Dodaj do ulubionych

Wigilia :(

08.12.16, 17:42
Dzień dobry Wszystkim. Chcę podzielić się swoimi rozterkami i jednocześnie poprosić o opinię.
Chodzi o wigilię. Mamy z mężem to szczęście (a czasem i nieszczęście), że pochodzimy z jednego miasta, stąd możemy spędzać wigilię w obu domach (przy odpowiedniej logistyce wydarzeń). Sami zatrzymujemy się w domu moim i taty (mamy go "na spółkę"), bo jest duży i wygodny, teściowa, mieszkająca z córką ma 60 m. i 3 pokoje, więc, wszystkim taki układ odpowiada (nie zaniedbujemy jej czasowo :) ) . Od kilku, prawie już 10 lat (licząc od śmierci Taty męża) w zasadzie ja sama przygotowuję obie wigilie - zakupy, potrawy itp. (mama męża jest osobą już niezbyt sprawną ruchowo, poza tym nie chcemy, żeby rodzice ogałacali sie z emerytur). Moja szwagierka, od czasu rozwalenia swojego związku i powrotu do mamy weszła ponownie w fazę "małej dziewczynki" i jej jako tej 41 letniej dziewczynki przygotowania "dorosłe" nie interesują (poza prezentami, które lubi robić). Nie zrozumcie mnie źle - ja lubię tą młodzieńczość i drobiazgi popakowane finezyjnie pod choinką,,,, ale czasem czuję się totalnie zmęczona tym, że muszę lecieć z Wwy z toną zakupów, dziećmi, psem, mężem, kilkoma blachami ciasta, schabami itp. (piekę tu bo jestem do ostatniej chwili w pracy).Potem cyk cyk 23-24. XII gotowanie, 24 przygotowanie 2 stołów i 2 wiglii, wieczna nerwowość (tu siadamy o 17.00 a ja wracam w ostatniej chwili z przygotowania stołu i śledzi itp. u teściowej) - od 18,30 wydzwanianie teściowej, żebyśmy juz kończyli tu, bo ona jest głodna i chce zaczynać u siebie a nie zacznie jak się nie podzieli opłatkiem (itp.) Efekt - jestem padnięta na maksa. Kilka razy udało mi się zrobić wspólną wigilię w naszym domu -choć to trudne doświadczenie, bo nasi rodzice (choć kulturalni i grzeczni) nigdy nie byli ze sobą blisko. Ale to by było jeszcze do przetrwania, nawet fakt, że kiedyś do moich rodziców doszło "obgadywanie" po mieście faktu (że u nas "specjalnie" na pokaz czyta się Biblię przed opłatkiem, po to, by pokazać im WYŻSZOŚĆ!) Sprawa skomplikowała sie rok temu. Tuż przed świetami zmarła moja Mama - ani Teściowa, ani moja Szwagierka nie przyszły na pogrzeb. nawet nie zadzwoniły z kondolencjami. Mój tata (80 lat, bardzo przeżywa do dziś odejście Mamy), poczuł się tym dotknięty, zwłaszcza, że po śmierci teścia pomagał im wożąc teściową po lekarzach, robiąc jej czasem zakupy, czy załatwiając jakieś drobne domowe remonty. Rok temu powiedział mi wyraznie, że nie jest zainteresowany wspólnymi wigiliami, zniesie obiady czy spotkania w 1 lub 2 dzień swiąt. Tymczasem z tamtej strony jest nieustający nacisk na to, żeby Wigilia była u nas (skoro my tam mieszkamy to przecież możemy zaprosić do siebie.) Wyczuwam trochę, że równiez mojemu mężowi odpowiadałoby takie rozwiązanie... Co gorsza, na wigilie u teściowej zawsze zapraszaliśmy niezamężną ciocię (lubimy ją bardzo) i jej syna (Też lubimy) - ciocia wypytuje nas w kółko nas, czy robimy wigilię, bo jak tak, to jej syn spotyka się z dziewczyną z 4 letnim dzieckiem, które również należałoby zaprosić. I teraz clue: wypadałoby zaprosić teściową, szwagierkę, dziecko szwagierki (fajne!), ciocię, syna cioci, nieznaną dziewczynę syna cioci i jej dziecko - wszystko do domu mojego taty, który jeszcze nie dojrzał do takich imprez i szczerze mówiąc, nie wiem, jakby się czuł w taki wieczór i z taką ilością nieznanych przypadkowych osób (2 średnio lubianych). Pragnę donieść, że Tata, wiekowy pan - też ma już swój charakterek i fochy. Po drugiej stronie - mój mąż, który może miałby takie oczekiwania). Nie mam pojęcia, co robić ,,,,
Obserwuj wątek
    • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 18:47
      Powiedzieć wcześniej jasno i spokojnie , że nie organizujecie zbiorczej wigilii więc niech organizują we własnym zakresie jeśli chcą. Wy chętnie wpadniecie do nich w odwiedziny w 1 lub 2 dzień świąt. I tyle.
      Jeśli mężowi zależy to niech się jedzie w Wigilię połamać opłatkiem z matką jeśli tego chce, a gdy mąż wróci od swojej matki to zróbcie kameralną wigilię z ojcem w domu.
      Ciotka ma syna który ma dziewczynę- to super, wreszcie może zorganizować im wigilię.


      Jesteś dziwnie zafiksowana na poczuciu, że ty coś musisz bo inni oczekują. Wyzwól się od tego dla własnego dobra. Nic nie musisz.
      Jedynie co naprawdę musisz to nauczyć się jasno i spokojnie komunikować innym że "my w tym roku wigilii nie organizujemy".

      ps. Dlaczego teściowa i szwagierka nie były na pogrzebie twojej matki? wiedziały w ogóle o tym? Wytłumaczyły się kiedykolwiek?
      ps2. Dlaczego, mając tyle żali, że sama" musisz wigilię przygotowywać, nie zarządziłaś już lata wcześniej- "teściowo- to przygotuj uszka", "szwagierko- odpowiedasz za ryby/sałatki/kutię, przynieś gotowe" . Bo wychodzi na to, że najpierw sama rozpuszczasz towarzystwo i przyzwyczajasz ich że mają wszystko podane, a później masz do nich pretensje, że są tacy rozpuszczeni i się nie domyślą że ty wcale tak nie chcesz.
      Od ciebie zależy jakie będziesz miała życie.
      Chcesz zmienić zwyczaj który cię męczy, to po prostu go zmień i zakomunikuj swoją decyzję innym, żeby też mieli czas się zorganizowąć inaczej a nie czekać aż ty się zastanowisz i odważysz powiedzieć "ja tak nie chcę".
      • tt-tka Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:01
        Popieram przedpisczynie.
        Jezeli czujesz potrzebe usprawiedliwienia sie ze zmiany stanowiska (imho niepotrzebne, noale), powiedz spokojnie i po prostu, ze owdowienie ojca zmienilo sytuacje, on teraz zle znosi spedy, potrzebuje kameralnej bliskosci i chcesz mu to zapewnic.
        Mozesz tez spokojnie powiadomic, ze ojciec potrzebuje spokoju, a Ty odpoczynku. Chetnie odwiedzisz jako gosc, a nie wicegospodyni
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:15
        Miasteczko ma 15 tys mieszkańców, a moja mama była bardzo znaną (przede wszystkim lubianą) osobą. Do teściowej zadzwoniłam niecałą godzinę po odejściu Mamy, więc trudno, żeby nie wiedziała (dodam z dużym szacunkiem że jej brat i siostry, które znały mamę jako ich dawną nauczycielkę stawiły się i na różaniec i na pogrzeb). Dziwnie to dla Ciebie zabrzmi, ale moja teściowa uważa, że ona jest BARDZIEJ chora. W zasadzie to przez kilka ostatnich miesięcy mamy (nowotwór) była wręcz oburzona, że faworyzujemy osobę na pewno (jej zdaniem) zdrowszą i mniej chorą. Pierwsza moja wizyta po pogrzebie (akurat że były to dni wolne) była dla mnie szokująca, bo weszłam do ich domu, a tu kawka, herbatka i ani słowa o mamie, o tym co się stało, jakichś kondolencji.... Szczerze mówiąc, nie spotkałam się jeszcze nigdy z czymś takim, więc nawet nie wiedziałam jak sie zachować (wycofałam się z pełnym zrozumieniem męża). Masz rację anamatopejo. To lata tresury i emocjonalnego szantażu, jechania na moim poczuciu winy. I potem zachowuje, się jak jednoosobowa wigilija firma eventowa. :) Przecież gdybym ja tej wigilii nie zrobiła (bo w obu domach robię JA tylko w innych godzinach), to cyrk i teatr sięgałby poziomu Seweryna, Jandy i Ludwika Solskiego nie wspominając o Modrzejewskiej.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:56
          a-barbara

          Przecież gdybym ja tej wigilii
          > nie zrobiła (bo w obu domach robię JA tylko w innych godzinach), to cyrk i teat
          > r sięgałby poziomu Seweryna, Jandy i Ludwika Solskiego nie wspominając o Modrzejewskiej

          Barbaro, to Ty z własnym mężem zrobiliście cyrk na kółkach z tych wigilii. Ale mozesz w kazdej chwili z tego cyrku sie wymiksować.

          Zapytam tylko : ile lat maja Twoje dzieci ? Opisujesz tesciowa , szwagierkę, tatę a dzieci wspominasz w jednym zdaniu.
    • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 18:56
      Krótko.
      Jesteś po śmierci mamy, spędź Wigilię z ojcem. Jedną.
      Skoro do teściowej wybiera się tyle osób, to na pewno poradzą sobie z przygotowaniami. A jeśli sobie nie poradzą, to zjedzą kanapki. Od tego się nie umiera.
      Zabiłabym śmiechem za propozycję zapraszania na mój koszt - czasowy i finansowy - jakichś zupełnie obcych ludzi.
      Dziękuję za uwagę.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:41
        Odpowiedz,ze Nie Jestes gotowa spedzac wigilii po smierci mamy, tesciowa + 4_5 osob Ci obcych???) duzym gronie,chcesz byc przy tacie. I tyle,bez sentymento..wrabiaja Cie w wydatki dla obcych Ci osob.Ty masz tylko obowiazek wobec Taty i meza i dzieci. Chce maz im pomoc to niech pomoze,ale Ty??? Zartujesz? Na pogrzeb nie przyszly,umow sie,ze MAZ DONICH WPADNIE,A NIE TY!!!! Kobieto,umordujesz sie za jakie grzechy? Kosztem taty i siebie? No i sponsorin swiat dla rodziny i pociotek tesciowej to juz mnie rozwala!!! Chca wigili,niech sobie ZROBIA,SZWAGIERCE RAK NIE URWALO.TY JUZ JESTES ZMECZONA I TYLE.
    • enith Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:00
      Przede wszystkich chcę pogratulować zorganizowania. Dwie wigilie, własnoręcznie przygotowywane, bez pomocy i do tego mając pełnoetatową pracę... Podziwiam i zazdroszę. Czego nie zazdroszę, to dylemat, który masz w związku z wigilią.
      Jeśli tata nie czuje się na siłach, by odbyła się u niego impreza na tuzin osób, to należy to uszanować. I to powinien być twój punkt wyjścia. Na pewno nie zapraszałbym osób, z którymi ma chłodne kontakty, bo zawiodły jego zaufanie. Czyli urządzić możecie kameralną imprezę u was (wy plus tato), a potem pojechać do teściowej (lub odwrócić kolejność, jeśli teściowa pogania was telefonami).
      Cioci wytłumaczyć sytuację, powinna zrozumieć i zadbać o swoje własne święta. Skoro ma syna z partnerką i dzieckiem, sama w wigilię siedzieć nie będzie.
      Do teściowej zawieźć możecie kilka potraw, ale resztę przygotowań sceduj na szwagierkę, która tam przecież mieszka! Dla mnie to jakieś nieporozumienie, że na jednej osobie, tobie, od lat spoczywa organizacja dwóch de facto wigilii, tak, jakby wszystkim innym rączki poupieprzało. Dajesz się wykorzystywać i nie dziwota, że padasz na twarz ze zmęczenia. O to chodzi w wigilii? Żeby jedna osoba zapierdzielała, podczas gdy reszta przychodzi na gotowe?
      • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:03
        IMO może w ogóle sobie odpuścić w tym roku dwie Wigilie. Teściowa z mocno pełnoletnią szwagierką sobie poradzą, a jeśli nie będzie im się chciało szykować potraw, to zjedzą coś innego.
        • wioskowy_glupek Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:07
          OJP dziewczyno, czy ty przeczytałaś to co napisałaś ? Zarzynasz się jak głupia dla teściowej i szwagierki, które mają cię w dupie ?
          Ty straciłaś właśnie matkę niedawno, spędzasz wigilię z ojcem a teściowa ze swoją córką, ciotką jej dzieckiem i dziewczyną. Teściowa ma niezły tupet swoją drogą, poinformuj ją że wy owszem na godzinę połamać się opłatkiem koło 20:00/21:00 i wracacie do domu.
          A mąż jak ma fochy to gary w dłoń i niech szykuje wigilię.
    • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:23
      I faktycznie stań z boku i przeczytaj to co napisałaś.
      Jesteś jakąś posłuszną niewolnicą teściowej i męża.
      Teściowa ma córkę w domu i ciotkę z dodatkami do towarzystwa w wigilię. Niech sobie urządzają co chcą we własnym zakresie.
      Jak mąż chce robić u teściowej wigilię to niech ją zrobi sam, swoimi rękami a nie twoimi. A jak mu się taka opcja nie podoba, to niech lepiej zmilczy ze swoimi "oczekiwaniami".

      Jeszcze raz: Mówisz im że w tym roku nie przygotowujesz wigilii a w związku z żałobą po mamie chcesz spędzić ten czas z ojcem, a do nich wpadniesz z opłatkiem na drugi dzień. Jak mąż koniecznie chce być u matki na wigilii- to niech jedzie sam, zje co przygotowała jego siostra i wróci.
      Koniec kropka.
      I nie wymyślaj żadnych innych cudów i wydumanych powinności które "musisz" spełniać. One są tylko w twojej bardzo mocno zniewolonej głowie.
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:21
        Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek (to on nosi te wszystkie tony zakupów do gotowania, jako rybak wziął na siebie smażenie i gotowanie, u Teściowej, zmywa, nosi talerze, dowozi ciocię i jej syna (ciocia ma problemy z chodzeniem), dziecko szwagierki, potem ich wszystkich odwozi, składa z dzieciakami Lego) - nie sądzę również, że to jego ulubiony sposób spędzania świąt.
        • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:00
          a-barbara napisał(a):

          > Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek

          Wporzo??? Czy raczej tak samo jak ty uwikłany w jakieś wydumane powinności.
          To co opisujesz to jakiś hardcore! Oboje zapieprzacie jak niewolnicy urządzając święta teściowej, jej dorosłej córce, jej ciotce, jej dorosłemu synowi z dorosłą partnerką. Powtórzę za kimś, czy tym wszystkim DOROSŁYM ludziom rączki odpadły? Czy Ty naprawdę nie widzisz paradoksalności tej sytuacji?
          Kluczowe pytanie dlaczego to wszystko znosisz tyle lat i dajesz się tak zajeżdżać.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:43
          a-barbara napisał(a):

          > Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek (to on nosi te wszystkie
          > tony zakupów do gotowania, jako rybak wziął na siebie smażenie i gotowanie, u
          > Teściowej, zmywa, nosi talerze, dowozi ciocię i jej syna (ciocia ma problemy z
          > chodzeniem), dziecko szwagierki, potem ich wszystkich odwozi, składa z dzieciak
          > ami Lego) - nie sądzę również, że to jego ulubiony sposób spędzania świąt.

          O matko ....... czyli mąż jest kucharzem, kelnerem
          , szoferem i jednocześnie robi za zmywak dla dorosłych, zdrowych ludzi.

          A jakieś prezenty chociaż dostajecie ?
        • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:49
          Poslij @ na teeapie,bo baby sie przymezazastepczegprzyzwyczailyzastepczegojuzUlzy wam po Ulzyksowapou sieI jest bdb syne,ilu znasz pomagajacych finansowo,zapieprzajacych synkow? Kobieto,ty jestes swieta,zadna zonka by sobie tyle zwalac na glowe nie pozwolila. ustal z mezepowiadaj babom,ze on slabo ze Mozemezemslabo( wiecieiem wz wymownym wzruszeniem ramion,ze
    • kittykitty Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:45
      A czego Ty byś chciała?
      Dużo pisałaś o oczekiwaniach innych i Twoich dylematach jak spełnić te oczekiwania. A teraz wyobraź sobie, że wszystkim spodoba się Twoja wizja świąt - jak chciałabyś by wyglądały?
    • enith Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:50
      Dopiero teraz doczytałam, że ciocia z synem zapraszana jest do teściowej, i że w tym roku dojdą wam dwie nieznane osoby radośnie zaproszone przez teściową na wigilię przygotowaną twoimi rękami. Twoja teściowa ma niezły tupet. Dziwię się, że nie widzisz niestosowności w zachowaniu członków twojej rodziny. Jesteś przez nich wykorzystywana, wiesz o tym? Robisz za jelenia w rodzinie. Dlaczego szykujesz te dwie wigilie, skoro jest masa dorosłych członków rodziny, którzy nie są, jak teściowa, ograniczeni ruchowo? Co ze szwagierką, ciocią, jej dorosłym synem, twoim mężem? Czemu, jeśli upierasz się na robienie tych wigilii, nie zobowiązałaś już dawno temu każdej z tych osób do osobistej partycypacji w przygotowaniach?
      • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:56
        To nie jest jej rodzina tylko rodzina męża. Jeśli mąż pragnie ulżyć mamusi, siostrze, cioci, synowi cioci z panienką etc. to niech już zacznie szykować dania i jeździć sprzątać mieszkanie mamusi.
      • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:05
        "Nie ma ofiar, są ochotnicy" ;)

        Pewnie autorka uznała, że "sama zrobi to lepiej", a poza tym "oni są biedniejsi/mniej zaradni więc trzeba im dać/zrobić/pod nos podstawić"
        Zupełnie sobie nie wyobrażam sytuacji, żeby ktoś robił catering na 2 wigilie i je rozwoził po domach, gdy u teściowej w chałupie siedzi zdrowa 40latka i jeszcze w okolicy samotna ciotka która też by coś zrobić mogła na wspólny stół.
        Autorka musiała coś sobie mocno w głowę zrobić, że się od 10 lat w taki cyrk bawi.
        A jej mąż bezczelnie zadowolony na to patrzy i "oczekuje"...

        Jedna wigilia w jednym domu to aż nadto przygotowań. Teściowa ma z kim spędzać wigilię, więc nich spędza jak chce i zagoni do przygotowań własną córkę która z nią mieszka.
        Mężowi powiedzieć JUŻ, żeby zakomunikował swojej rodzinie, że żona wigili dla nich nie przygotowuje, bo spędzić chce ten dzień kameralnie z ojcem a do nich wpadną w odwiedziny później. Mąż niech doda, żeby się szwagierka skontaktowała z ciotką bo ona się do nich podobno chętnie wybierze.
        I tyle.
        Autorka uczepiła się roli frajerki i trzyma jak oszalała.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:44
          Musiałam z wrażenia przeczytać wątek wstępny dwukrotnie. Ojciec Autorki wyraznie zapowiedział ze nie życzy sobie wspólnej wigilii, zniesie obiadek w 1 albo drugi dzien świat ale wiecej nie.

          Autorko, czy Twoj ojciec słyszał juz o pomyśle wspólnej wigilii razem z Twoja tesciowa, kompletnie nieznana ani Tobie ani jemu dziewczyna i jej 4- letnim dzieckiem ? Te wigilie odbywają sie w domu należącym do Ciebie i ojca wiec to Wy macie decydujący głos.
    • mamaafg Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:35
      Ojaacie, az mi szczena opadla. Dziewczyno, Ty sie szanuj. I nie pisze tego zlosliwie . Wydajesz sie byc inteligentna kobieta, a pozwolilas zrobic z siebie sluzaca rodziny. Jak juz poprzedniczki radzily, zakomunikowalabym, ze w tym roku spedzasz wigilie z ojcem, a tesciowa mozesz jedynie odwiedzic- jako gosc. I tak podziwiam za spokoj I uleglosc, bo ja juz po pierwszej takiej wigilii wygarnelabym wszystkim (glownie szwagierce I mezowi) na czym swiat stoi. Swoja droga gdzie w tym wszystkim Twoj maz? Na Twoim miejscu w nim upatrywalabym najwiecej winy. Piszesz, ze ma oczekiwania. A rączki ma? Niech sam obsluguje mamusie jesli chce. Poki co pozwolil na wykorzystywanie Ciebie. Tak to widze. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. Gdyby moj sie tak zachowal w ramach prezentu swiatecznego podarowalabym mu spakowane walizki.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:49
        Nie szanujesz !!! To sprawa meza,nie twoja.mame stara mozna zaprosic,ale jej corke,ciorke,ciotki rodzine przyszla_ ile to zerujacych na Tobie, 7 osob,jak twoje dzieci beda wspominac swieta z uciemiezona,zaharowana matka? Czy ta ciocia tesciowej raz ciebie zaprosila na swieta? Zobaczysz,jak nagle okaze sie,ze juz nie jestes potrzebnaIm jest potrzebna frajerka.Ty masz dzieci,idz z nimi na lyzwy,przejdz sie po szopkach a nie haruj dla obcych zdrowych ludzi.Na ta wigilie do Ciebie dojda? Jak zyja na co dzien,sluzacuch i kucharzy maja?
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:54
        Dokladnie,maz tez dobry,czy on cie w ohole kocha? Moj przed swirtami przynosi choinke,pomaga w kuchni,zaprasza na starowke pod choinke,na grzanca,slowem MAZ KTORY KOCHA ZONE DBA OVTO,BY POCZULA MAGIE SWIAT. No a Twoj chce magii dla mamuni i siostruni,a hatowy dla ciebie.Pamietaj,ze zaden facet nie kocha bardziej kobiety za to,ze haruje i wszystko robi,kazdy normalny chce miec rowna sobie partnerke,nie umordowana matke Polke. Pograj z dziecmi w skrable,obejrzyj film swiateczny,tata ma racje _ zadnych gosci i tyle!!!!
      • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:04
        mamaafg napisał(a):

        > gdzie w tym wszystkim Twoj maz?

        Mąż zasuwa razem z nią, pewnie tylko utwierdzając ją w przekonaniu, że tak właśnie powinny wyglądać "rodzinne" święta.
    • koronka2012 Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:44
      Jestem za otwartością w rodzinie, więc nie rozumiem dylematu, szczególnie w odniesieniu do męża.

      Powiedziałabym mężowi i jego rodzinie, że było mi przykro z powodu ich zachowania po śmierci mamy, a tata poczuł się nim wręcz urażony. Tak dla jasności i bez ogródek powiedziałabym, że o wigilii w domu taty nie może być mowy, tata nadal przeżywa żałobę, źle się czuje w większym gronie i ta opcja w ogóle nie wchodzi w rachubę.

      Do tego nie dałabym się wkręcić w przygotowania, teściowa może i starsza, ale 41 szwagierka ma sprawne ręce. Ja bym zarządziła składkowe święta - po prostu powiedziała jasno, że nie dam rady w tym roku ogarnąć wszystkiego i w związku z tym przynoszę tylko np. ciasto i pierogi, Krysia mogłaby upiec pasztet, a ciocia rybę w galarecie itd.

      Dla mnie kosmos - jedziesz w gości, a sama siebie stawiasz na pozycji gosposi, która ma wszystko ogarnąć w cudzym domu. Do tego zamiast wyłożyć mężowi kawę na ławę PODEJRZEWASZ, że jego oczekiwaniem jest wygoda wszystkich, z wyjątkiem ciebie i twojego taty.
      To o czym i jak wy rozmawiacie, że tak spytam bez złośliwości?
      • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:06
        Jak się tak zastanowiłam, to znam podobną osobę, która właśnie takim brakiem mówienia co myśli, o co jej chodzi, co czuje - psuje relacje z otoczeniem. Bierze dużo na siebie i chodzi wściekła przemęczona i....milcząca. Ale nie powie nikomu z otoczenia żeby jej pomógł, ani nie odmówi tego co "jej się wydaje że powinna wobec innych". To jest paskudna cecha charakteru. Inni chcieliby pomóc, ale im nie zostawi na to miejsca. Już wolę kogoś leniwszego który powie wprost "tego nie zrobię bo mi się nie chce, a tamto to twój obowiązek, a owamto to niech Kaśka robi bo ja zamierzam teraz odpoczywać". Zdrowy jasny komunikat o własnych potrzebach to podstawa dobrych relacji w każdym układzie. A nadgorliwość okraszoną cierpiętnictwem i "poświęceniem" powinno się przeleczyć na solidnej terapii.
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:32
        Vide wyżej. Rodzina męża jest megadysfunkcyjna jeśli chodzi o relacje. To zasadniczo jego poczucie winy zmusza mnie do tych wszystkich szopek, bo choć udaje, że od lat się od tego emocjonalnie odciął, to sposób w jaki to robi, świadczy o tym, że ma z tym megaproblem. Napisałam wyżej, że on ma te wigilie równie nienormalne - kilka dni latania i znoszenia worów produktów do przerobienia, potem znoszenia tego do samochodów; sam przygotowuje, smaży ryby (i je kupuje), lata po choinki (do 2 domów - żeby dzieci miały), zmywa u matki, wozi gości .... Jego mama, po owdowieniu, liczyła, że zrobi z niego "zastępczego" partnera (a siostrę obsadzi w roli dziecka) - taki model przerabiali wcześniej, kiedy mój mąż (jeszcze mi nieznany), był w szkole średniej a jego tata był na kontrakcie w Libii. Ponieważ sie nie udało - wbiła mu do głowy, że jest beznadziejnym synem, nie pomaga jej, zaniedbał ją, nie interesuje się rodziną itp itp..... więc mimo, że to go wkurza, w chwilach kontaktu z nimi robi się taki "nadgorliwy" (ale nie moim kosztem, sam haruje jak wół - dodam przy tym, że gdy moja mama była w szpitalu również mnie wyręczał i jeździł do niej codziennie - mimo pracy w korpo) więc nie mogę narzekać.
        • anamatopeja Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:39
          No to mąż na terapię. A właściwie wy oboje oddzielnie. Bo teściowa zmusza męża, mąż ciebie, ty dzieci, itd... Ile pokoleń planujesz to kontynuować?

          "jego poczucie winy cię zmusza"... nie ma czegoś takiego. Zostaw jego poczucie winy jemu, niech z nim robi co chce. A ty się zajmij swoim życiem i obserwacją tego np o czego sama zmusiłaś swoje małe dzieci.. Weź odpowiedzialność osobistą za własne uczynki. Nie mów, że to "przez niego".
          • iaia80 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:47
            A ja dodam tylko, że w takich relacjach (mąż- teściowa) REALNYM wparciem jest bliska osoba, która stawia ZDROWE granice i nie daje się wmanewrowywać w dyktowane poczuciem winy szaleństwa. Jest takim punktem odniesienia. Nawet, jeżeli w pierwszym „odruchu” mąż oburzy się na brak wsparcia w swoim chorym poczuciu powinności- dostanie jasny komunikat, że można inaczej… i świat się nie zawali.
    • drinkit Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:45
      Jak to co robić, sprawa jest prosta jak włos mongoła: po pierwsze, skup się na ojcu i sobie. Wy jesteście najważniejsi, wciąż jeszcze w żałobie, więc spędźcie wigilię z ojcem we trójkę. Naszykowanie kolacji na trzy osoby to nie wielki wysiłek. Niech mąż pojedzie do matki połamać się opłatkiem, a możecie przecież do niej pojechać pierwszego dnia świąt na śniadanie/obiad.
      Sprawa druga: skoro z teściową mieszka z córka, co to prezenty lubi robić, to może niech się ogarnie i zrobi wigilię (w XXI wieku nawet dla niegotujących to nie problem, barszcze, pierogi i ciasta kupne są naprawdę dobre, zresztą to nie Twój problem). Oczywiście lubiana ciocia z synem, partnerką oraz dzieckiem to ich goście. Musisz sprawę postawić jasno, żeby nie było niedomówień, ale zachrzanianie dla dwóch domów to jakaś pomyłka. I żeby nie było, że źle traktujesz teściową: nie spodobał mi się ten fragment, że nie było jej na pogrzebie Twojej matki, żadnego telefonu, kondolencji. Cóż, chyba nie ma najmniejszego powodu, żebyś się zaharowywała...
    • miedzymorze Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:31
      wystarczy, że zrobisz jedną rzecz - spokojnie mówisz mężowi że w tym roku nie przygotujesz wigilii na dwa domy i prosisz o przekazanie tej decyzji teściowej. W razie lamentów i pretensji nadal spokojnie mówisz, że robisz to od 10 lat jesteś zmęczona i że dorośli ludzie na pewno sobie dadzą radę. Potem NIE ZAJMUJESZ się tym tematem ;)
      pozdr,
      mi
      • kk345 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:48
        A ja jestem ciekawa, jak wygląda ta sytuacja z punktu widzenia teściowej i szwagierki- czy czasem nie tak, ze one chciałyby spokojnej Wigilii, ale synowa od lat zwala się z własnym cateringiem, w dodatku późno, bo wcześniej jest na Wigilii u ojca, więc zamiast zjeść jak ludzie, czekają na nich głodne i wkurzone, ale nie mają śmiałości się odezwać:D
        • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:54
          ....a nie wypada im powiedzieć, że wcale się nie cieszą na to że autorka się zwala im z całym majdanem na głowę, narzucając uszczęśliwianiem na siłę, no bo jak tu powiedzieć osobie która od lat się wyrywa z przyjeżdżaniem specjalnie z tonami żarcia , że nie ma się ochoty na te jej podwójne wigilie, bo tylko kupa zamieszania i czekanie na nią, zaś szwagierke szlag trafia że wiecznie to ona stosy prezentów kupuje a wdzięczności nie widzi ...
        • anula36 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:04
          no padlam, wy nie chcecie ogalacac z emerytur rodzicow, ale ze banda dalszej rodziny i obcych ludzi was ogalaca z kasy to jest lux. To moze skromniej i normalniej? przyjezdzacie tylko z ciastem,albo tylko z barszczem, podzielic sie oplatkiem, posiedziec godzinke i wracac do siebie, posiedziec w ciszy i spokoju z wlasnym ojcem, mezowkie stadko zostawic samemu sobie.
          • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:39
            No wlasnie wielkie obzarstwo jeszcze w Wigilie dla ciotkow,po iotkow i potomstwa ich w rodzinie tesciowej.Przeciez tamci to dorosli ludzie,powinni wspoluczestniczyc w kosztach wigilii,przyniesc dania gotowe
        • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:49
          To prawda. Może masz rację? Nigdy o to nie pytałam. U nich zawsze Wigilie były takie, jakie ja próbuję teraz odstawiać - robione głównie przez Teścia i wspominam je bardzo fajnie. Jego śmierć zbiegła się z wylewem teściowej (problem z rękoma), więc siłą rzeczy przejęłam z automatu tę schedę (one w 1 roku nie umiały się pozbierać), i tak naprawdę nigdy nie zapytałam, czy im to odpowiada. Między teściową a szwagierką jest różnica i pokoleń i oczekiwań co do takich świąt - jedna chciałby wszystko tradycyjnie, z pompą, a druga z talerzykiem z ciastem i koszem mandarynek przed TV. Teściowa płacze i histeryzuje, czego to ona dożyła, że nie chce takich świąt (cały cyrk zaczyna się mniej więcej miesiąc wcześniej) - szwagierka (którą też rozumiem), twierdzi, że ona i tak tego wszystkiego nie lubi, nie je i wisi jej to i powiewa. Kłócą się, dzwonią naprzemiennie i tak nakręca się spirala poczucia winy. MOJEJ. A ja w tym roku jakoś nie mam siły (ale nie na gotowanie, tylko na taką formę kontaktu). Chciałabym posiedzieć nigdzie się nie spiesząc. Chciałabym, żeby dzieci nie rozszarpywały prezentów, którymi nie mogą się pobawić, bo już trzeba lecieć do drugiego domu. Chciałabym nie wracać stamtąd późną nocą i widzieć, że ojciec, który siedział sam, zasnął przy Pasterce. Chciałabym obejrzeć Kevina samego w domu, bez poczucia winy, że już i natychmiast muszę lecieć do 2 domu, bo w swoim jestem już od śniadania do 14.00. Chciałabym pospać do 10.00 bez konieczności organizowania żarcia dla wszystkich.
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:03
            a-barbara napisał(a):

            Chciałabym posiedzieć nig
            > dzie się nie spiesząc. Chciałabym, żeby dzieci nie rozszarpywały prezentów, któ
            > rymi nie mogą się pobawić, bo już trzeba lecieć do drugiego domu. Chciałabym ni
            > e wracać stamtąd późną nocą i widzieć, że ojciec, który siedział sam, zasnął pr
            > zy Pasterce. Chciałabym obejrzeć Kevina samego w domu, bez poczucia winy, że ju
            > ż i natychmiast muszę lecieć do 2 domu, bo w swoim jestem już od śniadania do 1
            > 4.00. Chciałabym pospać do 10.00 bez konieczności organizowania żarcia dla wszy
            > stkich.

            Ok, to po prostu zrób. To.
            i co sie stanie jesli urzeczywistnisz te swoją wizje świat ?
          • anamatopeja Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:33
            Dziewczyno, wszystko co chcesz to możesz i- masz prawo- zrobić. Tylko faktycznie ZECHCIEJ. Nie tylko teoretycznie marząc, a a praktyce sama zaprzęgając się do nielubianego kieratu. I nie tylko o Ciebie chodzi, także o męża i dzieci, które uczą się że taki cyrk i nielubiane powinności to norma.
            To nie są święta a jakiś horror. Który nakręcasz wyrywaniem się do obsługi toksycznej teściowej.
            Teściowa ma córkę pod jednym dachem. To jak spędzają święta i która do której ma większe pretensje -niech sobie ustalają między sobą, to NAPRAWDĘ nie jest Twoja sprawa. Tylko, że TY SAMA musisz odpuścić. Jeśli mąż przyzwoity to też odetchnie z ulgą.
            Jedźcie w odwiedziny na drugi dzień. A teściowa szwagierka ciotka i dodatki niech same między sobą ustalają jak sobie wigilię zorganizują, ciotak sprawna , ma młodego syna z narzeczoną - to już kilka dań które mogą do teściowej przynieść na wspólną posiadówę. Mąż niech przekaże informację, że was nie będzie, a ty nie wysłuchuj żali teściowej na szwagierkę i odwrotnie, nie jesteś ich terapeutą, co najwyżej uległą ofiarą manipulacji.

          • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:51
            A zastepczy partner to juz chore.Udawajcie,ze maz juz nie ma sily,a ty dawaj do zrozumienia,ze jakby maz zachorowal to i finansowe wsparcie sie skonczy,,!!!!#! Moze kasa do baboli przemowi
    • ewa_2009 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:40
      Uważam, że nie wypełniasz należycie swoich obowiązków wobec rodziny.
      Zamiast być do ostatniej chwili w pracy powinnaś wziąć urlop i pojechać posprzątać dom teściowej, cioci, a jak się da, to i dziewczyny jej syna. A Ty tylko szykujesz stół u teściowej...
    • asfo Re: Wigilia :( 08.12.16, 23:36
      To ja tylko skromnie dopiszę, że mężczyźni też rączki mają i mogą szykować wigilię. A jak nikt nie chce szykować, to można zamówić catering. Mam wrażenie, że stajesz na głowie, żeby wszystkich uszczęśliwić, a w tym samym czasie cała twoja rodzina robi wszystko, żeby ci jeszcze utrudnić życie.

      Jakbyś tego nie robiła to by się zaraz okazało, że teściowa, szwagierka, ciotka, syn ciotki i jego dziewczyna, a także twój mąż doskonale sobie radzą sami z szykowaniem jedzenia i wcale nie musisz robić schabów po nocach. Zresztą schab można kupić gotowy.
      • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:23
        " wcale nie musisz robić schabów po nocach. Zresztą schab można kupić gotowy."

        A ja sie zastanawiam czy to nie troll. Kto je schab w wigilie ?
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 22:58
            W pewnym momencie zwątpiłam w realność Autorki i prawdziwość postu.
            To brzmi nierealnie przy czym zdaje sobie sprawę ze równie nieprawdopodobnie i nierealnie brzmiałaby opowieść o moich młodych latach ......
            • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:02
              fsun. Niestety, to prawda. Jestem jedynaczką, po 40. Kiedyś, po śmierci teścia miałam tylko jeden dom do obrobienia, bo moi rodzice byli bardzo sprawni - mama i tata uwielbiali gotować, przygotowywać święta, jak żyli dziadkowie i jeszcze przed chorobą mamy, przyjeżdżały ciocie i wujkowie. Potem, kiedy mama już była bardzo słaba i podsypiała przez większość dnia, rodzina wpadała tylko na 1 dzień, żeby mamy nie męczyć. Zresztą, każdy ma swoje wnuki, niektóre z nich nawet prawnuki ,,,, i tak to pomału się rozeszło. Od momentu choroby mamy "poczuwałam" się do przejęcia komendy (ale tato dzielnie produkuje barszcz, memle sałatkę na takim urządzeniu z korbką i czasem robi tradycyjne śledzie :)))))) jest kochany i się bardzo stara), jednak większość spraw jest na mojej głowie i OK. Jednak Teściowa i szwagierka doszły do takiego poziomu surrealizmu, że nie są w stanie kupić sobie mąki oleju, masła i chleba (prosimy, żeby chociaż to miały przygotowane do ryb sklepy do 14). A ja, przez to wieczne ich narzekanie (że u moich rodziców są lepsze święta bo pewnie ICH dobrze zarabiający syn wszystkie pieniądze pakuje do teściów itp. itd i wieczne wypominanie, że u nas to to i tamto (np. w pierwszy dzień świąt godzina 11 - teściowa jest głodna i żąda obiadu - na moją uwagę, że 1 dnia świąt: przynajmniej u nas - jedzenie z uroczystego śniadania i kolacji często zastępuje obiad twierdzi, że jej się już to wszystko znudziło więc ona sobie ugotuje i zje suche ziemniaki!) - właśnie przez to starałam się robić tak, żeby wszystko było pięknie, jak u nas i wszystkiego tyle samo ... tPrawdą jest, że większość rodziny mojej teściowej - w tym ciocię i syna, o których - wspomniałam, bardzo polubiłam, stąd moje wyrzuty sumienia i pytanie. Gdyby te układy między Teściową a moim tatą były ok. to jaki problem zaprosić 2 dodatkowe osoby - może okazałyby się fajne i byłby to początek nowej przyjaźni? Dawniej, za czasów, o których piszesz, przyjmowało się do domów ludzi, którzy utknęli na dworcach, bo pociągi miały po kilka godzin opóźnienia (sama przeżyłam takie Święta u krewnej w Olecku :) . Tylko, że jak zaproszę ciocię i jej syna, nie mogę nie zaprosić teściowej; tata zaś nie byłby happy (nawet gdyby w ostateczności zacisnął zęby i to zniósl).... ech. Istny węzeł gordyjski.
              • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:26
                Rzeczywiscie surrealizm i wcale mi nie do smiechu, znam zawodowo takie osoby.
                Sluchaj, i teraz pisze bardzo serio, skoro tesciowa z corka doszly do takiego poziomu nieporadnosci zyciowej (jak one funkcjonuja na co dzien ?), to jedynym wyjsciem, jakie widze, jest zalatwienie im opiekunki spolecznej. Przyjdzie na 2-3 godziny dziennie, posprzata, zrobi zakupy - aha, i skoro szwagierka jest pelnosprawda, tylko niewydolna zyciowo, to bedzie to oczywiscie usluga platna.
                Ograniczylabym rowniez kontakty dzieci z nimi dwiema, to nie sa dobre wzorce. Maz jest dorosly, niech robi, jak chce/uwaza, ze musi, ale nieletnich nalezy chronic.
                Ojciec nie zyczy sobie spedzac z nimi swiat 8moze w ogole czasu) i ma imho racje.
                Jesli ciocia z synem sa lubiani i mile widziani, zaproscie, tzn niech ojciec zaprosi. Na obiad w pierwszy lub drugi dzien albo na herbatke - na ile ocenia swoje sily.
                Ty trzymaj sie tego, od czego sie zaczelo - ojciec nie chce spedu, chce corke, ziecia i wnuki, najblizsza rodzine, ktora jego zmarlej zonie tez byla najblizsza. I koniec dyskusji. Zadnych tlumaczen - referujesz stanowisko taty i odkladasz sluchawke, bo np. cos sie przypala. Albo pracujesz. Albo nie masz czasu ni ochoty na omawianie sprawy juz zdecydowanej.
                Na wysluchiwanie zalow czy kasliwosci tez nie masz czasu !
                • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:49
                  Ja też po psychologii, choć pracuję w korpo., no ale basic odpowiedni mam :) do pomagania takim osobom - tylko jak zapewne wiesz, nie możemy tego robić w kręgu własnej rodziny i znajomych. Opiekunka jest na 3 h dziennie (od kilku lat) z miejscowego PCK, płacimy sporo, bo teściowa ma bardzo wysoką emeryturę (i dodatki). Próbowałam również zaktywizować Teściową społecznie (uniwersytet III wieku, teatr przy stoliku, śpiewanie kolęd i spotkania u księdza dla osób samotnych, chór, działalność różnych organizacji lokalnych, część z tych organizacji zapewnia transport), sądząc, że kontakt z innymi może jej pomóc - NA NIC (a nawet gorzej - "sadzę" się bo udowadniam, że moi uczestniczący w tym rodzice (teraz tata) są tacy "wykształceni" i co to nie oni i proponując jej to WYTYKAM jej brak zainteresowań. Dziękuję za radę z MOPSem.
                  • tt-tka Re: Wigilia :( 14.12.16, 02:21
                    a-barbara napisał(a):

                    > Ja też po psychologii

                    Dopiero teraz, czytajac od poczatku, nie od najnowszych, zorientowalam sie, ze to odpowiedz na moje "znam zawodowo takie osoby (jak twoja tesciowa i szwagierka)".

                    Nie jestem po psychologii. Jestem pracownica socjalna z doswiadczeniem w pracy na panstwowym i w fundacjach. Przez dlugie lata poralam sie z osobami takimi jak w/w, gdy zabraklo sponsorow lub sponsorzy stracili cierpliwosc (rzadziej) lub mozliwosci (czesciej). Moglabym ci opowiedziec zakonczenie tej historii w kilku wariantach, jeden gorszy od drugiego.
              • miedzymorze Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:34
                >yjne śledzie :)))))) jest kochany i się bardzo stara), jednak większość spraw jest na mojej głowie i >OK. Jednak Teściowa i szwagierka doszły do takiego poziomu surrealizmu, że nie są w stanie kupić >sobie mąki oleju, masła i chleba (prosimy, żeby chociaż to miały przygotowane do ryb sklepy do 14).

                Wisisz mi konsultację u protetyka szczęka mi opadła na podłogę i się rozpękła ;P


                > Istny węzeł gordyjski.

                Węzeł gordyjski przecina się jednym cięciem miecza, jak uczy klasyka ;D
                Jak najbardziej pora na powrót teściowej i córki do realizmu - Twoim zadaniem jest im nie przeszkadzać ;)

                pozdr,
                mi
              • agniesia331 Re: Wigilia :( 11.12.16, 16:22
                Mi tez wisisz wizyte uvprotetyke,zbieram szczeke z podlogi po tekscie,ze nie przygotuja maki,oleju,chleba a sklepy do 14!!!
                Pepowine czas odciac,jesli maz oporny bedzie wobec wszystkich argumentow,to coz pora go odciac od loza,jesli stosunki w rodzinie i tak sa chore to niech sypia z siostrunia,bo faceta jej pewnie po rozwodzie brak.ustapilas pola na wszystkich miejscach,ustap i w sypialni,nie badz egoistka,dzielenie ci waszym dorobkiem idzie ci siper,wszystkie tu otwieramy oczy z podziwu dla twoich tlumaczen.Spotkalam triche psychologowa z zabirzeniami,ale ty przebijasz wszystkich.
    • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:50
      Ja się zmęczyłam czytając to wszystko! A co dopiero Ty, tkwiąc w tym po same uszy. Gdzie w tym wszystkim Ty i Twoja rodzina?
      Zawsze nieodmiennie zdumiewa mnie, że ludzie potulnie znoszą takie układy i wymuszanie na nich czegokolwiek. Nie rozumiem dlaczego przez tyle lat spinasz się i latasz przygotowując dwie wigilie, latając w ten jeden wieczór z jednego domu do drugiego. Po co Ci to? I jeszcze teściowa wydzwaniająca kiedy kończycie.
      W sytuacji gdy Twoja mama zmarła rok temu a 80 letni ojciec wciąż tą śmierć przeżywa dla mnie oczywiste byłoby, że uczucia Twojego ojca są ważniejsze niż chcenia teściowej. Twój ojciec ma prawo chcieć tę wigilię przeżyć w spokoju, bez obcych (a szczególnie niezbyt lubianych osób) na głowie.
      Teściowa i szwagierka wygodnie się ustawiły, w sytuacji gdy nawet nie przyszły na pogrzeb Twojej mamy uważam ich roszczenia i wpraszanie się na wigilię za skandaliczne.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:33
        Uwazam za skandal i chamsywo,ze tym samym nie przyszly na poprzyszlyrzeb,a roszczenia maja. Sama piszesz,ze ponagacie STALE finansowooI starczy,i koniec
    • enith Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:37
      Ależ was wytresowano. Ależ wam obojgu wyprano mózgi. Od dziesięciu lat odstawiacie szopkę, nomen omen, wigilijną, choć i ciebie i męża w środku aż skręca. Do tego wciągacie w ten kanał ojca w żałobie i własne dzieci. Serio, to są wspomnienia ze swiąt, jakie chcesz dla swoich dzieci? Zarobiona i lecąca na pysk matka, zapieprzający jak motorek ojciec, zero czasu dla dzieci, zero czasu dzieci na otwarcie prezentów i pobawienie się nimi. A gdzie prawdziwy duch świąt, czas na głębszą zadumę, na docenienie najbliższej rodziny? Zajebiste święta, nie ma co.
      Oboje, i nie piszę tego złośliwie, powinniście iść na terapię, bo jesteście tak uwikłani w dysfunkcyjną relację z teściową i jej rodziną, że nie widzicie, jaką krzywdę wyrządzacie sobie i dzieciom. A wychodzenie z tego kanału powinniście zacząć już teraz, dziś. Święta kameralne, tylko wy plus ojciec. Jeśli macie ochotę, możecie odwiedzić rodzinę w pierwszy i/lub drugi dzień świąt. I to wszystko. Żadnych dwóch wigilii, żadnego zapieprzania, aż padniecie oboje na paszcze! Do świąt zostały nieco ponad dwa tygodnie, więc reszta rodziny spokojnie może zadbać o osobiste zorganizowanie swoich kolacji. Wy się od tego trzymajcie z daleka!
      • kim5 Re: Wigilia :( 09.12.16, 09:01
        Szczerze: podziwiam Cię i dziwię się, że jeszcze nie padłaś na ów "pyszczek".
        Dziewczyno, jak Ty dajesz radę?
        Mąż jakoś angażuje się w te święta? Dzieci lubią ten rozgardiasz?
        Ja nie mam dzieci, ale nie dałabym się namówić na taką przedświąteczną harówkę.
        • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 11:46
          Nie zebym namawiala na podobne zagranie, ale kolezanka miala dosc podobny uklad, Wigilia w rozjazdach i na dwa domy. Przez nia szykowana.
          Zlamala reke kilka dni przed (nie specjalnie !). W rezultacie jej maz dostarczyl swojej rodzinie pierogi i karpia z garmazu, piernik z bazaru, susz na kompot tez z bazaru, butelke barszczu w koncentracie ze sklepu. I kartke z zyczeniami swiatecznymi :). No i prezenty. W Wigilie rano.

          Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej matka dolozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w gipsie, nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
          Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
          Model sprawdza sie do dzis :)
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:06
            tt-tka napisała:

            > Nie zebym namawiala na podobne zagranie, ale kolezanka miala dosc podobny uklad
            > , Wigilia w rozjazdach i na dwa domy. Przez nia szykowana.
            > Zlamala reke kilka dni przed (nie specjalnie !). W rezultacie jej maz dostarczy
            > l swojej rodzinie pierogi i karpia z garmazu, piernik z bazaru, susz na kompot
            > tez z bazaru, butelke barszczu w koncentracie ze sklepu. I kartke z zyczeniami
            > swiatecznymi :). No i prezenty. W Wigilie rano.

            Czy rodzina meza to osoby niepełnosprawne, niedorozwinięte, sparaliżowane ? Co rodzina meza je na codzień ? Maja gosposie, kucharkę czy służbę ?
            >
            > Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej matka dol
            > ozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w gipsie,
            > nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
            > Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
            > Model sprawdza sie do dzis:))

            Tzn kolezanka co rok łamie rękę ? :)) czy teraz tez mąż koleżanki nadal dostarcza karpia, barszcz i pierogi ?
            Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?
            • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:26
              Moja szwagierka odstawia podobna szopkę w kazdy weekend od kilkunastu lat, na wigilie sprasza do siebie kilkanaście osob z czego czesc rodziny rezyduje po kilka dni. Za plecami tejże rodziny narzeka, biadoli, jęczy, potwornie obgaduje jacy to niewdzięcznicy, płacze rzewnymi łzami nad swoim losem po czym robi to nadal. Napawa sie swoim cierpieniem, meczennictwem , swoją dobrocią, upaja sie swoją szlachetnością i wyższością moralna nad swoimi siostrami ktore rodzine zapraszają 2-3 razy w roku. Ona to tez robi dla matki - ma nadzieje ze matka ja doceni, ze przyzna ze jest lepsza od swoich siostr. A mamusia nadal sie opycha u niej i wychwala pod niebiosa pozostałe córki. To tyle odnośnie motywacji cierpiętniczej.

              Podobnie jak Autorka, swoją córkę ta szwagierka zaniedbywała, miała w dupie jej potrzeby. Informowała wprost ze prawdziwa rodzina sa rodzice i rodzeństwo, ze jej córka i mąż to żadna rodzina i za ta prawdziwa rodzina to ona strasznie tęskni. Córka wyjechała daleko tuż po maturze i na wigilie nie przyjeżdża nigdy. Nie plącze sie juz , nie zawraca głowy, mamusia oddaje sie ciałem i dusza swojej rodzinie, swojemu cierpieniu i szlachetności.

              Jeszcze uwaga do Autorki - tesciowa jest ograniczona ruchowo, na razie mieszka z córka. Jak tylko ograniczenie przejdzie w niepełnosprawność, założę sie ze córka teściowej sie wyprowadzi a opieka nad tesciowa spadnie na Was czyli na Ciebie.
              • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 14:53
                Ale moje dzieci nie są zaniedbane :) Toż nie siedzę i nie jojczę im nad głową, że mnie to męczy. Wam się zwierzyłam w necie - normalnie mamy choinki pod sufit, dzieciaki szalejące z lego, spacery z dziadkiem do lasu na karmienie zwierząt, oglądanie Hobbita i zwiedzanie szopek :) Nie upajam się swoją szlachetnością, ani zmęczeniem - po prostu wam mówię, że jestem zmęczona, ale czy przez to szlachetna? Ani trochę. Nie wiem, czy to trochę nie tak, że w trakcie roku nie ma za dużo czasu na odwiedziny (raz w miesiącu albo i nie to) i po prostu staram się zagłuszyć wyrzuty sumienia....
                Chciałam Was tylko zapytać o opinię, czy nie będzie to głupio, ze odmówię wspólnej wigilii w powiększonym składzie ze względu na taty sytuację. Tyle.
                Co do opieki - szwagierka opiekuje się mamą bardzo dobrze - mieszka z nią (nie miała swojego mieszkania), my ogarniamy sprawy finansowe (tak się ułozyło, ze dzięki pracy w duzym mieście możemy im pomóc).
                • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:16
                  a-barbara napisał(a):

                  > Chciałam Was tylko zapytać o opinię, czy nie będzie to głupio, ze odmówię wspól
                  > nej wigilii w powiększonym składzie ze względu na taty sytuację.

                  Moim zdaniem - absolutnie nie. Mozesz i powinnas to zrobic.
                • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 16:13
                  " Co do opieki - szwagierka opiekuje się mamą bardzo dobrze - mieszka z nią (nie miała swojego mieszkania), my ogarniamy sprawy finansowe (tak się ułozyło, ze dzięki pracy w duzym mieście możemy im pomóc)."

                  Nic sie samo nie ułożyło tylko Wy dostaliście prace dzięki Waszym zdolnościom i pracowitości. Zanim " sie ułożyło " tzn zanim podjęliście dobrze płatna prace w korpo, to przeciez skończyliście trudne i wyczerpujące studia, prawda ?
                  Moj tutejszy znajomy , człowiek bardzo dobrze zarabiający , usłyszał od swojej rodziny " tobie sie udało " . Najpierw skończył ekonomie i informatykę, nauczył sie angielskiego ale on samemu sobie nic nie zawdzięcza, jemu sie po prostu udało ...... ten znajomy płaci rodzinie w Pl comiesięczny haracz za zostawienie w spokoju jego zony i dziecka.

                  Czy słowo " pomoc " oznacza stałe dofinansowanie ? Obawiam sie ze tak.

                  Cieszę sie ze ktos juz to przede mna zauważył,nie odważyłabym sie tego napisać jako pierwsza bo mi powiedzą ze jestem agresywna albo ze mnie strasznie skrzywdzono.

                  Przeczytaj jeszcze raz swoją własna wypowiedz pod katem językowym : wypadałoby , należałoby, ułożyło sie, Szwagierka, Tesciowa .......
                  • gat45 Re: Wigilia :( 09.12.16, 16:33
                    Widzę, że Cię uraziłam tym "skrzywdzeniem". Nie miałam takiego zamiaru, ale skoro poczułaś się z tym źle, to bardzo przepraszam i przykro mi. Szczerze.
                    A agresywna bywasz. Nie Ty jedna :) i to wcale nie musi być złe.
                  • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:13
                    Wiesz co? Masz rację. Nigdy tak o tym nie myślałam. A raczej nie pozwalałam sobie na takie myślenie. Jak człowiek - nawet wykształcony i wydaje się - obeznany z Cioranem i stylami manipulacji ;) - będąc w środku systemu, powtarza takie "napisane" dla siebie narrację. Szczerze - wylałaś mi kubeł zimnej wody na łeb i chyba jest to dla mnie najbardziej wartościowy podarunek na te święta. (to nie cynizm - serio. DZIĘKUJĘ)
                • koronka2012 Re: Wigilia :( 09.12.16, 22:53
                  Fajnie, że możecie pomóc finansowo - tylko w zasadzie dlaczego w ogóle to robicie??? przecież
                  teściowa pewnie jakiś swój dochód ma, jak nie własną rentę, to po męzu - córka dorosła, sprawna, to jakieś dochody ma - dlaczego czujecie powinność, żeby "ogarniać sprawy finansowe" 2 dorosłych kobiet? chore.
                  • agniesia331 Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:00
                    Zreszta podejrzewam,ze mieszkanie po mamie nalezy tez w polowie do syna,wiec nie wystepujac teraz czy potem do siostry i tak jestescie w porzo.Mozna tez zamowic rodzince zamiast dzwogania zakupy internetowe,napoje,make,wino, to tez duza pomoc.
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:17
                      Mieszkanie będzie siostry, ja jestem jedynaczką, więc mam dom i mieszkanie po moich rodzicach (oprócz własnego domu), uważam, że to by było świństwo wyciągać łapy po 60 m. jej i rodziców.
              • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:36
                A dlaczgo sie czepamy twojego meza? Bo nie jest wsparcie dla ciebie,stale czegos odmawia swojej rodzinie ( sorry,ale przy duzych dochodach to odmawianie to byc i zmbycbieranie 1_2 na mieszkanie dzieci) ,i jeszcze zapiepzapieprza swieta!!! ,dawaliscie palec,a wzieli cala reke!#!
            • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:08
              fusun1804 napisała:

              > Czy rodzina meza to osoby niepełnosprawne, niedorozwinięte, sparaliżowane ? Co
              > rodzina meza je na codzień ? Maja gosposie, kucharkę czy służbę ?

              Nie znam ich, przypuszczam, ze pelnosprawne i na co dzien normalnie sobie radza. Ale utarlo sie, ze Wigilie od zawsze chyba szykowala kolezanka. No wiec zeby nie nawalic znianacka, jej maz zaopatrzyl, w co mogl - nie wiem, czy komunikat o uszkodzonej rece do nich nie dotarl, czy nie przyjeli do wiadomosci, czy zgola radosnie uznali, ze skoro jest na zwolnieniu, to ma wiecej czasu, a druga reka przeciez zdrowa.


              > > Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej mat
              > ka dol
              > > ozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w g
              > ipsie,
              > > nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
              > > Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
              > > Model sprawdza sie do dzis:))
              >
              > Tzn kolezanka co rok łamie rękę ? :))

              : ))) - nie, ten jeden raz wystarczyl, zeby ona - sama sobie !!! - uswiadomila, ze nie musi sie zarzynac, zeby na Wigilie bylo co jesc. Wczesniej jakos tego nie wiedziala. Albo nie wierzyla.

              czy teraz tez mąż koleżanki nadal dostarc
              > za karpia, barszcz i pierogi ?

              A, nie pytalam, czy maz dostarcza, czy rodzina sama sie zaopatruje. Ale wiem, ze czesc wyzerki jest kupna, a nie wlasnorecznie pichcona.

              > Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?

              Zeby bylo rodzinnie i swiatecznie... blagam, nie pytaj o wiecej. Ja tez tego nie rozumiem.
              U nas, od kiedy obie z siostra doroslysmy, a dziecko rodzinne zaistnialo jedno (siostry), Mama i ja chodzilysmy na wigilie do niej wlasnie, ale kazda z wlasnymi garami i podzial byl scisle specjalistyczny - ja sledzie i piernik, Mama inne ryby i makowiec, siostra zupy, pierogi i lazanki z kapusta. Pyszne. Swietnie wiem, gdzie kupowala, nawiasem mowiac :)
              Ona szykowala choinke i nakrycie, ja zmywalam po. Zadna z nas nie padala na pysk.
            • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:42
              fusun1804 napisała:

              > Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?

              Zapytalam wlasnie, bo jak ja ja poznalam, to kierat juz funkcjonowal. Po co i dlaczego, ona tez juz nie wie, ale pamieta, jak sie zaczelo... jako mloda stazem zona i synowa chciala sie pochwalic i zaniosla cos do tesciow na pierwsza wigilie. Rozplywali sie ze wzruszenia, ze takie dobre to jedzenie i takie dobre dziecko z niej, ze pomyslala, a czy moze na cos innego tez ma wlasny przepis ? Na kolejna wigilie taskala juz wiecej potraw. A skoro juz i tak gotowala dla tesciow, to i dla swoich rodzicow, rzecz jasna. Wczesniej, w rodzinnym domu, robili to wszyscy wspolnie, po tej pierwszej probie/popisie niektore rzeczy przeszly na wylacznosc. Jej. I z kazdym rokiem wiecej, bo ona to robi najlepiej. najpierw byla dumna i zadowolona, z czasem zmeczona i poirytowana. Ale robila. Sila bezwladu najprawdopodobniej. Niewykluczone, ze gdyby nie ta reka, buntujac sie i rozgoryczajac robilaby to do dzis, to jej slowa.
                • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 18:19
                  U mnie zaczęło się podobnie, tyle, że w innych okolicznościach. To śmieszne, co powiem, bo kiedyś - słysząc te słowa od własnej mamy, po prostu je zignorowałam i wyśmiałam - ale po prostu weszłam (albo raczej nie weszłam :) ) do rodziny o zupełnie odmiennych wzorcach kulturowych (podkreślam: INNYCH, nie gorszych). Uwagę mojej mamy, czy wiem, w co się pakuję, po prostu uznałam za niegrzeczną i rodem z XIX w. A jednak.... Nigdy podkreślam nie czułam się częścią tej rodziny i nigdy nikt mi na to nie pozwolił. Wypominanie mi na każdym kroku, z jakiej ja rodziny się wywodzę, było hitem wszelkich spotkań (żeby nie bawić się w domysły po prostu wychodzę z rodziny o długich rodowych tradycjach i dość znanym nazwisku). Teksty typu "Jedz syneczku, jedz, bo "Basieńka" to nieprzyzwyczajona do takich prostych potraw, więc jej nie smakuje" (a smakowało, bo Teściowie dobrze gotowali), "Basieńka to nie takie rzeczy jada", teksty do dzieci (naprawdę ZACHWYCONYCH prezentami od jednych i drugich dziadków - zawsze podpowiadaliśmy trochę) w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!) Być może zaczęło się od tego, że chciałam - jak koleżanka powyżej - wejść w system. Jakiś czas temu, tuż przed wigilią, zmarł nagle mój Teść (pogrzeb tuż przed) i było to oczywiste, że to ja, jako najmniej emocjonalnie "obarczona" zajęłam się zorganizowaniem tej uroczystości. A potem .... potem poszło chyba samoistnie. Wszyscy się przyzwyczaili, że to nasza rola. Dowalili męża poczuciem winy (były lata wydzwaniania dzień w dzień po kilka razy i dawania przykładu sąsiadów, których dzieci przyjechały na święta O TRZY dni wcześniej - z dokładnym wyszczególnieniem ilości toreb, z jakimi przyjechały), a ja - z rodu, gdzie w wigilię przyjeżdżały wszystkie ciotki i wujowie, piekło się wspólnie ciasta, makowce, serniki (a wieczory przegadało w kuchni przy winie porzeczkowym) - JA - miałam ambicję, żeby po śmierci Teścia, zrobić teściowej takie święta, żeby było fajnie, rodzinnie, spokojnie. Może trochę jest i tak, że ona jest z jednej strony wdzięczna, a z drugiej - wściekła, że sama nad tym nie panuje i stąd mnie zawsze kilowała?
                  • enith Re: Wigilia :( 09.12.16, 18:43
                    Czyli popełniłaś klasyczny mezalians :-) Oczywiście żartuję. Natomiast widać jak na dłoni, że teściowa ma monstrualne kompleksy na punkcie SWOJEGO pochodzenia. Akcja z propozycją dla wnuków, by wyrzuciły prezenty do kosza... bez komentarza.
                    Cóż, na to, że nie przyjęto cię ciepło w rodzinie nie masz żadnego wpływu. Rozumiem, że to przykre, ale widzisz, dokąd zaprowadziłą cię chęć, by jakoś ocieplić te wasze stosunki. Dobrowolnie zaprzęgłaś się do kieratu, choć robisz to kosztem swojego, męża i dzieci komfortu i spokoju. Wykorzystaj najbliższe święta na to, by po prostu być z najbliższą rodziną, tatą, który do teraz ciężko przeżywa utratę żony. Spędźcie czas spokojnie i na luzie. Nie powinnaś mieć absolutnie ŻADNYCH wyrzutów sumienia, że chcesz wreszcie spędzić ten swiąteczny czas po swojemu.
                    A na marginesie, to twoja mama miała rację, ostrzegając cię przed tamtą rodziną. Teściowa i jej córka wybitnie pokazały, z jakiej gliny są ulepione, najpierw dewaluując powagę choroby twojej mamy, która umierała na raka, następnie nie zjawiając się na jej pogrzebie, a na końcu nawet nie racząc złożyć ci kondolencji. Twój tata ma dużo zdrowszy od ciebie stosunek do tej sytuacji. Po prostu ochłodził kontakty z osobami toksycznymi. Może weź z niego przykład?
                  • aqua48 Re: Wigilia :( 09.12.16, 19:33
                    a-barbara napisał(a):

                    > teksty do dzieci w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że
                    > wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w
                    > wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w
                    > ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!)

                    I pozwalałaś na takie zachowanie i traktowanie swoich dzieci? Wciąganie ich w problemy psychiczne teściowej i wyjątkowo podłą manipulację ich uczuciami? Normalnie szczęka mi opadła. Ty nie z Wigilią masz problem...
                    • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 01:42
                      Zdecydowanie.
                      Nie wiem jakie trzeba mieć poczucie własnej wartości, żeby pozwalać tak się traktować.
                      Nie wiem jaki brak szacunku trzeba mieć do siebie, żeby próbować wkupić się do rodziny, która jawnie okazuje pogardę.
                      I to poczucie winy...
                      Poczucie winy można mieć gdy się kogoś skrzywdzi. A nie z powodu niespełniania czyichś zachcianek.
                      • gat45 Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:31
                        pade napisała:

                        > Zdecydowanie.
                        > Nie wiem jakie trzeba mieć poczucie własnej wartości, żeby pozwalać tak się tra
                        > ktować.

                        Z naprawdę dużym poczuciem własnej wartości można to spokojnie znieść. Ba, jeżeli ma się na dodatek poczucie, że część tej wartości nie stanowi zasługi własnej, tylko została od losu dana, to nawet można odczuwać potrzebę pewnego zadośćuczynienia tym których los podobnie nie obdarował. Jak dla mnie - scenariusz jasny i zrozumiały.

                        > Nie wiem jaki brak szacunku trzeba mieć do siebie, żeby próbować wkupić się do
                        > rodziny, która jawnie okazuje pogardę.

                        Patrz wyżej. Naprawdę świadoma swojej własnej wartości osoba nie widzi tu pogardy (ze strony teściów) tylko zawiść. I usiłuje pokazać, że nie, nie stoi na piedestale.

                        > I to poczucie winy...
                        > Poczucie winy można mieć gdy się kogoś skrzywdzi. A nie z powodu niespełniania
                        > czyichś zachcianek.
                        >

                        Gdybyż to było takie proste, takie zero-jedynkowe... Ale nie, mylisz się. Jak najbardziej można mieć poczucie winy bez popełnienia żadnej winy. Bywa. Po prostu taki układ pionków i figur na szachownicy.
                        • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:24
                          gat. To właśnie to. Mnie to nie dotyka, nie zmienia, nie zależy od tego ani moje samopoczucie, ani samoocena. Ja po prostu z natury jestem szczęśliwa i stabilna. Czasem rozzłoszczona, czasem zmęczona lub zrezygnowana. Ale to nie wpływa na to, co we mnie. Patrzę na to wszystko jak na pewnego rodzaju teatr, spektakl. Potem idę do domu i nie ma to na mnie żadnego przełożenia. A poczucie winy? No właśnie stąd: bo w gruncie rzeczy wiem, że aktorami nieporadnego spektaklu, który widzę, są ludzie skrzywdzeni, może emocjonalnie bezradni, którzy nie potrafią nawiązać prawidłowych relacji. Że większość z tego, co wyprawiają, krzywdzi ich samych. Że w gruncie rzeczy, to może nie złośliwość ale nieporadność i stąd - agresja. Moje wysiłki i chęć wniesienia do tej rodziny czegoś, co znam z własnej nie wynikały z chęci "dowartościowania się" czy "zyskania uznania lub poczucia wartości" (bo mam je niezależnie od nich), tylko z chęci pomocy, zmiany, która mogłaby te funkcjonowanie poprawić. Nie udało się - nie szukam winy w sobie, tylko po prostu mi smutno. Przecież to krewni moich dzieci. OK. Nie są niczym rodzina z reklam, z babcią w kostiumiku Chanel piekącą ciasteczka (choć hehehe taka była moja mama, nawet idąc wyrzucić śmieci poprawiała makijaż!) . Nie zachowują się czasem dobrze, pogubili się w dziwacznym świecie pełnym zawiści, nierealnych przekonań. Ale właśnie to stanowi o sile mojej "własnej" rodziny - w tym dzieci. Umiemy z tym żyć, nie wchodząc w te akcje i nie biorąc ich do siebie (tak "na płasko") Nauczyłam ich szacunku, wytłumaczyłam przyczyny i nie czują się tymi akcjami krzywdzone (my potem wracamy do swojego fajnego, ciepłego, bezpiecznego domu, a one ..... tkwią w tej sytuacji nadal). Wyrzuty sumienia .... bo nie umiem tego zmienić. Bo patrzę jak rok po roku moja teściowa marnuje sobie fajne lata życia (dobiega 70), podobnie jak szwagierka, bo nie mam metody, by przekonać je, że nie będzie to tak, że nawet gdyby zaszantażowały cały świat i jak w filmie sf nagle stałby się on taki, jakiego oczekują, to punktem wyjścia nie będzie moment kiedy to zaczęły, ale teraźniejszość (a czas pochłonął 20 lat ich życia). Stąd walka o takie święta. O coroczną nadzieję, że może tym razem coś się zmieni.
                          • aqua48 Re: Wigilia :( 10.12.16, 18:46
                            a-barbara napisał(a):

                            > Patrzę na to wszystko jak na pewnego rodzaju teatr, spektakl.
                            > Potem idę do domu i nie ma to na mnie żadnego przełożenia.

                            Jakoś trudno mi w to uwierzyć, gdyby nie miało to nie zakładałabyś tego wątku. Wiedziałabyś bez podpowiedzi co robić.


                            > Moje wysiłki i chęć wniesienia do tej rodziny czegoś
                            > wynikały z chęci pomocy, zmiany, która mogłaby to funkcjonowanie poprawić.

                            A czy Twoja teściowa kiedykolwiek była choćby ciekawa jak funkcjonują inni, a przede wszystkim prosiła Cię o pomoc i poprawę swoich zachowań? Wiesz Twoje chęci to tylko połowa sukcesu, z drugiej strony musiałabyś napotkać otwartość i chęć do wprowadzenia zmian.

                            >Nauczyłam ich szacunku, wytłumaczyłam przyczyny i nie czują się tymi akcjami krzywdzone

                            Naprawdę?

                            Wyrzuty sumienia ...bo nie umiem tego zmienić. Bo patrzę jak rok po roku moja teściowa marnuje sobie fajne lata życia (dobiega 70), podobnie jak szwagierka. Stąd walka o takie święta. O coroczną nadzieję, że może tym razem coś się zmieni.

                            Chcesz mieć kontrolę nad cudzym życiem? Decydować o tym jak ktoś ma je przeżyć, żeby było Twoim zdaniem "fajne"? Nie przesadzasz aby? nie przypisujesz sobie nadmiernej roli sprawczej?
                            Może dla teściowej i szwagierki właśnie tak jest fajnie. Mogą hodować sobie głębokie poczucie krzywdy i poczucia niższości oraz dzięki temu pociągać za sznurki w rodzinie, jak w teatrze kukiełkowym. A Ty i Twoja rodzina gracie z zapałem w tę grę.
                          • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 19:15
                            A ktoś Cię prosił, żebyś zmieniała czy przekonywała?
                            Naucz się tego na pamięć:
                            "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:37
                      Hehe. No aż do końca taką "d.... wołową to nie jestem " nie wyobrażaj sobie, że siedzę tak z czarnymi od ściekającego ze łzami tuszu oczami i poobgryzanymi paznokciami. W takich sytuacjach przełącza się we mnie wajcha "cynizm i komizm" i hehehe (ale wyjdę na potwora) robię wszystko tak, by widząc wysiłki manipulanta, robić dokładnie odwrotnie, niż ten ktoś sobie założył. Np. Wigila - chwalę ciasto, przyniesione przez ciocię (bo ciocia - zapomniałam dodać - zawsze przynosi ciasto i pierogi!!!), Teściowa z kuchni warczy: "Och, jak wy sobie z ciocią spijacie z dziubków, jakie to ciasto dobre ojejej, to może następnym razem sobie wogóle idźcie do cioci i u cioci zróbcie wigilię) - ja oczywiście: Super pomysł! ciociu może faktycznie byłoby fajnie i (uwaga) wpadłabym wcześniej RAZEM byśmy coś zrobiły i hhehehe - dzieci byłyby wniebowzięte bo one uwielbiają do Ciebie przychodzić :) Teściowa - megawnerw, bo przecież chodziło o to żeby lecieć do kuchni, podjąć pod nogi, zapewniać o tym, jak bardzo się myli itp. Już nie wspomnę o tekstach o umieraniu (bezwzględna odpowiedź: "wstrzymaj się do czerwca, kwiaty będą tańsze :) ) Zdarzało się mi także stwierdzenie: "nie jesteś moją mamą, tylko Teściową, więc nie muszę tego słuchać. Wychodzę, a ty ochłoń i zadzwoń, jak będziesz miała lepszy humor". Jednak wigila to wigilia, mama męża to rodzina i nie chcę uczyć dzieci, że można kogoś (nawet tak pokręconego) odrzucić i opuścić.
                      • aqua48 Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:14
                        a-barbara napisał(a):

                        >nie chcę uczyć dzieci, że można kogoś (nawet tak pokręconego) odrzuci
                        > ć i opuścić.

                        Nie chodzi o odrzucenie i opuszczenie, ale o stawianie granic i nie poddawanie się emocjonalnym szantażom.
                        Ty jesteś Barbaro dorosła i możesz jeśli chcesz ulegać teściowej, kupować jej mąkę i chleb, mimo tego że ma kto jej te zakupy zrobić, możesz gotować jej obiad o 11.00, a nawet o północy jeśli ma takie życzenie, a Ty chcesz je spełniać z pieśnią na ustach.
                        Ale swoje DZIECI powinnaś przed takim postępowaniem bezwzględnie chronić. I nie uczyć ich poddawania się szantażom i manipulacjom, nie powinny być narażone na ten typ reakcji jaki opisujesz, bo dzieci się uczą przez obserwację i naśladowanie. Jeśli dajesz sobą pomiatać uczysz je że tak można. Jeśli babcia daje kosz aby wyrzuciły do niego dopiero co otrzymane prezenty, a Ty nie reagujesz uczysz je że tak można, że to normalne i że ocenianie prezentów pod kątem wydatków jest ok. Jeśli teściowa cały czas przy dzieciach poniża Cię ze względu na Twoje wykształcenie czy pochodzenie, a ty nie reagujesz grzecznie ale stanowczo, tylko obracasz w żart, to uczysz dzieci, że to wszystko jest dopuszczalne... Jeśli Twój mąż nigdy nie staje w Twojej obronie i nie sprzeciwia się takiemu zachowaniu swojej matki to oboje uczycie dzieci, że to jest w porządku i każdym w zasadzie można z tego powodu pomiatać jak się ma ochotę. Na prawdę chcesz je tego nauczyć?
                        • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:32
                          Jezu. Ale jak napisałam to jest odwrotnie: ona czuje się moim wykształceniem i pochodzeniem PONIŻANA przeze mnie (poniżam ją faktem, że urodziłam się w rodzinie o długich tradycjach rodowych, powiedzmy o znanym historycznym nazwisku, gdzie zwyczajem było wyższe wykształcenie ). I nie - nigdy nie uważałam, że fakt urodzenia się (czysty przypadek) o czymkolwiek stanowi - jeśli zostałam zmuszona do takiej dyskusji ("my tu prości ludzie".....) podkreślałam, że dzięki Teściowej i Teściowi dzieci ukończyły studia, że dbali o ich edukację (kupowali mnóstwo książek, szanowali wiedzę), sami przecież byli wykształceni, jeździli do teatru, chodzili do kina.... Tak jak napisałam wyżej - człowiek który ma poczucie własnej wartości nie może czuć się pomiatanym. Ja tylko obserwuję te zachowania, ze smutkiem, ale nie mogą mnie one ani zmienić, ani dotknąć.
                          • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 18:06
                            Barbara, to nie jest tak, ze twoje samopoczucie od zachwan innych nie zalezy. Zalezy. Czujesz sie winny czemus, w czym nie mialas zadnego udzialu, zmeczona, poiytowana, w rozterce...

                            Gierki typu manioulacja ci nie wyszla" moga uprawiac dorosli, wlasnie dlatego, ze duzi sa. Po dzieciach to, przypuszczam, nie splywa jak woda po kaczce. Uczymy sie nie tylko z tlumaczen, takze z obserwacji, nasladownictwa...

                            Niczego, czegos bys nie wiedziala, nie doradzilam, siostry PCK to wlasnie mopsowskie opiekunki. Przy czym nie rozumiem - tesciowa ma wysoka emeryture, a WAS to duzo kosztuje ? Kto placi ? Kto okresla zakres obowiazkow, skoro nawet tego masla, chleba i oleju nie ma ?

                            Odizolowac dzieci od ich rodziny - hm, nie wiem, czy to wymaga az takich posuniec. Ale ograniczyc kontakty, w sensie wlasnie stawiania granic (mamo, jeszcze jeden taki popis i wychodzimy (i rzeczywiscie wychodzicie), nie zgadzamy sie, zebys robila przykrosc dzieciom/uczyla dzieci takich zachowan) - imo warto i trzeba. Dziewczyny obszernie napisaly, dlaczego i po co.

                            Rozumiem, ze jest ci tesciowej i szwagierki zal, ze one w twoim odczuciu same sobie marnuja i zatruwaja zycie. pewnie tak jest. Problem w tym, za zatruwaja je rowniez innym i w praktyce dostaja na to przyzwolenie. Czynilas starania, nie poskutkowalo. Daj sobie z tym spokoj.
                            • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 19:11
                              Płacimy my. Dużo, bo podstawa naliczenia jest duża (spora emerytura w okolicach 3000, dodatki pielęgnacyjny, przesiedleńczy i coś tam jeszcze kombatanckiego). Na 1 osobę, przy braku opłat (płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo kasy, na 2 już nie. Szwagierka nie pracuje (szuka pracy tylko zgodnie z wykształceniem, nie chce słyszeć o czymś poniżej jej aspiracji, w malutkim mieście zaś wszystkie stanowiska tego typu są zajęte i zwalnia je śmierć). Siostra była rozwiązaniem, gdy szwagierka nie mieszkała z teściową razem, ale panie tak się przyzwyczaiły do wygody, że nawet teraz jej żądają. Trwają też nieustające boje o zakres obowiązków (znam go doskonale, bo w dawnej pracy również po części odpowiadałam za kontaktowanie osób po hospitalizacjach psychiatrycznych z takimi ośrodkami, tyle że tu, w Wwie) - panie próbują każdorazowo wymóc na opiekunce pranie i prasowanie ubrań obu z nich, sprzątanie całego domu, zmywanie naczyń z całego dnia/wieczoru/nocy (czekają w zlewie); oczywiście, biedne siostry odmawiają więc są złe i rotacja jest olbrzymia :) Dodam, że obie niewiasty palą jak smoki (tak ze 30 zł dziennie idzie :). Kiedyś, gdy po prostu wysyłaliśmy pieniądze zadłużyły mieszkanie na kilka miesięcy czynszu.... więc teraz to robimy ze swojego konta. Dach nad głową, prąd i światło opłacamy, bo przecież nie możemy dopuścić, żeby pozbawić Teściową tych świadczeń. Ale one i tak wydzwaniają i urządzają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).
                              Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowczo za dużo i to nie fair, że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzieci. Nie wiem, czy ulega szantażom czy nie. Nie chcę więcej w to wchodzić, bo w sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustalić.
                              Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać.



                              • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:17
                                Jak to nie wiesz czy mąż ulega ich szantażom czy nie ? Nie macie wspólnego budżetu mimo ze jesteście małżeństwem ?
                                Jesli tesciowa ma dochód powyżej 3000 miesięcznie i mieszka w małym miasteczku ( a zycie w małym miasteczku jest tanie ) to NA CO idą Wasze pieniądze ?

                                Ciekawa jestem reakcji forumowiczów, z każdym Twoim postem przybywa nowych elementów. Ja juz napisałam co miałam do napisania, cierpliwość mi sie wyczerpała i obawiam sie ze mi niedługo nerwy puszcza i napisze cos niecenzuralnego.
                              • gat45 Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:21
                                Twój ojciec ma rację i Ty doskonale o tym wiesz. Przypuszczam, że wie o tym również Twój mąż.
                                Co nie znaczy, że zechcecie się z tego wyplątać. W odróżnieniu od większości tutaj ja nie myślę, że nie potrafilibyście. Myślę, że w tej skomplikowanej mozaice postaci i ich historii jest coś, co sprawia, że nie chcecie zmienić istniejącego układu. Coś, co jest dla was ważniejsze niż wyrzucanie pieniędzy za okno (mówię tu o szwagierce, nie o teściowej). Bywa.
                                Tylko, na miłość boską, daruj sobie te wigilijne wygibasy. Posiadanie teściowej i szwagierki na utrzymaniu naprawdę zwalnia Cię z tego obowiązku. Już jesteś dobrą panią, pogódź się z tym, że nigdy nie będziesz dobra synową. Kropka.
                                • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:48
                                  gat45 napisała:

                                  > Twój ojciec ma rację i Ty doskonale o tym wiesz. Przypuszczam, że wie o tym rów
                                  > nież Twój mąż.
                                  > Co nie znaczy, że zechcecie się z tego wyplątać. W odróżnieniu od większości tu
                                  > taj ja nie myślę, że nie potrafilibyście. Myślę, że w tej skomplikowanej mozaic
                                  > e postaci i ich historii jest coś, co sprawia, że nie chcecie zmienić istniejąc
                                  > ego układu. Coś, co jest dla was ważniejsze niż wyrzucanie pieniędzy za okno (m
                                  > ówię tu o szwagierce, nie o teściowej). Bywa.
                                  > Tylko, na miłość boską, daruj sobie te wigilijne wygibasy. Posiadanie teściowej
                                  > i szwagierki na utrzymaniu naprawdę zwalnia Cię z tego obowiązku. Już jesteś d
                                  > obrą panią, pogódź się z tym, że nigdy nie będziesz dobra synową. Kropka.

                                  Rzecz w tym, ze pani jest nie tylko synowa (i szwagierka). Pani jest rowniez matka, zona, corka, pracownica i co tam jeszcze. A wyglada na to, ze wszystkie inne role (moze poza praca) podporzadkowala roli synowej (i szwagierki).

                                  Rany boskie, JAK w takim ukladzie i przy wyraznie wyrazonej woli ojca mozna w ogole zastanawiac sie nad wspolna wigilia ???
                                  Ktosia duzo wczesniej bystro zauwazyla, ze to nie wigilia jest problemem Barbary. A Barbara, zdaje sie, postanowila skupic sie na wigilii (sprawa, ktora stosunkowo latwo da sie rozwiazac), zeby nie musiec zajac sie rozplatywaniem niczego innego. Ostrzegam, taka strusia polityka zawsze zle sie konczy i od tej reguly wyjatkow nie ma.
                                    • salsa.lover Re: Wigilia :( 11.12.16, 17:51
                                      miedzymorze napisała:

                                      > Zawsze można zacząć od rozwiązania tematu wigilii a potem odrąbać darmozjady od
                                      > koryta ;)
                                      >
                                      > pozdr,
                                      > mi


                                      Obawiam się, że przy takim stopniu uwiązania z darmozjadami nawet wigilia z ojcem w żałobie jest problemem. Oni aż tak są w to wszystko wkręceni, że nie widzą oczywistych granic.
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:46
                                    pade napisała:

                                    > Dobra Pani. To jest najlepsze podsumowanie.


                                    Oj, nie. Klasyczne dobre panie zwykle bardzo umiejetnie redukowaly koszty swoich kaprysow, gdy kaprysy zmienialy sie na inne, i nie plataly sie w tak dlugoterminowe sprawy. Obawiam sie, ze to cos gorszego.

                                    • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:51
                                      Oj, nieważne. Pani jest dobrze urodzona i zajmuje się dobroczynnością. Więc podpada pod termin.
                                      A co nią powoduje to już dla mnie nieistotne. Spadam z tego wątku bo autorka mnie przeraża i napawa niechęcią.
                                      • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:04
                                        pade napisała:

                                        > Oj, nieważne. Pani jest dobrze urodzona i zajmuje się dobroczynnością. Więc pod
                                        > pada pod termin.

                                        Chyba ze tak :)

                                        > A co nią powoduje to już dla mnie nieistotne. Spadam z tego wątku bo autorka mn
                                        > ie przeraża i napawa niechęcią.

                                        Mnie tez abominacja ogarnela...wlasnie takim osobom zawdzieczamy cala mase zyciowych kalek, ktore mogly byc samodzielnymi i samowystarczalnymi ludzmi.

                              • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:27
                                a-barbara napisał(a):

                                > Płacimy my. Dużo, bo podstawa naliczenia jest duża (spora emerytura w okolicach
                                > 3000, dodatki pielęgnacyjny, przesiedleńczy i coś tam jeszcze kombatanckiego).
                                > Na 1 osobę, przy braku opłat (płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo ka
                                > sy, na 2 już nie.


                                Boru. Czyli praktycznie macie na utrzymaniu tesciowa z wysoka emerytura i bezrobotna z wyboru szwagierke. No coz, wasza wola.


                                panie tak się prz
                                > yzwyczaiły do wygody, że nawet teraz jej żądają.

                                Od was ? A wy czujecie sie w obowiazku zapewnic ?

                                Trwają też nieustające boje o
                                > zakres obowiązków (znam go doskonale, bo w dawnej pracy również po części odpow
                                > iadałam za kontaktowanie osób po hospitalizacjach psychiatrycznych z takimi ośr
                                > odkami, tyle że tu, w Wwie) - panie próbują każdorazowo wymóc na opiekunce pran
                                > ie i prasowanie ubrań obu z nich, sprzątanie całego domu, zmywanie naczyń z cał
                                > ego dnia/wieczoru/nocy (czekają w zlewie); oczywiście, biedne siostry odmawiają
                                > więc są złe i rotacja jest olbrzymia :)


                                A i owszem, znam ten bol. Tylko znowu - TO NIE JEST WASZ PROBLEM. Sa dorosle, a nie sa uposledzone umyslowo ? No to niech przyjma do wiadomosci, ze opiekunka jest pracownica instytucji i zakres obowiazkow ma w umowie. Albo niech sie obchodza bez opiekunki, prosze bardzo. Kuracja wstrzasowa. niekiedy przydatna, niekiedy wrecz niezbedna.

                                Dodam, że obie niewiasty palą jak smok
                                > i (tak ze 30 zł dziennie idzie :). Kiedyś, gdy po prostu wysyłaliśmy pieniądze
                                > zadłużyły mieszkanie na kilka miesięcy czynszu.... więc teraz to robimy ze swoj
                                > ego konta. Dach nad głową, prąd i światło opłacamy, bo przecież nie możemy dopu
                                > ścić, żeby pozbawić Teściową tych świadczeń. Ale one i tak wydzwaniają i urządz
                                > ają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).
                                > Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowc
                                > zo za dużo i to nie fair, że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzi
                                > eci. Nie wiem, czy ulega szantażom czy nie. Nie chcę więcej w to wchodzić, bo w
                                > sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustali
                                > ć.

                                Poniekad twoja tez. Ida na to pieniadze waszej rodziny, czyli meza, twoje i dzieci. Kosztem waszych aktualnych potrzeb i waszej przyszlosci. Jak sie z tym czujesz ?
                                Czy te platnosci - czynsz, media, opiekunka (dobrze zrozumialam, ze ona tez ?) maja jakies przelozenie na sytuacje mieszkania w przyszlosci ? Bo wiesz zapewne, istnieje taka mozliwosc, ze oplacasz komus w calosci lub czesci jego potrzeby w zamian za wlasnosc w przyszlosci lokalu lub innej nieruchomosci. Odwrocona hipoteka. Czy tez jest to wylacznie prezent, comiesieczny i kosztowny ?


                                > Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać

                                Dobrze, ze ojciec zachowal zdrowy rozsadek. Szkoda, ze nic z tego nie wynika.
                                • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:11
                                  Autorka juz pisała ze po śmierci teściowej mieszkanie odziedziczy szwagierka - przeciez nie pozbawi bidulki 60 metrów skoro sama odziedziczy cały dom.

                                  Zapomniałam zapytać o status tej opiekunki - kto ja opłaca ? Tez Wy ? Bo trudno mi sobie wyobrazic ze opieka społeczna wysyła darmowa opiekunkę do 41- letniej, zdrowej kobiety, ktorej nie chce sie pozmywać i prasować.

                                  Barbaro, a kto w Waszym domu zmywa, sprząta i prasuje ?
                                  Tylko prosze odpowiedz, nie udawaj ze ominelas to pytanie.

                                  Poniżej jeszcze ustosunkowałam sie do Twoich wypowiedzi. Chyba nie zauważyłaś mojego wpisu.

                                  Jeszcze jedno - ile lat maja Twoje dzieci ? Bo o teściowej i szwagierce wiemy juz wszystko.
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:18
                                    Opiekunka jest platna i nie jest to sprawa groszowa, bo czesciowa odplatnosc obciaza beneficjenta. W przypadku wysokiej emerytury czesc jest odpowiednio wyzsza. Zrozumialam, ze opiekunke takze oplaca syn z synowa.

                                    Syn z synowa ponadto wzieli sobie na kark nie tylko przez kilkadziesiat jeszcze lat utrzymywanie cudzego mieszkania, ale i szwagierki. Dozywotnio, jak przypuszczam. Niepracujaca nie bedzie miala emerytury.
                                    • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:43
                                      A kiedy tesciowej sie zemrze (w koncu to nieuniknione) i jej emerytura pojdzie sie zle prowadzic, mieszkanie, opiekunka i szwagierka w calosci przejda na utrzymanie brata i jego zony. Rowniez wtedy, gdy oni sami beda emerytami. Bomba.

                                      Tak mnie mimochodem zaciekawilo - gdyby kiedys dochody Barbary i meza okazaly sie niewystarczajace na utrzymanie wlasnego domu, cudzego mieszkania i dodatkowej osoby, czy obowiazek ten zostanie scedowany na dzieci ? Czy one wiedza, ze byc moze beda mialy ciotke na karku do konca zycia ?
                                    • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:51
                                      Ok, dzięki za wyjaśnienie. Teraz skumałam - opiekunka kosztuje duzo bo tesciowa ma wysoka emeryturę a płacą ONI - bo ktozby inny ?

                                      W innym wpisie Barbara pisała ze szwagierka bardzo dobrze opiekuje sie
                                      mamą ......tak, wprost rewelacyjnie ......

                                      Dopytam o kilka szczegółów - czy tesciowa jest kompletnie niepełnosprawna ?
                                      Nie moze sama zrobic zakupów, uprasować , pozmywać ?
                                      Bo ze szwagierka moze to juz wiemy.

                                      Barbaro, z jakiej rodziny Ty pochodzisz ? O mamie wiemy tyle ze poprawiała makijaż przed wyrzuceniem smieci :)) chodzi mi o to czy w Waszej rodzinie sie wzajemnie szanowano , czy Ty byłaś szanowana jako dziecko ? Czy Twoje potrzeby były uwzględniane ?
                                      • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:16
                                        fusun.
                                        1) Miotam się z tą opieką, bo z jednej strony fakt, ja wszystko sama robię i gdyby to na mnie padło, poprowadzenie 2 osobowego gospodarstwa domowego, bez dzieci i z zapleczem finansowym to jak się domyślasz, zero problemu, więc trudno mi zrozumieć, dlaczego 40 letnia zdrowa na ciele osoba nie jest w stanie tego ogarnąć.
                                        2) Teściowa hmmm ma niedowład rąk i problemy z chodzeniem (w sensie długo), ale sama wychodzi (choć wolno) z domu, umie zrobić sobie kawę, herbatę, kanapki (o ile nie wymaga to pokrojenia chleba), trzeba jej pomóc z myciem, bo może stracić równowagę. Zakupów dużych raczej nie zrobi, również nie uprasuje i nie pozmywa (niedowład). Ze szwagierką to zagadka. Po pierwsze była zawsze traktowana jak dziecko (nawet z akademika co 2 tygodnie woziła mamie pranie), kiedy miała "- ści" lat też (przy czym teściowa wyręczała ją we wszystkim - sama - podkreślam, była świetną panią domu w sensie organizacyjnym). Wyręczała ją w każdej dupereli, dzwoniła na uczelnię, gdy córka chciała zmienić pokój, do dyrektora zakładu pracy, że się spóźni (MATKA nie córka-pracownik), do jej lekarza rodzinnego - usiłując wymusić informację o stanie zdrowia (gdy znalazła np. receptę). Po śmierci męża długo mieszała w jej życiu i myślę, że to właśnie w jakiejś części przyczyniło się do rozpadu małżeństwa córki. W ten sposób "zwabiła ją" poniekąd do siebie i wessała w jej życie. Szwagierka na pewno cały rozwód przypłaciła epizodem depresyjnym (leczonym farmakologicznie) i tu upatruję "usprawiedliwienia" jej niemocy. Robi, co może, ale i żal do matki (która przy tym jest niewdzięczna i często ją poniża), i własne "doły" powodują, że jakoś cieżko jej to idzie......
                                        2) Moja rodzina... była fajna. Jedynym problemem była pewna asymetria relacji pomiędzy mną a rodziną mamy i taty (choć obie zacne) - ze względu na miejsce zamieszkania (tato, jako najstarszy syn mieszkał w mieście swoich rodziców). Rodzina Mamy doznała "wyzwalania Warmii i Mazur" i z tego wyzwalania wylądowała w większości pod Dortmundem. W Polsce została jedynie moja mama, która podówczas kończyła już liceum pedagogiczne i wybierała się na studia. To, co kojarzę z moją rodziną to spokój i jakąś taką pogodę. Rodzice mnóstwo pracowali i jedynym problemem było ich zaangażowanie, ale często mogłam uczestniczyć w tym, co robili (wykłady, odczyty, prelekcje), częściowo sprawę załatwiali dziadkowie, których miałam pod nosem. Ta moja służalczość to nie tyle chęć zyskania aprobaty u Teściowej, tylko pewnego wychowania: u nas "Starsi" rodu byli zawsze szanowani, "zaopiekowani" , ważni. Do dni swoich ostatnich dziadek zasiadał w pięknym garniturze i muszce w szczycie stołu - nawet, gdy choroba Alzheimera sprawiła, że nie do końca pamiętał, kto z nim siedzi. Babcia (w 98 wiośnie życia, niechodząca, kazała mi sobie przywozić fryzjerkę do "ondulacji" żeby pięknie dla nas wyglądać) - to samo. Dawano nam wiele miłości (ach :) te bombonierki, chowane dla wnucząt w bieliźniarce, wspólne spacery, wieczory przy starych piecach, rozmowy.....) W rodzinie mamy - jako jedyna wnuczka "zagraniczna" (w Polsce) cieszyłam się jeszcze większą estymą. Byłam kochana i wyróżniana - Babcia tuż przed śmiercią (w nocy, w szpitalu) - zdjęła obrączkę, pobłogosławiła ją i prosiła o przekazanie dla mnie. Wszystkim, którzy ją odwiedzili, przeczuwając swoje odejście po prostu podziękowała. Moja mama, kiedy żegnałam ją wieczorem, nie wiedząc, że odejdzie kilka godzin później - kilka razy mówiła, że mnie kocha. Nie ma dnia, żebym nie przywoływała tej chwili, strasznej - bo pamiętam jak bardzo cierpiała, jak - jeszcze walcząc, robiła się zimna i zaczęła sinieć.... i pięknej - bo dała mi ogromną siłę. Może to Cię śmieszyć, ale .... tak właśnie pojmuję szacunek, o którym piszesz. Tata, straszny nerwus i raptus, z którym wiecznie się ścieram intelektualnie, też - choć nieco inaczej - okazuje mi szacunek. Typ naukowca, który nie lubi tracić czasu na duperele, to do mnie dzwoni po recenzje artykułów, omawia lektury czy książki, plan autobiografii. Lubi ze mną podróżować, planować, zwiedzać. Dalsza rodzina - krewni - ciekawi, fascynujący i choć czasem są jakieś spory czy niesnaski, to są dla mnie wyjątkowi. Tak. Byłam kochana. Inspirowana. Ważna.
                                        Piszę o rodzinie, z której pochodzę, a nie o tej, którą stworzyłam, bo zapytałaś. (żebyś nie myślała, że to diagnostyczne, że słysząc "rodzina", myślę o tej sytuacji z przeszłości, a nie teraźniejszości).
                                        Być może własnie problemem jest to, że staram się realizować znane wzorce tam, gdzie jest to nieefektywne.
                                        • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:04
                                          "Być może własnie problemem jest to, że staram się realizować znane wzorce tam, gdzie jest to nieefektywne." Mysle, ze świetnie sie zdiagnozowalas, sama. Pytanie tylko, dlaczego wybrałaś sobie na męża człowieka z rodziny dysfunkcyjnej i dlaczego chcialas z nimi właśnie, jak to okreslilas znane wzorce odtwarzać, bez wzięcia pod uwagę, ze tesciowa jest mocno zaburzona psychicznie. Czy Twoja mama powiedziała Ci kiedykolwiek jasno, jakie dostrzega dla Ciebie zagrożenia, ze strony rodziny męża. Dlaczego uwazala, ze być moze robisz blad wchodząc do tej rodziny?
                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:48
                                            Tak. Mama podzieliła się swoimi wątpliwościami. Ale nie chcę tu publicznie ich wyjawiać - i tak powiedziałam więcej, niż zamierzałam.

                                            Większość mojego związku z mężem -całe 6 lat przed ślubem, mieszkaliśmy w innym mieście (studia) i zagranicą (również studia), więc kiedy wpadaliśmy do naszego miasta, trudno było wyłapać takie rzeczy. Poza tym, wtedy wydawało mi się, że to takie gadanie "ramoli", że człowiek żyje w próżni i dom pierwotny nie ma na nas żadnego wpływu.

                                        • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:19
                                          Powiem brutalnie
                                          - krzywdzisz swojego meza, podtrzymujac te chore uklady
                                          - krzywdzisz dzieci
                                          - krzywdzisz tesciowa i szwagierke utrzymujac i podsycajac te ich wyuczona bezradnosc
                                          - co najmniej robisz duza przykrosc ojcu, ktory ma trzezwy oglad i widzi, co wyprawiasz i co robisz sobie i innym

                                          Nie odpowiedzialas, w jakim wieku sa twoje dzieci. Nie wiemy nawet, ile ich i jakiej plci. Sa malowazne ?

                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:27
                                            Nie nadążam z czytaniem. Chłopcy 14 i 10 lat. Są fantastyczni. Starszy właśnie odkrywa świat nastolatka :) młodszy zapalony lego-maniak. One są od tego odcięte, obecnie młodszy cieszy się, bo zakupiłam całej rodzinie bilety na nowe Star-Warsy, a starszy negocjuje sylwestra :))))
                              • salsa.lover Re: Wigilia :( 11.12.16, 17:49
                                a-barbara napisał(a):

                                > płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo kasy
                                >Ale one i tak wydzwaniają i urządzają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).


                                ?!?!?!?!?!?!
                                Dlaczego mąż pozwala sobie na urządanie awantur o to?? Po tym jak już i tak to WY płacicie mieszkanie i świadczenia?? I Ty jeszcze co roku pędzisz i chcesz urządzać im święta??? Nie mieści mi się to w głowie.

                                > Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowc
                                > że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzieci.
                                > w sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustali
                                > ć.

                                Przecież Ty sama sobie zaprzeczasz w jednym zdaniu po drugim. Najpierw piszesz, że one przepalają mieszkania i studia Waszych dzieci. A za chwilę piszesz, że to nie Twoja sprawa, tylko Twojego męża. Czyli to, że mąż pozwala by pieniądze Wasze i Waszych dzieci szły na utrzymanie i fajki dla niepracującej siostry i teściowej, to nie jest Twoja sprawa?? Naprawdę?

                                > Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać

                                Twój ojciec niestety ma rację. Dajecie się wykorzystywać jak mało kto.
                  • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 20:55
                    a-barbara napisał(a):

                    > U mnie zaczęło się podobnie, tyle, że w innych okolicznościach. To śmieszne, co
                    > powiem, bo kiedyś - słysząc te słowa od własnej mamy, po prostu je zignorowała
                    > m i wyśmiałam - ale po prostu weszłam (albo raczej nie weszłam :) ) do rodziny
                    > o zupełnie odmiennych wzorcach kulturowych (podkreślam: INNYCH, nie gorszych).
                    > Uwagę mojej mamy, czy wiem, w co się pakuję, po prostu uznałam za niegrzeczną i
                    > rodem z XIX w. A jednak.... Nigdy podkreślam nie czułam się częścią tej rodzin
                    > y i nigdy nikt mi na to nie pozwolił.

                    A jakby Ci ktos pozwolił to co ?

                    Czy Tobie kiedykolwiek przyszło do głowy ze Ty, mąż i dzieci stanowicie odrębna rodzine ? Jesli dotąd tego nie zrozumiałaś, to warto sie nad tym zastanowić......

                    Wypominanie mi na każdym kroku, z jakiej
                    > ja rodziny sie wywodzę


                    Wypominać mozna cos negatywnego.


                    teksty do dzieci (naprawdę
                    > ZACHWYCONYCH prezentami od jednych i drugich dziadków - zawsze podpowiadaliśmy
                    > trochę) w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że
                    > wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w
                    > wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w
                    > ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!)


                    Tesciowa to potworny cham - inaczej sie tego nie da określić- ale w imie czego Ty to tolerowalas ?

                    Być mo
                    > że zaczęło się od tego, że chciałam - jak koleżanka powyżej - wejść w system. J
                    > akiś czas temu, tuż przed wigilią, zmarł nagle mój Teść (pogrzeb tuż przed) i b
                    > yło to oczywiste, że to ja, jako najmniej emocjonalnie "obarczona" zajęłam się
                    > zorganizowaniem tej uroczystości. A potem .... potem poszło chyba samoistnie.

                    Nie, to nie bylo oczywiste. Weszłas na własne życzenie w role podkuchennej / sluzacej a teraz po prostu z niej wyjdź.


                    JA - miałam ambi
                    > cję, żeby po śmierci Teścia, zrobić teściowej takie święta, żeby było fajnie, r
                    > odzinnie, spokojnie.

                    Coo ?? Miałaś ambicje robić fajne święta teściowej ? Nie własnym dzieciom, nie mężowi tylko teściowej - dorosłej osobie.
                    Za kogo Ty w ogóle wyszłaś za mąż ? Bo mam wrażenie ze za teściową. Wiesz co, powinnas codziennie powtarzać jak mantrę " kaszanka nie wędlina, tesciowa nie rodzina", az w koncu to do Ciebie dotrze.
                      • anula36 Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:06
                        jak na razie to uczysz dzieci ze wrednosc i chamstwo oraz manipulacja wygrywaja skutecznie z inteligencja i lagodnoscia, zaniedbujac rodzine wlasna w postaci ojca, na rzecz roszczeniowej rodzinki meza.
                      • zuzi.1 Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:02
                        Barbara ! OJP brak mi słów... Kobieto, kopnij te dwie leniwe larwy w zady i zacznij w koncu zyc dla siebie. Zero Wigilii i koniec definitywny finansowania teściowej i córki. Ma wysoka emeryture, to niech z niej żyją. W co Ty się kobieto dałaś wkręcić. To wręcz niewiarygodne. A mąż d..a wolowa jakich malo, uzależniona od matki.
                        • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:13
                          Podejrzewam ponuro, ze nie "dala sie wkrecic", tylko na ochotnika, moze nawet z wlasnej inicjatywy przyjela role szczodrze swiadczacej. Groszem, czasem, robocizna...

                          A teraz powoli zaczyna docierac, jakie to sa koszta. Nie tylko, moze nawet nie glownie pieniezne, ale skupmy sie na tym jednym. Usiadz, Barbaro, z kalkulatorkiem w reku i policz, ile was to dotychczas kosztowalo. A potem zrob symulacje i policz, ile was to jeszcze bedzie kosztowac. Przez najblizsze trzydziesci do czterdziestu lat. A moze wiecej.
                          • zuzi.1 Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:09
                            A ja się będę upierać, ze jednak dala sie złapać na sprytne manipulacje teściowej. Po prostu lyknela haczyk, a tesciowa pięknie pogrywala na jej kompleksach i poczuciu winy, niezwykle skutecznie, a dziewczyna wsiakala w to głębiej.
                              • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:02
                                zuzi.1 napisała:

                                > I jak najbardziej dokladnie policzyć ile Was to miesięcznie kosztuje

                                Miesiecznie to moze nie byc porazajaca kwota dla kogos dobrze zarabiajacego. Ale tak policzyc w skali roku, pieciolecia, kilku dziesiecioleci...rownowartosc samodzielnego mieszkania dla wlasnych dzieci ? Wiecej ?
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:44
                                    O pieniadze, owszem, tez. To, co lykaja one, odbieracie sobie (mniejsza) i waszym dzieciom. Albo, jesli cierpisz na nadmiar gotowki, one lykaja to, co moglyby dostac bezdomne zwierzeta, skazane na smierc zwierzeta, sklonni do samodzielnosci niepelnosprawni, ktorym nie ma kto zrefundowac komputera/innego narzedzia pracy, chore dzieci... naprawde istnieja lepsze sposoby tracenia pieniedzy. Bardziej przydatne innym.

                                    Prawdziwym problemem imo jest to, ze utrzymujesz i podtrzymujesz ich zyciowa niewydolnosc. Czujesz sie wspanialomyslna i szlachetna ? Na zdrowie. Tylko, widzisz, nikt na tym nie korzysta. One beda coraz bardziej zdane na ciebie, a jesli ty nie bedziesz chciala lub nie bedziesz w stanie dluzej, to co ? Zepchniecie to na wlasne dzieci ?
                                    • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:57
                                      Szwagierka nie pracuje bo w małym miasteczku nie ma odpowiedniej dla niej pracy. Dla Was tez nie - wiec wyjechaliście do Warszawy.

                                      Czy Wy macie jakieś oszczędności ? Gdyby WAM sie cos przytrafiło ? Choroba albo utrata pracy ?

                                      Moj były mąż był traktowany przez swoją rodzine jak dojna krowa. On jest / był menad zerem za granica - klasyczny przykład osoby ktorej sie udało - tzn solidnością i pracowitością osiągnął wysoka pozycje zawodowa. No i sie rypło - stracił prace. Uświadomił sobie ze on sam nie ma ze strony rodziny żadnego oparcia.
                                      • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 10:09
                                        Szwagierka nie ma pracy bo ma tak wysokie mniemanie na swój temat, ze żadnej pracy niby poniżej swoich aspiracji wziac nie zamierza. Poza tym przyjemnie najwyraźniej jej jest byc utrzymywana. Jesli razem z matka chciała wymusić na opiekunce z mops pranie, sprzatanie etc. tzn. ze jest wyjątkowo patologicznie wręcz leniwym człowiekiem.Utrzymywanie takich osób to podtrzymywanie niezlej patologii. Mąż powinien iść na terapie i Ty Barabaro tez. Nie żyjecie w pełni własnym zycem, tracicie czas i pieniadze na utrzymywanie osób które spokojnie moglyby sobie poradzić we własnym zakresie.Te panie nie sa niewydolne, one sa po prostu mega leniwe. A Wy robicie za ich sponsorów i służbę. Otrzasnij sie Barbara z tego cyrku, potrząśnij mężem i uświadom mu co sie dzieje, poproś żeby poszedł na terapie. Jesli tego cyrku nie spróbujesz SAMA zmienić, to przez następne lata nic się nie zmieni. Czy szwagierka będąc jeszcze w małżeństwie pracowala? Tesciowa ma wlasna wypracowana emeryturę czy po mężu?
                                        • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:36
                                          Nawet jesli szwagierka kiedys pracowala, to obecnie jest osoba kolo 40-tki, niepracujaca z wyboru. Ma staz maksimum kilkanascie lat pracy. Ile bedzie z tego miala emerytury, trzydziesci zlotych ? Po smierci tesciowej odpadna te ponad trzy tysiace jej emerytury. Czyli utrzymywanie szwagierki (i mieszkania) do konca jej zycia, jeszcze kilkadziesiat lat ?
                                          • anula36 Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:43
                                            albo zabranie do siebie i opieka na miejscu, skoro kobieta nie potrafi zrobic zakupow,ani uprac wlasnych rzeczy.
                                            Z drugiej strony znam ludzi ( w tym 1 osobe z lekkim upoledzeniem umyslowym) za zycia rodzicow totalnie niezaradnych, ktorzy po ich smierci szybko sie ogarneli i zaczeli normalne zycie.