Problemy z doroślymi dziećmi

29.03.16, 08:54
Chcę się podzielić moim problemem. nie wiem już co rbić. Mam 56 lat ,mam 2 synów. Wychowałam wykształciłam i chłopcy ułożyli sobie życie. Starszy syn od dawna już za wszystko mnie krytykuje.Cokolwiek nie powiem, czy zrobie to nigdy nie mam racji. Tylko on. Każda nasza rozmowa kończyła się moim płaczem bo było mi przykro. Tak i nie raz nie dwa czegoś mu nie powiedziałam ze strachu że znowu będzie na mnie krzyczał. I tak nie przyznałam się że wzięłam kredyt. Dowiedział się i zrobił mi awanturę i kazał przyrzec że więcej nie wezmę . Zagroził, że jak go okłamię to stracę dzieci. Obiecałam. Jednak ja żyję tylko z renty inwalidzkiej mam 900 zł. Jest mi ciężko .I muszę czasem wziąć kredyt czy to żeby kupić coś do domu czy coś naprawić czy to nawet dla siebie, czy dla wnusi. Ale zawsze je spłacam i jest ok. I tak w lutym znowu wzięłam kredyt. I tak w święta syn napisał mi , że straciłam dzieci, że wszystko przegrałam, bo go skłamałam i znowu wzięłam kredyt. Kłamałam bo się bałam jego krzyku krytyki itd.
Jestem zdruzgotana . Wychowali się w domu trzypokoleniowej rodziny, gdzie był szacunek do rodziców . Normalny poprawny dom. A mnie potraktował jakbym popełniła największą zbrodnię. Czy naprawdę tak jest. Cierpię bo bardzo kocham swoje dzieci, ale czuję ból w sercu.
    • panizalewska Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 09:31
      Babciu Lidio, co do krytyki charakteru, to rozumiem Twój żal. Sporo rodzin niestety nie umie się dogadać, na linii rodzice i dorosłe dzieci często jest krytyka, czasem w obie strony, czasem w jedną. Nie mając relacji drugiej strony ciężko stwierdzić, czy uzasadniona. W tej kwestii, jeżeli chcecie poprawić Wasze stosunki, to możecie się wspólnie spotkać z psychologiem, mediatorem.

      Co do kłamstwa i kredytu - to są bardzo poważne sprawy. Jeżeli faktycznie masz przychód tylko 900 zł na miesiąc, to najpewniej stać Cię tylko na tzw "chwilówki", a to jest po prostu bardzo niebezpieczne. Nie wiem na ile jesteś zorientowana w przepisach, na ile dokładnie czytasz umowy, ale zasadniczo Providenty i tego typu "instytucje finansowe", to raczej się nie patyczkują, jeżeli chodzi o ściągalność długów i tu syn ma rację. Możesz na siebie ściągnąć łysych panów o szerokich karkach i może Ci się po prostu stać krzywda. Jesteś dorosła i powinnaś mieć tego świadomość. Przy powtórnym ostrzeżeniu ze strony syna - nie bardzo się dziwię, że zareagował tak ostro.

      ALE. Dlaczego żyjesz tylko na głodowej rencie? Czy synowie Ci nie pomagają finansowo? Czy opłacasz z tego mieszkanie, rachunki, jedzenie, leki? Czy synowie naprawdę zostawili Cię na pastwę losu z taką rentą? I jaki masz typ niepełnosprawności? Jest sporo chałupniczych robót sezonowych, którymi można BEZPIECZNIE dorobić. Są zakłady pracy, pracodawcy, którzy poszukują specjalnie osób niepełnosprawnych, przy udziale środków z PEFRONu. Jeżeli masz dwie sprawne ręce to świat rękodzieła stoi przed Tobą otworem. Jesteś jeszcze młoda, w wieku mojej mamy. Możesz jeszcze w życiu zdziałać dużo. Są darmowe kursy komputerowe, są różne inne inicjatywy dla osób niepełnosprawnych. Pytanie o rodzaj niepełnosprawności.

      Zawsze możesz też wystąpić o alimenty od synów, skoro renta starcza Ci tylko na przeżycie, ale nie na życie.
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:01
        Witam Jeśli chodzi o pierwszą kwestię , to jest niemożliwe bo syn nawet do mnie nie dzwoni , jedynie przesyłam maile które mnie powalają. A młodszy syn stwierdził że chyba nie zależy mu na kontaktach . I to młodszy syn namówił mnie abym to ja się odezwała do strszego syna i tak uczyniłam i skończyło się to tak jak pisałam.

        Tak rentę mam inwalidzką 1 gr osoba prawie niewidoma. Jest to 956 zł . Pracowałam przez 26 lat w tym wiele lat w szpitalu . Ale to były zawsze małe pieniądze. Teraz dochodzi choroba serca i ciężko z pracą , ewentualnie praca taka w domu przy komputerze i miałam taką w Mikrotechu ale się skończyła.
        Tak wiem co to są chwilówki i taką biorę w banku Ferratum .Ratuję się nią od dwóch lat.
        Sama sobie wszystko opłacam . Nikt mi nie pomaga. Młodszy syn i synowa dobrze zarabiają ale mają chore dziecko. Starszy syn ma jakieś szkolenia w Danii. Ja w sumie nie wiem jakie mają dochody , ale orientacyjnie to nie źle. Ale ja nikogo nie proszę o pomoc.
        Syn boi się że mu długi zostawię i kazał mi iść do notariusza i sporządzić dokument, ża za moje długi nie będzie odpowiadał.
        To tyle w tym temacie.

        • krokodil123 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:18
          Ja na twoim miejscu zamiast brać kredyty aby coś kupować wnuczce, to zaprosiłabym synów na poważną rozmową. Przedstawiłabym im ile mam renty+ile rachunków i poprosiłabym o określenie się jaka kwota co miesić mogą mnie wpierać. Nie oczekiwałabym duże kwoty, ale powiedzmy nawet sto złotych od każdego to są 200 więcej na miesiąc dla ciebie. Druga sprawa-jaki jest status mieszkania w którego mieszkasz. Czy jest twoje, czy powiedzmy możesz wynająć pokój komuś.
          Stanowczo odradzam kredyty-i tak spłacasz z procentem, lepiej nawet od dzieci pożyczyć przy nagłej potrzebie.

          Też mnie ciekawi co takiego mam kupić dla wnuczki, aby kredyty brać.
          • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:02
            Rozmów takich było już kilka i każda kończyła się tak samo. Młodszy syn nie zajmuje wogóle stanowiska, a teraz mi pożyczył 200 zł , ale za miesiąc musiałam oddać, bo mi napisał, że potrzebuje. Mieszkanie jest moje ale bardzo malutkie 35m. Nie chodzi mi o pieniądze, ja nie pożyczam notorycznie. Bieda uczy i umiem sobie radzić. Czasem tylko pożyczam. Najbardziej mnie boli, że jest to powód do tego że dziecko się ode mnie odwróciło , tak jakbym popełniła najgorszą zbrodnię.
            • ddd353 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:16
              Zwołaj rodzinną naradę i powiedz że nie dajesz rady finansowo i są dwie opcje: synowie dorzucają Ci co miesiąc kilkaset złotych albo bierzesz odwróconą hipotekę i sprzedajesz swoje mieszkanie w zamian za pieniądze co miesiąc. Porozumiewajcie się przede wszystkim bezpośrednio, a nie za pomocą maili.

              Przykro mi, że tak wam się układają stosunki. Tak czasem bywa, że dorosłe dzieci są największymi krytykami rodziców. Każda najmniejsza pierdoła urasta nagle do życiowego problemu i stanowi dobry pretekst do odcięcia się. A jak są jeszcze wnuki to wtedy całkowicie piłka jest po ich stronie, bo można je wydzielać i nimi grać.
        • salsa.lover Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 15:21
          babcialidia napisała:

          > Syn boi się że mu długi zostawię i kazał mi iść do notariusza i sporządzić do
          > kument, ża za moje długi nie będzie odpowiadał.
          > To tyle w tym temacie.
          >


          Aha, czyli syn krzyczy na Ciebie o kredyty, bo boi się o swój tyłek i że to on zostanie z długami i mieszkania po Tobie nie dostanie. Nieźle, tyle że syn chyba zapomina, że ma jednak wobec matki jakiś obowiązek. Jeśli żyjesz za 900zł miesięcznie to albo on ma obowiązek coś się dołożyć, albo Ty bierzesz kredyty, żeby przeżyć. To chyba proste - za coś żyć musisz.

          Uważam, że jeśli synowie nie pomagają Ci finansowo to nie mają żadnego prawa krytykować i krzyczeć na Ciebie za to, że bierzesz kredyty. To Twoje pieniądze, sama te kredyty spłacasz, i choć nie jest to idealne rozwiązanie to nic im do tego.
          Gdyby Ci pomagali finansowo i gdybyś Ty te pieniądze przepuszczała nie wiadomo na co, to owszem, mogliby mieć coś do powiedzenia.

          Przy następnej takiej awanturze postrasz ich alimentami, to może się opamiętają. Na starość, w chorobie dzieci mają obowiązek pomocy rodzicom, a nie straszenie rodziców!
    • ewelina.90 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 11:33
      Mało napisałaś o powodach tej krytyki. Bardzo rzuciło mi się w oczy,że bierzesz kredyt jak chcesz cos wnuczce kupić.
      Co innego wziąć kredyt na np pralke bo stara zdechła a co innego na nowy tv choć stary jest całkiem w porządku, ale się znudził. Oczywiście mając taki dochód jak Ty. Może syn widzi, że zagalopowałaś się z tymi kredytami?
      Choć odcięcie od wnukow to bardzo drastyczne rozwiązanie.
      Albo syn chce żebyś żyła wg jego widzimisie, albo widzi, że przesadzasz i chce jakoś Tobą potrząsnąć. Mało napisałaś.
      A co z drugim synem?
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:15
        Jeśli chodzi o krytykę to dotyczy ona bardzo wielu dziedzin. Moje zdanie na jakikolwiek temat jest zawsze niesłuszne. Praktycznie nigdy nie mam racji. No wiadomo kiedyś inaczej myślano jak to on mówi. To jest temat rzeka.
        Kredyty jaki biorę tomkwestia najwyżej do 1500 zł to maximum. A co do wnuczki to wzięłam krdyt jakieś 800 zł i część poszło na domowe rzeczy a wnuczce kupiłam 2 sukieneczki i kurteczkę. Jestem babcią i chcę czasem jej coś dać.
        Na pewno syn chce aby żyła według jego zasad i chciałby mieć nadzór nad wszystkim.
        To jest starszy syn kawaler mający partnerkę.
        Młodszy syn ma żonę i córeczkę. On jest miedzy mną a starszym synem . On jest spokojny ma z bratem dobre układy bo brat mu pomaga. Cieszę się że się zbliżyli do siebie bo nie mamy żadnej rodziny , niech bracia się trzymają razem. Ale młodszy syn jest zaaferowany żoną i córką , to jego najbliższa rodzina . Ale czasem zadzwoni, do mamy i spyta o zdrowie.
        • krokodil123 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:22
          A jak było z ich ojcem. Jak chłopaki były wychowywane przez ojca. Nic o tym nie piszesz.
          • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:34
            Jeśli chodzi ojca to odszedł od nas kiedy chłopcy mieli 2 i 4 lata. Wyjechał za granice. Byliśmy młodzi . Ja mieszkałam z dziadkami. Mieliśmy obowiązek opieki na dziadkami, dom duży ogród hodowla kwiatów i dzieci. To było dla mojego męża za wiele . Był naukowcem i ta codzienność go przerosła. W życiu można poświęcać się albo rodzinie albo nauce. Tak jak ksiądz może poświęcić się Bogu dlatego nie ma rodziny. Jak poświęcimy się wielu sprawom naraz to coś nam gdzieś nie wyjdzie. Mąż wybrał naukę.
            • krokodil123 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:49
              Czy to oznacza, że twój dziadek ich wychował, czy może miałaś innych partnerów. Chodzi mi o to aby poszukać przyczyny w ich zachowaniu teraz w przeszłości.

              Czy byliście kiedyś "oddzielna rodzina" tzn. czy byłaś sama, samodzielna z synami, sama zarabiałaś na życie, sama dbałaś o mieszkanie i rachunki, sama decydowałaś o wszystkim i byłaś głową rodziny.
              • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:10
                Oni wychowywali się w domu gdzie byłam ja i moi dziadkowie. Miałam partnera, ale po 7 latach umarł. Potem już tylko sama z nimi. Tak pracowałam w szpitalu płaca była niewielka , to dorabiałam gdzie tylko było można . Często na półtora etatu i jeszcze jakieś zlecenia chwilowe.
                To był naprawdę normalny choć skromny dom. Obaj skończyli studia . W czasie studiów pomagałam ale tylko tyle ile umiałam. Ale starszy syn jak poszedł na studia bardzo się zmienił.
                Jedyne co z przeszłości mi się nasuwa, to to że starszy syn miał przez jakiś czas kontakt z ojcem,potem ojciec go odrzucił i kontakt się skończył. I to napewno go zabolało.
            • panizalewska Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:56
              Ajjj, ja myślałam, że jak się z kimś bierze ślub i płodzi dzieci, to się wybiera rodzinę :( Przykro mi.
              No dobra, ale to dalej nie załatwia sprawy niebezpiecznych kredytów i syna odcinającego wnuki.

              Rozglądałaś się za pracą w swoim rejonie? A może jakiś asystent przy urzędzie dla osób niewidomych? Ja nie wiem, przepraszam, nie znam się. W Wawie była - może jest - super wystawa, niekoniecznie dla niewidomych, to jest chyba "niewidzialna wystawa"? i oprowadzają osoby niewidome właśnie - osoby widzące potykają się w egipskich ciemnościach. Może coś takiego? Szukałaś w Urzędzie Pracy? Jakiejś pomocy? Asystowanie na warsztatach ceramicznych, czy innego rękodzieła? Z młodzieżą, z dorosłymi? Możesz się popytać w swoim Domu Kultury, czy by nie chcieli stworzyć takiego stanowiska.

              Czy tracisz wzrok? Czy Twoja wada (?) postępuje?
        • panizalewska Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:47
          Bierzesz powiedzmy te 800 zł, a ile musisz oddać? I czy nie lepiej odłożyć po 10 zł miesięcznie na wnuczkę, niż brać chwilówkę?
          Moja mama nie ma takich problemów finansowych, ale o krytykowaniu to by mogła napisać myślę to samo, co Ty. A z mojej strony to wygląda tak, że matka ZAWSZE nieproszona wyrażała swoją opinię, najczęściej negatywną i najczęściej na tematy, na które po prostu nie musiałaby się odzywać. Ale wg niej cały świat by stracił, zawalił się i w ogóle, gdyby nie usłyszał jej opinii na jakiś temat. Np na ten, że źle kroję pomidory, albo jabłka źle trę do sałatki. Albo jak mi już coś kupuje, to wie lepiej, jaki kolor mi pasuje (oczywiście mając w nosie mój gust, karnację, figurę i po prostu moje prośby). Także wiesz, może Twój syn co innego słyszy, niż Ty mówisz, a może sama nie słyszysz JAK wyrażasz swoje opinie? Podpowiadam, że mnie matka doprowadzała do szału swoimi super-potrzebnymi opiniami. A raczej dołowała i podcinała skrzydła. Ja też się od niej odcięłam i odcięłam jej wnuki. Tak "grube" rzeczy nie dzieją się raczej bez bardzo ważnej przyczyny, mam wrażenie. Albo syn jest podły i wredny sam z siebie (wiem, że to się zdarza) albo macie coś grubo za uszami w rodzinie, że dzieją się takie rzeczy.
          • ddd353 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:25
            Nie każda sytuacja jest taka sama, nie wszyscy starzy rodzice są tacy jak Twoi. Moim zdaniem zostawianie matki samej z rentą inwalidzką, zakazem brania kredytu i żądaniem notarialnego zrzucenia odpowiedzialności za długi (swoją drogą głupi pomysł syna, albo jakaś manipulacja, wystarczy przecież odrzucić spadek po śmieci) to po prostu świństwo.
            Nawet jeśli ośmielała się krytykować sposób krojenia pomidora przez syna to nie zasłużyła na taki los.

            Chyba jest coś o czym nie wiemy, ale z drugiej strony na tym forum jakoś nigdy nie pada zdanie: a ciekawe jak to wygląda z drugiej strony. W wątkach dzieci odcinających siebie i wnuki od starych rodziców są tylko oklaski, tutaj mamy odwrotną sytuację i już jest szukanie co ona tam ma za uszami. Trochę to nie fair.
            • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:34
              Tak dawno temu jak wyjechali na studia zostałam sama , to wpadali na święta i trochę na wakacje. No młodszy częściej zaglądał do domu. A teraz kiedy mają swoje życie to już wcale czasu nie mają. Ja tęsknię. Ale tak młodszy często jeździ z synową do jej rodziców , no to nie może przyjechać A starszy to nie wiem , bo on to mnie pyta o wszystko ale sam o sobie to nie opowiada. Wiem tylko że ostatnio był w Danii na jakimś szkoleniu nic więcej.
              Wiem jak to wygląda na forum bo to tylko moja strona jest widoczna.
              Ale ja nie żalę się, chcę się tylko podzielić swoim cierpieniem, to będzie mi trochę lżej.
            • salsa.lover Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 15:31
              ddd353 zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. I naprawdę ogromnie dziwi mnie, że pierwsze co się tutaj rozpatruje to w jaki sposób babcialidia zawiniła sytuacji oraz krytykowanie ją za kredyty i proponowanie pójścia do pracy. Owszem, znamy wersję tylko jednej strony, ale litości, są jakieś granice. Tak, dużo mówimy tu o byciu asertywnym, dużo mówimy o odcinaniu się od toksycznych rodziców o prawie do własnego życia.
              Ale wrzeszczenie na prawie niewidomą matkę, która żyje z renty inwalidzkiej za to, że bierze kredyt na życie to dla mnie jakaś masakra, jeśli nie okrucieństwo.
              Nie wiemy naprawdę jaka była ta matka, ale jej synowie są teraz dorosłymi facetami. Zamiast krzyczeć na nią za kredyty, wystarczyłoby aby miesięcznie dorzucili się 100-200 zł do jej renty. Dla nich pewnie grosze, a dla niej całkiem sporo.

              Ja wiem, że większość z nas tutaj (i ja również) ma trudnych rodziców i czasem łatwo nie jest. Ale są chyba jakieś granice przyzwoitości...
          • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:25
            Bardzo dużo racji jest w tym co piszesz. Ja mam podobne doświadczenia z domu, z tym że moja mama do tego była potwornie apodyktyczna. Też doprowadzała mnie do szału do łez. Z tym że ja się nigdy nie odwróciłam od niej,jak miałam dość to zostawiałam ją w tych jej fanaberiach, a po kilku dniach zadzwoniłam i pytałam czy idziemy na lody. Ale to co ona potrafiła to trzeba mistrza.
            Inną sprawą jest to ,że ja należę do osób milczących. Obaj nie raz nie dwa robili to co mi się bardzo nie podobało, ale nie wtrącam się bo nie chcę aby widzieli we mnie wroga . To mnie nie raz boli jak łatwo wydają pieniądze duże , a mogliby mniejsze. Pieniądz łatwo im wpada i łatwo wydaje. Ale nie ośmieliłabym im się o tym powiedzieć to ich portfel a nie mój.
            Zresztą w ciągu roku to widzę ich może dwa trzy razy i to wszystko. Czasem myślę że jakbym umarła to nie wiedzieliby. Ja do mamy choć raz na tydzień zadzwoniłam, nawet jak byłam na nią zła. a ja mogę na telefon tylko patrzeć , czekać i łezki ocierać.
            • ddd353 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:33
              To weź do nich zadzwoń zamiast patrzeć na telefon i powiedz konkretnie czego potrzebujesz.

              Przypominasz mi moją mamę, też ma syna którego widzi dwa razy w roku, i to w dodatku przy akompaniamencie westchnień jego żony. Ja bym go już dawno przez łeb strzeliła, a ona tylko trwożliwie rozważa czym mu się naraziła.
            • 71tosia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 20:10
              powazny blad jaki robisz to wydaje ci sie ze jak nic nie bedziesz wymagac od dzieci to beda cie bardziej kochac i sznowac. Jest wrecz odwrotnie, zacznij szanowac wlasne potrzeby i wymagac od dzieci by szanowaly twoje. Dzieci maja obowiazki wobec rodzicow, powiedz wprost ze oczekujesz ze zadzwonia co najmniej raz w tygodniu, ze bedziesz widywac wnuki i w koncu ze oczekujesz od nich pomocy finansowej. Zwykle jest tak ze szanujemy bardziej ososby ktore szanuja siebie, a nie te ktore usuwaja nam pylki z pod nog.
              ps masz dopiero 56 lat, pracowac fizycznie nie mozesz ale przeciez masz jakies zainteresowania, jakis znajomych, poslugujesz sie nternetem? Zadzwon do zwiazku niewidomych, do MOPSU moze pomoga, moze ty komus pomozesz?
    • amb25 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 14:54
      Rozumiem cie, ze nie chcesz prosic o pieniadze wlasne dzieci.
      Ty jestes dorosla i nie masz obowiazku informowania ich o branych przez ciebie kredytach. Nie ich sprawa.
      Przychodzi mi na mysl, ze skoro oni tak sie zachowuja wobec Ciebie to z sufitu sie to nie wzielo. Czy moze nie bylo tak, ze chcialas im dac wszystko co moglas, zeby skompensowac brak ojca? Moze starsze dziecko ma do Ciebie o cos pretensje (to moze byc cos zupelnie absurdalnego np. z dziecinstwa itp itd).
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:38
        Jeśli ma pretensje o coś z dzieciństwa , to o tatusia , tak myślę , bo to zawsze faceci są mądrzejsi .
        A tat go nie chciał i on musiał być ze mną. Tak przypuszczam z perspektywy czasu.
    • marynica Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 15:16
      A może starszy syn "dba" o przyszły spadek po Tobie? Żeby to co w przyszłości odziedziczy było wolne od długów?
      Jeśli to tak, to owszem, poszłabym do notariusza, ale tylko po to, żeby go wykreślić z testamentu.
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 17:42
        Syn już mnie namawiał żebym sprzedała mieszkanie. A spytałam gdzie będę mieszkać, to mi powiedział, że u młodszego syna , czyli jego brata, bo mają dziecko to im pomogę.
        Ja się na to nie zgadzam . Młodzi powinni zawsze mieszkać osobno ,a nie z rodzicami . Każdy ma swoje przyzwyczajenia, a do tego starość jest różna . Nie chcę być ciężarem. Mam swoje małe i niech tak będzie. Syn jest o to też zły.
        • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 18:18
          Masz rację, ze nie sprzedajesz mieszkania. Syn ma rację, że boi się kredytów.
          Jednak co mnie uderza w Twoim poście - mam wrażenie, że pisze to bardzo stara kobieta, stojąca nad grobem, której już nic nie pozostało z życia, poza dorosłymi dziećmi. Rozumiem, że jesteś chora i nie możesz pracować - ale co ze znajomymi? Nie masz nikogo? Dlaczego syn zastanawia sie nad spadkiem po 56 letniej matce?
          Poza tym bardzo trudno jest jednoznacznie ocenić, po czyjej stronie jest racja, bo nie wiemy ani za co syn Cię krytykuje, ani jakie było jego dzieciństwo. Może ma podstawy, aby nie być specjalnie wylewny i może ma podstawy do krytyki? Może nie - ale to trudno ocenić.
          Problem w tym, ze ja przeczytałam tu wynurzenia kogoś starego, nie z mojego pokolenia. A jestem od Ciebie starsza...
          • ola_dom Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 19:35
            verdana napisała:

            > Problem w tym, ze ja przeczytałam tu wynurzenia kogoś starego, nie z mojego pokolenia.

            Właśnie Verdano - ja w trakcie wątku zupełnie zapomniałam, że autorka ma ledwie 54 lata... Brzmi jak kobieta od dawna na emeryturze.
            Nie wiem, może to inwalidztwo, może ciężka praca przez wiele lat. Ale mimo wszystko...
          • 71tosia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 19:53
            obojetnie po ktorej stronie jest racja w sprawie tych pozyczek to jednak zostawienie matki z renta 900 zl, matki o ktorej wiedza ze nie moze dorabiac, brak zainteresowania i pretensje ze sobie nie radzi chyba nie swiadczy dobrze o synach.
            Ja bym w trybie pilnym wezwala synow do domu 'musiscie przyjechac bo mam wam cos waznego do powiedzenia'. Do rozmowy bym sie powaznie przygotowala pokazala dochod, rachunki za meszkanie, za leki , po czym zapytala co proponuja w tej sytuacji? Niech sami znajda rozwiazanie. Jezeli nic nie wymysla to jednak rozwazylabym wystapienie o alimenty lub odwrocona hipoteka. Moze to ich otrzezwi?
            ps upominanie sie u matki, o ktorej syn wie ze sobie nie radzi o 200 zl - sorry ale rowniez mlodszy syn ma zerowe poczuciem empatii.
            • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 21:48
              A nie, nie obojętnie. Bo my absolutnie nie wiemy o co naprawdę syn ma precesje. Sporo kobiet nawet na tym forum czuje się tak bardzo skrzywdzona przez rodziców, ze wymaganie, aby dokładały im pieniędzy byłaby dla nich nie do przejścia. Syn może być albo skąpą świnią, albo skrzywdzonym dzieckiem - i tego nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć. Nic nie wiem też o zarobkach synów - może dla nich 200 zł to kompletnie nic, a może z trudem utrzymują dzieci, bo mają dwadzieścia parę lat i pierwszą umowę śmieciową po studiach - i nie dadzą matce 200 zł, bo im ledwo do pierwszego starczy.
              • ali_ali Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 22:03
                Skąd Twój syn wie,że wzięłaś kredyt? Przecież takie rzeczy są objęte tajemnicą. Chyba,że się go nie spłaca...
                • 71tosia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 22:17
                  albo jak sie powiedzialo komus o tej pozyczce a ten powtorzyl..
              • 71tosia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 22:15
                wiemy z wczesniejszych wpisow autorki, ze obaj synowie dobrze sobie radza finansowo. Sytuacja jest raczej typowa dla rodzicow, ktorzy zawsze stawiaja potrzeby dzieci wyzej niz swoje, takich co to nie dojedza byle dziecko mialo modny telefon. Synowie sie po prostu przyzwyczajli ze z potrzebami matki liczyc sie nie trzeba (ani emocjonalnymi ani finansowymi), bo nigdy mama tego, ze jest wazna ich nie nauczyla. Kontakty nie sa czeste bo synowie zajeci swoimi sprawami- mama zyje znaczy sie jakos sobie radzi wiec czuja sie zwolnieni z pytania o tak jak to radzenie wyglada. A matka zamiast wprost przedstawic swoja sytuacje dodatkowo stwarza iluzje ze 'sobie radzi' a pozyczki to taka fanaberia by wnusi kupic sukienke. Jezeli matka nie zacznie mowic wprost o swojej sytuacji i stawiac pewnych wymagan w relacjach z doroslymi dziecmi, to sytuacja sie nie zmieni.
                • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 10:28
                  Dla kogoś, kto ma 900 zł, "dobrze sobie radzą" może oznaczać naprawdę bardzo niewiele. Nie mówię, że synowie na pewno nie mają pieniędzy - pewnie mają. Ale znając sytuację wielu młodych ludzi nie byłabym taka pewna, czy każdy jest w stanie utrzymać rodzinę i pomagać matce.
                  • asia_i_p Re: Problemy z doroślymi dziećmi 08.04.16, 09:59
                    Pomoc w postaci pójścia z matką do MOPS-u i postarania się o dopłaty do mieszkania jest bezkosztowa. Ale to pewnie jest wstyd, chwilówki zagrożenie, a tego, że matka żyje za 900 zł na pierwszy rzut oka nie widać, więc może być.
              • amb25 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 10:21
                Albo moze byc rozpieszczonym egoista zapatrzonym w czubek wlasnego nosa. I do glowy moze mu nie przyjsc, ze te 900 zl to malo...
    • moim_zdaniem Re: Problemy z doroślymi dziećmi 29.03.16, 22:20
      Czytając Pani post potwierdza się to, o czym myslę od dawna. Dorosłe dzieci potrzebują silnego rodzica. Pani stawia się w sytuacji osoby bezradnej, poszkodowanej, oczekującej na ruch synów, dającej się szantażować. I oni to skrzętnie wykorzystują. Właśnie teraz, będąc matką dorosłych osób powinna Pani być stanowcza, silna i pewna siebie. Ma Pani 56 lat, pomimo choroby wiele może Pani jeszcze dobrego przeżyć. Trzeba uwierzyć w siebie i postawić wyraźne granice synom. Nie dzwonić, nie prosić się o kontakt, nie pytać ich o zdanie w kwestiach własnego życia!
      Kobieto, weź się w garść! Pani obawa, że straci Pani synów paraliżuje Panią i działa jak samospełniająca się przepowiednia. Oni i tak, nie mając do Pani szacunku, nie wesprą Pani na starość.
      Czas zacząć zachowywać się jak osoba dorosła, a nie stetryczała babulinka stojąca nad trumną, z głęboko posuniętą demencją.
      Te gorzkie słowa mają Panią wstrząsnąć, ale i otworzyć oczy. Pieniądze to nie wszystko. Ma ich Pani bardzo mało i normalnym jest, że ratuje się Pani chwilówkami. A tych dwóch dorosłych egoistów, zamiast spytać dlaczego, i pomóc - wydają nad Panią osąd.
      • krokodil123 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 10:24
        Zgadzam się z moim_zdaniem. Sama mam 2 dorosłych synów i nie wyobrażam takiej sytuacji, że ja nie szanuję swoich potrzeb i że wstydzie się, albo się boje lub cokolwiek nie mówić o tym otwarcie z nim, nie rozmawiamy o problemach i o sprawach życiowych ogólnie.

        Dlatego się pytałam kto i gdzie chłopaków wychowywał. Jeżeli autorka mieszkała najpierw u dziadków, próżnej u rodziców, to może całe życie była w roli "córki" czyli to starsi podejmowali za nią decyzje, ona się rodziców słuchała, był notorycznie "ustawiana". Jeżeli się na to dzieci napatrzali to teraz syn przejął role pradziadka i dziadka.
    • ortolann Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 08:58
      A jak Ci się żyje z synowymi? Ja jestem jedynaczką, moi rodzice nie wymagają na razie pomocy. Ale już moja teściowa - owszem. Dla mnie osobiście bardzo cenny w Twoim poście jest opis obrazu naszych stosunków z rodzicami widziane właśnie okiem rodzica. Ja z moją mamą nie byłabym w stanie mieszkać pod jednym dachem, bo zakończyłoby się to jakąś straszną kłótnią. Ona też zarzuca mi, że ją ciągle krytykuję i że robię to w sposób dla niej bardzo przykry. Muszę faktycznie się temu przyjrzeć, bo może jest gdzieś punkt, w którym rzeczywiście mocno przesadzam. Ale faktem jest też to, że ja się takiego rodzaju krytyki nauczyłam właśnie od mojej mamy. Nie będę się wdawać w szczegóły, nie jest to rodzic toksyczny, ale potrafi dać popalić tak mnie jak i mojemu ojcu.
      Zapytałam o te synowe na początku i teraz do tego wracam. Mój mąż bardzo dba o swoją matkę. To jest osoba na emeryturze, ma swoje oszczędności, ma swoje przywary, ale też wychowała trzech synów sama. Ich ojciec nie sprawdził się w roli ojca, opuścił rodzinę, sprowadził na nich wiele kłopotów. Bywa, że obraża się na któregoś z synów, bywa, że się nie odzywają do siebie przez jakiś czas. Bywało tak i w przypadku mojego męża. Jednak jakoś uporali się z tamtymi sprawami, ale nawet w trakcie ich sporu i oczywiście teraz mąż stara się zapewnić mamie opiekę, dba o nią. Także finansowo, np. przy okazji każdych odwiedzin (raz na dwa-trzy tygodnie oraz bezwzględnie każde święta) zabiera ją na większe zakupy, za które płaci. Dba o to, żeby miała lekarstwa, żeby się leczyła, żeby wypoczywała, żeby miał kto ją odwiedzić czy pomóc w razie potrzeby. Na początku sama namawiałam go do tego, podpowiadałam mu choćby pomysł z tymi zakupami, choć, oczywiście, nie przypisuję sobie żadnych zasług w tym względzie, ale kobieta jednak wiele może podpowiedzieć mężczyźnie, na wiele spraw może mu zwrócić uwagę. Chcę powiedzieć, że staram się uwzględniać potrzeby teściowej, staram się okazać mojemu mężowi, że ją szanuję, przede wszystkim ze względu na niego. Ona nie jest osobą łatwą w życiu, a i ja też nie jestem aniołem. Podziwiam jednak troskę męża o jego mamę. Jest naprawdę dobrym synem i to mi bardzo imponuje - to jest coś, czego mogę się od niego uczyć. Pytanie, jakie są Twoje synowe i jaka jesteś Ty względem nich?
      Akcja z tym notariuszem jest absolutnie karygodna i straszna dla matki. Jednak to wszystko ma gdzieś swoje korzenie, skądś się bierze. Pytanie, czy Ty wiesz skąd i czy jesteś w stanie skonfrontować się z odpowiedzią na takie pytanie.
    • 1.kinia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 30.03.16, 10:48
      Babciu, nie pracujesz więc masz sporo czasu. Zapisz się na terapię i przepracuj sobie swoje lęki i dziwną komunikację z synami z psychologiem. Bez tego chyba nie będziesz w stanie sensownie przeprowadzić rozmowy rodzinnej.

      I nie bierz chwilówek! bo wpadniesz w takie długi, że stracisz mieszkanie i dopiero będzie awantura w rodzinie..
      Nie wyrabiasz finansowo- to idź do MOPS by szukali dla ciebie alternatyw, poradzili prawnie, załatwili dodatki mieszkaniowe, obiady, itd itd.

      Ale nie bierz dziewczyno chwilówek! przecież na prowizje i odsetki złupią z ciebie tyle, że będziesz musiała za chwilę brać kolejne pożyczki i kolejne i kolejne..
      Nie dziwię się, że synowie się boją twoich pożyczek, bo za chwilę, możesz wylądować z długami, bez mieszkania, na ich utrzymaniu, a może im samym się powodzi kiepsko i zwyczajnie nie mają siły ciebie już teraz nieść na swoich plecach.
      Jesteś osobą młodą. Nie myśl tylko o tym czemu synowie się tobą nie "zajmują" ale o tym, że jeszcze możesz z kimś być, mieć związek i w tym kierunku szukaj.
      Bardzo często osoby które się same opiekowały swoimi seniorami(ty mieszkając u dziadków) uważają że psim obowiązkiem ich własnych dzieci jest robić za służbę dla rodziców i już w młodym wieku oczekują by to dzieci organizowały im życie i dbały o samopoczucie... Przestrzegam przed takim "zawiśnięciem" i parentyfikacją, bo o ile w chorobie trzeba sobie pomagać, to wymuszanie na dzieciach by robiły za rodzica swojego młodego rodzica będzie skutkować tylko niechęcią do tego rodzica.

      Jeszcze raz napiszę - nie bierz chwilówek.
      Jesteś "prawie niewidoma" - mogą ci podsunąć do podpisania wszystko, możesz jutro wylądować pod mostem, uważaj co robisz!
      I zmień nick ! masz 54 lata a zachowujesz się jakbyś miała 84 lata..
      Gdzie zgubiłaś swoje 30 lat?? Odzyskaj je. To i relacje z synami się zmienią.
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 11:01
        Zacznę chyba od tego, że ja nie chcę aby synowie się mną zajmowali. Absolutnie, jedynie jest mi przykro że syn nie utrzymuje ze mną kontaktu, że nie zadzwoni, lub nie napisze. A już na pewno nie chcę być im ciężarem aby mieli nieść na plecach mnie i moje problemy. Mają dużo lepiej niż ja i dobrze . W sumie 3 do 5 tyś na miesiąc to chyba jest w miarę normalnie. Jest ok.
        Ja nie mam obecnie chwilówki ostatnią brałam na dopłatę za ogrzewanie ale już spłaciłam i mam konto czyste. a od dwóch dni po pół rocznym szukaniu pracy mam umowę o pracę i jestem spokojna i zadowolona.
        • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 14:38
          3-5 tysiące na rodzinę? Trzy tysiące na trzyosobową rodzinę to nie jest dużo wiecej niż 900 zł na jedną osobę.
    • antypomidorowa Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 09:10
      Co do chwilówek to zgadzam się z Twoim synem w 1000%. Moi zdaniem, ludzi, kórzy biorą chwilówki, powinno się tłuc po durnym łbie tak długo, aż im się wybije z głowy te idiotyczne pomysły (to przenośnia, jakby ktoś nie zrozumiał). Biorąc chwilówkę spłacasz około 2 razy więcej niż wzięłaś, więć jeśli stać Cię na spłacanie lichwiarskich rat, to tym bardziej stać Cię, żeby taką kwotę odłożyć. Koniec, kropka.
      • amb25 Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 11:50
        A jak on ma przezyc za 900 zl???
        • ola_dom Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 11:52
          amb25 napisała:

          > A jak on ma przezyc za 900 zl???

          To jest osobna sprawa, jednak żeby spłacić chwilówkę, SKĄDŚ musi wziąć na spłatę lichwiarskich odsetek. Czyli pewnie z tych 900 zł.
          I też nie wiem, jak.
          • 1.kinia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 12:21
            Różnie bywa, moja ciocia staruszka ma emerytury ok 1300zł i spokojnie miesiąc w miesiąc odkłada po ok 500zł. Z tym, że mieszka w domu własnościowym, więc opłaca media ale bez czynszu, więc ma "taniej" o jakieś 200-300zł jeśli nie robi remontów. W życiu kredytów nie brała.
            A już pomysł babci, żeby brać CHWILÓWKĘ na kupienie ubranek wnukom jest kuriozalny... Babcia jest na prostej drodze do zadłużenia się po uszy i utraty nad tym kontroli. Odsetki i dodatkowe opłaty przy takich pożyczkach są takie, że nie dziwię się, że babci na nic nie stać jeśli woli wydawać kasę na lichwiarzy.


        • antypomidorowa Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 14:44
          Twierdzi, że te chwilówki spłaca, więc na ratę ma. Skoro ma na ratę to zamiast sie zadłużać co chwila, niech odkłada sobie tyle ile płaci rat.

          Co do kwestii: "jak zyć?", mając synów, którzy bardziej niż o to czy matka ma co jeść, troszczą się o to, czy nie odziedziczą złego spadku, zadbałabym o to, żeby nie mieli żadnych problemów ze spadkiem i skorzystalabym z hipoteki odwórconej na mieszkanie, gdyby nie to, że w Polsce to martwe przepisy :(
          • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 31.03.16, 17:25
            I tu jest fundamentalny problem, bo jesli ma kasę na spłacanie chwilówek ( w wysokości dwumiesięcznej renty) to miałaby kasę na oszczędzanie. Coś to mało wiarygodne.
          • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 10:52
            Co do hipoteki odwróconej już o tym myślałam ale naczytałam się tyle o oszustwach w tej kwestii, że na razie się wstrzymam . No i na 64 CV wysłane , od poniedziałku mam umowę o pracę , praca przy komputerze, ale musiałam jechać aż do Warszawy. Ale mam i tą radością się dzielę.
            • panizalewska Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 18:50
              Super! Gratulacje! :)
              Z jednej strony - dobrze się nauczyć prosić o pomoc. "System" jest właśnie od tego, jest dla Ciebie i Tobie podobnych ludzi, żeby nie spotkali się ze smutnymi panami o szerokich karkach odbierających ratę. Z drugiej strony - dalej nie rozumiem syna, czemu zrobił akcję "straciłaś dzieci / wnuki" itp. Z trzeciej strony - 3-5 tysi na rodzinę, to generalnie mało. Biorąc pod uwagę wszystkie opłaty stałe, a nie wakacje na Fiji. Tu rozumiem panikę syna, bo też nie urodzą kasy, jak się mafia stawi pod drzwiami i robi się NAPRAWDĘ niebezpiecznie
    • asia_i_p Re: Problemy z doroślymi dziećmi 08.04.16, 09:50
      Co do syna - na taki typ nie działa płacz z przykrości. Nie stawiaj się w pozycji dziecka kłamiąc ze strachu, płacząc. Zaciśnij zęby i twardym tekstem "Możemy pogadać o moich finansach, ale ty synku nie histeryzuj, nie odstawiaj telenoweli brazylijskiej "Straciłaś dzieci", a przede wszystkim nie wrzeszcz na mnie". Nie sądzę, żeby Twój syn Cię nie kochał, ale to ten typ, że z szacunkiem odnosi się tylko do silnych. Chwilówki go wkurzają z obawy o jego pieniądze, ale też myślę, że dlatego, że jawnie dowodzą, że potrzebujesz pomocy, której Ci nie udziela, ma wyrzuty sumienia, stąd agresja.

      Co do finansów - synowie powinni Ci pomagać. Przy takich dochodach, braku możliwości dorobienia z Twojej strony mają taki obowiązek, nie tylko moralny, ale i prawny. Jeżeli ich nie stać, to powinni Ci przynajmniej pomóc zorganizować dopłaty z MOPS-u do mieszkania, celówki na leki, itd. To takim ludziom jak Ty państwo ma pomagać, przepracowałaś pół życia, nie przestałaś pracować, żeby poczytać książki, tylko dlatego, że nie mogłaś. Należy Ci się pomoc, i od państwa, i od synów, to nie jest żadna łaska, to jest Twoje prawo.
      • verdana Re: Problemy z doroślymi dziećmi 08.04.16, 10:39
        Tylko najpierw musisz powiedzieć otwartym tekstem, ze pomoc Ci jest potrzebna i jaka pomoc. Bo synowie mogą sadzić, że niestara wcale matka może spokojnie załatwić swoje urzędowe sprawy sama. O ile rozumiem, jesteś życiowo samodzielna - nie wiem jak z wychodzeniem z domu, zakupami, urzędami własnie. Ale synowie mogą naprawdę uznać, że skoro sobie dobrze radzisz w domu, a nie ukrywajmy - nie jesteś stara, tylko w średnim wieku - nie potrzebujesz ich pomocy. Trzeba zatem powiedzieć, że nie jesteś już na siłach sama sobie radzić.
        • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 10:43
          , a.... bo byłam w Warszawie w nie pisałam wcześniej prawie pracy i mam pracę z której się bardzo cieszę. Jest to praca którą będę wykonywać w domu przy komputerze.
          Nawiązując do tekstu , tak może moim błędem jest to że nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc. Jestem prawie niewidoma i mam inne schorzenia ale jestem zaradna. Może to i moja wina bo zawsze mówiłam, że choć jestem niepełnosprawna to jednak sprawna.
      • babcialidia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 10:47
        , a.... byłam w Warszawie w nie pisałam wcześniej prawie pracy i mam pracę z której się bardzo cieszę. Jest to praca którą będę wykonywać w domu przy komputerze.
        Nawiązując do tekstu , tak może moim błędem jest to że nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc. Jestem prawie niewidoma i mam inne schorzenia ale jestem zaradna. Może to i moja wina bo zawsze mówiłam, że choć jestem niepełnosprawna to jednak sprawna.
        A co do pracy to pracowałam 26 lat i to jako osoba niepełnosprawna i cieszę się że znowu mam pracę.Pewnie szkoda że w domu a nie inaczej ale ok.
        • 71tosia Re: Problemy z doroślymi dziećmi 13.04.16, 19:24
          ciesze sie i trzymam kciuki za prace! Mam nadzieje ze majac troche luzu finansowego odzyjesz, postaraj sie zrobic sobie jakas przyjemnosc po pierwszej wyplacie, pomysl o sobie jako o wciaz mlodej osobie ktora moze spotkac jeszcze cos przyjemnego w zyciu.
    • sonia_siemionowna Re: Problemy z doroślymi dziećmi 08.04.16, 23:38
      Ciekawe, ze syn zamiast Cie wspomoc finansowo jeszcze kopie lezacego.... Nie wiem, co napisac, jak dla mnie obrzydliwe zachowanie.

      Inna sprawa, ze wysokosci zasilkow w Polsce tez sa obrzydliwe.
Pełna wersja