lot.ti
20.01.16, 12:37
Dziadkowie mojego faceta chcą rozwiązać umowę dożywocia z wnukami - dziećmi jego stryja - wnieśli sprawę do sądu. Jego rodzice (przyszli teściowie) chcą abym zeznawała w sądzie. Rzecz w tym, że nie mam nic do powiedzenia, nic o stosunkach panujących w domu dziadków nie wiem, nigdy tam nie byłam. Powiedzieli wprost, że zostanę poinstruowana co mam powiedzieć w sądzie. Uważają za oczywistą oczywistość, że moim obowiązkiem jest pomóc rodzinie, czyi im. Cośtam niejasno przebąkiwali, że jak się wszystko powiedzie to i my skorzystamy.
Próbowałam rozmawiać o tym z moim mężczyzną, ale on nie chce tego tematu podejmować, bo uważa że rodzice powiedzą co mam mówić w sądzie. O moich wątpliwościach nie chce nic słyszeć, bo wg niego "rodzice wiedzą co robią".
Ja niestety nie mam pewniści czy sobie poradzę z tą sytuacją, ani jakie będą skutki jeśli kłamstwo wyjdzie na jaw. Chyba powinnam na własną rękę porozmawiać z prawnikiem... (?)