kocianna
06.06.16, 13:33
Czuję się ofiarą przemocy - wyrafinowanej, w białych rękawiczkach.
Z drugiej strony, mój mąż ma ZA - nad wieloma rzeczami nie panuje, wiele zachowań, odbieranych przez otoczenie jako przemocowe, to kompulsje (np. odkurzanie, bez względu na porę nocy czy rzeczywistą potrzebę - on odczuwa napięcie, więc musi odkurzyć).
A kiedy czytam sobie testy "czy jesteś ofiarą przemocy", to... to ja wyzywam, rzucam przedmiotami, każę iść się leczyć, straszę rozwodem, wyśmiewam, kiedyś nawet posuwałam się do rękoczynów. Po terapii, którą przeszłam, skala i częstotliwość mojej agresji zdecydowanie się zmniejszyła, jednak nadal jest to mój ulubiony sposób wyrażania bezradności. Z pewnością jesteśmy siebie warci. Z pewnością oboje oczekujemy od siebie nieotrzymanej w dzieciństwie miłości rodzicielskiej, której nie jesteśmy w stanie sobie dać.
Od września dołączam do grupy wsparcia dla kochających za bardzo, ale czy jest coś jeszcze, co mogę zrobić?