Mama i teściowie dołują mój świat

27.03.16, 23:43
Szanowni Forumowicze,

Piszę tutaj, bo potrzebuję obiektywnej opinii.
Mam lat w okolicach 40. Mąż, dziecko lat 6 - tutaj sprawy są ok. Natomiast rodzice.... porażka, brak porozumienia, nie wiem jak to nazwać.
Moja mama od grudnia minionego roku na emeryturze. 24 lata temu owdowiała i po próbie kilku związków jest sama. To powoduje, że mama zdziczała, ma swoje dziwne, chamskie zagrania. Ale pomijając, ma mieszkanie, jak zadzwonię wcześniej i się umówię to jest przygotowana, zajmuje się wnukiem, chętnie robi obiad. Naprawdę jest fajnie. Chyba, że ją zaskoczę, wtedy okazuje się że moja mama pije. Czasami działa przypadek, czegoś potrzebuję, o coś chcę się dowiedzieć - dzwonię i bełkot. Po cichu, temat zamieciony pod dywan. Kilka lat temu dzwoniła do mnie po kilku głębszych i bełkotała do telefonu bezczelnie wmawiając, że nie piła tylko jest zmęczona po pracy. Tak się bawiłyśmy w kotka i myszkę, ale w końcu zaprzestała tych praktyk. Teraz jak wypije - nie dzwoni. Mój ojciec pił, więc teraz mam alergię, że matka to samo. Ten temat spina mnie nie miłosiernie, to jest takie tabu, które tkwi między nami od lat.
Z drugiej strony teściowie. Razem od ponad 40 lat, niestety para charakterami totalnie niedobrana. Teściowa płaczka, kościelna, porządnicka, plotkara, nie znosi alkoholu, imprez, towarzystwa. Zawsze wie lepiej, musi być lepsza od reszty, oczywiście oficjalnie jest bardzo pomocna, współczująca itp. Teść to typ luzaka, przed zawałem lubił wypić, poimprezować, dusza towarzystwa.
Wszystkim trzem osobom: teściom i mojej mamie daje się we znaki czas, starość, zrobili się marudni, męczący ucho, czepiają się pierdół, o głupotę potrafią życie umęczyć.
O ile przez ostanie lata sobie jakoś radziłam, o tyle teraz, w tej kumulacji jestem pogubiona. Co robić, żeby żyć??? Małe, drobne sprawy urastają do rangi problemu, zły ton powoduje focha. Tak się nie da żyć!
Wszelkie porady mile widziane, chętnie poczytam i rozważę każdą wskazówkę.
    • morekac Re: Mama i teściowie dołują mój świat 28.03.16, 07:48
      Przyjąć, że tak mają i puszczać marudzenie mimo uszu i nie przejmować się tak bardzo.
    • heniek.8 Re: Mama i teściowie dołują mój świat 28.03.16, 10:30
      twój świat to przede wszystkim mąż i dziecko,
      chyba nie ma sensu oczekiwać, że zmienią nawyki kształtowane 70 lat żeby dostosować się do ciebie.

      piszesz: "zrobili się marudni, męczący ucho, czepiają się pierdół, o głupotę potrafią życie umęczyć. "
      a z ich strony to wygląda tak "jest uparta, można jej powtarzać wiele razy ale nie zrobi tak żeby było dobrze (czyli jak ja chcę :)"

      raczej przyzwyczaj się do tego że mają inne wizje różnych rzeczy od twojej, bo już się to nie zmieni (jedynie jeszcze bardziej będą się rozbiegały)
      ale po postu jak ktoś przedstawia swoją wizję to nie masz obowiązku do niej się stosować, ot powiedzili co mieli do powiedzenia, a ty robisz swoje.

      a foch? to doskonała okazja żeby się trochę przymknęli, korzystaj z tego jeżeli umiesz generować fochy po tamtej stronie :)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mama i teściowie dołują mój świat 28.03.16, 11:56
      Życie jest dynamiczne. Nie stoi w miejscu, więc rodzice się zmieniają, starzeją, ich tryb życia się zmienia. Mają swoje problemy, którymi się nie dzielą z Panią i do których nie ma Pani dostępu. Mama owdowiała 24 lata temu i nie stworzyła związku czemu się dziwić, że "zdziczała" ? Przeszła na emeryturę to kolejna bardzo poważna zmiana. Liczenie na to, że incydentalna opieka nad wnukiem będzie upragnionym lekiem na jej kłopoty, jest bezzasadna. Ona ma kłopoty kobiety dojrzałej, której pewna część aktywności właśnie się kończy. Trzeba nadać życiu nowy sens. A co zrobić jeśli się go nie znajduje?
      Napisałam to po to, aby uzmysłowić Pani przypuszczalną wewnętrzną codzienność mamy.
      "Co robić, żeby żyć??? Małe, drobne sprawy urastają do rangi problemu, zły ton powoduje focha" poskarżyła się Pani w swoim poście . Może to jest też coś o Pani, a nie o teściach i mamie. ? Może to Pani trudno ( i nie dziwię się ) zaakceptować ten stan i to on urasta do rangi problemu. To się nie zmieni. A rodzicom trzeba też dać żyć. Oni życia nie układają pod Pani potrzeby. Ich elastyczność do zmiany jest już znikoma, Pani natomiast większa. Więc trzeba sobie z tym radzić na poziomie operacyjnym. Ważne sprawy załatwiać, interweniować, mniejsze zostawiać uważając je za koloryt ich stanu.
      Istotną rzeczą wydaje się jednak picie mamy. Wygląda, że pije w sposób typowy dla kobiet. W samotności i z samotności. Czasem tracąc umiar i kontrole, a czasem tylko dla podniesienia nastroju.
      To wymaga poważnej rozmowy z mamą przy zachowaniu jej intymności. Nie ma co się zrażać, jeśli pierwsze podejście spotka się z odmową, gniewem, zaprzeczeniem. To naturalna reakcjach. Dalej próbować. Albo mama będzie w stanie sama się z tym uporać, albo powinna zacząć pracę terapeutyczną z tym problemem. Jest to o tyle ważne, że mama sprawuje opiekę nad wnukiem i ma z nim kontakt. To jest istotne dla jego bezpieczeństwa. To mamę powinno przekonać. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • moim_zdaniem Re: Mama i teściowie dołują mój świat 29.03.16, 21:31
        Bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi.
        Pani Agnieszko, zwrócę się jeszcze do Pani. Jest jedno zdanie, którego nie rozumiem:
        "Co robić, żeby żyć??? Małe, drobne sprawy urastają do rangi problemu, zły ton powoduje focha" poskarżyła się Pani w swoim poście . Może to jest też coś o Pani, a nie o teściach i mamie. ? Może to Pani trudno ( i nie dziwię się ) zaakceptować ten stan i to on urasta do rangi problemu.

        Mogłaby Pani rozwinąć powyższą myśl?

        Do tej pory życie toczyło się swoim rytmem, raz miałam jakieś kłopoty z mamą, raz z teściem, ale nigdy ze wszystkimi na raz. Mam wrażenie, że za dużo tych oczekiwań wobec mnie, że każdy ma na mnie swój plan a ja go nie realizuję, przez to są spięcia. Teściowa chce we mnie mieć córkę, bo jej własna się nią nie interesuje. Ja to odrzucam, nie poczuwam się do bycia powiernicą wiecznych narzekań na teścia, jaki to zły itp. Teść widzi we mnie barierę w kontaktach z synem, bo czasami wkraczam jak mąż za bardzo pozwala ojcu rządzić sobą, mną i biznesem. Moja mama jest roszczeniowa, do niej trzeba dzwonić, interesować się, pytać jak się czuje itp., jednak w drugą stronę to nie działa, przykład najświeższy: na urodziny mojego syna zaprosiłam gości na godzinę 16. Moja mama dojechała na 17, a jak jej zwróciłam uwagę, że godzinę wszyscy siedzimy wstrzymując tort i szampana, odpowiedziała mi "ja tutaj karty na godzinę nie przyjeżdżam odbijać". I tak w większości to wygląda - wszystko na jej warunkach.
        Dużo w tych naszych relacjach żalu, dużo niezagojonych ran, i z teściami, i z moją mamą. Może stąd ten mój brak empatii wobec ich starzenia się?
        • enith Re: Mama i teściowie dołują mój świat 29.03.16, 22:45
          W przypadku tych urodzin robi się tak: umawia się gości na konkretną godzinę, a o tej godzinie plus 15 minut robi się swoje, czyli odpala świeczki, otwiera szampana i zaczyna wcinać tort NIE CZEKAJĄC aż mający was w doopie goście łaskawie się zjawią. Jak następnym razem mama dojedzie, gdy tort już będzie rozdzielony, a impreza będzie trwać w najlepsze, może się zreflektuje, że zachowuje się jak skończona bucówa.
          • heniek.8 Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 06:44
            enith napisała:

            > W przypadku tych urodzin robi się tak: umawia się gości na konkretną godzinę, a
            > o tej godzinie plus 15 minut robi się swoje, czyli odpala świeczki, otwiera sz
            > ampana i zaczyna wcinać tort NIE CZEKAJĄC aż mający was w doopie goście łaskawi
            > e się zjawią. Jak następnym razem mama dojedzie, gdy tort już będzie rozdzielon
            > y, a impreza będzie trwać w najlepsze, może się zreflektuje, że zachowuje się j
            > ak skończona bucówa.

            od razu przystąpiłaś do oceny ("zachowuje się jak skończona bucówa")
            ja bym przyjął łagodniejszą interpretację - nie przywiązuje większej wagi do punktualności.
            i nie ma co się o to gniewać na ludzi.
            w takim przyypadku jak te urodziny robię swoje - tj. otwieram szampana, kroję tort - może ewentualnie odkładam kawałek dla matki
            przychodzi matka - "proszę mamy tort dla ciebie" - ale bez focha, na luzie

            a tak jak opisała to autorka to wygląda że sama miała focha i potem okazywała to matce, jakby miała kilka lat i bez mamusi nie umiała zorganizować przyjęcia dla dziecka.
            • enith Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 06:56
              Mam zerową tolerancję dla zawinionego spóźnialstwa. Czy matka raczyła chociaż zadzwonić i powiadomić, że ma godzinną obsuwę i że mają na nią nie czekać? Czy też jest z tych osób, które nawet w dniu czyjegoś święta uważają, że świat nadal kręci się tylko wokół nich?
              Dla ciebie spóźnianie to "nieprzywiązywanie większej wagi do punktualności". Dla mnie to przejaw całkowitego braku znajomości elementarnych zasad zachowania i szacunku dla cudzego czasu. Jeśli spóźnienie natomiast było niezawinione, to zamiast sarkastycznego komentarza o odbijaniu karty, należało wyjaśnić jego powód. Reakcja autorki wątku każe się domyślać, że to nie pierwszy taki numer wywinięty przez matkę, o której pisze, że jest roszczeniowa, wymaga pełnej uwagi i nie liczy się z uczuciami innych osób. Jej zachowanie w dniu urodzin wnuka świetnie się wpasowało w tę ogólną tendecję. I to jest właśnie bucostwo.
              • heniek.8 Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 07:09
                autorka robi imprezę dla swojego dziecka,
                jej matka nie jest tu kluczową postacią
                może stała godzinę przed szafą i powtarzała że nie ma się w co ubrać? kto wie?
                impreza toczy się swoim trybem, babcia w końcu przyszła, no harm done

                przecież jej matka nie jest jej symbiontem, bardziej bym się wk**ił gdyby mi gość z cateringu spóźnił się z tortem o godzinę
              • zuzi.1 Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 08:09
                Zgadzam sie z enith, ze zachowanie matki i jej komentarz po, to kupa chamstwa. Takiej osobie należy stawiać wyraźne granice, dobrze by było, żeby następnym razem po godzinnym spoznieniu na jakas umowiona imprezę zastala po prostu zamknięte drzwi.
                • morekac Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 09:45
                  Zamknięte to już przesada - ale nie czekałabym z tortem i rozpoczynaniem imprezy powyżej kwadransa akademickiego.
                • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 09:58
                  A ja się zgadzam z heńkiem, nie wiem po co autorka matkę stawia w centrum urodzin własnego dziecka. Nie dojechała na 16-tą? no to jej strata, otwieramy szampana i kroimy tort bez niej, a jak dojedzie to zje to, co zostało i tyle. Po co autorka wprowadza złą atmosferę trzymaniem przez godzinę ludzi przy stole i uzależnianiem powodzenia imprezy urodzinowej dziecka od tego czy jedna babcia dojedzie w porę? Tak, to autorka robi z tego problem. Zamiast skupić się na dziecku i na pozostałych gościach i świętować z tymi, którzy są. Po co czekać godzinę, a później robić matce awanturę że "to przez nią" wszyscy czekają? Otóż nie czekają przez matkę. Czekają przez autorkę, która postanowiła, że matka MUSI być przy otwarciu szampana i krojeniu tortu. To autorka tak ustawia swoją rzeczywistość by matce wytknąć, że matka jest problemem, że powinna być inna, że nie zaspakaja córki oczekiwań. Może matka wcale nie ma ochoty na takie obciążanie jej przez córkę? Może gdyby córka powiedziała "mamo, spóźniłaś się, my już od godziny imprezujemy, więc zostawiliśmy dla ciebie lampkę szampana, fajnie że dojechałaś, siadaj z nami" - to ta matka następnym razem miała by ochotę przyjść w terminie wiedząc, że jest naprawdę mile widziana a nie tylko ma spełniać swoją osobą jakąś sztuczną rolę narzuconą przez córkę.
                  • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 10:44
                    Jest jeszcze jedna opcja - gości spraszamy na 16, mamę na 15 i wszyscy są szczęśliwi. Chyba wiadomo od x lat, że mama zwykła się spóźniać.

                    Ale nie, PT Forum radzi demonstrację, konfrontację i wychowawczą akcję, i tak dobrze, że mamy za karę do kąta nie stawia.
                    • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 10:57
                      yoma napisała:

                      > Ale nie, PT Forum radzi demonstrację, konfrontację i wychowawczą akcję

                      Czy ja wiem? Zastosowanie wobec mamusi jej własnej taktyki - to takie zdrożne?
                      Aha, "bo to matka...!", jasne.
                      • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 11:18
                        A na urodzinach dziecka co jest ważne? Tresowanie matki i wymyślanie taktyk by ją wychowywać?? Czy zajęcie się dzieckiem i dbanie o atmosferę?
                        U autorki jawne pretensje do matki - podczas gdy sama się zachowuje podobnie jak matka.
                        Przecież żale autorki, że "wszystko musi być jak matka chce!" w połączeniu z opisem jak właśnie sama ma pretensje bo matka śmiała przyjść później niż autorka zażądała są kuriozalne.

                        Autorka się zachowuje jak uzależniona od matki, na każdej płaszczyźnie stawia ją w centrum, a w związku z tym że matka leci w alkoholizm, to najwyraźniej problem skłonności do emocjonalnych uzależnień mają w rodzinie spory. Może autorka przerobi problem współuzależnienia zanim jej dziecko dorośnie i nauczone przykładem będzie tak samo ją lubić i traktować jak ona swoją matkę.
                        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 11:35
                          1.kinia napisał(a):

                          Generalnie zgadzam się z tym, co napisałaś, jednak twierdzenie, że:

                          > pretensje bo matka śmiała przyjść później niż autorka zażądała są kuriozalne.

                          dość mnie zdumiało...
                          Po raz pierwszy spotykam się z twierdzeniem, że kiedy organizuję imprezę i zapraszam gości na daną godzinę - bo impreza rozpoczyna się o konkretnej godzinie - to "żądam od nich przyjścia na umówioną godzinę"...

                          I tak - jak ktoś "śmie przyjść później niż się umawiał", to znaczy, że się zwyczajnie spóźnił, a w zależności od sytuacji i okoliczności można nawet uznać to za chamstwo i lekceważenie pozostałych gości, z solenizantem na czele. I tak - można mieć o to pretensje. Choć nie należało czekać na jaśnie panią matkę, bo o to czekanie na spóźnialską to już autorka może mieć pretensje tylko do siebie.
                          • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 11:55
                            Jeśli pożądani na imprezie są goście tylko ci, którzy przyjdą w terminie, to autorka mogła 5 po 16tej zamknąć drzwi i spóźnialskich nie wpuszczać. Oczywiście , że są sytuacje gdy spóźnienia są trudnowybaczalne- np gdy świadek ci się spóźnia na twój ślub.
                            Czy babcia miała na tych urodzinach być jedynym gościem? Czy miała wygłaszać mowę powitalną punkt 16-ta i zawaliła to spóźnieniem? Czy miała przywieźć tort i sałatki wiec przez nią pozostali goście nie mieli co jeść? Nie, nic z tych rzeczy. Ot, miała być na imprezie, która równie dobrze bez niej mogła spokojnie trwać i być fajna.
                            Ale autorka nie patrząc na skutki wobec gości i swojego dziecka - postanowiła nawet jego urodziny wykorzystać do walki z matką, kontrolowania, negatywnego nakręcania się, krytykowania jej i narzucania jak matka "powinna" się zachowywać. Wie, że matka zawsze się spóźnia i myśli, że ją tym razem wychowa na inną? Pobudka. A co więcej autorka temu spóźnieniu sama nadaje ogromne znaczenie twierdząc, że matka to robi specjalnie na złość, specjalnie żeby inni się do matki dostosowywali, żeby matka była najważniejsza, itd. Autorka wymyśla rzeczy których nie ma, które powstały w jej własnej głowie i obwinia o to matkę. Matka jest jest jedynie spóźniona, można było przejśc nad tym do porządku dziennego i się tym wcale nie zajmować.Można było matki nie zapraszać wcale jeśli się spóźnia zawsze a autorka spóźnialskich nie znosi, można było zaprosić ją godzinę wcześniej by przyszła w sam raz. Wiele rzeczy można było, ale autorka po nie nie sięgnęła z własnego wyboru i decyzji, za to chętnie sięgnęła po takie rozwiązanie dzięki któremu może siebie samą i swoją rodzinę przedstawiać jako ofiarę tej złej matki.
                            • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:04
                              1.kinia napisał(a):

                              > Wiele rzeczy można było, ale autorka po nie nie sięgnęła z własnego wyboru i decyzji

                              Zgadza się, ale dla mnie to są wciąż dwie różne rzeczy:

                              to, że matka zaproszona na imprezę spóźnia się na nią o godzinę - i tutaj także skłaniam się do wersji, że chodziło o "wejście", o to, żeby na nią czekać, o to, że "ona nie będzie się dostosowywać" - co uważam za paskudne i lekceważące;

                              a druga to ta, co autorka z tym zachowaniem matki zrobiła - co akurat uważam za niemądre, bo nieświadomie utwierdziła matkę w powyższym - robiąc zamieszanie wokół jej spóźnienia. A powinna była je olać. Może następnym razem tak właśnie zrobi, w końcu nie od razu i nie zawsze człowiek wie, jak właściwie postępować, zwłaszcza z "trudnymi" osobami, tym bardziej bliskimi :)
                              • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:14
                                Może matka liczyła na "wejście" a może siedząc sama w domu z flaszką dziwaczeje i traci poczucie czasu lub nie umie się zmobilizować odpowiednio wcześnie do wyjścia, albo nie lubi tłumu gości wiec woli przyjść później gdy już nie ma rytualnego kręcenia się po salonie przed usadzaniem przy stole tylko od razu siada w kącie. Wiesz to na 100%? Ludzie mają różne powody a to my temu nadajemy znaczenie lub nie.
                                Autorka skupia się na wychowywaniu matki. Zamiast zająć się dzieckiem.
                                Dość typowa obsesja kontroli, schematów i krytykanctwa u DDA. Co może jej się znowu włączyło od kiedy matka zaczęła pić.
                      • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 11:31
                        A zastosowanie wobec mamusi jej własnej taktyki to nie demonstracja i konfrontacja? "Patrz, jak mnie straszliwie skrzywdziłaś spóźnieniem, to teraz ja skrzywdzę ciebie"? I spirala się nakręca. A można spirali w ogóle nie tykać. Ale co kto lubi.
                        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 11:38
                          yoma napisała:

                          > A zastosowanie wobec mamusi jej własnej taktyki to nie demonstracja i konfrontacja?

                          Wróćmy - o ile wyczytałam, to forum radzi generalnie nie traktować mamusi jako głównego gościa, tylko zacząć imprezę bez niej, a jak już się raczy zjawić, to dać jej tort (o ile został) i odbąbelkowanego szampana.
                          Uważasz to za demonstrację i konfrontację?
                          • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:16
                            No zaraz zaraz, sama pisałaś, że rozpoczęcie imprezy bez mamusi to będzie zastosowanie wobec niej jej własnej taktyki. I tak, twierdzę, że odpłacanie delikwentowi jego własną taktyką to akcja demonstracyjno-odwetowo-wychowawcza. I jeśli już, to tę konkretną akcję należało zastosować na roczku dziecka, a nie ni przypiął ni wypiął na siedemnastce. Przez siedemnaście lat wszyscy by się przyzwyczaili, że tort zostaje pożarty bez babci, a babcia przychodzi po godzinie na lampkę szampana. I nawet można by babci zostawić kawałek tortu, z głodu bez tego kawałka by chyba nikt nie umarł.

                            Ale nie - nie przyjmujemy do wiadomości, że babcia się notorycznie spóźnia, więc czekamy demonstracyjnie z tortem, babcię rugamy, babcia odpyskowuje, miła świąteczna atmosfera zagwarantowana. I powstaje kolejny problem na 200 postów. Widocznie o to nam chodzi.
                            • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:36
                              yoma napisała:

                              > No zaraz zaraz, sama pisałaś, że rozpoczęcie imprezy bez mamusi to będzie zastosowanie
                              > wobec niej jej własnej taktyki.

                              Czyli najlepiej byłoby babcię zaprosić na 15:00? Aha, bo należy się jej specjalna atencja, uważanie i pamiętanie, że babcia się spóźnia, więc wszyscy muszą to brać pod uwagę przy zapraszaniu?
                              Poza tym nigdzie nie było napisane, że babcia spóźnia się notorycznie i zawsze. Może tak jest, ale tego póki co nie wiemy.
                              I nadal uważam, że należało rozpocząć imprezę nie czekając na babcię. "Tą samą taktyką", tak niegodziwą, byłoby zlekceważenie jej identycznie, jak ona lekceważy solenizanta. A tak naprawdę swoją córkę, bo wiadomo, że sześcioletni solenizant nie jest zaangażowany w przygotowania, etc.
                              Odpowiedź babci zresztą była podsumowaniem jej stosunku do sprawy.
                              No chyba, że babcia przybyła po spożyciu, na alkoholika jednak trochę inaczej należy spojrzeć w takiej sytuacji.

                              > Przez siedemnaście lat wszyscy by się przyzwyczaili,

                              Pomyliły Ci się cyferki :). Wnuczek ma 6 lat, a nie 17. 17 to godzina, o której zjawiła się babcia zaproszona na 16. No chyba, że babcię zaproszono na szesnaste urodziny, a pojawiła się na siedemnastych.... Ale chyba jednak nie, bo na razie była mowa tylko o jednym sześcioletnim wnuczku.
                              • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:48
                                >Pomyliły Ci się cyferki :). 

                                W samej rzeczy, przepraszam. Co nie zmienia istoty sprawy, ot wstaw do mojej wcześniejszej wypowiedzi 6 zamiast 17.

                                Więc powiadasz, że zaproszenie babci na 15 będzie specjalną atencją i pamiętaniem, że babcia się spóźnia. No i co z tego? Czyż korona komukolwiek spadnie z głowy od tej odrobiny specjalnej atencji?

                                Proszę bardzo, zapraszajmy babcię na 16 i róbmy jej kąśliwe uwagi. Niech dzieciak się uczy, że jego urodziny to rodzinna awantura i fochy, a co, kogo w końcu dzieciak obchodzi, awantura ważniejsza.

                                Uważam, że ta odrobina specjalnej atencji, której babci odmawiasz - a niech stara rura ma za swoje - pozwoliłaby rozwiązać sprawę bezstresowo, ale, powtarzam, co kto lubi.

                                A jeśli babcia nie jest notoryczną spóźnialską, tylko raz jej tak wyszło, no to już w ogóle wybacz, ale to jest walenie w muchę bombą atomową.
                                • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 12:59
                                  yoma napisała:

                                  > No i co z tego? Czyż korona komukolwiek spadnie z głowy od tej odrobiny specjalnej atencji?

                                  Wiem jedno - jeśli ktoś całe życie musiał się interesować mamą, jej stanem, jej humorami, jej życiem, bo zawsze to mama musiała być najważniejsza i w centrum uwagi - to zapewniam Cię, że może mieć dość do urzygu i na każdy taki kolejny raz może zareagować nadmiarowo - histerycznie albo agresywnie. A cała rzecz w tym, żeby nauczyć się to lekceważyć. Ale mimo to wcale mnie nie dziwi taka reakcja, póki co.
                                  • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:04
                                    No nawet tak chciałam nieśmiało zasugerować, że być może przenosisz swoje urazy do swojej matki na matkę wątkodawczyni...
                                    • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:10
                                      yoma napisała:

                                      > No nawet tak chciałam nieśmiało zasugerować, że być może przenosisz swoje urazy
                                      > do swojej matki na matkę wątkodawczyni...

                                      Rozpoznaję podobne objawy.
                                      U obu stron :)
                                      • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:42
                                        >Rozpoznaję podobne objawy.
                                        U obu stron :)

                                        I OK, tylko zważ proszę na bombę i muchę. Nie każde spóźnienie się na imprezę ma na celu pokazanie organizatorowi imprezy, jaki jest mały i nic nieznaczący. Mówiąc wprost, mniej spinki :)
                                        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:45
                                          yoma napisała:

                                          > I OK, tylko zważ proszę na bombę i muchę.

                                          Albo na kroplę, która przelewa czarę :).
                                          • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:21
                                            Skoro tak wolisz... :)
                                            • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:23
                                              yoma napisała:

                                              > Skoro tak wolisz... :)

                                              Nie wolę, ale tak wyszło ;)
                                              Serioserio - wolałabym odgórne wdupiemanie i zazdroszczę każdemu, kto tak ma z natury. Dla mnie to mozolna nauka.
                                              • yoma Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:49
                                                Powodzenia życzę. Szczerze.
                                  • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:13
                                    Dlatego też wypowiedzi części osób które całą straszną winę przypisują matce, epitetowanie tej matki, twierdzenie jaka to ona chamówa - są zdecydowanie przesadzone.
                                    Bo problem główny jest w autorki głowie - jej współuzależnienie/nieodpępowienie/nadmiarowe nakręcanie się bzdurami by kontynuować rodzinną agresję. Możliwe, że osoba matki stała się takim wygodnym wentylem by wywalać swoje skumulowane frustracje z całego życia.
                                    • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:25
                                      1.kinia napisał(a):

                                      > twierdzenie jaka to ona chamówa - są zdecydowanie przesadzone.

                                      No nie, tu się jednak nie zgadzam - komentarz matki po spóźnieniu był poniżej wszelkiej krytyki. W czyimkolwiek wykonaniu byłby poniżej krytyki, w wykonaniu bliskiej osoby boli bardziej.
                                      • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:30
                                        A skąd wiesz jak miłym tonem odezwała się do niej autorka?
                                      • napis_z_obrazka Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:55
                                        Olu, ja odebralam odpowiedz matki jako cieta riposte na wlasnie krytyke jej spoznienia. Krytyke: nie na stronie, po imprezie, ale przy wszystkich.

                                        A propos chamstwa dolaczam adekwatny wierszyk znany przedszkolakom:-)
                                        www.interklasa.pl/portal/dokumenty/kolorowe_strony/d15.htm

                                        Branie do siebie czyjejs nieporadnosci, nieudolnosci, slabosci, wad (czesto wrodzonych;-) albo wieloletnich nawykow jako brak szacunku nie jest zyciowo madre. ``Tak sie nie da zyc`` ( ze zacytuje;-).

                                        `Tresura`matki, propozycja zamkniecia drzwi i niewpuszczenie spoznionej na impreze wnuka, przy wnuku i gosciach to juz Kosmos, dla mnie. Chyba u ludzi tak nie ma;-)
                                        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:06
                                          napis_z_obrazka napisała:

                                          > Olu, ja odebralam odpowiedz matki jako cieta riposte na wlasnie krytyke jej spoznienia.

                                          To prawda, faktycznie nie wiemy, jakimi słowami matka została powitana. Może dlatego, że nie przyszło mi do głowy, że mogło być chamsko czy niegrzecznie...
                                          Ale wciąż - można było odpowiedzieć inaczej, no taki tekst zwyczajnie mi się w głowie nie mieści, zwłaszcza na urodzinach. Ale przyjmuję ewentualność, że mógł być sprowokowany.
                                          • napis_z_obrazka Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:51
                                            Ola, czasami nic nie trzeba mowic, wystarczy spojrzec wymownie...

                                            Poza tym, uleganie prowokacji nie jest oznaka sily charakteru. Osoba z problemem alkoholowym, to czesto nawrazliwiec;-) ktory na krytyke wystai armaty w celu obrony (ten typ tak ma;-).
                                            W naszej kulturze osoba spozniona czesto wchodzi z poczuciem winy i przeprasza ´bijac sie w piersi``... ze zyje;-) No bo jakie ma uspraiedliwienie, wlasciwie zadne. Zawsze to zle rozplanowanie czasu. Ludzie rzadko przyznaja sie do bledu, tym bardziej przymuszani.
                                            O to chodzi, ze nie ma usprawiedliwiena. To jest wada, ktora u matki zna sie juz od jakiegos czasu, wiec nie powinna juz dziwic;-)

                                            Roztropnie byloby usmiechnac sie na widok sponionej matki, ze jednak ``sie dowlokla``:-)
                                            A propos zalow nad utraconymi babelkami. Czy na urodzinach 6latka musi byc alkohol?
                              • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:09
                                Moją przełożoną była kiedyś pani bardzo roztrzepana, dostarczająca mi dokumenty na ostatnią chwilę, gdzie wymuszało to moje siedzenie po godzinach, zmieniająca kilka razy wersje, itd. Ilekroć wiedziałam, ze zbliża się termin współpracy z nią i koniecznośc wykonania zadań uzależnionych od jej posunięć, to już dużo wcześniej chodziłam wkurzona, warczałam na współpracowników albo łapałam doła, narzekałam do znajomych jak mam beznadziejnie z tą panią, na wszelki wypadek nie rezerwowałam urlopu w okolicach tego terminu, podporządkowałam siebie jej stylowi pracy. Co wymyśliła, to ja wkurzona wykonywałam, psiocząc w duchu jak mi z tym źle, częściowo okazując też jej swoje niezadowolenie. Nakręcona byłam złością na sytuację tak bardzo, że myślałam o rezygnacji z tej pracy.
                                Po czym olśniło mnie, że właściwie to czym się przejmuję i co ja robię? Potrzebuję tej kasy więc nie będę rezygnować. WIEM, że pani jest taka a nie inna, znam jej zachowania i charakter. To PRZESTAJĘ się nią przejmować i JA narzucam swoje reguły i wyznaczam co wobec mnie można - czyli dzwonię do niej wcześniej i mówię, że do tego a tego dnia musi mi dać wszystkie dokumenty bo inaczej nie zdążę zrobić. Albo informuję - od wtedy jestem na urlopie, chcesz by było zrobione to musisz wszystko dać do wtorku. Nie ma dokumentów- to sorry, nie dało się tego zrobić, będzie później, najwyżej będą korekty. I okazało się, że wszystko działa. Ja się nie wkurzam, robię tyle ile uważam za słuszne nie biorę na siebie skutków jej roztrzepania, ona też zadowolona bo mniej bajzlu ma w dokumentach gdy narzuciłam inny system, obie mniej błędów popełniamy nie trzymając się tej jej histerycznej bieganiny na ostatnią chwilę.
                                A mogłam nadal dostosowywać się do jej stylu, wkurzać się, wpadać w depresje, odstawiać cierpiętnicze pozy że ona mnie lekceważy i wreszcie z awanturą rzucić tę robotę oskarżając ją o wszystko co złe.
                                Kwestia nastawienia co jest naprawdę ważne a co nie.

                                • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:18
                                  1.kinia napisał(a):

                                  > Kwestia nastawienia co jest naprawdę ważne a co nie.

                                  Otóż to.
                                  Dlatego zapytałam autorkę na początku, dlaczego uważa, że musi realizować cudze wizje na temat jej życia. Bo teraz to robi, a jeśli tego nie robi, to się złości, że inni je mają. Zamiast je zwyczajnie olać.
                                  A jeśli jedne i drugie życia się zazębiają (np. na imprezie), to ustalamy taki plan gry, jaki nam pasuje - gdy to my jesteśmy gospodarzami. Ktoś przyjmuje zaproszenie, co oznacza, że się na taki plan godzi. A jak jednak nawali - to jest JEGO problem, a nie robimy z tego problemu dla całej reszty gości, solenizanta i siebie.
                                  Ale jeśli jest tak, że autorka faktycznie musiała się zawsze interesować matką, że to matka miała być w centrum jej życia, to mogła do takiego zachowania przywyknąć i teraz jeszcze nie wie, że może być inaczej. Że matka może się zachowywać głupio, ale to nie znaczy, że wszyscy muszą się tym przejmować.
                                  I zgadzam się, że mogła się uruchomić typowa dla DDA potrzeba kontroli. Z drugiej jednak strony trudno nie niepokoić się, gdy najbliższa osoba wpada w ciężką chorobę, jaką jest alkoholizm. I chyba główną kwestią jest to, jak wyważyć mądrą pomoc, która nie będzie właśnie kontrolowaniem matki. I jak się nie zamartwiać.
                                  • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:29
                                    Zamartwianie się na zmianę z krytyką i awanturami nie rozwiązują problemów.
                                    Matka pije? Zgłosić ją do lokalnego centrum rozwiązywania problemów alkoholowych a samej iść na terapię DDA.
                                    Bo wprowadzanie w domu nerwowej atmosfery "bo rodzice się zestarzeli, nie są tacy jakbym chciałą i mnie wqu.wiają tym jacy są coraz bardziej" żadnych ale to żadnych problemów nie rozwiąże ani teraz ani na przyszłość.
                                    • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:32
                                      1.kinia napisał(a):

                                      > Matka pije? Zgłosić ją do lokalnego centrum rozwiązywania problemów alkoholowych

                                      Można tak kogoś zgłosić? I co wtedy się dzieje?
                                      • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:38
                                        Przede wszystkim przychodzą ludzie z zewnątrz ocenić problem, więc zamiatanie go pod rodzinny dywan przestaje działać.
                                        Nie łudźmy się, że córka która z matką od lat "ma na noże" będzie miała jakiś wpływ na to by spowodować matki niepicie, a przede wszystkim córka wychowując się w rodzinie alkoholowej nie nabyła umiejętności do zbudowania niezaburzonych relacji więc jej próba nadzoru nad matki piciem skończy się trwaniem nałogu a córki co najwyżej pogłębieniem współuzależnienia.
                                        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:47
                                          1.kinia napisał(a):

                                          > Przede wszystkim przychodzą ludzie z zewnątrz ocenić problem,

                                          SERIO???
                                          Więc jakby ktoś zgłosił, że Ola_pije_w_domu - to by ktoś przyszedł i mnie posprawdzał??
                                          Kto może zgłosić? Weryfikują to jakkolwiek? Czy weryfikacja przebiega już na miejscu?
                                          • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:51
                                            Zadzwoń do Urzędu w swojej gminie/mieście i dopytaj.
                                            Oczywiście oni nie uratują cudownie od alkoholizmu kogoś kto chce pić, ale autorka się do "ratowania matki przed alkoholizmem" nie nadaje, więc powinna iśc do fachowców a nie bawić się z matką w kotka i myszkę pod tym dywanem aż pękającym od śmieci pod nim.
                                            • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:54
                                              1.kinia napisał(a):

                                              > Zadzwoń do Urzędu w swojej gminie/mieście i dopytaj.
                                              > Oczywiście oni nie uratują cudownie od alkoholizmu kogoś kto chce pić,
                                              > ale autorka się do "ratowania matki przed alkoholizmem" nie nadaje

                                              Ja się w 100% zgadzam, że autorka nie może być terapeutką dla swojej matki, jednak to, co napisałaś o interwencji z urzędu, trochę mnie zdziwiło. A może i zaniepokoiło. I aż trudno mi uwierzyć, że to możliwe.
                                              • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:01
                                                Dziwne. Nie słyszłaś nigdy o skierowaniu na przymusowe leczenie ?

                                                "Procedurę zobowiązania do leczenia odwykowego wdraża się wobec niektórych osób uzależnionych od alkoholu (osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizacje nieletnich, systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny).
                                                Procedurę tę można uruchomić poprzez Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (są umiejscowione przy Urzędach Gminnych) poprzez złożenie podania z opisem niepokojącej sytuacji w rodzinie, w związku z nadużywaniem alkoholu przez jednego z jej członków. Komisja zaprasza na rozmowę osobę nadużywającą alkoholu i motywuje do kontaktu z placówką odwykową oraz podjęcia leczenia. Jeżeli osoba zgłoszona nie decyduje się na kontakt z placówka odwykową, Komisja lub prokurator kieruje sprawę do Sądu Rodzinnego, który w oparciu o opinię 2 biegłych zobowiązuje osobę uzależnioną do leczenia odwykowego. Postanowienie jest wykonywalne przez 2 lata od czasu jego wydania. Sąd w postanowieniu wskazuje czy ma to być leczenie stacjonarne, czy ambulatoryjne oraz czy nad wykonaniem postanowienia ma czuwać kurator sądowy... "

                                                Matka póki co może się nie kwalifikować (nie leży pijana pod sklepem, nie głoduje w domu, nie awanturuje się, mieszka sama więc nie widać czy zagraża wysadzeniem bloku przez odkręcony na kuchence gaz),
                                                co nie znaczy, że córka nie może się tematem zainteresować od strony praktycznej a nie tylko od strony podkręcania u siebie złych emocji.
                                                • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:11
                                                  1.kinia napisał(a):

                                                  > Dziwne. Nie słyszłaś nigdy o skierowaniu na przymusowe leczenie ?
                                                  > Matka póki co może się nie kwalifikować (nie leży pijana pod sklepem, nie głoduje w domu, nie awanturuje się, mieszka sama więc nie widać czy zagraża wysadzeniem bloku przez odkręcony na kuchence gaz),

                                                  No właśnie - przymusowe leczenie kojarzy mi się raczej z nieprzytomnym alkoholikiem w ciągu, a nie z osobą, która ma rozwijający się problem alkoholowy. Więc w przypadku matki autorki to chyba nie do końca realna opcja.
                                                  Choć z pewnością można udać się do takiego ośrodka z prośbą o radę, jak SOBIE w takiej sytuacji pomóc. Ale nie, żeby matką zainteresowały się odpowiednie służby wysyłając smutnych panów na interwencję...
                                                  • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:07
                                                    Nie wiemy jaki problem ma matka autorki, czy jest w ciągu, czy nie jest, czy pije nałogowo, czy kilka razy zalała pałę w depresji lub z nudów. Jeśli autorka uważa, że coś się złego tam dzieje to może problem zgłosić jak najbardziej. Nie musi czekać aż matka kogoś pobije albo spali mieszkanie albo zostawi wnuka na ulicy bo o nim zapomni widząc monopolowy.
                                                    Nie znaczy to, że matka przestanie pić i się uleczy, ale ważne jest zaprzestanie udawania, że nic się nie dzieje, że problemu nie ma, że nie widzimy niczego. Napisała "Mój ojciec pił, więc teraz mam alergię, że matka to samo. Ten temat spina mnie nie miłosiernie, to jest takie tabu, które tkwi między nami od lat."
                                                    Sama autorka z jednej strony oskarża matkę o alkoholizm a za chwilę daje jej dziecko do opiekowania się. Więc z jednej strony uważa matkę za nałogowca, a z drugiej strony- swoim konkretnym działaniem oddania dziecka pod tę opiekę mówi matce, że z nią wszystko w normie i nałóg można milcząco zamieść pod dywan.
                                                    Więc albo to autorka jest przewrażliwiona i z okazjonalnego popijania znudzonej kobiety robi alkoholizm, albo matka jest alkoholiczka i zostawianie jej dziecka jest nieodpowiedzialnością rodzica.
                                                    Pojadę klasykiem -albo rybki albo pipki.
                                                  • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:17
                                                    1.kinia napisał(a):

                                                    > Więc albo to autorka jest przewrażliwiona i z okazjonalnego popijania znudzonej
                                                    > kobiety robi alkoholizm, albo matka jest alkoholiczka i zostawianie jej dziecka jest
                                                    > nieodpowiedzialnością rodzica.

                                                    Ja się kiniu zgadzam w całej rozciągłości, tylko akurat pytałam o nieco inną kwestię.
                                                    A wydaje mi się, że próbujesz mnie przekonać, że kinia ma problem z matką, kontrolowaniem jej, zamiataniem problemu alkoholizmu pod dywan i zaklinaniem rzeczywistości na zasadzie, że jak obie będą udawać, że nie ma problemu, to on zniknie. Nie musisz mnie przekonywać, jestem tak samo przekonana, że to jest główny problem.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:23
                                                    Ja będę oponować, żeby nie nazywać, tego "zamiataniem pod dywan" przez Autorke. To może być jej odczucie, że ona to tak traktuje, ale jak by nie było - to nie ona pije i to nie jej ewentualny problem, a matki, dorosłej, w pełni sprawnej umysłowo. Jeszcze Autorka zafiksuje na tym i będzie z tym walczyć, "ujawniać" problem, zamiast się sobą zająć.
                                                  • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:41
                                                    Tu masz rację, że matka jest dorosła, nie mieszka z autorkę więc nie utrudnia jej życia bezpośrednio, więc wystarczająco dobrze by było gdyby autorka umiała się sprawnie zająć swoim życiem rodzinnym i szukaniu w nim satysfakcji, a nie skupiała się na odgrywaniu z matką jakiegoś obowiązkowego chocholego tańca i jeszcze zapraszaniu do tego tańca teściów.
                                                  • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:36
                                                    Bardziej chodziło mi o to, że autorka grube rzeczy w tej rodzinie przemilcza, jest o nie wkurzona ale tematu nie ruszy, w zamian naskoczy na matkę że ta nie przyszła punktualnie.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:44
                                                    Samo w sobie spóźnianie też mogło ją wkurzyć, ale raczej gościom się ostro nie komentuje spóźnień, bo wychodzi się na takiego samego i trudno ocenić, kto mniej kulturalny;). Dla mnie Autorka chyba była ogólnie wkurzona, bo czekała, była jakoś tak "zakleszczona" działaniem matki. Na gościa z posiłkiem jak są inni to można 15 minut poczekać i to starczy. To chyba uzależnianie własnych działań najbardziej wkurzyło Autorkę, a mogła robić imprezę wg planu, co jest chyba najsensowniejsze i w zgodzie z sv.
        • ola_dom Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 10:16
          moim_zdaniem napisała:

          > każdy ma na mnie swój plan a ja go nie realizuję, przez to są spięcia.

          A dlaczego miałabyś realizować cudze plany wobec Twojego życia?
          Czy ktoś z nich realizuje Twoje plany wobec jego życia?
          I niby czemu czyjeś plany wobec Ciebie mają mieć większą wagę od Twoich planów wobec innych?

          Żeby było jasne - to są pytania, które sama sobie wtłaczam do głowy od jakiegoś czasu. Jako grzeczna córeczka wytresowana do spełniania oczekiwań.

          A tekst matki po spóźnieniu - bez komentarza... A dla Ciebie nauczka - żeby już więcej nie ustawiać imprezy pod babcię, która strzela fochy. Ani nikogo innego, poza najważniejszym uczestnikiem imprezy. To, że na nią czekaliście, moim zdaniem bardzo wpisuje się w "realizowanie planu". No więc pora już z tym skończyć.
    • paris-texas-warsaw Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 13:57
      Zgadzam się z Henkiem w 100 % ( z symbiontem:))) i Kinią w 99%. Uważam, że to klasik współuzależnienia etc. Nie zgadzam się z pomysłem na zgłaszanie problemu matki, bo to problem matki i właśnie takie zgłaszanie to działania typowej "żony alkoholika", podobnie jak pomysł P. Agnieszki o gadaniu z matką o jej piciu przy obecnym stanie Autorki i generalnej spince za chybiony. Myslę, że opisane problemy dla niezależnej osoby byłyby wzięte z s...ufitu;) Myślę, że to co najbardziej niepokojące w opisanej sytuacji, to akcja z "obroną" męża przed teściem. W połączeniu z "brakiem kłopotów w małżenstwie" i reakcjami Autorki, wnioskuję, że mąż Autorki musi być jej bardzo uległy i być może stąd brak problemów. Nie wiem, jak dorosły facet miałby pozwalać na wpakowywanie się żony w relacje on-ojciec i potrzebować "odsieczy" Autorki.
      Wg mnie terapia i tyle.
      Ps. Sama mam ojca alkoholika, gdyby się spóźnił o godzinę na jakąś impreze, to bym powiedziała w żartach, że fajnie, że już wpadł, bo myślałam, że dziś gdzie indziej drinkuje;) Zresztą tak bym mogła powiedzieć do każdego, niezaleznie, czy pijącego, czy nie:) Wszystkie opisane "ograniczenia", jak w rozmowach, czy oczekiwaniach, to dla mnie ograniczenia w głowie Autorki.
      • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 14:17
        W "normalnej" rodzinie porozmawianie z matką o problemie, że chyba zaczęła nadużywać i czy nie trzeba pomocy byłoby dobrym pomysłem. Gdyby to była normalna rodzina z bliskością i szczerością w codziennym pakiecie. W rodzinie gdzie matka np z nimi mieszka i zaczyna się nakręcać spirala przemocy i innych zagrożeń wokoło jej picia -jak najbardziej zgłoszenie do KRPA można wdrażać by spokój w domu zapewnić. Jeśli autorka chce się bawić w matki nadzorczynię - to lepiej niech idzie "w sprawie matki" pogadać z fachowcem uzależnień - prawdopodobnie przy tej okazji mądry specjalista by ją samą skierował gdzie trzeba w jej własnej sprawie.

        W przypadku autorki głównym problemem są chyba jej własne głęboko zakopane a nieprzerobione emocje z całego życia i wzięcie sobie takiego a nie innego pana na męża jedynie te problemy umacnia. Obwinić zaś należy rodziców jednej i drugiej strony jako "źródło", no bo gdzieś ujście frustracji musi być.
        • paris-texas-warsaw Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:13
          Myślę, że jakby alkoholicy chcieli z rodzinami rozmawiać o tym, że są alkoholikami, to bardzo możliwe, że by tymi alkoholikami nie byli. Pewnie, że można powiedzieć, że się widzi, że ktoś pije i zaproponować leczenie. Ale przecież nie da się do kogoś przychodzić i mu psychoedukacji serwować. Podejrzewam, że taka osoba utnie rozmowę i tyle. Albo powie, że lubi się czasem napić, jak każdy zdrowy człowiek:) Ja widziałam taką osobę z dalekiej rodziny, o której chyba z kilka lat wcześniej niż to weszło w bardziej jawną fazę, mówiłam, że wg mnie to alkoholiczka. Ale to było takie mgliste nawet dla mnie, że ciężko to było nawet jakoś uzasadnić. W kontaktach bezpośrednich to w ogóle bym z tym nie wyjechała, bo by to było zupełnie od czapy, musiałabym jakaś chyba analizę przedstawiać, a w praktyce to mało wykonalne. Zwłaszcza jak się rzadko widuje, gada się przez telefon etc. Takie osoby własnie się tak jakos odetną, wykręcą kota ogonem, etc. Zresztą to są dorosłe osoby, więc naprawdę mało można i nie trzeba się tym dołować, chociaż ja też nad tym myslałam - i nic nie wymyśliłam konkretnego...
          • 1.kinia Re: Mama i teściowie dołują mój świat 30.03.16, 15:50
            Niestety w przypadku nałogów nic nie jest proste, jak ktoś będzie chciał pić to będzie pił. Choćby bliscy na uszach chodzili by inaczej było. Natomiast będąc w kręgu współuzależnionych to chyba najważniejsze jest umieć zabezpieczyć siebie przed potencjalnymi skutkami czyjegoś nałogu. Siebie także a może przede wszystkim w emocjach. Więc tutaj opis, że autorka wkurzona na kiepskich wg niej seniorów, robi urodziny dziecku, na okolicznośc których zaprasza tych dziadków których nie znosi, i wkurza się na nich jeszcze bardziej bo znowu dziadkowie nie są tacy jak by chciała - to prosty opis przenoszenia problemów i agresji na kolejne pokolenia. Współczuję temu 6 latkowi który zmuszony był siedzieć godzinę przy stole z matką wqu.wioną na spóźniającą się babcię, a później zamiast miłego zajadania tortu musiał patrzeć na ich skakanie sobie złośliwościami do oczu. Pewnie większości gościom ten tort w gardle stawał. I po co to było?
Pełna wersja