Dodaj do ulubionych

małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dziecko

25.06.17, 11:22
Razem jesteśmy 11 lat, mieszkamy od 5. Mamy dwójkę dzieci - 2lata i 3msc. Od czasu dzieci w ogóle jest trudniej, ale drugie wymagające dziecko totalnie przerwało naszą relację. W ogóle nie mamy czasu dla siebie. Młodsze trzeba prawie non stop nosić na rękach z powodu problemów z brzuszkiem, czasem z nami śpi. Starsze - żywy dwulatek, złote dziecko. Żal że przygląda się naszym kłótniom, choć mieliśmy przy nim nie robić awantur. Ogólnie mąż nie zauważa mnie w codziennym życiu, ale seksu by chciał. A ja kompletnie nie mam na to ochoty, bo albo zmęczenie albo córka na rękach, a nawet jak dzieci śpią to przez ten brak choćby zapytania 'co słychać ' jak przyjdzie do domu to na czułości nie ma ochoty, choć też mi tego brakuje. Mąż oschły, nie lubi gadać, nie zrobi w domu obecnie jak mu wyraźnie nie powiem co i jak. Dziećmi fajnie sie opiekuje, choć o młodszej mówił że jest dla niego karą i nie ma takiej więzi. W domu robi, ale tylko to co ma w swoich obowiązkach, nie wyjdzie z inicjatywą sprzatania, zorganizowania wakacji, czegokoliwek jak np drobny remont póki mu nie będę suszyć głowy. Raz nie wystarczy. Nie lubi jak mu przypomnę o czymś, nie lubi też jak ingeruję w to co robi. A ja jestem zwierzęciem stadnym, lubię obgadać, rozważyć za i przeciw, robić razem. Lubie też zaplanowane życie i ogarnięty dom. Nie znoszę obecnej surowości męża, kiedyś był bardzo wyluzowany, naprawdę był jak kumpel, interesował się i zmienił sie przez kilka lat jak mieszkamy. Nie pogada o byle czym, drobnych czułości nie okaże, kiedyś sie wrecz opędzał id nich. A teraz sam by ich chciał, a mnie na to nie stać przy tej oschłości. Mamy inne zainteresowania, ale to nie problem był póki sie na wzajem o nie pytaliśmy. Kłócimy sie jak tylko zwróce meżowi uwagę że coś bym chciala inaczej, albo dlaczego tak robi. On zawsze zrobi z tego awanturę. Sam z siebie nie pogada jak ma problem. Potrafi niestety rzucić we mnie(obok) szmatą, krzyczeć. Przekroczył już dawno moje granice. Ja od 2 lat w domu z dziećmi, mama mi pomaga i jest moim oknem na świat, z nią rozmawiam, ona ze mną ogarnia dom i dzieci. Wie o problemach. Na zewnatrz jesteśmy fajna rodzina.
Obserwuj wątek
    • pade Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 12:21
      Nie mogę się pogodzić z tytułem. PRZEZ 3 miesięczne dziecko?
      Rozumiem, że są trudne niemowlęta, sama takie miałam. Rozumiem, że gdy wrzaskun non stop ryczy można zwariować od samego hałasu. Ale problemy, które opisujesz nie mają nic wspólnego z dzieckiem. Raczej ze zmęczeniem, brakiem konstruktywnej rozmowy, brakiem życzliwości i wyrozumiałości.
      Radę mam jedną: porozmawiajcie.
      Jedna rozmowa na pewno nie uzdrowi sytuacji, ale będzie pierwszym krokiem ku lepszemu.
      Tylko najpierw przygotuj się do tej rozmowy odpowiednio i może poproś mamę, żeby zajęła się w tym czasie dziećmi, żebyście mieli czas i spokój.
      Rozmawiaj raczej w ten sposób:
      www.psychologlodz.info/komunikacja-z-partnerem/
      Jeśli zaczniesz od "bo Ty", możesz się spodziewać kontrataku a nie sensownej wymiany zdań.
      • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 13:50
        Widzę tu kilka problemów. Po pierwsze nie istnieje "trudne" trzymiesięczne dziecko. W tym wieku bardzo wiele dzieci wymaga od rodziców stałego niemal poświęcania im uwagi i to jest norma, a nie żadna trudność. Już widać podział na "trudną" córkę i "złote dziecko" - syna. Podział, który może zaburzyć życie rodzinne na długo.
        Dwa - rozumiem, ze nie chcesz seksu. Rozumiem też, że maż chce. Być moze czuje sie odtrącony - porozmawiałabym z nim, dlaczego tego seksu nie chcesz, bo w przypadku facetów to nie chodzi tylko o przespanie sie i przyjemność. Facet, który proponuje seks i spotyka się regularnie z odmową zaczyna czuć sie dokładnie tak, jak Ty nie słysząc żadnych miłych słów. Czyli lekceważony, niekochany i odsunięty. Podejrzewam tu brak komunikacji, żadne z Was nie rozumie, o co właściwie temu drugiemu chodzi.
        Trzy - fakt, ze mąż nie robi w domu nic więcej niż musi jest niefajny. To, ze rzuca i wrzeszczy jest bardzo niefajne. To niedobry znak
        Cztery - to, ze ty lubisz obgadać, planować i trzymać sie planu nie oznacza, ze maż musi też to lubić i ze to on musi dostosować sie do Ciebie, a nie Ty do niego - a właściwie, ze nie powinno byc tu jakiegoś kompromisu. Może się mylę, ale nie wynika, abyś była gotowa na kompromis akurat tutaj.

        • aguar Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 14:39
          Ostatnia rzecz, która mnie dziwi, to że nie chce Ci się seksu 3 miesiące po porodzie, mając do ogarnięcia niemowlę, które jest...normalne (a nie wyjątkowo spokojne) i dwulatka. Dwójka dzieci z tak małą różnicą wieku, to zawsze jest wyzwanie. Jeśli chcieliście tego oboje, nikt nikogo nie naciskał, uznaliście, że korzyści przeważają nad minusami, to teraz trzeba by się dostosować do sytuacji. Zwłaszcza mam na myśli pana. Ale Ty też trochę odpuść np. remont czy wakacje.
          • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 17:05
            Ależ mnie to też wcale nie dziwi. Ale to trzeba wytłumaczyć mężowi, a nie po prostu odmawiać. Poza tym sama nie wiem - nie w tej akurat sytuacji, bo tu pan nie zachowuje się elegancko, ale w innej - czy czasem nie warto zrobić czegoś bo ta druga osoba bardzo chce? Pod warunkiem, że sie nie czuje wstrętu, bo wtedy to inna sprawa.
            • aguar Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 17:45
              Szczerze mówiąc, to mam alergię na facetów, którzy ustawiają się w roli konkurenta dziecka czy dzieci o względy, czas, uwagę żony zamiast tworzyć z nią zespół równorzędnych opiekunów dzieci. Niespecjalnie podobają mi się rady, że pani ma w to "wchodzić" zamiast postawić pana do pionu.
              No chyba, że ta dwójka dzieci to była jej potrzeba/marzenie, a on był sceptyczny i jakoś go z trudem przekonała, obiecując, że pewne rzeczy się nie zmienią.
              • tanja8 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 19:55
                Też rozumiem, że seks jest ważny i jemu bardzo potrzebny. Tylko znowu - już przechodziliśmy przez to przy pierwszym dziecku. Karmienie piersią obniża mi bardzo libido plus zaczęly sie problemy z suchością, w końcu jakoś się z tym uporaliśmy choć właściwie sama musiałam się uporać, zbadać, on nie pytał, nie wnikał, nie martwił się o mnie tylko ustawił w pozycji pokrzywdzonego. Ja mam zupełnie inne podejście. Jak widzę że minę ma z kategorii - coś mnie trapi to pytam, chce pogadac, staram sie spojrzec na to z innej strony. A on nie chce, odpycha, musi sam. Ode mnie oczekuje chyba tego samego. Jednocześnie widzę jak się interesuje przyjaciółmi, kolegami z pracy i jak potrafi z nimi rozmawiać. Jestem inaczej już traktowana, czasem jak wróg albo rywal. Nie wiem kiedy to się porobiło. I ten foch, niedojrzałe odzywki. Czasem mam poczucie, że to ja jestem tylko dorosła. Mam też świadomość, że musiałam popełnić błędy, a prawda leży gdzieś pośrodku. Tylko do porozumienia potrzeba rozmowy, empatii a nie focha lub traktowania drugiej osoby jak wroga.
                Cieszę się, że piszecie.
    • napis_z_obrazka Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 16:27
      A jak u Was z podzialem obowiazkow domowych? Rozumiem, ze jest zmiana od kiedy nie pracujesz zawodowo. Maz wymiksowal sie z prac domowych od kiedy nie pracujesz? I w jakim zakresie i jak czesto pomaga Twoja mama? Finansowo tez? Twoja mama pomaga Tobie, czy Wam?
      Moze trzeba zatrudnic odplatna pomoc, zeby p.maz sie opamietal, ze krasnoludki nie ogarniaja domu pod jego nieobecnosc...
      Jesli problemu z kasa nie ma, to ja za organizacje odpoczynku wzielabym sie sama. Ale to ja;)
    • tanja8 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 17:37
      Zbiorowo odpowiem i dzieki za chłodne spojrzenie na sytuacje.
      Co do tematu - coś chciałam wpisać. To mąż nie radzi sobie z młodą. Porównuje do synka (o dziwo nie pamieta już chyba jak to jest choć autentycznie synek nie miał takich dolegliwości), do dzieci znajomych które tyle nie płaczą. Ja sobie z tym umiem radzić - jestem dla dziecka, tulę, noszę, a ten czas przecież minie. Mąż jak nosi to zaraz się poddaje, że się zmęczył, a ona wciąz płacze i nie śpi. Czuję, że to jest powodem jego wielu frustracji, ale nie umie o tym mówić. Kocham moje dzieci jednakowo i przecież powinniśmy się wspierać, a on od trudnej córki ucieka. Zostałam z tym sama (no nie do końca bo w dzień jest moja mama). Nie na to się umawialiśmy. Trudna córka, wymagajaca nieustannego noszenia z powodu płaczu i bolu brzuszka, niewyspania, sprawia że padamy ze zmęczenia i nie ma czasu na rozmowy. Ja wiem, że to minie i mówię to głośno, nie chce sie dać poniesc emocjom ale sie nie udaje.
      Po drugie - co do kompromisów w kontekście spraw codziennych. Gdyby nie ja to nic by w domu nie było - żadnych zakupów (jedzenie, ubrania i sprzęty dla dzieci), jedzenia dla nas czy dziecka (je niestety inne rzeczy niż my), wakacji, krany by ciekły. Właśnie mamy zepsutą baterię (działa, ale źle) od 2 msc. Nie mogę sie doprosić o to by to ogarnął. Sama probowałam, pokazałam mu co znalazłam i okazuje sie że taka nie pasuje do tej umywalki albo mu sie nie podoba. Nie zrobię tego już sama. To by była już setna rzecz jaką bym zrobiła sama (czyli pomyślała, że to trezba zrobić i do końca ogarnęła). Niech się wykaże w końcu. Nie chcę mu matkować, a fakt - odkąd jestem w domu z dziećmi to ja ogarniam dom na spółkę z mamą. On troche szykuje posiłków (kolacje), czasem obiad (kiedyś dużo czesciej gotował a ja np zawsze prałam), jak jest brudno to tego nigdy nie widzi. Zawsze to ja sugeruje że trzeba w weekend posprzatac kiedy nie dałam rady zrobić tego z mamą w tygodniu, a on np zaplanował już wizytę u teściowej której przenigdy nie zawiódł i nie można się spóźnić czy tego przesunąć bez focha u niego w rodzinie. Dla niego lepiej niechh dom leży odłogiem (np lazienka nie sprzatana już dwa tygidnie) ale obiad rodzinny musi być. Ja tego wątku nie ogarniam, ale zostawiam to jemu mimo że też sie czasem kłócimy przez jego rodzinę. Czy to naprawdę tak trudno dostrzec ze jest brudno i w wolnej chwili złapać za miotłe czy odkurzacz zamiast telefonu? No i ja właśnie zawsze robię najpierw w domu jeśli potrzrba, a potem cos dla siebie. W jego bałagan szafowy nie wnikam, ale ogólnie mąz nie był nigdy brudasem, więc nie wiem skąd ta wybiórczość. Sama wcale nie wymagam dużo - uważam że raz w tygodniu nalezy odkurzyć, w zimie jak jest piach to czesciej. Łazienkę to już góra raz na dwa tygidnie. Piorę na okrągło i to ja ogarniam, ale zawsze to robiłam. Wydaje mi się, że te kwestie mogę z nim ogarnąć, bo tak było. Ale dlaczego to sie zmieniło zwłaszca teraz - nie wiem.
      Po trzecie - jak chcę porozmawiać tak nirmalnie to z reguły kończy się to kłótnią. Na komunikat - ja reaguje tekstem, że mam sobie darować psychologiczne gierki. Zarzuca mi, że obwiniam go o wszystko i nigdy go nie kochałam. Juz kilka razy słyszałam o rozwodzie, że mam wyjść z domu. Takie słowa nigdy nie powinny moim zdaniem paść. Już sama wpadam w tą retorykę.
      U niego jest metoda focha i nagłe pogodzenie ale nie wnikanie w problem i próba naprawienia go. Nie wiem jak to zmienić.

      • miedzymorze Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 18:36
        Współczuje, nie mam pomysłu jak to zmienić, z tym że zgadzam się z przedmówczyniami to nie przez dziecko jest kiepsko. Trzymiesięczny niemowlak non-stop na rączkach to w zasadzie standard. 'Trudny' to jest dorosły facet który tego nie rozumie i ustawia się w pozycji sfochowanego gó...arza z pretensjami.

        pozdr,
        mi
        • 3-mamuska Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 02.07.17, 15:27
          miedzymorze napisała:

          > Współczuje, nie mam pomysłu jak to zmienić, z tym że zgadzam się z przedmówczyn
          > iami to nie przez dziecko jest kiepsko. Trzymiesięczny niemowlak non-stop na rą
          > czkach to w zasadzie standard. 'Trudny' to jest dorosły facet który tego nie ro
          > zumie i ustawia się w pozycji sfochowanego gó...arza z pretensjami.
          >
          > pozdr,
          > mi


          Nie dziekco non stop na rękach to nie standard.
          Pan nie ustawia sie w takiej pozycji a został ustawiony w pozycji masz słuchać i robic jak ci każe.
          Mamusia i ja cały dzien zajmujemy sie dziećmi a ty po powrocie z pracy masz tryskać humorem byc gotowy do rozmów bo ja chce.

          Ja ci powiem tak kij zawsze ma dwa końce nie wiadomo czy matka nie wtrąca sie ,nie poucza zięcia. Znamy tylko jedna stronę.
          Ja wiem bo z tez tak kiedys myslam dopóki mąż mnie nie uświadomił mi kilku spraw.
          Wyprowadziliśmy sie zaczęliśmy liczyć tylko na siebie, bez udziału osob trzecich.
          Bo nie zdawałam sobie sprawy ze moja matka tak daje popalić Ona tylko powiedzila , ona tylko tak zrobiła. I niby prawda ale ton mowa ciała doprowadziła do nerwów.

          Przeanalizuj jak sie zwracasz do meza, czy tomem rozkazującej gowniarzowi nauczycielki, czy moze tej lepiej wszystko wiedzacej?
          I czy dopuszczasz inny wzór małżeństwa niz masz wryty w pamięć i głowę z dzieciństwa.


          Zawsze mi sie przypomnia Maria z na wspólnej ona tylko powiedziała ona tylko ... a wychodzi ze Włodek po 45 latach chce rozwodu bo ma dosc;)
      • pade Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 19:51
        Po trzecie - jak chcę porozmawiać tak nirmalnie to z reguły kończy się to kłótnią. Na komunikat - ja reaguje tekstem, że mam sobie darować psychologiczne gierki. Zarzuca mi, że obwiniam go o wszystko i nigdy go nie kochałam. Juz kilka razy słyszałam o rozwodzie, że mam wyjść z domu. Takie słowa nigdy nie powinny moim zdaniem paść. Już sama wpadam w tą retorykę.
        U niego jest metoda focha i nagłe pogodzenie ale nie wnikanie w problem i próba naprawienia go. Nie wiem jak to zmienić.

        Skoro nie chce z Tobą rozmawiać to może trzeba mu postawić ultimatum.
        Bo bez rozmowy nie ma rozwiązania problemów czy wzajemnego zrozumienia.
        Jakie to ma być ultimatum to już sama wymyśl.
        Może przydałby Wam się mediator?
        Wiem, że to kosztuje, ale przynajmniej będziesz wiedziała, że spróbowałaś wszystkiego.
      • napis_z_obrazka Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 19:52
        1. Dom jest wspolny, czy meza?
        2. Wspomnialas, ze macie rozne zainteresowania, ale dotychczas nie bylo problemu. To co robiliscie razem (poza seksem) w tzw. wolnym czasie?
        3. Moim zdaniem spor jest o model rodziny. Byc moze maz maminsynek, ale Ty tez chyba zbyt zwiazana z matka (,,jest moim oknem na swiat").
        Jesli maz ma zaproszenie na obiad do matki a Ty proponujesz generalne sprzatanie, to wyglada, ze woli biesiadowanie a jego matka chce nadal karmic...
        4. Najpirw zadbaj o siebie i swojr emocje.
        Na poczatek proponowalabym pomoc Twojej chetnej mamy tylko na Wasze wspolne np. wypady na rowery. Ewentualnie na spacery z dziecmi do parku, zebys mogla sie zdrzemnac w ciagu dnia.
        Do sprzatania zatrudnij pomoc odplatna.
        A mezowi liste zakupow do przywiezienia do domu po pracy.

        Ja bym tak zrobila w tej sytuacji. Ale zrobisz jak uwazasz...

      • berber_rock Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 25.06.17, 20:04
        Ja mam pytanie, na ktore po drodze odpowiedzi nie zauwazylam: czy to drugie dziecko byloplanowane i pojawilo sie za obopolna zgoda i checia?
        Reakcje pana (zgadzam sie ze niedojrzale) wygladaja troche jakby moze nie tyle zostal wrobiony, co czul sie oszukany (nie mowie, ze przez Ciebie koniecznie, po prostu przez zycie "to nie tak mialo byc").
        Oczywiscie nijak go to nie usprawiedliwia.

        I zgadzam sie w kwestii ultimatum.
        Przy czym bierz pod uwage, ze od tej pory cokolwiek mowisz, musisz byc juz konsekwentna, inaczej zadne ultimatum nie zzadziala.
      • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 11:44
        a) kup chustę i naucz się ją wiązać, dzięki czemu dziecko będzie noszone, brzuszek masowany, a ty będziesz miała wolne ręce oraz lepszą pozycję, co pomoże przy bólach kręgosłupa. Dziecko w chuście musi nauczyć się nosić również mąż. Może to robić choćby oglądając telewizję. Poza tym są krople na kolkę dla takich maluszków. Nie pamiętam już nazwy, ale lekarz bez wątpienia ci pomoże.
        b) mąż wracając z pracy robi zakupy - wysyłasz mu listę zakupów (precyzyjną), a on kupuje i przywozi.
        c) seks jest ważny, ale nie zaczyna się w sypialni. I dobrze, aby mąż o tym wiedział.
        d) resztę sugeruję rozwiązać u terapeuty, bo wy się kompletnie nie potraficie komunikować i rady z forum jak to zrobić nic nie dadzą. Potrzeba praktyka, który was tego nauczy.
        ps. porównywanie dzieci jest pozbawione sensu. Są takie, które przesypiają całą noc i takie, które budzą się co godzinę. Jedne mają kolki inne nie, jedne chętnie jedzą, inne ledwo przybierają na wadze. Każdy egzemplarz jest inny i na tym należy zakończyć.
      • 3-mamuska Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 02.07.17, 14:39
        Szczerze to troche masz dziwne odrealnione wymagania, ty nie dałas rady z mama posprzątać a oczekujesz ze facet wroci z pracy i bedzie sprzątał?
        Ze ma robic zakupy? A wy we dwie będziecie siedzieć w domu?
        Szczerze to dla mnie dziwne.
        Niestety obwiniasz go o wszytko, ze nic nie robi. I jeszcze chce seksu.
        Soki wy z mama prowadzicie dom to chyba wystarczy? Ile tego jest ? Tego sprzątnia?
        Oczekujesz ze on bedzie mylslal i robic jak ty i jeszcze bezczelny chce seksu od własnej zony.
        I nie nie bronie go, jednak zauwazylam ze kobieta sobie cos umysłu i na siłę chce zeby facet był taki i taki i ona ma robic i myslec jak ja chce, nie biorąc pod uwagę ze facet to odrębny człowiek.

        A nie mozesz podejść do meza i sie przytulić ? Powiedzieć
        stęskniłam sie za toba po całym dniu?
        Tez po fajnym synu miałam rozdarta córkę , i sama pamietam jak myslam czemu ta mała wiedźma tak robi mi na złość ja sie tak staram a ta wyje, i nie to nie sa problemy z brzuchem jeśli dziecko ciagle musi byc na rękach. To charakter dziecka bo moja młoda ma 14 lat i wciąż wieczne fochy i nerwy i dyskusje.
        Dobrze napisane ze maz sie tak samo czuje odtrącany przy seksie jak ty przy braku rozmowy.
        A moze nie rozmawia jak słyszy ciagle argumenty zeby go przekonać i zacząć myslec jak ty chcesz, bo tylko twoje zdanie jest właściwe.
      • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 11:01
        A mnie się wydaje, ze tu jest problem z dwoma, kompletnie rożnymi stylami życia. Żona uwaza, że najpierw dom, sprzątanie, obowiązki, a "coś dla siebie" to jest najmniej istotna sprawa, z której da się zrezygnować. Jeśli jest do wyboru sprzątanie, albo spotkanie z własną matką jest oczywiste, ze sprzątanie jest ważniejsze.
        Dla męża ważniejsze jest spotkanie z matką, czy odpoczynek od sprzątania. Przy czym, jak rozumiem, on nie wymaga, aby żona sprzątnęła, po prostu nie jest to dla niego tak istotne. I tak, prawdopodobnie nie dostrzega potrzeby sprzątania, nie widzi tego. Ma inne standardy. A jak dostrzega to uważa, ze priorytetem jest obiad u rodziny, a nie łazienka.
        To jest skomplikowana sytuacja, bo te opcje są nie do pogodzenia, a żadna z nich nie jest jednoznacznie słuszna/niesłuszna. Sprzątanie łazienki jest konieczne, ale wymaganie, aby ktoś sprzątał, gdy jest umówiony z rodziną - zdecydowanie musi wywołać sprzeciw.
        Na komunikaty "ja", choć tak polecane ja sama reaguję agresją.
        Mam wrażenie, ze nie w dziecku problem. Problem wydaje sie byc skomplikowany - np Autorka jest bardzo związana z matką, ale na związek męża z matką reaguje alergicznie. Z kolei mąż zmienił sie na pewno nie z powodu dziecka, być może sa tu jakieś głębsze powody - od innej kobiety po poczucie, że w domu ma wykonywać polecenia, a nie decydować o tym, kiedy i jak coś zrobi. Trudno zatem ocenić sytuację, pomijając fakt, że niezależnie od okoliczności facet nie zachowuje się przyzwoicie.
        • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 14:10
          Verdano, pamiętam z Twoich wcześniejszych wpisów, że nie przepadasz za sprzątaniem, ale przy dwójce małych dzieci jest ono o wiele ważniejsze niż przy dwójce singli. Trudno mi wyobrazić sobie, jak po dwóch tygodniach wygląda łazienka w mieszkaniu, gdzie mieszkają cztery osoby. Tam musi być mnóstwo zarazków! Jeśli łazienka czekała na sprzątanie dwa tygodnie, to może można było ją umyć dzień wcześniej, jeśli wiadomo, że następny dzień ma być przeznaczony na wizytę u mamy (lub kogokolwiek innego)?
          Zgadzam się, że mąż może czuć się jak szeregowiec spełniający polecenia i wyczuwam też zbyt silną więź autorki z matką. Czemu się nawet nie dziwię w tej sytuacji, ale małżeństwu to nie pomaga.
          Zgadzam się, że
            • miedzymorze Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 14:59
              Bez jedzenia i ubrania tez przeżyły ?
              Mąż autorki ma w poważaniu wszystkie sprawy związane z domem, ale nie dziwne że flejtuch oczywiście sprzątanie wypunktowała ;>
              Jak już wlazłaś w temat obywania się bez, to moze konsekwetnie napisz, że mąż moze się spokojnie obyć bez seksu, nic mu od tego nie będzie.
              pozdr,
              mi
                  • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 20:23
                    Tak, z drugiej strony dom jest żony i jego matki, a on ma wykonywać polecenia. Określonego dnia i bez zważania na jego plany. Nie twierdzę, że facet jest w porządku, jednak tu w całym układzie coś nie gra. Facet rzeczywiście miga się od obowiązków, ale miga sie dokładnie tak, jak nastolatek - ale tak jest traktowany. Nastolatkowi mówi się "nie idziesz z kolegami, bo łazienka brudna". Powiedzenie tego samego mężowi "nieważne, ze umówiłeś sie z mamą, masz umyć łazienkę" dla mnie w naturalny sposób stawia męża na pozycji dziecka, za które się decyduje. Naprawdę, tu potrzeba kogoś z zewnątrz, co pozwoli im dogadać sie między sobą. Poza tym dlaczego facet czuje się niekochany? To może być albo manipulacja (mam kogo innego, a zwalę winę na ciebie, zła zono), albo, o dziwo, jego autentyczne odczucie. I w tym drugim wypadku problem mają obie strony.
                  • aqua48 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 21:25
                    pade napisała:

                    > Może obywa się bez seksu, bo w domu w obowiązkach nie wyręczy, przytulić nie pr
                    > zytuli, a w zamian szmatą rzuci albo nawrzeszczy?

                    A może czuje się jak gość w domu w którym rządzą żona i jej matka? Dlatego nie wyręcza w obowiązkach - bo w tym małżeństwie jest "na trzeciego"? I dlatego rzuca szmatą albo wrzeszczy?

                    Po pierwsze - odprawić matkę z domu - jak może, owszem niech pomaga, ale tylko w razie KONIECZNOŚCI a nie na stałe
                    Po drugie - przypomnieć sobie z kim i z jakiego powodu oraz w jakim celu tworzy się małżeństwo
                    Po trzecie - porozmawiać na spokojnie z mężem bez dzieci o swoich oczekiwaniach odczuciach i potrzebach. Ale również o oczekiwaniach odczuciach i potrzebach męża!!!
                    Po czwarte znaleźć kompromis, ustalić zmiany i co najważniejsze wprowadzać je u siebie nie patrząc na męża i nie rozliczając go czy on też się zmienia wystarczająco szybko. To przyjdzie z czasem. I wreszcie Zgadzam się z Verdaną całkowicie - przy dwójce małych dzieci po prostu odpuszcza się rzeczy niekonieczne jak idealny porządek w domu, uprasowane i poukładane ręczniki wyglansowaną na błysk łazienkę itp. A koncentruje się na chwilach spędzonych z dziećmi i mężem. Oraz spaniu.
            • vodyanoi Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 08:09
              Sory verdana, ale co ty chrzanisz? Przezyly bez sprzatania, zadnego? Chyba juz zupelnie zapomniałaś, jak to jest. Przy takich małych dzieciach sprzątanie to koniecznośc, bo zostawienie wszystkiego jak jest skutkuje tym, ze przy wyjsciu na mily obiadek do tesciowej nie będzie się w co ubrać. Nie znajdzie się butów, wszystkie ubrania będą w plamach od truskawek, soku, porozbijanych jajek, farb, ciastoliny, flamastrow itp.
              Mam małe dzieci. Bałagan który robią w ciągu czasem kilku minut jest tak ogromny, ze mnie samej trudno w to uwierzyc, ze tak można. To nie jest bałagan starszej akademiczki, która sprzątać może ewentualnie książki, ubrania lub zmyć dwa kubki po herbacie. Bałagan u dorosłych osób raczej nie zagraża ich życiu. Bałagan u dwulatki i niemowlęcia może skończyć się ich śmiercią. Nie tak dawno w Polsce niemowlę zmarło, bo połknęło sprężynkę od długopisu.
              Facet, ktory ma to w tylku, bo woli zjesc w spokoju obiadek u tesciowej, jest po prostu palantem i nie ma dla niego usprawiedliwienia, ze nie lubi. Ja nienawidze sprzatac i jak jestem sama, to tkwię w brudzie i bałaganie. Ale jak są dzieci, to muszę je nakarmić (ugotowanym jedzeniem, a nie chipsami), dać to na czystym, ubrać je w czyste rzeczy, założyć buty do pary itd. Zapewne mąż autorki wątku tego samego oczekuje i myśli, że to się robi samo.
              • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 28.06.17, 18:36
                Przeżyły podejrzewam przy takim pobieżnym sprzątaniu, jakie się odbywa codziennie - nie sadzę, aby mieszkanie było w ogóle nie sprzątane. Przeżyły bez generalnego sprzątania łazienki w regularnych odstępach w weekendy. Pranie, wybacz, to nie sprzątanie i pranie nie jest obecnie wielką pracą - wrzucenie rzeczy do pralki i włączenie prania zajmuje w porywach do 5 minut. I jesli na podłodze są drobne przedmioty, to chyba nie czekamy z tym do weekendu, kiedy mąż ma czas, prawda? A mąż autorki gotuje.
                • napis_z_obrazka Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 28.06.17, 19:37
                  verdana napisała:

                  > Pranie, wybacz, to nie sprzątanie i pranie nie jest obecnie wielką pracą - wrzucenie rzeczy do pralki i włączenie prania zajmuje w porywach do 5 minut. I jesli na podłodze są drobne przedmioty, to chyba nie czekamy z tym do weekendu, kiedy mąż ma czas, prawda? A mąż autorki gotuje.

                  Tez tak uwazam.
                  Ja nie wykluczylabym jakiejs depresji okoloporodowej u Autorki. Opis jej ciaglego prania nadludzkim wysilkiem, jakby prala na tarze setke pieluch tetrowych dziennie i gotowala w kotle, a potem prasowala. Zakupy w Internecie z dostawa do domu, jakby to byl wysilek targania siatek przez pol miasta...
                  No i dyspozycyjna, chetna mama codziennie.
                  Troche to niepokojace.
                          • pade Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 29.06.17, 00:57
                            Wiesz, czasem jest tak, że można duużo rozmawiać, wiele rzeczy zrobić, nawet pójść na terapię, ale jeśli po drugiej stronie nie ma woli zmiany to...nie ma żadnego efektu.
                            Nie wiem jaki jest mąż autorki...
                            Dla mnie sytuacja wygląda tak, że mąż się zmył bo ma dosyć "trudnego" dziecka, próbuje przeczekać sytuację, jednocześnie domagając się tego, o czym tu jeden pan w kółko pisał. To nie jest dobra strategia tylko wygodna.
                            A z wygody dość trudno zrezygnować.
                            Mąż autorki powinien ograniczyć cotygodniowe wizyty. Odwiedzać matkę np. co dwa tygodnie. A co drugie dwa spędzić czas z żoną i dziećmi. Na czymkolwiek.
                            Żona mogłaby poprosić mamę, żeby przychodziła na krócej, tak, by nie mijała się w drzwiach z mężem, tylko, żeby jej nie widział. Żeby poczuł, że jest współgospodarzem domu, a nie jednym z domowników.
                            Mąż przejął odpowiedzialność finansową, być może dla niego trudną. Ale żona nie piłuje sobie paznokci w czasie gdy on pracuje, tylko robi to, za co ludzie pracujący płacą spore pieniądze.
                            Czyli mąż powinien się jednak poczuwać do obowiązków domowych. Teściowa go wyręcza. Ciekawa jestem czy jej kiedyś za to podziękował.
                            Jeśli rozmowy z mężem nie podziałają, na miejscu autorki zacisnęłabym zęby i nie robiła nic przez tydzień. Mamie dałabym "wolne". Wyluzowałabym totalnie. W końcu, jak twierdzi Verdana od brudu się nie umiera.
                            Ale zrezygnowałabym też z gotowania. Niech mąż się przez chwilę o to pomartwi.
                            Po powrocie męża z pracy wyszłabym z domu na godzinę. Po nakarmieniu malucha oczywiście.
                            Po prostu, skoro mąż nie rozumie ile wysiłku kosztuje zajmowanie się dwójką małych dzieci i domem, niech to odczuje na własnej skórze.
                            A jak terapia wstrząsowa nie zadziała to już sama nie wiem...:)
                            Aha. ja bym do teściowej nie pojechała. Dlaczego? Bo wolałabym w tym czasie poleżeć, wyspać się, albo pójść na spacer całą rodziną. Odwiedziny są przyjemne jak nie są obowiązkowe.
          • verdana Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 20:57
            Nie, nie powinny, absolutnie. Ale jest to sprawa dwóch odmiennych stylów życia - jednej, autorki, która chce mieć wszystko zaplanowane, usiąść i obgadać wszystko od a do z, która uważa, że własne potrzeby sa zawsze na ostatnim miejscu i faceta, który uważa, że można nie sprzątnąć, ale z rodziną trzeba się zobaczyć. Przy czym autorka matkę ma na codzień i to jest OK, wizyta raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie faceta u jego matki jest zaniedbywaniem domowych obowiązków. Problem w tym, ze bardzo łatwo tu powiedzieć "Masz męża lenia, który jest po prostu wredny, wystaw mu walizki". Chyba jednak nie o to chodzi. Ja tu widzę absolutny brak umiejętności dogadania sie obu stron i brak kompromisu obu stron. Może jednak lepiej pomyśleć co można by zmienić - i z jednej i z drugiej strony, niz uznać "ja wszystko robię dobrze, maż wszystko źle, to koniec".
              • aqua48 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 21:44
                gonzo_101 napisał:

                > To na jakiej zasadzie proponujesz aby ci dwoje tworzyli wspólna rodzinę, skoro
                > to dwa odmienne światy?

                Ależ oni już tworzą rodzinę i to na dodatek czteroosobową :) warto o tym pamiętać. Problem w tym, żeby potrafili w bardo trudnym dla siebie momencie pójść na kompromis i zamiast każde mieć "zazłe" drugiemu, umieć usiąść i dogadać się wspólnie dla dobra wspólnego. Warto pamiętać, że nowe dziecko jest ogromnym stresem nie tylko dla matki ale również dla ojca. Tym bardziej im mniej on się spełnia w tej roli, lub jest z niej wykluczany przez żonę i teściową którym zajmowanie się płaczkiem idzie dużo lepiej, bo instynktownie. To też zupełnie nowy rozkład sił w rodzinie, większa odpowiedzialność, finansowa również.
                Mężczyzna jest zadaniowy - jeśli nie potrafi ukoić płaczu dziecka to uważa za swoją osobistą porażkę. I zamiast nawiązać kontakt z dzieckiem może podświadomie je odrzucać, uważać za "trudne" itp. Niech zatem na razie bardziej skupi się na starszaku to wyjdzie wszystkim na dobre. Maluch wyrośnie z kolek i zacznie być wdzięcznym towarzyszem zabaw.
                • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 06:53
                  Nie cierpię, jak ktoś mówi lub pisze, że kobiecie zajmowanie się dzieckiem idzie łatwiej, bo instynktownie. Sorry, urodziłam dziecko jakiś czas temu i wiem, że to guzik prawda. Może czasem tak jest, ale na pewno nie zawsze. Proszę więc bez generalizowania, bo to mi brzmi tak: kobiecie idzie łatwiej, bo instynktownie, więc to żaden wysiłek. Mężczyzna - ten, to się dopiero musi nastarać, nawet jak zrobi tylko trochę, to i tak wielka zasługa, bo to przecież dla niego taakie trudne. Na takim myśleniu - nieprawdziwym! - to my daleko nie zajedziemy.
                  • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 09:24
                    Rozumiem, że to niepopularne stwierdzenie w obecnej erze oraz, że masz osobiste odmienne doświadczenia, ale niestety opieka nad dzieckiem jest w przypadku kobiet instynktowna. Poczytaj trochę o antropologii ewolucyjnej, rozwoju układów hormonalnych. Kilkaset tysięcy lat ewolucji nie odchodzi w niepamięć ze względu na erę równouprawnienia.
                    • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 09:30
                      Ale ja nie opieram się na piśmiennictwie naukowym (choć mam do niego duży szacunek). Jeśli kilkaset tysięcy lat ewolucji nie odchodzi w niepamięć w erze równouprawnienia, to czemu ja nie miałam tego instynktu, a mój mąż miał? Ze względu na umiłowanie emancypacji? Nie napisałam, że tak się nigdy nie dzieje. Napisałam: "Może czasem tak jest, ale na pewno nie zawsze". Czyli nie można generalizować.
                      • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 09:46
                        Zawsze i w każdej epoce były samice, które nie miały instynktu macierzyńskiego. Zwykle ich potomstwo po prostu umierało, a pula genetyczna wypadała z obiegu. Tak samo, jak zawsze istniała bezpłodność pewnych osobników. Biologia potwierdza również istnienie samców silniej stymulowanych przez oksytocynę niż większość populacji. Zwykle nie mają oni pozycji dominującej. Natomiast w skali gatunków jest to ułamek populacji.
                        • sebalda Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 10:53
                          Edwino, za całym szacunkiem, nie będę zaprzeczać temu, co piszesz, ale to nie zmienia faktu, że mężczyźni świetnie sobie radzą z wymigiwaniem się od wszelkich działań okołodomowych i opiekuńczych, podpierając się tą nieszczęsną ewolucją, a tak naprawdę tłumacząc swoje lenistwo i wzorce wyniesione z domu, gdzie wszystkim zajmowała się szanowna mamusia.
                          Świat się zmienił i to bardzo od czasów prehistorycznych, ba, zmienił się diametralnie w ostatnim stuleciu, kobiety poszły do pracy, a to zmieniło bardzo wiele. Ewolucja to dostosowanie się i czy to się panom podoba, czy nie, muszą się dostosować do tych zmieniających się warunków, muszą wziąć odpowiedzialność za dom i potomstwo w większym stopniu, niż robili to, będąc jedynymi żywicielami rodziny. Kobieta nie będzie się zaharowywała w pracy i w domu dlatego, że tysiące lat temu samce nie zajmowały się domostwem ani potomstwem, sorry :P
                          • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 11:22
                            Ale ja nie o tym napisałam i w żadnym wypadku temu nie zaprzeczam. Napisałam, że kobiety zajmują się dziećmi instynktownie i ma to związek z naszą ewolucją gatunkową. Zaprzeczanie faktom niczego nie da. A to, że ludzie pewne fakty wykorzystują według własnego widzi-mi-się to zupełnie inna sprawa. Równie dobrze możesz napisać o kobietach, które uważają, że powinny całe życie wyłącznie opiekować się dziećmi, bo tak je natura stworzyła. Ja mówię o podstawie biologicznej, która jest niezmienna i będzie niezmienna dopóki ewolucja nie uzna za stosowne zmienić systemu, co potrwa kilka tysięcy lat. Ty mówisz o krótkotrwałych i zmiennych układach wynikających z wygodnictwa. Nie widzisz, że mówimy o różnych rzeczach?
                            • sebalda Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:14
                              >>Nie widzisz, że mówimy o różnych rzeczach?
                              Tak, ale...
                              Instynkt to jedno, a uwarunkowania bytowe to drugie. Do tego dochodzą stereotypy, o których tyle razy tutaj pisałyśmy. Wszystko to miesza się w jakichś proporcjach, ale też te proporcje można modulować, przepracować. Jeśli mężczyzna nie ma predyspozycji biologiczno-ewolucyjnych, może to nadrabiać w inny sposób. Najlepiej, jak zacznie od tego, by nie podpierać się ewolucją i nie kierować się stereotypami, że kobieta powinna to i to, a mężczyzna to i to i mężczyźnie nie przystoi to czy tamto. Nie mówię o zaprzeczaniu faktom, ale o pracy dla dobra związku i rodziny. Da się zrobić czy nie da, bo facetowi brakuje oksytocyny? Może się zająć niemowlęciem czy nie może? Zrobi to mniej instynktownie, ale da radę, czy nie?
                        • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 10:59
                          Edw-ino, wiem to. Tylko moim zdaniem od instynktu ważniejsza jest (a przynajmniej może być) praca nad sobą, relacją, w danej sytuacji. Tata mojej córki nie wydałby Ci się obdarzony instynktem nadzwyczajnym matczynym, gdybyś na niego teraz spojrzała (jest w porządku, w normie), natomiast gdy dziecię było małe radził sobie świetnie, bo sytuacja tego wymagała. Teraz ja radzę sobie świetnie, bo sytuacja tego wymaga. Łatwo powiedzieć (lub tylko pomyśleć) "nie dam rady, instynkt mi nie pomaga", gdy wie się, że kto inny da radę, bo musi. Czy nie jest to czasem sytuacja męża autorki wątku?
                          • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 11:35
                            Ponownie - praca nad sobą, umiejętność myślenia i racjonalnego oceniania sytuacji to coś innego niż instynkt. Dam ci przykład - upadając instynktownie robisz to tak, by chronić głowę, ponieważ to ona jest najwrażliwsza. Nie działa w tym momencie świadomość. Nie myślisz jak upaść, by ponieść jak najmniejsze straty. Oczywiście jako adept sztuk walki, sportów przeróżnych itd. możesz nauczyć się upadać "lepiej", by ponieść jeszcze mniejsze koszty. Ale i tak podstawą jest instynkt.
                            Istnieją gatunki małp, gdzie główna odpowiedzialność za opiekę nad dzieckiem spoczywa na samcach. Mają oni niższy poziom testosteronu, są wrażliwsi na oksytocynę. U większości gatunków naszych krewniaków ojcowie pełnią funkcje ochronno-dyscyplinujące. I ja nie zaprzeczam, że mężczyzna może być świetnym opiekunem, mam przykład we własnym domu, ale to nie zaprzecza dominującej roli instynktu macierzyńskiego. Tak to wymyśliła mądra biologia. Dam ci przykład - mój mąż może być świetnym ojcem, który zawiezie dziecko do przedszkola, kupi mu buty, zrobi obiad, weźmie do lekarza, do fryzjera i na mecz. Jest bez wątpienia znakomitym ojcem. Ale... - to ja obudzę się na każdy płacz dziecka, bo natura tak to wymyśliła, że kobiety są wrażliwsze na wyższe dźwięki, to ja rozpoznawałam 25 różnych wersji słowa "mama", ponieważ kobiety lepiej odczytują wyraz twarzy i mowę ciała itd, itp. A natura tak to wymyśliła, ponieważ bez matki dziecko nie mogło przeżyć, a że rozwój mózgu doprowadził do tego, że rodziło się w porównaniu z innymi zwierzętami zdecydowanie przedwcześnie, to trzeba było jakoś sprawić, by miało szansę przeżyć.
                            • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 14:17
                              To, co piszesz, nie jest mi obce. Ale świadomość tego nie powinna prowadzić do myślenia "jej pomaga instynkt, więc ona ma łatwiej/ona powinna to robić". Oraz: "on nie może się podeprzeć instynktem, więc nie można od niego za dużo wymagać, po prostu pewne rzeczy mu nie przeszkadzają". Patrząc ewolucyjne, zapewne mężczyzna ma lepsze predyspozycje do kierowania samochodem, choćby orientację w przestrzeni, która kiedyś bardziej się przydawała samcowi na polowaniu niż samicy w jaskini. Ale mandaty płacimy takie same.
                              • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:05
                                Tylko, że ja w żadnym momencie nie napisałam, że kobieta powinna zajmować się dzieckiem sama, bo ma do tego predyspozycje. Cały czas pisałam jedynie o tym, że coś takiego jak instynkt macierzyński ułatwia zajmowanie się dzieckiem, ponieważ właśnie do tego został stworzony w wyniku doboru naturalnego. To nie ściąga odpowiedzialności z ojca.
                            • miedzymorze Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:27
                              Instynkt macierzyński jest przereklamowany, a zdania na temat czy w ogóle istnieje są podzielone.
                              www.polityka.pl/jamyoni/1649478,1,instynkt-macierzynski-nie-istnieje.read

                              Kobiety spędzają z dzieckiem najwięcej czasu, więc mają najwięcej czasu i okazji do nauki 'obsługi' noworodka.

                              > Ale... - to ja obudzę się na każdy płacz dziecka, bo natura tak to wymyśliła, że kobiety są wrażliwsze na wyższe dźwięki,

                              No popatrz, a ja się nie budziłam, pierwszy budzil się mąż. Przy dzieciach odstawionych od piersi to o tym że wstawał do któregoś dziecka dowiadywałam się rano ;)

                              > A natura tak to wymyśliła, ponieważ bez matki dziecko nie mogło przeżyć, a że rozwój mózgu doprowadził do tego, że >rodziło się w porównaniu z innymi zwierzętami zdecydowanie przedwcześnie, to trzeba było jakoś sprawić, by miało >szansę przeżyć.

                              Do przeżycia potrzebna jest cała rodzina, więc mąż powinien instynktowanie np dbać o zakupy, a jakoś tego nie robi :>

                              pozdr,
                              mi

                  • cojestdoktorku facet i kobieta się różnią 28.06.17, 10:51
                    mistrzyni świata w podnoszeniu ciężarów wniesie szafę na piętro łatwiej niż facet, co nie zmienia faktu że faceci do wnoszenia szafy jest bardziej predystynowany
                    i tak samo z zajmowaniem sie dziećmi, są wyjątkowi faceci ale kobietom przychodzi to łatwiej, a dla faceta to cięższa praca i większy wysiłek tak samo jak dla kobiety większym wysiłkiem jest wniesienie szafy
                    dlatego jeśli Ty wnosisz szafę zmęczy Cie to bardziej niż faceta, a jak facet zajmuje się dzieckiem to jego to bardziej zmęczy niż Ciebie
    • tanja8 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 26.06.17, 22:35
      Nie bardzo mogłam odpisać, przeczytałam Waszą dyskusję. Zgodzę się z tym, że nie umiemy sie komunikować. Przeczytałam też poleconą stronę - wielkie dzieki! Jakos funkcjonujemy od ostatniej kłótni, ale na razie na zasadzie konieczności i działania. Jednak mąż wyciągnął pierwszy rękę, będzie trzeba w wolnej chwili porozmawiać.
      Dzieci były planowane przez nas razem. Myślę że nie byliśmy przygotowani na to, że drugi egzemplarz będzie tak trudny. Tak, są krople na kolki - wszystko już wypróbowaliśmy. Chusta czy nosidlo też nie do końca sie sprawdza, bo ja córkę musze pionizować i kłaść, wtedy najlepiej idzie odbijanie, w doatku duzo ulewa i musze sie co rusz przebierać/zmieniać tetry. Samo spionizowanie nawet z opcją masażu brzucha nie odgazowuje dziecka od razu. Pozwala raz, potem ona śpi i za 30min znowu się historia powtarza bo brzuch wciaz zagazowany. Ale nie o tym watek - ja sie z tym pogodziłam. Zostajac sama w domu radze sobie coraz lepiej.
      Moja mama nie wtraca sie w nasze sprawy - jest jak jestem ja, potem ucieka jak tylka maz wroci. W dodatku jest typem szarej myszki co to predzej wysprzata nam dom i wyprasuje koszule niż będzie nam życie organizować. W przeciwieństwie do teściowej gdzie musi być tak jak ona chce, a mąż jej nie ustępuje. Nie jest to naczelny problem naszego domu. Mam za złe tylko mężowi, że nie widzi ile w domu naszym trzeba zrobić, a zaplanuje właśnie przykładowy obiadek który jest nie do odwołania. I w 90% to my musimy tam jeździć a nie ona do nas (moze wtedy mąż by dostrzegł domowy bałagan).
      Zakupy robimy przez internet, to nie jest problem. Ogólnie chodzi o to, że on nie widzi ile ja ogarniam. On mógłby żyć tak na ostatnią chwilę, bez planu, ale wiem że by się wkurzał, a mnie szkoda dzieci. Wolę zawczasu posprzątać, zrobić zakupy czy ugotować i wyjść z dziećmi na dwór. Jego pomysł to w domu minimum a pojadę do teściowej na obiad lub do kawiarni lub centrum handlowego i się nie narobić.
      Myślałam nad jakimś ultimatum, ale nie wiem jak sie do tego zabrać. Chciałabym abyśmy umieli rozmawiać jak kiedyś. Kiedyś przed dziećmi dużo pracowałam, również na noce i tego czasu razem też nie było dużo. Ale była wieksza fascynacja sobą, zainteresowanie. Teraz reprezentuję dziecięcy świat, o który mąż nie pyta. W tym sensie mama jest moim oknem, że sobie z nią pogadam o świecie, co robiła, a ona żywo interesuje się co robiłam/robiliśmy z wnukami. Mąż nie pyta. Ew synka zapyta.
      • amb25 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 06:54
        Skorzystajcie z pomocy terapeuty/mediatora. On pomoze wam prozmawiac i byc moze polepszyc sytuacje. Bo jakos trudno mi uwierzyc w to, ze wasza rozmowa nie skonczy sie klotnia. Seks jest wazny dla mezczyzny. Mylse, ze teksty twojego meza o tym zebys sie wyprowadzila z domu sa przejawem jego bezsilnosci i frustracji (co nie znaczy ze je pochwalam).
        Rozumiem, ze nie masz ochoty na seks, ale jesli i tego problemu nie rozwiazecie, to wczesniej czy pozniej on sobie znajdzie osobe, ktora bedzie miala ochote na seks... Albo ktoras majaca ochote na seks go znajdzie (o ile nie jest zapuszczony i bez grosza przy duszy :) ).
        A jesli sytuacja sie nie poprawi to moze rzeczywiscie separacja by wam pomogla uporzadkowac mysli i uczucia?
      • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 09:09
        Mąż nie wie ile ogarniasz, bo to ty ogarniasz, a nie on. Gdyby funkcjonowała u was wymiana obowiązków, to by wiedział. Ale nie funkcjonuje, sama napisałaś, że wolisz zawczasu posprzątać czy ugotować.
        Zastanów się na ile twoja złość na to, że on nie widzi ile ogarniasz wynika z faktu, że chcesz, aby się domyślił. Jest takie stare powiedzenie: jak mężczyźnie nie powiesz o co chodzi, to on nie wie o co chodzi. Jeżeli twój mąż nie przygotowuje obiadów, to nie wie ile to zajmuje. Jeżeli nie robi prania, nie odkurza itd. to również nie wie. Jeżeli nie zostaje z dziećmi sam, to nie wie, jakie to męczące. Zamiast złościć się, że się nie domyśla, po prostu zostawiaj go z dziećmi i z domem choćby na kilka godzin w tygodniu.
        Poza tym uważam, że twój mąż robi dobrze wychodząc z minimalistycznego założenia. Macie dwoje małych dzieci i naprawdę lepiej zjeść obiad poza domem lub ten obiad przywieźć niż dokładać sobie pracy. również tak robiliśmy a mieliśmy jeden egzemplarz, nie tak bardzo wymagający.

        Chciałabym abyśmy umieli rozmawiać jak kiedyś. Kiedyś przed dziećmi dużo pracowałam, również na noce i tego czasu razem też nie było dużo. Ale była wieksza fascynacja sobą, zainteresowanie. - ewentualnie były wysokie dawki hormonów. To trochę mało, by zbudować związek, który z łatwością oprze się burzy, jaką powoduje pojawienie się dzieci. Bo nawet jeśli te dzieci są wyczekiwane i upragnione, to ich pojawienie się jest rewolucją dla związku, zmusza do zmiany wszystkiego. I widzę, że to rozumiesz, ale nie chcesz zrozumieć, że twoja wizja zmian nie jest jedyną słuszną. Matki mają taką skłonność, że tylko one wiedzą czego potrzebują dzieci i jak należy ogarniać dom, a mężczyzn próbują sprowadzić do roli wykonawców ich poleceń. To często zachowania kompletnie nieświadome, ale bardzo niszczące dla więzi między partnerami.
        • pade Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 11:34
          "Jest takie stare powiedzenie: jak mężczyźnie nie powiesz o co chodzi, to on nie wie o co chodzi."

          Jakie to proste...
          I jak to się ma do:

          "Matki mają taką skłonność, że tylko one wiedzą czego potrzebują dzieci i jak należy ogarniać dom, a mężczyzn próbują sprowadzić do roli wykonawców ich poleceń. To często zachowania kompletnie nieświadome, ale bardzo niszczące dla więzi między partnerami."
          • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 11:40
            To dwie części wypowiedzi odnoszące się do różnych spraw. Jedna do tej, że autorka chce, aby mąż zrozumiał i docenił jej pracę w domu, lecz nie wyraża tego otwarcie, a działa na zasadzie: dlaczego on się nie domyśla. Druga odnosi się do umiejętności szanowania równych praw ludzi i umiejętności chodzenia na kompromisy zamiast stawiania kogoś w roli posłusznego wykonawcy poleceń.
            • tanja8 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 13:43
              Rozumiem, że moja wizja życia nie jest jedyną słuszną. Jeśli chodzi o stołowanie się gdzieś często już z jednym dzieckiem tak robiliśmy. Teraz jest to trudne, bo jestem na diecie bezglutenowej i bezmlecznej - z powodu dziecka, ten czas na pewno minie. Ale w zwiazku tym najłatwiej jest gotować. Pojście do knajpy z płaczącym dzieckiem też jest mało przyjemne. Zostają dziadkowie. Wszystko fajnie póki nie spędzamy na tym całego weekendu kiedy dom leży odłogiem. Jak już napisałam wyżej zdarza się, że dom jest niesprzątany dwa tygodnie a ja dbam powierzchownie - o to aby dzieciom nie stała sie krzywda plus zamiotę, zaleję wc, zrobie pranie, wstawię i wyjmę z synkiem ze zmywarki. To takie minimum kiedy nie mam pomocy. Nie rozumiem dlaczego maż nie widzi wtedy brudu, nie przeszkadzają mu latające tzw. koty z kurzu, piach - ja schylę sie po zmiotkę i zmiotę. Nie znam jego granic brudu, dawno nie widziałam żeby sam zamiótł. A jak mu powiem żeby zamiótł bo widzę że jest potrzeba to dostaję rykoszetem że uwazam, że on nic nie robi. W dodatku czuję sie jak matkująca trzeciemu dziecku. Też nie jest tak, że on nic nie robi. Czy uważacie, że jasny podział obowiązków kto co sprząta powinien istmieć? Bliższa mi postawa - mam czas, widzę że brudno/że coś potrzeba to ogarniam plus jeśli coś może poczekać to umawiamy się w domu na sprzatanie lub dajemy sobie deadline - do 1.07 wymienimy zepsutą baterie. On reprezentuje opcje - powiedz mi co trzeba zrobic, ale tylko raz, kiedyś to zrobię, może za miesiac, za dwa, a jak mi zabraknie skarpet to sobie kupię plus zrobię tylko to co widzę lub co dokładnie określisz - umyję balkonową podlogę ale brudnej poręczy ktorej synek dotyka już nie tknę.
              Mediator - jak to wygląda? Rozumiem, że obydwoje musimy być przekonani. Nie wiem też jak znaleźć na to czas póki córka je z piersi co 2-3h max.
              Separacja nie wchodzi w grę przy dzieciach jako opcja tymczasowa.
              Najważniejsze, czy kocham... każda kłótnia kiedy mąż przekroczył granice (słowa o rozwodzie, wyjściu z domu - w życiu bym nie rzuciła słow na wiatr, dopiero przy ostatniej kłótni sama mówiłam że to zmierza do rozwodu) gasiła moje uczucie. Jestem z tych co palą mosty za sobą czyli chyba trudno mi sie z czymś godzić. Wiec nie wiem na czym stoję, zwalam to też na burzę hormonalną przy karmieniu piersią. Jednak sporo negatywnych emocji mąż we mnie obudził, nie wiem jak o tym zapomnieć.
              • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:17
                To niech mąż zabiera starsze dziecko na obiad, a ty sobie coś ugotuj, nawet raz na kilka dni. Zawsze to mniej i chwila dla ciebie. Nie wiem, czy ci to pomoże, ale napiszę ci jak w moim domu są rozwiązane sprawy obowiązków: są sprawy sztywne - np. M płaci rachunki, pamięta o nich, załatwia sprawę przeglądów samochodów, pamięta o opale na zimę itp., ja zajmuję się bardziej sprawami domu od tego, co trzeba wymienić z mebli/pościeli/sprzętów kuchennych, dbam o nasze garderoby. Zakupy spożywcze zazwyczaj robię ja, duże wspólnie, jeśli nie mogę/jestem chora itp. robi je M. Obiady gotuję ja, M robi śniadania. Zmywarkę wstawiamy i opróżniamy na zmianę, pranie zwykle robię ja, M rozwiesza lub zbiera. Odkurzamy mniej więcej na zmianę. W przypadku większych porządków zwykle mówię M z wyprzedzeniem co trzeba zrobić i on wybiera z tego część dla siebie. Umawiamy się co do dnia do kiedy to powinno być wykonane, by nikt nikomu nie musiał przypominać. U nas to działa dość dobrze.
                • enith Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 20:05
                  edw-ina napisała:

                  > To niech mąż zabiera starsze dziecko na obiad...

                  A mąż dziecka nie weźmie, bo mu się nie chce. I co wtedy?

                  > Umawiamy się co do dnia do kiedy to powinno być wykonane, by nikt nikomu nie musiał przypominać. U nas to działa dość dobrze.

                  A u nich wcale. Jak żona przypomni raz, to czeka nieraz miesiąc lub dwa, żeby mąż łaskawie swoją robotę odwalił. Jak przypomni dwa razy, to dostaje zjebkę i łatkę zrzędliwej jędzy od męża.
                  Cały problem autorki wątku polega na tym właśnie, że jej mąż nie współpracuje, w przeciwieństwie do twojego. A bez chociażby minimum kooperacji żadne umowy i podziały dotyczące obowiązków zwyczajnie się nie sprawdzą. Więc twoje rady są dobre, ale na czas, gdy męża do tej współpracy już uda się namówić. Tylko jak? Ja, szczerze mówiąc, nie wiem, jak przekonać osobę, która nie interesuje się życiem domowym, żeby bardziej się zaangażowała. Skoro prośby i groźby nie działają, a mąż napomyka o rozwodzie...
                  • tanja8 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 20:51
                    Świetnie to ujęłaś. Mąż jest na pewno sfrustrowany i z bezsilności różne słowa wypowiada. W emocjach padają i dlatego na serio staram się ich nie brać, mimo że w najgorszych snach nie wyobrażałam sobie ich usłyszeć. Mam poczucie, że on nie umie rozmawiać, nie umie sprecyzować swoich oczekiwań, nie miał chyba gdzie się tego nauczyć, nie kontroluje emocji. Ale jak mu pomóc? nie wiem. Jeśli w okresie ostatnich kilku miesiecy widziałam, że ma zły nastrój i pytałam co się dzieje to mnie zbywał. Przecież to kopanie się z koniem. Nie mogę ostatniej kłótni tak zostawić i żyć normalnie ze wszystkimi niedogadanymi sprawami, to znowu wybuchnie. Wszystko pogorszyło sie w czasie drugiej ciąży i co jakiś czas nawraca. Mąż ma pracę umysłową, nie wraca późno. Kwestia sprzątaczki - dla mnie to takie obejście tematu, mam też problem z wpuszczeniem obcej osoby tak bardzo w swoją prywatność.
                    Staram się dziś na problemy spojrzeć z drugiej strony. Na próbę rozmowy słyszę drażniące mnie 'nie wiem'.
                    • napis_z_obrazka Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 21:32
                      tanja8 napisała:
                      Mąż ma pracę umysłową, nie wraca późno. Kwestia sprzątaczki - dla mnie to ta
                      > kie obejście tematu, mam też problem z wpuszczeniem obcej osoby tak bardzo w sw
                      > oją prywatność.

                      To wolisz sie awanturowac z mezem o odkurzanie itd?
                      Problemy sie rozwiazuje a nie magluje;)
                      Ile Twoj M zarabia za 1 godz? Nie szkoda jego energii na sprzatanie po pracy? Chyba lepiej, zeby pobawil sie z synkiem skoro lubi?

                      Przy okazji pocwiczysz, jak reaguja ludzie jak im sie patrzy na rece i mowi ciagle tak albo siak;)
                      Jak Ci 3 Panie uciekna i podziekuja za prace u Ciebie, to moze docenisz M. ze jeszcze nie uciekl;)
                      Pisze pol zartem, ale lepiej rozne scenariusze rozwazyc.

                      Nie wiem jakie masz plan 5letni. Ja wolalabym bedac w domu poszukac Pani do pomocy. A mamie i mezowi dac swiety spokoj chociaz w sorawie sprzatania.
                      Ale zrobisz jak uwazasz...
                    • jeste_m_sobie Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 21:39
                      Z panią sprzątającą ślubu nie bierzesz, spróbuj, a nuż się przyzwyczaisz. Jeśli nie, zawsze można zrezygnować. Myślę, że mogłoby to być dobre nie tylko dla dzieci, ale też dla Twoich stosunków z mężem: być może, gdy wyasygnuje odpowiednią kwotę na sprzątanie, ta czynność nabierze dla niego wartości, a na osobę, która to do tej pory wykonywała, spojrzy nieco inaczej. Poza tym może po wyjściu sprzątaczki bardziej będzie się starał nie nabrudzić i nie nabałaganić tak od razu?
                    • enith Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 21:50
                      Frustracja i bezsilność nie upoważniają do rzucania w ciebie ścierką czy słów o rozwodzie. To jest zdecydowane przekroczenie granic. Ale rozumiem, że starasz się na tym nie skupiać, bo masz inne, ważniejsze problemy.
                      Masz rację, rozmawiania o emocjach i potrzebach trzeba się nauczyć. Dlatego powinnaś jednak namawiać męża na mediacje lub wspólną terapię. Bo bez prawidłowej komunikacji wasze małżeństwo nie przetrwa. Po prostu. A zanim się ostatecznie rozpadnie, znienawidzicie się do reszty przez żale, pretensje, frustrację i bezsilność. A świadkami tego będą wasze dzieci. Oszczędź i im i wam tej wątpliwej przyjemności.
                  • napis_z_obrazka Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 21:15
                    enith napisała:

                    > Tylko jak? J
                    > a, szczerze mówiąc, nie wiem, jak przekonać osobę, która nie interesuje się życ
                    > iem domowym, żeby bardziej się zaangażowała. Skoro prośby i groźby nie działają
                    > , a mąż napomyka o rozwodzie...

                    Niektorzy mowia, zeby dac to, czego samemu sie oczekuje;) Maz tez czlowiek...
                    Zauwazac i dziekowac za to co OK.
                    Np. Lubi gotowac, to zachecac, delegowac i dziekowac za smaczne jedzenie (o ile smakuje).
                    M. nie marudzi i nie kontroluje zakupow tzn. nie skapy. Cieszyc sie z tych zakupow dostarczonych na wlasne;) zamowienie.
                    Zagaduje do synka, bawi sie z nim chetnie, to nie marudzic, ze ,,idzie na latwizne".;) Niech sie bawia, nie zalowac, komu to szkodzi? Byc moze wkrotce mlodsza bedzie tatusia coreczka.
                    Moze 1 tydzien bez krytyki? Taki eksperyment na TAK.



                  • edw-ina Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 22:02
                    My się nauczyliśmy współpracować a nie rzucać do siebie, mieć pretensje i domyślać się. Pomógł w tym terapeuta. To, co przeczytałaś, jest wynikiem naszej pracy. Nic się nie dzieje od tak, bez wysiłku.

                    Ja, szczerze mówiąc, nie wiem, jak przekonać osobę, która nie interesuje się życiem domowym, żeby bardziej się zaangażowała. Skoro prośby i groźby nie działają, a mąż napomyka o rozwodzie... - no to wychodź z założenia, że nic się nie da bo nie, to się nie dowiesz. Ja już wiem. Ale dowiedzenie się wymagało pracy i szacunku do drugiego człowieka. Bo w ogóle długotrwały związek wymaga cholernie dużo pracy i szacunku. I jeszcze wyrozumiałości.
    • sebalda Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:04
      Jaki rodzaj pracy wykonuje mąż? Bardzo wyczerpujący? Wraca do domu późno, często musi coś kończyć w domu albo w weekendy? Bywa mocno przemęczony?
      Obsługa dwojga tak małych dzieci jest niezwykle wyczerpująca, do tego częste karmienie, więc stale jeszcze burza hormonów, nie rozumiem, jak mężczyzna może tego nie rozumieć i a. nagabywać żonę o seks, a jednocześnie w minimalnym stopniu włączać się w prace domowe, b. włączać się w prace domowe w minimalnym stopniu z największą łaską, poproszony.
      To jest zamknięte koło: prosisz o pomoc, ale pan nie robi tego od razu, odsuwa w czasie aż sprawa staje się nagląca, więc przypominasz - jesteś najgorsza, bo się przypierd..sz. PRZECIEŻ JUŻ RAZ PROSIŁAŚ, PO CO PRZYPOMINASZ!?!?! Nieproszony nie zrobi, poproszony uzna, że się czepiasz. I tak źle, i tak niedobrze, d.pa zawsze z tyłu.
      Podoba mi się Twoje podejście - to minie. Wiesz, że dziecko nie będzie płakało przez kolejne 10 lat, że kolki się skończą, że wkrótce świat wróci do jako takiej normy. Bo tak będzie, ale mąż najwyraźniej nie ma tyle cierpliwości, to chłopiec, który chce mieć wszystko tu i teraz - nie przemęczać się i dostawać od żony na każde zawołanie prezent - seks. No cóż, to nie działa, czas dorosnąć i zmierzyć się z rzeczywistością. Daję i dostaję, a nie nic nie daję, ale wymagam. Taki lajf.
      Męża trzeba poprosić o szczerą, długą, wyczerpującą rozmowę. I wyjaśnić mu dokładnie co i jak. Zapytać go też, czego on tak naprawdę chce i na ile można to wypracować, ale z jego udziałem. Pomożesz mi wieczorem z ogarnięciem rzeczy, będę mniej zmęczona, patrz: bardziej chętna. Albo: zróbmy to razem: Ty pakujesz do zmywarki, ja wycieram blaty, zamiatam kuchnię. Wszystko robi się dwa razy szybciej, a i w trakcie można pogadać, pobyć więcej razem. Uwielbiam taki typ facetów: pół leży na kanapie przed telewizorem i wrzeszczy z salonu do kuchni do żony: co Ty tam jeszcze robisz, w ogóle nie spędzamy razem czasu!!!
    • enith Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 15:47
      Sama nie jestem fanką prac domowych, ale rozumiem, że przy dwójce dzieci chałupy nie można tak po prostu zostawić leżącej odłogiem. Nie wiem, czy ta propozycja już padła, ale myślałaś o zatrudnieniu kogoś do sprzątania, choćby raz w tygodniu? To oczywiste, że mając dwoje dzieci, z czego jedno na cycku i cały dom do samodzielnej obróbki, a do tego czepiającego się męża, który potrafi się do ciebie bardzo chamsko odezwać, nie lecisz pod koniec dnia na skrzydłach do łóżka w celu seksualnych wygibasów. Szczerze mówiąc sądziłam, że dziś większość nawet średnio rozgarniętych mężczyzn już wie, że seks z żoną nie zaczyna się w chwili położenia się z nią do łóżka. I że jeśli z rana powie się żonie, żeby przestała się przypyerdalać o syf w domu albo coś o rozwodzie, to wieczorem żona chętna nie będzie, no za uja nie będzie. I tą wiedzę waliłabym mężowi prosto w oczy, jeśli sam jest zbyt tępy, żeby dodać dwa do dwóch i pojąć, czemu żona nie ma ochoty. No, jak nie spojrzysz, bez poważnej rozmowy, a nawet serii rozmów o waszych wzajemnych oczekiwaniach daleko nie zajedziecie. Jeśli mąż nie boi się słowa "rozwód", to nie ma na co czekać, to jest ostatni dzwonek, żeby zacząć robić coś, by ratować małżeństwo. Jesteś otwarta na możliwość mediacji?
    • vinca Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 18:42
      A ja Cię rozumiem. My mamy tylko 1 dziecko i tez wszystko jest nie tak jak powinno. Rowniez mam poczucie, ze wszystko na mojej glowie i drazni mnie, ze jak nie wydam polecenia to sam na nic nie wpadnie... w dodatku od jakiegos (dluzszego juz czasu) zachowuje sie jakby mial jakas nerwice; najgorsze jest to, ze nie wiem czy rzeczywiscie ma problem czy tylko udaje (az nie chce mi sie wierzyc ale chodzi mi to po glowie). Wysylalam do psychologa, psychiatry, ale obawiam sie ze nawet jesli pojdzie to bedzie nimi manipulowal (bylismy kiedys wspolnie u psychologa i widzialam jak nim pogrywał). Do tego zero czułości (seks od czasu do czasu). Nie tak to sobie wyobrazalam, a dodam,ze przed dzieckiem bylismy ze sobą 18 lat wiec teoretycznie znamy sie na wylot. A dziecko jak najbardziej chciane i planowane...
    • delfina77 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 20:53
      To nie przez dziecko macie problemy. Po prostu jest więcej pracy i obowiązków i zaniedbaliście wzajemne relacje, oskarżając się nawzajem. Trzeba postarać się o szczerą rozmowę, bez krzyków, wyzwisk, oskarżania się. To trudne, bo żale i pretensje narosły, ale nie może być tak, że wyżalasz się mamie, a mąż nie domyśla się co czujesz i czego potrzebujesz ani sam nie mówi o swoich potrzebach. Przecież sama piszesz, że kiedyś był inny, więc potrafi być lepszy, tylko musi chcieć. A to, że nie wyjdzie sam z inicjatywą w wielu kwestiach to akurat typowe dla wielu mężczyzn
      • miedzymorze Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 21:48
        > ale nie może być tak, że wyżalasz się mamie, a mąż nie domyśla się co czujesz i czego potrzebujesz ani sam nie mówi o >swoich potrzebach

        Przecież mąz nie musi się domyślać bo jest informowany o odczuciach na co reaguje tekstami a psychologicznych gierkach, wrzaskami albo rzucaniem (niecelnym) ścierą.
        Nie da się rozmawiać z kimś kto tego nie chce.

        pozdr,
        mi
    • hanusinamama Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 27.06.17, 22:32
      Sorry ale dzieci nie psują relacji, dzieci sprawdzają relacje. Jak jest źle to niestety to przy dziecku (szczególnie małym)wychodzi. Dzieci ani nie scalają związku ani go nie psują. Ujawniaja jedynie siłe związku. Piszesz ze od 2 lat jestes w domu a oknem na swiat jest mama. Czyli to z nią rozmawiasz nie z męzem. Dziecko tu nic nie zepsuło
    • drobnostka7 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 28.06.17, 09:08
      Miałam bardzo podobne dylematy jeszcze 2 lata temu z mężem dochodziły do tego jeszcze inne rzeczy z którymi nadal się nie uporalismy, ale moje nastawienie do nich się trochę zmieniło i dzięki temu jest mniej frustracji.
      Zaciągnęłam męża do psychologa.Kobieta totalnie nam nie podpasowała, ale dzięki tej wizycie zaczęliśmy rozmawiać a mnie się wyklarowały priorytety. Przede wszystkim co do porzadków. Kiedyś sobie nie mogłam wyobrazić by raz w tyg.nie posprzątać porządnie z myciem podłóg i każde odstępstwa od reguły sobotniego sprzątania to był powód do porządnej awantury.. Teraz pasuję, co więcej, sama daję sobie rozgrzeszenie, jak przychodzi sobota a mnie się sprzątać po prostu nie chcę, wolę z dziećmi na podworko wyjść. Odnoszę wrażenie, że moje znikanie z dziećmi z domu otwierało oczy mężowi na bałagan i chwyta wtedy za odkurzacz.. Spróbuj zostawić bałagan w domu, ale taki bijący po oczach, zabrać dzieci i wyjść, może coś zaskoczy? Mój mąż mi jeszcze u tamten psycholog powiedział, że zrobiłam się zrzędliwą babą, jego nie zauważam, wszystko się kręci wokół dzieci.Miał rację, Z chwilą gdy znów zaczęłam dostrzegać w nim człowieka, a nie tylko ojca i męża, zaczęło się u nas poprawiać. Potrzebowalismy katalizatora, choć do tej psycholog już nie wróciliśmy to jestem jej wdzięczna, że okazała się takim niewypałem 😀 Rozumiem, że jest Ci ciężko, że obecnie świat Ci się kręci wokół zapewnienia dzieciom wszelakich potrzeb, że nie masz nawet czasu, by pomyśleć o własnych potrzebach. Miło by było gdyby mąż to docenił, jednak on tego nie doceni bo widzi to inaczej, myślę że próbuje Ci pomagać na swój sposób- zabiera do teściowej byś nie musiała sprzątać i gotować, byś wyszła z domu, ale nie rozumie, że Cię przygniata odpowiedzialność za dom, za porządek, gryzą Cię niedokończone rzeczy i fakt, że on tego nie dostrzega. Spróbuj nabrać dystansu. To pomoże. Życzę Ci byście dostrzegli,że to Wy,Wasz związek i rodzina jesteście tu najważniejsi, nie bałagan i różnice poglądowe na tenże.
    • evee1 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 28.06.17, 09:17
      Mam podobnego meza, podobna roznice wieku miedzy dziecmi i uklad z mama (nasza z nami mieszka).
      Tylko moj maz nigdy nie byl sfrustrowany, bo zdawal sobie sprawe jaka ciezka jest sytuacja matka dwojki dzieci w wieku ponizej 2 lat, z ktorych jedno jest karmione piersia. Moje tez ciagle ulewalo, wiec na dodatek trzeba bylo tez ciagle przebierac.
      Rozumiem Ciebie, bo moja opinia na temat tego, co w domu musi byc zrobione i z jaka czestotliwoscia, rozmija sie z jego, wiec musielismy dogadac sie co i jak. Ustalilismy, ze odkurzenie domu i sprzatniecie lazienki raz w tygodniu to absolutna koniecznosc, niezaleznie od tego czy wygladaja jak po potopie, czy akuart dzien wczesniej zamiotlam, bo ktores dziecko nanioslo na butach piach z ogrodu, to przy okazji zebralam co bardziej widoczne koty z katow, albo czy wytarlam podloge w lazience, bo ktores sie pozygalo i nie mozna tak tego bylo zostawic. Ogarnianiem codziennym tu i owdzie i tak sie zajmuje i nie wymagam od meza latania ze szmata. Ale wymigiwanie sie wizytka u tesciow z obowiazku sprzatniecia jest nie fair i tyle.
      WIadomo, ze lepiej caly weekend przebimbac, ale rzeczy same sie nie zrobia. Moze w Waszym przypadku warto miec kogoc do sprzatania, co oczywiscie bedzie wymagalo od Ciebie mentalnej pracy, zeby tej osobie na to pozwolic. No, ale cos za cos.
      Poza tym nie rozumiem po co jechac na caly weekend do tesciow. Naprawde tam tak fajnie jest? Mezowi?
      Do wykonywania rzeczy innych niz sprzatanie w momencie, kiedy maz do nich dojrzeje po prostu musialam sie przyzwyczaic.
      Potraktowalam to jako moj przyczynek do dobrostanu naszego zwiazku. Mimo, ze to juz jestesmy malzenstwem ponad 20 lat, to nadal czasem mnie to wpienia, ale licze do 10ciu i biore na wstrzymanie, bo nie chce sie irytowac. Przypominanie, ani moje fochy nic nie daja. Czasem po prostu wzywam fachowcow do wyceny pracy i to czasem dziala jak otrzezwienie na mojego meza i zabiera sie za robote. Tyle, ze lista tych rzeczy baaaaardzo wolno maleje, a w tym czasie dochodza do niej nowe. Ale zalozylam, ze on po prostu lubi i chce te rzeczy sam zrobic i nie bede mu odmawiala tej przyjemnosci. Dopoki nikomu to nie zagraza (na przyklad cos nie ma szansy zwalic sie na glowe), to czekam. Aktualnie od 3 lat czekam na wykonczenie wokolo tarasu :-). Maz nie moze caly czas znalezc satysfakcjonujacego rozwiazania i nie moze "dojrzec" do rozpoczecia robot.
      Mam tez malowanie okien w planach, ale tutaj wezwe fachowcow do wyceny i zobaczymy co maz na to. Mnie wszystko jedno kto pomaluje, on czy fachowcy, ale okna juz MUSZA byc pomalowane, bo w niektorych miejscach wylazi zywe drewno ;-).
    • cojestdoktorku zalej bak paliwem 28.06.17, 10:11
      facet by prawidłowo funkcjonował i był dla kobiety użyteczny potrzebuje dwóch rzeczy:
      seksu i jedzenia
      ostatnimi czasy jedzenie wielu facetów sobie zapewni samemu więc pozostaje seks
      kobiety maja więcej potrzeb
      potraktuje swojego faceta jak samochód, jeśli zalejesz go benzyną (seks) uzupełnisz olej (jedzenie) to będzie Cię woził tam gdzie chcesz, jeśli nie będziesz lać benzyny do baku samochód nie będzie jeździł i zadne żale na forum nie pomogą

      ja wiem ze Ci cięzko, że na nic nie masz czasu, że dziecko itp. ale czas by zalać bak z paliwem w prawdziwym samochodzie jednak znajdziesz i nie będziesz narzekac na forum że Cię nie zawiózł tam i tam niezatankowany a Ty przecież nie masz czasu w obecnej sytuacji go tankować i powinien to zrozumieć

      oczywiście w teorii teoretycznie facet powinien pierwszy spełnić Twoje potrzeby po to byś Ty była bardziej chętna zaspokoić jego potrzeby, ale prawda jest taka ze pierwszeństwo maja te czynnosci które są bardziej pierwotne i fizjologiczne
      najważniejsze jest oddychanie, seks nie ma sensu jeśli nie oddychasz
      później picie i jedzenie
      później seks
      i dopiero później masa innych rzeczy - taka jest kolejnośc a nie taka jak byś Ty chciła tylko dlatego że Ty czujesz sie poszkodowana i oczekujesz ze on wpierw będzie jeździł z pustym bakiem który Ty ewentualnie zalejesz jak on już Ci zacznie wozić

      jeśli jesteś w stanie zapytać męża o jego fantazje i będziesz w stanie je spełnić zdziwisz jak uzytecznym samochodem moze sie stać
      • cojestdoktorku Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 10:20
        oczywiście może być tak że on nie jest dla Ciebie po latach na tyle atrakcyjny byś chciała mu zalewać bak najlepszym paliwem
        oczywiście moze być tak że Ty nie jesteś już na tyle atrakcyjna by on był zadowolony z paliwa z twojego dystrybutora
        wtedy nie ma się co łudzić, będzie źle bo rozmowa takiego problemu nie rozwiąże
        moim zdaniem jednak nie macie aż tak długiego stażu by wam groziło to co napisałem przed chwilą
        • cojestdoktorku Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 10:46
          człowiek jest ciałem z potrzebami fizjologicznymi
          a skoro masz inne zdanie to przestań realizować jedną z potrzeba, przestań oddychać z własnej woli, przecież mamy wolną wolę, więc każdy powinien móc to zrobić, wstrzymać wystarczajaco długo odech
          nie daje sie bo potrzeby fizjologiczne są zdecydowanie ważniejsze niż to co my chcemy i to co my sobie wymyślamy

          eksperyment jest bezpieczny bo jak uda mu sie komuś wstrzymać oddech to straci przytomność i wtedy organizm bez jego świadomości oddech przywróci

          w dodatku wolna wola nie istnieje
          www.crazynauka.pl/wydaje-ci-sie-ze-wolna-wole-eksperyment-temu-przeczy/
            • napis_z_obrazka Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 11:01
              Pade, ja zauwazylam, ze facet szybciej wymysli i zrobi pralke automatyczna niz bedzie pral wlasnymi recami...
              Podobno sa juz prototypy automatycznych opiekunek dla seniorow. Kto im zabroni sprzedawac i zarabiac na takim urzadzeniu?
            • cojestdoktorku Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 11:07
              kobiecie też
              kobiety sie kieruja instynktami jeszcze bardziej niż mężczyźni, tylko jest to ubierane to w wielkie słowa
              jeśłi kobieta poczuje zew natury i chce dziecka a facet wciąż nie chce to mówicie ze on jest niedojrzałym egoistą, a tak naprawdę on chce spełniac swoje potrzeby tak samo jak wy chcecie zaspokoic potrzebe posiadania dziecka - tylko swoją nazywacie dojrzałością a jego potrzeby brakiem dojrzałości

                • cojestdoktorku Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 11:33
                  kobiety rodzą dzieci albo przez wpadkę (zaspokajanie potrzeb seksualnych) albo świadomie (zaspokajanie potrzeby macierzysńtwa) , ta potrzeba jest manifestowana bardzo wcześni gdy zaczynacie sie bawic lalakami
                  więc dzieci to w istocie zaspokajanie potrzeb instynktów

                  zrobienie dziecka nie rozwiązuje problemów tylko rodzi nowe,
                  problemy małżeńskie rozwizuje zaspokojenie potrzeb obu małżonków
                  a kolejnosć zaspokajania potrzeb powinna zależeć od stopnia ich "fizjologiczności" te bardziej fizjologiczne pierwsze, te mniej fizjologiczne później
                  dlatego wpierw trzeba zaspokoic potrzebe oddychania, później seksu, następne moze byc sprzatania , a później wyjscie do kina
                  jesli sie przestrzega tej kolejki wszystko jest ok
                  jeśli sprzatanie bedzie przed seksem nie bedzie ok
                  zupełnie tak samo jeśli najpierw postanowisz obejrzec film a dopiero po nim zacząc oddychać
                  • pade Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 11:50
                    Nie wiem czy czasem nie jesteś trollem, albo po prostu wpisałeś w wyszukiwarkę słowo seks i tak trafiłeś do tego wątku, ale postaram się odpowiedzieć poważnie.
                    W realnym życiu nie da się wszystkiego ustawić pod tę "kolejkę". Oddychamy automatycznie, owszem, możemy przestać, ale wtedy przestaniemy żyć. Więc argument o oddychaniu jest absurdalny.
                    Seks jest naturalną potrzebą również u kobiet. Tylko większość kobiet nie pożąda facetów, którzy od rana mają zły humor, nie odzywają się, nie przytulają, nie zauważą, że kobieta jest zmęczona. Zasypują ja dobrymi radami, mówią co powinna zrobić gdy ma problem, zamiast zwyczajnie wysłuchać i zrozumieć. Strzelają fochy, mają ciche dni, albo rzucają szmatami.
                    Napiszę dosadnie: od takich zachowań pochwa robi się sucha. Nie ma przyjemności. Jest poczucie bycia przedmiotem, bycia użytą do zaspokojenia potrzeb. Nie ma bliskości. Jest obowiązek.
                    Nawet gdy kobieta się zmusi do seksu, pomimo w/w zachowań, facetowi może zrobi się chwilowo lżej, ale dla niej to niczego nie zmieni, bo jej potrzeby emocjonalne dalej nie będą zaspokojone. Dlaczego? Bo dla większości facetów określenie "potrzeby emocjonalne" to jest abstrakcja, psychologizowanie, pranie mózgu, święcona woda, i bóg wie co jeszcze:)
                    A gdy kobieta ma niezaspokojone potrzeby emocjonalne zaczyna się czepiać: prania nie rozwiesiłeś, łazienka jest brudna, gwoździa nie wbiłeś od trzech miesięcy. Co ona tym mówi? Hej, mężu, ja tu jestem! Zwróć na mnie uwagę, przytul, pogadaj, zrób coś dla mnie.
                    Można by tak długo. Faktem jest, że jeśli NAPRAWDĘ chce się coś poprawić w małżeństwie, a nie tylko wyrwać coś dla siebie, na chwilę, trzeba wziąć pod uwagę potrzeby OBU stron, a nie tylko jednej. A one niekoniecznie się pokrywają. Ba, najczęściej się nie pokrywają:)
                    • cojestdoktorku hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:16
                      chyba Ty jesteś trolem skoro twierdzisz że jesteś w stanie przestać oddychac na tyle skutecznie by umrzeć
                      zapewniam Cie nie jesteś w stanie z własnej woli wstrzymać na tyle oddechu by choćby stracić przytomność, bo potrzeby fizjologiczne zwycięza z Twoją wolą
                      i tak jest równiez z innymi potrzebami fizjologicznymi, one z nami wygrywają, dlatego małżonkowie się kłócą, dlatego ludzie sie zdardzają

                      >Tylko większość kobiet nie pożąda facetów, którzy od rana mają zły humor, nie odzywają się, nie przytulają, nie zauważą, >że kobieta zmęczona

                      mylisz skutek z przyczyną, przyczyna jest brak seksu, a skutkiem jest zły humor i reszta
                      pierwsza musi być zaspokojona potrzeba fizjologiczna i żony i męża, jeśli ktoś ie am tych potrzeb i oczekuje że druga strona o nich zapomni a w zamian zajmie się sprzątaniem daleko nie zajedzie
                      zreszta na forach znajdziesz masę kobiet narzekajacych na brak seksu w małżeństwie i wtedy kobiety radzą, "nie marnuj życia, zostaw dupka"

                      >Nawet gdy kobieta się zmusi do seksu, pomimo w/w zachowań, facetowi może zrobi się chwilowo lżej, ale dla niej to >niczego nie zmieni, bo jej potrzeby emocjonalne dalej nie będą zaspokojone. Dlaczego?

                      ma ogromną szanse ze po zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych faceta przejdzie on do zaspokajania potrzeb emocjonalnych żony, oczywiście pewne to nie jest, ale wtedy to on będzie winien

                      >Można by tak długo. Faktem jest, że jeśli NAPRAWDĘ chce się coś poprawić w małżeństwie, a nie tylko wyrwać coś dla >siebie, na chwilę, trzeba wziąć pod uwagę potrzeby OBU stron, a nie tylko jednej.

                      oczywiście ze tak, problem jednak jest wtedy jeśli ktoś oczekuje ze jego potrzeby beda zaspokojone poza kolejnoscia
                      kolejność musi byc zachowana, to taki małżeński trójkąt maslowa

                      pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
                      • pade Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:31
                        Aha, czyli jeśli seks będzie codziennie rano aż do wyrzygania, jak to określiłeś niżej, to nagle wszystkie problemy małżeństwie znikną?
                        Cudne! Może to opatentuj?
                        • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:37
                          niestety to nie ja wymyśliłem trójkąt maslowa,
                          nie ma wiec co opatentowywac, bo to od dawna znana wiedza, tylko zamiast czytac podstawy ludzie wolą jakichś magicznych psychoterapeutów :)

                          taka jest po prostu hierarchia potrzeb, jeśli nie możesz oddychać nie jestes w stanie zając się pracą, a skoro seks jest na tym samym poziomie jak oddychanie to wnioski nasuwaja sie same
                          • pade Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:43
                            Nieprawda. Kobieta jest w stanie żyć, gdy nie może uprawiać seksu bo jest w zagrożonej ciąży. Mężczyzna może nie uprawiać seksu gdy choruje (na wszystko właściwie:)) i jakoś żyje. Więc nie upieraj się tak człowieku przy swoim, bo człowiek nie jest maszyną. Im prędzej to zrozumiesz tym lepiej.
                          • miedzymorze Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:46
                            >taka jest po prostu hierarchia potrzeb,

                            obok ślicznej tabelecki jest też słowo pisane:

                            _Pozornie_ według niej człowiek podejmuje działania z gatunku potrzeb wyższego rzędu, dopiero po zaspokojeniu potrzeb niższego stopnia, np. człowiek głodny nie będzie zajmować się kulturą. Od tej reguły zdarzają się istotne wyjątki. Sprzeczne bowiem z hierarchią potrzeb było zjawisko, np. teatru polskiego w czasie okupacji niemieckiej przy niezaspokojonej potrzebie bezpieczeństwa. Dlatego też na stosunek jednostki wobec swoich potrzeb wpływają jeszcze czynniki genetyczne, środowiskowe oraz aktywność własna jednostki lub też behawioralny system bodźców i reakcji.

                            Także z tym prostackim 'nie dasz mężowi seksu to nie oczekuj od niego czegolwiek' to się tak nie rozpędzaj :D
                            pozdr,
                            mi
                            • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:54
                              wyjątki się zdarzają jednak ten przykład łatwo da sie wyjaśnic
                              potrzeba bezpieczeństwa jest względna, ludzie się pryzwyczajaja do stanu w jakim żyją, dlatego po miesiacach i latach okupacji u wielu nastąpiło przyzwyczajenie do panującej sytuacji i okupacja stała się czymś normalnym

                              na podobnej zasadzie ludzie boja sie rzadkich zamachów terrorystycznych a nie boja wsiac do samochodu mimo ze dziennie w Polsce ginie na drogach ponad 10 osób
                          • ada1214 Re: hierarchia potrzeb 02.07.17, 12:07
                            a skoro seks jest na tym samym poziomie jak oddychanie

                            seks nie jest na tym samym poziomie co oddychanie. Jak slusznie zauwazyles, nie ma czlowieka, ktory by nie oddychal i zyl. Jest natomiast mnostwo ludzi, ktorzy nie maja seksu i zyja. Na studiach pamietam wyklad- wykladowca wlasnie sie na tym skupil. Wyraznie zaznaczyl, ze czlowiek jest w stanie sie od seksu powstrzymac, choc przyznal, ze on sam tego nie potrafi. Ha ha, a moze to byles Ty?
                      • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:34
                        zwróćcie uwagę gdzie w hierarchii potrzeb stoi seks, a gdzie miłość :)
                        nawet miłość jest o wiele mniej ważna niż seks, seks to poziom jedzenia i oddychania, jak mozna oczekiwac ze facet będzie realizował jakies kolejne potrzeby skoro nie dostaje seksu?
                        wydrukowac sobie trójkąt, powiesic na scianie i codziennie sprawdzac czy zajmuję sie potrzebami w odpowiedniej kolejnosci :)
                          • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 15:58
                            oczywiscie ze są powiązane, życie jest na tyle skomplikowane ze nie da sie inaczej, ale to nie zmienia tego które są bardziej podstawowe które mniej, a im większa podstawowośc potrzeby tym bardziej brak jej zaspokojenia moze rodzić gniew, frustracje i agresje, łacznie z rzucaniem szmatą :)
                            • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:04
                              na miejscu oziębłych kobiet i oziębłych mężczyzn bardzo bałbym sie nie zaspokajac potrzeby seksu u partnera bo to ten sam poziom potrzeb co głód a z głodu uczłowiek jest w stanie zjeść drugiego człowieka, więc brak seksu moze skończyc sie nie tylko rzucaniem szmatą
                            • pade Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:05
                              Łopatologicznie: może mężczyzna jest w stanie jest mieć seks z kobietą, która go poniża i traktuje jak szmatę (czyli nie zaspokaja jego potrzeby szacunku), ale takich kobiet jest zdecydowanie mniej. I mężczyźni muszą się z tym pogodzić, takie jest życie:)
                              • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:07
                                są mężczyźni którzy to lubią, kobiety takie też się znajdą :)

                                ale w temacie to podejrzewam że wpierw był brak seksu a dopiero póxniej poniżanie i inne, zreszta problem wystąpił po drugim dziecku, co wyraźnie sugeruje kolejność
                                brak seksu jest przyczyną a nie skutkiem
                              • pade Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:10
                                I jeszcze inny przykład: jesz wszystko, nawet to, czego nie lubisz? każdy rodzaj jedzenia sprawia Ci przyjemność? Zjesz ze smakiem jedzenie z talerza, który został rzucony Ci pod nos przez nieprzyjemnego kelnera?
                                Innymi słowy: sprowadzanie seksu do obowiązku, czyli muszę wykonać tych parę ruchów bo inaczej nie przeżyję (przeżyjesz, gwarantuję Ci to), odnosi skutek odwrotny do zamierzonego.
                                Obrzydza seks.
                                Tak jak dzieci nie chcą jeść pod wpływem presji jaką wywołują na nich rodzice czy babcie, tak kobieta może nie chcieć uprawiać seksu, jeśli mężczyzna stawia jej warunki (najpierw seks, potem, ostatecznie zrobię co zechcesz, za miesiąc;)).
                                • cojestdoktorku Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:21
                                  oczywiście że jeśli seks jest obowiązkiem to już w połowie sprawa jest przegrana, dlatego udane zwiazki to najczesciej takie z podobnym libido, jeśli komus libido siada bo partner sie zestarzał zgrubł, albo siada po urodzeniu dziecka pojawia sie problem, bo wtedy albo staramy sie przetrwac trudny okres próbując utrzymać relacje i uprawiac ten seks wbrew sobie, albo idziemy na łatwizne i mówimy że skoro nam sie nie chce to niech on sobie swoimi potrzebami tyłek podetrze, ale niech dalej robi to czego my potrzebujemy - tylko w takiej sytuacji narzekanie że mąż jest zły jest lekko nie na miejscu
                                  skoro on musiał sobie zawiązać na supełek to też z mniejszym zaangażowaniem jest realizować swoją misję jako faceta i dbać o potrzeby żony i dziecka
                                  • pade Re: hierarchia potrzeb 28.06.17, 16:50
                                    Uparty jesteś. Nawet seks wbrew sobie proponujesz. Cudnie.
                                    Dobra, inny przykład: facet ma zapalenie prostaty, leczy się od trzech miesięcy. Rozumiem, że wg Twoich teorii powinien się zmusić do seksu mimo, że sprawi mu to ból.
                                    Jeśli tego nie zrobi czy żona ma w tej sytuacji prawo olać obowiązki, awanturować się i rzucać szmatami?
      • jeste_m_sobie Re: zalej bak paliwem 28.06.17, 17:45
        A jeśli to kobiecie brakuje seksu, a facet ciągle i uparcie odmawia, bo to jest jego sposób na focha i "ukaranie" żony - to co wtedy? Wiem, to nie przypadek autorki wątku, tylko uwaga na marginesie - życie bywa bardziej skomplikowane.
    • zdzisiek_2 Re: małżeństwo nie wytrzymuje przez trudne 2 dzie 28.06.17, 10:45
      "Ogólnie mąż nie zauważa mnie w codziennym życiu, ale seksu by chciał."

      No to raczej cię zauważa :-)

      "A ja kompletnie nie mam na to ochoty,"

      Ty coś chcesz od niego on chce coś od ciebie - to jest gotowa recepta na porozumienie. Pomyśl o tym.

      "W domu robi, ale tylko to co ma w swoich obowiązkach, nie wyjdzie z inicjatywą sprzatania, zorganizowania wakacji, czegokoliwek jak np drobny remont póki mu nie będę suszyć głowy."

      Rozumiem, że sama robisz więcej niż "tylko to co masz w swoich obowiązkach"? Wyszłaś sama z inicjatywą umycia mu samochodu, jakiejś naprawy itp.? Pomyśl o tym.

      "Kłócimy sie jak tylko zwróce meżowi uwagę że coś bym chciala inaczej, albo dlaczego tak robi. On zawsze zrobi z tego awanturę."

      To raczej wygląda, że ty ją wywołujesz bo to ty masz pretensje i zwracasz uwagę.

      "Sam z siebie nie pogada jak ma problem."

      A to jest przecież całkiem zrozumiałe. My faceci tak mamy. Rozmawiamy o problemie tylko wtedy gdy chcemy od drugiej osoby aby pomogła nam albo zmieniła coś w swoim zachowaniu. Bardzo nas denerwuje "obgadywanie" problemu. Pomyśl, że dla niego twoja chęć przegadania problemu jest równie irytująca jak dla ciebie jego zachowanie.