Żon można mieć wiele. ..

09.05.16, 14:39
Witam! Mam mętlik w głowie i sama nie wiem co o tym mysleć.Otoż po 20 latach znajomośći mojego męża i 10 latach naszego pełnego krytyki (z jego strony) i niezadowolenia życia małżeńskiego,moj mąż oznajmił że :Zawsze dla niego będa rodzice na pierwszym miejscu.,dopiero żona (Bo zon można mieć wiele) a na samym koncu dzieci,mamy jedno dziecko...Szok.Co o tym myślicie? Po kłotniach.lekcewazeniu ze strony mojego M dostalam taką odpowiedz,I twierdzi uparcie ze kazdy mi tak powie...chcialam dodac ze maz widzi ze jego rodzice mi dokuczają,ale mòwi nie czepiaj się.albo to bylo a nie jest.....😢
    • olikol Re: Żon można mieć wiele. .. 09.05.16, 14:57
      Twoje pytanie jest typowe dla osoby, która tkwi w syfie i wyszukuje tematów zastępczych, zajmuje się bzdurami zamiast rozwiązywać faktyczne problemy. Twój problem to kiepskie małżeństwo - więc albo ci odpowiada mąż który tylko cię krytykuje i trzymasz się go bijąc pianę z bzdur(jak ten wątek - o czym on właściwie jest? skarżysz się że mąż nie myśli tak jak ty chcesz? ),
      albo bierzesz się za siebie, mówisz mężowi "nie podoba się ? to tam są drzwi , wolna droga" albo sama się pakujesz, a nie po 10 latach krytyki i zjebek ze strony męża ty przeżywasz niby "szok" bo powiedział że woli rodziców, no eureka..
    • olikol Re: Żon można mieć wiele. .. 09.05.16, 15:45
      Czerwiec 2010r
      forum.gazeta.pl/forum/w,24876,113113214,,Brak_uwagi_ze_strony_Tesciowej.html?s=0

      Sierpień 2010r
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,115480513,115480513,wykonczona_psychicznie.html#p115697473

      Styczeń 2013r
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,141607815,141607815,nie_mam_juz_sil.html#p141695391

      itd.

      Co TY robisz ze swoim życiem i w jakim celu?

      Jesteś DDA, idz na solidną kierunkową terapię, idź do pracy, odejdź od męża i jego rodziny, naucz się być sama ze sobą, zajmij się czymś konstruktywnym a nie biciem piany i szukaniem możliwości trwania w syfie i wiecznych niesnaskach,w kłótni która nie kończy się żadnymi konkretnymi wnioskami.
      Zmień siebie.
      Bo jak na razie popełniasz na sobie klasyczną masochistyczną autodestrukcję.

    • ola_dom Re: Żon można mieć wiele. .. 09.05.16, 15:48
      keri.0 napisała:

      > Co o tym myślicie?

      Ale pytasz nas, czy mąż ma rację?
    • ortolann Re: Żon można mieć wiele. .. 09.05.16, 19:40
      No to dostałaś klasyczną, piękną, bezinteresowną zjebkę - nie tylko do męża, ale także od jakże mądrych zawsze i życzliwych forumów. No wypowiedzieli się w sposób przykry, bo jeszcze Ci dokopali. Ale powiedzieli, też, niestety, samą prawdę. I dobrze Ci doradzili. Poszukaj dla siebie pomocy. Poszukaj dla siebie terapii. Potrzebujesz pomocy, a sama sobie nie możesz jej dać. Musisz mieć wsparcie. Wtedy wyjdziesz na prostą i będziesz mogła odważniej spojrzeć w przyszłość, a także zyskasz spokój, siłę i pewność siebie. To jest możliwe. Nie musisz wcale tkwić w czymś takim, życie może wyglądać lepiej, może być przyjemniejsze i spokojne. Życzę Ci, żebyś znalazła w sobie siłę na pierwszy krok.
      A co do tego chamskiego tekstu Twojego męża to on ma rację w tym, że w życiu żon można mieć wiele. To samo tyczy się mężów - też można ich mieć wielu. I oprócz terapii polecam forum: forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html?podpowiedzi
      • keri.0 Re: Żon można mieć wiele. .. 09.05.16, 20:20
        Dziekuję za odpowiedzi i ortolann tobie za życzenia żebym siły nabrała aby cos zmienić....napewno się jeszcze odezwę
        • alpepe Re: Żon można mieć wiele. .. 10.05.16, 14:15
          Może uświadom sobie, że życie jest jedno i wcale ci go tak dużo nie zostało, nie będziesz żałowała stojąc nad grobem, że nie przeżyłaś tego życia inaczej?
          • keri.0 Re: Żon można mieć wiele. .. 11.05.16, 13:19
            Szkoda życia i ze tak wybrałam .Nie chcę się rozwodzic ze wzgĺędu na dziecko.Ale gdyby nie ono to bym odeszła. Bo myślę ze dorosly facet powie ze żona jest na pierwszym miejscu, skoro przysiegał w kosciele na dobre i zle.I jeźeli maż z żoną są odtąd jednym ciałem.Od tego czasu juz straciłam nadzieję ze maż mnie pokocha. Niekiedy go nienawidzę, ale i uslyszał to wiele razy.Chcialam tylko żebym widział jak mnie psychicznie teroryzuje...przytyłam , 3 lata mnie nie do?knąľ, żylišmy jak koledzy..potem zagroziłam rozwodem to naraz byl sex, a teraz 6 miesięcy znowu nic...ale stara mi się nie dokuczać słownie. .wpadło mi cos ostatnio do głowy Czy aby moj M nie jest ukrytym pedałem, kt?ry zeby zadowolić swoich rodzicow wzioł sobie żonę, dziecko zrobił. .a od początku żonę gnoi. ..niekiedy mi go szkoda
            • ola_dom Re: Żon można mieć wiele. .. 11.05.16, 13:23
              keri.0 napisała:

              > Szkoda życia i ze tak wybrałam .Nie chcę się rozwodzic ze wzgĺędu na dziecko.

              Tak? Dla dziecka, które jest w hierarchii u ojca na ostatnim miejscu?
              Czy Ty czytasz to, co piszesz?
            • ortolann Re: Żon można mieć wiele. .. 11.05.16, 18:48
              No, wydaje mi się, że odpowiedziałaś w tym poście czego chcesz. Chcesz żeby on widział jak Ty cierpisz. Może dlatego, że cierpieć umiesz i jest to dla Ciebie znany schemat. Brzmi to pewnie dla Ciebie idiotycznie, może myślisz, że jestem wredną zołzą, która Cię nie rozumie.
              Ale po tym zdaniu tym bardziej namawiam Cię na terapię, na głębokie zastanowienie się co robisz ze swoim życiem. Właśnie co Ty robisz, a nie co ktoś Tobie robi. Co Ty robisz i co możesz zrobić. Jak żyjesz i czy tak właśnie chcesz. Rozmów się ze sobą, na spokojnie, na zimno i bardzo szczerze. Ty sama wiesz najlepiej co robisz i co Tobą kieruje. Masz dziecko. Spróbuj się zastanowić czego ono się uczy i jaki to będzie miało na nie wpływ. I teraz jeszcze pomyśl, że Ty masz władzę kształtować jego życie w tej chwili, a pośrednio, w konsekwencji jego przyszłe wybory. Spoczywa na Tobie odpowiedzialność za dziecko. Co ono Ci kiedyś powie?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Żon można mieć wiele. .. 12.05.16, 07:56
      Napisała Pani :
      "Mam mętlik w głowie i sama nie wiem co o tym mysleć.Otoż po 20 latach znajomośći mojego męża i 10 latach naszego pełnego krytyki (z jego strony) i niezadowolenia życia małżeńskiego,moj mąż oznajmił że :Zawsze dla niego będa rodzice na pierwszym miejscu.,dopiero żona (Bo zon można mieć wiele)"

      Zastanawiam się, skąd bierze się Pani mętlik w głowie, skoro wypowiedź męża jest jednoznacznie agresywna, pogardliwa i upokarzająca wobec Pani. I to pewnie w ciągu tych 20 lat znajomości nie pierwsza. Co sprawi, że będzie wiedziała Pani, co myśleć o takich wypowiedziach? Albo jak postąpić, w obliczu takich słów?
      Trudno też się spodziewać, aby osoby na tym forum, znane ze swoich tendencji, pochwaliły wypowiedź męża lub próbowały ją interpretować inaczej niż jako agresywną, a dla Pani nie przygotowały pakietu radykalnych i raczej negatywnych ocen.
      Mam wrażenie, że z jakiś powodów pokazuje się Pani jako osoba nierozumiejąca lub próbująca znaleźć tutaj jakieś racjonalne wytłumaczenie zachowań męża. A przekaz męża jest dość prosty i nie pozostawiający wątpliwości. Co powoduje wątpliwości w tak ewidentnej sprawie ?
      Zadaję te pytania, aby uzmysłowić Pani jej położenie. Nie oczekuję odpowiedzi.
      Myślę, że po bardzo zaangażowanych wypowiedziach tutaj i w innych Pani wątkach i radach dla Pani, nie zmieni Pani swojego postępowania .
      Myślę, że tworzenie tutaj takiego oburzonego wpisu, tworzy dla Pani iluzję niezależności własnego myślenia i działania . Ta iluzja jest niebezpieczna, bo trzyma Panią emocjonalnie w tym samym miejscu. Pani wraz z odpowiadającymi na ten wpis osobami pooburza się na męża. To na pewno da trochę ulgi. Ale nie zmieni sytuacji, bo wydaje się że Pani decyzja jest jasna. Pozostaje Pani w związku z mężem dla dobra dziecka lub z innych powodów dla Pani bardziej lub mniej świadomych.
      Natomiast z drugiej strony dostanie Pani garść nieprzyjemnych dla siebie ocen, ostrych słów na temat swojego postępowania, które trzeba będzie znieś lub się tłumaczyć.. Podobnie jak słowa męża.
      Warto się zastanowić nad swoją postawą, którą tak Pani kreuje, aby znaleźć się w nieprzyjemnej dla siebie emocjonalnie sytuacji. Tak się dzieje tutaj , na pewno z mężem, być może też z teściami.
      Przynajmniej to warto zacząć zmieniać. Agnieszka Iwaszkiewicz


Pełna wersja