zielony_kuferek
11.02.16, 18:38
Właściwie to powinnam zatytułować: "puszczalska dziewczyna", ale nie chciałam, aby było tak ostro i pejoratywnie. Ale do rzeczy, od kilku lat prowadzę zajęcia grupowe (żadna terapia, nic z tych rzeczy) m.in z licealistką, którą darzę ogromną sympatią; jest atrakcyjna, mądra, wesoła, ładna, niewulgarna, niewyzywająca, ale bynajmniej nie szara myszka, żadna patologia, można by rzecz bezproblemowa, gdyby nie ... jej nadmierne pobudzenie od późnej podstawówki i ogólnie luźne podejście do seksu, czy wręcz obecnie uzależnienie od niego. Chcąc nie chcąc, przebywając na małej przestrzeni słyszę różne opinie i jej, i o niej. Można niby skwitować krótko: hormony, takie czasy nam nastały, ale coraz częściej przychodzi mi do głowy myśl, że mogą to być poważne zaburzenia. No i zastanawiam się po pierwsze, jaka powinna być w tym moja rola i czy w ogóle się wtrącać, nakierowywać, podsunąć może jakieś publikacje, a po drugie, jaki będzie miało wpływ na jej psychikę i przyszłość jej bujne życie z wieloma partnerami od młodych lat.
Dodam, że ona nie afiszuje się z tym jak przeciętna nastolatka (tzn żadne tam macanki po kątach na pokaz, całowanie na przystanku, mocniejsze przytulanki na imprezie, ba nawet pełny seks ze stałym chłopakiem itp, czy też rzucanie zaczepek słownych w kierunku płci przeciwnej), ale jest chętna iść na całość bez oporów przy każdej nadarzającej się okazji z każdym kto ją fizycznie nie odrzuca i choć trochę pociąga. Wiem to zarówno z przypadkowo usłyszanych jej słów (będąc blisko wśród młodzieży nie jest to trudne), jak i jej bezpośrednio wyrażanego zdania. Jeśli trafi jej się chłopak z zasadami, co nie przejawia zbytniej ochoty przelecenia ją na drugiej randce, idzie do odstrzału. Mam obawy przed mieszaniem się, ale raz zdecydowałam się poruszyć temat z jej nauczycielką w szkole, a moją znajomą. Wybałuszyła na mnie oczy i skwitowała: ona? niemożliwe, nigdy bym jej nie podejrzewała. A jednak ... Pozory mylą.
Żeby bardziej zobrazować problem: kolega nie ma kasy na prezent dla niej na urodziny, więc w zamian ona proponuje, żeby ją zaprosił do siebie i bzyknął, też sprawi jej tym przyjemność, albo: umawia się bez żenady na ru...ko z facetami z internetu, jeśli po krótkiej wymianie korespondencji koleś jej odpowiada. Nie ma przy tym dla niej zbytniego znaczenia, czy jest on w innym związku, ani czy jest wiele starszy. Zero hamulców moralnych, tzn. jest ochota z dwóch stron, no to do dzieła. Ogólnie uważa, że seks to tak ważna potrzeba jak wydalanie moczu, więc po co się w ogóle ograniczać i cierpieć z jego braku. Bycie dziewicą w liceum - to wg niej wstyd i wynaturzenie, jednocześnie pokazuje, że ma zero tolerancji dla grzecznych dziewczynek. Gdy rozmawia się z nią na inne tematy, wydaje się być bardzo inteligenta i kulturalna.
Czy ktoś się spotkał z taką sytuacją? Proszę o naukowy komentarz Panią Psycholog