Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :(

28.06.16, 12:25
Witam, u nas sytuacja jest bardzo skomplikowała. Może zacznę od początku. Córcia ma już 5 lat i jest bardzo związana ze swoimi dziadkami. Zawsze jakikolwiek kontakt telefoniczny lub wizyta u dziadków była z mojej inicjatywy. To ja zawsze jeździłam do dziadków, dzwoniłam z informacjami do dziadków odnośnie córci. Od marca tego roku pokłóciłam się bardzo z moją mamą (konflikt ma podłoże finansowe i dotyczy nie dotrzymania umów ustnych, wypieranie sie zobowiązań jakie się poczyniło) a więc przestałam się z nią kontaktować i do niej jeździć, co jest jednoznaczne z tym, że mojej córci tam nie zawożę. Od początku marca babcia nie próbowała się kontaktować telefonicznie z wnuczką ani jej nie odwiedzała. Córcia jest z tego powodu smutna i zrozpaczona ze nie jeździmy do babci, że się z nią nie widzi ani że ona jej nie odwiedza. Ostatnio stwierdziła, że już babci jednej nie ma i że jest jej przykro. Boi się też że straci drugą. Od początku marca babcia ani nie zadzwoniła do wnuczki, ani nie przyszła do niej w odwiedziny. Moje stanowisko jest takie, że jeżeli babcia ma życzenie zadzwonić lub przyjść w odwiedziny to nie robię sprzeciwu, ale ona nie chce. Dopiero całkiem niedawno po moim wykrzyczeniu, że nie interesuje się dzieckiem (de facto nie interesowała sie bo jakikolwiek kontakt z dzieckiem był z mojej inicjatywy), chciała wziąć córcię na dwa dni aby spędzili jakiś czas. Jednak nie wyraziłam zgody aby jej zabierała samą bo bałam się że niedostatecznie się nią zajmie lub co gorsza bardzo złe rzeczy zacznie jej mówić na nas, rodziców. Mam takie przypuszczenia ponieważ babcia w korespondencji bardzo zwyzywała tatę córci, a mojego męża. Nie wyobrażam sobie że oddaje na kilka dni moje dziecko pod czyjąś opiekę i nie mam informacji o tym co mojego dziecko robi i jak się czuje, a na dzień dzisiejszy nie jesteśmy z mamą w stanie normalnie rozmawiać. Dziś znowu stoję przed dylematem ponieważ dostałam ultimatum, że jeżeli nie dam jej córci na jakiś czas na wakacje to źle się to dla nas skończy i może później mówić córci jak utrudniamy kontakt córci z dziadkami, czyli mamy gwarancje że będzie o nas źle jej mówić i nastawiać córcię przeciwko nam. Nadmieniam po raz kolejny, że ze strony babci nie było ani jednego telefonu ani jednych odwiedzin od początku marca. Żadnej próby kontaktu. Babcia sobie nie wyobraża kontaktu z dzieckiem w mojej obecności. Do mnie i mojego męża w korespondencji jest agresywna i próbuję na nas wywrzeć presje. Nawet nie zadzwoni do córci żeby z nią porozmawiać. Pani Agnieszko, jak to wszystko wpływa na moje dziecko? Dla dobra jej trzymać się swoich przekonań i czekać czy poddać się szantażowi i przekazać córcie na jakiś czas. Mi będzie bardzo trudno bo wiem że przez ten okres nie będę wiedzieć co się z nią dzieje i nie będę miała żadnej kontroli nad tym co się dzieje w koło mojego dziecka. Ulec szantażowi dla ewentualnego dobra dziecka czy chronić ją przed tym wszystkim póki konflikt się nie rozwiąże. Bardzo proszę o opinię Pani Agnieszki i uczestniczek forum, może któraś z Was ma jakieś doświadczenia. Ja mam córcie jedną, jest dla mnie wszystkim i bardzo się o nią boję bo przecież jest jeszcze malutka, bardzo delikatna i emocjonalna.
    • amb25 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 13:31
      ...Dziś znowu stoję przed dylematem ponieważ dostałam ultimatum...
      i
      ...ze strony babci nie było ani jednego telefonu ani jednych odwiedzin ...
      to jak bez kontatku postawila ci ultimatum? Telepatycznie?
      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 13:41
        Z dzieckiem nie kontaktuje się ani telefonicznie ani osobiście. Ze mną kontaktuje się wyłącznie poprzez e-mail i wszelkie jej żądania są przekazywane mi właśnie tą drogą.
    • wies-baden Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 14:11
      ...mówisz, że konflikt o podłożu finansowym, tak cię zniechęcił do matki? Może warto najpierw uporządkować relacje a potem wyskakiwać z >córcią<, która masz jedną....
      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 14:17
        najprosciej mi powiedziec ze to konflikt finansowy bo to naprawde dluga historia. bardzo mi to komplikuje i utrudnia zycie, jak rowniez blokuje przez planami ktore mam.
    • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 14:18
      Bez wzgledu na wszystko chodzi mi jednak o córcie. Jaki to będzie mialo na nią wpływ. Co robic... pozwalac czy nie. Boje sie nieodwacalnych skutkow w glowce tego malucha :(
    • twojabogini Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 20:00
      Jeśli oddaję komuś pod opiekę moje dzieci, nie oczekuję, że będzie się nimi opiekował tak jak ja, wymagał tych samych rzeczy itp. Ale nie powierzam moich dzieci osobom, które dzieciom mogą zaszkodzić. Po pierwsze nie wyobrażam sobie "braku dostępu". Po drugie podważanie autorytetu rodziców, mówienie o nich źle krzywdzi dzieci.
      Żeby powierzyć komukolwiek dziecko muszę czuć komfort i zaufanie do tej osoby. Z tego powodu nie powierzam dzieci mojej mamie, kiedy jestem z nią w konflikcie. Ma zwyczaj źle się wtedy wypowiadać o mnie, moim mężu do dzieci lub w ich obecności itp. Ogólnie pilnuję, aby jej kontakty z moimi dziećmi były w mojej obecności. Jeśli nie ma na to ochoty - jej problem. Ważne, żeby wiedziała z jakiego powodu. Nie pozwalam jej tez na "występy" podczas mojej obecności. Widujemy się rzadko - i dobrze.
      Być może twoja mama też ma dość i dlatego się z tobą nie kontaktuje. Odpuść. A jak przypomniała sobie o wnuczce - musi zaakceptować, że nie potrafiąc sobie ułożyć stosunków z córką traci możliwość bliskiej relacji z wnukami. Dzieci nie powinny stawać się zakładnikami konfliktu dorosłych.
      • basiastel Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 22:05
        musi zaakceptować, że nie potrafiąc sobie ułożyć stosunków z córką traci możliwość bliskiej relacji z wnukami. Dzieci nie powinny stawać się zakładnikami konfliktu dorosłych.
        ===
        Nie widzisz, że sobie przeczysz?
        • twojabogini Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 09:45
          Nie ma tu sprzeczności. Dzieci zazwyczaj są z rodzicami. Jak ktoś z otoczenia wchodzi w konflikt z rodzicami i z tego powodu się od nich odsuwa - traci tez kontakt z ich dziećmi. Jeśli chce kontaktu z dziećmi najpierw musi się dogadać z rodzicami. Dziadków dotyczy to tak samo jak wszystkich innych.
          • basiastel Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 16:14
            Dziecko uwikłane w konflikt miedzy dorosłymi jest krzywdzone i ma pretensje to tej separującej / zakazującej kontaktów strony. Ja byłam ofiara takiej sytuacji. Jeździłam na wakacje do babci, która mieszkała na przeciwko swojej, córki z którą była w konflikcie ( jakieś sprawy sprzed kilkudziesięciu lat ). Babcia zakazywała nam odwiedzania cioci, choć ciocia była dla nas bardzo dobra
            ( zdecydowanie lepsza i cieplejsza od babci ) - robiła nam zawsze smakołyki, była wyrozumiała, na wiele pozwalała. Odwiedzaliśmy ciocię w tajemnicy przed babcią i byliśmy bardzo źli na babcię, że każe nam płacić za konflikty dorosłych.
    • 71tosia Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 28.06.16, 23:24
      czy w dotychczas babcia byla zla babcia? Pewnie nie, skoro corka lubi te kontaty i lgnie do babci, dzieci latwo wyczuwaja czy je ktos je lubi czy nie i raczej nie beda tesknily za kims kto je zle traktuje. Ja uwazam ze dziecko i dziadkowie maja prawo do budowania wlasnych relacji, niezaleznych od relacji ich rodzicow, i skoro to akceptujemy to akceptujemy tez to ze dziecko bedzie z babcia spedzac czas inaczej niz w domu, ze reguly beda troche inne niz u mamy, na szczescie dzieci latwo akceptuja takie roznice ze u babci cos mozna a u mamy nie lub odwrotnie - tego by sie nie obawiala. Tego czego bym sie obawiala to czy dwa dni poza domem bez mamy i taty to nie zadlugo jezeli wczesniej nigdy corka nie nocowala u babci. Moze isc na kompromis zawiesc dziecko rano odebrac wieczorem?
    • zapalka.na.zakrecie Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 07:21
      Przy całym szacunku dla wartości kontaktów dziadkowie- wnuki, bez przesady.
      Za to odpowiedzialność ma też strona dziadków. Tutaj jakoś nie widać ich inicjatywy. Jakoś babcia nie myśli o dobru wnuczki, szukając z nią kontaktu. jakoś nie ma jej w swojej głowie, żeby pomyśleć co wnuczce robi brak jakiejkolwiek próby kontaktu. Dlaczego tylko Ty czujesz się za to odpowiedzialna? a już uleganie szantażom i groźbom, ze źle się to dla Was skończy?...
      Przecież Ty nie zabraniasz kontaktów dziadków i córki, one mogą ulec transformacji- np. krótkie spacery. Teraz pogoda sprzyja zabieraniu dzieci na fajne place zabaw, do parków, na pikniki. Niechże babcia bierze ją na kilka godzin. a mamie powtarzaj jak zdartą płytę, ze jesteś bardzo otwarta na jej kontakt z wnuczką, ze piłka jej po jej stronie, jakie ma propozycje uwzględniające Twojej obawy
      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 12:34
        No wlasnie. Przeciez to nie moja wina ze ona nie dba o kontakty z dzieckiem. Przeciez to jej powinno zalezec aby podtrzymac wiez. To wyglada teraz tak ze jak jej nie zawioze zgodnie z zadaniem to dziecko nie bedzie mialo babci. Kurcze czy tak to wyglada? Przeciez ludzie do siebie dzwonia, przychodza, odwiedzaja. To dziala w obydwie strony, nie w jedna. Sklaniam sie do rozwiazania aby czekac. Przeciez wlasna matka nie ma prawa mnie szantazowac ani zastraszac. Do tej pory bylo tak ze to ja dzwobilam, jezdzilam, zawoziam ale bardzo sie poklocilysmy i od 4 miesiecy nie zrobila nic w kierunku mojego dziecka. Gdyby jej zalezalo na podtrzymaniu wiezi to by przez ten okres porozmawiala z corcia telefonicznie ale na tyle mnie nienawidzi ze nie zadzwoni na moj numer. Porazka :(
        • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 12:53
          Relacja jest dwustronna babcia-dziecko. Babcia nie dzwoni, więc zakładasz, że więź się urywa. Ale Twoje dziecko komunikuje Ci, że tęskni za babcią etc. Czy spytałaś dziecko, np. czy chce pogadać z babcią przez telefon i wykręciłaś dziecku numer, jesli chciało? Czy też jego tęsknotę pozostawiałaś bez żadnych możliwych działań, których ono nie może podjąć z racji wieku/ograniczeń umiejętności?
          • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 12:55
            A, no i babcia wyraziła chęć zaopiekowania się dzieckiem. Przekazałaś dziecku informację o tym dla niego zaproszeniu czy nie?
            • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 13:22
              To nie jest zaproszenie. To jest żądanie. Bo po 4 miesiacach ma takie widzimisie. Pojedzie na kilka dni a pozniej 4 miesiace nie bedzie kontaktu i co ja znow bede dziecku mowic?
              • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:12
                Żądanie wobec Ciebie co do formy i równoczesna chęć zobaczenia dziecka. Pisałaś, że martwisz się, że córka boi się, że straci kontakt z babcią, ale jak rozumiem nie mówisz jej, że babia się z nią chce widziec i to Ty nie chcesz dac jej pod opiekę. Czy to znaczy, że wolisz, żeby córka się martwiła niż narazić swój obraz w jej oczach jako tej sprzeciwiającej się wizycie dziecka u babci?
                • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:13
                  A córka woli się w ogóle nie widywać, czy co 4 miesiące? Możesz też ją przecież o to spytać.
                  • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:33
                    A wiesz co matka czuje jak przez 4 miesiace dziecko placze, jest smutne, pyta i nie rozumie pewnych rzeczy? Co ja mialam zrobic? Przez 4 miesiace klamalam dziecku ze babcia jest zapracowana i nawet nie ma czasu zadzwonic a tu nagle babcia sie budzi i zada dostarczenia dziecka pod wskazny adres na jej warunkach. To nie jest przedmiot ktory sie wypozycza co jakis czas. To jest bardzo delikatna osobka. Corcia ma dopiero 5 lat, ona nie rozumie co to znaczy 1 tydzien a co 4 miesiace. Tak male dziecko nie ma swiadomosci ile to czasu. Nie odbierz mnie zle. Ciesze sie ze sie odzywasz, wyrazasz swoja opinie bo po to tutaj napisalam zeby uslyszec zupelnie obiektywne opinie, ale mam wrazenie ze nie do konca rozumiesz co moze czuc dziecko przez te 4 miesiace i jego matka, jakie sa skutki poddania sie szantazowi. Dam dziecko na 3 dni i nie bede wiedziala co sie dzieje z moim dzieckiem? Bo babcia nie zadzwoni, bo babcia mojego telefonu nie odbierze i nie powie mi co sie dzieje z moim dzieckiem? Co wtedy bedzie ze mnie za matka? Przeciez bede sie o nia denerwowala. Kiedys jak zostawala corcia u babci to ja dzwonilam i sie pytalam, dostawalalm mms czy chocby sms co tam robia i czy wszystko w porzadku a teraz nie mam co liczyc na jakiekolwiek informacje i normalne rozmowy. Co by byla ze mnie za matka ze oddaje dziecko na 3 dni i w ogole nie wiem co u niej bo babcia mi to urudnia. Zaszwonie a ona zlosliwie nie odbierze. Przeciez ja sie wykoncze :( a wiem ze jest na tyle zlosliwa ze ja na to stac
                    • zolla78 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:51
                      No to postaw ty warunki. Że córka przyjedzie, ale tylko na kilka godzin i pod warunkiem, że nie będą przy niej najeżdżać ani na ciebie ani na męża.

                      Sama mam 5 latkę i to już rozumne jest. Uprzedź, że trochę się z babcią pokłóciłaś, babcia chciała ją zobaczyć, dlatego na jeden dzień jedzie, nie wiesz czy nie będzie tak, ze z powodu kłótni, jednak nie będzie potem babci znowu długo widziała i że masz nadzieję i zrobisz dużo by się pogodzić i by było chociaż trochę jak dawniej, ale nie tylko od ciebie to zależy. Moja 5 latka by to ogarnęła.

                      I zastanów się czy skoro dziecko tak to przeżywało, to jednak nie było tak, że trochę atmosfery straty kontaktu z babcią nie wprowadziłaś sama. Może przez wcześniejsze jakieś gloryfikowanie tych kontaktów. Wiem, że dzieci są różne, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że 5 latka mająca na co dzień masę wydarzeń dla niej ważnych typu "a dzisiaj w przedszkolu", a idziemy na plac zabaw, a jedziemy na wycieczkę, a idziemy na lody, a histeria bo tata kazał coś sprzątnąć, a ...., aż tak rozpaczała za babcią. Moja swoich babć też czasem nie widuje dłużej, choć zwykle raz na miesiąc tak, ale podejrzewam, że nawet gdyby to było dłużej, to nawet by tego nie zauważyła, względnie przyjęła bez żadnego zdziwienia tłumaczenie, że tak wyszło, czy wszyscy są zajęci pracą czy podobne.
                      • ada1214 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 15:09
                        zastanów się czy skoro dziecko tak to przeżywało, to jednak nie było tak, że
                        > trochę atmosfery straty kontaktu z babcią nie wprowadziłaś sama. j
                        > akoś trudno mi sobie wyobrazić, że 5 latka mająca na co dzień masę wydarzeń dla
                        > niej ważnych typu "a dzisiaj w przedszkolu", a idziemy na plac zabaw, a jedzie
                        > my na wycieczkę, a idziemy na lody, a histeria bo tata kazał coś sprzątnąć, a .
                        > ..., aż tak rozpaczała za babcią.

                        Tez prawda. . Takie male dzieci szybko zapominaja. Przeciez nawet kiedy np. rodzic umrze (np. na raka) to szybko sie z tym godza i zapominaja. Troche niecodzienne by 5 letnie dziecko rozpaczalo za babcia.
                    • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:59
                      A nie możesz napisać w skrócie o co chodzi w tym tajemniczym konflikcie? I czemu twojego męża wyzywała? Miała jakies powody? I czemu jak córka była smutna to nie zdzwoniłaś Ty z nią do babci, żeby ona sobie porozmawiała? Przecież to Ty byłaś z córką i widziałaś, że jest smutna.
                      Może w ogóle jesteście jakaś "toksyczną" rodziną z matką i takie sprawy dzieją się od lat?
                      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 16:14
                        Wiadomo ze dziecko nie smuci sie caly czas bo staram sie zajac ja roznymi innymi zajeciami: wyjscia na plac,do kina ,na zajecia tanca,wyjazdy i inne rzeczy ktore lubi. Jednak napomina wiele razy i widac ze jest jej przykro. Nie bede mowic o konflikcie bo to jest temat dla prawnika i kazdy u ktorego bylismy mowi ze to sprawa do wygrania. Jedno jest jasne: nic od nikogo nie chce. Jednak nie chce isc do sadu bo to sa lata w sadzie a ja nie mam na to czasu. Jej wydaje sie ze to ze tam nie jezdze to decyzja mojego meza, ale to tylko szukanie kozla ofiarnego. U mnie zawsze bylo tak zr jak rodzic powie tak ma byc i przez to moje problemy i finansowe i w rodzinie. Dla mojej mamy nie na miejscu jest zadzwonic do corki i zapytac sie co slychac chocby u wnuczki. To corka ma zadzwonic bo inaczej foch, a jej ubedzie jak do mnie zadzwoni. To trwa lata,ale poki nie bylo konfliktu to dla dobra sytuacji ja dzwonilam i przyjezdzalam. Nie czekalam na to zeby oni zadzwonili. Ale teraz gdy zostalam zwyczajnie oszukana i dodatkowo wyparli sie wszelkich ustalen to nie mam ochoty ani checi z nimi przebywac ani dzwonic. Ona doskonale wie ze moje drzwi sa dla niej otwarte a telefon wlaczony wiec czemu przez 4 miesiace nie reaguje wiedzac ze to oni nie sa wporzadku.
                    • verdana Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 16:41
                      Czyli ważniejsze jest, ze matka się martwi, że dziecko płacze, niż uczucia dziecka, które chce babcię zobaczyć?
    • ada1214 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 12:54
      A jaka byla Twoja mama do tej pory w kontaktach z corka? Bo skoro piszesz, ze corka jest z babcia zwiazana, to musial byc czesty kontakt. Jesli rzeczywiscie Twoja mama jest agresywna szantazystka nie lubiaca ani Ciebie ani Twojego meza (z opisu wynika) to istotnie obawy o to, ze bedzie te emocje przelewac na dziecko sa uzasadmione. Dlatego pytam, jak bylo przed konfliktem? Zachowywala sie poprawnie?
      Zmierzam do tego: podwazanie autorytety rodzica przez osobe postronna jest b. szkodliwe, godzi w poczucie bezpieczenstwa dziecka. Jesli wiec masz uzasadnione obawy, ze babcia bedzie robic malej pranie mozgu (bo wspominasz, ze obawiasz sie ze bedzie mowic na was zle rzeczy) to nie powinnas sobie robic wyrzutow, ze kontakt malej z babcia jest ograniczony lub go brak. Mniejsze zlo.
      Opinie opieram na Twoim opisie. Nalezy wziac pod uwage, ze jesli dane wyjsciowe sa znieksztalcone (bo jak mniemam jestes w emocjach) to i diagnoza moze byc bledna.
      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 13:28
        Kontakt byl czesty bo tylko ja dzwonilam i jezdzilam. Wiedzac ze dziecko bylo chore to nigdy nie zadzwonila jak sie czuje. To ja zawsze dzwonilam i informowalam. Na zaden telefon z jej strony nigdy nie moglam liczyc. Teraz juz gorycz wszystkiego sie przelala. Mam dosc bo teraz dopiero widze kto przez 5 lat zabiegal o kontakty wnuczki z dziadkami. Teraz kiedy nie ma mojej inicjatywy to sa szantaze, grozby. W normalnej rodzinie babcia by chocuaz zadzwonila chcac porozmawiac z dzieckiem.
        • ada1214 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:26
          Chodzilo mi bardziej o to, czy wystepowaly sytuacje, ze babcia mowila do dziecka "mama jest niedobra" "tata jest glupi".
          • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:36
            Tak nie bylo bo nie bylo konfliktu a teraz jest duzy konflikt, wiec w e-mailach sa wyzwiska pod adresem mojego meza i grozby pod naszym.
            • ada1214 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 14:48
              Wyzwiska i grozby.
              W takiej sytuacji kontakt malej z babcia raczej tylko kontrolowany tj, u ciebie w domu. Babcia na to nie przystanie- przykre, ale nie na wszystko w zyciu mamy wplyw.
        • asia_i_p Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 01.07.16, 00:01
          OK, masz prawo być rozgoryczona. Ale przez te 5 lat brałaś aktywny udział w budowaniu więzi między babcią a wnuczką. To nie jest kwestia twojego widzimisię, czy się teraz na te kontakty zgodzisz czy nie. Jeżeli babcia nie jest człowiekiem niebezpiecznym dla dziecka, to córce się od ciebie należy pomóc w podtrzymaniu tych kontaktów.
    • zolla78 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 13:10
      A nie możesz grzecznie na takie żądanie odpowiedzieć, że dać się szantażować nie masz zamiaru i tylko dlatego, że dziecko za nią tęskni w ogóle rozważasz jeszcze możliwość ich kontaktu, ale na pewno nie na takich warunkach i że proponujesz, że mała pojedzie do niej na jeden dzień i jak od niej usłyszysz choć słowo, że babcia coś o rodzicach złego powiedziała, to będzie to jej ostatnia wizyta u nich.
      Poświęć ten dzień na takie rozwiązanie i zobacz co będzie. Jak dziecko będzie zadowolone i nic nie usłyszy złego o was, to wtedy rozważ ewentualnie oddanie jej na weekend lub dłużej.
      • sebalda Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 16:37
        Za mało jest danych, by oceniać, dlaczego konflikt jest tak ostry. Autorka może pisać, że została pokrzywdzona, ale druga strona może tego tak nie odbierać, a wręcz przeciwnie, czuć się źle potraktowana przez najbliższą osobę. Wyzwiska (nie wiadomo jakie, jak obraźliwe, różna jest wrażliwość) są zupełnie bezpodstawne? Może, ale tego nie wiemy.
        Starsi ludzie często uznają model starszeństwa, który polega na tym, że to do nich się zwraca, a nie odwrotnie. To ich się zaprasza, do nich przyjeżdża, tak pojmują szacunek wobec nich. Głupie to i przestarzałe, wiem, ale tak jest jeszcze naprawdę często.
        Zakładam, że 5-latka nie ma swojego telefonu, więc żeby z nią porozmawiać, trzeba zadzwonić najpierw do córki albo do jej męża, do którego teściowa ma najwyraźniej zły stosunek. Żeby przyjechać do wnuczki, trzeba się spotkać z córką i jej mężem, którzy być może w odbiorze teściowej jakoś wyrządzili jej przykrość. A pani starsza honorowa jest, nie przyjedzie. Znowu napiszę: głupie to i krótkowzroczne, ale niektórzy starsi ludzie tak mają, tak zostali wychowani, do takiego modelu są przyzwyczajeni. Ja rodziców już dawno nie mam, ale obserwuję frustrację mojego męża, który żali się na ojca, że do niego nie dzwoni, tylko mąż zawsze musi dzwonić pierwszy. Dziadek ma 88 lat, niedługo umrze pewnie, wtedy będzie płacz i żal, wtedy zapomni się o wszystkich małostkowych żalach do starego człowieka, czy warto zatruwać sobie teraz życie fochami staruszka? Obarczać go winą?
        Dobry kontakt dziecka z dziadkami jest bardzo ważny, tylko naprawdę patologiczne stosunki są przeciwwskazaniami do kontaktów. Autorka nie pisze, czy próbowała cokolwiek zrobić z tym konfliktem, wygląda na to, że się zaparła, że tak naprawdę nie chce poprawy stosunków, tylko tego, by matka przyjechała do wnuczki, czyli "przyszłą w łaskę". Wiele tu piszących kobiet opisuje, jak sie stara załagodzić sytuację z rodzicami mimo bardzo poważnych konfliktów, tutaj tego nie ma, tu jest obrażenie się na matkę (obustronne, fakt) i pretensje, że matka nie chce przyjechać, ale chce spotkać się z wnuczką na swoim terytorium, co jest jednak jakoś zrozumiałe. Gdybym mi naprawdę zależało na szczęściu dziecka, nie broniłabym mu dostępu do kochanej babci, czasami trzeba się unieść ponad urazy. Czy trzeba zakładać zły scenariusz, że babcia będzie nastawiała wnuczkę przeciwko rodzonej matce? A może te kontakty wnuczki z babcią właśnie ociepliłyby stosunki?
        • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 21:01
          Dwa lata probuje grzecznie z wyczuciem zalatwic sprawy ktorych dotyczy konflikt i nagle po dwoch latach okazuje sie ze moge zostac oszukana na bardzo duze pieniadze bo bylam glupia i naiwna bo kilka lat temu uwierzylam w zapewnienia i chcac byc delikatna w tej materii wtedy nie dazylam do notarialnego uregulowania naszych stanowisk. W tym roku miarka sie przebrala gdy stwierdzono ze ma byc inaczej BO TAK wiec to nie jest taki sobie foch tylko naprawde trudna sytuacja dla mnie i finansowo i emocjonalnie. Tyle lat machalam reka na wiele rzeczy. Naiwnie wierzylam we wszystko i uwierzcie mi wyszlam na tym fatalnie.
          • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 29.06.16, 21:40
            Trudno coś napisać, bo nie wiadomo, o jaki konflikt chodzi (pieniądze na coś? wspólna inwestycja bez papierów?), ale jedna sprawa to kasa - i tu wcale nie musiałaś i nie musisz być grzeczna, tylko konkretna i zabrać swoje pieniądze, a druga to dziecko i jego relacja z babcią. To, że domagasz się kasy nie wyklucza, że dla dziecka możesz z nim do babci np. zadzwonić. To wcale nie oznacza wg mnie uginania się pod żądaniami babci, tylko zadbania o samopoczucie dziecka. A z babcią po swojemu interesy czyść i nie daj się oszukać. Wygląda chyba na to, że od lat byłaś jakoś wykorzystywana i czara goryczy się przebrała i może widzisz kontakt córki z babcią, jak uleganie babci. Ale to inna kwestia, możesz nawet tak babcię zmylić i może łatwiej tę kasę uzyskać?
            • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 08:04
              Mogę tylko powiedzieć że ja nie chce pieniędzy. Chce im dać tyle na ile się umówiliśmy żeby zwolnili mnie z reszty długu, który w pozostałej części nie jest mój ale właśnie o to chodzi, że oni chcą więcej, bo tak i już. Gdybym wtedy podpisała wszystkie niezbędne dokumenty dziś nie byłoby sprawy, ale zachowałam się naiwnie wierząc wszystkim we wszystko a teraz zostaje ja z problemem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 03:07
      Bez względu na to na jakim tle jest konflikt, jest to konflikt między dorosłymi. Oczywiście zdaję sobie sprawę z rządzących takim konfliktem emocji, które mogą przysłaniać racjonalne myślenie i postępowanie. W sytuacji kryzysu niełatwo o obiektywizm. Za to łatwo o przypisywanie mamie wrogich intencji wobec siebie i na odwrót. Takie myślenie zaczyna być projektowane na córkę i zaczyna infekować tę relację Pani doświadczeniami. Tu zaczyna być problem. Pani trudno oderwać się od swoich doświadczeń z mamą i nie przenosić ich na córkę. Zaczyna Pani fantazjować ,że mama zachowa się wobec swojej wnuczki równie nieprzychylnie jak wobec Pani . Zacznie Panią krytykować czy oskarżać, a tym samym zmąci umysł córki. Tak może być, ale niekoniecznie. Więc warto oddzielić swoje doświadczenie od aktualnego doświadczenia Pani córki czyli wnuczki i Pani mamy czyli babci. I tym samym pozwolić na ich kontakt nie skażony Waszymi niepowodzeniami. One mogą mieć kompletnie inną relację. Jeśli zobaczy Pani realnie niekorzystny wpływ mamy na Pani córkę, dopiero wtedy warto się zastanawiać. Tylko pamiętając to co wyżej napisałam czyli Pani skłonność do przypisywania mamie złych intencji. Proszę pamiętać, rodzice i tak są dla dziecka najważniejszym punktem odniesienia. Ale nie należy tej sytuacji wykorzystywać w celu dewaluacji mamy i idealizowaniu siebie. Dlatego moim zdaniem, warto zaeksperymentować i pozwolić mamie na kontakt z córką bez Pani obecności. Na początek krótki lub mieszany: trochę z Pani obecnością trochę bez . I obserwować córkę, ale neutralnie. Proszę pamiętać, że córka to nie Pani . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 08:18
        bardzo dziękuję za odpowiedź. Ja jednak nie rozumiem dlaczego to ona nie odzywała się przez 4 miesiące do mojej córki. Przecież mogła zatelefonować bądź przyjechać. Nigdy tego kontaktu nie utrudniałam. Dlaczego zawsze to ja mam dbać o te relacje, które przez 4 miesiące miała gdzieś. Po 4 miesiącach wymyśliła że sobie dziecko weźmie, że żąda bo inaczej będzie źle. Nigdy nie odmówiłam jej kontaktów, żeby ona tak agresywnie i podle sie zachowywala. Przecież w normalnych rodzinach jest tak że dzieci dzwonia do swoich rodzicow, a rodzice do dzieci. U mnie ten kontakt byl tylko w jedna strone. Ja chyba nie mam na tyle sily zeby odsunac od siebie to wszystko i tak po prostu oddac w jej rece to co mam najwazniejsze. Wystarczyloby gdyby choc raz zadzwonila do mojej corki, ale woli mnie szantazowac i straszyc sadem. Ja juz i tak jestem od kilku tygodniu na srodkach uspokajacych bo juz sobie w tymi problemami nie radze.
        • alba27 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 09:08
          Kiedy moje dzieci były w podobnym wieku bardzo pokłóciłam się z moją mamą. Tak bardzo, że przez kilka miesięcy nie mogłyśmy na siebie patrzeć, ale moje dzieci, zwłaszcza te młodsze bardzo lubiły do babci jeździć. Wytłumaczyłam im, że jestem z babcią pokłócona, ale to jest sprawa między nami, że nie zgadzam się z tym co mówi babcia, i jeśli babcia będzie źle mówiła o rodzicach to dzieci mają prawo powiedzieć babci "nie chcę o tym rozmawiać". Zdarzało się, że zawoziłam je tam na 2 dni nie zamieniając z mamą ani słowa. Moim zdaniem zbyt brutalne jest takie nagłe odcięcie dziecka od babci. Napisz maila, że dziecko na 2-3 dni przywozisz, ale nie ma być mieszane w konflikt między wami, jeśli dowiesz się, że mama tego nie uszanowała, kontakt zrywasz. Dodałabym też informację, że córka jest za mała żeby wpaść na pomysł zadzwonienia do babci, ale babcia jako osoba dorosła i sprawna ma taką możliwość, skoro tego nie robi to na własne życzenie rezygnuje z kontaktu z wnuczką. Sama zobaczysz że za 2-3 lata dziecko będzie już więcej rozumiało i jeśli u babci będzie się źle mówiło o rodzicach to samo nie będzie tam chciało jeździć.
          • sebalda Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 10:17
            Alba napisała bardzo mądrze, podobnie Pani Agnieszka. Matkę można uprzedzić, żeby nie nastawiała dziecka, można to jakoś monitorować. Można w każdej chwili dziecko odebrać, gdyby było coś nie tak. A jest ono już na tyle duże, że nie trzeba sie chyba obawiać zostawić je samo u babci.
            Autorka najwyraźniej nie przyjmuje do wiadomości, że jeśli ona pogniewała się na matkę, to matka też mogła się pogniewać na nią. Że dziecko nie ma swojego telefonu i nie można go odwiedzić, bez konieczności widzenia się z córką, wobec której ma się poczucie jakiejś krzywdy (bo matka zapewne całą sytuację widzi zupełnie inaczej). Wreszcie moja wypowiedź, że starsi ludzie są przyzwyczajeni do innej formy kontaktu, chcą być traktowani w szczególny sposób, też nie została wzięta pod uwagę. Znam wiele starszych osób, które nie przyjadą same, nie zainicjują kontaktu, bo uważają, że z racji wieku to im się należy zabieganie o nich, a nie odwrotnie. Chce się czy nie, ale trzeba przyjąć, że niektórzy tak mają i nie obrażać się jak dziecko w piaskownicy, a przy okazji nie infekować tym obrażaniem własnego małego dziecka. Tyle.
        • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 11:04
          Bardzo wybiórczo piszesz, daltego trudno jest odpowiedzieć.
          Ale jeśli jesteś na środkach uspokajajacych, to znaczy, że w ogóle kontakt z matką na tyle na Ciebie źle działa, że może lepiej być zupełnie się odciąć nawet w to wliczając koszt odcięcia dziecka.
          Z tego co piszesz o kwestiach finansowych, to zostałaś chyba oszukana (?), bo nie dopełniłaś formalności, a wszystko było w rodzinie "na gębę". Jeśli matka Cię oszukała fiansowo i Ty teraz musisz np. pracować na te pieniądze, to potraktuj to, że oszukała też finansowo pośreddnio Twoje dziecko. W takim wypadku ja bym to jasno powiedziała, domagała się kasy i być może zalożyła jednak tę sprawę sądową. Albo zerwała kontakty, jesli odzyskanie kasy jest niemożliwe. Wg mnie okraść najbliższą rodzinę/dziecko to jest hardkor i po tym faktycznie trudno być w jakichś relacjach. Dla mnie to tak jakby np. Twoja matka zabrała 20 m kwadratowychmieszkania Twojej córce, albo inną rzecz. Nawet jak nie ma na to papierów, to w rodzinie słowo jest czymś więcej niż na bazarze.
          Może jest Ci zwyczajnie tak przykro, że zostalaś oszukana, że już w ogóle tego nie możesz zrozumieć i jeszcze zastanawiasz się, czemu matka do wnuczki nie dzwoni. No, nie dzwoni, kasy nie oddała/nie odda. Jak Cię to przerasta, to idź do psychologa po pomoc, bo szkoda się tak zamęczać.
          Zaznaczam, że ja wyciągam wnioski na podstawie bardzo okrojonych Twoich info o tym konflikcie finansowym. Ja akurat gdyby ktoś z rodziny mnie okradł, traktoałabym jakby okradl i moje dzieci. To dla mnie coś więcej niż spór, który nie przechodzi niejako na dzieci. Jednak ja zauważam "wspólnotę majątkową" z dziećmi i stąd takie mam stanowisko.
          • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 12:15
            Nie chce za dużo mówić odnośnie spraw finansowych bo to nie wątek o tym, ale fakt jest taki że chodzi o to żeby więcej ode mnie uzyskać niż to było uzgodnione. Nieuregulowanie tej sprawy wiąże się dla mnie z wieloma utrudnieniami. No ale juz więcej nie chcialabym o tym mówić na forum. Chodzi mi głównie o córcie. Skoro babcia jest tak podła i agresywna do mnie, a wiem na co ją stać, to mam masę obaw odnośnie oddawania jej. Faktem jest też to że gdyby do mnie normalnie napisała lub poinformowała że CHCIAŁABY spotkac sie z corcia to by sprawa wyglądała zgoła inaczej, ponieważ ona tylko potrafi żądać, zastraszać, szantażować.
            • sebalda Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 14:01
              Agnieszko, bardzo jesteś zawzięta w swoich ocenach, nie pamiętasz też chyba, co pisałaś na początku, nie widzisz kompletnie, że sama może nie jesteś do końca w porządku, nie jesteś taka święta. Piszesz powyżej, że babcia potrafi tylko żądać, zastraszać, szantażować, a w poście założycielskim napisałaś tak: "Dopiero całkiem niedawno PO MOIM WYKRZYCZENIU, że nie interesuje się dzieckiem (de facto nie interesowała sie bo jakikolwiek kontakt z dzieckiem był z mojej inicjatywy), CHCIAŁA WZIĄĆ córcię na dwa dni aby spędzili jakiś czas. Jednak nie wyraziłam zgody aby jej zabierała samą bo bałam się że NIEDOSTATECZNIE SIĘ NIĄ ZAJMIE lub co gorsza bardzo złe rzeczy zacznie jej mówić na nas, rodziców".
              Wynika z tego, że babcia nie od razu żądała, a najpierw wyraziła chęć. Wynika też, że na nią krzyczysz, a na dodatek podważasz jej kompetencje opiekuńcze, a dziecko nie jest malutkie, dlaczego babcia miałaby się niedostatecznie opiekować wnuczką, z którą wcześniej miała bardzo dobre kontakty, jak sama pisałaś.
              Pojawiła się jeszcze jedna informacja: nie mieszkacie blisko siebie, żeby wizyta u Was była drobnostką dla starszej osoby. Dobre obyczaje wymagają, żeby robić jednak w takich sytuacjach ukłon w stronę starszych i to ich odwiedzać, a nie wymagać, by to one dojeżdżały. Rodzice mojego męża na przykład nigdy do nas nie przyjechali, jeśli nie zostali dowiezieni samochodem, choć mieszkamy niespełna 25 km od nich, pod miastem, gdzie jest dobre połączenie komunikacją podmiejską. Zawsze to my do nich jeździliśmy, z rzadka dawali się namówić na przyjazd i to tylko przywiezieni samochodem. Żal mi było dzieci, gdy nie miały dziadków na uroczystościach w przedszkolu w Dniu Babci, ale nie miałam roszczeniowej postawy, by mimo starszego wieku się do nas fatygowali.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 12:04
          Tak jak napisałam. Obie Pani jesteście w konflikcie i chyba wobec siebie nie zawsze postępujecie racjonalnie. Mogę się oczywiście tylko domyślać lub stawiać hipotezy, ale mama mogła się nie odzywać, bo była obrażona na Panią. I przeniosła swój konflikt na wnuczkę. Może więc czas go w tym zakresie odmrozić i powalać dziecku na kontakt z babcią. I tyle. Panie mogą się spierać, kłócić, nie odzywać między sobą, nie zgadzać się. Ale dziecko skoro potrzebuje kontaktu warto go udostępnić, wbrew niesnaskom dorosłych. Ja tylko o tym napisałam. Dorośli powinni umieć kierować swoimi uczuciami racjonalnie. Wiem, że to jest wymaganie bliskie ideału. Ale trzeba się w tym ćwiczyć. może się przydać w innych okolicznościach.
          " i tak po prostu oddac w jej rece to co mam najwazniejsze. "
          Nie warto robić z dziecka zakładnika Pani i mamy emocji. No chyba , ze dziecku dzieje się realna krzywda. Babcia jest agresywna, czy zaniedbująca, czy emocjonalnie wykorzystująca. Tylko czy będzie Pani w stanie zachowania mamy, a mama Pani, ocenić obiektywnie, tego nie wiem. Trzeba próbować, a nie wyszukiwać argumentów na niekorzyść drugiej strony. No ale decyzje należą do Pani, bo to Pani przeżywa konkretne emocje, którym jednak warto się wnikliwie przyglądać, niezależnie od samego sedna tego wątku. Agnieszka Iwaszkiewicz
        • ada1214 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 12:11
          > ie dziecko weźmie, że żąda bo inaczej będzie źle.

          A okreslila, co dokladnie "bedzie zle"? Co ma na mysli?
          Czy Twoja matka, tak ogolnie, abstrahujac od konfliktu, jest osoba racjonalna, zrownowazona? Nie leczy sie sie na cos?
          Bo jakos w glowie mi sie nie miesci, zeby do kogos zwracac sie w trybie "bo inaczej bedzie zle". W ogole by mi to do glowy nie przyszlo, by operowac takimi terminami.
          • agnieszkahg09 Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 12:31
            przeciez caly czas pisze ze ona straszy i szantazuje i chce iść do sądu o kontakty, a przeciez ja tych kontaktów nie utrudniam. ja po prostu tam nie jezdze. ona mieszka 150km od naszego miejsca zamieszkania wiec tak sobie córcie do niej podrzucic to nie takie proste. jest osoba mobilna i nie stanowi dla niej problemu przyjazd a tym bardziej telefon. Powiem jeszcze tylko tak ze jezeli ten konflikt sie nie rozwiaze to juz zawsze bede mieszkac w malutkim mieszkanku w 3 osoby bez zadnych szans na drugie dziecko i wieksze mieszkanie. Nadmieniam ze ja zadnych pieniedzy nie chce. Dwa lata probuje ten temat zalatwic grzecznie, na rozne sposoby i na nic nie ma zgody z ich strony. wydaje mi sie ze wykorzystalam wszelkie proby rozwiazania konfliktu i sprawy. teraz jest tak ze nie bo nie i juz. Ich postawa doprowadza do tego ze jest zwyczajnie odbierane mojemu dziecku i rodzenstwo i normalne warunki.
            • paris-texas-warsaw Re: Pani Agnieszko, proszę o pomoc i opinię :( 30.06.16, 12:51
              Nie jestem prawnikiem, ale myślę, że ma małe szanse na uzyskanie satysfakcjonujących ją kontaktów w sądzie. Po pierwsze sprawy sadowe moga trwa długo - tu zwolnienie, tu odwołanie, tu zmiana adwokata, tu świadkowie i trzy lata idą. Po drugie - pewnie by na kontakty ewentualnie przyznane, sama musiała przyjeżdżać, a nie Ty dziecko dowozić, i to na popołudnia, anie całe dnie pewnie (całe dnie i wakacje to ojcom po rozowdzie się przyznaje). Więc zwyczajnie napisz, że droga sądowa otwarta dla wszystkich obywateli kraju i jak chce, to bardzo dobrze. Możesz napisać, że jak chce się zobaczyć z dzieckiem, to niech z wyprzedzeniem da znać, kiedy, to sprawdzisz, czy Wam odpowiada. I tyle. I jak przyjedzie, to może się z dzieckiem pobawić.
              Czyli dobrze rozumuję, że przez jakieś oszustwa jesteś poważnie poszkodowana finansowo Ty i Twoja rodzina - tez córka. I to możesz matce napisać, że okradła (?) Ciebie i Twoją córkę i tyle, czy jak to formalnie wygląda. Chyba matka Cię jakoś zaszcczuła i dlatego tak się boisz.
Pełna wersja