Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ?

20.06.16, 00:44
Zwracam sie do tych spośród Was którzy ostatecznie zerwali kontakty z rodzicami. Nie chodzi o to co do tego skłania - bo to jest jasne- tylko o to jak Wam sie układa życie juz "po".

Kto Was wspierał ? Był w ogóle ktos taki ? Czy ktos powiedział " rozumiem Cie, masz racje " ?
Czy raczej dominowało święte oburzenie p.t. " kto to słyszał do matki własnej sie nie
odzywać ! "
Jak sie układają kontakty z reszta rodziny, zwłaszcza z rodzeństwem.
    • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 07:12
      "ostateczne zerwanie" to jakaś dziecinada z podstawówki
      kontakty mają swoje parametry takie jak częstotliwość, długość, głębokość / powierzchowność
      i w różnych relacjach różnie pokręcamy te parametry

      i np. gdy ktoś nie ma ochoty na intensywne kontakty z rodzicami, może kontaktować się rzadziej i bardziej powierzchownie, np. wysyłając sms-a o treści "Wesołych świąt" 2x w roku.

      ale przecież nic nie zaszkodzi zachowanie otwartości na kontakt z ich strony
      • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 10:01
        heniek.8 napisał:

        > "ostateczne zerwanie" to jakaś dziecinada z podstawówki

        Heniu - jak nieraz miło czytać, co napiszesz, to czasem lepiej, żebyś się powstrzymał...
        Czy widziałeś choć jeden wpis funsun na temat jej dzieciństwa i rodziców? Chcę wierzyć, że nie.
        • annb Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 10:15
          to wyparcie i racjonalizacja. Bywa.
          • paris-texas-warsaw Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 11:51
            Dokładnie tak to widzę, jak Henio. Zerwanie kontaktów może się odbyć bez widocznego gwałtownego zerwania i polegać na osobistej regulacji tych kontaktów, stąd "ostateczne zerwanie kontaktów" właśnie brzmi dość dziecinnie, choć może nim być w swej istocie i któreś ze spotkań może być tym "ostatnim". To jest wg mnie wewnętrzna decyzja, i na tym się człowiek powinien opierać, nie musi też nikt nawet o tym wiedzieć i stąd może nie być żadnych komentarzy typu "nie widujesz matki, ojca, oooo???", albo "dobrze robisz" (ja z nurtu, że decyzji tego typu nie powinien komentować nawet terapeuta, a komentarze osób postronnych to tylko emanacja ich problemów z akceptacją czyichś wyborów);)
            • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:18
              Paris, ale autorka nic a nic nie pisala o formie zerwania, to chyba wylacznieTwoja nadinterpretacja, bo nawet Henio nie pisal o widocznym gwaltownym zerwaniu jako dziecianadzie. Heniowi chodzilo o to zeby ten kontakt jednak utrzymac (chocby sms na swieta), bo calkowite zerwanie (czy gwaltowne, czy po cichu, tak aby nikt o tym nie wiedzial) to dziecinne wg henia jest.
              Slusznie mowisz, ze zerwanie kontaktow z rodzicami to wylacznie sprawa zrywajacego i nikt nie powinien tego komentowac.
              Tak zreszta jak forma zerwania, to wylacznie wewnetrzna sprawa zrywajacego, to on najlepiej wie co tam sie stalo i kiedy, jak i czy w ogole chce zerwania kontaktow.
              Nie nam oceniac forme zerwania kontaktow czy ilosc i jakos tych unikowych kontaktow np. via sms i nazywac to dziecinne, albo nie dziecinne. To wewnetrzna sprawa tego, ktory podejmuje tak trudna w swoim zyciu decyzje.
              • paris-texas-warsaw Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:24
                "ale autorka nic a nic nie pisala o formie zerwania, to chyba wylacznieTw
                > oja nadinterpretacja"
                Ale ja przecież nie pisze, że Fusun pisała o formie zerwania, to nie moja nadinterpretacja, tylko moja autonomiczna opinia na temat "zerwań ostatecznych".
                Dzięki za interpretację zdania Henia, może on je lepiej wyjaśni, ja je raczej rozumiem, nie że zerwanie jest dziecinadą, ale założenie, że to "ostateczne zerwanie" i wydżwięk tego zestawienia wyrazów brzmi dziecinnie (a wcześniej "zerwanie nieostateczne"?...).
                • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:33
                  Nie potrzeba interpretowac, henio napisal jasno:
                  "i np. gdy ktoś nie ma ochoty na intensywne kontakty z rodzicami, może kontaktować się rzadziej i bardziej powierzchownie, np. wysyłając sms-a o treści "Wesołych świąt" 2x w roku"

                  Henio uwaza, ze zerwanie (niezaleznie od tego czy gwaltowne, ciche, powolne czy szybkie) jest dziecinada, bo jak wyzej - mozna te kontakty utrzymywac smsem dwa razy do roku.

                  Pytanie tylko po co? Zeby sasiedzi nie obgadali? Zeby rodzina nie wyzywala "od niewdziecznikow". Tak zeby trzymac pozory? I to ma byc to niedziecinne zachowanie?

                  Zreszta tak jak powiedzialam nie mamy prawa oceniac czyjejs decyzji o zerwaniu oraz o sposobie zerwania. To jest indywidualna sprawa kazdego kto podejmuje taka trudna decyzje.
                  • paris-texas-warsaw Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:39
                    Szczerze mówiąc, nie odnajduję się w takich dla mnie niespójnych i pseudologicznych interpretacjach. Mam wrażenie, że ich coraz więcej na forum. I tęsknię Vilez za Tobą w takich chwilach:)
                    • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:57
                      Paris, ale to ty wlasnie pozwolilas sobie na interpretacje.
                      Najlepiej po prostu odnosic sie do tego co konkretnie jest napisane. A Heniowi trudno odmowic jasnosci przekazu.
                  • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:03
                    w takim razie sam zinterpretuję swoje słowa:

                    nie uważam 2x sms za konieczne minimum, miałem na uwadze klasyczne "oficjalne zerwanie" pt. "mam focha, i wszyscy niech się o tym dowiedzą". w przypadkach drastycznych, jakichś rodziców deeneratów i sadystów - oczywiście ustawiamy częstotliwość f =0 i mój model postępowania nadal działa.

                    co mam na myśli pisząc że to dziecinada?
                    bo ogłaszając takie zerwanie autorka rozpoczyna taniec w trójkącie Karpmana:

                    odsłona 1: czuje się pokrzywdzona przez matkę, więc deklaruje że matka jest prześladowcą, a ona ofiarą

                    odsłona 2: pojawia się ciotka która obraca trójkąt - teraz autorka prześladuje matkę, a ciotka jest wybawcą (cyt. " kto to słyszał do matki własnej sie nie
                    odzywać ! ")

                    odsłona 3: autorka pisze na forum, (Kto Was wspierał ? ) licząc na to że przybędzie wybawca który znowu obróci trójkąt i powie
                    - ciotka i matka - prześladowcy
                    - autorka ofiara
                    - panie z forum - wybawczynie

                    to co ja proponuję, to robić swoje - czujesz że nie masz ochoty na kontakty z matką, to się nie kontaktuj. nie potrzebujesz niczyjego rozgrzeszenia. przyjdzie ciotka i powie " kto to słyszał do matki własnej sie nie odzywać ! "
                    to jej odpowiadasz:
                    "ja nie monitoruję z kim ty się kontaktujesz a z kim nie i podpowiadam z kim powinnaś więcej. a wiesz dlaczego ciociu? bo to nie moja sprawa! proponuję więc zakończyć ten temat, a jak chcesz wiedzieć co u mojej matki to zadzwoń do niej"
                    • ada1214 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:20
                      Heniu, na przestrzeni kilku lat, od kiedy to temat mnie interesuje i sie udzielam, napisalam chyba z 50 wpisow, w ktorych chyba malo zgrabnie staralam sie ujac to, co Ty tutaj zwiezle wylozyles. Podobno geniusz mierzony jest faktem wylozenia trudnych i skomplikowanych spraw prosto, krotko i klarownie. Wedlug tej definicji musisz zostac okrzykniety geniuszem ;). Jest dokladnie tak jak napisales, co do joty.
                      • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 08:26
                        Heniu, Twoja interpretacja jest całkowicie błędna. Owszem, była z mojej strony deklaracja zerwania kontaktów w postaci listu do rodzicow ( wiele lat temu ). Ogłaszania tego wszem i wobec nie było.
                        3 lata temu dowiedziałam sie (przypadkowo , bo maz nie uznał za wskazane poinformować mnie o tym ) ze rodzice wydzwaniają do moich teściów ( nie mam pojęcia skąd mieli numer telefonu ), opowiadają jak to im przykro, ze nie maja ze mna kontaktu, i oczywiście ze tego kompletnie nie rozumieją bo oni sie tak bardzo starali ...... Usiłowali zdobyć moj adres i numer telefonu.
                        Napisałam do nich kolejny list. Zagrozilam skierowaniem sprawy do sądu. Nazwałam ich zwyrodniałymi bydlakami, którzy bili małe dzieci, znęcali sie nad nimi, wyzywali, darli sie do 2-3 nad ranem. Tatuś cały czas nosił w kieszeni skakankę albo kawałek kroplówki zeby w kazdej chwili miec pod ręka cos czym mógłby mnie uderzyć gdybym np zbyt glosno sie zaśmiała. Napisałam ze to wszyscy slyszeli i wszyscy wiedzieli nie wszyscy sie ich boja i znajdzie sie ktos ( moje koleżanki z liceum ) kto to przed sadem potwierdzi.

                        Nie ma tu żadnego trojkata dramatycznego.
                        Wyczerpuje mnie pisanie na ten temat, dopisze sie pozniej.
                        • ada1214 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 09:05
                          Fusun, nie czytalam Twoje historii wczesniej.
                          Sadysci.
                          Radzisz sobie jakos?
                    • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:04
                      heniek.8 napisał:

                      > bo ogłaszając takie zerwanie

                      No to już mi się chyba wyjaśniło - ja nie uważam, że "zerwanie kontaktów" jest tożsame z ogłaszaniem tego - że "oto teraz zerwałam kontakty i pozostają one zerwane".
                      Dla mnie zerwaniem kontaktów jest właśnie ustawienie ich częstotliwości na 0.
                      Nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby to jakoś "ogłaszać" - oczywiście przez "ogłaszanie" rozumiem także wewnętrzną deklarację, niekoniecznie publiczne oświadczenia.
                      Ale w momencie, kiedy stwierdzam, że nie zamierzam już się kontaktować, bo mam dość, to tylko boli i nie widzę sensu ani nadziei na poprawę - następuje w moim pojęciu zerwanie kontaktów.
                      • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:30
                        ola_dom napisała:

                        > No to już mi się chyba wyjaśniło - ja nie uważam, że "zerwanie kontaktów" jest
                        > tożsame z ogłaszaniem tego - że "oto teraz zerwałam kontakty i pozostają one ze
                        > rwane".

                        no to czytaj:

                        Kto Was wspierał ? Był w ogóle ktos taki ? Czy ktos powiedział " rozumiem Cie, masz racje " ?
                        Czy raczej dominowało święte oburzenie p.t. " kto to słyszał do matki własnej sie nie
                        odzywać ! "


                        to wygląda mi na jakąś zorganizowaną akcję bardziej niż dyskretne zaprzestanie kontaktów

                        I już jest temat do obgadania przy herbatce u cioci Jadzi, wszyscy w rodzinie o tym wiedzą i powinni opowiedzieć się po którejś ze stron.
                        • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:37
                          heniek.8 napisał:

                          > no to czytaj:

                          No czytałam, ale Twoja odpowiedź była raczej w tonie ogólnym - a nie konkretnie odnosząca się do funsun. Tak to zrozumiałam.

                          A funsun daj już spokój. Przeżyła piekło i to, że szuka akceptacji dla swoich działań i decyzji, jest tego prostym skutkiem.
                        • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 23:53
                          Heńku, nie bardzo wiem tak właściwie, o co się przypierteges. Szczerze, nie forma się liczy, ale treść. Czyli powód zerwania. Jak błahy i modny, jak sugeruje Ada, to TO właśnie jest dziecinne, pełna zgoda. Bo ajfona nie kupili i elektrycznej szczoteczki do zębów 20 lat temu na urodziny. Im większy foch w tym przypadku, tym większa groteska. ALE. Jak powód jest prawdziwy, mocny, wielce bolesny do samych fundamentów człowieczeństwa, to żadna forma nie będzie dla takich rodziców wystarczająco mocna, a skrzywdzonemu dorosłemu dziecku taka akcja z przytupem bardzo pomoże się od tego uwolnić raz na zawsze. Ja miałam z przytupem, oficjalnie, mailowo, czyli na piśmie, kategorycznie, czarno na białym. Przy samoistnym ograniczaniu kontaktów - byłam zasypywana telefonami i obecnością matki, dusiłam się w tym, a nie potrafiłam tego urwać osobiście, nie miałam siły. Po oficjalnym pisemnym zerwaniu - jak ręką odjął. Więc nie pitol co jest dziecinne, a co nie, bo ch*ja wiesz. Osoby z takimi traumami boją się ciemności, żeby im matka z szafy nie wyskoczyła znienacka, w sensie dosłownym i metaforycznym. Przytup musi być i basta.
                        • veronikaniebieska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 15:06
                          heniek.8 napisał:

                          > to wygląda mi na jakąś zorganizowaną akcję bardziej niż dyskretne zaprzestanie
                          > kontaktów
                          >
                          > I już jest temat do obgadania przy herbatce u cioci Jadzi, wszyscy w rodzinie o
                          > tym wiedzą i powinni opowiedzieć się po którejś ze stron.


                          Upraszczasz.
                          Jeśli dziecko zrywa czy zaprzestaje kontaktu z toksycznym rodzicem to wątpię, że odbywa się to w sposób tak prosty i dyskretny jak to przedstawiasz. Wyjście z toksycznej relacji to nie jest tak, że po prostu wstajesz i zamykasz drzwi z drugiej strony. A toksyczny czy przemocowy rodzic nie odpuści tak łatwo, szczególnie, że teraz jeszcze ma swoją starość jako potężny argument.
                          Rodzic będze próbował przeróżnych metod by albo kontakt odnowić na dawnych zasadach, albo taką czarną owcę zmusić do posłuszeństwa w inny sposób. I właśnie herbatki u cioci Jadzi są do tego świetną okazją. Matka mojego męża dokładnie tę taktykę zastosowała. To dzięki niej, a nie mojemu mężowi cała ich rodzina wiedziała ze szczegółami o wszystkim. To ona chodziła po wszelkich ciotkach i wujkach i rozpowiadała o swojej krzywdzie.
                          Nie mieliśmy na to żadnego wpływu ani żadnego interesu w tym, by o konflikcie trąbić wszystkim. Nie chcieliśmy wdawać się w dyskusje, wyjaśnianie i udowadnianie, że nie jesteśmy wielbłądami ani próbować przekabacać kogokolwiek na swoją stronę.
                          Skutek był taki, że w krótkim czasie cała reszta rodziny, łącznie z ojcem i rodzeństwem była przeciw mężowi.
                          Jasne, że można żyć będąc kompletnie wykluczonym ze swojej rodziny. Ale jest to cholernie trudne i nie dziwi mnie zupełnie szukanie wspracia. Wsparcia właśnie, a nie jak to określiłeś robienia jakiś zorganizowanych akcji i demonstracji.
                          • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 22:47
                            dzięki za zrównoważoną odpowiedź bez brzydkich ataków, doceniam to bo się ze mną nie zgadzasz i musiało nie być łatwo :)

                            pozwolisz że trochę podrążę temat, żeby lepiej zrozumieć o co chodzi w takich przypadkach. np. piszesz że "Matka mojego męża (....) ona chodziła po wszelkich ciotkach i wujkach i rozpowiadała o swojej krzywdzie. "
                            - co było przedstawiane tam jako "krzywda"? - czy to że syn do niej nie dzwoni, czy wymyślała jakieś fakty (przegrał w karty srebra rodowe) żeby to ubarwić?

                            "Skutek był taki, że w krótkim czasie cała reszta rodziny, łącznie z ojcem i rodzeństwem była przeciw mężowi."

                            tu co mnie tu zastanawia to jak to się dzieje że matka ma taką moc nad regulacją stosunków między rodzeństwem.
                            Z tego co rozumiem, i gdybym miał to przedstawić na własnym przykładzie -
                            1) postanawiam się nie odzywać do mojej matki
                            2) ona informuje o tym mojego brata
                            3) mój brat zrywa ze mną kontakty z tego powodu
                            pomimo że między nami braćmi nic się nie zdarzyło co by to mogło wyjaśnić?

                            w takim razie ja bym się zastanawiał, czy zależy mi na kontaktach z ludźmi takiego formatu jak ten brat, niby dorosły człowiek, a daje się tak manipulować i patrzy na świat nie przez pryzmat własnych doświadczeń, tylko z kim mu pozwoliła kontaktować się matka?
                            może się to wydawać złamaniem pewnego tabu ( "rodzina to rodzina, łatwo ci mówić") ale co niby mogę zrobić?
                            właściwie wchodzimy tu już w sferę myślenia życzeniowego "marzę o tym, żeby mój brat był inny niż jest"
                            no ale jest taki jaki jest

                            i tutaj zgadzam się z tobą że wsparcie z innej strony bardzo się przydaje
                            • veronikaniebieska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 01:56
                              heniek.8 napisał:

                              > dzięki za zrównoważoną odpowiedź bez brzydkich ataków, doceniam to bo się ze mną nie zgadzasz i musiało nie być łatwo :)

                              ;)

                              > np. piszesz że "Matka mojego męża (....) ona chodziła po wszelkich ciotkach i wujkach i
                              > rozpowiadała o swojej krzywdzie. "
                              - co było przedstawiane tam jako "krzywda"? - czy to >że syn do niej nie dzwoni, czy wymyślała jakieś fakty (przegrał w karty srebra rodowe) żeby >to ubarwić?


                              W zasadzie i to i to. Główną krzywdą było to, że syn ją zostawił (czytaj wyprowadził się z domu, wyjechał za granicę, jeździ na wakacje z inną kobietą, kupił samochód, wziął ze mną kredyt itp) W zasadzie wszystko co normalny dorosły człowiek robi by się usamodzielnić, założyć własną rodzinę itp było interpretowane jako jej krzywda. Gdy postępował inaczej niż ona by chciała to też była krzywda i oznaka braku szacunku do niej jako matki.

                              Było też niestety i wymyślanie faktów. Twierdziła np, że mąż do niej nie dzwoni bo to ja mu zabroniłam. Rozpowiadała przeróżnym osobom, że moja rodzina to patologia, kryminaliści, alkoholicy, że moje rodzeństwo ma problemy z narkotykami. Nic z tych rzeczy nie było prawdą. Moi rodzice to normalni, wykształceni ludzie, których ona nigdy nie widziała i tak naprawdę niewiele o nich wiedziała.


                              > "Skutek był taki, że w krótkim czasie cała reszta rodziny, łącznie z ojcem i
                              > rodzeństwem była przeciw mężowi."

                              > tu co mnie tu zastanawia to jak to się dzieje że matka ma taką moc nad regulacj
                              > ą stosunków między rodzeństwem.


                              Też mnie to zastanawiało. Teściowa owszem to bardzo silna i despotyczna osoba, rządząca całą rodziną. I system funkcjonował tak, że często dla świętego spokoju zarówno ojciec jak i dzieci robili to co ona chciałą.
                              Ale też to zjawisko jest chyba dość dobrze opisane w Toksycznych Rodzicach. Rodzeństwo mojego męża miało podobne doświadczenia, ale oni się nie wyłamali i nie zbuntowali. Zrobił to tylko mój mąż. Oni w tym tkwią po uszy, mieszkają trzy ulice od rodziców i nie wyobrażają sobie inaczej.
                              Ja myślę, że gdyby przyznali mu rację, to też musieliby się matce postawić. A tak, swoją uległość mogli tłumaczyć tym, że to mój mąż postępuje źle, oni nigdy by tak nie zrobili.
                              Rodzeństwo i ojciec chciało utrzymania rodzinnego systemu. Mąż ten system zburzył przeciwstawiając się matce.
                              Oni najbardziej by chcieli, żeby mąż się wreszcie opamiętał i przyszedł do matki na kolanach a wtedy znów wszyscy mogliby być szczęśliwą rodziną.



                              > Z tego co rozumiem, i gdybym miał to przedstawić na własnym przykładzie -
                              > 1) postanawiam się nie odzywać do mojej matki
                              > 2) ona informuje o tym mojego brata
                              > 3) mój brat zrywa ze mną kontakty z tego powodu
                              > pomimo że między nami braćmi nic się nie zdarzyło co by to mogło wyjaśnić?

                              Hm, to trochę nie tak ;) Bardziej wyglądało to tak:
                              1) Matka zrywa kontakt
                              2) Matka zaczyna nadawać do Twojego brata jaki to Ty jesteś zły
                              3) Matka płacze po nocach i uskarża się do Twojego brata, że to dlatego, że jesteś taki zły.
                              4) Matka zaczyna chodzić po lekarzach i mówić wszystkim, że to dlatego, że jesteś taki zły.
                              4) Są różne rodzinne okazje, święta. Ty nie przyjeżdżasz do domu. Matka płacze, wpada w rozpacz, opowiada wszystkim, że przez Ciebie rodzina się rozpadła.
                              5) Cała rodzina żyje w napięciu i rozpaczy matki. Święta, imieniny, urodziny - ona nie mówi o niczym innym jak tylko o tym, że nie ma już syna. Ty, Twoje sprawy, Twój ślub, narodziny Twojego dziecka- wszystko jest w cieniu nikczemności Twojego brata.
                              6) Trwa to wszystko latami. Wszyscy chcą, żeby ten koszmar się już skończył. Brat zaczyna Cię namawiać, żebyś może jednak nie był taki uparty i matce ustąpił, a wszystkim będzie żyło się lepiej.
                              6) Ty nie chcesz błagać matki o przebaczenie za to, że zechciałeś być dorosłym. Brat naciska, nie rozumie i nie akceptuje Twojej decyzji. Stwierdza, że nie potrafiłby być tak bezwzględny jak Ty.
                              7) Pojawia się niechęć, frustracja. Słyszysz, że brat odwołuje wyjazd na ważną służbową konferencję, bo matka żąda by z nią pojechał kupić nowy stół do kuchni. Nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Próbujesz mu wytłumaczyć, że musi dorosnąć, nauczyć się mówić nie.
                              8) Twój brat nie jest w stanie zrozumieć, że mogłeś wziąść ślub, mimo że matka nie akceptuje Twojej kobiety i odmówiła przyjścia na Wasz ślub.
                              9) Wzajemny żal narasta, siekiera wisi w powietrzu nawet przy okazji zwykłych rozmów. Brat ma duszony żal do Ciebie, Ty masz żal do brata.


                              > w takim razie ja bym się zastanawiał, czy zależy mi na kontaktach z ludźmi taki
                              > ego formatu jak ten brat, niby dorosły człowiek, a daje się tak manipulować

                              Niby tak, i ja muszę przyznać miałam trudności ze zrozumieniem, że mąż mimo to zabiega o kontakt z rodzeństwem. W mojej opinii aż za nadto.
                              Ale z drugiej strony, zerwanie z rodzicami jest wystarczająco trudne. Zerwanie z rodzicami i rodzeństwem to już prawdziwy hard core, szczególnie gdy rodzeństwo nic takiego Ci nie zrobiło.
        • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:11
          ola_dom napisała:

          > Czy widziałeś choć jeden wpis funsun na temat jej dzieciństwa i rodziców? Chcę
          > wierzyć, że nie.

          staram się nie czytać wiadomości na które odpowiadam, żeby się niepotrzebnie nie nastawiać :-P
      • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 10:09
        Wiesz co Heniu przegiales Dzieci nie zrywaja z rodzicami ot tak sobie, choc mogliby z nimi zaledwie raz w roku oplatkiem w wigilie sie podzielic. Mowimy najczesciej o ogromnej przemocy jakiej doswiadczyly te dorosle dzieci, ktore podejmuja takie decyzje. Dziecinada to jest raczej twierdzenie, ze zrywanie kontaktow z rodzicami jest dziecinada. Jest glebokim niezrozumieniem problemu. Nikt nie zrywa kontaktu z rodzicem ot tak po prostu, bez powodu, albo z powodu slabego powodu.
        Moj ojciec nie zyje, ale wiem, ze gdyby zyl i dalej taki byl jaki byl za zycia, to z cala pewnoscia zerwalalbym kontakt z nim. Na jakiej skali powinnam wg Ciebie ustalic kontakty z czlowiekiem ktory zgotowal mi depresje i zespol stresu pourazowego, ktore rujnuje mi zycie?
        • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:18
          milamala napisała:

          > Na jakiej skali powinnam wg Cie
          > bie ustalic kontakty z czlowiekiem ktory zgotowal mi depresje i zespol stresu p
          > ourazowego, ktore rujnuje mi zycie?

          na zero, chyba proste
    • g4l Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 08:46
      Jeśli zrywa się totalnie kontakty z rodzicami, to zawsze ku temu jest poważny powód. Oczywiście nie raz słyszałam, że "przecież to twoi rodzice" itd... Tylko, że ci moi "kochani' rodzice całe moje życie ciężko sobie na to pracowali. Heniek.8 pisze, że "ostateczne zrywanie" kontaktów z rodzicami to jakaś dziecinada. W przypadku błahostek tak. Zgadzam się w 100%. Natomiast nie wtedy, kiedy w domu męczy się psychicznie dziecko i zrzuca się winę na własną niegospodarność i wieczne pakowanie się w kolejne kłopoty finansowe, bo trzeba żyć ponad stan na pokaz.

      Od kiedy tylko stałam się dorosła i widziałam co robią moi rodzice wiedziałam, że trzeba stamtąd jak najszybciej uciekać, żeby ich prawne problemy nie stały się za chwilę moimi - bo ich kompletnie nie interesowała moja przyszłość. W domu spałam jak na kolcach odbierając kolejne telefony z banków czy firm pożyczkowych z wiecznymi upominaniami się o zwrot kwoty czy wizyty negocjatorów terenowych. Raz otworzyłam drzwi listonoszowi, to ojciec mnie op***ił, że nie mogę takim osobom drzwi otwierać, bo przecież mogłam odebrać jakieś wezwanie do oddania pieniędzy do banku. I ktoś może mi powie, że za takimi rodzicami powinnam biegać, bo to normalna sytuacja? Czy matka mając kilkunastoletnie dzieci kradnie pieniądze z firmy (na jakieś pierdoły typu kolejna sterta szmat do szafy, która i tak już jest pełna, kosmetyki, papierochy czy jakieś bzdety niepotrzebne do domu, bo musi wysyłać zdjęcia rodzinie za granicę, z którą się nawet nie widzi?), w której pracuje po to, żeby ją oczywiście z niej wyrzucili z art. 52? To też ktoś uważa za normalne i odpowiedzialne?

      Bardzo duże wsparcie jednak miałam w tym zakresie u mojego męża - samej byłoby na pewno trudniej z czego zdaję sobie sprawę. Płakałam wiele nocy po wyprowadzce, że już nie mam rodziców, że nie byli na ślubie ani cywilnym, ani kościelnym, że nie poznają swojego wnuka. Ale to było na początku, a dzisiaj? Mam szczęśliwą rodzinę, w której o wszystkim sobie mówimy, a nie okłamujemy się nawzajem tak, jak to było w przypadku moich rodziców. Żyję pełnią życia, jestem szczęśliwa i przede wszystkim niezależna. Pogodziłam się z tym, że nie można mieć wszystkiego. Razem z mężem mamy po prostu wspólny cel i do tego dążymy. Nie potrzebuję słuchać od osób trzecich porad czy robię dobrze czy źle, bo sama wiem co mam robić i do tego stanu rzeczy się już przyzwyczaiłam.

      Opisałam to kilka dobrych lat temu tutaj - uprzedzam długie, jak wszystkie moje elaboraty :D :
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,109939259,109939259,Rodzice_sie_mna_nie_interesuja_.html

      A nie tłumaczę się z tej całej sytuacji np. 90-letniej cioci, która nie potrafi zrozumieć, że normalnych kontaktów wśród rodziny nie buduje się na wiecznych kłamstwach i oszustwach. Ona też uważa, że "to przecież moi rodzice". Kiedyś panowało przekonanie, że rodzice - cokolwiek by nie zrobili - są, że się tak wyrażę, nie do tknięcia i osądu. Tak samo jak w przypadku kobiet - kiedyś też panowało przekonanie, że trzeba ciągle latać za chłopem (nie zważając na to, że np. źle nas traktuje). Wszystko zależy od charakteru - a co mnie obchodzi zdanie innych ludzi, którzy w większości przypadków w ogóle nie znają powodu, dla które tak jest (bo przecież nie chwalę się na prawo i lewo, że moi rodzice myślą, że pieniądze rosną jak gruszki na wierzbie i tylko trzeba je rwać).
      • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 09:42
        Co do ślubu - nie zaprosiłeś ich czy zaprosiłeś i nie przyszli ?
        • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 09:53
          Ok, sorry, przeczytałam link ktory podałaś.
      • ada1214 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 11:25
        g4l napisała:

        > Jeśli zrywa się totalnie kontakty z rodzicami, to zawsze ku temu jest poważny p
        > owód.

        ja natomiast mam wrazenie, ze to zrobilo sie nieslychanie modne. Tak, modne i trendi. Nie kwestionuje tego, ze niektorzy mieli naprawde straszne dziecinstwo. Ale nierzadko zdarzaja sie opowiesci, w ktorych nie ma potwornosci, sa tylko kiepscy rodzice. I jest pokazowe zrywanie kontaktow. Pokazowe, bo trzeba to obtrabic wielokrotnie na forum, ot takie dodawanie sobie animuszu patrzcie jaka ja jestem/jaki ja jestem niezalezny/silny/emocjonalnie odzielony och jestem taki za..ebisty ide przez zycie jak burza i lepiej mi nie podskakuj, bo moge skasowac i ciebie z mojego zycia
        • anula36 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 12:15
          moje kontakty z rodzicami po protu wygasly samoistnie po tym jak przestalam je podtrzymywac, okazalo sie,ze tylko mnie na tych kontaktach zalezalo.Oni akurat sa we dwoje zbyt skupieni za sobie nawzajem,zeby ktos trzeci byl w tym ukladzie jeszcze potrzebny.Pozno to zrozumialam,ale podobno lepiej pozno niz wcale;)
          jak wygladaja teraz? nie spedzamy wspolnie swiat, niedzielnych obiadkow, zadnych dni ojcow ani matek, jakis sms od czasu do czasu, ew spotkanie na rodzinnym pogrzebie i tyle.
          gbybym miala jakos porownac moje emocje do czegos, to do tego jak sie rozstajesz z mezczyzna ktorego kiedys kochalas nad zycie a teraz iles tam lat po rozstaniu spotykasz na ulicy i to jest dla Ciebie juz obcy czlowiek.
          jest mi czasem trudno, bo nie mam rodzenstwa,ani wlasnej rodziny, przyjaciele mnie wspieraja,a zycie toczy sie dalej, czego i Tobie szczerze zycze!
        • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 13:24
          Ado co ty pleciesz?
          Duzo znasz takich , ktorzy zerwali calkowicie i pokazowo kontakt z rodzicami - bo modne? A zaledwie (wg twojej oceny) mieli malutkie, takie tycie prawo do tego.
          Co z wami ludzie.
          Ado jakim prawem decydujesz kto na ile mial trudne dziecinstwo i czy w zwiazku z tym ma prawo zerwac kontakt wg ciebie czy nie. Bylas w tym dziecinstwie, siedzialas z ta osoba jako dziecko za zamknietymi drzwiami, wiesz co dokladnie sie dzialo w kazdym takim przypadku?
          Czy modne stalo sie o tym opowiadanie? Raczej ludzie zaczeli rozmiec, ze to co ich spotkalo to nie do konca jest takie zdrowe, fajne i normalne i przestali sie bac o tym mowic. Kiedys dzieciom bylo jeszcze gorzej (poczytaj sobie w necie o historii dziecinstwa) ale dlugie wieki nie wiedzialy, ze moze i powinno im byc lepiej. Teraz mamy taka wiedze i ot cala "moda".
          A forum jest po to zeby mowic co czlowiekowi lezy na sercu. Jesli oceniasz to w kategorii "pokazowki"to moze przerzuc sie na inny typ forum, jest tego mnostwo, do wyboru do koloru.
          • ada1214 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 14:09
            milamala napisała:

            > Ado co ty pleciesz?

            Nic nie plote. Temat obserwuje od lat, to znaczy czytam na forach od lat. Czasami smiac mi sie chce, jakie to "straszne rzeczy" spowodowaly zerwanie kontaktow.

            > Ado jakim prawem decydujesz

            Proponuje zebys nie przypisywala luznym opiniom bytow internetowych takiego dramatycznego znaczenia. Ja nie wystepuje tu ani w roli eksperta, ani w roli ksiedza, ani w roli psychiatry, ani w roli popgwiazdy ksztaltujacej trendy ani w zadnej innej roli ktora by nadawala moim opiniom az tak wielkie znaczenie. Twoj patetyczny wpis ("jakim prawem) traktuje zatem jako probe zamkniecia mi buzi, na co nie masz mojej zgody.
            • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 14:48
              W sumie racja, jednych porywaja kosmici, to czemu inni nie mieliby prawa 'obserwowac od lat ... co im sie tam zywnie podoba". Kazdy ma prawo do wlasnych prawd objawionych.
          • veronikaniebieska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 14:42
            milamala napisała:

            > Raczej ludzie zaczeli rozmiec, ze to co
            > ich spotkalo to nie do konca jest takie zdrowe, fajne i normalne i przestali s
            > ie bac o tym mowic. Kiedys dzieciom bylo jeszcze gorzej (poczytaj sobie w necie
            > o historii dziecinstwa) ale dlugie wieki nie wiedzialy, ze moze i powinno im b
            > yc lepiej. Teraz mamy taka wiedze i ot cala "moda".


            Dokładnie. Kiedyś było tak, że dzieci i ryby głosu nie miały. Dziecko miało rodzica głównie szanować, a nie kochać. Dzieci miało się, żeby było komu gospodarkę przekazać i komu na tej gospodarce pracować. Jeszcze w pokoleniu moich rodziców najmłodsze dziecko miało obowiązek zostać w domu, nie mogło zakładać własnej rodziny bo jego rolą było zajęcie się rodzicami na starość.

            Jeśli modą nazywasz to, że teraz dziecko uznaje się, za pełnoprawnego człowieka, no to nie mam więcej pytań.
            Jeśli modą wg Ciebie jest, że dziecko ma prawo by nie chcieć znosić upokarzania/znęcania/molestowania od swojego rodzica to ja jednak mam głęboką nadzieję, że ta moda nie przeminie.
            • ada1214 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 15:08
              > Jeśli modą wg Ciebie jest, że dziecko ma prawo by nie chcieć znosić upokarzania
              > /znęcania/molestowania

              Niezawodny trik, zeby zrobic sobie dobrze na forumie:
              1. Wymyslec jakas absurdalna teze, latwa do obalenia
              2. Przypisac rozmowcy
              3. Tryumfalnie obalic.

              Przeciez wyraznie napisalam, ze nie kwestionuje tego, iz niektorzy mieli naprawde straszne dziecinstwo. Wiec czemu przekrecasz moje slowa i sugerujesz mi, ze usprawiedliwiam takie potwornosci jak np. molestowanie?
      • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:09
        g4l napisała:

        > Heniek.8 pisze, że "ostateczne zrywanie" kontaktów z rodzicami to jakaś dziecinada.

        uważam że ogłaszanie tego to dziecinada. i bawienie się w to że ciotka jest oburzona, ale ona nie ma racji bo ja mam rację itpd.

        ograniczenie kontaktów do 0, jeżeli taka jest potrzeba ducha - to jest postawa którą rozumiem.
        • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:57
          Czym rozni sie "ostateczne zerwanie" od "ograniczenia kontaktow do zera"?
          Widze, ze robi sie coraz ciekawiej.

          Po drugie, gdzie dokladnie autorka pisala, ze oglosila gdzies owo zerwanie?
          Po trzecie gdzie atorka prosila kogokolwiek o zdanie na temat tego zerwania?
          • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 20:08
            milamala napisała:

            > Czym rozni sie "ostateczne zerwanie" od "ograniczenia kontaktow do zera"?

            tym że z tym pierwszym czujesz się niekomfortowo, szukasz wsparcia, masz stronników i przeciwników, potrzebujesz akceptacji z zewnątrz

            to drugie jest przysługą wyświadczoną sobie, z której przed nikomu musisz się tłumaczyć
            • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 23:10
              Henio, bez urazy - kombinujesz jak slon pod gorke.
              Niezaleznie od tego czy zrywa sie "z hukiem" czy bez, to jest to zazwyczaj trudna sytuacja w ktorej czlowiek potrzebuje wsparcia. A to na ile czlowiek potrzebuje wsparcia nie nie jest zalezne od formy zerwania aod osobowosci czlowieka. Ja jestem introwertyczka, nie przepadam za ludzmi, nie sa mi do niczego potrzebni, takze mnie wsparcie meza zupelnie wystarcza. Ale nie kazdy jest taki.
              Zagalopowales sie z ta dziecinada przy zrywaniu kontaktow, teraz probujesz to jakos odkrecic, zamiast tego robisz jeszcze wiekszy galimatias. A to, ze zredukowanie kontaktow do zera to lepsza forma zerwania od ogloszenia tego (ale komu? gdzie? na fejsbuku? we wlasnej duszy?). Choc w pierwszym poscie wyraznie postulowales utrzymanie tego chocby pozornego kontaktu przez 2 smsy w roku jako forme najbardziej dorosla.
              Reasumujac: kupy sie to wszystko niestety nie trzyma.
              • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 06:39
                już mi się ten wątek nudzi szczerze mówiąc, ale wałkujemy dalej: podałem 2 smsy na święta jako przykład, ach jak teraz żałuję że nie podkreśliłem wtedy że minimum to zero!

                najpierw jest wątek o zerwaniu więc do głowy przychodzą typowe dla tego forum sytuacje - kontrolująca mamusia która żyje życiem córki, córka która wykrywa u mamusi narcyzm
                nie spodziewałem się hiszpańskiej inwizycji, jednym słowem

                ale oczywiście - potem na scenę wchodzą rodzice sadyści którzy wywołali PTSD

                jeżeli to są tacy rodzice, to trzeba uciekać bez dwóch zdań, ale czy jest wtedy miejsce na wyrzuty sumienia że się z nimi nie utrzymuje kontaktów? oczywiście że dobrze że kontakt zerwano, co niniejszym zatwierdzam, udzielam autorce wsparcia i koniec tematu, życzę wszystkim miłego dnia :)
                • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 10:14
                  "już mi się ten wątek nudzi"

                  Mnie tez.

                  "minimum to zero!"
                  Dla wiekszosci zero to nie minimum. Nie miej zalu,ze ludzie czytaja ze zrozumieniem. Zero to zero.

                  "najpierw jest wątek o zerwaniu więc do głowy przychodzą typowe dla tego forum sytuacje - kontrolująca mamusia która żyje życiem córki, córka która wykrywa u mamusi narcyzm
                  nie spodziewałem się hiszpańskiej inwizycji, jednym słowem
                  ale oczywiście - potem na scenę wchodzą rodzice sadyści którzy wywołali PTSD"

                  Twoja ocena byla powierzchowna, zalozyles z gory, ze ludzie zrywaja kontakt z niezbyt istotnych powodow, tymczasem wiez z rodzicami jest zwykle tak silna, ze w wiekszosci przypadkow nawet jak trzeba ten kontakt zerwac dla dobra "doroslego dziecka"to ludzie tego nie robia. Ostatnio na forum pisala kobieta w dziecinstwie gwalcona przez ojca, ze teraz jej ojciec zamyka sie z jej corka a ona boi sie co on tam robi. Dostala opieprz, ze jeszcze utrzymuje kontakt z takim zwyrodnialcem.

                  "Oczywiście że dobrze że kontakt zerwano, co niniejszym zatwierdzam, udzielam autorce wsparcia i koniec tematu, życzę wszystkim miłego dnia :)"

                  Po co tak ironizowac.
                • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 10:38
                  heniek.8 napisał:

                  > najpierw jest wątek o zerwaniu więc do głowy przychodzą typowe dla tego forum
                  > sytuacje - kontrolująca mamusia która żyje życiem córki, córka która wykrywa u
                  > mamusi narcyzm

                  Bardzo, bardzo efektowne - jak zwykle - podsumowanie - jednak podaj proszę choć jeden przykład z tego forum, który pasuje do niego.
                  No chyba, że chciałeś przysr@ć sorvinie - niech Ci będzie, że masz jeden, skoro tak pragniesz to interpretować. Proszę więc o kolejny.
                  • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 23:11
                    ola_dom napisała:

                    > No chyba, że chciałeś przysr@ć sorvinie - niech Ci będzie, że masz jeden, skoro
                    > tak pragniesz to interpretować. Proszę więc o kolejny.

                    nic nie mam do sorviny, ani do nikogo osobiście, ale jak chcesz to proszę bardzo oto przykłady:

                    Fusun
                    Ola
                    paRis
                    Verdana
                    Miedzymorze

                    oglądałaś ostatni odcinek Klossa?

                    Gruppenfueher FORVM
                    • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 10:05
                      heniek.8 napisał:

                      > Fusun
                      > Ola
                      > paRis
                      > Verdana
                      > Miedzymorze

                      Chcesz powiedzieć, że ja ("Ola" - chyba nie ma innej tutaj) czy verdana zerwałyśmy kontakt z rodzicami? :D
                      Chyba nawet paris ma z matką jakieś kontakty.

                      Ale rozumiem, że takie masz "poczucie". Szkoda, że niekoniecznie zgodne z rzeczywistością.
                      • heniek.8 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 19:04
                        hej, to był taki mały żarcik !
                        we wspomnianym Klossie nasz kapitan rozwiązuje łamigłówkę i znajduje przestępcę, który okazał się bohaterem zbiorowym

                        podobnie w mojej świadomości funkcjonuje to forum - jako pewien agregat, pewną chmurkę ze swoimi koordynatami, ale zwykle nie śledzę i nie zapamiętuję historii poszczególnych autorów. zresztą nie mogę przeczytać wszystkiego.
                        mam jakieś tam typy kto ma poczucie humoru, kto wnosi ciekawe spostrzeżenia i tyle - reszta rozgrywa się ad hoc w pamięci krótkiej

                        wynika to nie z braku szacunku, ale raczej ze sposobu w jaki zarządzam pamięcią a także może to być związane z pewną dyskrecją - jak rozmawiam z kimś o kim wiem że miał np. kłopoty w dzieciństwie, to staram się traktować go normalnie, z nadzieją że z tymi kłopotami sobie poradził a nie chuchać jak na jajko. np. w tym wątku ktoś napisał o tym że ojciec ją bił jakąś gumową rurką a ja celowo nie będę sobie zapamiętywał kto to, bo chcę każdą osobę tutaj traktować jak dorosłą, a nie robić sobie stertę notatek - hej ta osoba nie zna się na żartach bo miała ciężkie dzieciństwo.

                        zatem jeżeli chodzi o wspomniane przeze mnie agregaty, to forum jako osobowość zbiorcza ma wyraźnie przesunięty środek ciężkości (w porównaniu z innymi zbiorowościami w których uczestniczę) w stronę:
                        - zwiększonej wykrywalności narcyzów
                        - uległości wobec rodziców
                        - lub późnemu buntowi przeciw rodzicom

                        ale trudno to wszystko przypisać jednej osobie.
                        • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 20:18
                          heniek.8 napisał:

                          > ale trudno to wszystko przypisać jednej osobie.

                          No dobra, jednak mimo że cała masa nas tutaj - co można podciągnąć pod "bohatera zbiorowego" (żartu nie chwyciłam, nie znam niemieckiego wcale, a Kiossa nie tak dobrze :)), ma trudności w relacjach z rodzicami, to całkowite i ostateczne zerwanie z nimi kontaktów jest czymś tak drastycznym, że dość pochopne wydaje mi się przypisywanie go z automatu każdemu "po trochu". Mimo wszystko.
                          • paris-texas-warsaw Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 20:32
                            "zerwanie z nimi kontaktów jest czymś tak drastycznym"
                            ? W jakim sensie "drastycznym"? Zazwyczaj takie zerwanie dotyczy np. rodziców bijacych, pijących, wykorzystujących na różne sposoby etc. Czyli niszczących zdrowie psychiczne w bardzo określonym zakresie - z tego się robią zaburzenia lękowe, depresje, zaburzenia osobowości i wiele innych problemów mniejszej i większej skali. No - kilka lat terapii na przykład i być może dożywotnio obniżone funkcjonowanie. Dla mnie "drastyczne" jest bardziej pozostawanie w dalszych relacjach z takimi "znajomymi". Czy jakby ktoś obcy np. uderzył w twarz, albo zwyzywał od.... , to ktoś zdrowy na umyśle trwałby w takim układzie? A gdyby bił i wyzywał przez kilka lat pozostając w relacji "wyższościowej" do tego? Ja raczej podejrzewam, że pozostawanie w wielu takich relacjach wynika z braku jasnego oglądu sytuacji i jakiegoś dalszego odgrywania wcześniejszych relacji z różnych przyczyn.
                            • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:36
                              paris-texas-warsaw napisała:

                              > "zerwanie z nimi kontaktów jest czymś tak drastycznym"
                              > ? W jakim sensie "drastycznym"?

                              W takim sensie, że jednak bardzo rzadko spotykanym i w jakimś sensie ostatecznym.
                              Ale zgadzam się, że "drastyczny" to nienajlepsze sformułowanie.
                              Chodziło mi o rzadkość takich przypadków i przeważnie doprowadzenie do ostateczności - żeby mogło się zdarzyć.
                              • paris-texas-warsaw Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:44
                                Ja to tak widzę, że gdyby jeden zwyczajowy wyskok takiego rodzica dotyczył zdrwoj osoby wychowywanej w normalnej rodzinie (tylko, że w takich rodzinach z definicji takich akcji nie ma), to nie miałaby ona wątpliwości, czy w ogóle się jeszcze kontaktować. A tak kropla drąży skałę, a przyzwyczajenie drugą natura człowieka - stąd np. dziewczyna z tego wątku pyta, czy zrobiła coś nie tak, bo ją matka zwyzywała od suk, a ojciec cos truł, jak była w ciąży w szpitalu. Granica "normy" w chorych domach się przesuwa i stąd chyba takie kontakty nie są zrywane, tylko czasem wręcz "zabiega" się o ich utrzymanie. Dla mnie to jest wpisane w skutki dręczenia w dziecinstwie i zatracenie szacunku do siebie.
                                • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 22:33
                                  Dokladnie tak. Po prostu w takich domach tyle nienormalnych zachowań sie pojawia, ze kolejne tym razem b. mocno nienormalne zachowanie rodzica, nie wywołuje wk..u i zerwania kontaktów, tylko zdziwienie. niezrozumienie i niejasność co w tej sytuacji zrobić. To jak z ta gotowana zaba, ktora po jakimś czasie akceptuje/ znosi rzeczy nieakceptowalne.
    • tully.makker Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 14:08
      Tak tylko dla porzadku cjcialabym wpsomniec, ze ludzie na ogol nie zrywaja z rodzicami z racji prblemow z dziecinstwa, tylko dlatego ze porblemy te sa kontynuowane w doroslym zyciu, i w pewnym momencie mowi sie po prostu dosc.
    • blue_meerkat Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 14:43
      Po okresie 'nigdy wiecej sie z nimi nie spotkam' , co z perspektywy widze jako probe odbudowania wlasnych granic I maly atak paniki po ostatniej wizycie ?? przeszlam na low-contact, mieszkamy obecnie daleko od siebie I to sprzyja tej formie kontaktu. Wszyscy zainteresowani wydaja sie zadowoleni ?? sporo osob postronnych nie do konca rozumie dlaczego mam niewielki kontakt z rodzina ale nie wnikaja, mam pare znajomych ktorzy wiedza wiecej I rozumieja moje powody I to mi wystarcza.
      Z jedna siostra mam kontakt sporadyczny ale ok, z druga brak kontaktu od kilku lat. przez dlugi czas nie moglam dojsc o co chodzi, podobno o jakas glupia sprzeczke sprzed 13 lat ale jak zapytam wprost powie ze nie rozumie o co mi chodzi. Generalnie mam bardzo ograniczony kontakt z cala rodzina, dalsza tez, troche z mojej winy bo mieszkam baaaardzo daleko ??
    • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 14:59
      Najwyrazniej nikt (albo niewielu) nie ma doswiadczenia z calkowitym zerwaniem, w wiekszosci przypadkow jest to przechodzenie na zimny kontakt typu sms 2 razy do roku.
      Fusun, a masz meza/partnera/przyjaciol. Gdybym ja zerwala swoj kontakt to wiem,ze mialabym wsparcie mojego meza, przyjaciolki tez. Ale juz pewnie nie do konca rodziny meza.
      Reszta pewnie by sie oburzyla. Znam takich ktorzy mi wspolczulii wiem jednak ,ze nie dostalabym krytyki, ale wsparcia tez nie. Ludzie na ogol nie wspieraja "czarnych owiec". Takze nalezy sobie samemu zbudowac wlasna twierdze wsparcia, bo na ogol ludzkosci luzno z toba zwiazanej raczej nie masz co liczyc. Wsparcie rodzenstwa jest uzaleznione od sytuacji i ew. twojej z rodzenstwem relacji. Najczesciej w rodzinach gdzie zachodzi potrzeba zerwania kontaktu jest taki stopien toksycznosci, ze uwiklane jest w nie takze rodzenstwo.
    • hello_sunshine Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 19:11
      Temat dla mnie bardzo "na czasie". Niedawno strasznie skomplikowało mi się moje życie rodzinne- chodzi właśnie o stosunki z moimi rodzicami. Mam 31 lat, kochanego męża, jestem w 9 miesiącu ciąży. Do niedawna moje relacje z rodzicami były bardzo dobre- ja jako jedynaczka zawsze mogłam liczyć na wsparcie z ich strony. Mój mąż zresztą też - traktowali go jak swojego syna. Żeby nie było- rodzice również mogli na nas liczyć, byliśmy niemal na każde zawołanie. Czuliśmy się wobec rodziców zobowiązani do pomocy tym bardziej, że oboje są osobami chorymi, na rentach. Mimo to, od czasu jak zaszłam w ciążę nasze relacje zaczęły się stopniowo psuć. Na wieść o tym, że zostaną dziadkami jakoś nieszczególnie skakali z radości, mój ojciec nawet przez dłuższy czas ( 2 miesiące) nie dzwonił do mnie w ogóle.

      W całej historii bardzo ważny jest fakt, iż mój ojciec oprócz faktycznej choroby wmawia sobie milion innych chorób, głównie raka ( raka wszystkiego- nawet pryszcz na nosie to już według niego koniec świata). Każda nasza rozmowa telefoniczna czy rozmowa w czasie wizyty u nich kończyła się właśnie długą dysputą o tym, że na pewno ma raka i inne straszne choroby. Ja jako ciężarna nie do końca miałam ochotę wysłuchiwać takich historii. Sama za bardzo nie mogłam opowiadać o moim samopoczuciu, obawach związanych z ciążą czy po prostu opowiedzieć o moim dziecku a ich wnuku- bo wszystkie rozmowy schodziły na temat zdrowia mojego ojca.
      Nasza mobilność też się zmniejszyła, ja nie zawsze już mogłam do rodziców podjechać bo np. musiałam leżeć. Często kiedy ojciec do mnie dzwonił- ja spałam (jak to w ciąży często się zdarza), on się obrażał że nie odbieram. Miałam wrażenie, że jest zły że nie jestem już na każde ich zawołanie.

      Sytuacja, która ostatecznie doprowadziła do "zerwania więzów" miała miejsce niedawno- znalazłam się w szpitalu drżąc ze strachu o moje dziecko. Ojciec wiedział o tym fakcie. Jednak zamiast jakiegoś wsparcia, pocieszenia otrzymałam telefon od matki, w którym wyzywa mnie bo nie zrobiłam jakiegoś przelewu za ich rachunek (nie mają konta bankowego, wszystkie przelewy robiłam im ze swojego). Wyobraźcie sobie: ja zapłakana, zestresowana bo nie wiem co dzieje się z moim dzieckiem a tu telefon, w którym moja matka jedzie po mnie jak po burej suce. Dostałam jednocześnie info, że ojciec ma skierowanie do szpitala i że moje problemy " to są pierdoły" a ja sama jestem niewdzięczną suką bo zamiast martwić się o ojca zajmuje się sobą i "głupotami".
      W międzyczasie doszło do wymiany smsów między mną a ojcem, w których to smsach napisałam, że jest mi przykro, że czuję się olana, zawiedziona. W odpowiedzi przeczytałam coś na kształt szantażu emocjonalnego, że " może kiedyś się zreflektujesz co zrobiłaś ( do tej pory nie wiem co ?) ale już będzie za późno" i inne tego typu teksty po których ze zdenerwowania myślałam, że urodzę. Na koniec dostałam życzenie "zdrówka" ( raczej złośliwie).

      Od tego momentu jest cisza. Moi rodzice, szczególnie ojciec są zawzięci, prawdopodobnie nie będą się odzywać. Podejrzewam że nie będą tego kontaktu szukać nawet jak na świat przyjdzie ich pierwszy ( może i jedyny wnuk). Jest mi strasznie przykro, że zostałam potraktowana jak najgorsza sucz, niewdzięczna córka, która śmie mieć inne priorytety. Nie ukrywam martwię się stanem zdrowia moich rodziców,a le w pierwszej kolejności muszę myśleć o sobie i dziecku. Martwię się jak to będzie wsystko wyglądało, na razie niestety dominują właśnie głosy oburzenia, że " jak mogę się nie odzywać, że powinnam na kolanach lecieć do ojca i przepraszać".

      Starsznie długi elaborat stworzyłam, przepraszam. Chyba nie wniosłam zbyt dużo do dyskusji, bo to wszystko dopiero przede mną. To życie "po".
      Chyba miałam potrzebę podzielenia się z kimś moim żalem...Nawet nie wiem czego oczekuję- potępienia, pocieszenia? Przesadzam? Drama jak u gimnazjalistki a nie 30 letniej baby? Czy może te moje hormony ciążowe zaburzają obiektywną ocenę sytuacji?
      • 71tosia Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 20:54
        chyba obie strony maja zaburzony odbior rzeczywistosci, twoi rodzice uwazaja ze przesadzasz w emocjach zwiazanych z ciaza, ty ze ojciec przesadza w strachu o wlasne zdrowie ('wmawia sobie choroby'). Obie srony uwazaja ze maja prawo do swoich wyjatkowych emocji z powodu wyjatkowych okolicznosci. Mam nadzieje ze gdy dziecko sie urodzi i emocje opadna troche swoje relacje uporzadkujecie.
      • apersona Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 20:59
        Bardziej narcyzm hipochondryczny ojca i konarcyzm matki ;)
      • anula36 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:09
        Niedawno byl tu podobny watek z doskonala rada, takze dla Ciebie- korzystaj z tego ze to rodzice sie obrazili i uwolnili Cie od swojego skrajnego narcyzmu.
        Zawsze mozesz im powiedziec /napisac to co napisalas tutaj,albo sie zreflektuja,albo obraza na dobre z korzyscia dla Ciebie i Twojego dziecka, w kncu im byl obojetne czy przezyje czy nie.

        A swoja droga- zaloze sie ze twoi rodzice rencisci, ktorzy nie pracuja od jakiegos czasu zawodowo, maja czas na sen, relaks, regularne posilki, przestrzegaja wizyt badan i zalecen lekarskich, to jeszcze moga dogiagnac setki i Was, swoja corke i ziecia przezyc,moj dziadek tak przezyl mojego wujka ( dziadek zmarl w wieku 94 wujek 56 lat,cale zycie mieszkal z dziadkiem i sie nim zajamowal, zaniedbal siebie, az padl i zszedl)
      • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 10:48
        Rodzice nie moga sie pogodzić z tym ze to dziecko bedzie teraz grało pierwsze skrzypce a nie jak do tej pory oni. I to dziecko bedzie w centrum Twojej uwagi, ewentualne choroby i dolegliwości tego dziecka a nie urojone dolegliwości ojca.
        Ciesz sie ze sie obrazili, broń Boże nie uginaj sie i nie przepraszaj bo za co ? Za co ? Za to ze ośmieliłas sie pójść do szpitala w sytuacji zagrożenia zycia Twojego dziecka ?
        A jak wyglądało Twoje dzieciństwo ?
        • hello_sunshine Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 11:47
          Nigdy nie byłam rozpieszczaną córeczką-jedynaczką, raczej zahukaną sierotką. Nie miałam za bardzo możliwości wygłaszania swojego zdania, zawsze musiałam potulnie robić to co powie ojciec. Czasami przybierało to absurdalne formy, np. w liceum strasznie chciałam uczyć się j. francuskiego- ojciec skutecznie wybił mi to z głowy i kazał zapisać się na niemiecki. Chciałam zapisać się na kółko teatralne- tutaj też było kręcenie nosem. I w zasadzie całe życie wyglądało tak, że wszystkie moje wybory musiałam konsultować z ojcem. Matka nigdy jakoś szczególnie mnie nie broniła, bała się ojca.
          Jako nastolatka miałam okropne kompleksy związane z tuszą (nikt nie pomyślał żeby pójść ze mna do lekarza/dietetyka), z zębami (zaniedbane leczenie, korekcja zgryzu) i wiele innych.
          Jak sobie tak teraz pomyślę- od zawsze wzbudzane było we mnie poczucie winy....
          • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 12:06
            hello_sunshine napisał(a):

            > Jak sobie tak teraz pomyślę- od zawsze wzbudzane było we mnie poczucie winy....

            Bo to jeden z najskuteczniejszych sposobów na wychowanie wiernego niewolnika. I sama najlepiej wiesz, jak bardzo był skuteczny w Twoim przypadku.
            Do tego szantaż emocjonalny od czasu do czasu (klasyk repertuaru: "kiedyś zrozumiesz, ale BĘDZIE ZA PÓŹNO...!") i tym podobne manipulacje.

            ALE - dobra wiadomość - jesteś już dorosła i nie musisz konsultować swojego życia z ojcem. Ono nawet nie musi mu się podobać.
            A do tego masz teraz o wiele ważniejszą, najważniejszą sprawę w życiu - i na niej się skup. Uświadom sobie, że Ty nic nie tracisz na tym, że rodzice się z Tobą nie kontaktują. NIC. Stracą jedynie oni - ale to nie Ty za to jesteś odpowiedzialna. Jesteś odpowiedzialna za swoją rodzinę i dziecko - i to naprawdę wystarczy :).
            • hello_sunshine Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 14:18
              Dziękuję za tę opinię, od razu poprawił mi się humor :)
              • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 22:10
                Trzymaj się hello:) powiem Ci, ze gdyby to byl mój ojciec i matka, to po akcji w szpitalu, jakbym im pojechala slownie do słuchu, to juz nigdy więcej by nie chcieli miec ze mną kontaktu. A ojca despote, hipochondryka i skrajnego egoiste zwyczajnie olej jak również tanczaca bezmyślnie wokół niego matkę. Pomysl tylko sobie jak świetnie się oboje dobrali ze swoimi ulomnosciami, po prostu trafili swój na swego.Brrr
        • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 22:01
          Dokladnie tak.. Ciekawy przypadek toksycznych rodzicow. Ciekawe jest to, ze mąż autorki byl przez nich w pełni akceptowany. To dosyć nietypowe. Dopiero narodziny dziecka wywolaly takiego focha. Dziecko okazalo sie zagrożeniem dla nich i ich potrzeb. Ślub córki i jej mąż odciagajacy ja od nich takiego efektu nie wywolaly. To ciekawe.
          • hello_sunshine Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 12:12
            Wydaje mi się, że mój mąż był przez z nich akceptowany ponieważ w jakimś sensie był im potrzebny, miał wygodny samochód- był mobilny. Zawsze chętnie pomagał, woził do lekarzy, załatwiał wszelkie sprawy, generalnie o co rodzice poprosili mój mąż (wcześniej jako chłopak/narzeczony) zawsze starał się zrobić. Sytuacja trochę się odwróciła kiedy mąż zmienił pracę na taką, z której nie mógł się swobodnie urwać czy wziąć urlopu ot tak. Dodatkowo musieliśmy sprzedać samochód. Wobec tego ta częstotliwość pomocy uległa zmianie. Mieliśmy wrażenie, że rodzice mają o to pretensje " bo kto mnie zawiezie na badania". Ostatnio usłyszeliśmy nawet komentarz "na szczęście mamy jeszcze ludzi , którzy chcą nam pomóc"- tak jakby nasza sytuacja wynikała ze złej woli.
            Kurczę, tak jak teraz to sobie spisałam i przeczytałam, ewidentnie wyłania się tu obraz szeregu nieprawidłowości w relacjach w mojej rodzinie...
            • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 12:49
              hello_sunshine napisał(a):

              > Kurczę, tak jak teraz to sobie spisałam i przeczytałam, ewidentnie wyłania się
              > tu obraz szeregu nieprawidłowości w relacjach w mojej rodzinie...

              :) Takie napisanie i przeczytanie bardzo się przydaje. Do mnie absurd mojej sytuacji domowej docierał w pełni nieraz dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam to, co sama napisałam. Aż trudno było mi uwierzyć w to, co czytam - a jeszcze bardziej w to, że wcześniej tego nie dostrzegałam.
              Warto też taki opis przeczytać tak, jakby dotyczył kogoś obcego. Oczy otwierają się jeszcze bardziej.
            • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:33
              Tacy skupieni WYLACZNIE na sobie rodzice, dla ktorych dziecko jest ich przedłużeniem i osoba, z której uslug korzystają, nazywani sa narcystyczna rodzina:pracownia4.wordpress.com/2008/05/10/narcystyczna-rodzina/
            • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:40
              Hello, podejscie Twoich rodziców odnośnie chlopaka/ czy meza jest nietypowe, bo zazwyczaj tacy rodzice z usług takiej osoby nie chca korzystać, często traktują go jak wroga, nawet wówczas, gdy taki maz jest dla nich mily i uczynny. Często również próbują konfliktowac swoje dziecko z tym mężem, aby nie stracić nad dorslym dzieckiem kontroli. Twoi rodzice widocznie uznali, ze z nowonarodzonego małego dziecka nie są w stanie skorzystać, plus Wy oboje przez tego malucha ' olewacie' ich arcyważne potrzeby i dlatego taki foch z ich strony i obraza majestatu :-) Jakie to straszne, ze oni nie są w stanie sie wznieść poza swój obrzydliwy egoizm.
      • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 12:55
        Szczery współczuć Słoneczko. Jakem świeża matka - tulę Cię mocno i życzę emocjonalnego wyrwania się i nie zaprzątania sobie głowy
        • hello_sunshine Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 23.06.16, 09:53
          Dziękuję bardzo za słowa wsparcia- to naprawdę dużo dla mnie znaczy, od razu lżej na duszy :)
    • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:13
      Mi tam jest dobrze psychicznie i emocjonalnie. Czuję, że podjęłam najlepszą decyzję EVER. Na reszcie totalnie w zgodzie z sobą, własnym sumieniem, jestem kompletna pod tym względem.
      Ciężko nam jest bez pomocy rodziny jako takiej, nie koniecznie, że tej najbliższej. Bo trójka malutkich dzieci, finanse, mieszkanie, logistyka. No ale nasze dzieci - nasza logistyka.
      Ja bardzo chciałam mieć chociaż jedną osobę w dalszej rodzinie, która by wiedziała wszystko, poklepała mnie po plecach i przyznała mi rację. Bo przez wszystkie poprzednie lata moi rodzice uchodzili za wzór cnót obywatelskich i wszyscy tak cudnie szwargotali na imprezkach rodzinnych. We mnie to budziło obrzydzenie, czułam się jak zamknięta w dźwiękoszczelnym przezroczystym pokoju. Ja tam w środku wrzeszczę, że tak nie można, że to mentalne i emocjonalne zjeby, a tu ludzie mają to w nosie i się dalej obściskują na tych imprezkach. No więc pozyskałam jedną dalszą ciocię dla wsparcia duchowego, emocjonalnego, a i logistycznego też, jak się bonusowo okazało. Reszta rodziny dalej w błogiej nieświadomości, ale totalnie nie obchodzi mnie to co myślą, co mówią na kolejnych imprezkach. Do mnie nie dochodziło żadne święte oburzenie.
      Kontakty z siostrą mam dobre, acz trochę dziwne z mojej perspektywy. Gdyby jakiś obcy facet mnie wykorzystał seksualnie, to przecież by się z nim nie zadawała, nie dawałaby tak ochoczo swojego dziecka pod jego opiekę. Ale że to tatuś - dziadek, to coooo inneeegooo. No dla mnie dziwne. Ale nie poruszając tematów rodzinnych i kwestii opieki nad dzieckiem (ja RAZ poddałam pod rozwagę temat siostrze i szwagrowi, bez odzewu jak widać, to nie będę się powtarzać), to jest bardzo miło, fajnie i normalnie. Odwiedzamy się na uro i inne święta, smsujemy w sprawach życiowych mniej lub bardziej powszednich
      • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:33
        panizalewska napisała:

        > Mi tam jest dobrze psychicznie i emocjonalnie. Czuję, że podjęłam najlepszą decyzję EVER.
        > Na reszcie totalnie w zgodzie z sobą, własnym sumieniem, jestem kompletna pod tym względem.

        No właśnie - bo wracając do wpisu Heńka - teraz spostrzegłam, że to spojrzenie jest bardzo jednostronne, czy też jednowymiarowe (nie wiem, jak lepiej to ująć). Że zerwaniu towarzyszy poczucie straty, krzywdy, rozpaczy, nieszczęścia i w ogóle ból-i-żal.
        A przecież czasem to jest zwyczajna ulga. I poczucie, że wreszcie można wziąć głęboki oddech.
        Oczywiście - w takiej sytuacji nie szuka się przeważnie akceptacji otoczenia (choć chętnie się ją przyjmuje, chyba nikt nie będzie się oszukiwał), ale najczęściej - tak jak napisała to tully - zrywa się kontakt, który nadal jest nieznośny - a w takiej sytuacji głównym uczuciem często jest właśnie poczucie ulgi. A nie krzywdy.
        • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 23:31
          Dla pełnego obrazu - u mnie poczucie straty ciągnęło się 18 lat. Poczucie krzywdy i niesprawiedliwości jest dalej, owszem, ale to już od dawna nie jest takie histeryczne i ze spazmami, tylko, no tak, w sumie to przykre, że się nie ma rodziców, ale co poradzę, sami się prosili. Żal mi moich dzieci, szczególnie najstarszej, bo ona ich pewnie będzie pamiętać, pokazali się jej jednak z tej lepszej strony (mam nadzieję). Będzie prawdopodobnie miała żal z kolei do mnie, że odcięłam od dziadków. Młodsi nie będą pamiętać. Tu może być kolejny dramat rodzinny, tym razem za moją sprawą.
          • apersona Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 12:44
            Przesadzasz. Niektóre dzieci nie znają dziadków, bo umarli przed ich urodzeniem lub we wczesnym dzieciństwie i nie ma z tym problemu ani żalu ani poczucia straty.
            • ola_dom Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 12:53
              apersona napisała:

              > Przesadzasz. Niektóre dzieci nie znają dziadków, bo umarli przed ich urodzeniem
              > lub we wczesnym dzieciństwie i nie ma z tym problemu ani żalu ani poczucia straty.

              No właśnie - już to tu kiedyś było poruszane - że dzieci traktują "świat zastany" jako oczywisty i do pewnego momentu nie zastanawiają się, czy mogłoby być inaczej.
              Takie poczucie straty może przyjść później, jak dzieci przestaną być dziećmi i dorosną. No ale wtedy będzie można im już wytłumaczyć, że zaistniały ważne powody, dla których kontakt lepiej było zerwać.
              • apersona Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 13:01
                Ale to wtedy będzie poczucie wyimaginowanej straty typu "czemu moi rodzice nie byli mądrzy, piękni, bogaci, z wysokiego rodu, bo wtedy przez całe życie miałabym z górki, a tak muszę SAMA się starać, buuu..."
                • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 17:16
                  Nie wiem czy przesadzam, nie znam się
                  • apersona Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 19:23
                    Zauważ, że zapewnienie dzieciom dziadków i to mądrze kochających nie jest w twojej mocy :) Żaden śmiertelnik nie ma takiej cudownej władzy
          • milamala Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 13:45
            Pani zalewska, jako osoba, ktora poznala swoja babcie ze strony matki jako bodajze 10 latka i to tylko dlatego, ze babcia byla powaznie chora i matka myslala, ze umrze. Obie panie kontaktu nie mialy,trudno powiedziec na czyje zyczenie, wiadomo jedynie, ze babcia nie akceptowala mojego ojca. Pomimo, ze nikt mi nigdy tego nie wytlumaczyl, nie czuje sie skrzywdzona. Nie nawiazalam wiezi z babcia, wiec nie mam poczucia utraty czegos. Jako dorosla zrozumialam, ze niekoniecznie jest to wina mojej babci (ze nie akceptowala mojego ojca), nie raz myslalam o mojej matce, ze wlasnie w tym powinna byla posluchac swojej matki i nie wiazac sie z moim ojcem. Tak czy owak, nie ma sie co bac, dzieci nie beda mialy wiezi z dziadkami wiec poczucia straty tez nie bedzie. Wieksze poczucie straty mam z powodu wczesnej smierci babci ze strony ojca, ktora dobrze znalam jako dziecko.
            • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 17:18
              Dzięki Mila:) Albo Miła? Jak już stwierdziłam - ja się nie znam ;) Albo to może jeszcze dobrze wpajane przez mamusię poczucie winy, że relacja z dziadkami jest super mega ważna i łolaboga. Nie jest to wykluczone, jak tak sobie pomyślę :P
              • anula36 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 20:46
                to sobie adoptujecie babcie albo dziadka jacy Wam beda pasowac i juz;)
                lokomotywa.edu.pl/adoptuj-babcie-adoptuj-dziadka/
                • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 12:53
                  A to luksusowa opcja, to prawda :D Adoptowaliśmy sobie moją ciocię na babcię, z pokolenia moich rodziców. Kobieta bardzo poukładana duchowo, mentalnie, emocjonalnie w większości ;) Bardzo fajna i wspierająca, a nie, że jeszcze moja wina :P
                  • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 13:12
                    Aha, w kwestii świętego oburzenia rodziny - mój dziadek - ojciec matki, próbuje usilnie mi wtłoczyć do głowy "czcij ojca i matkę swoją". Po raz kolejny i kolejny i kolejny. Jego natarczywość jest dla mnie obrzydliwa, choć rozumiem poniekąd dobre intencje, żeby rodzina była cała. No niedasie. Dziadek nie kuma, a taki kurczę Polak-Katolik :P I ciosa mi kołki na głowie.
                    • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:37
                      Jak długo jeszcze zamierzasz mu na to pozwolić ?
                    • zuzi.1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 22:43
                      To mu to powiedz: Twoja natarczywość w tym temacie jest dla mnie obrzydliwa. Jestem dorosla i to ja będę decydowala z kim chce utrzymywać kontakty, wiec daruj sobie swoje pouczenia.
                      • panizalewska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 23.06.16, 12:42
                        Ależ drogie Panie, spokojnie. Toż właśnie mu mówię i ucinam rozmowę. No więc rozmawiamy rzadko, bo prawie każda rozmowa kończy się na tym, że "musimy porozmawiać" i "ja przyjadę to będę chciał z Tobą porozmawiać", czyli przetłumaczyć po swojemu jak Silnoręki ;)
                  • apersona Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 19:26
                    W mojej rodzinie była taka dodatkowa przesympatyczna ciocia-babcia, w rzeczywistości teściowa wujka.
    • veronikaniebieska Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 20.06.16, 21:27
      fusun1804 napisała:

      > Kto Was wspierał ? Był w ogóle ktos taki ? Czy ktos powiedział " rozumiem Cie,
      > masz racje " ?
      > Czy raczej dominowało święte oburzenie p.t. " kto to słyszał do matki własnej s
      > ie nie
      > odzywać ! "
      > Jak sie układają kontakty z reszta rodziny, zwłaszcza z rodzeństwem.


      Mój mąż zerwał. A raczej próbował zmienić zasady kontaktów i to matka zerwała relację.
      Kontakty z resztą rodziny były bardzo trudne. Kontakt z ojcem też się urwał, bo on stanął za matką.
      Z rodzeństwem mąż bardzo się starał aby kontakt pozostał, ale różowo nie było. Niby rodzeństwo wiedziało "jak było", niby rodzeństwo też doświadczało jazd matki. Ale ponieważ oni przyjęli inną strategię (uległości) to uważali, że mąż też powinien się ugiąć i matce ustąpić, bo wtedy wszystko mogłoby być tak jak kiedyś.
      Matka męża robiła też dużo by upewnić się, że rodzeństwo męża jest po jej stronie. Wymuszała solidarność z jej racją, ustawiała ich przeciwko sobie. Rodzeństwo miało więc do wyboru albo być z nią albo przeciw niej. Na początku twierdzili, że nie chcą sie mieszać ani stawać po niczyjej stronie, ale z czasem presja wywierana na męża była coraz większa.
      Dalsza rodzina również została poinformowana przez matkę o "nikczemnościach" mojego męża i maż został z rodziny wyklęty.

      Czy ktoś okazał wsparcie i powiedział, ze rozumie? Tak, była jedna taka osoba, dalszy kuzyn, który matkę męża znał i który doświadczył bardzo podobnych rzeczy w swoim domu. On jeden rozumiał i on jeden z całej rodziny powiedział mężowi, że ma rację.
      Tyle, że to było dosyć późno, kilka lat po tym jak kontakt został zerwany. Myślę, że gdyby mąż wcześniej z tym kuzynem się skontaktował i porozmawiał to byłoby mu o wiele łatwiej.
    • iziula1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 21.06.16, 10:16

      Zdziwiło mnie w tym pytaniu ....co dalej?

      Zerwanie kontaktu z rodzicami wynika albo z emocji - nadmiernych i wtedy rzeczywiście wydaje mi się , że trudno nie czekać na ruch z ich strony. Są wtedy jakieś oczekiwania typu: zrozumieją, przeproszą, będzie cudownie, nastąpi zmiana ... wstaw dowolne.
      Zerwanie kontaktu może też wynikać z dojrzałej, wewnętrznej decyzji decyzji która dotyczy nas samych. Ochrony swojego życia , psychiki, swojej rodziny. Wtedy nie ma nic dalej. Jesteś ty, twoja rodzina, twoje życie.
      Przeważnie takie zerwanie pozbawione jest teatralnych gestów jak ostatni telefon, list pożegnalny, szantaż itp. Pozbawione jest oczekiwania zmiany ze strony rodzica co jednocześnie daje poczucie wolności i rzeczywistego zerwania więzów.

      Doświadczyłam obydwu tych stanów.
    • annb Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 08:41
      Mnie nie dziwi że ludzie zrywają z rodzicami. Mnie dziwi że to są incydentalne przypadki.
      • iziula1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 08:51
        annb napisała:

        > Mnie nie dziwi że ludzie zrywają z rodzicami. Mnie dziwi że to są incydentalne
        > przypadki.

        A mnie nie. Jest dużo dobrych, przeciętnych rodzin.Rodzice też popełniają błędy. Jeśli miłość przeważa nie warto stosować rozwiązań ostatecznych.
      • fusun1804 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 21:23
        Tez mnie to dziwi. Znam w Polsce mnóstwo przypadków ewidentnego wykorzystywania dorosłych dzieci przez rodzicow, traktowania dzieci jak darmowej służby przy całkowitej akceptacji tychże dzieci.
        Mamusia taka juz jest, ona nie rozumie, ona dobrze chce - słyszeliście to .......
    • alsk9 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 14:29
      A dlaczego nadal się tak obsesyjnie trzymasz rodziców i spraw około-nich?
      Zerwałaś kontakty to przestań się tym zajmować, przestań myśleć czy ci wolno było, przestań sobie nakręcać poczucie winy "a co ludzie powiedzą", przestań się tłumaczyć ciotkom-pociotkom i drążyć temat co też twoi rodzice im wygadują, przestań korespondować z rodzicami dyktując im do kogo co mogą-nie mogą mówić.
      Po prostu te kontakty zerwij.
      Faktycznie ostatecznie
      jeśli tego potrzebujesz.
      A nie tak by nadal się emocji okołorodzicielskich usilnie trzymać i dokładnie wypatrywać gdzie by tu jeszcze z kim z rodziny coś na temat tych rodziców i o rodzicach podrążyć i relacji nie stracić..
      • alsk9 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 14:37
        A co do kontaktów z rodzeństwem to przecież ułożą ci się tak, jak je sobie zbudujecie wzajemnie. Albo będą, albo nie będą, albo się rozumiecie bo zawsze się rozumieliście, albo nigdy szczerze ze sobą nie rozmawialiście i nadal nie rozmawiacie, itd.
        Wcale nie musi mieć to związku z rodzicami.
        Więc nie demonizuj tych rodziców aż tak, ani swojego postanowienia zerwania z nimi kontaktów, kontakty z innymi tworzysz sama, nie ma obowiązku lubienia się wszystkich w rodzinie czy w pracy czy w szkole. Ktoś się skłania bardziej do brania jednej strony, ktoś do drugiej, a inny ma zupełnie wywalone na to co z tymi rodzicami robisz i chce jedynie byś mu tym głowy nie zawracała bo ma dość swoich problemów.
    • natalia-ogrod Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 22.06.16, 23:53
      odnośnie zerwania relacji z rodzicami - a dokładniej z ojcami, może ktoś zechce podzielić się ze mną swoją historią?
      Piszę książkę o ojcostwie, relacji ojciec-syn. Szukam ludzi, którzy chcieliby się podzielić ze mną swoimi doświadczeniami. Interesują mnie dwie strony:
      1.świetni ojcowie, którzy dali synom solidny grunt, dobry start w dorosłość, mają/mieli od nich wsparcie
      2. a także kiepscy ojcowie, po których w życiu dorosłym trzeba "sprzątać".

      W obu przypadkach ciekawi mnie jak te relacje wpłynęły na was - synów. Jakimi jesteście ojcami, jak relacje z ojcem wpływają na to jak traktujecie swoje dzieci, jakie macie relacje z rodziną.
      Nie interesują mnie dane osobowe, nie jest to dla mnie istotne, jeśli nie będziesz chciał się przedstawić. Chcę poznać Twoją historię. Jeśli masz ochotę ze mną się nią podzielić, napisz do mnie: natalia.ogrod@o2.pl
    • justas32 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 02.07.16, 19:01
      Do wspierania są przyjaciele. Jak się nie ma przyjaciół - to trzeba się nauczyć ich sobie zjednywać. Na tym polega sztuka życia. Jak się rodziców porzuciło to znaczy że nie umieli wspierać tak jak by się chciało. Może nawet mieli inny system wartości. Sztuka życia wymaga też pogodzenia się z rodzicami ...
    • moni_la Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 02.07.16, 20:56
      A co powiecie na to jesli dziecko dorosłe po 40-tce zrywa kontakt bo rodzice emeryci
      z brakiem juz zdrowia dochodza do wniosku ze czas aby odpoczac od doroslego syna i synowej z wnukiem 13 let.ktorzy dotąd uwazaja ze pomoc im sie nalezy jak psu miska.Nie widzą nic w tym złego że roszczą i zawsze zle i mało.
    • antheax Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 02.07.16, 22:25
      Zacznijmy od tego, co to znaczy "rodzice". Co znaczy słowo "matka". Jeżeli matka porzuciła dziecko, oddała je do domu dziecka czy w inny sposób porzuciła - nie mamy zazwyczaj wątpliwości, że takiej osoby nie nazywamy "matką". Nawet jeżeli szczerze kochała dziecko a do porzucenia została zmuszona. Niestety takie tragedie się zdarzały.

      Jeżeli kobieta odrzuciła swoje dziecko, ale prawnie się go nie zrzekła, wtedy otoczenie nazywa ją matką. Ale czy jest to faktycznie matka? Atrybutem matki jest jej miłość do dziecka. Nie ma miłości, jest przemoc, nienawiść i niechęć do zmiany postawy - to nauczmy się, że nie jest to matka. Czyli zrywając kontakty z taką osobą nie zrywamy kontaktów z matką, ponieważ ta osoba matką nie była, nie jest, a "w sklepie z matkami nawet na jednej półce obok prawdziwych matek nie stała".

      Mam nadzieję że pomogłam osobie, która ma rozterki:)
      Tak, ostatecznie zerwałam kontakty z rodzicami, wiele lat temu. Tak, oznaczało to zerwanie kontaktów z całą rodziną, bo byli lojalni. Po latach mam spokój. Ale faktycznie na początku były trudności, oglądanie się wstecz, oczekiwanie, że rodzice może jednak zmienią postawę. Zwłaszcza, że
      po ciężkim dzieciństwie pozostały traumy i potężne deficyty, braki. Więc tym bardziej rodzice byli potrzebni.

      Zanim zerwałam relacje poprosiłam rodziców o rozmowę. Rozmowa się nie powiodła, rodzice rozmawiać nie chcieli. I dotąd nie chcą. Zanim zerwałam relacje zaproponowałam rodzicom spotkanie u terapeuty rodzinnego. Nie chcieli.

      Wspierały tzw obce osoby. Nie żyjemy w dżungli:)
      Pomagał budowany system wartości, pewność, co jest dla mnie ważne
      • gosia.gawronska1 Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 04.07.16, 22:03
        Widzę,że nie jestem sama, wydalenie dziecka z macicy nie czyni matką. Zerwałam kontakty jako 40-latka i jedyne czego żałuję, dlaczego tak późno.
    • eriu Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 04.07.16, 09:59
      Hej!

      Z perspektywy osoby, która przez jakiś czas nie miała żadnych kontaktów z rodzicami przez kilka miesięcy. Zdarzyło się to 2 razy w życiu: kilka lat temu, kiedy próbowałam naprawić naszą sytuację i pewne rzeczy wyjaśnić ? rodzice się na mnie obrazili na kilka miesięcy, a druga po moim wyjeździe za granicę kilka miesięcy temu. Byłam na nich tak wściekła, za numer który odwalili (nie chce mi się już wchodzić w szczegóły, ale sprawa zatoczyła krąg o adwokatów i o mało nie o prokuraturę), że się nie odzywałam ileś miesięcy. Ale kontakt wrócił po jakimś czasie w obu przypadkach, chociaż teraz jest po prostu na zasadzie jakiejś wiadomości przez neta raz na 2 tyg żeby wiedzieli, że żyję, ale ja nie inicjuję tych kontaktów w ogóle.

      I powiem Ci, że nigdy mi nie było tak dobrze w życiu jak podczas tego czasu bez kontaktu z rodzicami. Mogłam się spokojnie skupić na sobie, na tym czego ja chcę, jak chcę itp. Nie było w moim życiu niepotrzebnych dramatów, które kreowali moi rodzice. Jednym słowem idylla. Na początku może i było mi przykro, że tak wygląda sytuacja z rodzicami, ale z drugiej strony patrząc na to, że nie byli wsparciem dla mnie nigdy i zawsze mnie tylko dołowali itp. To pod tym względem, że muszę liczyć tylko na siebie, nic się nie zmieniło.

      Mam brata ? nie jesteśmy blisko, irytuje mnie, jak ostatnio brat dał się mamie przekonać, że zrobiła dobrze, chociaż złamała prawo, moje zaufanie (resztkę). Tak naprawdę kontakty z rodziną zależą od tego jak wyglądały wcześniej, na ile rodzina jest uwikłana w sytuację. Jeśli bardzo to jeśli będzie konieczne odcięcie się całkowite to jest to lepsza opcja. Wiem doskonale jak jest ciężko, jak się jest samemu, ale pomyśl o tym w ten sposób: budujesz swoją rodzinę, którą kreujesz i zapraszasz do niej wybranych ludzi. To się może tyczyć partnera/partnerki, przyjaciół/dziecka. Czasami na ludzi niespokrewnionych więzami krwi można bardziej liczyć niż na publicznie uświęcaną rodzinę.

      Wspieranie: mało kto jest rzeczywiście w stanie zrozumieć tę sytuację. Najczęściej ludzi po podobnych przejściach. Natomiast musisz liczyć się z tym, że będzie tych ludzi bardzo mało albo w ogóle. Ja nie rozstrząsam mojej sytuacji nie rodzinnej, nie rozmawiam na jej temat w gronie towarzyskim. Niedawno ktoś mnie próbował przekonać (doraca zawodowy), że może się moje relacje z rodzicami polepszą. Wiem, że chciał dobrze, ale ta dyskusja nie miała sensu. Ucięłam ją.
      Tak naprawdę potrzebujesz dużo siły, ale najważniejsze jest podjęcie decyzji. Potem pojawia się ulga.
      Natomiast nie warto wracać potem do kontaktów. Ja popełniłam ten błąd i dostaję ?cudowne telefony? że mam sobie darować pracę w biurze i iść do roboty fizycznej ? nie ma jak wsparcie rodziców ;)

      Trzymam za Ciebie kciuki!

      A co do pewnych osób typu heniek.8 ? naprawdę cieszę się, że nie rozumiesz kwestii zerwania z rodzicami. Znaczy to, ze nie miałeś takiego złego dzieciństwa, bo niestety niektórzy rodzice potrafią wyrabiać takie rzeczy, które normalnym osobom w głowie się nie mieszczą ? dlatego myślisz, że to ?"ostateczne zerwanie" to jakaś dziecinada z podstawówki?. Ciesz się życiem.

      I nam wszystkim na tym forum też życzę: cieszcie się życiem :) Ja już dochodzę do momentu, kiedy mnie rodzice już po prostu nie obchodzą a dobre rady każę sobie włożyć w d?
    • danaide Re: Zerwanie z rodzicami ...... i co dalej ? 11.07.16, 11:15
      Fusun - ostateczna to jest śmierć. Do tego momentu może się coś zmienić.
      Ja zrywałam często i czasem na długo, reszta zależała od drugiej strony. Jeśli były starania mogłam kontakt podejmować na swoich warunkach czy na zasadach wspólnie wypracowanego kompromisu. Z matką jakiś w sumie mam, choć daleki od tego co uznaje się za "dobre" i "normalne". Rok temu ojciec wyraził chęć nawiązania kontaktu. Teraz wiem, że to przypadek beznadziejny - "jak pan mówi to suka słucha" na ten przykład. (Tak w kontekście Waszej dyskusji - wystarczająco brutalne, czy nie? :P) Czy uda się "ostatecznie"?

      Kto mnie wspiera? Ja sama, moje przekonanie, że nie muszę wytrzymać dłużej i więcej, że nie muszę tego znosić w imię czegokolwiek (choć próbowałam w imię np. "dobra dziecka" i jego prawa do kontaktów z rodziną;). Jest parę osób, psycholog i kilkoro znajomych, dla których takie sytuacje są zrozumiałe; ludzie którzy przechodzą swoje piekło lepiej rozumieją piekło innych. Ludzie, którzy mają mózg też. Reszta rodziny? Cóż, moi rodzice mieli słabe kontakty z resztą rodziny, czysto formalne, więc i ja miałam takie, w to wszystko weszły jeszcze sprawy finansowe - nie mam dziś kontaktu z nikim. Miałam przez jakiś czas kontakt z jedną osobą, ale w kółko obrywać za to, że się jest z "tej" rodziny... Podziękowałam.
      Siostra - ona jest częścią tego układu, ja nie. Prosta piłka.

      Żyje się z tym i lekko i ciężko. Lekko, bo nie dajesz się niszczyć. Ciężko, bo masz zniszczone poczucie bezpieczeństwa.
      Teraz np. mam nogę w gipsie. Test dla mnie, dla wszystkich wokół. Ojciec i siostra oblali, matka się stara, bo ona zawsze najbardziej się starała. Ale w tzw. "domu rodzinnym" się nie dało być, siłą rzeczy.
Pełna wersja