moim_zdaniem
27.03.16, 23:43
Szanowni Forumowicze,
Piszę tutaj, bo potrzebuję obiektywnej opinii.
Mam lat w okolicach 40. Mąż, dziecko lat 6 - tutaj sprawy są ok. Natomiast rodzice.... porażka, brak porozumienia, nie wiem jak to nazwać.
Moja mama od grudnia minionego roku na emeryturze. 24 lata temu owdowiała i po próbie kilku związków jest sama. To powoduje, że mama zdziczała, ma swoje dziwne, chamskie zagrania. Ale pomijając, ma mieszkanie, jak zadzwonię wcześniej i się umówię to jest przygotowana, zajmuje się wnukiem, chętnie robi obiad. Naprawdę jest fajnie. Chyba, że ją zaskoczę, wtedy okazuje się że moja mama pije. Czasami działa przypadek, czegoś potrzebuję, o coś chcę się dowiedzieć - dzwonię i bełkot. Po cichu, temat zamieciony pod dywan. Kilka lat temu dzwoniła do mnie po kilku głębszych i bełkotała do telefonu bezczelnie wmawiając, że nie piła tylko jest zmęczona po pracy. Tak się bawiłyśmy w kotka i myszkę, ale w końcu zaprzestała tych praktyk. Teraz jak wypije - nie dzwoni. Mój ojciec pił, więc teraz mam alergię, że matka to samo. Ten temat spina mnie nie miłosiernie, to jest takie tabu, które tkwi między nami od lat.
Z drugiej strony teściowie. Razem od ponad 40 lat, niestety para charakterami totalnie niedobrana. Teściowa płaczka, kościelna, porządnicka, plotkara, nie znosi alkoholu, imprez, towarzystwa. Zawsze wie lepiej, musi być lepsza od reszty, oczywiście oficjalnie jest bardzo pomocna, współczująca itp. Teść to typ luzaka, przed zawałem lubił wypić, poimprezować, dusza towarzystwa.
Wszystkim trzem osobom: teściom i mojej mamie daje się we znaki czas, starość, zrobili się marudni, męczący ucho, czepiają się pierdół, o głupotę potrafią życie umęczyć.
O ile przez ostanie lata sobie jakoś radziłam, o tyle teraz, w tej kumulacji jestem pogubiona. Co robić, żeby żyć??? Małe, drobne sprawy urastają do rangi problemu, zły ton powoduje focha. Tak się nie da żyć!
Wszelkie porady mile widziane, chętnie poczytam i rozważę każdą wskazówkę.