memiko55
04.03.16, 18:41
On - po 40tce, kawaler, kilka lat sam, zamozny
Ja - po 30tce, panna, kilka lat sama, finansowow daje rade.
Poznalismy sie, spotkalismy i na 2-ej randce poszlismy do lozka.Bylo fajnie, mowil o wspolnym mieszkaniu, do czasu pierwszej klotni.Klotnia byla stanowcza,konkretna,nie obrazalam go, powiedzaialm tylko czego wymagam - aby zerwal kontakt ze swoja byla ,ktora on bardzo kocha i wszedzie ma jej zdjecia.Nie zrozumial, obrazil sie, brak kontaktu z jego str.
Jestesmy za granica.Probowalam to naprawic, pogodzic sie, wyslalam z przeprosinami 2 maile ale nic, on nie odpisal czyli nie chce kontaktu.
I tu sie martwie,nie znam ani jego nazwiska, ani adresu.Mam tylko jego maila, nr telefonu i mniej wiecej wiem, gdzie pracuje.
Czekam na miesiaczke i boje sie strasznie.Dziecko to dla mnie nie problem,jestem gotowa psychicznie i fizycznie, lubie dzieci ale nie mam ,gdzie sie podziac jak bede w ciazy.Prace mam, ale z niej w tym kraju nie utrzymam sie, sluzba zdrowia-tez platna,na co mnei nei stac.Po pracuje do konca ciazy.
Pewnie wroce do Polski ale potrzebuje wsparcia.W domu rodzinnym jest toksyczny ojciec,mama nie zyje.Ojciec mnie przyjmie pod swoj dach, pieniadze swoje mam ale bedzie trzaskal drzwiami, ze mu przeszkadzam, zajomowal kuchnie.Ja z nim nie rozmawiam od ok.10 lat bo mnie bil i wyrzucal z domu.Wsparcia u niego nie mam, nie wiem kto mi pomoze przy porodzie.
Co zrobic aby on wrocil jakbym byla w tej ciazy i pomogl przy porodzie?do dziecka powinien przyznac sie.