Ofiara czy sprawca przemocy?

06.06.16, 13:33
Czuję się ofiarą przemocy - wyrafinowanej, w białych rękawiczkach.
Z drugiej strony, mój mąż ma ZA - nad wieloma rzeczami nie panuje, wiele zachowań, odbieranych przez otoczenie jako przemocowe, to kompulsje (np. odkurzanie, bez względu na porę nocy czy rzeczywistą potrzebę - on odczuwa napięcie, więc musi odkurzyć).
A kiedy czytam sobie testy "czy jesteś ofiarą przemocy", to... to ja wyzywam, rzucam przedmiotami, każę iść się leczyć, straszę rozwodem, wyśmiewam, kiedyś nawet posuwałam się do rękoczynów. Po terapii, którą przeszłam, skala i częstotliwość mojej agresji zdecydowanie się zmniejszyła, jednak nadal jest to mój ulubiony sposób wyrażania bezradności. Z pewnością jesteśmy siebie warci. Z pewnością oboje oczekujemy od siebie nieotrzymanej w dzieciństwie miłości rodzicielskiej, której nie jesteśmy w stanie sobie dać.
Od września dołączam do grupy wsparcia dla kochających za bardzo, ale czy jest coś jeszcze, co mogę zrobić?
    • fusun1804 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 14:00
      Kocianno, wszystko Ci juz powiedziano na forum Emama. W każdym razie ja przeczytałam wpisy - konkluzje i propozycje rozwiązań. Poprosiłam Cie o link do Twoich poprzednich wpisów ale odmówiłas. Nie bardzo rozumiem w jakim celu zakładasz wątek na nowym forum
      • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 14:37
        Odmówiłam, bo nie życzę sobie zebrania swoich wpisów w jednym miejscu, zwłaszcza że część z nich jest zrozumiała tylko w danym kontekście, który znają dziewczyny, które mnie kojarzą od zawsze. Poza tym dlaczego mam przekopywać się przez 15 lat swojej historii forumowej, skoro też masz wyszukiwarkę?

        Co do powtórzenia pytania na forum eksperckim: ekspert, w odróżnieniu od standardowej emamy, nie doradzi mi rozwodu, nie mając pojęcia o tym, jak to wygląda z drugiej strony. Audiatur et altera pars. Co nie wyklucza doradzenia mi innych środków i wskazania miejsc szukania pomocy.
        • koronka2012 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 20:39
          Kocianna, przedstawiasz ekspertowi do oceny fragment większej całości, celowo unikasz podawania informacji, które są bardzo istotne dla rzetelnej "diagnozy". Dlaczego?

          Chcesz uzyskać potwierdzenie własnej tezy, tyle, że będzie ono oparte o niepełne/nieprawdziwe przesłanki. Pamiętając inne twoje wpisy brzmi to trochę tak, jakbyś nadal szukała samousprawiedliwienia (on zły, ale ja też nie najlepsza, więc może jakoś to będzie)
          • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 22:20
            Które istotne elementy pominelam? Depresję poporodowa męża? To, że od 7 de facto lat mamy model living apart together, bo nie jesteśmy w stanie żyć razem pod jednym dachem? To, że mąż jest dysfunkcyjny, wynika z ZA. Jakbym była całkiem normalna tez bym na terapię nie poszła.
            • koronka2012 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 23:46
              Np. kwestię dziecka i wpływu tej całej sytuacji na dziecko właśnie.

              Poza tym z niezrozumiałego powodu szukasz winy w sobie. Ten układ w którym tkwisz doprowadziłby do wariatkowa najbardziej normalną osobę pod słońcem. Piszesz o własnej agresji - tak jakbyś wierzyła, że jesteś współodpowiedzialna za taki stan rzeczy. Tylko, że ta agresja nie bierze się znikąd. Ja bym takiego faceta zatłukła patelnią już dawno...

              A na serio - miałam ataki agresji, złości, wyzwisk itd. Byle co doprowadzało mnie do furii, czułam jakby mi zaraz para uszami miała pójść. Minęło jak ręką odjął kiedy pozbyłam się z życia źródła frustracji - toksycznego faceta. Też bluzgałam - z bezsilności na jego gierki, podgryzanie, złośliwości itd. Ale jakoś nie czuję się winna, bo wiem, że on to prowokował.
              • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 11:27
                Zauważ, że - przynajmniej ostatnio - inaczej szukam winy w sobie. Nie, że "gdybym mniej posoliła zupę...", tylko "dlaczego ja się tym przejmuję i na to pozwalam".
                Jego nie zmienię, nie ma żadnej rzeczy, którą mogę zrobić i, pyk, magicznie wszystko będzie tak, jak to sobie wyobraziłam. Uzmysłowienie sobie, że NIE BĘDZIE, nie jest przeżyciem przyjemnym. Uzmysłowienie sobie, że nie mam na to wpływu, jest jeszcze mniej przyjemne. Tutaj mogę przynajmniej jakąś aktywność zamarkować, poudawać, że nie jestem bezradna, wyrazić niezgodę na bezradność. Jej akceptacja jest długotrwałym procesem, i co prawda podziwiam Triss, że tak łatwo przychodzi jej definitywne zrywanie związków, ale ja tak nie potrafię. I tak już w ciągu ostatniego roku bardzo dużo zrobiłam.

                I tak sobie myślę - może naiwnie, może głupio - że jeśli ja się zmienię, to albo on będzie musiał się dostosować, albo on się ode mnie odstosunkuje. Na razie mnóstwo rzeczy działa, zwłaszcza kiedy oboje jesteśmy w przyzwoitej kondycji psychofizycznej. Moje proszenie o pomoc - działa, moje odrzucanie sugestii, że coś powinnam - działa, moje wypraszanie z mieszkania - działa, moje wyrażanie potrzeb - działa. Jedynym gwarantem skutecznego odczepienia się ode mnie jest to, że to będzie JEGO decyzja - alternatywą jest zwianie na drugi koniec Polski, a właściwie dlaczego to ja mam wiać, skoro mam tu (i tylko tu - taka specyfika) dobrą pracę, córki mieszkanie, rodzinę i przyjaciół?
                • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 11:35
                  "I tak sobie myślę - może naiwnie, może głupio - że jeśli ja się zmienię, to albo on będzie musiał się dostosować, albo on się ode mnie odstosunkuje. Na razie mnóstwo rzeczy działa, zwłaszcza kiedy oboje jesteśmy w przyzwoitej kondycji psychofizycznej."
                  To nie jest naiwne myślenie, jest duże prawdopodobieństwo, ze tak będzie.
                  O kondycję psych trzeba zadbać, sama się nie robi:) I nie ma opcji, że zawsze będzie dobra. Ma raczej kształt sinusoidy niż linii prostej. Może pocieszy Cię fakt, że każdy człowiek ma gorsze dni?
                  "Jedynym gwarantem skutecznego odczepienia się ode mnie jest to, że to będzie JEGO decyzja - alternatywą jest zwianie na drugi koniec Polski, a właściwie dlaczego to ja mam wiać, skoro mam tu (i tylko tu - taka specyfika) dobrą pracę, córki mieszkanie, rodzinę i przyjaciół?"
                  Więc nie pozostaje Ci nic innego niż zachowywać się jak zdrowy człowiek:D
                  To go pewnie skutecznie odstraszy.
                • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 11:36
                  kocianna napisała:

                  > I tak sobie myślę - może naiwnie, może głupio - że jeśli ja się zmienię, to
                  > albo on będzie musiał się dostosować, albo on się ode mnie odstosunkuje.

                  Naiwnie czy nie, zadziała czy nie - ale wiesz pewnie, że to jedyne, co możesz zrobić. Toż przecież o to w końcu ma chodzić w życiu i w każdej terapii, o cóż innego?

                  > alternatywą jest zwianie na drugi koniec Polski, a właściwie dlaczego to ja mam wiać,
                  > skoro mam tu (i tylko tu - taka specyfika) dobrą pracę, córki mieszkanie, rodzinę i przyjaciół?

                  A ja się zastanawiałam, czy brałaś coś takiego pod uwagę, bo wydaje mi się, że czytałam, że za granicą Twoja córka miała się lepiej - obie czułyście się lepiej.
                  Ale skoro sytuacja wygląda tak, jak piszesz, to lepiej, jakby mąż się dokądś wyekspediował, wiadomo.
                  • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 12:03
                    Mogę pracować albo w Warszawie, albo czasowo za granicą. Z nastolatkami (co Ci już Triss wytłumaczy, hehe) po zagranicach raczej się nie jeździ, bo to dla nich dość trudne, chyba że są od kołyski przyzwyczajone i jeżdżą z kraju do kraju, a nie wahadłowo Polska-zagranica-Polska. Ale przede wszystkim - to znów byłaby ucieczka, tak jak Moskwa, i znów trzeba by było wracać. Mogę uciec, jeśli padnie taka propozycja zawodowa, ale po to, żeby tym razem świadomie się wzmocnić i "prowadzić dialog z pozycji siły" po powrocie.
                    Kiedyś marzyłam, żeby być żoną ekspaty, ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, że wolę być samodzielną ekspatką :)
                    • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 12:27
                      kocianna napisała:

                      > Z nastolatkami (co Ci już Triss wytłumaczy, hehe) po zagranicach raczej się nie jeździ,
                      > bo to dla nich dość trudne, chyba że są od kołyski przyzwyczajone i jeżdżą z kraju do kraju,
                      > a nie wahadłowo Polska-zagranica-Polska.

                      Ale jakbyś bardziej popatrzyła na córkę, a nie na opinię Triss, to co byś wybrała DLA CÓRKI?
                      Bo ja akurat zawsze marzyłam, żeby być córką dyplomaty ;).
                      Ale masz rację, że to może być inaczej, kiedy się jeździ z kraju do kraju, a nie w dłuższe "delegacje" w te i nazad.
                      • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 12:37
                        Dlatego dałam uśmieszek przy Triss.
                        Są plusy dodatnie i plusy ujemne. Wyjazd do Moskwy wypadł raczej pozytywnie, myślę, że dla niej bardzo pozytywnie, chociaż rok powrotu był bardzo trudny. Ale ona miała wtedy 9 lat, a teraz będzie miała 12 - to jest przepaść, i waga kontaktów rówieśniczych robi się olbrzymia. Okno możliwości mam na przełomie podstawówki i gimnazjum, następne na przełomie gimnazjum i liceum...
                      • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 13:20
                        Wiesz, ludzie marzą o tym, czego nie znają.
                        Ja byłam dzieckiem dyplomaty i wolałabym odgryźć sobie głowę niż powtórzyć ścieżkę zawodową i wybory rodziców. Jestem stacjonarna do wyrzygania, chętnie się ruszę turystycznie czy wypoczynkowo, ale nawet opcja zmiany miasta jako miejsca zamieszkania jest wykluczona, a co dopiero mówić o krajach.
                        Z kolei moja rodzona siostra poszła w tę stronę, zmienia kraje i praca w międzynarodowym środowisku daje jej satysfakcję, tyle że ona nie ma rodziny.
                        • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 13:27
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Wiesz, ludzie marzą o tym, czego nie znają.

                          Wiem, dlatego przy tej kwestii był uśmieszek.
                          Choć wcale nie uważam, że dzieci dyplomaty mają wyłącznie fajnie, to jednak wydaje mi się "obiektywnie wartościowe" poszerzenie horyzontów, jakie daje takie życie. Jednocześnie ono coś zabiera - no i tu jest pytanie o ostateczny rachunek. I przypuszczam, że u każdego będzie inny, bo to zależy od dziecka, od rodziców, od wszystkich okoliczności. Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że będzie bardziej na plus - nawet jeśli po drodze było trudno.
                          • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 14:43
                            Ależ z całą mocą przyznaję, że było to obiektywnie wartościowe doświadczenie. Nie żałuję, bo nie mogę żałować czegoś, na co nie miałam najmniejszego wpływu, natomiast nie powtórzyłabym go z własną rodziną.
                            • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 14:46
                              triss_merigold6 napisała:

                              > natomiast nie powtórzyłabym go z własną rodziną.

                              Ze względu na siebie czy na dzieci?
                              • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 15:27
                                Hmmm.. zaczęłam się poważnie zastanawiać - jakbym się BARDZO postarała, to mogłabym wyjechać na 3-4-5 lat. Pod koniec 6 klasy mojej córki, ewentualnie w połowie, z opcją, że ona zostaje z ojcem/ciotką do końca roku szkolnego, a ja często przyjeżdżam. Ukochana druhna zostaje w harcówce zwykłej, Młoda przechodzi do harcerzy starszych do innej harcówki. Ukochana pani zostaje w SP. Ukochane przyjaciółki rozlokowują się po różnych gimnazjach (takie mają plany). Pan od wokalu... pojadę na wschód, więc tam dostęp do kształcenia muzycznego będzie lepszy.
                                Do tego szkoła międzynarodowa za pieniądze pracodawcy, więc biegły angielski w gratisie... i w ogóle zupełnie inne finanse. A pan mąż zostaje w kraju.

                                Na szali kolejny podwójny szok kulturowy, zachwiane poczucie bezpieczeństwa, stres przeprowadzkowy, obawa przed nawiązywaniem więzi, które trzeba będzie zerwać.
                                Triss, Twoje zdanie znam. Szanuję. Rozumiem. Ale znam mnóstwo dorosłych dzieci placówkowych - i mniej-więcej połowa Twoje zdanie podziela, a druga połowa powtarza model rodziców i nie wyobraża sobie innego życia.
                                • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 15:47
                                  kocianna napisała:

                                  > Hmmm.. zaczęłam się poważnie zastanawiać - jakbym się BARDZO postarała,
                                  > to mogłabym wyjechać na 3-4-5 lat. Pod koniec 6 klasy mojej córki,
                                  > ewentualnie w połowie

                                  A z córką rozmawiałaś o takim wyjeździe? O poprzednim wyjeździe? Co ona na to?
                                  • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:11
                                    "Będziemy myśleć, kiedy ci zaproponują. Teraz mam za dużo do stracenia i nie chcę w ogóle się nad tym zastanawiać, nawet teoretycznie, jeśli nie masz konkretów".
                                    • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:17
                                      ....jesu, słów mi zabrakło...
                                • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 15:51
                                  Kusząca taka ucieczka, nie?
                                  A na kim będziesz wtedy trenować stawianie granic? Aaa na córce, to ok.
                                  • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:08
                                    pade napisała:

                                    > Kusząca taka ucieczka, nie?
                                    > A na kim będziesz wtedy trenować stawianie granic?

                                    Ja myślę, że zawsze w takich nowych okolicznościach jest bardzo dużo okazji do stawiania granic. I wcale nie na dziecku.
                                    • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:15
                                      Wiesz co Ola, mnie po prostu ręce opadają, stąd ten sarkazm.
                                      Fundowanie dziecku zmian co 2-3 lata i to ogromnych zmian raczej nie jest dla niego korzystne.
                                      Bo czym innym jest zmiana kraju co kilka lat w rodzinie, w której mama i tata żyją w miarę zgodnie i dają dobry wzorzec dziecku a czym innym brak pewności gdzie jest dom i czym ten dom właściwie jest.
                                      • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:19
                                        No właśnie.
                                        Chociaż z literatury TCK wynika, że dla dzieci TCK domem nie jest miejsce, tylko pewien stały zestaw przedmiotów i bardzo ograniczony zbiór relacji.
                                        • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:44
                                          A ta literatura TCK mówi coś o sytuacji, w której dziecko ma tylko jedną relację? Z matką?
                                          • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 22:34
                                            Podejrzewam, że TCK dość często mają jedną relacje. Ten tryb życia nie ułatwia stałości związku małżeńskiego, bo jedna ze stron bardzo wiele poświęca.
                                            • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 22:44
                                              Ale może mają chociaż rodzeństwo?
                                              Nie? Biedne dzieci:(
                                              • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 23:44
                                                Relacje to właśnie ta część życia, w której TCK mają największe deficyty. O tym, czy łatwość dostosowywania się, umiejętność życia w zmiennym międzynarodowym środowisku, 3-4 czasem rzadkie języki na poziomie near native, otwartość na świat, doskonała komunikacja międzykulturowa itd. są cenniejsze, można dyskutować długo i namiętnie.
                                                • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 10:26
                                                  kocianna napisała:

                                                  > Relacje to właśnie ta część życia, w której TCK mają największe deficyty.

                                                  Co to jest TCK....?????
                                                  Poległam na szukaniu w necie, a brzmi ważnie...
                                                  • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 10:30
                                                    Third culture kids
                                                  • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 10:40
                                                    pade napisała:

                                                    > Third culture kids

                                                    O rany, dzięki...:)
                                                    Nie poszłabym w tym kierunku sama.
                                                  • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 10:45
                                                    Proszę:)
                                      • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:24
                                        pade napisała:

                                        > Fundowanie dziecku zmian co 2-3 lata i to ogromnych zmian raczej nie jest
                                        > dla niego korzystne.

                                        Wszystko wiem. Ja zapytałam o potencjalny wyjazd tylko dlatego, że wydaje mi się, że czytałam, że wtedy córka Kocianny czuła się o wiele lepiej niż w Polsce.
                                        Może się mylę, ale tak mi się to zapamiętało.
                                        I tak pomyślałam, że w takiej sytuacji rodzinnej, jak ma Kocianna z mężem, dla dziecka może być łatwiej ze względu na to, że nawet jeśli sytuacja małżeńska rodziców jest nieuregulowana, to przynajmniej okoliczności sprawiają, że robi się bardziej jednoznaczna (tata jest daleko, nie wpadnie znienacka, etc.). Trudno mi wytłumaczyć, o co mi dokładnie chodzi, ale właśnie jednoznaczność sytuacji jest tu najistotniejsza.
                                        Oczywiście - to jest to, co mi się wydaje. Próbuję postawić się na miejscu córki Kocianny i jej męża, i tak mi "wyszło".
                                        • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:25
                                          To przeczytaj co odpowiedziała córka Kocianny...
                                          • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:31
                                            pade napisała:

                                            > To przeczytaj co odpowiedziała córka Kocianny...

                                            No czytałam...
                                            Nieodrodne dziecko swoich zdecydowanie zbyt inteligentnych i przeintelektualizowanych rodziców...:)
                                            • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:38
                                              Styl to jedno.
                                              Ale po co temu dziecku widmo kolejnej przeprowadzki z tyłu głowy?
                                              I współodpowiedzialność za decyzję?
                                              • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:48
                                                pade napisała:

                                                > Styl to jedno.

                                                No właśnie nie jestem pewna, czy to tylko "styl" - czy raczej właśnie dobrze brzmiąca, przeintelektualizowana odpowiedź, niekoniecznie mająca coś wspólnego z rzeczywistością - a raczej tym intelektualizowaniem przykrywająca rzeczywistość.

                                                > Ale po co temu dziecku widmo kolejnej przeprowadzki z tyłu głowy?

                                                No więc właśnie pytanie, czy to jest "widmo", czy jednak nie, a może wręcz przeciwnie.
                                                Powiem Ci, że przeprowadzka była jednym z moich dziecięcych marzeń :)

                                                > I współodpowiedzialność za decyzję?

                                                O nie, to absolutnie nie wchodzi w grę. Decyzja należy do rodzica, ale choć dziecko nie ma prawa do decydowania, to jego zdanie powinno być brane pod uwagę.
                                                • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 17:00
                                                  Obawiam się, że patrzysz na tę sytuację przez pryzmat swoich dziecięcych potrzeb.
                                                  Moje podejrzenie o współdecydowaniu ma swoje podstawy we wcześniejszych wątkach Kocianny.
                                                  • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 17:09
                                                    pade napisała:

                                                    > Moje podejrzenie o współdecydowaniu ma swoje podstawy we wcześniejszych wątkach
                                                    > Kocianny.

                                                    O.K., rozumiem - sprawę znam w sumie od całkiem niedawna, ale mam wielką nadzieję, że Kocianna nie traktuje córki jak równorzędnego partnera (już nie?).
                                              • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 22:41
                                                Dziecko wie, jaki zawód ma matka i jakie są konsekwencje takich czy innych wyborów ścieżki kariery w tym zawodzie. Ona wspoldecydowac nie będzie, ale jej zdanie bardzo się liczy. "Mam za dużo do stracenia" to bardzo jasny przekaz, ale opcja wyjazdu z tyłu głowy jest w ten zawód wpisana. Ja i tak wyjadę, jak nie za rok, to za 4 lata albo za 6.
                                  • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:17
                                    Jasne, że kusząca :) A jeśli jeszcze dołożyć zarobki trzykrotnie (!) wyższe, niż w kraju, to robi się bardzo kusząca. I jeszcze możliwość nieskrępowanego jeżdżenia turystycznego i szukania shangri-la. I nikt nie marudzi, że za mało zarabiam i powinnam się rozwijać i iść na podyplomówkę. I w ogóle nikt nie marudzi... I to wszystko takie proste... a, i terapia nie jest znaczącym, tylko zwykłym wydatkiem wtedy.
                                    A nie, że siedzę w kraju, zastanawiam się, jak przeżyć do pierwszego, bo potrzeby mam wszak rozbuchane, i jeszcze trzeba jakoś relację ustawiać i decyzje podejmować.
                                    • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:23
                                      " I nikt nie marudzi, że za mało zarabiam i powinnam się rozwijać i iść na podyplomówkę."
                                      Na taki tekst odpowiada się: zarób więcej, idź na podyplomówkę, ode mnie się odp..
                                      "I w ogóle nikt nie marudzi..."
                                      Odpowiada się: nie marudź
                                      "A nie, że siedzę w kraju, zastanawiam się, jak przeżyć do pierwszego, bo potrzeby mam wszak rozbuchane, i jeszcze trzeba jakoś relację ustawiać i decyzje podejmować. "
                                      Ustawianie relacji czy podejmowanie decyzji dotyczy każdego człowieka.
                                      • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:29
                                        pade napisała:

                                        > Na taki tekst odpowiada się: zarób więcej, idź na podyplomówkę, ode mnie się odp..
                                        > Odpowiada się: nie marudź
                                        > Ustawianie relacji czy podejmowanie decyzji dotyczy każdego człowieka.

                                        To prawda.
                                        Ale pewnie wiesz, że samo zmaganie się z tymi "radami", wymaganiami i ciągłym smędzeniem, ciągłe odpieranie takich ataków, nieustanna czujność, żeby je odeprzeć - jest zwyczajnie wyczerpujące. Bo jakkolwiek wiele zależy od nas, to jednak od "przeciwnika" także sporo, a zdaje się Kocianna ma wyjątkowo niezmordowanych w tym względzie "przeciwników".

                                        Ucieczka jako taka wiele nie zmieni. Ale dystans, choćby ten fizyczny - może wiele, bardzo wiele (sama właśnie doświadczyłam błogosławieństwa dystansu, absolutnie bezcennego).
                                        • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 16:40
                                          Ola, jak się mieszka osobno to można nie odbierać telefonu albo nie wpuszczać do domu upierdliwców i sprawa załatwiona.
                                          Sęk w tym, ze Kocianna nie potrafi tego zrobić.
                                          • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 22:52
                                            Ale się uczy :) Ucieczka jest kusząca, ale przecież nie przesądzona, z konkretów mi na razie proponują stabilizację, a nie wyjazd.
                                            Udało mi się przywrócić rolę rodzica i dziecka, to i z chłopem sobie poradzę stawiając mu czoła, a nie uciekając. Z czasem. Ja sobie przecież ze wszystkim radze (gorzki uśmiech).
                                    • ada1214 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 19:20
                                      Krotko mowiac, wyglada na to, ze mniej wysilku wymaga przeprowadzka do Moskwy niz wstawienie zamka do drzwi.
                                      Niesamowite.
                                      Niemniej jednak nic Ci to nie pomoze, bo Ty masz obsesje. Na punkcie tego konkretnego faceta.
                                      • ada1214 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 19:23
                                        ps. Kocanno, Tobie pozostaja juz chyba tylko elektrowstrzasy. Ponoc zapomina sie czesc przeszlosci i traci pewna miare tozsamosci. Jak bedziesz miala szczescie to w kosmos wyleci ta obsesyjna czesc mozgu.
                                    • triss_merigold6 Cięte riposty Wujka Staszka 09.06.16, 20:16
                                      Marudzi, że za mało zarabiasz? - Cięta riposta Wujka Staszka, idź, zarób, jesteś facetem, rusz dupę, jesteś bezużyteczny w domu więc chociaż kasę przynieś.
                                      Rozwijać się? - Mnie styka, nie podoba Ci się, to wy...aj.
                                      Iść na podyplomówkę? - Jeżeli uznam, że chcę i potrzebuję, to pójdę, a na razie cięte riposta Wujka Staszka.
                                      Zastanawiasz się jak przeżyć do pierwszego? - Niech szanowny mąż ruszy dupę i pójdzie zarabiać przyzwoicie na jedyne dziecko i jeszcze małżonkę.
                                • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 20:22
                                  Ależ ja wcale nie zaprzeczam, że wiele placówkowych dzieci powiela model życia rodziców.
                                  Moja siostra, chociażby. Ja nigdy nie zrobiłam niczego, żeby w jakikolwiek sposób studiować czy pracować za granicą, a ona od początku studiów starała się o stypendia, a potem, już zawodowo, o kontrakty i delegacje zagraniczne.
                                  Różnica wieku między nami nie jest jakaś duża, rodzice ci sami, ten sam model wychowawczy etc. tyle, że mamy totalnie odmienne temperamenty, upodobania, potrzeby. Jak ogień i woda.
                        • amb25 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 15:05
                          Mam znajoma, ktora jest dzieckiem dyplotmaty. I na ten temat ma takie samo zdanie, jak ty.
                • ada1214 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 12:53
                  alternatywą jest zwianie na drugi koniec Polski


                  w sensie, ze odleglosc ma Ci pomoc? Przeciez juz bylas w Mokskwie iles lat i co pomoglo?
                  Zaczynam przychylac sie do zdania Triss- Ty nie chcesz niczego zmieniac a tylko poudawac ze cos robisz i tak pleciesz trzy po trzy, co slina na jezy przyniesie. A, ze jestes osoba inteligentna wiec wychodzi Ci to calkiem sprawnie i jak widac forumy sie od lat na to nabieraja.
                  • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 13:27
                    7 lat temu byłam zupełnie inną osobą. Uciekłam - TERAZ wiem, że uciekłam - niemalże nieświadomie. Tam stałam się pewna siebie, swojej wartości, swojej atrakcyjności, doceniona i tak dalej. Tam też zostałam tak przeczołgana, że sama poszłam po pomoc - a po dwuletniej terapii stałam się też świadoma przemian, które we mnie zaszły i nadal zachodzą.
                    Poza tym w tym samym poście, na który odpowiadasz, napisałam, że odległość nie wystarczy.
    • iziula1 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 14:53

      Kocianna widocznie związek z tym człowiekiem, z takimi objawami jest dla Ciebie zwyczajnym obciążeniem. Nie nadajesz się do tego. Pora to zakończyć skoro nie dajesz rady.
      Nie rozumiem potrzeby trwania skoro ten konkretny związek działa destrukcyjnie na Ciebie. Nie oceniam kto jest winny a kto bez winy. Czasem do siebie ludzie nie pasują.
      Mam wrażenie,że te wszystkie terapie, grupy wsparcia, wątki na forach to plasterek na ropiejącą ranę. Nic nie da, ale pomoże Ci udawać że pracujesz nad problemem. Takie udawanie, że mycie okien pomoże gdy trup dalej śmierdzi w szafie.
      • zuzi.1 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 14:59
        Otóż to. A byc może najszybszym lekarstwem byłby właśnie rozwód z tym człowiekiem a nie trwanie w niewiadomo czym.
        • verdana Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 15:19
          No tak. Kocianna nie chce rozwodu, ale powinna się rozwieść. Bo tak. Bo my wiemy, ze będzie to dla niej lepsze, choćby ona absolutnie się z tym nie zgadzała. Są , nie do wiary! - wypadki, gdy sie drugą stronę kocha mimo jej błędów i woli trudne życie z nią, niż samotność. Ale inni wiedzą lepiej, co dla człowieka dobre.
          Kocianno, myślę, zę powinnaś zrobić dwie rzeczy (prócz grupy wsparcia). Jedna, to chronić dziecko. Druga, to zaakceptować dziwactwa drugiej strony. Człowieka z ZA raczej nie zmienisz, wiec jeśli chcesz z nim być, to zamknij starannie drzwi swojego pokoju, a resztę mieszkania niech odkurza. On musi odkurzać, mój maż musi dokończyć opowiadaną historię. Jak człowiek to zrozumie, to przestaje sie aż tak wściekać, potem nawet przestaje mu to przeszkadzać.
          • buba13 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 15:58
            Verdano, a w jaki konkretnie sposób Kocianna ma chronić swoje dziecko i zapewniać mu stabilne mniej-więcej środowisko do rozwoju, pozostając w związku w jakim jest? Twoja rada jest (z całym szacunkiem) dobra dla osoby silnej, zrównoważonej, dojrzałej, itd, itp., ktorej by to nie przerosło (a czy by w takim układzie trwała - śmiem wątpić..) Ty utwierdzasz Kociannę w przekonaniu, ze da radę zrobić coś, czego (jak wynika z historii jej wpisów) zrobić nie jest w stanie.
          • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 16:36
            verdana napisała:

            > No tak. Kocianna nie chce rozwodu, ale powinna się rozwieść. Bo tak. Bo my wiemy,
            > ze będzie to dla niej lepsze, choćby ona absolutnie się z tym nie zgadzała.

            Verdano, ale nie dlatego "forum" doradza kociannie rozwód, bo uważa, że tak lepiej, tylko przede wszystkim dlatego, że kocianna wyprowadziła się z córką od męża, niby z nim nie jest, niby nie mieszkają razem, niby tak, niby siak - i o ile dla dwójki dorosłych osób taki układ może sobie i być, jak tak chcą, o tyle dla dziecka, takie niedopowiedziane zawieszenie, takie ni to-ni sio - jest bardzo niedobre. A ponieważ kocianna niejednokrotnie pisała o problemach córki, to trudno udawać, że się nie kojarzy tych faktów.
            Dzieci muszą mieć możliwie stabilną sytuację, żeby czuć się dobrze.
            Jako dziecko rozwiedzionych rodziców dobrze wiem, kiedy czułam się niepewnie - niby w sprawach, które mnie wcale nie dotyczyły - bo dotyczyły np. mamy i jej facetów - ale niejasna sytuacja w domu była dla mnie nie do zniesienia.
          • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 18:10
            Ależ naturalnie, może się nie rozwodzić i przyjąć, że taki los, z tym konkretnym mężem jest jej pisany forever. Wówczas kolejnym krokiem byłoby zaprzestanie skarżenia się na ów los - trudno się wiarygodnie skarżyć na coś, co jest skutkiem świadomego wyboru.

            Chronić dziecko tzn. obecnie 12-letnią dziewczynkę, która wie, że ojciec nie był i nie jest w stanie zaakceptować jej obecności pod jednym dachem?

            Jaką ochronę masz na myśli: prowadzanie dziecka po psychologach i psychiatrach, próby podawania nierejestrowanych w Polsce psychotropów, wyjaśnianie dziecku ataków histerii i wyzwisk rodziców wobec siebie czy może wyjaśnianie, dlaczego tatuś musi wprawdzie mieszkać osobno, ale za to jak przychodzi o 3 nad ranem i dobija się do drzwi bo MUSI poodkurzać, to trzeba go wpuścić.

            To bardzo piękne, że czubkowi nie wolno przerywać jego aktywności bez względu na to, jak bardzo jest to uciążliwe dla otoczenia i dorosły człowiek jak najbardziej ma prawo do pogodzenia się z - nawet bardzo głębokimi - defektami małżonka. Tyle, że wówczas wypada sobie i otoczeniu powiedzieć, że formalne utrzymanie małżeństwa jest znacznie ważniejsze od dobra dziecka.
            • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 22:25
              Triss, problemy wychowawcze, które miałam, były odbiciem nie tyle relacji z mężem, zaburzonej od zawsze, ile mojej dosc poważnej choroby ze wspolwystepujaca depresja. Jasne, stukniety tatuś i przeprowadzki transgraniczne nie poprawialy sytuacji, ale wywołała ja jednak szajba mamusi, i nie mówię tu o wspoluzaleznieniu.
    • zapalka.na.zakrecie Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 15:16
      Pytasz, co jeszcze możesz zrobić.
      Ale zrobić, żeby co? czemu to zrobienie czegoś ma służyć?
    • myelegans Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 15:46
      Jakbym o wlasnych tesciach czytala, nie mogli zyc z soba I nie mogli zyc bez siebie. Rozwiedli sie 40 lat temu, a tak na prawde nie rozwiedli sie nigdy. Tesc nawet sie ozenil ponownie, ale nadal pozostal w zwiazku z byla zona do konca jej dni, na kazde skinienie, do dyspozycji na kazde zawolanie.

      Byly terapie razem, i osobno, rodzinne i w parze przez lata cale. Nie byli w stanie zyc pod jednym dachem, stanowili mieszanke wybuchowa, w innych konfiguracji byli para najlepszych i najlojalniejszych przyjaciol. Ona tez kochala za mocno. Dzieci nalezy chronic przed kazda przemoca.
      Moze to jest rozwiazanie. Nie wiem.... Ile zwiazkow tyle dynamiki i historii.
      • fusun1804 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 17:12
        A jak druga żona teścia reagowała na to ze jej mąż był na każde skinienie pierwszej zony ?
        • myelegans Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 14:30
          w ciagu 30 lat wypracowali dynamike, ktora im dzialala, a to na skinienie, to bylo ostatnie 2 lata zycia, kiedy walczyla z rakiem.
          tesciowa i obecna znaly sie od lat, zanim jeszcze tescia poznala, byly moze nie przyjaciolkami, ale kolezankami, mialy wspolne grono kobiecych znajomych. Tesciowa bardzo duzo dla obecnej robila, pomagala jej. Razem zawsze spedzalismy swieta, przyjezdzali do nas na swieta tez w trojke.
          Wypracowali sobie dynamike przez lata i im to dzialalo. tesciowi nie udalo sie odejsc, ani sie odseparowac.
          Obecna zona po 9 latach randkowania i kilku latach mieszkania wiedziala dokladnie w jaki uklad wchodzi, sama przyznala, ze nie mogla inaczej.
    • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 16:25
      kocianna napisała:

      > A kiedy czytam sobie testy "czy jesteś ofiarą przemocy", to... to ja wyzywam, rzucam
      > przedmiotami, każę iść się leczyć, straszę rozwodem, wyśmiewam, kiedyś nawet posuwałam się
      > do rękoczynów.

      Kocianno, w jakiś sposób, ale tak "na odwrót" widzę klasyczne hasło: widzisz, do czego mnie doprowadziłaś/eś!!!???
      Może to nie jest odpowiednie, ale narzuciło mi się samo i nie chce odejść. Pewnie na zasadzie szukania "pierwotnego sprawcy", najgłębszej przyczyny.
      W sąsiednim wątku jednorazówka pisze o swojej matce, która potrafiła wyprowadzić z równowagi świętego, a kiedy on tę równowagę stracił i jej się dostało - to zalewała się łzami, jaka ona jest nieszczęśliwa i dlaczego tak ją krzywdzą. Choć pewnie tu nie wchodziło w grę ZA czy podobne zaburzenie.

      Ale jeśli chcesz ustalić, co jest przyczyną, a co skutkiem - kto sprawcą, a kto ofiarą - to zastanów się, czy święty by zniósł to, co Ty chcesz znosić z anielskim spokojem i wyrzucasz sobie, że nie znosisz i tracisz cierpliwość.
    • tully.makker Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 17:47
      A po co ustalanie, kto pierwszy zakrecił karuzelą? Nie lepiej z niej po prostu zsiąść?

      PS a grupa dla kochajacych z mojego doswiadczenia to byla grupa pan licytujacych sie, ktora jest pepsza, bo bardziej kochana przez toksycznego onego... trudno poprowadzic dobra grupe, uwazaj, zeby nie zabrnela w miejsce ktora umocni twoje problemy, zamiast wzmosnic cie do ich rozwiazywania
      • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 18:14
        Ale po co zsiadać, skoro szukanie kolejnych terapii, warsztatów i kołczingów - dla dziecka, dla siebie, dla męża mimo, że jest tym niezainteresowany w sposób wręcz doskonały - znakomicie kamufluje problem i stwarza iluzję, że się "coś robi".
    • berdebul Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 06.06.16, 19:00
      1. Niech odkurza, u siebie w mieszkaniu (bo nie mieszkacie razem?). A jak musi u Was to ze względu na astmę (dobrze pamiętam?) niech zmywa na mokro, najlepiej na kolanach (żeby dokładniej było i bez wzbijania kurzu w powietrze).
      2. Kup mu książkę o ZA, a sobie o zwiazku z kimś z ZA (żebyś wiedziała czego oczekiwać i czy czujesz się na siłach ciagnąć ten wózek dalej). Bo on może nie wiedzieć co przeciętny NT myśli o jego (jego zdaniem) normalnych zachowaniach.
      3. A właściwie najważniejszy - chroń dzieciaka, rozmawiaj z nią dlaczego tata jest inny, zapewnij wsparcie stabilnego dorosłego i spokój w domu.
      • fusun1804 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:33
        Czy ktos moze mi objaśnić co to jest ZA i NT ?
        • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:37
          fusun1804 napisała:

          > Czy ktos moze mi objaśnić co to jest ZA i NT ?

          ZA - Zespół Aspergera.
          NT - także nie mam pojęcia.
        • miedzymorze Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:38
          Obstawiam:
          ZA Zespół Aspergera
          NT (człowiek) Neuro Typowy (czyli jak to się powszechnie i nienaukowo mówi: normalny ;P)

          pozdr,
          mi
    • asia_i_p Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 00:40
      Kocianna, a jakbyś tak spróbowała podejść to od drugiej strony?

      Chodzi mi o to, że w twojej rodzinie wszystko kręci się wokół emocji. Wyrażacie emocje, wyjaśniacie emocje, obrzucacie się emocjami. A nie u całej populacji to działa tak, że właściwa kolejność to zrozumieć - wyrazić - opanować. Ja mam tak, że jak emocje zaczynam wyrażać, to się nakręcam coraz bardziej i się kończy katastrofą. Niesławne tłumienie w moim przypadku sprawdza się znacznie bardziej, a kiedy już ochłonę, to mogę wyjaśniać i wyrażać. ;)

      Może byście po prostu założyli, że przez miesiąc priorytetem jest spokój i brak awantur, nawet za cenę tego, że jakaś kwestia nie zostanie wyjaśniona do końca? Wbrew pozorom to może przysłużyć się komunikacji.
    • differentview Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 07:45
      kocianna napisała:

      > to ja wyzywam, rzucam przedmiotami, każę iść się leczyć, straszę rozwodem, wyśmiewam, > kiedyś nawet posuwałam się do rękoczynów. Po terapii, którą przeszłam, skala i częstotli
      > wość mojej agresji zdecydowanie się zmniejszyła, jednak nadal jest to mój ulubi
      > ony sposób wyrażania bezradności.

      > Od września dołączam do grupy wsparcia dla kochających za bardzo, ale czy jest
      > coś jeszcze, co mogę zrobić?

      Hehe, z tego opisu siebie to wcale nie wynika, ze kochasz za bardzo;) Ja bym z kompulsji odkurzania nie robila problemu- maz sie zchilluje i mieszkanie posprzatne- dwie korzysci w jednym. Załuje, ze ani ja ani tym bardziej moj partner nie mamy takich kompulsji, serio. Tak zle i tak nie dobrze;)

      • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 08:44
        Wiesz, jak ktoś nie ma dzieci, to może (i ma święte prawo) z wielu rzeczy nie robić problemu.

        Jeśli natomiast jest dziecko - tu: dojrzewająca dziewczynka - to dobijanie się tatusia do drzwi w środku nocy, a potem słuchanie jak odkurza z obłędem w oczach bredząc coś o głosach, które mu kazały jest dla tegoż dziecka doświadczeniem mało fajnym. Powiedziałabym, że wręcz dosyć strasznym, a nie zabawnym.
        Nawet średnio lotne 12-letnie dziecko może mieć refleksję, że teraz głosy każą tatusiowi odkurzać cudze mieszkanie o niestosownej porze, a następnym razem głosy każą wziąć tatusiowi siekierę i mamusia też nic z tym nie zrobi.

        Żałujesz, że nie masz kompulsji, która każe Ci wpadać do innego mieszkania nad ranem, dobijać się do drzwi, budzić śpiących ludzi i nap...ć odkurzaczem, bo masz urojenie, że brudno?

        Dla rozjaśnienia sytuacji:
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,161339457,161339457,Jak_radzic_sobie_z_cudza_nerwica_natrectw_.html
        • differentview Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 09:05
          Załuje, ze nie mam kompulsji odkurzania we wlasnym mieszkaniu wtedy gdy naprawde jest brudno;)
          Nie zagłebiam sie w inne wątki, odpowiadam tylko na post startowy. W srodku nocy ojciec sie dobija i mowi, ze glosy kazały mu odkurzac??? No to raczej ma powazne zaburzenia psychiczne. W tej sytuacji autorka powinna pojsc na jakas konsultacje jak postepowac z osoba, ktora przejawia takie zaburzenia. W ogole nie wiem skad pomysl z terapie dla osob, ktore "kochaja za bardzo"? Jak to kochanie "za bardzo" sie przejawia i jak sie ma do odkurzania w nocy...nie bardzo widze powiazanie;)
          • tully.makker Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:09
            Wyjasniam: Kocianna kocha za bardzo, bo zamiast zasadzic panu kopa w zad i zyc wlasnym zyciem caly czas sie mietosi wokół pana i jego problemów.
            • differentview Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:23
              tully.makker napisała:

              > Wyjasniam: Kocianna kocha za bardzo, bo zamiast zasadzic panu kopa w zad i zyc
              > wlasnym zyciem caly czas sie mietosi wokół pana i jego problemów.

              Acha;) A ten kop w tylek to ma byc za to odkurzanie czy sa jeszcze inne powody? Bo to, ze ludzie nie mieszkaja pod jednym dachem to wcale nie musi byc zle rozwiazanie. Czasem moze sie to nawet sprawdzac- o ile lubia tez spedzac czas wspolnie.
              • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:27
                differentview napisała:

                > Acha;) A ten kop w tylek to ma byc za to odkurzanie czy sa jeszcze inne powody?

                Z milion.
                • differentview Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:58
                  A jaki jest najbardziej hardcorowy? Bo wydaje sie, ze fakt, ze maz ma jakies swoje kompulsje typu odkurzanie, pucowanie auta czy mycie rak nie musi go przekreslac jako partnera jesli ma inne zalety. Zona dla odmiany rzuca przedmiotami, wysmiewa, probowala rekoczynow- aniolkiem nie jest;)
                  • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 11:08
                    differentview napisała:

                    > Zona dla odmiany rzuca przedmiotami, wysmiewa, probowala rekoczynow- aniolkiem nie jest;)

                    Żona przede wszystkim w tym wątku przedstawia siebie jako oprawcę, a męża jako nieszczęsną ofiarę nie tylko swojej choroby, ale też przemocowej żony.
                    Kocianna jest niesłychanie inteligentna i dobrze wie, jak dobrać słowa.
                    I przypuszczam, że ostatecznie pójdzie w miejsce, gdzie nikt nie będzie znał jej wcześniejszej historii i tam ją przedstawi w taki sposób, żeby wreszcie uzyskać odpowiedź, jakiej cały czas oczekuje.

                    Ja znam Kociannę od ledwie półtora roku, ale wiem już, że ta historia ciągnie się przynajmniej tyle lat, ile lat ma jej córka.

                    Mało kogo lubię tak, jak Kociannę, choć pewnie z moich postów to wcale nie wynika. I osobiście uważam, że jest po prostu zbyt inteligentna na to, żeby to w prosty sposób rozwiązać. Ktoś głupszy skorzystałby po prostu z tej czy innej rady, terapii. A Kocianna przewałkuje, przemieli - i stwierdzi, że w jej przypadku się nie da - i znajdzie na to sto twardych i rzeczowych argumentów.
                    • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 11:31
                      Olu, ja też Cię bardzo lubię i wyczuwam Twoją sympatię :) Tym bardziej cenię szczerość.
                      Ależ da się, wiele rzeczy się da, a przyczyny tego, czego się nie da, na ematce zrozumienia nie znajdą i nie będę w to wnikać.
                      Ale taka moja terapeutka: zna mnie dogłębnie, historię nie tylko forumową (na forum jest jednak jakaś kreacja), ale wręcz od urodzenia i pierwszych "jak nie będziesz grzeczna to nie będziemy cię kochać", i historię wiecznego, od narzeczeństwa, szarpania się i ranienia, i historię dzieciaka, na którym powtarzałam "jak nie będziesz grzeczna/osiągać wyników to nie będę cię kochać", i okoliczności PTSD... i zaleczywszy PTSD nie poszłyśmy w kierunku rozwalania mojego małżeństwa. Znajdowania oparcia w sobie - tak, kochania siebie - tak, ale nie rozwalania małżeństwa.
                      • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:13
                        Czyli chodzi ci o sposób na życie "wszystko inne ale nie rozwód".
                        Więc będziesz miała to wszystko inne w pełnym pakiecie.
                        Tylko dziecka żal.
                        • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:17
                          Czyli mąż ci jest potrzebny, żeby sobie generować złe emocje i stany poniżenia. Inaczej nie chcesz, życia bez chorych huśtawek się boisz, WOLISZ zabawę w ciuciubabkę i mrzonki o tym jak z kwaśnego ogórka na pewno da się zrobić świeżego.
                          • differentview Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:39
                            Kazda tzw ofiara przemocy walnie przyczynia sie do nawiazania a potem trwania takiego zwiazku. I kazda ma w sobie zapedy na agresora. To jest dla mnie jasne jak slonce gdy obserwuje to z boku. Czy to po to by znalezc uzasadnienie dla wlasnych agresywnych emocji i przypisac je partnerowi, czy to po to by odgrywac pokrzywdzona przez los ofiare a glownie dlatego, ze innego rodzaju zwiazkow te osoby nie potrafia tworzyc. Wiec slusznie trzymaja sie tego co znaja bo poza tym widza ciemnosc, ciemnosc widza. Praca nad soba wymaga od tak zaburzonych osob mnostwa wysilku- wiec lepiej tkwic w tym co jest a inteligencje wykorzystwac do racjonalizacji swojej postawy. Ale po co angazowac sie w otwieranie takiej osobie oczu sila?;) Przeciez to tez jest gra- dajecie sie wkrecac ( sama sie kiedys dalam wkrecic na forum) bo to kuszace ale zupelnie nieskuteczne. Wiecej dobrego dla kociejanny wynikloby z olania kolejnych jej watkow;)
                            • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:55
                              Na forum to miecz obosieczny. W końcu tu nie siedzimy na terapii za którą płacimy lub nam płacą.
                              Wielu doradców forumowych trenuje tu na sucho swój problem "jak nie dać się kolejnemu manipulatorowi wrobić w rolę ratownika". Taka autorka i jej wątki dobrze "ratownikom" zrobią na unaocznienie, jak bezcelowe niekiedy jest wyrywanie się z pomocą i jakie bywa dla nich samych wyczerpujące energetycznie- a nie odnoszące żadnego pozytywnego skutku u "ratowanej". I "ratownicy" zaliczają najpierw wqrw a później uczą się olewać podobnych sępów emocjonalnych także w swoim realu, zaczynają cenić swój własny czas który poświęcają innym, zaczynają uważniej wybierać ludzi którym poświęcają ten czas... itd :) To też ważna nauka.

                              A jak ktoś lubi sobie pogadać poppsychologicznie to forum jest idealnym miejscem, no i cudze problemy zawsze fajnie obgadać :D
                          • zuzi.1 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 14:25
                            Mysle ze to trafne podsumowanie. Kocianna z mężem odgrywa teatrzyk z domu rodzinnego, gdzie miała akcje ze swoja baaardzo toksyczna mama. Wiec małżeństwo jest tego zastepcza kontynuacja. Mnie zastanawia kiedy Kocianna padnie z wycieńczenia czy może jest w stanie ten bałagan tolerować forever i sie od tego nie przekręcić. Tutaj happy endu nie będzie, nawet gdyby Kocianna pokonala kilka osmiotysiecznikow i tak niewiele to da. To jest taka sytuacja zakleszczenie. Albo po drodze padnie i sie sama wykończy albo instynkt samozachowawczy jednak przedrze sie i sie odezwie.
                    • ada1214 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:17
                      I osobiście uważam, że jest po prostu zbyt inteligentna na to, żeby to w pr
                      > osty sposób rozwiązać

                      Moze byc tak, ze Kocianna terapeutka manipuluje. Swiadomie albo co bardziej prawdopodobne - nieswiadomie. Uwazam, ze terapeuta, aby byl skuteczny, musi byc o kilka poziomow inteligentniejszy od swojego klienta, a poniewaz Kocianna jest b. inteligentna, wiec znalezienie takiego terapeuty jest trudne. Terapeuta moze miec wiedze teoretyczna, ale jesli -zalozmy- to Kocianna jest ta bystrzejsza z ich dwojga, to zapewne sobie ja okrecila wokol malego palca. Niektorych terapeutow nawet dziecko potrafi zmanipulowac- jest mi znany przypadek 15 letniej dziewczynki, ktora popelnila samobojstwo. A zaledwie na kilka godzin przed tym zdarzeniem miala rozmowe z lekarzem, ktory w notatkach zapisal iz "pacjentka wychodzi na prosta i przejawia wyrazne cechy polepszenia nastroju". Lekarz nie przejrzal, ze to byla gra.
              • fusun1804 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:37
                Jak ktos zauważył, Kocianna przedstawiła tylko jeden jedyny z wielu aspektów tego związku.
                Gdy ja poprosiłam o linki do jej poprzednich wpisów, odesłała mnie do wyszukiwarki.
                • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:42
                  fusun1804 napisała:

                  > Jak ktos zauważył, Kocianna przedstawiła tylko jeden jedyny z wielu aspektów tego związku.

                  Wydaje się, że Kocianna co i rusz próbuje przedstawić tę samą sytuację w inny sposób, licząc na to, że ostatecznie uzyska odpowiedź, jakiej oczekuje. Jak nie z tej, to z tamtej strony. Tyle że sytuacja się nie zmienia, a Kocianna ciągle liczy na jej inną ocenę, czy interpretację - więc jak może zapyta inaczej, to odpowiedź będzie inna...

                  > Gdy ja poprosiłam o linki do jej poprzednich wpisów, odesłała mnie do wyszukiwarki.

                  To mnie akurat nie dziwi, nie każdy ma ochotę wywlekać od nowa trudne sprawy, i to na czyjeś życzenie.
                  • miedzymorze Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:44
                    Wiesz, tylko bez znajomości całokształtu to jest tak, że ktoś mieszka w totalnej ruderze, wszyscy mu mówią weź to zburz i przeprowadź się do czegoś spełniającego standardy cywilizacyjne, a pasjnująca dyskusja odbywa się na temat, czy aż taki problem że dzwonek przy furtce nie działa :>

                    pozdr,
                    mi
                    • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:51
                      miedzymorze napisała:

                      > Wiesz, tylko bez znajomości całokształtu

                      Ale przecież Kocianna nie poukrywała swoich wątków, tylko nie miała ochoty na ich szukanie, grzebanie w historii i podawanie na tacy.
                      • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:59
                        No byłaby już całkiem głupia zbierając swoje wszystkie wątki by "gawiedź" łatwiej mogła sobie poczytać jej historię i "mieć opinię" ;)
                        Jest wyszukiwarka, kto chce to znajdzie i poczyta i dogrzebie się całej nieciekawej historii ( choć ostatnio coś gazecie wyszukiwarka nie działała) ,
                        a tu autorka nie po to zakłada od lat kolejne i kolejne wątki o tym samym by coś naprawdę zmienić, tylko by mieć wrażenie że coś robi a utrzymać niezmieniony status quo. Takie -tu wywalę emocje, to tam łatwiej wytrwam w tym co jest.
                        • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 11:22
                          Prawda. A że jeszcze jestem drama queen, to emocje tutaj wywalane są bardzo intensywne. Drobnostki urastają do niebotycznych rozmiarów. Ematka pozwalała mi na bezpieczne spuszczenie pary i nabranie dystansu po paru zdrowych kopniakach od innych ematek. Teraz usiłuję spuszczać parę inaczej i w efekcie znów jestem na lekach i zastanawiam się nad powrotem do terapii. Tylko że nie można wiecznie być w terapii, w końcu jestem dużą dziewczynką, która wie, co się z nią dzieje, tylko niekoniecznie umie tą wiedzę zastosować.
                          • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 12:00
                            Mam znajomą która właśnie tak działała- wywalenie złych emocji gdzie indziej (np do koleżanek) i grzeczny powrót do domu do wrednego męża by "nieść swój krzyż".
                            Wiesz co pomogło? Jak się rozwiodła. I została z poczuciem, że musi sama wziąć odpowiedzialność za to co stworzyła, wysilić się by zapewnić byt dzieciom, a nie liczyć że ktoś z zewnątrz za nią załatwi, że jak ona się postara bardziej mąż i ojciec dzieciom sie jednak ogarnie, że okaże się dobrym człowiekiem i jeszcze rodzinie cuda na kiju zapewni.
                            Przez kilka kolejnych lat uczyła się co robić ze swoimi emocjami, jak zablokować agresję wściekłego za rozwód męża, a okazało się, że bez wiecznych napierd..anek które z mężem sobie fundowali - to ona nie umie za bardzo żyć, nadal szukała okazji do konfliktu i zależności emocjonalnej.
                            Wreszcie okoliczności ją zmusiły że wzięła się za aktywność zawodową,
                            koleżanki i rodzina przystopowała z wiecznym "wspieraniem biednej" bo zobaczyły, że to nie osoba biedna która jest krzywdzona przez silniejszego, ale właściwie całkiem cwana i mimochodem kombinująca jak tu znaleźć kogoś na kim uwiesi swoje złe emocje, załatwi za nią, i że może znajdzie się frajer który za nią rozwiąże problemy, wychowa jej dzieci i ona nie będzie musiała w swoim życiu posprzątać. Nie znalazł się.
                            Musiała dorosnąć. Wziąć odpowiedzialność za dom, za relacje z exmężem, za dzieci, wreszcie je zacząć wychowywać - choć już przesiąkły tym co było w domu. Po 7 latach ma sama dużo stabilniejszy charakter, nie skacze ze skrajności w skrajność, umie exmeża trzymać na odległość kija i traktują się już nieagresywnie ale po kumpelsku w sprawach dzieci.
                            Co spieprzyła? Zanim się odpępowiła od męża, przecięła swoje uzależnienie od niego, jakieś chore stawienie faceta na piedestale i traktowanie na zmianę jak boga któremu trzeba się podporządkować lub jak synka którego trzeba utrzymywać i głaskać,
                            po latach oddzielenia przestali sobie robić wzajemnie chore jazdy (mąz wcześniej napastliwy, przemocowy) , przestała w domu urządzać sceny przy dzieciach-od euforii po szlochy rozpaczy jak jej źle, od ślepego głupiego posłuszeństwa mężowi w każdej kwestii po robienie mu dzikich awantur i wymyślanie że jest beznadziejny- to dzieci już tak mają spieprzone tymi ich wcześniejszymi zachowaniami emocje, że żal patrzeć jaki one "krzyż" poniosą..
                            Właściwie to gdyby dopiero teraz zakładała rodzinę, gdy dotarło do niej, że sama jest odpowiedzialna za to co robi i będzie ponosić konsekwencje SWOICH czynów - to miałaby szansę zapewnić dzieciom jako-tako spokojny dom. A co chyba najbardziej dzieciom zaszkodziło- to, że latami wolała się szarpać i wyzywać z mężem niż się rozstać jak ludzie, że zamiast zastopować meża to robiła co on żądał, że była drama gueen skupiona na swoim przeżywaniu, a dzieci w tym tkwiące -nie miały za grosz poczucia bezpieczeństwa ani przy ojcu ani przy niej.
                            Może pora dorosnąć do odpowiedzialności a przestać już kombinować...
                            • mozambique Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 13:52
                              bardzo łądnie tu piszesz o sobie
                              • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 14:39
                                Pewnie, ze o mnie:D Koleżanka z 8 lat próbowała ze mnie zrobić worek na jej problemy z sobą i darmową trapeutkę, uczynić współodpowiedzialną za jej życie i głupie wybory facetów, uleganie im. Po kilkunastu latach znajomości z nią i bycia nie-zawsze-chętnym świadkiem tego jak działa, na szczęście przestałam się dawać wkręcać i wierzyć w to, że jej się wsparcie należy bardziej. Widzę wyraźnie, że jak ktoś chce się zmienić to to zrobi choć mu ciężko. A niektórzy nie chcą zmian, zabawa w kotka i myszkę jest atrakcyjniejsza. I będą szukać takich relacji by w tej zabawie trwać i takich ludzi którzy im w tym będą skłonni towarzyszyć. W tym przypadku - by realnie było inaczej -w grę wchodzą tylko zmiany wymuszone - czyli w relacji znajomości - np odmowa wałkowania jej tych samych problemów po raz tysiuącfyfnasty (ciekawe czy autorka ma bliskie znajome którym się zwierza- i co one na to, czy jeszcze chcą ją słuchać) , albo odmowa kolejnej pożyczki bo ciągle jakaś "niespodziewana tragedia", albo info że o tym co i jak i dlaczego powiedział kochanek nie ma się ochoty znowu rozmawiać i stanowcze nie gdy znowu próbuje o nim swoje wtrącić. Mimo utyskiwania jak to im źle, takie osoby bardzo dużo są skłonne poświęcić by to "źle" zatrzymać, a jak ktoś nie chce z nimi współuczestniczyć to nawet mu kłamią, dramatyzują i zmyślają żeby jednak go w potrzebę zaangażowania wmanipulować i go zaangażować. Ot, taki sposób na prześlizgnięcie się przez życie na cudzej energii bo swoją się poświęca wybranej toksycznej relacji.
                          • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 13:45
                            Ja tego spuszczania pary nigdy nie wiedziałam szczerze mówiąc.
                            Jedynie efektowny sposób opisania sytuacji sugerujący maluczkim kto powinien dostać w dupę. Na co ja się nie raz, nie dwa nabrałam.
                            Już któryś raz z rzędu piszesz o tych emocjach a ja się zastanawiam, co ze mną nie tak, ze ich nie widzę. Jedynie po częstotliwości czy tematyce mogę wnosić jak bardzo masz dość.
                            Ten wątek to tez proszenie: skopcie mi tyłek.
                            Ty masz jakieś masochistyczne zapędy czy uważasz, że wszystkie ematki są tak durne, że z góry zakładają, że Ty jest święta lelija a Twój mąż to dupek?
                            Do meritum: skąd się biorą te silne emocje, o których piszesz? Czego masz dosyć?
                            Konkretnie proszę jesli możesz.
                            I dalej: już Ci kiedyś pisałam, ze Twoja terapia była krótka. Masz ok. 40 stu lat. Nie jesteś wiecznie w terapii, przestań zmyślać. Widocznie potrzebujesz mieć pomoc dłużej. Co w tym złego???
                            • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 15:57
                              Wiesz, mam wrażenie (wystaw mu walizki natychmiast!), że moja kociannowa racja przedstawiona na forum jest postrzegana jako najmojsza, bez próby nawet spojrzenia na to, jak to może wyglądać z drugiej strony.
                              Czego mam dosyć? Chyba najbardziej jestem zła na siebie. Że zgadzam się na ciągłe podnoszenie poprzeczki, że "zasługuję" na miłość, którą powinnam uznać za należną mi z automatu, że czuję się winna i odpowiedzialna za nieswoje deficyty powstałe przed moim urodzeniem, że nie bronię w sposób przekonywujący swoich granic, ba, do niedawna nie wiedziałam, że je mam, że nie wyrażam jasno i wprost swoich potrzeb, że nie pozwalam dorosłemu człowiekowi przejąć odpowiedzialności za jego własne życie, że dałam się wsadzić w rolę matki, zamiast żony. Że mnie wychowano w poczuciu obowiązku i lojalności do końca, niezależnie od tego, czy druga strona na to zasługuje. Że powtórzę to w każdym innym związku, bo mylę zainteresowanie i fascynację seksualną z miłością.
                              Że ja to wszystko wiem i nadal nie umiem inaczej.
                              Że zrobiłam sobie tym wszystkim straszną krzywdę (tą od PTSD) i nadal niczego mnie to nie nauczyło, poza tym, że jestem krzywdy świadoma i zaczynam uświadamiać sobie inne krzywdy.
                              • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 16:52
                                Dzięki. Tak właśnie wolę rozmawiać:)
                                Kocianno, od wiedzy do zastosowania daleka droga. Wiedza to często jedno, a zastosowanie to drugie. Zalewa Cię frustracja, rozumiem, współczuję.
                                Tylko nic w ten sposób nie osiągniesz.
                                Zrób sobie rozpiskę, żeby Cię skleroza nie dopadła:) i wypisz w jaki sposób zgadzasz się na podnoszenie poprzeczki, w jaki sposób zasługujesz na miłość, w jaki sposób przejmujesz odpowiedzialność za męża, kiedy czujesz, ze pozwalasz na przekraczanie Twoich granic, jakie Twoje potrzeby są niezaspokojone. Wypisz to sobie, na konkretnych przykładach. A potem zastanów się, jak się czujesz w momencie kiedy to się dzieje, na żywo. Przypomnij sobie dokładnie, opisz, zapamiętaj. Żebyś później nie przegapiła sygnału ostrzegawczego, bo on jest, tylko już pewnie słaby, bo wiecznie zagłuszany powinnościami. Następnie możesz sobie wypisać inne, zdrowe sposoby reagowania. Rób po prostu lekcje, jak w szkole:) A potem wdrażaj to wszystko kroczek po kroczku, powoli i z pomocą. Bo pomoc terapeutki jest Ci potrzebna. Jeszcze nie raz pozwolisz wejść sobie na głowę, nie raz przegapisz sygnały, tak będzie póki nie nabierzesz wprawy. To jest tak samo jak ze zmianą nawyków. Mózg się musi nauczyć reagować inaczej, sama wiedza nic nie daje.
                                Złość na siebie i żal do siebie jest dekonstruktywny. Ok, zrobiłaś to sobie. Nie umiałaś inaczej. No trudno, bolało, boli nadal, tak się czasem w życiu dzieje. Zaakceptuj to i wybacz sobie. Wałkowanie w kółko "jaka jestem głupia" dodaje Ci frustracji. Nic poza tym.
                                Traktuj siebie tak, jakbyś była własną córką. Co byś jej powiedziała, gdybyś usłyszała od niej to, co Ty napisałaś?
                              • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 19:00
                                No, powzruszaj się jeszcze nad sobą, poużalaj.
                                Heloł, masz prawie 40 lat i córkę.
                                Nie dostałaś adekwatnej miłości od rodziców - trudno, nic z tym już nie zrobisz.
                                Nie dostałaś odpowiedniej miłości od męża - mogłaś coś z tym zrobić ponad dekadę temu, mogłaś go wykopać jak byłaś w połogu, a pan depresyjny włóczył się po nocach z "koleżanką". Mogłaś założyć nową rodzinę, mieć więcej dzieci zamiast fundować córce parszywy wzorzec ni to pary ni to nie-pary i jedynactwo.
                                Wychowano Cię bla bla... jest coś takiego jak socjalizacja wtórna. Masz 40 lat, czas przestać się bawić własnym zranionym ego tylko zacząć podejmować konkretne działania.
                                Ty nie jesteś interesująca. Jesteś dorosła, wybierasz emocjonalny syf = masz syf. W tym wszystkim szkoda tylko Twojej córki, nie Ciebie, bo zafundowałaś jej dużo gorsze dzieciństwo od tego co Ty miałaś.
                                • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 19:26
                                  Dla mnie też to jest dramatyczne. Pani się użala nad swoim biednym losem i tym że "dała się wsadzić w rolę matki zamiast żony" a nie zauważa co sama robi temu biednemu dziecku - jakby nie było zmuszając je swoimi decyzjami do znoszenia domowego piekła od obojga rodziców.
                                  Dopiero co był wątek o toksycznym przemocowym ojcu z którym mamunia zostawiła dziecko bo też zawsze to facet był ważniejszy,
                                  niedawno na emamie wątek dziewczyny której rodzice zbyt byli zajęci sobą i kłóceniem się ze sobą żeby zauważyć że córkę prawie zgwałcono,
                                  co rusz problem ten sam problem się przez fora przewija. I co? I nic. Jak o beton...
                                  • fusun1804 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 10:14
                                    Olikol, czy mozesz mi podać linka do tego wątku na emamie ?
                                    • ola_dom Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 10:41
                                      fusun1804 napisała:

                                      > Olikol, czy mozesz mi podać linka do tego wątku na emamie ?

                                      Tutaj:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,161699507,161699507,Powiedzialybyscie_czy_nie_na_powaznie_.html
                                • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 21:34
                                  Heloł Triss to nie działa!!
                                  Próbowałaś, ja próbowałam, to nie działa. Więc jeśli chce się pomóc, czy też mieć jakikolwiek wpływ trzeba poszukać innego sposobu.
                                  • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 22:31
                                    Przecież ona nie chce konkretnej pomocy tylko pobrandzlowania się głębią swoich zranień i niemożnością.
                                    Chce "pracować nad granicami", a jednocześnie nie chce założyć zamka w drzwiach i przystopować męża-nie męża w jego natręctwach.

                                    Skarży się na warunkową miłość rodziców i wytresowanie w kierunku zaspokajania cudzych potrzeb swoim kosztem i dokładnie to samo robi córce, dziecku które wie, że jest mało ważne.
                                    Nawet gorzej, bo Kocianna przynajmniej jakieś rodzeństwo miała, a jej starzy żyli pod jednym dachem (może być źle, ale przynajmniej przekaz spójny).
                                    Nie ukrywam, że o ile kiedyś Kociannie współczułam, to teraz budzi we mnie autentyczną złość, właśnie przez tę postawę jękliwej niemożności i pozorów "robienia czego" kosztem córki.
                                    Mogę się domyślać, jak czuje się dwunastolatka po dwóch szokach kulturowych, z dysfunkcyjnym ojcem o którym nie wolno powiedzieć, że jest świrem i matką, która się miota od poradnika, przez prochy po fefnastą terapię i która bardzo stara się nie wiedzieć, jaki wzorzec dziecku przekazuje. Mogę tylko tej dziewczynce życzyć dobrej, życzliwej i wspierającej grupy rówieśniczej i dobrych kobiecych przyjaźni w przyszłości oraz takiego buntu, żeby kamien na kamieniu nie został. Bo tylko w ten sposób przerwie ten zaklęty krąg.



                                    • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 22:47
                                      Rozumiem Cię.
                    • olikol Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 10:53
                      Albo rodzinka typu ojciec wysokofunkcyjny alkoholik, pije i się awanturuje, mamusia współuzależniona i uzależniona od jego pensji sfrustrowana wyżywa się na dzieciach że jej źle, każde z rodziców ciągnie dzieciaki w inną stronę i co innego uważa za słuszne,
                      a dyskusja zapodana jest o tym że dziecko jest problematyczne, trzeba je zaprowadzić do neurologa bo NIE WIADOMO CZEMU jest lękliwe i agresywne.
        • amb25 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 11:48
          ...odkurza z obłędem w oczach bredząc coś o głosach, które mu kazały... - to nie jest ZA. TO inne zaburzenie. W ZA nie slyszy sie glosow i nie ma kompulsywnych zachowan. ZA ma rozny obraz, ale nie taki. To cos innego. Moze by c oczywiscie ZA plus cos jeszcze. Ale ww zachowania to to "cos jeszcze". Poza tym czy On na prawde ma diagnoze ZA - bo to dosc nowe zaburzenie (Szwajcaria ok. 1980) i doroslych sie nie diagnozuje.
          • verdana Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 17:41
            Też mi sie nie wydaje. ZA musiałby dokończyć odkurzanie, jak zaczął, ale głosów na pewno by nie słyszał. Jak ktoś syszy głosy, to psychiatra jest mu potrzebny na cito.
            • bergamotka77 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 17:58
              Dokładnie, schizofrenia jak złoto.
              • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 18:43
                To nie ja pisałam o głosach :) To jest zwykła kompulsja czy nerwica natrectw, bez głosów :)
                • triss_merigold6 Jesteś pewna? 07.06.16, 18:52
                  Ale ja nie mogę tu być, jak nie jest odkurzone. Muszę odkurzyć. Gdzie jest odkurzacz? A gdzie są worki? Śpij sobie, śpij, tylko mi powiedz, gdzie są worki. Śpisz już? Bo nie wiem, gdzie jest ta fajna rura. Acha. Nie, wiesz, odkurzanie to walka ze złem. Bóstwa chtoniczne. Podstawa cywilizacji. Nie, nie mogę sobie stąd iść, ja tylko odkurzę.

                  Możesz sobie wmawiać co chcesz, ale to jest klimat świra. Czuba. Chorego psychicznie w stanie psychozy. Na to narażasz dzieciaka, bo nie potrafisz zamontować dodatkowego zamka w drzwiach albo wezwać policji albo zabrać panu kluczy?

                  Wiesz, nawet głęboko autystyczni są wyuczalni i można ich wytresować do powstrzymywania się od określonych zachowań. Upośledzeni w stopniu umiarkowanym są wyuczalni. Niemówiący z ZD są wyuczalni. Kwestia doboru bodźca.
                  Terapia behawioralna ze wzmocnieniem awersyjnym działa na każdego, gość nie musi rozumieć dlaczego, bo jego rozumienie czy akceptacja są doskonale zbędne - ważne, żeby się zachowywał w określony sposób powstrzymywał od określonego zachowania.
            • triss_merigold6 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 07.06.16, 18:37
              Cokolwiek mu dolega, jest niebezpieczny dla córki. Toksyczny. Przez 12 lat nie zdążył przywyknąć do faktu, że ma dziecko i że ma panować nad swoimi schizami, fobiami i nawykami.

              W tym kontekście rozważania Kocianny na temat: dlaczego nie jest kochana tak jak na to zasługuje, dlaczego, z jakiego powodu nie stawia granic, co jej dolega od dzieciństwa, co dolega od dzieciństwa jej mężowi etc. są kompletnie nieistotne.
              Dorośli ludzie mają pełne prawo zatruwać sobie życie w dowolny legalny sposób, terapeutyzować się, chodzić na grupy wsparcia i znów terapeutyzować, ale nie kosztem dziecka.
              Koszt tkwienia Kocianny w tym układzie ponosi jej córka, która już ma kompletnie chorą wizję relacji męsko-damskich i małżeńskich.
              A że układ living apart together? To już nawet nie jest śmieszne. W LAT mogą się bawić single, stara panna i stary kawaler, ale nie małżeństwo z dzieckiem.
    • panizalewska Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 08.06.16, 19:25
      Jezus, co za pitolenie o Szopenie. Kocianna zdaje się masturbuje się na prawo i lewo, od iluś lat, czego to ona nie robi dla męża. A o dziecku pies z kulawą nogą nie pomyśli. Obrzydliwość do potęgi
    • lady-z-gaga Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 09.06.16, 22:11
      straszna chamka z Ciebie
      kliknęłam kosz
      • mozambique Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 09:57
        oj tak , parwda boli , oj boli
        • lady-z-gaga Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 14:18
          miło, że się zgadzasz
          a jesli boli cię ta prawda, to nie pisz więcej chamskich postów
          • kruche_ciacho Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 16:15
            a dlaczego nie zwrocisz uwagi na chamskie teksty triss ? sporo tego na forach
            • brzoza1644 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 18:27
              Ale akurat nie w tym wątku.
              A Lady-z-gaga też moim zdaniem przegięła i to ostro.
              • lady-z-gaga Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 21:36
                a dokładnie w czym przegięłam?
            • lady-z-gaga Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 10.06.16, 21:40
              jakiś przykład (link) na to, że Triss nawiązuje do życia prywatnego i zarzuca komuś złe prowadzenie się ? ;)
              • brzoza1644 Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 11.06.16, 11:43
                Przepraszam Cię,Llady. To Mozambique chamsko się wypowiedziała na temat Triss.
                • lady-z-gaga Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 12.06.16, 20:11
                  Nie ma sprawy:)
              • kruche_ciacho Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 13.06.16, 09:34
                no prosze Cie..... nie bede wywlekac tu innych linkow
                (jesli regularnie bywasz na forach to nie raz mozesz natknac sie na ataki i niewybredne komentarze triss wlasnie dotyczace zycia prywatnego, poszukiwania "kolejnych spodni" itp)

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 11.06.16, 22:27
      Nie wiem, w jakim celu podejmuje Pani swoje działania: terapię, grupę wsparcia. Czy po to aby wytrzymać z mężem w związku czy aby zakończyć związek? Czy aby zrozumieć czemu on ma taki kształt i czemu mimo to Pani w nim jest? Często świadome motywacje do terapii, różnią się od tych nieświadomych. Te nieświadome to często chęć utrzymania status quo, mimo, że ono źle wygląda.
      Myślę, że nie ma sensu rozważać kto jest sprawcą przemocy a kto jej ofiarą. Istotne jest, że ta przemoc się pojawia i nie jest incydentalnym wybuchem raz na jakiś czas, ale jest ciągła i wzajemna, choć pewnie wynika z różnych pierwotnych źródeł.
      Czasem ludzie wiążą się w związki, które działają na jednym patencie i mimo, Se to patent dysfunkcyjny to go powtarzają i powtarzają i powtarzają bez końca. skoro już zaobserwowała Pani to zjawisko, to czemu nie przerwać tej relacji ? I to nie ważne jest abym ja czy inni zrozumieli co jest po drugiej stronie. Ważne jest, że Pani jest przemocowa w tym związku i nie może Pani tej przemocy zaprzestać od wielu lat. To jest wystarczający powód, dla którego warto rozważyć rozstanie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • pade Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 11.06.16, 22:36
        Bardzo mi się podoba ten komentarz.
        Spojrzenie z innej niż nasza perspektywy.
      • kocianna Re: Ofiara czy sprawca przemocy? 13.06.16, 09:14
        Dziękuję.
Pełna wersja