Nie wiem jak uratowac moj zwiazek

14.03.16, 07:55
Nie wiem juz nawet czy jest co ratowac. Oboje mamy ok 50 lat , od 6 lat jestesmy ze soba. Mieszkamy razem 5 lat. Kocham go bardzo, niestety on mnie juz chyba nie. Pod koniec zeszlego roku przyjal do pracy mloda kobiete. Zaczeli zostawac razem po pracy ( bo uczyl ja zamykac miejsce w ktorym pracuja) i po pracy i do pracy odwozil ja samochodem. Nie powiedzial mi o tym, gdy sie wydalo powiedzial, ze moze robic co chce i nie musi mi nic mowic. Poznie zaczelam przeszukiwac jego telefon, tak wiem , ze to zle i wstydze sie tego... W telefonie bylo kilkanascie jeg zdjec ze wspolnej wigilli z pracy i esemesy od niej, takie flirtujaco zartobliwe. Mowi mi, ze to nie jest jego kochanka a tylko przyprawa ktora urozmaica mu zycie. Spytalam czy flirtowali ze soba , odpowidzial , ze tak, ale nie w taki sposob co mysle.Teraz moj partner mial tydzien uropu i ona dzwonila prawie codziennie, miala jakies problemy w pracy i on mial do mnie pretensje,wlasciwie to wykrzyczal ze gdy rozmawia z nia to musi ja odpychac ( takiego uzyl wyrazenia) .
Zmienil sie, nie ma specjalnie ochoty ani na bliskosc ani na seks, ktory wczesniej duzo dla nas znaczyl, nie ma ochoty rozmawiac bo rozmawia w pracy z klientami . Klamie. Czasami mowi mi ze chce byc ze mna , ze mnie kochaoczywiscie wtedy gdy jest w dobrym humorze. Czy ja przesadzam i mecze go i siebie podejrzeniami... Nie mam pojecia co mam zrobic. Bardzo prosze o pomoc
    • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 08:05
      Oczywiscie w jego telefonie bylo kilkanascie jej zdjec, ze wspolnej pracowniczej imprezy.
    • nammkha Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 08:59
      Masz jakiekolwiek wątpliwości co masz robić? A co chcesz żebrać o jego uczucia? Szanuj się kobieto, pakuj manatki i odejdź. Jeszcze jesteś młoda jakoś życie sobie ułożysz, a na pewno lepiej być singlem zadowolonym z życia niż z takim krętaczem. Nie wart jest Ciebie.
      • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 12:25
        Nie, nie chce zebrac o jego uczucia... Gdyby to byl zly zwiazek nie byloby czego zalowac ani nawet sie zastanawiac ale to bylo nam naprade dobrze razem. Kochalismy sie, razem spedzalismy czas, swietnie sie nam rozmawialo. I byl dobry seks.
        Jest mi bardzo ciezko i czuje sie zagubiona. On twierdzi, ze to wszystko to nie jest nic takiego, zwykla kolezanka z pracy a tylko ja sobie cos uroilam. I ze jestem niestabilna ... i niestety musze mu przyznac racje , jestem niestabilna. Z jednej strony chce wierzyc, ze mnie kocha , z drugiej wszystko wskazuje na cos przeciwnego. Boje sie, ze zniszcze cos dla mnie waznego. Dlatego pisze tu na forum i prosze o rade... bo nie wiem, czy nie przesadzam...i tak krece sie w kolko...
        • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 12:35
          I dziekuje za odpowiedz . Nie tylko dla mnie wyglada to na romans. I nic sie nie da zrobic? Nic nie mozna uratowac?
          • verdana Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 13:01
            To być może nie jest romans, tylko bliska przyjaźń. Dla stabilności związku często gorsza, niż przelotny "skok w bok". Problem nie w tym, czy z nią spał czy nie, ale w tym, że potrzebuje kogoś innego dla urozmaicenia życia. Pytanie, które powinnaś sobie zadać - czy koleżanka z pracy jest skutkiem psucia sie czegoś w Waszym związku, czy przeciwnie - psucie się jest wynikiem zauroczenia koleżanką. Mam wrażenie, że w pierwszym wypadku związek jest do uratowania, choć bez żadnej pewności, w drugim - nawet nie warto sie starać. Nie ta, to będzie inna.
            • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 14:12
              Nic wczesniej nie wskazywalo na to, ze mamy jakiekolwiek problemy... ze zwiazek sie psul, ze bylo mu zle . Wczesniej byl bardzo zadowolony ze zwiazku i czesto to powtarzal. Wynika z tego, ze to ta druga wersja...I rozumiem, ze nic sie da zrobic . Okropnie to przykre.
              • verdana Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 14:20
                Możesz jeszcze sie wyprowadzić - i zobaczyć, co wtedy zrobi. Może to go otrzeźwi...
                • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 14:31
                  W kazdym razie nie powinnam robic tego co teraz, czyli czekac... W dodatku teraz jestem ta zla, ta ktorej sie uroilo i nawet juz nie wiem, czy mu na mnie zalezy. Bardzo , bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
                  • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 14:34
                    W sensie dla niego jestem ta zla, czepiajaca sie.
                  • mamrot3 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 16:00
                    pozatym2 napisała:

                    > W dodatku tera
                    > z jestem ta zla, ta ktorej sie uroilo i nawet juz nie wiem, czy mu na mnie zale
                    > zy.
                    Patrz chłodnym okiem na fakty. W nich zawiera się prawda.
            • glamourous Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 18:56
              "Bliska przyjazn" 50cio latka szefa firmy z trzydziestoletnia sekretarka - taaaa juz to widze. I zero fascynacji erotycznej, jasne. On sam przyznaje, ze ona jest jego "przyprawa" - jezeli facet serwuje takie bolesne deklaracje kobiecie z ktora dzieli zycie, to ja nie mam zadnych watpliwosci, ze jest fatalnie zauroczony. Miesiac uczyl ja jak zamykac drzwi... no pewnie. Jak ktos nizej napisal, trzeba chlodno oceniac fakty - nikt nie potrzebuje miesiecznego szkolenia po godzinach z zamykania drzwi. Nie wiadomo, czy panienka dopuszcza szefa blizej, ale z cala pewnoscia on jest po uszy zafiksowany i stara sie spedzac z nia kazda wolna chwile, niespecjanie przejmujac sie przy tym samopoczuciem stalej partnerki. I samo to juz jest obrzydliwe. Ja bym postawila sprawe na ostrzu noza, jezeli nie podziala to spakowalabym walizki.
              • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 19:19
                To niezupelnie tak. On jest szefem kuchni a ona jego podwladna... Nie moge raczej nic zrobic , on przeciez musi pracowac a tak sie raczej fatalnie sklada , ze z nia. On pracy nie zmieni, to za bardzo prestizowa firma, o prace w tej firmie ubiega sie mnostwo osob. On pracuje tam od kilkunastu lat... Zwolnic ja tez nie zwolni, tu sa bardzo silne zwiazki zawodowe.

                Ze wszystkim innym jak najbardziej sie zgadzam.
                • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 19:30
                  A zreszta nawet by nie chcial, ostatnio byl zmuszony zwolnic jedna osobe z zespolu i wybral inna z ktora pracowal wiele lat.
                  • glamourous Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 01:06
                    Wyglada na to, ze okrecila go wokol palca i jest gotowy zrobic dla niej wiele. Pytanie tylko, czy w sklad tego "wiele" wchodzi rowniez wystawieniena probe Waszego zwiazku. Tu juz nie chodzi nawet o to, ze sie potencjalnie zakochal czy cos w tym stylu, tylko ze Cie rani i upokarza. Jak Ty masz, przepraszam, rozumiec jego wypowiedz o mlodszej lasce jako "przyprawie"? Ze nadaje smaku jego zyciu, ktore bez niej byloby mdle i nudne??? Toz to zwykle chamstwo, i w dodatku kpina w zywe oczy, bo jednoczesnie robi z Ciebie wariatke, ze "to przeciez nic nie znaczy".
                    Tak czy owak, cos jest na rzeczy. Moze panna jest wyrachowana i chce sie ustawic w pracy sypiajac z wplywowym kolega. A moze delikatnie flirtuje, ale trzyma go na dystans, co w sumie tez nie jest najlepsze, bo jawi mu sie jako niezdobyty challenge, co jeszcze bardziej zaostrza jego fascynacje.
                    Nie wiemy jaka jest natura tej relacji, jedno jest pewne : w tego typu sytuacji Twoja cierpliwosc i poblazanie nie poplaca, bo on coraz bardziej bedzie przesuwal granice. Proponuje, zebys postawila sprawe jasno i klarownie. W zadnym razie nie rob awantury o mlodsza laske, bo to zalosne. Zadnego jojczenia, zadnej klotni. Po prostu zakomunikuj z godnoscia, ze od jakiegos czasu bardzo Ci sie nie podoba jego wyinwestowanie sie z Waszej relacji i ze stanowczo oczekujesz, ze do (tu podaj jakis konkretny deadline) z powrotem sie na Was skoncentruje, bo jak nie, to bedziesz zmuszona ratowac swoja godnosc i zakonczyc ten zwiazek. Potem daj troche czasu i obserwuj jego zachowanie oraz bieg wydarzen. Jezeli nie zareaguje i nadal taki stan bedzie sie utrzymywal, to pozostanie wymiksowanie sie z tego ukladu. Moze sie ocknie, gdy zobaczy Cie uciekajaca gdzie pieprz rosnie.
                  • amb25 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 09:07
                    Tamta, z ktora pracowal wiele lat miala pewnie wieksza pensje niz ta Panienka. Teraz licza sie koszty.
                    • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 09:33
                      Musial zwolnic jedna osobe, zwolnil ta ktora go irytowala swoim zachowaniem.
      • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:34
        Kobieta ok.50tki mloda? To ile Ty masz,ze tak uwazasz?
    • enith Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 16:44
      Nie mam nic przeciwko przyjaźniom mojego męża, ale jeśli zaczynają one negatywnie wpływać na nasze małżeństwo, to mam, i owszem. Kiedy twój partner zaczął się od ciebie odsuwać? Gdy tamta kobieta pojawiła się w jego życiu, czy gdy ty zaczęłaś mu z tego tytułu robić wyrzuty? Może być tak, że ta znajomość nie ma żadnych podtekstów, a to twoje naciski spowodowały, że partner zaczął się wycofywać z relacji z tobą. Może też być tak, że zafascynował się tamtą kobietą i ty automatycznie zeszłaś na dalszy plan.
      Moim zdaniem powinnaś na jakiś czas zaprzestać nacisków, przepytywań itp. I dyskretnie OBSERWUJ zachowanie partnera. Jeśli odpuścisz, a partner mimo to nie zbliży się ponownie do ciebie, to prawdopodobnie chodzi jednak o fascynację młodą kobietą w pracy i raczej nic z tym zrobić nie można. I wtedy TY będziesz mogła podejmować decyzje co do dalszych losów waszej relacji.
      • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 18:11
        Zaczal sie odsuwac gdy przyjal ja do pracy, zaczal pozniej wracac do domu, miesiac uczyl ja zamykac drzwi od firmy, narzekal na zmeczenie. Byl taki zmeczony praca, rozmowami z klientami, ze juz nie mial ochoty byc ze mna. Mowil, ze nie rozumiem jak to jest , ciagle rozmawiac z ludzmi, w pracy i w samochodzie. Dopiero po miesiacu dowiedzialam sie, ze z nim jezdzi. Te jej zdjecia zobaczylam po dwoch miesiacach.
        Z tego co zrozumialam, to on chyba tesknil za rozmowa z nia, w troche innym wymiarze niz tylko zawodowy. Byl w domu przez tydzien i mial mi za zle, ze nie moze swobodnie porozmawiac i musi ja odpychac, jak stwierdzil, w trakcie rozmowy. odpychac- czyli rozmawiac jedynie na tematy zwiazane z praca.
        Jest ladna, ma 32 lata a ja mam 49 lat , wiec nie ma sie co porownywac...
        • enith Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 18:22
          No niestety, to wygląda na typową do bólu fascynację młodszym egzemplarzem. Nie wiem, co ci doradzić. Rozmawiałaś z partnerem o waszym oddaleniu? O tym, że nie chce już z tobą sypiać? Co powiedział? Jest skłonny pracować nad związkiem?
          • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 18:28
            Rozmawialam, odpowiedzi byly rozne: jest zmeczony, czasami jednak ze mna sypia, to nie ma nic wspolnego z nia ( gdy juz weszlismy na ten temat ), ona go nie chce, ona jest tylko kolezanka i jego przyprawa. Wydawalo mi sie, ze staral sie moze przez miesiac i bylo zdecydowanie lepiej... a pozniej jakby wrocilo z powrotem.
            • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 14.03.16, 18:33
              Czy chce pracowac nad zwiazkiem ? Chyba nie bo przeciez nic zlego nie robi,ja czepiam sie i powinnam sie leczyc. To juz sie nie czepiam, mysle o przeprowadzce. Tylko tak bardzo mi przykro , ze to sie konczy.
              • korag100 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 00:20
                Hej
                Mnie się też dziś skończyło. Trochę z innego powodu ale jednak. Najgorsze co możesz zrobić to analizować "czy on to czy tamto itp' Ty musisz nabrać dystansu, dać sobie przestrzeń, której potrzebujesz. Bez kurczowego trzymania się myśli " jak się wyprowadzę to on na pewno będzie z nią " Myśl "jeśli się wyprowadzę a on będzie z nią to bardzo dobrą decyzję podjęłam" Tak to jest w życiu niestety. Nie pozwól sobie na poczucie winy, zniszczenie poczucia własnej wartości. Myśl o sobie. Naprawdę czasem trzeba sobie odciąć nogę aby nie umrzeć na gangrenę. Śmiao pisz na priv
                Pozdrawiam
                Aga
                • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:42
                  Fajna porada. Tak trzymaj autorko. Że zacytuje wytarte powiedzenie:"pusc wolno, jak kocha samo wroci". Dodam - masz cos wiecej niz ta 32latka, dojrzalosc i rozum. On widocznie potrzebuje czegos innego. Droga wolna.
                  korag100 napisała:

                  > Hej
                  > Mnie się też dziś skończyło. Trochę z innego powodu ale jednak. Najgorsze co m
                  > ożesz zrobić to analizować "czy on to czy tamto itp' Ty musisz nabrać dystansu,
                  > dać sobie przestrzeń, której potrzebujesz. Bez kurczowego trzymania się myśli
                  > " jak się wyprowadzę to on na pewno będzie z nią " Myśl "jeśli się wyprowadzę a
                  > on będzie z nią to bardzo dobrą decyzję podjęłam" Tak to jest w życiu niestety
                  > . Nie pozwól sobie na poczucie winy, zniszczenie poczucia własnej wartości. Myś
                  > l o sobie. Naprawdę czasem trzeba sobie odciąć nogę aby nie umrzeć na gangrenę.
                  > Śmiao pisz na priv
                  > Pozdrawiam
                  > Aga
                • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 08:16
                  Bardzo mi przykro mi, ze u Ciebie tez nie wyszlo. Wlasnie tak zaczelam myslec, ze zakonczenie tego zwiazku bedzie najlepszym wyjsciem. I ze musze wiecej myslec o sobie.
        • enith Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 03:37
          Staram się co do zasady nie zakładać od razu czarnego scenariusza, ale jak czytam, że partner czy mąż nagle zaczyna późno wracać z pracy, w domu jest zbyt zmęczony, by rozmawiać czy pokochać się z partnerką czy żoną, komórkę ma na stałe przyrośniętą do ręki i chodzi z nią nawet do kibla, zdenerwowanej sytuacją partnerce wmawia, że jest wariatką i ma omamy, a wszystko to dziwnym trafem zbiega się z przyjęciem do pracy młodej pracownicy, to wniosek jednak nasuwa się sam. Przykro mi, że znalazłaś się w takiej sytuacji. Pozostaje ci szczera rozmowa z partnerem o twoich oczekiwaniach i tym, czego nie jesteś w stanie zaakceptować. Postawa partnera powie ci, czy warto, czy nie kontynuować ten związek.
          • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:44
            Ta rada ma tylko wtedy sens, gdy partner bedzie szczery i dojrzaly, a z opisu wynika,ze nie jest. Wiec porada do d....y.
            enith napisała:

            >
            > Pozostaje ci szczera rozmowa z
            > partnerem o twoich oczekiwaniach i tym, czego nie jesteś w stanie zaakceptować.
            > Postawa partnera powie ci, czy warto, czy nie kontynuować ten związek.
        • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:37
          pozatym2 napisała:

          > Zaczal sie odsuwac gdy przyjal ja do pracy, zaczal pozniej wracac do domu, mies
          > iac uczyl ja zamykac drzwi od firmy,

          He he, to jakas tępawa ta "kochanka". Trzeba bylo wysmiac ją i powiedziec, ze Ciebie nie musialby uczyc, bo sama bys zalapala. Chyba,ze on lubi uczyc mlodsze.

          Szczęśliwy jest naród, którego historia jest nudna (Monteskiusz)
    • paris-texas-warsaw Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 11:18
      Przez miesiąc uczył zamykania knajpy? OoOoOoO A nie dodał, że to kantyna w ośrodku NASA na orbicie, a jego współpracowniczka ma połamane ręce i nogi i mimo wszystko, tę misję musi NASA dzięki ich poświęceniu dokończyć?????
      Jak aż tak nie ma szacunku do Twojego intelektu, to Ty go chociaż miej. Jak chcesz to możesz opisać jego wcześniejsze bajki, to się razem pośmiejemy:)
    • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 13:58
      Ja uważam, że jest jeden jedyny sposób zachowania się w tej sytuacji, który powinnaś zastosować. Co z tego wyjdzie? - nie wiadomo. Albo go odzyskasz i będziesz szczęśliwa, albo stracisz, ale zachowasz godność i będziesz górą.
      Co wg mnie powinnaś robić:
      - nie śledzić, nie kontrolować, nie pytać, zachowywać się tak jakbyś była głucha i ślepa
      - zająć się sobą, ale nie demonstracyjnie, tak raczej naturalnie (fryzjer, ubiór makijaż), jakieś sprawy do załatwienia, np. wyjście do kina z koleżanką, może jakiś kurs, hobby). Chodzi o to, żebyś była zajęta, aktywna, pełna życia, radosna, szczęśliwa, rozgadana, ale z odrobiną tajemniczości.
      - prowadzić dom tak jak do tej pory. Na początku próbować godzić prowadzenie domu i opieki nad mężem, z nowymi zajęciami. Po pewnym czasie, gdy mężuś nadal będzie zafascynowany koleżanką, możesz bez skrupułów i z podniesionym czołem kopnąć go w tyłek. Ale będziesz już nauczona nowego, lepszego życia.
      I co on zrobi? Pójdzie do tej 32 latki? I myślisz, że ona go przyjmie na stałe? Nie sadzę. Wróci do ciebie z podkulonym ogonem. A wtedy ty będziesz stawiała warunki.
      Wg mnie on ma kryzys wieku średniego i przejdzie mu, ale trzeba to dobrze rozegrać. Myślę, że uratujesz ten związek. Powodzenia.
      • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 17:19
        Bardzo , bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi . Dziekuje za dodanie otuchy i uswiadomienie mi, ze na nim swiat sie nie konczy ani tym bardziej moje zycie:)I przede wszystkim dziekuje za postawienie mnie do pionu. Nie ukrywam, ze ucieszylam sie, ze nie jestem paranoiczka. Bede musiala porozmawiac i wyciagnac wnioski. Jestem zdecydowana na wyprowadzenie sie jezeli rozmowa nie bedzie udana. Jezeli bedzie udana - poczekam. Z NASA sie usmialam, czyli dochodze do siebie.
        • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 17:20
          A i zrozumialam, ze w tej sytuacji najwazniejsze jest uratowanie siebie a nie zwiazku.
          • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:51
            No! I tym ich wlasnie najbardziej wkurzamy:)

            pozatym2 napisała:

            > A i zrozumialam, ze w tej sytuacji najwazniejsze jest uratowanie siebie a nie z
            > wiazku.
      • molly_wither Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 19:45
        Szczesliwa? Jak mozna byc szczesliwym po zdradzie? Zdumiewajaca konkluzja.
        43-latka napisała:

        > Ja uważam, że jest jeden jedyny sposób zachowania się w tej sytuacji, który pow
        > innaś zastosować. Co z tego wyjdzie? - nie wiadomo. Albo go odzyskasz i będzie
        > sz szczęśliwa, .
        • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 21:55
          molly_wither napisał(a):

          > Szczesliwa? Jak mozna byc szczesliwym po zdradzie? Zdumiewajaca konkluzja.

          Ślinienie się pana w średnim wieku na widok młodej kobiety to jeszcze nie zdrada. Taka jest męska natura. Należy być wyrozumiałym. W końcu kobiety w okresie menopauzy też maja różne dziwne zachowania z powodu burzy hormonów i tez oczekują zrozumienia.
          Gdyby mąż w miarę szybko otrząsnął się z tej "głupawki" to uważam, że można w dalszym ciągu cieszyć się szczęściem, jeżeli da się się ten związek naprawić.
          Ale tak jak pisałam poprzednio, najważniejsze to zatroszczyć się o siebie, a nie o związek i dać sobie trochę czasu. Nie można, nie da się, moim zdaniem, tak od razu przekreślić związku, który bądź co bądź był udany.
          • panizalewska Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 22:07
            Przy obojgu zdrowych na umyśle ludziach i udanym związku nie ma potrzeby ślinić się do młodszego modelu, serio. Żadna tam natura, to pieprzenie o Szopenie :P Zauważać, docenić, owszem, ale nie uczyć miesiąc zamykania roboty :D To pan zdaje się takim zachowaniem przekreślił związek, Autorka ma już sytuację zastaną.
            • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 15.03.16, 22:42
              Pani zalewska, nie zgadzam się z Panią. Pani wszystko zbytnio upraszcza, rozróżnia tylko białe i czarne, żadnych szarości. Pani ocenia sytuację tylko rozumowo, a zapomina o uczuciach, emocjach jakie pojawiają się w takich trudnych sytuacjach i wpływają na przebieg zdarzeń.
              Pani zapomina, że często wina rozpadu małżeństwa leży po środku.
              • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 06:55
                Bardzo mozliwe, ze wpadlam w tzw myslenie tunelowe i widze tylko na czarno i bialo, dlatego wlasnie napisalam tutaj o moim problemie. Wiem, ze za rozpad zwiazku odpowiadaja dwie osoby ale nawet nie wiedzialam, ze moj zwiazek sie psuje. Tlumaczono mi , ze powinnam byc bardziej cierpliwa i wyrozumiala bo przeciez problemy w pracy, zmeczenie itp Nie bylo mowy o tym , ze sa jakiekolwiek problemy w zwiazku. Nie moglam niczego naprawiac bo nie wiedzialam, ze jest zepsute. O tym zamykaniu wspolnie drzwi tez dowiedzialam sie pozniej. Bardzo prawdopodobne, ze tu byl moj blad.
            • verdana Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 09:45
              Jak najbardziej można się ślinić do młodszego modelu. Tylko ślinienie się to jedno, a lekceważenie starszego modelu - drugie. Rozumiem , ze ktoś może się zakochać, to dla mnie nie przestępstwo. Ale zakochany, jeśli mu zależy na żonie czy partnerce, nie będzie się z obiektem zakochania zaprzyjaźniał, uznawał go za "przyprawę" nudnego życia. Co innego nawet jeden skok w bok, a co innego czynienie z młodszej centrum swoich zainteresowań.
              • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 10:37
                Verdana, nic dodać, nic ująć, ale po co pisać to, co już napisała autorka i wszyscy o tym wiedzą.
                Po co dodatkowo pogrążać w rozpaczy Panią - pozatym2? Pani - pozatym2? wie, że jest beznadziejnie, czuje się lekceważona. Pyta, co ma robić?
                Dziewczyny dajcie jakieś dobre, sensowne rady, które podniosą Panią - pozatym2 na duchu i dodadzą siły.
                • napis_z_obrazka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 11:38
                  Dobrymi radami pieklo wybrukowane;-) Tak czy siak konsekwencje poniesie Pozatym2...

                  Na ten moment ma wybor: zly zwiazek albo wcale, bo zeby naprawic zwiazek potrzeba woli obu stron. A wyglada, ze ta chec jest jednostronna...
                  Pozatym2 odchodzac ryzykuje, nie wiadomo czy Pan sie ``opamieta`` i zatrzyma.

                  Slyszalam o zonach, ktore zagrozone w swojej pozycji No 1 udawaly sie do miejsca pracy meza i ``krotka rozmowienie sie z Konkurencja ( podpierajac sie parasolka )``. Na jak dlugo skuteczne to bylo - nie wiem;-).

                  Pozatym2, jesli zle sie czujesz (Twoje uczucia to tez informacja), to komunikujesz to mezowii. Np. albo Panienka do zwolnienia (bo Ciebie juz ona irytuje;-) albo maz zmienia prace albo Ty odchodzisz z tego trojkata.

                  Tak czy siak, trzeba zajac sie soba. Zadbac o siebie.
                  • zuzi.1 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 12:25
                    Usiąść z mężem, porozmawiać i wylozyc mu kawę na lawe: nie mam ochoty być traktowana jak idiotka wiec zakończ swoje manipulacje i okresl sie w ciagu tygodnia co konkretnie zamierzasz w naszej sprawie zrobić. Czy rozwodzimy sie bo wyprowadzasz sie do swojej nowej pani, czy szukasz nowej pracy i kończysz z panią kontakt, czy zwalniasz kobietę z pracy. W przypadku nie otrzymania konkretnej odpowiedzi w ciagu tygodnia,,zatrudniasz detektywa, który zbiera twarde dowody do rozwodu. A potem skladasz pozew.
                  • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 13:17
                    napis_z_obrazka napisała:

                    > Dobrymi radami pieklo wybrukowane;-) Tak czy siak konsekwencje poniesie Pozatym
                    > 2...

                    To prawda. Ale trzeba znaleźć takie rozwiązanie, aby te konsekwencje były jak najmniej przykre dla Pozatym 2 , no i przede wszystkim żeby odczuł je dotkliwie mężuś.


                    > Tak czy siak, trzeba zajac sie soba. Zadbac o siebie.

                    Tak, to jest najważniejsze.
                    Nie wiem, jaki tryb życia prowadzisz, czy pracujesz, czy jesteś towarzyska, czy raczej domatorka, więc trudno coś radzić. Ale myślę, że pomógłby ci sport, chociażby jakikolwiek ruch (spacery, jazda rowerem, basen, nordic walking, gimnastyka). Bardzo poprawia samopoczucie i humor. Mąż tak do końca nie musiałby wiedzieć, gdzie i z kim przebywasz (nawet gdybyś sama chodziła na ten basen, to możesz dawać dwuznacznie do zrozumienia, że niekoniecznie jesteś tam sama).

          • enith Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 00:52
            "Gdyby mąż w miarę szybko otrząsnął się z tej "głupawki" to uważam, że można w dalszym ciągu cieszyć się szczęściem, jeżeli da się się ten związek naprawić."

            Sprawa trwa już od pewnego czasu, a partner nie tylko się nie otrząsa, ale jeszcze:
            - awanturuje się na partnerkę, że przez nię nie sobie z pracownicą rozmawiać o dupie Maryni, tylko musi o pracy, biedny miś,
            - nie ma ochoty na rozmowy i seks z partnerką,
            - wmawia partnerce, że jest niestabilna, ma omamy i powinna się leczyć,
            - jest bezczelny na tyle, by partnerce mówić, że młoda panna w pracy to jego "przyprawa" i ma prawo (jak ty to napisałaś?) ślinić się do niej.
            Nie, nic nie wskazuje na to, że pan "szybko otrząśnie się z tej głupawki" i będą sobie żyli długo i szczęśliwie. Z całym szacunkiem dla twojego optymizmu, odrobina zdrowego rozsądku oraz podstawy logicznego myślenia i wyciągania wniosków z zaistniałych faktów też są ważne. A fakty są takie, że partner autorki wątku zadurzył się w młodszej o prawie dwie dekady kobiecie i autorka wątku klasycznie poszła w odstawkę. I NIC nie zapowiada, by pan miał zamiar wyleczyć się z "głupawki". W końcu "on nic złego nie robi", to z czego niby ma się leczyć?
            • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 07:30
              Jezeli nic zlego nie robi, to nie musi nic zmieniac w swim postepowaniu. Tylko ja powinnam zmienic w swoim, nie czepiac sie byc bardziej tolerancyjna itp
            • 43-latka Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 07:33
              enith napisała:
              A fakty są takie, że partner autorki wątku
              > zadurzył się w młodszej o prawie dwie dekady kobiecie i autorka wątku klasyczn
              > ie poszła w odstawkę. I NIC nie zapowiada, by pan miał zamiar wyleczyć się z "g
              > łupawki".

              I co, enith, wg twojej logiki będą żyli długo i szczęśliwie ?(mam na myśli 50- letniego męża i o dwie dekady młodszą kobietę. ) Kobieta cwana jest, dobrze ustawiła się w nowej pracy, a facet jest głupi i tyle. Ten "romans" trwa od końca ubiegłego roku, a więc nie całą wieczność. Autorka jest zazdrosna, śledzi, kontroluje, awanturuje się, a to raczej nie spowoduje, że niewierny mąż wróci na łono rodziny. Trzeba to dobrze rozegrać.
              Moja logika jest następująca: (a ty, enith, czytaj ze zrozumieniem, abyś znów nie posądzała mnie o brak rozsądku)
              Fakty:
              - autorka kocha męża i chce go odzyskać (pyta, co ma robić). Skoro w grę wchodzą uczucia to autorka nie jest w stanie zauważyć, że mąż to skończony dupek i cham.
              - Walczy o niego. W tej walce górę biorą emocje i w efekcie autorka pogarsza sytuację i jednocześnie pozbawia się resztek godności. A na dodatek pozostanie z poczuciem winy, że to przez jej histeryczne zachowanie rozpadło się małżeństwo.
              Moje rady:
              - Najlepiej byłoby od razu zakończyć to małżeństwo, ale to zazwyczaj nie jest takie łatwe (uczucia, strach przed samotnością, wspólne mieszkanie)
              - kolejne rady opisałam wcześniej. Chodzi głównie o to, aby autorka dała sobie czas na odbudowanie własnej godności i poczucia wartości. A później podejmie rozsądną decyzję. I sama wówczas oceni, czy jest w stanie być szczęśliwa w tym związku. Przede wszystkim musi rozumieć swoje potrzeby. Jeżeli sama nie będzie się szanować to nigdy w życiu nie zasłuży na szacunek męża. A więc wina leży po środku.
              • pozatym2 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 08:08
                Ze wszystkim musze sie zgodzic, niestety.
    • mozambique Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 14:30
      zenująca reklama, won
      • jematkajakichmalo Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 16:10
        Zenujace, fakt, ale przynajmniej wiadomo gdzie NIE jechac :)
        • anula36 Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 16.03.16, 17:30
          swoj droga ciekawe co to za romantyczna atmosfera w wykonaniu rcepcjonistki:P?
          • mozambique Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 17.03.16, 09:23
            czyzby ukryty burdelik ?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie wiem jak uratowac moj zwiazek 23.03.16, 07:08
      Jeśli Pani poczuła zmianę w zachowaniu partnera wobec siebie, szczególnie w sferze seksualnej, intymnej zawsze wrażliwej na wszelkie zmiany, to znaczy, ze jest coś na rzeczy. Nawet jeśli nie zdarzyła się zdrada fizyczna, która najczęściej uważana jest za tę najistotniejszą zdradę, to zostało jakaś energia wycofana z Waszej pary i Pani to czuje. To jest dla Pani kierunkowskaz do którego ma Pani prawo.
      Może nie warto zadręczać partnera podejrzeniami, incydentalnymi awanturami w związku z jakimś odkryciem czy okolicznością. Warto odbyć rozmowę, w której stanowczo będzie stała za swoimi uczuciami, a nie podejrzeniami wobec partnera. Ma Pani prawo trzymać się takich uczuć a partner nie ma prawa ich kwestionować. I poprosić o wycofanie się z nowej relacji nawet jeśli miałby być to dla partnera trudne. Jeśli to zrobi świetnie, jeśli będzie trwał przy swoim, twierdząc, że to nic takiego przygotować się do jakiś decyzji. Zostać i przeczekać, zostać i czekać na decyzje partnera, odejść. Każda jest uprawniona i dopuszczalna. Ważne , która Pani jest w stanie wytrzymać emocjonalnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja