ziuta03
10.05.16, 21:02
Mam 44 lata. Pół roku temu urodziłam drugie dziecko. Pewnie wszystko byłoby w porządku, bo w kwestii zdrowia i finansów nie mam problemów, ale za to mam duże problemy ze starszym, 20-letnim synem. Syn zdawał maturę w tamtym roku, a od tego czasu nie robi nic. Na studia nie poszedł, bo nie chciał. Pracy konkretnej nie ma, łapie cos dorywczego, a i tak zaraz już jej nie ma. Najgorsze jest jednak to, że syn coraz więcej pije. Niestety, nie jest to moje przewrażliwienie. Najpierw pił w weekendy, teraz już w tygodniu, wieczorem dzień w dzień jest pijany. Jak nie piwa, to wódka. Trochę kasy swojej miał, czasami pożyczał ode mnie. Kilka dni temu zabrał 400 zł bez pytania, a pieniądze były przeznaczona na konkretną rzecz. Syn ma to gdzies, powiedział, że wziął, bo mu brakowało, a mnie nic do tego. I tak dzień w dzień. Jak jest pijany, to się czepia mnie o wszystko, przeszkadza mu płacz malucha. W sumie codziennie są jakies kłótnie. Syn ma swój pokój, korzysta swobodnie ze wszystkiego, sam się nie dokładnie ani do rachunków ani do jedzenia, kompletnie nic. Nie wiem, co mam robić, a sytuacja staje się coraz bardziej nie do zniesienia. Martwię się o malucha, bo dziecko jest nerwowe, płacze, wolałabym, żeby nie wychowywało się z pijącym coraz więcej starszym bratem. Z drugiej strony martwię się też o starszego syna, boje się, że albo już jest alkoholikiem, albo przy takim trybie życia niedługo będzie. Jestem zdana sama na siebie, bo mieszkam sama (ojciec starszego syna nie żyje, a ojciec drugiego dziecka olał nas i kompletnie się nami nie interesuje). Co robić? Jak postępować dalej ze starszym synem?