czy jestem przewrażliwioną matką?

10.03.16, 17:24
Witam, do tej pory nigdy nie udzielałam się na żadnych forach a o swoich sprawach rozmawiałam z najbliższymi lub przyjaciółmi. Jednak chciałam przedstawić swoją sytuację i poradzić się osób, które nie znają mnie osobiście. Jestem mamą szczęśliwej 20 miesięcznej dziewczynki. Kiedy urodziłam córkę byłam szczęśliwa i mimo, że na początku czułam się nie pewnie przy opiece nad dzieckiem to szybko sobie poradziłam. Cały dzień zajmowałam się córką. Obie babcie i dziadek pracują, więc z wnuczkę widywali się w weekendy. Jak mała miała 3 tyg miałam poważne zapalenie piersi, które skończyło się u chirurga. długo dochodziłam do siebie. Mąż poprosił teściową aby wzięła kilka dni wolnego i mi pomogła bo on nie mógł się zwolnić. Wtedy teściowa zaczęła zachowywać się dziwnie. Przez cały ten czas próbowała nauczy małą ssać smoczka. Karmiłam ją piersią a córka nie chciała smoczka od początku. Stwierdziłam, że jak się uda to ok a jak nie to nic się nie stanie. Nie udało jej się i wtedy zaczęła wmawiać mężowi, że jest nerwowa i musi mieć smoczka bo później będziemy chodzić z nią do psychologa.Tłumaczyłam mężowi, że tak nie jest. Córka była spokojna a pozniej miała kolki i dlatego się denerwowała ale staraliśmy sie szybko dziecku ulżyć i pomóc. Przeszłam na dietę bez mleczną i wtedy było dużo lepiej. Przez ponad rok byłam na tej diecie do tej pory karmię dziecko piersią co nie wszystkim się podoba. Mąż przez 4 miesiace po powrocie z pracy uczył się do egzaminu na uprawnienia niestety zdałłl tylko testy wiec prze kolejne pół roku uczył się do egzamimu ustnego. Przez cały pierwszy rok tylko ja zajmowałam sie dzieckiem na dodatek w miedzy czasie złamał reke wiec dosłownie robiłam wszystko tylko ja. Mała później nie chciała nawet na ręce do taty. Problem był też z teściami bo pojawiali sie u nas raz na dwa lub trzy tygodnie. Córka jak ich widziała to zaczynała płakać czuła sie bezpiecznie tylko u mnie. Prosiłam męża aby porozmawiał z rodzicami żeby cześciej przyjezdzali, a mieszkaja 5 min samochodem od nas. Kiedy córka miała rok wiecej rozumiała i było ok. ćały czas na dzieckiem pracowałam i zachecałam do zabawy ze wszystkimi.
I teraz chce przejsc do sedna swojego problemu czyli tesciowa. wczesniej miałysmy dobre relacje jednak jak corka skonczyła rok to zauwazyłam, że zaczeła zabierac dziecko które mnie wolało i odwracała ode mnie uwage zajmujac ja czyms innym czasami nawet na sile dopiero gdy zaczynała płakac to dopiero wtedy oddawała mi dziecko. Pytałam męża o co chodzi? wtedy powiedział, że dziecko musi sie ode mnie odzwyczaic. zdenerwowałam sie i wytłumaczyłam mu ze nie chodzi o to zeby sie ode mnie odzwyczaiła( jak dziecko ma sie odzwycziac od matki?) tylko ze musi sie otworzyc na innych i ze nad tym pracuje. Były tego efekty. Tesciowa zaczeła nawet męzowi wyrywac dziecko z rak zeby tylko ona mogła ja nosic. Jak dziadek chcial dołaczyc do zabawy to powiedzia niby w zartach zeby spadał bo przeszkadza. Corka kocha obie babcie i dziadka ale ona stara sie miec ja na wyłacznosc. Siedzimy razem a ona nagle zabiera dziecko do innego pokoju zeby sie bawic. czasami nawet na sile jak mala sie buntuje i wyrywa zeby wrocic do nas to ja puszcza i nie zadowolona wraca. Mąż rozmawiał z nia o tym i nie bardzo widze efekty. Potrafi wziasc mała na rece i odwrocic do mnie plecami. Kiedys przejezyczyła sie i powiedziała do małej " chodź mamusia da ci ...." oczywiscie poprawiła sie ale zrobiła to kilka razy. Córka kocha babcie i lubi sie z nia bawic a ja staram sie im nie przeszkadzac zeby mogli nacieszyc sie wnuczka. Natomiast teraz chce sie bawic tylko z nia a ona nawet niestara sie zachecic dziecka do zabawy z innymi nawet z dziadkiem. Mówiłam o tym męzowi zeby z nią porozmawiał bo to nie jest normalne. Zastanawiam sie czy to ja jestem przewrażliwiona czy to ona przesadza. Mam obawy żeby zostawić teściowej dziecko pod opieką bo mam wrazenie ze bedzie nia manipulowac i wchodzic w role matki a nie babci. Moja mama mówi, że moje obawy są słuszne bo jej nigdy nie przejzyczyło sie i nie powiedziała o sobie mamusia tylko poprostu babcia.
Rozumiem, że babcie kochają wnuki i chce zeby córka miala fajne dzieciństwo razem z dziadkami. Jednak widzę, że muszę porozmawiać z nią sama ale po przedstawieniu tej sprawy możecie mi powiedzieć czy jestem przewrażliwioną matką?
    • bergamotka77 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 18:30
      Jestes. Odstaw ja juz od tego cyca bo dziewczynka niedlugo bedzie do przedszkola chodzila a ty nadal ja piersia karmisz i traktujesz jakbys miala na wylacznosc. Skoro pozwolilas by ojciec dziecka nie nawiazal z nia blizszego kontaktu to nic dziwnego ze mloda tylko ciebie sie trzyma. Aha i sprawdz jak sie pisze "nie" z przymiotnikami ;)
      • ewa9717 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 19:29
        bergamotka77 napisała:
        Aha i sprawdz jak sie pisze "nie
        > " z przymiotnikami ;)
        >
        A może poczytaj sobie o przecinkach, zanim zaczniesz innych pouczać?
      • nammkha Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 21:52
        Chyba Ci się coś pomyliło. Po pierwsze dziecko nie ma jeszcze 2 lat, spokojnie można ją karmić piersią. A do pójścia do przedszkola jeszcze dużo czasu. To, że ojciec nie nawiązał kontaktu z własnym dzieckiem to jego odpowiedzialność a nie matki. Naturalne jest, że z nią ma najlepszy kontakt. Matka jest świadoma, że dziecko potrzebuje też innych ludzi i nie zabrania jej kontaktu, wręcz odwrotnie pracuje nad tym aby dziecko stało się bardziej śmiałe. Po trzecie zachowania teściowej są dziwne.
      • basiastel Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 08:01
        Kolejna horror-teściowa rośnie!
    • panizalewska Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 18:46
      Nie wiem, czy jesteś przewrażliwiona. Na forum jest tak, że znamy tylko jedną wersję wydarzeń, głosu tu raczej nie zabierze teściowa, mąż itp.
      Dzieci są różne. Niektóre są bardzo mamusiowe, niezależnie od tego, czy rodzice dzielą się opieką, czy widzą często dziadków, czy dziecko integruje się z innymi dziećmi, czy też nie. Niektóre dzieci są odważne, przebojowe i lecą do byle obcego człowieka, który się uśmiechnie. A pomiędzy jest oczywiście cała gama zachowań.
      Matki i teściowe też są różne ;) Niektóre matki zazdrośnie strzegą swojego potomstwa, a niektóre oddałyby wszystko, żeby zostawić dziecię z kimś z rodziny na kilka godzin (roczniaka) i to najlepiej kilka razy w tygodniu. Niektóre teściowe, czy w ogóle dziadkowie się wymigują, albo po prostu nie mają okazji do częstych spotkań, a niektórzy zawłaszczają, zabierają dzieci.

      Jedno jest pewne - dziecka nie można siłą odzwyczajać od matki, od rodziców w ogóle. Co innego, kiedy np mama jest totalnie zajęta czymś ważnym w domu i faktycznie dziecko trzeba odciągnąć (np super ważny mail służbowy, praca w domu w ogóle, 30 czynności na raz w kuchni, a plączące się dziecko stwarza dla siebie i innych zagrożenie), a zupełnie co innego, kiedy przy spotkaniu rodzinnym ktokolwiek SIŁĄ odciąga dziecko wołające mamę. Tego trzeba bezwzględnie zabronić. Jeżeli dziadkowie się posłuchają - cudnie. Jeżeli dalej będą mieli przemocową wizję separacji dziecka od rodziców - trzeba ograniczyć kontakty, do wieku, aż dziecko się tak łatwo nie da
    • basiastel Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 20:38
      Moja córka nigdy nie miała smoka w buzi i jakoś nie stwarza żadnych problemów. Pogoń zaborczą teściową z tymi mądrościami i nie pozwól dziecka szarpać i zmuszać do zabawy. Dzieci są różne.
      I nie pozwól, by jakieś bergamotki i inne mówiły Ci jak długo masz karmić córcię piersią, bo to wyłącznie Twoja sprawa.
    • ciociazlarada Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 21:04
      Może i jesteś przewrazliwiona, ale odciąganie dziecka na siłę tudzież "odzwyczajanie" od matki przez teściową (w imię czego???) nie jest normalne.

      Nie ma nic nadzwyczajnego w karmieniu piersią 20 mcy i dłużej, karm tak długo jak obie czujecie się z tym dobrze. WHO zaleca 2 lata+ :-)

      Dzieck samo się od Ciebie odzwyczai, poznając świat będzie w naturalny sposób oddalać się od rodziców jeśli mu na to pozwolicie. Zabieranie dziecka na siłę przez rąbniętą teściową to trochę jak uczenie ryby jazdy na rowerze, z kształtowaniem samodzielności ma niewiele wspólnego ;-)
      • alpepe Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 13:51
        tak, zaleca dla różnych regionów z niedożywieniem...
        • anku1982 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 18:49
          Światowa Organizacja Zdrowia, to nie Organizacja Zdrowia wyłącznie dla Krajów 3 Świata. Od razu napiszę że syn karmiony do ponad 2,5 roku, odstawił się sam, chodził do przedszkola, zostawał z babcią w wieku 1,5 roku, jak szłam do pracy i nie wył godzinami. Teraz jest uczniem I klasy i jest bardzo ceniony przez nauczycieli i kolegów, smoczka nie używaliśmy.
        • ciociazlarada Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 18:54
          www.who.int/topics/breastfeeding/en/

          Exclusive breastfeeding is recommended up to 6 months of age, with continued breastfeeding along with appropriate complementary foods up to two years of age or beyond. - wskaż proszę ten fragment o niedożywieniu albo nie rozpowszechniaj błędnych informacji.
    • haneke_29 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 21:36
      Nie, nie jestes przewrazliwiona mamusią. Zachowanie tesciowej jest chore. Miesza Twojej corce w glowie.
      Mam 7miesieczne blizniaki i gdyby tesciowa zaczela robic takie akcje to spuscilabym ja po brzytwie. Moja odstawiala inne akcje ale to temat na osobny baaaaardzo dlugi watek;-)

      Co jakis czas powraca na to forum opisany wyzej problem. Nie wiem jakie jest dobre wyjscie z sytuacji, podejrzewam ze ciezko o to, gdy ma sie do czynienia z tak glupimi zagrywkami.
      • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 10.03.16, 22:11
        Haneke, opisz choc troche z zachowań teściowej w ramach poszerzenia świadomości tego jak ktos sie może zachowywać:) A głupie zagrywki teściowej autorki nalezy regularnie tępić, mowiac glosno do teściowej to co Ci nie odpowiada w jej zachowaniu i przy tym, żeby wzmocnić przekaz, bez zbędnego mamusiowania tylko po imieniu. A jak po kilku prośbach nie zrozumie, to przycinasz jej kontakty z Toba i z dzieckiem na jakiś czas. A za jakiś czas powtórka z rozrywki, kontakty wznawiasz i obserwujesz, czy szanuje Twoje prosby odnośnie dziecka, jesli tak to kontakty kontynuujesz,jesli nie, wówczas ograniczasz ponownie. I glosno mowisz: nie życze sobie takich i takich zachowań, proszę tak się nie zachowywać, nie jesteś dziecka mama wiec proszę tego nie robic. I tak do skutku albo w postaci znormalnienia jej zachowań albo do ograniczenia kontaktów, jesli typ oporny i niewyuczalny calkowicie.
        • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 23:26
          Strasznie glupie sa takie rady 'ogranicz kontakt' za kare i pozwol na kontakt w nagrode, jak babcia bedzie sie dobrze zachowywac. Moze jeszcze doradzisz razenie paralizatorem jako kare i ordery z usmiechnietymi buzkami jako nagrod, by babcia szybciej uczyla sie zasad na ktorych wolna jej kontaktowac sie z wunczka?
          Moze warto pomyslec o dziecku ktore, jak napisala autorka, lubi babcie? Moze jednak warto wziac pod uwage to ze po prostu w pokoleniu babci troche inaczej wychowywano dzieci?
          • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 23:49
            Tosiu wszystkie Twoje komentarze w tym wątku sa naprawde ok wówczas gdy mamy do czynienia ze zdrowa na umyśle babcia. Gdy babcia jest zaburzona ( a tak w tym przypadku może, ale nie musi tak byc) wówczas te rady sa nieadekwatne do sytuacji. A jak jest z teściową autorka przekona sie w najbliższych miesiącach. Male dziecko może lubić zaburzona babcie i nie dostrzegać zagrożeń z jej strony Rola rodzica jest te zagrożenia dostrzec, jezeli oczywiście sa i nie popełnić bledu zaniechania. To, ze autorka widzi dziwność zachowań teściowej, co również potwierdza jej mama, to dobrze i z uwagi na dobro dziecka należy się tym zachowaniom lepiej przyjrzeć. Nie bagatelizować ale i nie popadać w paranoje, tylko starać oceniać realne zachowania babci. Jest taki typ babć, które zachowują sie dziwnie, bo sa emocj. zaburzone i ten przypadek trzeba tu wykluczyć, dla dobra dziecka.Pozostawianie dziecka pod opieka zaburzonej babci to prosta droga do problemów u dziecka.
            • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 10:49
              Zuzi, ty też przeginasz każdemu przypisując choroby psychiczne i niezrównoważenie.
              • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 12:31
                Nie każdemu Edwina, tylko wówczas, gdy widze ryzyko. Jezeli z ta babcia jest wszystko ok, to moje posty w tym wątku są nieadekwatne do sytuacji. Jesli człowiek sie z pewnymi zachowaniami spotkal osobiście, to potem jest wyczulony i pewne zachowania zapalają czerwone lampki. Lepiej w tym konkretnym przypadku być uważnym z uwagi na dobro dziecka. A jesli okaże sie ze z babcia jest wszystko ok, to należy się z tego cieszyć. Ale rodzic ma obowiązek być uwazny.
                • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 23:30
                  Z uwagi na dobro dziecka to trzeba być również ostrożnym w rzucaniu dużymi słowami, bo można przysłowiowe dziecko z kąpielą wylać. Ja już tobie kilka razy pisałam, że mając bardzo skromne dane wysuwasz dużo za daleko idące wnioski. Zważaj na to co piszesz, bo też możesz kogoś skrzywdzić, choćby poprzez powiększanie lęków tej osoby.
                  Mądrze jest najpierw założyć, że osoby dialogu są zdrowe i chętne do porozumienia, lecz z różnych przyczyn to porozumienie nie następuje. Kodowanie i dekodowanie przekazów ma tyle płaszczyzn, że osoby z ogromną liczbą stycznych i w pełni sił intelektualnych mogą się nie raz na tym wyłożyć. Kiedy rzeczone osoby dialogu mają różne doświadczenia, dzieli je czas, wychowanie, wykształcenie, a nawet stan psychiczny czy fizyczny, o to porozumienie jest trudniej. To jest początek - szukanie porozumienia. Nie diagnozuje się ludzi na wszelki wypadek. Nie odcina się bliskich od siebie na wszelki wypadek. Nawet, jeśli ci bliscy w tobie zapalają czerwone lampki. Może raczej zastanów się dlaczego tak wiele różnych sytuacji zapala je w tobie?
                  • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 07:57
                    Za duza mam świadomość istnienia osób toksycznych, żeby bagatelizować pewne zachowania. W przypadku osób bliskich mających kontakt w szczególności z małymi dziecmi nie stosuje myślenia zyczeniowego a opieram sie na obserwacjach ich zachowań. Jezeli swoim zachowaniem upewnia mnie w tym, ze spokojnie mogą przebywać z dziecmi bez szkody dla nich, wowczas nie ingeruje w kontakty. W odmiennym przypadku stosuje nadzór nad dziecmi i nie narazam ich na zbyt częsty kontakt z osobami, co do których mam świadomość ze sa toksyczne. Cieszę sie Edwina, ze nie masz osób toksycznych w swoim otoczeniu.
                    • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 10:03
                      Bagatelizujesz część informacji. Autorka wątku wyraźnie napisała, że teściowa jest osobą pozytywną, że nie miała z nią wcześniej problemów. Czyli, że coś po prostu nie zadziałało na styku matka-teściowa. Zdarza się. W dodatku autorka sama przyznaje, że jest przemęczona i to może zmieniać jej ogląd zdarzeń. To są dwie bardzo istotne informacje, które pominęłaś. Permanentne przemęczenie ma to do siebie, że postrzega się wiele aspektów rzeczywistości w sposób zaburzony. To wynika z procesów mózgowych - niewyspanie, permanentny brak odpoczynku itp. sprawiają, że mózg nie ma jak się oczyścić, dochodzi do reakcji chemicznych porównywanych często przez neurologów do stanów bliskich narkotycznym. W takiej sytuacji wystarczy, kiedy zetknie się zmęczona matka z teściową również w nienajlepszej formie, bo np. złe samopoczucie fizyczne, problemy itp. co skutkuje mniejszą wrażliwością społeczną i problem jest gotowy. Dlatego, jeśli nie dochodzi do ewidentnych przegięć - zachowań agresywnych fizycznych lub psychicznych, knucia itp., ja przynajmniej radzę szukać porozumienia, a nie obstawiać się murami. Bo raz postawionego muru nie można zburzyć od ręki.
                      A odnośnie ludzi toksycznych - staram się możliwie długo obserwować człowieka, zanim wydam o nim taki wyrok. Bo wiem, jak wiele czynników wpływa na zachowanie. I z pewnością po krótkim opisie na forum nie posunęłabym się do wyrażenia takiej oceny.
                      • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 14:09
                        Edwina, ale autorka nie zerwie z babcia kontaktu, dziecko dalej będzie z babcia miało kontakt. Ja pisze o tym, aby obserwować zachowania tej kobiety, skoro juz pojawily sie wątpliwości i dwie kobiety stwierdzily, ze zachowania sa dziwne. Ja przez kilka lat, podobnie jak panizalewska bylam przekonana, ze rodzice mojego męża to fajni ludzie sa. To naprawde nie jest takie proste. Toksyczność to b. skomplikowana sprawa, ukryta. A przy malych dzieciach należy zachować ostrożność. Tylko tyle.
                        • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 15:00
                          Zuzi, przeczytaj, co sama napisałaś, to jest dopiero toksyczne: A głupie zagrywki teściowej autorki nalezy regularnie tępić, mowiac glosno do teściowej to co Ci nie odpowiada w jej zachowaniu i przy tym, żeby wzmocnić przekaz, bez zbędnego mamusiowania tylko po imieniu. A jak po kilku prośbach nie zrozumie, to przycinasz jej kontakty z Toba i z dzieckiem na jakiś czas. A za jakiś czas powtórka z rozrywki, kontakty wznawiasz i obserwujesz, czy szanuje Twoje prosby odnośnie dziecka, jesli tak to kontakty kontynuujesz,jesli nie, wówczas ograniczasz ponownie.

                          Nie mając konkretnych danych zachęcasz obcą osobę, by trenowała inną obcą ci osobę, jak zwierzę w cyrku, metodą nagród i kar. Moje psy nawet nie były tak "wychowywane", bo to czysty terror jest.
                          • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 15:18
                            Bo tak wygląda właśnie ' komunikacja' z osoba przemocowa, ktora forsuje swoje pomysły nie bacząc na opinie rodzicow. Pisząc to wybiegalam w przyszłość, zakladajac ze babcia jest przemocowa. Wiec gdy minie okres rozmów, nadziei, a teściowa dalej będzie robic swoje w mniej czy bardziej napastliwy sposób, to wówczas stosuje sie taka 'komunikacje' jak z cyrku, aby uzyskać efekty i przystopować napastliwe zapędy teściowej.
                            • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 15:19
                              Ty może lepiej nie wybiegaj w przyszłość, bo ją wykreujesz. I zniszczysz ludziom życie.
                              • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 15:49
                                Zycie kazdy z nas kreuje sobie sa, wiec moje komentarze nie maja takiej mocy, jaka probujesz im przypisac. Autorka, z tego co ostatnio napisala wychowuje swoje dziecko w jakiegos rodzaju komunie, gdzie obie babcie zamiast rodzicow kapia dziecko i maja duzy wplyw na to jak dziecko jest wychowywane, czy uzywa smczka czy nie uzywa, czy pije mleko z piersi czy tez nie, czy na widok dziadkow ma tanczyc i spiewac, czy moze sie skrzywic. A w tym wszystkim rodzice, w tym ojciec dziecka i ich opinie schodza na dalszy plan, a autorka probuje sie jakos ulozyc glownie z tesciowa przy wychowaniu wlasnego dziecka, przez co babcia czuje sie uprawniona do wkladania swoich 3 groszy w kazdy moment zycia dziecka. Mam nadzieje, ze autorka swiadomie lubi tak zyc a nie kopiuje jakiegos rodzaju schemat z przeszlosci, w ktorym stara sie dogodzic wszystkim. A wiadomo, ze grzeczne dziewczynki sa grzeczne i staraja sie jak moga z calych sil, nawet kosztem spokoju swojego dziecka.
                                • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 22:01
                                  Wiesz, ostatnio znajome powiedziały, że jestem za grzeczna, wiec masz rację. I uświadomiłaś mi, że faktycznie powielam "jakiegos rodzaju schemat z przeszlosci".
                                  Dla własnego spokoju popracuję nad swoją asertywnością i na bieżąco będę reagowała na to co mi się nie podoba.
                                  Dzieki
                                  • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 22:45
                                    akurat nie widze zadnego zagrozenia w tym ze dziadkowie maja duzy udzial w zyciu naszego dziecka, wrecz przeciwnie.
                                    Autorka jest niewatpliwie uwazna mama, ktora z ogromnym szacunkiem traktuje swoje dziecko, ale ma tez sporo wrazliwsci dla innych czlonkow rodziny, co wcale nie jest takie czeste. Mysle ze sposob w jaki wlacza babcie i dziadkow w zycie wlasnego dziecka jest bardzo madry, i z pewnoscia zaprocentuje tym ze dziecko bedzie i bardziej otwarte i bardziej szczesliwe, bo tak zwykle sie dzieje gdy dziecko otoczone jest duza grupa kochajacych je ludzi.
                                    To ze babcia ma czasami jakis glupi pomysl (np ze smoczkiem) uwazam za przy korzysciach jakie dziecko czerpie z fajnych relacji z dziadkami za sprawe malo wazna.
                                  • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 00:03
                                    Skoro tak, to przeczytaj zalacznik I zastanow sie, czy nie zostalas wychowana w takiej rodzinie na grzeczna dziewczynke. A jesli tak, to masz duzo spraw do przepracowania. Przede wszystkim przestac spelniac niewypowiedziane nawet zyczenia innych, zaczac stawiac innym granice I nie pozwalac innym traktowac swojego dziecka jak zabawki do pobawienia sie czy tez for my do uksztaltowana wedlug ich gustow. To jest Twoje dziecko I Meza I to Wy razem je powinniscie glownie ksztaltowac I ochraniac przed innymi. To musi byc meczace dla dziecka, gdy ktos je dlugi czas meczy smoczkiem, gdy ono wyraznie pokazuje, ze smoczka nie chce. Podobnie z innymi sprawami. Pozwalasz naduzywac innym swoje wlasne dziecko, I nie wazne, ze to babcia czy Dziadek. Nie wypelniasz w ten sposob swojej roli, bo zamiast osoby dziecka wazniejsza jest opinia babci I to na niej skupiasz swoje starania. Jako mama masz obowiazek byc skupiona na dobru dziecka a nie dobru babci I jej potrzebach. Dzialajac w ten sposob w pewnym sensie zdradzasz swoje dziecko. Pomysl o tym. Wiem, ze zostalas wychowana by sluzyc innym I sie im przypodobywac, ale jest to schemat, ktory powinnas przerwac dla dobra swojej rodziny. Masz bardzo aktywny udzial w tym, ze Twoja mala wlasna rodzina zamiast spokoju radosci I skupienia przechodzi ciagly chaos, bo babcia znowu cos chce, co nie pokrywa sie z checiami dziecka. Wiec znowu tanczysz szalony taniec aby jakos z tego wybrnac I babcie zadowolic. Dlugo jeszcze zamierzasz tak tanczyc? Nie czujesz sie zmeczona? pracownia4.wordpress.com/2008/05/10/narcystyczna-rodzina/
                                    • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 11:45
                                      W sumie autorka dobrze sobie radzi z sytuacja i wcale nie potrzebne sa jakies radykalne dzialania czy 'przepracowywania'. Wyglada na to ze babcie kochaja wnuczke, nie krzywdza jej, wrecz przeciwnie dziecko je lubi i z nimi zabawe, a ty snujesz teorie na temat 'naduzywania dziecka'.
                                      • panizalewska Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 12:19
                                        Ja może też jestem przewrażliwiona ;) ale czytałaś post Autorki, który jest niżej, jako odpowiedź do postu Pani Ekspert? Bo mnie się nie jawią takie zachowania kogokolwiek wobec czyjegoś dziecka jako normalne :P
                                        • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 14:27
                                          no wlasnie a ty przycztalas wypowiedz Ekspertki? W ktorym miejscu pani ekspert napisala ze zachowanie babci jest patologiczne i wymaga jakies ostrej interwencji, zerwania relacji z babcia etc jak caly czas sugeruje Zuzia?
                                          • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 16:09
                                            Zuzia sugeruje, żeby zachowaniom babci na razie sie uwaznie przyglądać.
    • z_pokladu_idy Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 00:29
      Możemy sobie ręce podać. Też przez kilkoro bliskich mi osób jestem postrzegana jako matka wariatka - karmię piersią dwulatka, smoczka nie dawałam (moim zdaniem, albo pierś, albo smok), bo potrzebę ssania zaspokajał sobie piersią właśnie, w chuście nosiłam i reagowałam na płacz.
      A najwięcej do powiedzenia mają koleżanki-matki najwięcej drące się na swoje dzieci.
      I nic nigdy tak nie rozwinęło mojej asertywności, jak macierzyństwo właśnie. Nie dałam sobie wmówić, że dzieciak się za bardzo do bliskości przyzwyczaja, że wymusza płaczem i trzeba jego bunty zdusić w zarodku trzymając go na dystans, czego i Tobie życzę.
      Akcje z wydzieraniem sobie dziecka są niedopuszczalne, natomiast na 'mamusie' z ust teściowej machnęłabym ręką, bo to nie jest zbyt szkodliwe. Tutaj może jesteś nieco zazdrosna, ale to przechodzi. ;)
      Pogadałabym z teściową stanowczo, jakie zachowania są wg Ciebie niedopuszczalne jednocześnie proponując częstsze wizyty, żeby się babciowaniem bardziej nasyciła. Ucinałabym jednak wizyty po pierwszej ostrzejszej jeździe, która by kołowała dziecko. Najważniejsze, że masz męża po swojej stronie.

      Aha, jeszcze tak na marginesie - mój mąż intensywnie uczestniczył od samego początku w opiece nad synkiem, ale i tak przez jakiś czas młody reagował na jego powrót z pracy płaczem. Sama przyszło i samo poszło. Niedługo ja chłopakom nie będę do zabawy potrzebna. ;)
    • danaide Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 06:38
      Trochę mnie dreszcze przeszły na myśl o Twojej teściowej. Piersią - ile uważasz. Smoczek - moja też bezsmoczkowa, buzia się jej nie zamyka, może jednak trzeba było zainwestować chociaż w ten jeden silikon?

      Co do wyjaśniania teściowej co Ci się nie podoba - nie wiem czy ona zrozumie, że to czego nie lubisz - w każdym razie to, czego ja bym nie zniosła - są wszystkie te formy przymusu wynikające z jej przekonań. Zmuś do smoczka, zmuś do zabawy. Mając taką teściową 5 min samochodem od domu może wolałabym sama jej dziecko zawieźć na parę godzin raz na jakiś czas niż widzieć te gry na swoim podwórku. Może u siebie jakoś lepiej weszłaby w rolę... normalnej babci?

      A Ty jesteś Słońcem w Układzie Słonecznym Twojego dziecka i ono będzie sobie tak krążyć wokół Ciebie, czy to się inkwizycji podoba czy nie.
    • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 08:58
      Zaproszę Teściową na herbatę i ciastko żeby na spokojnie porozmawiać. Szczera rozmowa powinna poprawić atmosferę. Każdy popełnia błędy, ja sama wiem teraz, że pewne sprawy załatwiłabym inaczej. Co do męża to córka bardzo go kocha i ma z nim normalną więź. Wiem jak ważny jest dla dziewczynki tata:) jak miał złamaną rękę to przez 6 tygodni nie uczestniczył jak zawsze w codziennych czynnościach , dużo czasu i pracy wymagało żeby wróciło wszystko do normy.
      Dziękuję za wasze odpowiedzi:)
      • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 10:45
        Tylko, gdy się okaże, ze szczera rozmowa nic nie dala a babcia dalej szaleje, tylko lepiej sie kamuflujac, to się nie denerwuj, tylko wypij melisę i rob konsekwentnie swoje stawiając granice :-)
        • panizalewska Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 11:13
          Albo winko. Wieczór relaksu i jakąś sensowną strategię przydałoby się uzgodnić z mężem, lub przynajmniej mu zakomunikować ;)
    • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 13:45
      Wydzieranie dziecka, wszelkie rozwiązania siłowe są nieakceptowalne. Ale - jako matka dziecka przyklejonego do mnie jak przysłowiowy rzep do psiego ogona, mogę powiedzieć, że powolne, nie gwałtowne oddzielanie dziecka od ciebie jest dobre i dla dziecka i dla ciebie. Dziecko musi eksplorować świat, poznawać ludzi, inne otoczenie, inne relacje. Optymalnie, jeśli nie jest to wymuszone sytuacją (np. przez dwa lata dziecko było z mamą non-stop i nagle ląduje w przedszkolu na 8 godzin dziennie), tylko właśnie odbywa się poprzez zabranie dziecka do innego pokoju, kiedy mama jest w domu, wyjście na plac zabaw z kimś z rodziny, spędzeniem nocy u dziadków. I jeszcze odnoście tego, że dziecko się buntuje, płacze - wiesz, moja latorośl ma 33 miesiące, od początku bardzo bliski i serdeczny kontakt z tatą, a potrafi zrobić scenę, kiedy ten chce pobawić się z nią w jej pokoju, by np. nie przeszkadzała mi pracować. Bo ona chce być teraz z mamą i już. To też nie może być tak, że ty odpowiadasz na każde jedno takie zachowanie dziecka, bo nie dojdzie do tej naturalnej i koniecznej do rozwoju separacji.

      Natomiast teraz chce sie bawic tylko z nia a ona nawet niestara sie zachecic dziecka do zabawy z innymi nawet z dziadkiem. - to jest dla mnie jak najbardziej normalne. Moja córa też potrafi sobie wybrać kogoś do zabawy. Dziecko w takim wieku potrzebuje relacji jeden na jeden, nie nawiązuje jeszcze więzi grupowych. Więc akurat w tej kwestii uważam, że jesteś przewrażliwiona.
      Pomyśl też, że dla własnego zdrowia musisz powoli zachęcać dziecko, by rozwijało inne relacje. Nie wiem jaką masz sytuację zawodową, ale pewnie w którejś chwili będziesz chciała wrócić do pracy, a może po prostu mieć chwilę dla siebie i świadomość, że twoje dziecko nie przeżywa tego krótkiego rozstania traumatycznie, bo było do tego powoli przygotowywane, będzie dla ciebie zbawienna.
      A piersią karm ile chcesz, znam kobietę, która karmiła do 8 roku życia. Smok też nie jest niezbędny (choć w czasach naszych rodziców uważano, że to pomaga dziecku, stąd być może naciski teściowej, nie musi być na bieżąco), moja córa odrzuciła taki pomysł, choć oboje z mężem pozostawiliśmy to jej woli.
    • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 14:44
      hehe horror-teściowa mam nadzieję, że nie. Nie zrozumcie mnie źle, teściowa do dobra i raczej spokojna osoba. Dlatego jej zachowania były dla mnie zaskoczeniem. Cieszę się, że napisałam na forum. Wasze odpowiedzi pokazały mi, że faktycznie w niektórych sytuacjach jestem przewrażliwiona, a w innych powinnam reagować. Zajmuję się domem i dzieckiem ale dodatkowo pracuję w domu żeby zwiększyć budżet domowy. Jestem czasami po prostu zmęczona, a wtedy nie myśli się rozsądnie.
      • basiastel Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 15:31
        Ta horror-teściowa dot. bergamotki. Jak ona obcej dorosłej osobie, nieproszona, wyskakuje z tekstem, że powinna skończyć karmić piersią, to synową też będzie usiłowała dyrygować.
        • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 17:26
          ok :)
      • edw-ina Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 16:56
        Zajmuję się domem i dzieckiem ale dodatkowo pracuję w domu żeby zwiększyć budżet domowy - w takim wypadku tym bardziej staraj się powoli, łagodnie uczyć dziecko, że nie jesteś dostępna non stop, że potrzebny jest czas z innymi osobami. Twoje dziecko będzie coraz aktywniejsze w trakcie dnia, drzemki ulegną skróceniu i będziesz miała coraz większy kłopot ze znalezieniem czasu na pracę. Moja córka, chociaż lubi nianię, kocha tatę, długo uczyła się tego, że ja muszę pracować. Że nie będę na każde jej zawołanie, kiedy bawi się z nianią lub z tatą. Mi samej było z tym ciężko, bo np. słyszałam, jak stuka do drzwi, a ja wiedziałam, że nie mogę otworzyć. Reaguj na negatywne czy siłowe zachowania teściowej, ale też czasami spróbuj spojrzeć z jej perspektywy - w czasach, gdy ona wychowywała dzieci robiło się to po prostu inaczej, ma inne doświadczenia.
        • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 11.03.16, 17:46
          edw-ina masz rację
      • jematkajakichmalo Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 00:18
        Jestes zmeczona to moze wlasnie dobry moment, zeby tesciowa wiecej sie dzieckiem zajela? Twoja wypowiedz jest troszke niespojna. Najpierw piszesz, ze sama prosilas meza, zeby powiedzial tesciowej, zeby czesciej przychodzila, a za chwile masz pretensje, ze ona robi cos na sile i zabiera dziecko do inengo pokoju.
        Ty tez mozlas czesciej odwiedzac tesciow jak mieszkaja tak blisko. Na pewno wychodzilas/wychodzisz z dzieckiem codziennie na spacery to trzeba do nich podejsc, posiedziec, chociaz pol godzinki.

        Sprawa karmienia piersia... oczywiscie, ze nikt nie bedzie Ci dyktowal ile masz karmic, ale tu tez mozna znalezc zloty srodek i od czasu do czasu odciagnac pokarm, wreczyc dziecko i butelke tesciowej i zniknac. Nawet jak mala troche poplacze. Poplacze raz czy drugi i przestanie i za chcwile bedzie sie cieszyc jak dzika na widok babci. A teraz jest tylko stres. Tesciowa przychodzi co prawdopodobnie automatycznie wywoluje u CIebie napiecie, denerwujesz sie, mala to czuje, tesciowa swoje i kolko sie zamyka.

        Co do mowienia przez tesciowa o sobie "mamusia"... super sprawa, w zyciu nie widzialabym w tym nic niestosownego. Moja mama stale mowila do naszego dziecka corus, coreczka itp. Nie ma obawy, ze dziecko pomyli kto jest kto ;)

        Wyluzuj troche, pogadaj z tesciowa, ale spokojnie bez wyrzutow, a zobaczysz to wyjdzie na dobre przede wszystkim corce, ale tez Tobie, bo bedziesz moze torche odciazona i mniej zmeczona?
        • jola_ep Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 17:07
          Po co butelka z odciągniętym mlekiem dla 20 miesięcznego dziecka? Zbędna. Dzieci karmione piersią też jadają inne pokarmy, nie tylko te butelkowe.

          Zniknięcie też nie jest dobrym rozwiązaniem (chyba że sytuacja zmusza - a tu tak nie jest). W tym wieku dziecko chętnie poznaje świat mając pod ręką bezpieczną bazę (np. mamę). Jakby teściowa nie była wyrywna do zabierania i "usamodzielniania małej", to problemu zapewne by nie było.

          Co do zaborczości... Podobno jak się kobieta nie nacieszy i nasyci swoim macierzyństwem, to ma większe skłonności do wychodzenia poza swoją rolę babci i przejmowanie roli matki (swoją drogą rola babci też może być denerwująca dla rodziców ;) )

          Ja zostawiałabym u babci, bo przecież dzieci uczą się, że u każdego jest inaczej i są inne zasady. A w swoim domu spokojnie cieszyłabym się bliskością z moim dzieckiem. Aby nie być zaborczą teściową ;)
          • jematkajakichmalo Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 21:20
            jola_ep napisała:

            > Po co butelka z odciągniętym mlekiem dla 20 miesięcznego dziecka? Zbędna. Dziec
            > i karmione piersią też jadają inne pokarmy, nie tylko te butelkowe.

            Po tym watku zrozumialam, ze ona nadal chce karmic piersia, wiec jesli chce koniecznie dawac swoje mleko mozna to tez tak rozwiazac.
            >
            > Zniknięcie też nie jest dobrym rozwiązaniem (chyba że sytuacja zmusza - a tu ta
            > k nie jest). W tym wieku dziecko chętnie poznaje świat mając pod ręką bezpieczn
            > ą bazę (np. mamę). Jakby teściowa nie była wyrywna do zabierania i "usamodzieln
            > iania małej", to problemu zapewne by nie było.

            Mowa tu o "zniknieciu" do innego pokoju czy wyjsciu na pol godzinki. Wiadome, ze jakby byl wrzask to moglaby w kazdej chwili wrocic. Ale jakby dziecko wlasnie wiedzialo, ze mama zawsze wroci to by problemu nie bylo.
            Teraz bedzie ja wielce chwonic, bo jak to okreslilas "sytuacja nie zmusza", a potem nagle bedziedramat jak sytuacja zmusi i bedzie ja musiala np. zostawic w przedszkolu. Moje dziecko od malego bylo tak przyzwyczajone i w momencie pojscia do przedszkola (dokladnie skonczyla wtedy 2 lata) nie bylo zadnego problemu, po prostu pokiwala mi i tyle ja widzialam.
            >
            > Co do zaborczości... Podobno jak się kobieta nie nacieszy i nasyci swoim macier
            > zyństwem, to ma większe skłonności do wychodzenia poza swoją rolę babci i przej
            > mowanie roli matki (swoją drogą rola babci też może być denerwująca dla rodziców ;) )

            Wybacz, ale wiekszych bzdur nie slyszalam...
            Ja bym sie naprawde cieszyla zebabcia chce sie w ogole zajmowac dzieckiem, bo nie kazdy ma dziadkow pod reka, a jak maja to nie zawsze wykazuja oni takie zainteresowanie.
            Nalezy wyjac kijek z... ;) a kazdemu bedzie zylo sie lepiej ;)

            >
            > Ja zostawiałabym u babci, bo przecież dzieci uczą się, że u każdego jest inacze
            > j i są inne zasady. A w swoim domu spokojnie cieszyłabym się bliskością z moim
            > dzieckiem. Aby nie być zaborczą teściową ;)
    • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 22:24
      ze tesciowa powiedziala do dziecka per 'coreczko' lub per 'mamusia'? Mojej mamie czy tesciowej sie zdarzylo mowic tak do corki zapewniam cie jednak ze dziecko mimo to nigdy nie mialo problemu z odroznieniem mnie od babci. Tak wiec w tej sprawie z pewnoscia jestes przewrazliwiona.
      • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 12.03.16, 22:49
        Jezeli babcia jest zdrowa na umyśle, to powiedzenie do dziecka coreczko jest ok. Natomiast mowienie babci o sobie mamusia juz nie jest ok. Jak na razie to nie wiemy, czy z ta babcia jest wszystko w porządku czy nie. Autorkę sporo jej zachowań niepokoi ale ogólnie postrzega tesciowa jako spokojna i dobra osobę. Najbliższe miesiące przyniosą na pewno autorce więcej informacji. Może z babcia jest wszystko ok i obu paniom uda sie ze sobą porozumieć i oby tak bylo.
        • 3-mamuska Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 17:14
          Powiem tak zastanów sie czego ty chcesz???
          Po cholerę babcia ma was odwiedzać czesciej??
          Ciagle powtrzasz ze corka kocha babcie a skad to
          Wiesz?

          Opiekuj sie corka sama teściowa pogon, jak widzisz ze szarpie mała lub zmusza do zabawy weź dziecko na rece i stanowczym głosem doprowadź babcie do porządku.

          Dziecko ma prawo byc z matka związane i nie miec ochoty bawić sie z innymi, co to. Znaczy ze pracowałaś nad corka? Ze ma sie bawić z 3 dorosłych? No proszę cie.

          Weź jestes dorosła nie potrzebujesz mamusi i teściowej ciagle nad głowa.
          Ogranicz kontakty zajmuj sie dzieckiem.
        • asia_i_p Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 17:30
          Jest OK, bo może być zwykłym przejęzyczeniem. Moja babcia mając lat 80+ powiedziała mi, że na dźwięk słowa "mama" leci do okna.
          Teściowa zajmowała się dzieckiem, więc jej się mogła przypomnieć cała sytuacja i zadziałała według schematu. Byłam w analogicznej sytuacji, tylko ja tytułowałam swoją pierworodną siostrzyczką, bo po trzech siostrach miałam wdrukowane, że jak noszę i przewijam takie małe wrzeszczące, to na mur beton moja siostra.
          • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 21:18
            Masz racje, jako przejęzyczenie jest ok.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 13.03.16, 23:50
      Być może zachowanie Pani teściowej nie ma za sobą jakiś szczególnie demonicznych powodów. Po prostu chce się pobawić z wnuczką sama, może chce się do niej poprzytulać nosząc ją, może jest za nią stęskniona i niecierpliwie chce ją przejąć na swoje ręce kiedy jest u taty czy u Pani ? Mówiąc o sobie "mamusia" , może zwyczajnie się pomyliła.
      Może czasem ma jakieś nieracjonalne pomysły ze smoczkiem lub odzwyczajaniem, ale to tylko idee a nie rozkazy.
      Zastanowiłabym się w kontekście opisanej sytuacji nie nad Pani przewrażliwieniem, ale raczej dziwną niepewnością co do swojej pozycji jako matki i co do jakości więzi z córką. Jakim sposobem zachowania teściowej miałyby tę silną więź przerwać, szczególnie, że teściowa widuje ją raz na tydzień czy dwa ? Musiałaby to być więź bardzo krucha a dziecko niestabilne. O niczym takim Pani nie pisze. Mnie się wydaje poważna rozmowa nie jest potrzebna, bo z normalnej rodzinnej sytuacji zrobi Pani rzeczoną inkwizycję tyle , że Pani będzie w roli jedynego sprawiedliwego oskarżyciela. Jeśli już to gadać na bieżąco, zaciekawić się zachowaniami teściowej.
      Agnieszka Iwaszkieiwcz
      • magda_369 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 14:20
        ?Mnie się wydaje poważna rozmowa nie jest potrzebna, bo z normalnej rodzinnej sytuacji zrobi Pani rzeczoną inkwizycję tyle , że Pani będzie w roli jedynego sprawiedliwego oskarżyciela.?
        Ma Pani rację nie pomyślałam o tym w ten sposób.

        hmmm może podam więcej informacji. Najlepiej od początku. Ogólnie jesteśmy z mężem 10 lat. Po ślubie czyli 5 lat temu, wszyscy oczywiście pytali się kiedy będą dzieci. Nie śpieszyliśmy się z mężem stwierdziliśmy, że jak będziemy gotowi to wtedy będziemy się starać. Od teściowej usłyszałam, żebyśmy tylko urodzili, a ona je wychowa( już wtedy to dziwnie zabrzmiało). Od zawsze uważałam, że od wychowywania są rodzice, a dziadkowie od rozpieszczania-w granicach rozsądku:)
        Kiedy urodziłam córeczkę wszyscy byli szczęśliwi i było ok do momentu kiedy robiliśmy tak jak sami uważaliśmy za słuszne w kwestii dziecka. Zaczęło się od smoczka. Kiedy do teściowej nie docierało, że pomimo moich i jej prób, kupowania różnych smoczków dziecko po prostu go nie chciało. Jedynie co to pomaga przy ząbkowaniu, bo go gryzie. Ja mówię, że dziecko nie chce, a ona na to żeby próbować do skutku. Powiedziałam mężowi, że nie będę już dalej próbować bo to po prostu bezsensu.
        Tak jak napisałam teściowie pracują, więc ich spotkania mogą być tylko w weekendy. Kiedy córka miała ok 3-4 miesięcy to przyjeżdżali raz na dwa lub trzy tygodnie. W przypadku mojej córki( może nie pamiętała ich, tak ja sobie to tłumaczę) płakała na ich widok. Dlatego wtedy prosiłam żeby może zaczęli spotykać się częściej( my tez do nich jeździmy). To słyszałam, że teściowa musi posprzątać w domu lub musi pół dnia chodzić w wałkach na głowie( wtedy mi ręce opadły jak to usłyszałam) teść sam czasami przyjeżdżał. A potem usłyszałam, że każdy ma swoje życie i tyle. Ok, chciałam dobrze, stwierdziłam, że nie będę nikogo do niczego zmuszać.
        Moja praca nad dzieckiem ( fakt brzmi to dziwnie). Może opisze pewne przykłady jak to wyglądało. np. z moim mężem. Jak córka nie chciała na ręce do taty, to ją zachęcałam i mówiłam, że jak pójdzie do taty na rączki to on pokarze jej coś fajnego za oknem. Wtedy chętnie wyciągała rączki i oglądała z tatusiem pieski lub samochody. Natomiast u teściów jak córka chciała mnie zaciągnąć do zabawy to robiłam podobnie i np. mówiłam , że dziadek ma fajne książki w szafce i czy pójdzie z nim zobaczyć. ( dodam tylko, że dziadek dzięki mnie i mężowi pierwszy raz miał dziecko na rękach. Swojego syna nigdy nie brał na ręce( wiadomo w czasach młodości naszych rodziców było inaczej i Panowie dziećmi się nie zajmowali). Jak miał wnuczkę na rękach to czuł się nie pewnie ale widzieliśmy z mężem, że jest szczęśliwy ) Zachęcam dziecko do zabawy z innymi ale nie zmuszam.

        Zostawiałam dziecko pod opieką mojej mamy i teściów. Zdarzało się nawet, że na pół dnia i cały dzień. Dzięki temu mogłam pozałatwiać wiele swoich spraw. Jestem im za to bardzo wdzięczna.

        Przed wyjściem mówiłam córce, że zostaje z babcią a mama idzie do sklepu i nie długo wróci. Mała robiła mamie papa i tyle. Nie było płaczu i nerwów żebym została, uśmiechałam się robiłam papa i córka robiła to samo. Nie długo skończy dwa lata i będę chciała zapisać ją do żłobka.

        Rozumiem, że babcie chcą się nacieszyć wnuczką, uważam, że jest to normalne. Przytulanie i całowanie jest jak najbardziej( i nie mam z tym problemu) Gorzej bo córka ma już tego dosyć i już broni się przed nadmiarem okazywania uczuć :)
        Mówienie do wnuczki/wnuka córeczka/synek jest też czymś normalnym u męża w rodzinie też tak się mówi, moja mama również zwraca się córcia itp. Natomiast, teściowa jak pierwszy raz powiedziała o sobie mamusia to nie przejęłam się tym. Kolejnym razem również. Za trzecim i czwartym razem zaczęłam się zastanawiać czy to faktycznie przejęzyczenie.

        Teściowie mają tendencję do manipulacji np. nie chcemy teraz z mężem drugiego dziecka i wiedzieli o tym. To zaczęli pytać się córki czy chce braciszka lub córeczkę. Nie spodobało mi się to i na to zareagowałam od razu .

        Wcześnie nie miałam oporów żeby zostawiać dziecko pod ich opieką. Teraz jak o tym wszystkim myślę mam opory i zastanawiam się czy teściowa nie miesza córce w głowie. Ostatnio przez telefon jak rozmawiała z wnuczką to mówiła, że w cycusiu to raczej nie ma mleczka. Powiedziałam jej, że cały czas mam mleko. Kiedyś było inne podejście do karmienia piersią i uważano, że po roku to nic nie ma albo jest jak woda. Dzisiaj wiadomo już, że tak nie jest i zachęca się właśnie do długiego karmienia pod warunkiem, że i matka i dziecko tego chcą. Tłumaczyłam mężowi dlaczego chce długo karmić piersią i jego rodzicom również.
        Denerwują mnie sprzeczne informację z ich strony. Mówią jedno a robią drugie. Raz powiedzą, że jest dobrze a potem okazuje się, że jednak nie.
        Córka ich kocha, wiem o tym bo to widać. Teraz jest tak, że cieszy się na ich widok. A jak widzę, że jest szczęśliwa to też jestem. Uwielbiam patrzeć jak córka śmieję się całą sobą:) i nie jest to ważne czy to zasługa taty, babci, dziadka czy moich znajomych. Ważne, że jest szczęśliwa.

        Myślałam żeby córeczkę wysłać z tatą i dziadkiem na spacer a z nią porozmawiać na spokojnie co naprawdę myśl o pewnych kwestiach i żeby w ogóle ze mną rozmawiała. Jeszcze na samym początku jak córka miała może 2 lub 3 tygodnie to mówiłam jej żebyśmy rozmawiali bo nie ma nic gorszego jak rodzice swoje a dziadkowie swoje( widziałam to na przykładzie swoich znajomych) , konflikt wychowawczy nie służy przede wszystkim dziecku.

        ?zaciekawić się zachowaniem teściowej?

        Myślałam o tym i nawet z mężem rozmawiałam co może być powodem jej zachowania. Myślę, że teściowa miała swoje wyobrażenie o tym jak się opiekuje wnuczką lub wnukami. Mogą być pewne powody takie jak: to, że córka była karmiona tylko i wyłącznie piersią przez pierwsze pół roku( dosłownie) próbowaliśmy z mężem podawać jej z butelki moje mleko i modyfikowane. Był jak ze smoczkiem, dziecko nie chciało. Denerwowała się i płakała ale chciała tylko pierś. Może brak możliwości karmienia dziecka sprawił, że nie czuła się z tym dobrze ale mój mąż też był tym rozczarowany ale stwierdził, że trudno tak ma być i koniec. Ale nie było problemu z podawaniem np. herbatki koperkowej. To z butelki piła ale jak poczuła mleko to był bunt. Nie i koniec. Nie ukrywam, że dla mnie to nie było łatwe. Natomiast teściowa nosiła małą na rękach i przewijała( za moją namową również). Była przy kąpieli. Nawet pierwszą kąpiel po powrocie ze szpitala należała do teściowej i mojej mamy. Natomiast były momenty, że jak zaczynała mała płakać , czy chciała do piersi to brałam od niej córkę. Wtedy miałam wrażenie, że nie jest z tego powodu zadowolona. Dlatego mówiłam, że jak zaczniemy wprowadzać pokarmy stałe to wtedy będą karmić wnuczkę. Dzisiaj jest tak, że córka mówi, że chce być karmiona przez tate lub babcię jedną lub drugą i nie ma problemu:)jak sobie księżniczka życzy:). Jak córka miała roczek udało mi się zachęcić ją pić mleko w butelce i zaczęłam podawać jej na noc mleko modyfikowane lub swoje z kaszką. Raz wypiła mniej innym razem więcej ale piła. Pewnego wieczoru teściowa zaczęła za nią ganiać z butelką i na siłę zachęcać do wypicia. Mówiłam jej, że różnie to jest i nie należy jej zmuszać. A córka sam dawała znać co chce. Skończyło się na tym, że od tamtej pory córka już w ogóle nie chciała pić z tej butelki nawet wody i herbatki.
        Naprawdę zastanawiałam się co może być powodem jej zachowania.

        Natomiast nie chcę odstawiać od piersi. Wszystko zależy od tego jakie jest dziecko. Uważam, że to nie jest dobry moment dla córki. A mam odstawiać dlatego bo komuś to przeszkadza.

        Ehhh sama nie wiem już co myśleć. Chyba faktycznie tak jak Pani Agnieszka Iwaszkiewicz radzi zostawię rozmowę z teściową i po prostu będę gadać na bieżąco. Zobaczymy jak to się potoczy.

        Wybaczcie trochę się rozpisałam:)
        • panizalewska Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 08:17
          Jak dla mnie to nie bardzo są to normalne zachowania. Tj norma raczej "ja wiem najlepiej i wychowujcie/ zajmujcie się dzieckiem tak jak JA uważam" - czyli kompletne nieposzanowanie zdania rodziców dziecka.
          Co to jest w ogóle a opcja, że PRÓBUJECIE wciskać dziecku smoczek, bo teściowa kupuje? Jak mówię RAZ, że moje dziecko smoczka nie dostaje, to nie dostaje i koniec. A jak ktoś mi przynosi smoczek do domu pierwszy raz - dziękuję grzecznie i wyjaśniam i oddaję. Jeżeli ktoś się nie poddaje i przynosi kolejne, mimo moich WYRAŹNYCH i bezpośrednich próśb, to ostentacyjnie wyrzucam do kosza przy tej osobie.

          Tak samo mm. PO CO dawaliście dziecku butelkę, jeżeli uważaliście, że nie trzeba / nie chcecie jej karmić butelką? Żeby teściowa była zadowolona, że próbowaliście? No jakieś jaja, z jednej i drugiej strony.

          Mi matka ciosała kołki na głowie o smoczki i dopajanie dziecka kp wodą, ja jej tłumaczyłam 48750235 razy, że nie ma mowy, aż się z nią pokłóciłam i się odczepiła w końcu. A żyć mi nie dawała przez miesiąc chyba. Ale w życiu nie pomyślałam, żeby uskuteczniać jej "złote rady", bo ONA CHCE. A w odwłoku mam to, co ktoś chce, jeżeli chodzi o moje dziecko. Miała również pomysły, że będą z ojcem brać dziecko nam na weekend, na tydzień (dziecko miało kilka tygodni). Pomijając, że faktycznie są konkretnie zaburzeni, i dzieci z nimi nigdy nie zostawiałam na dłużej, to generalnie taka wyrywność dziadków (matki, teściowej, whatever) do zabierania dziecka rodzicom, nie w kontekście pytania, czy rodzice chcą, czy dadzą, tylko jako stwierdzanie faktu niemal dokonanego - my chcemy i my weźmiemy (oczywiście w dobrych intencjach, więź z dziadkami, rodzice odpoczną itp, samo dobro) to TEŻ nie jest normalne, serio.

          Poćwiczcie asertywność.
          Za teksty DO DZIECKA że w piersiach nie ma mleczka to bym zabiła na miejscu. Dobrze że zareagowałaś. Ja bym jeszcze powiedziała głośno do słuchawki, że może babcia już nie ma, bo piersi suche i pomarszczone jak suszone śliwki, ale mamusia to ma pod dostatkiem ;) Za teksty o rodzeństwie też bym zabiła. Uwielbiam, jak ktoś mi zagląda w dekolt i do łóżka. Brrrr. A wszystko w dobrych intencjach, ohyda po prostu. Tacy ludzie nie znają granic. Wiem to niestety po mojej matce, koszmar.
          • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 12:40
            Dokladnie, tu mamy do czynienia z kompletnym nieposzanowaniem zdania rodzicow dziecka I zdania dziecka, bo babcia wie lepiej. A mama dziecka tanczy jak jej babcia zagra. Tesciowa jest narcystyczna I to w silnym stopniu, stad takie zachowania. Celem takiej babci jest kontrola nad nimi jako rodzina, kontrola nad dzieckiem, uksztaltowanie dziecka wedle wlasnych pomyslow. Dobro dziecka to jest ostatnia sprawa o jakiej taka babcia mysli ( o ile wogole o tym mysli). Osoby narcystyczne chca miec pelnie wladzy I kontrole nad innymi osobami. Inne osoby, w tym dziecko Sa traktowane przedmiotowo I sluza do spelniania potrzeb takiej babci. Dlatego taka babcia wychowuje swoje wlasne dzieci na sluzacych, ktorzy maja jej sluzyc, przy czym ci sluzacy Sa czesto wycwiczeni tak, ze wystarczy ze babcia tylko spojrzy a Oni juz wiedza co maja robic I jak ja zadowolic. Wnuczka czy wnuk takiej babci ma przejsc to samo co jej dzieci I w tym celu taka babcia tak sie wyrywa do wychowania ( daj ja ci go wychowam, to czesty tekst), wychowam go/ ja pod siebie I swoje potrzeby, kolejne dziecko bedzie jej dostarczac narcystycznej strawy, a o to głównie chodzi. Takim dzieckiem będzie się można potem pochwalić i tez zebrac narcystyczne papu. Czysty ekstremalny egoizm i autorytaryzm. Przy takiej babci Male dziecko może z nią przebywać głównie w towarzystwie rodzicow o ile rodzic jest wystarczająco silny i nie pozwoli sobie wchodzić na głowę przez taka babcie. Samo dzecko może być z taka babcia sam ma sam na dluzej dopiero gdy jest juz dojrzalsze, ma swoje zdanie i nie jest tak podatne na manipulacje babci, gdy potrafi się jej przeciwstawić.
            • 71tosia Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 14:39
              wiedzialam, zuzia znowu z narcyzmem, ktory jak wiadomo dotkna 99.9999% spoleczenstwa wyskoczy. Jeszcze troche a zrobicie z babci ostra patalogie, psychopatke i wampirzyce, bo to ze babcia zle zyczy i synowej i wnuczke (ktora wychowuje 'na wlasna sluzaca') i ze nie moze miec w zadnej sprawie dotyczacej naszego dziecka racji to aksjomat. Zuziu sorry ale masz niezla obsesje z tym szukaniem u wszystkich powaznych zaburzen a jak widze inne panie tez lubia sie w tym temacie niezle nakrecac.
              • zuzi.1 Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 14:55
                Tosiu: humorystycznie Ci odpowiem: wolałabym żebyś zamiast zwykłych majtek zaczela nosić stringi, taka jest moja wola i badz laskawa sie do mojej woli dostosować, czy Ci się to podoba czy nie. Jak Cie odwiedzę w domu, to Ci przyniose kilka par stringów w różnych kolorach i życzę sobie, żebyś je nosila :-))) Żadne formy Twojego buntu mnie nie odwioda od mojego pomyslu, będę Cie stringami nękać forever ( nie tylko miesiąc). Dietę tez Ci porzadna i zdrowa uloze, zgodnie z moja najlepsza wiedza i moim widzimisię :-))
    • kitaneczka Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 12:05
      radzę odstawić jednak od piersi ;) wiem z własnego doświadczenia
      • jehanette Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 14:28
        Zupełnie nie rozumiem tej porady, karmienie to karmienie, WHo i nasze swojskie MZ zaleca karmienie do 2rż.
    • jehanette Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 14.03.16, 13:53
      Nie jesteś przewrażliwiona, przemocowe zawłaszczanie dziecka (odbieranie rodzicom z rąk, zabieranie wbrew woli dziecka do innego pomieszczenia) nie jest normalne. Moim zdaniem trzeba sprawę stawiać jasno i mąż powinien rozmawiać z mamą, bo jest teraz czas na unormowanie tej sytuacji tak aby wszyscy cieszyli się dobrymi relacjami - dziadkowie i dziecko. Z tego co piszesz po Twojej stronie nie ma niechęci do teściowej, skoro sama zapraszasz żeby przyjeżdżali (w życiu bym tego nie zrobiła, teściowie to dla mnie obcy ludzie :P).
    • princy-mincy Re: czy jestem przewrażliwioną matką? 15.03.16, 09:51
      Sa rozne dzieci i rozne tesciowe.
      Moja corka (starsza) od poczatku byla 'cyganskim' dzieckiem- do wszystkich chetnie wyciagala raczki, ze wszystkim chciala sie bawic, mozna bylo ją zostawic wszedzie i w zasadzie dopiero ok 2 rz zaczela sie rozgladac, czy mama jest (bo to bylo dla niej oczywiste wczesniej, ze mama zawsze jest- blizej lub dalej ale jest zawsze).
      Syn natomiast (mlodsze dziecko) od samego poczatku byl na mnie uwieszony, nie byl zbyt chetny i wspolpracujacy, gdy ktos go probowal ode mnie przejac. Tata owszem, ok, ale nie za dlugo. Babcie czy ciocie- zalezy od dnia i oczywiscie musial mnie miec w zasiegu wzroku lub wiedziec, ze jestem blisko. Z niania szczesliwie dosc szybko zlapal kontakt i traktowal jej obecnosc jako cos oczywistego, gdy mama idzie do pracy (mial 14 mcy, gdy wrocilam do pracy).
      Odkleil sie na dobre ode mnie przed ukonczeniem 2 rz- oczywiscie mama jest bardzo wazna, ale teraz ma faze na tate- z tata spac, z tata siusiu, z tata na zakupy, z tata w garazu, z tata do kąpania, tata, tata i tata. Bardzo mnei to cieszy.
      Ale u niego po prostu trzeba bylo czekac az on sam sie odklei. Kazde odklejanie go wbrew niemu zle by sie skonczylo. Dlatego nie pozwolilabym nikomu (ani mojej mamie ani tesciowej czy innej osobie), gdyby ktos mi sila probowal go zabrac (wbrew niemu) i zmuszac do zabawy- efekt odwrotny do zamierzonego.
Pełna wersja