anika9999
11.05.16, 20:00
W jednym problemie bardzo mi pomogliście dlatego poproszę o poradę w jeszcze jednej sprawie. Dotyczy ona znajomych i jest wielowarstwowa. Mąż jest z natury towarzyski ale choleryk. Ja w młodości samotnik zahukana dziewoja. Po ślubie mieliśmy kilku znajomych ale tak raczej były to kontakty luźne w końcu się urwały. Ponad 10 lat temu bliżej się zakolegowaliśmy jedną parą, spędzaliśmy razem czas, sylwestry itp. Potem u nas zaczęły się poważne problemy w relacji i te kontakty się trochę rozluźniły. Oni w międzyczasie znaleźli sobie znajomych z którymi spędzają czas, sylwestry, wyjeżdżają na wakacje. Była taka sytuacja że oni mieli przyjechać do nas w odwiedziny ale my się tak masakrycznie pokłóciliśmy że stwierdziłam że znajomych odwołamy. Wytłumczyłam co i jak chyba zrozumieli ale zadowoleni nie byli. Minęło trochę czasu i stwierdziłam że trzeba by te kontakty ratować zanim się całkiem zerwą. Mój mąż łaskawie się zgodił żeby ich do nas zaprosić ale oni wiją się jak piskorze i ewidentnie nas zbywają. Zapytałam więc dziś kolezankę wprost ale tylko się zirytowała że ciągle nawracam i koniec końców nic nie powiedziała. To chyba koniec tej znajomości a ja jestem chyba jedyną której tak cholernie żal tych lat...Nie wiem o co chodzi mojemu mężowi jestprzecież towarzyski ale zapraszać nikogo nie chce. Trudno wymagać żebyśmy to my ciągle do kogoś jeździli