"Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem

25.04.16, 19:18
Może duchowe to złe określenie, raczej chodzi mi o takie rozmowy prowadzone we własnej głowie, wyobraźni. Miałam dziś taką. Wywołał ja impuls - kłopoty z bratem. Więc temat ojca powrócił.
Idąc dziś do pracy ( na piechotę - ciekawe dlaczego akurat taką opcję wybrałam) toczyłam burzliwą dyskusję z ojcem. W mojej wyobraźni szedł obok mnie a ja go "przekonywałam" jakim paskudnym był i jest ojcem. Dla mnie, dla mego brata. W pewnej chwili , nie mogąc wyrzucić z głowy tego "dialogu" musiałam dosłownie tupnąć noga i powiedzieć głośno "dość". Po co to robię? Po co chcę udowodnić sobie(?) że mam rację czując żal do ojca? Po co próbuje przekonać o tym samą siebie jakbym to ja to negowała?
W rzeczywistości nie utrzymuje relacji z ojcem. On gdzieś tam funkcjonuje. Jest. Telefonów od niego nie odbieram. Taką podjełam decyzję i się jej trzymam, bo kontakty z nim są cholernie raniące.
Nie wiem czy takie " duchowe "rozmowy są dobre dla mnie, czemu służą, bo ukojenia nie przynosza raczej rozdrapują stare żale.
Nie wiem czy ktoś z was też tak ma, czy można kiedyś przestać?
    • koronka2012 Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 25.04.16, 20:37
      Można przestać, ja to miałam w innych okolicznościach (rozstanie), to był sposób odreagowania konkretnej sytuacji - emocje, analiza słów, zachowań - budziłam się w nocy kończąc w myślach jakąś wypowiedź. Trudno nad tym zapanować siłą woli, ale z czasem się poprawiło. Na początku brałam w takich momentach coś na uspokojenie/sen, żeby przetrwać moment kryzysu. Potem starałam się oderwać myśli od "impulsu" - zająć czas czymś innym, iść do kina, przekierować myślenia na inne obszary. Trenowałam też odcinanie od źródła - zapowiedziałam znajomym, ze nie chcę rozmawiać na te tematy, i nie chcę pytań "co słychać z...", bo nie zamierzam wracać do tego myślami.
    • differentview Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 25.04.16, 21:12
      mialam kiedys bardzo trudny okres w zyciu i gdy bylam sama w domu analizowalm moja trudna sytuacje i duzo trudnych emocji z nia zwiazanych i czulam, ze zalewa mnie na zmiane wscieklosc i bezradnosc, potrafilam wtedy chodzic po mieszkaniu w ta i z powrotem, mowic do siebie, walic z calej sily drzwiami albo rzucic sie na lozko z placzem; troche to trwalo- potem zaczelo sie zmniejszac i zupelnie ustapilo; wiec takie wewnetrzne rozmowy sa moim zdaniem bardzo dobra terapia tylko trzeba uwazac zeby nikt nas wtedy nie ogladal bo jak zaczniesz na ulicy tupac i wygrazac wyimaginowanej osobie to moga Cie niechcacy odwiezc do psychiatryka;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 26.04.16, 01:24
      To popularne i normalne zjawisko. Daje poczucie kontroli nad sytuacją, w tym wypadku interpersonalną, nad która się tej kontroli nie ma . Nie może Pani porozmawiać z ojcem, skoro nie utrzymuje Pani z nim kontaktów. Ale wygarnąć mu warto. Więc robi to Pani w myślach: formuje argumenty, krzyczy, ma rację, wygrywa polemikę, może wreszcie coś powiedzieć.
      Taka "rozmowa" oczyszcza, daje poczucie mocy, którego realnie nie ma. Więc działa dobrze. i spełnia swoje zadanie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • 1.kinia Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 10:48
        A coś więcej można na ten temat?
        Mam w rodzinie taką osobę, która od zawsze (a jest już niemłoda) toczy z sobą takie głośne rozmowy, cokolwiek się zdarzy w ciągu dnia nowego, co jej się nie spodoba, z czymś co ktoś powiedział się nie do końca zgadza, ktoś zadzwoni i powie do niej nie takim tonem jak by chciała.. to zaczyna to "przeżywać" , chodzi po domu i gada sama do siebie, nakręca się coraz bardziej, albo wieczorem przed snem zasiada w sypialni i zaczyna, śmieje się tocząc te klaustrofobiczne rozmowy, albo kłóci z kimś wyimaginowanym, przypomina sobie jakieś sprawy sprzed lat i głośno sączy jad, albo pokrzykuje agresywnymi tekstami do tego potencjalnego rozmówcy z którym się 20 lat wcześniej rzeczywiście kłóciła, wywala w tych słowach tyle złości że słuchając z boku to jest straszne. Czasem mam wrażenie, że ona woli gadać sama ze sobą niż z domownikami, oni dla niej nie są aż tacy ciekawi, a jeśli już wyciąga od innych jakie informacje to później z wielkim zaangażowaniem wymyśla tego różne wersje i "przeżywa" historie w tych pełnych złości rozmowach z wyobrażonym rozmówcą.
        Wielokrotnie zwracałam uwagę, żeby te "jazdy" brzmią psychiatrycznie, żeby coś brała na uspokojenie, próbowała się opanować; ale ona wtedy się oburza, że przecież ona to "tylko sobie układa przemówienie"..
        Czy to nie jest jakies zaburzenie neurotyczne które jednak trzeba leczyć?
        Bo ja rozumiem, że ktoś ma cięższy czas i wtedy coś takiego działa jak swoista autoterapia, ale ta osoba takie zachowania gadania samej do siebie i toczenia awanturniczych dysput w samej sobie - ma od 40 albo i więcej lat...
        • ola_dom Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 11:45
          1.kinia napisał(a):

          > A coś więcej można na ten temat?
          > Mam w rodzinie taką osobę, która od zawsze (a jest już niemłoda) toczy z sobą takie głośne rozmowy

          Ale to jest chyba trochę inny przypadek...
          Wprawdzie iziula wspomniała, że zdarza się, że aż musi tupnąć, albo głośno powiedzieć "dość", jednak cała rozmowa toczy się w głowie. Mam identycznie, ale w życiu nie prowadzę tych "rozmów" na głos, nawet w domu. One się same toczą w mojej głowie, międlą, męczą mnie - nie lubię ich. Nie wiem, czy to oczyszczające, nie jestem pewna, czy do czegoś mnie przygotowują - zresztą iziuli też nie, bo przecież z ojcem tej rozmowy potem nie przeprowadzi na żywo.
          Nie wątpię, że dla niektórych mogą być dobre, pomocne i oczyszczające. Mnie takie międlenie męczy, bo wolałabym nie zajmować głowy tematem, który jest trudny, a taka "rozmowa" w moim odczuciu niczego nie załatwia.
          I na pewno nie jest to "przygotowywaniem przemowy", w żadnym razie. Owszem - zdarza mi się w takich sytuacjach wpaść na jakiś dobry argument, to prawda. Jednak najczęściej już po fakcie :)
          • 1.kinia Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 11:58
            Ja też miewam takie swoje przemyślenia w głowie, jeśli mam jakiś trudny temat to jak porozważam różne wersje, czasem w nerwach różne nieadekwatne do sytuacji myśli się rodzą lub jakieś rozżalenie które w ten sposób zwizualizowane uzyskuje kształt i formę i łatwiej zobaczyć, czy ciągnięcie tematu w rzeczywistości ma sens czy nie ma. Więc takie sporadyczne sytuacje uważam za jak najbardziej pasujące do wypowiedzi p.Agnieszki, tym bardziej, jeśli kończy się konkretnym wnioskiem i oczyszczeniem emocji. Natomiast ta osoba ma coś takiego bardzo podobnego, ale rozbuchane do potęgi n-tej, jakby to wewnętrzne międlenie i w kółko w ten sposób przeżywanie emocji zdominowało jej faktyczne życie, nie kończy się też jakimś odcięciem i wygaszeniem tematu, ale ciągle nawraca.
          • differentview Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 13:57
            ola_dom napisała:

            > Mnie takie międlenie męczy, bo wolałabym nie zajmować głowy tematem, który jest trudny,
            > a taka "rozmowa" w moim odczuciu niczego nie załatwia.

            coz, nie załatwia jesli jest tylko miedleniem w kolko tego samego; ja mysle, ze chodzi po prostu o skonfrontowanie sie z trudnymi emocjami w pewnym komforcie, ktory daje to, ze jest sie sam na sam ze soba, nikt nie ocenia, nie przerywa, mozna poczuc wszystkie emocje, ktore przeciez i tak sa tylko wtedy wychodza po prostu na wierzch; a ze trzeba przezyc trudne emocje, zrozumiec je- to chyba oczywiste; chyba, ze ktos woli sie odciac, wyprzec, udawac, ze ich nie ma- wtedy po co sobie glowe zajmowac trudnymi sprawami
            • ola_dom Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 14:06
              differentview napisała:

              > coz, nie załatwia jesli jest tylko miedleniem w kolko tego samego; ja mysle, ze
              > chodzi po prostu o skonfrontowanie sie z trudnymi emocjami w pewnym komforcie,
              > ktory daje to, ze jest sie sam na sam ze soba, nikt nie ocenia, nie przerywa,

              Ale to jest trochę inny proces - emocje to emocje, to co innego, a takie niekończące się rozmowy w głowie to też co innego. I one "same" się międlą, to nie jest kwestia wyboru, to są po prostu natrętne myśli, których trudno się pozbyć, dlatego za nimi nie przepadam.
      • ada1214 Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 11:35
        Ciekawa wypowiedz Pani Agnieszko.
        Ja rowniez niekiedy tocze takie wewnetrzne rozmowy, ale nie zamiast kontaktu z kims, tylko przed takim kontaktem. Tak jakbym trenowala przed wystepem na scenie, choc nie jest to dzialanie celowe i planowane tylko spontaniczne. Przypadki takie zdarzaja mi sie, kiedy wiem, lub spodziewam sie, ze rozmowa bedzie trudna, np. z pracodawca, czy mezem podczas kryzysu. Nie zawsze tak mialam- to sie pojawilo ok. roku, dwoch temu. Czy to oznacza, ze spodziewajac sie konfrontacji wyczuwam, ze moja pozycja jest slaba i dlatego czuje przymus "trenowania"?
        • edw-ina Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 11:48
          Ależ takie "trenowanie" nie koniecznie ma coś wspólnego ze słabszą pozycją, tylko właśnie z racjonalnym sformułowaniem argumentów, przeanalizowaniem sytuacji. Mi się zdarza dość często, kiedy właśnie muszę coś sobie przemyśleć. Czasami w myślach rozmawiam z kimś znajomym, kogo sposób myślenia cenię i tak sobie coś z tą osobą rozkminiam.
          • ada1214 Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzic 26.04.16, 13:06
            Ale ja mowie na glos. W myslach to nie to samo, bo mysli szybko sie rozmywaja, zbaczaja z tematu. Dopiero wypowiedziane na glos nabieraja mocy- bo nawet barwa glosu ma wplyw na odbior u potencjalnego sluchacza.
            Ja oczywiscie wiem, ze przygotowanie sie do (trudnej) rozmowy jest zupelnie racjonalne. Ale u mnie to ma postac raczej impulsu, przymusu, zamiast musze to przemyslec i usystematyzowac argumenty. . No i nie zawsze tak mialam.
    • iziula1 Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 26.04.16, 18:46
      P. Agnieszka ma trochę racji,że takie wewnętrzne rozmowy dają mi kontrolę nad jej przebiegiem. Odpada element wściekłego słownego ataku przez zaciśnięte zęby wobec którego jestem sparaliżowana.
      Więc moge sobie układac argumenty, słowa, być mądra, elekwentna, uszczypliwa, cyniczna, zgryźliwa i błyskotliwa ;). Nie mówie na głos, to monolog w głowie.
      Czasem w ten sposób przeżywam inne trudne sytuacje z życia czy to zawodowego czy osobistego ale nie angażują one mnie aż tak głeboko. Rozmowy z ojcem są mega trudne. Nie do zniesienia. Nie do udźwignięcia.
      Nie mam na nie ochoty, nie odczuwam potrzeby. Odeszła mi chęć "przekonania " ojca że jego poglądy wobec mnie są nieprawdziwe. Nie zależy mi już na tym, co o mnie myśli.

      Trochę pocieszyłam się,że i Wy takie rozmowy odbywacie. Czyli wszystko jest w normie.
      • differentview Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 27.04.16, 07:05
        iziula1 napisała:

        > Rozmowy z ojcem są mega
        > trudne. Nie do zniesienia. Nie do udźwignięcia.
        > Nie mam na nie ochoty, nie odczuwam potrzeby. Odeszła mi chęć "przekonania " oj
        > ca że jego poglądy wobec mnie są nieprawdziwe. Nie zależy mi już na tym, co o m
        > nie myśli.

        Mysle, ze skoro prowadzisz w swojej glowie takie rozmowy to tak do konca Ci ta chec nie odeszla. Nadal na cos liczysz z jego strony- ze przyzna sie do bledu, ze przeprosi Cie za to jak niesprawiedliwie Cie ocenial itd. Te rozmowy w realu sa " nie do udzwigniecia" bo jednak okazuje sie, ze natrafiasz na mur i agresje. Sprobuj przezyc w swojej wyobrazni to rozczarownie i bol z tym zwiazany do konca- byc moze paradoksalnie Cie to wyzwoli. Dopoki prowadzisz z nim w wyobrazni polemike, slowne potyczki, do czegos chcesz przekonac- podtrzymujesz swoje zludzenia, ze to jest mozliwe- ze niby jak wymyslisz super celna i trafna riposte- to on powie- ech, jaki bylem glupi, masz racje coreczko- serio na to liczysz? Zrob eksperyment i uznaj, ze na nic z jego strony nigdy nie mozesz i nie bedziesz mogla liczyc, byl, jest i bedzie agresywny, bezrefleksyjny, niesprawiedliwy. Z moich doswiadczen takie zobaczenie rzeczywistosci bez oszukiwania sie i ludzenia- wyzwala.
        • paris-texas-warsaw Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 29.04.16, 00:02
          Iziula, jeśli temat Cię interesuje, to możesz sobie poczytać o koncepcjach "ja dialektycznego" (a zaczęło się od Dostojewskiego, bo od kogo innego;)) albo wewnętrznych dialogach. Kilka osób w Polsce się w tym specjalizuje i nawet w necie znajdziesz sporo informacji (w tym klasyfikacje takich dialogów, albo to, jakie rodzaje dialogów świadczą o zdrowiu, jakie mniej, jakie maja funkcje, etc.).
          Wg mnie ciekawy jest pomysł Diff.
          • paris-texas-warsaw Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 29.04.16, 00:03
            "ja DIALOGOWE", nie takie od marksizmu:)))
            • paris-texas-warsaw Re: "Duchowe" rozmowy z toksycznym rodzicem 29.04.16, 00:14
              bazhum.muzhp.pl/media//files/Chowanna/Chowanna-r2012-tTom_specjalny/Chowanna-r2012-tTom_specjalny-s47-65/Chowanna-r2012-tTom_specjalny-s47-65.pdf
              Tu ciekawie opisane dialogi adaptacyjne/nieadaptacyjne (s. 60). Pomysł Diff to takie własnie przekształcenie w dopuszczenie wielu punktów widzenia.
Pełna wersja