Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne forum R

12.03.16, 20:06
Witam, mam następujący problem. Mieszkam wspólnie z moją narzeczoną i naszą wspólną córeczką, która ma półtora roczku. Uważam że moja narzeczona a matka dziecka nie opiekuje się dzieckiem we właściwy sposób. Krzyczy na Nią, traktuje często jak dorosłe dziecko, jeździ po koleżankach czy nawet nie zajmuje się mieszkaniem bo uważa że "Ją to przerasta", nie mówię już o zaniedbywaniu małej. Często się kłócimy przez to i na tym cierpi nasza córka. Odszedłbym od tego z chęcią, ale nie chce zostawić mojej córki z matką bo uważam że mała przez to ucierpi o wiele bardziej. Nie wiem co mogę w takim przypadku robić, ani nie wiem co robić...
    • atrakcyjnazwiertarka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 12.03.16, 20:44
      Nawet nie zajmuje się mieszkaniem! No skandal.
    • alpepe Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 12.03.16, 21:33
      Jak jej jest ciężko, to odejdź z dzieckiem, co za problem, jak ją odpowiednio przekabacisz, to ona ci zaproponuje to rozwiązanie, ona będzie mogła jeździć po koleżankach a nie po dziecku, ty nie będziesz jej widywał za często, dziecko będzie zaopiekowane.
    • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 12.03.16, 21:46
      A coś TY zrobił dla realizacji planu? :)
    • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 00:04
      Możesz bardzo dużo zrobić, a możesz też nie robić nic. To zależy przede wszystkim od tego 1) czy chce Ci się robić i ile 2) jaki stosunek masz do matki dziecka i dziecka. Zaczynając od 2) - do matki masz chyba obecnie negatywny skoro rozważasz już podjęcie kroków prawnych, więc zapewne co do 1) - niewiele poza podjęciem kroków prawnych chce Ci się zrobić. Jeśli jest inaczej - daj znać. Dając znać, na początek opisz sytuację Waszej rodziny: jak żyjecie, gdzie (warunki mieszkaniowe), z kim (sami czy rodziną), sytuacja finansowa (kto zarabia), struktura rodziny (model patriarchalny czy partnerski), co Was łączy, co Was dzieli, problemy wyniesione z domów rodzinnych... Itd. Się zobaczy co się da zrobić.
    • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 04:48
      Jeśli chodzi o 1)- Tak jeszcze nadal chce mi się robić a ile? Myślę że czasowo opadam już w tej kwestii z sił i wartości naprawdę maleją. 2)- Stosunek mój do matki uważam za pozytywny (zbyt pozytywny a dlaczego to opiszę poniżej), jeśli chodzi o dziecko - kocham, szanuję, dbam ale i współczuję że trafiło na taki los rodziców. Pierw może opiszę jak to się w ogóle stało że jesteśmy razem. Poznaliśmy się na jednym z portali internetowych. Różnica wieku między nami to 9 lat, ja mam 30, ale i tak to nam nie przeszkadzało. Możliwe fakt, szukałem kogoś bo miałem takie chęci aby być z KIMŚ a dziecko było moim marzeniem. Pochodzę ze środowiska które zawsze mnie potrafiło tym bardziej zmotywować im większe były problemy, więc sytuacja w Jej domu zachęcała mnie tym bardziej abym Jej nie zostawiał samej. (Czy dzisiaj nazwał bym to litością-nie). Fakt - były takie chwile przed zajściem Jej w ciąże że miała dziwne agresywne wybryki i łatwo zagłębiała się w konflikty i kłótnie, ale mi to nie przeszkadzało... chciałem z Nią i tak być. Zaręczyliśmy się, a później już tylko czekaliśmy na poród dziecka. Wiedziałem że moja narzeczona była zaniedbana już na etapie młodego wieku, rozpieszczona przez Ojca a zaniedbana przez Matkę i złe relacje rodziców, które kończyły się kłótniami i przenikały często agresją, a w tych ostatnich kwestiach rozumiałem Ją najbardziej... Niestety po czasie zobaczyłem jak dużo Nas dzieli, ja lubię muzykę - Ona nie tak bardzo, ja lubię dużo rozmawiać - Ona już nie bardzo, zobaczyłem to już na początku kiedy chciałem poniekąd Nasze relacje naprawić w taki sposób że na kartce A4 wypisałem co NAS ŁĄCZY i co NAS dzieli i przedzieliłem to kreską - żebym poznał Jej zdanie. Odmówiła, szydząc z tego pomysłu. Dzisiaj jak żyjemy? Mieszkamy u mojego Ojca, mamy dwa pokoje (dystans do zamieszkania osobno). Ja pracuję, moja partnerka? (hmm była na pewno narzeczoną, dzisiaj wiem że to nie możliwe aby wejść w to aż tak, więc traktujemy już to jak związek partnerski), otrzymuje jakieś alimenty po Ojcu. Myślę że to na początek starczy, jak by coś proszę dalej pytać... // Co ja zrobiłem dla realizacji planu? - Myślę że cały czas to robię nawet kiedy wykładam swoje sprawy osobiste na światło dzienne a to nie jest dla mnie miłe, byłem w MOPSie, w Ośrodku Opieki Społecznej. Niestety w tym państwie albo coś jest białe albo czarne. Prawo albo daje albo co właśnie uwielbia - odbiera i dzieli, więc nie chce źle.// "Nawet nie zajmuje się mieszkaniem! No skandal."- Istnieje obowiązek i prawo do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka z poszanowaniem jego godności i praw (podstawowe prawa i obowiązki rodziców - Rzecznik Praw Obywatelskich).
      • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 08:59
        > Istnieje obowiązek i prawo do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka z poszanowaniem jego godności i praw (podstawowe prawa i obowiązki rodziców

        Mieszkanie majątkiem dziecka nie jest, a bałagan w domu to nie przestępstwo. A za pieczę ty też jesteś odpowiedzialny.
      • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 09:55
        Bo widzisz, opis pasuje do różnych sytuacji. I takiej:
        - matka kompletnie niedojrzała, nie dociera do niej, że dziecko to odpowiedzialność i tylko by latała po dyskotekach

        albo takiej:
        - matka kompletnie zaorana, uwiązana przy dziecku, robi wszystko przy dziecku i w domu, a partner przychodzi z pracy, wali się na kanapę, żąda obiadu i ma pretensje, że kurze niestarte.

        Albo matka ma depresję poporodową. Albo... Albo... Stąd pytanie, co TY robisz?

        Aha, nie cytuj przepisów od czapy, chałupa twojego ojca to nie jest majątek dziecka. Ew. będzie, jak mu ją dziadek zapisze. A ty jak dbasz o ten majątek?
      • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 10:30
        ps A coś ty robił w tym MOPSie?
        • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 22:37
          Byłem w MOPSie aby poznać ich stanowisko w mojej sprawie. Oczywiście jeśli chodzi o nie typowe sytuacje czy porady - "Proszę dzwonić na Policję lub Pogotowie". Jeszcze jakieś pytania?
          • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 22:47
            Owszem, nadal nie odpowiedziałeś na pytania podstawowe. Poza tym dobrze rozumiem - pomaszerowałeś do MOPSu poskarżyć się, że twoja kobieta nie sprząta w domu??
            • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 23:39
              "W jaki sposób zajmuję się dzieckiem i mieszkaniem i czy pewnie w ogóle się tym wszystkim zajmuję bo sedno za tym się kryję. Tak zajmuję się wszystkim co jest tylko możliwe i do wykonania. Dzieckiem się zajmuję, karmię, przebieram(w zależności od obowiązków i czasu, zazwyczaj staram się jak najczęściej), kąpie raz częściej raz rzadziej, zabawy itd. , pilnuje szczepień itp. W mieszkaniu porządki, remonty, przemeblowania, mycie, sprzątanie, pranie,( w miarę możliwości a zazwyczaj), po pracy nie idę za kanapę a raczej ostatni idę spać no chyba że jestem wykończony po pracy co się zdarza - nie jestem robotem."- odp.udzieliłem podobnie.
              Czy do MOPSu pomaszerowałem bo nie chciała sprzątać? Nie. Był pewien okres że moja partnerka "policzkowała" mnie po twarzy... tak oOo... za coś. Byłem z tym w Ośrodku Interwencji Kryzysowej to zgłosić, po długim czasie zwracania Jej uwagi. (Trenuje boks więc zaczepki tego typu mogą skończyć się tragicznie a dla mnie nie przyjemnie). Mieliśmy terapie rodzinną która w niedługim czasie została przerwana (nie trzeba pisać przez kogo). W MOPSie byłem zapytać czy możliwe są wizyty w Naszym domu dla samej kontroli bo reakcja Ośrodka Interwencji Kryzysowej jakiś dała rezultat a w kłótniach moja partnerka potrafiła dziecko wyrywać mi z rąk, krzyczeć i zdarzyło się że odkładając dziecko do łóżeczka uderzyła główką o element drewniany, nie reagując przy tym na płacz i nie pozwalając mi zbliżyć się do dziecka.
              • panizalewska Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 14.03.16, 08:23
                Piękny, jeżeli masz regularną przemoc domową, bo inaczej się tego nie da nazwać, to zakładasz niebieską kartę, nasyłasz policję na matkę dziecka, wnosisz o ustalenie wyłącznej opieki i zabierasz dziecko z takiego domu, w którym jest przemoc. Po prostu. Na terapię to sobie możecie pochodzić osobno, albo i razem, jak się rozstaniecie i DZIECKO BĘDZIE BEZPIECZNE.
              • nammkha Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 14.03.16, 09:02
                Zbieraj dowody jej przemocy wobec Ciebie i dziecka, a następnie wystąp w sądzie o przyznanie prawa do opieki nad dzieckiem. Bez dowodów nic nie osiągniesz.
                • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 14.03.16, 23:34
                  nammkha - No dobrze, taki plan również biorę pod uwagę ale dowody w jakiej postaci muszą być? Za każdym razem mam nasyłać policję?

                  panizalewska - ta opcja była by w sam raz, ale co dalej? Albo bym musiał kogoś poznać i stworzyć nowy dom i warunki albo mieszkanie na walizkach? Biorąc pod uwagę np. to że pracuję to już chyba nie po drodze... może na krótką metę ale dzisiaj z pracą też jest nie łatwo tym bardziej kiedy są wydatki.
                  • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 05:42
                    >Albo bym musiał kogoś poznać i stworzyć nowy dom i warunki albo mieszkanie na walizkach?

                    W każdej z tych sytuacji musiałbyś wykazać, że ogarniesz pracę, i opiekę nad dzieckiem samodzielnie. Czyli nie wariant: poznam miłą panią, która zajmie się dzieckiem, ogarnie mieszkanie i ugotuje obiadek, tylko będę pracował, dziecko będzie w żłobku /przedszkolu, jak zachoruje, to albo wezmę zwolnienie albo dzieckiem zajmie się ktoś inny (i być może trzeba będzie zapłacić za opiekunkę) , do tego będę musiał sprzątać i gotować (albo za to zapłacić ).
                    A z postu widać, że nie jesteś na to gotowy...
                    • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 07:35
                      Wiesz, czy nie gotowy... chyba nie w tym rzecz a raczej problem tkwi w możliwościach. Taki wariant by pasował ale raz że dziecko jest w maałym wieku, aż nawet tego nie widzę żeby poszło w obce miejsce (z koniecznością nie było by wyjścia) a druga sprawa to praca. To nie jest sprawa taka prosta. Są płatności, kredyty a wolne w pracy? skutkuje tym że i wypłata staje się mniejsza. To muszę stety lub i niestety rozpatrzeć we wszyyyystkich możliwych możliwościach...
                      • panizalewska Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 08:42
                        Nie no proszsz Cię. MUSISZ mieć kobietę do ogarniania dziecka i domu, żebyś mógł na nie zarabiać i płacić? Ja tego nie ogarniam. W momencie, kiedy dziecko jest realnie zagrożone przemocą, to dziecko się zabiera. Lepsze bezpieczne dziecko w żłobku lub z nianią, z samotnym tatą, niż obecna sytuacja. Wejdź sobie na forum samotnych ojców i zobacz jak oni to ogarniają. Półtora roku to już jest dość kumate dziecko, na pewno nie musi non-stop wisieć na matce, na piersi, bo inaczej nie przeżyje, jak noworodek, czy ew. półroczniak.
                      • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 13:23
                        >a raczej problem tkwi w możliwościach

                        To są realia, które muszą brać pod uwagę wszyscy pracujący rodzice - jeśli są samotni lub jeśli oboje pracują - jak pogodzić pracę z opieką nad małymi dziećmi (samotnym jest oczywiście trudniej) ).
                        Bez przemyślenia tej sprawy lepiej nie zaczynaj wojny z panią matką - chyba że rzeczywiście znęca się nad dzieckiem, ale wtedy sprawa jest prosta, bo po prostu zabierasz dziecko z zagrażającego mu otoczenia, a nad resztą zastanawiasz się potem. Jeśli jednak twoje zarzuty względem mamy córki ograniczają się do tego, że pani nie sprząta w domu i czasami pokrzykuje - lepiej przemyśl kwestię opieki po rozstaniu, bo raczej nie jesteś gotowy na przejęcie 100% odpowiedzialności za dziecko.
                        • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 00:01
                          Raczej to się zgadza, dlatego wszystkie biorę możliwości pod uwagę. Wiem że pewne osoby biorą to za błąd że post wszystkiego nie zawierał lub coś wychodzi później, ale ta sprawa sama w sobie mnie już rozwala że już nie wiem co o tym mam czasem myśleć. Matka ma stwierdzoną depresje ale leczyć się nie leczy, sam załatwiałem i biegałem żeby miała wizyty lub leczenie. Dom samotnej matki nawet rozmyślałem czy może aby tam Jej nie ulokować żeby była pod kontrolą ale co to da jeśli za dnia z dzieckiem będzie latać to tu to tam. Na małą krzyczy jak cos zrobi(jakby nie zastanawiała się nad czymś co nagle zrobi podczas reakcji) nie przewiduje... Myślałem też nad kuratorium ale to już temat też do szukania bo co jeśli wtedy będą chcieli nawet odebrać całkowicie dziecko. Złe relacje rodziców zawsze przekładają się na zaniedbania lub na chęci dominowania nad czymś co jest wyszarpane z czyichś rąk gorzej jeśli pewne zachowania nie są "zdrowe".
                          • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 00:31
                            Napisałam więcej powyżej (albo poniżej, nie wiem jak się to drzewko rozrośnie) - wg mnie nie masz czego szukać w MOPSach, kuratoriach i tym podobnych - co najwyżej info na temat inicjatyw pozarządowych, dotyczących wsparcia młodych rodziców w macierzyństwie, szkoleń, grup wsparcia dla mam. Nie wiem czemu czepiasz się tak bardzo tego "latania po koleżankach" - jeśli są to koleżanki z dziećmi, koleżanki z fajnych domów rodzinnych, to matka Twojego dziecka może czerpać z tego siłę i pozytywne wzorce. Przecież od siedzenia samemu w domu z dzieckiem niejedna może sfiksować, a kiedyś zawsze się siedziało w kupie. Gorzej, jeśli są to koleżanki, które dzieci nie mają, ale roztaczają wizję wspaniałego życia bez dziecka, wtedy rzeczywiście pogłębiają poczucie "straty" u Twojej partnerki.
                            • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 00:32
                              tudzież tacierzyństwie, dziś pisanie mi nie idzie, ale pisać trzeba
                      • iaia80 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 18:02
                        Całe rzesze samotnych matek jakoś to ogarniają i ich nikt nie pyta z szeroko otwartymi oczami JAK ONE TO ROBIĄ. ?.
                        • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 19:25
                          Myślę, że panowie też spokojnie to ogarniają. Ale pan raczej myśli nad poszukaniem nowej mamusi, która ogarnie sprawę.
                    • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 11:01
                      >Czyli nie wariant: poznam miłą panią, która zajmie się dzieckiem, ogarnie mieszkanie i ugotuje obiadek, 

                      Dlaczego nie? Taką panią się poznaje bardzo prosto: bierze się telefon i dzwoni do agencji gospoś.

                      Coś mi tu nie gra. Post pierwszy: ratujcie, drogie forum, partnerka mi nie sprząta chałupy i krzyczy. Post czterdziesty: ale to nie tak, drogie forum, bo ona tłucze dzieckiem o łóżko. Co się objawi w setnym?
                      • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 11:37
                        A pro po postu to całości nie opisywałem a po nie kąt jego część, tak aby w skrócie znaleźć osobę/osoby które są w stanie mi w jakiś sposób doradzić i za co z góry już kilku osobom mogę podziękować. Na Ich pytania z chęcią odpowiadam.
                        Za pytania doczepne,osądzane i takie które w zasadzie są tylko po to by zapytać choć odpowiedź już ta osoba dobrze zna - też dziękuję.
                        • apersona Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 12:03
                          A bo pisałeś, że ona nic nie robi albo że ty robisz WSZYSTKO, a teraz wychodzi że wszytko nie obejmuje jednak opieki nad dzieckiem w czasie pracy
                          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 17:07
                            Nie w takich błachych sprawach cały problem ten tkwi... nie robienie czegoś zawsze może być też skutkiem czegoś
    • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 08:56
      A w jaki sposób ty zajmujesz się dzieckiem czy mieszkaniem? I czy jesteś w stanie sam zająć się córką czy też jest absolutnie niemożliwe?
      A z drugiej strony - jeśli ty masz 30 lat, dziewczyna jest 9 lat młodsza, macie 1,5 roczne dziecko, to wygląda na to, że ten wasz "związek" "zaciążył" jak panna miała raptem 19 lat. Raczej wygląda to więc na klasyczną wpadkę niż czyjąkolwiek decyzję o urodzeniu dziecka...
      • panizalewska Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 09:13
        Może Pan jest rycerzem na białym koniu, który próbował wyrwać Królewnę ze złego domu. Taka misja ratowania świata. Czasami ta misja sama w sobie przesłania bardzo wiele - drugiego człowieka, swoje potrzeby, dalekosiężne konsekwencje związku z niedojrzałym dzieckiem z przemocowego domu.
        • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 09:47
          Dla mnie to takie niedojrzałe z obu stron - prawie się nie znamy, ale co tam, pstrykniemy sobie dzieciątko. Panna pewnie niedojrzała, ale i rzeczony 30latek nie lepszy...
          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 23:21
            Może być i nie dojrzałe myślenie, ale często jest że nawet Ci "już dojrzali" na wywiadówki dzieci chodzą jako dziadkowie. Dziecko oboje chcieliśmy w tym się nic nie zmienia. A bagaż doświadczeń każdy ma inny, nawet jeśli chodzi o losowe przypadki.
        • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 23:23
          No tak, możliwe.
        • szpil1 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 17:54
          panizalewska napisała:

          > Może Pan jest rycerzem na białym koniu, który próbował wyrwać Królewnę ze złego
          > domu.

          A ja mam wrażenie, ze ten rycerz na białym koniu bardzo chciałby królewnę kontrolować i dyktowac co, kiedy i jak ona ma robić.
          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 23:36
            szpil1 - jeśli chodzi o forum i posty - nie byłbym na tyle szalony żeby narzekać na swoją "królewnę" za czegoś nie robienie lub dyktować jak niby pan i władca kto co ma robić, bez przesady. Jeśli chodzi o moje dziecko, nie mam zawahań aby mówić wtedy komuś co wtedy wolno a co nie, nawet jeśli to jest już matka. A sprawa dla mnie nie jest prosta bo nawet TEJ kobiecie czyli matce biegam i pomagam chcąc aby dziecko moje miało matkę która w jakimś stopniu ma problem ze sobą. Teraz staje przed rozwiązaniem gdzie będę musiał odebrać mojemu dziecku matkę przez bezmyślne Jej działania! Więc proszee... może myślisz że masz rację ale jednak tak nie jest.
            • szpil1 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 06:12
              ojciecmalegodziecka napisał(a):

              Jeśli chodzi o moje dziecko, nie mam zawahań ab
              > y mówić wtedy komuś co wtedy wolno a co nie, nawet jeśli to jest już matka.

              A to matka nie ma nic do powiedzenia? Ona nie może zdecydować co wolno co nie nawet jesli opiekuje sie dzieckiem przez większość czasu?

              A s
              > prawa dla mnie nie jest prosta bo nawet TEJ kobiecie czyli matce biegam i pomag
              > am chcąc aby dziecko moje miało matkę która w jakimś stopniu ma problem ze sobą


              Jaki problem, konkretnie? kto ten problem zdiagnozował, ty?

              > . Teraz staje przed rozwiązaniem gdzie będę musiał odebrać mojemu dziecku matkę
              > przez bezmyślne Jej działania! Więc proszee... może myślisz że masz rację ale
              > jednak tak nie jest.

              Znowu proszę o konkrety - jakie bezmyslne działania?

              Zdania nie zmieniam - ty chcesz totalnej kontroli, a to, że twierdzisz, że sobie nie poradzisz sam z dzieckiem tylko to potwierdza. Znowu szukasz naiwnej, by jej mówić co wolno, a co nie.
              • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 08:50
                Jeśli chodzi o moje dziecko, nie mam zawahań ab
                > y mówić wtedy komuś co wtedy wolno a co nie, nawet jeśli to jest już matka.

                szpil1 >A to matka nie ma nic do powiedzenia? Ona nie może zdecydować co wolno co nie nawet jesli opiekuje sie dzieckiem przez większość czasu?

                Są pewne sytuacje że gdyby nie reakcja moja lub członków mojej rodziny to nie wiem jak by to się potoczyło dalej, opiszę pewną sytuacje jak to się działo według opisu mojego Ojca np. (o takiej ważniejszej sytuacji) ja byłem w pracy, w małym pokoju była mała z matką, ojciec był w innym pokoju a to było zaraz po szczepieniach. Mała dostała ślinotoku i zaczęła się dusić, stała się aż sina na twarzy... reakcja matki była taka: stała przy niej z płaczem i płakała, dobrze że krzyknęła po mojego Ojca, wtedy On małą odratował, za jakieś 20 min. wróciłem z pracy i wtedy było już pogotowie...
                np. ok jestem w stanie kłótni z Nią, ale ja potrzebuje się uspokoić, wiem że tego potrzebuje więc staram się to robić np. ide na rower czy słucham muzyki - ale kiedy jestem zły na Nią pozostawiam Jej małą z nerwów bo niechce się przy dziecku kłucić dla świętego spokoju, ale czasem muszę reagować w sprawach lekarskich przypominać Jej że nie należy teraz jechać do koleżanki w taki mróz, czy należy wracać już do domu bo na dworze jest zimno a w tym tygodniu np. ma spóźnione szczepienia, i wychodzi że mała i tak choruje, bo moja partnerka nie da sobie powiedzieć. Ok, można mi zarzucić "czemu sam dziecka nie zabierzesz do lekarza jeśli coś mu jest a ona nie widzi tego". Właśnie w tym problem że nie chce aby mała przez dorosłych złe relacje cierpiała ale niestety to się odbija po kłótniach... ja nie "wyszarpuje" dziecka z rąk matki dla dobra sprawy, przyglądam się czy aby wszystko jest w miarę ok - jeśłi wiem że jestem nerwowy i w takim stanie już jestem. Ja jestem osobą (bynajmniej byłem) zazwyczaj bardzo spokojną... ale jak już coś wielokrotnie mnie dźwiga, to chociaż wiem jak temu zaradzić, nie krótko to trwa.
                Następna sprawa, ostatnio 3 dni temu WYGONIŁEM Ją z małą do lekarza, czemu? już mówię. Mała dostała odparzenia, minął tydzień nic, pojechała do babci mówiła że pójdzie tam do lekarza, tydzień minął nic, przywiozłem je z powrotem, mówiła że teraz pójdzie, tydzień minął i nic, była u koleżanki gdzie z małą wróciła w mrozie w nocy, pare dni temu "wygoniłem" ją do lekarza, chciałem je zawieść ale zawsze kiedy jest spór o coś, to jest foch albo ktoś na swoim przytrzyma na przekór drugiemu... ok pojechała autobusem, się okazało że mała dostała zapalenia dróg moczowych a miejsca są krwawiące. :/

                > prawa dla mnie nie jest prosta bo nawet TEJ kobiecie czyli matce biegam i pomag
                > am chcąc aby dziecko moje miało matkę która w jakimś stopniu ma problem ze sobą

                Tak, od kiedy zauważyłem że nasze relacja są nie zbyt, zabrałem ją do pani psycholog do której ja kiedyś chodziłem, nie nabrała zaufania... poszliśmy po jakimś czasie do innego, nie nabrała zaufania... na takiej wspólnej terapii odsmaczyła się kiedy pani poleciła coś na uspokojenie... po pewnym czasie u lekarza w przychodni jak zaczął ją brzuch boleć, płakała tak że lekarka była w szoku, dała jej skierowanie do psychiatry z podejrzeniem że to depresja... // o 20:00 w niedziele jakiś czas temu zarządała abym z Nią jechał do lekarza hmm wymyśliła stwierdziła ulice bo niby tam są lekarze wporządku, zabraliśmy mała i pojechaliśmy z małą czekałem w aucie 20 min, ide po Nią a ona z łzami w oczach na korytarzu że lekarz mnie woła, ide so sali a tam trzy osoby i lekarz do mnie: Co u nas sie dzieje bo Pani płacząca, tu myśli samobójcze i że pan jej dziecko chce odebrać? :| a ja w szoku pod murem, podobną ją brzuch bolał tylko. lekarz dał skierowanie do poradni i do psychiatry, wybrałem się z Nią do jednego... przepisał leki na depresje i w razie W może zabrać do szpitala... i to nie pomogło... leki odrzuciła stwierdzając że to ją ogłupia a koleżanki przekabaciły że sam moge iść do szpitala jeśłi tak bardzie się czepiam...

                > . Teraz staje przed rozwiązaniem gdzie będę musiał odebrać mojemu dziecku matkę
                > przez bezmyślne Jej działania! Więc proszee... może myślisz że masz rację ale
                > jednak tak nie jest.

                Taką wersje też biorę pod uwagę, niestety tak to prawda, często robi po swojemu chociaż na zdrowy rozsądek kto inny by tak nie zrobił, bynajmniej ja.
                • verdana Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 19:46
                  Dziecko miało odparzenia, widziałeś, że cierpi i przez dwa tygodnie czekałeś, az żona zawiezie córkę do lekarza? Jakby dziecko było nikim, rzeczą służąca do szkolenia żony. Wybacz, ale to skandal. Żona jest mniej winna, bo ona najwyraźniej nie uważała, że dziecko musi do lekarza trafić - Ty tak, ale ważniejsze było, aby samemu tego nie zrobić. Co tam dziecko, ważne, aby żona była dobrze wytresowana.
                  • verdana Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 19:56
                    I jeszcze jedno - dlaczego sie dziwisz, ze dziewczyna powiedziała prawdę lekarzom? Przecie\ Ty rzeczywiście myślisz o odebraniu jej dziecka. Ma powody, aby być w depresji. Żaden lekarz jej nie pomoże, jeśli będziesz oczekiwał, zę nie powie mu całej prawdy, wspomni o bólu brzucha, ale będzie milczała o tym, co dzieje się w domu...
                • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 21:32
                  >Mała dostała odparzenia, minął tydzień nic, pojechała do babci mówiła że pójdzie tam do lekarza, tydzień minął nic, przywiozłem je z powrotem, mówiła że teraz pójdzie, tydzień minął i nic, była u koleżanki gdzie z małą wróciła w mrozie w nocy, pare dni temu "wygoniłem" ją do lekarza, chciałem je zawieść ale zawsze kiedy jest spór o coś, to jest foch albo ktoś na swoim przytrzyma na przekór drugiemu... ok pojechała autobusem, 

                  I dzieciak miesiąc latał z krwawiącym tyłkiem, bo ojciec udowadniał matce, że jest złą matką.
                  • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:47
                    PS I co to znaczy "chciałem je zawieźć" (nawet sobie daruję dowcipaski na temat freudowskiego byka ortograficznego)? Chcieć je zawieźć może współczujący pan Ziutek spod piątki, kochający ojciec zabiera dziecko do lekarza.
                  • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:48
                    PS I co to znaczy "chciałem je zawieźć" (nawet sobie daruję dowcipaski na temat freudowskiego byka ortograficznego)? Chcieć je zawieźć może współczujący pan Ziutek spod piątki, kochający ojciec zabiera dziecko do lekarza.
                  • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:48
                    PS I co to znaczy "chciałem je zawieźć" (nawet sobie daruję dowcipaski na temat freudowskiego byka ortograficznego)? Chcieć je zawieźć może współczujący pan Ziutek spod piątki, kochający ojciec zabiera dziecko do lekarza.
                  • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:48
                    PS I co to znaczy "chciałem je zawieźć" (nawet sobie daruję dowcipaski na temat freudowskiego byka ortograficznego)? Chcieć je zawieźć może współczujący pan Ziutek spod piątki, kochający ojciec zabiera dziecko do lekarza.
                  • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:50
                    PS I co to znaczy "chciałem je zawieźć" (nawet sobie daruję dowcipaski na temat freudowskiego byka ortograficznego)? Chcieć je zawieźć może współczujący pan Ziutek spod piątki, kochający ojciec zabiera dziecko do lekarza.
                    • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:53
                      Psiakość. Przepraszam. Ktoś tu zwariował, forum albo mój tablet.
                      • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 01:58
                        Gdybym cofnął się wstecz o parę lat wcześniej i ktoś by mi powiedział że rodzic skrzywdził dziecko z tego powodu że relacje pomiędzy rodzicami były zepsute to zareagował bym tak samo jak Wy w tej chwili w stosunku do mnie. I dobrze, takie zdarzenia nie powinny mieć miejsca jeśli rozchodzi się o dzieci i nic tego nie tłumaczy. Ale po tym co sam mogłem doświadczyć z moją partnerką, śmiało mogę powiedzieć że WIEM jak to wygląda kiedy złe relacje odbijają się na dzieciach. Proszę zobaczyć... ja zawsze chciałem mieć dzieci, dwójkę, parkę. Mam córkę, cieszę się że Ona jest, ale jak to możliwe że dochodzi do takiego dnia w którym sam nie reaguje na płacz własnego dziecka, nie obchodzi mnie co z Nią będzie, czy nawet chce się Jej wyrzec i pozbyć... Tak, było nawet i tak, a to przyczyna tego jak relacje były w tym czasie zepsute z moją partnerką. Matka wyrywała mi ją zrąk, używała słowa które miały na mnie wpływ i moje działania i za to znienawidziłem Ją i "benkarta". Ale czym zawiniła moja córka? No właśnie... niczym. Dzisiaj? leży obok mnie, metr dalej na łóżku... wiem że jest spokojna bo po powrocie z pracy przytuliłem Ją do siebie i jakie jest moje podejście do Niej teraz?... Nie puszcze Jej za żadne skarby już nigdy... ale co to ma wspólnego do całego zaniedbania ktoś zapyta, no tak...
                        (Poprawka: Odparzenia miała od 3 tygodni ale krwawienie przez zadrapania nastąpiło jakieś dwa dni przed tym jak matka pojechała do lekarza.......)
                        Moją partnerkę a matkę mojego dziecka próbuje dalej jak od samego początku (tych całych problemów) "próbuje" przy katalogować do odpowiedniej dalszej czynności czy działań. Wciąż walczę sam z tymi decyzjami, bo przebieg tych niektórych działań jest mi póki co nieznany (bynajmniej był) i nie wiem czy to będzie właściwe według tego jak naprawdę to wygląda, tzn. może faktycznie powinna się leczyć na depresje i iść do szpitala albo za agresję powinienem iść z tym do sądu, bądź na policje aalbo powinienem dać Jej odejść z dzieckiem (przy założeniu że to siksa, przeleciałem Ją a teraz Nara). Tak jest w czym wybierać... ale chodząc to tu to tam, nabieram niesmaku do wszystkiego bo pomimo pytań do ludzi na stanowiskach czy opowiadań (w kółko podobnej skróconej historii), nabieram niepewności bądź mam już naprawdę już tego dość. Mam wybór czy możliwe działania, nawet to że pozwolę Im odejść, będę płacił alimenty, no problem, będzie spokój znajdę inną siksę i będę balował. Ale nie w tym rzecz... Nie w tym bo przed taką decyzją chce mieć pewność jedyną i pewną: Czy aby moja córka będzie bezpieczna z matką sam na sam bez opieki. Na wszystko staram się patrzeć z innej perspektywy z wyższego piętra. Są ze mną tak, ale często jest tak jak by mnie nie było, bo naprawdę mam już tego dosyć pomimo że sam chce na 100% ustalić gdzie leżą przyczyny dla których nie mogę wybrać danego rozwiązania. Oczywiście pomagacie mi za co jestem wdzięczny, nawet krytyka mi daje dużo do myślenia. Przechodząc do sprawy mojego dziecka... racja, jestem winny że tak długo mała nie była leczona i że oddałem to w ręce matki wiedząc jaka jest. Ale niestety nie miałbym takich dowodów jeśli chodzi o zaniedbania niż to. Czym bym mógł stwierdzić i się przekonać że moja córka nie może więc zostać z własną matką i że nie miałbym pozwolić aby mnie opuścili, czym? ok, mała miała ślinotok, matka spanikowała ale wyobraźmy sobie sytuacje że One mieszkają same i incydent wygląda podobnie ale tak inaczej że wcześniej go nie było i matka znowu pierwszy raz się z tym spotyka hm? Takie momenty pozwalają umocnić moje przekonania że jednak nie odszedłbym od Nich... i tkwię dalej tak jakby w próżni.
                        Partnerka ma depresje, ale też może mieć adhd, nerwice czy śmierdzącego lenia do tego nerwowe sytuacje, zdarzenia, nipokój, emocje, zaniedbanie w wychowaniu a to wszystko do czego innego doprowadza i to jak nie raz to wygląda po czynach nie usprawiedliwia tej depresji. Ja chodząc po lekarzach skupiałem się też głównie i na tej chorobie, ale powód nie jest w tej depresji bo z tą chorobą troszkę mam do czynienia i znam takie osoby które mają depresje a kłótnie z Nimi zupełnie inaczej wyglądają więc nie zgadzam się z opiniami że się uwziąłem na Niej z tego powodu i Ją wykorzystuje, bo tak jak pisałem wcześniej gdzieś w poście, ogólnie jestem spokojnym człowiekiem i sam mnie zadziwia ten stan w którym się czasem znajduje.

                        "Dlaczego się dziwię że dziewczyna powiedziała prawdę lekarzom? Przecież ja rzeczywiście myślę o odebraniu Jej dziecka"- W okresie zanim te incydenty u lekarzy wystąpiło to racja podczas kłótni wypowiadałem to w jaki sposób następnie zadziałam abym tylko dopiekł partnerce i żeby o tym wiedziała, miałem taaaaką złość!!!!! a co. I to było tego powodem że po chwili czasu zgody Ona o tym mówiła jakby to działo się wczoraj.... Chociaż uważałem że już jest ok między Nami, ale niestety chyba jednak nie było i nie ma nawet do dziś. Dzisiaj mówi że mnie kocha itp. A dla mnie to dziwne bo pewne stany we mnie się utrzymują dalej (chociaż pewne osoby udowadniają mi jak wygląda to naprawdę) :/

                        Nie rzuciła dla mnie szkoły, chciałem aby skończyła i skończyła ją. Zapisała się zaocznie później na inny kierunek - zaliczyła go, później zapisała się na inny kierunek aby dalej się uczyć... i wtedy przerwała sama. Teraz chce znowu się uczyć, podobno, tak twierdzi.

                        >Jaka jest twoja wizja szczęśliwego życia w rodzinie? Marzysz o czymś poza rodziną?
                        O czym ona marzy?
                        To dało mi też do myślenia, bo jak mam pisać o swoich marzeniach jak bywam tyranem, no taa...

                        Takowa wizja czy model szczęśliwego życia w rodzinie powstał już dawno temu kiedy powstawały moje pierwsze poważne małe-wielkie marzenia... Pierw to ślub, aby dzieci mi nie zarzucały że przybyły z przypadku i ten ślub dla samej frajdy szczęścia w szczęściu (niestety coś już nie wyszło). Jak by wyglądało szczęście w rodzinie? na pewno bez krzyków na siebie i ze wzajemnym szacunkiem do siebie, wystarczy tyle. Czy marze o czymś poza rodziną? no tak... są takie marzenia, cele, pragnienia, też. O czym ona marzy? - "o laptopie, domu w rodzinie i wyjeździe za granice, mogą być wakacje a na stałe chyba było by lepiej"
                        • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 08:02
                          >Proszę zobaczyć... ja zawsze chciałem mieć dzieci, dwójkę, parkę.
                          Chcieć to sobie możesz, a nie potrafisz zająć się jednym. I jakieś chore podchody stosujesz.Może się nie wydzierasz i jesteś spokojny, ale czasem w człowieku jest mnóstwo agresji psychicznej. Robisz wszystko, żeby udowodnić dziewczynie, że nie nadaje się na matkę? Moim zdaniem dokładnie to robisz. Nie bijesz, nie wydzierasz się, ale prowadzisz swoją małą , rodzinną, podjazdową wojenkę.

                          >ale wyobraźmy sobie sytuacje że One mieszkają same i incydent wygląda podobnie ale tak inaczej że wcześniej go nie było i matka znowu pierwszy raz się z tym spotyka hm?

                          A co by było, gdyby twojego ojca nie było w tym momencie w domu? Sytuacja wyglądałaby dokładnie tak samo jak sytuacja, kiedy obie mieszkają oddzielnie. Nauka jest jedna - trzeba sobie przećwiczyć zasady udzielania pierwszej pomocy i tyle, czy mieszka się samemu czy z kimś.

                          Moim zdaniem, jeśli dziewczyna nie chce chodzić na żadną terapię związku czy inną - to może ty przejdź się do psychologa. Moim zdaniem nie zachowujesz się w porządku w całej sytuacji i też nie nadajesz się do opieki nad dzieckiem. Córka przez kilka tygodni miała odparzenia (przecież to boli, do cholery) i żadne z was nic z tym nie zrobiło. Mama - bo nie widziała potrzeby, tata - bo postanowił nauczyć mamusię moresu. Psa wam pod opiekę strach oddać, co dopiero małe dziecko.
                          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 10:34
                            Jeśli rozchodzi się o temat z odparzeniami to prosze mnie nie odbierac za taką bestie ze tylko bylem skłonny sie przyglądać temu. Na ile mogłem na tyle robiłem było smarowane kremami na odparzenia czy innymi środkami. Sam stwierdziłem aby z tym jechać do lekarza bo za każdym razem inaczej to wyglądało. Może gdyby złapać moje wczesniejsze opisy to może tak na to wskazywało. Fakt moja też w tym wina.
                            • verdana Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 15:48
                              Nie też. Wyłącznie. Twoja żona nie widziała konieczności pojechania do lekarza. Ty tak, ale nie pojechałeś, bo szczerze mówiąc stan dziecka interesował Cię o wiele mniej, niż postawienie na swoim. Potraktowałeś dziecko jak rzecz. Może sobie cierpieć, ale najważniejsze jest, aby pokazać żonie, kto ma rację. No i wygrałeś. Tyle, ze dziecko cierpiało, ale dziecko jest tu w ogóle tylko pionkiem w grze.
                        • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 20.03.16, 09:14
                          >Na ile mogłem na tyle robiłem było smarowane kremami na odparzenia czy innymi środkami. Sam stwierdziłem aby z tym jechać do lekarza bo za każdym razem inaczej to wyglądało. 

                          To czemuś nie pojechał?

                          >powód nie jest w tej depresji bo z tą chorobą troszkę mam do czynienia i znam takie osoby które mają depresje a kłótnie z Nimi zupełnie inaczej wyglądają 

                          Jeszcze do tego dr House, genialny diagnosta.
                • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 21:34
                  >ojciec był w innym pokoju a to było zaraz po szczepieniach. Mała dostała ślinotoku i zaczęła się dusić, stała się aż sina na twarzy... reakcja matki była taka: stała przy niej z płaczem i płakała,

                  Zaraportował dziadek widzący wszystko z drugiego pokoju.
                • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:14
                  >Mała dostała ślinotoku i zaczęła się dusić, stała się aż sina na twarzy... reakcja matki była taka: stała przy niej z płaczem i płakała, dobrze że krzyknęła po mojego Ojca,

                  Trudno jest mieć do kogoś pretensje, że wpadł w panikę i nie potrafił udzielić fachowej pomocy w sytuacji zagrożenia. Przecież to chyba nie wina mamy, że dziecko zaczęło się dusić?
                  Sam własnej córce przez kilka tygodni nie udzieliłeś pomocy medycznej, więc o co chodzi?
                  Podejrzewam, że, niestety, przyczepiasz się o wszystko, również o rzeczy, które od niej nie zależą. I również z tego powodu macie taką bryndzę we wzajemnych relacjach.
      • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 13.03.16, 23:09
        W jaki sposób zajmuję się dzieckiem i mieszkaniem i czy pewnie w ogóle się tym wszystkim zajmuję bo sedno za tym się kryję. Tak zajmuję się wszystkim co jest tylko możliwe i do wykonania. Dzieckiem się zajmuję, karmię, przebieram(w zależności od obowiązków i czasu, zazwyczaj staram się jak najczęściej), kąpie raz częściej raz rzadziej, zabawy itd. , pilnuje szczepień itp. W mieszkaniu porządki, remonty, przemeblowania, mycie, sprzątanie, pranie,( w miarę możliwości a zazwyczaj), po pracy nie idę za kanapę a raczej ostatni idę spać no chyba że jestem wykończony po pracy co się zdarza - nie jestem robotem. Czy sam jestem w stanie zająć się małą? Tutaj jest problem bo muszę pracować, jedynie urlop, L4 (ale na dłuższą metę niee baardzo),a jeśli poszedłbym z tym do Sądu to pewnie to było by ważne i znaczące. Jeśli chodzi o moją różnicę wieku, tak obliczenia nie są mylne ale ciąża nie była wpadką a raczej oboje tego chcieliśmy. Jeśli chodzi o moją sprawę na tym portalu... odpowiem na każde pytanie, bo szukam konkretnej porady i opinii ludzi których zdanie oparte będzie na podobnych doświadczeniach.
      • kia5 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 15.03.16, 08:41
        Ano tak to jest jak dzieci mają dzieci. Dzisiaj dziewiętnastolatka to psychicznie jeszcze niezbyt dojrzała do roli matki. Przerosło ją (to po pierwsze), a po drugie - widze tu określone wymagania - a może pani do pracy a pan niech się domem zajmie na 100%?
    • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 00:21
      No, to z grubsza jakiś obraz się wyłania.
      Na wstępie: nie rozumiem tego zmasowanego hejtu na faceta. Mi po głowie już mama Madzi chodzi, więc zamiast dokopywać człowiekowi zajęłabym się bardziej konstruktywnymi wnioskami.

      Punkt wyjściowy nie jest pomyślny: dwoje ludzi chciało mieć dziecko. A że jedno i drugie z popapranego domu, jakieś DDA czy DDD, więc i rezultat przetrącony. Chłopak/pan, być może klasyczny "bohater rodziny", nie mylić z "bohaterem domu", "marzył" o dziecku. O co tak naprawdę chodziło w tym marzeniu? Może o dom, którego się nie miało? Mniejsza o to, pan sam musi dotrzeć do jego istoty. Tym niemniej wg mnie jakoś to swoje marzenie realizuje: pracuje, w domu po pracy swoje też zrobi, i przy domu, i przy dziecku. Nie czepiałabym się. Dla kobiety dziecko było natomiast... no właśnie, czym? Zachcianką? Będę mieć coś do kochania? Będę duża? Będę na swoim? Pokażę mamie (tacie, koleżankom, iksowi, igrekowi)? Będę jak w reklamie na nieskazitelnie białej wykładzinie tiutiać do dzidzi? Cokolwiek by to nie było - nie zadziałało.

      I tu się zaczyna dramat. Bo dziewczyna ewidentnie nie ma nikogo kto byłby jej wsparciem, na kim mogłaby się wzorować, jedyne co może to ogrywa rolę matki dziecka na wzór swojej matki. Ojciec dziecka to wg mnie za słaby kontrapunkt do agresywnej, zimnej matki (jej własnej). Nie wnikam czy błąd jest w nim, w niej czy w nich. W końcu nawet jeśli on będzie chciał jej pomóc (rycerz na białym koniu), to nic nie zdziała jeśli ona nie zechce, by jej pomóc (wyrzucenie warkocza z wieży czy coś w tym guście). A tu może i koń nie dość biały i warkocz za krótki.

      MOPSy tu na niewiele się nie zdadzą. Co najwyżej na:
      - wyjaśnienie jak założyć niebieską kartę;
      - informację na temat inicjatyw prorodzinnych w regionie (szkolenia, coaching, zajęcia proponowane przez gminę/miasto etc.)
      O wszystko trzeba zapytać MOPS wprost, dużymi literami i wężykiem, a nie w stylu: co ja mam robić?

      Ojcumałegodziecka. Trzeba usiąść z dziewczyną i porozmawiać z nią jak z dorosłą. Żarty się skończyły, mamy dziecko. Opcje są takie, że albo się ogarniasz - w czym postaram Ci się pomóc - i chowamy dziecko razem, albo odchodzisz, co wysoce prawdopodobne - bez dziecka, co nie oznacza, że Twoje obowiązki wobec dziecka z dniem odejścia się skończą.

      Przed Tobą jest opcja bycia samotnym rodzicem. Tak, do momentu gdzie dziecko pójdzie do przedszkola to kanał, bo nie widzę byś miał wsparcie we własnej matce (to jeden z filarów samotnego rodzicielstwa w Polsce) albo przynajmniej ojcu (czy Twój ojciec się nadaje?) więc pozostaje rozglądanie się za a) żłobkiem b) dodatkową opieką dla dziecka (nie polecam szukania "nowej pani", lepiej zainwestować w stabilniejszą, aczkolwiek płatną opcję, choć w zależności od miejscowości może się okazać, że Cię na to przy pewnym dodatkowym wysiłku mającym wymiar finansowy stać) c) dodatkową/lepszą pracą tudzież dodatkowymi źródłami dochodu. Łatwo powiedzieć, trudniej w tych polskich realiach zrobić, ale cóż, nie takie przypadki po ludziach chodzą. Rzeczywiście, nas samotnych matek nikt nie pyta;D Może więcej na stronach dla samotnych ojców, bo na stronach dla samodzielnych mam to chyba jednak niewiele.

      Gdyby dziewczyna postanowiła się jednak ogarnąć to drogi są następne: a) terapia: wspólna/oddzielna b) szkolenia dla młodych rodziców - coraz częściej są dostępne zależnie od miasta, są informacje w sieci, w tym nieodzowne szkolenia z zakresu komunikacji w związku c) jakieś lektury? Nieodmiennie polecam "Moje kompetentne dziecko" Jespera Juula - lektura obowiązkowa także dla dużych dzieci mających własne dzieci.

      No i koniec agresji wobec dziecka jako warunek wstępny, niezbędny i nieprzekraczalny. Choć znów: agresja jest często objawem złości, a złość jest wynikiem zagrożonych potrzeb - jakkolwiek złe emocje są dopuszczalne, a złe zachowania nie to jednak jakieś potrzeby zostały zagrożone - jakie? I jak sprawdzisz czy nie ma agresji wobec dziecka gdy Ty jesteś w pracy? Czy jest możliwe by matka Twojego dziecka otrzymała jakieś wsparcie na szybko - myślę tu jednak o kobetach? I od kogo?
      • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 02:19
        Po pierwsze to Dziękuję... A po drugie, to więc przejdę do sprawy. Czy są zagrożone potrzeby? Tak istnieją takie w formie finansowej jak i z możliwości korzystania z pewnych rzeczy. Co miesiąc otrzymuje wypłatę, Ona alimenty które po 4-6 dniach znikają (szaleństwo kupowania). Trzeba przyznać że w złości Jej schemat wychodzi na jaw, wygląda to tak: "Ty jesteś od utrzymywania Nas więc płać" no i kasa leci... ale jeśli już 60 zł poszło na (mniej więcej moje) cele to już powinienem Jej oddać i o tym pamiętać będzie. W większości spraw, rzeczach trzeba przypominać wiele razy, choć i tak po czasie jest z powrotem, a jeszcze częściej krzyk: bo się czepiam (kiedy sprawy się gromadzą o których chce tylko przypomnieć). Możliwość korzystania... no tak, ja posprzątam raz, drugi, trzeci... całe mieszkanie na błysk (kiedy będzie u babci 6 miast dalej na tydzień przypuśćmy) i wróci... Dziecko nabałagani, ok posprzątam, raz,drugi,trzeci ale Ona? posprząta raz... i ogląda tv a mała w innym pokoju ogląda bajki albo bawi się kremem. Przyjdę do domu, ok posprzątam ale ile można kiedy dziecko ustala porządek a matka mówi bo nie będzie latać i na okrągło sprzątała :| Rzeczy ułożone zmieniają swe miejsce (ja jestem inny, ja jak ustalam miejsce dla danej rzeczy to tam trzeba odkładać, niestety... tego może już nie być bo już GDZIEŚ jest indziej. I takim sposobem kiedy czegoś niema to matka woli... kupić drugi raz... ale rzeczy są tylko w miejscach gdzie w się nie zagląda bo już w ten czas kilka kolejnych obowiązków dochodzi. Bałagan myślę że też i to bardzo ma na to wpływ że robi się pewien chaos i labirynt a tym samym efekt domina...

        Z Agresją wobec dziecka... Koleżanki... tak też to mówiłem, niech bierze przykład z DOBRYCH i ZDROWYCH rodzin, ale niestety ma koleżanki które albo samotnie wychowujące dzieci albo z rozbijającej się rodziny a w tym wielodzietne i z różnych tatusiów i tak może jeździć ze słoikiem proszku na drugi koniec z małą bo taka naiwna kiedy koleżanka zechciała Ją zobaczyć. Ale jedna koleżanka (i nie tylko Ona,siostra, Jej babcia itd.)którą znam, sama mi przyznała że zauważyła kiedy partnerka była u Niej z dzieckiem, że traktuje Ją tak, jakby Ona sama jej nie potraktowała, czyli kara za coś co dziecko nawet nie wie że nie wolno, bądź znienacka krzyknie na Nią bo myśli że dziecko się uczy... a właśnie że nie,bo wtedy cierpi i później to dopiero widać. Nie traktuje matka małej jak powinna więc... tak czy tak to robi kiedy mnie niema a monitoring to nie lada wyczynowy koszt aby zamontować.

        Czy byłoby szybkie wsparcie ze strony kobiet? i kto?... moja matka odpada, racja... koleżanka jedna która jest zaufana ale też ma Jej dosyć... moja siostra zawsze Ją przyjmie - u Niej mam wsparcie i mała ale siostra mieszka 6 miast dalej i to wypad jedynie ratuje... dalej,może Jej rodzina? Matka,odpada... (moje dziecko z Nią nie zostanie, nie ma mowy), Jej siostra... w sumie przyrodnia (ja z Nią nie rozmawiam bo rok temu czy nawet dwa chciałem aby mi pomogła z "siostrą" to zawsze taaak, ale jak już była z małą w Ich stronach to traktowała Ją jak zawsze... olewająco, więc dla mnie to nie są więzi rodzinne), jedynie Jej babcia która jest wspaniałą kobietą u której moja partnerka z córeczką mogą przebywać nawet na tydzień co jakiś czas, ale to ile można... babcia to babcia słaba jest aby opiekować się, jedynie co można spokojnie odetchnąć... kiedy "ja krzyczę i się czepiam", pytanie też w jakim sensie? bo zawieść można ale żeby ktoś na szybko... moja matka przychodzi wieczorami swoje pomoże ale sam muszę wszystko pilnować bo się zagryzą a przy tym kolejna awantura przy małej... Dobrze że Ojciec zrozumiał po tylu latach czym są kłótnie... bo można na Niego liczyć, ale jak... "moja partnerka" go w n e r w i... (a gościowi 30 lat zajęła nauka opanowania) więc pooo... kilkunastu uwagach... jest koszmar a kiedy ja jestem po środku... Panie Jezu.

        Czy Ojciec się nadaje?.... w sumie,ale jak matki nie ma... mojej... jest cisza, spokój... z małą się bawi, mała się cieszy.
        • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 06:20
          Od dziewczyny, która ma 21 lat, problemowy dom za sobą, jakieś własne deficyty czy depresję - nie oczekiwałabym wielkiej dojrzałości. Moim zdaniem tata też mógłby przejść się do psychologa czy na terapię - celem nabrania innego oglądu na sytuację, poprawienia własnych komunikatów względem partnerki itp.
          BTW : z jakiego tytułu dziewczyna dostaje alimenty? Uczy się jeszcze?
        • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 16.03.16, 10:09
          Odpowiem na szybko, zobaczymy co jeszcze w ciągu dnia wyjdzie:
          1. pisząc o potrzebach miałam na myśli całość, nie tylko Wasze potrzeby finansowe, ale także te ludzkie, najróżniejsze - ale rzeczywiście, co tu rozkminiać potrzeby, dziewczyna młoda, to chce sobie pożyć, powydawać i takie tam, a tu dziecko, mało kasy i już życie nie takie. Natomiast pisząc o kasie widać jak na dłoni relację z bankomatem, któremu się urodziło dziecko. I to jest do poprawki. Dziewczyna swoje pieniądze wydaje na swoje potrzeby, z Twoich jest reszta, czy tak? Cóż.
          Może dziewczyny coś dodadzą, bo ja jednak słabo w rozliczeniach między ludźmi się rozeznają, ale moja propozycja jest taka: Niech ma dzewczyna te swoje alimenty na swoje potrzeby, ale o podziale reszty decydujesz Ty. Pachnie przemocą ekonomiczną, nie wiem, ale jak pomyślę jak sama się dałam doić ojcu mojego dziecka... No mniejsza. Płacisz za mieszkanie i wyżywienie (dla wszystkich), potrzeby dziecka i swoje, a ona niech swoimi gospodaruje. Może /powinna? dostawać od Ciebie stałą miesięczną kwotę, taki dodatek za czas z dzieckiem, wg Twojego uznania/możliwości - ale stałą. Wtedy będzie miała określoną kwotę w głowie i niech sobie wyliczy na co może sobie pozwolić. To chyba jasny układ. A tak przy okazji - te dziewczyny, które myślą, że urodzą dziecko i będzie utrzymanie bez względu na wszystko - to na serio?
          2. Co do porządku. Jeśli chodzi o życie różnych ludzi pod jednym dachem z dzieckiem - temat rzeka. Macie dwa pokoje. Cholernie mało miejsca, więc bałagan będzie. Ty: musisz nauczyć się filozofii w stylu "przewróciło się, niech leży". Albo samemu sprzątać. Najważniejsze rzeczy mieć pod kontrolą/na oku, reszta - trudno. Dziecko może sprzątać z Tobą - ale nie za często, szkoda życia. Wyjścia to: minimalizowanie liczby rzeczy (mniej kupować, regularnie pozbywać się - w ramach dodatkowej kasy dla domu zawsze można coż używanego opchnąć) i funkcjonalne przemyślenie przestrzeni - co zrobić, by się łatwo organizowało/szybko sprzątało.
          3. Monitoring... No tak, dziewczyny pisały Ci o potrzebie kontroli. Różni tacy DDD mają potrzebę kontroli. Zapomnij o monitoringu, to tak jakbyś chciał monitorować szympansa czy czyta książkę. Ktoś nauczył go czytać? Jej nikt nie uczyć jak być matką z dzieckiem, bo jej dom nie był wzorcowy, zatem jej potrzebna jest nauka. Pytanie - czy będzie chciała się uczyć?
          4. Kiedy zostajesz samotnym rodzicem albo masz takie perspektywy przeglądasz swoje zasoby. Zasoby to wszystko co masz: pracę, mieszkanie, rodzinę, znajomych, umiejętności - WSZYSTKO. Z tego co piszesz, masz jakąś pomoc ze strony swojego ojca - wg mnie uśmiech dziecka przy obcowaniu z jakąś osobą to ważna przesłanka i nie do końca rozumiem czy masz wsparcie ze strony swojej matki - o ile zrozumiałam tylko gdy Twoi rodzice są osobno i gdy nie ma przy nich matki Twojego dziecka. I to dobra wiadomość, bo oznacza, że Ty pracujesz, a mała, do czasu powrotu z pracy mogłąby spędzać czas albo z Twoim ojcem albo z Twoją matką albo z nianią albo ze swoją matką albo na przykład pojechać na parę dni do, o ile się nie mylę, prababci i spędzić tam czas z nią i ze swoją matką. Czyli są opcje alternatywne. Zarówno gdybyście się rozstali jak i gdybyście mieli dalej trwać w związku.
          W jakim mieście mieszka matka dziecka (bo tu się przewija coś co jest 6 miasta dalej;). Czy uczy się, czy pracuje albo czy chciałaby pracować? Bo może lepiej, by inne osoby zajmowały się dzieckiem, a nie non stop ona - więcej kasy do domu i więcej spokoju dla dziecka?

          Uwaga ostatnia: wasze relacje są do natychmiastowej korekty. Są całkowicie pozbawione szacunku - z jej strony do Ciebie, nie wiem na ile z Twojej strony do niej. Ona traktuje Cię jak bankomat, Ty ją... nie wiem, wymagasz od niej wysokich kwalifikacji jako matki dziecka i pomocy domowej mimo ich ewidentnego braku. To nie jest tak, że te kwalifikacje siedziały w łożysku i uzyskała do nich dostęp przez poród. Ona ich nigdy nie miała, nie wyniosła ich z domu - właściwie to wiedziałeś. Nie dziw się. Po prostu ustal z nią, co zamierza zrobić w tej mierze - czy zamierza się rozwijać czy chce być kopią swojej matki i mieć rodzinę - wierną kopię swojej rodziny. Przy czym na to drugie osobiście nie wyraziłbym zgody.
          Nie wiem gdzie są szkoły dla rodziców i małżonków/partnerów. Taką szkołą jest dom. Tak, są kursy dla rodziców, ale nie wiem czy obejmują aż tak elementarne podstawy.
          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 01:53
            Na chwilę obecną sądzę że muszę sam sobie w głowie poukładać i to robię cały czas, a naprawdę jest tego sporo bo wraca to co było, co jest i to jak bym chciał aby było, oczywiście też to co jest możliwe i to co może być możliwe a tego nie wiem. Myślałem nad tym psychologiem, dobra rada ale nie teraz... nie mam ochoty zbytnio z nikim obcym rozmawiać, lubię rozmawiać o problemach jasne, ale denerwuje się łatwo kiedy trafiam na kolejną "pracownice" lub "pracownika", spróbuje za jakiś może tydzień jak się uda. Moja komunikacja tak czy tak z partnerką... szczerze... teraz jest zepsuta i to objaw wielu tych rzeczy... wszystko mnie u Niej ,,, denerwuje i staram się unikać bo wiem że Jej stan jest zmienny jak godziny na zegarze a mój już nie. Racja, o pewnych rzeczach wiedziałem może już wcześniej - racja wiem że jestem sam sobie winny, chciałem tego więc mam, ale niestety albo może i stety staram się iść dalej pomimo błędów. Z tymi potrzebami no tak, pewnie rozchodzi się o tą taką piramidę tak? W mojej są zgliszcza, chociaż jedzenie mi smakuje... a od partnerki? Nie ma pasji... nie ma czegoś co lubi chyba że rysowanie :/
            Alimenty dostaje Jej matka na Nią a te znowu trafiają do Niej od kiedy mieszka tutaj, a to od Jej Ojca za "przeszłość w domu". Uczyć się uczyła jakieś dwa lata od tamtego roku się nie uczy i nie zdziwie sie jak Jej zabiorą te alimenty bo niechętnie i do tego podchodzi albo odkłada wizyte aby się zapisać i zapomina. Próbowałem już rozdzielanie, namawianie na wspólny budżet ehh lipa
            co miesiąc to inaczej, teraz kładłem nacisk bardziej na to aby nauczyła się planować pewne wydatki i ograniczyć by starczyło Jej do końca miesiąca...no tak, tak... i znowu to samo. Ja Jej matce powiedziałem że córkę zaniedbała już w młodym wieku, sama mi to przyznała. Uczyłem Ją wielu rzeczy więc i tak do tego podchodziłem że wszystko jakby było taką nauką ale i to na marne. Najgorsze w rozmawianiu z Nią jest to że Ona szybko odpowiada podczas np. kłótni nawet nie przemyśli tego, gada aby coś jebnąć od tak a to tym bardziej denerwuje, nawet nie tylko ja Jej to tłumaczyłem a co dopiero z brakiem szacunku, nie ma do nikogo bo nie wie co to jest. Nie potrafi trzymać języka za zębami i nie potrafi "przełknąć śliny" Szacunek u Mnie straciła już dawno na początku kiedy zachowywała się tak że w końcu ja się bawiłem. Kiedy Ją poznałem to był okres kiedy od dłuższego czasu chciaaałem kogoś pokochać i padło na Nią, obiecałem sobie że tym razem nie zniszczę tego. Na samym początku Ona dała mi powody abym miał pretensje do Niej wobec mnie i tak się zaczęło już psuć... szło już dominem :/ Ale to nie jest tak... że Ją kupiłem sobie że tak to nazwę... nie... latałem za Nią jak ,,, popaprany (chyba z musu wmawiania sobie że to miłość) i Ją rozpieszczałem a co widać teraz właśnie kiedy trzeba dysponować pieniędzmi, więc wiem... sam sobie winny. Marzenia... tak, zaistniały takie małe kiedy byłem małym chłopcem i jeden udało mi się zrealizować, a drugi prysł... miałbym syna gdyby jednak było ok. za co, przez co? może w kłótniach z matką już tego życzyłem sam sobie :/ Wiem, to toksyczna miłość...
            O podejściu dziewczyn do alimentów jak do zarobku to nikt nie słyszał? Mam wrażenie że tak i Jej matka też zrobiła i wkodowała Jej kombinowanie, a nawet to częsty temat u rówieśniczek i nie tylko. "jak mi nie wypali to będzie kasa". Z tymi porządkami, no tak... bałagan artystyczny niby, tak, ale ważne rzeczy też tracą miejsce heh Z resztą na chwilę obecną myślałem nad tym żeby odebrać Jej dziecko prawnie a Ona by miała czas na ogarnięcie się, bo z tym szympansem to było by w cel... Przepraszam że dzisiaj piszę trochę chaotycznie ale przemęczony już jestem tym wszystkim a chce to napisać aby w lepszym świetle to okazać.
            Jeśli chodzi o pomoc mojego ojca w opiece... Szczerze? Chciałbym wyjechać z małą daleko i stworzyć Jej normalny, spokojny dom (wiem że Inni mają podobnie dlatego może też nie raz nie chce już o tym mówić)... Jak byłem mały moja matka wyprowadzała się i z moja siostrą już sporo razy, zawsze nieudanie bo na mus chcieli rodzice abyśmy mieli pełnych rodziców. Rodzice się często kłucili i nawet dzisiaj Ojciec się wydziera już bo matka znowu wpada w długi i wciąga inne osoby... co jakiś czas awantura, (ten rocznik juz tak ma), więc super dla małej by było gdybym Ją całkiem zabrał stąd bo niekontrolowane wybuchy są nawet i przez moją matke, jest przepracowaną kobietą i nie myśli racjonalnie.
            Z odległością na 6 miast pisałem tylko w jakby takiej skrótowej formie... w pewnym stopniu na daną chwile jest mi wstyd za siebie i za to na co pozwalam aby się działo. I tak napisałem Wam o wielu rzeczach z którymi nie łatwo się dziele, sam popadając w zamęt decyzji i chęci.
            • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 06:15
              Jeśli komunikujesz się z nią w sposób taki jak na forum - pełen rozwlekłości i niedomówień, to raczej słabo widzę jasne komunikaty i akurat to jest po twojej stronie.

              'Uczyłem Ją wielu rzeczy więc i tak do tego podchodziłem że wszystko jakby było taką nauką ale i to na marne'
              Skoro traktujesz ją ja głupią siksę, którą wszystkiego trzeba uczyć i we wszystkim pouczać (a ty oczywiście wiesz lepiej) , nie dziw się, że reaguje jak małolata na trucie tatusia. Jesteście w związku, nie w relacji rodzic- dziecko.
              Coś wspominałeś o depresji? Powinna być leczona, to może być choroba zagrażający życiu. A i na pewno utrudniający normalne funkcjonowanie.

              Co do nauki - alimenty (chociaż pewnie do wielkich nie należą) kiedyś się skończą i jeśli dziewczyna nie ma żadnego zawodu czy nie skończyła jakiejś szkoły (chociażby z powodu dziecka, wspominasz, że od 2 lat się nie uczy) , może czas, by się tym zajęła , a ty powinieneś jej w tym pomóc, jeśli zdecyduje się na naukę. Czyli zająć się w tym czasie dzieckiem, domem itp.
              • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 09:01
                'Uczyłem Ją wielu rzeczy więc i tak do tego podchodziłem że wszystko jakby było taką nauką ale i to na marne'

                Ok, jeśłi tak to wygląda że tak ją traktuje, możliwe ale nie za każdym razem, moze juz wtedy kiedy mnie powaznie zdenerwuje zachowanie a ona to potrafi właśnie tak sieczesto zachowuje że jak to inni zauwarzyli: Sama szuka powodu do kłótni i nie patrzy czy jest dziecko czy też niema...// moja koleżanka mnie nie poznała sama stwierdziła że kiedyś byłem inny niż teraz.... ehh no tak to jest jak sie na siłe kogoś szuka, ale to nie powiedziane że teraz chce innej matki, możliwe że chciałbym ale niestety niechce, świtają mi różne pomysły ale nie patrze na to jak na wymiane czy że szukam naiwnej... stety moje kryteria wyciągneły wnioski i drugiego błędu takiego nie zrobie tylko będe opierał to na wspólnym szczęściu.
                • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 22:01
                  >Ok, jeśłi tak to wygląda że tak ją traktuje,

                  Wygląda to znacznie gorzej niż się tobie wydaje. Być może miałabym więcej wyrozumiałości, gdybyś był równie smarkaty jak ta nieszczęsna dziewczyna lub gdybym nie miała dzieci w podobnym wieku, ale ty, dorosły facet, postanowiłeś przelecieć 18 letnią siksę i zrobiliście sobie dzidzię. W rezultacie dziewczyna , jak przypuszczam, nie skończyła szkoły i jest od ciebie uzależniona. A ty ją tresujesz i udowadniasz jej, jaką jest beznadziejną mamusią, przy okazji świadomie znęcając się nad dzieckiem. Masz pretensje do osoby chorej na depresję, że nie jest perfekcyjną panią domu i że sobie nie radzi, a to po prostu może być niemożliwe w teh chwili.
                  Wszystko, co zrobi bądź nie zrobi, jest interpretowane przeciwko niej, a tymczasem dziewczyna jest w dużo gorszej sytuacji niż ty, bo jest od ciebie uzależniona, a ty wymagasz od niej rzeczy niemożliwych w tej chwili (a swoich zaniedbań względem dziecka nawet nie widzisz) . Z takimi wymaganiami to trzeba było sobie szukać jakiejś damy w swoim wieku, nie nastolatki.
              • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 19:44
                Na chorobach to się słabo znam, ale te bóle brzucha, te jazdy... pachnie mi jakąś nerwicą, nieprzerobionymi traumami, a to co dziewczyna powiedziała w szpitalu jest też dla mnie w jakiś sposó? znaczące - ona właściwie zdaje sobie sprawę z patowej sytuacji w jakiej się znalazła - trwać tak dalej nie sposób, a odejść też niepodobna, bo facet nie odpuści, a jej szanse na samodzielne chowanie dziecka przy takich deficytach są mizerne. Póki nie znajdzie się rozwiązanie jazda po bandzie będzie trwać.

                Rozwiązaniem byłoby rozstanie i takie ułożenie relacji między byłymi partnerami by było to z jak najmniejszą szkodą dla dziecka. W łatwiejszych przypadkach często trudno wykonalne. A ten łatwy nie jest.

                Ja chyba pasuję;)
            • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 08:51
              >chciaaałem kogoś pokochać i padło na Nią

              > co dopiero z brakiem szacunku, 

              >uczyłem Ją wielu rzeczy więc i tak do tego podchodziłem że wszystko jakby było taką nauką ale i to na marne. 

              Pigmalion się znalazł, cholera, tylko dziecka żal. Radzę zrobić porządek ze sobą, zanim zaczniesz z kimkolwiek innym.
              • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 09:03
                Dobra rada.
                • apersona Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 12:50
                  Jaka jest twoja wizja szczęśliwego życia w rodzinie? Marzysz o czymś poza rodziną?
                  O czym ona marzy?
              • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 17.03.16, 19:35
                Co racja to racja;)
        • yoma Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 20.03.16, 09:15
          >Nie traktuje matka małej jak powinna więc... tak czy tak to robi kiedy mnie niema a monitoring to nie lada wyczynowy koszt aby zamontować. 

          Bez komentarza.
          • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 20.03.16, 23:01
            Ok już odpowiadam, pierw na pytania w punktach, chociaż mam wrażenie jakbym wracał do początku tematu.
            Tak, kiedyś leczyłem się psychiatrycznie.
            1)Ciężko dokładnie stwierdzić, zakażenie bakteryjne.
            2)Tak, ma taki czas dla siebie kiedy potrzebuje.
            3)Jakieś plany z nauką ma, ale te plany nie mają czasu realizacji. Czy chce iść do pracy? Raczej nie, mooże jak będzie coś konkretnego, ale nie szuka więc chyba nie chce iść do pracy.
            4) No tak, zgadza się, rozumiałbym to ale przy zachowaniu matki nie potrafiłem się opanować i Jej tego nie mówić, mogło mi się zdarzyć nie raz. Jej zachowanie w danych momentach nie wyglądało na "skrzywdzoną"
            5)Zawsze jak i w każdej terapii coś Jej nie pasuje. Albo lekarz nie ten, albo złe tabletki, albo jak by specjalnie przechodzi w zapomnienie.

            Jeśli chodzi o asystenta z MOPSu - powiedzieli mi że na wiele to nie pomoże. Zobaczą że dziecko czyste, ubrane i tyle, na jakimś etapie sprawa się kończy. Terapia rodzinna, indywidualna to już było, przerwane wiadomo przez kogo i nie zależy to ode mnie już. Już mam dość latania po lekarzach i załatwiania za Nią. Rozmyślam teraz tą opcję ze żłobkiem.

            >Na ile mogłem na tyle robiłem było smarowane kremami na odparzenia czy innymi środkami. Sam stwierdziłem aby z tym jechać do lekarza bo za każdym razem inaczej to wyglądało.
            To czemuś nie pojechał?
            Widzę że sprawa z odparzeniami teraz będzie rzeczą priorytetową. Ok jakie pytanie, taka odpowiedź. Bo nie.





            >Nie nadużywałabym słowa "partnerstwo" w tym wypadku - nie wiem czy to patriarchalizm czy inne cholerstwo, ale ewidentnie obowiązuje dychotomiczny podział - ja przynoszę pieniądze, ty obrabiasz dziecko i dom.

            No tak racja, wychodzi na to że ja to ten zły, ale nie zgadzam się z tym. Też przychodzę do domu i sprzątam, zajmuję się małą, nie patrze na to w takich kryteriach. Jak jest jakiś podział rzeczy do zrobienia, podzielone to swojego matka nie robi, leży i ogląda tv. No tak co ja się czepiać będe, matka schorowana,przepracowana potrzebuje czułości (którą sama nie okazuje), ma depresje tak zgadza się ale pewne inne zachowania Jej denerwują drugiego człowieka nawet tego spokojnego. Tyle razy z Nią rozmawiałem co trzeba zmienić, może coś zrobić czy coś. Nie, nie nie trzeba...
            Przychodzi czas spokoju... nie kłócimy się jest ogólnie dobrze. I jak Pani myśłi, kto pierwszy zacznie kłótnie ja? kto zacznie się drzeć po mieszkaniu używając słowa na K,CH itp., ja? Proszę mi uwierzyć że było sporo sytuacji po których ja osobiście już wolałem wyjść z domu czy wyjść na ten głupi rower żeby nie brnąć w kłótniach które nie miały by końca.
            Można pewne rzeczy przetrzymać ale kiedy trwa to już dłuższy czas to później nie jeden miałby dosyć wszystkiego

            Rozmyślam jednak tą sprawę z tym żłobkiem. Matka będzie miała w tedy czas dla siebie albo pójdzie do pracy - Jej sprawa.
            • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 08:48
              >Widzę że sprawa z odparzeniami teraz będzie rzeczą priorytetową.
              Prawdopodobnie tak, gdyż obrazuje twoje podejście do własnego dziecka, które chyba realnie niewiele cię obchodzi, wbrew szumnym i podniosłym deklaracjom. Wydaje się być twoją pomocą edukacyjną w tresowaniu mamusi dziecka, niestety. A z drugiej strony czepiasz się już dziewczyny o wszystko - również o to, że dziecko się krztusiło, a ona nie potrafiła udzielić mu pomocy. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy dziecku to nie jest czynność instynktowna, objawiająca się nagle po urodzeniu dziecka. A zwłaszcza przy własnym dziecku jest to trudne, bo zdrowy rozsądek i niezbyt utrwalone metody udzielania pomocy mogą być przytłumione przez panikę. Więc na twoim miejscu tego bym się nie czepiała. Czepiać się można o zaniedbania (ale tutaj to i ty sam masz nieźle za uszami) albo o jakąś totalną bezmyślność, nie o sytuację, która powstała niezależnie od mamy czy taty.
              • kia5 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 09:31
                Tak, kiedyś leczyłem się psychiatrycznie.

                i wszystko jasne. Może pownienes się nadal leczyć?
                • napis_z_obrazka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 09:47
                  kia5 napisała:

                  > Tak, kiedyś leczyłem się psychiatrycznie.
                  >
                  > i wszystko jasne. Może pownienes się nadal leczyć?

                  Matka Twojego dziecka wiedziala o Twojej chorobie zanim zdecydowaliscie sie na dziecko? Powiedziales jej o tym?
                  • kia5 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 10:37
                    Może jej "depresja" wynika z faktu, że dopiero po narodzinach dziecka się dowiedziała z kim się związała???
                • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 17:00
                  Myślę, że oboje weszli w ten związek z jakimiś niezałatwionymi sprawami z przeszłości, dziewczyna w dodatku jest jescze bardzo młoda. Dziecko pewnie miało stworzyć prawdziwą rodzinę i wynagrodzić wszelkie deficyty uczuciowe z przeszłości , tylko że życie z małymi dziećmi nie jest takie słitaśne jak w reklamie, no i dzieci nie są od wynagradzania czegokolwiek. No i potem jest "to nie tak miało być " i pretensje do tej drugiej strony, bo po co szukać niedoskonałości u siebie? W swoim postępowaniu, komunikacji, reakcjach czy chociażby nierozsądnych decyzjach?
            • paris-texas-warsaw Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 21.03.16, 18:30
              Wydało mi się, że to co pisałeś brzmi bardzo niepokojąco, zwłaszcza jeden z postów z nocy. Stąd moje pytanie o Twoje ewentualne leczenie. Jeśli czujesz, że już jesteś tym wszystkim zmęczony i związek z Twoja partnerka odbija się na Twoim zdrowiu, to nie wahaj się skonsultować z lekarzem.
              Dziecko to duzo pracy, jesli dziewczyna nie wyrabia, to wg mnie najlepiej dla dziecka może być cjednak w żłobku. Ty tez nie bedziesz sie martwił o nie w godzinach pracy.
              Jeśli dziewczyna sama sobie nie bedzie chciała pomóc, to nic nie zrobisz. Klasycznie - zadbaj wtedy o siebie.
              • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 22.03.16, 00:27
                Nawet nie spodziewałem się innej reakcji odnośnie mojego leczenia u specjalisty,tak nawet odpowiedziała koleżanka od mojej partnerki: "może niech to On się zacznie leczyć, a nie Ty".
                Nie ukrywam że korzystanie ze specjalistów jest rzeczą dla mnie normalną jeśli widzi się taką potrzebę, żaden wstyd. Tylko fakt jest taki, że jak i moje, tak i od mojej partnerki znajomi a zwłaszcza członkowie rodzin konsultują to ze mną że z moją "partnerką" jest "coś" nie tak ze stanem psychicznym jak i z zachowaniami. Były nawet takie sytuacje że były pewne niepewne podejrzenia w stosunku do mnie, czy może czasem ja nie chce Jej pogrążyć... i podejrzenia zniknęły już dawno, kiedy zgodziłem się aby Matka z dzieckiem po przebywała troszeczkę z Nimi.
                Od razu Dziękuję Wam za słowa krytyki do mnie odnośnie małej, daje mi to dużo do myślenia że jednak dzieci nie powinny cierpieć i być chociażby w minimalnym stopniu zaniedbywane nawet przez te złe relacje rodziców, racja >morekac to są te właśnie nie rozsądne decyzje...
                Zgadza się, może faktycznie już sam wychodzę z siebie nie wiedząc już jak rzeczywiście z Nią nawet rozmawiać kiedy dostrzegam Jej wady... sam potęgując wtedy swoje. Najgorzej >morekac kiedy komunikacja nie pomaga właśnie, kiedy wyjaśnia się pewne sytuacje dla dobra sprawy, spokojnie... i dalej jest to samo :/
                >paris-texas-warsaw Masz rację tak właśnie też zrobię, muszę rozsądniej do tej sprawy podejść...
                • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 22.03.16, 02:30
                  Tak a propos "leczenia" - dopóki sobie nie wyjaśnimy o co chodzi z leczeniem, to reakcje będą różne. Dziś kupa ludzi coś łyka - to już leczenie? Kto na tym forum psychotropa w dziobie nie miał - łapka w górę. W gruncie rzeczy zgadzam się z Tobą, że są depresje i depresje, a diagnozowanie w pięć minut, przypuszczam, że tak jak matki Twojego dziecka - nie chce jej się, to na pewno depresja - robi więcej szkody niż pożytku. Bo człowiek niby zdiagnozowany, niby leczony - i nie pomaga. Więc o co kaman?

                  Ja jednak uparcie wrócę do kwestii wsparcia i potrzeb matki Twojego dziecka - zadałam sobie pytanie czego ona naprawdę chce, ale myślę, że jednak jak każdy nie/normalny człowiek chce odrobiny normalności: bezpieczeństwa, szacunku, miłości, wsparcia - takie ładne słowo przy czytaniu o neurotykach poznałam - walidacji. I kto mógłby jej pomóc? Nie wiem jak ze żłobkami, nie wiem czy tak łatwo się do niego dostać zwłaszcza jeśli matka nie pracuje. Jak jest u Was z przedszkolami? Przedszkolami na godziny dla maluchów? Prywatnymi? Ile kosztuje u Was dodatkowa opieka nad dzieckiem i czy moglibyście sobie na nią w jakimś wymiarze pozwolić? Albo na panią, która przyjdzie na 2-3 godziny dziennie i pomoże w zwykłych, bieżących sprawach - taką zastępczą matkę dziewczyny. Czy są u Was grupy wsparcia dla matek, właściwie - grupy matek, jakieś organizacje pozarządowe organizujące szkolenia dla rodziców, miejsca przyjazne mamom? Czy MOPS szkolący rodziców zastępczych nie szkoli przypadkiem rodziców biologicznych - czy jest jakiś program pomocy rodzinie? Może coś jest organizowane przez samorząd/gminę, wydział oświaty/edukacji - w Wawie jest tego trochę, różne organizacje korzystają ze wsparcia m. st. Wawa;) Wiem, że Fundacja Dzieci Niczyje miała projekt asystentów rodziny - tyle że w Wawie. Ta dziewczyna nie może być tak całkiem sama. Po prostu.

                  Co do zachowań matki Twojego dziecka (wybacz, celowo uciekam od słowa "partnerka"). Dla mnie jej zachowania nie są aż tak "nienormalne" zważywszy na sytuację w jakiej się znalazła. Są raczej adekwatne do niej. Oczywiście, zasadniczy problem polega na tym, że o ile EMOCJE - wszelkie - są do zaakceptowania - o tyle ZACHOWANIA już nie. Ale i tych zachowań, sposobów radzenia sobie w trudnej sytuacji, trzeba się gdzieś nauczyć. Ona nie miała gdzie.
                  • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 22.03.16, 02:38
                    Aha - pamiętaj, że złość jest informacją, że jakieś potrzeby zostały zagrożone. Oczywiście złość można wyrażać na różne sposoby, ale o tym już było - z pustego i Salomon nie naleje. Matka Twojego dziecka ma w sobie bardzo wiele złości, bo jej potrzeby są zagrożone. Jako facet teoretycznie jesteś od zbudowania bezpiecznej przestrzeni dla matki i dziecka. Tak się nie stało. Co mam Ci powiedzieć?
                    • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 22.03.16, 07:20
                      Czasami w poradniach pedagogicznych są warsztaty i grupy wsparcia dla rodziców małych dzieci (i większych też).
                  • ojciecmalegodziecka Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 29.03.16, 14:47
                    Sprawy nabrały można powiedzieć kolejnych kroków i można powiedzieć wszystko jest w trakcie. Umówiony jestem z psychoterapeutą, nie mogę zapominać aby pracować nad sobą dalej jeśli chodzi o komunikacje itp. Ze żłobkiem poczekam aż na wizytę w MOPSie i w dziale profilaktyki, jestem po umawiany więc zobaczymy, czy małej nie da się w pierwszej kolejności przyjąć do żłobka lub też sprawa z tymi wizytami chociaż coś też wniesie dobrego póki na razie.

                    Jeśli rozchodzi się o te pytanie na co się leczyłem... dobrze że pytanie nie brzmiało: "jaka diagnoza" bo bym musiał inaczej do tego podejść. Uznajmy że leczyłem się z własnej inicjatywy aby poukładać sobie pewne rzeczy w głowie przez doświadczone złe chwile w Życiu. Oczywiście z tym leczeniem to naprawdę jest różnie, bo jakby nie było każda wizyta zaczyna się od "pustej kartki" a to już od pacjenta zależy co na niej będzie zapisane. Można się wybrać do trzech różnych lekarzy a każdy co innego powie. I ciekawe która osoba dalej będzie chciała się leczyć, tak to wygląda a tym bardziej z tymi tabletkami. Farmaceutyka faszeruje pacjentów tabletkami które w sumie może jakoś działają, ale wyrządzają wiele skutków ubocznych typu: zamulenie czy totalne spowolnienie.

                    Czy nie stworzyłem bezpiecznej przestrzeni... staram się aby tak było, chociaż już wiele sytuacji i to różnych było i stawiany byłem sam w różnym świetle. Matka mojego dziecka wspólnie ze mną sama zdecydowała jak też ma to wyglądać póki na razie. Tylko to często jest jak z małym dzieckiem, raz tak raz tak. Dzisiaj chce się wyprowadzać, jutro mnie kocha no, dzisiaj kłutnia, jutro chce abym mówił Jej że Ją kocham i pytanie dlaczego Jej nie przytulam :|
                    Ja pochodzę z Gliwic, używałem specjalnie sformułowania "6 miast" wcześniej, bo tutaj na Śląsku jest sporo tych miast i różnice pomiędzy do celami są mierzone w ok.40-50 km. Posprawdzałem poniekąd co, jak i gdzie... więcej na ten temat napisze jak już to zsumuję jeśli chodzi o koszty, ale zainteresował mnie sam fakt czy istnieją miejsca gdzie rodzice w podobnej sytuacji jak moja mogą gdzieś się kierować. No tak w Poradni Pedagogicznej doradzili mi abym poszedł z matką na terapię rodzinną, oczywiście odpłatną. Ja już to widzę... te rozmowy, gadanie a później "prowadzący" poklepie po ramieniu i powie "czas kończyć na dziś... taa... Fundacja Dzieci Niczyje posiada fajne programy racja, ale skupiają się jedynie na Warszawie. Zatrzymałem się na dziale profilaktyki bo są jakieś warsztaty lecz one już trwają i nie ma możliwości aby się dopisać bo za dużo już przeszło, a następne będą na Jesień.
                    Co matka tak naprawdę chce... to nie jest takie proste bo jeśli nawet czegoś by chciała to nie widać dosyć często by starała się o to, bądź oczekiwała na to w jakiś sposób... chociaż teraz zwrócę na to uwagę bo dla dobra małej nie zostawię tego tak o. Przez jakiś czas może mieć zapewnione większości bezpieczeństwo, szacunek, miłość, wsparcie i to ogromne czy normalnosć... ale znowu czy to jest przez Nią szanowane? Często chyba zapomina o tym i to wtedy ja czuje się tak jakbym zasuwał jak głupi wokół i jeszcze nie mógł się spokojnie wyspać...
                    Najważniejsze że jest znowu progres heh ;)
                • kia5 Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 22.03.16, 08:49
                  A na co się leczyłeś? Depresja, schizofrenia, zaburzenia osobowości, psychoza?
    • paris-texas-warsaw Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 10:57
      Ja mam pytania takie:
      1. Jak doszło do odparzeń i to u tak dużego dziecka?
      2. Czy matka dziecka ma czas tylko dla siebie, gdzieś wyjść, etc.?
      3. Jakie ma plany zw. z nauką/pracą?
      4. Czy wiesz, że jeżeli mówisz matce, że odbierzesz jej dziecko, to to powoduje bardzo silne emocje, które musi odbierać też dziecko, samo odebranie dziecka to dla tej matki też oznacza pewnie odesłanie w "niebyt", bo gdzie by miała mieszkać i za co żyć być może. Jeśli matka jest głównym opiekunem dziecka to musisz traktować je jak naczynia powiązane i dla dobra dziecka chociażby dbać o dobrostan matki. Takie stawianie kwestii powoduje stawianie tej osoby w ciągłym stanie zagrożenia i to się może źle odbić na dziecku.
      5. Czemu matka dziecka nie chciała kontynuować terapii?
      • paris-texas-warsaw Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 11:15
        Przeczytałam jeszcze Twojego posta z nocy... I mam takie pytanie - czy Ty sam się nie leczysz, albo nie leczyłeś psychiatrycznie?
        Może by Wam pomogło, jakby ktoś do Was poprzychodził - np. jakiś asystent rodziny z MOPSu, czy jakaś inna forma pomocy. Albo dziecko na kilka godzin do żłobka, wtedy matka dziecka odpocznie trochę, poczuje się lepiej. Jeśli proponowano jej zgłoszenie się do szpitala psychiatrycznego, to musiała być w naprawdę kiepskim stanie. Może nie terapia małżenska, a jakaś indywidualna/grupowa dla niej?
        • verdana Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 18.03.16, 15:50
          Przy czym zwracam uwagę, zę gdy dziewczyna mówi lekarzom, że czuje sie zagrożona, to pan jest oburzony - przecież wolno jej powiedzieć tylko, ze boli ją brzuch. Ja sie nie dziwię, ze dziewczyna jest w depresji.
          • morekac Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 19.03.16, 10:48
            > to pan jest oburzony - przecież wolno jej powiedzieć tylko, ze boli ją brzuch.

            Skandal po prostu, że się ośmieliła.
            Dziewczyna nie ma gdzie nawiać, nie ma domu rodzinnego czy pracy, jest uzależniona od gościa, który ma pretensje o wszystko, również o rzeczy niezależne od niej (chociażby o to, że dziecko zaczęło się dusić, a mama wpadła w panikę i tylko płakała). Zaś w wolnych chwilach rozmyśla nad oddaniem jej i wspólnej córki do domu samotnej matki, by była mieli tam nad nimi kontrolę.
            Kiedy mama się zdenerwuje, ma się ze wszystkim opanować, a tatuś - kiedy się zdenerwuje - wychodzi sobie z domu, na rower i ma wszystko gdzieś. Dziecko jest najmniej istotne - służy do pokazania, jak beznadziejną mamusią jest partnerka. I jeszcze twierdzi, że to normalne, że za konflikty między rodzicami odpowiadają dzieci.
            Matką pewnie nie jest najlepszą, ale pan może być koszmarnym partnerem i tatusiem.
            • danaide Re: Forum prawne Prawo prywatne Prawo rodzinne fo 19.03.16, 17:36
              Nie nadużywałabym słowa "partnerstwo" w tym wypadku - nie wiem czy to patriarchalizm czy inne cholerstwo, ale ewidentnie obowiązuje dychotomiczny podział - ja przynoszę pieniądze, ty obrabiasz dziecko i dom. Dla dziewczyny młodej, nie mającej żadnego wsparcia może to być ciężar psychiczny, odpowiedzialność nie do udźwignięcia (nie mówią o stronie praktycznej, która sama w sobie jest do ogarnięcia) W sumie zachowuje się jak bierna samotna matka, pozbawiona poczucia sprawczości. Jej depresja może mieć charakter czysto zewnętrzny, uwarunkowany sytuacją, a kompulsje (rozpuszczenie kasy na szybko) - sposobem na łagodzenie lęku. W sumie dobry dom samotnej matki byłby dla niej rozwiązaniem - nie wiem czy one istnieją. Są dziewczyny z podobną historią, jest też jakieś wsparcie instytucjonalne. Ale może to tylko teoria.
Pełna wersja