czy to niezaradność Mamy?

14.06.16, 21:02
Witam wszystkich. Potrzebuję obiektywnego spojrzenia, nawet ostrego komentarza, zależy mi na w miarę trzeźwym osądzie mojej trudnej relacji z Mamą. Jest osobą koło siedemdziesiątki, schorowaną i mieszkającą samotnie. To brzmi w ten sposób, że podejrzewam z automatu rodzi się tak po ludzku współczucie. Ja staram się służyć pomocą i fizycznie i mentalnie. Pomijam fakt, że nie miałam wzorowych relacji z Mamą, wina obustronna. Teraz jednak noszę w sobie wiele ukrytego żalu (nie mówię wprost o tym), żalu o to, że moja Mama nie podejmuje żadnego wysiłku, żeby w normalny sposób funkcjonować. Wszystko co zaproponuję, np. odnośnie wolnego czasu napotyka na krytykę i odrzucenie. Mamie nic nie sprawia przyjemności, nie potrafi załatwić czynności np. złożyć reklamacji, całkiem jest bezwolna. Jest jedna sfera życia, gdzie przejawia wyjątkową aktywność, to kwestie wizyt u różnych lekarzy. Właściwie mam wrażenie, że żyje tylko tym. Ale to pozorne dbanie o zdrowie, czekanie na kolejne wizyty, które są jakby kluczem do porządku życiowego. Pozorne, bo kuleje sposób żywienia, gdyż Mama zwyczajnie nie ma ochoty na przygotowywanie drobnych dań na ciepło. A to co ja zrobię, zazwyczaj nie jest w jej typie. Mam żal, że tak życie przemyka jej przez palce, widzę jak je marnotrawi na tv i sensacyjne, smutne opowieści. Każda rozmowa jest odbierana jak atak. Przykro mi, zwłaszcza, że mam tylko jednego rodzica. Dodam, że finansowo jakoś staram się pomóc ale zawsze słucham narzekań, że przez prywatne wizyty i tak jest cienko. Już nie wiem, jaką postawę przyjąć. Po wizytach czuję się źle, mam wyrzuty sumienia, że niewystraczająco pomagam. Jak to choć troszkę zmienić? Próby aktywacji Mamy nie powiodły się. Rodzeństwa brak. Jak nie mieć doła po spotkaniach? Z góry dziękuję za radę:)

    • morekac Re: czy to niezaradność Mamy? 14.06.16, 21:52
      Ale co ty możesz? Być może twoja mama to taki typ, który musi być bardziej chory niż inni,musi trochę ponarzekać, a ze wszystkich rozrywek najbardziej kocha telewizję?
      • barissa74 Re: czy to niezaradność Mamy? 14.06.16, 22:02
        Tak, to prawda wiem, że nie zmienię pewnych zachowań, zresztą Mama ma do nich pełne prawo. Chodzi mi tylko o to czy być na to obojętną czy jakoś motywować do podjęcia próby aktywności w jakiejś dziedzinie. I jak zminimalizować to nieustające poczucie, że za mało o nią dbam? Zawsze jest coś źle, z tych rozmów wynika, że faktycznie coś przegapiam albo nie wnikam w finanse Mamy, co nie wynika ze złej woli, bo staram się dokładać do opłat. A może to wyolbrzymiam, może wiele z Was ma podobnie..
        • verdana Re: czy to niezaradność Mamy? 14.06.16, 22:22
          Być może Twoja mama ma po prostu depresję, częstą u osób w tym wieku. Nie stać ją na żadne aktywności i nic jej nie cieszy.
          • 71tosia Re: czy to niezaradność Mamy? 14.06.16, 22:46
            tez sobie pomyslam ze to moze byc depresja. Jezeli masz czas to probuj aktywizowac mame przez wspolne dzialania, iddzie razem na gimnastyke (aktywnosc fizyczna dziala antydepresyjnie) do kina, czy teatru moze na jakies spotkanie czy wyklad. Moze jak jej pomozesz na poczatku to sie przekona ze i bedzie kontynuowac.
            ps osoby 70+ maja zwykle sporo problemow zdrowotnych wiec moze mamie naprawde te wizyty u lekarzy sa potrzebne?
            • barissa74 Re: czy to niezaradność Mamy? 14.06.16, 23:40
              Myślałam o depresji, ale dopytuję i widzę, że Mama nie zarzuca codziennych rytualnych zakupów, w jakiś sposób dba o siebie i w rozmowach telefonicznych wykazuje entuzjazm i zainteresowanie moimi sprawami jak i chętnie opowiada o tym jak jej mija dzień. Chodzi o to, że kompletnie nie jest otwarta na ludzi. Co sprawia, że taki zawężony krąg ludzi w życiu wpływa na nasze relacje. Jestem jedyną osobą, która jest w jej życiu, przekazuje informacje, w jakiś sposób też uczę i wyjaśniam Mamie podstawowe informacje, a widzę olbrzymią niechęć do samodzielnego przyswojenia czegokolwiek. Proponowałam uniwersytet III wieku, zajęcia w klubie seniora, kino wspólnie(usłyszałam, że jak będzie lepiej ze zdrowiem). Zostały u mnie spacery, na co Mama wyraża zawsze chęć. Wizyty lekarskie są koniecznie, nie deprecjonuję tej potrzeby. Chodzi o nadanie im ważności, swoistego kalendarze wg którego obraca się życie. Może to w tym wieku norma.
              • berber_rock Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 08:22
                Na poczatek przestac pisac "mama" z duzej litery - wbrew pozorom to duzo mowi o Tobie i Twojej relacji z mama.
                osobiscie nieco bym sie z tej relacji wycofala. Jest ryzyko, ze w ciagu najblizszych 5 lat mama zawladnie nieco wieksza czescia zycia niz tylko spacery. No chyba, ze Ci to odpowiada.
                Moze paradoksalnie wycofanie sie spowoduje, ze zacznie szukac kontaktow towarzyskich gdzie indziej.
                A jacys sasiedzi? Istnieja? jakas inna rodzina mieszkajaca w poblizu?
                • verdana Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 08:33
                  Przede wszystkim daj mamie żyć tak, jak jej to odpowiada i jeść to, co jej odpowiada. Jeśli za każdym razem proponujesz jej, aby zyła inaczej niż żyje - skoro piszesz, ze jest z życia raczej zadowolona - to ja sie nie dziwię, ze odbiera to jako atak. A inne sprawy - wiele osób w tym wieku nie potrafi nauczyć sie juz nowych rzeczy i niewiele na to poradzisz.
        • default Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 09:11
          barissa74 napisała:

          > I jak zminimalizować to nieustające poczucie, że za mało o nią dbam?

          To już musisz sobie sama "ustawić w głowie", bo to całkowicie subiektywne uczucie. Z tego co piszesz, robisz dla mamy bardzo wiele i naprawdę nie masz powodu wpędzać się (czy dawać się wpędzać mamie) w poczucie winy.
          Dużo z tego co piszesz pasuje do mojej sytuacji z mamą (dawnej sytuacji, bo obecnie mama jest już w domu opieki, bez kontaktu praktycznie). Też była "zawieszona" wyłącznie na mnie, niby odwiedzały ją sąsiadki czy kuzynka, ale ona ciągle narzekała na samotność i nudę, oczekiwała, że ja jej życie urządzę, przy czym wszelkie moje próby w tym kierunku najczęściej spotykały się z krytyką, odrzuceniem - co motywowała często, jak u Ciebie - słabym zdrowiem, co tak do końca nie było prawdą, bo w większości dolegliwości mojej mamy wynikały z hipochondrii, a jej zamiłowanie do lekarzy i leczenia było formą zwrócenia na siebie uwagi, zrobienia wokół siebie szumu.
          Tak więc, reasumując - rób to co robisz dla mamy, ale nie wysilaj na jakieś cuda na kiju, bo i tak nie sprawisz, by mama zmieniła podejście do życia i pracuj nad tym, by nie dać się absurdalnemu i wymyślonemu poczuciu winy. Tyle.
          • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 12:19
            default napisała:

            > To już musisz sobie sama "ustawić w głowie", bo to całkowicie subiektywne uczucie.
            > Z tego co piszesz, robisz dla mamy bardzo wiele i naprawdę nie masz powodu
            > wpędzać się (czy dawać się wpędzać mamie) w poczucie winy.
            > Tak więc, reasumując - rób to co robisz dla mamy, ale nie wysilaj na jakieś cuda
            > na kiju, bo i tak nie sprawisz, by mama zmieniła podejście do życia i pracuj
            > nad tym, by nie dać się absurdalnemu i wymyślonemu poczuciu winy. Tyle.

            Mogę się tylko podpisać.
            I jako osoba z bardzo podobnym doświadczeniem, szczególnie jeśli chodzi o poczucie winy i przekonanie, że powinnam "jeszcze bardziej i jeszcze więcej, i jeszcze...." - no właśnie - radzę poważnie rozważyć: CO JESZCZE i czy na pewno coś jeszcze trzeba? Możesz się na chłodno zastanowić, nawet rozpisać sobie, co już robisz dla mamy i CO JESZCZE mogłabyś dla niej robić. I czy jeśli w końcu zrobisz owo niewiadome COŚ, to czy to na pewno pomoże, zadziała i sprawi, że mama będzie bardziej zadowolona, a Ty pozbędziesz się poczucia winy.
            Stawiam bardzo dużo na to, że tak się się nie stanie.
            Bo najczęściej jest tak, jak już napisały dziewczyny (i co sama potwierdzam z doświadczenia), że mama chciałaby mieć Cię na własność, na wyłączność i przez 24 godziny na dobę. A Ty być może tylko wtedy pozbyłabyś się poczucia winy wobec niej. Tylko czy Ty też tego byś chciała i poczułabyś się szczęśliwa w takim układzie?
            Więc naprawdę doradzam chłodne i - na ile to możliwe - obiektywne rozważenie tego, czego mama naprawdę POTRZEBUJE (a nie "zachciewa") i ile jej dajesz - i ułożenie sobie w głowie tego poczucia winy, które Ci zaległo, prawdopodobnie całkiem bezpodstawnie.

            A mama niech robi to, co jej sprawia najwięcej przyjemności (tv, wizyty u lekarzy, a i choćby narzekanie), choć z pewnością warto namówić ją na wizytę w kierunku depresji (u mojej nie było mowy, o terapii absolutnie też nie, ale ona w ogóle niechętna do lekarzy jest).
            • default Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 12:42
              ola_dom napisała:

              >>mama chciałaby mieć Cię na własność, na wyłączność i przez 24 godziny na dobę. A Ty >>być może tylko wtedy pozbyłabyś się poczucia winy wobec niej.

              Niekoniecznie - zdarzyło się kiedyś, że zamieszkałam u mamy na ok. 2 tygodnie (nie zrobiłam tego dla mamy, po prostu nie mogłam wtedy mieszkać w swoim domu chwilowo). Mama była niby bardzo zadowolona, ale jej nacisk na mnie i jej wymagania wzrosły o 100% : musiałam biegiem po pracy lecieć do niej (wydzwaniała, czy już jadę i dlaczego tak długo), szykować obiad - na który kręciła nosem, że jej nie smakuje, kontrolowała co robię wieczorem w swoim pokoju i o której gaszę światło, narzekała, że nie może spać, gdy ja mam zapalone (w innym pokoju!) i że budzę ją rano szykując się do pracy i ją potem boli głowa.... I nieustannie robiła aluzje, że powinnam się rozwieść (?!), bo lepiej by mi było bez faceta, mieszkałybyśmy sobie razem i byłoby git.
              Wspominam to jako koszmar, z ulgą wróciłam do domu....
              • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:01
                default napisała:

                > Wspominam to jako koszmar, z ulgą wróciłam do domu....

                Ależ oczywiście, dlatego napisałam "być może", w dodatku - być może pozbyłaby się poczucia winy, ale wpadłaby w coś zupełnie innego,
                a poza tym - roszczenia i wymagania zaczęłyby prawdopodobnie narastać, więc znowu nie dałoby się im sprostać.

                Ja przeprowadziłam taki właśnie proces myślowy w mojej głowie - i uświadomiłam sobie, że gdy jeździłam do niej co weekend na cały weekend, dzwoniłam 3 razy dziennie, jak chciała - to przecież wtedy wcale nie było dobrze i mama wcale nie była zadowolona, i ciągle miała pretensje, że "się nią nie interesuję". Nie mówiąc o tym, jak wyglądało wtedy MOJE życie i jak się sama czułam.

                Więc trzeba się pogodzić z tym, że być może nie da się zadowolić mamy, bo nie ma nic takiego, co by ją ostatecznie zadowoliło. Choćby zrobiło się wszystko i jeszcze więcej.
              • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:04
                Jest cos w tych samotnych matkach tworzacych " para zwiazki" z wlasnymi corkami/ synami tak popie...nego, ze az w glowie sie to pomiescic nie moze. Czasem mysle, ze te samotne latami, sfrustrowane seksualnie( sadze, ze to nie jest bez znaczenia- stad ciagla frustracja) zdziwaczale indywidua egzystuja jak jakis pasozyt na tej biednej corce, ktora od dziecka dzwiga ciezar zadowalania powalonej mamuski, bycia odpowiedzialna za jej nastroje, reagujacej nadmiernie na kazdy jej grymas niezadowolenia i czasem trwa to az do smierci, znam sytuacje gdy powalona mamuska, majac ponad 90 lat, bedac juz wlasciwie jedna noga po drugiej stronie- dalej dyryguje zyciem 60 letniej corki i jej wladza wydaje sie byc nieograniczona- JAK TO SIE DZIEJE? moze mi ktos to wytlumaczyc?
                • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:11
                  differentview napisała:

                  > JAK TO SIE DZIEJE? moze mi ktos to wytlumaczyc?

                  Wieloletni, ciągły, nieustający trening - na zasadzie kropli, która drąży skałę. Tudzież wykształcenia automatycznych odruchów.
                  • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:16
                    No ok ale dlaczego nie wywoluje to w corce nienawisci do matki za bycie tak traktowana tylko jeszcze poczucie winy? Jaka potrzebe corki ta relacja zaspokaja ze ona latami w tym tkwi i jeszcze zadrecza sie wyrzutami sumienia? Bo, ze takie matki sa popie...ne to wiadomo.
                    • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:24
                      differentview napisała:

                      > No ok ale dlaczego nie wywoluje to w corce nienawisci do matki za bycie tak
                      > traktowana tylko jeszcze poczucie winy?

                      Wywołuje oba te uczucia jednocześnie.
                      Przy czym najczęściej nie dopuszczasz do świadomości uczucia złości, nienawiści i żalu, czy poczucia skrzywdzenia (bo to jest realna krzywda ze strony takiej matki). Po prostu nie czujesz, że masz prawo do negatywnych uczuć wobec matki - to coś najgorszego na świecie, najstraszniejszego, NIE WOLNO źle pomyśleć, a tym bardziej źle poczuć "w stronę mamy".
                      • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:30
                        nie wolno bo...? nie masz prawa bo...? co sie stanie?
                        • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:41
                          differentview napisała:

                          > nie wolno bo...? nie masz prawa bo...? co sie stanie?

                          Nic się nie stanie, bo nawet nie przychodzi Ci do głowy, do umysłu, do serca - nie wiem, jak to nazwać - że mogłabyś tak poczuć.
                          Tak samo - czy zastanawiasz się, co by było, jakbyś zastrzeliła prezydenta, albo przeskoczyła nad morzem do Szwecji?
                          • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:04
                            Czyli najbardziej naturalna reakcja na takie traktowanie czyli zlosc, nienawisc- wydaje sie byc czyms na ksztalt zbrodni, morderstwa albo jakiegos abstrakcyjnego wyczyny- po prostu nierealne. Ale znow- skad to sie bierze? Bo zanim dziecko nauczy sie tak funkcjonowac w relacji z matka musi wczesniej wyrazac spontanicznie rozne uczucia- frustracje, ze czegos nie chce, cos mu sie nie podoba- z jaka reakcja wg Ciebie musza spotykac sie te spontaniczne przejawy, ze zostaje wdrukowane raz na zawsze- nie wolno mi czuc tego co czujesz? Czy to agresja wobec dziecka zagrazajaca jego zyciu?
                            • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:21
                              differentview napisała:

                              > Czyli najbardziej naturalna reakcja na takie traktowanie czyli zlosc, nienawisc
                              > - wydaje sie byc czyms na ksztalt zbrodni, morderstwa albo jakiegos abstrakcyjnego
                              > wyczyny- po prostu nierealne.

                              Tak właśnie.

                              > Ale znow- skad to sie bierze?
                              > z jaka reakcja wg Ciebie musza spotykac sie te spontaniczne przejawy, ze zostaje
                              > wdrukowane raz na zawsze- nie wolno mi czuc tego co czujesz? Czy to agresja wobec
                              > dziecka zagrazajaca jego zyciu?

                              Nie, na pewno nie musi to być skrajna agresja, absolutnie nie.
                              Na pewno dużo tu zależy od samego dziecka, od jego wrodzonych - jak mi się wydaje - uwarunkowań. A jak na taki podatny grunt trafi odpowiedni trening - to dzieje się tak, jak np. ze mną.
                              I to, co piszesz - o wyrażaniu swoich uczuć, frustracji, etc. - otóż właśnie - te uczucia są negowane i tłumione już od maleńkości. Zanim taki mały człowiek ma jaką-taką świadomość. I pewnie dlatego są tak silnie wbudowane - bo stało się to niejako "poza świadomością", bez możliwości zracjonalizowania.

                              Widzisz - mi bardzo dużo dało, gdy niedawno zauważyłam reakcję mojej mamy na typowe przejawy "buntu dwulatka" u dziecka w rodzinie. Ona była niemal wprost wściekła na tego dzieciaka, że "taki złośliwy, no patrz, jaki złośliwy, jak patrzy - aż w oczach widać, że tylko zerka, żeby ci zrobić na złość, no widzisz, widzisz??!!!!!!". Ja zbaraniałam.... dzieciak faktycznie zachowywał się irytująco - jak to w takiej sytuacji, ale ona traktowała go zupełnie, jakby był dorosły. I pomyślałam, że pewnie nie inaczej traktowano mnie. A że byłam bardzo grzecznym i posłusznym dzieckiem, to jak pisałam - ziarno trafiło na podatny grunt i tak się to skończyło.
                              • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:31
                                Ok, juz rozumiem. Czyli zostaje zaburzony proces separacji- indywiduacji( chyba, mam nadzieje, ze czegos kompletnie nie myle) Naturalne uczucia dziecka sa nieprawidlowo interpretowane przez matke- np. typowy bunt dwulatka jest interpretowany jako zlosliwosc dziecka, podlosc etc i dziecko zostaje oskarzone o bycie kims zlym, wrednym, spotyka sie z agresja matki albo ryzykiem porzucenia przez nia wiec wszystkie te naturalne uczucia, ktore buduja odrebnosc dziecka zostaja wyparte i dziecko funkcjonuje tak jakby nie bylo granic miedzy nim a matka- jakby matka miala monopol na jego zycie psychiczne. I dlatego ta wladza matki jest tak potezna i moze trwac do smierci.
                                • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:37
                                  differentview napisała:

                                  > dziecko funkcjonuje tak jakby nie bylo granic miedzy nim a matka- jakby matka
                                  > miala monopol na jego zycie psychiczne. I dlatego ta wladza matki jest
                                  > tak potezna i moze trwac do smierci.

                                  Chyba lepiej nie da się tego wyjaśnić.
                                  Przy czym bardzo istotne wydaje mi się właśnie to, że dzieje się to w tak wczesnym okresie życia, kiedy dziecko nie ma żadnej możliwości zracjonalizowania i zrozumienia tego, co się dzieje.
                              • zuzi.1 Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:31
                                O rany, autorka powinna iść na terapie, bo została uwiklana w poczucie winy i w nadmierne poczucie obowiazku wobec matki. Jak przykro się czyta takie opowieści gdy pasożytnicza matka wysysa z dorosłego dziecka energie a ono w swych nadmiernych staraniach obarcza sie jeszcze bezpodstawnym poczuciem winy, ze robi za malo...ile takich matek jest? Jakas epidemia...
                            • marsylvik Re: czy to niezaradność Mamy? 17.06.16, 14:51
                              Dla małego dziecka lęk przed utratą miłości rodzica jest lękiem pierwotnym, fundamentalnym, instynktownym. Ukształtował się w toku ewolucji, bo od miłości rodzica zależało (i nadal w wielu wypadkach zależy) czy przeżyje. W sensie dosłownym. Nie musi być żadnej bezpośredniej agresji, wystarczyłoby przecież żeby otoczenie przestało robić to, co normalnie robi się z miłości - choćby karmić.

                              Dzięki temu wbudowanemu lękowi dziecko ma większą szansę na przeżycie. Ale z tego samego powodu jest ono psychologicznie bezbronne wobec rodzica, jeśli ten jest nie w porządku wobec dziecka. Zwykle nawet wtedy, kiedy osiągnie dorosłość - tu nakłada się jeszcze fakt, że naszą strukturę psychiczną, postawę, przekonania w dużej mierze ukształtowali rodzice. Ale i nasze samodzielne dziecięce decyzje, nigdy nie uświadomione i nie weryfikowane w dorosłym życiu, też sporo się do tego zniewolenia dokładają.
                      • salsa.lover Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:51
                        ola_dom napisała:

                        > Wywołuje oba te uczucia jednocześnie.
                        > Przy czym najczęściej nie dopuszczasz do świadomości uczucia złości, nienawiści
                        > i żalu, czy poczucia skrzywdzenia (bo to jest realna krzywda ze strony takiej
                        > matki). Po prostu nie czujesz, że masz prawo do negatywnych uczuć wobec matki -
                        > to coś najgorszego na świecie, najstraszniejszego, NIE WOLNO źle pomyśleć, a t
                        > ym bardziej źle poczuć "w stronę mamy".
                        >


                        Ja myślę, że nawet jeśli taka sytuacja i taka matka wywołuje uczuca złości, frustracji poczucia skrzywdzenia to problem nie jest w tym, że nie ma świadomości tych uczuć.
                        Problemem moim zdaniem jest przypisanie źródła tych uczuć właściwej osobie- czyli matce. A to przecież coś najgorszego.

                        Wielokrotnie o tym była tu mowa. Dzieci w naszej kulturze wychowywane są w jakieś takiej zakodowanej wdzięczności dla rodziców, a szczególnie matki. Rodzicom należy się szacunek, respekt, wdzięczność, to przecież jeden z fundamentów chrześcijańskiej moralności i przyzwoitości. "Tyle miesięcy cię nosiłam w moim ciele", "tyle się przez ciebie wycierpiałam", "ileż ja łez przez ciebie wylałam", zycie ci poświęciłam, gdyby nie ty to już dawno rozwiodłabym się z twoim ojcem, ale chciałam, żebyś miała normalny dom.... i tak dalej i tak dalej, większość z nas pewnie rosła nasiąkając takimi lub podobnymi tekstami.
                        Jak można się więc przyznać, że matka nas złości, że mamy jej dosyć? Łatwiej przekierować tę złość i frustrację na siebie, doszukiwać się problemu w sobie, że to w nas jest coś nie tak, że nie robimy wystarczająco dużo itp.
                        • ola_dom Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 15:03
                          salsa.lover napisała:

                          > Problemem moim zdaniem jest przypisanie źródła tych uczuć właściwej osobie-
                          > czyli matce. A to przecież coś najgorszego.
                          > Jak można się więc przyznać, że matka nas złości, że mamy jej dosyć?

                          Masz stuprocentową rację. "Jak można....?!"
                          Mniej więcej coś takiego chciałam napisać, ale nie za bardzo umiałam. Wciąż wiele rzeczy sobie uświadamiam i nie wszystko mam jeszcze dobrze poukładane.

                          > Łatwiej przekierować tę złość i frustrację na siebie, doszukiwać się problemu w sobie, że
                          > to w nas jest coś nie tak, że nie robimy wystarczająco dużo itp.

                          Naturalnie! Bo przecież może jednak jest to jakieś "coś", co mogłabym zrobić, a mama wreszcie by była szczęśliwa ;)

                          I jeszcze jedno - niedawno czytałam, że depresja to niewyrażona i stłumiona złość. Jakoś tak się składa, że większość osób, córek w sytuacji podobnej do mojej, ma przynajmniej epizody depresyjne. A z całą pewnością ma ogromną trudność cieszenia się życiem.
                          • barissa74 Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 15:41
                            Ola, to ciekawe co napisałaś (ostatni akapit), daje mi to do myślenia, zwłaszcza, że nie jest mi obce to o czym czytałaś.
                • default Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:26
                  differentview napisała:

                  > Jest cos w tych samotnych matkach tworzacych " para zwiazki" z wlasnymi corkami
                  > / synami tak popie...nego, ze az w glowie sie to pomiescic nie moze. Czasem mys
                  > le, ze te samotne latami,

                  Moja matka była taka zanim została wdową - póki żył ojciec "żerowała" w ten sposób na nim. On wokół niej skakał, opiekował się, nieba przychylał - ona wiecznie się krzywiła i narzekała na niego, że o nią nie dba, a ona taka chora (akurat!) i biedna, nic robić nie może, wszystko za trudne i za ciężkie. A on się tym autentycznie przejmował i (sam będąc naprawdę chory, do czego się nie przyznawał) obsługiwał ją i dogadzał.
                  I taki model miałam wpajany od dzieciństwa : mama jest biedna, chora i delikatna, musimy o nią dbać i nie denerwować jej. Kiedy ojciec zmarł, matka bardzo szybko przerzuciła swoje oczekiwania co do obsługi i zapewnienia jej dobrego samopoczucia na mnie. Już w pierwszych miesiącach po śmierci ojca (a nie po latach samotności...), potem się to tylko nasilało. Oczywiście nie mieszkając z nią i mając swoją rodzinę oraz pracę, nie byłam w stanie robić tego w takim zakresie jak robił to ojciec. I poczucie winy gotowe :(
                  • zuzi.1 Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 14:33
                    Moja tesciowa to kopia Twojej mamy default.
                • boski_adonis Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 17:38
                  differentview - "Samotne latami, sfrustrowane seksualnie ,zdziwaczałe indywidua "
                  Cóż,nie wiem czyjej matce mozna powiedziec takie słowa prosto w oczy? Czyjej córce oswiadczyc,ze jej matka to samotna latami, sfrustrowana seksualnie , zdziwaczałe indywiduum?

                  • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 21:54
                    A po co mowic prosto w oczy? Wazne zeby sobie to uswiadomic i przestac miec bezzasadne poczucie winy.
    • differentview Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 09:32
      Jesli matka ma kolo 70 i nie cierpi na zadne powazne choroby neurologiczne to znaczy, ze ta bezwolnosc jest jej wyborem a Ty masz pelnic role animatora jej zycia, najlepiej im czesciej tym lepiej. To wszystko pozorne dzialania bo ona tak naprawde nie podejmie zadnej samodzielnej aktywnosci- chodzi tylko o to bys kolo niej skakala, martwila sie. Jesli to cos nowego w jej postepowaniu to mozna zalozyc depresje a byc moze to staly scenariusz Waszych relacji. Jak bylo wczesniej? Jako jedynaczka samotnej matki byc moze zawsze bylas w takiej roli tylko teraz to sie nasila?
      Piszesz, ze masz zal, ze zycie matce przecieka przez palce- to jej wybor, dlaczego zakladasz, ze ona chcialaby inaczej? Chce chodzic po lekarzach- niech chodzi, chce ogladac tv- niech oglada, chce jesc to na co ma ochote- niech je. Zajmij sie swoim zyciem. Dola po spotkaniach nie bedziesz miala gdy uswiadomisz sobie, ze to jest wybor Twojej matki- zaakceptuj go. A pomagaj tylko tyle ile sama uwazasz za wskazane. Kiedy czujesz, ze matka cos na Tobie probuje wymoc- mow o tym glosno i postaw granice jesli zaczyna manipulowac.
      • barissa74 Re: czy to niezaradność Mamy? 15.06.16, 13:34
        dziękuję, analizuję to co napisałyście. Muszę się zdystansować i przyjąć, że narzekania i moje pocieszana w sumie mogą być częścią życia i poniekąd odpowiadać. Jak również przemówiło do mnie to co napisałyście, że Mama chciałaby mieć moją uwagę na wyłączność. Macie rację również w tm, że mając swoje życie, rodzinę, znajomych, nie zadowolę Mamy w pełni bo przecież zajmuje mnie wiele spraw. A Mama chciałaby żebyśmy to my w pełni zapełnili jej czas. Ale tak się ne da. Ok, rozumiem, że w taki razie muszę narzekania na samotność przemilczeć, albo przypominać o możliwościach aktywacji i nie brać tego do siebie.
        Dziękuję raz jeszcze za opinie:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy to niezaradność Mamy? 16.06.16, 11:30
      Zachowania Pani mamy są typowe dla wieku senioralnego. I tak trzeba je traktować. Jako coś naturalnego, na co nie ma się wpływu. Tak wygląda okres starzenia się.
      "odnośnie wolnego czasu napotyka na krytykę i odrzucenie. Mamie nic nie sprawia przyjemności, nie potrafi załatwić czynności np. złożyć reklamacji, całkiem jest bezwolna."
      i dalej
      "kuleje sposób żywienia, gdyż Mama zwyczajnie nie ma ochoty na przygotowywanie drobnych dań na ciepło."
      Można łagodzić te objawy, ale wyeliminować się ich nie da.. Często też są one zaskakujące dla bliskich mimo, że pojawiają się powoli. Wydaje się, że mama diametralnie się zmieniła. Jednocześnie jest to irytujące, bo niewiele można zmienić. Szczególnie bez motywacji mamy, której brak też jest oznaką starości. Bo zaczyna się tracić przyjemności, jest się skupionym na sobie, wsłuchanym w swój kulejący już pewnie organizm. To może być oznaka zarówno pewnego pojawiającego się wyraźniej egotyzmu jak i nieświadomego lęku.
      I na nic przykłady, że mama koleżanki, serfuje w internecie, a rodzice kolegi w tym samym wieku zwiedzają Europę. Większość starzejących się ludzi funkcjonuje tak jak Pani opisała. Starość bywa różna, ale najczęściej wygląda tak jak Pani opisała i co tak bardzo Panią niepokoi. Niektórzy starsi ludzie jeszcze próbują się ratować, inni powoli się zapadają.
      Natomiast te objawy mogą one wywoływać u Pani obawy o mamę i panikę ,że trzeba ją ratować. Można oczywiście próbować, ale nie warto mieć poczucia winy, że ma się w tym porażkę.
      Rozumiem, że czuje się Pani zdołowana, bo to jest wynik bezradności. I paniki, że widzi Pani mamę tak odmienioną, i niezgody na to i lęk, że Pani też się przecież starzeje, choć to pewnie jeszcze daleki czas. Ale lęk może się pojawić już teraz. Poza tym jest Pani sama i swoim niepokojem o mamę nie może się podzielić z nikim, dla kogo mama jest równie bliska.
      Moje doświadczenie jest takie, że trzeba zaakceptować. Zarówno to co dzieje się z mamą , jak i swoją bezradność. I nie dać się tym zawładnąć. Mamie trzeba pomagać jeśli tego wymaga lub taką pomoc zorganizować, z mamą można obcować, ale robić to co Pani sprawia z nią przyjemność i tyle ile Pani może. Nie przeżyje Pani za nią tego okresu na swoich zasadach. Pani powinna zmienić swoje nastawienie, na to ma Pani wpływ, na starość mamy niewielki. Ale to też może być miły Wasz okres. Pod warunkiem, że nie będzie się Pani napinać na wielką zmianę.
      Agnieszka Iwaszkiewicz


      • asiek25 Re: czy to niezaradność Mamy? 17.06.16, 12:16
        Pani Agnieszko, trochę mnie Pani uspokoiła, bo moja mama jest dokładnie taka sama, jak autorki. Ma 77 lat, jest totalnie skupiona na sobie i swoim zdrowiu, nie ma żadnych przyjaciół, jest apatyczna, nic ją nie interesuje, mogłaby całe dnie siedzieć w domu i rozwiązywać krzyżówki. Jednocześnie strasznie narzeka na swoje samotne życie, ale nic nie chce w nim poprawić sama. Oczekuje, że ktoś zrobi to za nią, ale jednocześnie neguje każdą propozycję. Zamknięte koło.
        Nie jest jakoś bardzo schorowana, ale wynajdywanie sobie chorób i bieganie po lekarzach to jej ulubione zajęcie. Doszło do tego, że przyjmując tonę leków, z czego połowa na wyimaginowane choroby, leki zaczęły wchodzić ze sobą w jakieś kolizyjne reakcje i organizm się pewnie buntuje, bo niedawno trafiła do szpitala z powodu wypłukania sodu w organizmie. No to odwiedziła kolejnych 10 lekarzy, połowę leków odstawiła i znów jest źle, bo pewnie przez ten czas organizm do jakichś tam się przyzwyczaił i teraz z powodu ich braku znów reaguje.
        Ja już nie mam poczucia winy, że nie jestem w stanie zorganizować jej fajnego, wesołego życia, jakie wiodą niektórzy ludzie w jej wieku. Niech żyje jak chce, staram się nie brać do siebie jej narzekań, że ma takie straszne życie. Ale mnie martwi, że ona zaczyna wymuszać wspólne mieszkanie. A to będzie dla mnie horror, bo już 2 razy przez jakiś czas przez to przechodziłam. Ma problemy z ciśnieniem, które bez przerwy jej skacze do prawie 200, dzwoni w środku dnia, że ma wysokie i mam się natychmiast zwolnić z pracy i do niej jechać. Dzwoni w środku nocy i mnie ściąga, bo ciśnienie skoczyło. I tylko tu na razie nie udaje mi się pozbyć się poczucia winy, że nie chcę z nią mieszkać. I coraz częściej zaczynam myśleć, że jestem podła, że od tego wysokiego ciśnienia umrze, albo wylewu dostanie, bo mnie nie było. Bo jak jestem, to ciśnienie jakoś w normie jest.
        • g4l Re: czy to niezaradność Mamy? 17.06.16, 13:49
          A po tych jej telefonach w środku nocy czy podczas pracy - jeździsz do niej?
    • g4l Re: czy to niezaradność Mamy? 17.06.16, 13:48
      Mama wyraźnie chce spędzania czasu tylko i wyłącznie na własnych zasadach - nie zmienisz tego. Nie jest ona w stanie pojąć, że w tym wieku można żyć pełnią życia, poznawać nowe rzeczy czy spędzać czas przy czymś, czego się do tej pory nie robiło. To kolejny dowód na to, że wiek jest tylko i wyłącznie cyfrą. Moja teściowa ma dopiero 61 lat i zachowuje się podobnie jak Twoja mama, a na przykład moja matka chrzestna? 67 lat i pogadam z nią o meczach piłki nożnej, wychowywaniu dzieci (za zasadzie rozmowy, a nie wiecznych porad czy szkolenia do każdej z omawianych kwestii - tak jak w przypadku mojej teściowej), modzie, gotowaniu, pracy, małżeństwie - o wszystkim. I efektem jest to, że sama do niej lgnę i z wzajemnością. Rozmawiamy prawie co drugi dzień, bo takie pozytywne podejście działa pozytywnie na innych. Nie rozumiem Ciebie dlaczego tkwisz w sytuacji, która Cię męczy, jest dla Ciebie przykra, itp. Jest to Twoja mama, więc ja na Twoim miejscu decydowałabym się na krótkie odwiedziny i tyle. Skoro ona chce tak żyć i to najbardziej lubi to jej sprawa. Ne uszczęśliwisz jej na siłę.
    • karolina_mgrzelka12 Re: czy to niezaradność Mamy? 03.07.16, 19:41
      Taki typ - nic nie poradzisz. Dużo jest takich kobiet, które muszą być we wszystkim lepsze od innych - w chorowaniu też :)
Pełna wersja