beow1211
08.02.16, 17:01
Proszę o ocenę przez czytelników forum, czy mam rację. Otóż pracujący syn mieszka z nami w domu. Jest na naszym utrzymaniu, gdyż studiuje zaocznie. Kilka razy w tygodniu gości u siebie swoją dziewczynę. Nie jest to dla nas w żaden sposób uciążliwe. Jedna wczoraj pojawiło się małe nieporozumienie. Młodzi zamówili sobie jakieś jedzenie (oboje pracują, dosyć dobrze zarabiają). W domu byłam ja, mąż i córka. Nikomu nie zaproponowali, że się podzielą. Było nam przykro i żeby uniknąć w przyszłości nieporozumień, dzisiaj podjęłam z synem ten temat. Powiedziałam, że byłoby miło, gdyby pozostałych zapytali, czy też mają ochotę na jedzenie. Usłyszałam, że jestem staroświecka, robię z igły widły i chyba nie słyszę, o czym mówię. Podobno w domu dziewczyny robią tak samo i nie słyszeli, żeby komuś było przykro. Co o tym sądzicie.