Wszyscy mnie porzucają.

04.03.16, 17:21
Nie wiem od czego zacząć. Byłam niechcianym dzieckiem. Rodzice się mną nie chcieli, nie umieli zajmować. Trochę wychowywali mnie dziadkowie, potem rodzice, po śmierci mamy ( miałam 11 lat) znowu dziadkowie. I dalej moje życie koleżańskie, partnerskie, małżeńskie. Zawsze przez każdego porzucana bez słowa. Bez wyjaśnienia. Każdy ucieka przede mną. I nie rozumiem, dlaczego. Im bardziej się staram, tym bardziej uciekają. Znajomi, partnerzy. Do napisania tego postu skłoniła mnie krótka aczkolwiek intensywna znajomość. 3 tygodnie i partner się ewakuował. Bez słowa. Po prostu uciekając. W tym przypadku jedynym jak dla mnie powodem było to, że miał zadzwonić i nie zatelefonował. Wykonałam ja dwa telefony i napisałam smsa. Chodziło o spotkanie, bo nie wiedziałam, czy jest aktualne. Wyszło, że się narzucam. I tak podobnie każdy związek, każda znajomość się kończy. Z powodów błahych jak dla mnie. Nie umiem stawiać granic, widzę, że za bardzo chcę by było dobrze. A zawsze wychodzi źle. Nie umiem żyć w samotności. Umiem i lubię przebywać sama ze sobą, ale życie w całkowitym odosobnieniu jest nie dla mnie. Mimo moich różnych zainteresowań.
    • koronka2012 Re: Wszyscy mnie porzucają. 04.03.16, 18:16
      Może jesteś nadmiernie oczekująca? po takim dzieciństwie ludzie często łakną jakiegokolwiek uczucia i reagują niewspółmiernie do okoliczności? o facecie którego znam 3 tygodnie napisałabym luźny znajomy, ty piszesz "partner"... hmm. Może desperacko dążysz do zacieśniania więzi? to się wyczuwa - i jest to męczące, nawet jeśli odbiera się kogoś jako miłego.

      Wydaje mi się, że powinnaś iść na terapię żeby zdiagnozować co jest nie tak - i dopiero wtedy masz szansę żeby iść do przodu. Bez terapii będziesz kręcić się w kółko.
      • 1.kinia Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 08:57
        Tak, takie osoby, chociaż się je bardzo lubi i uważa za fajne, to nie da się z nimi dłużej wytrzymać z ich nadmiarowym narzucaniem się.
    • verdana Re: Wszyscy mnie porzucają. 04.03.16, 20:51
      Zgadzam się z Koronką. Jeżeli po trzech tygodniach mówisz o niemal nieznajomym człowieku "partner", to naturalną reakcją na przeskoczenie bardzo wielu stadiów znajomości (znajomy, bliski znajomy, chłopak, narzeczony, partner) jest paniczna ucieczka - bo najprawdopodobniej facet nie myślał o sobie jako o Twoim partnerze. Dla niego był to początek, stosunkowo luźna znajomość, która może mogłaby się przekształcić w coś bliższego, ale na pewno nie był gotowy do traktowanie tego związku jako czegoś stałego, a Ty nie byłaś jego partnerką. Zamiast pozwolić znajomości ewoluować postawiłaś człowieka w sytuacji, z której prawdopodobnie musiał się wycofać, bo niemal nikt nie jest gotowy na bliski związek po trzech tygodniach.
      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 07:35
        Zgadzam się z Wami. Bardzo pragnę bliskości. Akurat w tym przypadku facet to tak bardzo przyśpieszał. Chyba był tak samo pragnący jak ja. I za szybko poszło. Za bardzo chcę. Jakiego typu terapia byłaby wskazana? Doradźcie. Ciężko mi się żyje.
        • 1.kinia Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 08:53
          A może facet chciał sobie pobzykać i mieć luźną znajomość dla przyjemności a Ty od razu zobaczyłaś obrączki i ślub w planach, więc facet w podskokach się ewakułował. Pamiętam gdy dawno temu randkowałam w necie, spotkałam się dwa razy z facetem, bardzo się napalił i wydzwaniał za mną, cisnął na kolejne spotkania. Niezbyt mi się podobał ale myślę że spotkać się można , może mnie do siebie czymś przekona. Ale tak z czystej ciekawości zapytałam mailem jakie jest jego podejście do małżeństwa- a ten biedaczek zinterpretował to, że ja chcę od razu do ślubu:D ależ mi listą zarzutów walnął jak to go chcę zniewolić i obrażony zerwał kontakt.
          No gdybym się miała takim idiotą przejmować, to faktycznie sama musiałabym iśc na terapię żeby zdrowie psychiczne przywrócić.
          • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 09:35
            Tu wyglądało odwrotnie, facet planował, facet chciał kontynuować dalej. W sumie to nieistotne. Bardziej mnie interesuje ta zasada ucieczki. Rzeczywiście zadzwoniłam, może nie powinnam, ale taki nagły zwrot akcji. Dwie godziny wcześniej cały happy na spotkanie i góry by przenosił. Potem nagła ewakuacja. Z blokowaniem kont, telefonu (chyba, bo nie sprawdzałam). Z tym, że podobne akcje miałam i z koleżankami. Ni stąd ni z owąd. I były mąż też uciekł bez słowa. I w tej chwili strach przed porzuceniem w ten sposób jest tak silny, że chyba działa to w drugą stronę.
          • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 09:43
            Jeszcze jedno, z tym konkretnym facetem nic by nie wyszło. Mimo jego inteligencji, czułości i ogólnie fajności. Miał tak drażniący zapach ciała i innych rzeczy, że po prostu nie mogłabym przebywać intymnie z tą osobą. Prawdopodobnie alkohol i papierosy. Oraz tłuste jedzenie.
            • olikol Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 10:25
              Więc co? Znalazłaś i wybrałaś sobie obrzydliwego faceta który ci się nie podobał i wydzwaniasz za niem, żeby się z tobą spotykał.... dobrze wiedząc, że cię nie pociąga, brzydzi, że nic z tego by nie było.. GRATULACJE POMYSŁÓW NA "PARTNERA" ::D

              Może już lepiej nikogo nie szukaj, jak wybierasz znajomych wg takich kryteriów...
              A panu to się flaszka należy w prezencie, że zwiał wcześniej, niż z nim założyłaś toksyczny związek w pogoni za jakimikolwiek portkami..
              • malwa200 Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 16:54
                a znasz takie przysłowie "najlepszym kucharzem jest głód"?jak jesteś cholernie głodny to posmakuje Ci nawet spleśniały chleb. z braku laku i smoła dobra. jak człowiek jest zarąbiście samotny to wtedy cieszy się z poznania nawet byle kogo aby tylko zminimalizować swoje cierpienie. ja ją rozumiem, kiedyś byłam tak osamotniona, że zadałam się z facetem głupim i brzydkim, który wcale mi się nie podobał ale byłam zadowolona, że mam z kim chociaż do kawiarni pójść-ot co
                • olikol Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 17:05
                  ale autorka nie jest niedoświadczona, jest po 20letnim małżeństwie z jakimś odpadem atomowym... przez 20 lat nie zauważyła jaki jest beznadziejny, dopiero jak ją rzucił to zauważyła kiepskie cechy
                  teraz to samo próbowała zrobić z kolejnym i kolejnym facetem (śmierdzący papierosami, alkoholem, nadmiarem tłuszczu i odpychający seksualnie) ... sorry, ale normalną reakcją by było grzecznie odmówić panu spotkania a nie nazywać go "partnerem" i wydzwaniać za nim i mieć traumę bo "on mnie porzucił"..
                  Powinna się cieszyć, że facet który jej się nie podoba i do tego dziwnie chaotyczny się zmył i nie musi kombinować jak się namolnego typa pozbyć.
                  Wybory życiowe typu "wezmę sobie najgorszego w okolicy to może ode mnie nie ucieknie" jak widać nie pomagają gdy problem tkwi w samej sobie.
                  • ola_dom Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 17:19
                    olikol napisała:

                    > ale autorka nie jest niedoświadczona, jest po 20letnim małżeństwie z jakimś odpadem
                    > atomowym... przez 20 lat nie zauważyła jaki jest beznadziejny, dopiero jak ją rzucił
                    > to zauważyła kiepskie cechy

                    Rany, autorka ma wielki bagaż życiowy, ale czy to można równać z doświadczeniem...? Ona właśnie nie ma doświadczenia, przez 20 lat chorego małżeństwa nie miała jak go zdobyć. Albo właśnie zdobyła - wysokowyspecjalizowane doświadczenie w obsłudze odpadów. W budowaniu normalnego związku to raczej nie pomoże, ale zasadnicze pytanie wątku jest raczej dobrze postawione - "dlaczego wszyscy mnie porzucają?". Mam wrażenie, że autorka nie tęskni jakoś szczególnie za tym konkretnym egzemplarzem, tylko próbuje zrozumieć zależność. Jakby miała doświadczenie, to by pewnie zależności rozumiała :)

                    Poza tym jakoś nieładnie i lekceważąco piszesz o autorce:
                    przez 20 lat nie zauważyła jaki jest beznadziejny, dopiero jak ją rzucił to zauważyła kiepskie cechy
                    a to akurat chyba jest także skutek jej wcześniejszego życia, dzieciństwa i całokształtu. Gdy kogoś porzucili rodzice, trudno jest mieć zdrowe podejście do związków i angażowania się. Nie ma co drwić z tego, że ktoś 20 lat nie dostrzegał patologii, jak to patologia była dla niego normą od dziecka.
                    • olikol Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 18:13
                      Raczej mąż był niedoświadczony. To raczej kwestia wrodzonej naiwności (błędnie określanej ufnością), zamykania oczu na otoczenie i braku myślenia skutkowo-przyczynowego, zamiast tego poruszania się w schematach co_być_ powinno bez korelacji emocji z drugim człowiekiem i bez porozumienia się ze swoimi własnymi emocjami.
                      Trzytygodniowa znajomość to naprawdę nie jest "partnerstwo". Jeśli porzucenie i rozstanie z mężem po długim małżeństwie nie wywołało na tyle mocnego wstrząsu, żeby się "obudzić", tylko z automatu wybiera się wg tego samego schematu i brnie (opis decyzji o małżeństwie i osoby małżonka) to tylko terapia może coś odkręcić. Jeśli się chce cokolwiek odkręcać, bo pani 40+ raczej nie może liczyć na wybór wolnych panów taki jak 20+. Autorka sama przyznaje, że facet pt "partner" nie rokował na przyszłość, śmierdział, odrzucał ją fizycznie - równocześnie stawia pytanie "ale dlaczego MNIE porzucił?". Może pytanie powinno brzmieć "Dlaczego ONA JEGO nie porzuciła tylko w to brnęła?". Rozumiem ubolewać nad porzuceniem przez kogoś z kim się wiązało nadzieje i się podobał, rozdrapywanie przypadków "był beznadziejny a mnie nie chciał" jest szukaniem powodów do tkwienia w problemach i własnoręcznym ciągnięciem się w dół.

                      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 18:18
                        Chyba nie umiem przegrywać. Może stąd problemy.
                        • olikol Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 18:32
                          No właśnie, dobry związek to nie tylko wykonywanie poleceń, komunikacja jednak na innym poziomie niż wspólników w firmie albo szef-pracownik. Mam wrażenie, może błędne, że masz jakiś swój wyobrażony schemat, uważasz że "tak ma być" bo ty tak sobie założyłaś i nie przyjmujesz do wiadomości innych sygnałów z otoczenia ani z emocji ludzi, nie komunikujesz z innymi wzajemnych potrzeb tylko realizujesz plan.
                  • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 18:11
                    Trochę chyba zaszło nieporozumienie. Z facetem spotkałam się raz, znajomość z neta. Wtedy mogłam coś stwierdzić. Poza tym sprawa już załatwiona. Źle go nazwałam. To nawet nie kolega. Znajomy daleki. Bardziej chodziło mi o schemat. Z tym, że chyba przesadziłam. Bo znajomych mam jeszcze dużo. Przyjaciół też. Więc chyba za bardzo mi się ulało. Zupełnie niepotrzebnie.
                    • olikol Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 18:19
                      Ja myślę, że zwyczajnie masz doła :) więc sobie wyszukujesz takie przypadki w życiu, które udowodnią, że jesteś beznadziejna i nikt cię nie chce .
                      A jak dłużej pomyślisz, to się okaże, że równie sporo albo i więcej osób cię jednak chce w towarzystwie,
                      a może się nawet okazać, że sama niejedną osobę potraktowałaś tak samo "porzucająco" jak ci których teraz przywołujesz. Tak bywa.
                      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 19:07
                        Mam doła,, to fakt.
                      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 19:08
                        Może tak być. Nawet sobie człowiek niekiedy nie zdaje sprawy. Wyolbrzymiłam temat.
        • akn82 Re: Wszyscy mnie porzucają. 05.03.16, 09:07
          Mnie pomogła poznawczo behawioralna.
    • malwa200 Re: Wszyscy mnie porzucają. 06.03.16, 09:52
      ja mam taką radę dla Ciebie-w przyszłości jeśli przytrafi Ci się jakakolwiek znajomość to postaraj się być zachowawcza, nie naciskaj, bądź trochę nieprzystępna ale miła (nawet jeśli przyjdzie Ci płakać w poduszkę). niech faceci Cię zdobywają a Ty tę chęć bliskości schowaj w kieszeń. ja akurat mam podobny problem ale z przeciwnego powodu- za bardzo lekceważę facetów i też mnie porzucają
      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 06.03.16, 15:17
        Wiem, teoretycznie jestem przygotowana. Akurat w tym konkretnym przypadku chodziło bardziej o to, że nie mogłam zaplanować następnego dnia. Nie wiedziałam, na czym stoję, stąd moja desperacja. Teraz wiem, było po prostu potraktować, że się nie spotkamy. A nie próbować wyjaśniać sytuację. Chyba w ogóle tak mam, że zawsze daję ludziom szansę, jeszcze jedną i jeszcze. Często wbrew sobie. Zamiast ich po prostu olać. Może wtedy byłoby lepiej. A z drugiej strony, gdy ja nie zadzwonię, nie odezwę się, to w sumie wszyscy mają mnie gdzieś. A samemu ciężko, szczególnie gdy się potrzebuje innych.
        • 71tosia Re: Wszyscy mnie porzucają. 06.03.16, 17:33
          ludzi lacza wspolne zainteresowania, wspolna dzialalnosc, moze ta droga szukac bardziej trwalych przyjazni? Tylko nieliczni z nas sa tak atrakcyjni ze lgna do nich dziesiatki osob, wiekszosc 'normalnych' ma przyjaciol, ktorych mozna policzyc na palacach jednej reki a nadmiar obowiazkow taki ze spotykamy sie kilka razy do roku.
        • pade Re: Wszyscy mnie porzucają. 07.03.16, 23:22
          To nie jest dawanie szansy, tylko brak szacunku do siebie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wszyscy mnie porzucają. 11.03.16, 07:13
      Z jednej strony może być tak, że to Pani jest zachłanna, potrzebuje bliskości a w konsekwencji narzuca się innym,którzy przed tym nadmiarem się chronią salwując się niezrozumiałą dla Pani ucieczką.
      Ale może być i tak, co jest pewnie rewersem tego co wyżej napisałam, że nieświadomie wybiera Pani do bliskich relacji osoby chłodne, obawiające się bliskości lub potrzeb innych osób.
      Być może po to, aby odtworzyć sytuację odrzucenia, bycia niechcianą, pozostawioną, samotną. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że właśnie takie nierokujące osoby Panią w jakiś sposób pociągają. Warto by było pójść w tej sprawie na terapię. Najlepiej grupową. Można też skorzystać z Grupy Otwarcia organizowanej przez Laboratorium Psychoedukacji. To wyjazdowy trening interpersonalny, bardzo intensywny. Można skupić się na swoich problemach i obejrzeć swoje problemy. U Pani ten kłopot z porzuceniami i połączyć go ze swoimi zachowaniami. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ezmd99 Re: Wszyscy mnie porzucają. 13.03.16, 08:01
        Dziękuję bardzo. Chyba ta druga wersja, czyli wybieranie osób chłodnych jest strzałem w dziesiątkę. Takimi ludźmi się otaczam. Poczytam też o tej grupie Otwarcia. Dziękuję
        • capribb Re: Wszyscy mnie porzucają. 13.03.16, 22:17
          Jaki może być podświadomy cel doświadczania poczucia odrzucenia, bycia niechciana, wykluczenia? jeśli mielibyśmy dążyć do tego to musiałoby przynosić jakiekolwiek korzyści. Jakie?
          • zuzi.1 Re: Wszyscy mnie porzucają. 13.03.16, 22:59
            Powtórka z rozrywki z patologii rodzinnej. Pochodzac z patologicznej w pewnym sensie rodziny ( np.. odrzucajacy Cie ojciec, nie interesujący sie Toba) Twój organizm będzie chcial podswiadomie ten układ w Twoim doroslym związku powtórzyć. Bo to znasz i to jest taki bezpieczny, znany dyskomfort. A skoro podświadomie sie to dzieje,to nie musi świadomie przynosić korzyści w takim typowym rozumieniu tego słowa. Twój organizm w takiej sytuacji podświadomie dąży do odtworzenia traumatycznej relacji odrzucenia ktora Cie spotkala w dzieciństwie, w dorosłym zyciu. Jesli sie nie zorientujesz, ze z Toba jest cos nie tak, to podświadomość weźmie gore i dokonasz wyborów życiowych zgodnie z patologicznym, znanym Ci dobrze kodem.I to jest ta ' korzysc' w tym przypadku, podświadomie realizujesz to co znasz z dzieciństwa. Świadomie w zyciu byś w to nie wdepnela, a nieświadomie cos Cie w to pcha i możesz nie wiedzieć co i dlaczego. Po kilku latach możesz sie np. zorientować, ze odtwarzasz swoja traumę rodzinna a Twój np. niedostępny mąż to kopia np. Twojego ojca.To tak pezykladwo, sytuacji różnorodnych może być wiele.
            • madi138 Re: Wszyscy mnie porzucają. 13.03.16, 23:22
              A nie jest tak, że odtwarzamy ją po to, aby mieć szansę w końcu ją naprawić, zmienić?
              • zuzi.1 Re: Wszyscy mnie porzucają. 13.03.16, 23:48
                No tak, tylko odtwarzamy to z niewlasciwa osoba np. pokroju niedostępnego ojca.
    • kitaneczka Re: Wszyscy mnie porzucają. 14.03.16, 12:06
      ja proponuję wizytę u specjalisty, jednak pomoze ci zrozumieć twoje uczucia, ;)
    • zuzi.1 Re: Wszyscy mnie porzucają. 14.03.16, 12:33
      weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17196168,Corki_swoich_ojcow___kobiety__ktore_kochaja_za_bardzo_.html
      • zuzi.1 Re: Wszyscy mnie porzucają. 14.03.16, 12:41
        weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19469343,uzaleznieni-od-kochania-gdy-milosc-staje-sie-obsesja.html
        • zuzi.1 Re: Wszyscy mnie porzucają. 14.03.16, 13:01
          weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17317069,__Przytul_mnie__mamo_______Kobiety__ktore_cale_zycie.html
Pełna wersja