Przychodzi baba do terapeuty ......

02.05.16, 15:14
Juz raz poruszałam temat wyboru i doboru terapii ale zapytam jeszcze raz w osobnym wątku.

Jak mam wybrać terapeutę ? Na jakiej podstawie ? Gdzie szukać ?

Mieszkam za granica a tutaj jest niewielu psychologów i psychoterapeutów, lekarz psychiatra jest jednocześnie psychoterapeuta i myśle ze to źle. Ja w każdym razie mam złe doświadczenia jesli chodzi o terapie tzn mnie nic nie dała.

Jeszcze przed wyjazdem z Polski chodziłam do psychiatry w Warszawie ( do jednej z ówczesnych sław psychiatrycznych, lekarki specjalizującej sie w depresji ). Doświadczałam potwornej przemocy i agresji ze strony meza i teściów ale ona nawet jednym słowem nie wspomniała ze to przemoc i ze to naturalne ze jestem ciagle smutna, płacze i nie mogę spać. Czym jest mężowska przemoc nie musze wyjaśniać - na tym forum wszyscy to wiedza. Przepisała mi leki po których sie jeszcze gorzej czułam a sama terapia wygladała tak ze pani siedziała i NIC nie mówiła a gdy opowiadałam o moim domu rodzinnym to sie uśmiechała pobłażliwie.
Dzis rozumiem mechanizmy przemocy. Po wielu lekturach ( w tym i tego forum ) zrozumiałam ze doświadczałam w domu skrajnej przemocy ( bicie pasem, skakanka , okładanie pięściami, upokarzanie i wulgarne wyzwiska były na porzadku dziennym) wiec wyzwiska i nierealne zadania mojego meza były dla mnie chlebem powszednim. Na obelgi i poniżające traktowanie ze strony jego rodziny zasługiwałam - bo byłam za mało serdeczna i za mało sie starałam. A jesli mnie zmieszali z błotem to powinnam przebaczyć - bo dobrzy ludzie przebaczaja. A po takim dziecinstwie jakie miałam nie przyszło mi do głowy ze mi sie należy szacunek a rola meza jest wspieranie zony.
Tutaj za granica chodziłam do psychologa i współpraca z nim była moim zdaniem udana, to były miłe i inteligentne rozmowy dotyczące głownie mojego meza. Ale z jego strony rownież nie padło nigdy " to nie pani jest winna, to nie pani jest za brzydka, za gruba, za głupia i za leniwa tylko to pani maz stosuje przemoc i jest agresywny ". Tak wiec było miło i sympatycznie ale to nic nie dało. Ten psycholog zmienił miejsce pracy, po nim przyszedł inny, mlody Niemiec, bardzo konkretny gość. Ten jako jedyny mi pomógł - nie dawał gotowych rozwiązań ale stawiał pytania tak ze odpowiedz była oczywista. Niestety tez zmienił prace.
W ciagu ostatnich 3 lat znowu byłam u dwóch kolejnych psychiatrów. W przypadku jednego z nich zajęło mi rok zeby mu wytłumaczyć typowo polskie pojmowanie rodziny, to ze rodzina jest święta, ze matka jest święta ( tzn jest święta krowa ),ze starszym sie należy szacunek. Zrozumiał ale nic mi nie poradził. Sam stwierdził ze terapia u niego przez rok nic mi nie dała. Poszłam do kolejnego specjalisty - kobiety z Europy wschodniej. Nawet nie chce mi sie opisywać jak to wyglądało.

Moze ja mam fałszywe lub wygórowane oczekiwania wobec terapii ? A moze jest tak jak kiedyś opisała to Sorvina : " Zauważyłam (też na sobie), że osoby, które mają zerowe, a wręcz ujemne poczucie własnej wartości, nie zawsze reagują na różne terapeutyczne techniki jego podniesienia, bo one zakładają, że jakieś tam bazową świadomość własnej godności się ma. A czasem nawet tego brak, koncepcja - mam wartość, jakieś prawa, moje potrzeby są ważne to jakaś abstrakcja, nie ma się też ŻADNYCH nawyków by się dobrze traktować, o siebie dbać, trzeba się wszystkiego uczyć od zera. "

A co Wam daje psychoterapia ? Jak ta terapia wyglada ?




    • mmkaa1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 21:13
      Ja zaczynalam od grupy 12 krokow. Tam dostalam wspolczucie i sama sie wspolczucia dla innych i siebie uczylam. Tam siebie pokochalam. Uczylam dbac o siebie i swoje potrzeby. Taka "terapia" nic nie kosztuje, tylko trzeba znalezc wlasciwa dla siebie grupe. W moim przypadku byl to Al Anon, potem AA i DDA/DDD. To dziala. Warto.
    • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 22:04
      Fusun a możesz napisać co jest Twoim największym problemem, z czym sobie nie radzisz, z czym masz problem po tych kilku terapiach? Rozumiem, ze teraz juz sama dostrzegasz, gdy ktos Cie krzywdzi? Z czym nie dajesz sobie rady? I jesli możesz podaj tu nazwisko tej slawy psychiatrycznej, dobrze wiedzieć, kogo należy omijać szerokim łukiem. Jak czytam takie opowieści jak Twoje to mam wrażenie, ze niektórzy specjaliści mogliby znacznie więcej zrobić dla dobra pacjenta, niż rzeczywiście robią, czasem ten ich profesjonalizm przyslania dobro człowieka...
      • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 22:12
        A z tymi potworami tj. ' mezem' i jego rodzina mam nadzieje, ze sie juz rozstalas, jak dawno nie masz z nimi kontaktu?
        • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 23:29
          Zastanawiałam sie co by było gdybym teraz trafiła na przemocowca. Niestety, wydaje mi sie ze moje poczucie własnej wartości jest tak kruche ze wystarczy ze facet byłby cwaniakiem i mi nie ubliżał wprost a tylko dołował to bym sie nie zorientowała i starałabym sie zasłużyć na jego akceptacje i robić to Czego on chce w oczekiwaniu ze w ten sposób na ta akceptacje zasłużę. Kilka lat temu wlasnie trafiłam na takiego typowego Umniejszacza - to nie były obelgi tylko kpiny, drwiny, wyśmiewanie, wyszydzanie, udowadnianie na każdym kroku ze to on jest lepszy. Teraz wiem ze to chamski gbur i prostak. Najgorsze we mnie, jego zdaniem, jest podróżowanie, czytanie ksiaźek i chodzenie do teatru - podobnego zdania sa moi teściowie. Podobnie jak to ze jestem z miasta a nie ze wsi :))

          No wlasnie, nie tak dawno temu zostałam zaatakowana- zupełnie niesłusznie - na jednym z forów. I znowu sie w nieskończoność usprawiedliwiałam i tłumaczyłam ( wystarczyło złożyć jedno stosowne wyjaśnienie ) a przedtem usiłowałam za wszelka cenę zaskarbić sobie sympatie. A powinnam juz wiedzieć ze uległością i nadskakiwaniem jeszcze nikt ani szacunku ani sympatii nie zyskał.

          Także moim celem w terapii byłby zbudowanie od podstaw szacunku do samej siebie i nabranie minimalnej asertywności.
    • napis_z_obrazka Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 23:18
      Jesli Ci sie podoba sugestia Sorviny, to idz za tym. Szukaj bardziej trenera umiejetnosci dbania o siebie.
      A ten czas poswiecony na terapie, jak moglabys zagospodarowac? Nauka chinskiego, gimnastyka w grupie, zapisanie sie do choru, no co tam Ci w duszy gra;-)
      Swietnie wspieralas Dorote, ktora idzie do przodu, bez ogladania sie wstecz. Sadzi kwiatki, spotyka sie z przyjaciolmi, cieszy sie swoim mieszkaniem i praca.
      Sprobuj zyc tak, jakby terapia nie byla potrzebna. Co bys wtedy robila?
      I jaka chcialabys byc? W sensie, zamiast analizowania mamusiek (nomen omen;-) pracowac nad soba. Zawsze jest co cwiczyc, stare albo zupelnie nowe umiejetnosci;-)
      Najbardziej cenimy to, co sami osiagniemy.

      Chyba, ze sama chcesz byc terapeutka. To zapisz sie do szkoly.

      • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 23:46
        Chińskiego sie uczę od stycznia :)) poza tym wlasnie wrocilam z klubu książkowego. Pojutrze ide na koncert.

        dla mnie problemem sa ewidentne kontakty z ludźmi , formułowanie potrzeb i oczekiwań, lęk przed odrzuceniem. No i najwazniejsze - zwykła asertywność, niepozwalania innym na nieuszanowanie mnie. Chciałabym jeszcze postudiować cos co lubie ale egzaminy to dla mnie straszny stres.
        Dla mnie zawsze najwazniejsze było uczenie sie i poznawanie nowych rzeczy, rozwijanie sie. W dziecinstwie i młodości realizowałam te pragnienia poprzez czytanie - to była jedyna możliwość. Potem podróżowałam i rozwijałam sie zawodowo. Niestety, w momencie poznania mojego meza moj rozwój zawodowy sie zakończył.
        • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 02.05.16, 23:58
          Bardzo duzo daje mi lektura tego forum. Czytam sobie stare watki, czasem lektura jest tak trudna ze musze niektóre kwestie czytać po kilka razy. Np w ubiegły weekend zrozumiałam ze moj mąż był partnerem swojej matki, to jemu wypłakiwała sie złorzecząc na meza ( miała autentyczne powody do tego zeby byc nieszcżesliwa ale dziecko nie moze wspierać rodzica ), nic dziwnego wiec ze zachowywała sie jak histeryczna porzucona kobieta gdy on sie ożenił. Moj mąż był i jej partnerem i jej wlasnoscia. Teściowie to podręcznikowy przykladcrodzicow którym siecwszystko od dzieci należy. Dzieci powinny skakać wokół rodzicow, spełniać ich wszystkie zachcianki i jeszzce sponsorować ich życzenia - im sie to należy w ramach zwrotu kosztów za urodzenie i cudowne wychowanie.
          • napis_z_obrazka Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 00:17
            A dawno to b y l o?
            Nie masz wyjscia, zyc dzisiaj i planowac jutro.
            Do przeszlosci nie wracac. Szukac ludzi , z ktorymi sie dobrze czujesz

            • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 01:16
              " A dawno to było ?"

              Zależy o co pytasz.

              I ja staram sie to robić. Tzn żyć dzisiaj, planować jutro i szukać ludzi z którymi sie dobrze czuje.....

              rozwód był kilka tygodni temu, odeszłam a raczej w desperacji uciekłam od męża 3,5 roku temu. Znosiłam jego przemoc przez 17 lat. Byłam juz potwornie zastraszona i bardzo słaba. Wdawało mi sie ze on jest wszechmocny i wszechwładny a ja ńie mam zadnych praw. Doszły do tego jego kolejne zagrywki ktore mnie tylko utwierdziły w tym ze nie mam przeciwko niemu zadnych szans -.jemu wolno wszystko a mnie nic. Wydawało mi sie ze jedyna ucieczką jest samobójstwo. Nie mogłam niczego ugotować bo z perfidnym uśmieszkiem na twarzy szarpał mnie zawsze wtedy gdy trzymałam a ręku garnek z wrzątkiem lub patelnie z rozgrzanym tłuszczem..Wiec przestałam gotować. Rano budziło mnie jego szarpanie i wrzask. Musiałam chodzic spać wtedy kiedy on tak zadecyduje. Miałam zaburzenia snu i jedzenia. Nie mogłam spać bo bałam sie co takiego on znowu zrobi jak śpię ? Nie mogłam jesc bo ciagle słyszałam " nie widzisz jaka jestes gruba !!!! Jesz za późno !!!! Jesz za szybko !!!! Ty wieszxilevto ma kalorii !!! Jak ty wyglądasz, co ty z siebie zrobiłaś ??!! Niewiele spałam i niewiele jadłam, żyłam w letargu jak zombie. W koncu zażądał żebyśmy pojeździła na rowerze w temperaturze + 37 Stopni. Pojezdzilam i fatalnie sie czułam. Zrozumiałam ze musze odejść bo inaczej, bez wystarczającej ilości snu i jedzenia, za to jeżdżąc rowerem w upale, po prostu umrę. I odeszłam.
              • feniks_4 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 09:59
                Fusun, mozna do Ciebie napisac na maila?
                • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 10:33
                  Nie aktywowałam profilu i nie wiem jak to zrobic.
                  • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 10:47
                    Wlasnie uaktywniłem profil. Pisz, zapraszam :))
                    • feniks_4 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 22:38
                      Wyslalam wiadomosc.
              • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 11:03
                Boże co za psychol z tego byłego męża...dobrze, ze z tego bagna ucieklas, szkoda tylko, ze tak dlugo w tym trwalas. Ale lepiej późno niż wcale. Bardzo Ci wspolczuje przejść z tym chorym człowiekiem i jego zaburzona rodzina. Zachowania tej rodzinki z piekła rodem wpisują sie w pewien schemat, tj. wiele podobnie zaburzonych rodzin bylo opisanych na tym forum.
                • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 12:31
                  Tak, szkoda ze to trwało tak długo ale po takim domu rodzinnym moim przeznaczeniem wręcz było zostanie żona przemocowca.
                  Nie opisałam tu wszystkich szczegółów bo sa dosc charakterystyczne i nie chce zostać rozpoznana.
                  Do tej lekarki z Warszawy mam żal. Przyszłam do niej i , jak w kawale z serii " przychodzi baba do lekarza " powiedziałam ze przychodzę do niej bo jestem chora psychicznie a jestem chora bo nie lubie teściowej. Oczywiście słyszałam to od mojego meza ktory mi codzienne powtarzał jaka jego matka jest wspaniała, jaki ma otwarty umysł, jak jest przez wszystkich uwielbiana. A jest odrażająca chamka i zakłamana prostaczka. W każdym razie pani doktor sie pobłażliwie uśmiechała słysząc to. Nie powiedziała ze nielubienie kogoś to nie jest oznaka choroby psychicznej. Opowiadałam jej o szykanach jakich doznawałem ze strony rodziny meza, o obelgach ze strony meza i teściów. Nie reagowała a ja brnęłam coraz dalej w to bagno.
                  Tesciowa sie darła ze wyszłam za niego za mąż dla pieniedzy, widziała jak właziłam do łóżka szwagrowi ( a przeciez wiadomo, mamusia nie kłamie ). Moj mąż to kwitował wzruszeniem ramion i stwierdzeniem " No coz, mama juz taka jest ". No i oczywiście dobrze chce. Osoba ktora ma odrobine godności nigdy by sie na takie traktowanie nie zgodziła i nie zgodziłaby sie na obecność tych ludzi na ślubie. A ślub sie odbył, tesciowa grała pierwsze skrzypce, po ślubie mąż powiedział ze tak, ten ślub to był cyrk ale najwazniejsze ze mama była zadowolona.

                  Juz miałam tego wszystkiego dosc, chciałam rozstania. Wtedy zaproponował wyjazd za granice jako ucieczkę przed rodzina. I ja sie na to zgodziłam. A przeciez ucieczka to nie jest rozwiazanie.
                  Zaczęło sie. Jego rodzice i siostry przyjeżdżały do nas na ( darmowe ) wakacje. Wtedy kiedy oni chcieli, kiedy im pasowało. Moje potrzeby nie istniały. Maz wykrzykiwał " co będzie jak oni sie obrażą !!!!! ". Musieliśmy spełniać wszystkie ich zachcianki bo inaczej by sie obrazil. Jedna z jego sióstr szasta pieniędzmi, ma długi, zaciąga nowe kredyty i on na rozkaz mamusi te dlugi spłaca bo mamusia sie drze ze rodzeństwo powinno sobie pomagać. Nie tak dawno temu kupił swojemu ojcu samochód bo ojciec chciał. A skoro chciał to nie ma zmiłuj sie - trzeba kupić. A chciał tego samochodu do tego zeby go w sobote rano wystawiać przed dom i zeby tak stał cały weekend i zeby ludzie widzieli ze on ma samochód.
                  Moj ( były) mąż uważa ze oni sa normalna, kochająca sie rodzina.
                  Moim ostatnim przejawem zdrowego rozsądku była decyzja o tym zeby nie miec dzieci z nim.
                  • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 12:56
                    Boże...czy po tych latach upokorzen rozwód byl z orzekaniem o jego winie czy nie? Żeby skomentować tej parszywej rodziny zachowania, cisną mi się niecenzuralne wyrazy na usta, wiec sie powstrzymam... :-)
                    • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 13:59
                      Bez orzekania o winie. Przeciez to tylko moje słowa przeciwko jego słowom.
                      Zuzi, jestem Ci wdzięczna ze w to wierzysz, od wielu osob słyszałam " porozmawiaj z nim" i to była moja wina - bo nie rozmawiałam.

                      Przy czym teraz doskonale wiem ze nie należało szukać pomocy u znajomych tylko należało zawiadomić policję. Np wtedy gdy ukradł wszystkie moje pieniądze i karty płatnicze zeby mnie ukarać i upokorzyć. Moja znajoma, ktora mnie wielokrotnie zapewniała o swojej przyjaźni, wiedziała o tym i pomogła jemu. Poza tym mąz poszedł wszędzie, skontaktował sie z kazda osoba z ktora ja miałam kontakt i poszedł do kazdej instytucji z ktora miałam kontakt zeby opowiadać o swojej wielkiej miłości do mnie i o tym jak on bardzo mi chce pomoc. Tylko dwie osoby : ten niemiecki terapeuta i jedna moja kolezanka odmówili rozmowy na moj temat i wspólnego " pomagania" mi. Np chodziłam na kurs językowy, do nauczycielki, z ktora, jak mi sie wydawało byłam w przyjaźni, ktora wiedziała o depresji i trudnościach z nim. W ubiegłym roku tak źle się czułam ze nie wychodziłam z domu. Poszedł do niej i z nią rozmawiał. I ona jest przekonana o tym ze on mnie bardzo kocha i chce mi pomoc.
                      Kilka lat temu ubiegałam sie o prace w pewnej firmie. Nie powiedziałam mu o tym zeby mi nie zaszkodził ale on przekopał moje rzeczy i znalazł zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjna. No wiec przyszłam na rozmowę i słyszę " pani mąz juz do nas cztery razy dzwonił, czego on chce ? , po co pani mąz do nas dzwoni ? ". Nie dostałam tej pracy przez jego dzwonienie ale on stwierdził ze jej nie dostałam bo jestem głupia i sie na mnie poznali a tym dzwonieniem to on chciał mi pomoc.
                      Czasem myśle, ze reakcja otoczenia, tzn w moim przypadku brak wsparcia i zrozumienia ze strony otoczenia to było najgorsze. Ale moze to ja źle odbierałam znajomych i pewnie naiwnie łudziłam sie co do niektórych ludzi ze to przyjaciele.

                      • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 16:05
                        Fusun Twój byly mąż to psychopata. Jak znajdę w czeluściach forum to Ci podrzucę podobny opisany przypadek. Zona trafila do szpitala psychiatrycznego bo " dobry" mąż tak strasznie sie bal o jej zdrowie. Dobry psychiatra poznal sie na tym jakim zagraniom ta zona byla poddawana przez tego męża, ze doprowadził ja do takiego stanu, ze potrzebowala pomocy. Byl kiedys opisany podobny przypadek. Masz dziewczyno szczęście, ze uszlas z życiem. Facet zmierzal do tego, żeby Cie wykończyć i psych. i fizycznie. A popieprzona rodzinka go w jego działaniach wspierala. Poczytaj o " Flying monkeys" w kontekście tych niby swoich znajomych. To nie byli Twoi znajomi, to byli jego znajomi, doskonale przez niego urobieni przeciwko Tobie. Podobnie pozostale osoby z którymi miałaś kontakt, facet je tak zmanipulowal, żeby nie wierzyly w Twoje słowa. Zylas tyle lat w matni stworzonej dla Ciebie przez chorego człowieka, to cud, ze ucieklas i ze żyjesz. Powinnaś przejść terapie pod katem stresu pourazowego PTSD a potem dopiero odbywać terapie pod katem budowania wartości, ważności troszczenia sie o siebie i dbania.
                        • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 16:15
                          lubimyczytac.pl/ksiazka/197050/zona-psychopaty
                          • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 16:18
                            mirrormirrorlittlestar.blogspot.com/2015/02/streszczenie-zwiazku-z-psychopata.html?m=1
                            • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 16:21
                              pracownia4.wordpress.com/ksiazki/moje-dwie-glowy/
                        • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 13:01
                          Zuzi, sprawdziłam co to takiego ten stres pourazowy. Zgadza sie w 100 %. Mam wszystkie objawy.
                          Przede wszystkim przez te wszystkie lata żyłam w potwornym strachu przed nim i przed jego rodzina. I niestety do tej pory sie go boje.
                          Zupełnie niedawno zdałam sobie sprawę z tego ze on stosuje wobec mnie te same metody jakie jego rodzice stosują wobec niego.
                          Pewien człowiek którego przypadkowo poznałam powiedział mi ze to jest w pewnym sensie logiczne - on sie płaszczy przed swoją rodzina, jest przez nich poniżany, boi sie im przeciwstawić wiec się wyżywa na mnie.
                          Zapomniałam dodać - jedna osoba mi próbowała pomoc. Wrocilam do domu sponiewierana przez niego, cała podrapana. Sąsiadka sfotografowała najwieksza ranę i namawiała żebym poszła na policję, proponowała ze ze mna pójdzie. Nie poszłam ze strachu przed jego zemsta.
                          Tak Zuzi, to cud ze uciekłam i zyje. Dwa razy próbowałam sie zabić.
                          Nie opisałam wszystkiego, nie opisałam dwóch bardzo istotnych wydarzeń bo sa nieprawdopodobne. Pomyślelibyście ze mnie fantazja ponosi.
                          • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 21:37
                            Fusun tacy ludzie jak Twój byly mąż sa zdolni do najgorszych rzeczy. Wiec w kazda opowieść Twoja uwierzę, bo na temat cyrków wyprawianych przez psychopatów sie wiele naczytalam i mam pelna świadomość do czego sa zdolni. Jesli chcesz możesz tu bezpiecznie napisać o tych przypadkach, na pewno nikt albo prawie nikt nie zarzuci Ci, ze konfabulujesz.
                            • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 21:45
                              zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,12342396,Jak_wyglada_leczenie_zespolu_stresu_pourazowego__PTSD_.html
                              • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 21:57
                                zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105806,12339510,Zespol_stresu_pourazowego__PTSD____przekroczony_punkt.html
                            • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 04:14
                              Dobrze, w takim razie opisze co mnie spotkało. Ja z rozpaczy i bezsilności zaczęłam pic. No wiec - ja jestem ta zła co pije a on dobry bo trzeźwy. Piłam zeby zasnac oraz zeby go nie słyszeć i nie widzieć. Nie mogłam spać wiec popija lam żeby zasnac. Dodam tylko ze wielu mężów przemocowcow nie wyprawialo po pijanemu tego co wyprawiał on na trzeźwo.
                              No wiec gadał o swoich perspektywach zawodowych. W ciagu tygodnia dzwonił do mnie co 40 minut zeby mi opowiedzieć jaki head - hunter do niego dzwonił i o jakiej pracy mu gadał. Wyłączyłam komórkę, nie odbierałam telefonu stacjonarnego. W weekend uciekałam z domu, chodziłam nad rzekę, do kościoła - tam jest spokój podobnie jak w bibliotece miejskiej, tam nie moze na mnie napaść, zjadłam cos w Macdonaldzie - byłam gruba jak wieprz ( jego zdaniem) , w domu za każdym razem gdy jadłam , słyszałam ze jestem spasiona jak swinia, w rzeczywistości miałam rozmiar 38. Wiec spędziłam cała sobote poza domem, w kościele, w bibliotece, nad rzeka, w parku,w Macdonaldzie. Na noc musiałam wrócić do domu - tylko tam mogłam spać. Przed snem zdążyłam tabletki nasenne i popilam winem. On znowu mnie wyprowadzał z równowagi, znowu mi ubliżał, urągał mi. Rzuciłam dwa talerze na podłogę. Wczesniej mu powiedziałam " zamknij sie ,jesli sie nie zamkniesz rzucę talerze na podłogę ".
                              Nie zamknął sie, wiec rzuciłam te talerze na podłogę.
                              Potem poszłam spać. Obudziła mnie policja. On wezwał policję. Krzyczał, wrzeszczał ze go chciałam zabić. " zabierzcie ja, zabierzcie, ona jest niebezpieczna, chce mnie zabić, rzucała tymi talerzami zeby mnie zabić ". Wiec policja mnie zabrała, tzn wywlokla z łóżka w piżamie. ( Myślałam ze jest po wszystkim wiec położyłam sie spać. ) Protestowałam, mówiłam ze nie jestem agresywna, ze juz chciałam iść spać, ale policjantki wierzyły jemu nie mńie. Zabrały mnie na komisariat. Na komisariacie jedna z nich mnie nazwała " polska ku... ". Odpowiedziałam jej " jestes za brzydka zeby byc ku... wiec jestes policjantka " . Obydwie mnie pobiły. Ledwo sie trzymałam na nogach, zalozyly mi kajdanki z tylu na plecach, nie miałam jak sie bronić i mnie pobiły. Byłam cała posiniaczona, na nogach miałam sińce lub raczej czarne plamy. Z tymi kajdankami z tylu plecow leżałam do 6.00 rano. Wtedy policja wezwała lekarza, lekarz stwierdził ze nie jestem agresywna i ze mam 0% alkoholu we krwi.

                              To nie koniec ale nie jestem w stanie dalej pisać.

                              I co Zuziu, wierzysz mi ?

                              • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 04:29
                                Dodam tylko ze moj świat sie zawalił. Kobiety doświadczające przemocy powinny zgłaszać ta przemoc na policję. Ale w oczach miejscowej policji to ja byłam agresywna alkoholiczka !! A on - trzeźwym, kulturalnym, opanowanym biznesmenem.
                                W tym samym czasie miało miejsce to dzwonienie do potencjalnych pracodawców celem " pomagania " mi.
                                Czułam sie bezradna,bezsilna, wydawało mi sie ze ja nic nie mogę, nikt mi nie uwierzy. On za to moze wszystko, jest wszechwładny, wszechmocny. Poza tym ja- trzęsąca sie z nerwów, cierpiąca na bezsenność, cienie pod oczami, niedługo potem doszedł jadłowstręt ( nie mogłam zmusić sie do jedzenia, schudłam ponad 13 kilo )
                                • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 04:47
                                  Ide na całość, opisuje wszystko jak sie odbyło. Policjantki mnie pobiły. Ja wypiłam 1 butelkę wina, przedtem zdążyłam zarodki nasenne, ledwo sie trzymałam na nogach ( tak jest napisane w raporcie policji ). Miałam kajdanki założone z tylu na plecach. Na całym ciele miałam sińce, w wielu miejscach czarne plamy - prawdopodobnie policjantki mnie skopaly.
                                  3 miesiace pozniej costal am zawiadomienie z sadu. Jedna z tych policjantek oskarzyla mnie o pobicie jej. 2 tygodnie pi gym jak mnie wypuszczono z aresztu, miała bóle pleców. Lekarz stwierdził ze to przeze mnie.2 tygodnie pozniej !!!!
                                  Oskarżyła mnie o pobicie jej. Przeze mniemali bole pleców. Na rozprawie sadowej spokojnie, kulturalnie stwierdziłam , ze byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu oraz ze miałam założone kajdanki. Podała mnie do sadu , na rozprawie gadała jak to przeze mnie nie mogła tańczyć na własnym weselu, nie mogła dźwigać siatek z zakupami. Sędzia mowil " widzi pani, do czego pani doprowadziła !!!!! " . Na moj argument, ze z kajdankami z na plecach nie mogłam nikogo pobić sędzia odpowiedział ze dysponowałam nadludzką siła. Musiałam tej pani wypłacić ponad 8.000 euro odszkodowania.

                                  Zuzi, nadal mi wierzysz ?????
                                  • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 04:49
                                    Przepraszam, miało byc oczywiście " środki nasenne".
                                    • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 09:36
                                      A dlaczego mam Ci nie wierzyć? Prawdę powiedziawszy z bezsilności wpadlas w niezle problemy. Sama sprowokowalas policjantki do tego ze Cie pobily. A skąd mialas środki na wypłatę odszkodowania?
                                      • zuzi.1 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 09:42
                                        Jak udalo Ci się od niego uciec, gdzie zamieszkalas po ucieczce, skąd wzięłaś środki na utrzymanie? Wykazalas sie ogromna sila po tylu latach koszmaru, wręcz nadludzka w tej sytuacji.
    • rozwiedziona.pl Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 12:21
      pisałam o takich rzeczach na swoim blogu www.rozwiedziona.pl. Wiem jak rozstanie, zdrada, problemy w związku, relacjach, depresja mogą niszczyć kobietę. Dlatego właśnie powstał portal www.rozwiazane.pl który serdecznie Wam polecam. specjaliści, terapeuci i psychologowie online, którzy mogą Was wyciągnąć z wielu problemów. a jeśli jesteś ciekawa jak wygląda terapia, na stronie znajdziesz tez film z terapeuta i jego byłą pacjentka gdzie o tym szczerze rozmawiaja
    • heniek.8 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 14:50
      dość długie, ale da się przeczytać

      dla mnie ciekawostką jest ten fragment :
      "W przypadku jednego z nich zajęło mi rok zeby mu wytłumaczyć typowo polskie pojmowanie rodziny, to ze rodzina jest święta, ze matka jest święta ( tzn jest święta krowa ),ze starszym sie należy szacunek."

      czyli - płacisz gościowi po to żeby mu objaśnić schematy tego co nazywasz "typowo polskie pojmowanie" (nie jest typowo polskie - jest zaburzone (przyp. H8))

      właśnie korzystaj jak możesz z tego że ktoś ci oferuje inny punkt widzenia a nie trać 12 miesięcy na sprzedawanie swojego.
      np. masz terapeutę Włocha który uważa że syn mieszkający z mamą do 40-tki jest OK, potem Amerykanin, który uważa że już na studia trzeba się wyprowadzić, potem Eskimos który wysyła starców na krze na morze, itd. - im więcej obserwacji i własnych przemyśleń będziesz mieć tym mniej będziesz się przejmować brzęczeniem matki (czy męża) i tym co definiujesz jako typowo polskie (w domyśle : nieuchronne) a tym bardziej będziesz widzieć wartości w sobie.
    • tully.makker Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 15:00
      Z moich doswiadczen z terapia wynika, ze terapeuta, ktory nie ma doswiadczenia z praca z osobami doswiadczajacy przemocy, na ogl sytuacji przemocy w rodzinie nie zrozumie. Czesto, moze tylko zaszkodzic, a nie pomóc. jesli z tym wlasnie chesz sie mierzyc, to szukaj wsparacia w osrodku wsparcia dla osob dozwiadczajacych przemocy w rodzinie.

      A psychiatra... W polsce psychiatra jest lekarzem. nie ucza do psychologii ani psychoterapii, tylko anatomoo i fizjologii. Owszem, przepisze leki, ale na jakaolwiek terapia nie nalezy, liczc, chcyba ze jest hjednoczesnie wywalifikowana terapeutka. W niektorych krajach wygląda to inaczej, nie wiem, jak w Niemczech. tak czy inaczej, ja bym ci radzila isc tropem przemocy i szukac wsparcia terapeutyczne u osob, ktore sie specjalizuja w takiej tematyce.
      • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 03.05.16, 22:06
        W ogóle psychologowie istnieją, pracują raczej w klinikach, często jako terapeuci uzależnień. Ale bardzo mało jest gabinetów gdzie psycholog przyjmuje. Tutaj jest tak ze psychiatra jest jednocześnie psychoterapeuta. I tez myśle ze to niedobrze.

        Jest cos takiego jak ośrodki gdzie kobiety moga szukać pomocy, schronić sie przed łajdakiem. Ale to sa raczej safe house a nie ośrodki terapeutyczne. Tu gdzie mieszkam przemoc kojarzy sie raczej z niewykształconymi kobietami muzułmańskimi.
    • paris-texas-warsaw Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 07:35
      Myślę, że to co opisujesz to problemy związane z terapią jako taką, po części może z terapeutami, ale wydaje mi się mało prawdopodobne, że aż tylu z nich było niekompetentnych.
      Wg mnie przy terapiach, zwłaszcza po ciężkim dziecinstwie - bo problemy tam tworzyły się wiele lat i w okresie największej podatności na kształtowanie psychiki, z zasady można się nastawić na długą terapię. Oprócz tego, że terapia jest długa, to jest procesem i nie zawsze oceniać ją można w danej chwili, choć poszczególne chiwile moga być ciężkie.
      Po drugie trzeba pamiętać, że terapia to w ogólności m.in. poznanie swojego wewnetrznego świata, który mimo że kształtowany przez czynniki zewnetrzne jest bardzo unikatowy i nie ma prostych przełożeń bo "w polskiej rodzinie" etc. Stąd podejrzewam, że Twoje wysiłki by np. przekazać przez rok niepolskiemu terapuecie specyfikę polskiej rodziny były z Twojej strony być może jakiegos rodzaju obrona, a z jego podejrzewam - próbą dotarcia do Twojego i tylko Twojego odbioru tej rodziny, by np. w ten sposób dotrzeć np. do Twoich emocji związanych z ta rodzina. W Twoim pierwszym poście jest sporo uogólnien/generalizacji, które w zasadzie nie niosa wiele znaczen dla odbiorcy (np. wszyscy wiemy jacy sa mężowie, sława od depresji, typowa polska rodzina). Być może takie generalizacje są próbą z jednej strony zrozumienia tych wszytskich sytuacji i osadzenia ich w jakichś ramach (jja za to bardzo lubie to forum - to jego bardzo dobra funkcja naprowadzająca, ale terapia nie ma za dużo wspólnego z forum zauważyłam). Na terapii nie ma znaczenia, że to była typowo polska rodzina czy nietypowa, ważne jest, że np. ciagle czułas tam smutek, albo przerażenie. Nie jest tez ważny specjalnie stały opis osób trzecich jako takich - choc na tym łatwiej się oczywiscie skupić. Terapeuta musi z tej drogi niejako "odciagać";) Problem z tym, że terapueta jest z odmiennego kregu kulturowego bym rozumiała w przypadku naprawdę odmiennych kultur np. azjatyckich, etc. Przy dobrej znajomości języka ten problem zanika. Te same szkoły terapeutyczne, te same jednostki chorobowe, a źródła psychoterapii akurat w niemieckojęzycznej psychoanalizie. Psychoterapeuci nie sprzedaja swoich wizji rodzin, sami przecież pochodzą z najrózniejszych - mogły to być rodziny patologiczne, albo kochające się, bogate i wykształcone. Na terapii psychoterapeuta skupia się, żeby poznać Twój świat i przede wszytskim Twój odbiór świata, więc i tak musi "na kołku" trochę swoje wyobrażenia na chwilę zostawić.
      Jeśli chodzi, o to, że któryś terapueta czegos nie powiedział, że np. cos nie jest chorobą, albo nie nazwał działań męża jako przemocy (to akurat była chyba lekarka). Ja rozumiem to rozżalenie, ale myślę, że dobrze jest spojrzeć na terapię, jako na proces. Przychodzi ktoś i cos mówi i trzeba najpierw poznać wszytskie znaczenia tych słów, a do tego, może w rozumieniu lekarki nie problemem podstawowym było to, czy "nielubienie tesciowej jest chorobą". Np. ja tamten Twoj problem przede wszystkim bym rozumiała, że byłas zdolna przyjąć czyjeś absurdalne słowa za pewnik, a teraz masz jakby pretensję, że ktoś nie powiedział "silniejszych słów", żeby Ciebie wyciagnąc z tamtgo myslenia. I jak ktoś tak patrzy na problem, to np. może uważać, że w Twoim intetresie jest niesprzedawanie Ci swojego punktu widzenia. Chyba, że jasno spytałaś "czy to jest choroba?". Ale do konca nie chce mi się wierzyć, że byłaś przekonana, że nielubienie kogoś to choroba sama w sobie i tylko z tym poszłaś.
      Podobnie rozumiem kwestię z mężem - nawet w ośrodku przemocowym na siłę nikt nie bedzie nikogo rozwodził, kazał odejść etc. Sama nazwa na pewen działania tez może być rózna - dla mnie np. nie rzuca się w oczy przemocowość, ale uległość matce z tego opisu, czyli pertner nie do konca żyjacy w związku z Tobą, a do tego niezrównoważony - bo kto bedzie wydzwaniał do czyjegos pracodawcy. Więc nazwa nazwą, ale istotne, czy Ty uważasz, że Tobie coś przeszkadza, że chcesz czy nie odejść, etc. Ja tak widze terapię i to nie narzucanie punktu widzenia zwłaszca u osób dorosłych jest dla mnie kluczowe, choć kwestie przemocy sa specyficzne.
      Myślę, że trochę chciałabyś, żeby terapeuta może Cię bardziej prowadził, może bardziej nazywał - zrób tak, ten jest zły. Tak sobie możemy podziałać na forum, bo tu dzielimy sie opiniami. Gdyby tak zaczął Cie prowadzić Cię terapeuta, pewnie zaraz byś miała więcej szkody niz pożytku z takiej terapii.
      Pomysl sobie, że terapueta zazwyczaj zajmuje się tym, co Ty zgłaszasz jako problem. Nie robi przeglądu po zaburzeniach psychicznych - np. uzależnienie od nikotyny, fobia na pająki, zmienne nastroje etc. Tylko pracuje nad tym co zglosisz. Ludzie by pouciekali jakby terapueta ich ustawiał ich, jak np. internista i doprowadzał do "wzorca normalności". Może oczywiscie w toku terapii coraz więcej celów sobie obiorą, ale to chyba nie dzieje się na pierwszym spotkaniu.
      Wiec tak bym podsumowała - że ważny jest Twój osobisty ogląd sytuacji i Twoje własne zdanie, jak chcesz żyć, a terapueta nie ma potwierdzać, czy robisz źle czy dobrze, czy Twój związek jest zły czy dobry, tylko doprowadzić do sytuacji, w której bedziesz wierzyć we własne oceny (choć może będą one z jego punktu widzenia "błędne"). To jest takie trochę lawirowanie ze strony terapeuty chyba - "leczenie" bo pewne zachowania to już zaburzenia, a własną oceną pacjenta, co dla NIEGO jest tym problemem, jak widzi ten problem w danej sytuacji i w danej chwili. Bo na to oczywiscie trzeba nałożyć dynamikę czasu i naturalne zmiany w ludzkich opiniach.
      Więc - ja bym traktowała problemy na terapiach jako niejako naturalne i szukała kogoś, kto ma potrzebne papiery i nastawiala się, że może być ciężko i długo, a może juz krócej. Leczenia nie są przyjemne, ale lepiej się leczyć niż nie:)
      • yourdoubt Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 04.05.16, 17:53
        Witaj, bardzo mi przykro że tyle musiałaś przejść w swoim życiu. Jednocześnie gratuluję, że znalazłaś w sobie siłę by odejść od narcyza, zwłaszcza po tylu latach. Możesz być dumna z siebie. Oczywiście, potrzeba akceptacji innych i zasłużenia na nią musi się brać z przeszłości i nad tym popracować. A co za tym idzie, nad poczuciem własnej wartości etc czyli najlepiej by było gdyby to była terapia psychodynamiczna lub dla ofiar przemocy. Terapeuci są różni, jedni głównie słuchają i potakuja, inni są bardziej aktywni i pomagają dotykać głębiej problemu i przejść przez ból. Terapia głównie opiera się na relacji z terapeutą, także bardzo ważne jest czy się czujesz wysłuchana i zrozumiana. Klienci też mają różne potrzeby, jedni chcą być tylko wysłuchana, inni są gotowi by być " challenged" przez terapeutę, a jeszcze inni oczekują konkretnych instrukcji ( CBT) czy gotowych rozwiązań ( tym terapia napewno nie jest). Różnice kulturowe mają znaczenie, nie koniecznie kolosalne, ale mają. Ta nić porozumienia. Wiele rodaków do mnie trafia po terapii u" tubylców" gdzie brakowało tego czegoś, i dopiero u mnie czują się zrozumiana. Ale w większości dużo więcej zależy zwyczajnie od osobowości terapeuty i stylu pracy. Mam nadzieję że uda Ci się znaleźć kogoś odpowiedniego dla siebie. Może jakiś polski terapeuta przez Skype? Choć wiem, że to nie to sami co " face to face".
        Wydaje mi się, że nie da się przejść nad traumami do porządku dziennego bez ich przepracowania. Niestety nie ma drogi na skróty.
        Życzę samozaparcia w odnalezieniu spokoju
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 09:32
      Psychoterapia tak naprawdę to intensywna praca własna, bardzo duży wysiłek, który trzeba włożyć w zmianę. To nie jest cudotwórstwo psychoterapeuty. Psychoterapeuta, odpowiednio rozumiejąc problematykę pacjenta, stara się tę zmianę odpowiednimi dla pacjenta metodami inspirować, nie pozwala wpadać w dysfunkcyjne schematy, pokazuje zasoby i deficyty oraz kierunek zmiany. I, co bardzo ważne, daje użyć swoje osoby do doświadczenia, które na koniec stanie się doświadczeniem korektywnym emocjonalnie. Generalnie efektem psychoterapii ma być wgląd, poszerzenie pola świadomości, w sprawie tego jak się funkcjonuje, a następnie na tej podstawie realna zmiana, która już zależy od pacjenta/klienta czy ją podejmie. Niektórzy, z różnych mniej lub bardziej świadomych powodów, nie chcą zmiany, choć wiedzą już jak jej dokonać.
      Psychoterapeuta to nie to samo co psychiatra, choć zdarzają się psychiatrzy o wykształceniu psychoterapeutycznym. Ale wtedy powinni stać się jednym lub drugim i nie mieszać ról. Tutaj ewidentnie został popełniony błąd. Psychiatra powinien zając się odpowiednim doborem leków, co wcale nie jest łatwą sprawą i na tym polega sztuka w psychiatrii aby dobrać odpowiedni lek dla danej osoby.
      Odnosząc to do Pani doświadczeń to wydaje mi się, że część z wymienionych przez Panią fachowców spełniła swoje zadanie. Pani od dłuższego czasu wiedziała , że stosowana jest wobec Pani przemoc, od której Pani zaczęła się uwalniać, odchodząc od męża. Mało tego, z wpisów wynika, że zaczęła Pani odbudowywać swoją tożsamość wiodąc swoje życie, robiąc sobie przyjemności itp.
      Myślę, że zawsze będzie Pani miała kruche poczucie wartości. Cennym jest aby to wiedzieć i nie poddawać się temu, a przeczekać i w tym czasie szukać wzmocnień, co zdaje się Pani robi.
      Trzeba więcej wiary w swoją skuteczność i molłiwość czerpania siły z tego co już się zrobiło samemu dla siebie dobrego, a nie patrzenia bez przerwy na to jak było źle i w jakimś sensie czerpanie z tego gratyfikacji, co jest jeszcze syndromem ofiary.
      Warto zobaczyć siebie na pierwszym planie i co Pani zrobiła, a terapeutę jako kogoś, kto pomagał ale z drugiego planu. Pani być może oczekiwała konkretu, a dostała coś dla Pani mało wyczuwalne, ale jak widać skuteczne. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • paris-texas-warsaw Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 12:19
        "Myślę, że zawsze będzie Pani miała kruche poczucie wartości. Cennym jest aby to wiedzieć i nie poddawać się temu, a przeczekać i w tym czasie szukać wzmocnień, co zdaje się Pani robi."

        Pani Agnieszko, jak to dołująco brzmi. Właśnie o to mi chodzi, że lepiej, żeby swoimi pewnymi przemyśleniami terapeuci się nie dzielili z pacjentami (choć tu nie gabinet). Po pierwsze to są tylko ich obserwacje na podstawie ich doświadczenia, w przypadku danej osoby może być inaczej, jej dalsze losy mogą się tak potoczyć, że nawet jak w danym momencie terapeuta jej nie pomoże (nie umie?) w danym problemie, to stwierdzenie, że pewnie tak już zostanie jest bardzo zamykające. Po drugie siła takich słów w gabinecie, gdzie terapeuta wie bardzo dużo o pacjencie, jest znacznie silniejsza niż przypadkowej osoby, ma też za sobą autorytet stanowiska, wykształcenia. Nauka życia z ograniczeniami to jedno, ale przekonania, że czyjeś ograniczenia są niezmienialne w czasie to drugie.


        Ps. Ja osobiście wierzę w te zajścia z policją, dobrze, że się z tego wykaraskałaś.
    • ada1214 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 05.05.16, 13:10
      Oslablam po przeczytaniu Twoich wpisow. Bardzo Ci wspolczuje.
      Mimo, ze wyrastalam w domu pelnym przemocy, to czuje sie za cienka, zeby radzic. Jedno tylko mi przychodzi do glowy: poniewaz z Twoich postow wynika, ze mimo rozwodu i ucieczki nadal boisz sie meza (calkiem zrozumiale, psychopaci sa zdolni absolutnie do wszystkiego) , zatem sugerowalabym Tobie zmiane tozsamosci (* ).Nie wiem czy w kraju, w ktorym mieszkasz jest to mozliwe, tu gdzie ja mieszkam jest i wiem ze sporo kobiet doswiadczajacych przemocy tak robi. To znacznie utrudnia/uniemozliwia napastnikowi namierzenie ofiary.

      *zmiana tozsamosci- skrot myslowy, chodzi o procedure gdzie prawo dopuszcza podawanie wykreowanych danych osobowych wraz z procedura poufnosci.
    • biotonne Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 11.06.16, 07:21
      Wielokrotnie wspominasz, ze psychoterpelta nie skorygowal Cie, kiedy wyglaszalas bledne przekonania na temat wlasnej osoby, np. to, ze jestes psychicznie chora, bo nienawidzisz tesciowej.
      Rola psychoterapelty nie jest poglaskanie cie po glowie i sprostowanie twojego pogladu jednym zdaniem.
      Terapia to jest dlugi proces nad samym soba, gdzie praktycznie samemu dochodzi sie do prawidlowych wniskow.
      Psychoterapia to takze nie jest zestaw porad...jeszcze raz - praca nad samym soba.
      • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 11.06.16, 11:56
        To na czym w takim razie polega rola psychoterapeuty ? I czym jest psychoterapia ?

        W moim przypadku kiwanie głowa i uśmiechanie sie jest kompletnie nieskuteczne. To juz lepiej gadać do ściany zwłaszcza ze gadanie do ściany jest bezpłatne.
        Uważam ze zostałam potraktowana nieuczciwie i niekompetentnie.
        • fusun1804 Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 11.06.16, 12:14
          Moja bliska kolezanka trafiła do szpitala psychiatrycznego wyczerpana psychicznie walka z rodzina męza. Psychiatra jej powiedział ' niech pani przestanie walczyć z mężem i tesciowa bo sie pani wykończy a i tak pani przegra; jego więzy z matka sa tak silne ze nikt i nic ich nie przerwie, ten człowiek nie jest zdolny do nawiązania więzi z kobieta a nawet z własnym dzieckiem".
          Nie powiedział jej wprost " niech sie pani rozwiedzie" , nie podsunął rozwiązania. Ale ona przestała doszukiwać sie przyczyny w sobie, przestała sama siebie obwiniać.
          • biotonne Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 12.06.16, 12:16
            Czy ty nie szukasz aby kolejnej osoby, ktorej moglabys sie podporzadkowac? Psychoterapelta powie "to nie twoja wina" a ty mu uwierzysz bo autorytet tak powiedzial?
            Szukaj tego autorytetu w sobie. Jak tak mowisz do tego psychologa a on sie nie odzywa, moze postaraj sie sluchac samej siebie.
    • blue_meerkat Re: Przychodzi baba do terapeuty ...... 11.06.16, 20:57
      Ja z innej strony- Yalom pisal o tym ze terapia to czesto 'cykloterapia', co jakis czas wraca sie do tego samego problemu tylko rozpatruje go pod innym katem. To frustruje, bo poczatkowo masz wrazenie ze krecisz sie troche w kolko, ze znow przerabiasz ten sam temat, ze znow biezacy problem sprowadza sie po raz kolejny do x (dziecinstwa, traumy, etc). Ty masz chyba sporo do przerobienia, dziecinstwo, maz, duzo potencjalnych tematow do powtarzania.

      Ja mam doswiadczenia wylacznie z terapeutami spoza Pl I kazdy cos tam wniosl, z perspektywy widze teraz na co bylam na danym etapie gotowa a na co nie I ni groma nie wiedzialam o co im chodzi ?? nie demonizowalabym tez roznic kulturowych, jesli juz to widze roznice w podejsciach terapeutycznych, mniej/bardziej dyrektywnych typu Gestalt vs Schemat.

      Jakbys nie miala zadnej godnosci nie odeszlabys sama z przemocowego zwiazku - o tym pomysl. Terapia to czasami praca na lata, a I tak beda okresy kiedy np przy nawrstwieniu stresow cos tam wroci.
      Widzialam kiedys ebooka 'dziewczynki z domow dysfunkcyjnych' E Herzyk, spokojnie polecam kobietom po ciezkim dziecinstwie.
Pełna wersja