agnieszkahg09
28.06.16, 12:25
Witam, u nas sytuacja jest bardzo skomplikowała. Może zacznę od początku. Córcia ma już 5 lat i jest bardzo związana ze swoimi dziadkami. Zawsze jakikolwiek kontakt telefoniczny lub wizyta u dziadków była z mojej inicjatywy. To ja zawsze jeździłam do dziadków, dzwoniłam z informacjami do dziadków odnośnie córci. Od marca tego roku pokłóciłam się bardzo z moją mamą (konflikt ma podłoże finansowe i dotyczy nie dotrzymania umów ustnych, wypieranie sie zobowiązań jakie się poczyniło) a więc przestałam się z nią kontaktować i do niej jeździć, co jest jednoznaczne z tym, że mojej córci tam nie zawożę. Od początku marca babcia nie próbowała się kontaktować telefonicznie z wnuczką ani jej nie odwiedzała. Córcia jest z tego powodu smutna i zrozpaczona ze nie jeździmy do babci, że się z nią nie widzi ani że ona jej nie odwiedza. Ostatnio stwierdziła, że już babci jednej nie ma i że jest jej przykro. Boi się też że straci drugą. Od początku marca babcia ani nie zadzwoniła do wnuczki, ani nie przyszła do niej w odwiedziny. Moje stanowisko jest takie, że jeżeli babcia ma życzenie zadzwonić lub przyjść w odwiedziny to nie robię sprzeciwu, ale ona nie chce. Dopiero całkiem niedawno po moim wykrzyczeniu, że nie interesuje się dzieckiem (de facto nie interesowała sie bo jakikolwiek kontakt z dzieckiem był z mojej inicjatywy), chciała wziąć córcię na dwa dni aby spędzili jakiś czas. Jednak nie wyraziłam zgody aby jej zabierała samą bo bałam się że niedostatecznie się nią zajmie lub co gorsza bardzo złe rzeczy zacznie jej mówić na nas, rodziców. Mam takie przypuszczenia ponieważ babcia w korespondencji bardzo zwyzywała tatę córci, a mojego męża. Nie wyobrażam sobie że oddaje na kilka dni moje dziecko pod czyjąś opiekę i nie mam informacji o tym co mojego dziecko robi i jak się czuje, a na dzień dzisiejszy nie jesteśmy z mamą w stanie normalnie rozmawiać. Dziś znowu stoję przed dylematem ponieważ dostałam ultimatum, że jeżeli nie dam jej córci na jakiś czas na wakacje to źle się to dla nas skończy i może później mówić córci jak utrudniamy kontakt córci z dziadkami, czyli mamy gwarancje że będzie o nas źle jej mówić i nastawiać córcię przeciwko nam. Nadmieniam po raz kolejny, że ze strony babci nie było ani jednego telefonu ani jednych odwiedzin od początku marca. Żadnej próby kontaktu. Babcia sobie nie wyobraża kontaktu z dzieckiem w mojej obecności. Do mnie i mojego męża w korespondencji jest agresywna i próbuję na nas wywrzeć presje. Nawet nie zadzwoni do córci żeby z nią porozmawiać. Pani Agnieszko, jak to wszystko wpływa na moje dziecko? Dla dobra jej trzymać się swoich przekonań i czekać czy poddać się szantażowi i przekazać córcie na jakiś czas. Mi będzie bardzo trudno bo wiem że przez ten okres nie będę wiedzieć co się z nią dzieje i nie będę miała żadnej kontroli nad tym co się dzieje w koło mojego dziecka. Ulec szantażowi dla ewentualnego dobra dziecka czy chronić ją przed tym wszystkim póki konflikt się nie rozwiąże. Bardzo proszę o opinię Pani Agnieszki i uczestniczek forum, może któraś z Was ma jakieś doświadczenia. Ja mam córcie jedną, jest dla mnie wszystkim i bardzo się o nią boję bo przecież jest jeszcze malutka, bardzo delikatna i emocjonalna.