Leki psychotropowe na cale zycie?

07.02.16, 21:27
Witam,w moim przypadku doszlo do tego ze bojąc sie baterii podtanowilam posprzątać mieszkanie i wyjelam nieszczęsne czarne pudelko z szafy,dzieci w pokoju,a ja wyjmuje rzeczy,stosy kabli poplątanych,a potem zaczelam sie bać ze może cos tam bylo w tych kablach? Moze bateria mi z nich wypadla a ja niezauwazylam? No i przeszukałam cale mieszkanie przez 5 h,mąż sie na mnie wsciekl,potem okazało sie ze popelnilam blad bo po usprzatnieciu nie sprawdziłam dzieciom rak,dzieci siedzialy w niewysprzatanym drugim pokoju i ja je wpuscilam do tego wysprzatanego żeby wziac sie za drugi,ale nie sprawdziłam rąk,zanim sprawdziłam to juz grzebaly w zabawkach,w szafie i co? Wieczorem od 15.00 do 20.00 drugie sprzatanie i sprawdzanie. Mąż nie wytrzymal i zapusal mnie do psychiatry,idę prywatnie. Mam pytanie czy leki trzeba brać do konca życia,czy one przez jakiś czas spowodują ze mój mozg sie naprawi i będę mogla normalnie funkcjonować bez nich? Czy jest ktos kto brak leki na nerwice i czy podleczyl sie nimi a potem dzieki nim mogl wyzdrowieć ale juz ich nie lykac?
    • akn82 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 07.02.16, 23:03
      Mąż podjął bardzo dobrą decyzję o przyspieszeniu wizyty u psychiatry.
      Leków nie trzeba brać przez całe życie. Rzadko kiedy sytepuje sytuacja, że leczy się coś dożywotnio. Z psychotropami jest podobnie. Naprawiają bichemię w mózgu i się je odstawia.

      Trzymaj się ciepło!

    • nammkha Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 08.02.16, 06:42
      Nie bój się tego, że będziesz brała leki przez całe życie. Najlepiej teraz o tym nie myśl. Istotne jest tu i teraz. Pamiętaj tylko, aby zapisać się też do terapeuty, aby szukać przyczyn Twojego obsesyjnego strachu o dzieci.
      Powodzenia:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 08.02.16, 08:31
      Nie każde leki związane ze stanem psychicznym są lekami psychotropowymi. Nie każde trzeba brać do końca życia. Niektóre mają działać objawowo i pi ustąpieniu objawu są wycofywane
      ale każda zmiana leku,jego dawki lub zaprzestania brania należy czynić jedynie pod kontrolą lekarza
      leki psychiatryczne działają powoli. Nie od razu przychodzi ulga. Nie wolno przerywać kuracji. Tak samo poprawa nie powinna skutkować zaprzestaniem aplikacji leku. Wszystko i zawsze w przypadku takiej kuracji musi odbywać się pod kontrolą medyczną. W Pani przypadku warto włączyć psychoterapię obok farmakologii. Zdaje się że ma Pani taki zamiar,którego nie warto porzucać. Pisałam w Pani innym wątku, że są dostępne terapie refundowane przez NFZ, wiec będzie mozna z tego skorzystać. Proszę tez nie zwlekać. Trzeba dać ulgę sobie i rodzinie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • vilez Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 08.02.16, 11:11
      Ciekawam (retorycznie), co na to Twoje dotychczasowe forumowe obrończynie przed psychiatrą...
      • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 08.02.16, 22:36
        Dzis mąż poinformował mnie ze na nfz zapisał mnie do psychiatry i psychologa,a termin nawet niedługo bo początek marca. Pójdę,choc sie strasznie boje,ale pójdę,bo widzę ze sama sobie robię krzywdę,dzieciom itp. Sama widzę ze mam paranoje jak np.to ze wrócimy ze spaceru,w domu porządek bo robiłam 4 godziny i wszystko jak krew w piach bo zapomnę sprawdzić podeszwę buta,a mieszkanie mamy Male,dzieciaki często przynoszs buty dla zabawy i co od nowa sprzątać? Ja bym to zrobiła dla spokoju sumienia ale nie mogę bo mąż sie ze mną wtedy kłóci i niestety wbrew sobie nie sprzątam. Mam tylko pytanie czy to ze pójdę do psychiatry na nfz to będzie w papierach? Nie wiem co będzie kiedyś,a jesli mąż będzie chcial sie rozwieść i odebrać mi dzieci to co wtedy,poda ze się lecze psychiatrycznie i dzieci mi zabierze. Czy mogą mnie bez zgody mojej umieścić w szpitalu? Tego się boje,poszlabym na rozmowę ale boje sie właśnie tego.
        • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 08.02.16, 22:39
          Co do obronczyn przed psychiatra ja bym poszla do psychologa,ale musze isc do psychiatry bo inaczej mąż mnie na sile zawiezie. Sama nie wiem czy leki to nie jest jednak chemia? Noe bardzo chce się truć chemia,a potem walczyć z uzależnieniem od niej.
          • ola_dom Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 10:00
            morabal napisał(a):

            > Sama nie wiem czy leki to nie jest jednak chemia? Noe bardzo chce się truć chemia,a potem
            > walczyć z uzależnieniem od niej.

            Morabal - to jest taka "chemia", której brakuje w Twoim mózgu. Coś w nim nie działa do końca prawidłowo, procesy biochemiczne nawalają i trzeba je uzupełnić.
            Tak jak cukrzyk uzupełnia insulinę, której jego organizm nie wytwarza, a chory na niedoczynność tarczycy uzupełnia tyroksynę, której jego tarczyca nie produkuje w wystarczającej ilości. Tak to można porównać.
            Boisz się na zapas leków od psychiatry, a tego, co się bez nich z Tobą dzieje, nie boisz się?
            • amb25 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 13:49
              To nie do konca tak.
              Bo w ulotkach dla pacjentow wielu lekow psychotropowych pisze, ze mechanizm dzialania leku nie jest do konca wyjasniony. Zreszta mechanizm powstawania samych chorob psychicznych nie jest jednoznacznie wyjasniony.
              Czsami tablekti pomagaja czasami nie. To zalezy od wielu czynnikow. Czasami sa niezbedne czasmi nie - najwazniejsze to madry lekarz.
              Dobiera sie je na podstawie prob i bledow. W grunice rzeczy to loteria z prawdopodobienstwem wygranej 50%. Czasem trzeba przejsc przez wiele tabelekte zanim (o ile) znajdziesz te wlasciwe.
              Ostatnio slyszlam wywiad z pewna pania Psychiatra z Finlandii, ktora powiedziala ze coraz wiecej jest pacjentow ktorym depresja przechodzi w chroniczna i musza brac tabletki do konca zycia, i ona wlasnie prowadzi badania, bo podejrzewa, ze to wlasnie dlugotrwale branie tabletek powoduje to ze depresja przechodzi w chornicza i tabletki trzeba brac do konca zycia. I kolo sie zamyka.
              Z drugiej strony jest w F. Tornio gdzie tabletek nawet w przypadku schizofrenii sie prawie nie stosuje - opracowano inny model leczenia - i daje on doskonale efekty (krotsze i lagodniejsze nawroty chorob, wieksze mozliwosci powrotu do aktywnego zycia). Jest tez tanszy (bo rzadziej ludzie ida na rente), ale nie wprowadza sie go bo wymaga wiecej wiedzy i przedewszystkim zaangazowania od calego personelu. I w raporcie, ktory czytalam to wlasnie byla glowna przeszkoda. Przepisanie tabetek jest latwiejsze, czasami pociaga za soba rozne korzysci, i przede wszystkim nie wymaga angazowania sie w problemy pacjenta... 30 min. i nastepny...
              • paris-texas-warsaw Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 10.02.16, 20:16
                Dzięki za ten wpis, nie znałam tych informacji. Ja jestem jak najdalsza od leków w ogóle, gdzie są inne mniej chemiczne metody i widzę, jest to dla wielu osób ważne. Z tego co zawsze podkreślano, to leki przeciwlękowe (benzodiazepiny) bardzo szybko uzależniają, ale ostatnio przeczytałam, że może wcale nie są gorsze od stosowanych coraz szerzej przeciwdepresyjnych... O nich z kolei nie mówi się, że nie uzależniają, ale zejście z nich jest czasem bardzo ciężkie i są zespoły odstawienne i różne problemy np. seksualne mimo wolnego zmniejszania dawek. Wg mnie zawsze warto stosować leczenie od środków mających najmniej ewentualnych skutków ubocznych i np. jak terapia nie działa, to wtedy. Tak np. działają o ile wiem "czyści" behawioryści i od swoich metod zaczynają bez leków i choć do ich ideo mi jakoś nie po drodze, to to jest wg mnie podejście ostrożnościowe. W ogóle badania leków to niesamowity temat, finansowanie badań na oddziałach psychiatrycznych to też niesamowita kwestia. Polecam książkę "Śmierć jako skutek uboczny" oraz wpisanie sobie w internet, jak ludzie przeżywają w praktyce, a nie teorii odstawianie leków. Z tego względu ja jak najbardziej rozumiem Morabal i jej obawy.
                Morabal, piszesz, jakbyś była marionetką w rękach męża. Cokolwiek każe Ci mąż, czy lekarz, czy terapeuta, to to jest Twoje życie i Twoje zdrowie i Twoja ostateczna decyzja. Zawsze możesz pytać lekarza o wszystko, co budzi Twoje obawy w związku z leczeniem.
                • paris-texas-warsaw Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 10.02.16, 21:09
                  www.youtube.com/watch?v=oGcNUyGIbtg
                  Morabel, taki wykład de Barbaro (psychiatra i terapeuta w jednym) może Cię zaciekawi, druga część bardzo ciekawa, też o różnych konkretnych problemach i tzw. compliance - jak ważne, żeby być przekonanym do stosowanych metod leczenia.

                  W ogóle to trzymaj się:)
                  • samawsnach Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 10.02.16, 21:24
                    Słuchaj, to nie jest czas na rozważanie, czy leki, czy terapia. Skala tego co opisujesz jasno wskazuje, że od wizyty u psychiatry trzeba zacząć, bo się zamęczysz dziewczyno. Zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne odbierają radość, spokój i normalność. Do tego jak sama widzisz narastają. Daj sobie jak najszybciej szansę na powrót do zwyczajnego życia. I tak jak tu już usłyszałaś - leczenie farmakologiczne nie jest na całe życie, przynajmniej przy tego typu problemach.
                • asia_i_p Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 09:32
                  Nie, ona nie jest marionetką w rękach męża, to cała rodzina jest w tej chwili marionetkami w jej teatrze. Dzieci muszą siedzieć na baczność w jednym pokoju, bo drugi jest sprzątany i sprawa się pogłębia. To nie jest tylko jej życie, te dzieci będą mieć za moment nerwice lękowe co najmniej.
        • karme-lowa Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 21:09
          Morabal, czy mąż Ci grozi? Chce Ci odebrać dzieci?
    • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 13:35
      Idz do specjalisty, słuchaj zaleceń i bierz leki, nie rozkminiaj każdego wariantu. Sama zobaczysz jak będzie.
    • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 13:56
      Pisałam w innym twoim wątku, byś zrobiłą też porządek z tarczyca, bo nieleczona też "trzepie" w głowę.
      Mówię to na podstawie własnych doświadczeń - przed leczeniem miałam paranoje, że piekarnik mi wybuchnie, że komputer / tv wybuchną i panicznie bałam się ich używać, przeszło mi po regularnym stosowaniu euthyroxu, właściwej dawki. A przeczytałam właśnie, że bierzesz je sobie jak chcesz. to nie cukierki.. Nie zdajesz sobie sprawy z własnej choroby. Weź się w garść i zrób porządek ze swoim zdrowiem, przestań pieścić swoje choroby i urojenia,tylko walcz z nimi.

      A to co robisz swojej rodzinie to dramat, skończ z tym bumelowaniem i rozważaniami o tabletkach.. to co robisz (a raczej nie robisz by to zmienić) jest dużo gorsze od skutków ubocznym tych leków.
      • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 14:08
        To mój mąż twierdzi ze to nie przez tarczyce. Euthyrox regularnie choc niekoniecznie na czczo dawkę 25 biorę od tygodnia tzn nie na czczo czyli popijam sokiem a za 15 min pije kawę. Mąż twierdzi ze juz by bylo lepiej i to nie tarczyca. Nawet zapytałam go czy może zrobię badanie tsh to mnie wyśmiał ze to bez sensu bo niemożliwe żeby tarczyca tak skutkowala. Chodzi o to ze ja wiem,zdaje sobie sprawę ze przesadzam ale jego teksty typu dzis np mowie mu ze zgubiłam gumkę z koralikiem i nie mogę jej nigdzie znalezc,przeszukałam cale mieszkanie a nie ma jej to on ze na pewno dziecko zjadlo i ze ja jestem nienormalna i ze jak jestem głupia i mam pusto w glowie i nie wiem gdzie odkladam rzeczy to mój problem. Owszem w końcu okazalo soe ze odłożyłam ja do kubeczka w łazience,zrobiłam to automatycznie,niezarejestrowalam ale odlozylam z dala od dzieci,a takie teksty ze mam pusto w glowie ze nie wiem co robię tylko mnie w tym utwierdzają ze jestem nieodpowiedzialna,glupia i musze dlatego szukac,sprzatac aby nie zrobić błędu i nie narazić dzieci na niebezpieczeństwo.
        • nammkha Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 15:39
          Morabal czy Ty piszesz na serio? Bo zaczynam mieć wątpliwości... Jakim cudem tolerujesz tak wredne teksty męża. Oj tutaj na prawdę trzeba lekarza.
        • alpepe Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 15:50
          Faktycznie jesteś głupia i masz pusto w głowie i tak będziesz miała, dopóki nie zaczniesz pilnować tabletek na tarczycę i zażywać ich regularnie. Jak ustabilizujesz hormon, to ci przejdzie.
          A jeśli twój mąż nie jest lekarzem, to niech się nie mądrzy.
        • ola_dom Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 16:03
          morabal napisał(a):

          > Euthyrox regularnie choc niekoniecznie na czczo dawkę 25 biorę od tygodnia tzn nie na czczo
          > czyli popijam sokiem a za 15 min pije kawę.

          jezublady....!!!
          Czy Ty czytałaś na forum? Na ulotce Euthyroksu? Słyszałaś od lekarza, JAK się zażywa tyroksynę???

          Zawsze na czczo, popijasz CZYSTĄ WODĄ, a najwcześniej po 30 minutach bierzesz do ust coś, co czystą wodą nie jest.

          To naprawdę nie jest skomplikowana procedura.
          Zaczynam wątpić, czy Ty naprawdę chcesz sobie jakkolwiek pomóc.
        • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 16:24
          Twój mąż jest w ogromnym błędzie, poradź by się dokształcił.. I ty także. Tarczyca ma WIELKI wpływ na cały organizm, psychikę, trawienie, układ rozrodczy, stan skóry czy włosów. Pamiętaj, że samo TSH ma niewielkie znaczenie przy diagnostyce chorób tarczycy, potrzebne jest USG tarczycy oraz badania na przeciwciała AntyTPO, ft3 i ft4 (na początek!) Nie daj się spławić żadnemu lekarzowi, że nie potrzebujesz badań, a już tym bardziej nie słuchaj zdania męża w tym temacie. I tak te badania musisz zrobić prywatnie, bo kolejki są katastrofalne, a czas działa na niekorzyść.
          Możes zmieć Hashimoto, guzki tarczycy. Sprawdź to i dbaj o tarczycę. Polecam forum Hashimoto na gazeta.pl oraz taka grupę na FB.
          Euthyrox zażywaj tylko na czczo, a przed badaniami krwi na tarczycę nie bierz tabletki.
          • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 16:30
            aha, problemy z pamięcią, ze snem i nerwowość są typowe dla niedoczynnośc tarczycy :P
            • apersona Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 21:28
              Bezsenność i nadmierne pobudzenie są typowe dla NADczynności tarczycy. Euthyrox się zapisuje przy niedoczynności lub przy zapaleniach żeby "odciążyć" tarczycę.
              Morabal ma zapisany euthyrox na chybcika przez lekarza ogólnego, bez dokładnych badań i wywiadu. Żadna z osób naganiających ją tu do obowiązkowego brania hormonów tarczycy nie pyta o jej wygląd czy inne symptomy nad- lub niedoczynności, ale od razu leczy.

              I uwaga tarczyca ma wpływ na psychikę ale i psychika, stresy ma duży wpływ na pojawienie się lub zaostrzanie zaburzeń tarczycy. Jak Morabal potrafi spontanicznie sprzątać po 4-5 godzin to może brakować jej czasu na sen.
              • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 21:53
                Ja nie mam pretensji do męża bo w sumie ile on moze znosić mnie? I tak jest wytrzymaly. Kurczę to chodzi o to ze myślałam ze na czczo tzn bez śniadania i tak lykalam ten euthyrox. On mój mąż twierdzi ze skoro jest to niewielkie podwyższenie ta bo 5 z kawałkiem to nie to ma wpływ na mnie. Po za tym ust zrobiłam i bylam z nim u internisty jest ok. Do endokrynologa termin mam na styczeń 2017,ale internista twierdzi ze można czekać spokojnie na ten termin a on będzie mi przepisywal dawki. W obydwu ciazach miałam niedoczynność i zawsze ginekolog mi przepisywal dawki. Zawsze nawet w ciąży pomimo zażywania miałam 2 z kawałkiem na ogol. Potem dopiero po 1,5 r od ciąży zrobiłam badanie i wyszlo właśnie 5 z kawałkiem. Sen,spie ale mam takie dziecko ze ze 3 -4 razy sie budzę w nocy,a wstajemy po 6.00 czasem kolo 7.00. Do tego dochodzi to ze mąż juz wczesniej i podczas kazdej kłótni używa argumentów ze np rozpuściłam dziecko,ze nie ma granic itp itp i to moja wina,on to mowi niby w złości ale ja czuje sie z tym zle jak nieudacznik,jak matka nieudacznica,a ze on ma dziecko z poprzedniego związku które ma juz 13 lat to zawsze czuje sie jak gdyby jego byla to dobra matka,dziecko grzeczne,noesprawiajace problemów a ja nie potrafię wychować dzieci. I np posprzątam (nad czym ubolewam) bo szkoda mi tych dzieci ze ja sprzątam a one same siedza przed tv i np przyjdę do domu sprawdzam podeszwy czy nic nie nanioslam,a tam okazalo sie ze miałam dziurę w podeszwie,buty koturny,dziura sie zrobila ale nie na wylot tylko jak się odegnie spod podeszwy to jest dziura i co mam w glowie ze być moze wlazlam w baterie i ja nanioslam w domu. Mamy Male mieszkanie i przedpokój maly,jesli od razu tego nieogarnelam to byc moze ta bateria juz jest w szafie,zabawkach bo dziecko znalazło i ja zanioslo. Nie mam juz sily znowu sprzatac,sprawdzać każde ubranie,kazda zabawkę itp. Jestem wykończona,i wiem ze to głupie,ja to wiem,ale mysle ze może dzieki temu będę dobra matka,chociaż w ten sposób? Co do objawów tarczycy to ta nerwowość moze buc,psychika, ale nie mam problemów np z regularnością okresu czy nadwaga,choc w sumie poszłam na silownie i nadal nie mogę zrzucić brzucha a chodzę juz 3 mce,tez mi się nie chce,zmuszam sie żeby gdzies wyjść bo do tej pory to tylko z dziecmi siedzialam,zero wyjść,koleżanki tylko na placu zabaw,nawet nigdzie nie bylam od 3,5 r sama z mężem tylko ciągle z dziecmi. Mój dzień zanim zaczelam chodzić na silownie na co zmusil mnie mąż,żebym odsapnela od dzieci to każdy taki sam,od rana do wieczora,dopiero od 20.00 chwila spokoju. Ale tak jak mowie na ta silownie chodzę bo musze ale tez wcale mi się nie chce.
                • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 22:36
                  "On mój mąż twierdzi ze skoro jest to niewielkie podwyższenie ta bo 5 z kawałkiem to nie to ma wpływ na mnie." Czy mąż jest lekarzem? Te x parę jednostek w górę to nie jest wcale takie nic i nie można zakładać, że to nie ma wpływu.

                  "Do endokrynologa termin mam na styczeń 2017,ale internista twierdzi ze można czekać spokojnie na ten termin a on będzie mi przepisywal dawki. "

                  I to jest najgorsze. Sporo osób z problemami tarczycy spotyka się z takim podjeściem lekarza (!), co tam będzie głowę zawracał jakimś TSH. Sama wyprosiłam u lekarza badania, bo coś wydawało mi się nie tak, miałam objawy - "pani przesadza". I co? Wysokie TSH, wysokie przeciwciala, tarczyca zmasakrowana :/

                  Samo TSH nie jest miarodajne. Dobrze jak jest w okolicy 1, ale to też b. indywidualna sprawa.
                  Apersona słusznie też zwróciła uwagę na wpływ stresu na tarczycę - błędne koło.

                  Powinnaś iśc do poleconego endokrynologa.

                  Spotkałam się gdzieś z opinią, że "brzuszek" jest powszechny przy problemach tarczycy :p
                  Nie dziwie się, że nie chcesz i nie masz siły, masz prawo przy swoich problemach. Ale trzeba nad nimi pracować, by było lepiej!
                • apersona Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 10.02.16, 11:10
                  Co do presji społecznej, rodzinnej i uwewnętrznionej na bycie dobrą matką to poczytaj sobie "Zła matka. Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały" Aleyet Waldman.
                  Co do obsesji na tle baterii (nie bakterii czasem?) i kompulsywnego sprzątania to ten hardkor przerasta mocno doświadczenie i wyobrażenie moje i moich koleżanek, znaczy konieczna tu fachowa pomoc
              • ola_dom Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 21:53
                apersona napisała:

                > Bezsenność i nadmierne pobudzenie są typowe dla NADczynności tarczycy. Euthyrox
                > się zapisuje przy niedoczynności lub przy zapaleniach żeby "odciążyć" tarczycę.
                > Morabal ma zapisany euthyrox na chybcika przez lekarza ogólnego, bez dokładnych
                > badań i wywiadu.

                Ma TSH powyżej 5,0.
                Wariować, mieć lęki, źle spać itp. można także jak najbardziej przy niedoczynności. Której objawy mogą być tak różne, nietypowe i sprzeczne, że nie da się powiedzieć, że "cośtam to się ma tylko przy nadczynności".
                • alpepe Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 22:07
                  Zgadzam się. Poza tym tarczyca może przecież wariować, przynajmniej ja tak mam. Raz muszę mieć większą dawkę, raz mniejszą.
        • jusiakr Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 23:45
          Czy Twój mąż jest lekarzem? Aż mną zatrzęsło jak to przeczytałam. Jakbym utrzymywała tsh powyżej 5 to miałabym stany depresyjne, 50 kg nadwagi i nie wiem co jeszcze.
          Weź się poważnie za tarczyce.
          Męża nie oceniam, bo piszesz niejednoznacznie. Moze jest skończonym d..., a moze ma juz dość Twoich jazd, nie wiem.
          A 25 to niska dawka - ja biorę 150. Musisz regularnie badać poziom hormonów i dostosowywać dawkę aż znajdziesz optymalną.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 09.02.16, 22:44
      Leki psychiatryczne nie zawsze są psychotropami. Bierze się je pod opieką lekarza, nie można samemu przerywać,bo poczuło się poprawę. Poprawa objawowa nie oznacza poprawy chemii mózgu na którą owe leki mają działać. Trzeba tez pamiętać, że niektóre działają z opóźnienie i na poprawę trzeba czekać nie zniechęcając się. Psychiatryczne leczenie szpitalne jest dobrowolne. Do przymusowego konieczna jest zgoda sądu lub bezpośrednie zagrożenie życia Np próba samobójcza. Warto zadbać o siebie . Leki przyniosą Pani ulgę . Dzięki niej będzie mogła skorzystać też z psychoterapii, o którą Pani pytała w innym wątku. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 10.02.16, 22:42
        Mąż niby nie grozi mi odebraniem dzieci,ale juz usłyszałam od niego ze może mnie ubezwłasnowolnić. Ja nie jestem zagrożeniem dla.dzieci,ja je kocham nad życie,wiem ze mi pada na mózg,ale tak bardzo chciałabym zrobić wszystko aby je uchronić. Wiem,ze tak się chyba po prostu nie da,trzeba zyc z tym marginesem ryzyka,które jest minimalne,ale czasem wlacza mi sie lampka,ze cóż z tego ze minimalne ale skoro mogę cos zrobić to to zrób! I tak np sprzątam mąż wchodzi z psem ze spaceru,proszę aby pies został w kuchni,wysprzatalam pokój,sprawdziłam psu lapy, a mąż siedzial caly czas w kuchni,wiec zanim wyszedł poprosiłam aby sprawdził swoje kapcie czy niczego nie ma w podeszwach,bo pies byl na dworzu mogl nanieść bateryjke w latach,pokój posprzątany i jak on te bateryjke przeniesie do wysprzatanego pokoju to mam robotę od nowa, a on co,powiedzial żebym sie leczyla i poszedł,ja wiem ze to Malo prawdopodobne,ale.kurcze,tak się narobilam jak wół,a je.u zajęli by to 2 sekundy. Nie wiem czy dobrze robię ale mam to gdzies i jutro nie sprzątam,trudno,jak cos naniósł,ja się staram a tylko słyszę krzyki,dlugo jeszcze? I robię w stresie,ręce mi sie trzesa,zasuwam,pocę sie jak mysz. Moze faktycznie Malo to prawdopodobne aby nanieść baterie w butach czy w psich lapach i trzeba zyc z ta doza niepewności. Ja po prostu chciałam byc idealna,zrobić wszystko aby nie doszlo do tragedii,ty bardziej ze 2 dzieci nie jestem w stanie miec ciągle na oku. Ja wiem ze baterie sie same nie rodzą,tylko kurczę boje sie ze ktos lub pies mi je naniesie. Co do leków jestem sceptyczna,nie lubię chemii,ograniczam każde leki,które nie sa konieczne,ale zobaczymy,jak będę naprawde zle sie czuła,coraz gorzej do wizyty u lekarza to wezmę te leki aby cieszyć się życiem a nie ciągle zamartwiać. Mąż jest ok,on chyba ma dość,słyszę od niego ze jestem wariatką i dlatego mrepuje sie i jest to dla mnie żenujące pójście do psychiatry,tak jakbym potwierdziła ze tak jestem wariatka. On się na mnie wkurza a nie potrafi zrozumieć ze ja sama sie ze sobą mecze,nie robię tego celowo. Juz koedus mu powiedziałam ze mogl by mi pomóc,a noe tylko dawać etykiety wariata,nic z tym nie zrobil,dopiero niedawno zajechal do specjalisty i mnie zapisał,bo moja matka niestety byla świadkiem mojego sprzątania i mu powiedziała ze powinien cos z tym zrobić. Ja sama chciałam sie zapisać ale jakos to wypieralam brakiem czasu.
        • karme-lowa Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 11.02.16, 18:19
          Nie może Cię ubezwłasnowolnić. To co ci mówi jest straszne, ale też trochę mu się nie dziwię. Jeszcze u nikogo nie widziałam takiego zafiksowania jak u Ciebie z bateriami. Pomyśl logicznie. Jak pies może baterię przynieść? Jak by mi ktoś pucował dom przez pół dnia to też bym mu kazała się leczyć.
          Kiedy dokładnie masz wizytę u lekarza?
          • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 11.02.16, 22:46
            Termin mam na 8 marca. Ja po prostu tak bym chciała zabezpieczyć dzieci ze juz wszystko przychodzi mi do glowy nawet ten pies. I dzis się przekonałam co jest ważne,tak się nacharowalam ze sprzątaniem i przypadkiem zbilam szybę w kabinie prysznicowej,na milion kawałków,szklo hartowane na szczecie czyli tępe. Jednak mój madry mąż wrócił do domu powiedziałam co się stało a on do pokoju gdzie bylam z dziecmi wypuścił psa który byl w tej łazience podczas rozbicia,i teraz nie wiem czy mi nie naniosl tego szkla do pokoju. Mąż mówi ze jestem walnięta a ja niby odkurzyłam nawet w pokoju ale jutro dla pewności przetrzepie chyba cale mieszkanie bo to jednak szklo .Mam nadzieje ze zadne z dzieci nie polknelo kawałka szkla tego bylo tyle kawaleczkow ze nie mogę nad tym zapanować,miec pewnie ze wszystkie odkurzyłam,a co jesli nie i dziecko kiedys znajdzie kawałek szkla......
            • asia_i_p Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 09:29
              A ile mają te dzieci? Bo etap pakowania sobie do buzi wszystkiego jak leci i zjadania tego jest naprawdę krótki.
              • akn82 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 11:46
                Dzieci pewnie są duże, strzelam że 3 lata.

                Czy nie możesz umówić się do innego psychiatry? Ten ma jakiś bardzo odległy termin. Poza tym zapytaj czy można przyspieszyć termin. Masz ataki paniki a jesteś odpowiedzialna za dzieci którymi.się opiekujesz. Powiedz że martwisz się o siebie o maluchy. Bo jak masz atak to zapominasz o wszystkim wokół.
            • panizalewska Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 11:41
              Ja pitolę. Jak robię w szkle od pewnie 10 lat, tak w życiu takiej schizy nie miałam, a dzieci regularnie biorą to szkło do ręki. Czasem się zatną, w większości nie. 1,5 roku i 3,5 lat. Nie jedzą szkła, serio.

              Nie zadręczaj nas do tego 8 marca, dobra? Bo naprawdę nikt oprócz psychiatry Ci nie pomoże, wygadywanie się na forum też nie, tzn nie uczyni jakichkolwiek postępów w rozwiązywaniu Twojego problemu.
              • ola_dom Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 12:00
                panizalewska napisała:

                > Ja pitolę. Jak robię w szkle od pewnie 10 lat, tak w życiu takiej schizy nie miałam, a dzieci
                > regularnie biorą to szkło do ręki. Czasem się zatną, w większości nie. 1,5 roku i 3,5 lat. Nie jedzą szkła, serio.

                Szkło, to szkło, ale Ty mi powiedz, czy kiedykolwiek udało Ci się przynieść na butach do domu baterię? Czy kiedykolwiek gdziekolwiek na chodniku, trawniku widziałaś jakąś bateryjkę?
                O psie, który miałby coś takiego przynieść w łapie i nie wytrząsnąć tego od razu, jak mu się do łapy przyczepiło, nie wspomnę...
                • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 13:11
                  Zastanawiam sie, o jaką baterię chodzi autorce. Taki typowy paluszek AA, czy mniejszy AAA, czy też pastylka np do zegarków. Spróbowałam swoją nogą w bucie i bez buta poczłapać z taka baterią.. i tylko ją kopnełam lub wgniotłam,ale wogóle nie dało się przenieść (idąc normalnie a nie próbując złapać palcami stopy). Pastylka może się przyklei do stopy, ale się czuje, że coś uwiera, jak kamyk.
                  Może zamiast tak zabierać dzieciakowi te baterie, to lepiej je pokazać, dać do ręki pod nadzorem, by podotykało (byle nie gryzło) i tyle? Tyle razy można to powtózyć, że dzieciak znudzony nie będzie tym zainteresowany. Zakazany owoc bardziej interesuje niż coś znanego.
                  Czy Moribal zapewnia swoim dzieciom wystarczająco dużo bodźców? Dzieci kochają dotykać, pomalaskać różne rzeczy i z tym nie powinno się walczyć, byle im i komuś to nie zaszkodziło.
                  • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 13:11
                    *powtórzyć
                  • panizalewska Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 13:18
                    Też jestem zdania, żeby pozwolić doświadczyć - pod nadzorem, niż zabraniać i czekać na nieszczęście.
                • panizalewska Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 13:12
                  Bakterię to ja przynosiłam, a nawet zaraz ;)

                  Ola, no przecież wiem :P Dlatego wkurza mnie takie pitolenie na forum, dla samego upuszczenia swojej frustracji. Dobrze, że Morabal (o ile to faktycznie nie troll o wielu nickach, jak to ktoś napisał na innym forum) jest umówiona do tego cholernego psychiatry, bo by tutaj wszyscy równo powariowali i zjedli własne zęby.
                  Jak mam problem, to nie szukam rozwiązania na NFZ za milion lat, tylko idę - do psychologa, do chirurga, czy kogo tam aktualnie trzeba, jadę do szpitala na SOR - ze sobą lub dziećmi. I nie chrzanię w cały świat, że "robię wszystko" ach i och, a termin za miesiąc :P
        • akn82 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 11.02.16, 22:47
          Przepraszam że zapytam, ale czy Wy w ogóle uprawiacie sex? Bo jak Ty cały dzień sprzątasz a potem nutę masz siły to ja się mężowi nie dziwię. Pomijając już emocjonalne wycienczenie żyjąc z Tobą na co dzień.
          • karme-lowa Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 14:08
            Zaraz, kiedyś pisałaś że wizytę masz w lutym.
            • panizalewska Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 15:30
              Też pamiętam :P
            • kokoryczko Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 15:54
              Przejrzałam inne fora dziecięce i jestem zaskoczona ile takich tematów narobiła autorka. Wszyscy jej radzą to samo i mimo to wszystko jak krew w piach. Najlepiej, gdyby mąż jej zablokował dostęp do for (bo trudno powiedzieć ile ona ma samokontroli). To jest naprawdę niezdrowa sytuacja (odkurzanie kilka razy dziennie, stres z powodu wyimaginowanych szkieł,baterii, ułamanych łapek z figurek plus doszukiwanie chorób u dziecka).
              Jaka to strata czasu i życia na takie akcje. Nie żal ci Moribal czasu na te głupie porządki, który mogłabyś spędzić z dziećmi, mężem czy sama dla siebie? Chyba brakuje Ci czegoś w życiu, albo odreagowujesz tym zachowaniem jakieś emocje. Tak chronisz te dzieci, że sama im szkodzisz.
              Chciałabyś je prześwietlać szkodliwym rtg bez potrzeby, wpajasz im lęki i w dodatku powtarzasz swoje natręctwa jak jakiś rytuał by się lepiej poczuć. Jak twoje małżeństwo teraz wygląda?
              Tu jest potrzebna interwencja specjalisty, którego unikasz jak diabeł wody świeconej (jesteś umówiona niby,ale nie masz ciśnienia by to przyspieszyć, chociaż pierwszę parę wizyt prywatnie!). Leki też są "be", bo nie chcesz się truć (ale promieniowanie rtg dla dzieciaka na zapas to nie problem). Lepiej dalej tkwić w tym znanym sobie piekiełku.
              Wyobraź dalszy scenariusz - nie leczysz się, wymyślasz kolejne przeszkody i niebezpieczeństwa, małżeństwo się posypie i dzieci będą miały zwariowaną matkę, która będzie im ciążyła bo nie da się normalnie pobawić czy spędzić spokojnie wspólnego czasu.

              Zaraz znajdzie się wśród twoich najbliższych osób z otoczenia jakiś "życzliwy" i powiadomi opiekę społeczną i wtedy zrobi się jeszcze gorzej.
              • morabal Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 21:47
                Na poczatku dziekuje wszystkim ze każde słowo,nie bardzo mam z kim pogadać wiec dobrze wiedzieć co mysla inni. Wizyta byla w lutym,ale przyznam,nie poszłam,wydawało mi sie ze sama dam sobie rade,a smyszac słowa w nerwach męża ze jestem wariatka,chciałam uniknac tej wizyty ,żeby mu pokazac ze nie jestem.teraz mam termin do psychologa zalatwilam sobie ze skierowaniem.na za 2 tyg w mojej miejscowości,a jak juz pisałam wczesniej psychiatra plus psycholog w Warszawie na 8 marca. Nie chciałam prywatnie zaczynać bo nie stać mnie na terapie prywatna wiec nie chciałam mieszać. Wiem sama ze jestem paskudna. Tzn niby zdaje sobie sprawę ze to kolo zamknięte,ale chciałabym wszystko zrobić aby uchronić dzieci. Dzis np mlodsze znalazło śrubkę,wypadla z kojca i wpakowac chciało do buzi,to mnie przeraza,bo nie jestem w stanie byc z nimi non stop w pokoju a co jesli podczas mojej chwilowej nieobecności cos polknie? Dlatego właśnie tak sprzątam,dlatego przewiduje każdy scenariusz nawet najmniej możliwy,ja nie umiem zyc,a co ma byc to będzie,tylko nawet najmniej prawdopodobne scenariusze juz wcielam w życie. Z mężem prawie nie gadamy tylko się kłócimy,bo np wlezie do domu,na podeszwie ma bloto,piach,ziemie w biezniku i ja juz się stresuje ze może jest tam np bateryjka,a on uważa mnie za wariatkę i nie pozwala sprawdzać podeszw butów,sprzatac itp. Wiec sie klocimy,on żyje spokojnie a ja czuje ze to ryzyko.po czymś takim ani ja na niego ani on na mnie nie ma ochoty.
                • betka1984 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 12.02.16, 22:58
                  Nie bój się leczenia, jak mąż będzie chciał przy ewentualnym rozwodzie zrobić z Ciebie wariatke to zrobi. A leczenie to nawet dobrze świadczy o Tobie, że próbujesz się zmienić. Co do reszty... idź do lekarza, serio. Mam dzieci w podobnym wieku i młodsze jest typem absolutnie wszystko pakujacym do buzi. Uwierz, że wielu rzeczy nie jest w stanie polknac, a wiele wyjdzie druga stroną.(wiem z doświadczenia). Inna sprawa, że wystarczy, że masz to dziecko na oku. Zamiast sprzątać obserwuj córki, baw sie z nimi. Przecież dziecko najpierw podniesie, potem obejrzy i na koniec odda Tobie, wyrzuci albo wsadzi do buzi. To trwa chwilę, raczej to zauważysz. To też wiem z doświadczenia :-) trzymam kciuki za Ciebie :-)
                  • finka77 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 13.02.16, 07:35
                    A wizytę u endokrynologa na kiedy masz?Pamiętaj że leki psychiatryczne mogą nie pomóc jeśli jest nie uregulowana tarczyca ,ty lekceważysz leczenie tarczycy ,uwierz mi wiem to z własnego doświadczenia i czytałam w książce Jak żyć hashimoto oraz na poleconym przeze mnie forum .A ty dalej nie zażywasz jak trzeba euthoryxu trzeba 30 minut przed śniadaniem i popić najlepiej przegotowaną wodą i codziennie! Niżej cytat na temat zaburzeń psychicznych w niedoczynności tarczycy , nie leczysz jak trzeba swojej choroby ,wejdz na forum o niedoczynności tarczycy i prosze cię znajdz poleconego lekarz z twojej okolicy ,ja jestem z pomorza to Ci nie pomogę ,i naprawdę nie bój się leków psychiatrycznych na twoim miejscu juz trzeba ale razem z dobrze leczoną tarczycą ,tak więc priorytetem jest nie tylko wizyta u psychiatry ale też u endokrynologa .

                    cytat z - Zaburzenia psychiczne w chorobach endokrynnych i ich leczenie
                    Mental disturbances in endocrine disorders and their treatment
                    Aleksandra Suwalska, Dorota Łojko
                    ...Lęk pojawia się u około 30% osób z niedoczynnością tarczycy, ma charakter lęku uogólnionego i zwykle występuje w powiązaniu z nasilonymi w różnym stopniu objawami depresji. Psychozy występują u około 5% osób z niedoczynnością tarczycy. Objawy psychotyczne mogą towarzyszyć depresji lub występować niezależnie od objawów zaburzeń afektywnych. W rzadkich przypadkach może pojawić się mania. Sporadycznie również mogą występować zespoły zaburzeń świadomości, głównie pod postacią majaczenia..."
                    • finka77 Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 13.02.16, 07:52
                      podaje link baza lekarzy
                      forum.gazeta.pl/forum/w,24712,49068698,49068698,polecam_endokrynologa_baza_lekarzy_.html
                    • vilez Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 13.02.16, 12:26
                      Finka, nie podpowiadaj jej tak usilnie tej tarczycy, bo ona się tego uchwyci- że to wszystko z powodu tarczycy- i tym bardziej NIE PÓJDZIE do psychiatry.
                      Podpowiadasz jej drogę ucieczki od problemu.
                      • karme-lowa Re: Leki psychotropowe na cale zycie? 13.02.16, 13:08
                        Vilez, ona nie chce się leczyć. Małźeństwo się jej rozpada (i nie dziwię się małżonkowi. Na małym dziecku pisze, że już w ciąży miała schizy). Ciągle pisze, że tak, że chce i tym podobne bzdury ale nic z tym nie robi. W marcu też nie pójdzie. Obudzi się gdy mąż zabierze dzieci i ją zostawi. I nie wiem czy dla dzieci niebyłoby lepiej, żeby nie widziały matki w takim stanie. Bo za chwilę to one będą potrzebować psychologa. Znowu o tym samym pisze na innym forum.
Pełna wersja