"Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!"

20.06.16, 20:30


z ust niespelna dwunastolatka.
Ale ze co? Ze juz?

Bylam przygotowana na takie slowa, bedace ilustracja nastolatkowej charakterystyki "niewiele wiem, ale nie przeszkadza mi to w wydawaniu kategorycznych sadow"
ale dopiero gdzies w okolicach 16-17-18 lat.
A tu przyszlo znienacka.

W zwiazku z tym musze skonstatowac, ze wchodzimy w rodzinie w nowa ere.
No dobra.

Do pielegnacji noworodka i niemowlaka sie przygotowalam- jest multum poradnikow.
Do obslugi przedszkolaka, dziecka wczesnoszkolnego i dziesieciolatka sie przygotowalam- Dzieki Tobie zacny Jesper Juul.

Ale jesli chodzi o obsluge nastolatka ksiazek wartosciowych nie widze.

W zwiazku z tym moja prosba do rodzicow, ktorzy przeszli juz ten etap (sa tutaj tacy? ) i maja dorastajace lub dorosle dzieci
Podzielcie sie swoimi wskazowkami jak bezkolizyjnie i inteligentnie przetrwac ten okres gdy dziecko ma 12-20 lat.
    • bramstenga Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 20.06.16, 20:34
      Mnie osobiście bardzo pomaga posiadanie bliskich znajomych w wieku moich dzieci (z racji hobby).
    • heniek.8 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 20.06.16, 20:45
      moje dziecko niedługo wkracza w ten wiek, choć coś czuję że już teraz moja wiedza o świecie jest przestarzała, ale na razie nie daje po sobie poznać.

      życzę nam obojgu dużo cierpliwości :)
    • miedzymorze Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 20.06.16, 20:50
      Jasper Juul Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie.
      pozdr,
      mi
      • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 20.06.16, 21:27
        A gdzie na razie widzisz problem? Bo ja go jakoś nie dostrzegam - może w tej dziedzinie rzeczywiście dziecko jest lepiej zorientowane we współczesności. Jesli tak, to nie jest to kategoryczny sąd, tylko ma rację.
        Podstawowa zasada w wychowaniu nastolatka - przyjąć, że stosunkowo często rację ma dziecko, a nie my.
        • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 08:52
          verdana napisała:

          > A gdzie na razie widzisz problem? Bo ja go jakoś nie dostrzegam - może w tej dz
          > iedzinie rzeczywiście dziecko jest lepiej zorientowane we współczesności. Jesli
          > tak, to nie jest to kategoryczny sąd, tylko ma rację

          Eh, ale nie chodzi mi orientacje w temacie ajfona i pokrewnych przeciez. Na tym polu juz od dawna zaliczam facepalm od syna. Chodzi o coraz czesciej wystepujaca maniere kwestionowania moich pogladow, opinii, decyzji; postawe ktora co prawda zmusza mnie do ciaglej rewizji juz zakorzenionych postaw (dobrze) ale jednoczesnie sprawia ze musze byc czujna. Chcialabym, aby okres nastolectwa przebiegl bez zgrzytow i niepotrzebnie zszarganych nerwow, a jednoczesnie chcialabym wychowac syna na madrego, empatycznego czlowieka ktory wejdzie w dorosle zycie bez zadnych deficytow emocjonalnych.
          Zapewnienie tego wszystkiego w przypadku mniejszego dziecka bylo latwe, poniewaz autorytet dla rodzica jest wrecz zintegrowany z dzieckiem. Widze juz jednak, ze zapewnienie nalezytego wsparcia na tych obszarach dla nastolatka bedzie o wiele trudniejszym zadaniem.
          • apersona Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 13:04
            No, ale zdrowy nastolatek się nie zgadza i mniej lub bardziej buntuje - na tym polega separacja od rodziców do samodzielności.
            • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 15:12
              apersona napisała:

              > No, ale zdrowy nastolatek się nie zgadza i mniej lub bardziej buntuje

              No wiec ja wolalabym, zeby sie buntowal mniej lub prawie wcale.
              Niektore nastolatki przechodza przez ten okres dosc bezbolesnie. Inne przyprawiaja rodzicow o zawal serca raz za razem. Musi byc jakis algorytm, dlaczego u jednych tak, a u innych inaczej.
              • zosia_1 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 15:25
                ja jestem przykładem takiego nastolatka, który wcale się nie buntował, byłam grzeczna, świetnie się uczyłam, obowiązkowa, pracowita, w domu zrobi co trzeba. W wieku ponad 30-lat skończyłam z depresją i (jednak na szczęście) wylądowałam na terapii, dziś już wiem dlaczego nie przechodziłam typowego buntu i co z tego wyniknęło na dalsze lata. Nie idź ta drogą i przyjmij do wiadomości, ze odseparowanie dziecka musi boleć a ono samo szuka właściwej drogi m.in poprzez bunt
                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 16:52
                  Troche sie z Toba zgadzam a troche nie. Zapewne nie da sie uniknac pyskowek i testowania granic. Ale jak patrze wokol na co poniektorych nastolatkow, to wlos na glowie staje. Nie znam oczywiscie Twojej historii i tym samym nie podwazam, ze wzorcowa ukladnosc w Twoim przypadku miala nieciekawe podloze; niemniej jednak jestem zdania ze zdrowe wychowanie powinno skutkowac harmonijnym i opanowanym nastolatkiem.
                  Tylko , ze jeszcze nie do konca wiem, czym "zdrowe wychowanie" w przypadku nastolatka jest. Jak dotad wszystko dobrze szlo, ale podskornie czuje, ze musze zmienic front. Nastolatkiem juz nie da sie tak sterowac, jak mlodszym dzieckiem.
                  • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:13
                    W tym zdaniu widzę główny twój problem i błąd:

                    "Nastolatkiem juz nie da sie tak sterowac, jak mlodszym dzieckiem."

                    Sterowanie dzieckiem, to najgorsza z rzeczy, jaką mogą robić rodzice.
                    Jeśli robiłaś to przez 12 lat, to teraz jak najbardziej mogą się pojawić problemy.

                    Zmień czym prędzej swój stosunek do dziecka.

                    Wychowywanie nie polega na sterowani dzieckiem, a na podążaniu za dzieckiem, pomaganiu mu, gdy jest to potrzebne i dziecko chce, pokazywaniu i proponowaniu, ale to dziecko ma wybierać, nie ty.
                    To ono samo ma się nauczyć sobą sterować.
                    Rola rodzica polega na tym, aby mu tę naukę umożliwić.
                    Jeśli przez 12 lat się tego nie nauczył, bo ty robiłaś to za niego, to teraz może być problem, bo w tym wieku jest to zwykle bardziej bolesna nauka(problemy większe i zadania trudniejsze, i konsekwencje złych wyborów gorsze), niż gdy się ma 3 lata.
                    Ale na naukę nigdy nie jest za późno.
                    • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:29
                      > Wychowywanie nie polega na sterowani dzieckiem, a na podążaniu za dzieckiem, p
                      > omaganiu mu, gdy jest to potrzebne i dziecko chce, pokazywaniu i proponowaniu,
                      > ale to dziecko ma wybierać, nie ty.
                      > To ono samo ma się nauczyć sobą sterować.

                      Przykro mi, ale opowiadasz bzdury.
                      Angielska "niania" w swojej ksiazce ujela to krotko acz dosadnie:
                      Nikt przy zdrowych zmyslach nie da malemu dziecku kluczykow do samochodu (pojezdzij sobie zabciu).
                      Z tego samego powodu nie daje sie (malym) dzieciom dowolnosci, to rodzice dokonuja wyborow za i dla swojego dziecka (=steruja).

                      Ze w wypadku nastolatka sytuacja sie zmienia, to wiem, przeciez stad ten watek.

                      Ale dziekue za glos.
                      • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:47
                        Zbyt dosłownie zrozumiałaś, to co napisałam.
                        Oczywiście, ze ta niania ma rację.

                        Ale jeśli uważasz, że sytuacja się zmienia dopiero w przypadku nastolatka, to co było do tej pory?
                        Dziecko musiało robić wszystko, tak, jak ty chciałaś, jak ty uważałaś za dobre?
                        O niczym nie mógł decydować sam, o niczym nie mógł się przekonać na własnej skórze, że to złe?
                        • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 18:07
                          Rozsądny rodzic nie da kluczyków do samochodu, ale pozwoli jeździć rowerem. A nie będzie za rowerem biegał, wskazując, gdzie skręcić.
                          • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 18:14
                            A n
                            > ie będzie za rowerem biegał, wskazując, gdzie skręcić.


                            :D
                            czuje sie przyparta do sciany. Troche macie racje. Musze to przemyslec, zanim odpowiem. A jak wnioski beda niekorzystne dla mnie, to nie odpowiem :)
                      • morekac Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 00:45
                        >Z tego samego powodu nie daje sie (malym) dzieciom dowolnosci, to rodzice dokonuja wyborow za i dla swojego dziecka (=steruja).
                        Ze w wypadku nastolatka sytuacja sie zmienia, to wiem, przeciez stad ten watek.

                        Sytuacja zmienia się wcześniej: po prostu podejmujesz coraz mniej decyzji, a dziecko podejmuje coraz więcej. Nie staje się to nagle w wieku 12 lat. To stopniowy proces.
                        I co złego jest w dyskusji z dzieckiem? Ty masz swojw argumenty, on swoje, jeśli czujesz się zmanipulowana , to przecież możesz to poeiedzieć.
                        • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 12:02
                          Sytuacja zmienia się wcześniej: po prostu podejmujesz coraz mniej decyzji, a dz
                          > iecko podejmuje coraz więcej. Nie staje się to nagle w wieku 12 lat. To stopnio
                          > wy proces.


                          tak, wiem. Niemniej jednak ten proces do tej pory rozwijal sie liniowo, a teraz obserwuje jakby mentalny i intelektuany skok rozwojowy. Moze nie bylam przygotowana.

                          I co złego jest w dyskusji z dzieckiem? Ty masz swojw argumenty, on swoje,

                          Nie ma nic zlego w dyskusji z dzieckiem. Wczesniej wspomnialam, ze u nas w domu rozmawia sie z synem b.b.b. duzo od najmlodszych lat. Rozmawiamy na wszystkie (no prawie wszystkie) tematy. Uwielbiam z nim rozmawiac, jest inteligentny i czesto mnie zaskakuje.
                          Dyskusja a raczej dyskutowanie ktorego ja nie lubie; to takie w ktorych syn demonstruje postawe "wszystko wiem najlepiej".
          • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 19:22
            To potraktuj nastolatka w dyskusji jako osobę mniej-więcej dorosłą, z której poglądami da sie dyskutować, ale bez poczucia, że sama wiesz lepiej. Bo, jak przekonałam sie - trzy razy!- wcale tak nie jest. Dotyczy to nie ajfona, ale życia.
            • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 21:07
              No to zapytam wprost. W przypadku nastolatkow, ktorzy ewidentnie zaczynaja sie staczac- i nie mowie tu o szokujacej fryzurze czy tego typu rzeczach- ale o narkotykach, alkoholu, gangach, czy ogolnie skandalicznym zachowaniu: no wiec w takich przypadkach gdzie popelniono blad? Za malo dyscypliny? A moze przeciwnie za duzo? Za malo bliskosci? Za duzo wolnego czasu? Czy jeszcze cos innego? A moze tylko przypadek?
              • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 22:58
                W przypadku staczających sie nastolatków powodów może być całe mnóstwo. Od patologicznej rodziny, po predyspozycje osobowościowe.
                Ale może to być także bunt. Bunt przeciw rodzicom, którzy oczywiście wiedza lepiej i lepiej znają życie, a wszelkie wypowiedzi, które podważają ich przeświadczenie o tym, ze sa mądrzejsi od dziecka traktują jako bunt, niesubordynację, "nastoletnią głupotę" czy cokolwiek innego.
                Trochę to niepokojące, że taką, dosyć niewinną wypowiedź dziecka zaczynasz rozważać w kategoriach potencjalnego zejścia na złą drogę, a nie w kategorii dyskusji "A dlaczego nie zmam życia" Gdzie twoim zdaniem sie mylę?" - bo to jest początek dyskusji. I szansa obu stron na przekonanie do własnych racji, albo na zrozumienie.
                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 23:15
                  > Trochę to niepokojące, że taką, dosyć niewinną wypowiedź dziecka zaczynasz rozw
                  > ażać w kategoriach potencjalnego zejścia na złą drogę,

                  Oh nienienie, bynajmniej. W ogole nie w tym kontekscie pytalam o zejscie na zla droge. Raczej mialam na mysli innych - tych nastolatkow, ktorych widze w swoim otoczeniu czy chociazby w historiach opisywanych na forum (nie tak dawno byl watek o 20 latku ktory juz w tym mlodym wieku byl najwyrazniej zaawansowanym alkoholikiem). To chyba dobrze uczyc sie na bledach innych, przewidywac, zapobiegac i byc o krok przed wlasnym dzieckiem?

                  Z moim dzieckiem mam na razie zmagania intelektualne. Nie powiem, bywa ciekawie, ale ze to inteligentna bestyjka jest, to troche sie obawiam, czy mnie nie zmanipuluje. Juz probowal kilkakrotnie, ale z 12 latkiem sobie jeszcze radze :D
                  • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:18
                    Tu też niepokojące zdanie:

                    " Nie powiem, bywa ciekawie, ale ze to inteligentna bestyjka jest, to troche sie obawiam, czy mnie nie zmanipuluje. Juz probowal kilkakrotnie, ale z 12 latkiem sobie jeszcze radze."

                    Wskazuje na to, że wychowywanie syna traktujesz, jak walkę, kto wygra, kto kogo zmanipuluje.
                    Nie prościej by było założyć, że to inteligentny młody człowiek, z którym zamiast walczyć o rację, można normalnie rozmawiać i mieć czasem zupełnie inne poglądy na sprawę?
                    • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:39
                      > Wskazuje na to, że wychowywanie syna traktujesz, jak walkę, kto wygra, kto kogo
                      > zmanipuluje.


                      NIe, wskazuje na to, ze potrafie zorientowac sie, kiedy syn perfidnie manipuluje, starajac sie przeforsowac wlasne plany. Zaczyna sie zawsze od podchwytliwych pytan, sformulowanych w taki sposob, ze odpowiedz zawsze prowadzi do wniosku zamierzonego przez niego.
                      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:45
                        NIe, wskazuje na to, ze potrafie zorientowac sie, kiedy syn perfidnie ma
                        > nipuluje, starajac sie przeforsowac wlasne plany. Zaczyna sie zawsze od podchwy
                        > tliwych pytan, sformulowanych w taki sposob, ze odpowiedz zawsze prowadzi do wn
                        > iosku zamierzonego przez niego.

                        Czuje w kosciach, ze zaraz ktos sie do tego fragmenty przyczepi. Nie , to nie jest tak, ze synowi nic nie wolno. Gdy mowie o manipulacyjnym forsowaniu wlasnych planow mam na mysli rzeczy, na ktore na dany moment on nie ma zgody. Wiec stara sie to wyludzic podstepem.
                        • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:53
                          To normalne. On chce! A ty nie. Każdy sposób jest dobry, który prowadzi do celu.
                          Jeśli to nie jest coś, co jest absolutnie nie do zaakceptowania(bo zagraża bezpieczeństwu, albo nie ma na to kasy), to mogłabyś się czasem na to w końcu zgodzić.
                      • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:50
                        Nie nazywałabym tego perfidią, ale inteligencją.
                        Powinno cię to cieszyć, że masz inteligentne dziecko.

                        Czemu jego własne plany są nie do zaakceptowania?
                        Zawsze są na nie? Czy tylko czasem?
                        • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 18:05
                          > Czemu jego własne plany są nie do zaakceptowania?
                          > Zawsze są na nie? Czy tylko czasem?

                          Tu sie wylonil zupelnie nieprawdziwy obraz mojej osoby.
                          Ja nie jestem potworem zabraniajacym dziecku wspanialej zabawy, naprawde.
                          Ale czasami jego pomysly koliduja ze zdrowym rozsadkiem albo moimi/naszymi planami.
                        • eukaliptusy Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 22:21
                          W 100 procentach się zgadzam.
                          Dodam jeszcze, że dzieciak wyczuł, że ty kurczowo i dość sztywno trzymasz sie "litery prawa", a nie "ducha prawa" (jak powiedziałaś tak bedzie, jest to widocznie dla ciebie jakaś wartość, pytanie co ci taka sztywno pojęta słownosc daje).
                          Nie dziw sie, ze syn próbuje cie pobić twoją własną bronią, zgodnie z zasadami, które mu w domu wprowadziłaś.
                          Zamiast sie frustrować, ze robi jak go nauczyłaś, wprowadź troche elastyczności w swoim podejściu. Posmiej sie z tych jego podchodów, doceń, nie traktuj jak wroga.
                          On cie czegoś uczy i to ci sie nie podoba.
                          Dlaczego?
                          • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 00:11
                            Rozpisalam sie w odpowiedzi i potem skasowalam.
                            Dajecie do myslenia. Troche potrwa, zanim przetrawie, ale jedno chce wyraznie podkreslic: nie traktuje syna jak wroga! Jest mi przykro czytac takie oceny.
                            • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 10:36
                              ada1214 27.06.16, 17:39
                              > Wskazuje na to, że wychowywanie syna traktujesz, jak walkę, kto wygra, kto kogo
                              > zmanipuluje.
                              NIe, wskazuje na to, ze potrafie zorientowac sie, kiedy syn perfidnie manipuluje, starajac sie przeforsowac wlasne plany. Zaczyna sie zawsze od podchwytliwych pytan, sformulowanych w taki sposob, ze odpowiedz zawsze prowadzi do wniosku zamierzonego przez niego.

                              ada1214 26.06.16, 23:53
                              Zdziwiło mnie tylko, co dla nauczyciela może oznaczać
                              > siła psychiczna przy dziecku, do którego zachowan musi wzywać rodziców.
                              Zostalam wezwana z powodu pyskowania. Omowienie cech osobowosci dziecka, jego mocnych i slabych stron, wyszlo przy okazji. Napisalam to bardziej niz wyraznie i zaraz na samym poczatku prosilam Ciebie o niedoszukiwanie sie sensacji. Prosze nie manipuluj.


                              Ty chyba masz spore skrzywienie na traktowaniu osób, ktore pokazują ci nieścisłości w wypowiedziach i brak ciągłości przyczyna-skutek jako tych atakujących cię i perfidnie tobą manipulujących.
                              (jak to?! MNIE się coś zarzuca?!)
                              Swoją drogą samo użycie słowa "perfidnie manipuluje" w stosunku do własnego, wychowanego własnym rodzinnym przykładem, ledwo jedenastolatka jest dośc straszne.
                              Czy ty sobie na tym dzieciaku nie rekompenskujesz jakichś problemów i niedogadywania się z mężem (wzorzec zachowań faceta)?
                              Juul pisał o zasadach, że są one rygorystycznie narzucane w rodzinach gdzie nie ma współpracy, odpowiedzialności i zrozumienia między członkami rodziny. Nie ma wspólnoty odpowiedzialności więc narzuca się przymus przestrzegania zasad, co z racji sytuacji przymusu, a nie poczucia dobra ogólnego i współtworzenia, staje się niewygodnym krzywdzącym ciężarem i oddala członków rodziny jeszcze bardziej.
                              • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 11:35
                                Jesli chodzi o Paris, to z wpisu Marsylvik wynika, ze wiele osob jej zarzuca manipulacje. Najwyrazniej ma taki styl, tj. tworzenie alternatywnej rzeczywistosi ze zdan wyrwanych z kontekstu. Moglabym dokladnie wypunktowac, jak i gdzie poprzekrecala na swoj wlasny uzytek moje wypowiedzi, ale raz, ze mi sie nie chce, z dwa, Twoja wypowiedz ma niezyczliwe zabarwienie i szkoda mojego czasu dla Ciebie.
                                Co do mojego syna, to wybacz, ale nie masz zadnej mozliwosci obiektywnej oceny czy manipuluje czy nie, bo nigdy go na oczy nie widzialas. Pa.
                                • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 11:58
                                  "ze wiele osob jej zarzuca manipulacje."

                                  Ja tylko kojarzę Ciebie (ale sama sobie wyjaśniłam czemu i Marsylvik, bo prosiła), ostatnio Iziula - też jej wyjasniłam, że to nie była manipulacja i ona już tematu nie kontynuowała, no i wielokrotnie Vilez - za którą tęsknię, bo mimo błędnych "aksjomatów" z których nierzadko wychodziła, to inteligenta kobieta i zawsze lubiałam z nią pogwarzyć, pewnie dywagacje Twojego syna też by mi odpowiadał:) Może jeszcze ktoś, ale zawsze merytorycznie staram się do takich zarzutów odnosić i raczej staram się nie stosować manipulacji tekstowych, bo łatwo je uchwycić. A inne - może czasem w życiu, jak każdy;)
                                • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 12:09
                                  To po co ty tu w ogóle pisujesz? Nikt stąd na oczy nie widział ani twojego syna ani ciebie. Więc po co przychodzisz na forum? Szukać wrogów?
                                  Po co pytasz o cokolwiek eksperta? Przecież p.Agnieszka twojej rodziny na oczy nie widziała nigdy. Więc po co radzisz się ludzi którzy cię osobiście nie znają jak "nie mają możliwości obiektywnej oceny" czegokolwiek w twoim temacie?

                                  Zaprzeczysz, że własne dziecko, ledwo 11-to letnie, wychowywane przez ciebie osobiście na forum oskarżasz o "perfidną manipulację" ? Bo śmiał zauważyć i wytknąć matce niekonsekwencję? Czy ty widzisz w co brniesz?
                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 12:29
                                    alsk9 napisała:

                                    > To po co ty tu w ogóle pisujesz? Nikt stąd na oczy nie widział ani twojego sy
                                    > na ani ciebie. Więc po co przychodzisz na forum? Szukać wrogów?
                                    > Po co pytasz o cokolwiek eksperta? Przecież p.Agnieszka twojej rodziny na oczy
                                    > nie widziała nigdy. Więc po co radzisz się ludzi

                                    Motywy mojego zapytania wyjasnilam w poscie startowym. W tym watku padlo wiele cennych rad, ktore gleboko sobie biore do serca, bo- nawet jesli sa krytyczne- sa bardzo konstruktywne. Ale Twoje wypowiedzi do takich nie naleza, nie musze wiec ich brac pod uwage.
                                    • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 28.06.16, 12:38
                                      A to czujesz się zmuszona do brania pod uwagę wszystkiego co kto do ciebie mówi? I oświadczeń na forum co bierzesz do siebie a co nie bierzesz?
                                      Kto cię zmusza? Ci "perfidni manipulatorzy" którzy mówią/piszą coś na twój temat choć ty nie chcesz ich słuchać/czytać?
      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 08:56
        miedzymorze napisała:

        > Jasper Juul Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie

        O, a to jest cos nowego? X lat temu przerobilam chyba wszystkie ksiazki J. Juula ale tylko "kompetentne dziecko" zagoscilo na dluzej u mnie w domu. Pozostale wydawaly mi sie repryzami jedynie. Ale moze faktycznie cos nowego Juul napisal, sprawdze, dzieki :)
        • morekac Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 06:16
          Widocznie i jemu dzieci podrosły.
    • milamala Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 20.06.16, 22:57
      Na prawde sadzilas, ze dojrzewanie zacznie sie w wieku 16 lat? Na prawde dojrzewanie w wieku 12 lat az tak cie zaskoczylo? Faktycznie potrzebujesz pomocy.
      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 21.06.16, 08:53
        milamala napisała:

        > Na prawde sadzilas, ze dojrzewanie zacznie sie w wieku 16 lat? Na prawde dojrze
        > wanie w wieku 12 lat az tak cie zaskoczylo? Faktycznie potrzebujesz pomocy.

        Oho, widze, ze wzielas personalnie jeden moj wpis i teraz bedziesz chodzic za mna i mi dupe podgryzac.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 00:42
      Oczywiście czytać i korzystać z doświadczeń innych, bo to daje oparcie, pomysły, rzetelną wiedzę o nastolatku i jego rozwoju.
      Ale też korzystać ze swojej wiedzy na temat własnego dziecka . I proszę nie dewaluować tego doświadczenia. To właśnie Pani może dobrze zinterpretować słowa swojego syna. Czy to bunt ? Czy rywalizacja? Czy zaproszenie do inteligentnej rozmowy ? Czy się bać czy cieszyć ?
      Dla nastolatka ważne jest, aby rodzic nie odpuszczał, aby nastolatek mógł czuć siłę swojego rodzica. Nastolatek może tę siłę atakować, ale po to głównie, aby się przekonać czy w razie czego rodzic da wsparcie i nie każe się bardziej zajmować sobą, bo jest bezradny, niż nim.
      Rozumiem Pani niepokój, ale lepiej pokazać synowi swoją sprawczość i podjąć dyskusję. Niech się z Panią poboksuje, pospiera . A Pani niech nie rejteruje pod byle pozorem, bo to raczej słabość, której nastolatek nie chce w rodzicu widzieć. Pamiętać o niebezpieczeństwach wieku, ale nie ustępowac przed nimi. Agnieszka Iwaszkiewicz


      Słowa Pani syna , które tak Panią zaskoczyły
      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 11:32
        > Dla nastolatka ważne jest, aby rodzic nie odpuszczał, aby nastolatek mógł czuć
        > siłę swojego rodzica. Nastolatek może tę siłę atakować, ale po to głównie, aby
        > się przekonać czy w razie czego rodzic da wsparcie i nie każe się bardziej zaj
        > mować sobą, bo jest bezradny, niż nim.

        ale lepiej pokazać synowi swoją sprawczość i podjąć dys
        > kusję.

        Pani Agnieszko, serdecznie dziekuje za ten wpis. Wyrazila Pani to, co ja intuicyjnie wyczuwam- rodzice powinni byc silni. Ale mam pewien problem z definicja tej sily: czy chodzi o sile psychiczna? mentalna? ogolnie witalnosc i energie? Czy raczej chodzi o zbior zasad moralnych?

        Sama mam mnostwo problemow, ktore mnie sil pozbawiaja, w roznych aspektach. DDA polozylo na mnie swoja pieczec, wiec mam swoje fobie z ktorymi sie zmagam, do tego wiele problemow zdrowotnych, ktore sprawiaja, ze wiele jest takich dni, kiedy czuje sie slaba fizycznie a tym samym psychicznie, bo jedno z drugim jest nierozerwalne. Trudno stawac do szermierki slownej z wulkanem energii w takie dni, kiedy z trudem przychodzi mi nawet zrobienie obiadu. Czy w takich wypadkach unikanie konfrontacji za pomoca komunikatu "nie bedziemy tego dyskutowac" jest, jak to Pani nazwala, rejterowaniem?
        • morekac Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 13:55
          >Czy w takich wypadkach unikanie konfrontacji za pomoca komunikatu "nie bedziemy tego dyskutowac" jest, jak to Pani nazwala, rejterowaniem?

          Moin zdaniem, jeśli masz takie dni, że absolutnie nie czujesz się na siłach dyskutować - to po prostu powiedz, że na coś tam się nie zgadzasz, ale nie masz siły uzasadniać tego teraz. Byle nie za często. Niestety, ale musisz się chyba zdobyć na wejście z dorastającyn dzieckiem w dyskusję czy nawet spór. Nie zyskasz posłuchu czy szacunku u nastolatka powiedzeniem "nie, bo nie".
        • apersona Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 19:14
          Może "dziś nie mam siły na dyskusję" byłoby adekwatniejsze do sytuacji i mniej narażone na odebranie jako "milcz gdy do mnie mówisz"
          • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 22.06.16, 19:19
            W takiej sytuacji adekwatne do sytuacji jest powiedzenie dziecku "Kiepsko sie dziś czuję, pomóż mi zrobić obiad, bo padnę za chwilę. Porozmawiamy, jak będę wiedziała, jak się nazywam, bo dziś nie mam siły myśleć" .
            • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 11:00
              Porozmawiamy, jak będę wi
              > edziała, jak się nazywam, bo dziś nie mam siły myśleć" .

              Hm, w zasadzie msz racje ale...nie wszystko mozna odlozyc na potem. Taka sytuacja: synu, nagrabiles sobie, zebralo ci sie za kilka dni i dlatego masz kare: zero grania na kompie dzisiaj. Po 5 minutach coz widze? Syn sie zainstalowal na playstation i gra sobie z niezmaconym spokojem. Widzac mnie oburzona w drzwiach, mowi "no co jest mamo. przeciez wyraznie powiedzialas, ze nie ma dzisiaj grania na kompie. O playstation nic nie mowilas. chyba nie bedziesz teraz zmieniac swoich slow?" Celny strzal- on doskonale wie, ze slownosc i konsekwencja wchodza w zelazny sklad moich zasad, i ze ten argument wprawi mnie w konsternacje.
              Wiec jak mowie, jest duzo takich sytuacji, ktore dzieja sie tu i teraz i nie da sie ich przedyskutowac "pozniej"

              Uff. Ale przyznaje przemyslalam sobie gruntownie to wszystko co mi tutaj napisalyscie (i P. Agnieszka) i dochodze do wniosku ze faktycznie musze troche porzucic moj kategoryczny ton na rzecz bycia bardziej elastycznym. Nie bedzie to latwe, bo ja (niestety) mam zapedy dyktatorskie (Nb. nie mam pojecia z jakiego powodu, skoro jestem DDA to powinnam byc raczej przesadnie ulegla; a moze taka sztywnosc to jeden z mechanizmow obronnych? ale to tak na marginesie)

              Serdecznie dziekuje wszystkim za cenne wskazowki!
              • morekac Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 11:40
                >"no co jest mamo. przeciez wyraznie powiedzialas, ze nie ma dzisiaj grania na kompie. O playstation nic nie mowilas.

                to na przyszłość mów: nie ma grania . Masz szlaban na komputer, laptop, tablet, playstation i telefon komórkowy, a nawet na planszówki.
                Młody się doczeka, że twoje zakazy będą precyzyjne i uwzględniające wszelkie warianty. ;-)
                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 13:20
                  > to na przyszłość mów: nie ma grania . Masz szlaban na komputer, laptop, tablet,
                  > playstation i telefon komórkowy, a nawet na planszówki.
                  > Młody się doczeka, że twoje zakazy będą precyzyjne i uwzględniające wszelkie wa
                  > rianty. ;-)

                  :D troche jak w filmach akcji, policjant do aresztowanego: kazde slowo ktore wypowiesz moze byc uzyte przeciw tobie
                  U nas w wersji kazdy wariant ktorego nie uwzglednisz/zapomnisz uzyje przeciwko tobie i do swoich niecnych celow
                  :D
                  • marsylvik Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 01:48
                    Dlatego proponuję: "Słuchaj, synek. Nie jesteś upośledzony, więc nie wierzę, że umknął ci kontekst, a nawet metakontekst, tego mojego zakazu. Próbując tak głupio mną manipulować robisz głupka z siebie, nie ze mnie. Więc lepiej skończ te gierki. Kara wydłużona do dwóch dni."

                    On manipuluje :) Jak wielu nastolatków. No chyba naprawdę nie wierzysz, że on bidulek nawet nie podejrzewał, że konsolę też miałaś na myśli? :D
                    W sumie nie powód do paniki, może nawet do radości, bo znaczy, że inteligentny, inteligentny społecznie. Ale to nie znaczy, że masz mu się dawać manipulować :)
                    • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 11:14
                      No chyba naprawdę nie wierzysz, że on b
                      > idulek nawet nie podejrzewał, że konsolę też miałaś na myśli? :D

                      MYsle, ze w tym przypadku sytuacja byla dwuznaczna. Na co dzien bowiem gra tylko na komputerze, tam ma fascynujacych wspolgraczy "Z Angli mamo" i tylko jedna konkretna gra go pasjonuje. Na konsoli gra tylko z braku laku- jak np. komp nie dziala czy cos. Ja wiec mysle ze bylo tak, ze sobie myslal "nie jestem pewien czy zakaz dotyczy tylko komputera (bo tylko to odczuwam jako kare, inne zakazy co do gier mnie nie bola) czy ogolnie grania, ale poniewaz widze tu pewna furtke to ja skwapliwie wykorzystam, czemu nie"


                      Zreszta, w calej opisanej przeze mnie scence nie chodzi mi glownie o sam fakt czy mlody mna probowal manipulowac czy nie. Przeciez to oczywiste ze tak :). Chodzi mi o to P. Agnieszka pisala, ze jest dobrze sie z nastolatkiem poboksowac, nie nalezy rejterowac, ja nastepnie zapytalam czy bedzie rejterowaniem ucinanie dyskusji w dni kiedy sie zle czuje. Zwykle w takie dni stosuje suchy i oziebly komunikat "koniec dyskusji" bo na "boksowanie" nie mam sily. NA rozwijanie kilkuzdaniowych (zeby sie to na kilku zdaniach konczylo!) monologow jak mi tu proponujecie, nie mam sily. Taki byl kontekst zacytowanej sytuacji.
                    • shih-mo Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 10:45
                      Mój 10-latek też ma już takie zdolności manipulacyjne. Od jakiegoś czasu zresztą. Ech, nie jest to łatwe.
              • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 13:29
                Odpowiada sie "Nie udawaj idioty, wiesz przecież, ze chodziło mi o granie, a nie o sprzęt. Chciałeś być za sprytny - w takim razie masz zakaz grania na czymkolwiek i korzystania z ekranów na najbliższe pięć dni. " I jego argument nie powinien Cię wprawiać w konsternację, bo niedobrze jest uczyć dziecko, że liczy się w życiu rodzinnym precyzja wypowiedzi, a nie intencja.
                • heniek.8 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 19:36
                  verdana napisała:

                  > Odpowiada sie "Nie udawaj idioty, wiesz przecież, ze chodziło mi o granie, a ni
                  > e o sprzęt. Chciałeś być za sprytny - w takim razie masz zakaz grania na czymko
                  > lwiek i korzystania z ekranów na najbliższe pięć dni. " I jego argument nie pow
                  > inien Cię wprawiać w konsternację, bo niedobrze jest uczyć dziecko, że liczy si
                  > ę w życiu rodzinnym precyzja wypowiedzi, a nie intencja.

                  a ja się tutaj nie zgodzę, bo "strata" dla matki jest niewielka - ot małolat znalazł lukę w systemie i ją wykorzystał - ale tak właśnie działa prawo - wszelkie przepisy od regulaminu piaskownicy do konstytucji.

                  pisząc strata jest niewielka mam na myśli to że ani matka nic nie zyskuje na tym szlabanie, ani nic nie traci na tym że młody jednak sobie pograł. a jak się tak będzie miotać że daje jeden szlaban a potem musi gorączkowo dodawać następną łatę - to wygląda niepoważnie.

                  może młody kiedyś zostanie prawnikiem i będzie żył z tego, więc trzeba pielęgnować pasję w dziecku,
                  razem opracujcie regulamin szlabanów - np. "ilekroć jest mowa o szlabanie na granie, oznacza to całkowity zakaz korzystania z urządzeń elektronicznych przeznaczonych do zapewniania rozrywki, w szczególności:
                  a) komputery
                  b) konsole
                  c) smartfony
                  d) .. "

                  ale szlaban wg nowej definicji wolno dać dopiero po jej opublikowaniu.
                  nullum crimen sine lege
                  • marsylvik Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 06:24
                    A ja nie zgadzam się z Tobą.
                    Z umiejętności takiego lawirowania, jak pisałam, można się cieszyć. Można nawet o tej radości z jego sprytu powiedzieć dzieciakowi przy jakiejś okazji.
                    Ale niestety, taka akcja ze strony dzieciaka, to rodzaj gry, nieuczciwości.
                    Spryt trzeba oddzielić od nieuczciwości.
                    Uważam, że powinien zrozumieć różnicę, że taki rodzaj sprytu, umiejętność znajdowania luk w zasadach, można sobie jak najbardziej wykorzystać do ominięcia regulaminu, prawa, problemu z oprogramowaniem - ale nie do komunikacji z ludźmi, zwłaszcza najbliższymi. Bo jeśli ta opiera się ona na postawie "wiem o co ci chodzi, ale udam, że nie wiem, bo mi się to akurat opłaci" to się dzieciak może potem mocno i nieprzyjemnie dziwić przez resztę życia.

                    Praktycznie się nie da żyć z kimś, przy kim trzeba się zawsze precyzyjnie i jednoznacznie wyrażać, bo on "ma prawo" (i święcie wierzy, że je ma! bo tak go wychowano) interpretować wypowiedzi drugiej osoby tak jak mu akurat wygodnie. To wykańcza psychicznie, szybko się wszystkiego odechciewa, wiem co mówię.

                    Ostatnio było tu sporo dyskusji na temat ZA. Jeden z głównych problemów tych ludzi to nieumiejętność rozumienia niedopowiedzianych poleceń, wymagań, które opierają się na kontekście sytuacji, na konieczności domyślenia się czegoś albo w razie potrzeby dopytania, co ktoś miał na myśli. Oni dobrze sobie radzą z komputerami, przepisami, ale nie we współżyciu z ludźmi, które często opiera się na niedopowiedzeniach i niepisanych prawach. I są z tego powodu, niesłusznie, odbierani jako manipulatorzy albo debile.
                    Jak rozumiem, ten dzieciak nie ma Aspergera ani podobnego zaburzenia, tylko sprytnie manipuluje.

                    Co matka na tym traci? Lepiej zapytaj, co traci dziecko na tym, że rodzina takie sytuacje będzie odpuszczać. A traci sporo: umiejętność budowania relacji z najbliższymi opartej na bliskości i zaufaniu, bo te są odwrotnie proporcjonalne do ilości gier psychologicznych i manipulacji, niestety.

                    Mnie nie przekonałeś. Nadal uważam, że w bliskich relacjach manipulacji należy zawsze powiedzieć NIE. Można to zrobić na różne sposoby, także obracając w żart, ale na pewno nie da się tego zrobić poprzez uleganie im. Jeśli dzieciak nie był pewien, czy mu wolno, to jego odpowiedzialnością było o to dopytać i tego właśnie należy go nauczyć. No, chyba że rzeczywiście nawet nie podejrzewał, że zakaz może dotyczyć wyłącznie komputera. Tylko zdaje się, że w tę możliwość nikt w tym przypadku nie wierzy.
              • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 10:42
                DDA nie jest uległa, ale właśnie niekonsekwentna, na zmianę terroryzująca-i wycofująca się. Np wprowadza zakazy, nakazy, kłóci się, że coś ma być zrobione, gada o tym i poucza - po czym nie umie tego wyegzekwować, wymięka przy pierwszym sprzeciwie lub nagabywaniu lub zmyłce drugiej strony (tak jak ty, przy playstation) i w efekcie uczy otoczenie, że jej słowa nie są nic warte, bo zawsze je można podważyć, w efekcie otoczenie przestają się z nią liczyć bo właśnie nie można na jednorodność liczyć.
                Twój syn sprytnie wykorzystał twoje braki i przerzucił na ciebie odpowiedzialność za sytuację - ty się bardziej skupiłaś na tym, że miał być zakaz na telewizor, niż na tym że syn miał mieć karę. I co? tak za każdym razem będziecie się kłócić o słówka?
                W efekcie wychodzisz na furiatkę despotkę która się piekli w domu a którą równocześnie można robić w bambuko, bo zajmie się bardziej biciem piany wokoło telewizora niż sprowadzeniem syna na właściwy tor: stop-źle zrobiłeś i masz karę. Trzeba patrzec z dalszej perspektywy na sytuację. Nie na szczegóły ale na całość i nadrzędny cel.
                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 11:22
                  alsk9 napisała:

                  > DDA nie jest uległa, ale właśnie niekonsekwentna,

                  W moim wypadku sie nie zgadza. Jedno jest pewne- nie jestem niekonsekwentna.
                  • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 11:29
                    A jaki jest twój mąż?
                    Mam dwie znajome DDA, obie są niekonsekwentne w bardzo podobnym nadmiarowym stylu. U obu to dzieci były bardzo wcześnie obarczane problemami rodzinnymi, bo matka wiecznie miała jakiś problem z sobą/z mężem/z kasą/z emocjami.
                    Obie też za mężów wzięły sobie despotów, którym oddawały pole.

                    Tak czy siak - dzieci potrzebują mieć jasne zasady i granice, ale nie stanowione terrorem i wrzaskiem.
                    • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 11:42
                      U obu to dzieci były bardzo wcześnie obarczane problemami rodzinnymi, bo ma
                      > tka wiecznie miała jakiś problem z sobą/z mężem/z kasą/z emocjami.

                      Jesli chodzi o mnie, to przykladam sie do tego, zeby moich osobistych fobii i problemow nie przenosic na dziecko. Mysle ze mi sie to udaje- kiedys przy okazji jakiejs dyskusji moj syn powiedzial "mamo, Ty sie niczego nie boisz!". Bardzo sie myli, oczywiscie, wielu rzeczy sie boje, ale najwyrazniej udalo mi sie moje leki odgrodzic od niego.

                      > Tak czy siak - dzieci potrzebują mieć jasne zasady i granice, ale nie stanowion
                      > e terrorem i wrzaskiem.

                      Na wrzask nie mam sily. Szkoda mojego zdrowia przede wszystkim. Zreszta, sa lepsze sposoby na karnosc i posluch- a jest nim spedzanie czasu z dzieckiem. Zauwazylam az nadto wyraznie, ze kiedy spedzam z synem aktywnie czas- na przyklad jedziemy na wycieczke rowerowa, gramy w badmintona , no po prostu robimy cos razem- wtedy jest posluszny i lagodny jak baranek, wspolpracuje. Kiedy jednak z braku czasu/sil/okazji syn jest dluzej sam ze soba- wtedy wychodzi z niego pyskacz i prowokator.
                      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 12:03
                        Zauwa
                        > zylam az nadto wyraznie, ze kiedy spedzam z synem aktywnie czas- na przyklad je
                        > dziemy na wycieczke rowerowa, gramy w badmintona , no po prostu robimy cos raze
                        > m- wtedy jest posluszny i lagodny jak baranek, wspolpracuje.

                        Oczywiscie nie spodziewam sie, ze jako 16 czy 18 latek nadal bedzie chetnie spedzal z rodzicami czas. A moze...?
                        • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 22:06
                          Mam troje dzieci. Dorosłych. Mają swoje towarzystwo, żonę i narzeczonego, a nadal chętnie spędzają za mną czasem wolny czas. Więc nic nie jest przesądzone.
                          Mam tylko jedną radę - wcale nie jest dobrze, że syn Cie nie zna. Wcale nie jest dobrze, zę widzi w Tobie kogoś, kto jest inny, niz naprawdę. Oczywiście, nie ma co obarczać dziecka wszystkimi swoimi lękami, ale nie należy też udawać osoby, którą się nie jest. I nie jest tez dobrze, gdy docenia sie w dorastającym dziecku posłuszeństwo i łagodność, a w przeciwnym wypadku jego sprzeciw jest traktowany jako pyskowanie i prowokacja.
                          • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 25.06.16, 23:35
                            > Mam tylko jedną radę - wcale nie jest dobrze, że syn Cie nie zna. Wcale nie jes
                            > t dobrze, zę widzi w Tobie kogoś, kto jest inny, niz naprawdę. Oczywiście, nie
                            > ma co obarczać dziecka wszystkimi swoimi lękami, ale nie należy też udawać osob
                            > y, którą się nie jest.

                            Verdano cenie sobie Twoje rady, ale tutaj sie z Toba nie zgadzam. Akurat fobii i lekow nie chce przed nim odkrywac, nie dlatego, ze chce udawac kogos kim nie jestem, tylko dlatego, zeby na niego nie przenosic. Pomimo tego, ze sie staram ukrywac problemy, to wiadomo, ze nie ma takiej mozliwosci, zeby mi sie to udalo w 100 %. Te przypadki, kiedy syn widzial mnie (zdarzalo sie) zrozpaczona czy placzaca, pokazaly mi wyraznie negatywny wplyw na jego umysl. Przeciez nie jestem slepa i znam swoje dziecko. Jesper Jull- ktorego akurat cenie- tez bbb wyraznie i wielokrotnie to podkresla: problemy doroslych maja pozostac problemami doroslych, koniec kropka.
                            Z wlasnego doswiadczenia tez moge dorzucic- DDA to przeciez skumulowane leki ktore jacys tam dorosli przerzucali na dziecko. Nie i jeszcze raz nie.


                            verdana napisała:

                            > Mam troje dzieci. Dorosłych. Mają swoje towarzystwo, żonę i narzeczonego, a nad
                            > al chętnie spędzają za mną czasem wolny czas



                            O, to super pozytywnie. Mam nadzieje ze i u mnie tak bedzie.


                            • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 08:43
                              Być może dlatego, że nie wie, dlaczego jesteś zrozpaczona i płaczesz. Gdyby wiedział, ze masz problemy i fobie zrozumiałby, ze płaczesz nie dlatego, że zdarzyło sie nieszczęście, ale dlatego, zę masz problemy z psychiką i czasami dopada cię dół. Problemy dorosłych powinny być załatwiane przez dorosłych, a nie być całkowicie ukrywane przed dziećmi. I właściwie masz najlepszy dowód - nic nie mówisz, a na Twojego syna fatalnie działa jak płaczesz. Gdyby wiedział o co chodzi, pewnie by się tak nie przejmował. Nie oznacza to przerzucania niczego na dziecko, tylko wychowywania go tak, aby rozumiał, co sie dzieje. Ze swojego doświadczenie mogę Ci powiedzieć, że wychowywanie dziecka w stworzonej dla niego rzeczywistości jest fatalne - dziecko i tak doskonale wie, ze nic do siebie nie pasuje, ze coś sie dzieje , ale pojęcia nie wie co. Myślisz, ze to jest dobre dla kogokolwiek?
                              Dlaczego nie można wychować dziecka nie oszukując go i mówiąc mu prawdę? Że jesteś DDA, czasem przez to masz nieracjonalne zachowania i żeby sie tym nie przejmował. Nie jest to przerzucanie lęków na dziecko, tylko powiedzenie mu prawdy.
                              • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 15:40
                                verdana napisała:

                                > Być może dlatego, że nie wie, dlaczego jesteś zrozpaczona i płaczesz. Gdyby wi
                                > edział, ze masz problemy i fobie zrozumiałby, ze płaczesz nie dlatego, że zdar
                                > zyło sie nieszczęście, ale dlatego, zę masz problemy z psychiką i czasami dopad
                                > a cię dół.

                                Mysle, Verdano, a nawet jestem pewna, ze mamy na mysli zupelnie inny kaliber. Jasne, ze dziecku nic sie nie stanie, wrecz powienien wiedziec, ze w zyciu kazdemu zdarzaja sie gorsze dni, i ze placz i smutek jest nieunikniona czescia zycia. Ale ja nie o takich rzeczach mowie. Przepraszam, ze tak tajemniczo, ale nie chce sie tutaj zbytnio odkrywac.

                                Notabene, niedawno byla dyskusja na emamie "dzieci na wizycie razem z doroslymi czy osobno". Znakomita wiekszosc uwazala, ze koniecznie osobno, bo dzieci nie maja sluchac o czym mowia dorosli. Ze np. rak, rozwod, poronienie to absolutnie nie sa tematy dla dzieci. Ja tak nie uwazam, spokojnie moge na takie tematy z dzieckiem rozmawiac,jak i na wiele innych tzw. drazliwych. Od zawsze bylam z dzieckiem bardzo otwarta i od zawsze sie z nim bardzo duzo rozmawia u nas w domu. Nie uwazam zatem ze syn mnie "nie zna".
                                Ale odkrywanie przed nim moich lękow to zupelnie co innego. Nawet niektorzy dorosli mieliby problem by je uniesc. Obarczanie tym dziecka uwazam za szkodliwe.
                                • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 15:48
                                  Ale nie o to chodzi przecież, abyś mówiła np "Mam lęki, bo ojciec mnie w dzieciństwie molestował", czy coś w tym rodzaju! Tylko żeby dziecko wiedziało, że masz problemy z psychiką, ze czasami masz dół, ze nie wszystko jest OK. Bo póki uważa, ze jesteś nieugięta, niczego sie nie boisz i nie masz problemów - to po prostu Cię nie zna. Zna kogoś, kim nie jesteś - a to dziecko świetnie czuje. I w wieku dojrzewania szybko orientuje się, że ma do czynienia z rolą, a nie z człowiekiem.
                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 18:31
                                    > rostu Cię nie zna. Zna kogoś, kim nie jesteś

                                    NO wlasnie przeciwnie. Ja nie jestem moimi lekami i fobiami. One nie sa czescia mnie. One tylko odwiedzaja mnie i odchodza- jak goscie. Kiedy dziecko mowi do mnie "mamo, Ty niczego sie nie boisz" to w gruncie rzeczy ma racje. Jak powiedzial pewien slynny psycholog, trzeba niesamowitej odwagi, by pomimo stawiania czola- czasami dzien w dzien- swoim najwiekszym lekom, nadal miec odwage i sile by zyc. Na tym polega czesty blad osob postronnych- mylenie zwyklego strachu z tymi meczarniami, jakie potrafi wykreowac psychika.

                                    • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:14
                                      A dlaczego syn mówi, że Ty niczego się nie boisz? Ja znam kilka osób, które wg mnie są naprawdę zrównoważone, bez żadnych psychicznych problemów, doskonale sobie radzące, bez obciążen z dziecinstwa i w dobrej sytuacji rodzinno-materialnej etc. Ale mówienie o nich, że "niezego się nie boją" wydawałoby mi się trochę nienaturalne. Po prostu żyją i robią swoje. Skąd więc u Twojego syna takie postrzeganie świata, że Ty "niczego się nie boisz"? A czego wg niego mogłabyś się bać, albo on się boi, że jesteś dla niego "wzorem niebania się"? Jeśli można zgłosić takie pytanie;)
                                      • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:18
                                        A, no i nasuwa się kwestia nienaturalności ze względu na to, że czym innym są nadmierne lęki, fobie etc. a czym innym lęk, który naturalnie się pojawia, bo przecież to taka adaptacyjna emocja - ostrzega człowieka, każe się zastanowić etc. To wygląda tylko na efekt maskowania emocji, albo ich jakiegoś nierozpoznawania etc.
                                        • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:56
                                          paris-texas-warsaw napisała:

                                          > A, no i nasuwa się kwestia nienaturalności ze względu na to, że czym innym są n
                                          > admierne lęki, fobie etc. a czym innym lęk, który naturalnie się pojawia, bo pr
                                          > zecież to taka adaptacyjna emocja

                                          Wczesniej pisalam nieco o tym- tj. naturalny strach vs potwory jakie serwuje psychika. Mi nie musisz tlumaczyc roznicy.


                                          > . To wygląda tylko na efekt maskowania emocji

                                          DOkladnie tak jest. Kiedy mam np. atak paniki, oczy rozszerzone strachem, z trudem lapie oddech i wydaje mi sie ze zaraz umre to uwazam za jak najbardziej stosowne zamaskowanie tego- chocby zamykajac sie na chwile w pokoju. Nie przekonacie mnie, ze powinnam nie zakladac maski w takich sytuacjach, zeby syn mnie znal taka jaka naprawde jestem.
                                          • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:05
                                            Nie, no nie przekonuję, ale Ada, może zwyczajnie zaufaj jeszcze raz terapeutom, ataki paniki to wyleczalne kwestie przecież. Po co się męczyć?
                                            • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:11
                                              paris-texas-warsaw napisała:

                                              > Nie, no nie przekonuję, ale Ada, może zwyczajnie zaufaj jeszcze raz terapeutom,
                                              > ataki paniki to wyleczalne kwestie przecież. Po co się męczyć?

                                              Paris, ja opisuje zbiorczo minione 12 lat (w kontekscie wieku syna). Nie znaczy to, ze to co sie wydarzylo 3,4,5,8 czy 10 lat temu nadal jest aktualne.
                                      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:48
                                        Skąd więc u Twojego syna takie post
                                        > rzeganie świata, że Ty "niczego się nie boisz"? A czego wg niego mogłabyś się b
                                        > ać, albo on się boi, że jesteś dla niego "wzorem niebania się"? Jeśli można zgł
                                        > osić takie pytanie;)

                                        To jest wypowiedz sprzed chyba 2 lat. Teraz , jako prawie_nastolatek pewnie by tak nie powiedzial, bo jest wobec mnie coraz bardziej krytyczny. Niemnaiej jednak przytoczylam te wypowiedz jako ogolny zarys sytuacji, jako odpowiedz do wpisu innej forumki. A dwa, pamietaj, ze tu na forum masz przeciez tylko strzepki informacji. To nie bylo tak, ze syn spektakularnie przy calej zebranej familii wykrzyknal "mamo ty niczego sie nie boisz". To byla bardziej skromna sceneria- przy jednej z rozmow opowiadal mi czego on sie boi (ciemnosci, pajakow itp) no i przy okazji wtracil uwage o mnie.
                                        • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:55
                                          "jako prawie_nastolatek pewnie by tak nie powiedzial, bo jest wobec mnie coraz bardziej krytyczny"

                                          A czemu jak krytyczny, to by już tak nie powiedział? Wg mnie krytyczne podejście to co innego, niż obiektywizm. Można być krytycznym i obiektywnym i wtedy mimo wszystko nadal by mógł tak powiedzieć, jeśli ma taki oglad sytuacji.

                                          A czy to Ty Ado pisałaś, że Twój mąż ma fobię odnośnie parasoli otwartych? (moze mylę). Jesli tak, to on też ją ukrywa przed synem? I jeszcze mnie zastanawia tak przy okazji, czy jeśli Ty nie jesz poza domem (chyba, że znowu mylę), to czy syn o tym wie, ale sam może jeść bez przeszkód? Tak mnie ostatnio przykuwa, co piszesz.
                                          • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:01
                                            Tak pytam, bo wymieniłaś już dwie fobie swojego syna, i ciekawa jestem też, jak do nich podchodzicie z mężem. Myślę, że młody mężczyzna, który boi się ciemności i pająków może powinien mieć w ztym zakresie odpowiednią pomoc, po którą Wy z jakichś względów nie siegacie (tak wiem, terapie nic nie dały, na psychodynamicznej facet "zwalczył" tylko Twoja fobię odnośnie świeżości jajek).
                                            • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:07
                                              paris-texas-warsaw napisała:

                                              > Tak pytam, bo wymieniłaś już dwie fobie swojego syna, i ciekawa jestem też, jak
                                              > do nich podchodzicie z mężem. Myślę, że młody mężczyzna, który boi się ciemnoś
                                              > ci i pająków

                                              Paris, to bylo ze dwa lata temu. Snily mu sie pajaki przez dlugi czas. Dzis temat juz nieaktualny. Nie sadze, zeby bylo wskazane doszukiwanie sie patologii u zdrowego dziecka. Zdaniem nauczycielki syn jest osoba silna psychicznie. Wybacz, nie bede na sile diagnozowac i terapeutyzowac.
                                              • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:32
                                                Ada, Ty tak jakoś dziwnie piszesz;) Jak mogę spytać jeszcze... A czemu nauczycielka wyrażała się o synie, że jest silny psychicznie? W jakim kontekście tak nauczyciel mówi o uczniu rodzicom? Coś się działo? Zwyczajonowo to jest - dobrze się uczy, miły, towarzyski, leniwy, pyskaty, z poczuciem humoru... Chyba, że jest szkolony na komandosa, to takie kwestie się porusza, cokolwiek się za tym sformułowaniem kryło;)
                                                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:40
                                                  paris-texas-warsaw napisała:

                                                  > Ada, Ty tak jakoś dziwnie piszesz;) Jak mogę spytać jeszcze... A czemu nauczyci
                                                  > elka wyrażała się o synie, że jest silny psychicznie? W jakim kontekście tak na
                                                  > uczyciel mówi o uczniu rodzicom? Coś się działo?

                                                  Ach PAris, Ty wszedzie doszukujesz sie sensacji :)
                                                  Nic sie nie dzialo, rozbrykal sie w szkole za bardzo, pyskowanie i sarkazm, wiec zostalam wezwana na dywanik ;). Uwaga o tym, ze jest silny psychicznie wyszla mimochodem, przy omawianiu jego charakteru i osobowosci. Naprawde nic wielkiego, nie doszukuj sie spisku! ;)
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:47
                                                    No to coś się działo, jak Cię wezwali;)
                                                    Nie doszukuję się spisku, ale mnie naprawdę zainteresowało, że nauczyciel mówi o dziecku, że jest silne psychicznie. Mogłabyś mi napisac, co nauczyciel miał na mysli? Rozumiem, że chodzi o osobowość etc., ale o jaką cechę konkretnie, którą można podciągnąć pod siłę psychiczną? Takie opinie nauczycieli o dzieciach w ogóle mnie interesują i co oni rodzicom mówią.
                                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 22:01
                                                    Mogłabyś mi napisac, co nauczyciel miał n
                                                    > a mysli? Rozumiem, że chodzi o osobowość etc., ale o jaką cechę konkretnie, któ
                                                    > rą można podciągnąć pod siłę psychiczną?

                                                    Chyba nie chodzilo o zadna konkretna ceche. Ja po prostu nie chcialam przyjac do wiadomosci ze moj syn pyskuje (to bylo tez jakies 2 lata temu i wowczas nie nabyl jeszcze tej nastolatkowej maniery tj. w domu byl zawsze grzeczny). Sugerowalam nauczycielce, ze niemozliwe zeby moj syn tak sie zachowywal (haha :D) i ze jesli nawet, to napewno dlatego, ze chcial sie komus przypodobac, moze innym kolegom, ze on tez jest cool, no po prostu ulegl naciskom grupy. Wtedy to nauczycielka wylala na mnie zimny prysznic. Nie, on nie ulegl naciskom grupy, dokladnie przeciwnie, to koledzy sa pod jego wplywem.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 22:41
                                                    Prowodyr takiej grupy to też jakaś tam rola. Może syn sobie odbija z domu to Twoje "koniec dyskusji", że tak zaproponuję;) Bo dla mnie taki prowodyr to właśnie taka chęć zwrócenia na siebie uwagi, a nie jakaś siła psychiczna specjalnego kalibru. A może już się w szkole nie popisuje i jest ok.
                                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:34
                                                    Nie wiem Paris, przytoczylam Ci po prostu opinie nauczycielki, zeby ci uniemozliwic brniecie w diagnozowanie fobii i terapeutyzowanie na sile mojego syna. Oczywiscie mozesz uznac, ze nauczycielka celowo wprowadzila mnie w blad.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:48
                                                    Ja nic nie diagnozuję, przecież to Ty pisałaś, że się boi czy bał pająków i ciemności. Jeśli nauczycielka o tym nie wiedziała, to jej slowa nie mają wiele wspólnego z tymi kwestiami. Zdziwiło mnie tylko, co dla nauczyciela może oznaczać siła psychiczna przy dziecku, do którego zachowan musi wzywać rodziców. I tyle:)
                                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:53
                                                    Zdziwiło mnie tylko, co dla nauczyciela może oznaczać
                                                    > siła psychiczna przy dziecku, do którego zachowan musi wzywać rodziców.

                                                    Zostalam wezwana z powodu pyskowania. Omowienie cech osobowosci dziecka, jego mocnych i slabych stron, wyszlo przy okazji. Napisalam to bardziej niz wyraznie i zaraz na samym poczatku prosilam Ciebie o niedoszukiwanie sie sensacji. Prosze nie manipuluj.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:05
                                                    To jakaś moda na "manipulację" ostatnio?;) Przecież nie pisałaś o całościowej ocenie syna, a o wyrywkowej opinii, której nie umiałaś powiązac z żadną z konkretną jego cechą, którą by podał nauczyciel. Jak by nie bylo, to mam nadzieję, że przestal się bać nie tylko pająków, ale i ciemności:)
                                                  • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:14
                                                    Paris, nie chce byc niegrzeczna, ale tez nie lubie niedomowien. dlatego musze niestety to napisac: przytoczylam ci opinie nauczycielki w tamtym momencie dyskusji glownie z mysla "niech Paris spada ze swoimi sugestiami biegania z synem po terapeutach, moje dziecko jest zdrowe i nielekliwe". Uznalam, ze przytoczone slowa nauczycielki wzmocnia tez przekaz. Peace!
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:19
                                                    Cenię szczerość:) Dużo mówi ten wpis o Tobie i typie prowadzenia rozmowy:) Mnie akurat wybiórcze słowa nauczycielki, ktora ma swoje techniki w rozmowie z rodzicami i swoje powody, dla których ich używa, nie są szczególnie istotne. Mam tylko nadzieję, że syn nie boi się tej ciemności:) Gute Nacht;)
                                                  • marsylvik Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 07:04
                                                    Offtop zupełny będzie :P
                                                    Paris, już nie pierwszy raz zauważyłam, że jesteś odbierana jako manipulantka, czy że coś komuś imputujesz tam, gdzie ja widzę tylko ciekawość i dociekliwość. Myślę, że dla nas obu byłoby pożyteczne zrozumieć co konkretnie powoduje taki odbiór Twoich wypowiedzi. Wiesz już może? Bo ja tego nie kumam, choć się staram jak mogę.

                                                    Dziewczyny, czy możecie mi to wyjaśnić? Co takiego drażniącego jest w jej wypowiedziach? Na przykład na czym w tym wypadku polegała manipulacja? Albo które dokładnie zdanie i dlaczego uruchomiło negatywne emocje, po których pojawiło się przekonanie o złych lub nieszczerych intencjach Paris? I proszę, załóżcie przy odpowiadaniu, że ja naprawdę tego nie dostrzegam. Bo tak jest.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 13:22
                                                    Żeby nie robić doglębnych analiz... Myślę, że Ada w ogóle bardzo powierzchownie i w uproszczony sposób postrzega wiele spraw. Cały ten wątek od początku to dla mnie masa jakichś dziwnych opinii (jestem DDA, czemu nie jestem uległa, przecież DDA są ulegli???), najbardziej mnie zawsze w ogóle dziwią te kary (zakaz komputera, bo sobie nagrabił??? - jak by w ogóle ktoś tę idee odłączania za karę od kompa wyjaśnił, to bym była wdzięczna, ja Juula niegdy nie czytałam jak Ada, to może dlatego nie wiem...), mówienie do dziecka "Koniec dyskusji" - to znaczy, dziecko ma przestać mówić???, czy sama Ada się wyłącza???. To chyba pod przemoc teraz w ogóle podlega nakazanie dziecku zaprzestania ekspresji słownej? - spece od przemocy może mi też wyjaśnią...
                                                    Myślę, że może Ada została wezwana do szkoły, powiedziała, a syn taki spokojny, on nie jest dzieckiem dominującym, a nauczycielka - ooo, droga pani, to silne psychicznie dziecko, każdego tu w szkole przegada i chłopaków podporządkuje etc.
                                                    Naprawdę jak się te wypowiedzi o synu "wg algorytmu" mającego się zachowywać, to mi się żal robi, zwłaszccza, jak połączę to z wypowiedziami Ady z wątku Małego Kwiata, jak pół życia jedzie na lekach uspokająjących, fobiach i innych tajemniczych problemach i dołożę do tego niechęć do terapii, to wydaje mi się, że może matka-dominująca, dla której problemem jest, że syn będzie podważał jej zdanie i lubi sobie pograć, bo ona chce spokoju. Nooo, taka tam manipulacja:)
                                                  • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 14:56
                                                    Chcesz powiedzieć, że jeden DDA od razu wyczuje drugiego DDA i szybko wyczują możliwość powielenia schematu napier..lanki? :P
                                                  • paris-texas-warsaw Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 15:13
                                                    :))))))))))) Nie lubię generalizacji, bo to manipulacja, ale kto wie:)))))))))))))
                                          • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:03
                                            > A czy to Ty Ado pisałaś, że Twój mąż ma fobię odnośnie parasoli otwartych? (moz
                                            > e mylę). Jesli tak, to on też ją ukrywa przed synem? I jeszcze mnie zastanawia
                                            > tak przy okazji, czy jeśli Ty nie jesz poza domem (chyba, że znowu mylę), to cz
                                            > y syn o tym wie, ale sam może jeść bez przeszkód?

                                            Unikam stolowania sie poza domem glownie ze wzgledow praktycznych (zwykle choruje po restauracjach) wiec to zupelnie co innego. Syn jada i ja nie mam z tym problemu. Otwarte parasole to bardziej przesad niz fobia.
                            • alsk9 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:25
                              A czytałaś Juula "Nastolatki, kiedy kończy się wychowanie" ?
                              • verdana Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 20:54
                                Nie, albowiem wychowanie na pewno nie kończy się w nastoletnim wieku. Tylko sie zmienia.
                                Tak naprawdę nastolatki sa krytyczne wobec rodziców m.in. dlatego, ze rodzice starali sie przez ich całe dzieciństwo być dla nich niedościgłym wzorem, a nie zwyczajnym człowiekiem, z lękami, fobiami i lenistwem:)
                                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 21:35
                                  być dla nich niedościgłym wzorem, a nie z
                                  > wyczajnym człowiekiem, z lękami, fobiami i lenistwem:)

                                  Juz chyba wiem. Wlasnie mnie olsnilo.
                                  Sedno sprawy zamyka sie w slowie "bezradnosc"
                                  Nie maskuje sie, kiedy np. sie boje isc do dentysty.
                                  Nie udaje, ze nie boje sie zlodziei, bandytow i mordercow.
                                  Mowie zupelnie otwarcie, ze strasznie boje sie psow.
                                  I tak dalej.
                                  Ale w sytuacjach, kiedy w slad za strachem, obawa, lekiem idzie bezradnosc (niech ataki paniki posluza nadal za przyklad) , to zupelnie co innego.

                                  Widzialam bezradnosc wiele razy w oczach mojej matki. To jest chyba kwintesenencja calej sprawy. Niewazne z czym sie zmagasz, czy to maz alkoholik, czy wlasne problemy psychiczne/afektywne/inne, czy rak, czy rozwod czy cokolwiek innego. Dopoki wiesz i czujesz, ze masz wplyw na wlasne zycie i bieg spraw, masz sile.
                                  W momencie kiedy wpadasz w stan bezradnosc nie masz juz nic. Nie masz broni, jestes lisciem miotanym na wietrze.
                                  Niestety, ale cudze emocje udzielaja sie innym. Dzieci zwlaszcza sa niezwykle chlonne. Ja chlonelam bezradnosc matki.
                                  Dlatego moge okazywac przy synu strach, ale nie w sytuacjach, kiedy jednoczesnie czuje sie bezdradna.
                                  • napis_z_obrazka Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:08
                                    Nie wiem, co rozumiesz przez bezradnosc. Sa w zyciu sytuacje, na ktore nie mamy wplywu.I postawa akceptacji jest pomocna... zgoda na cos, na co nie mam wplywu.
                                    Oczywiscie,nie znczy to,zeby unikac rozwiazywania problemu,na ktory wplyw mamy.
                                    Dlaczego odbierasz opinie syna jako kategoryczny sad? Moze ma racje?;-)
                                    W zycie jest wpisane ryzyko.
                                    Ja odbieram, ze mieszasz bezradnosc z sytuacja,na ktora nie mamy wplywu.

                                    • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:29
                                      napis_z_obrazka napisała:

                                      > Nie wiem, co rozumiesz przez bezradnosc. Sa w zyciu sytuacje, na ktore nie mamy
                                      > wplywu.I postawa akceptacji jest pomocna
                                      > Ja odbieram, ze mieszasz bezradnosc z sytuacja,na ktora nie mamy wplywu

                                      Nie, to nie do konca tak.
                                      Bezradnosc to nie to samo co akceptacja.
                                      Bezdradnosc to wlasnie przeciez brak akceptacji sytuacji przy jednoczesnym braku zgody na nia, to uczucie ze jestes w matni.
                                      Akceptacja nie ma nic wspolnego z bezradnoscia.
                                      Mozna byc ciezko chorym na raka, ale pogodzonym z nadchodzaca smiercia. Tym samym nie jest sie bezradnym.
                                      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:45
                                        Bezdradnosc to wlasnie przeciez brak akceptacji sytuacji przy jednoczesnym brak
                                        > u zgody *na nia, to uczucie ze jestes w matni.

                                        *mialo byc wplywu, sorry
                                      • napis_z_obrazka Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 23:59
                                        Ale temat jest o zyciu;-)

                                        To kiedy czujesz sie bezradna?
                                        Ja sie czuje bezradna,kiedy nie wiem jak rozwiazac problem, ale wiem, ze to moj interes,moja sprawa i nikt za mnie tego nie zrobi.I konsekwencje nieporadzenia sobie poniose ja i moi bliscy. Czasami trzeba poprosic o pomoc (ale lepiej na siebie liczyc;-)


                                        Zadalas pytanie:
                                        ``Podzielcie sie swoimi wskazowkami jak bezkolizyjnie i inteligentnie przetrwac ten okres gdy dziecko ma 12-20 lat``
                                        bo syn stwierdzil ``mamo, ty nic nie wiesz o zyciu``.
                                        Ja bym zapytala: a o co chodzi? dlaczego tak uwazasz?
                                        Normalna rozmowa, jak z kazdym;-)

                                        Boisz sie syna? Boisz sie konfrontacji?
                                        Dlaczego ten czas 12-20 lat ma byc przetrwaniem? I koniecznie bezkolizyjnym...
                                        Tak jak napisala p.Agnieszka, czasami trzeba sie poboksowac...

                                        • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:03
                                          > Dlaczego ten czas 12-20 lat ma byc przetrwaniem? I koniecznie bezkolizyjnym...

                                          Pisalam o tym duzo juz. Glownie dlatego, ze jestem slabego zdrowia. Nie zawsze mam sily na boksowanie, bo jak sie czlowiek zle czuje to nawet spokojna dyskusja moze byc wyczerpujaca. A co dopiero dyskusja zaczepna, prowokacyjna czy obliczona na efekt "jestem miszczu argumentowania"
                                          • napis_z_obrazka Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:34
                                            Ucieczka przed rozmowa z synem to nie jest dobre rozwiazanie problemu.
                                            Lepiej pojsc do lekarza, jesli czesto zle sie czujesz, jestes zmeczona itd.
                                            Twoj syn potrzenuje silnej matki. I dlatego najpierw posluchaj lekarza.
                                          • lucasa Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:35
                                            Ja tez mam 11 letniego dyskutanta w domu. Z zaciekawieniem zaczelam czytac ten watek. Nie wiem czy cos pomogly odpowiedzi zalozycielce watku - wyglada na to ze lepiej sie nie odzywac bo kazde slowo bedzie wziete pod lupe i cztery razy skomentowane
                                            • napis_z_obrazka Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 00:40
                                              Ja nie wiem,jak z dyskutanta zrobic niedyskutanta.
                                              To jest forum dyskusyjne...
                                            • marsylvik Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 07:31
                                              Najwyraźniej pomogły, sama napisała, że ją olśniło o co chodzi z tym strachem.
                                              Nie rozumiem, czemu lepiej się nie odzywać. Bo będzie komentarz? No to co z tego? Forum to nie syn, odpowiedzi można nawet i zignorować, i żadnych realnie negatywnych konsekwencji to nie będzie miało. A można coś z nich dla siebie wyłuskać, co zresztą autorka, jak widać, zrobiła. Można się też powprawiać w boksowaniu, wygląda na to, że rozwinięcie tej umiejętności może być przydatne :)
              • e-kasia27 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:33
                Fajnego masz syna, po co z nim walczysz?
                Daj sobie spokój z tymi karami, przecież widzisz, że te kary są bez sensu, bo on nich nawet nie traktuje poważnie.
                Tłumacz, gadaj, dyskutuj, ale nie karz, bo to bez sensu, daj wybór, pozwól mu samemu ponosić konsekwencje jego działań, to już najwyższy czas, żeby zacząć tratować go jak dorosłego i odpowiedzialnego.
                Skoro jesteś DDA, to masz pewnie nadmierną skłonność do kontrolowania wszystkiego, syna też, daj mu trochę wolności, spuść trochę pary z tych swoich żelaznych zasad. Odstępstwo od zasady, każdemu jest czasem potrzebne.
                • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 27.06.16, 17:46
                  to masz pewnie nadmierną skłonność do kontrolowania wszystkie
                  > go,

                  tu akurat pelna zgoda.
    • rotkaeppchen1 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 09:29
      Moim zdaniem, to nie jest kwestia wieku a wychowania i relacji z rodzicami. Ja, znajac zyciorys mojej matki, nawet nie pomyslalabym, ze niewiele wie o zyciu. Wrecz przeciwnie, pewnych zeczy o zyciu wolalabym sie nie dowiedziec.
      • ada1214 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 11:02
        rotkaeppchen1 napisała:

        > Moim zdaniem, to nie jest kwestia wieku a wychowania i relacji z rodzicami.


        To znaczy?
        • heniek.8 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 23.06.16, 22:32
          > To znaczy?

          to znaczy że twój życiorys blado wypada przy życiorysie matki rotkaeppchen1 i/lub twój syn jest gorzej wychowany :)
    • eowina123 Re: "Mamo, ty nic nie wiesz o zyciu!" 26.06.16, 19:49
      Nie mam doświadczenia ze swoim dzieckiem, ale mniej więcej pamiętam jak ja przechodziłam taki okres buntu w podobnym wieku. Tylko ja właśnie nigdy nie buntowałam się przeciwko rodzicom. Ewentualnie przeciwko wszystkiemu innemu. I tu chyba leży wg mnie klucz tej zagadki o wychowaniu. Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Nie pozwolić na to, żeby dziecko się przed tobą zamknęło, bo jeśli syn ma zamiar robić głupie rzeczy, to i tak będzie je robił bez mówienia tobie o tym. Ja byłam okropną nastolatką. Gdybym ja miała takie dziecko, to bym chyba zastosowała aborcję w 150 miesiącu ciąży :P ale podziwiam moją mamę. Ja np mówiłam "mamo, nie budź mnie jutro, bo nie chce mi się iść do szkoły" i takie rzeczy zdarzały się często. Mama mówiła "ok, ale nie myśl o tym, że ci usprawiedliwienie napiszę". Miałam frekwencję tylko taką, żeby zdać i średnią beznadziejną. Całe gimnazjum i liceum. Przed maturą mama powiedziała, że muszę poważnie się zastanowić co dalej robię z życiem, bo to już pora zacząć się uczyć. Zaczęłam. Maturę zdałam bardzo dobrze, całe studia na polibudzie miałam stypendium naukowe i zabieram się za doktorat. Sorry, za dygresję, ale chodzi w tym o to, że to jest naprawdę dupny etap w życiu człowieka i chyba każdy musi przez to przejść, a nie warto przez takie rzeczy psuć sobie relacji z rodzicami już do końca życia. Bo jeszcze raz: Przymykaj oko na jego głupie pomysły, bo on i tak będzie robił głupie rzeczy, a lepiej, żebyś o tym wiedziała.
      Ale chyba żadnej Ameryki nie odkryłam tym komentarzem :)
Pełna wersja