pozatym2
14.03.16, 07:55
Nie wiem juz nawet czy jest co ratowac. Oboje mamy ok 50 lat , od 6 lat jestesmy ze soba. Mieszkamy razem 5 lat. Kocham go bardzo, niestety on mnie juz chyba nie. Pod koniec zeszlego roku przyjal do pracy mloda kobiete. Zaczeli zostawac razem po pracy ( bo uczyl ja zamykac miejsce w ktorym pracuja) i po pracy i do pracy odwozil ja samochodem. Nie powiedzial mi o tym, gdy sie wydalo powiedzial, ze moze robic co chce i nie musi mi nic mowic. Poznie zaczelam przeszukiwac jego telefon, tak wiem , ze to zle i wstydze sie tego... W telefonie bylo kilkanascie jeg zdjec ze wspolnej wigilli z pracy i esemesy od niej, takie flirtujaco zartobliwe. Mowi mi, ze to nie jest jego kochanka a tylko przyprawa ktora urozmaica mu zycie. Spytalam czy flirtowali ze soba , odpowidzial , ze tak, ale nie w taki sposob co mysle.Teraz moj partner mial tydzien uropu i ona dzwonila prawie codziennie, miala jakies problemy w pracy i on mial do mnie pretensje,wlasciwie to wykrzyczal ze gdy rozmawia z nia to musi ja odpychac ( takiego uzyl wyrazenia) .
Zmienil sie, nie ma specjalnie ochoty ani na bliskosc ani na seks, ktory wczesniej duzo dla nas znaczyl, nie ma ochoty rozmawiac bo rozmawia w pracy z klientami . Klamie. Czasami mowi mi ze chce byc ze mna , ze mnie kochaoczywiscie wtedy gdy jest w dobrym humorze. Czy ja przesadzam i mecze go i siebie podejrzeniami... Nie mam pojecia co mam zrobic. Bardzo prosze o pomoc