Dodaj do ulubionych

Czy pozwolić na zdradę?

24.04.17, 13:18
Chciałabym opisać swoją historię... Może po to, żeby ktoś spojrzał na moje problemy z boku i doradził lub odradził... Sama nie wiem, to raczej żałosne, ale już nie potrafię normalnie funkcjonować, wyrzucić z głowy tych myśli...
Żyję w związku z M już prawie 20 lat. Jest ok we wszystkich dziedzinach życia (oprócz tej jednej), jest moim przyjacielem, dużo rozmawiamy, śmiejemy się, lubimy być ze sobą. Problemem jest seks. Właściwie zawsze było go za mało. Na początku oczywiście było inaczej, no ale to normalne. Jesteśmy już na tym etapie, że możemy rozmawiać bez ogródek, więc wiem, że M lubi zaspokajać się sam przy porno. Mówi, że to go całkowicie satysfakcjonuje, bo robi to szybko, zawsze z "inną", takie urozmaicenie. Oczywiście potem nie ma już ochoty bzykać się ze mną. Nigdy nie było mi z tym lekko, mieliśmy wiele przegadanych nocy, wiele kryzysów i wylanych (moich) łez. Jednak co jakiś czas wszystko wracało do normy i seks był często i dobrze, ale nie trwało to długo, a potem znowu tygodnie posuchy. No i teraz doszło do tego, że nie kochaliśmy się 3 miesiące. Ja bardzo chciałam (zawsze chcę), a on znowu robił uniki. W końcu po burzliwej kłótni zaczęliśmy rozmawiać szczerze i spokojnie. Powiedział mi, że powinnam znaleźć sobie kogoś do seksu... Dla niego seks ze mną jest jak oglądanie tego samego filmu od 20 lat. Że on chciałby seksu z kimś obcym, zupełnie bez zobowiązań, np. 3 minuty w windzie - szybko i po wszystkim. Chciałby pójść do burdelu, zapłacić, zrobić swoje i wyjść. Mówi, że to są jego marzenia i pragnienia, ale nie chce psuć tego co jest między nami, że mnie kocha. Powiedziałam, żeby poszedł do burdelu, żeby to zrobił, zaspokoił swoje pragnienia, bo może wtedy doceni to co ma. On mówi, że to może pomóc też nam. Zgodziłam się, bo łudzę się, że jak to zrobi, to przekona się, że to nie będzie jak w filmie, że taki seks nie da mu takiej satysfakcji na jaką liczy. W sobotę miał iść. Jednak nie zdecydował się, bo się boi, że może zepsuć to co jest między nami, że potem nic już nie będzie takie samo, że to może być początek końca. Mówi, że musi się zastanowić. Ja chciałam mieć to już za sobą... Teraz męczę się psychicznie, bo wiem, że jak to zrobi, to ze mną już nie będzie mu się podobało, że to go wciągnie. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie teraz naszego seksu, po tym co mi powiedział będę znowu tym samym odgrzewanym kotletem. Chyba ta szczerość nas zniszczy... Nie mógł jak normalny facet bzyknąć kogoś nie informując mnie o tym?
Wiem, że to wszystko brzmi idiotycznie... Wiem, że jestem nienormalna, że w ogóle to rozważam... Ale czy pozwolić mu to zrobić? Jak mu powiem, że nie chcę, to tego nie zrobi. Czy będę umiała z tym potem żyć? Co robić???
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 13:44
      A właściwie dlaczego z tym mężczyzną jesteś? Z Twojego opisu wynika, że on może być Twoim dobrym przyjacielem: "dużo rozmawiamy, śmiejemy się, lubimy być ze sobą". Natomiast na pewno nie partnerem. Do bycia partnerem potrzeba zaufania i zdolności do zobowiązań. A nie wymuszania nieakceptowalnych zachowań seksualnych na drugiej osobie, albo udzielania na nie zgody. To jakiś kosmos... Masz prawo do stawiania swoich granic.
      Czy Wam obojgu potrzeba jeszcze jakiegoś większego wstrząsu, który uzmysłowi, że już parą nie jesteście?
      • malowyrozumiala Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:04
        Tutaj nie mogę się zgodzić. Jest moim przyjacielem, partnerem w życiu, razem wychowujemy dziecko, jest bardzo zaangażowany w życie rodzinne, mamy wspólne pasje, razem przerabiamy problemy i razem podejmujemy decyzje. Liczy się ze mną i szanuje moje zdanie. Nie ucieka z domu, nie lubi jak mnie nie ma, nie lubi wracać do pustego domu. Seks jest rzadko, ale jak się kochamy to nie jest egoistą, chce mnie pierwszą zaspokoić. Ten brak zbliżeń jest dla mnie bardzo bolesny, to że woli porno ode mnie też. Ale nawet to, że chce zrobić to z kimś innym omówił ze mną. Czy naprawdę nie jesteśmy już parą??? Jest uzależniony, to prawda, ale nie chce iść do psychologa, bo uważa, że to nie jest problem (dla niego), po prostu chce urozmaicenia. Więc może zamiast do burdelu, powinnam go zaciągnąć do seksuologa?
        • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:16
          malowyrozumiala napisał(a):

          > Seks jest rzadko, ale jak się kochamy to nie jest egoistą, c
          > hce mnie pierwszą zaspokoić. Ale nawet to, że chce zrobić to z kimś innym omówił
          > ze mną.

          No naprawdę ludzkie panisko. Omawia z Tobą seks z kimś innym.
          Odmawia miesiącami seksu twierdząc, że go nie podniecasz wystarczająco bo.. nie jesteś prostytutką - no to naprawdę nie egoista...
          Dziewczyno, pozwoliłaś zrobić sobie pranie mózgu?
        • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:28
          malowyrozumiala napisał(a):

          >Czy naprawdę nie jesteśmy już parą???

          A czy ludzie którzy mieszkają w tym samym miejscu, mają wspólne interesy i czasami spędzają razem czas wolny, ale seks uprawiają każde z kim innym i nie są o siebie nawzajem zazdrośni są parą? Czy zgoda na uprawianie seksu z inną osobą dopuszcza również zgodę na zakochanie się w tej osobie? I ewentualne jej uczucia, tej trzeciej i czwartej? Czy tylko traktuje się ją przedmiotowo jako taki wentyl do upuszczania pary? Bo dla mnie to jest niejasne w Twoim opisie.
            • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:48
              malowyrozumiala napisał(a):

              > On mówi, że to tylko seks. Że on nie wiąże tego z uczuciami.

              Aha, ON.
              I dlatego Tobie polecił "znalezienie sobie kogoś do seksu"?
              A dla Ciebie to też tak wygląda? I dla tych ewentualnych osób z którymi będziecie ten seks uprawiać? Czy nikt prócz niego (oczywiście nie egoisty) się już w tym układzie nie liczy?
            • pade Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:52
              Ale dla CIEBIE to nie jest tylko seks.
              Skoro nie założyliście związku otwartego, mąż wiedział, że będzie on oparty na wierności, to niech odejdzie, skoro formuła się wyczerpała, a nie obciąża Cię swoimi frustracjami i w nie wpędza.
              Może idź najpierw sama do seksuologa?
    • ida_marcowa1 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 14:36
      chyba jednak z seksuologiem powinniście rozmawiać...jest fajna książka: "Jak facet z facetem". To taka rozmowa seksuologa z dziennikarzem, jeśli cię totalnie nie zbrzydza, że dotyczy gejów to polecam. Polecam z tego powodu, że omawiane problemy i sposoby rozwiązań w 85% dotyczą par niezależnie od płci uczestników :) Jak czytałam, to tak sobie pomyślałam, że jeśli już bym musiała, to własnie do takiego seksuologa bym chciała iść ( niesamowita życzliwość, szacunek ). Mam koleżankę, która ma podobny problem. Niby seks nie jest najważniejszy, ale jednak....
      • malowyrozumiala Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 15:50
        Niby seks nie jest najważniejszy... A jednak okazuje się, że nasz związek jest skończony przez właśnie przez seks. Piszecie, że zrobił mi pranie mózgu, to prawda. Wolałbym się tego nigdy nie dowiedzieć. Nie wiedzieć, że chciałby robić to z innymi, bo ze mną to jak film oglądany od 20 lat... Normalny facet jeśli chce zdradzić to robi to po cichu, dokładnie się kamuflując, a nie obciążając żonę tą wiedzą, jeszcze zanim to zrobi. W dodatku ja mam na to przyzwolić. Będę dokładnie wiedziała kiedy tam pójdzie. Będę miała świadomość, że on to robi właśnie w tym momencie. I on to nazywa uczciwością... Mogę powiedzieć, że nie chcę żeby szedł. I on nie pójdzie. Tylko co to tak naprawdę zmieni???
        Czy powinnam rozważyć rozstanie?
        • fraudes Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 16:08
          Myslę, ze takie informowanie Cie o swoich odczuciach względem seksu z Tobą, prośba o zgode na zdradę (!!!), świadomośc, że wiesz kiedy Cię zdradza, itp. to wg mnie rodzaj mocno perwersyjnej gry z Tobą. Pytanie, czy chcesz w czymś takim uczestniczyć.Ja bym w to nie szła, to nie jest fair.
        • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 21:30
          malowyrozumiala napisał(a):

          > Niby seks nie jest najważniejszy...

          A niby dlaczego? Seks w związku jest najważniejszy, bo to na nim buduje się przywiązanie, zaufanie i czułość. To on dotyczy najintymniejszej sfery człowieka, to z niego powstają dzieci - czyli najczęstszy cel związku.

          >Normalny facet jeśli chce zdradzić to robi to po cichu

          Normalny facet nie zdradza. I to tyle w normalności.
    • edw-ina Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 17:51
      Czyli de facto zaproponował ci związek otwarty? Może zamiast skupiać się w tej chwili na tym, czy twój partner bzyknie się z kimś czy nie, pomyśl o sobie? Musisz mieć świadomość, że nawet w dobrze dobranych seksualnie i ogólnie dobrych związkach seks z czasem przestaje być tak ekscytujący i żaden seksuolog w tym nie pomoże. Można eksperymentować, szukać nowości, ale to wciąż będzie to same ciało i... te same wskaźniki biologiczne. Oczywiście funkcjonując w kulturze monogamii uznajemy, że jest to akceptowalne, ale: monogamia nie dość, że nie jest pierwotnym ukształtowaniem homo sapiens, to kiedy została wytworzona kulturowo (a raczej prawnie) przy kruchości ludzkiego życia zwykle obowiązywała przez kilka lat, a nie np. przez 30 czy 40. Poza tym nawet w krajach purytańskich dotyczyła kobiet, bo tylko ich monogamia pozwalała mieć pewność, że dziecko jest tego a nie innego mężczyzny. Tyle historii. Biologia jest dużo bardziej brutalna. Ty jako kobieta jesteś skonstruowana do wielokrotnych orgazmów, co było związane z wielością partnerów seksualnych. Do momentu menopauzy podświadomie zawsze będziesz szukać nowych partnerów o możliwie dobrych genach. Co gorsza twojego partnera menopauza nie obowiązuje i on będzie to robił do chwili, gdy przestanie oddychać. Więcej - cała biologia cię niejako do tego zmusza, właśnie redukując wyrzuty endorfin i oksytocyny, by szukać nowego partnera, który sprawi, że słupki hormonów znowu podskoczą. Dlatego z mojego punktu widzenia macie problem pomiędzy kulturą a naturą. Kultura nakazuje trwać w monogamii, bo w swym szaleństwie, a raczej w swej ekonomii oparła na tym relację, a natura nakazuje spełniać biologiczny imperatyw. Napisałam Ci to po to, byś spojrzała na problem z szerszego, mniej emocjonalnego kontekstu. Myślę, że wizyta u seksuologa może pomóc, a na pewno nie zaszkodzi. Ale wzięłabym też pod uwagę związek otwarty vel poliamorię. Zastanów się sama ze sobą, nie musisz tu o tym pisać, bo cię zagryzą, czy byłabyś w stanie wejść w relację seksualną z innym mężczyzną. Co czujesz na taką myśl? Bo w tej całej sprawie naprawdę skup się trochę bardziej na sobie. W końcu pod względem seksu i doznań z niego płynących bijesz partnera na głowę.
      • enith Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 18:19
        Trudno jest stworzyć udany związek otwarty. Ja, wbrew buńczucznym zapewnieniom partnera, nie wierzyłabym w to, że się nie zakocha. Nie od wczoraj wiemy, że seks pełni w związku rozmaite funkcje, w tym więzotwórczą i zbliżającą. Jaką mam gwarancję, jako żona/partnerka mężczyzny, który regularnie uprawia seks poza związkiem, że pan zwyczajnie nie porzuci mnie i naszego dziecka dla którejś z kobiet, z którymi sypia? Autorka wątku też nie wydaje mi się za bardzo do pomysłu seksu pozamałżeńskiego (swojego i męża) przekonana.
        Ja jednak przed wyrażeniem zgody na skakanie w bok, próbowałabym namówić męża na wspólną terapię. Zwłaszcza, jeśli dla niej myśl, że mąż jest z inną osobą, jest nie do zaakceptowania, a na to wygląda. Bo potem nie będzie odwrotu.
        • edw-ina Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 18:37
          Ależ oczywiście, że to trzeba gruntownie przemyśleć i to na wielu poziomach. Wydaje mi się jednak, że lepiej wziąć się z bykiem za rogi, niż zamiatać sprawę pod dywan i unieszczęśliwiać się wzajemnie. Równie dobrze może okazać się, że państwo np. w trakcie terapii u seksuologa dojdą do wniosku, że ta sfera ich tak dzieli, że zakończą związek. Albo, że pan na myśl o tym, że jego kobieta będzie kochać się z innym uzna, że nie nigdy przenigdy i zapomni o poprzednich pragnieniach. Ale w relacjach trzeba też pamiętać, że nie ma jednej właściwej wszystkim drogi.
            • enith Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 20:42
              Ale facet nie był od początku słaby. Autorka pisała, że kiedyś było inaczej. A i teraz, gdy facet się wysili, potrafi o nią w łóżku zadbać. Rzecz w tym, że nie chce. On chce seksu z obcymi, przypadkowymi wręcz kobietami. A więc pociąg jak najbardziej ma, jeśli o seksie myśli, planuje z innymi, zaspokaja się przy pornografii. Swoją drogą to, jaki seks go z tymi obcymi kobietami interesuje (3 minuty w windzie), świetnie odwzorowuje jego zainteresowanie pornografią. Bo tam też trzy minuty i zawsze z kimś innym. I tu właśnie seksuolog jak najbardziej może pomóc. Jeśli mężowi na związku faktycznie zależy, to zanim rzuci się entuzjastycznie w wir przypadkowych kontaktów seksualnych, powinien chociaż spróbować terapii. Ja na żony miejscu nigdy nie zgodziłabym się na związek otwarty, gdybym nie miała stuprocentowej pewności, że taki układ nie będzie dla mnie emocjonalnie dewastujący. Jeśli państwo oboje dojdą na terapii do wniosku, że warto takiego układu spróbować, to proszę bardzo. Ale nie bez choćby jednej próby wspólnego popracowania nad związkiem. Na skoki w bok jeszcze przyjdzie czas. Nie ma co pochopnie podejmować tego kroku.
              • 3-mamuska Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 22:21
                Niech idzie , możecie wogole zaprzestać seksu.
                Skoro tak szczerze to porozmawiaj z nim otwarcie i zaproponuj otwarty związek.
                On tez jest odgrzewanym kotletem dla ciebie.
                Skoro jesteście przyjaciółmi dobrze wam razem. To najlepsze wyjście.
                Raz on raz ty i z głowy.
              • 3-mamuska Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 22:29
                tu właśnie seksuolog jak najbardziej może pomóc. Jeśli mężowi na związku faktycznie zależy, to zanim rzuci się entuzjastycznie w wir przypadkowych kontaktów seksualnych, powinien chociaż spróbować terapii.

                Pytam z ciekawości co seksuolog moze pomoc na chęć nowego obcego ciała?
                Bo o ile na nudę moze polecić zabawki nowości to na chcieć szybkiego seksu z obca juz chyba nie.
    • malowyrozumiala Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 23:06
      Wiele zrozumiałam czytając Wasze opinie. Takie spojrzenie z boku, czasem bolesne, rzuca zupełnie nowe światło na własne problemy. Dotarło do mnie, że nie powinnam się zgadzać na jego skok w bok, że nie poradzę sobie z tym, nie będę mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Może kiedyś, dzisiaj na pewno nie. Początkowo pomyślałam, że jeśli zrobię to dla niego, zgodzę się na wizytę w burdelu, zyskam jego totalne oddanie. Że on będzie po wszystkim żałował, że w ogóle chciał to zrobić. Wiem, że to wstrętne i wyrachowane, ale tak naprawdę dotarło to do mnie dopiero teraz. Liczyłam na to, że to go zupełnie rozczaruje. On zawsze chce być w porządku, wiedziałam, że po tym poczuje się podle i będzie żałował, że mi to zrobił. Więc też jestem trochę psychopatką...
      W każdym razie powiedziałam mu, że nie chcę ani otwartego związku, ani jednorazowego skoku w bok. Nie udźwignę tego. Poprosiłam go o pójście na terapię. Oczywiście uważa, że nie jest uzależniony, bo przecież 90% facetów ogląda porno, ale się zgodził, pod warunkiem że najpierw spróbujemy jego rozwiązania, a mianowicie wyznaczyliśmy sobie jeden konkretny dzień w tygodniu, w którym będziemy się kochać. Bez względu na wszystko, w tym dniu będzie seks. Jeśli to nie zadziała, jeśli nie będziemy się tego trzymać, jeśli on zacznie robić uniki, wtedy pójdziemy do seksuologa. On postara się ograniczyć oglądanie porno.
      Myślę, że to ma sens. Chociaż cały czas mam w głowie jego słowa o tym, że seks ze mną go już tak nie ekscytuje, że pragnie robić to z innymi. Mnie seks z nim ekscytuje, może dlatego że nie zdarza się regularnie, może dlatego że faktycznie jako kobieta potrzebuję uczucia.
      To prawda, że na zdradę jeszcze mamy czas, najpierw musimy powalczyć. Chociaż nie wiem czy sami damy radę. Przecież nie zapragnie mnie nagle. Mam głowę nabitą wątpliwościami. Ale muszę spróbować, nie mam wyjścia.
      • edw-ina Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 23:16
        mianowicie wyznaczyliśmy sobie jeden konkretny dzień w tygodniu, w którym będziemy się kochać. Bez względu na wszystko, w tym dniu będzie seks. - kiedyś o tym czytałam, właśnie o takim rozwiązaniu, że para wybiera jeden konkretny dzień i ustala czas, który spędza w łóżku, np. każda środa od 20 do 23. Wyłączają telefony, piją jakieś winko, dotykają się i jak coś z tego wyjdzie, to super, jak nie, to i tak jest to dobry, bliski czas, pozwalający na zrozumienie. Może twój partner wcale nie ma takiego złego pomysłu z tym, spróbuj, otwórz się na to. Myślę, że warto spróbować.
                    • gonzo_101 Re: Czy pozwolić na zdradę? 25.04.17, 23:35
                      edw-ina napisała:

                      > Denerwują go masochiści, bo NIE CHCE być jedyną osobą, której uderzenie (kogoś)
                      > sprawi przyjemność? hm..., ok
                      >
                      I nie będzie jedyną bo masochista ucieszy się z każdego ciosu, dlatego właśnie denerwują go masochiści. On (uderzający) chce być jedyną osobą czerpiącą radość z ciosu, a tu mu się trafi taki maso i bezczelne cieszy japę z każdego razu. Dlatego uważam, że "nie" w drugim zdaniu jest zbędne.
                      Więcej już nie będę wracał do tego tematu, ostatecznie to Twoja stopka i możesz tam wpisać co zechcesz:)
                      • edw-ina Re: Czy pozwolić na zdradę? 26.04.17, 10:00
                        i dlatego mogą go denerwować tylko masochiści, w dodatku skrajni, bo tak go denerwują? Właśnie nie chce być jedyną osobą, której cios przyniesie radość. Jemu, bo się wyżyje, a masochiście, bo go podnieci. Ale masz rację, to moja stopka i dokładnie na tym należało poprzestać.
                          • kosheen4 Re: Czy pozwolić na zdradę? 29.04.17, 14:09
                            lanie jest wynikiem tego, że go denerwują.
                            zatem:
                            jak ktoś go wku... to on sprawia mu lanie
                            dodatkowo:
                            jeśli wku... go skrajny masochista, to obie strony są zadowolone
                            a także:
                            on ma ochotę, żeby przylanie komuś sprawiło przyjemność nie tylko jemu samemu
                            ergo:
                            lepiej żeby denerwowali go skrajni masochości. on zdenerwowany kogoś uderzy i odczuje przyjemność. jeśli uderzy masochistę (który go zdenerwował), obie strony będą zadowolone.

                            czy da się jaśniej i prościej?
      • gonzo_101 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 23:31
        Jak dla mnie to zgniły kompromis - pamiętaj, że to tylko moja opinia.
        Każdego uzależnianego od pornografii należy traktować jak pospolitego alkoholika i kropka. Nie licz też na to pan ograniczy porno tylko dlatego, że tak postanowił;) Błagam kobieto odpal sobie jakikolwiek filmik na Youtube dotyczącym tego uzależnienia. To choroba zmieniająca działanie mózgu, a konkretnie ośrodka przyjemności. Bierz też poprawkę na to co mąż do ciebie mówi. SAMA udaj się na konsultację seksuologiczną po profesjonalne wskazówki - co robić dalej. Jeśli czujesz dyskomfort przed rozmową ze specjalistą, to wydrukuj wstępniak z tego forum i daj do przeczytania lekarzowi.
        Jak dla mnie to za bardzo ustępujesz mężowi i poważnie bierzesz pod rozwagę jego ABSURDALNE propozycje. Trochę jak osoba współuzależniona - masz poważne wątpliwości, ale natychmiast je tłumisz na korzyść męża. Dbaj o swoje potrzeby, stawiaj granice bo pan za bardzo okręca sobie ciebie w okół palca.
        • edw-ina Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 23:43
          Każdego uzależnianego od pornografii należy traktować jak pospolitego alkoholika i kropka - bardzo mijasz się z prawdą. Uzależnienia behawioralne nie są tożsame z uzależnieniami od środków psychoaktywnych, ponieważ nie występuje określony zespół odstawienia. Okiełznanie takowych jest również czymś kompletnie innym niż np. leczenie choroby alkoholowej.
      • aqua48 Re: Czy pozwolić na zdradę? 25.04.17, 10:54
        malowyrozumiala napisał(a):

        >najpierw spróbujemy jego rozwiązania, a mianowic
        > ie wyznaczyliśmy sobie jeden konkretny dzień w tygodniu, w którym będziemy się
        > kochać. Bez względu na wszystko, w tym dniu będzie seks.
        > Myślę, że to ma sens.

        Uprawianie seksu na siłę? Bez względu na wszystko? Bez podniecenia? Bez atmosfery? Bez ochoty? Co to za przyjemność? To obowiązek małżeński. Chyba po to aby udowodnić sobie, że to i tak nie ma sensu...
      • tinder_girl Re: Czy pozwolić na zdradę? 25.04.17, 14:05
        Idźcie do seksuologa... miałam taki sam problem, związek się rozpadł. Nie wierzę, gdy ktoś mówi: "u nas jest super, tylko łóżko nie gra", jeśli łóżko nie gra to nie gra w związku o wiele więcej. Tyle w temacie. Dodam, że nam seksuolog nie pomógł, ale partner nie był nastawiony na rozwiązanie problemu.
        • verdana Re: Czy pozwolić na zdradę? 25.04.17, 17:44
          Wyobraź sobie, ze mówisz mężowi - wiesz, po tylko latach nie mam juz z tobą o czym rozmawiać, znudziłeś mi się. Ja będę rozmawiała z tym, z kim mi się podoba, a ty jak czujesz potrzebę rozmowy, to znajdź sobie znajomych, ale do mnie się nie odzywaj. Innymi słowy, nie liczysz sie z potrzebami męża, na niego zrzucasz winę za to, że nie chcesz rozmawiać i nie pozwalasz mu nawet sie skarżyć - przecież dajesz rozwiązanie i to on jest winny sytuacji.
          Problemem tu nie jest seks, tylko skoncentrowanie się męża tylko na własnych pragnieniach, przerzucanie winy na żonę i próba uczynienia jest "współwinną" za sytuację, w której on ma gdzieś jej potrzeby.
      • po-trafie A moze to TY badz TA INNA? 25.04.17, 18:03
        Skoro jest wola w was by cos naprawic, zmienic, by bylo dobrze, to moze sprobujcie swa milosc zmienic, urozmaicic?

        Pomysly:
        - odgrywanie rol (np spotykacie sie w hotelu i Ty odgrywas prostytytke a on klienta, nie dajesz sie calowac, jestes inaczej ubrana, inaczej sie traktujecie - tak jakbyscie sie pierwszy raz spotkali)
        - jego zawiazane oczy i twoj brak odzywania sie przez caly wieczor,
        - przeieranie sie, inne stroje, inne zabawki, inne uklady, nie na lozku tylko na stole, nie na stole tylko w windzie.

        Zeby to nie byl ten sam film i ten sam kotlet. Zeby bylo zaskakujaco, zeby zadne z was nie wiedzialo, czego sie do konca spodziewac. Oszalejcie troche.
        • aqua48 Re: A moze to TY badz TA INNA? 25.04.17, 18:13
          po-trafie napisała:

          > Zeby bylo zaskakujaco, zeby zadn
          > e z was nie wiedzialo, czego sie do konca spodziewac. Oszalejcie troche.

          Oszalałaś? Facet powiedział żonie że go już nie podnieca, i żeby sobie znalazła kogoś innego podczas gdy on będzie się zabawiał z inną panią.To nie nuda w normalnym związku tylko rozkład tegoż...
          • mozambique Re: A moze to TY badz TA INNA? 26.04.17, 10:06
            100/100

            poza tym widze ze edwina musial sobei sama jakos wytłumaczyc i usparwiedliwic fakt ze jej maz jednak woli bzykac inne panienki . Dorabinaie ideologii do wytlumaczenia zwyklego dziwkarza lubiacego umoczyć na boku
    • zuzi.1 Re: Czy pozwolić na zdradę? 24.04.17, 23:50
      Co zrobi? Dać sobie z nim spokój i sie rozejść. Facet jest onanista i pornoholikiem i co Ty dziewczyno chcesz w nim zmieniać. Ten pan to po prostu nie Twoja para kaloszy. Tracisz z nim czas i życie Ci przecieka.
    • bene_gesserit Re: Czy pozwolić na zdradę? 25.04.17, 20:24
      Gdybyście zgodzili się - i obojgu by wam pasował - układ otwarty, to jest to ok.
      Tyle, że przybyłoby wam wiele nowych problemów - np ryzyko zakażenia chorobą weneryczną. I fakt, że każde z was poświęca swój (o co zakład, że deficytowy) czas komuś spoza związku. W jego przypadku jeszcze pieniądze, bo dobre prostytutki nie kosztują mało. Ty zapewne bez problemu mogłabyś znaleźć kogoś do niezobowiązującego romansu (kobietom jest łatwiej, a mężatkom to już w ogóle - bo wiadomo, że nie będą od kochanka oczekiwać oświadczyn, i ślubu jak z bajki oraz 'zyli długo i szczęśłiwie').

      Zawsze jest też ryzyko, że mężowi prostytutki się spodobają (może nie jedna, ale fakt, że może za każdym razem mieć inną, albo że może z nimi robić co chce - np nie dbać o to, żeby miały przyjemność). Że przegrasz wyścig z profesjonalistkami. Więc jeśli wchodzisz (ty - jako poświęcająca się żona albo wy razem w 'związek otwarty') to musisz wiedzieć, że to się może skończyć obrzydliwym rozwodem. Rozpad przyjaźni, dzielenie majątku i dzielenie dziecka. Oraz wywlekanie brudów w sądzie.

      Z drugiej strony - znałam parę, żyjącą w związku otwartym i byli szczęśliwi przez dobrych kilka lat. Dzielili nawet przez jakiś czas wspólną kochankę. Zanim ona nie zakochała się w swoim kochanku i nie powiedziała mężowi 'adieu'.

      Ja bym na twoim miejscu odwołała zgodę na przygodę z profesjonalistką (profesjonalistkami, bo intuicja podpowiada mi, że na jednej by się nie skończyło - a propos, jakie są wasze miesięczne dochody?). Raczej szybko poszukałabym pomocy dobrego terapeuty, seksuologa, bo ja wiem - eksperta od Tantry czy czegoś takiego. Czegoś, co by pchnęło energię waszego związku na wyższy poziom.
    • karmelowa_bombonierka Re: Czy pozwolić na zdradę? 04.05.17, 21:06
      A ja nie byłabym aż taka ostra wobec faceta. Przede wszystkim wysłałabym go do lekarza - żeby sprawdził sobie poziom testosteronu. Niski może owocować tym że facet popęd ma minimalny (choć chęci mogą być w wyobraźni), potrzebuje do jego zaspokojenia silnych podniet a marzenia ograniczają się do szybkiego numerka bo na więcej entuzjazmu nie starcza. Póki co wystarcza mu rękodzieło podczas oglądania porno. Czy doszło do uzależnienia - które tak ochoczo zdiagnozowano facetowi w wątku - czy nie to naprawdę sprawa do ustalenia przez specjalistę.
      Jak rozumiem, doszło do emocjonalnej rozmowy gdzie obie strony powiedziały co im w duszy gra.
      Facet dużo mówił o uczuciach do żony, nie decyduje się na to na co mu ona pozornie przyzwoliła (bo przecież wcale tego nie chce mimo iż mówi że daje mu wolną rękę) bojąc się popsuć relacje między nimi.
      Facet trochę popłynął ze szczerością (bo przecież każdy z nas ma jakieś tam swoje marzenia -co wcale nie oznacza dążenia do ich realizacji) - ale z drugiej strony może to wyraz jego frustracji bo zdaje sobie sprawę że jest nie tak jak powinno i że Tobie z tym źle, że nie sprawdza się jako facet.

      Facet ma żonę która jest mu bliska, szanuje ją i są okresy gdy to pożycie było fajne. Są dla siebie przyjaciółmi, żona jest chętna do igraszek - a facet robi uniki całymi miesiącami. Nie sądzę by chodziło tylko o spowszednienie żony.

    • ta_karola Re: Czy pozwolić na zdradę? 15.05.17, 09:13
      Szczerze,to nie wyobrażam sobie udanego małżeństwa bez seksu. Ja mam pytanie-czy Twój partner sprawia Tobie satysfakcję w łóżku a Ty jemu ,gdy już to robicie,czy jesteś otwarta na jego zaloty,czy dbacie o siebie i chcecie być dla siebie atrakcyjni? Czy potrafisz zrobić mu dobrze w łóżku bez myślenia o własnej satysfakcji i wice wersa? Jak te filmy porno Twój partnerogląda-co lubi, to może dużo powiedzieć o nim, czy wiesz co sama lubisz? Albo dotrzecie do siebie albo dobry seksuolog jest tu rozwiązaniem a nie skoki w bok-takie jest moje zdanie. Życzę powodzenia!
    • czlowiek.z.sercem Re: Czy pozwolić na zdradę? 20.05.17, 14:08
      W wielu związkach o długim stażu pojawia się ten problem - braku urozmaicenia w łóżku.

      Moja rada? Kupcie sobie Kamasutrę - popróbujcie nowych pozycji, spróbujcie też jakiś innych waszych fantazji, jakie kiedykolwiek mieliście, zmieńcie wystrój sypialni albo wybierajcie się gdzieś w obce miejsca i tam się kochajcie, jakaś zmiana wyglądu i ubioru u obojga z was też nie zaszkodzi. Tego typu rzeczy.

      Ach, i w kwestii tego porno - a co wam szkodzi oglądać to razem? Możecie usiąść, obejrzeć jakiś film - oboje się podkręcicie, a potem powtórzycie w łóżku to, co widzieliście, albo zainspirowani filmem puścicie wodze własnej fantazji :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka