morabal
07.02.16, 21:27
Witam,w moim przypadku doszlo do tego ze bojąc sie baterii podtanowilam posprzątać mieszkanie i wyjelam nieszczęsne czarne pudelko z szafy,dzieci w pokoju,a ja wyjmuje rzeczy,stosy kabli poplątanych,a potem zaczelam sie bać ze może cos tam bylo w tych kablach? Moze bateria mi z nich wypadla a ja niezauwazylam? No i przeszukałam cale mieszkanie przez 5 h,mąż sie na mnie wsciekl,potem okazało sie ze popelnilam blad bo po usprzatnieciu nie sprawdziłam dzieciom rak,dzieci siedzialy w niewysprzatanym drugim pokoju i ja je wpuscilam do tego wysprzatanego żeby wziac sie za drugi,ale nie sprawdziłam rąk,zanim sprawdziłam to juz grzebaly w zabawkach,w szafie i co? Wieczorem od 15.00 do 20.00 drugie sprzatanie i sprawdzanie. Mąż nie wytrzymal i zapusal mnie do psychiatry,idę prywatnie. Mam pytanie czy leki trzeba brać do konca życia,czy one przez jakiś czas spowodują ze mój mozg sie naprawi i będę mogla normalnie funkcjonować bez nich? Czy jest ktos kto brak leki na nerwice i czy podleczyl sie nimi a potem dzieki nim mogl wyzdrowieć ale juz ich nie lykac?