Dodaj do ulubionych

Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania

03.03.17, 14:09

Mój syn student Politechniki, po zakończonym pierwszym semestrze poinformował mnie,że ten kierunek nie jest tym co go interesuję , że ogólnie to on nie wie co go interesuje na ten moment aby studiować i postanowił zacząć pracować. A studia? Może we wrześniu. Kiedy będzie wiedział czego chce.

Legło w gruzy jedno z moich ( naszych ) wyobrażeń o życiu syna. Od zawsze chciałam by syn miał lepiej niż ja czy mąż. Czyli,żeby mógł się uczyć na studiach dziennych,żeby nie musiał łączyć nauki z pracą. Zapewniliśmy mu z mężem taki komfort. Z tym,że okazuje się,że wybór syna jest zupełnie inny. On ma inne plany niż my mu zaplanowaliśmy.
Poczułam się też źle, kiedy syn na zadane mu pytanie to dlaczego startował na politechnikę skoro go to w ogóle nie interesowało, odpowiedział,że czuł naszą presję,że my mu zawsze tylko politechnika i politechnika. I rzeczywiście ma racje. Cały czas podkreślaliśmy wagę wyższego wykształcenia technicznego dającego możliwość ciekawych zawodów i przyszłości.
Na chwilę obecną sama nie wiem co czuję. Mojej teściowej jest o wiele łatwiej bo ona od razu okazała niezadowolenie z wyboru wnuka, i cały czas naciska bym wymusiła na synu zmianę decyzji.
Z tym, że ja uważam,że każdy nacisk na syna czy próba zmiany jego decyzji to będzie nasza rodzicielska porażka. Postanowiłam zaakceptować decyzje syna. Powstrzymałam się od komentarzy i oceny ( uwierzcie, że było ciężko ). Mąż też przyjął ją z cichą rezygnacją.
Komentujemy to tylko między sobą.
Owszem moglibyśmy wybrać opcję gderania, okazywania niezadowolenia,nacisku...tylko mam wrażenie że to przyniosłoby odwrotny skutek łącznie z wyprowadzką syna z domu.
Zależy mi na tym , aby syn był szczęśliwy. Z jednej strony doceniam to, że podjął taką decyzję. Że znalazł w sobie siłę by przeciwstawić się wizji narzuconej przez rodziców i podjąć decyzję - teraz ja. Ale z drugiej strony moje prawie 20 lat wysiłków i powtarzania,że on , mój syn nie będzie musiał pracować,że dam mu pełen komfort bycia studentem i korzystania ze wszystkich tego plusów okazało się ulotne.
Na chwilę obecną syn od tygodnia pracuje, poznaje właśnie znaczenia "elastyczny czas pracy: :P.
Złożyłam mu propozycje ( skoro już chce poznać smak dorosłego życia ),że od pierwszej wypłaty utrzymuje się sam i może nadal mieszkać w domu rodzinnym , na poprzednich zasadach ale za 250 zł czynszu miesięcznie. To forma edukacji - chce by poznał smak zarobionych pieniędzy i dorosłości.
Ma też nasze zapewnienie ,że jeśli nadal będzie studiować,kiedy wybierze kierunek zgodny z JEGO oczekiwaniami wszystko wróci do poprzedniego układu czyli rodzice wikt, opierunek, kieszonkowe itp .

Zastanawiam się też czy mam prawo to tak zostawić, bo w głębi serca uważam,że powinien skończyć studia te które zaczął, że dadzą mu one spokojna przyszłość zawodową. Tylko czy mam prawo do tego jako rodzic kierując się maksymą,że "wiem lepiej" ? Poza tym mam wrażenie,że uległ presji otoczenia, swoich kolegów bo oni pracują, tylko mój syn dostał się na studia.
Chce dziś jeszcze raz z nim porozmawiać wieczorem. Jak się czuje po pierwszym tygodniu pracy.
Mam takie mieszane uczucia.
Potrzebuje spojrzenia z zewnątrz, najlepiej odmiennego od mojego.

Obserwuj wątek
    • lot.ti Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 14:25
      wyluzuj, za bardzo dramatyzujesz
      moja młodsza sis też miała fazę, że przerwała studia - kierunek, który sama wybrała - żeby zostać florystką :D
      jak jej wolny rynek dupę przetrzepał wróciła na dzienne z podkulonym ogonem i grzecznie ukończyła studia z bardzo dobrym wynikiem.
      po prostu nie histeryzuj.
      • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:37
        Innymi słowy, zaakceptowaliście, ze dorosły syn nie ma ochoty realizować Waszych marzeń i Waszego pomysłu na jego życie, ale postanowiliście jednak pokazać mu, ze nie akceptujecie jego wyboru - bezpłatnie ma mieszkać tylko pod warunkiem, że spełni Wasze oczekiwania i wróci na studia. Teraz ma płacić za to, że nie spełnił Waszych oczekiwań, przecież mieliście taki doskonały pomysł na jego przyszłość.
        Powinnaś mieć mieszane uczucia. Poważnym problemem jest bowiem nie syn, człowiek bardzo rozsądny, który zrozumiał, ze nie ma ochoty spędzić całego życia w nielubianym zawodzie, bo rodzice wybrali mu przyszłość. problemem jesteście Wy, bo nie daliście młodemu człowiekowi wyboru, bo uważaliście, że Wasz wysiłek powinien zaowocować wychowaniem inżyniera - a nie po prostu syna. No i nie zauważyliście jak bardzo syn był przez Was sterowany, nie zauważyliście, ze studia techniczne go nie interesują. I nadal uważacie, ze "wiecie lepiej" jak powinna wyglądać jego przyszłość i ze dokonujecie rozsądniejszych wyborów. I zapewniam Cię, ze nielubiany zawód nie daje nikomu spokojnej przyszłości zawodowej, tylko bezustanne znudzenie i stres.
        Niepokoi mnie też ta rozmowa po tygodniu pracy, zaplanowana z góry. Ja tez mam w domu studenta i naprawdę, rozmowy o studiach czy pracy sa naturalną częścią codzienności.
        Co do presji otoczenia, to jest to zupełnie inny problem. Ale co do tego, trudno mi się wypowiedzieć.
        • sebalda Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:46
          Mieliśmy identyczną sytuację, opiszę wszystko w wolnej chwili, teraz tylko proszę - darujcie sobie rozmowy, pozwólcie mu żyć po swojemu. My tak zrobiliśmy i skończyło się naprawdę dobrze, w wielkim skrócie syn wrócił na studia i dopiero teraz jest zadowolony. Kochana, wrzuć na luz.
        • berber_rock Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:51
          verdana napisała:

          > bezpłatnie ma mieszkać tylko pod warunkiem,
          > że spełni Wasze oczekiwania i wróci na studia. Teraz ma płacić za to, że nie s
          > pełnił Waszych oczekiwań, przecież mieliście taki doskonały pomysł na jego przy
          > szłość.

          Z tym sie nie zgodze. Jak dla mnie normalne jest, ze dorosly czlowiek, ktory ma prace, utrzymuje sie sam. Natomiast czlowiek studiujacy na studiach dziennych w jakis tam sposob powinien byc przez rodzicow wspomagany, jesli te studia maja miec sens. Nie odbieram odebrania wsparcia finansowego jako kary, tylko jako naturalny element wkraczania w doroslosc. Zauwaz tez, ze powrot do poprzednich warunkow funkcjonowania ma nastapic, nie w momencie gdy syn wroci na Politechnike, ale gdy wroci na studia ktore beda mu odpowiadaly. Uwazam, ze jest to fair postawienie sprawy. Kwota 250 zl nie jest tez tak powalajaca, aby zniechecic do obranej chwilowo (amoze na dluzej) sciezki zyciowej. Gdzie tu kara?
          • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:59
            To ma sens, pod warunkiem, ze młody człowiek nie chce wrócić po pół roku na studia. Co innego, gdy dziecko całkowicie rezygnuje ze studiów, wtedy oczywiście powinno sie dołożyć do gospodarstwa. 250 zł przy pracy dla studenta to często 1/3 całej pensji. Ja bym te pół roku odpuściła, bo intencja jest jasna - branie kasy ma służyć "zachęceniu" do powrotu na studia i pokazać,z ę rodzice decydują, co jest dobre, a co nie. Jeżeli syn nie podejmie studiów, to wtedy oczywiście powinien się dokładać.
            • alsk9 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 16:24
              Ale tu nie ma "pracy dla studenta". Syn zrezygnował ze studiów. Podjął pracę.
              Znajoma w wieku 21 lat zarabiała 3 tys netto w normalnej pracy. Dodatkowo studiowała w weekendy bo miała ochotę. Ale była w pełni samowystarczalna finansowo.
              Nie każdy 20 latek za szczyt ambicji zawodowej wybiera rozwożenie pizzy.
              • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 16:32
                Te 250 złotych są wyrazem potępienia dla decyzji syna (będziemy cię utrzymywać, jak spełnisz nasze wymagania). O ile tak, jestem za tym, aby pracujące dziecko dokładało sie do gospodarstwa, to w tym wypadku nie brałabym pieniędzy. Bo przeciez nie o pieniądze tu chodzi, ale o to, by syn poczuł ciężar dorosłości i aby zrozumiał, że źle wybrał.
                • lot.ti Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 17:08
                  >Te 250 złotych są wyrazem potępienia dla decyzji syna

                  jakież to patetyczne

                  skoro pracuje i się nie uczy to partycypuje w kosztach utrzymania domu. proste.
                  wątkodajka powinna te 250 zł odkładać i jak przyjdzie pora - młody będzie się wyprowadzał, żenił, albo z innej okazji, wszystko co wydał "na dom" mu oddać. póki co niech się wraża, że istnieje takie coś jak bieżące płatności.
                • bookends Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 22.03.17, 13:41
                  Nie. To oznacza: będziemy cię utrzymywać dopóki będziesz się uczył. Dodatkowo zaznaczam, że rodzic nie ma obowiązku akceptowania wszystkich wyborów dzieci, zwłaszcza takich, które obiektywnie są nierozsadne. On nie rzucił studiów bo zapragnął być tragarzem, malarzem czy innym zeglarzem. Rzucił bo mu się najpewniej uczyć nie chce. Nie ma pojęcia kim chce być ale uważa że pozjadal wszystkie rozumy. Tymczasem kompletnie nie ma pojęcia że przyszłość i byt należy zabezpieczyć, że żeby w miarę godnie i bezpiecznie żyć trzeba mieć jakieś podstawy np. wykształcenie solidne, zawód ewentualnie gigantyczny talent. Znam takiego jednego co to rzucił Polibude bo mu studia do szczęścia niepotrzebne były. Jest teraz 30+ i jest w dopiero w lesie. Ani zawodu ani pomysłu arkady. Nic. Zarabia psie grosze i wisi na rodzicach. I żałuję że te studia rzucił. Bo teraz nawet nie ma żadnego punktu wyjścia żadnych perspektyw, a chciałby rodzinę założyć. Także reasumując: niech se rzuca, nikt go wszak nie zmusi, ale oczekiwania żeby rodzice klamkami z radości i utrzymywali to już nieporozumienie. Tu nie chodzi o żadne spełnianie oczekiwań rodzicom czy też ich ambicje tylko o świadomość że życie to ne jest bajka, o czym malolat z racji wieku nie ma zielonego pojęcia. I nikt mu nie każe być tym inżynierem. Niech se będzie malarzem tylko niech się zabezpieczy i skończy studia dające konkretny zawód i konkretny byt.
                  • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 22.03.17, 16:52
                    Słusznie. Jesli ma sie dziecko i utrzymuje się je, to oznacza, zę ma się prawo do decydowania o jego życiu. Nie tylko o studiach, ale także o potencjalnym mężu czy żonie. Wybieranie studiów czy żony nie jest absolutnie sprawą dziecka. Ma robic to, co każą mu rodzice, ma zdać się na ich decyzje i nie zawracać głowy jakimiś zainteresowaniami czy miłością. Celem powinno być sprawianie rodzicom radości i dostosowanie sie do ich oczekiwań - nie po to żywiliśmy smarkacza przez dwadzieścia lat, aby sam decydował o swoim życiu - włożyliśmy w jego kasę i ta kasa ma sie nam zwrócić. To my wiemy, jaki zawód da konkretną kasę za dwadzieścia lat, my wiemy, ze kasa jest w życiu ważniejsza niz zadowolenie z pracy, a młody jest głupi i głupi pozostanie.
                    A tak swoją drogą, młody człowiek, który nie ma własnego zdania i robi to, co rodzice uznają za właściwe nie zrobi kariery nawet po Harwardzie.
                    • bergamotka77 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 03:48
                      Zgadzam się, zwłaszcza z ostatnim zdaniem. Źle to świadczy o młodym człowieku, ze dał się rodzicom omotać i zmanipulowac i poszedł na studia przez nich wybrane. Wszystkie podobne przypadki, które znam źle skończyły i nie odnalazly się na narzuconym kierunku a potem długo błądzily zanim się odnalazly. Hitem była moja ciotka, która wysłała moja kuzynke a swoją córkę do szkoły medycznej mimo że owa dziewczyna nie znosi widoki krwi, boi się zabiegów medycznych i z byle powodu mdleje. Ale nic to, bo jest zapotrzebowanie na zawody okolomedyczne. Inna sprawa, ze iziula chyba wylala dziecko z kąpielą. Tak bardzo mu nadskakiwala ze musi mieć lepiej, ze nie musi się o nic martwić tylko o naukę, ze syn uznał, ze ma za dobrze i dalej będą jego życiowe poszukiwania sponsorowac rodzice. Ja też bym była za tym, że jeśli się uczy i podejmuje studia na wybranym kierunku to utrzymuje go dalej. A jeśli nie, to niech idzie do pracy i się utrzymuje sam. Dach na głową bym dała, ale dokładanie się do budżetu obowiązkowe. Myślę, że czasem rodzice chcą bardziej niż dziecko i tak susza głowę, ze ono ma dosyć i już rzyga tą wspaniałą pewną bezpieczną przyszłością i marzy by zrobić coś po swojemu. Dlatego ja nigdy nie narzuce dzieciom kierunku studiów tak jak mi nie narzucano i nie wtracano się do tego.
                      • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 06:58
                        Bergamotko, tylko że co najmniej raz Iziula podkreśliła [i zaznaczyła, że syn tez został o tym poinformowany!], iż jeśli pójdzie na studia - to wróci do kategorii "uczący się student", czyli na pełny wikt i opierunek rodzicielski! I wcale nie "jak wróci na ten konkretny wybrany przez mamusię kierunek"! Natomiast to oburzenie Verdany wzbudził fakt, iż Iziula, której syn rzuciwszy studia poszedł do pracy oczekuje, że ten dołoży do domowego budżetu [uwaga!] dwieście pięćdziesiąt złotych polskich. Iziula syna z domu nie wyrzuca, póki nie pracował to nawet i finansowała, ale [moim zdaniem - jak najsłuszniej!] uznała, że skoro już nie uczy się i pracuje = zarabia to chłopak powinien choć w mikrym stopniu pokryć koszty swojego bytowania. A te koszty to nie tylko nowe ciuszki czy wypasiona komórka - a również rachunki, wyżywienie itd.
                        W pełni się zgadzam, że z takiego "pchania" na siłę przez rodziców na wybrany kierunek wynikają później często albo dramaty, albo co najmniej ciężkie życie tegoż dziecka - jak w przypadku opisanej przez ciebie twojej kuzynki, czy mojego znajomego, którego rodzice uparli się na seminarium duchowne... Na szczęście chłopak rzucił je po trzecim roku, znalazł dość siły, żeby postawić się rodzicom, ale jednak fakt, że w ogóle tam trafił...
                        • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 09:01
                          Tak, bo Iziula zrobiła to, aby - uwaga- przekonać młodego człowieka, jakie ciężkie jest życie i nauczyć go wartości pieniądza. Intencje są tu jasne - pokażemy ci, jak niedobrze było rzucić studia, na które cała rodzina cię wypchnęła, choć nie miałeś na nie ochoty. I dlatego uwazam, zę w tym wypadku koszty powinni ponieść raczej rodzice, którzy zlekceważyli depresję, nie zauważyli problemów, ojciec wyjechał, a matka uznała, zę w tej sytuacji syn (klasa maturalna) musie jej pomagać znacznie bardziej.
                          W sytuacji "wybrałem studia, odwidziało mi się, jestem zdrowy, w rodzinie nie ma problemów" uznałabym, że tak, pieniądze brać nalezy. W sytuacji, gdzie potrzeby chłopaka były lekcewazone, a teraz kasą usiłuje się go sprowadzić na jedynie słuszną drogę - uważam, ze wykorzystywanie pieniędzy do manipulacji po raz kolejny jest naganne.
                          • bergamotka77 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 09:21
                            No i nie czochral odpowiednio kota. Zgadzam się z twoją opinią verdana, ze o ile dokładanie się do wydatkow pracującego młodzieńca jest wskazane to tu kasa działa jak straszak i nagroda zarazem. Biedny chłopak jakos mi go szkoda, bo widać, ze jest inaczej traktowany niż dwójka młodszych dzieci. I ta depresja... już wtedy czuł pewnie, ze nie ma ochoty na te studia, ale chciał być posłusznym synem i żeby iziula z mężem ( nie wiem czy to jego ojciec) byli z niego dumni...
                          • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 09:47
                            Verdano - przyznałam już gdzieś, że nie czytałam innych wątków Iziuli. A jeśli nawet - to nie pamiętam. słowo - nie żyję tym co czytam na ematce! Opieram się TYLKO na tym, co napisała tutaj. A tutaj mamy, proszę cię, oczywiście, rozczarowanie matki, że syn kicha na politechnikę. Ale i fakt, że porzuciwszy studia na razie nie ma konkretnych planów, że "nie chcę być inżynierem, ale chcę studiować iberystykę/zoofizjoterapię/militarioznawstwo/co tam innego". Nie, MOŻE zechce studiować coś innego, a może nie, się zobaczy za pół roku. Na razie znalazł pracę. Ok. W tej sytuacji, nawet jeśli owa politechnika była kierunkiem wymyślonym przez rodziców - to zupełnie nie widzę powodów, dla których chłopak nie miałby się dokładać do utrzymania. Tym bardziej, że matka zaznaczyła, że jeśli pójdzie na studia, nie, wcale nie na ta wymarzoną przez mamusię polibudę, ale w ogóle na jakiekolwiek studia - to z kategorii "pracujący dorosły" wróci do kategorii "uczące się dziecko". I jak dla mnie to jest logiczne i zrozumiałe. Tym bardziej, że matka wszak daje dach nad głową, a te 250,- jestem przekonana że pokryje znikomą część ogólnych nakładów "na tegoż syna" ponoszonych przez matkę. Podkreślam: rozważam tu TYLKO ten wątek! A nie ogólnie sytuację życiową Iziuli od jej dzieciństwa począwszy.
                              • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 23.03.17, 22:24
                                Jak mówię - nie czytałam innych jej wątków i nie mam zamiaru specjalnie szukać. Ten akurat mnie zainteresował. I w kontekście tego co TU, w tym wątku Iziula napisała - to Verdana nie ma racji, a postępowanie matki jest nie tylko logiczne, ale również słuszne. Być może z innych wątków wynika co innego - w to nie wnikam. Słowo: nie żyję tym co pojawia się na e-matce, bywa, że nie wchodzę przez dni kilka. Zaskakujące, ale prawdziwe: mam swoje życie w realu i je lubię. :D
                    • bookends Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 24.03.17, 12:55
                      Dyrdymały opowiadasz. Ja nie mam kompleksów i co za tym idzie, nie mam potrzeby, żeby moje dziecko spełniało moje oczekiwania albo realizowało moje ambicje. Ma prawo do swojego zdania, a ja mam prawo mieć zdanie odrębne. Dokonując wyboru (porzucenie studiów) podejmuje równolegle decyzję o tym, ze przestaje być na utrzymaniu rodziców. To nie jest kwestia zadowalania mamusi. To jest kwestia rozsądku. Każdy kto żyje na tym świecie dostatecznie długo wie, że trzeba mieć plan B. Zawsze. Dlatego należy zdobyć zawód po to, żeby było do czego wrócić, ewentualnie od czego zacząć jeśli "biznesy" czy inne plany się nie powiodą. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby być tancerzem czy pisać książki mając jednocześnie tytuł naukowy inżyniera i jakiś konkretny zawód wyuczony. no chyba, ze dziecko nagle olśniło i chce zostać sinologiem lub zdawać na weterynarię - zmiana profilu na INNY, KONKRETNY profil jest zrozumiała i popierana. I nie przerzucaj swoich traum na mnie. Ciebie najwidoczniej w przeszłości zmuszano do wielu rzeczy i pozbawiono swojego zdania i teraz nie potrafisz czytać ze zrozumieniem tylko projektujesz swoje lęki i uprzedzenia na innych, w imię niczym nieograniczonej wolności nastoletniej jednostki. O żonie czy mężu w moim poście nie było nic. Było o braku entuzjazmu dla lekkomyślnych wyborów i ponoszeniu konsekwencji swoich decyzji, a także potrzebie zabezpieczenia bytu swojego i przyszłej rodziny.
                      • bergamotka77 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 24.03.17, 22:49
                        Zgadzam się. Syn iziuli nie określił, ze zmienia kierunek na inny, tylko rzuca obecny i zastanowi się czy w ogóle idzie na jakies studia. Też by mnie to wkurzyło bo bez studiów daleko się nie zajdzie. O ile zaakceptowalabym zmianę planów /wizji /zawodu, o tyle po liceum nie ma się żadnego zawodu i perspektyw. Można ew. zostać utrzymankiem bogatej damy.
                        • morekac Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 25.03.17, 08:12
                          Syn Iziuli miał przed maturą epizod w typie depresji - był przepracowany i zestresowany. Miał jakieś nieskończone ilości korków z matematyki. Nie chcę umniejszać wyników z matury rozszerzonej z matematyki, ale do studiowania na polibudzie czy innym wydziale typu informatyka/matematyka to oprócz dobrych wyników z matury (warunek konieczny dostania się), trzeba mieć też zamiłowanie do matematyki i sporo pracować samemu. Korki w większym zakresie na nic, bo po prostu czasu nie starcza.
                          Może sobie po prostu nie poradził , stąd zaprzeczenie, że chciał tam startować . Bardzo możliwe też, że przekonał się, że nie da rady tych studiów ciągnąć lub że to rzeczywiście nie jest to, czego szukał. Wie, że zawiódł rodziców, babcia wyraża głośno swoje niezadowolenie, ale bardzo możliwe , że przede wszystkim zawiódł sam siebie.
                        • morekac Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 25.03.17, 08:12
                          Syn Iziuli miał przed maturą epizod w typie depresji - był przepracowany i zestresowany. Miał jakieś nieskończone ilości korków z matematyki. Nie chcę umniejszać wyników z matury rozszerzonej z matematyki, ale do studiowania na polibudzie czy innym wydziale typu informatyka/matematyka to oprócz dobrych wyników z matury (warunek konieczny dostania się), trzeba mieć też zamiłowanie do matematyki i sporo pracować samemu. Korki w większym zakresie na nic, bo po prostu czasu nie starcza.
                          Może sobie po prostu nie poradził , stąd zaprzeczenie, że chciał tam startować . Bardzo możliwe też, że przekonał się, że nie da rady tych studiów ciągnąć lub że to rzeczywiście nie jest to, czego szukał. Wie, że zawiódł rodziców, babcia wyraża głośno swoje niezadowolenie, ale bardzo możliwe , że przede wszystkim zawiódł sam siebie.
            • sueellen Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.04.17, 15:09
              Hmmm, dobre ponad 10 lat temu w wieku 22-23 lat zarabiałalam brutto 3000 i to nie w Warszawie Krakowie, Poznaniu czy Wroclawiu a przy okazji studiowałam (zupełnie nie wiem po co, ha ha). Studia przydały mi się absolutnie do niczego. W ogóle nie pracuję w swoim fachu i nigdy nie pracowałam. Już na studiach poszlam zupelnie inną drogą.
        • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 17:01
          Verdano - nie do końca. Syn ma płacić, bo na tym, cholera, polega dorosłość. Ty też płacisz czynsz, rachunki, media itd. Zarabiasz = jesteś na "swoim". Kompletnie nie widzę racji, dla której rodzice mięliby utrzymywać PRACUJĄCEGO dorosłego młodego człowieka? A autorka wszak podkreśla, że jeśli syn zechce się uczyć, po swojemu, na wybranym przez siebie kierunku - czyli wcale nie zgodnie z fanaberią rodziców - to wróci do układu "uczący się student", a nie "pracujący dorosły".
          Ja tu nie widzę żadnego problemu - moim zdaniem autorka wątku postępuje zupełnie słusznie. Nie naciska na syna, że MUSI wrócić na politechnikę, nie piłuje, że koniecznie studia. Natomiast egzekwuje konsekwencje własnych wyborów.
          • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 22:26
            Syn jest równie dorosły jak studiuje i jak pracuje. Nie widzę powodu, dla którego rodzice mają utrzymywać pracującego młodego człowieka - za wyjątkiem właśnie specyficznych sytuacji. A ta jest specyficzna, bo w tym wypadku płacenie za utrzymanie ma być pokazaniem synowi, że źle wybrał - jak by był grzeczny i nie zrezygnował ze studiów, to płacić by nie musiał.
            Czasem motywy bywają ważniejsze od samej zasady. A tu motywy sa bardzo wątpliwe, to znaczy wykorzystuje się motyw "będę cie utrzymywał, jak spełnisz moje oczekiwania". Pieniadze jako argument do mnie kompletnie nie przemawiają. I nie, autorka nie egzekwuje konsekwencji wyborów syna, egzekwuje konsekwencje tego, ze syn po raz pierwszy nie postąpił tak, jak sobie życzyła. Rezygnacja syna jest konsekwencją wyborów autorki.
            • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 23:13
              Dopóki syn studiuje - to na rodzicach ciąży obowiązek utrzymania go, zdaje się, ze nawet i alimentacyjny. Natomiast skoro NIE STUDIUJE, czyli uznał się za dorosłego i podjął pracę - to nie widzę żadnych powodów, żeby nie miał się dokładać do domowych rachunków. Sorry, Winnetou, biznes is biznes. Jesteś studentem - korzystasz z wszelkich praw i obowiązków studenta. Jesteś dorosły - tak samo. A obowiązkiem dorosłego jest między innymi ponoszenie kosztów utrzymania. I nie tylko zakupu sobie ciuszków, czy nowej komórki - a także kosztów prania tychże ciuszków i ładowania tejże komórki.
              Sama miałam sytuację analogiczną [acz nie politechnika w grę wchodziła] i tak samo moi rodzice [doprawdy, sadyści :P] zapowiedzieli, że skoro nie mam zamiaru się uczyć, to moje prawo, skoro pracuję to mój obowiązek, a w związku z powyższym oczekują, że jakiś tam udział w "kosztach domowych" ponosić będę. I, słowo, nie zbiedniałam od tego! Ba, nie wróciłam na studia, szkołę wyższą ukończyłam sporo później i całkiem inną niż wówczas mi się wydawało, że bym chciała!
              Owe 250 zł to nie żadna "kara" za nieposłuszeństwo - gdyby matka chciała chłopaka ukarać, to by mu przedstawiła konkretny rachunek - serio, widzisz możliwość utrzymania się miesięcznie za 250,-? To minimalny udział dorosłego, nie uczącego się a pracującego człowieka w dom, w którym, przypomnę,. mieszka, w którym zużywa media, środki higieniczne, jedzenie itd. Podkreślę - udział minimalny i na pewno nie pokrywający jego "zużycia".
                • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:35
                  No i? Co wynika z rodzinnych uczuć? Że jeśli syn jednak nie zechce pójść na żadne studia a z pracą też mu nie będzie po drodze [tak, zaskoczę cię, są i tacy!] to wątkodawczyni z "uczuć rodzinnych" powinna go utrzymywać do emerytury? Jego, oczywiście, emerytury...
                  I, żeby nie było. Nie uważam naciskania na jedyny właściwy wybór kierunku przez rodziców za słuszny. A wiem, że presja potrafi być potężna i trudna do odparcia, zwłaszcza dla młodego człowieka.
                  Natomiast za jak najsłuszniejsze uważam oczekiwanie rodziców, że dorosły, pracujący a mieszkający w domu rodzinnym młody człowiek będzie się do domowego budżetu dokładał w konkretnie ustalonej kwocie. I bez wielkiej łaski z jego strony. Tak, jak każdy z domowników powinien mieć obowiązki domowe, dostosowane do wieku i możliwości, tak i powinien ponosić również finansowe konsekwencje swoich wyborów. Podjął wybór: "rezygnuję z bycia "studentem" i przechodzę do kategorii "dorosły". Tego wyboru konsekwencją jest to, że podjął pracę, zaczął zarabiać pieniądze - i to, że rodzice oczekują, że w jakimś stopniu będzie partycypował w kosztach. Ba, nawet i rodzice mogliby te 200,- czy 250,- zł wpłacać na odrębne konto i za kilka lat chłopak mógłby mieć całkiem fajną kwotę na jakąś konkretną potrzebę. :)
                  Podkreślę - nie kojarzę innych wątków autorki, mówię więc tylko o TEJ konkretnej sytuacji.
        • rotkaeppchen1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 25.03.17, 20:12
          A moim zdaniem slusznie, ze skoro pracuje, to doklada sie do wydatkow mieszkaniowych. Z jakiej racji rodzice maja utrzymywac pracujacego dorosleo syna? I jak dlugo? Do czterdziestki? Moim zdaniem to propozycja bardzo fair. A powrot do utrzymywania w razie podjecia studiow, to nie nagroda, ze posluszenstwo a logiczna kolej rzeczy. Tym bardziej, ze w swietle prawa rodzice maja obowiazek utrzymywac uczace sie dziecko, do ukonczenia, bodajze 26 roku zycia.
    • berber_rock Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:44
      Wedlug mnie zachowujesz sie w porzadku TERAZ wlasnie, a nie wczesniej kiedy naciskalas na Politechnike, ktora jak sie okazalo syna nie interesuje.
      I uwazam, ze fantastycznie, ze syn znalazl w sobie odwage na decyzje teraz, a nie zorientowal sie za 20 lat, ze interesuje go zupelnie co innego.
      U mnie w domu tez panowal kult pewnych zawodow i pewnych kierunkow studiow (a konkretne z podziwiem spotykaly sie udolnienia w kierunku przedmiotow scislych, za to z duza pogarda wszelkie przedmioty humanistyczne). Przez polowe swojego zycia zawodowego babralam sie w finansach i ksiegowosci tylko dlatego ze $$$$.
      Udalo mi sie "przebranzowic" dopiero w okolicach 40. i tez okreslilabym, ze jestem gdzies tak w 4/5 drogi.

      Daj mu zyc po swojemu, ale nie sponsoruj nowego "hobby", bo to tez droga donikad.
    • agonyaunt Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:56
      A co Ci przyjdzie z tego, że syn skończy znienawidzone studia? Uważasz, że Twoje wyobrażenia są ważniejsze od jego szczęścia? Dajcie mu trochę luzu, niech sam ma okazję zorientować się co go w życiu kręci i co chciałby robić. Nawet jak nie będzie chciał studiować, to świat się od tego nie zawali - tym bardziej, że teraz studia to bardzo często tylko papierek, który nie daje ani wiedzy, ani lepszych zarobków.

      Fajnie, że staracie się z mężem nie komentować przy synu, to już jest coś. A teraz jeszcze postarajcie się nie komentować w ogóle, bo to jest jego życie, wy go za niego nie przeżyjecie. Chcesz żeby syn był szczęśliwy, to daj mu być szczęśliwym po swojemu. Nie pytaj, czy masz prawo to tak zostawić, bo prawa nie masz, masz OBOWIĄZEK. Nie marnuj dziecku czasu na studiowanie czegoś, co i tak nie da mu spokojnej przyszłości zawodowej, bo spokojna przyszłość to jest wtedy, gdy robi się to, co się lubi i umie, a nie to co kazali mamusia z tatusiem.
    • salsa.lover Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 15:59
      iziula1 napisała:

      > Legło w gruzy jedno z moich ( naszych ) wyobrażeń o życiu syna. Od zawsze chcia
      > On ma inne plany niż my mu zaplanowaliśmy.

      Bardzo znamienne jest to jak zaczynasz ten post, który dotyczy głównie życia i przyszłości Twojego syna. Zaczynasz od tego co Ty zawsze chciałaś, co zaplanowałaś. Brzmi jakby zadaniem syna było wypełnić Twoje wyobrażenie o nim o to co dla niego zaplanowałaś. Straszno trochę.


      > Poczułam się też źle (...) odpowiedział,że czuł naszą p
      > resję,że my mu zawsze tylko politechnika i politechnika.

      I chyba słusznie. Poszedł na studia, które Wy mu wybraliście a nie na takie które on chciał.

      > Cały czas podkreślaliśmy wagę wyższego wykształcenia technicznego dającego
      > możliwość ciekawych zawodów i przyszłości.
      >Zależy mi na tym , aby syn był szczęśliwy

      To nie jest jedyna możliwość ciekawych zawodów i ciekawej przyszłości. Szczęśliwym można być również po innych studiach, albo na studiach zaocznych jeśli się na takie zdecyduje.
      Twój syn ma prawo podjąć decyzję to tym co JEMU da szczęście, a nie Tobie.

      > moje prawie 20 lat wysiłków i powtarzania,że on , mój syn nie będzie musiał pracować,że dam m> u pełen komfort bycia studentem i korzystania ze wszystkich tego plusów okazało
      > się ulotne.

      No niestety ale klasyczny przykład matki, która 20 lat się wysilała i poświęcała by dziecko miało lepiej, a ono tego nie docenia. Nie brnij w tą ścieszkę. Twoje 20 lat wysiłków było dlatego, że TY tego chciałaś, że TY tak zadecydowałaś. Nie masz prawa obarczać tym syna.
      Komfort bycia studentem widać nie jest dla niego tak atrakcyjny jak Tobie się wydaje. I w sumie mu się nie dziwię. Perspektywa prawdziwej pracy, zarobków też może być atrakcyjna.

      > Zastanawiam się też czy mam prawo to tak zostawić, bo w głębi serca uważam,że p
      > owinien skończyć studia te które zaczął, że dadzą mu one spokojna przyszłość za
      > wodową.

      Nie masz szklanej kuli żeby wiedzieć jak potoczy się jego przyszłość i czy na przykład on będzie wogóle chciał pracować w wybranym przez Ciebie zawodzie.
      On ma prawo wybrać co chce robić przez resztę życia, nawet jeśli Ty się z tym nie zgadzasz.
      Ludzie idą na studia zaoczne, zmieniają kariery, to naprawdę nic strasznego.

      Powiem Ci na własnym przykładzie. Moi rodzice zawsze chcieli żebym została prawnikiem. Ojciec prawnik, matka od zawsze mi powtarzała, że po studiach prawniczych będę miała pewną przyszłość, dobrą ciekawą pracę. Ja zawsze miałam zdolności artystyczne i w tym kierunku mnie ciągnęło. Ale oczwiście skutecznie wybito mi to z głowy różnymi metodami. Zresztą w wieku 18 lat nie miałam pojęcia co mogłabym ze sobą zrobić. żeby konkurować ze studiami prawniczymi wymarzonymi przez matkę.

      Poszłam więc na prawo, spędziłam 5 lat ciężkich studiów w komforcie studenta, jak to określiłaś. Oszem, miałam gdzie mieszkać, miałam kieszonkowe, nie musiałam pracować. Ale z każdym rokiem coraz bardziej nieznosiłam studiów, z trudem zaliczałam egzaminy. Nie dlatego że byłam głupia tylko dlatego, że robiłam to wbrew sobie.
      Nie miałam odwagi by studia przerwać, nie miałam odwagi by powiedzieć matce że 20 lat jej poswięceń i wyrzeczeń by mnie na te studia wsadzić pójdą na marne. Czułam się jak w pułapce.
      Koniec końców studia skończyłam, poszłam do pracy zgodnie z zawodem. Mamusia była przeszczęśliwa. Tylko nie ja.

      Moje życie zawodowe toczyło się pomyślnie, zrobiłam nawet całkiem sensowną karierę. Ale ja zawsze wiedziałam, że to nie jest coś co chcę w życiu robić. Cały czas miałam poczucie, że coś mnie omija. Przerażało mnie, że moje życie przemknie a ja nawet nie spróbuję robić tego co chcę. Ale zawsze zwyciężało myślenie, że przecież tyle lat studiowałam, tyle lat już poświęciłam. Jak teraz zrezygnować...
      Tym co było moją pasją zajmowałam się hobbystycznie, nigdy nie wierząc, że mogłoby z tego być coś więcej. Matka zawsze skutecznie wykpiwała tę stronę mnie, choć musiała przecież widzieć w którą stronę mam uzdolnienia, co sprawiło, że nigdy nie wierzyłam że mogłabym być w tym dobra.

      Dopiero grubo po trzydziestce i terapii stwierdziłam, że nie chcę by tak wyglała reszta mojego życia. Że większość czasu i życiowej energii tracę na coś, co mnie nie interesuje, a wieczorami jestem zbyt padnięta by robić to co lubię i co daje mi satysfakcję.
      W końcu odważyłam się. Poszłam na drugie studia, zaocznie, tym razem zgodne z moim zainteresowaniem. Poznałam ludzi, którzy żyją z tego co kochają i odnoszą sukcesy.
      I żal mnie ściskał, że zmarnowałam tyle czasu robiąc coś, co wybrał dla mnie ktoś inny!
      Miałam żal do matki że nie wspierała mojego talentu, tylko wymusiła na mnie drogę, którą ONA uznała za najlepszą dla mnie. Pewnie też kierowała się moim szczęściem, tylko że zapomniała zwrócić uwagę, że mi szczęście da coś innego niż ona sobie dla mnie wymyśliła. "prestiżowy i przyszłościowy zawód".

      Teraz jestem po 40tce. Na wiele rzeczy w moim wieku jest już za późno, zaczynam tę karierę jako dojrzała osoba i z zazdrością patrzę na dwudziestolatki wspierane przez rodziców. Wciąż na pół etatu pracuję jako prawnik, bo zwyczajnie nie umiem puścić i rzucić się na głęboką wodę. A szkoda.

      Pomyśl, że studia na politechnice to naprawdę nie jest jedyna droga do szczęścia. Twój syn może jeszcze teraz nie wie co chce ze sobą zrobić. Ale już wie czego nie chce. A to też sporo. Pozwól mu poszukać własnej drogi. I nie więź go SWOIMI oczekiwaniami i wyobrażeniami. To dorosły człowiek, który jest odrębny od Ciebie i któremu zupełnie co innego może dać szczęście.
      • princy-mincy Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 16:48
        Super przyklad!

        U mojego meza troche podobnie.
        Zawsze chcial isc do liceum, pozniej na ASP. Pieknie rysuje, interesowala go architektura, fotografia, sztuka.
        Rodzice zmusili go, by poszedl do technikum, bo bedzie mial konkretny zawod i wyksztalcenie srednie.
        Postawil im sie i na Politechnike juz nie poszedl, matka byla dlugo na niego obrazona. Skonczyl studia, dzis prowadzi wlasna firme, zajmuje sie z powodzeniem fotografia, zarabia na niej. Zaluje tylko, ze nigdy nie bylo mu dane isc do liceum ani na ASP, na architekture.
    • sebalda Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 18:16
      Syn od dziecka był uzdolniony matematycznie, interesował się techniką, robotyką, byłam szczęśliwa, że przynajmniej będzie miał praktyczne wykształcenie i pewną pracę. Poszedł do najlepszego liceum (tak wybrał), kuźni olimpijczyków i... trafił na słabych (nowych) nauczycieli matematyki i fizyki, w klasie była straszna atmosfera rywalizacji, syn stracił zapał do przedmiotów ścisłych, do nauki w ogóle, na szczęście w klasie matrualnej się sprężył, zdał dobrze i dostał się na wybrane studia w kierunku, który go nie pociągał całkiem, ale dawał szanse na to, że w przyszłości nie będzie pracował przy biurku, bo to dla niego najgorsza perspektywa. Wybrał UW, choć ten kierunek jest też na Politechnice.
      Studia okazały się nudne (co na pierwszym roku nie jest zaskakujące), syn się zraził, kontrolnie nie zdał ostatniego egzaminu i zawiesił studia na rok, żeby popracować, odłożyć na samochód, a przede wszystkim mieć czas dla ukochanej drużyny, bo jest bardzo zaangażowanym harcerzem.
      Pracował dorywczo, ale też poznał dodatkowy fach, trochę go oszukano, w końcu znalazł coś innego, ale odkładał na samochód, kompletnie nie przyszło mi do głowy, żeby od niego brać kasę, byłam zadowolona, jak miał na swoje wydatki. Córka w jego wieku całkowicie sama się utrzymywała (wyjścia, ciuchy, wakacje), a studiowała na bardzo trudnym kierunku, studia były dzienne.
      Byłam rozgoryczona, jasne, bywałam zła, gdy dał się oszukać i przez kilka miesięcy pracował za darmo, z ciągłą obietnicą, że zaraz zacznie zarabiać, przyznam, że go w tym czasie jeszcze dofinansowywałam, gdy była taka potrzeba, ale też widziałam, że nie próżnuje, że pracuje, a ponadto poświęca się swoim chłopcom z drużyny.
      Po roku zdał zaległy egzamin, wrócił na studia, w wakacje pojechał na praktyki, gdzie mu się bardzo podobało, złapał bakcyla. Po pierwszym semestrze na drugim roku, gdzie są już dużo ciekawsze zajęcia, ma średnią 4,4 i jest zadowolony, wygląda na to, że to będzie jego przyszłość, choć nie wiadomo, czy będzie łatwo o pracę, ale teraz prawie żadne studia nie dają stuprocentowej gwarancji dobrej pracy. Ważne jest to, że syn przez ten rok poznał wiele osób, udało mu się znaleźć kilka ciekawych stanowisk pracy, rozwinął zdolności interpersonalne, świetnie sobie radzi w wielu dziedzinach, jestem o niego całkiem spokojna. Ten rok różnych doświadczeń dużo mu dał, kompletnie nie żałuję, że go tak "zmarnował".
      Opisuję to tak dokładnie, bo chcę pokazać, że takie decyzje nie muszą być złe, że wręcz przeciwnie - mogą dużo wnieść dobrego.
      Powtórzę - nie naciskajcie na młodego, dajcie mu swoje wsparcie, w tym wieku oni naprawdę mają jeszcze prawo do poszukiwań, rozdarcia, szukania swojego miejsca. Znając Ciebie, nie wyobrażam sobie, żebyś wychowała obiboka, lenia i nieudacznika:))) I nie przepytujcie go za bardzo, nie dyszcie mu w plecy, dajcie mu pożyć:)
    • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 18:55
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, dziękuję szczególnie za te krytyczne. Trochę zabolały.

      W celu wyjaśnienia powiem,że nie chcę rozmawiać z synem co dalej i czy może zmienił zdanie ;).
      Od tygodnia go nie widuję. Ja wychodzę rano do pracy a on popołudniu. Kiedy syn wraca ja śpię. A dziś jest piątek, jutro mamy obydwoje wolne, chce po prostu posiedzieć w jego towarzystwie, zobaczyć jak ocenia swoją pracę, siebie, czy mu się podoba.
      Tęsknie za nim.

      Jego decyzja , nie ukrywam zaimponowała mi siłą, pewnością siebie. Zobaczyłam syna zupełnie innymi oczami. Zobaczyłam dorosłego faceta. I choć z jednej strony jestem dumna to dziś ścisnęło mi się serce ,że to kolejny etap "odchodzenia".
      Ta propozycja czynszu 250 zł ( myślałam,że się trochę potarguje i stanie na 200 zł lub 150 zł ) to w rzeczywistości próba zatrzymania go w domu. Nie jestem gotowa na jego wyprowadzkę.
      A jego decyzja uświadomiła mi ,że to nie kwestia lat.
      Mam przed oczami całe moje życie obok niego, od urodzenia, od kreski na teście, pierwszy spacer, krok. Nie wiem kiedy to minęło :(


      • rozalita66 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 03.03.17, 21:12
        a ja wychowałam nieodpowiedzialnego , leniwego dwudziestopięcioletniego gó...arza, który po trzech miesiącach na studiach stwierdził, że to nie dla niego i , że on teraz będzie zarabiał pieniądze. To było pięć lat temu. A teraz? A teraz ciągle jest na moim garnuszku , rozgoryczony, bez kasy, nigdzie nie zagrzał dłużej miejsca, oczekuje bóg wie czego, a nie ma żadnych możliwości.Mam już wszystkiego dosyć , jego również.
      • pade Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 04.03.17, 23:19
        Iziula, Twój syn jest odważnym facetem.
        Pogratulować:)
        Wydaje mi się, że jego depresja sprzed roku? związana była właśnie z wyborem studiów, z niechęcią do pójścia wybraną przez Was drogą.
        Twoje uczucia są naturalne. Syn zrywa pępowinę. MUSI to zrobić by być odrębną, integralną jednostką. A Ty cierpisz. Znam ten ból. Przytulam:)
      • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 10:34
        iziula1 napisała:

        > Od tygodnia go nie widuję. Ja wychodzę rano do pracy a on popołudniu. Kiedy syn
        > wraca ja śpię. A dziś jest piątek, jutro mamy obydwoje wolne, chce po prostu p
        > osiedzieć w jego towarzystwie, zobaczyć jak ocenia swoją pracę, siebie, czy mu
        > się podoba.
        > Tęsknie za nim.

        Byc moze on tego wlasnie ma dosyc, twojej ciaglej obecnosci ? Moze wolalby posiedziec w towarzystwie kolegow, albo sam, pogadac z kim innym albo pomilczec ?
        Mam wrazenie - nie tylko po tym watku - ze strasznie go dlawisz.


        ścisnęło mi się serce ,że to kolejny etap "odchodzenia".
        > Ta propozycja czynszu 250 zł ( myślałam,że się trochę potarguje i stanie na 20
        > 0 zł lub 150 zł ) to w rzeczywistości próba zatrzymania go w domu. Nie jestem
        > gotowa na jego wyprowadzkę.

        No wlasnie. A on ucieka. W prace, w ktorej pewnie mial nadzieje, ze nie bedziesz mu towarzyszyc (ze nie powiem deptac po pietach i dyszec w kark), od zycia rodzinnego, w ktorej znienacka zostal postawiony w roli nieobecnego ojca.

        Dzis niedziela. Posiedzial w twoim towarzystwie i pogadal, czy zamknal sie w sobie, wzglednie wyszedl ?


    • kai_30 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 04.03.17, 20:56
      iziula, czytam Twój post wyobrażając sobie, że to ja za rok. Z tym, że u nas nie jest "za rok", a rok wcześniej.

      Mój syn za dwa miesiące zdaje maturę. Jest w klasie matematyczno-fizycznej i "od zawsze" miał iść na politechnikę. Nie w naszym mieście, bo nasza jest kiepska, gdzie indziej, więc wiadomo było, że po maturze wyfrunie nam z domu. I co? I na dwa miesiące przed maturą syn stwierdza, że w zasadzie to on nie jest przekonany, czy ta polibuda to dobry wybór, czy go to naprawdę pociąga, i czy da sobie radę i nie wyleci po pierwszym semestrze. Z kolei żadne inne studia go nie pociągają, nie ma też poczucia, że one mu tak naprawdę coś dadzą poza papierkiem dla papierka.

      Od dawna już syn ma zaplanowany wyjazd do UK na wakacje do pracy (w zeszłym roku też był, ale tylko miesiąc, niemniej zarobił na swoje potrzeby całkiem sporo), a teraz zaczął zastanawiać się, czy w ogóle na te studia składać papiery, czy może lepiej wykorzystać okazję, że jeszcze się da i zostać w UK przynajmniej na rok, a może i na stałe.

      I co? I nic. Dobrze mi z tym? No pewnie, że nie całkiem. Miałam poukładaną wizję przyszłości, w której mój syn zostaje świetnym inżynierem, a teraz okazuje się, że on tak naprawdę marzy o tym, żeby mieć swój warsztat kowalski i zająć się rzemiosłem, a na to potrzeba pieniędzy, więc zamierza te pieniądze zarobić, a potem się zobaczy. Może wróci i pójdzie na studia, może będzie sie uczyl w UK, jeśli się uda, a może poprzestanie na wykształceniu średnim. Przegadaliśmy długie godziny, mam bardzo mieszane uczucia, ale jednak to jest dorosły człowiek. Nie mam zamiaru go nijak szantażować, to są jego wybory życiowe, ja mu mogę jedynie doradzać, a potem wyciągnąć pomocną rękę, jeśli coś po drodze pójdzie źle. To jest naprawdę odpowiedzialny młody facet, może nawet aż za bardzo.
      • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 04.03.17, 21:42

        Kai_30 dziękuję za twój wpis.

        Pozostaje tylko akceptacja . A pod spodem, strach, niepewność, obawa o los syna. Kiedyś prowadziłam go za rączkę, dbałam, pilnowałam, troszczyłam się. Teraz została mi tylko akceptacja i ta nieustająca obawa.
        Musze się nauczyć z tym żyć.

        • pade Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 04.03.17, 23:25
          O co obawa???
          Iziula, mój syn też w mat-fizie, też miał iść na polibudę. We wrześniu stwierdził, że tak naprawdę to on się na tym mat-fizie męczy. Później, że nie wie czy chce iść na studia i na jakie. Że bardzo go pociąga własna działalność i ma kilka pomysłów na nią.
          I co?
          I nic. Było mi przykro, byłam rozczarowana, trochę przerażona, ale całkowicie zaakceptowałam jego decyzję. On sam musi spróbować wielu rzeczy, żeby dowiedzieć się czego na pewno nie chce robić, dzięki czemu będzie mu łatwiej dowiedzieć się czego chce. A może już dokładnie wie, czego chce.
          Studia nie są przepisem na szczęście.
        • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 12:10
          Przerażasz mnie Iziula. Gdybyś pozwalala synowi od lat iść swoja droga, szukac tego co jest mu w zyciu bliskie, bez narzucania swoich pomysłów, to teraz facet by juz wiedział czego chce. Tak się konczy sterowanie odgórne dzieckiem zamiast pozwalania mu na jego własny rozwój. Rozumiem, ze masz ograniczenia wynikające z rodziny pochodzenia, nieprzepracowane. Zacznij w końcu nad sobą pracować bo zaburzysz rozwój również kolejnych dzieci. Ty po prostu nie dostrzegasz co robisz zle w tym swoim chce dobrze dla Ciebie synu. Ktos fachowy powinien Ci Iziula pomoc ze sobą.
          • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:03
            zuzi.1 napisała:

            > Przerażasz mnie Iziula. Gdybyś pozwalala synowi od lat iść swoja droga, szukac
            > tego co jest mu w zyciu bliskie, bez narzucania swoich pomysłów, to teraz facet
            > by juz wiedział czego chce. Tak się konczy sterowanie odgórne dzieckiem zamias
            > t pozwalania mu na jego własny rozwój.

            Zuzi, czy towarzyszyłaś nam przez te 20 lat wychowywania pierworodnego że wyrażasz tak radykalne osądy?
            Skąd twoja wiedza o tym co napisałaś? Skąd możesz to wiedzieć? Powiedz mi bo jestem bardzo ciekawa.
            Jak mama traktować twoje rady poważnie skoro nie znam źródła twojej wiedzy a widzę tylko z góry założoną tezę która nijak nie pasuję do mego życia czy życia syna.
            Wyjaśnisz mi?

            • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:18
              Iziula znam wielu ludzi ktorym rodzice chcieli życie układać. Po prostu znam juz troche zycia i przykłady różne. Z tego co piszesz naprawde wiele można wyczytać i niekoniecznie tylko to co planowalas przekazać. Kazdy przekaz pokazuje również tlo. Ja nie pisze ze u Ciebie jest na pewno tak jak napisałam, ja pisze o swoich spostrzeżeniach z tego co nam napisalas. Co do radykalnosci poglądów, takie jest to forum, piszemy bez udawania o swoich spostrzeżeniach i to jest cenne właśnie. Tu przeczytasz cos czego nikt i nigdy byc mozenie miałby Ci smialosci powiedziec wprost. A jezeli uważasz ze nasze spostrzezenia sa na pewno bledne to je po prostu zignoruj i nie bierz pod uwagę. Przeciez nikt Ci nic nie narzuca, wolna wola co zrobisz z tym co przeczytalas i czy cokolwiek w ogóle zrobisz. Moze być tez tak ze ktos widzi czego Ty sama nie dostrzegasz, zawsze istnieje taka możliwość.
              • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:55
                Zuzi, niestety ale przeczytaj jeszcze raz co napisałaś o mnie i moim synu. Tam nie ma słów " być może, chyba, możliwe".
                Już nawet tt-ka napisała w poście ,że może się mylić.
                Czytam wszystko, szczególnie zwracam uwagę na komentarze negatywne i te co odrzucam, szukam drugiego dna.
                Nie moge się jednak z godzić z tak jednostronna wizją mego macierzyństwa i takiej oceny. Nie jestem matką idealna, kiedyś chciałam taka być ale to była utopia. Jestem zwyczajnie przeciętna.
                Ten post napisałam bo nagle sobie uświadomiłam jak ciężkim doświadczeniem jest dorastanie syna dla rodzica i to "odchodzenie". Myślałam,że jest ok a każdy ten etap boli.
                Czy to jest toksyczne? Posiadanie uczuć? Mówienie o nich tu ?
                To co znamienne po decyzji syna nie odczułam złości. Bo jej nie ma.
                Jest akceptacja, spodziewałam się chyba tego. Pamiętam artykuł z Gazety Wyborczej o tym że 30% studentów po pierwszym półroczu odczuwa chęć zmiany kierunku. To był październik lub listopad. Rozmawialiśmy z synem na ten temat. I już wtedy wyczułam,że syn odczuwa coś podobnego ale dopóki syn nic nie mówił nie drążyłam.

                Napisałam Ci poniżej,że w tym wątku stosujesz wobec mnie formę przemocy. Zdajesz sobie z tego sprawę?
                Ty, specjalistka od przemocy, na którą zawsze można było liczyć na tym forum stosuje przemoc werbalną i psychiczną wobec innej osoby.
                • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:10
                  Nie uderzaj Iziula w wysokie C, bo po raz kolejny reagujesz histerycznie zamiast spokojnie. Znamy sie na tym forum nie od dzis, każdy z nas ma jakiś sposób pisania, ja zawsze tak pisze i kilka razy juz tlumaczylam ze nie oznacza to, ze czuje sie wyrocznia, pisze jedynie o swoich spostrzeżeniach. Rozumiem, ze czujesz sie dotknieta bezpośredniością tego co napisałam i skupiasz sie mocno na tej krytyce stad taka reakcja. Ale dobrze wiesz jakie zasady panują na tym forum i czego możesz się spodziewać. Mogę Ci napisać ze przepraszam za bezpośredniość i szczerość i ze nie jest moja intencja dolowanie Cie, tylko moze uzmyslowienie Ci czegos. Nie obrażaj się. W koncu z jakiegoś powodu tu napisalas, wiedząc jakie zasady tu panują. Spodziewalas sie czegos innego, trudno. Zycie toczy sie dalej. Ochlon i nie bierz komentarzy do siebie jesli uważasz je za bezpodstawne.
                      • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:22
                        zuzi.1 napisała:

                        > Ale ja juz Ci wczesniej szczerze napisałam ze masz tendencje do histeryzowania.
                        > To moze się wiążą właśnie z tym brakiem stabilności o ktorym pisala tt-ka


                        Zuzi, nie odniosłaś się merytorycznie do mojej odpowiedzi. Odpisałam Ci szczerze. Ty atakujesz. Jesteś agresywna. I to typowym argumentem :histeryczka, nie histeryzuj, lub sugerujące niestabilność emocjonalną.
                        To okropne.
                        Zawsze czytałam twoje wątki z ciekawością a teraz widzę,że jesteś przemocowcem z literatury która polecasz.
                        Przykre rozczarowanie.
      • bergamotka77 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:01
        verdana napisała:

        > Własna działalność i wybór kierunku studiów, który odpowiada młodemu człowiekow
        > i, a nie mamusi to jest brak planów na przyszłość??? A posłuszeństwo planom mam
        > usi jest dojrzałą wizją przyszłości? Cóż, mam inną definicję głupoty i ambicji
        > .

        Chodzi o to ze oni ne chcą niczego studiować tylko zostać januszami biznesu. Gorzej jeśli działalność nie wypali i zostanie wykształcenie średnie, dlugi i brak jakichkolwiek perspektyw pracy poza budową.
        • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:37
          Albo mają wyczucie i pomysł na biznes. Syn moich znajomych, który rzucił studia na politechnice miał pomysł tak doskonały, ze mając lat 22 jest człowiekiem zamożnym. Dzięki swojemu talentowi, a nie spekulacji chińskim badziewiem. Może będzie miał średnie wykształcenie, ale złotą płytę też już ma. Komponuje podkłady dla raperów.
          Nie sądzę, aby dyplom politechniki ułatwił mu dalszą życiową drogę.
        • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:50
          bergamotka77 napisała:


          > Chodzi o to ze oni ne chcą niczego studiować tylko zostać januszami biznesu. Go
          > rzej jeśli działalność nie wypali i zostanie wykształcenie średnie, dlugi i bra
          > k jakichkolwiek perspektyw pracy poza budową.


          Jacy ONI ? Syn iziuli sie zmultiplikowal ?
          Praca, ktora chlopak podjal, to nie jest januszobiznesowanie. I nie na budowie, mam wrazenie. O czym wlasciwie piszesz ???
            • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 15:13
              pade napisała:

              > Jej chodziło również o mojego syna. Bergamotka jest moją psychofanką. Od niedaw
              > na jak widzę psychofanką Iziuli.
              > Chodzi za nami po całym necie i się przy...a:)


              przy...klada sie do rozwiazania Waszych problemow, tak ? :)
              Rozumiem. Ubolewam.

              Co do autorki i jej syna - moge sie mylic oczywiscie, ale postawienie go w charakterze doroslego mezczyzny, opiekuna matki i rodzenstwa (po wyjezdzie ojca) przy jednoczesnym strzezeniu (chodzi mi o kwoczenie, nie o kontrole) jego samego troszki mi schiza zalatuje. Z jednej strony ma byc (wspol)odpowiedzialny za rodzine, ktorej nie zakladal, zastapic mlodszemu rodzenstwu tatusia, a matce meska reke w domu, z drugiej - on ma sluchac, wykonywac i jeszcze po tygodniu (!) pracy oceniac swoje wybory na matczynym wysluchaniu/przesluchaniu.
              Niech ten nieszczesny chlopak ma troche wlasnej mentalnej przestrzeni do zycia, bo albo zamknie sie w sobie bardzo szczelnie, albo najdposlowniej ucieknie. Albo rodzina zlamie mu kregoslup.
              • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 19:48
                tt-tka napisała:


                > Co do autorki i jej syna - moge sie mylic oczywiscie, ale postawienie go w char
                > akterze doroslego mezczyzny, opiekuna matki i rodzenstwa (po wyjezdzie ojca) pr
                > zy jednoczesnym strzezeniu (chodzi mi o kwoczenie, nie o kontrole) jego samego
                > troszki mi schiza zalatuje. Z jednej strony ma byc (wspol)odpowiedzialny za rod
                > zine, ktorej nie zakladal, zastapic mlodszemu rodzenstwu tatusia, a matce meska
                > reke w domu,

                Z czego to wywnioskowałaś? Szczerze mówiąc aż mi się niedobrze zrobiło.
                Proszę byś wrzuciła cytaty, które tobie zasugerowały taki stan rzeczy. Bo to o czym piszesz jest chore i wstrętne. I nie wiem czy ja się niejasno wyraziłam czy twoja wyobraźnia skręciła nie w tę stronę.

                A co do kota i czochrania - to był żart zrozumiały dla fanek kotów ;). Widze że wzięłaś to bardzo dosłownie.
                • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:10
                  iziula1 napisała:


                  > Z czego to wywnioskowałaś? Szczerze mówiąc aż mi się niedobrze zrobiło.
                  > Proszę byś wrzuciła cytaty, które tobie zasugerowały taki stan rzeczy.


                  Oszalalas ? Myslisz, ze ponownie bede brnac przez wielopostowe kilkanascie watkow, w ktorych o tym pisalas ?
                  • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:13
                    tt-tka napisała:

                    > iziula1 napisała:
                    >
                    >
                    > > Z czego to wywnioskowałaś? Szczerze mówiąc aż mi się niedobrze zrobiło.
                    > > Proszę byś wrzuciła cytaty, które tobie zasugerowały taki stan rzeczy.
                    >
                    >
                    > Oszalalas ? Myslisz, ze ponownie bede brnac przez wielopostowe kilkanascie watk
                    > ow, w ktorych o tym pisalas ?

                    Bo nigdy tego nie napisałam.
                    I w moim domu dzieci są dziećmi . Nikt nie przejmuje ani mojej roli ani męża.

                    No cóż, skoro nie masz pewności że tak było/jest z łaski swojej nie sugeruj więcej takiej możliwości. Bo to wstrętne.
                    • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:25
                      iziula1 napisała:


                      > Bo nigdy tego nie napisałam.
                      > I w moim domu dzieci są dziećmi . Nikt nie przejmuje ani mojej roli ani męża.
                      >
                      > No cóż, skoro nie masz pewności że tak było/jest z łaski swojej nie sugeruj wię
                      > cej takiej możliwości. Bo to wstrętne.


                      Mam pewnosc. Nie mam ochoty wracac do watkow, w ktorych o tym pisalas (m.in. te o wyjezdzie meza i twoim pozostaniu)
                      • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:58
                        tt-tka napisała:


                        > Mam pewnosc. Nie mam ochoty wracac do watkow, w ktorych o tym pisalas (m.in. te
                        > o wyjezdzie meza i twoim pozostaniu)

                        Nie pisałam nigdy o tym. Dlatego jeszcze raz cię proszę , bo to będzie b.cenne dla mnie proszę wyszukaj cytat który tobie zasugerował taki układ a nawet dał ci jak piszesz pewność.

                        • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:24
                          iziula1 napisała:

                          >
                          > Nie pisałam nigdy o tym. Dlatego jeszcze raz cię proszę , bo to będzie b.cenne
                          > dla mnie proszę wyszukaj cytat który tobie zasugerował taki układ a nawet dał c
                          > i jak piszesz pewność.

                          Iziula, wybacz, ja naprawde NIE CHCE tego czytac ponownie. Przeczytaj ty, glownie te watki, w ktorych pisalas o propozycji wyjazdowej meza, o swoich rozterkach, o planach i probach organizacji zycia po, o pierwszym zwlaszcza czasie bez meza. I czytajac nie mysl o tym, co chcialas napisac, wyrazic - czytaj, co rzeczywiscie napisalas. Jak to brzmi, co mowi o waszej codziennosci, wzajemnym odnoszeniu sie i postrzeganiu.
                          • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:33
                            TT,ko dziękuję że odpisałaś.
                            Analizowałam swoje zachowanie w stosunku do syna.
                            Nigdy nie widziałam go w roli głowy rodziny, mojej dodam. Syn ma dużo luzu. Czasem zastanawiałam się , kiedy ze zmęczenia ledwo wracałam do domu,czy nie za dużo. Ale chciałam stworzyć mu komfort studiowania, korzystania z przywilejów młodości :)
                            Syn ma młodość której ja nie miałam. Tego chciałam, nawet kosztem własnego komfortu.

                            Jedyna pomocą syna było wożenie brata na treningi , które i tak mu odpuściłam w styczniu bo miał sesje. I czasem przynosił zgrzewkę wody bo ja miała rąk za mało.
                            Musiałaś źle mnie zrozumieć, lub któryś z moich wpisów.
                            Sama nie wiem dlaczego to mnie zabolało, nie wiem dlaczego jestem akurat wobec ciebie szczera choć oprócz szpil twoje wpisy do tej pory niczego nie wnosiły.
                            Ale za ten jestem wdzięczna.

                            Każde z moich dzieci inaczej przeżyło wyjazd swego taty. Ale to już minęło.
                            Jesteśmy wszyscy razem. Składam rodzinę po trudnym doświadczeniu, najtrudniejszym dla mnie.


                            • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:46
                              Moze sprobuje - prosze, nie traktuj tego jak przytyk, to jest przyklad tego, jak ktos moze odebrac cos, co ty mowisz w najlepszej wierze.

                              Tytul watku "wybor syna a moje oczekiwania". Otoz. Oczekiwania.
                              Widzisz, mozna oczekiwac, ze dziecko sprzatnie po sobie, przyzna sie do wybitej szyby, wezmie na klate konsekwencje postepowania. Ale przyszlosc dziecka, jego wybory - to moga byc nasze marzenia, pragnienia. Nie oczekiwania.
                              Powiedz glosno do lustra i posluchaj, jak brzmi
                              - chcialabym/zawsze marzylam, ze zostaniesz inzynierem
                              a jak
                              - oczekuje, ze zostaniesz inzynierem

                              O wiele bardziej ultymatywnie, prawda ? Nawet jesli jest to mowione miekkim glosem i z troska w oczach i sercu.
                                • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:59
                                  verdana napisała:

                                  > O, ja wolałabym to drugie. Bo przeciw temu drugiemu syn może się zbuntować. A w
                                  > pierwszym wypadku czuje, jak niszczy marzenia i nadzieje matki. Ma poczucie, z
                                  > e jego wybory ją krzywdzą i że matka ma prawo czuć sie odarta z marzeń.

                                  No widzisz, kwestia odbioru. Bo ja na tekst o marzeniach odpowiedzialabym po prostu, ze sama marzylam o byciu aktorka/pielegniarka/odkrywca, pomarzyc mozna i milo, a teraz czas na zycie. Nie czulabym sie krzywdzicielka odzierajaca z marzen.
                                  Za to tekst o oczekiwaniu ode mnie odebralabym jako stawiajacy mnie na pozycji podporzadkowanej. Jestem w tej relacji kims, od kogo inni maja prawo oczekiwac.
                              • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:57
                                Masz rację, oczekiwałam,że mój syn będzie miał łatwiej. Że nie będzie pracował tak ciężko jak ja. Dobre wykształcenie miało mu to ułatwić.
                                Tak to były moje oczekiwania. Pokornie przyjęłam że się pomyliłam. Mój syn okazał się silniejszy.
                                Tą siłę z dumą podkreślę ma po mnie. Bo ja wyszłam z piekła i dziś jestem w punkcie do którego nikt z mojej rodziny pochodzenia nie dotarł. Uświadomiłam to sobie dziś.
                                Gdybym nie zaakceptowała swojej pomyłki wierciłabym kołki na głowie syna naciskając by skończył studia te które ja mu wyznaczyłam.
                                Zawsze chciałam swoim życiem dać dzieciom przykład, szczególnie pracowitością, wykształceniem,że ma to sens. Nieświadomie pierworodnemu przekazałam siłę, waleczność. I zamiast czuć obawę powinnam czuć radość. I myślę,że to uczucie przyjdzie za jakiś czas.
                                Syn poszedł za głosem swojego serca. Robi to co akurat teraz chce robić. Czy słusznie czy nie, sam tego doświadczy. Doceniam tę odwagę.
                                Pisząc pierwszy post, jeszcze sobie niczego w głowie nie poukładałam, nie zdawałam sobie sprawy ze wszystkich uczuć jakie jego decyzja wywołała.
                                Dyskusja tu z wami, "wylanie" tego wszystkiego na forum pomogła mi pozbierać to wszystko. Poukładać. Poczuć.

                                A pisząc o 20 latach nagle poczułam jak ogromny szmat czasu mi upłyną. Jak szybko.
                                • pade Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:08
                                  Iziula, jest bardzo prawdopodobne, że Twój syn nie będzie tak ciężko pracował jak Ty, ale z drugiej strony, praca, czasem bardzo ciężka pozwala dojrzeć, okrzepnąć, pokazuje, że człowiek da sobie radę w razie potrzeby. Twój syn nigdy nie będzie miał takich doświadczeń jak Ty, bo ma zupełnie inne dzieciństwo za sobą. Ma poczucie bezpieczeństwa. Zbuntował się bo wiedział, ze MOŻE powiedzieć nie, może podjąć inną decyzję, może zranić matkę. To właśnie świadczy o tym, ze nie jesteś toksyczna:)
                                  Gdybyś była, nie mógłby Ci się przeciwstawić. Nie mógłby Cię rozczarować.
                                  • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:19
                                    pade napisała:

                                    > Iziula, jest bardzo prawdopodobne, że Twój syn nie będzie tak ciężko pracował j
                                    > ak Ty, ale z drugiej strony, praca, czasem bardzo ciężka pozwala dojrzeć, okrze
                                    > pnąć, pokazuje, że człowiek da sobie radę w razie potrzeby. Twój syn nigdy nie
                                    > będzie miał takich doświadczeń jak Ty, bo ma zupełnie inne dzieciństwo za sobą.
                                    > Ma poczucie bezpieczeństwa. Zbuntował się bo wiedział, ze MOŻE powiedzieć nie,
                                    > może podjąć inną decyzję, może zranić matkę. To właśnie świadczy o tym, ze nie
                                    > jesteś toksyczna:)
                                    > Gdybyś była, nie mógłby Ci się przeciwstawić. Nie mógłby Cię rozczarować.
                                    >

                                    Dzięki.
                                    Trochę mu zazdroszczę tej siły, tych decyzji, tego że może takie decyzje podjąć, bo
                                    "cały świat " ma przed sobą a z tyłu bezpieczne zaplecze w postaci rodziców.

                          • bergamotka77 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 21:52
                            Dziewczyny nie ma sensu tłumaczyć tego iziuli bo ona konsekwentnie wypiera rzeczywistość. Ma ze sobą jakiś poważny problem i odbija się to na jej dzieciach - na każdym inaczej. Niestety, ale nie może zaprzeczyć temu co pisała, bo wszystko jest w archiwach forow więc odwraca kota ogonem gdy jej wpis a raczej postawa względem syna spotkała się z krytyką. Tak robi zawsze gdy odbior innych jej nie przypadnie do gustu. Tak synowi zamieszała w głowie, że nie wie sam czego chce. Naprawdę twoje insynuacje są bezczelne jak cała Ty - o tym, ze verdana pisze pod wpływem alkoholu a zuzi jest przemocowcem. Ja tu agresji nie widze za to ty uwielbiasz grac skrzywdzona. Skompromitowalas swoje macierzyństwo wielokrotnie i naprawdę przyjmij z pokora rady i uwagi innych a nie rzucaj się jak wesz na grzebieniu bo zmarnujesz życie swoim dzieciom.
          • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:57
            Bergamotka pisze, ze jak ktoś młody to na pewno nie może mieć dobrego pomysłu na biznes. I że jak nie skończy studiów wybranych przez rodzinę, to skończy jako kasjer w Biedronce, albo nosząc cegły.
            Zawsze mnie dziwi przyjęcie założenia, ze 20-taki to dzieci, którymi trzeba kierować i że jeśli decydują same, to ta decyzja na 99% jest nierozsądna.
    • boski_adonis Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 12:14
      Moim zdaniem- wszystko jest jak nalezy. Rodzice ujawniaja swoje oczekiwania wobec dziecka, kieruja je w stronę , którą uważaja za właściwą. Moga sie mylic, mogą się nie mylić. Rodzicielstwo nie polega na bezbłędnym wyszukiwaniu i znajdowaniu jedynie genialnych rozwiązan , ktore uszczęsliwią dziecko. Polega raczej na szukaniu najlepszych dróg przy załozeniu,że błedy sa nie do unikniecia. Mozna się pomylic przy ocenie potrzeb i marzeń swojego dziecka , tak samo jak własnych czy współmałzonka.
      Dziecko zmienia sie w młodego dorosłego, który jeszcze nie ma pewnosci , co do swoich wyborów Dziecko słucha rodziców i idzie na studia. Rozeznaje sie w nowej sytuacji, dochodzi do wniosku,że rodzice sie pomylili,bo droga, którą mu wskazali nie jest dla niego.
      On sam równiez sie pomylił, bo uległ namowom lub presji rodziców, wybrał wbrew sobie (pod presją dużą lub małą) . Może rodzice maja na niego silny wpływ, może on sam ne umiał sie im przeciwstawić, moze tez sam nie wiedział czego chce. Prawdopodobnie pistoletu przy głowie nie miał , a raczej silna presję. Pragnę zauważyc,ze syn autorki postu sam nie wie, co go interesuje i czego chce. Czy to wina rodziców,ze 20 latek nie wie czego chce i próbuje róznych rzeczy?Jedni wiedza , inni nie . Ludzie sa rózni. Niektórzy przez całe zycie nie wiedzą o co im w życiu chodzi . Inni juz od podstawówki widza siebie np. w białym fartuchu lekarza i konsekwentnie do tego dążą.
      Matka i ojciec zaakceptowali "porazkę"
      Czyli zrobili to ,co zwykle autorzy postów na tym forum zalecają- daj zyć dziecko dorosłemu własnym życiem, nie bądz toksyczna matką ( sam termin uważam za durnotę rodem z pop -psychologii ).
      Syn sie zmienia, dorośleje , definuje siebie a rodzice sie milcząco dostosowali i przestali wywierac presję. Jest tak, jak powinno być.
      Presji wywierac nie powinii, bo zmienił sie typ relacji mamy tutaj relację nie dziecko - rodzic , ale relacje dorosłe dziecko- rodzic , w pewnym sensie relacja dorosły - dorosły. Nie widze powodów,zeby czepiac się rodziców.
      A swoja drogą nie wierzę,ze sa na tym świecie ludzie , ktorzy nigdy na nikogo nie wywierali żadnej presji i nie wyrażali swoich oczekiwań względem dzieci, rodziców, współmażłonków, współpracowników itd.To zaczyna sie juz w piaskownicy, zeby zdobyc łopatke kolegi wywieramy na niego presje,ze nie będziemy sie z nim bawic, jesli jak łopatki nam nie udostepni.
      W Polsce zgodnie z prawem studentów utrzymuja rodzice ( choc losy ludzkie często sie temu wymykaja , bo dzieci lub rodzice tego nie chcą albo nie moga zapewnic utrzymania ) a dorosli ludzie ( takze młodzi i mieszkajacy u rodziców) jesli nie studiuja, nie sa chorzy- maja sie utrzymywac z własnej pracy. Oznacza to że ponosza koszty utrzymania , na ktore składa sie czynsz za mieszkanie, woda, prąd, itd a nie tylko ciuchy, imprezy .
      Moim zdaniem jest ok . Gdy dzieci staja sie dorosłe przychodzi czas na uswiadomienie sobie,ze one , tak samo jak my dokonują róznych wyborów , w tym złych i dobrych i tak samo jak my - niekoniecznie słuchaja rad rodziców. Ja bym zostawił sprawe swojemu biegowi. Rok czy dwa tzw. "stracone" to nic straconego , czasem pozwalają zebrac dorosłemu dziecku doswiadczenia inne niz edukacja i lepiej wybrac dalszą drogę. Rozczarowanie postawą dziecka tez rozumiem.Co w tym dziwnego,ze chcemy miec wykształcone dzieci ?
      Z czasem wszystko sie wyjaśni, więc rozmów bym chyba nie prowadził, bo niby czym sie maja skończyc. Ponownym zachęcaniem syna do czegoś , czego on nie chce albo nie wie czy chce?
      • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 12:28
        Facet nie wie czego chce bo rodzice przez lata nie słuchali czego on chce, nie mówili mu synu zorientuj sie co lubisz, co ci pasuje, do czego masz predyspozycje, co cie interesuje, tylko zamiast tego realizowali misterny plan na przyszłość syna w postaci nauki na polibudzie, bo to da mu w przyszlosci pieniadze. Tak gotowka dla rodzicow najwazniejsza, pod przykrywka niby dobra syna.Rodzice realizują w ten sposób albo własne niespełnione nadzieje albo leczą swoje leki finansowe. Pieniadze sa w zyciu ważne, ale nie sa najważniejsze. Bezpieczenstwo czy satysfakcja finansowa nie moze być głównym argumentem stanowiącym podstawę do wyboru drogi zawodowej na przyszłość. Zacznijcie Iziula leczyć swoje leki we własnym zakresie i nie przelewać ich na dzieci.
        • sebalda Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 13:57
          Zuzi kochana, obawiam się, że widzisz sprawę trochę zbyt dramatycznie. Iziula pisała, że miała oczekiwania (jak każdy rodzic), że naciskała, ale to nie musiał być nacisk silny, nieodwołalny. I jak każdy rodzic chciała, by dziecko miało dobry start, bezpieczny, bo zobacz, ile mamy teraz młodych bezrobotnych po studiach humanistycznych, to zrozumiałe, że rodzic martwi się o przyszłość dziecka. Jeśli młody miał predyspozycje do przedmiotów ścisłych, to zrozumiały był wybór polibudy. Tylko to nie była jego pasja i w tym sęk. Zupełnie inna jest sytuacja, gdy dziecko kocha na przykład historię od małego, uwielbia pisać, tworzyć, a rodzice za wszelką cenę zmuszają go, by poszedł na prawo, bo to mu da kasę. To jest prawdziwe naciskanie, a często łamanie młodemu człowiekowi kręgosłupa. Znam taki przypadek. Ale tutaj tego nie ma, bo młody sam jeszcze nie wie, czego chce. I to jest naturalne. Tak jak pisał Boski - jedni od małego chcą być lekarzami i do tego dążą, inni w natłoku propozycji, wrażeń, zainteresowań nie umieją tak wcześnie wybrać. I rodzic powinien doradzać, ale nie może naciskać, może być zawiedziony wyborem dziecka, ale mnie może mu tego ostentacyjne okazywać (Iziula tego wszak nie robi).
          Byłam w takiej samej sytuacji, miałam te same rozkminy, ale postawiłam na samodzielność syna, zresztą on ma bardzo silny charakter od najmłodszych lat, żadne naciski i tak by nie pomogły, młody by najwyżej się zwinął i uciekł w daleki świat.
          Mojemu synowi ten rok pracy, poszukiwań, poznawania ludzi i podejmowania różnych wyzwań bardzo dużo dał. A jednocześnie tak go wzmocnił, że teraz już dużo lepiej wie, czego chce. Kręciły go samochody, przepracował kilka miesięcy w warsztacie samochodowym (co mu się jeszcze w życiu może przydać), ale pewnie zobaczył, że to nie jest praca łatwa, lekka i przyjemna. Gdyby nie spróbował, to by go może ciągle kusiło.
          Znam aż za blisko frustrata, który nienawidzi swojej pracy, nie odważył się kiedyś pójść za prawdziwymi zainteresowaniami. Robienie całe życie czegoś, czego się nienawidzi, jest chyba jedną z najgorszych rzeczy, jaka może spotkać człowieka i jaka oddziałuje też na jego bliskich. Ale to inny temat.
          • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:29
            Sebaldo przeczytaj jeszcze raz poniższe plus przypomnij sobie histeryczno-dramatyczny watek Iziuli przed matura syna ( dobrze z Iziula nie skonczyla zawalem:-). Dla mnie to jest matka ktora latami poprzez swoja presje szkodzila nieświadomie synowi, w imię swoich nieprzepracowanych leków i obaw i jeszcze na dokładkę ten mąż który poleciał za gruba kasa na drugi kraniec świata z uwagi na finanse, zostawiając histeryczna żonę z 3 dzieci. Sorry, ale dla mnie to jest dysfunkcyjna rodzina." "Legło w gruzy jedno z moich ( naszych ) wyobrażeń o życiu syna. Od zawsze chciałam by syn miał lepiej niż ja czy mąż. Czyli,żeby mógł się uczyć na studiach dziennych,żeby nie musiał łączyć nauki z pracą. Zapewniliśmy mu z mężem taki komfort. Z tym,że okazuje się,że wybór syna jest zupełnie inny. On ma inne plany niż my mu zaplanowaliśmy......SŁUCHAM??????
            " Poczułam się też źle, kiedy syn na zadane mu pytanie to dlaczego startował na politechnikę skoro go to w ogóle nie interesowało, odpowiedział,że czuł naszą presję,że my mu zawsze tylko politechnika i politechnika. I rzeczywiście ma racje. Cały czas podkreślaliśmy wagę wyższego wykształcenia technicznego dającego możliwość ciekawych zawodów i przyszłości." NO NIESTETY PRZESADZILISCIE.
            " Na chwilę obecną sama nie wiem co czuję....Mojej teściowej jest o wiele łatwiej bo ona od razu okazała niezadowolenie z wyboru wnuka, i cały czas naciska bym wymusiła na synu zmianę decyzji.
            Z tym, że ja uważam,że każdy nacisk na syna czy próba zmiany jego decyzji to będzie nasza rodzicielska porażka. Postanowiłam zaakceptować decyzje syna. Powstrzymałam się od komentarzy i oceny ( uwierzcie, że było ciężko ). Mąż też przyjął ją z cichą rezygnacją.
            Komentujemy to tylko między sobą.
            Owszem moglibyśmy wybrać opcję gderania, okazywania niezadowolenia,nacisku...tylko mam wrażenie że to przyniosłoby odwrotny skutek łącznie z wyprowadzką syna z domu. " Czyli nie gderaja tylko dlatego aby się z domu nie zwinal w swiat a nie dlatego ze dają mu swiadomie i ze zrozumieniem przestrzeń do dokonania wyboru, z uwagi na jego własne zainteresowania.
            " Zależy mi na tym , aby syn był szczęśliwy. Z jednej strony doceniam to, że podjął taką decyzję. Że znalazł w sobie siłę by przeciwstawić się wizji narzuconej przez rodziców i podjąć decyzję - teraz ja. Ale z drugiej strony moje prawie 20 lat wysiłków !!!!!! i powtarzania,że on , mój syn nie będzie musiał pracować,że dam mu pełen komfort bycia studentem i korzystania ze wszystkich tego plusów okazało się ulotne.
            Na chwilę obecną syn od tygodnia pracuje, poznaje właśnie znaczenia "elastyczny czas pracy: :P." No po prostu rodzice od zawsze wiedzacy co dla syna będzie lepsze w zyciu. Ja natomiast uważam Iziula ze dla Ciebie i Twoich dzieci byloby lepsze żebyś skupila sie na SWOIM WLASNYM rozwoju, a dziecko pozwolila sie rozwijać według ich własnych zainteresowań i potrzeb a nie Twoich wyimaginowanych wyobrażeń. Brrrr jak ja nienawidzę takich rodziców!
            • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:46
              Czasem subtelne metody nacisku, deprecjonowanie pewnych wyborów są bardziej szkodliwe od nacisku jawnego. Jak rodzic mówi "Masz iść na politechnikę, bo ja tak mówię i koniec" to istnieje możliwość buntu. Jak rodzice dają do zrozumienia, ze dokonując swoich wyborów, sprzecznych z tym, co mu wpajali od dziecka, syn zrani ich do głębi - o, to jest sytuacja często bez wyjścia. Bo rodzice nie zabraniają, tylko cierpią. Traktują decyzję syna jako coś, co przysparza im cierpienia. Poczucie winy może być gorsze od jawnych awantur. A tu poczucie winy na pewno jest, wiec - co rzadko mi się zdarza - zgadzam się z Zuzi. Syn dokonując wyboru został skonfrontowany z przekonaniem, ze zawiódł całą rodzinę, teoretycznie chcącą tylko jego dobra. A więc jest poniekąd wyrodnym synem (a rodzina taka dobra, stara sie tego nie okazywać) i do tego człowiekiem lekkomyślnym - rodzina nadal przecież jest przeświadczona, ze wie lepiej.
              Moja córka wybrała kierunek, który jej odradzaliśmy, ale raczej dlatego, ze oboje się tym zajmujemy. Córka nie traktowała wiec tego serio i my do końca też nie. I wybrała zdecydowanie dobrze. Ani przez sekundę nie wpadło mi do głowy, ze mnie zawiodła i że z takimi ocenami mogła studiować np. dochodowe prawo.
                • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 14:59
                  Ja jestem zwolenniczką poczucia winy, jak najbardziej. W sytuacjach, gdy wychowujemy dziecko, aby zachowywało sie moralnie i etycznie. Oczekiwanie, ze samemu będzie sie obijało, a inni za nas będą pracowali powinno jak najbardziej skutkować poczuciem winy. To, ze chce sie dokonywać samodzielnie wyboru zawodu nie.
                    • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 16:14
                      Jesli chodzi o wybor drogi zawodowej - w naszej rodzinie tylko moja wyrodna siostra wylamala sie i co zaczela studiowac, to skonczyla. Bez poslizgow. Od zrobienia dyplomu pracuje w zawodzie bez pauzowania. NB finansowo stoi b. dobrze, choc gdy podejmowala studia, byly raczej malo perspektywiczne.
                      Mama zmienila kierunek po pierwszym roku. Nigdy nie zalowala.
                      Ojciec i ja zmienialismy trzykrotnie. Ojciec w koncu znalazl specjalnosc, ktora mu porzypadkla do serca. Skonczyl jako profesor.
                      Ja odnalazlam sie w zupelnie innej branzy niz to, czego sie uczylam. Zawodowo i finasowo nie narzekam.
                      PS mielismy szczescie - nasze rodziny (mamy, ojca i moja) respektowaly nasze wybory. I wczesniejsze miotanie sie w poszukiwaniu tez. Rzeczywiscie, a nie deklaratywnie.
          • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 15:22
            Jak najwcześniej. Każde dziecko jest inne, jedno dojrzewa szybciej, inne wolniej. Od mniej więcej 6 kl szkoly podstawowej, staram się podkreslac wobec dzieci wagę poznania siebie, swoich potrzeb, zainteresowań, umiejętności i świadomego zastanawiania sie co dziecko CHCE SAMO robic w przyszlosci. Staram się pokazywać jedynie zagrożenia i problemy ale i zalety przede wszystkim niektórych opcji co do których mam jakas wiedze wynikjaca z własnych doświadczeń. Nie naciskam i nie ukierunkowuje. Dziecko musi dokonać tego wyboru samodzielnie, nawet gdyby miał to byc wybór zmieniany kilka razy. Człowiek idący na studia powinien juz bardzo dobrze znac siebie i swoje potrzeby. Jesli nie zna powinien sobie zrobić roczna przerwę po maturze i ten czas wykorzystać na poznanie siebie i swoich potrzeb oraz na prace aby zetknac sie z realnymi oczekiwaniami w zyciu zawodowym, aby pozbyć sie niedojrzalych zludzen nt. funkcjonowania zycia zawodowego.
            • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 19:39
              verdana napisała:

              > Nie powinna zaistnieć, tylko być stopniowa - tak, aby dorosły licealista napraw
              > dę już był traktowany jak dorosły. Ja sama, w proteście przeciw traktowaniu dor
              > osłych ludzi jak dzieci nie chodziłam na żadne wywiadówki pełnoletnich dzieci.
              > To jest jakiś absurd.

              Wyobraź sobie,że ja także nie byłam na żadnej wywiadówce po skończeniu 18 przez syna. Wydawało mi się to uwłaczające godności syna. Wystarczyła mi informacja od niego i wydruk z Librusa, który mi dawał.
              Niestety, wychowawca żądał usprawiedliwień pełnoletniego syna od jego rodzica za dni kiedy był chory. To dopiero było niewychowawcze. Pełnoletni chłopak w liceum nie był na tyle wiarygodny dla nauczyciela że musiał to robić rodzić.
              Wychowawca powołał się na regulamin szkoły.
              • vi_san Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:20
                Jeżeli w regulaminie szkoły BYŁ taki zapis - to wychowawca miał guzik z pętelką do powiedzenia i musiał to realizować, nawet gdyby sam uważał za kretynizm. Zamiast się dąsać na wychowawcę - należało naciskać na dyrekcję o zmianę zapisu regulaminu - wiem, bo znam szkołę w której regulaminie taki zapis był, a po kilkukrotnych naciskach ze strony rodziców - ów zapis został zmieniony.
        • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 15:11
          I jeszcze rodzice niespelnieni, niezrealizowani zawodowo, finansowo czy w ogóle życiowo WE WLASNYM ZYCIU, naprawde NIE POWINNI doradzać własnym dzieciom. Jesteś dobry w czymś, spelniles sie zawodowo i fin. możesz wówczas doradzać w oparciu o swoje doświadczenia.W przeciwnym razie lepiej sobie daruj doradzanie oparte o leki i porazki. Moze Twoje dziecko samo z siebie okaże sie byc życiowo i zawodowo mądrzejsze od Ciebie.
          • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 15:18
            zuzi.1 napisała:

            > I jeszcze rodzice niespelnieni, niezrealizowani zawodowo, finansowo czy w ogóle
            > życiowo WE WLASNYM ZYCIU, naprawde NIE POWINNI doradzać własnym dzieciom. Jest
            > eś dobry w czymś, spelniles sie zawodowo i fin. możesz wówczas doradzać w oparc
            > iu o swoje doświadczenia.W przeciwnym razie lepiej sobie daruj doradzanie opart
            > e o leki i porazki.

            Tym bardziej, ze to jest ten sam syn, o ktorego istnieniu i wzieciu go pod uwage matce sie zapomnialo, gdy dywagowala, jechac z mezem czy zostac. Teraz przeciwnie, przegiecie w druga strone, ani kroku bez mamy.
            To nie sluzy rownowadze psychicznej. Zadnej ze stron.
            • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 15:29
              Ale to jest spójne. Syn nie jest podmiotem, tylko przedmiotem. Ma służyć matce - jako głowa rodziny, gdy jest potrzebny, ma robić to, czego matka oczekuje. Nie ma tu zadnej sprzeczności - wybory syna po prostu sa zawsze drugorzędne, a jego życie ma być podporządkowane wymogom rodziny. Syn nie jedzie z rodziną na święta - i wtedy jest dorosły, nie musi spędzać świąt z najbliższymi, bo akurat na tym matce nie zależy, woli wyjechać., Chce studiować to, na co ma ochotę - dramat, bo mama chce co innego. Nie bardzo widzę tu dbanie o syna, widze dbanie o siebie.
                  • boski_adonis Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 16:13
                    Przepraszam , ale muszę . Szanowna Zuzi .1 Co sie z Toba dzieje? Dlaczego zioniesz taką nienawiścią do ludzi,że aż Cie trzęsie ? Cyt:
                    ( Brrrr jak ja nienawidzę takich rodziców!) I dlaczego tak bezwzglednie oceniasz kogos na podstawie kilku postów?
                    "Dziecięcy egocentryzm Iziuli i niedojrzalosc. No i jeszcze kontrola, nadopiekuńczość i brak świadomości konsekwencji swojego postepowania."
                    • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 16:20
                      boski_adonis napisał:

                      dlaczego tak bezwzglednie ocenia
                      > sz kogos na podstawie kilku postów?
                      > "Dziecięcy egocentryzm Iziuli i niedojrzalosc. No i jeszcze kontrola, nadopieku
                      > ńczość i brak świadomości konsekwencji swojego postepowania."

                      Hm, moze dlatego, ze wiekszosc osob piszacych w tym watku zna Iziule ze znacznie wiecej niz kilku postow. Izuila dala sie poznac nie dzis i nie wczoraj, i z niejednej strony.
                      Ocena imho uprawniona.
                      • sebalda Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 17:10
                        Ale na bogi, skąd takie radykalne oceny? Na jakiej podstawie piszecie, że Iziula wywierała naciski? Skąd wniosek, że wywoływała poczucie winy u syna? Ona pisze o swoim rozgoryczeniu, bo wymarzyła sobie nieco inaczej, jak każdy rodzic, który chce, żeby jego dziecku się powiodło w życiu, a porzucenie dobrych studiów może to marzenie zaburzyć. Iziula dzieli się z nami tym niepokojem, a tutaj frontalny atak, że zaborcza matka, że nie liczy się z wyborami dziecka, że tyranka albo co najmniej manipulatorka emocjonalna??? WTF???
                        • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:28
                          Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Tam Iziula wyraźnie sama pisze o wywieraniu nacisku. Ciężko zmartwieni rodzice , którzy uważają, że 20 lat wychowania poszło na marne wywołują poczucie winy.
                          Jest różnica miedzy życzeniem dziecku powodzenia w życiu a uznaniem, ze tylko my wiemy, co mu przyniesie szczęście. I tak, problem p[olega na tym, ze syn sam powiedział, ze poszedł na politechnikę, bo takie były oczekiwania. Presja wobec tego musiała być duża.
                          • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 20:43
                            verdana napisała:

                            > Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Tam Iziula wyraźnie sama pisze o wywieran
                            > iu nacisku. Ciężko zmartwieni rodzice , którzy uważają, że 20 lat wychowania po
                            > szło na marne wywołują poczucie winy.


                            Verdano, co się z Tobą dzieję? Dlaczego wmawiasz mi i innym coś czego nie ma?
                            Jak mogłabym powiedzieć o własnym synu że 20 lat poszło na marne?
                            Po co to robisz? Dlaczego? To jest zwyczajnie po ludzku okrutne.
                            • verdana Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:26
                              "Ale z drugiej strony moje prawie 20 lat wysiłków i powtarzania,że on , mój syn nie będzie musiał pracować,że dam mu pełen komfort bycia studentem i korzystania ze wszystkich tego plusów okazało się ulotne." Czyli Twoje 20 lat wysiłków ukształtowanie syna zgodnie z przyjętymi założeniami poszło na marne.
                              • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:31
                                verdana napisała:

                                > "Ale z drugiej strony moje prawie 20 lat wysiłków i powtarzania,że on , mój syn
                                > nie będzie musiał pracować,że dam mu pełen komfort bycia studentem i korzystan
                                > ia ze wszystkich tego plusów okazało się ulotne." Czyli Twoje 20 lat wysiłków
                                > ukształtowanie syna zgodnie z przyjętymi założeniami poszło na marne.

                                Za dużo sobie dopowiadasz.
                                Tak, uświadomiłam sobie,że nie można niczego zakładać z góry. Że można się pomylić, i moje wybory nie są wyborami moich dzieci. To nauka dla mnie.
                                A słowo "ulotne" a "na marne" ma zupełnie inny sens, prawda Verdano? Nie dopowiadaj czegoś czego nie ma. To nauka dla ciebie.bi.gazeta.pl/i/16/forum/wyslijBtn.gif
                                • tt-tka Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:41
                                  iziula1 napisała:


                                  > uświadomiłam sobie,że nie można niczego zakładać z góry. Że można się pomy
                                  > lić, i moje wybory nie są wyborami moich dzieci

                                  O. O, o. O to wlasnie chodzilo.
                                  I jeszcze - juz ogolnie - chcemy dla kogos dobrze, jak najlepiej. Ale to jest zawsze nasze "dobrze", wedle naszych wyobrazen. Nie musi uszczesliwiac kogos, kto nie jest nami :)
                                    • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:50
                                      verdana napisała:

                                      > Na marne poszły Twoje dwadzieścia lat starań o takie, nie inne wychowanie syna.
                                      > Nie syn jako taki.

                                      Ty tak powiedziałaś. Nie ja.
                                      Co podkreśliłam ci poniżej. Ja napisałam wyraźnie słowo "ulotne" co nie jest tożsame ze słowem "marne".
                                      Nie lubię jak sugeruje mi się coś czego nie powiedziałam. Źle to świadczy o tobie Verdano, nie o mnie, bo to jest manipulacja.

                                      A syna jak widać wychowałam dobrze, lepiej niż się spodziewałam. Bo wyrosła mi jednostka silna i niezależna.
                                  • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 22:52
                                    tt-tka napisała:

                                    > iziula1 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > uświadomiłam sobie,że nie można niczego zakładać z góry. Że można się po
                                    > my
                                    > > lić, i moje wybory nie są wyborami moich dzieci
                                    >
                                    > O. O, o. O to wlasnie chodzilo.
                                    > I jeszcze - juz ogolnie - chcemy dla kogos dobrze, jak najlepiej. Ale to jest z
                                    > awsze nasze "dobrze", wedle naszych wyobrazen. Nie musi uszczesliwiac kogos, kt
                                    > o nie jest nami :)

                                    Musze to sobie wydrukować. Bo im więcej lat na karku tym więcej dobrych rad dla innych, jak mają żyć.
                                    Pozdrawiam.
                    • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 18:52
                      Odpowiedziała za mnie tt-ka nic dodac nic ująć, dziękuję :) Jedyne co to nie uważam Iziuli za toksyczna, jak sama napisala, bo tak nie jest. Ale uważam, ze swoim chce dobrze dla ciebie synu, żebyś nie sparzyl sie, żeby cie pracodawca nie oszukal, żebyś zarabial najwięcej jak się da, czyli "tylko" po polibudzie, robi synowi krzywdę, w dodatku zupełnie nieświadomie, Iziula ma po prostu klapki na oczach, wpływ własnych przeżyć, leków, emocj. blokad, własnego charakteru Nie da się zrobić tego co planowala, czyli bezpiecznie i pod kontrola ułożyć synowi życie, tak żeby miał dobrze ( jej zdaniem dobrze...) żeby nie doświadczył tego co Iziula i jej maz. Tak się nie da. Tu nie ma toksyczności, bo to działanie świadome na cudza szkode, tu są dobre chęci podszyte lekami i obawami i pelna nieświadomość tego ze moje dobre w zamierzeniach działania prowadza do wypaczonych efektów i zdziwienie ze pojawia sie problem z synem, a przeciez nie tak miało byc. Syn musi przeżyć życie sam, decyzje zawodowe podjąć sam, można sie tylko jego wyborom przyglądać z boku i wspierać. Szkoda ze tyle lat bylo presji na niego w dobrej wierze, tu potrzeba bylo mu zaufać i raczej pokazywać różne opce a nie poddawać wieloletniej presji emocj. na jeden najlepszy wybór. Takie działania zazwyczaj kończą sie odmiennym efektem. Ale mysle ze syn z tego wybrnie tak żeby bylo dla niego dobrze. I to ważne ze ma sile zadecydować o swoim zyciu tak jak czuje ze będzie dobrze. A co będzie dalej zobaczymy. Studia pod presja, praca potem pod presja, to nie jest dobry wybór. Ma to być wybir dokonany w zgodzie ze swoimi potrzebami i umiejętnościami, przede wszystkim JEGO WLASNY WYBOR.
                    • zuzi.1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 19:13
                      Nie trawie rodzicow którzy z góry chca układać dzieciom życie. Mam dla nich jedna rade, walnijcie sie głowę i skupcie sie na ukladaniu własnego zycia, a dziecku pozostawcie wolny wybór do podejmowania własnych decyzji życiowych i zawodowych. Mojego dziecka koleżanka juz na etapie podejmowania wyboru o profilu klasy w liceum, została postawiona pod sciana i rodzice odmówili jej zgody na podjęty przez nią wybór, w zgodzie z jej zainteresowaniami, ugruntowanymi od kilku lat. Jak tak w ogóle można, co to za bezczelność, żeby młodemu człowiekowi odmawiać prawa wyboru w takich sprawach. To jest po prostu czystej wody chamstwo.
                      • iziula1 Re: Wybór pełnoletniego syna a moje oczekiwania 05.03.17, 19:34

                        Zuzi, twoje posty i słowa których używasz niosą mnóstwo agresji. Twoje radykalne osady także.
                        Swoją radę o klapkach na oczy powinnaś także zastosować do siebie. Coś sobie założyłaś, coś zaprojektowałaś i walisz po oczach.
                        Wiesz, przemocą są także takie słowa jakich używasz i brak elastyczności że możesz się mylić, co do swoich założeń na temat innych. Bo ty własnie w tym wątku "wiesz lepiej". Nawet ode mnie.
                        A przecież nie towarzyszyłaś mi przez moje 43 lata życia , wiec co możesz na mój temat wiedzieć? Nic, masz tylko własne założenia, wyobrażenia. Budujesz sobie mój obraz na podstawie słów i obrazów jakie wokół nich tworzysz. Mikropromil rzeczywistości. Ale ty przecież wiesz lepiej.
                        Tyle piszesz o przemocy a tu w tym wątku stosujesz ją wobec mnie.