Jak to jest ze starszymi rodzicami

09.06.16, 11:51
Powiedzcie mi jak to jest u was ze starszymi rodzicami.
Ciagle tylko slysze jak to zadko dzwonie, ze oni nic nie wiedza co u mnie. Rodzice pod 60tke, wydaje mi sie, ze moja mama po prostu sie nudzi, wiec probuje zyc moim zyciem. Ale im wiecej slysze jak to sie nic nie odzywam, tym mniej chce mi sie dzwonic... Dodam, ze kontakt przynajmniej 2 razy w tygodniu, wiec nie, ze milcze miesiacami. W sumie nawet nie mam jej o czym mowic, w dzien praca, wieczorami z mezem albo gdzies wyjdziemy albo jakis sport, czy zakupy, serio nie wiem o czym tu wiecej opowiadac.
Sama czuje, ze kontakty nam sie rozeszly, przez to ze ja mam swoje zycie, ktore jest dla nich zupelnie nie do zrozumienia, ale mam wyrzuty sumienia, ze rodzice zostali gdzies tam na etapie mojej mlodosci (no opowiedz co tam w szkole bylo) a u mnie wszystko sie zmienilo.
A jak jest u was? Rodzice przelkneli wasza doroslosc, kontakty samoistnie sie rozluznily, a moze przeszlo to niezauwazenie i dalej macie bliski i zazyly kontakt?
    • angeka2 Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 12:16
      Moi rodzice po 56 lat.

      Z ojcem debatujemy o książkach, polityce, społeczeństwie, historii, bo oboje jesteśmy w tym kierunku wykształceni i zakręceni. Zawsze temat jest. Mamy codzienny kontakt mailowy (co tam, jak tam, jakieś linki przesyłamy sobie itp.)

      Mama przyjeżdża i rozważamy domowe sprawy, wychowanie dzieci, ploteczki, seriale, filmy itp.
      Oboje wciąż pracują, więc mają tez swoje życia.

      Lubię do nich jeździć (udaje się raz na 2 - 3 tyg i zawsze jakaś dyskusja, opowieści, wspominki itp.

      Dodam, że to chyba nie wiek ma znaczenie, bo również rozmowy i dyskusje odbywają się u mojej babci (tez jeszcze trochę pracuje na uczelni), nie nudzimy się, każdy w rodzinie ma krąg zainteresowań i potrafi fajnie o tym mówić, a rodzinne spotkania uwielbiam.

      Może to kwestia braku wspólnego tematu? Naprawdę nic się nie dzieje w waszym życiu, że tylko zakupy i praca? A jakieś przemyślenia, spostrzeżenia, opinie, komentarze? Bo taka sucha relacja rzeczywiście jest nudna.
    • ola_dom Nie dzwonisz! Od wczoraj! 09.06.16, 12:48
      Taki tam artykuł polecam:

      zwierciadlo.pl/psychologia/relacje-spoleczne/relacje-rodzinne-mamo-tato-to-jest-moje-zycie
      może akurat będzie w temacie.
      Choć on bardziej dotyczy sytuacji, kiedy rodzice nie tyle interesują się dzieckiem, co raczej oczekują, że dziecko będzie się wciąż interesować nimi.
      Z tym, że to także może dotyczyć tych rodziców, którzy "maskują" - świadomie bądź nie - oczekiwanie zainteresowania nimi właśnie poprzez "niby" zainteresowanie dziećmi. Tak czy siak - oczekują, czy czasem wręcz żądają ciągłej łączności z dziećmi. Czasem wynika to z potrzeby kontroli.
      Może tak jest z Twoimi?

      Aha - nie wiem, czy Ci "ulży", ale moja mama miała wielkie pretensje, kiedy dzwoniłam do niej 2 razy dziennie. Bo powinnam 3 razy.
    • nammkha Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 14:23
      To naturalne, że w życiu są etapy w których jesteśmy bliżej i dalej z rodzicami. Raz nas łączy więcej raz mniej... Teraz widać masz tak, że mniej. A rodzice powinni zaakceptować ten fakt. Ja dzwonię do rodziców jak mam ochotę. Oni do mnie też, nikt nie robi nikomu wyrzutów. Ale wiadomo, różne ludzie mają potrzeby. Moim zdaniem nie powinnaś się tym przejmować. Puszczaj mimo uszu, albo powiedz, że więcej nie masz potrzeby dzwonić...
    • mitoczka Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 15:55
      Ola_dom artykul chyba trafiony, bo przedwczoraj wlasnie przy rozmowie, gdzie nota bene powiedzialam, ze nie uda mi sie przyjechac na lipcowy weekend, uslyszalam, ze jak to, to juz mnie nigdy nie zobacza?
      Ostatnio swoim zachowaniem coraz bardziej odpychaja mnie od siebie, mimo ze wiem, ze staraja sie osiagnac zupelna odwrotnosc. Angeka2, az sie usmiechnelam przy twojej opowiesci. U mnie chyba nigdy nie bylo takiego otwartego dialogu, dyskusji, zazdroszcze! A moze i byl, ale to dawno, dawno temu. Stad chyba zaczelam sie zastanawiac czy to wiek na nich tak wplynal, ze wlasciwie poza zdaniem relacji z dnia wczorajszego nie bardzo mamy sobie co powiedziec. Mamy inne opinie na zycie, ja mam kompletnie inne doswiadczenia zyciowe, obracam sie w innych kregach ludzi niz oni znali, ciezko nam znalezc tematy do dyskusji, zeby ktos nie zostal urazony. Stad zakupy i praca to najbezpieczniejsze opcje, tyle ze rozmowa z tego zadna.
      Dlatego zastanawiam sie czy to noma, ze w pewnym wieku zazylosc rodzinna sie mocno rozjezdza, czy jednak to u nas cos nie gra.
      • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 16:06
        mitoczka napisał(a):

        > Dlatego zastanawiam sie czy to noma, ze w pewnym wieku zazylosc rodzinna
        > sie mocno rozjezdza, czy jednak to u nas cos nie gra.

        Nie ma "normy". I nie szukaj jej ani nie staraj się do niej dopasować, bo to nie ma sensu.
        Fajnie, jak się ma o czym gadać z rodzicami przez całe życie. Ale czasem tak nie jest i nie jest to powód do robienia sobie wyrzutów (ani do przejmowania się wyrzutami rodziców, co już jest o wiele trudniejsze).
        Pomyśl przez chwilę o rodzicach jako o obcych osobach - lubiłabyś ich? Zaprzyjaźniłabyś się? Albo przynajmniej zakolegowała?
        Bo jak ja spojrzałam tak na moją mamę, to poczułam, że niestety - nie. Oczywiście, że mama to co innego niż koleżanka, więc relacja zawsze będzie, ale nie ma się co umartwiać, że nie jest ciepła, serdeczna, spontaniczna, czy jaka tam jeszcze chcesz. Często jest tak, że ludziom się drogi rozjeżdżają i nie mają potem wiele wspólnych tematów i spraw.
        Aha - nie licz, że rodzicom to wytłumaczysz, zrozumieją i zaakceptują. To owszem, jest możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne :).
        Więc odnosząc się do tematu wątku - tak to BYWA ze starszymi rodzicami. Nie JEST - bywa różnie, często tak, jak u Ciebie.
        Ale nie daj się wpędzić w poczucie winy, za żadną cenę.
    • berber_rock Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 17:02
      Hmmm ... w skrocie powiem tak: im predzej przestaniez "karmic trolla", tym lepiej dla Ciebie i dla nich (dla nich, bo uswiadomia sobie, ze musza miec wlasne zycie, a nie zyc Twoim).

      Ich bedziesz to "odsmyczanie" troche bolalo, od Ciebie bedzie wymagalo sporo asertywnosci, ale nie ma darmowych lunczow :)

      Przeszlam przez ten proces dobrych 10 lat temu. Co prawda pomogl mi fakt, ze mieszkam za granica, wiec nie za bardzo maja wglad w moje zycie. W pewnym momencie uswiadomilam sobie, ze po prostu opowiadam im za duzo: nie to, ze nie chce, zeby o czyms wiedzieli, ale sprawdzalo sie powiedzenie "apetyt rosnie w miare jedzenia" - czyli im wiecej mowialm, tym bardziej meczace byly pytania.
      Bylo kilka zgrzytow i fochow, ale obecnie nagle maja swoje wlasne hobby i zainteresowania - po raz pierwszy o chyba 60 lat :)
      Serio, serio. Chodza do osiedlowej biblioteki, ojciec kupil sobie porzadny rower i na nim pogina po lesie, 1 - 2 razy w roku jada gdzies w swiat, no oczywiscie chodza na marsze KODu :) - i dobrze! na zdrowie im wyjdzie :)
      • mitoczka Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 11:24
        Berber_rock, ja wlasnie te kontakty ograniczylam jakis czas temu, bo stwierdzilam, ze za stara jestem na rady od mamy na temat doslownie wszystkiego. Uswiadomilam sobie, ze w sumie to rodzice nie maja odpowiedniej wiedzy, zeby doradzac mi na pewne tematy (ale uwazaja sie za alfe i omege na kazdy temat), wiec musze przestac sugerowac sie nimi.
        Wiec moze to ten moment przejsciowy, moze "w ogole nie dzwonisz" w koncu im przejdzie, wyjda na rower czy do lasu i beda mieli co mi opowiedziec jak "w koncu" zadzwonie po 3 dniach totalnego milczenia.
        Fakt faktem, zlapalam sie na tym, ze gdy dzwonie to w myslach ukladam sobie co powiem na rzucone z zalem: no czekam i czekam na twoj telefon.
    • nammkha Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 20:41
      To naturalne, że w życiu są etapy w których jesteśmy bliżej i dalej z rodzicami. Raz nas łączy więcej raz mniej... Teraz widać masz tak, że mniej. A rodzice powinni zaakceptować ten fakt. Ja dzwonię do rodziców jak mam ochotę. Oni do mnie też, nikt nie robi nikomu wyrzutów. Ale wiadomo, różne ludzie mają potrzeby. Moim zdaniem nie powinnaś się tym przejmować. Puszczaj mimo uszu, albo powiedz, że więcej nie masz potrzeby dzwonić...
    • zapalka.na.zakrecie Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 09.06.16, 23:18
      Moi rodzice reagują różnie.
      tez słyszę zarzuty, ze nie dzwonię. Własne, to ja mam dzwonić. Bo sznur ma 1 koniec. To ja mam inicjować, pytać, zabiegać.
      • verdana Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 07:57
        Dzwonisz dwa razy w tygodniu i co więcej nawet nie wiesz, o czym mówić z rodzicami. Dlaczego? Rozumiem, że rodzice czują się odrzuceni, bo dzwonisz, ale jak do dalekich znajomych, z którymi nie masz o czym rozmawiać, nie interesuje Cię ich życie i uważasz, że Twoje życie też nie powinno ich interesować. To sa dla Ciebie obcy ludzie, którzy sa tylko częścią przeszłości, w teraźniejszości sa dla Ciebie zbędni.
        Dlaczego? Jednak bardzo wiele dorosłych dzieci ma jakieś związki z rodzicami, rozmawia z nimi, ma jeszcze wspólne sprawy Ty nie. I chyba nie telefony sa tu dla rodziców sprawą najistotniejszą, tylko fakt, ze sa dla Ciebie obcymi ludźmi.
        • zapalka.na.zakrecie Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 09:54
          Verdana, a jakbyś całą odpowiedzialność za jakoś relacji obarczała tylko 1 stronę. Rodzice tez mają wpływa na to, jak wygląda ta relacja, oni też mają swój wkład w cos ze nie ma bliskości.
          Nie każdy bliski bliski, nie każdy daleki daleki.
          • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 10:23
            zapalka.na.zakrecie napisała:

            > Verdana, a jakbyś całą odpowiedzialność za jakoś relacji obarczała tylko 1 stronę.

            No właśnie. Telefon z reguły działa w dwie strony - ale nie u niektórych rodziców.

            Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia - są rodzice, którym tego kontaktu - ile by go nie było - wiecznie jest mało. I zarzucają Cię pretensjami, że za mało. W efekcie naprawdę może odechcieć się dzwonienia, bo sprowadza się ono do tego, że dzwonisz głównie po to, żeby zebrać ochrzan/focha/żale/etc. - że za rzadko dzwonisz. I naprawdę to nie zależy od częstotliwości Twoich telefonów - jak sobie przypomnisz moją sytuację - to nawet telefon codziennie czy dwa razy dziennie będzie za mało.
            Więc jak masz dzwonić głównie po to, żeby zebrać ochrzan i tłumaczyć się, dlaczego dzwonisz "tak rzadko" - to naprawdę Ci się odechciewa. I przestajesz mieć o czym gadać, skoro przez całą rozmowę musisz skupiać się na ewentualnej obronie.
            Bo cokolwiek nie powiesz, może być użyte przeciwko Tobie - choćby:

            - Wiesz mamo, wczoraj byłam w kinie/na kawie/na basenie, ale było fajne/ciekawie/beznadziejnie.
            - No tak - na wszystko masz czas, ale żeby do matki zadzwonić, to nawet pięciu minut nie znajdziesz!

            - Widzisz mamo, co się teraz dzieje na świecie/w Polsce/w szkole?
            - Tak, wszystko cię interesuje, ale nie własna matka!


            i tak dalej.
          • verdana Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 14:16
            Nie, nie obarczam jednej strony. Sugeruję tylko, ze nie jedna strona jest winna - czyli tylko rodzice.
        • mitoczka Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 11:45
          Verdana, mysle ze rodzice sami ustawili sie w tej roli. Bo rzeczywiscie gdy mialam 16 czy 20 lat ich rady, opinie czy nakazy i zakazy byly mi potrzebne, ba wydawaly mi sie niezbedne. Prawie 20 lat pozniej te rady rzeczywiscie sa mi zbedne.
          Mysle, ze teraz bylby czas na relacje bardziej przyjacielskie niz typu "ja wiem lepiej bo jestem starsza". Wiek nie ma juz takiego znaczenia, bo z roznych wzgledow mysle, ze ilosc i jakosc doswiadczen zyciowych sie gdzies tam wyrownala (badz poszla w inna strone).
          Uwazam, ze moje zycie powinno ich jak najbardziej interesowac, ale z poziomu partnera do dyskusji, a nie osoby oceniajacej z gory co robie dobrze a co zle, co powinnam a co nie. Gdzies w tym toku mojego dojrzewania zabraklo ich transformacji z rodzica w przyjaciela, nie ma sie wiec co dziwic, ze stali mi sie obcy i zbedni w tej roli...
          • verdana Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 14:20
            A zdajesz sobie sprawę, ze przejęłaś sposób myślenia rodziców? To znaczy kiedyś rodzice uznali sie za z definicji mądrzejszych i więcej wiedzących od Ciebie, teraz Ty ustawiasz sie na pozycji kogoś, kto jest z definicji mądrzejszy od rodziców i niczego juz od nich dowiedzieć sie nie może. Przy czym ja rozumiem, że rodzice, którzy nie zauważyli, że jesteś dorosła sa cholernie irytujący. Ale Ty takze miałaś 20 lat na ustawienie tych relacji i to na etapie, gdy rodzice byli jeszcze całkiem młodzi...
      • mitoczka Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 11:12
        No wlasnie, tego tez pojac nie moge. Czy to jakis test na czestotliwosc kontaktu?
        Pare razy ostatnio powiedzialam, zeby moze tez zadwonili sami z siebie, to nastepnym razem uslyszalam, ze mama bala sie zadzwonic, bo nie wie czy ja zajeta jestem. Noszz.....
        • brygita Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 12:43
          Mogło też tak być, że mama dzwoniła do Ciebie a Ty poirytowanym głosem odpowiedziałaś jej, że nie masz teraz czasu rozmawiać i mama już boi się dzwonić.
          • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 12:48
            brygita napisał(a):

            > Mogło też tak być, że mama dzwoniła do Ciebie a Ty poirytowanym głosem
            > odpowiedziałaś jej, że nie masz teraz czasu rozmawiać i mama już boi się dzwonić.

            A-ha :)
            Nie wiem, jak dokładnie jest u mitoczki, ale zapewniam Cię, że u "tego-typu-rodziców" taki powód nie występuje. I jak już zdarzy im się zadzwonić, to jest takie święto, że telefon odbierasz albo na kolanach, albo z wdzięcznością - albo ze strachem - bo skoro DZWONIĄ, to pewnie coś złego się stało.
        • 71tosia Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 25.06.16, 12:16
          i nie dalo ci to nic do myslenia?
    • chocolate_cake Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 12:21
      mitoczka napisał(a):

      > Powiedzcie mi jak to jest u was ze starszymi rodzicami.
      > Ciagle tylko slysze jak to zadko dzwonie, ze oni nic nie wiedza co u mnie. Rodz
      > ice pod 60tke, wydaje mi sie, ze moja mama po prostu sie nudzi, wiec probuje zy
      > c moim zyciem.


      Tata lat 74 przejechał właśnie rowerem 600 km po Polsce :)
      Facet po zawale
      Mama lat 70 jedzie zaraz na 10 dniową wycieczkę po Polsce i nie tylko.

      Gadamy przez telefon, facebook i whatsapp. Mieszkamy 8 km od siebie ale nie widujemy się częściej niż co 3-4 tygodnie. Gadamy co kilka dni bo lubimy :)
      • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 12:23
        chocolate_cake napisała:

        > Gadamy przez telefon, facebook i whatsapp. Mieszkamy 8 km od siebie
        > ale nie widujemy się częściej niż co 3-4 tygodnie. Gadamy co kilka dni bo lubimy :)

        Dobij nas jeszcze, dobij... ;)

        Gratuluję i zazdroszczę. Dobrze wiedzieć, że bywa i tak fajnie.
        • chocolate_cake Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 11.06.16, 16:19
          Na pocieszenie teściową mam średnio fajną ;)
          To znaczy dziwną. Ale nie poucza ( próbowała ze trzy razy 25 lat temu) i nie jęczy, że nie chcemy się spotykać raz w tygodniu. Generalnie nie jest zła czy złośliwa, nic z tych rzeczy tylko kompletnie inna niż ja, mój mąż czy jej własna córka, siostry, moi rodzice.
    • panizalewska Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 14:20
      Pod 60tkę to nie są starsi rodzice, w moim odczuciu ;)
      Jak miałam lat 20 to pojechałam na żagle do Chorwacji, wyprawa marzenie. I mamusia miała pretensje, że ze znajomymi piszę, a nie wydzwaniam do mamusi dzień w dzień. Mój dziadek też - co telefon, to najpierw foch, że nie dzwonię. Przy trójce małych dzieci, podpowiadam, mam tyyyyle czasu na pogaduchy. Moja teściowa dzwoni codziennie do swojego syna. Najczęściej, jak już jest w pracy, jakby o tym nie wiedziała.

      Niektórzy niezależnie od okoliczności muszą być połechtani cudzym zainteresowaniem, najlepiej codziennie. Nie da się pani, oj nie da. Udusić się można w takiej relacji.
    • boski_adonis Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 10.06.16, 23:00
      Zgadzam sie z Verdaną choc rzadko mi sie to zdarza ;) .
      Mam wrazenie,ze ciagle jestes dzieckiem , ktore ma pretensje,ze rodzice są tacy , jacy sa. Rodziców sie nie wybiera, dzieci tez nie. Mozna byc nudnym rodzicem , w zyciu ktorego mało sie dzieje i nie ma o czym opowiadac, mozna byc (jak widac z postu) dzieckiem, w zyciu ktorego mało sie dzieje i nie ma o czym opowiadac ;) .
      Zrób sobie bilans albo rachunek sumienia i odpowiedz sobie na kilka pytań.
      Czy stać by Cię było na przymkniecie oka na wady swoich rodziców i zaakceptowanie ich takimi jakimi sa ?
      Czy doradzałabys swoim kolezankom,zeby sie odsuneły od swoich rodziców jak rodzice bedą sie starzeć. marudzic o chorobach , dawac zbedne rady i zabraknie wspolnych tematów ?
      Wielu z nas powiedziałby- daj spokój, to Twoi rodzice. Wysłuchujemy , czasem sie złoscimy, czasem sie irytujemy, czasem gniewamy. Tak samo jak w relacjach z innymi ludzmi. Hm, dzieci tez potrafia zmeczyc, zanudzic i wkurzyc rodziców swoimi tekstami .
      Czy miałabys pretensje do matki, ze chce z Toba porozmawiac 3 raz w tym tygodniu , gdybyś wiedziała,ze za miesiąc jej zabraknie ?
      Rodzice nie sa wieczni . Sorry za taką rade, ale zajrzyj na forum strata ,załoba. Tam wielu sie smuci, bo nigdy juz nie bedzie mogło powiedziec mamie- mamo , u mnie nic ciekawego , byłam na spacerze, umyłam okna i robię keks, a Ty co robisz mamo ...?

      • 71tosia Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 23.06.16, 00:31
        zajete swoim aktywnym zyciem dorosle dzieci po prostu nie przyjmuja do wiadomosci ze ich rodzice tesknia i czuja sie samotni, i pewnie bedzie tak az do momentu, w ktorym ich wlasne dzieci zaczna ich unikac bo rodzice wydadza sie sie im nudni i glupi. Moze wtedy przyjdzie moment refleksji albo i nie.
        • mitoczka Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 24.06.16, 16:03
          Rodzice teskniacy i samotni mogliby chwycic za telefon i powiedziec: hej, co slychac, ja wlasnie pracowalam w ogrodku, chcialam cie uslyszec bo tesknie. Zamiast wyczekiwac na telefon drugiej strony po czym kazda rozmowe zaczynac od: za zadko, za malo, zle. Do tanga trzeba dwojga niestety
          • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 24.06.16, 17:33
            mitoczka napisał(a):

            > Zamiast wyczekiwac na telefon drugiej strony po czym kazda rozmowe zaczynac od:
            > za zadko, za malo, zle.

            "Myślałam, że wczoraj zadzwonisz, tak czekałam i czekałam - bo chciałam ci coś powiedzieć....!!!"
          • 71tosia Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 25.06.16, 12:14
            moze mogliby, tylko pewnie jak juz dzwonia to slysza zniecierpliwienie ze znowu zawracaja glowe, wiec czekaja az mlodzi znajda ten cenny czas i sami z siebie jednak zadzwonia.
            • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 25.06.16, 12:49
              71tosia napisała:

              > moze mogliby, tylko pewnie jak juz dzwonia to slysza zniecierpliwienie ze znowu
              > zawracaja glowe,

              Otóż NIE.
              Nie i NIGDY nie okazałam zniecierpliwienia, ZAWSZE bardzo dbałam o to, żeby dobitnie przekazać - werbalnie i niewerbalnie, że tak, mogę rozmawiać, mam dla niej czas i bardzo się cieszę, że zadzwoniła. A jeśli nie mogłam - to mówiłam WPROST, że nie mogę, wyjaśniałam dlaczego i że oddzwonię, jak tylko będę mogła. A i tak to były niezmiernie rzadkie sytuacje.
              To, że rodzic tak mówi, wcale niekoniecznie znaczy, że właśnie o to mu chodzi. Przynajmniej nie w przypadku mojej mamy. I przypuszczam, że nie tylko w jej przypadku.
              • 71tosia Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 25.06.16, 14:35
                moze twoja mama nalezy do tych nadwarliwych ktorzy 'nie bede dzieciom robic klopotu', moim np sie zdarza przywiesc kanapki w odwiedzimy 'bo pewnie jestes zajeta i nie chcemy przeszkadzac' tylko ze ja to traktuje raczej z rozczuleniem a nie ze zloscia ze 'glipi, starzy i marudni'
                • ola_dom Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 25.06.16, 20:34
                  71tosia napisała:

                  > moze twoja mama nalezy do tych nadwarliwych ktorzy 'nie bede dzieciom robic klopotu',

                  Niestety nie :(
                  Należy do tych "interesuj się mną, zajmuj się mną, świata poza mną nie miej, ani nie dostrzegaj; ja byłam, jestem i mam pozostać najważniejsza w twoim życiu, a twoje życie ma się na zawsze kręcić wokół mnie. Bo matka jest tylko jedna - a chłop to tylko chłop".

                  Moja mama nie waha się ani przez moment, kiedy ma mi zawrócić głowę najbłahszą sprawą czy sprawić kłopot.
                  Ma natomiast bardzo konkretnie "fisia" na punkcie telefonu i dzwonienia. Konkretnie takiego, że jej telefon działa tylko w jedną stronę i służy do tego, żebym co chwilę dawała jej nim "dowody miłości".
                  Gdyby moja mama nie chciała mi sprawiać kłopotu, to nie robiłaby mi awantur, że za rzadko dzwonię (czyli tylko 2 razy dziennie). I kolejnych o to, że nie oddzwoniłam natychmiast po tym, jak mi puściła sygnał, a dopiero po 15 minutach.

                  Tzn. - to, co opisuję, to już na szczęście w moim przypadku przeszłość. Ale zanim stała się przeszłością, kosztowała mnie całe mnóstwo zdrowia, nerwów, czasu i pieniędzy wydanych na terapię. I kawał życia - wiele lat - które mogę uznać za w dużym stopniu zmarnowane.
    • rotkaeppchen1 Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 11.06.16, 20:09
      60 lat to jeszcze nie tacy starsi.
      Mija mama ma 68 (ja 36), mieszkam za granicą, nie widziałysmy się 4 lata ale prawie codziennie dzwonie do niej i gadamy. Poza tym obie jesteśmy na facebooku, gdzie komentujemy swoje posty, zdjęcia, itd. Relacje mamy koleżenskie i niewymuszone.
    • boczek150 Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 22.06.16, 09:05
      Krótko i na temat - skoro ty już "dorosłaś" to niech i rodzice z łaski swojej to zrobią.
    • lewania Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 22.06.16, 11:56
      Nasz dom to bylo krolestwo autokratyczne prowadzone przez despote i furiata. Odwiedzajac rodzinne miasto wole zatrzymac sie u tesciow niz rodzicow. Przynajmniej u nich nie ma wiecznej przepytywanki ze wszystkiego: gdzie byliscie, a po co, a czemu tak dlugo... rece opadaja. I swoje wiecznie "zlote" rady, o ktore ich nikt nie prosi. Ale to nie takie rady w stylu poradze Ci moze sie przyda. O nie! to rady w stylu - to nie rada tylko nakaz i prosze go wykonac w taki a nie inny sposob bo ja ci to mowie i ja wiem najlepiej. Do szalu doprowadza mnie ojca negatywne podejscie i wieczna paranoja, ktorej u nas w zyciu nie ma. Jesli juz zadzwonilam to najpierw przez 10 minut sie dowiaduje jak to nie dzwonie... to przestalam dzwonic. Nie lubie dzwonic do rodzicow, jestesmy w kontakcie na WhatsApp albo mail. Nie lubie dzwonic w ogole.
      W dziecinstwie ojciec nie pielegnowal zadnej bliskosci ze mna ani z moja siostra. Teraz kiedy podchodzi pod 60, a my z siostra po 30stce, nagle mu brakuje bliskosci. To trzeba bylo ja pielegnowac od malego u dzieci, a nie nagle wymuszac cos co jest niesamowicie dla nas sztuczne i nienaturalne.
      Jakos moi rodzice nie widza tego, ze doroslysmy i nie musimy robic co chca i zachowywac sie tak jak tego od nas wymagaja - i tak trwa odwieczna walka, ktora rodzi niechec w kontaktach.
    • tupolew71 Re: Jak to jest ze starszymi rodzicami 22.06.16, 13:28
      A jak umrze ojciec, to mama zrobi się bardziej nieznośna i sfrustrowana. Na mojej klatce schodowej mieszka sześć wdów. Nie ma żadnego wdowca.
Pełna wersja