seks

23.02.16, 23:59
witam...pisze bo muszę się komuś wygadać. moja siostra nie może zrozumieć ze od śmierci męża z nikim nie wspolrzylam. I ze nawet nie mam póki co na to ochoty. nie będę przecież biegała na golasa w oczekiwaniu na faceta. poza tym żeby było coś to musi być ktoś. I ciężko jej to pojąć. męczy mnie pytaniami ale jak ? że jak ja tak nic? owszem śni mi się czasem ...ale w życiu kompletnie mnie ten temat nie obchodzi....też tak macie?
    • alleksandrab1976 Re: seks 27.02.16, 08:48
      Ja jestem wdową od ponad 2 lat. Mam dwoje dzieci i dopiero teraz powoli zaczynam sie przyzwyczajać do myśli, że może warto byłoby kogoś poznać. Tylko kogo i gdzie? Na codzień jestem zwyczajnie zbyt zajęta, zbyt zmęczona, żeby myśleć o tych sprawach ;)
      • alleksandrab1976 Re: seks 27.02.16, 08:50
        a i dodam, że ja nie współzyłam już od 3 lat, bo mój mąż chorował na raka, na sex nie było siły :(
    • grosz-ek Re: seks 29.02.16, 19:52
      Spokojnie, od przeszło 5 lat żyję w celibacie. Faktycznie, pierwsze kilkanaście miesięcy były trudne, ale później wchodzi w nawyk. Teraz to się nawet zastanawiam, czy nie jest mi przypadkiem za dobrze. Z drugiej jednak strony, nie ma co się zmuszać do rzeczy, na które nie ma się ochoty. Jak to mówią: "przyjdzie czas, przyjdzie i jedzenie." Być może jest to z mojej strony samooszukiwanie się, ale myślę, że po takiej tragedii trzeba po prostu dorosnąć na podjęcia nowego współżycia. Bo jeśli zrobi się to za wcześniej, to się zrani nie tylko siebie, ale także tę drugą stronę. Tak sobie tłumaczę, coby nie musieć się angażować na każde drgnienie serca.
      • e-emma-e Re: seks 06.04.16, 11:12
        Ja też piąty rok w celibacie i też jakoś daję radę, z naciskiem na jakoś. Człowiek, widzę, ma ogromną zdolność przystosowywania się do warunków, jakie musi znieść, jeśli nie ma innego wyjścia.

        Ale łatwo nie jest. Z tym, że bardziej niż samego seksu, brakuje mi przytulenia, dobrego słowa, jakiejś takiej bratniej duszy, potrzymania za rękę, wysłuchania w trudnych chwilach, doradzenia w podjęciu trudnych decyzji itp. Czyli tego wszystkiego co składało się na wartość dodaną małżeństwa.
Pełna wersja