sly_86
19.01.16, 10:06
Witam
Moj syn już od paru dobrych lat bał się ciemności, ale nie było to na tyle problematyczne żeby podjąć jakieś poważniejsze kroki - zawsze przy zasypianiu nakrywał się cały kołdrą i tak zasypiał. Nigdy nie zasypiał przy zgaszonym świetle, zawsze towarzyszyła mu nocna lampka. Rozmawialam z nim często o tym ale tłumaczył się, że tak jest mu wygodnie.
Trwało to pare lat, aż nagle ok tydzien temu zaczął budzić się ok godziny 3-4 i wołać mnie żebym z nim spała. Przez pierwsze pare nocy budził sie co godzine i zapalał w środku nocy wszystkie możliwe światła w pokoju, ale lęk nie znikał.
Wiem że stach przed ciemnością to pewien etap w życiu każdego z nas, ale on ma już 10 lat a strach zamiast zanikać, potęguje się.
Prosze doradzcie mi co powinnam zrobić. Podkreślam że rozmowa nic nie daje, im bardziej mu tłumacze że w ciemności nic nie ma, że to jego wyobraźnia, tym bardziej mam wrażenie że on się zamyka przede mną żeby mnie nie martwić. Przytakuje mi dla świetego spokoju.
Zaczełam już myśleć poważnie o psychoterapii bo tylko to przychodzi mi już na myśl