differentview
03.07.16, 12:16
Temat troche a propos dyskusji o Vedranie Rudan czyli o wybaczeniu matce, ktora odwracala wzrok gdy ojciec molestowal corke. Temat jest wyjatkowo trudny ale byc moze warty przedyskutowania. W takich historiach powtarza sie pewien schemat. Ojciec/ ojczym/ dziadek/ wujek molestuje corke. Corka probuje powiedziec o tym matce. I co robi matka? Wydawaloby sie, ze normalna reakcja byloby przerazenie, ze dorosly sie tego dopuszcza na dziecku, wscieklosc, odseparowanie dziecko od molestujacego, rozwod, zerwanie kontaktow, empatia wobec corki, zal, ze sie temu nie zapobieglo. Napewno sa matki, ktore potrafia tak zareagowac. Ale zaskakujaco czesto dzieje sie cos zupelnie innego. Matka zaprzecza, kwestionuje to co mowi corka. Matka oskarza corke, ze kłamie, bezpodstawnie oskarza ojca/ dzadka/ wujka. Matka uznaje, ze corka prowokowala, ze to ona byla inicjatorka. Matka bagatelizuje, jest obojetna wobec tego, udaje, ze nie ma tematu. itd.
Jednoczesnie te matki siebie uwazaja za ofiary a nie potrafia zobaczyc, ze same swoja biernoscia czynia ofiary z wlasnych corek.
Moje pytanie- skad biora sie takie reakcje tych matek? Czytałam, ze te matki same byly molestowane w dziecinstwie, zaprzeczyly temu i dlatego teraz nie potrafia adekwatnie zareagowac na to co partner robi ich corce. Ze " poswiecaja" corke zeby rodzina, w ktorej to sie dzieje- nie rozpadla sie. Czyli, ze nie jest to " zla wola" tych matek tylko dzialaja tak silne psychiczne mechanizmy, ze one nie sa zdolne zareagowac inaczej.
Jesli tak to wydawaloby sie, ze wybaczenie takiej matce jest mozliwe. Ona sama byla ofiara i jedyne co potrafila to udawac slepa na krzywde corki. Ale to na poziomie rozumu a na poziomie emocji? Mozna wybaczyc matce, ktora zdradzila wlasna corke, poswiecila ja zeby podtrzymywac patologiczny uklad rodzinny, zeby chronic siebie?