Jak poukładać to małżeństwo?

17.03.16, 09:48
Mój mąż jest trudnym człowiekiem. Wyszło to po pewnym czasie, bo na początku się świetnie maskował. Grał poukładanego, niezależnego, pewnego siebie faceta - dojrzałego, niezależnego finansowo (własna działalność) itp. Z czasem wyszło jednak, że nie jest tak różowo jak to wyglądało. W skrócie postaram się napisać o co chodzi, choć zastrzegam, że trudno jest przedstawić wszystko dokładnie w jednym poście.
Mieliśmy początkowo duże problemy, ale wyszliśmy z nich i wydawało się, że potem już nam się poukłada. A więc z czasem zaczęło dochodzić do wielu kłótni - przeróżnych, o wiele rzeczy. Jest to tylko mój punkt widzenia, ale wydaje mi się że mąż wcale nie jest taki pewny siebie i niezależny jak udawał. O wszystko mnie pyta, o wszystko się radzi, każda jedna rzecz to dla niego problem nie do przeskoczenia i potrzebuje mojej asysty (prosi żebym pojechała z nim do urzędu, wykazuje bezradność w sprawach np. podatkowych, finansowych itd i doprowadza do tego, że muszę interweniować bo inaczej wpadlibyśmy w niezłe tarapaty), popsuje mu się np. telefon - to do mnie, często zapomina o wielu sprawach i ja muszę ratować nas z opresji. Pyta mnie o każdą jedną sprawę - a ja wcale nie jestem alfą i omegą, po prostu co nie wiem to szukam w google i tyle - jemu chyba za ciężko. I wszystko fajnie - pomyślcie taka ciapa życiowa jej się trafiła (choć przyznam szczerze że ja nie mam dominującej natury, nie lubię matkować i męczy mnie to). Ale jednocześnie mąż chce być bardzo niezależny - często jak mówi że wychodzi i pytam kiedy wróci to odpowiada: co cię to obchodzi, jak wrócę to będę (tłumaczy to tym że nie lubi jak ktoś go kontroluje). Jak pojechał w delegację na 2 dni i chciałam się dowiedzieć czy już rusza do domu, to też się wkurzał, bo co to za kontrolowanie - otwarcie to mówi, że nienawidzi jak ktoś mu matkuje i sprawia kontrolę. No ja nie wiem czy to takie kontrolowanie jak chcę wiedzieć czy już rusza z innego miasta do domu. Ja to robię po to by wiedzieć mniej więcej kiedy będzie, czy wszystko ok u niego itd. Dla mnie to normalne w związku. Tak więc twierdzi że ma alergię na matkowanie, ale kiedy z czymś tam sobie nie radzi, to sam ciągle tego "matkowania" się domaga - oszaleć można :( No i jeszcze jedna kwestia: ciągle się domaga chwalenia, pochwał jakie ma świetne pomysły - do tego stopnia że mówi mi, że nawet jak uważam że jakiś pomysł ma wady to mam ich nie mówić, tylko mam się zachwycać - to dla niego taka burza mózgów jak mówi. No a ja mam taką naturę że podchodzę poważnie do rzucanych pomysłów i nie mam czasu na dyskutowanie górnolotnych pomysłów, które nie mają szans na realizację (bo np. nie mamy na to kasy, bo są przeszkody urzędowe itp.) On chce jednak z mojej strony pochwał i zachwytów (mówi wprost, że mogę udawać). Nie daj boże jak coś skrytykuję - wtedy się zaczyna - zaraz się obraża i zaczyna się cały wachlarz zachowań: nie odzywa się, urządza ciche dni, siedzi naburmuszony - to jeszcze pół biedy. Zaczyna się mnie czepiać - wyrzuca mi jakieś chore klimaty: że co ja osiągnęłam, że to jego firma (choć to ja siedzę i szukam klientów, robię księgowość i wykonuję zlecenia dla klientów), że niech sobie pójdę i założę swoją (taaa, świetny pomysł - oboje mamy wykształcenie w tej samej branży i identyczny zawód, będziemy prowadzić dwie różne firmy robiące to samo), że kiedyś to on miał mnóstwo kasy a teraz przeze mnie tylko długi mamy (znaczy kredyt na mieszkanie - innych nie mamy), że ja to tylko przed telewizorem siedzę, nie mam żadnych przyjaciół, nikt mnie nie lubi itd (co wszystko jest jedną wielką bzdurą oczywiście). W skrajnych przypadkach się drze na mnie - naprawdę drze i jest mega awantura. Robi wszystko wtedy żeby mnie sprowokować - traktuje niczym kundla - na jakąkolwiek próbę rzeczowej rozmowy odpowiada: idź sobie, nie chcę cię oglądać, wynoś się, nie ma cię w moim życiu, żałuję że z tobą jestem itp. Potem mówi jeszcze bardziej przykre rzeczy, kiedy ja odpowiadam też mu podniesionym głosem (czasem przestaję się kontrolować, puszczają mi nerwy i też zaczynam wrzeszczeć - uwierzcie, że w takiej sytuacji święty by nie wytrzymał), to wyciąga telefon i zaczyna nagrywać, śmieje się szyderczo przy tym i mówi że on sobie zachowa to jako dowód jaka ja naprawdę jestem. Często (ale tylko podczas takich właśnie awantur) w ogóle wmawia mi że jestem zła, że nic nie potrafię, obsypuje wyzwiskami, nie bluźni, ale miłe one nie są - w stylu: co za wredne babsko z ciebie itp. A potem jak już kłótnia się zakończy znowu się zaczyna - potrzebuje pomocy to przychodzi po nią i już nie pamięta co mówił, (nie daj boże żebym wróciła do tego co było - zaraz jest: po co do tego wracasz, złamałaś umowę - już nigdy ci nie zaufam, a chciałem być twoim przyjacielem, nigdy nie będziemy przyjaciółmi bo tobie nie można ufać). W sprawach łóżkowych ma pretensje (w sumie uzasadnione), że nie jestem czuła, nie przytulam się do niego, nie całuję go, nie inicjuję nic tylko zawsze on. A ja czuję że po takich tekstach jak z tych awantur jestem jakby zablokowana wewnętrznie na niego - wybaczyłam mu, nie jestem zła, ale nie potrafię się tak otworzyć żeby czule go całować itd. z własnej inicjatywy.
Próbowałam odmawiać mu pomocy, nie robić obiadów, mówić żeby sam coś załatwił, żeby sam sprawdził itd - ale się nie da. Nie wiem - może jestem za słaba, ale on jest inteligentny i tak to omota, ubierze w słowa że prędzej czy później ulegam. W skrajnym przypadku dochodzi do awantury. No i jeszcze każdą taką awanturę kończy tak że to ja jestem winna - mówi: przegięłaś, nie chcę cię znać itd. I w mojej głowie są tylko myśli żeby zrobić wszystko żeby ona się skończyła - bo nie mam siły na to. Przyłapuję się na tym że często jest tak, że zaczyna się tak, że to ja czuję się urażona tym co powiedział, a kończy tym że za wszystko go prawie na kolanach przepraszam (czasem słusznie, bo faktycznie udało mu się mnie sprowokować, ale często czuję, że cała awantura nie wyszła ode mnie a i tak przepraszam - dla spokoju, choć zwykle to nic nie daje. On się musi i tak na mnie wyżyć, wywrzeszczeć. Dopiero potem zapada względny spokój.) nie wiem co robić. Nie piszcie żeby się rozwieść bo to nie są takie proste decyzje i z pewnością nie na już (mamy też dziecko, ale na szczęście przy nim mąż jakoś się hamuje).
    • edw-ina Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 10:11
      Wygląda na to, że twój facet poprawia sobie tobą samopoczucie, bo to na ciebie zwala problemy, a dzięki temu sam jest czysty i w swoich oczach dobry. I gdyby tylko nie ty, która nie pomagasz, bruździsz itp, itd, to byłoby cacy. Nie znam na to remedium. Tzn. pewnie, gdyby trafiło na mnie, to bym w brutalny sposób udowodniła panu, że jest wręcz przeciwnie, po czym zawinęła się na pięcie, bo żal tracić życie, ale nie sugeruję ci tego, bo jak zaznaczyłaś - nie jest to takie łatwe.
      Odnośnie "będę, kiedy będę" hm...., mój mąż miał kiedyś, lata temu akcje z kontrolą, tj. uznawał, że takie rzeczy to właśnie kontrola. Kiedy ze dwa razy wydzwaniał po moich znajomych, bo np. pojechałam do innego, odległego miasta i nie odzywałam się ani nie odbierałam telefonu, to mu minęło i sam się pilnuje, by mnie informować. Nie mówiąc nic o tym, że kiedy para ma dziecko, nad którym obydwoje mają prawa rodzicielskie, to taka informacja jest zwyczajnie niezbędna.
      Acha - jeśli nie pracujesz w tej jego firmie oficjalnie, to skończ z pomaganiem. Jeśli oficjalnie, to zastanów się nad zmianą pracy.
    • krokodil123 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 10:21
      Nie doczytałam wszystko do końca. Ale dla mnie sytuacja bardzo dobrze znana przez X lata miałam bardo podobnie. Do tego doszli zdrady i totalny brak szacunku, kontrolowanie mojego czasu (nawet ile śpię, dlaczego czytam książkę zamiast zajmować się nimi), hipochondria...........Napisze krótko - narcyz z psychopatycznym rysem, bez szans na porozumienie- zostaniesz kłębkiem nerwów.
      • my_little_own Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 22:23
        dokładnie to samo pomyślałam, narcyz i psychopata, stosujący przemoc psychiczną, wykończysz się!

        poczytaj co charakteryzuje przemoc przychiczną
    • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 11:38
      I Ty chcesz to poukladac? Powodzenia. Facet powinien isc na terapie. A Ty zastanowic sie nad tym po co to wszystko znosisz I czy naprawde musisz w tym trwac za wszelka cene.
      • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:12
        Szczerze? Mamy wspólne kredyty na mieszkanie - nie będzie łatwo się tego pozbyć, w zasadzie to praktycznie niemożliwe (mówią, że kredyt wiąże lepiej od małżeństwa). Od lat pracujemy razem w jednej firmie (spółka). Musiałabym wszystko zaczynać od nowa, a muszę gdzieś mieszkać z dzieckiem i mieć za co żyć - na początku nie miałabym żadnych środków do życia. Dziecko ma poukładane życie, z jego perspektywy wszystko jest w porządku: rodzice są przy nim, ma swój dom, w nim swój pokój - wszystko by się rozpadło, a mąż jest dobrym ojcem i tak jak mówię - staramy się oboje żeby dziecko nie uczestniczyło w żaden sposób w tych kłótniach więc raczej nie ma pojęcia co się dzieje (dziecko jest małe, 5 lat)
        Do tego oboje nie jesteśmy z tego miasta, w którym teraz mieszkamy. Gdybyśmy się rozstali to raczej mąż by stąd wyjechał (nie ma tu rodziny, rodzeństwo i matka są w innym mieście) - nie mam pojęcia jak ułożylibyśmy kontakty z dzieckiem itd. Firma działa zdalnie, siedziba może być gdziekolwiek. Ja bardzo chcę zostać tu, gdzie jestem. To miejsce daje mi radość życia, mam tu mnóstwo znajomych, realizuję swoje hobby - nie wyobrażam sobie powrotu do rodzinnego miasta, w którym mam tylko mamę (kontakt z nią mam taki sobie - mieszka od lat z ojcem alkoholikiem od którego się odcięłam całkowicie) - od lat tam nie jeżdżę nawet z krótką wizytą i powiem szczerze, że odetchnęłam z ulgą - bo i tamto miasto jest dla mnie beznadziejnym miejscem do życia i nie muszę oglądać patologii rodzinnej (matka kryjąca alkoholika i zapraszająca na wizyty, udając że wszystko jest ok, choć nigdy nie było).
        • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:33
          Ostatnio usłyszałam, że każdy człowiek ma jedna energię i nie może się podzielić - tu jest kłótnia z mężem, tu miły dom dziecka. Myślę, że bardzo się oszukujesz, co do odbioru sytuacji przez dziecko. Może tak jak Twoja matka "kryjesz męża" i udajesz przed innymi (dzieckiem), że jest ok.

          Osobiście wątpie, czy jakiekolwiek działania zastopują zachowania męża, bo wydają się być jego stałymi zachowaniami. A jak funkcjonuje z rodziną i znajomymi?

          Myślę, że to co byś mogła zrobić, to sama iśc na terapię i się wzmocnić na tyle by np. nie brać udziału w jego "burzy mózgu" (odlot swoją drogą a w tym ta powalająca szczerość, by go chwalić) i innych zachowaniach, które wg mnie świadcza o jakimś Twoim przetrąconym kręgosłupie psychicznym.
          • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:47
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Ostatnio usłyszałam, że każdy człowiek ma jedna energię i nie może się podzieli
            > ć - tu jest kłótnia z mężem, tu miły dom dziecka. Myślę, że bardzo się oszukuje
            > sz, co do odbioru sytuacji przez dziecko. Może tak jak Twoja matka "kryjesz męż
            > a" i udajesz przed innymi (dzieckiem), że jest ok.
            >
            Z pewnością będzie to trudniejsze im dziecko będzie starsze - to wiem. Aczkolwiek takie "krycie" jest dużo prostsze niż w przypadku mojego domu, bo mąż nie jest alkoholikiem i tak samo jak ja dba o to żeby dziecko nie widziało problemu.

            > Osobiście wątpie, czy jakiekolwiek działania zastopują zachowania męża, bo wyda
            > ją się być jego stałymi zachowaniami. A jak funkcjonuje z rodziną i znajomymi?

            Ze znajomymi spotyka się na piwo czy pogadać - odstawia tutaj to co ze mną na początku związku - pewnego siebie, stabilnie stojącego na obu nogach ekonomistę, z mnóstwem pomysłów na życie. Znajomi go nie krytykują bo przecież trudno o to przy spotkaniu na piwku raz na tydzień. Zresztą mąż też unika ludzi, którzy go krytykują - czasem docierają do mnie sygnały jak to wywalał kogoś ze swojego życia zanim jeszcze byliśmy razem (teraz już się domyślam czemu - zapewne śmiał go skrytykować). Ci znajomi też są głównie z takiej grupy szkoleniowej, gdzie jest absolutny zakaz krytykowania - grupa działa na zasadzie spotykamy się, motywujemy do rozwoju, klaszczemy - zero krytykowania. Mąż jest oczywiście nimi zachwycony i ochoczo chodzi na te spotkania

            > Myślę, że to co byś mogła zrobić, to sama iśc na terapię i się wzmocnić na tyle
            > by np. nie brać udziału w jego "burzy mózgu" (odlot swoją drogą a w tym ta pow
            > alająca szczerość, by go chwalić) i innych zachowaniach, które wg mnie świadcza
            > o jakimś Twoim przetrąconym kręgosłupie psychicznym.

            Ale co masz na myśli pisząc o przetrąconym kręgosłupie psychicznym?
            • krokodil123 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:52
              Ale sens jest w tym, nie abyś TY się interesowała z kim ON się spotyka, jakie szopki ON odstawia obcym i jak się ON czuje. A jakie są TWOJE i DZIECKA potrzeby. Zatroszczyć się o swój stan i swoje zdrowie.
            • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:05
              Brakuje mi dobrego okreslenia na ten "kręgosłup". Chodzi mi o to, że do szopki np. "burza mózgu" i np. masz mnie teraz chwalić, jaki jestem cudowny, jednak potrzeba dwie osoby. Takie coś to mozna sobie w zły dzien w chandrze dla żartu powiedzieć, ale jak rozumiem to stały wzorzec zachowan Twojego męża.
              A jak dogaduje się ze swoim rodzenstwem, rodzicami, etc.?
              Nie rozumiem tego o tej grupie, gdzie jest zakaz "krytykowania". ??? To formalna jakaś grupa? Sekta?;)
              • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:19
                Tak to formalna grupa. Wiem, że trochę brzmi jak sekta, ale sektą nie jest. Toastmasters - sprawdź w necie na czym to polega, jeśli Cię to interesuje.
                Z matką dogaduje się dobrze - bo jego matka jest tak zapatrzona we wnuka że przymyka oko na wiele jego występków (choć paru była świadkiem i to całkiem dużego kalibru), żebyśmy tylko przypadkiem się nie rozwiedli. Ciągle wmawia mi że on tak naprawdę jest dobrym człowiekiem i bardzo mnie kocha - i to trwa już od lat więc dałam sobie spokój. Zawsze go chwali, nigdy nie krytykuje - ot taka mamusia synusia.
                Ale muszę powiedzieć że raz była poważna awantura z jego rodziną - gdy przyjechali do nas na urodziny dziecka, a mąż akurat miał fazę na jedną ze swoich awantur (bo nie podobało mu się, że wyczuł dym papierosów w garażu - no fakt, zapaliłam). Nie wytrzymałam właśnie tej presji udawania i popłakałam się w drugim pokoju. A mąż wtedy zrzucił maskę, przestał się rodziny krępować i pokazał co potrafi - wyszedł obrażony w trakcie imprezy, potem jak wrócił to w życiu nie słyszałam takich bluzgów z ust jego siostry jak go przywoływała do porządku.
                No ale potem już nikt do tej sytuacji nie wracał. Mają zwyczajny kontakt, czasem porozmawiają na Skypie, odwiedzą się jak jest okazja i tyle.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:27
                  Mąż chyba Cię do tego zwyczajnie terroryzuje. Nie ma prawa zabraniać Ci palenia papierosów!!! Jeszcze w czymś Cię kontroluje/zakazuje/nakazuje/jakies rytuały/zasady? Tu zawsze była taka grupa osób od przemocy, może one się zaktywizują (chociaż widzę Krokodil:)).
                  • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:35
                    No tak poza tym to nie. Ja nie palę tak na co dzień. Bardziej jak się czymś zestresuję, to pozwala mi szybko rozładować napięcie. Miesięcznie to maksymalnie paczka idzie, ale są takie okresy, że nie palę w ogóle. No ale mąż twierdzi, że on ma czuły węch i go to denerwuje. Wtedy mówi, że specjalnie prowokuję awantury, żeby sobie zapalić. I ostentacyjnie wynosi kołdrę do salonu, mówiąc że on w takim razie będzie sam spał bo ode mnie śmierdzi. To taki przykład.
                    Najgorsze jest to, że w takim momencie udaje mu się mnie sprowokować do zachowań, w których mi też można by było dużo zarzucić - pewnie jakby przeczytał to forum to zaraz napisałby co ja robię i jakie to on ma nagrania. Nie przeczę - czasem to się rzeczywiście wymyka spod kontroli.
                    • basiastel Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 17:44
                      I wierzysz, że dziecko tego nie widzi?
                      • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 17:57
                        Dziecko wtedy zazwyczaj śpi albo jest w przedszkolu
                        • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 21:03
                          Maz Ci robi taki emocjonalny roller coaster. To jest bardzo wykanczajace. On Cie po prostu prowokuje do wkurzenia I wybuchu. Naprawde powinnas poszukac dla siebie specjalisty I powoli konsekwentnie zaczac mu sie urywac. Zeby on mial do Ciebie troche szacunku to musialby sie Ciebie troche obawiac gdybys byla np. jego wspolnikiem w spolce, a nie jedynie robolem od czarnej roboty. Niezly z niego cwaniak, ze sie tak ustawil, ze zona robote odwala a on glownie prezesuje. Nie daj sie mu wykorzystywac, mow ze Ty jestes tylko pracownikiem a nie szefem. Jesli chce miec do pomocy drugiego szefa, to niech sie dzieli udzialami w firmie.
        • jatojagodnik Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:45
          Uwierz, da się. Miałam identyczna sytuację. Mąż z podobnym charakterem i o podobnych zachowaniach, wspólnie prowadzona firma, kredyt na dom, dwoje dzieci. Gdy tylko zmniejszałam liczbe pochwał lub zaczynałam czarno-na-białym udowadniać, że to ja dźwigam na barkach 90% obciążeń firmowo-domowo-rodzinnych, były awantury i szantaże. Pierwsza pocieszycielka znalazła się, gdy nasza młodsza córka miała 3 miesiące (tzn. ja sie o niej wtedy dowiedziałam, ale romans pewnie zaczął sie juz gdy byłam w ciąży). Wtedy pogodziliśmy się, mąż przeszedł jakąś terapię, leczenie psychiatryczne i na jakiś czas się poprawiło. Na 7 lat. Potem kolejny kryzys i kolejna pocieszycielka - ona rozumiała, niczego nie wymagała, tylko kochała. Rozplatanie supełka w jakim się znaleźliśmy trochę trwało - klientami się podzieliliśmy + dodatkowo znalazłam normalną pracę na etacie, alimenty dostaje dosyć duże, przyjaciele bardzo mnie wspierali, przejęłam cały kredyt na siebie + spłaciłam go ze wspólnego majatku dzieki czemu mogłam zostać w naszym domu. Oczywiście awantury, próby gnojenia i zarządzania moim nowym życiem są wciąż aktualne, pomimo, że minęły już 4 lata. Ale ja wiem, że decyzja o rozwodzie była najlepsza w moim życiu.
          Przełomem w moim myśleniu o rozwodzie była myśl; czy ja sobie wyobrażam życie z tym człowiekiem przez kolejne 40 lat? Czy widzę się obok niego na emeryturze? Co ze mnie zostanie po takim czasie? I to był przełom. Wiedziałam, że będzie trudno, ale też wiedziałam, że MUSZĘ to zrobić, że muszę dać radę.
          I zwróć jeszcze uwagę na swoje ostatnie zdanie - Twoja rodzina to patologia, czyli matka kryjąca alkoholika. Na razie powielasz jej schemat - jesteś matką kryjącą przemocowego narcyza...
          • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:51

            > I zwróć jeszcze uwagę na swoje ostatnie zdanie - Twoja rodzina to patologia, cz
            > yli matka kryjąca alkoholika. Na razie powielasz jej schemat - jesteś matką kry
            > jącą przemocowego narcyza...

            Podziwiam Cię bardzo. Dla mnie na ten moment to wszystko wydaje się nie do przeskoczenia.
            Kiedyś sobie powiedziałam, że nie będę taka jak moja matka i nie będę męża kryć. No ale przecież nie będę wtajemniczać 5latka w nasze problemy, więc siłą rzeczy kryję - zdaję sobie z tego sprawę :(
            • jatojagodnik Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:12
              Podstawą jest niezależność finansowa. Piszesz, że zajmujesz się firmą, obsługujesz klientów. Jak myślisz, czy jeżeli założysz swoją formę, to klienci pozostaną przy firmie męża, czy skoro bezpośrednio znają Ciebie i są zadowoleni z Twoich usług przejdą za Tobą do Twojej firmy? Ja wiem, że pewnie nie w każdej branży można tak łatwo podzielić się klientami, ale od tego musisz zacząć. Lub szukaj pracy na etacie gdzieś indziej. Niech on sam ciągnie swoja firmę. Przestań myśleć o tym jag go wspierać, zacznij myśleć jak zbudować dla siebie i córki bezpieczne fundamenty pod samodzielne życie. Zobacz - zajmujesz się jego firmą, zajmujesz się jego problemami i dajesz radę. Więc samodzielnie też sobie poradzisz, tylko uwierz w to, że potrafisz :-)
              • krokodil123 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:37
                Dokładnie- jatojagodnik 17.03.16, 13:12
          • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:09
            A co to za jednostka chorobowa, na którą leczyli psychiatrzy męża?
            • jatojagodnik Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:17
              Depresja i fobia spowodowana moją drugą ciążą. Ciąża była wpadką - o pierwsze dziecko staraliśmy się przez prawie 10 lat, gdy okazało się, że jestem w drugiej ciąży mąż załamał się... Kochanka okazała się lepszym lekarstwem niż psychotropy :-)
              • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:28
                No to miałaś jazdy w ciąży:(
    • alba27 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:40
      on się nie zmieni...masz wybór, albo w tym zostaniesz i tak juz do końca życia, albo od niego odejdziesz. Wiem co mówię, bo sama właśnie z takiego związku wyszłam. Też były dzieci, kredyt, dojrzewałam do tego 2 lata, jest ciężko ale spokojnie, nikt mnie nie poniża, nie szantażuje emocjonalnie, nie obraża....
    • krokodil123 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 12:46
      U mnie było tak, że dopóki dzieci były małe, to facet był jeszcze w fazie poczwarki (nie obnażył się całkiem). Czym dzieci starsze tym swoje "pomysły" przerzucał na nie i na sam koniec jeden z jego podstawowych błędów które mnie do rozwodu skłonili- zaciął walkę też z nimi. Gwarantuję ci, że to też nie ominie i twojego dziecka. Dodatkowo sama wytrzymywałam dopóki miałam dobre zdrowie, jak nerwy zacieli szwankować zrozumiałam, że moje i dzieci potrzeby są ważniejsze niż mieszkanie, pieniądze czy inne dobra.
      PS. I tak robisz wszystko dla faceta, de facto sama spłacasz kredyt. Czy tego nie widzisz?
      • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:01

        > PS. I tak robisz wszystko dla faceta, de facto sama spłacasz kredyt. Czy tego n
        > ie widzisz?

        Może i tak jest, ale nie zagłębiając się w konstrukcję prawną firmy, gdybym od niego odeszła, to zaczynam finansowo wszystko od nowa - niczym student czy absolwent. Naprawdę trudno to wytłumaczyć bez zagłębiania się w szczegóły, ale fakt, że on zbudował portfolio klientów zanim byliśmy jeszcze razem, a potem ja mu pomagałam to wszystko rozbudowywać (no nie zakładałam wtedy że to wszystko się tak potoczy). Nie mniej jednak on mi swoich klientów na pewno nie odda, zresztą wszystkie kontakty były nawiązywane na jego nazwisko - ja je znajdywałam, wysyłałam oferty - ale wszystkie umowy podpisywał on i większość z tych klientów pewnie nawet nie wie, że to co otrzymują jest efektem mojej pracy, a nie jego. Tak wiem - powinnam od początku budować firmę na siebie, ale dziecko było malutkie a my łączyliśmy środki finansowe i logistyczne, żeby kupić mieszkanie i jakoś przetrwać ten okres pierwszych trzech lat po urodzeniu dziecka.
        • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 13:57
          To bardzo typowe co Cie spotkalo, zostalas okrecona tak, ze trudno Ci teraz z tego wybrnac. Facet funkcjonuje bez krytyki w miare, to typowe dla narcyza. Zeby miec spokoj nie powinnas go krytykowac, ale ciezko tak zyc, jesli powody do krytyki sa.
          • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 15:49
            Zuzi, ale Ty się uwzięłaś na ten narcyzm... Ja jestem ciekawa, jak takie zachowanie widzi Olikol i Yoma:)
            • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 16:19
              Bo rzadko kiedy trafia sie na tym forum az taki ksiazkowy przypadek. Zreszta Krokodil pierwsza trafnie zauwazyla.
              • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 16:23
                To był taki żarcik:) To "chwal mnie i się zachwycaj" i ta organizacja "no critic" tak w parze i bez żenady...
                • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 16:29
                  Wiem :) No wlasnie, normalnie jak opis zywcem z ksiazki wyjety. To raczej rzadkie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 16:52
                    spartanlifecoach.com/covert-narcissistic-abuse-unmasked/
                    Poczytaj sobie o covert narcissist, narcissistic abuse itp. Jak się trochę rozczytasz, to zobaczysz, że jakiego typu są to zachowania i jakie Ty masz szanse na ich zmianę...
                    • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 17:10
                      www.youtube.com/watch?v=rQns-0zIO78
                      Zobacz m.in. 2 minutę "collect fans not friends" - a propos tych spotkań. W ogóle po angielsku jest taka masa materiałów, włączasz youtube i lecą Ci wykłady najlepszych znawców dowolnego tematu:) Akurat tu jakiś przypadkowy filmik:)

                      A tak w ogóle to nie chciałaś dla własnej higieny iść na jakąś terapię po tym dziecinstwie z alkoholikiem?
                      • mandy2002 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 17:36
                        Dla mnie uzdrowieniem była zmiana miasta - poczułam się cudownie. Naprawdę. Gdy mieszkałam w swoim mieście ciągle byłam tym obciążona - te zaproszenia matki na obiadek rodzinny, wizyty przy każdej okazji, a to urodziny, a to imieniny... Gdy się od tego odcięłam, to czuję się zupełnie dobrze. Pewnie, że czasem żałuję, że nie mam jakiegoś tam wsparcia w rodzicach, rodziny itd. ale cóż, różnie się w życiu układa - dramatu nie ma, raczej ulga.
                        • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 22:03
                          Myślę, że w pewnym zakresie rozwiązania typu "wyjadę daleko od domu" i wszystko się ułoży są ok, natomiast jeśli jest tak, że trudno było się wykręcić od proszonych wizyt etc., tak trudno się teraz uwolnić od scedowanej na głowę roboty męża, jak go niemoc bierze i szuka wsparcia, albo ma inne jazdy. Problemy głębsze i tak zostają wraz ze zmianą miejscówki.
    • martishia7 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 15:46
      Byłam zmęczona w 1/4 Twojej wypowiedzi. Nic nie naprawisz. Zachowujesz się jak osoba, której dom właśnie stoi w płomieniach, a ona się zastanawia jak poukładać rzeczy w szafie, żeby było dobrze.
      • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 16:05
        Piękna metafora:)
    • ma-ura Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 22:10
      nie ma w tobie woli walki, jest tylko potrzeba unikania ciosow. bedzie tylko gorzej...a dziecko i tak juz czuje "rodzinna" atmosfere. za chwie zacznie rozumiec, a w przyszlosci powie to samo o tobie, co ty dzis o swojej matce
      • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 22:25
        Dokladnie, walcz I zacznij zadawac ciosy. Bo najlepsza forma obrony jest przemyslany atak. Odetnij go od szerokiej fali swojej pomocy a wrecz wyreczania I zacznij stawiac twarde warunki.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 22:37
          Mi osobiście by się nie chciało walczyć, te wymuszane zachwyty by mnie chyba osłabiły;)
          Co do samej firmy - to wg mnie wymówka... Myślę, że pół roku i klientów masz przejętych, skoro sama ich naraiłaś i obsłużyłaś:) Zaczęłabyś od większej aktywności, kontaktów, osobistych życzeń na Wielkanoc, mąż uszczęśliwiony, że jeszcze mniej robi...
          Jak Ci mąż znowu powie o tych nagraniach, powiedz, że masz lepsze - z wtorku i zeszłego poniedziałku, jak kazał się wychwalać i że on może iś do sądu, ale Ty pójdziesz na to spotkanie "no critic";)
          Ps. Z ostatnim to żart, rozniosłaby Cię jego narcystyczna wściekłość;) - też ciekawy termin, możesz sobie wygooglać.
          • zuzi.1 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 17.03.16, 23:40
            Ona powinna walczyc o siebie glownie I o uniezaleznienie sie od tego czlowieka. On nie jest wart zadnej walki. Tez uwazam, ze powinna zalozyc swoja firme I sciagnac do niej klientow ktorych sama znalazla. Ten maz to zwykly len.
            • myelegans Re: Jak poukładać to małżeństwo? 18.03.16, 02:48
              Zaczelabym od szukania pracy dla siebie, najpierw na etacie, zalozenia wlasnego konta, rozdzielnosci majatkowej. Zaciagnelabym goscia do prawnika i spisala umowe.
              Poza tym, dlaczego to TY masz sie z dzieckiem wyprowadzac? mieszkanie, nawet z kredytem przeciez mozna sprzedac.
    • alba27 Re: Jak poukładać to małżeństwo? 18.03.16, 09:43
      Zacznij małymi kroczkami, na początek przeczytaj "toksyczne słowa", dla mnie to był przełom, wyłam jak głupia, zacznij tworzyć własne zaplecze finansowe, rozważ terapię, daj sobie czas, nie szukaj wymówek.
Pełna wersja