Terapia i życie

21.01.16, 23:51
Dziewczyny,

Od pewnego czasu jestem na terapii indywidualnej. Początki były dość przyjemna,wiele sie dowiedziałam tak na poziomie poznawczym, milo było z kimś poważnie porozmawiać. Sądziłam że terapia w sumie nie jest mi potrzebna, nie przeżyłam jakiegoś ogromnego hardcoru w życiu ale było miło. Ciągle mam pod skórą takie poczucie, że ta terapia moja to wymysł starej wariatki i ze to ja dramatyzuję, po lekarzach biegam, pretensje mam do mojej jakże cudne rodziny zamiast ogarnąć się i wziąć się w garść. To moje odczucia. To mnie jakoś broni przed otwarciem się.
Ale coś się ostatnio zmieniło, byłam ciągle zła. Dowiedziałam się że to przez smutek, że zmieniam go w złość. Tydzień temu pierwszy raz mnie ruszyło na terapii, pierwszy raz płakałam i po raz pierwszy tak mnie trzasnelo. Niewiele wydarzeń w moim życiu wywołało podobny wstrząs. Nie mogłam oddychać, czułam się bardzo bardzo zmęczona, bez sił, otumaniona, nie bardzo wiedziałam co się dookoła dzieje...pozwoliłam sobie to przeżyć, dopuścić te emocje. Staram się też zaakceptować smutek.
Wczoraj na spotkaniu próbowałam się otworzyć jeszcze. Ake ciągle słyszę wewnętrzny głos 'wymyśla znowu, nie dramatyzuję, robisz z siebie ofiarę ' i to mnie powstrzymuje.
Poza tym czy terapia ma sens? Jestem smutna, czasem bardzo smutna, pozwalam sobie nie być siłaczką. Ale ile pracy przede mną. .czy dam radę? Czy to mi pomoże? Czy coś sobie wymyśliłam i w ogóle terapię są dla wariatów a ja tylko szukam problemów?

Doradźcie coś dziewczyny,pocieszcie..
    • krokodil123 Re: Terapia i życie 22.01.16, 05:34
      Jak idzies do dentysty i boli cie siódemka to też wymyslasz że wszystko ok, nic cię nie boli, ty tylko na czyscienie kamienia....A w duchu liczysz że ząb sam się wyleczy?
    • asia_i_p Re: Terapia i życie 22.01.16, 10:16
      Terapia moim zdaniem ma sens, jeżeli przed terapią w twoim życiu było coś, co nie pozwalało ci żyć szczęśliwie, jeżeli na pytanie "Czy jesteś szczęśliwa?" musiałabyś odpowiedzieć "Nie" albo "Tak, ale . . .". No chyba, że po tym ale tkwi coś namacalnego i nie do ruszenia, typu ciężka choroba dziecka lub własna, katastrofa finansowa, itd. - ale gdyby te "ale" wyraźnie tkwiły w twojej głowie, to chyba warto usunąć, nawet kosztem ciężkiej i przykrej pracy, żeby potem być szczęśliwa.

      Myślę, że jeżeli wewnętrzny głos ci mówi "nie dramatyzuj, robisz z siebie ofiarę", to tej terapii potrzebujesz. Gdybyś jej nie potrzebowała, to byś ewentualnie miała opory, czy nie lepiej wydać tę kasę na fajną bluzkę, a nie wymyślała, że nie masz do terapii moralnego prawa - to wskazuje, że ta terapia chyba ci się przyda
    • differentview Re: Terapia i życie 22.01.16, 10:46
      jakis tam hardcor byl w Twoim zyciu skoro wstrzas na terapii przezylas; cala reszta to szukanie wymowek; terapia dla wariatow... litosci, po co pisac takie glupoty? nawet smieszne to nie jest
    • paris-texas-warsaw Re: Terapia i życie 22.01.16, 11:01
      Ja Cię pocieszam:)
      Jeśli już nie płacisz kasy matce i jej facetowi na życie to już pół terapii za Toba, jeśli oddali Ci tę już zapłaconą kasę, to możesz terapię skończyć;)
      Będzie spoko:)

      • mytoya Re: Terapia i życie 22.01.16, 23:12
        Chciałabym aby była to.polowa terapii. Nie daje już kasy matce ani jej partnerowi, nie sponsoruje juz. Choć jeszcze mnie coś tam uwiera no ze powinna to czy tamto. Ale już niewiele.
        Od paru miesięcy mam swoją kuchnie, żyję się o wiele lepiej. Mogłam się bardziej odciąć od matki.

        Planowałam zakup działki i budowę domu. Ale ciągle mnie coś powstrzymywać bo wiedziałam że jak matka się dowie to będzie awantura i wielka obraża a ja mogę sobie z tym nie poradzić. Powiedziałam o tym na terapii, że się tak z tym waham. I dotarło do mnie ze dopóki się nie uwolnić sie od matki, poczucia winy i poczucia powinności oraz odpowiedzialności , to nie będę w stanie podjąć świadomej i pewnej decyzji. Wiec pracuje nad sobą. Naprawdę ostatnie parę tygodni jest zmiana.
        • zuzi.1 Re: Terapia i życie 22.01.16, 23:49
          To pracuj tak dalej. To kupno dzialki i budowa domu lub nawet kupno wlasnego fajnego mieszkania pozwoliloby Ci sie odciac calkowicie.Matke masz toksyczna i kompletnie ignorujaca a przy tym pasozytnicza. Terapia to koniecznosc w takiej sytuacji. Trzymaj sie i nie poddawaj i nie odsuwaj decyzji o odrebnym lokum w nieskonczonosc, bo ceny rosna i nie warto latami zwlekac.
    • barteksmolinski Re: Terapia i życie 03.02.16, 12:52
      Jeśli wiyty u terapeuty ci pomagają to warto na nie chodzić. Często zdarza się że nie pomaga, a w takim przypadku najlepiej zmienić terapeutę.
Pełna wersja