Dodaj do ulubionych

Nie mogę na nią patrzec.

25.01.18, 19:58
Denerwuje mnie jej widok, jej świetny humor i jej obłudny śmiech.Nie mogę słuchac tych

wszystkich bzdur o których opowiada. Nie znoszę jej wścibstwa i oceniania ludzi, których

nawet nie zna. Nie trawię jej ciągłych gadek o umieraniu. Nie cierpię jak manipuluje moimi

dziecmi.Nie znoszę by swiadkiem jej rozmów z drugim synkiem. Nie mogę słucha jak ona

opowiada takie głupoty i świństwa że wstyd przytacza, a on człowiek po studiach tego słucha

i przytakuje. Choc jej uwagi są szpilą dla mnie lub jego żony. Mowa oczywiście o mojej

teściowej z poprzednich wątków. Przez nią chodze na terapie do psychologa, przez nią się

duszę w tym domu, przez nią jestem kłębkiem nerwów, przez nią na myśle o powrocie po pracy

do domu chce mi się rzygac. Zrobię wszystko żeby stąd odejśc bez względu na histerie w

którą wpadnie i bez względu na choroby na które wtedy zachoruje. Nic nie zmieni mojej

decyzji.

Nie chciałam przeciagac poprzedniego mojego watku dlatego pisze nowy. Terapia baaardzo

powoli ale pozwala mi byc silniejsza, a moze to nie terapia tylko swiadomosc tego ze gdzies

tam mam juz prawie SWOJ dom. Mimo to po niektórych jej akcjach nie moge sie pozbierac. Tak

jak w ostatnia niedziele. Z wscieklosci na nas, że nie zrobilismy tego co chciała skoczyło

jej bardzo ciesnienie. Tak bardzo ze maz musial z nią jechac do szpitala. Dostała zastrzyk

i nic jej nie jest , przez dwa dni chodziła i jojczyła ze sie zle czuje. Dzisiaj wesultka

jak skowronek. Daje nam odczuc ze w tej sytuacji jej nie zostawimy. Ryczałam kilka dni, ale

juz mi przeszło. Teraz jestem wściekła.
Czy jestem zła i niedobra bo zaczęłam ją nienawidzic. Czy jestem zła i niedobra bo zostawie

ją sama? Czy jestem zła i niedobra bo przestały mnie wzruszac jej choroby?
Sama nie wiem po co napisałam ten wątek. Chyba tylko chciałam sie wygadac.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Nie mogę na nią patrzec. 25.01.18, 20:32
      A to ciśnienie jej skoczyło naprawdę? Bo jak tak, to trudno to nazwać "akcją". Ale oczywiście trzeba z uśmiechem mówić, zę sie przeprowadzacie. Chociaż prawdę mówiąc uwazam, że gdy teściowa naprawdę tak bardzo przezywa Wasza wyprowadzkę, to trzeba to zrobić już, teraz , natychmiast, a nie uznać,że nie ma nic złego w tym, ze ona się zamartwią i oczekuje czegoś, co uważa za klęskę. To taka amputacja na raty. Nie jesteś zła i niedobra, że chcesz odejść, nie wzruszasz się jej chorobami, ale jednak nie jest najlepiej pozwalać, aby taka sytuacja trwała.
      • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 25.01.18, 21:18
        Tak skoczyło jej naprawde, bo sie wynakrecała. Maz pojechał na budowe, po jego powrocie poszłam na impreze z kolegami i kolezankami z pracy ( "Jak to??? Sama??? Bez męza), potem celowo poszla do koscioła na nogach bo była msza za jej mezem a ojcem mojego meza, ktory 10 minut pozniej jechal samochodem. Był blady swit, było slisko, daleko, duzo swiezego sniegu i sie zmachała. jeszcze po drodze napieprzała na nas do sasiadki wiec sie nakrecila. Po powrocie co 10 minut mierzyla to cisnienie wiec wiadomo ze przy kazdym pomiarze jej sie nawet mimowolnie podnosilo. No i sie znakrecała tak ze potrzebny byl szpital
        • verdana Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 12:26
          Jak teściowa umrze to powiesz, ze tylko Tobie na złość. Naprawdę, ciśnienie takie, ze potrzebny jest szpital nie wynika wyłącznie z chęci i złej woli. Pójścia na mszę na piechotę nie jest naganne, przeciwnie. Gdyby nie poszła, to by było, ze nigdzie sama nie pójdzie, trzeba ją wszędzie odwozić. Sąsiadka jakaś dziwna, skoro po mszy przyleciała, aby powtórzyć dokładni co teściowa do niej mówiła. Czym bardziej to czytam, tym mniej wierzę w całokształt.
            • verdana Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 13:50
              Ja się nawet nie dziwię, ze Cię drażni. Tylko to narasta i zanim teściowa dostanie autentycznego wylewu (co utrudni przeprowadzkę), albo Ty załamania nerwowego trzeba sie wyprowadzić. Nawet do jednego pokoju, byle daleko. Nawet kosztem opóźnienia budowy na pewien czas.
              • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 19:16
                verdana napisała:

                > Ja się nawet nie dziwię, ze Cię drażni. Tylko to narasta i zanim teściowa dosta
                > nie autentycznego wylewu (co utrudni przeprowadzkę), albo Ty załamania nerwoweg
                > o trzeba sie wyprowadzić. Nawet do jednego pokoju, byle daleko. Nawet kosztem o
                > późnienia budowy na pewien czas.

                Oby tej budowy nie opóźniali lepiej bez względu na stan zdrowia. Teściowa ma gacha który się nią zaopiekuje. Ma tego gacha jeszcze?
                    • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 22:10
                      Ona nie musi. Wystarczy jak autorka i mąż sobie pozwolą na odejście. To autorka ma w głowie przymus który narzuciła na 12 lat całej swojej rodzinie, równocześnie mówiąc "ja wcale nie chciałam tu mieszkać". To co? łaskę komuś zrobiła że zamieszkała?
                      Tia... moja znajoma "wcale nie chciała dzieci" więc trzy razy wpadła, inna "nie chce mieć męża uzależnionego" więc wyszukała okaz który lubił wypić i naciskając na niego doprowadziła do ślubu, itd itp.
                      Jeśli autorka od lat co innego mówi, co innego myśli a co innego robi, to takie ma efekty jakie ma.
                      Jeśli teściowa wcześniej wielokrotnie ją obrazała i wyzywała, a autorka nic z tym nie robiła, nie reagowała, nie sprzeciwiała się i tylko raz "wszystko" wygarnęła, to wychodzi sama na niezrównoważoną, nie komunikowała że chce cokolwiek inaczej, milczy a po latach wybuch = przemocowe i histeryczne.
                      Ma zafałszowany obraz samej siebie.

                      www.youtube.com/watch?v=YIcWJIu-2Sg
                      www.youtube.com/watch?v=xb3m3CtHRUU
                      www.youtube.com/watch?v=fCWszp5zVR8


                    • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 29.01.18, 18:53
                      chocolate-cakes napisała:

                      > To tym bardziej nie pozwoli wam odejść.

                      Pamietajmy, że ma jeszcze drugiego syna. O ile pamietam tamen syn jest idealny w oczach swojej mamy ponieważ nadaje na swoją żonę...
      • srebrnarybka Re: Nie mogę na nią patrzec. 01.02.18, 07:07
        Moja Matka w 1981 r., gdy miałam iść na strajk studentów, dostała zapalenia oskrzeli. Celowo, nie mam co do tego wątpliwości. Matka miała wtedy 53 lata, mniej, niż ja mam w tej chwili. W marcu tego roku uparła się, że nie pojedziemy do Nałęczowa na Wielkanoc, jak jeździłyśmy od paru lat po śmierci Ojca. Nie było żadnego racjonalnego powodu i nie miała racjonalnych argumentów. Wobec tego dostała wieczorem zawrotu głowy, przewróciła się i rzekomo potłukła (rzekomo, bo przy jej osteoporozie, gdyby się rzeczywiście potłukła, musiałaby coś sobie złamać. Teraz ma już wspaniałe narzędzie do szantażowania mnie, bo od marca twierdzi, że przez ten upadek straciła wzrok (już przedtem prawie nie widziała), traci władzę w kończynach, a czaszka nad okiem boli ją coraz bardziej. Badał ją neurolog i okulista i żadnych skutków upadku nie dostrzegli. Omawiałam obie sytuacje z moją psychoterapeutką - potwierdziła, że jak najbardziej możliwe i niczemu się nie dziwi. Są osoby, które po to, by szantażować bliskich, mogą dostać poważnych dolegliwości.
          • ola_dom Re: Nie mogę na nią patrzec. 02.02.18, 09:37
            mamaani111 napisała:

            > ze ona albo nie zażyła lekow albo podswiadomie spowodowała swoje cisnienie.

            Obstawiam drugie, ale w tym sensie, że z tej złości i wściekłości, że nie uda się jej postawić na swoim, ciśnienie naprawdę może porządnie podskoczyć.
            Obserwowałam to wielokrotnie u mojej mamy i wierzę, że naprawdę skakało jej ciśnienie, i naprawdę bardzo źle się czuła - kiedy robiłam, mówiłam coś, co się jej nie spodobało i śmiałam zrobić inaczej, niż ona chciała.
        • ivo70 Re: Nie mogę na nią patrzec. 09.10.21, 13:52
          Moja teściowa gnębi mnie od 30 lat. Zawsze byłam za przeproszeniem"gównem"co to nic nie miało (w sensie majątku). W dorosłym życiu założyłam firmę,i dobrze sobie radziłam, wtedy też byłam zła,bo "gówno zadziera nos do góry". Nadszedł czas,że mąż,a jej syn znalazł sobie młodszą i odszedł. Wtedy byłam najlepsza, bo ona potrzebowała wsparcia i ja jej je dawałam,w każdej dziedzinie życia. Gdy syn stwierdził,że jednak chce wrócić do domu,a ja powiedziałam ..nie....wtedy stałam się na powrót tą najgorszą,bo przecież to mąż,i powinnam dać mu szansę, robiła cuda, by mnie w tym czasie pognębić i złamać,a jest bardzo silną osobowością. Pozwoliłam, wrócił. Dziś myślę,że bardziej się poddałam,bo nie dałam rady walczyć dłużej z nią i jej pozostałymi dziećmi. Dom na współwłasność, ehh...
          Odkąd syn wrócił, postanowiła rządzić naszym życiem, chorować na zawołanie,przewracać się bez nawet jednego siniaka czy zadrapania, dostawać za chwilę"zawału" ,umierać za chwilę itd...
          Więc jak najbardziej wierzę autorce postu we wszystkie uczucia ,które do swojej wrednej teściowej żywi i Tobie srebrnarybka również, i kropka. Trzeba przeżyć, by się wypowiadać.
    • apersona Re: Nie mogę na nią patrzec. 25.01.18, 21:08
      Dobrze, że przestały cię wzruszać jej choroby.
      Może w słuchaniu teściowej ulżyłaby ci jakaś drobna, aktywna złośliwostka, ot zaproponuj by się zapoznała już teraz z pielęgniarką środowiskową, albo zaproponuj jej i szwagrowi, by zamieszkali razem, skoro się tak dobrze rozumieją.
    • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 12:54
      Nie wiem czemu tak przedłużacie mieszkanie u teściowej. Co z oczu to z serca. Nie będzie was dzień w dzień oglądać to się uspokoi bo jej w oczy wchodzić nie będziecie. Ani ona nie będzie wchodzić tobie w oczy byś się histerią nakręcała.

      Na co czekacie z wyprowadzką i dlaczego to tak długo trwa i trwa i trwa?
      • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 12:59
        Ciągle mówisz "zrobię wszystko by stąd odejść"... czemu jeszcze nie wynajęłaś mieszkania i nie przeniosłaś się tam z dziećmi by spokojnie i niezależnie żyć z dala od tak okropnej teściowej? obwiniasz ją o wszystko co złe a sama nie bierzesz odpowiedzialności za swoje życie. Budujecie się? Ile lat jeszcze zamierzacie?
        • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 13:06
          Nie bylas nigdy w mojej sytuacji i nigdy tego nie zrozumiesz. Nie da się wybudować domu w 5 minut. Wprowadzając sie do niej chciałam dobrze, zrobiłam to w dobrej wierze. Zresztą cokolwiek powiem i tak tego nie zrozumiesz.
            • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 14:09
              Tak właśnie, czuje sie niesprawiedliwie osadzona (m.in przez ciebie), skrzywdzona i oszukana przez tesciowa. Nie mam sobie nic do zarzucenia w stosunku do niej: byłam miła, uprzejma, pomagałam jak mogłam, wszedzie woziłam, podawałam szklanke herbaty w chorobie, nie rządziłam się w JEJ domu a jej i tak zawsze było mało i źle.
              • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 14:13
                To nie ma nic do rzeczy. Nie odpowiada ci mieszkanie w tym miejscu to się wyprowadź już, na razie do wynajętego. Żaden problem dla chcącego, reszta to wymówki by mieć innego winnego swojej sytuacji i spijania skutków swoich własnych wcześniejszych decyzji.
                  • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 14:24
                    Czyli taplasz się w masochiźmie i egzaltacji swoim poczuciem winy - zamiast podejmować konkretne kroki, konkretnie działać by sytuację zmienić tu i teraz.
                    Ciężko zmienić taki jak twój charakter. Pilnuj terapii, nawet gdyby miała trwać lata. To dla ciebie jedyna szansa na normalność i przekazanie jakiej-takiej normalności emocjonalnej dzieciom. Bo teściowej kiedyś zabraknie ale z swoim charakterem i sposobem interpretacji rzeczywistości zostaniesz do końca swojego życia.
                    • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 14:40
                      Chciałabym żebyś mi jeszcze na coś odpowiedziała. To co piszesz o taplaniu sie w masochizmie to prawda, to że jestem rozmemłana to też prawda tylko ze ja taka jestem przy niej. W pracy czy też w kontaktach z innymi osobami potrafie się przeciwstawic, powiedzieć NIE, potrafie byc stanowcza. Tylko w kontaktach z nia tego nie umiem i sie boje. Dlaczego?
                      • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 14:58
                        mamaani111 napisała:

                        o taplaniu sie
                        > w masochizmie to prawda, to że jestem rozmemłana to też prawda tylko ze ja taka
                        > jestem przy niej. W pracy czy też w kontaktach z innymi osobami potrafie się p
                        > rzeciwstawic, powiedzieć NIE, potrafie byc stanowcza. Tylko w kontaktach z nia
                        > tego nie umiem i sie boje. Dlaczego?

                        Nie rozkminiaj tego teraz, bo tylko sie nakrecasz. Wyprowadz sie, zaraz albo jeszcze szybciej. I jesli odpowiedz na to pytanie nadal bedzie Cie interesowac, poszukaj jej wtedy. Z daleka od tesciowej.
                        • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 15:04
                          Problem w tym, że autorka ciągle tą wyprowadzkę odwleka. Jest jakiś zakres rozsądkowy- że z czymś można zaczekać ze względów finansowych, ale w takiej sytuacji, jak obie z teściową się doprowadzają wzajemnie do stanu przedzawałowego i nerwicy - po choinkę tam ciągle siedzieć? To i dręczenie teściowej i siebie. Taki mix współuzależnieniowy.
                      • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 26.01.18, 15:00
                        Pewnie masz jakieś kody życia rodzinnego z przeszłości mocno wpojone, coś było niezbyt dobrego w przykładzie wyjściowej rodziny że wkodowała ci przymus cierpiętnictwa dla cudzych idei, podległośc starszym w domu, poddawanie się manipulacjom . Może jako dziecko nie miałaś prawa głosu i wyrażania siebie, może nałogi, różne rzeczy mogły zadziałać kiedyś. Wystarczy, że samochcąc brnęłaś w coś destrukcyjnego wbrew zdrowemu rozsądkowi ślepa na krzyczące fakty.
                        Znam też wiele kobiet które póki nie urodziły wydawały sie kandydatkami na najlepsze i najmądrzejsze z matek, w teorii, a jak dzieci im sie pojawiły to zaczęły z automatu zachowywać się jak kopie swoich własnych wrednych matek nie radząc sobie z emocjami które pojawienie się dziecka - gdy same problemy z dziecistwa nie miały przerobionych- uruchomiły.
                        Na łonie rodziny inne emocje ci grają niż w pracy. Niektóre z automatu, a jak jeszcze podsyca je twój maż jakimiś swoimi zachowaniami to się cały system robi toksyczny.
                        Nie zajmuj się teściową.
                        Zajmij się w pierwszej kolejności sobą, swoją decyzyjnością, w drugiej relacją z mężem.
                        Z sobą samą będziesz najdłużej ze wszystkich z otoczenia. Więc musisz być ze sobą dogadana i nie masochistyczna ani negatywistyczna wobec siebie.
                          • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 14:00
                            Dziękuję za film. Nie czuje sie ofiara przemocy emocjonalnej ze strony rodzicow. Mama byla nauczycielka i moze byla surowa czasami ale w granicach normy. Co innego mi uswiadomilas ty i chyba ktos kiedys w poprzednim watku. Moja mama byla ofiara przemocy emocjonalnej ze strony swojej matki i swoich siostr. Mysle ze za duzo naogladalam sie w dziecinstwie i dlatego przyjelam taka sama postawe. Pomimo ze po mojej mamie "jeżdżono jak po psie", pomiatano nia ona do konca opiekowala sie swoja matka a potem siostra matki. Nigdy z tego piekla nie uciekla. Wiem ze do tej pory przejmowalam wszystkie wzorce z dziecinstwa, od mojej mamy. Tylko ze ja mam swiadomosc tego ze nie chce tak skonczyc. Moja mama nigdy nie zdobyla sie na odwage by odejsc, by wybudowac swoj dom chociaz to bylo najwieksze marzenie moich rodzicow. Ja moze pozno ale jednak chce odbic sie od tego dna w ktorym teraz jestem. Mimo ogromnemu sprzeciwowi tesciowej mam jednak juz swoj dom. Jest jeszcze niegotowy ale stoi, mam w nim juz instalacje wod-kan, a za dwa tygodnie przychodzi elektryk. Na marzec mamy zmowionych tynkarzy a na kwiecien wylewki. Moja mama nigdy nie byla na tym etapie. Wiem i zdaje sobie z tego sprawe ze jest juz pozno ale nie chce by moje dzieci powielały tych samych wzorcow. Sa juz dosyc duze wiec niech widza ze matka walczy (bo naprawde walcze).
                            • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 15:04
                              Możliwe że weszłaś w tak ostrą interakcję emocjonalną z teściową, bo walczysz teraz tez "za swoją matkę", o to czego ona nie zrobiła - a tym samym obciązyła swoją uległością wobec przemocy emocjonalnie was-dzieci.. Sama widzisz jak potwornie ciebie jako małe dziecko raniło patrzenie na to jak twoja matka pozwalała sobą pomiatać..

                              www.youtube.com/watch?v=JNzzItXJz7w&feature=youtu.be
                              pierwszy z brzegu filmiki, niekoniecznie najlepsze ale coś może wniosą
                              www.youtube.com/watch?v=3JtiC4EuaWU


                              Sporo musisz poukładać w swoich emocjach od nowa. Rozliczyć się z obrazem wyjściowej rodziny, z kodami rodzinnymi, uznać odrębność teściowej i nauczyć się jej spokojnie komunikatywnie odmawiać (bez doszukiwania się podtekstów) , uznać swoje prawa do odrębnego życia ... poszukać w mężu partnera do współpracy.. uspokoić swoje nerwy, pokazać dzieciom rodzinę spokojnej niechaotycznej uśmiechniętej matki i zaangażowanego ojca, którzy zwracają się do siebie spokojnym tonem, nie walczą ze sobą (nie pozwól by teściowa stała się takim kubłem na złość który usprawiedliwia waszą codzienną złość domową, wymówką by nie pracować nad sobą samą i nie brać odpowiedzialności za swoje czyny/słowa/reakcje - "bo to ona!", itd).

                              Życzę powodzenia. Na youtubie jest wiele przeróżnych filmików z zakresu psychologii, odsłuchuj sobie, myśl, oddychaj i pilnuj terapii - sama teoria nie wystarczy, dobry terapeuta ci pomoże poukładać emocje na nowo, a to zapunktuje na przyszłość i dla poziomu relacji w związku i dla kolejnego pokolenia.
                              Najważniejsze co ty masz w głowie, emocjach i rozumie. Zadbaj o swój rozwój emocjonalny.

                              • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 16:03
                                Z jednym sie tylko nie zgodze. Z mezem tworzymy naprawde zgrane malzenstwo. Ja zawsze staje po jego stronie on zawsze po mojej. Prawie sie nie klocimy. Tylko co z tego jak ja nie czuje ze to my i dziecmi jestesmy rodzina. Tesciowa przez to ze nas kontroluje stoi miedzy nami. Malo tego czuje sie jakbysmy wszyscy byli jej dziecmi bo zawsze musi byc tak jak ona chce, zawsze ma ostatnie zdanie
                                • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:00
                                  To dobrze że z mężem jesteście zgodni, nie wnikam jak jest, ważne żebyś ty wiedziała. Zwracam uwagę że jeśli zostajecie od tak dawna w jakiejś destrukcyjnej dla waszej rodziny sytuacji to możliwe, że nie masz wsparcia męża w rozsądnym oddzieleniu się od teściowej. Nie wiem czy to jak odbierasz swoje "bycie dzieckiem" teściowej to twoje tylko emocje czy moze mąż nigdy pępowiny nie odciął i się dostosował do tego bycia dzieckiem czyli utrwala ten zły schemat. Czy mąż tylko wykonuje twoje polecenia i się bezwolnie podporządkowuje do życzeń i fochów najpierw matki potem twoich, czy jest świadomą niezależną w decyzjach jednostką która ci się sprzeciwi jeśli uzna, ze głupotę robisz. Bo jakby nie było on taką matkę miał długo, więc jego emocje i schematy też moga nie być idealne, może mieć trudności ze stawianiem granic, z dystansowaniem się do szantaży, itd.
                                  Nie wnikam ani nie narzucam ci jak to wygląda teraz i jak ma to wyglądać w przyszłości. Sugeruję, żeby być uważną na to co jest, świadomą korzeni, świadomą uwarunkowań innych osób, świadomą potrzeby zmian u siebie by otoczenie się zmieniło i by nie spędzać życia jak na przeżywaniu ciągłego nieszczęścia z cudzego powodu. To wasze życie i dobrze, żeby się nie okazało, ze jak zabraknie wroga w osobie teściowej to będzie potrzeba znaleźć innego złego by móc negatywne emocje nadal przeżywać. Pewne rzeczy dzieją się poza świadomością, więc trzeba nad tą świadomością siebie, swoich reakcji, modelu przeżywania emocji popracować.
                                  • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:15
                                    Maz potrafi sie przeciwstawic swojej matce. Np wychodzi i nie mowi jej gdzie i po co. Mnie sie to nigdy nie udaje.,zawsze mnie tesciowa przepyta a ja glupia jej odpowiadam. Czesto bylo tak ze maz nie chcial wykonac kolejnej zachcianki tesciowej wiec ona sie "namuszała" i nie odzywala. Dla swietego spokoju biegalam za mezem zeby jej zrobil co chce bo nie moge wytrzymac w takiej atmosferze. Wiem ze glupia bylam . Teraz bardzo sie pilnuję zeby tego nie robic i czasem mi sie udaje. Pani psycholog każe mi glosno powtarzac " jestem silna,nie musze robic tego co chcesz, wybieram wolnosc i swoja rodzine" powtarzam to jak mantre cocdziennie przrd snem. Ciezko mi w to uwierzyc ale troche włącza mi się olewator na tesciowa
                                    • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:10
                                      mamaani111 napisała:
                                      Dla swietego spokoju biegalam
                                      > za mezem zeby jej zrobil co chce bo nie moge wytrzymac w takiej atmosferze. Wie
                                      > m ze glupia bylam .


                                      Czemu? Czyżby oczekiwania teściowej były ponad Wasze siły? Przecież Twoje życzenia on też spełnia, więc o co chodzi, zazdrosna jesteś, że syn pomaga starej schorowanej matce, która dała mu życie i godziwe wychowanie? Zazdrosna jesteś że śmieje się, mówi, chce czegoś od Ciebie? Rzeczywiście, jak śmie!



                                      Pani psycholog każe mi glosno powtarzac " jestem silna,nie musze robic
                                      > tego co chcesz, wybieram wolnosc i swoja rodzine" powtarzam to jak mantre cocd
                                      > ziennie przrd snem. Ciezko mi w to uwierzyc ale troche włącza mi się olewator n
                                      > a tesciowa



                                      Czyli efektem prowadzonej przez panią psycholog terapii ma być pozbawione wyrzutów sumienia "olewanie teściowej"? Bo teściowa to nie rodzina przecież. Twoja matka też nie rodzina, czy tylko jego matkę wyrzucasz poza nawias? Współczuję. Ileż zła musiała Ci ta teściowa wyświadczyć, że tak jej nienawidzisz...A Ty taką łaskę zrobiłaś wprowadzając się do ich domu... Mąż ma jakieś rodzeństwo, czy tylko przebierasz niecierpliwie nogami do spadku dla swoich dzieci?
                                        • igge Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 00:52
                                          Oj tam oj tam
                                          Teściowa to nie obca osoba, to także rodzina. Nawet zwracasz się do niej per mamo. I pewnie, że działa na nerwy. Opisane przez Ciebie jej zachowanie może wkurzać. Mnie moja teściowa do szału doprowadza tyle, że z całych sił staram się ją lubić i pamiętać, że kocha moje dzieci, męża, który jej zawdzięcza życie, wychowanie, wieloletnią pomoc. Jest jakby moją drugą mamą. Ale mieszkanie z teściową nawet trzydniowe, nie mówiąc o tygodniu to hardkor na maxa i wymaga ode mnie długiego odpoczynku potem i odreagowania, odstresowania się. Wmeldowaniu się do nas na miesiąc stanowczo zapobiegliśmy. Nie pozwoliliśmy też na jej ulubioną wizję rozbudowy naszego domu i wspólnego zamieszkania.
                                          Bez sensu zdecydowałaś się na zamieszkanie u osoby, która szarpie ci nerwy. Jeśli musisz jeszcze do wiosny zostać u niej zanim nie skończycie swojego domu to zaciśnij zęby, unikaj na maksa, milcz, zmień swoje nastawienie na życzliwsze. I pisz sobie na forum albo wyżal się koleżankom w celu rozładowania napięcia i stresu. Śmiech, żarty, poczucie humoru i życzliwość pomagają. Nagradzaj się za niewielkie sukcesy w zmianie nastawienia do zachowań teściowej. Za próby i chęć jej zrozumienia i swoją pobłażliwość, serdeczność może?
                                      • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 21:48
                                        Nie chce jej spadku. Nie chce tego domu. Maz ma brata,moze sobie wszystko wziac, nie chce nawet zachowku. Nic od niej nie chce oprocz spokoju. Chce sie wyprowadzić i zrobie to za rok kiedy MOJ dom bedzie gotowy.
                                • mamrot3 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 21:16
                                  Mam wrażenie, że Twój mąż w stosunku do mamy nie umie wyraziście określić granic między nią a swoją rodziną. Uważam, że klucz do rozwiązania problemu tkwi w jego rękach.
                                  Może Twój mąż niedostatecznie przekształcił swoje więzi z mamą, gdy założył własną rodzinę? Ciągle odnoszę wrażenie, że jest małym chłopcem, zależnym od mamy, co dzieje się z oczywistą szkodą dla Ciebie. Czy nie orientuje się w jak ostrym jesteś konflikcie z teściową? A może oboje, zgodnie, uważacie, że należy słuchać się mamy?
                                    • mamrot3 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 22:28
                                      Nie mam cierpliwości czytać całego wątku. Ograniczyłam się tylko do Twojego wpisu. Muszę powiedzieć, że babcia nie kieruje się dobrem wnuczek, a rozgrywa jedynie swój interes pępka w rodzinie. Nie jest to chyba zbyt odpowiedzialna i myśląca osoba. Nie wszyscy wiedzą, co czynią. Czasami kieruje nimi tylko własne dobro, choć gdyby ich zapytać, oczywiście by zaprzeczyli, niczego nie rozumiejąc. Naprawdę - nie rozumiejąc.
                                      Z drugiej strony musi być z niej nie najgorsza babcia, skoro dziewczynki tak mocno do niej przylgnęły. Z pewnością jest to wartość.
          • agnieszka_kak Re: Nie mogę na nią patrzec. 05.02.18, 17:02
            Dom da się kupić w ciągu kilku tygodni. Ty się budujesz latami, przez co wszyscy tylko się nakręcaja. Trzeba było coś kupić albo wynająć szybko, to nie byłoby tyłu histerii. A teraz to kolejne 1.5 roku złych stosunków.
            • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 05.02.18, 20:33
              Nie buduje sie latami. Buduje sie kilka miesiecy. Tesciowa obiecala nam ten dom, to ona nalegala zebysmy z nia zamieszkali. Wyremontowalismy dom i podwórko ,wpakowalismy w niego kupe kasy a tak naprawde zajmujemy tylko poddasze, tesciowa dwa pozostale poziomy. Na podworku tez nic nam nie wolno, nawet dzieciom nie moge rozlozyc basenu czy piaskownicy bo zaraz mruczy ze sie trawa wyleży. Po 4 latach mielismy dosc i powiedzielismy jej ze tego domu nie chcemy tylko chcemy swoj. Wtedy wlasnie byl straszny ryk,kwik i grozby samobojstwem. Rzucala sie po lozku w histerii. Nie wiedzielismy co zrobic i wiem ze glupio ale jej uleglismy. Wycofalismy sie z budowy.No ale niestety nie da sie tak zyc, no po prostu nie dam rady bo skoncze w psychiatryku. Tym razem nie odpuscilismy planow budowy. Dlatego tez jej cisnienie skacze, jest klebkiem nerwow. Krotko mowiac "bije zadem" ze tupie a my dalej uparcie swoje.Nasz dom traktuje w kategoriach porazki. Nie cieszy sie ze sie nam na tyle dobrze powodzi ze czegos sie dorobilismy.
              • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 05.02.18, 20:37
                Oczywiscie domu nie przepisala i nie widac zeby miala zamiar. Nadal obiecuje. Mowi ze do grobu za nia nikt taczkami go nie zawiezie. W przypadku gdyby mojemu mezowi nie daj boże cos sie stalo jestem pewna ze razem z drugim synusiem szybciutko by mnie wygnali z trojka dzieci pod most
              • chocolate-cakes Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 09:03
                Od jak dawna mieszkacie u teściowej?
                12 lat?
                Rozumiem całą sytuację i pamiętam twoje wątki.
                Rozumiem, że w końcu się wkurzyliście i zaczęliście budowę własnego domu, pomimo włożenia mnóstwa pieniędzy w remont domu teściowej. Ta ostatnia kondygnacja też należy do teściowej? Remontowaliście CAŁY dom, który nie należy do was?
                Od kiedy bydujecie wasz dom i czy jest szansa się wprowadzić latem?
                Jak ty jesteś w stanie to wszystko znieść to nie wiem. Właściwie dlaczego to znosisz też nie rozumiem.
                • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 10:05
                  chocolate-cakes napisała:

                  > Jak ty jesteś w stanie to wszystko znieść to nie wiem. Właściwie dlaczego to zn
                  > osisz też nie rozumiem.


                  Druga.
                  Tzn zakladam, ze teraz pomaga Ci przetrwac swiadomosc, ze to ostatnie miesiace, ze juz latem, za kwartal, moze dwa... Ale j a k i p o c o przetrwaliscie te 12 lat ? patrzac i wsciekajac sie przy kazdym praktycznie kontakcie wy-tesciowa, dzieci-babcia.
                  Czy juz wiesz/masz pomysl/snujecie plany, jak to bedzie we wlasnym domu ? Czy pakujac zimowe rzeczy bedziecie to robic juz z zalozeniem "do przewiezienia" ? Czy mowicie, jak to bedzie wygladac, jak urzadzicie pokoje itp ? Czy dzieci wiedza i sa przygotowane na zmiany ?
                  Tym sie zajmij.
                  • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 10:47
                    Wlasnie tym sie zajmujemy, urzadzaniem w myslach naszych pokoi. Dzieci tez. Wyremontowalismy CALY dom choc wiem ze to glupie. Dlaczego wytrzymalismy tyle lat? Hmmm poniekad bylismy zwodzeni ze to bedzie nasze, po drugi tesciowa miala bardzo niska rente i by sie nie utrzymala, po trzecie grozila ze sobie cos zrobie i po czwarte najwazniejsze wstyd mi bylo przyznac sie przed rodzicami ze wdepnelam w takie samo gowno w jakim oni taplaja sie cale zycie. I pomimo tego ze zrobili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich zycie.
                    • apersona Zrobili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow 08.02.18, 17:27
                      mamaani111 napisała:

                      > Wlasnie tym sie zajmujemy, urzadzaniem w myslach naszych pokoi. Dzieci tez. Wyr
                      > emontowalismy CALY dom choc wiem ze to glupie. Dlaczego wytrzymalismy tyle lat?
                      > Hmmm poniekad bylismy zwodzeni ze to bedzie nasze, po drugi tesciowa miala bar
                      > dzo niska rente i by sie nie utrzymala, po trzecie grozila ze sobie cos zrobie
                      > i po czwarte najwazniejsze wstyd mi bylo przyznac sie przed rodzicami ze wdepne
                      > lam w takie samo gowno w jakim oni taplaja sie cale zycie. I pomimo tego ze zro
                      > bili wszystko zebym nie powtorzyla ich bledow kropka w kropke skopiowalam ich z
                      > ycie.

                      Też ciekawi mnie co zrobili rodzice żebyś nie powtórzyła ich błędów. Wyprowadzili się od teściów? Jak wyglądały awantury w domu pochodzenia? Jak się czułaś w ich trakcie? Jak reagował ojciec? Kiedy zmarła twoja babka, ile sióstr miała matka i jak długo mieszkały z wami?

                      Nie przejmuj się tym jak z niskiej emerytury utrzyma się teściowa, niech się zmierzy z rzeczywistością, mogła zachowywać się przyzwoicie wobec ludzi utrzymujących jej dom.


              • agnieszka_kak Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 17:41
                W poprzednim wątku pisałaś "jeszcze 2 lata", I to było już po tym, jak dom częściowo stał. Czemu teraz piszesz, że kilka miesięcy? Kilka miesięcy to już minęło od poprzedniego wątku, a ty się wciąż nie wybudowałas.
                  • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 18:21
                    Zreszta domu nie da sie wybudowac w 5 minut. Tzn moze by sie i dalo gdyby nie ekipy. Kazda ma swoj termin, na kazda trzeba iles tam czekac mimo ze sie zamawia duuuuzo wczesniej. No wiec logistycznie jest trudno. Do tego dochodza fundusze. Dom to nie bulki za 60 gr
    • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:07
      Powiedzcie jak mam reagowac na takie sytuacje. Np ta z przed 5 minut. Zeszlam z dzieckiem na kolacje i ona przy stole opowiada mi o jakiejs tam kolezance i jej wrednej synowej, co zrobila, co powiedziala i ze jej nie przeprosila potem. Wiem do czego "pije". Do tej sytuacji sprzed poltora roku kiedy wykrzyczalam jej jeden jedyny raz swoje zale. Tez jej nie przeprosilam do dzisiaj. Nie moge tego zrobic, zaprzeczylabym tym sposobem wszystkiemu co powiedzialam. Zreszta ona ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
      • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:25
        Po co słuchasz?
        Co robić? a chociażby ignorować. Nie wkręcać sobie, że to na pewno o tobie i tym sprzed lat. Potraktowac to jakby opowiadała o jakimś filmie, który niespecjalnie cię właściwie interesuje. Bo niedługo wejdziesz w zakres urojeń ksobnych.
        A przede wszystkim dawno powinniście mieć oddzielną kuchnię, dziwne że dom nie został podzielony na parter i piętro i każda gospodyni by sobie urzędowała na swoim piętrze unikając tym samym wielu z potencjalnych kwasów.
        Naprawdę nie macie na piętrze pomieszczenia gdzie można siąść przy stole i zjeśc kanapki?

        Jesteś na nią wściekła i wszystko co mówi odbierasz osobiście. Choć prawdopodobnie co najmniej połowa z tego co teściowa mówi a ty tak odbierasz nie jest wcale na twój temat. Przestań się tak skupiac na swoim ego to będziesz zdrowsza. Na początku tematu zarzucałaś teściowej że wylądowała w szpitalu wam na złość. itp. Daj kobiecie spokój. Może idź narąb drewna jeśli gdzieś się musisz koniecznie wyżyć. Projekcje swojego poczucia winy przepracuj na terapii.

        • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:29
          Moze masz racje. Pojde poprasowac 😁 Nie reaguje na te jej opowiesci bo niby jak? Ale glupio sie czuje jak ich slucham, moze nie slusznie ale czuje ze to do mnie i jej drugiej synowej. Mezowi tez to opowiada, on te historie wysmiewa
          • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:31
            A jeszszcze a propos tego cisnienia. Dzisiaj znowu byla z mezem w szpitalu z tego powodu. Pani doktor kazala mezowi pilnowac czy zazywa lekarstwa bo chyba niestety nie systematycznie. Czyli jednak chciala zwrocic na siebie uwage,sklerozy nie ma
            • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:42
              Ty się nakręcasz potencjalnymi złośliwościami teściowej, i zobacz ile miejsca w głowie ci to zajmuje. Zapewne ona też się nakręca sytuacją, więc myśli o potencjalnych złośliwościach synowej i już miejsca na myślenie o lekach zabrakło.
              Przestańcie się sobą wzajemnie nakręcać to problem się skończy.
              Myśl jak przyśpieszyć wyprowadzkę, a teściowa tak czy siak będzie się starzeć.


            • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:38
              W chorobie nadciśnieniowej czasem ciśnienie niebezpiecznie skacze mimo systematycznego brania leków. Jak zachoruje na raka to też Tobie na złość? I o co Ci chodzi kobieto, żeby syn własnej matki nie zawiózł do szpitala?! Normalna Ty jesteś czy zwykła psychopatka? Toż obcy człowiek taką przysługę bliźniemu z chęcią wyświadczy, cóż dopiero dziecko wobec matki. Chora teściowa rzeczywiście chciała zwrócić uwagę bliskich, chciała pomocy. Czy to zbrodnia?! Och, dzięki Ci Boże, że nie mam takiej synowej, której nie tylko bym nie zatrzymywała, lecz kopniakami gnała z własnego domu.
              • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:42
                Czy ja mam pretensje ze ja syn zawiozl? Nie. Wozilam ją JA przez 12 lat, obslugiwalam i utrzymywalam , rzeczywiscie jestem wredna synowa ktora jej sie zwalila na glowe. NIE CHCIALAM DO NIEJ PRZYJSC MIESZKAC . Rozumiesz???
              • mamrot3 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 21:21
                leda16 napisała:

                >? Och, dzięki Ci Boż
                > e, że nie mam takiej synowej, której nie tylko bym nie zatrzymywała, lecz kopni
                > akami gnała z własnego domu.
                Z tymi kopniakami to trochę przesadziłaś. Człowieka z domu można się pozbyć w bardziej cywilizowany sposób.
                • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 21:32
                  mamrot3 napisał:
                  > Z tymi kopniakami to trochę przesadziłaś. Człowieka z domu można się pozbyć w b
                  > ardziej cywilizowany sposób.


                  Masz rację :) Tęsknię za synową i wnukami, bo mój dzieciak jeszcze się nie ożenił. Niedawno studia skończył.
          • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:38
            z tego co piszesz do tej pory, naprawdę wychodzi na to, że wiele rzeczy projektuje twoja głowa. masz z domu przez matkę wkodowany przymus współuzależnieniowy "bycia usłużną ofiarą przemocy emocjonalnej" i jak chcesz sobie z tym poradzić, to naprawdę terapii pilnuj jak wody na pustyni. Bo jak sobie w głowie nie poprzestawiasz tych szuflad, to ci się w dalszym życiu będą załączać i prowokowac do powielania takich układów jak z teściową, zawsze znajdziesz do tego a to sąsiadkę, a to nauczycielkę dziecka, a to same dorastające dziecko któremu będziesz bezkrytycznie ulegać. I znowu stworzysz jakiś toksyczny układ w którym będziesz mogła przeżywac cierpienie.
            Odpuść temat,
            niech teściowa mówi co chce.
            Jeśli mówi że jakas tam synowa Kryśki to zołza, to przyjmij do umysłu tylko to co powiedziała, czyli że "teściowa mówi ze synowa kryśki to zołza" - i koniec zdania i interpretacji rzeczywistości i nadawania dodatkowych znaczeń. Koniec. Przyjmij wypowiedź literalnie, nic więcej.


          • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:27
            mamaani111 napisała:

            Nie reaguje na te jej opowiesci bo niby ja
            > k?


            Normalnie - "mamusia do mnie pije? Ale ja to widzę tak..." Wytworzy się oczyszczająca atmosferę dyskusja bez kwasów i fochów. Zamiast tego wściekasz się, nakręcasz, interpretujesz ksobnie.


            Ale glupio sie czuje jak ich slucham, moze nie slusznie ale czuje ze to do m
            > nie i jej drugiej synowej.


            Tylko na wyjaśnieniu faktów a nie na własnym czujstwie buduje się poprawne relacje w rodzinie. Ty prezentujesz czujstwo nożyc na stole, w który się uderza. Dlatego "czujesz się" głupio. Nie lepiej słowo przepraszam z siebie wydusić? Przecież to nic nie kosztuje.
            • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:49
              A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lezy na watrobie? Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy. Raz maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie. Powiedziala " przepraszam czy mam cie jeszcze w dupe pocalowac?" i ja mam tego czlowieka szanowac??
              • chocolate-cakes Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 21:01
                Widzisz, całe twoje życie od 12-13 lat to emocjonowanie się zachowaniem się teściowej, u której mieszkasz i której nie znosisz. Był już niejeden wątek na ten temat i nic się nie zmieniło. Widać tak wam dobrze. Coś czuję, że się nigdy nie wyniesiecie. Nie jestem specjalistą ale to mi wygląda na jakąś chorobę, jakieś samodręczenie :(
              • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 02:49
                >A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lezy na watrobie?

                a czemu nie mówiłaś na bieżąco co ci przeszkadza i nie wyjaśniałaś konfliktów od razu gdy się pojawiały? czemu milcząco akceptowałaś wyzwiska? od 12 lat wyzwiska a ty tam uparcie mieszkasz?
                twierdzisz że teściowa cię wielokrotnie wyzywała a ty mimo to nie zadbałaś choćby postawienie oddzielnego stołu na piętrze by z nią nie jadać wspólnie? sama nie szanujesz siebie, póki się tego nie nauczysz to innych też nie będziesz umieć uszanować..
              • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 21:43
                mamaani111 napisała:

                > A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lez
                > y na watrobie?


                Wszystko można powiedzieć, byle odpowiednim tonem i w stosownej okazji. A na grzeczności nikt jeszcze nie stracił.

                Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy.


                Nie spodziewaj się od wiejskiej, słabo wykształconej kobiety manier z Wersalu.

                Ra
                > z maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie.


                Kazał??? Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn kazał cokolwiek mnie lub swojemu ojcu. Dziwne są stosunki w tej Waszej rodzinie. Wygląda na to, że szantaż emocjonalny nie jest tam tylko domeną teściowej. On szantażuje matkę, matka Ciebie i jego...po czym wszyscy, dokładnie wszyscy czujecie się źle. Istne wariatkowo. Optowałabym za psychoterapią rodzinną, tyle, że starzy ludzie są psychicznie skostniali, usztywnieni w swoich poglądach i mało podatni na zmiany. Co oczywiście nie znaczy, że wśród młodego pokolenia nie ma takich, którzy z psychoterapii nie potrafią skorzystać.
                  • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 23:39
                    Autorko, przeczytalam Twoje wczesniejsze watki, jakos dotad nie zdarzylo sie - i oslablam. Bylam przekonana, ze to poczatki Waszego malzensrwa, a ten cyrk trwa juz ponad 10 lat !
                    Niczego imho w stosunkach z tesciowa nie zmienisz, skoro ponad 10 lat bylo jak bylo, a Ty nie sygnalizowalas jej, ze chcesz inaczej i jak inaczej.
                    Jedyne wyjscie - wyprowadzic sie jak najszybciej (ten Wasz dom juz zdaje sie gotow albo prawie, na co czekacie ???) i widzenia z tesciowa zostawic mezowi. I wnuczkom (one sa z babcia zzyte, prawda ?), a przebieg wizyt i czestotliwosc konsultowac z mezem, a nie z nia.
                  • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 29.01.18, 18:07
                    mamaani111 napisała:

                    > Manier z wersalu ???? To znaczy na wsi chamstwo jest dopuszczalne bo to wies? J
                    > a mam do niej grzecznie a ona moze po chamsku???


                    Nie to miałam na myśli. Chamstwo w tym środowisku jest pospolite. Po prostu Ty dajesz dowód swojej kultury, a ona swojej.


                    Chyba cie Bog opuścił


                    :))) Ja opuściłam Boga, a On zadbał o moje miejsce na parkingu. Jestem agnostyczką.
              • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 29.01.18, 19:29
                mamaani111 napisała:

                > A za co mam ja przeprosic? Za to ze jeden jedyny raz powiedzialam jej co mi lez
                > y na watrobie? Ona mi nie raz u b l i ż a ła w sposob wulgarny,ja jej nigdy. Ra
                > z maz kazal jej mnie przeprosic za swoje zachowanie. Powiedziala " przepraszam
                > czy mam cie jeszcze w dupe pocalowac?" i ja mam tego czlowieka szanowac??

                To były przeprosiny? Serio? Nie wyobrażam sobie przepraszać się z kimkolwiek w taki sposób... Za co Cię"przeprosiła"?
          • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 19:07
            mamaani111 napisała:

            "Mezowi tez to opowiada, on te historie wysmiewa"

            MamoAni, czułam że jeszcze się pojawisz na forum. Wiem co czujesz. A gdybyś po wysłuchaniu takich historii powiedziała tak: "No droga teściowo, to ja jestem aniołem w porównaniu do tych synowych które opisujesz, wszystko cierpliwie znoszę choć się we mnie gotuje". Zdobyłabyś się na taką szczerość? Twoja teściowa nie doceniała Cię przez lata a teraz kiedy traci Twoje dobre nastawienie usiłuje Cię przywołać do podporządkowania się poprzez jakieś opowiadania. Albo jeszcze lepiej: zapytaj Czym te teściowe z opowiadań o strasznych synowych zapracowały na takie siebie traktowanie.
        • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:31
          a taki żarcik mi do głowy przyszedł, jak już koniecznie musisz z teściową rozmawiać, ze mogłaś odpowiedzieć chociażby "ojej, co ty nie powiesz, taka zołza?, no ja bym się takiej synowej z domu kazała wyprowadzić i nie mieszkałabym z nią!absolutnie, nie wydaje ci się że ta szynka jakaś za słona?"
          choć w ogóle nie widzę potrzeby jakiejkolwiek reakcji na gadanie teściowej, oprócz "aha, aha" i zmiany tematu.
          Nakręcasz się.


      • zuzi.1 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 18:42
        Trzeba jej bylo powiedziec, ze dobrze ta synowa zrobila, widocznie tesciowa zasluzyla na takie zachowanie synowej. Przestań brać do siebie to co ona mówi, z twojej strony powinna byc zdystansowana, glucha sciana. Twoje odpowiedzi mogą wyglądać również np. tak:tak? dziwne. rozumiem. uhu itd. i zero wchodzenia w dyskusje. Dopóki będziesz roztrzasala i brala do siebie to co mówi, dopóty bedzie sie wkurzala. Do kuchni możesz schodzic zrobić jedzenie ale jesc powinniście u siebie. Na dole nie ma na to sprzyjających warunków. Gdy czujesz na nią silna zlosc, znajdź sobie jakiś bezpieczny sposob na jej wyladowanie. Najlepiej fizyczne wyladowanie złości, musisz sie porządnie zmęczyć i ja z siebie wyrzucić. Niektórzy wala w worki treningowe, inni biegają, ćwiczą na silowni. Wyplacz sie i wyrzuć to z siebie, wówczas powinnaś poczuć sie lepiej, nie duś tego w sobie, bo to narasta. Możesz sie wypisać w jakimś notatniku, możesz używać niecenzuralnych slow, walić długopisem w trakcie itp. metody. Sama musisz sprawdzić co ci przynosi spokój.
      • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 20:19
        mamaani111 napisała:
        Tez jej nie przeprosilam do dzisiaj. Nie moge teg
        > o zrobic, zaprzeczylabym tym sposobem wszystkiemu co powiedzialam.


        I korona by Ci ze łba zleciała. Więc lepiej drzeć japę o jeden, jedyny raz za dużo, niczym przekupka z jarmarku, niż spokojnie wyłożyć swoje racje? No i pamiętać, że nie wykrzykuje się pretensji do gospodyni w jej własnym domu. Kulturalny człowiek dziękuje za gościnę i wychodzi, czyż nie? Tego Ci pani psycholog nie powiedziała?



        Zreszta ona
        > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.


        Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowych.
        • mamrot3 Re: Nie mogę na nią patrzec. 27.01.18, 21:39
          leda16 napisała:

          > I korona by Ci ze łba zleciała. Więc lepiej drzeć japę o jeden, jedyny raz za
          > dużo, niczym przekupka z jarmarku, niż spokojnie wyłożyć swoje racje? No i pami
          > ętać, że nie wykrzykuje się pretensji do gospodyni w jej własnym domu. Kultural
          > ny człowiek dziękuje za gościnę i wychodzi, czyż nie? Tego Ci pani psycholog ni
          > e powiedziała?
          Kulturalny człowiek nie zwraca się do kogokolwiek w zacytowanych słowach. Nie trzeba korzystać z pomocy psychologa, aby to wiedzieć.
          >
          >
          > Zreszta ona
          > > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
          >
          >
          > Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowy
          > ch.
          >
          >
          >
          >
        • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 19:12
          leda16 napisała:

          > Zreszta ona
          > > ostatnio ciagle mi opowiada anegdoty o wrednych synowych.
          >
          >
          > Aleś Ty dziecinna :) Pewnie zresztą nie znasz żadnej anegdoty o wrednych synowy
          > ch.

          Dawaj Leda jakąś anegtotę, posmiejemy się bo co nam innego zostało.

          • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 18:23
            Rrrrany. Trace cierpliwosc. To zrob kolacje w JEJ kuchni, bierz talerze i idzcie jesc na gore.
            Naprawde przez 12 lat nie dorobilas sie nawet takiej skromnej autonomii, zeby zjesc bez tesciowej ???
            A masz u siebie chocby czajnik, czy kazda kawe i herbate tez u tesciowej robisz i pijesz ?

            Sorry, ale Ty to chyba lubisz. Skoro remontowaliscie za wlasne, to juz na etapie "nie wolno ci zrobic swojej kuchni" normalny czlowiek remontu by zaniechal i zaczal sie rozgladac za czyms innym.
              • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 18:50
                Kobieto, rece opadaja. Lazienke masz czy umyc rece tez schodzisz na dol ?
                Jesli masz lazienke, wstaw do pokoju czajnik elektryczny.
                Jesli nie masz, tez wstaw ten czajnik i nos wode w 5-litrowym baniaczku.
                Jezeli nawet tego nie zrobisz, zapomnij o wyprowadzce i czymkolwiek. Bedziecie mieszkac z tesciowa do jej smierci.
                    • mamaani111 Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 19:15
                      Alez ja nie pije z nia kawy. Robie ja i ide z nia do "siebie". Herbate tak samo. Posilki jemy z nia bo ja żywimy ona w zamian plinowala nam dzieci jak byly male. Juz tego nie robi bo jedne sa duze a najmlodsza chodzi do przedszkola. No ale jak przy jednej kuchni zywic sie osobno. Ten rok jeszcze bedziemy ja utrzymywac.
                      • zuzi.1 Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 21:20
                        Przerażające jest autorko to jak ty żyjesz. Nie znam drugiej takiej masochistki jak ty. W dużej mierze ta sytuacje zawdzięczasz sobie. Nie postawilas żadnych granic w swoim zyciu i nie zadbalas o swoje potrzeby, pozwolilas sie zwodzić całymi latami. Żal.
                        • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 21:52
                          zuzi.1 napisała:

                          , pozwolilas sie zwodzić ca
                          > łymi latami.

                          Ona nie "pozwolila sie zwodzic". Ona sama produkuje sobie mrzonki - nie marzenia ! mrzonki - i nimi sie karmi.
                          Daruj, ale "nie pozwalam ci miec wlasnej kuchni" to bardzo jasne postawienie sprawy.
                    • enith Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 19:18
                      Daj spokój, tt-tka. Kobieta przez 12 lat nie wpadła na pomysł zakupu czajnika, małej lodówki i kuchenki elektrycznej, żeby móc chociaż proste posiłki przygotowywać u siebie, a nie w kuchni znienawidzonej teściowej. Widać aż tak źle nie było, skoro przez ponad dekadę o takie podstawowe kwestie nie zadbała.
                      • tt-tka Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 19:29
                        Masz racje, enith. Ufff, niepotrzebnie czytalam wszystko hurtem.
                        Jasna sprawa - nie moze patrzec, a patrzy, nie moze sluchac, a slucha... moze sobie zrobic picie (i jedzenie tez) u siebie, a i tak schodzi...
                        Nie bede pytac, jakie JEJ potrzeby zaspokaja ta sytuacja. Guzik mi do tego. Moge sie co najwyzej lekko zdziwic, ze nie zapytal o to psycholog.
              • enith Re: Nie mogę na nią patrzec. 06.02.18, 19:36
                Mamaani, nie obraź się za sugestię, bo naprawdę ci dobrze życzę, ale powinnaś wziąć pod uwagę skonsultowanie kwestii swoich lęków z psychiatrą. Nie zadbałaś o minimum swojego komfortu ze strachu przed teściową, choć jest oczywiste, że twój strach przed nią jest całkowicie irracjonalny. No bo co ona by ci zrobiła, jakbyś kupiła czajnik i lodówkę do waszego pokoju? Moim zdaniem powinnaś szukać pomocy u psychiatry, może potrzebne będzie leczenie farmakologiczne, żeby coś z tymi twoimi lękami zrobić. Przemyśl to, zwłaszcza, że do wyprowadzki jeszcze ponad rok, a może i więcej, jeśli trafią się jakieś obsuwy. A jutro idź kupić czajnik elektryczny i wstaw u siebie.
        • chocolate-cakes Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 08:49
          Szczerze mówiąc ja naprawdę nic z tego nie rozumiem. To znaczy rozumiem, że ta konkretna teściowa jest wkurzająca. Więc po jaką cholerę mieszkać z nią 12 lat?. Masochizm?
          Po co pisać na forum, żalić się, zakładać kolejne wątki... i nadal mieszkać? Serio nie mogę tego pojąć.
          • mapt Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 14:19
            A to ja przepraszam ale nie zwróciłam uwagi że to jakiś kolejny z wątków o tym samym.
            Bo jeśli to typ wieloletniego niereformowalnego emocjonalnego sępa to w takim przypadku w pewnym momencie trzeba zastosować metodę blokady i krótkiego kopa. To tak jak z alkoholikiem, głaski i współczucie nie pomogą a tylko twarde stawianie granic, rozliczanie z czynów i ucinanie emocjonalnego pasożytnictwa i wkręcania we współczucie.
            Zaburzenia osobowości leczy się u specjalisty.
          • leda16 Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 21:57
            To akurat jestem w stanie zrozumieć. Budowa domu lub zakup mieszkania to bardzo duży wydatek, zwłaszcza, gdy ma się jeszcze dwoje nieletnich dzieci, którym trzeba dać maksimum. Mury względnie tanio postawisz, ale wykończeniówka finansowo zarzyna, bo przecież wszystkie chcemy, żeby nasz dom był najpiękniejszy. My, oboje po wyższych studiach, dopiero od dwóch lat mieszkamy w swoim domu. Wcześniej była walka o byt i inwestycje w dziecko, w zdrowie (mąż niepełnosprawny ruchowo). W dodatku w Polsce realia ekonomiczne są takie, iż raty kredytu są mniejsze niż najem 3 pokojowego mieszkania. Więc Autorka siedzi tam, gdzie ma dach nad głową .A co ma robić? Skąpić dzieciom jedzenia, chodzić w podartej kiecce i wszystko w dom ładować?
            • barbra25 Re: Nie mogę na nią patrzec. 29.01.18, 18:49
              leda16 napisała:

              > To akurat jestem w stanie zrozumieć. Budowa domu lub zakup mieszkania to bardzo
              > duży wydatek, zwłaszcza, gdy ma się jeszcze dwoje nieletnich dzieci, którym tr
              > zeba dać maksimum.

              Troje. Autorka ma troje dzieci.
            • premeda Re: Nie mogę na nią patrzec. 30.01.18, 17:48
              Tego akurat nie rozumiem, bo ja wolałabym mieć paździerz w domu ale się wyprowadzić. Moja matka zresztą tak zrobiła. Autorka będzie tak jeszcze biadoliła ze trzy lata, bo warunki do wyprowadzki miała już dawno, a zdążyła trójkę dzieci machnąć w domu tej znienawidzonej teściowej.
              • jeszczeniestara Re: Nie mogę na nią patrzec. 01.02.18, 21:15
                To prawda, nie ma ceny,jaką można ponieść, by uwolnić się od teściowej, która nas niszczy. I nie jest istotne, czyja właściwie jest tu wina, jej, nasza, czy wspólna. Po jakimś czasie nawet nie można sobie przypomnieć jak ta ,,sympatia" się zaczęła. Należy wiać, nawet przed siebie. Z teściową się nie mieszka. Teściową się odwiedza, a jeśli kopie nieustannie pod nami dołki, nawet tego się nie robi. Forum nic nie pomoże. Trzeba brać sprawy w swoje ręce. Szkoda życia. Mąż zawsze będzie wysyłał sprzeczne sygnały, panowie już tak mają. Matka mąci, on to widzi, ale kocha. Jak najdalej od teściowej.
    • dzbanek_bez_ucha Re: Nie mogę na nią patrzec. 28.01.18, 09:13
      Oj, kobieto, tyle już dostałaś porad, tyle komentarzy się przewaliło przez Twoje wątki. Zaczynam myśleć, że jesteś niereformowalna. Terapia w niczym cię nie usprawiedliwia, bo jednak to Ty sama musisz wykonać parę procesów myślowych. Weź sobie usiądź, w ciszy i spokoju, i pomyśl trochę. Mówię poważnie: pomyśl. Bo jak na razie, to bez sensu walisz w klawiaturę, w kółko to samo, nic z tego nie wynosząc.