Dodaj do ulubionych

Przyjaźnie a związek

11.02.19, 21:38
Cześć
Proszę Was o opinię w temacie utrzymywania relacji przyjacielskich, gdy jest się w związku.
Poznałam przyzwoitego mężczyznę, szarmanckiego, okazującego kobiecie szacunek, troskliwego, zaradnego... Zakochanego bardzo we mnie...
Imponował mi bardzo. Poczułam motyle w brzuchu, rozpływające się ciepło w sercu... Było mi cudownie...
Mam, myślę dobrą pracę, ale wymagającą wyjazdów na szkolenia. Gdy pierwszy raz pojechałam, mój cudowny mężczyzna poprosił żebym była grzeczna. Przyjęłam to z uśmiechem. Potem powiedziałam, że wychodzę z resztą grupy na piwo. Mój mężczyzna był niezadowolony. Poprosił mnie żebym została, niemniej jednak uważałam, że nie widziałam się z moimi znajomymi dużo czasu i poszliśmy wszyscy do knajpy. Posiedzielismy, pogadaliśmy w większości o pracy i wróciliśmy do pokoi. Mój mężczyzna się na mnie zawiódł.
Potem chciałam wyjść z koleżankami. Mam również trzech bliskich kolegów. Jeden jest dla mnie prawdziwym przyjacielem. Gadamy że sobą dość często przez komunikator, a dwa razy do roku spotykamy się, gdy przyjeżdża z Anglii do Polski.
Czy ja robię coś złego?
Czy nie nadaję się do związku?
Obserwuj wątek
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 11.02.19, 23:57
        A jeśli jechałam do tego przyjaciela 150km, bo on nie miał jak przyjechać do mnie na spotkanie, to czy jest to ok? Z drugim spotykam się raz na dwa miesiące, bo ma chorą matkę i nie ma z kim pogadać, a trzeci jest moim klientem i załatwiam z nim interesy raz w tygodniu, ale spotkanie zajmuje mi pół dnia, to czy jest to podejrzane?
        Ja mam z nimi naprawdę zwykłe koleżeńskie relacje, tylko mój facet tego nie rozumie i rozstraja go nerwowo. Czy powinnam czuć się winna?
        Lubię ludzi i lubię z nimi gadać.
        • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 12.02.19, 05:11
          Nie daj sobie robić wody z mózgu.
          Sypiasz z tymi kolegami? Oni są w tobie zakochani? Spotykasz się z nimi więcej niż z partnerem?
          Jesli nie, to nie masz cudownego faceta, tylko toksycznego człowieczka z zerowym poczuciem własnej wartości, który nie ufa ci i chce cię odciąć od wsparcia przyjaciół. Noe pozwól na to. Jesli go to rozstraja nerwowo, że nasz znajomych to jest tylko i wyłącznie jego problem.
          • zuzi.1 Re: Przyjaźnie a związek 12.02.19, 10:11
            Dokładnie! Facet ma problem. Porozmawiaj z nim i powiedz mu, że masz prawo do spotkań z przyjaciółmi i jemu nic do tego. Jeśli nie zrozumie, to podziękuj mu za współpracę. Jeśli człowiek ogranicza cię w związku, to nie jest to dobry kompani dla ciebie do związku.
        • eliksir_czarodziejski Re: Przyjaźnie a związek 12.02.19, 11:41
          Mój mąż (!) spotkał się niedawno z dwiema koleżankami z paczki ze studiów w innym mieście i miał tam nocować z nimi w mieszkaniu. Wg Twojego faceta powinnam w głowie kręcić już porno z ich udziałem...😁 Ja zamiast tego byłam ciekawa co u nich słychać😉
        • chateaux Re: Przyjaźnie a związek 16.02.19, 11:29
          toady napisała:

          > A jeśli jechałam do tego przyjaciela 150km, bo on nie miał jak przyjechać do mn
          > ie na spotkanie, to czy jest to ok?



          Nie jest. To już przesada. Jest możliwa przyjaźń między kobieta i mężczyzną, tyle że zawsze kończy się w łóżku.



          Z drugim spotykam się raz na dwa miesiące,
          > bo ma chorą matkę i nie ma z kim pogadać, a trzeci jest moim klientem i załatwi
          > am z nim interesy raz w tygodniu, ale spotkanie zajmuje mi pół dnia, to czy jes
          > t to podejrzane?
          > Ja mam z nimi naprawdę zwykłe koleżeńskie relacje, tylko mój facet tego nie roz
          > umie i rozstraja go nerwowo. Czy powinnam czuć się winna?
          > Lubię ludzi i lubię z nimi gadać.

          To zależy jak to wygląda w szczegółach, ale z tą zazdrością o wyjście do baru ze znajomymi z pracy po południu, to już przesada z jego strony.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 12.02.19, 22:13
      Dziękuję Wam za wypowiedzi. Mój facet przyznał, że tylko teraz stał się taki zazdrosny, tzn. tylko w związku ze mną, wcześniej nie miewał takich problemów. Wiem, że mocno to przeżywa jak jestem gdzieś w "strefie zagrożenia". Zależy mi na nim, ale każda jego jazda (wydzwanianie podczas spotkania, a w szczególności gdy jestem na spotkaniu firmowym) jest mocno męcząca i zniechęca mnie do niego.
      Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.
      • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 13.02.19, 09:52
        toady napisała:

        > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.

        To jest niemożliwe. I im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej będziesz wiedziała co robić.
        Jego nieracjonalne uczucia i przekonania są w jego głowie. Nic co TY zrobisz nie ma na nie decydującego wpływu.
      • szpil1 Re: Przyjaźnie a związek 13.02.19, 15:36
        toady napisała:

        > Mój facet przyznał, że tylko teraz stał się taki za
        > zdrosny, tzn. tylko w związku ze mną, wcześniej nie miewał takich problemów.

        Nie wierzę. Co w ogóle wiesz o nim i jego poprzednich związkach?

        > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać. To jest dość trudne.

        I tak go nie przekonasz , i tak. Wspomniana niżej Sebalda miałaby Ci o czym opowiadać.
      • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 15.02.19, 21:28
        toady napisała:

        > Chciałabym dać mu pewność, że nie ma czego się obawiać.

        Nie jesteś w stanie dać mu takiej pewności, bo wszystkie obawy związane z Twoją nielojalnością są w JEGO głowie, a tam wejścia nie masz. Nawet gdybyś chodziła jedynie do pracy i do domu i nie spotykała się absolutnie z nikim, to po jakimś czasie mogłoby to dla niego stać się podejrzane i budziłoby jego demona skierowanego przeciw Tobie. To toksyczne początki bardzo niepokojącego zachowania.
        Daj sobie z tym panem spokój i poszukaj kogoś kto Ci wierzy, a jeśli nawet jest trochę zazdrosny to potrafi powściągnąć to uczucie bo wie że Twoja wolność jest ważniejsza.
      • kika854 Re: Przyjaźnie a związek 25.02.19, 12:06
        Problem polega na tym, że to wszystko jest w jego głowie i to on musi sobie z tym poradzić. Ty nie jesteś od tego żeby naprawiać jego problemy z emocjami. Poza tym pomyśl o tym w ten sposób - jakie on ma o Tobie zdanie, jeśli insynuuje takie rzeczy. Absolutnie nie wierzę, że jego chorobliwa zazdrość dopiero teraz się objawiła.
    • enith Re: Przyjaźnie a związek 13.02.19, 06:28
      Miej oczy szeroko otwarte. Tego typu zaborczo - odcinające zachowania zazwyczaj źle wróżą na przyszłość. Nikt normalny nie ma prawa oczekiwać, by partner zerwał wszystkie znajomości czy przyjaźnie. Dla mnie byłby to poważny znak ostrzegawczy. Widziałam na własne oczy, czym takie coś się potrafi skończyć: odcięciem od rodziny, przyjaciół i całkowitym uzależnieniem partnerki od partnera. A gdy doszło do poważnych nadużyć z jego strony, dziewczyna nie miała nikogo, by się poradzić i ratować z toksycznego związku. I o to partnerowi od samego początku chodziło. Odciąć dziewczynę od wsparcia życzliwych jej osób, by nie była w stanie od niego odejść.
      Jeśli teraz nie postawisz partnerowi granic w tych jego zazdrosnych jazdach, będą one prawdopodobnie eskalować. Dla mnie już sam fakt, że poważnie zastanawiasz się, czy partner ma prawo ci takie schizy urządzać, świadczy o tym, że masz całkiem niezłe szanse uwikłać się w toksyczny związek. Przemyśl sobie, czemu pozwalasz partnerowi tak się traktować.
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 13.02.19, 23:53
          Za każdym razem, gdy robi mi sceny, mówię, że to już koniec, ale z drugiej strony wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że może mnie stracić. Czuję się pogubiona, bo szanuję jego uczucia, a z drugiej strony oddala mnie to od niego :( Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystko... On nie jest mi obojętny. Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.
          • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 14.02.19, 10:10
            toady napisała:

            > Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.

            Samo się na pewno nie ułoży. On ewidentnie nie radzi sobie sam ze sobą. Wyobraź sobie, że macie dzieci, albo straciłaś pracę, zachorowałaś przewlekłe, jestes od niego w jakiś sposób zależna, a on zaczyna odstawiać takie jazdy i nie masz mu się jak postawić.
            Możesz go próbować wysłać na terapię, jako warunek kontynuowania związku, ale tak naprawdę to on sam musi chcieć.
          • yoma Re: Przyjaźnie a związek 14.02.19, 19:46
            >wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że może mnie stracić

            Uhu, zaczyna się. Bo on cię tak kocha, że na krok cię od siebie nie puści i to ty jesteś za to odpowiedzialna, bo go rozkochałaś.

            Powiedz panu, żeby sobie zwinął taką miłość w ciasny rulonik i rozważył znaczenie słowa "czopek". I spieprzaj szybciorem, zanim sama się uzależnisz.
          • yoma Re: Przyjaźnie a związek 14.02.19, 19:48
            > Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystko...

            O matko Gaio, jaki klasyk. A nerkę by ci oddał?

            Za wspólne zakupy czasem nie ty płacisz, bo pan zapomniał karty albo właśnie ma pilny telefon?
            • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 09:59
              Jak trzeba by było, to jestem pewna, że oddał by mi nerkę :)
              Nigdy nie pozwala mi płacić i robi mi wciąż prezenty. Albo przynosi róże, albo kupuje coś z biżuterii.
              Kupił też prezent na gwiazdkę i imieniny dla mojej mamy, choć jeszcze jej nie poznał.
              Robi różne przetwory, nalewki, którymi obdarowuje mnie i moją mamę.
              On jest starszy ode mnie o 13 lat.
              Jest z tego pokolenia, gdzie dbało się o kobietę.
          • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 15.02.19, 21:33
            toady napisała:

            > wiem, jak ciężko jest mu pokonać to chore uzależnienie ode mnie i obawę, że
            > może mnie stracić. Czuję się pogubiona, bo szanuję jego uczucia,

            A on nie szanuje Twoich.

            > Mam świadomość, że on zrobiłby dla mnie wszystk
            > o... On nie jest mi obojętny. Chciałabym, żeby to się jakoś ułożyło.

            Bo tacy panowie potrafią być uroczy, czuli i kochający dopóki się nie zdenerwują wymyślonymi podejrzeniami.
            Piszesz, że zrobiłby dla Ciebie wszystko - no to niech Cię nie odgradza od przyjaciół i nie podejrzewa o najgorsze gdy jesteś z kim innym. Nie "każe być grzeczną". Tylko tyle, nie wszystko.
            • chateaux Re: Przyjaźnie a związek 16.02.19, 15:49
              aqua48 napisała:


              > Bo tacy panowie potrafią być uroczy, czuli i kochający dopóki się nie zdenerwuj
              > ą wymyślonymi podejrzeniami.
              > Piszesz, że zrobiłby dla Ciebie wszystko - no to niech Cię nie odgradza od przy
              > jaciół i nie podejrzewa o najgorsze gdy jesteś z kim innym. Nie "każe być grzec
              > zną". Tylko tyle, nie wszystko.


              Nie wiesz jak postąpić wobec kogoś, to wejdź w jego buty. Jakbyś sie czuła gdyby Twój mąż/chłopak jechał sam 150 km aby spotkać sie ze swoja najlepszą przyjaciółką?
          • eriu Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 09:46
            Zrobiłby dla Ciebie wszystko? No to nie brzmi to zdrowo.

            A teraz w ramach uprzyjemniania u ułatwiania Ci życia robi Ci jazdy za szkolenia potrzebne do pracy, za kontakt z klientem z pracy! Zaraz skończysz bez pracy, bo Cię będzie utrzymywał, odcięta od świata itp

            Mnie to zastanawia jak on tym wdowcem został, bo z tego co piszesz to taki toksyczny człowiek co spróbuje kobietę ochronić przed światem bijąc ją i zamykając w domu i całą odpowiedzialność przerzuca na ofiarę. Bardzo niepokojące. Zauważ że z Twojego opisu jego żony wynika, że ona sama tylko do pracy chodziła.
    • enith Re: Przyjaźnie a związek 14.02.19, 18:45
      Wasz związek jest naprawdę niezdrowy, nie widzisz tego? Partner ma poważne problemy ze sobą. Chore uzależnienie od ciebie. Nieuzasadniona zazdrość. Nadmierna kontrola. A do tego stwierdzenie, że on normalnie taki nie jest, tylko w związku z tobą mu odbija. Nie widzisz, że facet próbuje na CIEBIE przerzucić odpowiedzialność za SWOJE jazdy? Mogę ci od razu napisać, że to się nie ułoży. Partner okłamuje cię, że nigdy się tak nie zachowywał. Wykorzystuje z premedytacją twój szacunek do niego i ciebie obwinia za swoje chamskie zachowania. To jest klasyka przemocy psychicznej, przerzucić winę na ofiarę. No bo gdybyś się ze znajomymi nie spotykała ani na szkolenia z pracy nie jeździła, to on nie musiałby ci robić scen, prawda?
      Wasz związek jest toksyczny. Skończ go i ratuj się, póki jeszcze możesz. Nie jesteście małżeństwem, nie macie dzieci, domu i kredytu i nic, poza motylami w brzuchu cię z panem nie łączy, więc masz szanse wywinąć się z tej chorej relacji bez większych szkód.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 14.02.19, 21:03
      On jest wdowcem, ja rozwódką. Gdy opowiada o żonie to z wielkim szacunkiem. Raczej na nią nie narzekał, ale była to spokojna kobieta. Ona pracowała w gminie, w jednym miejscu przez całe życie. Chodzili zazwyczaj razem do wspólnych znajomych, wyjeżdżali na wczasy całą rodziną. On, ze względu na swoją pracę, nocował czasami poza domem, ale zawsze był wierny żonie. Poza tym, z jego opowieści wynikało, że jest towarzyskim człowiekiem. Chętnie pomaga innym i zawsze jest do mojej dyspozycji. Jak tylko z czymś się pożalę, od razu szuka rozwiązania i załatwia co w jego mocy. Wręcz nieba by mi uchylił.
      Miałam męża zazdrośnika i do tego lenia.
      Ten jest zaradny i przedsiębiorczy. Wydawało się, że będzie sielanka, a tu znowu jakieś sceny zazdrości.
      Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
      Przed nim spotykałam się z innym. Była pełna swoboda, ale słowo "kocham" nigdy między nami nie padło. Taki otwarty związek bez zobowiązań, chociaż polegający na wierności. Każde z nas realizowało się życiowo, niemniej znając problemy małżeńskie, nie chcieliśmy wiązać się na stałe. Zabrakło mi tej głębi uczucia i oddania... No i zafascynował mnie ten obecny... Ale czy zawsze musi być coś za coś?
      • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 15.02.19, 09:32
        Jak dawno zmarła jego żona?
        Czytając to wszystko mam wrażenie, że on rzucił się na ciebie jak na szalupę ratunkową i przelewa na ciebie uczucia, z którymi sobie nie poradził w związku z żałobą po żonie. Może też stad wynika ten paniczny strach, że cię straci. On naprawdę potrzebuje pomocy, ale ty nie masz wiele wspólnego z jego problemami.
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 09:47
          Po śmierci żony, miał romans z mężatką, z którego to związku urodziła się im córka - teraz idzie do komunii. Tamta kobieta zdecydowała się zostać przy mężu, z którym ma starszego syna. Odcięła kontakty od mojego faceta. On nie widuje córki, chociaż bardzo nalegał. Przesyła córce prezenty i zabezpiecza ją finansowo, otworzył specjalne konto. Tamta kobieta nie chciała od niego alimentów. Z jego opowieści wynikało, że tamta kobieta była zazdrosna o czas, który on spędzał z córką. Ostatni raz widział córkę, gdy ta miała 2 latka. Widzi tylko jej zdjęcia na FB.
          W relacji ze mną, on ciągle żyje w strachu. Każde nasze nieporozumienie odbija się na jego zdrowiu. Jest cały roztrzęsiony jak ma się że mną spotkać, wręcz trzęsą mu się ręce.
          Wiem, że on mocno to przeżywa, tylko ja już czuję się zmęczona i nie daję rady.
          • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 18:46
            toady napisała:

            > miał romans z mężatką, z którego to związku urodziła się im có
            > rka. Tamta kobieta zdecydowała się zostać przy mężu, z
            > którym ma starszego syna. Odcięła kontakty od mojego faceta.

            No tak bywa. A czego spodziewał się Twój partner, wszak wiedział, że ma do czynienia z mężatką i na dodatek matką?

            > W relacji ze mną, on ciągle żyje w strachu. Każde nasze nieporozumienie odbija
            > się na jego zdrowiu. Jest cały roztrzęsiony jak ma się że mną spotkać, wręcz tr
            > zęsą mu się ręce.
            > Wiem, że on mocno to przeżywa, tylko ja już czuję się zmęczona i nie daję rady.

            To odpuść sobie ten związek. Nie jesteś odpowiedzialna za jego trzęsące się ręce, emocje z poprzednich relacji, obawy i strachy. Ty masz obowiązek dbać o siebie przede wszystkim. A facet - niech sobie poukłada życie emocjonalne i dopiero zacznie się z kimś wiązać na nowo.
      • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 15.02.19, 21:36
        toady napisała:

        > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
        > Przed nim spotykałam się z innym. Zabrakło mi tej głębi uczucia i od
        > dania... No i zafascynował mnie ten obecny...

        Bo tacy "głębocy", oddani i żarliwi w uczuciach Cię fascynują? A dlaczego to już musisz sobie odpowiedzieć sama.
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 10:05
          aqua48 napisała:

          > toady napisała:
          >
          > > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?
          > > Przed nim spotykałam się z innym. Zabrakło mi tej głębi uczucia i od
          > > dania... No i zafascynował mnie ten obecny...
          >
          > Bo tacy "głębocy", oddani i żarliwi w uczuciach Cię fascynują? A dlaczego to ju
          > ż musisz sobie odpowiedzieć sama.

          Fakt, że chciałabym uwierzyć w miłość. Zawsze mi tego brakowało. Ale czy miłość musi nieść ze sobą takie poświęcenia?
          To już wolę chyba wolne związki :(
      • enith Re: Przyjaźnie a związek 16.02.19, 05:02
        toady napisała:
        > Dlaczego ja przyciągam takich facetów?

        Bo masz jakieś niezindentyfikowane deficyty. Jak każdy zresztą. Ten mężczyzna ujął cię, bo jest szarmancki, zabiega o ciebie i się stara. Miła odmiana po leniwym mężu, prawda? Tymczasem ta jego szarmanckość ma brzydkie drugie dno: chorobliwą, nieuzasadnioną zazdrość. Po twoim opisie partnera, jaki to on jest wspaniały, jak to nieba by ci przychylił, mnie przeszły ciarki. Dla mnie takie zachowanie partnera to jeden wielki sygnał ostrzegawczy, że coś jest nie tak. Takie intensywne, wręcz chorobliwe zaangażowanie i próby zawłaszczenia drugiej osoby to prosta droga do toksycznej relacji. Intuicja dobrze ci podpowiada, że partner zachowuje się wobec ciebie nie fair. Słuchaj jej i nie daj sobie wmówić, że to ty jesteś odpowiedzialna za jego napady zazdrości.
    • alba27 Re: Przyjaźnie a związek 15.02.19, 13:25
      Jak zaczęłam spotykać się z moim obecnym partnerem, to też wkurzaly mnie jego znajomosci, byłam wściekła i zazdrosna, ale wiedzialam, że to ja mam problem, ja muszę się z tym zmierzyć, nie wpadlabym na to, aby zabraniac spotykać się ze znajomym. Noe robisz nic złego.
    • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 16.02.19, 15:39
      Szybko i zdecydowanie porzuć iluzje i zakończ tę znajomość. Może jeszcze uda ci się to bezproblemowo, jeśli nie, co, niestety, prawdopodobne, broń się brutalnie.
      Nie wracaj, nawet na piwo.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 10:54
      Teraz szykuje mi się spotkanie z koleżankami, trzy z nich to singielki, trzy mężatki. Chcą iść do pubu, może gdzieś potańczyć. Mój facet widzi już problem. On odwołuje się raczej do braku szacunku do niego z mojej strony. Ten argument do mnie trafia, ale z drugiej strony znów muszę walczyć ze swoją naturą :(
      Czy ja naprawdę nie potrafię docenić miłości i oddania drugiego człowieka???
      • klementy_na1 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 13:22
        Widać po ostatnim wpisie, że pani jest juz stracona, forum jej nie pomoże... Owszem, każdy ma jakieś deficyty, ale wydaje mi się, że człowiek dorosły umie też realnie ocenić całokształt. Dla mnie opinia, że jeśli ktoś jest wierny, ale nie mówi KOCHAM CIE, to znaczy, ze tworzy otwarty związek, jest dziecinna. Umiem sobie wyobrazić, że ktoś nigdy tego słowa nie powie, albo raz po kilkudziesięciu latach związku, a jednocześnie jest dobrym kochającym partnerem, nie wydaje mi sie zeby np nasi dziadkowie nadużywali tego słowa..
        Pan z opisu wydaje sie bardzo zaburzoną osoba - ech, bo to właśnie tak jest, ta szarmanckość, wylewność, to dalej zaborczość, egoizm, agresja. Pani sobie jeszcze nie zdaje sprawy, że jesli poczeka zbyt długo nawet odejscie nie będzie łatwą sprawa, i nie dlatego, że ona nie będzie zdecydowana, po prostu może to być trudne technicznie.
      • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 18:51
        toady napisała:

        > Czy ja naprawdę nie potrafię docenić miłości i oddania drugiego człowieka???

        Zapewne po prostu bierzesz piękne gesty, szantaże emocjonalne oraz manipulację za miłość i oddanie. Całkowicie błędnie.
      • eriu Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 19:21
        Masz koleżanki i chcesz się z nimi spotkać i to brak szacunku dla partnera?! Dziewczyno uciekaj! To człowiek głęboko zaburzony. Żaden partner/partnerka nie powinien być całym światem dla drugiej osoby. To jest chora sytuacja - on Cię odcina od wszystkich znajomych po kolei, żeby Tobą łatwiej manipulować.
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 19:43
          On nie zabrania mi iść na spotkanie, tylko oby nie do pubu. Przecież można spotkać się przy lampce wina, pogadać i grzecznie wrócić do domu.
          Tylko chyba to nie moja natura.
          Mam ochotę iść, potańczyć i zapomnieć o bożym świecie.
          Nie oznacza to, że mam ochotę bawić się z innymi mężczyznami, ale pobawić się w damskim gronie.
          Tak sobie myślę, że gdybym nie miała tego zabronione, to może nawet nie byłoby we mnie takiej ochoty, a tak to czuję się stłamszona.
          Jutro mam podjąć ostateczną decyzję i wiem, że muszę być konsekwentna w tym co postanowię.
          Co że mną jest nie tak?
          Czuję się strasznie skołowana 😢
          • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 21.02.19, 08:02
            toady napisała:

            > On nie zabrania mi iść na spotkanie, tylko oby nie do pubu.
            > Mam ochotę iść, potańczyć i zapomnieć o bożym świecie.
            > Tak sobie myślę, że gdybym nie miała tego zabronione, to może nawet nie byłoby
            > we mnie takiej ochoty, a tak to czuję się stłamszona.
            > Jutro mam podjąć ostateczną decyzję
            > Co że mną jest nie tak?

            Wszystko z Tobą ok, partner zabrania Ci zupełnie niewinnej rozrywki a Ty się z tym czujesz niedobrze. I masz całkowitą rację, bo on absolutnie nie ma takiego prawa by decydować o tym jak i z kim spędzasz czas wolny. A jeśli wzbudza w nim to zazdrość, niepokój, czy inne obawy to jest to jego problem i on musi się z nim uporać samodzielne, lub lepiej - z pomocą terapeuty. Bez przerzucania na Ciebie odpowiedzialności za swoje samopoczucie i brak pewności. Nie jesteś również w żaden sposób odpowiedzialna za powody z których on tak się zachowuje (inne jego kobiety) wobec Ciebie. Możesz je rozumieć, ale absolutnie nie musisz i nie powinnaś się nimi kierować. Ty jesteś zupełnie inną osobą i on musi to zrozumieć.
    • ann.38 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 13:36
      Dziwna ta historia. Najpierw piszesz, ze jest niezadowolony jak idziesz z grupą na piwo albo spotykasz sie z bardzo bliskimi kolegami, co nie jest niczym nienormalnym. Nie jesteś bardzo młodą nieodświadczoną osobą, więc chyba wiesz, ze nie mozna obiektywnie ocenić takich sytuacji/zachowań. To zalezy od całości tego, co się dzieje w związku, a przede wszystkim od oczekiwań, poglądów na zycie obu partnerów. Problem jest w tym, aby się dobrze dobrać, tak, aby obie strony nie czuły się ograniczone albo zagrozone. Jedni mają większą potrzebę zakresu prywatnosci w związku a inni mniejszą. Zazwyczaj kazdy ma jakieś zycie pozazwiązkowe, dla kazdego coś innego jest akceptowalne, potrzebne itp.
      No więc najpierw piszesz o zwyczajnych sytuacjach, a w kolejnym poście juz jak się trzęsie i trzęsą mu się ręce. Wygląda jakby ktoś chciał rozkręcić dyskusję. Skąd wiesz, ze trzęsą mu się ręce jak ma się z Tobą spotkać? Podczas spotkania nadal mu się trzęsą?
    • ann.38 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 13:41
      eliksir_czarodziejski napisał(a):

      > No mój jechał, tak jak napisałam wyzej, właśnie mniej więcej taka odległość, fa
      > kt że to nie były najlepsze przyjaciółki, tylko koleżanki z paczki ze studiów.
      > No ale pewnie naiwna jestem😉

      To jest osobista sprawa Twoja i Twojego męza. Nie jesteście wyznacznikiem/wzorem dla innych, jak nalezy się zachowywać i co czuć.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 15:36
      Mój partner jest bardzo otwarty jeśli chodzi o wyrażanie uczuć. To mnie też w nim ujęło. Poznaliśmy się w sytuacji służbowej, ja z innej firmy i on z innej. Nie podrywał mnie, ani nie był natrętny. Gdy spotkaliśmy się drugi raz też służbowo, to powiedział, że "za nim łażę", że w sensie, że myśli o mnie. Potem zapytał, czy może czasami wysłać mi smsa, na co się zgodziłam.
      Początek naszej znajomości był bardzo subtelny. Nie narzucał się, a mnie się to podobało.
      Potem powiedział, że zwariował na moim punkcie, że nie radzi sobie z tymi uczuciami, że jak tylko ma się ze mną spotkać, to coś w środku mu dygocze i z poczuciem humoru mówi, że przecież nie jadł galaretki ;)
      Naprawdę byłby wymarzonym dla mnie partnerem, gdyby nie ta zazdrość.
      I nie wiem czy ja jestem temu winna, czy może jednak nie :(
      • yoma Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 16:00
        Idiotka. Przepraszam, ale czasami trzeba między oczy. Że masz szczupłą talię i brązowe oczy, też pewnie twoja wina.

        Pierwszy raz widzę kobietę, która bierze na tekst, że za kimś łazi. A subtelność i delikatność pana poraża :)
      • lena575 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 17:37
        To co Twój facet robi to jest czysta manipulacja. Wszyscy przemocowcy tak mają - oni zawsze sami nie odpowiadają za swoje zachowania, to ta druga strona jest odpowiedzialna, bo gdyby ona nie zachowywała się tak, to on też by nie zachował się tak jak się zachował. No, oczywiście, on to robi z ogromnej miłości !!!! Manipulacja drugim człowiekiem to przemoc.
        Jeśli czujesz się ograniczana i manipulowana to się ze związku czym prędzej wyautuj.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 19:06
      Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi. Wszyscy tutaj brzmicie jednogłośnie. Zawsze wiedziałam czego chcę w życiu i poczucie wolności oraz bycie sobą było dla mnie najważniejsze. Staram się szanować ludzi i ich rozumieć.
      Ten związek kosztuje mnie zbyt dużo. Pora się z niego wycofać.
      Nie lubię, gdy ktoś cierpi z mojego powodu, ale inaczej nie da się tego zrobić 😢
      • sweet_pink Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 20:36
        Poprawka. Ten pan będzie cierpiał ze swojego powodu nie z Twojego. To jest wielka moc toksyków, sprawiać by to świat na około czuł się winien, podczas gdy winne są ich własne toskyczne postawy. W zasadzie to robisz mu przysługę. Im więcej pań go szurnie, tym większe szanse, że facet z samotności będzie zmuszony przejrzeć na oczy i pofatygować się na terapię.
      • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 20:40
        Łaziło za mną paskudne podejrzenie, że szukasz tu potwierdzenia decyzji o pozostaniu przy tej znajomości. Szczęśliwie to przekonanie podważyliśmy, ale wciąż uwaga:
        Nikt nie będzie cierpiał z twojego powodu.
        Nie próbuj się w to wrabiać.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 17.02.19, 21:39
      Już kilka razy przymierzałam się do zerwania... Mówiłam, że to nie ma sensu, jednak on robił wszystko, żeby chociaż usłyszeć mój głos. Dzwonił pod pretekstem spraw służbowych. Będzie mi trudno się od niego odciąć. Nie jest mi obojętny i za każdym razem ulegam jego prośbom, żeby jeszcze spróbować.
      Tym razem chyba jestem już za bardzo zmęczona i sama myśl o zakończeniu tego związku przynosi mi lekkość na duszy.
      Z jednej strony ciężko, z drugiej lekko... Takie ambiwalentne uczucia... :(
        • ulanna9997 Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 00:49
          ale to co przeżyłam...to wiem tylko ja...i dobrze Ci radze...nie kontynuuj tego "związku"...żadna relacja, w której człowiek zaczyna analizować, tworzyć scenariusze domniemanych zdarzeń nie moze skończyć się dobrze..a to,że jest zaradny itp.cóż, każdy z nas ma zalety...pytanie brzm, czy potrafimy zaakceptować wady...
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 17:05
      Jesteśmy ze sobą 9 miesięcy. Początek był naprawdę piękny. Spędziłam z nim dużo cudownego czasu.
      Ma na imię Sławek. Wewnątrz czuję, że go kocham, ale z drugiej strony jestem nim zmęczona.
      On mówi, że niczego mi nie zabrania, tylko prosi o trochę umiaru...
      Tak czy inaczej, czuję, że zatracam siebie, że przestaję być sobą 🙁.
      Dzisiaj powiedziałam, że czuję się źle w naszym związku. Powiedział, żebym zrobiła to, co uważam za stosowne, że nie chce bym się nad nim litowała, że on da sobie radę mimo wszystko.
      Ciężkie to, ale nie ma innego wyjścia 😥
      • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 17:33
        Aha, rozumiem. Jesteście razem.
        On jednak da sobie radę mimo wszystko zło, jakie mu wyrządzisz. Prawdziwy twardy facet.

        &&&&&&&
        Kpina to tylko po to, żeby wskazać oportunizm "jesteśmy razem", jak też jego "heroizm".
        Ale. Powodzenia na nowej drodze życia [jeśli dasz sobie z tym radę, mimo wszystko].
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 18:50
          yoma napisała:

          > Ty, jak to mój były mąż, to spieprzaj ile sił w nogach :)
          >
          Czyli? Jaki był Twój mąż?
          Ciągle się waham 😢
          Kocham go, ale wiem, że to nie ma przyszłości.
          Matko, jakie to trudne!
          • eriu Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 19:35
            Poboli chwilę i przestanie. To nic w porównaniu ze straconymi latami u boku takiego człowieka, jego toksyczny wpływ na Ciebie, po którym, jeśli Ci się w ogóle uda wyrwać z tego związku, będziesz się czuła psychicznie okaleczona i będziesz potrzebowała terapii.

            Przeczytaj o mechanizmach przemocowych związków, bo się dokładnie w taki pakujesz jeśli z nim zostaniesz:

            www.styl.pl/magazyn/news-jak-rodzi-sie-przemoc,nId,431365
            michalpasterski.pl/2015/07/toksyczny-zwiazek/
            psychologiazycia.com/jak-toksyczni-ludzie-zastawiaja-sidla-na-swoje-ofiary/

            Bez żadnego problemu w tych artykułach można odnaleźć profil Twojego Sławka.

            W tej chwili możesz decydować o reszcie Twojego życia. Po 9 miesiącach związku zobacz ile masz zakazów! Nie będzie lepiej, będzie tylko gorzej. Uciekaj póki możesz a każde groźby z jego strony zachowuj i jak trzeba zgłaszaj na policję.
          • yoma Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 20:35
            Miał na imię Sławek i był cholernie dobrym manipulantem :) Żeby ten facet całą energię, jaką wkładał w manipulowanie, wkładał w uczciwą pracę, to by mógł chyba świat zmienić.

            Kobiety i Buldoże, w której Chmielewskiej Beata rozstaje się z Przemysławem? Bardzo dobry życiowy opis :)
          • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 21:25
            Zależy co nazywać miłością.
            Chyba jednak też nie kochasz, pozwolę sobie zauważyć, za pewnym psychologiem, autorem miejscami świetnej książeczki "Miłość czy zakochanie" (nie tylko za nim). Kiedyś miałem zamiar kawałki przetłumaczyć. Dać się od takiego uczucia uzależnić można, kochać w takim układzie - nie sposób.
            Takie uzależnienie to nie miłość, ale dewiacja. Zwróć uwagę, całkowicie ignorujesz moje wpisy, to nie przypadek. Chyba nie dlatego, że pisze facet. To klasyczny opór.
            Wolisz iść na łatwiznę, a to będzie kosztować bardzo dużo.
            Na początku, z konieczności, nie podałem żadnego uzasadnienia. Teraz jestem zajęty, po północy spróbuję coś wyjaśnić i żeby nie było, że zmyślam : )
            • toady Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 22:49
              Buldog drogi, jak i pozostali uczestnicy forum, każdy Wasz wpis biorę pod uwagę. Mówicie tu jednogłośnie, że to chory związek. Jest w tym dużo racji, bo nie czułabym się tak jak się czuję.
              Rozwiodłam się z mężem, bo był zazdrośnikiem. Nie wolno było mi nic. Nie pozwolił na to bym poszła na studia, do pracy i zerwała swoje znajomości. Byłam zgorzkniała, z depresją, aż on znalazł sobie inną kobietę. Tylko tamta była w nim mega zakochana i nie wywoływały w nim poczucia zazdrości. On jest dla niej całym światem i są szczęśliwi.
              Ja pozbierałam się. Od rozwodu minęło 10 lat. Jestem lub byłam szczęśliwa, bo teraz nie wiem...
              Mam duże grono znajomych, swobodę decydowania o sobie, dobrą pracę.
              I znowu przede mną próba. Historia niby się powtarza, z tym, że obecny jest jak dzień do nocy, cudowny, zaradny, troskliwy...
              Były mąż był dobry w słowach bez pokrycia. Sławek potwierdził wszystko czynami. Śniadania do łóżka, prezenty, pomaganie mi gdy tylko z czymś mam problem. Troskliwy na każdym kroku.
              Czuję się nieco zagłaskana.
              Dlatego nie wiem, czy problem tkwi we mnie czy w nim 🙁
              • yoma Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 23:44
                Powiem tak: jeśli źle się z tym czujesz, to źle się z tym czujesz. Koniec, kropka.

                To piszczy twój zdrowy rozsądek, przydepnięty ciężkim butem różowych okularów (ja cię nie mogę, to jest metafora! :) ) Słuchaj go.
              • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 19.02.19, 01:09
                Znaczy dba o swoją własność. Chyba jednak ten status to nie to, co ci się marzy. Poza tym, jak wiesz, prawdziwy facet samochody zmienia co jakiś czas. To raz.
                Po drugie, to o czym pisał Stanisławowicz w "Miłość czy zakochanie". Miłość bardzo niewiele praktycznie nic nie chce dla siebie i jeśli osoba kochana chce/pragnie czegoś/kogoś innego, powie "Idź i niech się spełni twoje szczęście". (Trochę późno i nie chce mi się na klawiaturze laptopa pisać.) Jeśli uciekasz od rozstania, znaczy jesteś uwiązana, chcesz mieć. A to nie miłość.
                Właściwie, bardzo fajnie pisze też o tym (w sumie to samo) Khalil Gibran w "Prorok". Krótkie, a wspaniałe. Możesz ściągnąć z chomika, szukaj Khalil Gibran prorok pdf (chciałem wkleić odnośnik, ale "wykryto spam").
                • yoma Re: Przyjaźnie a związek 19.02.19, 01:22
                  "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma".
      • ulanna9997 Re: Przyjaźnie a związek 18.02.19, 21:31
        Powiem tak...musisz zadac sobie pytanie, czy go Kochasz...Jesli tak, to jaki związek chciałabys z nim stworzyć, co jest dla Ciebie naprawdę wazne...Wypisz na kartce jego wady i zalety i zastanów sie, czy z wadami dasz rade jakos sie uporac, czy dla Ciebie w obecnym momencie sa nie do zaakceptowania...
        Z tego co widzę, on jest mimo wszystko wazny dla Ciebie...może pomogłaby terapia par?? jeśli mu na Tobie zależy powinien sie zgodzić...Jeśli terapia niczego nie zmieni to wtedy masz jasny obraz...
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 19.02.19, 06:43
      Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, za wyjaśnienia, za uświadomienie mi tego, co czuję naprawdę. Miłość powinna być lekka i wznosić, a ja popadam w dół, poczucie winy, i czuję ciężar.
      To będzie trudny dzień 🙁
      • yoma Re: Przyjaźnie a związek 19.02.19, 09:58
        Ludzie wchodzą w dobrowolne związki, żeby było jakoś lepiej. Jeśli zamiast lepiej jest gorzej, to nie ma się co zastanawiać, naprawdę. Zwłaszcza nie ma co zastępować jednego Otella drugim :) Trzymam kciuki.
      • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 21.02.19, 08:07
        toady napisała:

        > Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, za wyjaśnienia, za uświadomienie mi tego, co c
        > zuję naprawdę. Miłość powinna być lekka i wznosić, a ja popadam w dół, poczucie
        > winy, i czuję ciężar.

        Czyli to co bierzesz za miłość to uzależnienie od cudzej wizji miłości która to wizja jest Ci całkowicie obca, choć nie przeczę że Twoje poczucie własnej miłości potrafi pogłaskać śniadaniami do łózka i podobnymi gestami :)
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 17:07
      Powiedziałam mojemu kochane u Sławków, że źle się czuję w naszym związku, że to nie ma sensu i chcę to zakończyć. Uznał, że znowu dotkliwie go ranię i on nie kupuje ode mnie takiego "błahego" powodu. Według niego jest ktoś inny. Dzisiaj nazwał mnie ladacznicą, bo to nie jest normalne, żeby mieć przyjaciół odmiennej płci. Jak mogłam ranić go z taką premedytacją, wiedząc, że on będzie cierpiał i jechać na spotkanie z kolegą.
      Moje zachowanie nie było według niego pokierowane miłością, bo jeśli się kogoś kocha, to się go nie rani.
      Chciałby nauczyć mnie pokory, zrozumienia mojej podłości.
      Nie wiem, co jest nie tak, ale nie czuję się winna. Nie czuję żadnej skruchy.
      Czy jestem już tak wyzbyta uczuć???
      Jest mi przykro, że musi przeze mnie cierpieć.
      Obrażanie mnie nie robi na mnie żadnego wrażenia.
      Ja wiem, że nie zrobiłam nic złego, a wszelkie inwektywy są bezpodstawne.
      To rozwściecza go jeszcze bardziej. Może nawet lepiej, że jest na mnie zły...
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 18:23
        Literówka mi się wdała po piszę z telefonu.
        Jego złość jest dla mnie zrozumiała, też kiedyś chciałam na siłę zatrzymać swoją miłość.
        Myślałam tak jak on, ale wyrosłam z tego.

        On słucha piosenek o miłości, jest bardzo romantyczny. On z lat 60-tych.
        Tak jak kiedyś bajki o księżniczkach zrujnowały obraz realnego życia, tak piosenki o miłości (m. in disco polo) też zrobiły swoją robotę.
        Myślę, że przyszły inne czasy, ale nie każdemu one odpowiadają.
      • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 19:05
        Skoro „ nie kupuje” błahego powodu, to powiedz mu prawdę. Uważasz, ze jest niezrownowazony, stosuje przemoc psychiczna i nie chcesz kogoś tak toksycznego w swoim życiu. Albo wyślij mu link do tego wątku.
        Chociaż jest ryzyko, że uzna, że internet wyprał ci mózg i zacznie szykować dla ciebie przytulną komórkę u siebie w piwnicy za grubymi murami, żeby sygnał nie dochodził... :D
      • no-tak-ale Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 19:15
        > To rozwściecza go jeszcze bardziej. Może nawet lepiej, że jest na mnie zły...

        Nie no, uważaj. Klasyka jest taka, że przemocowcy, a mowa o przemocowcu, są najbardziej niebezpieczni kiedy kobita ma dość i chce odejść lub odeszła. To na tym etapie najwięcej kobiet traci zdrowie lub życie. Tak realnie po prostu uważaj na siebie, na wszelki wypadek nie zakładaj, że jest lepiej bo jest zły. Moi znajomi mieli przyjaciółkę, którą jej czuły facet zabił, gdy odeszła.
        • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 23:37
          Pozwolę sobie dopisać się do powyższego.
          Najpierw zapewnienia o tym, że "...da sobie radę mimo wszystko".
          Chciałby nauczyć cię pokory, zrozumienia twojej podłości i już wiemy, jak on sobie daje radę.

          Nie jesteś bezpieczna. To taki prawdziwy facet, co by swoją tożsamość (wartość, męskość?) potwierdził lekcją pokory dla ciebie, pomógłby ci "zrozumieć twoją podłość".
          To manipulant, sk...syn z potężnymi zadatkami na bandytę. Na twoim miejscu opowiedziałbym o wszystkim znajomym - własnym i wspólnym. To może dać ochronę, bo ci prawdziwi faceci są najbardziej bohaterscy, kiedy przeciw mają w ręku bat. Albo nóż czy coś...
          Może wspomniałabyś tu o tym, jak opowiesz o sprawie znajomym. Jeśli masz znajomych w policji, to też im powiedz. Zrób to tak, żeby on też wiedział.

          --
          Najpierw będą Polską władali komuniści, a później szubrawcy i świnie - Stefan Ossowiecki
          do pudła. bez żadnego trybu
      • ola_dom Re: Przyjaźnie a związek 21.02.19, 10:36
        toady napisała:

        > Dzisiaj nazwał mnie ladacznicą
        > Chciałby nauczyć mnie pokory, zrozumienia mojej podłości.
        > wszelkie inwektywy
        > To rozwściecza go jeszcze bardziej.

        Ależ on Cię kocha, no no...

        Myślę, że jesteś trollem. Mam takie poczucie i nadzieję od pierwszego wpisu.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 20.02.19, 23:28
      Dzisiaj usiadłam w spokoju i weszłam w położenie (skórę) mojego Sławka. Pozwoliłam sobie na poczucie jego miłości i oddania. On naprawdę zrobiłby dla mnie wszystko. Kocha całym sobą. Wiem, że jego złość, to okrzyk rozpaczy i bezsilności.
      Tak jak we mnie jest chęć wolności, tak w nim jest pragnienie posiadania mnie całej.
      Żadne z nas nie jest winne posiadania ludzkiej natury. Jednak, gdybyśmy odrzucili nasze pragnienia, to w czystej postaci duszy jest ta prawdziwa miłość.
      Jest we mnie pragnienie ukojenia jego bólu związanego z niepewnością i chorą wyobraźnią, przytulenia jego wnętrza (małego chłopca, który jest tam w środku). On tylko chce kochać i być kochanym... Czy jest temu winien, że świat go tak ukształtował? Że ma takie programy?
      Widzę u niego więcej kierowania się sercem...
      Ja też jestem przesiąknięta swoimi doświadczeniami. Boję się utracić swoją niezależność. Ale, gdyby to wszystko odrzucić... Pozwolić na pełne odczuwanie miłości... to wszystko staje się nieważne...
      Myślę, że warto spojrzeć sercem...
      Nie jestem jeszcze gotowa na pozostanie w tym związku, ale zmieniła się moja perspektywa.