- to glowny moj problem do rozwiazywania ustawicznego ze tak powiem w doroslym zyciu, a 'rozliczenia' z rodzicami to kwestia pewnego etapu, ktory sie zakonczyl chocby i formalnie.

        wlasciwie wiekszosc nerwicowych/unikowych czy w ogole szkodzacych zachowan i reakcji moglbym latwo polaczyc z schematami wyniesionymi z domu.
        Np nawyk tlumacze sie ciagle i kazdemu po sto razy, w prostej linii od tego, ze matka zawsze wmawiala mi, ze jestem klamca i kwestionowala zawsze wszystko co powiem.
        Problemy z kobietami sa prosta konsekwencja schematu wynisionego z domu, w ramach ktorego kobieta jest swieta a mezczyzna to swinia, len i dran i mezczyzna powinien pracowac i nic nie miec a kobieta odwrotnie. W moim domu to dzialalo, poza nim- nie.
        Tak by mozna napisac dwiescie stron, od problemow z szefem w pracy, sposobem wydawania pieniedzy po nawyki myslowe typu katastrofizm, nieufnosc, ale nie w tym rzecz.

        rzecz w tym, ze kontakt (mowie o bardziej intensywnym) z takimi 'zaleczonymi' czlonkami rodziny to podtrzymywanie starych schematow, odswiezanie ich, nawet (albo co gorsza niezauwazalne) i hamulec wsteczny, gdy sie nad soba pracuje.
        • differentview Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 14:35
          rzecz w tym, ze kontakt (mowie o bardziej intensywnym) z takimi 'zaleczonymi' czlonkami rodziny to podtrzymywanie starych schematow, odswiezanie ich, nawet (albo co gorsza niezauwazalne) i hamulec wsteczny, gdy sie nad soba pracuje.

          jesli zmiana w Tobie rowniez jest pozorna albo płytka to rzeczywiscie w kontakcie z rodzicami wracasz do starych schematow; wiec na czas pracy nad soba lepiej nie dazyc do intensywnych kontaktow tylko ograniczyc je do minimum; jesli zmiana w Tobie bedzie autentyczna bedzie mozliwy kontakt bez popadania w stary schemat...tak mi sie przynajmniej wydaje
          zmiana w Tobie to zaakceptowanie, ze rodzice moga sie nigdy nie zmienic ale jednoczesnie poczucie wlasnej autnomii, ktore powoduje, ze nie bedziesz tak podatny na ich szkodliwe oddzialywanie; oczywiscie w niektorych przypadkach rodzice moga byc tak zaburzeni, ze w ogole jedynym wyjsciem jest zerwanie kontaktow- nie wiem czy to tez przypadek
          • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 15:47
            jesli zmiana w Tobie rowniez jest pozorna albo płytka to rzeczywiscie w kontakcie z rodzicami wracasz do starych schematow; wiec na czas pracy nad soba lepiej nie dazyc do intensywnych kontaktow tylko ograniczyc je do minimum; jesli zmiana w Tobie bedzie autentyczna bedzie mozliwy kontakt bez popadania w stary schemat...tak mi sie przynajmniej wydaje


            Hm, racja, tylko wlasnie pojawia sie pytanie- czy w ogole mozliwa jest zmiana w czlowieku taka, aby regularne kontakty z 'toksycznymi' ludzmi nie wplywala na nich zle- albo szerzej- czy w ogole istnieja ludzie odporni calkowicie na towarzystwo tego typu ludzi.
            Psychologia daje sprzeczne informacje, w zaleznosci od nurtu, bo raz mowi, ze czliowieka samoocena i samopoczucie zaleza od jego tego, co sie dzieje w jego zyciu (i nie sa stale) a inni mowia, ze nasze reakcje zaleza od nas i nic nie jest w stanie zaburzyc samooceny/nastroju, jesli na to nie pozwolimy.
            Przyznaje, ze blizsza mi jest ta pierwsza szkola.
            • basiastel Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 15:56
              Przebywanie z toksycznymi ludźmi ma na nas wpływ, więcej, może go mieć nawet po ustaniu kontaktów. Dlatego od takich ludzi należy wiać jak najszybciej - w wypadku rodziny jest to trudne.
              • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:01
                Tez tak mysle, no ale sa szkoly, ktore twierdza, ze nic i nikt nie ma wplywu na nas bezposrednio, tylko nasza reakcja. Do pewnego stopnia to jest prawda- to podstawa psychologii poznawczo- kognitywnej, z tym, ze poprawka jest taka, ze te reakcje nasze tez nie biora sie znikad, ale z doswiadczen.
                • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:28
                  no... to ja odmawiam terapii, która wyprodukuje u mnie na np. tekst "aleś się postarzała, zacznij dbać o siebie bo cię mąż zostawi" reakcję "o jak fajnie" lub : " w sumie też może być"
                  Sorry
                  Moja reakcja: wychodzę i zamykam za sobą drzwi, mi się podoba i nie zamierzam jej w żadnej terapii zmieniać.
            • differentview Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 16:14
              Hm, racja, tylko wlasnie pojawia sie pytanie- czy w ogole mozliwa jest zmiana w czlowieku taka, aby regularne kontakty z 'toksycznymi' ludzmi nie wplywala na nich zle- albo szerzej- czy w ogole istnieja ludzie odporni calkowicie na towarzystwo tego typu ludzi.

              mysle, ze jest mozliwe podtrzymywanie relacji z "toksycznymi" rodzicami i jednoczesne nie przejmowanie sie przejawami ich toksycznosci; ale to wymaga ograniczenia niemalze do zera oczekiwan wobec nich; jednoczesnie wymaga to posiadania w zyciu innych bliskich osob, ktore nie sa toksyczne i ktorych zdanie jest istotniejsze niz niszczace komunikaty rodzicow; wtedy patrzysz na przejawy toksycznosci rodzicow nie biorac tego do siebie, po prostu jak na ludzi "specjalnej troski" w kwestii emocji i tyle- wspolczujesz ale Cie to nie dotyka
              ale napewno sa przypadki gdy toksycznosc jest tak silna, ze zerwanie kontaktow jest jedynym wyjsciem; ale kiedys piszesz o tekstach typu- ze ktos tam chodzi do kosciola albo wiecej pracuje- to moim zdaniem nie jest powod by zrywac kontakty; to raczej pokazuje Twoja ekstremalna drazliwosc na tym punkcie i maksymalne wyczulenie na jakakolwiek krytyke
              spokojnie jestem w stanie sobie wyobrazic kogos kto puszcza takie teksty mimo uszu a nawet potrafi dostrzec w tym jakas racje nie czujac z tego powodu jakiegos dramatu;)
              • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 16:51
                Usiłuje sobie wyobrazić sytuację, w której normalny człowiek siedzi ( za darmo!) w towarzystwie innych osób dogadujących mu, że :
                -źle wygląda
                -inni to zrobili majątki, a ty…
                -nic mu w życiu nie wychodzi
                -czeka na śmierć swoich rodziców itp.
                Nijak mi nie wychodzi, żeby w tym najmniejszą przyjemność odnajdywać…
                I nie wyobrażam sobie terapii, która to umożliwia.
                Natomiast przesiadywanie w takim towarzystwie dla normalnych ludzi jest przykre i jeżeli nie prowadzi do jakiś tajemniczych wyższych celów(???) raczej wymaga zaprzestania…
                Normalny człowiek spieprza i się w takim towarzystwie więcej nie pojawia.
                • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:13
                  gadza sie, z tym, ze mocna bronia w takich relacjach jest szantaz emocjonalny i zwiazane z nim poczucie winy.
                  • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:24
                    nie rozumiem :(
                  • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 18:45
                    kropidlo5 napisał:

                    > gadza sie, z tym, ze mocna bronia w takich relacjach jest szantaz emocjonalny i zwiazane z nim poczucie winy.

                    No i właśnie ZMIANA, jaką można przeprowadzić w takiej relacji, to:
                    1. uświadomić sobie, że stosuje się wobec nas szantaż emocjonalny
                    2. pozostać z tą świadomością i za jej pomocą zwalczać bezprzedmiotowe poczucie winy

                    Piszę wyłącznie z doświadczenia, świeżego i wciąż aktualnego. Cały czas przerabiam pkt. 1 z pkt. 2 na zmianę. I to jedyne, co działa.
              • panizalewska Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:02
                "jest mozliwe podtrzymywanie relacji z "toksycznymi" rodzicami i jednoczesne nie przejmowanie sie przejawami ich toksycznosci; ale to wymaga ograniczenia niemalze do zera oczekiwan wobec nich"

                Prawda. System "lekarz kazał potakiwać" i robić swoje - sprawdzony, działa, destruktywny wpływ ograniczony do minimum.
                • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:04
                  ale po co ?
                  po co siedziec w śród takich ludzi?
                  gdzie sens?
              • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:06
                Chodzenie do kosciola czy majatki to dosc lekkie przyklady, takie obrazowe, bardziej toksyczne sa zachowania polegajace np na tym, ze ktos wmawia ci, ze klamiesz, mimo, ze udowadniasz, to co mowisz,a i tak zapewnia, ze ci nie wierzy i ze jestes klamca. Albo gdy pojawiaja sie 'ogolne' uwagi typu ze ktos jest leniem, degeneratem itp.
                A drazliwoc nie bierze sie znikad, jak kogos potraktujesz pare razy silnym pradem, to potem i 12 volt spowoduje silna reakcje. Tak to juz dziala. Nawet ze zwierzetami- psy, ktore byly bite, boja sie poglaskania- i tez mozna powiedziec, ze sa drazliwe i ze inny pies dalby sie poglaskac, ale nie o to chodzi.
                • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 18:50
                  kropidlo5 napisał:

                  no to masz dwa wyjścia:

                  > zachowania polegajace np na tym, ze ktos wmawia ci, ze klamiesz, mimo, ze udowadniasz, to
                  > co mowisz,a i tak zapewnia, ze ci nie wierzy i ze jestes klamca. Albo gdy pojawiaja sie 'ogolne'
                  > uwagi typu ze ktos jest leniem, degeneratem itp.

                  "lekarz kazał potakiwać". Po co się tłumaczysz i wyjaśniasz, skoro do tej pory to nie odniosło skutku? Sądzisz, że w końcu jednak kiedyś odniesie? Na jakiej podstawie tak sądzisz? Bo mówisz prawdę? :D

                  > A drazliwoc nie bierze sie znikad, jak kogos potraktujesz pare razy silnym pradem, to potem i
                  > 12 volt spowoduje silna reakcje. Tak to juz dziala.

                  i skoro nic innego nie skutkuje, to trzeba zerwać kontakt. Przynajmniej na jakiś czas. Nie ma wyjścia, jeśli nie chcesz być stale rażony prądem, a inaczej nie jesteś w stanie sobie z nim poradzić.
                  • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 22:15
                    Heh, to wszystko jest proste, gdy sie o tym mowi, analizuje z dystansu, gorzej jest trzymac sie schematu i wzoru wczesniej nawet naszkicowanego na zywo. Rozmowa z ludzmi sklonnymi do manipulacji i nie majacych ograniczen jest trudna, jak rowniez panowanie nad swoimi reakcjami, bo to zywa materia, a na dodatek to nie intelektualna potyczka tylko wchodza tutaj relacje emocjonalne, i to pelne emocji nawarstwionych i , co tu ukrywac, czesto powykrzywianych.

                    Inna sprawa, ze jak mowie, czasem bardziej 'subtelne' uwagi albo wrecz obserwacje z boku sa trudniejsze niz jawna konfrontacja. DLatego wydaje mi sie, ze unikanie takich sytuacji jest lepsze niz cwiczenie cierpliwosci.

                    Tu wchodzi kolejny schemat- troche juz wskazany- ze w kontekscie przeszlosci nawet pozronie lekkie czy niewinne uwagi czy komentarze maja duzy ciezar razenia- i tutaj wchodzi moim zdaniem w gre po prostu brak zaufania. Pytanie, czy te zaufanie warto odbudowywac gdy jest sie przekonanym, ze grozi to powrotem do starych schematow.

                    Jak w tym dowcipie o skorpionie, ktory przeprawial sie przez rzeke na czyichs tam plecach.

                    • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 10:13
                      kropidlo5 napisał:

                      > Heh, to wszystko jest proste, gdy sie o tym mowi, analizuje z dystansu, gorzej
                      > jest trzymac sie schematu i wzoru wczesniej nawet naszkicowanego na zywo.

                      Powtórzę - przerabiam temat na żywo i jak Cię czytam, to niemal jakbym słyszała siebie sprzed kilku/kilkunastu miesięcy. Większość przykładów i przypadków jest wręcz identyczna.

                      Nie, to nie jest proste, nie mówię, że mam do tego dystans, ale wiem, że nie ma innego wyjścia.
                      I wiem także, że można znaleźć milion wymówek i powodów, dlaczego jest to takie trudne, że wręcz niemożliwe. Pytanie, czy wolisz się usprawiedliwiać, czy realnie coś zmienić?
                      • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 22:34
                        Pytanie, czy wolisz się usprawiedliwiać, czy realnie coś zmienić?


                        Like ! :)
                        • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 06:40
                          To nie zawsze kwestia co wolisz, ale na co masz sily i umiejetnosci. Tyle sie mowi w mediach, ze np ludziom z depresja nie pomagaja rady typu wez sie w garsc, bo to nie takie proste.
                          Wyrzuty sumienia, nawet irracjonalne, poczucie winy, nadmierna odpowiedzalnosc itp to skutecznr hamulce
                          A takze brak wiary i nadziei czy w koncu sklonnosci autodestrukcyjne.
                          W koncu komunikat ' jestes ciezarem, utrapieniem,zawalidroga' wbijany do glowy 30 razy dziennie przez 20 lat ma prawo sie ukorzenic.
                          • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 09:34
                            kropidlo5 napisał:

                            > To nie zawsze kwestia co wolisz, ale na co masz sily i umiejetnosci. Tyle sie mowi w mediach, ze
                            > np ludziom z depresja nie pomagaja rady typu wez sie w garsc, bo to nie takie proste.

                            Nie mówię nigdy "weź się w garść", bo mam ochotę zabić każdego, kto coś podobnego mówi.
                            Ale mówię, żeby zrobić COŚ. I mówię z doświadczenia, że powtórzę po raz kolejny.
                            Jeszcze 2 lata temu nie uwierzyłabym, że mogę być w takich relacjach z matką, w jakich jestem teraz. Gdyby ktoś mi to powiedział, zasugerował, że tak można, pewnie bym się zirytowała, że pi...rzy głupoty i w ogóle nie wie, o czym mówi - "no bo przecież JA mam inaczej!" - i milion racjonalnych argumentów, dlaczego akurat w moim przypadku jest to "absolutnie niemożliwe".

                            Ale w tym wątku dostałeś KONKRETNE wskazówki, co można zrobić. Oczywiście, że one mogą się wydawać abstrakcyjne, ale nie sądzę, że ktoś, kto był na terapii (jak rozumiem - byłeś), nie był w stanie ich przyswoić i zastosować. Przynajmniej spróbować. No chyba, że chciałbyś, żeby w ogóle nie bolało - no to takiego sposobu faktycznie nie ma. Może kiedyś ktoś go znajdzie.
                            Oczywiście - zawsze można stwierdzić, że zostałem tak zatruty, że na MOJE cierpienie nie ma żadnej odtrutki i na tym poprzestać. "Bycie ofiarą daje poczucie wyższości moralnej" i zapewne w jakiś perwersyjny sposób jest rajcujące. Można i tak. I tak, upieram się, że to jest WYBÓR.

                            > W koncu komunikat ' jestes ciezarem, utrapieniem,zawalidroga' wbijany do glowy
                            > 30 razy dziennie przez 20 lat ma prawo sie ukorzenic.

                            Oczywiście. I rozumiem, że przeszkadza w życiu i w relacjach także poza rodziną. Ale po pierwsze - nie wiem już, czy pytasz o to, co napisałeś w temacie tego wątku, czy właśnie o te pozarodzinne relacje. Bo to trochę dwie różne kwestie.

                            Po drugie - czasem można coś wyrwać nawet z korzeniami, a potem skrupulatnie pilnować, żeby nie odbiło z kłączy. Oczywiście - to wymaga pracy i uwagi, ale nikt za nas tego nie zrobi, a nikomu innemu nie będzie zależeć, żebyśmy my się lepiej czuli.

                            I po trzecie - jak już przyjąłeś swoją dawkę upokorzeń, to po co Ci zbierać kolejne? Uzależnienie?
    • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 11:55
      niestety nie
      • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 11:59
        znaczy : można
        Jak taka "poprawność polityczna" i to co opisujesz naprawdę ci doskwiera ( co w zupełności mogę zrozumieć), to ucinasz jakiekolwiek kontakty , albo redukujesz do niezbędnego dla ciebie minimum.
        Przynajmniej nie będzie meczących spotkań i udawania , ze jest fajnie , jak nie jest.
        Ale każdy woli co innego, innym takie udawanie jest OK bo mają ?namiastkę? rodziny ( określenie zaczerpnięte z forum) i wola to od całkowitego zerwania kontaktów.
        Co kto woli.
        Możliwości są, decyzja zawsze tylko twoja.
        Ale nie nauczysz kota szczekać, najwyżej i ty i kot się zmęczycie.
        • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 13:17
          froshka66 napisała:

          > Ale nie nauczysz kota szczekać, najwyżej i ty i kot się zmęczycie.

          Można zmienić relacje - można je ograniczyć, zmienić ich formę, etc.
          Ale nie można zmienić rodziców - a w zasadzie o to pyta kropidło, co wynika z treści posta.

          A kot może się nauczyć szczekać :):

          www.youtube.com/watch?v=qI6i6W0_rZc
          ale to kot musi CHCIEĆ.
          • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 13:19
            -Ilu terapeutów potrzeba do wymienienia żarówki?
            -Jednego, ale żarówka musi naprawdę chcieć

            :) :) :)
    • basiastel Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 13:53
      Absolutnie nie wierzę w takie zmiany, bo jeśli ktoś kilkadziesiąt lat był jaki był, to nie odmieni się nagle pod groźbą braku naszej akceptacji. Dlatego mając dość swojego brata, który wnosił w moje życie wyłącznie złe rzeczy, zerwałam z nim kontakt i nie zamierzam go mieć. Brat śle kartki, zaczepia moja córkę, a ja "nie". Nie chcę mieć w swoim otoczeniu kogoś takiego, nie chcę narażać mojego dziecka na kontakt z głupim, bezwzględnym i kłótliwym człowiekiem. Chcę się cieszyć córką, życiem, a on mi je zatruwał. Teraz to on ma problem ze mną, nie ja z nim i musi z tym żyć.
    • asia_i_p Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 14:39
      Rodziców i ich sposobu komunikacji czy ich reakcji ty nie możesz zmienić, bo to zależy od nich. Jednak na relacje z rodzicami dalej masz wpływ, bo masz wpływ na drugą stronę tych relacji, na siebie. Tyle, że ten wpływ nie oznacza niestety, że ustawisz te relacje tak jak chcesz, tak jak potrzebujesz, nietoksycznie, zdrowo, itp. Pracujesz z tym, co masz, nie z każdym da się mieć głębokie zdrowe relacje. Być może będziesz musiała postawić na płytsze relacje, odciąć się emocjonalnie, być może nawet odciąć się też towarzysko.
    • panizalewska Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 15:06
      Wszyscy byśmy chcieli mieć z rodzicami fajne relacje, takie świadome, takie wow, taka dobra otwarta i szczera komunikacja, konstruktywne argumenty, a nie darcie mordy li tylko na emocjach. Itp itd. Czasami się nie da. Człowiek, który przeszedł pewien proces dojrzewania emocjonalnego i dojrzewania do komunikacji, jest świadomy pewnych zachowań, powodów i konsekwencji różnych postaw i słów - to super, ale inni nie mają niestety obowiązku być na takim samym poziomi świadomości. Nawet, jeżeli to są rodzice, czy rodzeństwo, czy inni krewni, czy ludzie, których uważamy / uważaliśmy za przyjaciół. Generalnie ludzie, którzy są nam bliscy i na których nam zależy z jakiś powodów.

      Samoświadomość i świadomość pewnych mechanizmów w komunikacji pomaga tylko i wyłącznie osobie świadomej. Albo nawet nie pomaga, bo przecież kiedyś życie było prostsze. "Zamknij mordę" to zamykałeś, nie miałeś potrzeby odpowiedzieć, co myślisz o takim zachowaniu i komunikacie. A teraz wiesz, że to złe, ale co to da, że starasz się to powiedzieć rodzicom? Ano nic, poza ich zmianą taktyki - z otwartej agresji do sprzecznych komunikatów, manipulacji.

      Więc generalnie NIE DA SIE psze pana. Masz świadomość mechanizmów i tego, co robią Twoi rodzice w tej relacji? Cudnie, to możesz się przed nimi obronić, lub po prostu z nimi NIE ROZMAWIAĆ. Bo po co? Oni się nie zmienią tak naprawdę. A Ty będziesz tracił czas i energię psychiczną i emocjonalną na bezowocne walki i próbę ratowania świata. Ich świata uratować się nie da, wbrew ich woli.
      • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 15:55
        Pare osob pisze o zamrozeniu/zerwaniu relacji i o tym wlasnie tez mysle. Istnieja takie okresy gdy odkrywa sie, ze jest sie z dysfunkcyjnej rodziny- najpierw chec zerwania relacji i zmiany calkowitej, potem poczucie winy i jenak tez milosci, z mieszanki rodzi sie jakis kompromis.
        Z tym, ze temu kompromisowi latwo uciec i znowu popasc w stare schematy, jesli nie jest sie czujnym- a czujnosc te latwo stracic, gdy wszystko niby wyglada normalnie, gdy negatywne komunikaty pojawiaja sie tylnymi drzwiami- to jak z lysieniem, albo siwieniem.

        No pojawia sie tez poczucie bezsilnosci, ze 'nie da sie wytlumaczyc'. ale wiadomo, ze jest jak jest. To wszystko sa niby oczywistosci, jednak zebrane razem i w odpowiednim kontekscie- przestaja nimi byc (subiektywnie).

        No i ciezej jest rozluzniac relacje, gdy 'wszystko jest dobrze' bo niby po co. Trzeba wyszukiwac wymowek. Co ciekawe, rodzice, ktorzy wyganiaja cie z domu, z pozoru wrecz nienawidza, nie szanuja, nie interesuje ich twoje zdanie na zaden temat ani zadna emocja- tak chca ciagnac relacje i nie potrafia pogodzic sie z jej rozluznieniem. Wiadomo, odpowedz jest dosc prosta (psychologicznie)- ze to ich potrzeba kontroli, patologiczne wzorce relacji i bliskosci, obawa przed utrata autorytetu- ale tak 'zyciowo' to zastanawiajace.
        niby powinni odetchnac z ulga, gdy niechciany potomek od nich odchodzi nie?
        • froshka66 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 16:03
          Na szczęście do rozluźnienia relacji z dorosłym dzieckiem nie jest potrzebna akceptacja rodziców
          Wystarczy decyzja ?dziecka?
        • panizalewska Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 16:59
          "to jak z lysieniem, albo siwieniem" U made my day :D

          Jakby Ci to powiedzieć. No z chorymi rodzicami / relacjami nie wygrasz. Po prostu. To zawsze będą wybiegi i zabiegi, żeby rodzicom było WYGODNIE w relacji. Nie wyjdą ze swojej strefy komfortu, nie poddadzą się osądowi, że nie wspomnę o samosądzie i samoumartwieniu z tego powodu :P

          U mnie jest mniej więcej podobne, tj dzieciństwo i młodość zmarnowane przez rodziców z różnych powodów (możesz przegrzebać wyszukiwarką ale pal sześć szczegóły). Dopóki ja chciałam coś naprawić (a nie da się bez osądzania wcześniejszej relacji i komunikacji) to ja byłam złą wichrzycielką w rodzinie. Kiedy się wyzwoliłam, wyprowadziłam, zrozumiałam parę rzeczy, rozluźniłam relacje na korzyść przyjaciół - też źle i niedobrze, bo "rodzina jest najważniejsza" :D BUAHAHAHA za każdym razem parskam, jak to słyszę, bo jakoś ja, jako członek tej rodziny ważna nie byłam, rodzice równo ignorowali moje emocje, próby komunikacji, chęci poprawy czegokolwiek, że nie wspomnę o naruszaniu moich granic wbrew moim otwartym komunikatom, że sobie nie życzę itp itd.

          Do dzisiaj bywa tak, są takie okresy, że czuję się ewidentnie gorszym dzieckiem (mam siostrę). Bo nie jestem podobna do mamy, raczej może do taty, więc mama mnie mniej lubi ;) No generalnie koń by się uśmiał. Tą opcję też musiałam sobie przetrawić.

          Z tym rozluźnieniem relacji - skrzywdzone dzieci mają często w sobie takie niesamowite pragnienie, taką nieziemską nadzieję, że jeszcze będzie normalnie, taką tęsknotę za relacjami z rodzicami, że często podejmują kolejne i kolejne próby. Ja się nauczyłam, że z moimi rodzicami możemy porozmawiać głównie o pogodzie, o pieczeniu ciastek, z moim ojcem w ogóle ciężko się rozmawia, bo by tylko monologował i nie da dojść do słowa, nie ma miejsca na dialog. Z moją mamą nie porozmawiam o wartościach, bo mamy zupełnie inne systemy. Ale jak moje dzieci są chore i trzeba jechać na SOR (a ja w ciąży a mąż np niedysponowany) to dzwonię i zaraz są.

          Za to np nigdy w życiu nie wyślę dzieci z nimi na wakacje, ani nie oddam im dzieci na nocowanie. Nigdy, ale to przenigdy w życiu. Zawiedli moje zaufanie w kwestiach tak fundamentalnych, że noł fakin łej. I to jest ta czujność, o której piszesz. Z mężem ledwo wyrabiamy na zakrętach ze zmęczenia (prace na 2 zmiany, kredyty, chorowite dzieci które wstają 300 razy w nocy) ale jest pamięć krzywd i są wyciągnięte z tego wnioski. Choćbyśmy padali na twarze i jedli korzonki - nie oddajemy dzieci moim rodzicom, żebyśmy mogli odpocząć, pojechać na urlop, czy co tam.

          Ale oczywiście nasze relacje wyglądają na normalne i serdeczne wręcz. Bo ONI nie pamiętają na co dzień krzywd, które mi wyrządzili. A ja tak. Nie codziennie mi się przypominają, ale przy nich jestem w stanie podwyższonej gotowości, już na stałe, do ich śmierci tak będzie.

          Ja ich nie zmienię, oni się sami nie zmienią. Można powiedzieć, że trochę cynicznie korzystam z tej powierzchownej relacji i wykorzystuję ich, ale też moi rodzice nie chcieli głębokich przemian, naprawy relacji, szczerej rozmowy, terapii rodzinnej. Więc mamy to, co mamy.
          • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:11
            Rozumiem, taka uwaga na marginesie- mozna nawet rozmawiac o pogodzie, czy innych luznych sprawach, a i tak bokiem czy tylnymi drzwiami moga pojawiac sie komunikaty nieciekawe.

            Dodam, ze nie mowie tutaj o tylko o celowym (choc moze nieuswiadomionym) niszczeniu drugiej osoby, ale tez o takich wlasnie zwyklych sprawach- bo tacy nieuporzadkowani emocjonalnie ludzie maja raczej wykrzywiony obraz calej rzeczywistosci choc potraia udawac na zewnatrz 'porzadnych obywateli'- jednak wydaje mi sie, ze ich negatywne podejscie jest bardziej ogolne, i komunikaty negatywne nie musze byc wypowiedziane wprost and byc atakujace- chodzi tez o pewna wizje swiata, ktora w towarzystwie takich osob sie zarzasz- nie ufaj nikomu, ci czy tamci to sa zli, tak nie wolno, takie powinnosciowo- nakazowe style myslenia, straszna wrazliwosc na opinie otoczenia, zarazem uraz do tego otoczenia, czarno-biala wizja swiata, katastrofizm, negatywizm, pesymizm, mozna ciagnac w nieskonczonosc.
            • differentview Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:21
              chodzi tez o pewna wizje swiata, ktora w towarzystwie takich osob sie zarzasz- nie ufaj nikomu, ci czy tamci to sa zli, tak nie wolno, takie powinnosciowo- nakazowe style myslenia, straszna wrazliwosc na opinie otoczenia, zarazem uraz do tego otoczenia, czarno-biala wizja swiata, katastrofizm, negatywizm, pesymizm, mozna ciagnac w nieskonczonosc.


              no ale podaj jakis konkretny przyklad czym sie zaraziles? rodzice Ci mowia, ze ktos jest zly i nie mozna mu ufac i to cos w Tobie zmienia? zaczynasz myslec tak samo? czy chodzi o to, ze nie umiesz wyrazic swojego zdania i czujesz sie przytloczony czy zdominowany ich "narracja"?
              rodzice mowia- oni sa zli a Ty na to- wg mnie oni sa dobrzy- no i co? ktos sie od kogos czyms zarazil? rodzice widza wszystko w czarnych kolorach a Ty na odwrot- podchodzisz pozytywnie- gdzie widzisz tu zagrozenie poza tym, ze mozesz wspolczuc im ich zaburzonego ogladu rzeczywistosci?
              • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 18:09
                no ale podaj jakis konkretny przyklad czym sie zaraziles? rodzice Ci mowia, ze ktos jest zly i nie mozna mu ufac i to cos w Tobie zmienia? zaczynasz myslec tak samo? czy chodzi o to, ze nie umiesz wyrazic swojego zdania i czujesz sie przytloczony czy zdominowany ich "narracja"?
                rodzice mowia- oni sa zli a Ty na to- wg mnie oni sa dobrzy- no i co? ktos sie od kogos czyms zarazil? rodzice widza wszystko w czarnych kolorach a Ty na odwrot- podchodzisz pozytywnie- gdzie widzisz tu zagrozenie poza tym, ze mozesz wspolczuc im ich zaburzonego ogladu rzeczywistosci?


                Patrzysz na to dosc racjonalnie, a wplywy tego typu to jest efekt wielokrotnej ekspozycji i przekonania tego typu lokuja sie na wyzszym poziomie niz mysli- na poziomie przekonan trwalych (tak to psychologia poznawcza dzieli, reakcje 'myslowe' sa tylko odzwierciedleniem glebszych przekonan, nie zawsze wrecz mozliwych do zwerbalizowania)

                takie rzeczy padaja czesto niezauwazone, w rozmowach nawet na neutrealne tematy. Jako bardzo konkretny przyklad moge podac cos, co wynioslem z domu (choc to czesc wiekszego przekonania) a mianowicie 'pokorne ciele dwie matki ssie', co u mnie bylo interpretowane jako uzywanie litosci jako narzedzia zdobywania np podwyzki/awansu w pracy. Nie dosc, ze fundamentem takiego przekonania albo logicznym nieodlacznym skladnikiem jest nisjkie poczucie wartosci (skoro mozesz liczyc tylko na litosc) to poza tym zamykasz sie na inne opcje.
                To jest taka'madrosc zyciowa' ktora okazuje sie glupota zyciowa, a moja madrosc nabyta mowi, ze jak cos chcesz to musisz to zwyczajnie wynegocjowac, jak dorosly czlowiek, a nie wyblagac na kolanach.

                A inny przyklad, calosciowy, to o czym wspomnialem- wizja roli kobiet i mezczyzn w relacji i wizja wzajemnej relacji, tu klania sie szerszy problem- wizja malzenstwa. samo obserwowanie niewlasciwej, patologicznej relacji malzenskiej daje negatywny wzor, ktory jakos tam sie wdrukowuje.

                To nie chodzi o to, zeby to sobie logicznie wyjasnic, powiedziec tak czy tak i sprawa zalatwiona- gdyy tak bylo, to by na swiecie nie bylo zadnych problemow w relacjach, zadnych chorob a zawod psychologa czy terapeuty umarlby po 3 miesiacach, bo ludziom wystarczyloby isc na godzine porady 'aha, mam robic tak i tak' ale to nie takie proste.

            • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 17:49
              A sprobuj te komunikaty nieciekawe odbic lustrem do nadajacego je i wowczas przyjrzyj sie jego reakcji. Ja jestem za ' temperowaniem' komunikatow nieciekawych i przy okazji osobnika ktory je wysyla, taka metoda imo najlepiej dziala. Czyli najlepsza metoda obrony jest w tym przypadku adekwatny atak i jasno wypowiadany komunikat typu: przestan gadac bzdury, bo mnie juz zeby bola od sluchania tych bredni :-)
              • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 18:10
                Z tego typu ludzmi tak latwo sie nie da, bo od razu pada 'glupi jestes' 'nic nie wiesz' itp.
                • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 10:31
                  kropidlo5 napisał:

                  > Z tego typu ludzmi tak latwo sie nie da, bo od razu pada 'glupi jestes' 'nic nie wiesz' itp.

                  To nie gadaj z nimi. Musisz?
    • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 18:47
      No i co z tego ? :-) to odpowiadasz, nie to ty jestes glupia i nawet o tym nie wiesz, wiec to najwyzszy poziom glupoty. Myslenia takich ludzi nie zmienisz ale mozesz zmienic to w jaki sposob sie do Ciebie zwracaja, mozesz nauczyc ich troche kultury ale musisz byc nieugiety i konsekwentny w swoim postepowaniu. Jezeze po nieprzyjemnych zachowaniach matka zadzwoni do Ciebie i poprosi o pomoc to mowisz jej wprost, ze po jej ostatnich niekulturalnych tekstach nie ruszysz nawet malym palcem u nogi, zeby jej pomoc, niech sobie teraz radzi sama skoro jest taka madra.
      • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 21:57
        A odnosnie niewinnych uwag dot. syna sasiada czy brata ciotecznego, odpowiadaj rownie absurdalnym zarzutem np. ja nie chodze do kosciola bo nie jestem wierzacy, ale ty podobno jestes wierzaca a chodzisz tylko raz, dwa razy w tygodniu. A p. Gienia chodzi codziennie, widzisz jaka z ciebie katoliczka...:-) itp. trzeba reagowac podobnie jak oni. I wyraznie mowic np. kulturalny czlowiek nie wychodzi z pokoju w polowie zdania i nie sciemniaj, ze to w ramach unikania konfliktow. Twoi rodzice czegos tam sie juz nauczyli, ale jeszcze sporo pracy przed nimi. A wszelkie ich manipulacje wyciagaj na wierzch i mow wyraznie, ze doskonale widzisz, ze mijaja sie mocno z prawda i zeby przestali sciemniac. Mi co prawda wydaje sie, ze to wychodzenie z pokoju to moze byc po to wlasnie, aby uniknac starcia slownego. A jesli tak, to mozesz uznac to za jakis swoj sukces w komunikacji z nimi.
        • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 22:31
          Mocno wbily mi sie w glowe slynne slowa Goebbelsa o tym, ze nawet najwiekszy absurd powtorzony wystarczajaca ilosc razy zaczyna zyc wlasnym zyciem i staje sie rzeczywistoscia. W relacjach, o ktorych mowie, o to wlasnie chodzi- nie o konkretna sytuacje, z ktorej moze i mozna sie wybronic, ale stala ekspozycja na ten sam rodzaj argumentacji, ten sam sposob rozmowy (czyli przemocowy, manipulacyjny, bez zasad) powoduje, ze stajesz sie, chcac nie chcac, zakladnikiem takiego sposobu myslenia i zachowania- bo ono niepostrzezenie wchodzi w jakies sfery podswiadomosci czy jak to zwal.

          Odbieglismy od tematu tutaj, ale moze ten temat jest nawet ciekawszy- ja widze dokladnie po sobie prawdziwosc tej teorii Goebbelsa, jak spojrze we wlasna przeszlosc i jej wplyw na pozniejsze schematy- ale widze to tez z boku, na codzien, czy czytajac czy obserwujac zachowania ludzi z dysfunkcyjnych domow.

          Zdaje sie Bradley stworzyl teorie, ktora do mnie przemawia, ze samoocena i jej filary (wiara w siebie, zaufanie do siebie itp) to nie jest cos wykutego raz na zawsze w skale- tylko mechanizm ciagle ksztaltujacy sie pod wplywem doswiadczen- i zachodzi tutaj wzajemne sprzezenie- bledne kolo- w obie strony- czyli pozytywne wzmocnienia buduja samoocene, co z kolei powoduje wyszukiwanie i zauwazanie pozytywnych bodzcow, co z kolei jeszcze mocniej buduje samoocene, co z kolei jeszcze bardziej pozytywnie filtruje rzeczywistosc- i tak samo w druga strone.

          Wedlug mnie mechanizm nerwic i depresji tez tak funkcjonuje- ze to nie jest tak (pomijajac depresje czysto endogenna, choc niektorzy kwestionuja istnienie takowej), ze znikad i raz na zawsze w tym samym ksztalcie i nasileniu pojawia sie neurotycznosc czy depresja- tylko osoba z pewnymi poczatkowymi symptomami filtruje rzeczywistosc w sposob, ktory umacnia zaburzone myslenie, co powoduje popadanie jeszcze glebiej w stan depresji. Czlowiek widzi tylko to, co chce widziec i interpretuje wedlug pewnego klucza, a to dziala na zasadzie samospelniajacego sie proroctwa.

          Robiono np badania, ktore wykazaly, ze ludzie ktorzy na swtepie maja wieksza wiare w siebie, majac do wykonania zadanie dluzej probuja, nie zrazaja sie porazkami- i w efekcie czesciej udaje im sie problem rozwiazac- co wzmacnia ich poczucie sily- a ludzie bez wiary w siebie szybko rezygnuja, co oczywiscie umacnia w nich przekonanie, ze sa do niczego.

          I jaki to ma zwiazek z tym, o czym pisze- otoz przebywanie w takim negatywnie oceniajacym, krytykujacym, niezyczliwym otoczeniu chcac nie chcac jest takim filtrem rzeczywistosci, ktory przepuszcza tylko negatywne informacje. Trzeba sporego wysilku, aby ten filtr nie dzialal- o ile to przy dluzszej ekspozycji mozliwe. Mowiac wprost, chyba malo kto ma tyle sily.

          I jeszcze raz- chodzi nawet niekoniecznie o konkretne komentarze czy uwagi, ale o caloksztal wizji swiata. Mysle, ze dobrze zobrazuje to przyklad- kultura obwiniania. W rodzinie, gdzie do problemow podchodzi sie problemowo, sytacja jakiegos bledu jest okazja do nauki, w rodzinie obwiniajacej glownym celem jest znalezc winnego i go osadzic, a czesto jeszcze wywlekac to w przyszlosci by miec w ten sposb 'haka'.To powoduje, ze nastepnym razem jeszcze bardziej dazy sie do znalezienia winnego (i odsuniecia winy od siebie) bo stanie sie winnym w takiej rodzinie to ciezar wielki.

          I czlowiek siedzac w takim schemacie nabiera przekonania, ze zycie i rozwiazywanie problemow tak wyglada- i przenosi te schematy na inne sfery zycia.

          I o to glownie tez tu chodzi- o wplyw tych schematow na inne sfery zycia.

        • zosia_1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 09:30
          zuzi.1 ja rozumiem, o czym pisze kropidło, bo z takimi ludźmi nie działa nic, kiedy próbowała w taki sposób odpowiadać jak radzisz, usłyszałam słowa wypowiedziane z politowaniem i oburzeniem:"Mój Boże!! Co Ty mówisz?? Wiesz co? Ciebie powinno isę nagrać i potem puścić , zebyś się usłyszała , co Ty w ogóle móiwsz" - takie słowa usłyszałam, kiedy próbowałam wytłumaczyć, ze zaraz po wyjściu z kościoła nie przystoi wierzącemu, który tak o sobie mówi, nadawać i obgadywać po kolei każdego spotkanego.
          • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 12:44
            Zosiu ja tez wiem o czym pisze Kropidlo, bo mam takich tesciow, wiec przerobilam z nimi juz rozne sposoby komunikacji. I efekt tego jest taki, ze w mojej obecnosci jak i w obecnosci dzieci staraja sie zachowywac przyzwoicie i kulturalnie. I mi o taki efekt chodzilo. Nie wnikam i nie interesuje mnie co tam sobie w duchu mysla, nie zamierzam zmieniac ich swiatopogladu, oczekuje od nich jedynie poszanowania dla mnie i mojej najblizszej rodziny. Jezeli w mojej obecnosci zachowaja sie nieprzyzwoicie wobec osoby trzeciej, na pewno im to dosadnie wytkne. Efekty takich dzialan sa, tylko trzeba byc konsekwentnym. Po wyjsciu z kosciola i obgadywaniu powiedzialabym wprost, no niezli z was katolicy, tylko przeszli za prog kosciola a juz innym tylki obgaduja, co za hipokryzja.. Byc moze, te komentarze musza byc ostre, aby odniosly jakikolwiek efekt,w postaci pozorowanego uprzejmego zachowania.
            • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 12:55
              zuzi.1 napisała:

              > Byc moze, te komentarze musza byc ostre, aby odniosly jakikolwiek efekt,w postaci
              > pozorowanego uprzejmego zachowania.

              Tyle że u kropidła już taki mniej więcej skutek odniosły - pozorowana grzeczność i spokój.
              W dodatku - trochę inna jest relacja z tego typu teściami, a inna, kiedy to są rodzice, jednak.
              • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 13:24
                Tez odnosze takie wrazenie, ze Kropidlo jakis efekt osiagnal i nalezaloby dalej nie drazyc, i nie oczekiwac wiecej, tylko postawic w tym miejscu granice i przestrzegac, aby dalej ich nie przekraczali I SKUPIC SIE WYLACZNIE NA SOBIE I SWOIM ZYCIU, ktore w ekspresowym tempie przemija. Pomyslec jak chcialoby sie, zeby to zycie wygladalo i zaczac konsekwentnie wprowadzac marzenia w czyn. Zaniechac intelektualizacji a skupic sie na sobie i konkretach z wlasnym zyciem zwiazanych. Oczywiscie, ze tak. Dziecko takich rodzicow ma mnostwo wew. ograniczen i wkodowanych chorych przekazow, ktore musi zwalczyc, odrzucic je i przyjac swoje wlasne zasady. Wiem, ze to jest bardzo trudne do zrobienia, bo najpierw te syfy trzeba w sobie odnalezc, potem je z organizmu wyplenic a nastepnie zaszczepic nowe, zdrowsze, nie majac kompketnie zadnych doswiadczen ze zdrowymi wzorcami. Pozostaje obserwacja innych zdrowszych rodzin i czerpanie z tych wzorow do wlasnego zycia. Pozostaje rowniez wyobrazenie jak sami bysmy chcieli aby te nasze wzorce wygladaly. Czesto dorosle dzieci toksycznych rodzicow ( o ile same nie sa toksyczne) to osoby b. wrazliwe, wyczulone na ludzka krzywde i wrazliwe na cudze granice. I z tej intuicji wlasnej nalezy tez czerpac.
    • kaszub-ska Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 17.01.16, 23:29
      Nie można, jeśli rodzice są toksyczni/zaburzeni, bo takim ludziom nie wytłumaczysz, że ich zachowanie, reakcje, poglądy są nienormalne i krzywdzące. Takie są moje przemyślenia po latach kontaktów z teściami.
      Nie czytałam innych Twoich wątków, ale rozumiem, że nie mieszkasz z rodzicami, jesteś od nich niezależny finansowo, a że nie założyłeś jeszcze swojej rodziny, nie potrzebujesz też od nich żadnej pomocy ani nie masz dylematu pt. dzieci powinny mieć kontakt z dziadkami i pozostałymi członkami rodziny. Jak często spotykasz się z rodzicami? Czy złe relacje z rodzicami wpływają na Twoje relacje z rodzeństwem? Czy masz możliwość spotykać się z rodzeństwem/dziadkami inaczej niż przy okazji wizyt u rodziców? Może za często spotykasz się z rodziną, może zostawiasz im za dużo miejsca w swoim obecnym życiu, może niepotrzebnie zwierzasz się im i oczekujesz wsparcia, którego oni nie są w stanie dać. Czy rodzice oczekują od Ciebie osobistej pomocy, czy z racji wieku jej potrzebują, czy to tylko ich nadmierne roszczenia i metoda na przyciągnięcie Ciebie, żeby móc się wyżywać? Jeśli potrzebna jest im pomoc osobista, ustal co możesz zrobić, nie rujnując swojego życia, pojedź do nich, zrób co masz zrobić i wracaj do siebie. Bez liczenia na miło spędzony czas.
      Tak naprawdę, co daje Tobie pozytywnego kontakt z rodziną? Z opisu wynika, że nic poza uniknięciem poczucia winy za odwrócenie się od własnych rodziców. I moim zdaniem utrzymywanie kontaktu powierzchownego po to, żeby rodziców zadowolić choć trochę a samemu nie borykać się z wyrzutami sumienia to dobre wyjście w Twojej sytuacji.
      Nie łudź się, że rodzicom wytłumaczysz swój punkt widzenia. Nawet gdyby to Ci się udało, pozostaje jeszcze pytanie, co oni z tym zrobią. Zmiana charakteru, przekonań, podejścia do człowieka jest możliwa chyba tylko przy pomocy wieloletniej terapii. Oni mają swój przez lata wypracowany sposób patrzenia na świat i ludzi i teraz musieliby całe swoje życie zakwestionować, gdyby przyznali, że jednak nie zawsze jest tak, jak twierdzą. To jest taki typ ludzi, który zawsze będzie uważał Cię za głupie dziecko, które się nie zna.
      Mój mąż ma niby zdrowe podejście do matki i ojczyma: oni się nie zmienią, oni nigdy nikogo nie lubili, oni zawsze wszystkiego się czepiali, oni nigdy nie zmienią swoich poglądów, ja ich nie słucham, mnie nie interesuje ich zdanie, mogą mówić co chcą, ja się tym nie przejmuję, ja im nic nie będę tłumaczył, bo im i tak nie da się nic wytłumaczyć. Rozmawia z nimi o tym, co nowego w ich miejscowości, wysłuchuje ich narzekań, komentarzy i plotek o innych. I jest to niby zdrowe podejście, gorzej, że jestem jeszcze ja i nasze dzieci. I o ile on ich gadanie potrafi olać, bo znajduje sobie inne zajęcia, to ja nie potrafię, zwłaszcza gdy zachowania teściów są skierowane w stronę naszych dzieci. Więc ciesz się, że nie masz żony i dzieci, bo nie masz dodatkowych problemów, które w tej sytuacji generuje toksyczna rodzinka:) Bo może być jak u nas - mąż był tym najgorszym, póki był sam. Gdy pojawiła się żona i dzieci, to on stał się wspaniałym synem, a to co złe to "przyległości". U nas dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że teściowie mają duży dom, w którym mogą spotkać się wszystkie dzieci ze swoimi rodzinami, a rodzeństwo jest ze sobą w dobrych relacjach, zwłaszcza bracia. W innych okolicznościach mąż nie ma możliwości spotykać się z nimi, a na pewno nie z całym rodzeństwem na raz i nasze dzieci mają możliwość dłuższego kontaktu z kuzynostwem tylko u dziadków. On i jego rodzeństwo teraz mają to, czego nie mieli w dzieciństwie, czyli pełną akceptację rodziców, fajny czas spędzany wspólnie i poczucie posiadania normalnej rodziny. Chociaż ceną jest wyparcie krzywd doznanych kiedyś od tych rodziców i patrzenie na to, jak ci rodzice nie szanują ich bliskich tak jak kiedyś ich nie szanowali. Mimo wszystko im nie dziwię się, że ciągną dalej ten cyrk, bo korzyści dla siebie wynoszą z tego duże. Ale Ty?
    • madi138 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 01:02
      To jest chyba najtrudniejsze, w tej dordze do ''normalnosci''. A mianowicie, pogodzenie sie z tym, ze nasi rodzice sie nie zmienia i nasza relacja nie stanie sie nagle zdrowa i bliska. Nam sie udalo, dostrzeglismy dysfunkcje naszej rodziny, wiec czemu im mialoby sie nie udac?! Moze jesli im to wszystko wytlumaczymy, to zrozumieja i wszystko bedzie inaczej?
      Ale to tak nie dziala. Zmiany moze dokonac, tylko ten kto jej pragnie. A czy oni chca cos zmieniac? Albo inaczej: czy maja swiadomosc, swoich problemow i dostrzegaja, koniecznosc zmiany. Czy tez patologiczne wzorce/schematy sa w nich tak zakorzenione, ze przeslaniaja wszystko inne i racjonalizuja dysfunkcje? No i jak trudno jest sie pogodzic z tym, ze komus bliskiemu nie mozna pomoc...
      Wlasnie przerabiam podobone rozterki w zwiazku z moja mama. Wydawalo mi sie, ze juz sie przyzwyczailam, ze jestem ponad to i wiem ,ze wszelkie proby dyskusji z nia sa bezcelowe. Ale nie wytrzymalam, kiedy zaczela wygadywac okrutne bzdury o chorobie mojego brata. Teraz jest na mnie smiertelnie obrazona, spokj w rodzinie runal, jak domek z kart, a ja sie gryze czy bylo warto. Wiem, ze jest zaburzona i wiem, ze to ja mialam racje, tylko co z tego? Podsumowujac, w takich relacjach trzeba sie pogodzic z tym, jacy sa nasi rodzice i nauczyc sie z nimi obchodzic, bez szkody dla wlasnej psychiki, albo zerwac relacje. To jest cholernie trudne, ale nic nie mozna zrobic.
      "Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego." Modlitwa o pogde ducha, chyba najbardziej tu pasuje. Nic dodac, nic ujac. :)
    • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 12:12
      Współczuję Ci, że od tylu lat nadal nie masz swojego niezależnego życia, ale swoje emocje i działania przepuszczasz przez pryzmat rodziny, na rodzinie się koncentrujesz, na nich skupiasz, ich chcesz zmieniać, o ich zmianę postrzegania ciebie walczysz i tracisz ogromną życiową energię na "pracę nad nimi".
      Najlepsze co możesz zrobić to odejśc od tej rodziny, ich ocen, ich sekowania, ich patrzenia na ciebie jak na nieudacznika - i żyć bez oglądania się "a co oni o mnie powiedzą" "chcę żeby o mnie inaczej myśleli" "chcę żeby inaczej się do mnie odnosili" "jak nad nimi odpowiednio długo popracują i im odpowiednio dobrze wytłumaczę to oni staną się inni" .
      Nie powinienieś z nimi mieszkać, ani "starać się by oni...".
      To strata czasu w wymiarze efektywnego życia, to utrwalanie się w swojej rodzinnej kiepskiej roli i to na własne życzenie.
      Popracuj nad swoim charakterem i wyjdź z toksycznego środowiska krytykantów-narzekaczy.
      Dlaczego ciągle do nich tak mocno lgniesz? ....
      Oni zmian nie chcą bo oni chcą żyć po swojemu. Zmienili trochę styl żeby unikać ostrych awantur, ale to nie znaczy, że zmienili podejście do ciebie o 180stopni, i że nagle z rodzinnego popychadła staniesz się rodzinnym guru.
      "Rozdane" lata wcześniej role rodzinne rzadko ulegają zmianie. A jesli ty sam zmianiasz się tylko pozornie, bo ciągle trzymasz się blisko toksycznych ludzi i chcesz być kochany przez przemocowców, -
      to sam widzisz, że i u ciebie zmiana jest pozorna. Miałeś się szanować i nie pozwalać gnoić, popracowac nad swoją wartością, odpępowić się od krytykanckiej rodziny - a nie zrobiłeś tego. Myślisz, że "pouczając ich" nabierasz wartości w ich oczach. Tak nie jest. Co najwyżej hamują się przy tobie, ale myślą to samo co myśleli, za plecami mówią to samo co mowili i są tymi samymi ludzmi. Gdybyś ty chciał się zmienić i mieć inne życie, to byś się iej rodziny tak uporczywie nie trzymał.... Ale chyba jestes od nich i wzajemnego kotłowania złych emocji uzależniony..
      Smutne, bo ta twoja refleksja obecna na forum pokazuje, że owszem, teoretycznie jesteś dobry, ale praktyka faktycznego emocjonalnego uwolnienia siebie jeszcze nie jest ci dostępna. Patrząc na podobne przypadki wokoło - w tym zakresie czasem całe życie nic się nie zmienia i za kolejne 10 lat , po kolejnych 10 latach starań i wymuszaniu zmian na rodzicach- znowu będziesz miał podobną refleksję...
      Pomyśl, że twoim zadaniem jest zbudowanie nowej rodziny, z kim innym niż rodzice. Na tym się skup. Tam przerób problemy, które się pojawią. Nie trzymaj się tak uporczywie przeszłości - bo masz teraźniejszość i przyszłość. Ale czy na pewno masz? ...
      • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 12:24
        Otoz to, Kropidlo mierzy sie z problemem toksycznych rodzicow juz bardzo dlugo a dalej ma niespelnialne oczekiwania co do ich realnej zmiany. Tego ukladu nie da sie zmienic, mozesz na nich co najwyzej wymoc cieta riposta aby w Twojej obecnosci trzymali niekulturalne jezyki za zebami i Cie nie obrazali wprost czy posrednio. Zmienic ich doglebnie nie da rady zmienic, bo tacy ludzie maja Ciebie jak i inne osoby w ' glebokim powazaniu' i wszystkich ludzi poza samymi soba traktuja jak idiotow. Kropidlo ma tendencje do intelektualizacjia czas biegnie i zycie ucieka. Szkoda tego czasu na takie mielenie po proznicy. Zrob ostre ciecie na kilka lat z nimi i w tym czasie uloz swoje zycie osobiste, czerpiac ze wzorcow swojej partnerki czy innych zdrowszych rodzin, ktore znasz.
        • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 13:12
          Kropidło raczej powinien zadać pytanie
          "czy mając toksyczna rodzinę, jestem w stanie kiedykolwiek się przestać nimi zajmować i wokół nich koncentrować, czy raczej ja-ze swoim charakterem jaki mam- jestem skazany na brak własnego życia i uzależnienie od ich akceptacji póki oni żyją?" .


          • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 13:21
            Jest to też ciekawe sprzężenie zwrotne, Kropidlo jako osoba od zawsze jest krytykowany przez ludzi, ktorych on sam uważa za "chorych" i nieprawidłowo myślących,
            więc starając się ich "zmienić" i "nauczyć jak jest prawidłowo" - sam czuje się "lepszy" bo występuje jako ich "nauczyciel tego dobrego życia".
            Więc jest nie tylko ofiarą sytuacji ale też czerpie z niej korzyści,
            gdyby zajmował się kwestią rodziców tylko w wymiarze "ustalam swoje granice za które was nie puszczam" to by było zdrowe. On jednak ma zapędy do bycia rodzinnym nadzorcą, który chce uczyć rodziców, że maja żyć inaczej niż żyją, dyktować im zasady dobra i zła. Przeznacza energię życiową na "pracę nad rodzicami" zamiast się wyprowadzić z ICH domu i wziąć się za budowanie swojej lepszej rodziny z kim innym.
            • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:26
              nie mieszkam u nich od 20 lat
              • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:49
                I mimo to kręcisz się w kółko koło nich?
                Naprawdę zadbaj o swoje życie i związek z inną osobą, założenie rodziny, jakąś pasję (poza psychologią). Możliwe, że rodzice tak bardzo cię kręcą i chcesz tak bardzo z nimi mieć "stosunki emocjonalne", że masz za dużo wolnego czasu na rozkminianie w kółko tego samego, w poszukiwaniu bliskości cofasz się do rodziny wyjściowej, zamiast iść do przodu.
                Zajęty żoną, 3 dzieciaków i rozwojową pracą wymagającą intensywności wysiłku i analiz dających realny efekt dodatni, czujący się dobrze w swoim nowym życiu i doceniony - zwyczajnie na jakieś stare-znane nawyki rodziców byś wielkiej nawet uwagi nie zwrócił, bo ich reakcje nie wartościowały by cię w żaden sposób, nie podkopywały twojego poczucia wartości własnej.

          • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 13:35
            Dokladnie tak i zadac sobie pytanie czy wlasne zycie chce zmarnowac na zmienianie kogos, kogo zmienic sie nie da. I czy chce za te trudy zyciowe zaplacic SAMOTNOSCIA w zyciu, byc moze samotnoscia az do kresu swojego zycia...
        • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:29
          Moje oczekiwania dawno sie zmniejszyly, przez lata mialem mnieszy kobtakt, od jakiegos roku zaczal sie kontakt zbyt czesty i po prostu zqczalem sie cofac. Widze to i stad ten watek, jako przestroga.
          • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:56
            Przeczytaj swoją odpowiedź. Twoje oczekiwania...
            Skąd w ogóle te twoje "oczekiwania" ? Jesteś dorosły. Możesz żyć jak chcesz. A chcesz stać nad rodzicami i mówić im "moje oczekiwania wobec was są takie że macie być kimś innym niż jesteście, żyć inaczej, zmienić charaktery - bo ja tak chcę". Czy to się bardzo różni od tego co rodzice ci serwują "jesteś beznadziejny, powinieneś żyć inaczej, myśleć inaczej, czuć inaczej"..
            Daj im spokój i odejdź. Zajmij się sobą.
            Możesz im powiedzieć że nie akceptujesz ich pewnych zachowań wobec ciebie i je zablokować, ale nie jesteś w stanie nakazać im być innymi ludźmi niż byli przez całe życie.
            • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 15:56
              Nie.

              Kolosalna roznica. Oczekiwania moje- dac mi spokoj. Oczekiwania ich- masz byc taki a taki.

              Nigdy nie mialem ambicji mowic innym w co maja wierzyc, ubierac sie, co jesc. Starym tez nie.

              Chodzi tylko o sfery mnie dotyczace w mojej obecnosci.
              • alsk9 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 16:02
                Nie mieszkasz z nimi. Oni przyjeżdżają do ciebie i ci dyktują jak masz żyć czy ty przyjeżdżasz do nich?
                • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 16:30
                  Upraszczasz alsk. Odwiedzic wystarcz raz na 3 mies na dzien by rozgrzebac sporo, nawet paroma slowami.
                  A poza tym sa telefony, nie dzwonisz 3 dni pretensje.

                  Prostow teorii, w praktyce jedyne wyjscie to maks rozluznienie relacji.

                  A propo, mieszkalem 5 ulic dalej rok, zgadnij odwiedzalu mnie, mimo zaproszen? Wuesz czemu nie? Aby moc oskarzac, ze nigdy nie zaprosilem.

                  Ja wiem, ze to proste niby i odpowiedzi rez w wiekszosci oczywiste.

                  Mowie znow, chodzi o subtelne, podswiadome, powolne, zwal jak zwal kwestie.
                  • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 16:40
                    kropidlo5 napisał:

                    > A poza tym sa telefony, nie dzwonisz 3 dni pretensje.

                    Ja miałam pretensje, że zadzwoniłam DOPIERO PO 13:00, choć poprzedniego wieczora rozmawiałam z matką prawie pół godziny. I jak dzwoniłam tylko raz dziennie, to też były pretensje.

                    > Prostow teorii, w praktyce jedyne wyjscie to maks rozluznienie relacji.

                    Dlaczego wciąż tego nie zrobiłeś?

                    > A propo, mieszkalem 5 ulic dalej rok, zgadnij odwiedzalu mnie, mimo zaproszen?
                    > Wuesz czemu nie? Aby moc oskarzac, ze nigdy nie zaprosilem.

                    Dlaczego wciąż utrzymujesz ten kontakt?

                    > Mowie znow, chodzi o subtelne, podswiadome, powolne, zwal jak zwal kwestie.

                    Dlaczego wciąż się na nie wystawiasz?

                    Rozumiem już, że moje doświadczenia z matką to pewnie mały pikuś w porównaniu z Twoimi - i tym bardziej nie mogę zrozumieć, dlaczego godzisz się na to traktowanie?
                    Pisałeś, że potrzebujesz "powodu", żeby kontakt zerwać, rozumiem to, bo sama nie umiałabym zrobić tego bez powodu. Ale Ty dostałeś milion tych powodów. Na jaki powód czekasz? Jaki byłby wreszcie wystarczający?
                    • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 16:59
                      W gre wchodza wyrzuty sumienia i co zabrzmi mozr dziwnie, empatia prwna.
                      • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 17:07
                        kropidlo5 napisał:

                        > W gre wchodza wyrzuty sumienia i co zabrzmi mozr dziwnie, empatia prwna.

                        Po raz kolejny w ostatnim czasie cytuję to samo:

                        "Mistrz zapytał kogoś, kto przyszedł do niego z prośbą o pomoc:
                        - Czy rzeczywiście pragniesz uzdrowienia?
                        - Gdybym nie pragnął go, to czy zadałbym sobie trud przyjścia do ciebie?
                        - Oczywiście. Większość ludzi tak postępuje.
                        - Dlaczego?
                        - Nie szukają uzdrowienia. To zbyt bolesne. Szukają ulgi.

                        Do swoich uczniów Mistrz powiedział:
                        - Ludzie, którzy pragną uzdrowienia, byleby nie łączyło się ono z cierpieniem, podobni są do tych, którzy opowiadają się za postępem, pod warunkiem, że nie trzeba będzie dokonać żadnych zmian."

                        De Mello

                        Zawsze COŚ wchodzi w grę i są jakieś koszty. Rzadko kiedy ktoś zrywa kontakt z rodzicami i odczuwa wyłącznie ulgę. Pytanie - co wolisz?

                        "Empatia prwna" - "prawna"? czyli poczucie obowiązku? Czy chodziło o coś innego?
                      • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 17:43
                        Kropidlo poczytaj to: sonsofnarcissisticmothers.org. Polecam.
                        • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 22:19
                          Dzieki.
                        • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 06:56
                          Ta strona to strzal w 10
                          • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 11:41
                            To poczytaj jeszcze ta: narcissists-suck.blogspot.com.
                            • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 25.01.16, 21:04
                              Kropidlo mam pytanie, a ktorym z typow Enabling fathers opisanych na stronie sonsofnarciss... jest Twoj ojciec?
                              • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 25.01.16, 22:08
                                Ostrich
      • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:33
        Powiem tak, jeden terapeuta po wysluchaniu opowiesci paru z mojego czasu mlodosci powiedzial, ze wiele slyszal ale teraz ma ochote zdemolowac pokoj. Inny powiedzial cos podobnego. Wiec mam pewna skale.

        O co interesujave, konkluzja obu byla podobna- ze jestem wyjatkowo silna osoba, ze majac tali bagaz dosc dobrze sobie radze.

        Tak wiec rozne sa perspektywy, trzeba miec tez dla siebie troche wyrozumialosci.
        • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 14:51
          Bez watpienia Twoi rodzice to ciezki kaliber toksycznosci, pamietam Twoje wpisy. Ale masz spora wiedze na ten temat i stad oczekiwania, ze sie z tego otrzasnales i poradziles juz sobie z tym koszmarem. Czy udalo Ci sie zalozyc rodzine lub byc w zwiazku z kims, czy czujesz sie szczesliwym czlowiekiem i czy dalej mieszkasz za granica ?
          • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 16:04
            Mieszkam w pl. Blad duzy bylo na jakus czas zaieszkac w tym samym miescie po powrocie.

            Poradzic sobie to wzgledne, teraz mam kryzys i widze ostrzej.

            Rozne momenty sa w zyciu.



            • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 17:48
              Po co wrociles do Pl? Powinienes sie trzymac od rodzicow z daleka. Jezeli nie daja Ci jak na razie powodu, poprzez subtelna gre, zeby z nimi zerwac, to SPROWOKUJ ten powod i zerwij z wielkim buuum na dlugi czas. Oni Ci szkodza, sa jak gangrena!
              • madi138 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 18:10
                W naszej kulturze miłość i szacunek do rodziców, są tabu. "Czci ojca swego i matkę swoją".
                • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 20:54
                  To czas najwyzszy to tabu zmienic. Mnostwo jest takich zaburzonych rodzicow a w Pl wiedza nt. tego zaburzenia jest znikoma. Dzieci takich rodzicow mecza sie latami z chorymi ludzmi , zamiast odciac sie od rodzicow i zadbac o swoje zycie i zdrowie. A tacy rodzice na zewnatrz udaja zdrowych ludzi a czesto tez swietszych od papieza. A obcy ludzie nie wiedzac o ich zaburzeniu nabieraja sie na to, ze sa to normalni psych. ludzie. A ci ludzie nie sa normalni. tylko zaburzeni. Przy czym kazdy przypadek takiego czlowieka moze byc w rozny sposob zaburzony, na ogolnej skali tego zaburzenia, co dodatkowo utrudnia zrozumienie tego problemu. Dorosle dzieci takich rodzicow po wieeelu latach prania mozgu zmagaja sie z uzaleznieniem psych. ipoczuciem winy wobec rodzicow. Wiedze nt. tego zaburzenia nalezy szerzyc w sieci. Problemem jest to, ze nawet po kilku latach terapii takim ludziom ciezko jest sie uwolnic od toksycznych rodzicow.
                  • basiastel Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 20:07
                    Wiesz Zuzi, odcięcie się od takich toksyków nie kończy sprawy. Człowiek latami nękany/manipulowany/nie szanowany ( a w wypadku członków rodziny to raczej długie lata ) nosi w sobie niszczący go gniew na takie traktowanie i tego draństwa trudno się pozbyć - nawet gdy z toksykiem nie ma już kontaktu.
                    • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 22:12
                      Tak, bo nie chodzi tylko.o te osoby, albo nawet nie glownue o nie ale wlasne reakcje, taka sumaryczna konkluzja.
                    • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 09:37
                      basiastel napisała:

                      > Wiesz Zuzi, odcięcie się od takich toksyków nie kończy sprawy.

                      Ale od czegoś trzeba zacząć. Jeśli chce się cokolwiek zmienić.
                      Nikt nie twierdzi, że to załatwi wszystko i pomoże na wszystko. To jest początek. I ma ułatwić dalsze radzenie sobie z problemem.
                      • basiastel Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 14:17
                        To prawda, sama , jak pisałam, zerwałam kontakt z bratem. Ale do dziś mnie telepie, jak widzę zaadresowaną jego pismem kopertę z kolejnymi jakimiś życzeniami dla mnie w środku. Muszę jeszcze raz pogonić.
                        • ola_dom Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 14:33
                          basiastel napisała:

                          > To prawda, sama , jak pisałam, zerwałam kontakt z bratem. Ale do dziś mnie telepie,
                          > jak widzę zaadresowaną jego pismem kopertę

                          No właśnie - telepie tylko, jak widzisz. A na co dzień już nie.
                          Nie twierdzę, że da się raz na zawsze skutecznie "wyleczyć" z każdej takiej toksyny. Ale warto zrobić wszystko (albo chociaż cokolwiek), żeby ją zminimalizować.
                          A potem zrobić kolejny krok, i kolejny.
                    • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 17:03
                      Wiem Basiastel, mi kilka lat cyrkow w wykonaniu tesciow tak podnioslo cisnienie, ze na sam dzwiek glosu i slowa nie skierowane do mnie, ale tym tonem wrrr, noz mi sie w kieszeni otwieral i granat samoistnie odbezpieczal :-) ale ja mam tak, ze nie przepuszcze, za toksyczne zachowania wyciagam niewygodne konsekwencje i to dlugookresowo. I doprowadzam do sytuacji, ze sprawiedliwosc wychodzi na wierzch. A wtedy w.ku..w znika samoistnie :)
                      • basiastel Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 20:00
                        No właśnie, ja mam odczucie, że się nie odwinęłam i coś czuję, że to jeszcze zrobię, by wku..w zniknął .
                        • zuzi.1 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 20:53
                          Polecam dla oczyszczenia. Poza tym takie dzialanie b. mocno zniecheca takiego toksyka do kolejnych toksycznych zachowan. Toksyczni ludzie lubia krzywdzic ale b. nie lubia byc na miejscu swoich ofiar.
              • paris-texas-warsaw Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 18:37
                Jeśli Kropidło chce zerwać jednym ze swoich schematów, o którym pisał np. tłumaczenia się, to niech lepiej nie szuka pretekstu, bo to będzie właśnie rodzajem tłumaczenia się. Lepiej wtedy zerwać bez słowa. Ale jeśli problemami jest, że rodzice mowią, że ktoś chodzi do koscioła i to jest dobrze, albo że ktoś dużo pracuje i to jest dobrze, a dla Kropidła to jest problem, to wątpię, czy w ogóle wszystkiego nie bierze za krytykę - u rodziców, czy u obcych, i ten "schemat" jak to pisze Kropidło, czy strarą nomenklatura kompleksy, albo niskie poczucie własnej wartości, nie ginie nawet ze śmiercią osób, które nas w te "schematy" wdrożyły. Dlatego takie zerwanie dałoby pewnie więcej siły na działanie, ale i tak starych sposobów reagowania Kropide nie wypleni. Dzień w dzień jest masa ludzi, które mają inne priorytety niż my i się z nimi mniej lub bardziej obnosza i trzeba żyć, jakoś te priorytety szanować, ale swoich zmieniać nie trzeba, ani siebie też zmieniać nie trzeba pod te priorytety. Tu to jakby Kropidło chciał, żeby rodzice się nim zachwycali, że to on jest najcudowniejszy etc. To akurat nie jest schemat tych rodziców, jakby trafiło na innych, to by się tak zachwycali i też to jakieś mogło problemy generować, jeśli to natężenie pochwał by było za duże. Myślę, że nie warto głównie podtrzymywać relacji z osobami nam wrogimi, bo to jest perwercha, a nie empatia.
                • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 22:18
                  Ja wiem, ze problem jest we wlasnej glowie, mowie o tym caly czas- ze chodzi o przenoszenie schematow na inne sfery. O roli rodziny mowie w kontekscie odswiezania i podtrzymywania schematow, z ktorymi sie walczy.
                • kropidlo5 Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 07:00
                  Wszysto bierzesz za krytyke albo boisz sie jej bo masz wdruowany schemat, ze za krytyka niechybnie pojawi sie przemoc albo jakis szantaz.Krytyka to wstep do zmiamy, ktorej zada krytylujacy i ktora wymusi bez wzgledu na srodki.
                  • paris-texas-warsaw Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 19.01.16, 10:02
                    Tak, rozumiem. Jakoś nie podchodzą mi te nazwy schematy, bardziej lubię wzorce, albo sztywność poznawcza;) Ja bym tak powiedziała - że teoretycznie takie spotkania z ludżmi, którzy nas latami wtłoczyli w niekorzystne schematy, możnaby potraktować jako poligon do odkręcania tych schematów. Ale nie w celu poprawy stosunków, ani zmiany tych osób, ale w celu korekty własnego sztywnego myslenia i reagowania w odpowiedzi na ataki czy "ataki" (które są w głowie nierzadko tylko). Ale w praktyce, jesli np. odnajdujesz zachowania takich osób w tym www.sonofnarcisticm to to jest bardzo wysoko położona poprzeczka i może to byc za trudne. Ja sama ostatnio złapałam się na pewnym wzorcu reagowania i interpretowania czyichs zachowań, które bym powiązała z traktowaniem mnie przez własną matkę. Wyszło to w sytuacji, w której byłam właśnie bardzo dobrze potraktowana, ale źle to zinterpretowałam, doszukałam się czegoś. Tylko dlatego to dostrzegłam, bo wcześniej wiele czasu poświęciłam na tę sprawę i była jeszcze ze mna osobą, z którą o tym wcześniej rozmawiałam. Mogłam się na spokojnie zastanowić, wrócić do tamtej osoby, jeszcze raz porozmawiać. I to była dla mnie taka korekta schematu (czy jak zwał to zwał). Ale w komfortowych warunkach i w sytuacji, w której zachowanie negatywne mnie nie spotkało, tylko pozytywne, w którym ja się czegoś doszukałam. I ja tą drogą zamierzam iść, z pozytywnymi ludźmi, bo takie relacje, też nawet traktując je stricte "terapeutyczne" wydaja mi się efektywniejsze.
        • paris-texas-warsaw Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 15:12
          Kropidlo, miło Cię widzieć:)
          Ja chciałam napisać, że zgadzam się prawie ze wszystkim, co pisze sam Kropidło (oprócz tego, że relacje w jego rodzinie były skomplikowane, raczej inaczej bym to nazwała) i inne osoby. Dodałabym tylko, że o ile wszystkie teorie czy przemyslenia Kropidły są poprawne, przynajmniej w odniesieniu do niego, to dobrze by było nie traktować swojego życia jak eksperymentu mającego potwierdzić te teorie (to taki eksperyment, który jest bardzo nieetyczny, ale na pewno się by powiódł), ale z funkcji opisującej wejść na funkcję aplikacyjną. Czyli - jeśli kontakt utrwala niekorzystne schematy, to takie kontakty wyeliminować.
          Ja bym dodała taką obserwację - jak widzę osoby, które bym nazwała w pełni zdrowymi psychicznie, autonomicznymi, zadowolonymi, spełniającymi swoje cele, etc. etc. to oprócz tego, że fatycznie mało je obchodzą negatywne opinie innych, to takie osoby zazwyczaj unikają bezproduktywnych, męczących spotkań i wg mnie w ten sposób dodatkowo podnoszą jakość swojego funkcjonowania. To jest jasne, że środowisko (i ludzie w tym środowisku...) wpływają na człowieka, a nawet - długość życia;)
          Do tego - ja tak rozumiem wychodzenie z różnych schematów - czasem coś robi się wbrew sobie, albo wbrew jakiejś swojej chorej części i to może nie być miłe, ale jest korzystne. Narkomana nie namawia się specjalnie do znajomości z dilerami w trakcie odwyku, tak jak seksoholików do wizyt w domach publicznych. Z różnych względów - tez nabywania jakiejś siły, dystansu, etc.
          I myślę, że na Twoim przypadku Kropidło widziałabym jakieś ograniczenia psychoanalizy, chyba że sam się szkolisz na psychoanalityka;) Dałabym Cię do takiego ostrego behawiorysty, no może terapeuty poznawczo-behawioralnego, ale nie jakichś ciepłych kluch, tylko takiego ostrego, który by Ci własnie zupełnie nie odpowiadał, żebyś na nim się ćwiczył.
          Ja mam tylko jedno pytanie - a czemu tych Twoich terapeutów było dwóch, zrezygnowałeś w trakcie z terapii?
          Pozdrawiam serdecznie:)))
          • paris-texas-warsaw Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 18.01.16, 15:14
            Ps. Oczywiście akapit o psychoanalizie i behawiorystach, to moja typowa psychoanalityczna projekcja, rzadko tu piszesz, to wyjaśniam:)))
    • vilez Re: Czy relacje z rodzicami mozna realnie zmienic 20.01.16, 09:53
      Nie da się. Można tylko oddziaływać na siebie. Dwie drogi tego oddziaływania: 1. Wyzbyć się nadziei na polepszenie relacji od strony toksycznej części rodziny. 2. Zgodzić się na relacje powierzchowne lub wprost: żadne.

      Od tej strony jakość naszego życia zależy od nas samych. Nie naprawimy cudzego życia, nie skorygujemy cudzych postaw. Możemy tylko chronić siebie, swoich partnerów i swoje dzieci przez wejściem w toksyczny układ z chorą częścią rodziny.
      Ale do tego trzeba odbyć żałobę po swojej tęsknocie za szczęśliwą rodziną. Takiej rodziny nie ma i raczej wątpliwe jest, by kiedyś taką się stała.
      Nic- żadne więzy krwi, rodzinne ustawienia typu: "dzieci nie będą miały dziadków/wujostwa/kuzynostwa", żadne "przyjaźnie", interesy czy biznesy nie są warte trwania w toksycznych relacjach.

      Co do wykonania odcięcia się od rodziny czy ograniczenia kontaktów z rodziną zostało już wiele powiedziane wyżej, więc nie będę powtarzała.

      Praca nad własną wartością jako osoby- spoza układów wszelakich, docenienie tego kim się jest i że się jest człowiekiem wartościowym, który nie musi się potwierdzać przez konfiguracje rodzinne- powinno pomóc.
Pełna wersja