k1234561
29.06.16, 20:30
Wszystkiemu winien mój mąż.Postaram się w skrócie przedstawić sytuację.Mąż wraz z dwoma braćmi prowadzi dużą firmę mającą oddziały w 3 miastach.Firma handlowo-produkcyjna.Mąż pracoholik.Założył sobie,że wszystkie dzieci z rodziny czyli dzieci jego braci i jego własna córka mają się wdrażać do pracy w firmie w wakacje.Moja córka ma 15 lat,reszta kuzynostwa w wieku od 20-18 lat.Ale już teraz gołym okiem widać kto miej więcej jest obrotny,kto umie pracować z ludźmi,kto krótko mówiąc ma do tego dryg.Kuzynostwo udziela się zatem po 2 tygodnie w firmie,bo wujek tak zarządził.Robią wielkie nic,bo w sumie co mogą wielkiego przez 2 tygodnie zrobić.Pomagają wklepując dane do komputerów,kserują dokumenty,chodzą na pocztę itp.Pracownicy trochę się też wkurzają,bo mają swoją robotę,a tu muszą jeszcze dzieciom szefów wynajdywać zajęcia i cały czas ich sprawdzać,bo wiadomo dzieciaki niedoświadczone,mogą tzw.kleksów narobić.Córka moja też zgodnie z rodzinną tradycją ma iść "do pracy". Przy czym ona jest bardzo obrotna,szybka w robocie i ogólnie uwielbia wszelką pracę,w której jest kontakt z klientem.Ona lubi ludzi i jest też lubiana przez ludzi.Problem w tym,że mąż ją na siłę zmusza do tej "pracy" bo kuzyni "pracują" i się wdrażają.Córka naprawdę podczas całego roku szkolnego miała niezły zachrzan w szkole,dobrze się uczy ale wymaga to od niej poświęcenia dużej ilości czasu na naukę.No i ma teraz te wakacje,które jeszcze dobrze się nie rozpoczęły a tata już pyta kiedy startuje w firmie z pracą.Dodam,że córka spokojna i grzeczna.W domu pomaga,z koleżankami nie ugania się,a przynajmniej bardzo rzadko.Ale chciałaby mieć te wakacje ten moment wolności dla siebie.Mąż tego pojąć nie może.Inne dzieci się angażują a ona jego córka nie.Tylko prawda jest taka,że kuzynostwo ma predyspozycje do czego innego,ale na pewno nie do prowadzenia firmy,kontaktów z klientami itp.rzeczy.Oni tego nie lubią i nie czują.Idą tam w te wakacje aby to odbębnić.Mąż tego nie widzi,nie rozumie.Natomiast wiem,że moja córka jak przyjdzie jej prawdziwy czas na pracę to wpadnie do tej firmy a nawet do trzech i ogarnie wszystko w kilka miesięcy i będzie to robić z zamiłowaniem i z chęcią.A teraz to sorry,ale to jeszcze typowa 15-latka,która o ostatniej rzeczy jakiej marzy, to pójście do firmy pracować w wakacje.Co nie znaczy,że jest leniem.Ja też uważam,że wakacje dla młodzieży i dzieci są od odpoczynku,a nie od pracy,chyba,że ktoś ma trudną sytuację materialną i musi pomóc w domowym budżecie.No i jak to wytłumaczyć mężowi,żeby nie było cichych dni między nim a córką i obrazy majestatu???