Dodaj do ulubionych

jak wytrzymać z nastolatką córką

03.07.16, 20:26
moja wnuczka "umila" życie mojej córce. Walczą cały czas. Wnuczka /13 lat/ cały czas krytykuje matkę, jest opryskliwa, w zasadzie nie zwraca się inaczej niż odburkuje. Widzę, że córka to bardzo przeżywa. Proponowałam rozmowę z wnuczką ale córka nie chce, żebym się wtrącała.
Co się dzieje z dziewczyną? Do innych nie jest taka negatywnie nastawiona.
Obserwuj wątek
    • 71tosia Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 03.07.16, 21:24
      cos sie zmienilo w zyciu dziecka? Jakie masz relacje z wnuczka i corka? Staraj sie wspierac corke bo pewnie tego bardzo potrzebuje (szczerze mowiac gdyby nie wsparcie mojej mamy i jej madre rady pewnie byloby mi trudniej przejsc przez okres burzy dojrzewania mojej corki) ale raczej wstrzymaj sie od bezposrednich interwencji. Jezeli juz bedziesz rozmawiac z wnuczka to raczej nie krytykuj i nie pouczaj lecz spokojnie tlumacz ze takie zachowanie rani i matke i ciebie. Ale to twoja corka musi szukac rozwiazania. Dobrze by corka porozmawiala z jakims madrym psychologiem lub pedagogiem takie zachowania dziecka sa wynikiem burzy hormonalnej ale tez np nadmiernej kontroli ze strony rodzicow, przesadnych wymagan etc. Moze gdzies robi bledy?
    • ortolann Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 08:08
      Malinadzika, jeśli się wtrącasz, to prędzej czy później oberwiesz. I oberwiesz słusznie, powiem więcej: oberwiesz i od wnuczki i od córki. Już ktoś Ci tutaj dobrze doradził: wspieraj matkę, znaczy Twoją córkę. Organizuj jej wyjścia do kina, na zakupy, cokolwiek. Jeśli będzie chciała się wygadać: słuchaj. Jeśli będzie chciała rady, to jej coś poradź. Ale sama nie wyskakuj z dobrymi radami, rozwiązaniami, wszak wiesz, co tym wybrukowano. Słowem: nie dolewaj oliwy do ognia. Bo to, co Ty widzisz niekoniecznie musi już być takie w rzeczywistości. Córka może Ci się zwierzać w chwilach, kiedy ją jej własna córka już całkowicie wyprowadzi z równowagi. A reszty wcale możesz nie widzieć. No chyba, że mieszkasz z nimi, wtedy się raczej wnuczce nie dziwię, że dymi, wybacz.
    • e-kasia27 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 08:45
      Skoro wnuczka do innych nie jest tak negatywnie nastawiona, to widocznie matka nieźle za skórę swojej córce zalazła.
      Dlaczego żal ci córki, a nie żal ci wnuczki?
      Wszak to od dorosłego zależy, jakie ma relacje z dzieckiem, a nie na odwrót!


        • e-kasia27 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 11:39
          A czyli to od charakteru nastolatka wszystko zależy?
          Jak ma dobry charakter, to jest dobrze, a jak zły to źle?

          Dobry rodzic powinien umieć dogadać się z każdym charakterem swojego dziecka, bo to rodzic jest dorosły, a nie jego dziecko.
          Jak w ogóle można winić dziecko za złe układy w domu??
          • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 12:05
            e-kasia27 napisała:

            > A czyli to od charakteru nastolatka wszystko zależy?

            nie wszystko podobnie jak nie wszystko zalezy od rodzica. To jest jednak bardziej skomplikowane.
            > Dobry rodzic powinien umieć dogadać się z każdym charakterem swojego dziecka, b
            > o to rodzic jest dorosły, a nie jego dziecko.
            taki poziom rozmowy jest infantylny. Jakby tak było to nie byłoby żadnych problemów wychowawczych :-)
            > Jak w ogóle można winić dziecko za złe układy w domu??
            czasami i dziecko bywa powodem problemów rodzinnych ale ja wcale nie winie wnuczki tylko raczej martwie się o nie obydwie. A moja córka to także moje dziecko jakby nie patrzeć więc według Twoich teorii nie powinnam jej o nic winić :-)
      • 71tosia Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 19:09
        e tam, nie chce być zlosliwa Kasiu ale to sa madrosci mamusi, która dopiero sobie wyobraza nastolatka w domu. Hormony, podatność na wpływ środowiska, odzucanie autorytetu rodzicow, czas wszelkich możliwych eksprerymentow, przesuwania granic co wolno - obawiam się ze kłopoty corki Malinydzikiej w kontaktach z jej wnuczka dopiero się zaczynają. Potrwa to pare lat, warto w tym okresie obnizyc trochę oczekiwania co do dobrego zachowania, madrosci i dojrzalosci dziecka by nie zwariować. Ja miałam dojrzala gimnazjalistke a pozniej było znacznie gorzej ;-)
    • sayyida Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 10:33
      Normalny proces separowania się od rodziców, tym boleśniejszy, im bliżej były ze sobą. Jednej i drugiej jest ciężko. Wspieraj obie, ale nie ingeruj. Wysłuchuj, nie radź. Nie krytykuj. Przypomnij sobie, jaka ty byłaś jako nastolatka i matka nastolatki - okaż zrozumienie, może też słownie "pamiętam, że kiedy ja miałam/ty miałaś 13 lat to...."
    • mail-na-gazecie Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 11:07
      Dojrzewania nie da się chyba przejść bezstresowo. To zawsze jest burza piorunami. Myślę, że matki dziewczynek tkwią w jakimś uśpieniu. Dotychczas miały miłe i słodkie królewny a tu proszę.. rodzi się człowiek. Tak już jest,że córka jest dla matki najsroższym sędzią.
      • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 11:39
        no nie, moja wnuczka nigdy królewną słodka nie była, to dziewczę z charakterem ale teraz nastąpiła jakaś totalna negacja matki: matka nic nie wie, głupoty gada, na niczym sie nie zna, chociaz to oczywiscie nie jest prawda. Jakies takie demonstarcyjne odcinanie się od matki prezentuje wnuczka.
        Ktoś cos takiego obserwował u swoich dorastajacych dziewcząt? Ja miałam 2 córki i każda inna ale nie negowały mnie tak demonstracyjnie.
        • azja001 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 12:25
          A jaki typ rodzicielstwa prezentowała mama dziecka zanim nastapił ten skok w zachowaniu? Matka była autorytetem dla córki i potrafiła byc stanowacza gdy sytuacja tego wymagała czy raczej była typem uległym i chcącym uciszyć każdy płacz czy zachciankę za wszelka cenę, czasem bezrefleksyjnie.
          Autorytet buduje się stopniowo, a jesli nie uda się tego zrobić we wszesnym dzieciństwie i dziecko nie ma jasno wytyczonych i konsekwentnie pilnowanych granic to w okresie dojrzewania na pewno to wyjdzie. I racje miał ktoś, kto tu napisał że za relacje z dziećmi odpowiadają głównie rodzice
          • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 12:49
            >>Autorytet buduje się stopniowo, a jesli nie uda się tego zrobić we wszesnym dzieciństwie i dziecko nie ma jasno wytyczonych i konsekwentnie pilnowanych granic to w okresie dojrzewania na pewno to wyjdzie.

            Ufff, jak ja nie znoszę takich mądrości. Konsekwencja, dyscyplina jako jedyne źródła sukcesów wychowawczych. Nigdy nie byłam konsekwentna, nie trzymałam się kurczowo wyznaczonych granic, bo czasami to bywa niezdrowe, dziecko też człowiek, może mieć różne problemy, których nie uleczy dryl ani dyscyplina, tylko wykazanie zrozumienia. Mam dorosłe dzieci, które są w porządku, z którymi miałam i mam bardzo dobre układy, mimo że nie byłam konsekwentna.
            Polecam gorąco babci i córce książkę Wychowanie bez porażek albo Wychowanie bez porażek w praktyce Thomasa Gordona, do kupienia na Allegro. Autor pisze, jakie błędy popełniamy w komunikacji z dziećmi i jak tę komunikację poprawić. Przeczytałam ją niedawno, ale z dumą stwierdziłam, że dość często intuicyjnie stosowałam część jego rad i to się naprawdę sprawdzało. To nie chodzi o budowanie autorytetu, ale o szanowanie dziecka i uczenie go szacunku do siebie. Tylko tyle i aż tyle. Przy czym tego drugiego nie osiągniemy nigdy bez tego pierwszego, a większośc rodziców o tym zapomina.
            • azja001 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 16:29
              >>Autorytet buduje się stopniowo, a jesli nie uda się tego zrobić we wszesnym dzieciństwie i dziecko nie ma jasno wytyczonych i konsekwentnie pilnowanych granic to w okresie dojrzewania na pewno to wyjdzie.

              Ufff, jak ja nie znoszę takich mądrości. Konsekwencja, dyscyplina jako jedyne źródła sukcesów wychowawczych. Nigdy nie byłam konsekwentna, nie trzymałam się kurczowo wyznaczonych granic, bo czasami to bywa niezdrowe, dziecko też człowiek, może mieć różne problemy, których nie uleczy dryl ani dyscyplina, tylko wykazanie zrozumienia.

              A kto tu mówi o drylu i dyscyplinie jako jedynym żródle dobrego wychowania. Jakaś to nadinterpretacja dla własnych potrzeb bo ja i moje dzieci.... Chodzi mi o to, że często od wczesnego dzieciństwa matka czy ojciec maja na tyle słabą osobowośc i mało stanowczości w ustawianiu granic że ich po prostu brakuje, dzieci często gubią sie w tym co im wolno a czego
              nie. Jak dochodzi do tego wiek dojrzewania i burza hormonów to zaczynaja sie schody. Dlatego zapytałam autorke o typ rodzicielstwa jej córki.
            • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 18:46
              sebalda napisała:

              > Ufff, jak ja nie znoszę takich mądrości. Konsekwencja, dyscyplina jako jedyne ź
              > ródła sukcesów wychowawczych. Nigdy nie byłam konsekwentna, nie trzymałam się k
              > urczowo wyznaczonych granic, bo czasami to bywa niezdrowe, dziecko też człowiek
              > , może mieć różne problemy, których nie uleczy dryl ani dyscyplina, tylko wykaz
              > anie zrozumienia.

              no właśnie: jesteś niekonsekwentna - źle, jestes konsekwentna - tez źle :-)
                    • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 23:19
                      marsylvik napisała:

                      > Do Ciebie. Piszesz, że być konsekwentnym źle, odwrotnie też.
                      konsekwencja to pojecie zdefiniowane. Nie da sie go róznie rozumieć. Jeśli chodzi o wychowanie dzieci to jeszcze zalezy od samego dziecka,niektóre wymagają niemal żelaznej konsekwencji a dla innych będzie to wręcz nieszczące.
                      • marsylvik Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 11:32
                        Jak widać, da się je różnie zrozumieć. Wyraźnie widzę, że rozumiem konsekwencję (jako postawę, a nie jako następstwo) inaczej niż Ty i sebalda, inaczej mi się też kojarzy.

                        Byłam wychowywana przez niekonsekwentną matkę. Coś, co jednego dnia było OK a nawet chwalone, kolejnego było niedopuszczalne. To, co było OK u jednej z nas, było karygodne u drugiej. Co innego było mówione, co innego wychodziło w działaniu. Byłam pogubiona, chciałam zrozumieć o co chodzi w ciągłych zmianach zasad. Młodsza siostra uświadamiała mi, (dziś wiem na pewno - słusznie), że to nie o żadne zasady chodzi, a o humor matki. Siostra sobie lepiej z tym radziła, dla mnie niekonsekwencja była niszcząca. Okres mojego dorastania był dla mnie i mojej rodziny piekłem, myślę, że w dużej mierze z tego powodu.

                        Konsekwencja rodzica to dla mnie stałość zasad i poczucie bezpieczeństwa dziecka oraz wynikające z tego jego poczucie, że ma wpływ na swoje życie, bo może przewidzieć konsekwencje swojego postępowania i podjąć decyzję jak chce postępować.
                        Niekonsekwencja rodzica to chaos, nieprzewidywalność, zagrożenie niezasłużoną karą (bo rodzic ma gorszy dzień, a nie dlatego, że dziecko złamało jakąś zasadę), brak poczucia podstawowej kontroli nad swoim życiem, poczucie, że się życia nie rozumie, jest się widać zbyt głupim na to...

                        Nie używam słowa konsekwencja zamiennie z despotyzmem ani nawet nie są one dla mnie bliskoznaczne. Natomiast widzę, że wielu ludzi wokół tak robi, a co najmniej te słowa ze sobą kojarzy. Często też despoci nazywają swoją postawę konsekwentną, twierdząc w dodatku, że to dla dobra dziecka. Paradoksalnie ci właśnie ludzie często są niekonsekwentni, bo rozumienie konsekwencji zawężają do następstw, czyli "kara musi być".

                        Więc nie mogę się z Tobą zgodzić, że nie da się konsekwencji różnie zrozumieć. Nie wyobrażam też sobie dziecka, dla którego konsekwencja miałaby być niszcząca - o ile nie masz na myśli despotyzmu, braku empatii itp w imię zasad. Ale według mnie to nie ma za wiele wspólnego z konsekwencją.

                        Dlatego pytam, jak Ty konsekwencję rozumiesz.
            • marsylvik Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 19:50
              Kompletnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Przynajmniej dosłownie, jak się trochę pogimnastykuję, to chyba łapię o co chodzi...

              Z jednej strony piszesz, że nigdy nie byłaś konsekwentna, a z drugiej, że chodzi o szanowanie dziecka i uczenie go szacunku do siebie a nie budowanie autorytetu. Przecież to się wzajemnie wyklucza, jakieś pomieszanie pojęć chyba nastąpiło.

              To oczywiste, że kurczowe trzymanie się granic nie jest zdrowe, bo zdrowe granice to granice elastyczne, biorące pod uwagę aktualną rzeczywistość. Mury zamiast granic to zaburzenie granic. I konsekwencję utrudniają, szacunek zaczyna działać w jedną stronę - to chyba niezbyt konsekwentne podejście?

              Byłaś niekonsekwentna? Mam rozumieć, że jednego dnia jakieś zachowanie dziecka Cię śmieszyło, innego byłaś nim zachwycona, a jeszcze innego za to samo surowo karałaś? Niekonsekwencja ma raczej mało wspólnego z szacunkiem, czy to do siebie, czy do dziecka. Niekonsekwentny rodzic to taki, który sam nie wie czego chce, albo co chwila chce czego innego. Naprawdę taka byłaś i tak świetnie dzieci wychowałaś? Dziwne, bo z takim rodzicem trudno mieć dobry kontakt. Trudno mieć do niego szacunek, on sam siebie zwykle nie szanuje tylko szacunku żąda od innych, ale nie rozumie tego i co najwyżej użala się, że inni go nie szanują (mając na myśli to, że nie czują respektu, strachu, nie pozwalają sobą wystarczająco rządzić).

              Tylko ktoś kto ma zdrowe granice, zna je, innymi słowy zna siebie, swoje potrzeby i ma do siebie szacunek, potrafi być konsekwentny. Potrafi nie naruszać cudzych granic, potrafi szanować innych. I potrafi tego samego nauczyć dziecko swoim przykładem oraz rozsądnie, zdrowo stawianymi granicami. Autorytet wtedy się buduje sam.

              Mam wrażenie, że się wkurzyłaś na poprzedni post, bo słowa typu autorytet i konsekwencja mają w Twoim słowniku inne znaczenie, niż to, w jakim zostały tu użyte. Stąd dopisanie sobie do powyższego "dyscypliny", prawda?
              • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 11:10
                >>To oczywiste, że kurczowe trzymanie się granic nie jest zdrowe, bo zdrowe granice to granice elastyczne, biorące pod uwagę aktualną rzeczywistość. Mury zamiast granic to zaburzenie granic.

                Marsylvik, najpierw piszesz o elastyczności i o murach, a potem nie rozumiesz mojej wypowiedzi? Toż mi właśnie o to chodziło. Byłam niekonsekwentna w tym znaczeniu, że jeśli czegoś zabraniałam, a dziecko to zrobiło, to najpierw starałam się zrozumieć, dlaczego, a nie karałam, bo tak, bo mam być za wszelką cenę konsekwentna. Jeśli powód niewykonania jakiegoś polecenia był istotny, nie wynikał ze złej woli, odpuszczałam dziecku. Rodzice realizujący plan bycia zawsze konsekwentynym nie wnikają w przyczyny, uważają, że zawsze mam być tak, jak oni sobie tego życzą i nie ma wyjątków.
                Ja może nie jestem autorytetem, ale pani Justyna Dąbrowska chyba jest, poniżej jej wypowiedź, która dobrze oddaje to, co uważam:
                "Pochwała niekonsekwencji.
                Tak, to nie jest żaden drukarski chochlik. To jest zupełnie serio.
                Chcę was namawiać do tego byście porzucili pomysł by w wychowaniu dziecka być zawsze konsekwentnym. Nie, nie bądźcie konsekwentni, bo to by oznaczało, że macie w głowie jakiś plan, który postanowiliście konsekwentnie realizować. Że jest jakiś wytyczony jasno cel i do niego droga. Nie, nie i jeszcze raz nie. W wychowaniu a właściwie w byciu z naszymi dziećmi, w ogóle nie o to chodzi. Nie ma planu, ani celów. To nie praca w handlu ani tresura niesfornego pieska. Idea "rodzicielskiej konsekwencji" jest zmorą, która najczęściej prowadzi nas na manowce. Nasze dzieci rosną, dynamicznie się zmieniają. To, co było dobrym pomysłem wczoraj, jutro może być pomysłem zupełnie chybionym. Dziś możemy się na coś nie godzić, a za pół roku, pozwolimy z radością. Boje się rodziców, którzy wymagają "z żelazną konsekwencją". Sztuką jest postępować nie wedle ustalonych raz na zawsze reguł, lecz wedle potrzeb drugiego, bliskiego nam człowieka".
                www.edziecko.pl/edziecko/1,79313,11102375,Pochwala_niekonsekwencji.html

                Zresztą mam wrażenie, że już o tym nie raz dyskutowałyśmy na tym forum, nie wiem, czego tu nie rozumieć.
                • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 11:29
                  > . Nasze dzieci rosną, dynamicznie się zmieniają. To, co było dobrym pomysłem wc
                  > zoraj, jutro może być pomysłem zupełnie chybionym. Dziś możemy się na coś nie g
                  > odzić, a za pół roku, pozwolimy z radością.

                  TEj pani chyba cos sie poklamkowalo w rozumieniu slowa konsekwencja. Gdyby byc konsekwentnym wedlug jej definicji, to dziecko powinno do 20 roku zycia nosic pieluchy. Nic dziwnego ze w ten sposob konsekwentnym byc nie nalezy. No poklamkowalo sie calkiem, bo konsekwencja to zupelnie cos innego.
                  • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 13:37
                    >>Gdyby byc konsekwentnym wedlug jej definicji, to dziecko powinno do 20 roku zycia nosic pieluchy

                    ?????
                    Naprawdę nie zrozumiałaś tej wypowiedzi czy celowo udajesz, że nie rozumiesz. Jaśniej już nie można było. To nie jest "ta pani", ale bardzo doświadczona terapeutka, matka, redaktorka naczelna Dziecka,wieloletnia ekspertka na forum o dzieciach, naprawdę mądra osoba.
                    • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 14:33
                      A jak mam to rozumiec zdanie . To, co było dobrym pomysłem wc
                      > zoraj, jutro może być pomysłem zupełnie chybionym. Dziś możemy się na coś nie g
                      > odzić, a za pół roku, pozwolimy z radością.

                      ?
                      Przeciez to logiczne, ze dzieci sie zmieniaja i tak jak dostosowujemy ubrania do wieku, tak dostosowujemy nasze z nimi relacje, wymagania, oczekiwania, zasady. Co to znaczy to co bylo dzis dobrym pomyslem, jutro moze byc pomyslem chybionym?

                      Nie wiem, jak mam rozumiec wypowiedz tej pani, bo zakladam, ze nie pisze o oczywsitych oczywistosciach. A jesli pisze o oczywistych oczywistosciach /banaly typu Nasze dzieci rosną, dynamicznie się zmieniają./ jak o prawdach objawionych nielicznym to znaczy ze chyba kieruje swoj przekaz do idiotow.

                      No wiec? O czym ta pani pisze, mowiac ze nasze dzieci sie zmieniaja?
                      • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 14:50
                        Chodzi właśnie o tę elastyczność. Uczysz dziecko, żeby nie kłamało, to ważne, ale w pewnym momencie dowiadujesz się, że kogoś okłamało. Będąc konsekwentną, karzesz dziecko za to, nie wnikając w jego pobudki, bo trzeba być konsekwentnym niezależnie od okoliczności. Wyznaczasz dziecku godziny powrotu i nie zauważasz, że jest starsze, że jego rówieśnicy mogą wracać znacznie później i to dla niego obciach. Ale Twoje ma być na wierzchu. Dziecku nie wolno nic zrobić, bo najpierw musi posprzątać zabawki, ale dziecko jest bardzo zmęczone, robi się marudne, nie chce posprzątać, Ty wiedząc, że jest wyjątkowo zmęczone i to wpływa na jego podejście, konsekwentnie go zmuszasz do posprzątania. Takie przykłady z życia.
                        Nie wierzę, że tego nie ogarniasz. Albo ogarniasz i nie rozumiesz, że do niektórych rodziców trzeba wystosować taki łopatologiczny apel, bo inaczej nie zrozumieją. Ja znam rodziców, dla których żelazna konsekwencja jest bardzo ważna, to im właśnie trzeba pokazać "pochwałę niekonsekwencji".
                        Chciałabym przeczytać, co Ty rozumiesz pod pojęciem konsekwencji w takim razie. Bo chyba faktycznie się nie rozumiemy.
                        • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 15:54
                          Uczysz dziecko, żeby nie kłamało, to ważne, a
                          > le w pewnym momencie dowiadujesz się, że kogoś okłamało. Będąc konsekwentną, ka
                          > rzesz dziecko za to, nie wnikając w jego pobudki, bo trzeba być konsekwentnym n
                          > iezależnie od okoliczności. Wyznaczasz dziecku godziny powrotu i nie zauważasz,
                          > że jest starsze, że jego rówieśnicy mogą wracać znacznie później i to dla nieg
                          > o obciach. Ale Twoje ma być na wierzchu. Dziecku nie wolno nic zrobić, bo najpi
                          > erw musi posprzątać zabawki, ale dziecko jest bardzo zmęczone, robi się marudne
                          > , nie chce posprzątać, Ty wiedząc, że jest wyjątkowo zmęczone i to wpływa na je
                          > go podejście, konsekwentnie go zmuszasz do posprzątania. Takie przykłady z życi
                          > a.


                          A, a wiec jednak oczywiste banaly.

                          > Chciałabym przeczytać, co Ty rozumiesz pod pojęciem konsekwencji w takim razie.


                          Jesli chodzi o mnie konsekwencje rozumiem jako dotrzymywanie slowa, rozsadek a takze dopuszczanie sytuacji, kiedy samo zycie uczy dziecka ponoszenia konsekwencji swoich zachowan. Niekonsekwencja kojarzy mi sie z dezorientacja- nie wiadomo o co rodzicowi chodzi. Rodzic prawdopodobnie sam tego nie wie.
                          • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 16:33
                            >A, a wiec jednak oczywiste banaly.

                            Twoje zadziwienie świadczyło, że jednak nie takie oczywiste.
                            Inaczej pojmujesz niekonsekwencję najwyraźniej. I to chyba też jest oczywiste, że ani mnie, ani Pani Dąbrowskiej nie chodziło o niekonsekwencję totalną, ale o tę elastyczność właśnie. Nie pojmuję, jak można tego nie pojmować:P Zła wola, chęc wykazania swoje wyższości? Nawet wobec eksperta? Hmmmm
                            • ola_dom Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 16:53
                              sebalda napisała:

                              > Inaczej pojmujesz niekonsekwencję najwyraźniej. I to chyba też jest oczywiste,
                              > że ani mnie, ani Pani Dąbrowskiej nie chodziło o niekonsekwencję totalną, ale o
                              > tę elastyczność właśnie.

                              Dobrze pamiętam, co na ten temat kiedyś napisała verdana. Ten przykład "niekonsekwencji" tak mnie uderzył, pewnie dlatego, że od zawsze w domu słyszałam, że "konsekwencja w wychowaniu jest najważniejsza!".

                              A verdana napisała tak:

                              No i ta konsekwencja - bez przesady. dzieci rozumieją, ze czasem dorosły jest niekonsekwentny w drobnych sprawach. Pamiętam jak dziś, ze poszliśmy na spacer, a rodzice powiedzieli,z ę nie kupią mi lodów. Kupili. Dwa razy. Czy uznałam ich za niekonsekwentnych? Nie, za miłych po prostu i racjonalnie zmieniających zdanie. Miałam 6 lat. Pamiętam do dziś. Dom to nie kolonia karna. Konsekwencje są ważne w uczeniu dziecka zasad bezpieczeństwa, moralności i tego, na czym zależy nam bezwzględnie. Poza tym sa mocno przereklamowane. Chcesz nauczyć dziecka konsekwencji - zastosują ją do siebie. Nie do dziecka.

                              I jeszcze więcej na temat "konsekwencji" i konsekwencji w tym wątku:

                              forum.gazeta.pl/forum/w,898,157791428,157791428,Bea_kar_i_nagrod.html#p157793289
                            • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 17:04
                              ani Pani Dąbrowskiej nie chodziło o niekonsekwencję totalną, ale o
                              > tę elastyczność właśnie. Nie pojmuję, jak można tego nie pojmować:P Zła wola,
                              > chęc wykazania swoje wyższości? Nawet wobec eksperta?

                              Ja po prostu nie czaje retoryki tej pani ekspert. U mnie w domu wiekszosc obowiazujacych zasad ustala sie na zasadzie kompromisu, chociaz to oczywiste, ze glos dziecka wazy mniej niz rodzicow. ALe jesli razem z synem ustalamy, ze w tym wieku wraca sie od kolegow o tej i tej porze, i on uznaje to za rozsadne, to gdy zlamie obowiazujaca zasade i poniesie konsekwencje, to nie ma placzu i rozrywania szat, tylko spokoj.
                              To, ze godziny wracania od kolegow zmieniaja sie wraz z dorastaniem dziecka w zwiazku z tym rodzice powinni to wziac pod uwage i nie wymagac od 18 latka by o 20 lezal w lozku
                              • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 18:03
                                Naprawdę nie znasz rodziców, dla których ta żelazna konsekwencją jest najważniejsza? Uważasz, że nie ma sensu pisania o tym, jak szkodliwa może być taka bezwzględna konsekwencja? Wszyscy rodzice są tak swiatli jak Ty? Otóż nie są, co widać na wielu forach dziecięcych, co może potwierdzić właśnie Ola na przykład.
                                • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 11:10
                                  sebalda napisała:

                                  > Naprawdę nie znasz rodziców, dla których ta żelazna konsekwencją jest najważni
                                  > ejsza? Uważasz, że nie ma sensu pisania o tym, jak szkodliwa może być taka bezw
                                  > zględna konsekwencja? Wszyscy rodzice są tak swiatli jak Ty? Otóż nie są, co wi
                                  > dać na wielu forach dziecięcych, co może potwierdzić właśnie Ola na przykład.

                                  OLa ma raczej chyba inny problem, problem matki uwieszonej. To nieco inna rzecz.
                                  Nie jestem swiatla, jestem normalna. Jak kazdy popelniam bledy. Idealnych rodzicow nie ma. Nie wiem, moze wybralas nieszczesliwie takie dziwne cytaty, bo nie znam calej tworczosci tej pani; ale to co Ty przytoczylas jest tak banalne ze az rece opadaja.
                                  Nie, nie znam takich rodzicow, ktorzy by nie zauwazyli, ze inaczej traktuje sie pieciolatka, a inaczej 18 latka. To bynajmniej nie znaczy, ze wszyscy rodzice jakich znam ustalaja dokladnie te same zasady jak od sztancy. Koledzy mojego syna (12 lat) graja do poznych godzin, nawet w roku szkolnym, kiedy rano trzeba wstawac do szkoly. NIe ma mowy, zebym ja sie na to samo zgodzila "bo koledzy moga".
                              • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 19:01
                                >razem z synem ustalamy

                                Rozmawiacie, ale to Ty masz ostateczny głos? Prawda? To Ty ustalasz.

                                > on uznaje to za rozsadne

                                Mój syn (16l.) powiedział mi niedawno: "kiedyś nie byłem dostatecznie asertywny" (czyli zgadzał się na to, z czym się nie zgadzał i na co nie miał ochoty - bo byliśmy jego rodzicami).

                                > poniesie konsekwencje

                                czyli zostanie ukarany? (jeśli już rozpatrujemy znaczenie słowa "konsekwencja")

                                Ja odczytałam cytat pani Justyny inaczej niż Ty.

                                Wychowując dziecko mamy jakiś plan w głowie, który staramy się konsekwentnie realizować. Chcemy go odpieluchować, nauczyć samodzielnie jeść, chcemy aby się dobrze uczył itd. itp. Konsekwentnie realizujemy nasz plan wychowawczy. Ale czasem trzeba zatrzymać się, wsłuchać się w nasze dziecko i zdobyć się na elastyczność.
                                Nie nasz plan, nie nasze reguły, ale potrzeby dziecka. I wbrew pozorom jest to trudne i nieoczywiste. Dlatego też nie sądzę, aby pani Justyna miała większość rodziców za kretynów.
                                • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 19:27
                                  jola_ep napisała:

                                  > >razem z synem ustalamy
                                  >
                                  > Rozmawiacie, ale to Ty masz ostateczny głos? Prawda? To Ty ustalasz.

                                  Nie. Biore glos syna zawsze pod uwage, i kiedy tylko sie da, ide mu na reke. Ale kiedy uznaje, ze jego prosby, oczekiwania nie sa rozsadne, przewaza nasza rodzicow decyzja. To oczywiste. Jak sobie to inaczej wyobrazasz? Ze niedoswiadczone dziecko mialoby samo o sobie decydowac i miec rowny glos? Czyli jesli on chce siedziec na kompie do rana, a ja chce by sie kladl o 10, to droga kompromisu ustalamy, ze idzie spac o 2, mimo ze o 7 trzeba do szkoly wstwac? Przekomiczne idee, naprawde.
                                  • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 19:44
                                    Dyskutujesz trochę sama ze sobą :))

                                    (napisałam, że nie "ustalacie" tylko "Ty ustalasz", a Ty to teraz potwierdziłaś - uściślałam Twoją wypowiedź)

                                    Dla mojej córki 22.00 to było nieco za wcześnie, w wieku 12 lat kładła się, kiedy chciała, tylko Internet odłączaliśmy w domu około 23.00 (jak szliśmy spać, to wyłączaliśmy router).
                                    A co do komiczności... byłabym skłonna pozwolić młodemu na grę do rana, aby potem z dziką satysfakcją ściągnąć go rano z wyra (jego senność i rozwalony dzień byłoby wtedy konsekwencją jego pasji gracza). Ale mój młody zrobił sobie taki eksperyment raz czy dwa w nocy jak na drugi dzień miał wolne, spryciarz ;) Ale (w przeciwieństwie do córki) on od zawsze chodzi spać o rozsądnych porach, więc nie czuję potrzeby regulowania mu tego.

                                    Widzisz więc, ta elastyczność w wychowaniu polega m.in. na tym, że to co dla Ciebie jest przekomiczne, dla mnie może być całkiem niezłym wyjściem w pewnych sytuacjach.
                                    • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 22:00
                                      A co do komiczności... byłabym skłonna pozwolić młodemu na grę do rana, aby pot
                                      > em z dziką satysfakcją ściągnąć go rano z wyra (jego senność i rozwalony dzień
                                      > byłoby wtedy konsekwencją jego pasji gracza).
                                      > Widzisz więc, ta elastyczność w wychowaniu polega m.in. na tym, że to co dla Ci
                                      > ebie jest przekomiczne, dla mnie może być całkiem niezłym wyjściem w pewnych sy
                                      > tuacjach.

                                      Przeciez to byl tylko pierwszy lepszy przyklad sytuacji nienegocjowalnych. U mnie do takich nalezy miedzy innymi wypoczynek nocny, u kogos innego moze to byc chodzenie do kosciolka. To nie jest kwestia elastycznosci tylko roznic miedzy ludzmi.
          • sayyida Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 13:08
            Bez przesady. Nastolatkom czasami odbija, i nie, nie zawsze odpowiedzialność za to ponoszą rodzice. PMS bywa w niektórych państwach okolicznością łagodzącą przy rozpatrywaniu przestępstw, nastoletnia burza hormonalna też może się objawiać nie tylko łagodną huśtawką nastrojów, w której biegnie się do mamusi, żeby utuliła.
            To oczywiste i najzupełniej normalne, że matka, zwłaszcza jeśli do tej pory była całym światem, z hukiem spada z piedestału, absolutnie na niczym się nie zna i w ogóle niczego nie rozumie. Jedyne co można, to korzystać na maksa z tych chwil, kiedy bliskość jednak istnieje, i znosić te momenty, kiedy rogi są skierowane w naszą stronę, usiłując pilnować chociaż granicy życia i zdrowia, kiedy wszystkie inne są notorycznie naruszane.
            Ile to może trwać? 3 lata? Będzie ciężko, bardzo ciężko, czasem potrzebne jest profesjonalne wsparcie, ale to taki wiek, po prostu.
          • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 04.07.16, 18:37
            azja001 napisała:

            > A jaki typ rodzicielstwa prezentowała mama dziecka zanim nastapił ten skok w za
            > chowaniu? Matka była autorytetem dla córki i potrafiła byc stanowacza gdy sytua
            > cja tego wymagała czy raczej była typem uległym i chcącym uciszyć każdy płacz c
            > zy zachciankę za wszelka cenę, czasem bezrefleksyjnie.
            no własnie raczej była wielkim autorytetem i teraz chyba włąsnie następuje taka drastyczna negacja.
            • ola_dom Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 10:22
              malinadzika napisał(a):

              > no własnie raczej była wielkim autorytetem i teraz chyba włąsnie DLATEGO* następuje taka drastyczna negacja.

              *Pozwoliłam sobie skorygować Twoją wypowiedź.

              I myślę sobie jedno - dla nich obydwu lepiej, że dzieje się to teraz, kiedy wnuczka ma dopiero 13 lat, kiedy wydaje się być we właściwym wieku do buntowania się przeciw wielkim autorytetom z dzieciństwa. Bo czasem dzieje się dużo później - i jest o wiele trudniejsze dla obu stron.
              • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 14:25
                ola_dom napisała:

                > I myślę sobie jedno - dla nich obydwu lepiej, że dzieje się to teraz, kiedy wnu
                > czka ma dopiero 13 lat, kiedy wydaje się być we właściwym wieku do buntowania s
                > ię przeciw wielkim autorytetom z dzieciństwa. Bo czasem dzieje się dużo później
                > - i jest o wiele trudniejsze dla obu stron.

                no nie wiem, widze że córka jest negowana zbyt ostentacyjnie. Bunt jak najbardziej, sama mam dwie córki. i to dobrze pamiętam ale chyba nie było takiej ostentacyjnej krytyki.
                • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 14:44
                  no nie wiem, widze że córka jest negowana zbyt ostentacyjnie. Bunt jak najbardz
                  > iej, sama mam dwie córki. i to dobrze pamiętam ale chyba nie było takiej ostent
                  > acyjnej krytyki.

                  nie ma dwoch takich samych osob, kazdy jest inny. Ale jesli rzeczywiscie zachowanie nastolatki zmienilo sie diamtralnie i macie wrazenie ze ktos dziecko podmienil to przyjrzalabym sie towarzystwu dziewczyny. Moze ktos zaczal na nia wywierac b. negatywny wplyw.
              • panizalewska Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 05.07.16, 21:30
                Ola, w punkt ;) Moja macierz też była takim autorytetem, och i ach, ale jakoś się okazało, że po prostu była AUTORYTARNA. I tyle. Każde, zupełnie naturalne próby buntu - fochy na pół miasta, dewaluowanie wszystkiego, co "moje". Wiecznie nie dorastałam do idealnej mamusi. Pechunio :P
        • morekac Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 00:21
          >Ktoś cos takiego obserwował u swoich dorastajacych dziewcząt? Ja miałam 2 córki

          Starsza patrzył się z politowaniem, zaś młodsza wywraca oczkami z miną typu "Boru, z kim ja mieszkam i za jakie grzechy" ;-)
          To taki wiek, że rodzice nie mają racji z definicji, nawet jeśli mają.
            • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 19:28
              Wnuczka rzeczywiście może mieć trudniejszy charakter, co oznacza, że jest ją trudniej wychowywać.

              Dlaczego chce dogryźć? Odcina się? (przy matce jest znowu małym dzieckiem, a chce już dorastać; czuje silną wieź, którą chce zerwać). Walczy o większe przywileje?
              Oczywiście, że charakter nastolatka i jego otoczenie ma znaczenie, dlatego trudno o proste rady.

              Ja darłam koty z moją córką w tym wieku, ale nauczyłam się też jak oznajmić to, co muszę i odejść dając jej czas na wyciszenie (i sobie) - a było to jedna z najtrudniejszych rzeczy. Nauczyłam się wybrać miejsce na rozmowy (kiedy łatwiej jest nam zachować spokój?). Jak zignorować to co mówi (potrafiła przekonywująco i dobitnie nie zgadzać się ze mną, ale potem zrobić to, o co ją prosiłam). Pamiętam jak raniła mnie słowami (krótki komunikat: 'zraniłaś mnie", "nie podobało mi się to" i ... koniec rozmowy co było najtrudniejsze; pamiętam jak zaczynało mnie wściekać jej "nie pomyślałam" w odpowiedzi i zaskoczyło to, że w końcu, po długim czasie, "załapała" i poprawiła swój styl wypowiedzi).

              Dorastanie jest trudne dla obu stron.
              • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 06.07.16, 23:30
                jola_ep napisała:

                > Dlaczego chce dogryźć?
                no własnie ja zadaję pytanie na tym forum. Nie wiem dlaczego i skąd ta krytyka i negacja. Bardzo mi sie nie podoba. To nie jest kwestia kłótni żadnych tylko krytyka matki ostentacyjna jakaś.

                > Pam
                > iętam jak raniła mnie słowami (krótki komunikat: 'zraniłaś mnie", "nie podobało
                > mi się to" i ... koniec rozmowy co było najtrudniejsze; pamiętam jak zaczynało
                > mnie wściekać jej "nie pomyślałam" w odpowiedzi i zaskoczyło to, że w końcu, p
                > o długim czasie, "załapała" i poprawiła swój styl wypowiedzi).

                mam wrażenie że u wnuczki to nie działa, jakby chciała własnie ranic matke.
                • sayyida Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 10:35
                  No przecież o to chodzi, żeby skrytykować i zanegować autorytety. ZWŁASZCZA najbliższe, najważniejsze. Bez tego nie zbuduje się własnej tożsamości.
                  Chyba że zmiana była bardzo nagła, to wtedy może rzeczywiście towarzystwo, albo córka dowiedziała się o matce czegoś takiego, co spowodowało całkowitą utratę szacunku, przy czym w przypadku nastolatków to może być cokolwiek, aktywność na ematce, na przykład ;)
                  Ale generalnie na to nie ma rady, określa się tylko własne granice ("nie będę rozmawiać takim tonem", "czuję się urażona i nie mam teraz ochoty z tobą rozmawiać", "nie życzę sobie takiego języka w mojej obecności") i przetrzymuje do czasu znormalnienia latorośli.
                • morekac Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 11:14
                  Z jednej strony oczekujecie może, że będzie miłą, grzeczną i dobrą dziewczynką, stąd wasze przerażenie.
                  A z drugiej strony: jeśli to tylko fukanie na mamę, a dziecko nie pije, nie pali, zachowanie w szkole i stopnie nie pogorszyły się drastycznie, dziewczyna nie znika z domu nie wiadomo z kim i nie wiadomo gdzie - słowem: cały problem z dojrzewaniem polega głównie na darciu kotów z mamusią , a reszta jest do przyjęcia - to chyba nie ma nawet specjalnych powodów do martwienua się.
                    • morekac Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 12:59
                      Jeśli jest to tylko ten problem, to nie ma co drzeć włosów z głowy.
                      Dziewczątka w tym wieku bywają zgryźliwe i niestabilne emocjonalnie - i mamusie także. A najgorzej, jeśli obie mają PMS w tych samych dniach - awantura pewna. ;-)
                      • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:00
                        morekac napisała:

                        > Jeśli jest to tylko ten problem, to nie ma co drzeć włosów z głowy.
                        > Dziewczątka w tym wieku bywają zgryźliwe i niestabilne emocjonalnie - i mamusie
                        > także.

                        moja córka nie jest, to spokojna zrównoważona osoba z natury. Wnuczka zawsze była impulsywna i niepokorna ale się nieźle dogadywały.
                        • morekac Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 20:14
                          To, że ktoś jest spokojny, nie oznacza, że dobrze się komunikuje z dorastającymi dziećmi. Być może zupełnie niepotrzebnie też twoja córka fochy swojej córki traktuje aż tak personalnie. Mamusia dla 13latki to czasem oprawca, kat i zła macocha, znęcająca się nad uciśnioną i niewinną dziewczynką - bo zażyczyła sobie zmiany zmywarki, a latorośl właśnie postanowiła zbawić świat w jakiejś RPG. I te marzenia o wyprowadzce w dniu 18 urodzin . ;-)
                          Jeśli nie dzieje się nic strasznego (typu używki, dramatyczne zmiany zachowań, pogorszenie w nauce itp), to może po prostu przetrwać ten burzliwy czas dorastania ustępując w sprawach mniej istotnych, negocjować te ważniejsze i upierać się tylko przy naprawdę nielicznych?
                          • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:18
                            morekac napisała:

                            > Jeśli nie dzieje się nic strasznego (typu używki, dramatyczne zmiany zachowań,
                            > pogorszenie w nauce itp), to może po prostu przetrwać ten burzliwy czas dorast
                            > ania ustępując w sprawach mniej istotnych

                            oczywiście, że trzeba to przetrwać tylko jak? olewać tę ciągłą krytykę i wrogość. Jestem pewna że takie zachowanie każdej innej osoby byłoby ostro skrytykowane a w przypadku nastolatki pobłażać? jak reagować? nic nie robić?
                            • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:59
                              oczywiście, że trzeba to przetrwać tylko jak? olewać tę ciągłą krytykę i wrogoś
                              > ć. Jestem pewna że takie zachowanie każdej innej osoby byłoby ostro skrytykowan
                              > e a w przypadku nastolatki pobłażać? jak reagować? nic nie robić?

                              Mysle, ze konieczna tu bedzie wnikliwosc co do przyczyn takiego zachowania. Jesli wykluczycie potencjalne zagrozenia (typu towarzystwo, narkotyki itp) i uznacie ze to tylko fochy nastolatki, to nie ma chyba potrzeby robic nic. Dawac do zrozumienia ze takie zachowanie nie jest okej, ale jednoczesnie nie odrzucac jej jako osoby.
                              Moj syn 12 latek zwykle kiedy sobie jakos nagrabi, to przychodzi potem do mnie i dopytuje "mamo kochasz mnie?" . Mysle, ze nastolatki (ogolnie dzieci) bardzo pragna akceptacji nawet, a wlasciwie zwlaszcza wowczas, kiedy ich zachowanie nie jest w porzadku. Bo latwo jest kochac kogos kto jest "grzeczny". Kogos ktos ie zachowuje zle czy skandalicznie, juz nie jest latwo kochac. Moze wiec chodzi o testowanie pokladow milosci. Zobacze czy jak zrobie/powiem to i to czy matka nadal bedzie mnie kochac.

                              To jedna z mozliwosci.
                                • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 13:25
                                  malinadzika napisał(a):

                                  > ada1214 napisała:
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > > Moj syn 12 latek zwykle kiedy sobie jakos nagrabi, to przychodzi potem do
                                  > mnie
                                  > > i dopytuje "mamo kochasz mnie?"
                                  >
                                  > u wnuczki właśnie tego brak, brak refleksji.

                                  A matka (Twoja corka) mowi jej kiedykolwiek, ze ja kocha? Do przemyslenia, nie musisz odpowiadac.
                                    • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 20:05
                                      > > A matka (Twoja corka) mowi jej kiedykolwiek, ze ja kocha? Do przemyslenia
                                      > , nie
                                      > > musisz odpowiadac.
                                      >
                                      > no ostatnio nie ma na to szans bo jest wciąż ganiona i ofukiwana

                                      Kto jest ganiony i ofukiwany? Bo tu chyba doszlo do zamiany rol. Matka jest ganiona i ofukiwana? I dlatego nie moze wydusic z siebie dobrego slowa?
                                      Matka jest, a przynajmniej ma byc "in charge". A tu widze nastolatka przejela stery. Cos mi sie zdaje ze tutaj lezy problem.
                                    • pade Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 07:48
                                      Mam 13-latkę, z charakterkiem:)
                                      Mogłabym się ustawić w pozycji ofiary, ganionej i ofukiwanej przez małolatę, ale byłoby mi w tej pozycji niewygodnie.
                                      Kiedy młoda jest wkurzona, albo ma focha staram się nie dopytywać o co chodzi, żeby nie podgrzewać sytuacji. Gdy próbuje wyżywać się na mnie, spokojnie pytam, w czym jest problem. Znoszę fukanie do momentu, kiedy nie przekracza ono moich granic. Gdy córa przegina, stanowczo mówię, że sobie nie życzę, ma iść do siebie i pogadamy jak się uspokoi. I tak za każdym razem.
                                      To działa. Tylko trzeba własne nerwy trzymać na wodzy, wiedzieć kiedy wyjść z "pola bitwy" i absolutnie nie brać do siebie tekstów pt. "nienawidzę was, jesteście głupi, itd".
                                      Ja kiedyś dostałam takiego smsa jw. 5 minut później sms brzmiał: kocham cię mamusiu, przepraszam.
                                      Pewnie, że nie jest łatwo słuchać takich rzeczy, ale branie tego do siebie i załamywanie się po każdym tekście małolaty spowoduje, że matka nie będzie opoką tylko istotą niestabilną emocjonalnie tak samo jak nastolatka.
                                      Czyli:
                                      -stanowczo wyznaczać granice mówiąc np. : nie życzę sobie, żebyś mówiła do mnie tym tonem/krzyczała etc., nie życzę sobie, żebyś na mnie odreagowywała złość, jeśli ktoś cię zdenerwował możemy o tym pogadać, ale ja nie jestem poduszką do bicia, itd. (córka wie, czego sobie nie życzy, prawda?)
                                      -nie wchodzić w "głupie dyskusje" czyli jedna mówi czarne, druga białe i robi się z tego afera
                                      -wychodzić z pokoju, czy z terenu wojennego gdy córka czuje, że emocje ją rozsadzają
                                      -nie brać do siebie (j.w)
                                      • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 22:51
                                        pade napisała:

                                        > Kiedy młoda jest wkurzona, albo ma focha staram się nie dopytywać o co chodzi,
                                        > żeby nie podgrzewać sytuacji. Gdy próbuje wyżywać się na mnie, spokojnie pytam,
                                        > w czym jest problem. Znoszę fukanie do momentu, kiedy nie przekracza ono moich
                                        > granic. Gdy córa przegina, stanowczo mówię, że sobie nie życzę, ma iść do sie
                                        > bie i pogadamy jak się uspokoi. I tak za każdym razem.

                                        i idzie grzecznie do pokoju?
                                        • pade Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 23:06
                                          A w życiu:) Próbuje kontynuować dyskusję i wtedy ja wychodzę. Często mówię, że muszę wyjść np. na balkon i się uspokoić, pogadamy jak ochłoniemy.
                                          I gadamy.
                                          Ja dużo mówię o tym jak się czuję, kiedy ona na mnie fuka, albo lekceważy i zawsze pytam, jak ona by się czuła, gdybym ja ją tak potraktowała. Raz, czy dwa zrobiłam demonstrację i zachowywałam się dokładnie tak samo jak ona. Zawstydziła się bardzo.
                                          • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 23:10
                                            pade napisała:

                                            > Ja dużo mówię o tym jak się czuję, kiedy ona na mnie fuka, albo lekceważy i zaw
                                            > sze pytam, jak ona by się czuła, gdybym ja ją tak potraktowała. Raz, czy dwa zr
                                            > obiłam demonstrację i zachowywałam się dokładnie tak samo jak ona. Zawstydziła
                                            > się bardzo.
                                            czyli u was jest ok, przychodzi refleksja a u wnuczki nie.
                                            • pade Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 09.07.16, 23:15
                                              Może wnuczka czuje złość na matkę?
                                              Pytała ją córka o to?
                                              Ja uważam, że fochy, "awanturki" są w normie, ale wrogość już nie bardzo. Wnuczka jest z tej pierwszej czy drugiej opcji?
                                              Przepraszam, jeśli już pisałaś, nie czytałam całego wątku, jedynie połowę:)
                                                • pade Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 10.07.16, 10:03
                                                  Trudno tak doradzać, bo to jak głuchy telefon, szkoda, że córka tu nie napisała.
                                                  Poleć córce książki Juula. Może coś jej się rozjaśni w głowie. Np. Nie z miłości, Nastolatki.kiedy kończy się wychowanie, Twoje kompetentne dziecko i Zamiast wychowania.
                                                  • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 10.07.16, 15:06
                                                    pade napisała:

                                                    > Trudno tak doradzać, bo to jak głuchy telefon, szkoda, że córka tu nie napisał
                                                    > a.
                                                    > Poleć córce książki Juula. Może coś jej się rozjaśni w głowie. Np. Nie z miłośc
                                                    > i, Nastolatki.kiedy kończy się wychowanie, Twoje kompetentne dziecko i Zamiast
                                                    > wychowania.

                                                    a dziekuję, sama też siegnę.
                            • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 13:44
                              Krótko powiedzieć dlaczego takie słowa czy zachowania są niewłaściwe i nie drążyć dalej tematu. Nie dawać się wciągać w dyskusję (jeśli trzeba można np. wyjść) - to jest trudne, ale warto się nauczyć. Nie oczekiwać specjalnej skruchy ani tym bardziej "miałaś rację, poprawię się".
                              • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 18:25
                                jola_ep napisała:

                                > Krótko powiedzieć dlaczego takie słowa czy zachowania są niewłaściwe i nie drąż
                                > yć dalej tematu.

                                tez tak radzę, ale córka twierdzi, że wnuczka niegrzecznie takie słowa komentuje i jest to trudno przemilczeć. Pare razy słyszałam niestety
                                • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 19:10
                                  Dlatego pisałam, że najtrudniej jest nie ciągnąć takiej dyskusji. Czasem trzeba po prostu wyjść.

                                  Co zyskamy, jeśli "nie przemilczymy"? Zakładam, że pierwsza informacja wskazująca, że tym tonem nie rozmawiamy, nie akceptujemy takich zachowań, słowa nas ranią (krótko i jak trzeba z argumentacją), już była.
                                  Co nam da dalsze nakręcanie się? Powiemy coś, czego nasze dziecko nie wie? Przekonamy je słowami, aż przyzna nam rację? Przeprosi i zrozumie? Nawet jeśli przyznaje nam rację, czuje, że przesadziło, jest mu głupio to i tak tego nie powie. W rezultacie zamiast dać mu czas na ochłonięcie i zastanowienie (które nie musi nastąpić, ale może) nakręcamy konflikt i zostawiamy dziecko z poczuciem, że ma wredną, czepiającą się matkę, która nic nie rozumie.
                                  • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 19:30
                                    jola_ep napisała:

                                    > Co zyskamy, jeśli "nie przemilczymy"? Zakładam, że pierwsza informacja wskazują
                                    > ca, że tym tonem nie rozmawiamy, nie akceptujemy takich zachowań, słowa nas ran
                                    > ią (krótko i jak trzeba z argumentacją), już była.

                                    czyli na niegrzeczny lub kpiący komentarz po naszej reakcji nie reagować w ogóle?|
                                    • sayyida Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 20:25
                                      Tak właśnie. Nie reagować i przerwać kontakt. "Tak nie będę z tobą rozmawiac", i konsekwentnie nie rozmawiać, dopóki ton nie zmieni się na neutralny.

                                      Prawda, do której bardzo długo dochodzilam: moje dziecko nie musi mnie lubić. Kocha mnie z urzędu, uwarunkowane biologicznie, a lubić nie musi. I ja nie muszę czuć się lubiana przez przechodzącego męki dojrzewania nastolatka. To bardzo ułatwia egzekwowanie różnych rzeczy od maluchów i znoszenie fochow w każdym wieku.
                • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 11:34
                  Ale niekoniecznie słowa, które odbieramy jako bardzo raniące są takie w zamysłach nastolatka. Może "udało się" bardziej, niż wnuczka chciała?
                  Zaczyna atakować znienacka, czy raczej w odpowiedzi na jakieś słowa matki (lub działania)?
                    • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 11:56
                      a jeszcze dopytam, bo nie doczytalam, a nie chce mi sie wracac: a jak sie wnuczka odnosi do ojca? (jesli jest?). Bo jesli jej zachowanie jest zwyklym buntem nastolatka, to obydwu rodzicom powinno sie dostac mniej wiecej rownomiernie (chyba).
                      • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 12:06
                        ada1214 napisała:

                        > a jeszcze dopytam, bo nie doczytalam, a nie chce mi sie wracac: a jak sie wnucz
                        > ka odnosi do ojca? (jesli jest?). Bo jesli jej zachowanie jest zwyklym buntem n
                        > astolatka, to obydwu rodzicom powinno sie dostac mniej wiecej rownomiernie (chy
                        > ba).

                        do ojca się nie odnosi tak jak do matki.
                        • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 12:16
                          > do ojca się nie odnosi tak jak do matki.

                          Wiesz co, to jest w takim razie zastanawiajace. Dodajac do tego fakt, ze - wedlug tego co piszesz- zachowanie wnuczki wyglada na celowe i wyrachowane ranienie, a nie spontaniczne "nie lubie doroslych" powstaje pytanie, czy nie zdarzylo sie cos miedzy nimi.

                          Jesli do tej pory Twoja corka reaguje krzykiem i placzem, to moze warto zmienic strategie, zobaczyc czy to cos da. Jest pewna szansa, ze wnuczka testuje matke. Spokoj zawsze ma wieksza wartosc niz krzyk i lzy.
                          • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 12:48
                            Dziewczynka odreagowuje na tej osobie, na której wie, że może sobie na to pozwolić. Ojciec, jak znam życie, by sobie na takie zachowania nie pozwolił.
                            Znam wiele osób, które mają taki mechanizm działania: na szefa się nie wydrze, na kolegę albo ojca też nie, ale na żonę/dziecko, które wszystko wybaczy, może, więc sobie folguje. Dorośli ludzie tak robią, więc co się dziwić dziecku, w którym dodatkowo buzują hormony, które idzie do nowej szkoły, z którego może ktoś się w szkole śmieje? To najprostszy sposób na odreagowanie. Jeśli się dziecku wcześniej nie mówiło, jak to jest złe i jak się w przyszłości może na nim zemścić, z dużym prawodopodobieństwem tak będzie robiło.
                            Szczere rozmowy, przykłady, bo na pewno nie krzyki i płacze. Matka z reguły płacze i krzyczy: zobacz, do czego mnie doprowadziłaś! Jesteś bez serca, przez Ciebie się wykończę! Nie tak cię wychowałam! Czemu mi to robisz?!?! To tylko podjudza do jeszcze większej agresji. Trzeba to ucinać (dziewczyny już o tym pisały), a potem próbować rozmawiać, gdy minie burza.
                            Jestem ciekawa, czy one umieją się przepraszać? My z córką też miewałyśmy kłótnie (nie awantury), czasami w dużych emocjach można przegiąć, ale potem zawsze ta, która miała więcej na sumieniu, która poszła o krok za daleko, przychodziła przeprosić. Po równo: ona i ja. To jest naprawdę ważne.
                            Jak ojciec dziewczynki reaguje na takiej jej zachowania wobec matki?
                            • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 13:59
                              sebalda napisała:

                              > Dziewczynka odreagowuje na tej osobie, na której wie, że może sobie na to pozwo
                              > lić. Ojciec, jak znam życie, by sobie na takie zachowania nie pozwolił.

                              zła diagnoza, córka jest ta bardziej wymagająca stroną a tata raczej wyluzowany totalnie.

                              > Szczere rozmowy, przykłady, bo na pewno nie krzyki i płacze. Matka z reguły pła
                              > cze i krzyczy: zobacz, do czego mnie doprowadziłaś!

                              ale przeciez pisałam, że te krzyki i płacz zdarzył się a nie zdarza notorycznie, co przy fakcie, że córka jest osoba spokojną i opanowaną tym bardziej mnie niepokoi, że jest źle.
                              • ola_dom Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:20
                                malinadzika napisał(a):

                                > zła diagnoza, córka jest ta bardziej wymagająca stroną

                                Tak się zastanawiałam nad tym, trochę na podstawie własnych doświadczeń - a czy nie było tak, że mama do niedawna uchodziła w oczach córki za nieomylny autorytet i wyrocznię? Tak trochę z nadania, a nie z własnych obserwacji i doświadczeń dziecka?
                                Chodzi mi o taki "scenariusz" - dziecko uważa - i to poczucie jest podtrzymywane i pielęgnowane - że rodzic jest "bogiem" - wszystko wie i wszystko umie. Rodzicowi wcale nie zależy, żeby dziecko wyprowadzać z błędu.
                                Aż tu nagle... okazuje się, że wcale tak nie jest - i dziecko nie umie sobie inaczej poradzić ze złością, rozczarowaniem i zawodem niż atakując i totalnie we wszystkim kwestionując osobę, przez którą poczuło się "oszukane".
                                • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:19
                                  ola_dom napisała:

                                  > Tak się zastanawiałam nad tym, trochę na podstawie własnych doświadczeń - a czy
                                  > nie było tak, że mama do niedawna uchodziła w oczach córki za nieomylny autory
                                  > tet i wyrocznię?

                                  tak było, wnuczka bardzo się zawsze liczyła z matką i miały dobry kontakt.
                                  • ola_dom Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:41
                                    malinadzika napisał(a):

                                    > tak było, wnuczka bardzo się zawsze liczyła z matką i miały dobry kontakt.

                                    To jasne, bo napisałaś o tym już wcześniej - jednak istotne wydaje mi się, czy to "liczenie się z matką" wynikało z autentycznego autorytetu matki, czy jednak został on niejako wdrukowany dziecku, bo dziecko małe i ma się słuchać i wierzyć bez dyskusji. Że mama jest nieomylna i doskonała.
                                    Bo widzisz - u mnie tak było z tatą. Bo "tata wie wszystko". I ja w to autentycznie wierzyłam... aż się boleśnie przekonałam, że wcale tak nie jest. Kawał świata mi się zawaliło. Oczywiście byłam wtedy sporo młodsza od Twojej wnuczki.

                                    Natomiast co do "dobrego kontaktu z mamą" - ja też miałam świetny... Dopóki żyłam tak, jak ona chce i nie przyszło mi do głowy mieć innego zdania niż ona.
                                    Druga kwestia - czy ten kontakt faktycznie był dobry i czy wnuczka tak samo go oceniała. Oczywiście nie ma teraz sensu jej o to pytać, bo w stanie buntu zakwestionuje wszystko w czambuł. Jednak niejednokrotnie jest tak, że to, co z zewnątrz wygląda świetnie, wcale nie jest takie od środka. Ciekawa jestem, ilu znajomych mojej mamy postawiłoby oczy w słup, gdyby dowiedzieli się, jak naprawdę wyglądają nasze relacje. A jak by już ochłonęli, to z pewnością uznaliby, że "to ja tak się strasznie zmieniłam".
                                    Więc jeśli "dobry kontakt" opierał się na tym, że był dobry, dopóki córka robiła, myślała i postępowała tak, jak się mamie podoba - to taki "dobry kontakt" kiedyś musi się skończyć. I powtórzę - im wcześniej, tym lepiej - bo łatwiej dla obu stron.

                                    A co do ewentualnej rozmowy z wnuczką - zgadzam się z tym, co napisała Ada - rozmowa na zasadzie "wnusiu, mam wrażenie, że coś Cię gnębi, trochę mnie to martwi" - przy czym zdecydowanie należy liczyć się z tym, że wnuczka burknie, że nic jej nie jest, przewróci oczami i westchnie, że sobie wymyślasz. ALE MIMO TO - będzie miała poczucie i świadomość, że Wam na niej zależy. Nawet jeśli to w tym momencie demonstracyjnie odrzuca. A to ważniejsze niż cokolwiek.
                                    • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:47
                                      - jednak istotne wydaje mi się, czy
                                      > to "liczenie się z matką" wynikało z autentycznego autorytetu matki, czy jednak
                                      > został on niejako wdrukowany dziecku, bo dziecko małe i ma się słuchać i wierz
                                      > yć bez dyskusji. Że mama jest nieomylna i doskonała.


                                      Ola, to jest normalna kolej rzeczy, a nie zaden ewenement. Ksiazki psychologiczne o tym szeroko pisza. Najpierw dla dziecka rodzice sa alfa i omega, wyrocznia i wzorem; potem nastepuje olsnienie ze jednak nie i nalezy sie od nich odseparowac. NIc nadzwyczajnego. To nie jest zadne "wdrukowanie" tylko etap rozwojowy.
                                      • ola_dom Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:59
                                        ada1214 napisała:

                                        > Najpierw dla dziecka rodzice sa alfa i omega, wyrocznia i wzorem; potem nastepuje
                                        > olsnienie ze jednak nie i nalezy sie od nich odseparowac. NIc nadzwyczajnego. To nie jest
                                        > zadne "wdrukowanie" tylko etap rozwojowy.

                                        Źle to ujęłam.
                                        Ale chodzi mi o sytuację, kiedy bycie dla dziecka alfą i omegą jest bardzo skwapliwie podtrzymywane przez rodziców. Jak u mnie było.
                                        Bo dziecko z reguły przeważnie wcześniej niż w wieku nastu lat orientuje się, że rodzic jednak bogiem nie jest.
                                        A jeśli rodzic do tej pory chętnie za tego boga uchodził (zawsze miał rację, wszystko wiedział, przenigdy nie przepraszał - bo "nie miał za co", itp.) - to odkrycie, że nim nie jest, bywa trudne. I może się kończyć buntem, czasem drastycznym. Który jest normalny. Nienormalne jest, kiedy nie występuje.
                                    • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 12:42
                                      ola_dom napisała:


                                      > To jasne, bo napisałaś o tym już wcześniej - jednak istotne wydaje mi się, czy
                                      > to "liczenie się z matką" wynikało z autentycznego autorytetu matki, czy jednak
                                      > został on niejako wdrukowany dziecku, bo dziecko małe i ma się słuchać i wierz
                                      > yć bez dyskusji. Że mama jest nieomylna i doskonała.

                                      jak na moje oko, to córka poprostu miała zawsze autorytet i zaufanie u swojej córki i kontakt autentycznie był dobry. Oczywiscie ja mogę sie mylić

                              • sebalda Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:31
                                >>ale przeciez pisałam, że te krzyki i płacz zdarzył się a nie zdarza notorycznie, co przy fakcie, że córka jest osoba spokojną i opanowaną tym bardziej mnie niepokoi, że jest źle.

                                Spokojnie, jeszcze tego nie zdążyłam przeczytać. Często matki tak właśnie reagują, dlatego myślałam, że tak to wygląda.
                                Wiesz, moje dzieci nie przechodziły buntu nastolatka i ja tego żałuję. To jest naturalny stan, konieczny w rozwoju młodego człowieka. Gdy rodzice są nazbyt rygorystyczni, ten bunt jest albo tłumiony (znaczy zewnetrznie przez rodzica i wewnętrznie przez dziecko), albo inaczej się kanalizuje. I wtedy jest tak, jak tutaj ktoś napisał: złe towarzystwo, alkohol, narkotyki. U moich na szczęscie tak się nie stało, ale córka jest osobą nerwową i wrażliwą, syn ucieka z domu, na szczęście w zdrowe i dobre aktywności, miał szczęście, mogło być inaczej.
                                Radzę poczytać więcej o buncie nastolatka i wytłumaczyć córce, że to jest naturalny i konieczny proces, nawet gdy rodzina jest kochająca się i stabilna, a może właśnie wtedy nastolatek wie, że może sobie na to pozwolić, inaczej uciekłby w inne sposoby odreagowywania, znacznie bardziej niebezpieczne i dla rodzica trudne. Trzeba przeczekać, nie dać się prowokować, oczywiście nie pozwalać na wszystko, odmawiać udziału w takich utarczkach, ucinać je w zarodku. To jest niezwykle trudne, ale możliwe. Raz jeszcze polecam Wychowanie bez porażek, to naprawdę dobra pozycja.
                          • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 13:55
                            ada1214 napisała:

                            > Wiesz co, to jest w takim razie zastanawiajace. Dodajac do tego fakt, ze - wedl
                            > ug tego co piszesz- zachowanie wnuczki wyglada na celowe i wyrachowane ranienie
                            > , a nie spontaniczne "nie lubie doroslych" powstaje pytanie, czy nie zdarzylo s
                            > ie cos miedzy nimi.

                            nie sądze aby sie cos szczególnego zdarzyło....ale pewności nie mam oczywiście. Stąd chcialabym z wnuczka pogadać.
                            >
                            > Jesli do tej pory Twoja corka reaguje krzykiem i placzem, to moze warto zmienic
                            > strategie

                            przecież nie pisałam, że tak stale reaguje ale zdarzyło się, co mnie skłania do niepokoju że jest juz b.źle.
                            • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:25
                              > Stąd chcialabym z wnuczka pogadać.
                              > >

                              Mysle, ze nie zaszkodzi proba rozmowy. Nawet jesli nic konstruktywnego z niej nie wyplynie, to wnuczka dostanie sygnal, ze Wam/Tobie/komus na niej zalezy, ze wazne sa jej uczucia. To dal nastolatkow wazne, nawet jesli same przed soba nie chca tego przyznac. Tylko nie podchodz do tej rozmowy z pozycji autorytetu, a przyjaciela.
                            • jola_ep Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 17:11
                              Jestem osobą stosunkowo spokojną, a już na pewno tak odbiera mnie otoczenie.
                              Dwie osoby są w stanie (były) doprowadzić mnie do krzyku i płaczu - moje dzieci w okresie dorastania.
                              Pewnie dlatego, że kocham je, są moje, bardzo mi na nich zależy, a i one mnie doskonale znają.

                              Siła reakcji matki nie musi wskazywać na duże problemy z dzieckiem. Albo obrazować siłę konfliktu.

                              Moja mama raz widziała "szalejącą" moją córę we wczesnym okresie dorastania - była zaskoczona i pod silnym wrażeniem. Jak odebrała by nas, gdyby zobaczyła w jednej z późniejszych awantur? Ja byłam w okresie dorastania spokojna i zrównoważona (co nie oznacza, że super grzeczna ;) ), a córa moja temperamentna. Przerażenie murowane ;)

                              Patrząc z boku nie widzisz wszystkiego. Może jest tak źle, a może to matce tak trudno zachować spokój? (a jest to niezwykle trudne, gdy uświadomimy sobie, że nasz wpływ na dziecko jest już znikomy, a jego zachowanie wskazuje, że jeszcze to i owo wymaga poprawienia, delikatnie mówiąc).
                              Dziewczyna buntuje się przeciwko matce (bo wymaga, lub była autorytetem, który z definicji wieku dorastania należy sprawdzić, albo imperatyw rozwojowy wymaga przecięcia z nią więzi, bo przy niej czuje się nadal nieco bezradnym, słabym dzieckiem), a matce trudno zachować spokój i opanowanie (najlepsza możliwa strategia).

                              Ani ja, ani moja córka (ani teraz syn) nie chcielibyśmy interwencji babci (mojej mamy czy teściowej). Lepszy byłyby psycholog.
                              Co innego zwyczajne rozmowy babci z wnuczką o życiu, problemach. Ważne i potrzebne. Bo może dziewczyna ma problemy, o których nie chce powiedzieć rodzicom.
    • sayyida Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:15
      A czego ty od Forum oczekujesz? Tzn wiem, że teraz czekasz na opinię eksperta, ale gdybyś chciała rozmawiać z wnuczką, to o czym? I jak?
      Tak zupełnie brutalnie: prawdopodobnie jeszcze wnuczce nie podpadłaś, w odróżnieniu od matki. Ojciec nie podpadł, bo niczego nie wymaga. Taką rozmową narażasz się na "spadaj na drzewo, babciu, i odstosunkuj się od mojego życia". Jesteś na to gotowa? Jesteś gotowa na atak rozemocjonowanej nastolatki, która bardzo dokładnie wie, gdzie uderzyć, żeby najbardziej cię zabolało? A jak zaboli, pójdziesz do córki, żeby "coś" z wnuczką zrobiła, bo "tak nie może być"?
      • paris-texas-warsaw Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 07.07.16, 14:34
        A za co krytykuje matkę? Ma rację w tej krytyce, czy jest ona adekwatna czy nie? Jesli ma rację, to inna sytuacja, niż jak nie ma racji;) Poza tym może być wiele powodów - matka coś zrobiła, co jakos popsuło szyki córce, ma lub miła za mało swobody i teraz zaczęło jej to doskwierać, albo jeszcze masa innych rzeczy. Żeby powiedzieć, jak to "wytrzymać", to trzeba by dobrze iedzieć, skąd ta krytyk, a nie łączyć ją z tym, że wnuczka ma 13 lat i dlatego krytykuje.
      • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 11:26
        sayyida napisała:

        > Tak zupełnie brutalnie: prawdopodobnie jeszcze wnuczce nie podpadłaś, w odróżni
        > eniu od matki. Ojciec nie podpadł, bo niczego nie wymaga.

        ale ja tez niczego nie wymagam /w sumie to nie jestem od tego/ ale bez przesady, nie boje sie nastolatki i często z nią gadam.
        • mamagapka Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 15:42
          Jest tu jeszcze jedna sprawa, moim zdaniem, czyli układy między ojcem a matką. Czy rodzice trzymają wspólny front czy mama jest zawsze tym złym policjantem a tata tym dobrym? Bo to może bardzo źle wpływać na dziecko. Dodatkowo mama jest sfrustrowana, bo ma poczucie że tylko ona jest od wychowywania, i tylko jej się 'dostaje', że tata dziecka jej nie wspiera. A dziecko traci poczucie bezpieczeństwa widząc, że nagina reguły i czasem się udaje. I w rezultacie to ona rządzi dorosłymi.
          • napis_z_obrazka Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 16:35
            Tez poszlabym tym tropem;-) aczkolwiek nie uwazam, ze zawsze Konieczny wspolny front;-)
            Czy nie jest tak, ze ojciec deleguje matke do zwrocenia corce uwagi, jesli jemu sie cos nie podoba? I matka leci z tym do corki, nie odpowiada ´zrob to sam`` skoro to zauwazyles.
            A ojciec ``pod telewizorem``;-) ma z glowy stawianie granic i wymagan nastolatce.
            Cos takiego jak Malinadzika robi. Sama wnuczce nie zakomunikuje, ze nie podoba jej sie,kiedy wnuczka przy niej traktuje matke bez szacunku.
            Czy nie jest tak, ze od wymagan i slusznej krytyki jest tylko matka. Sama-a to latwy cel...
              • napis_z_obrazka Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 19:42
                To trzeba mienic strategie;-
                13latka juz wie czego matka nie akceptuje.
                A czy wnuczka cos dobrze robi, ma fajne cechy charakteru, urody.
                Nie chodzi o podlizywanie sie nagle, z wyczuciem;-) Czy mowicie jej, ze jest piekna? Albo np. lafnie jej w niebieskim? Czy matka jej dziekuje za cos, usmiecha sie do niej?
                Sluszne komplementy tez wazne przeciez.

                Bo tata pewnie rozrywkowy, od przyjemnosci - to co sie dziecku dziwic;-)
                Nie szukac winowajcy w ojcu, ale ugryzc sie w jezyk i nie czepiac sie drobiazgow.
                • malinadzika Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 20:37
                  napis_z_obrazka napisała:

                  > To trzeba mienic strategie;-
                  > 13latka juz wie czego matka nie akceptuje.

                  bardzo dobrze wie, mam wrażenie i umie uderzyc w czuły punkt
                  > A czy wnuczka cos dobrze robi, ma fajne cechy charakteru, urody.
                  > Nie chodzi o podlizywanie sie nagle, z wyczuciem;-) Czy mowicie jej, ze jest pi
                  > ekna? Albo np. lafnie jej w niebieskim? Czy matka jej dziekuje za cos, usmiecha
                  > sie do niej?

                  ja tu o bardzo złym zachowaniu wnuczki a Ty żeby ja chwalić :-)
                  Oczywiscie że wnuczka ma wiele zalet, jest np. bardzo odważna,śmiała, inteligentna, bystra, towarzyska i bardzo ładna, zgrabna i ona ma tego świadomość chyba nawet za bardzo ;-) ale naprawde trudno jest chwalic kogoś kto na Ciebie ciagle fuka i Ci dogaduje. Właśnie dlatego mnie to bardzo martwi bo ich relacje sa obecnie złe.
                  • ada1214 Re: jak wytrzymać z nastolatką córką 08.07.16, 20:43
                    > Oczywiscie że wnuczka ma wiele zalet, jest np. bardzo odważna,śmiała, inteligen
                    > tna, bystra, towarzyska i bardzo ładna, zgrabna i ona ma tego świadomość chyba
                    > nawet za bardzo ;-)

                    czyli wyglaa na to, ze mamy nastolatke o wielu atutatch o silnej osobowosci i - niestety- mame o osobowosci nieco slabszej.
                    Moze wypowiedz P. ekspert z innego watku bedzie pomocna:


                    Dla nastolatka ważne jest, aby rodzic nie odpuszczał, aby nastolatek mógł czuć siłę swojego rodzica. Nastolatek może tę siłę atakować, ale po to głównie, aby się przekonać czy w razie czego rodzic da wsparcie i nie każe się bardziej zajmować sobą, bo jest bezradny, niż nim.