Przyjaźnie a związek

    • nagietek123 Re: Przyjaźnie a związek 22.02.19, 12:54
      To cud, że Ciebie w ogóle puścił na to szkolenie. Mój mąż kontrolował każdy mój krok... Raczej czarno to widzę.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 22.02.19, 23:21
      Przyznaję, że eukaliptusy ma rację, tzn. patrząc na moją mamę, to moje zachowanie ma z nią trochę wspólnego.
      Otóż moja mama wyszła za mąż za chorego człowieka. Była to choroba dwubiegunowa. Objawiała się tym, że tata miał okresy wzmożonej nadaktywności, potem okresy przygnębienia. Jego choroba zaczęła się w wieku 15 lat, po traumatycznym nastraszeniu przez rówieśników i molestowaniu przez jego nauczyciela homoseksualistę. W tamtych czasach nikt nie chodził do psychoterapeuty. Tata był otępiony lekarstwami, bo nieudolni lekarze zdiagnozowali u niego schizofrenię.
      Nikt nie zakładał, że mój tata będzie mógł kogoś poślubić.
      Moja mama pochodziła z biednej, wielodzietnej rodziny. Chciała pomóc swoim rodzicom i wyszła za mąż za w miarę dobrze sytuowanego jedynaka.
      W ten sposób miała poczucie zrobienia dwóch dobrych uczynków na raz.
      Tata był dobrym, oddanym i kochającym mężem. Mama miała na niego ogromny wpływ, był jej posłuszny i to trzymało go w ryzach podczas okresów nadpobudliwości. Otoczyła go największą opieką. Dbała o niego, broniła przed "złymi" opiniami.
      On dawał jej swobodę działania i pomimo wielu pokus, nigdy go nie zdradziła (wiem, bo jest to dla niej dumą i często o tym wspomina, tym bardziej po śmierci taty).

      Z powyższego można wyartykułować trochę cech wspólnych, czyli wzorców, którymi przesiąknęłam.
      • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 23.02.19, 10:13
        toady napisała:

        > Otóż moja mama wyszła za mąż za chorego człowieka. Była to choroba dwubiegunowa

        Czyli po prostu jesteś dzieckiem zaburzonego, chorego rodzica, który zapewne nie podejmował dorosłej opieki i troski nad Tobą ale jej albo cały czas, albo okresowo wymagał od rodziny żeby jakoś funkcjonować. I taki wzorzec związku przejęłaś od rodziców i kontynuujesz mniej lub bardziej świadomie w swoim dorosłym życiu. A nie musisz tego robić.
        Powinnaś jednak tę dawną relację dziecko/rodzic przepracować z psychoterapeutą, żeby nauczyć się właściwych, poprawnych wzorców kontaktów z mężczyznami, a przeszłość spokojnie za sobą zamknąć bo już tym dzieckiem, którym byłaś kiedyś nie jesteś, a swoje życie możesz kształtować tak jak chcesz.
    • karuzela65 Re: Przyjaźnie a związek 23.02.19, 17:41
      Jak najbardziej sie nadajesz!!! Wyjście ze znajomymi na piwo czy rozmowa to normalna kolej rzeczy w naszym zyciu. Uwazaj! ten twoj mężczyzna oprocz szarmanckiego i cudownego, zaradnego ... zakochanego ma w sobie ogromne pokłady zazdrości a ta rozwaliła juz niejeden zwiazek. Wiem coś o tym, bo mialam takiego mężczyznę. Nie dalo się z nim życ, niestety to jest choroba a ja nie byłam na nią lekarstwem. Teraz jestem sama i obserwuję jak kobiety daja ponieść sie czarowi takich wlasnie zazdrosnikow.
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 13:27
        Wiem, że zazdrość niszczy, bo tak rozpadło się moje małżeństwo. Co dziwne, to mój były jest w szczęśliwym związku z inną kobietą, gdzie problem zazdrości nie występuje. Ale tamta za nim szalała i był pewien jej uczuć.
        Dlatego zastanawiam się, czy ze mną jest coś nie tak...?
        Może moje zachowanie wybiega poza standardy?
        Jak byłam w poprzednim związku (pięć lat), daliśmy sobie swobodę. Spotykaliśmy się wtedy, gdy odczuwaliśmy tego potrzebę. Było mi dobrze, ale zaczęłam odczuwać brak większego zaangażowania i zachciało mi się miłości. No to teraz mam!
        Czy nie może być wszystko w jednym, tylko albo jedno albo drugie?
    • cauliflowerpl Re: Przyjaźnie a związek 23.02.19, 20:12
      Żyjesz jeszcze? Twarz cala?
      Tak pytam, bo przelcialam Twoje wpisy i obstawiam, ze najpozniej we wtorek Ci przylozy. Oczywiscie to tez bedzie Twoja wina.
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 00:07
        cauliflowerpl napisała:

        > Żyjesz jeszcze? Twarz cala?
        > Tak pytam, bo przelcialam Twoje wpisy i obstawiam, ze najpozniej we wtorek Ci p
        > rzylozy. Oczywiscie to tez bedzie Twoja wina.

        Miałam się już nie odzywać w tym temacie, ale Twój wpis Cauliflowerpl mnie powalił, bo niestety stało się, co napisałaś powyżej :(
        Był to jednak czwartek, nie wtorek.
        Wzięłam dzień wolny i pojechałam do niego, żeby porozmawiać i go uspokoić po zerwaniu.
        Zapytał, dlaczego mu to robię, czy zrobił mi coś złego.
        Powiedziałam, że potrzebuję swobody i decyzyjności o sobie samej i nie uważam, że robię coś złego.
        Zapytał, czy jest coś dla mnie święte. Myślę że chodziło mu o związek i jakoś mimo woli, powiedziałam, że nie. Potem zapytał czy mam "kurewski charakter". Żeby nie ciągnąć tej rozmowy i kierunku, który obrał, odpowiedziałam, że może taki mam... I wtedy... dostałam w twarz.
        Byłam zszokowana!
        Ogarnął mną strach i płacz. Powiedziałam, żeby wyszedł. Położyłam się skulona w kłębek, a on zaczął mnie przytulać. Nie wiedziałam, co robić, bo być może, po wpisach na forum, miałam w głowie myśl, że mogę nie wyjść z tamtąd żywa.
        Chciałam, żeby się uspokoił i żebym bezpiecznie wróciła do domu. I tak się stało.
        Przepraszał mnie. To był pierwszy raz, kiedy uderzył kobietę. Nie mógł uwierzyć, że jest do tego zdolny. Jest mu wstyd i ma przeogromne poczucie winy.
        Powiedział, że nigdy jeszcze tak nie kochał...
        Od kilku nocy nie może spać. Jest przerażony swoim zachowaniem.
        Powiedziałam, że w żadnym wypadku nie toleruję przemocy. Nie obwiniał mnie, że go "sprowokowałam". Całą winę przypisuje sobie.
        Prosił, błagał... a ja nie mogę patrzeć, jak on się zadręcza...
        Nie chcę robić z niego potwora, bo serce mi mówi, że on taki nie jest.
        Pewnie pojedziecie teraz po mnie, że jestem naiwna i głupia, ale... daję mu szansę.
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 00:15
          Przepraszam za błąd, miało być "stamtąd".
          To tak odnośnie ortografii.
        • cauliflowerpl Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 07:16
          A no to jak stryjenka uważa. My będziemy kroniki policyjne przeglądać w poszukiwaniu artykułu o panu, który zabił panią.
        • yoma Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 07:27
          Idę po popcorn.
        • ola_dom Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 10:56
          toady napisała:

          > zapytał czy mam "kurewski charakter".
          > dostałam w twarz.

          > nie mogę patrzeć, jak on się zadręcza...
          > daję mu szansę.

          A nie mówiłam, że troll?
          • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 12:05
            ola_dom napisała:

            > A nie mówiłam, że troll?
            >
            Troll, bez wątpienia, ale opisuje bardzo charakterystyczne, niekiedy typowe wręcz sytuacje i reakcje, które przytrafiają się wielu kobietom i dlatego wątek jest wart czytania, pisania i wyciągania właściwych wniosków jeśli trafi nań ktoś o podobnej historii życiowej.
          • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 13:12
            Dzięki ola_dom. Uświadomiłaś mi ambiwalencję moich uczuć. To sprawiło, że nasunęło mi się pytanie: dlaczego ja przejmuję się jego potrzebami i czy on zastanawia się co ja potrzebuję, by być szczęśliwą w związku?
            Problem w tym, że ja nie chcę ustąpić, jeśli chodzi o moją wolność, on z kolei twierdzi, że idzie na pewne ustępstwa, bo nie zabrania mi wszystkiego, tylko chce jakieś przyzwoitości i umiaru z mojej strony.
            • ola_dom Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 14:12
              toady napisała:

              > twierdzi, że idzie na pewne ustępstwa, bo nie zabrania mi wszystkiego

              Aha. A mówi, czego na przykład Ci NIE zabrania?
              • eriu Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 18:35
                Jak to czego? Oddychania jej nie zabrania!
                • yoma Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 18:39
                  Bo będzie miał z tego argument. To ja ci pozwalam oddychać, a ty tu nierządnico....!
                  • eriu Re: Przyjaźnie a związek 28.02.19, 22:35
                    Przecież on ma argument ze wszystkiego a ona nie widzi nic.
            • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 14:30
              toady napisała:

              > on z kolei twierdzi, że idzie na pewne ustępstwa, bo nie zabrania mi wszystkiego, tylko ch
              > ce jakieś przyzwoitości i umiaru z mojej strony.

              No ludzkie panisko, nie zabrania wszystkiego. A mógłby.
              Tyle że miłość w związku dwojga normalnych, dorosłych ludzi nie polega na tym, że nie robisz czegoś, bo ta druga osoba ci ZABRONIŁA. Ani na tym, że podporządkowujesz się cudzym żądaniom ograniczenia swej wolności, (mimo iż korzystasz z tej wolności nie krzywdząc nikogo), wysuwane pod płaszczykiem przyzwoitości i umiaru. To właśnie typowe zachowania manipulatora - wdrukować swej ofierze do głowy, że jej zachowania są nieprzyzwoite, nadmiarowe, nienormalne i że jedynie z tego powodu powinna ich zaprzestać i podporządkować się panu i władcy, który wie lepiej co jest właściwe.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 00:59
      Jeśli chodzi o spotkanie z terapeutą, to na pewno się wybiorę, a to z dwóch względów. Po pierwsze, nie tak dawno byłam u hipnoterapeuty na dwóch spotkaniach. Poszłam tam z ciekawości. Chciałam sprawdzić, czego mogę się dowiedzieć o sobie podczas hipnozy. Jest we mnie dużo spokoju. Nie noszę w sobie traum, mam raczej przerobione tematy.
      Hipnoza niczego nie wykazała niepokojącego.
      Jedna wizja była tylko dla mnie zastanawiająca. Pod koniec seansu, zobaczyłam dziewczynkę, siedzącą do mnie tyłem, miała długie blond włosy, ubrana na biało. Niby anioł. Nie chciała rozmawiać, powiedziała, że jeszcze nie jest ten czas... Gdy się odwróciła, miała twarz demona, ale mnie to nie przeraziło.
      Obecną sytuację w jakiś sposób wiążę z tą wizją.
      Drugi powód, to liczę na doświadczenie tego terapeuty, dzięki czemu dowiem się, czy jest sens dawać szansę takiemu człowiekowi.
      Kieruję się tutaj też swoim przykładem, bo gdy byłam młoda, to raz zdarzyło mi się spoliczkować swojego męża i w chwilach złości, rzucałam np. pilotem lub innymi rzeczami. Dotarło do mnie, że tak się nie robi.
      Wiem, że na tamten czas, czerpałam inspirację z jakichś melodramatów.
      Potem dowiedziałam się, że jest to oznaka bezsilności i niedojrzałości emocjonalnej. Dzisiaj jestem diametralnie inną osobą.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 17:43
      Popełniłam elementarny błąd, z a mianowicie wyznałam Sławkowi miłość. Naprawdę czułam, że go kocham. Czułam się przy nim szczęśliwa, zaopiekowana, imponował mi...
      Yoma wrzuciła wcześniej hymn o miłości (który jest mi dobrze znany)
      Podążając za słowami hymnu, to zatrzymałam się na:
      "miłość (...) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego"
      Według Sławka, dopuszczam się bezwstydu.
      Według mnie, szukamy swego.
      Wyznanie miłości stało się kartą przetargową, bo skoro powiedziało się, że się kocha, to powinno być to potwierdzone czynami.
      Słowo "miłość" posłużyło do manipulacji.
      • buldog2 Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 18:20
        Gratuluję inwencji. Jednak widoczne są niedoróbki, widoczne coraz bardziej z wpisu na wpis, przede wszystkim w warstwie psychologicznej postaci, a także w prowadzeniu narracji.
        Ale przydarzają większe tragedie, np. rządy PISu. Tu, niżej wklejam maila, jakiego otrzymałem kilka dni temu. Może, anawe powinien posłużyć natchnieniem, czego życzę życzliwie.

        **
        Cześć

        Proszę jest dobrze komunikować się w języku angielskim? Kiedyś tłumaczenie Google przetłumaczyć moją wiadomość.

        Nazywam się Pani Rebekah Issah z Damaszku Syria. Pragnę przenieść się do swojego kraju ze względu na długotrwałe niepokojów cywilnych/wojny w Syrii, jak również codzienne zagrażające życiu ataki grupy terrorystycznej ISIS. Straciłam już moją rodzinę, mojego męża i córki na zimne ręce śmierci podczas ataku skierowanego do naszego domu w dniu 23 marca 2017, aby zakończyć naszą rodzinę. Ja i mój syn nie byli dookoła podczas Krzyża ognia. Byliśmy w szpitalu na Checkup, gdy zaatakował nasz dom zabijania mojego ukochanego męża i mojej córki i ustawienie domu Ablaze. Jestem w łez pisania tego maila. On (mój późny mąż) był bardzo udany wykonawca w mieście naftowym w Syrii i był prywatnie do czynienia na pył złota i barów przed jego śmierci nieterminowe. Z pewnością pozostawił za sobą rozsądną kwotę pieniędzy, którą pragnę zainwestować w sektor nieruchomości, Travel & Tourism, Hotel Management i inne interesujące sektory w Twoim kraju.

        Jak można lub nie wiedzieć, sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską sprawiły, że prawie niemożliwe, aby z powodzeniem prowadzić wszelkiego rodzaju inwestycji tutaj w Syrii lub nawet przelać pieniądze z tutaj do innych części świata. Z tego powodu, kontaktuję się z wielkim zaufaniem z nadzieją, że możesz mi pomóc dostać te pieniądze do swojego kraju do celów inwestycyjnych:

        Proszę, chciałbym wiedzieć, jak wygodne może być dla Ciebie, aby pomóc mi w ten sposób. Cały kapitał do mojej dyspozycji jest 9 000 000 euro. I potajemnie zamknięty pieniędzy w polu bagażnika i zdeponował go z Czerwonego Krzyża tutaj w Damaszku. Moim szczerym zamiarem w piśmie jest błagać z Tobą, aby uprzejmie zaakceptować pieniądze pudełko. To dlatego, że nie możemy robić żadnych przelewów bankowych tutaj po wojnie. Są to główne zagadnienia dla mnie teraz. Dam Ci 30% łącznych pieniędzy jako korzyść dla Twojej pomocy.

        Muszę wziąć tę szansę, ponieważ nie mam innej alternatywy, ale zaufać komuś. Nie mogę zaryzykować mojego życia, aby uniknąć zakończenia mojej rodzinnej linii. Jako kobieta, ponieważ mój mąż i córka są martwe, wszystko, co mam jest moim jedynym synem. Zasługuje na godne życie, ponieważ chcę, aby dorastał w spokojnym otoczeniu. Będę przenieść się do Twojego kraju z moim synem i inwestować pieniądze zgodnie z prawem, porady i wsparcie; możemy pracować razem i osiągać.

        Spodziewam się pozytywnej odpowiedzi i po otrzymaniu informacji będę dostarczać Państwu dalsze szczegóły.

        Pozdrawiam wiernie,

        Rebekah Issah.
        • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 18:52
          I co, uprzejmie zaakceptowałeś pieniądze pudełko? I pracujecie razem i osiągacie? Wiernie oczekuję dostarczać dalsze szczegóły.
        • yoma Re: Przyjaźnie a związek 24.02.19, 19:44
          Ale robienie nigeryjskiego przekrętu na Syryjczyka to jest jednak s.syństwo. Taki hienizm cmentarny.
        • buldog2 Re: Odp: Waiting for your timely response 25.02.19, 11:23
          Re: Odp: Waiting for your timely response
          25 lut 2019 08:36 (3 godziny temu)
          Rebekah Issah issahrebekah@aol.com
          do mnie (więcej)
          Hello,

          Thank you for your willingness and readiness to help me. I am very glad that you read and understood my mail and that you are ready to help me. I feel very comfortable with you and you can be absolutely sure that your goodness will be returned unfailingly and joyously. Like I said, it is my intention to relocate to Poland, invest and live there with my son for the rest of our life. I can take care of our travel arrangement to Poland, but I just need your help and assistance to get my money into Poland before our arrival. I earnestly desire to get the money out of the way before leaving Syria. I don't want to leave here with my son without first moving the money from here. Hope you can understand.

          As you may know, I will like to invest this money in such investment plans which will accumulate or yield a good return, like investing in the Real Estate sector, Travel & Tourism, Hotel Management and other interesting sectors in Poland and other neighboring countries. Essentially, you are welcome to define and provide the best investment/business opportunities for me which you know in Poland. I am sure I can rely on your cooperation? I would like you to understand that I am ready to follow all procedures as well as do everything that is required by Poland Law/Notary to make my investment with you as my partner. I will give you 30% of the Nine Million Euro as your benefit for helping me.

          I contacted you out of urgent necessity of securing the box where I have saved all the money left behind by my late husband. The box money is safely and securely locked with code. You are the only person that I have disclosed the true content of the box to. The Red Cross official does not know that the box contains money. I need all the considerations you can give in this regard.

          For the transfer of the Nine Million Euro. Please permit me to explain to you in brief detail how I intend to send the box money to Poland: every week a Red Cross relief plane leaves Syria to Germany to carry relief items back to Syria, so the amount is concealed in a metal box and will be sent as diplomatic parcel through the Red-Cross airplane to Germany. When it gets to Germany, you will be contacted by the person who will receive the box in Germany, he will deliver the box to you in Poland.

          This person who will receive the box in Germany will not know the true content of the box for the cause of safety. He will deliver and hand over the box to you in Poland. He does not live in Poland, but he goes there frequently on diplomatic missions. He will receive the box and deliver it to you.

          Confirm your full name, your address and telephone number so that we can proceed further, the longer the box is staying here, the more uneasy I get. I do not want to lose these funds because this is my last resort for a new beginning again having lost everything I and my late husband has ever worked for.

          If you accept, I suggest we keep everything about this transaction confidential for security reasons and my assurance is that this transaction is 100% risk free, because I made solid and top contact to deliver the box money to you in Poland without hitches.

          Waiting for your esteemed reply,

          Sincerely,

          Rebekah.


          -----Original Message-----
          From: Janusz Majewski <buldog2@o2.pl>
          To: Rebekah Issah <issahrebekah@aol.com>
          Sent: Sat, Feb 23, 2019 6:55 pm
          Subject: Odp: Waiting for your timely response
        • baba67 Re: Przyjaźnie a związek 05.03.19, 19:32
          Leżę i kwiczę machając kończynami w pyle złota póznego męża:-D
    • shiraz3 Re: Przyjaźnie a związek 26.02.19, 16:46
      UCIEKAJ! Powaznie. Pierwszym krokiem dreczyciela emocjonalnego (i fizycznego) jest odseparowanie przyszlej ofiary od jej kregu wsparcia, czyli przyjaciol i rodziny. Robi to po to, ze jak ci pozniej dowali, nie bedziesz miala gdzie uciec ani komu sie poskarzyc.
    • toady Re: Przyjaźnie a związek 26.02.19, 23:48
      Kika i Shiraz, dziękuję za wypowiedzi.
      Prawda jest taka, że wierzę w ludzi. Wierzę, że nikt nie jest do końca zły.
      Nie sądzę, że on miał wcześniej problemy z zazdrością. Wydaje się być normalnym facetem, o ile w ogóle człowiek może być normalny ;)
      Każdy z nas ma coś na sumieniu.
      Myślę, że Sławek nie może przeboleć tego, że nie jestem dla niego w pełni dostępna. Był przyzwyczajony, że to wręcz kobiety o niego zabiegały, a tu trafiłam mu się ja, taka nieposkromiona.
      Myślę, że jestem na dobrej drodze, by zrozumiał swoją emocjonalność.
      Póki co, idę za swoją intuicją.
      Może ryzykuję, może przeczytacie gdzieś w prasie o tym jak pan zabił panią (raczej w to wątpię), ale i tak kiedyś trzeba umrzeć ;)
      • eriu Re: Przyjaźnie a związek 28.02.19, 22:39
        Naiwność pierwszej wody. Tyle znaków ostrzegawczych, tyle ostrzeżeń a Ty swoje.

        Myślę, że ani nie trafisz do terapeuty - wszak to zabieranie czasu Sławusiowi. Wygląda na to, że Twoje życie należące do Ciebie się skończyło i zaczyna życie w niewolniczym, chorym związku.
        • szpil1 Re: Przyjaźnie a związek 03.03.19, 09:10
          eriu napisała:

          > Naiwność pierwszej wody. Tyle znaków ostrzegawczych, tyle ostrzeżeń a Ty swoje.
          >
          >
          >

          Bo to troll.
      • ortolann Re: Przyjaźnie a związek 03.03.19, 15:32
        Nie jestes nieposkromiona. Raczej naiwna (i to jest delikatnie powiedziane). Wiesz już bardzo dużo o nim i o sobie, a mimo to brniesz i jeszcze go usprawiedliwiasz. To znaczy, że świadomie pakujesz się w kłopoty.
    • ponis1990 Re: Przyjaźnie a związek 04.03.19, 15:54
      Ty się nadajesz, to z nim jest coś nie tak. Poważnie. Chce Cię ograniczać i odgradzać... ja wychodzę do kumpeli, mój facet spotyka się z kumplami i nikt nikomu głowy nie suszy, przy założeniu że to jednak my jesteśmy najważniejsi ale trzeba też mieć chwilę dla siebie - TO jest norma.
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 04.03.19, 22:50
        Ortolan i Ponis, dziękuję. Może jestem naiwna i głupia, ale chcę przekonać się na ile mam wpływ na drugiego człowieka. Wiem, że ważne jest, by określić na co się godzimy, a na co nie.
        Poprzednio byłam w wolnym związku. Spotykaliśmy się, kiedy mieliśmy na to ochotę i żadne z nas nie ingerowało w wolny czas drugiego. Zabrakło mi jednak pewnej głębi uczuć, bo nigdy nie wyznaliśmy sobie miłości...
        Chciałam przeżyć chwile uniesień i zakochania... Tak było na początku, a potem wkradła się dziwna zazdrość z jego strony i chęć zawładnięcia mnie.
        Spotkały mnie dwie różne skrajności.
        Czy istnieją idealne związki?
        Czy istnieje "normalna" miłość?
        • aqua48 Re: Przyjaźnie a związek 05.03.19, 15:50
          toady napisała:

          > Czy istnieją idealne związki?

          Nie, chyba że na filmach. Każdy dobry związek ma wzloty i upadki, przechodzi rozmaite etapy i nad każdym trzeba nieustannie pracować.

          > Czy istnieje "normalna" miłość?

          Istnieje, jak najbardziej, wystarczy przestać szukać tej nienormalnej.
          • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 05.03.19, 20:14
            Mnie się wydaje, że ludzie czasem zapominają iż nasze przyjaźnie itp. z chwilą zawarcia związku winny być zmodyfikowane właśnie by nie urazić drugiej strony. Tu rozprawia się wyłacznie o nim jako zazdrośniku. Zastanawiam się Twoich reakcji na podobne Twoim zachowaniom jego relacje z jakąś atrakcyjną dziewczyną? Czy nie wzrosła by u ciebie podejrzliwość itp?
            Tobie wolno się przyjaźnić itp. a jemu w podobnej formie raczej nie...hehe. Pisałby sobie na komunikatorach uprzejmie i czarująco...hehe. Ciekawe czy nie robiłabyś mu wymówek i jakichś aluzji? Można się wybielać, ale ja stary wiarus niejedną podobną sytuację widziałem z innej strony:). Tak że powiedzenie "nie rób komuś co tobie niemiłe " ma raczej sens... Zresztą i obiegowo kobiecie "wolno" czy wypada nieco mniej... Pozdrawiam today
            • toady Re: Przyjaźnie a związek 05.03.19, 22:50
              Ja007, otóż ja nie mam z tym problemu, tzn. z zazdrością. Jeśli mój facet miałby przyjaciółki kobiety, z którymi znał się wcześniej, a jednak byłby że mną, to jaki to problem? Nie przeszkadzało mi to w poprzednim związku.
              Nie mam parcia na to bym była jedynym cudem świata. W każdym człowieku jest coś wyjątkowego, ale osoba, z którą jestem wiąże mnie pewna chemia, zrozumienie, bezpieczeństwo, bliskość większa niż z innymi. Dlatego powstał tu pewien dysonans.
              Nie przeszkadzałoby mi też, gdyby w mojej obecności przyglądał się jakiejś kobiecie.
              Ja mocno stawiam na wolność.
              Nikt nie jest niczyją własnością. Wszystko może się zmienić. Mogą zmienić się upodobania i potrzeby.
              Jestem z kimś, z kim jest mi dobrze i komu jest dobrze ze mną.
              Według mnie, miłość rodzi się w i z wolności. W pełnej akceptacji.
              Uważam, że zazdrość jest pewnym programem, który został nam wtłoczony przez filmy, piosenki, religie, obserwację otoczenia czy też środowiska, w którym przyszło nam żyć.
              Powoli zmienia się ten światopogląd. Poznajemy nowy rodzaj zachowania i myślę, że można żyć inaczej. Bez zazdrości, bez poczucia przynależności, ale jednak razem.
              Takiego związku bym sobie życzyła i o takim marzę...
              Ja jestem w stanie dać to drugiemu człowiekowi.
              Imperatyw kategoryczny Kanta 😉
    • einlied Re: Przyjaźnie a związek 08.03.19, 06:29
      Witaj, napiszę Ci jak to wygląda z perspektywy takiej zazdrosnej, zaborczej osoby bo widać że Twój mężczyzna przejawia takie cechy... Zacznę może od tego że mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości, borer, paranoczna, histrioniczna, przejawiam też cechy socjopaty. Od roku chodzę na psychoterapię i do psychiatry, biorę leki. Mój mężczyzna ma generalnie ze mną przejebane, ale twierdzi że przyzwyczaił się, że kocha mnie i jestem dla niego najważniejsza. Mamy małe dziecko. Do dziecka jestem normalna, chyba mżna tak powiedzieć; bardzo kocham Małą. Może w stosunku do niej jestem właśnie jak dziecko, ale ja ogólnie jestem niedojrzała psychicznie i jak małe dziecko. W stosunku do niej to wychodzę z założenia że traktuję ją tak jak sama chciałabym być traktowana, no ale nie o dziecku tu mowa i może przejdę do rzeczy...
      W stosunku do mojego mężczyzny jestem bardzo, bardzo zaborcza i zazdrosna. Zaczęło się od tego że byłam zła jak gadał z jkimiś swoimi znajomymi kobietami, skończyło się na tym że nie ma żadnych znajomych i zero kontaktu z kobietami. Nawet w pracy ma samych facetów. Czas spędza tylko ze mną i z dzieckiem. Twierdzi że przyzwyczaił się i odpowiada to mu. Jak go zapytałam kiedyś jakby się czuł w takiej sytuacji: ja idę na imprezę gdzieś z jakimiś koleżankami, ty idziesz z kolegami, idziemy osobno. Ja bym dosłownie ocipiała, telefon to chyba by mu wybuchł od ilości telefonów i nie potrafiłabym się bawić bez niego. On stwierdził że też pewnie denerwowałby się co ja robię, czy się nie schlałam gdzieś (miałam kiedyś problem z alko) itp. Oprócz jego pracy to wszędzie chodzimy razem, lekarz, urząd itp. Ale nie zawsze tak było. Jak jeszcze kiedyś miał kontakt jakimiś znajomymi kobietami, raz nawet zadzwoniła do niego (i to był ostatni jego kontakt z jakąś babą bo było groźnie) nie rozumiał dlaczego ja tak się zachowuję, czemu obrażam go, wyzywam, zdarzyło się że go podrapałam, uderzyłam, popychałam, szarpałam.... Dopiero spotkania z psychiatrą, z psychoterapeutą uświadomiły mu powody tego. Otóż każdy taki kontakt z kimś obcym, a zwłaszcza z babami sprawia mi po ..uju ból. Ja to odbieram tak chyba normalny człowiek odbiera zdradę. I wtedy chcę żeby jego bolało tak samo jak mnie, żeby zrozumiał. Teraz jest to rzadziej, ale nadal zasem się zdarza, jak np. kiedyś, nagle dowiedział się że musi coś pilnie załatwić, wyszedł wcześniej z roboty i pojechał. Byłam mega wkurwiona że nie zadzwonił od razu powiedzieć mi o tym i że pojechalibyśmy razem.
      Poza tym, potrzebuję non stop jego uwagi, zainteresowania. Jak nie adoruje mnie, nie mówi jaka to ja jestem cudna, wspaniała to usycham jak kwiatek bez wody. Życie ze mną to koszmar ale on uważa że jest ze mną szczęśliwy i żyje tylko tymi dobrymi chwilami. Z rodziną na szczęście nie ma za bardzo kontaktu, rodzice nie żyją a z bratem tylko zadzwonią życzenia świąteczne złożyć. Ja też nie mam żadnych znajomych, mam tylko jego i nikogo poza nim nie potrzebuję. Może dlatego że jest ponad 20 lat starszy ode mnie to przyjmuje to tak spokojnie? Nie wiem. W każdym razie proponuję zaproponować mężczyźnie rozmowę z psychiatrą lub psychologiem. Póki jeszcze nie jest za późno i to zachowanie jego jeszcze nie jest aż takie jak u mnie. Jak będzie chciał iść do lekarza porozmawiać to dobrze, daj mu szansę. Ale jeżeli jego zachowanie dalej takie będzie to uciekaj jeżeli oprócz niego ważni są dla Ciebie przyjaciele, kontakt z innymi ludźmi.
      Mi psychiatra powiedział, że mogę spróbować się leczyc, przyjmować leki, chodzić na terapię, ale jestem tak zaburzona że nie wie czy kiedykolwiek coś się zmieni i wątpi że da się mi pomóc. A sama sobie pomóc nie umiem, nie radzę sobie i nie potrafię przebywać sama. Ale to wszystko zależy od tego czego Ty chcesz. Bo jeżeli on się nie zmieni i tej zazrości nie uda się opanować to czeka Cię życie tylko z nim, być może (tak jak to ma u mnie miejsce) jako niańka, opiekunka, "podziwiaczka wspaniałości" swojego mężczyzny.
      • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 08.03.19, 08:15
        today...
        Dla jasności... Nie jestem, by osądzać, radzić tylko wyrazam swoje zdanie... Nie czuję się expertem itp. No i mam 66 lat (niestety) i w zasadzie konsumuję już owoce tychże 66... :).
        Czytając Twoją odpowiedź odnoszę wrazenie, że jest w niej sporo sprzeczności....
        Np. Piszesz, że problem istnieje i że cuś jemu nie pasuje, a jednocześnie cyt. "...Jestem z kimś, z kim jest mi dobrze i komu jest dobrze ze mną. "... przy cyt."...Mogą zmienić się upodobania i potrzeby. ..." Twoje rozumiem. Odnoszę wrażenie, że to ty ustalasz zasady i prawa. Określasz ich kształt w oparciu o własne płynne jak się okazuje zasady... Nie masz trochę świadomości np. że idąc ulicą naprzeciw drugiego człowieka jedno z was musi ustąpić, choć żadne miże tego nie lubić... Podobnie jest w związku. Idąc w korelacje partnerskie z kimś mozna domagać się praw, ale nie można odbierać się tej samego drugiej stronie. Wolność to też uwzględnianie wolności innych. Szczególnie w związku... Trzeba umieć rozmawiać, wyrażać swoje oczekiwania... bez tematów tabu. Myślę że najczęściej zawodzi komunikacja i zdolność komunikowania się szczególnie z osobami najbliższymi. Dziwne, ale często (powszechne zjawisko) szczerzej rozmawiamy z tzw. przyjaciółmi, jak z partnerem... Dziwne ale prawdziwe.. Czasem nie zauważony przez nas brak posłanego uśmiechu, czy jakiś gest akceptacji w stronę naszą, czy partnera urasta z czasem do rozmiaru muru szczelnie izolującego coraz obszerniejszy zakres naszego wspólnego świata marzeń. Znajdujemy go wiecej (teoretyzowanie przy np. piwku) w dysputach przyjaciół powodujący dysonans... co sama zauważasz...
        Uważam, że jedynie rozmowa... i jednak spore ustępstwa na rzecz praw drugiej strony dobrze rokują. Związek to też przebywanie z drugą osobą, spełnianie jej oczekiwań, głośne mówienie o swoich... Jest to okres rezygnacji z panieńskiej wolności, pewnego rodzaju doroślenie i trochę zmodyfikowanych zachowań wobec dawnych przyjaciół, znajomych. A na pewno poświęcanie im mniej czasu. Życie today... to bilet w jedną stronę. Nie ma game ower... Związek trzeba zawsze pielęgnować, pracować nad nim, poświęcać czas... Oczywiście nie znam ciebie, nie znam gościa więc nie kuszę się być sedzią... Nie radzę, ale tylko mówię... Też jestem człowiekiem i też ten problem dla mnie istnieje... Sama musisz sobie odpowiedzieć na wiele pytań. Jedno jest pewne today... Spotkałem takie uniwersalne stwierdzenie..."Jakkolwiek uczynisz, będziesz żałować"...

        Bardzo cenna tu jest wypowiedź enlied... Warto posłuchać (tu poczytać) co inni myślą i przezywają. Ba... i muszą sobie z ty poradzić. Pisząc ... today o swoim wyobrażeniu związku, jego wymogów... czy wymarzonej formie pachnie mi to (wybacz) naiwną młodością... Nawet może poligamicznym ukladem. Wierz mi... Określenie (stan) związek, czy małżeństwo to nie tylko produkt religii... To testowanym u ludzi i w przyrodzie przez tysiące lat system. Nie wszystko się da unowocześnić... i wymyślić coś nowego...hehe. Uśmiechaj się częściej do swojego facia, przytulaj się częściej by nie czuł obaw.... jednak źródła niezdrowszej zazdrości. A dla przyjaciół czasu mniej o minus czas Twojego pana...hehe. Pozdrawiam i życzę szczęścia
        Wolność, zazdrość powiadasz... Pisałas też o
        • toady Re: Przyjaźnie a związek 08.03.19, 22:01
          Dziękuję Ja007.
          Twoja wypowiedź jest dla mnie bardzo cenna. Zresztą wszystkie wypowiedzi są cenne, bo każdy tutaj pisze o swoich doświadczeniach i odczuciach. Ile ludzi, tyle koncepcji. Ważne by dwoje spotkało się gdzieś w połowie drogi. Nie mogą być tacy sami, bo pewnie byłoby zbyt nudno, w końcu chodzi o to, by również uczyć się jeden od drugiego.
          Zgodzę się z Tobą, że najważniejsza w związku jest komunikacja. Dlaczego w pewnym momencie brak tej szczerości? Ja zaobserwowałam taką zależność, że kiedy wyzna się miłość, to boimy się urazić tę drugą osobę. Nie chcemy, by cierpiała. Może nie wypada czegoś powiedzieć... Nie każdy jest gotowy na prawdę. Gdybyśmy uznawali, że posiadanie cech ludzkich jest naturalne, nikt nie oczekiwałby, że wiążemy się z doskonałą osobą.
          Swoją drogą, jestem ciekawa ile osób pozostaje do końca wiernych swoim wybrankom. Czy są takie osoby, które nigdy nie zafascynowany się kimś innym? Ja007 możesz powiedzieć, że to naiwna młodość lub poligamiczny układ, a ja bym powiedziała, że jest to dojrzałość rozumienia właśnie natury ludzkiej.
          Uważam, że to rozumienie może być fundamentem stałego związku, bo powoduje akceptację i zawsze będziemy chcieli być z taką osobą, która nie będzie chciała nas zmieniać i otoczy nas bezwarunkową miłością.
          Tłumaczę mojemu Sławkowi, dlaczego te znajomości są dla mnie ważne i widzę, że odpowiedni ton i spokojna rozmowa zaczynająprzynosić rezultaty.
          Staram się go też przekonać, że jest dla mnie kimś ważnym i wyjątkowym. Ponieważ jest to szczere z mojej strony, myślę, że zdobywamy jego zaufanie.

          Jeszcze jedna rzecz.
          Nigdy nie żałuję tego, co uczyniłam. Większość działań podejmuję świadomie, w przeciwnym wypadku wiem, że zrobiłam wszystko kierując się dobrymi intecjami i sposobami, które na dany czas były mi znane.
          • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 09.03.19, 11:41
            Hmmm.... today...

            Zacznę od ..."...Nigdy nie żałuję tego, co uczyniłam...." sądzę napisane w związku z moim nawiązaniem do..."Jakkolwiek uczynisz, będziesz żałować"... Sądzę, że i u ciebie i w cytowanej przeze mnie maksymie jest pewne uproszczenie ad. zjawiska "żal" . Bardziej tu chodzi o wynik jakiejś alternatywy w wyborze jednej z dwu, a najczęściej z większej ilości opcji. Każdy wynik wyboru jest obarczony ryzykiem błędu, marginesem niewiadomej... Poza tym zjawisko pt. "żal" występuje zwykle później, albo jeszcze później... i to z różną intensywnością.
            Trochę mnie ubawiłaś (ubawiasz.... mało gramotne określenie, ale najbliższe moim obecnym ciepłym odczuciom) pisząc... "Tłumaczę mojemu Sławkowi, dlaczego te znajomości są dla mnie ważne i widzę, że odpowiedni ton i spokojna rozmowa zaczynają przynosić rezultaty. ". Wynika z tego, że potrafisz zdominować otoczenie, nakłonić do akceptacji swojego zdania... hehe. To talent...:). Ale i groźne, bo może się okazać, że ktoś kiwając głową niekoniecznie staje się przekonany do naszego czegokolwiek, gdy trochę ochłonie po wrażeniu jakie w konwersacji niewątpliwie czynisz. Wiem, bo sam jestem pod wrażeniem...hehe.

            Ad tzw. komunikacji jesteśmy zgodni... To w zasadzie fundament i niezbędne odrzwia do czegokolwiek... Twoja konkluzja "...Ja007 możesz powiedzieć, że to naiwna młodość lub poligamiczny układ, a ja bym powiedziała, że jest to dojrzałość rozumienia właśnie natury ludzkiej. " nie nosi w sobie sprzeczności... Wiem, bo wiem jakoś...

            Piszesz... "Swoją drogą, jestem ciekawa ile osób pozostaje do końca wiernych swoim wybrankom. Czy są takie osoby, które nigdy nie zafascynowany się kimś innym?...". Powiem ci skarbie... Mało, b. mało. Sama definicja wierności nie jest jednoznaczna i zawiera różne obszary czasem zaskakujące. Ale w klasycznym rozumieniu (brak sexu na boku) mniej niż 50% i niekoniecznie obu stron... hehe. Nie babrając się w filozoficzną analizę zagadnienia czyni to bez wyrzutów sumienia spora część populacji... Wiem, bo wiem... :). To temat rzeka (by nie rzec ocean)... Nie będę się tu rozdrabniał, bo to trochę już koliduje z moją chęcią szczerości tu nawet incognito:). Może na @... jak jesteś zaineresowana tematem...

            Zastanawia mnie trochę użycie przez ciebie..."...zawsze będziemy chcieli być z taką osobą, która nie będzie chciała nas zmieniać i otoczy nas bezwarunkową miłością. ". Termin, a w zasadzie zjawisko pt. "bezwarunkowa miłość" dotyczy matek dla dziecka, ojców dla dziecka...(może inne relacje w rodzinie) i skladowo do partnera. Zwykle temu, i nie jest tu elementem sex, a wyłącznie związki emocjonalne.
            Tak że droga today.... rozmawiaj ze sławkiem. Dyskutuj, ale rozważnie działajcie... Jak pisałem. Życie to bilet w jedną stronę...
            Pozdrawiam serdecznie... obie panie

            PS: Troszkę spóźnione, ale serdeczne życienia z okazji Dnia Kobiet. Mam pewność, że wasi panowie tu się wykazali..., za co dostali chyba nagrodę? Co nie? :)
            • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 09.03.19, 11:45
              jest...
              "(może inne relacje w rodzinie) i skladowo do partnera. "
              miało być...
              (może inne relacje w rodzinie) i śladowo do partnera.

              Sorki, ale piszę zwykle tu na gorąco:). Pozdro
            • toady Re: Przyjaźnie a związek 10.03.19, 09:36
              Ja007, przyjemnie się z Tobą dyskutuje :-)
              Podoba i się Twoje wyjaśnienie maksymy "Jakkolwiek uczynisz, będziesz żałować". Masz rację, wybór to bilet w jedną stronę. Nie zawsze przynosi komfortowe samopoczucie, często jest tak, że coś zgrzyta. Rozpamiętywanie innych opcji nie służy poprawie. Dlaczego nigdy nie żałuję swoich wyborów? Bo traktuję każde zdarzenie, sytuację jako lekcję. Według mnie, wszystko jest po coś. Pobieram naukę i idę dalej. Moje decyzje są świadome. Już z góry zakładam najgorsze opcje, by je zaakceptować, zanim się pojawią. Nie mam do nikogo pretensji.
              Pozostałam ze Sławkiem, zakładając, że sytuacja może się powtórzyć. Tutaj jest jednak granica. Gdyby użył obraźliwych słów lub próbował rękoczynów, to będzie to definitywny koniec. Potwierdza się powiedzenie, że mamy to, na co się godzimy.
              Jego czyn , czyli to, że uderzył mnie w twarz, stał się dla mnie teraz bronią. On źle się z tym czuje, że pozwolił sobie na rękoczyn w stosunku do kobiety Wyraźnie widzę, jak uważa, by nawet słownie nie wywoływać konfliktu.
              Tak, to dało mi pewną przewagę. Tak, umiejętność rozmowy, dobieranie słów, tonacji, gesty są w jakiś sposób manipulacją drugim człowiekiem. Coachowie nie używają słowa "manipulacja" i zastępują je "wpływem". Tak czy inaczej, każdy człowiek robi to świadomie lub nieświadomie. Zawsze chcemy wywołać u rozmówcy jakąś reakcję.
              Znam tego typu mechanizmy, ale naprawdę nie chcę ich wykorzystywać.
              Jeśli chodzi o bliskie osoby chcę, by kierowały się jednak uczuciami.
              Najważniejsze, by zagłębić się w siebie i zadać sobie pytania "czego chcę, co czuję, jak chcę się czuć?"
              Sama byłam manipulowana przez byłego męża. Nie wiedziałam, dlaczego są we mnie sprzeczności... To była niezła lekcja. Stałam się silniejsza, samowystarczalna i samodzielna. Dlatego, choć droga z nim była ciężka, to jej nie żałuję, a w tamtym czasie nagminnie dopadał mnie żal, że nie wybrałam innej opcji (to w nawiązaniu "Jakkolwiek uczynisz, będziesz żałować")

              Miłość bezwarunkowa, to temat rzeka, jak też i wierność. Myślę tylko sobie, że każdy człowiek marzy i pragnie takiej miłości od partnera. Czy jest to możliwe? Może nie w tym fizykalnym świecie ;-)

              Wszystkiego najlepszego drogi Ja007 z okazji Dnia Mężczyzn :-)
              W moim przypadku, mężczyzna ten najważniejszy się wykazał i naturalnie była nagroda ;-)
              • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 10.03.19, 14:59
                todaj...

                Piszesz..."Jego czyn , czyli to, że uderzył mnie w twarz, stał się dla mnie teraz bronią."... Jeśli jest osobą w miarę zrównoważoną, był to sygnał iż nagromadziło się w nim spore napięcie... Życie w związku to trochę życie pary saperów... hehe. Z czasem ilość min się zadziwiająco mnoży... Pisałaś o miłości bezwzględnej... Jak pojawią się dzieci, nowe więzy w układzie (a e są też nie bez znaczenia) typu wspólne plany, wspólne kredyty i tzw. interes rodziny obszar wolności wcześniej opisanej kurczy się. Bardzo modyfikuje się wówczas nasz pogląd na tzw. ideały... Powoływałaś się wcześniej na Kanta :), a czas wyznacza coraz wyraźniej Freudowskie kierunki:)...
                Zdać też sobie trzeba sprawę, że nasz rozum..., nasza inteligencja i wszelka błyskotliwość są na "wiernej służbie" naszym atawizmom, prymitywnej fizjologii. Zadziwiającym jest fakt, że wszyscy bez wyjątków walczymy z tym (ubierając nasze wojsko-postępowanie i wypowiedzi) raczej bezskutecznie... I nie ma temu końca.

                Myślę (to nie rada, ale tylko moje zdanie) że jedynym z wielu wyjść jest praca nad zbliżeniem światów, Twojego i Sławka. Fajnie by było, jakby się np. przyłaczył do twojego towarzystwa i ty do jego... Ja o zarysie ogólnym tego połączenia. Pomyslcie o tym...

                Czemu tak sądzę? Znałem jedną idealną moim zdaniem parę (moich rówiesników)... Było nas 3 nierozłącznych kumpli z lat LO... W tym okresie poznaliśmy swoje dziewczyny (ja w ostatniej klasie) które towarzyszą nam do dziś. Po maturze wiadomo... U nas śluby, brak czasu bo praca i też nauka. Dzieci... Powiem utonęliśmy w rodzinach i ramionach zon. Oczywiście też w owocnej produkcji ówczesnego 500+... Tak że sporadyczne kawki itp. Mijały lata, ja wyemigrowałem w inne rejony RP. woęc kartki na święta... a czasem lat kilka bez kontaktu. Samo życie... Jeden z kolegów (powiem największy babiarz... bo szpanowaliśmy trochę jeden przed drugim) jak znalazł te swoją to jak w amoku. Ona też... i im to zostało. Wszędzie razem takie odniosłem wrażenie. Los im nie bardzo sprzyjał.. Pozyli trochę dobre i złe chwile, ale ona w wieku 50 kilka lat zachorowała na czerniaka i wkrótce zmarła. On po roku też... zapił się na śmierć... Byłem raz u niego po... i nie miałem pomysłu jak mu pomódz. Do dziś sobie zadaję pytanie, czy mogłem... W każdym razie byli dla mnie wzorcem pt. "razem"... On był trochę apodyktyczny, ale wiedziała jak go temperować... Ich życie było na pewno nie pozbawione jakichś cichych dni, ale krótko i potrafili to rozładować... Przyznam, że znając już wiele par dotąd spotkałem tylko ich i jeszcze jedną parę i takim charakterze. Myslę, że najczęściej nie udaje się szczelnie ukryć przed otoczeniem tym bliskim pewnych rzeczy. I dlatego byli wyjątkowi...

                Najczęsciej spotykałemy podobne temu z cyt. poniżej. Posłuże się dość trywialnemu opisowi faceta (sądzę, że to jest niezależne od płci, więc odczytaj to jakby w drugą stronę)...

                "O co chodzi. O nature czlowieka. Facet jest malo skomplikopwany, ale kobieta to
                juz inna para kaloszy. One podswiadomie dziela mezczyzn na potulnych, idealnych
                do opieki nad rodzina i na super samcow. Bo baby maja zakodowane ze te samce sa
                dobrymi dawcami genow. Potulniacy niekoniecznie. Dlatego samcowi bedzie sie
                oddawala do woli. Potulnego bedzie pedzac. Te procesy sa zakodowane w
                podswiadomosci kobiety i jesli malzonek w trakcie trwania zwiazku nieswiadomie
                pozwoli sie zdegradowac do kategorii marnego dawcy genow to pozostanie mu tylko
                walenie konia lub wzorowanie sie na przodkach."

                Dodam, że tłumacząc się przed sobą, kreując dla wizerunku... dla tłumaczeń... w zależności od zdolności narratorskich, od inteligencji potrafimy ubrać powyższe w tak piękne słowa, że możemy z tego (zresztą nie tylko) zrobić dzieło literackie... hehe.

                Piszesz też..."Najważniejsze, by zagłębić się w siebie i zadać sobie pytania "czego chcę, co czuję, jak chcę się czuć?"... Madra dziewczynka jesteś hehe(wybacz, wiek)... Podpowiem. Najtrudniej poznać siebie. Nie tylko kobieta zmienną jest:). Generalnie i tak masz przesr... (sorki za..). Ale to życie. Życie (moja autorska sentencja) to pasmo porażek i sukcesów w proporcjach 95% do 5% (sukcesy). I dlatego sukcesy tak cieszą.:)... Związek to obustronna praca, nie wolność... Określenie wolność i wiele innych ma szalenie mało precyzyjne znaczenie o dużej płynności, wymagające ciągłych doprecyzowań. Przyznam, że wielu z nich nie lubię używać, bo tworzą mgłę w przekazie hehe. Mogę się mylić, ale tak sądzę...

                Pozdrawiam i dzięki za życzenia:)
                • toady Re: Przyjaźnie a związek 12.03.19, 00:09
                  Mądrze piszesz Ja007 🙂
                  Taki to już nasz kobiecy atawizm, że wybieramy samca alfa, silnego dawcę genów. Ja nie będę zaprzeczać, ale tacy mężczyźni mi się podobają.
                  Wrażliwość jest mile widziana, ale w rozsądnej dawce.
                  Czy mężczyźni są mniej skomplikowani? Przecież też lubicie "gonić króliczka" 😉, a niby kobieta ma być posłuszna i oddana swemu mężowi.
                  Dobrze to ująłeś "że nasz rozum..., nasza inteligencja i wszelka błyskotliwość są na "wiernej służbie"" tej prymitywne fizjologii.
                  Chociaż, może nie... bo rozum staje często w opozycji do naszych cielesnych pragnień..., a może mylimy to z głębią duszy...?
                  Te konflikty i sprzeczności muszą pewnie być, bo tak to byłoby nudno 🙂
                  Dziękuję Ja007 za dyskusję i rady.
                  Przypominasz mi jednego z uczestników forum, który udzielał się tu kilka lat wcześniej, o nicku Kasper. Też bardzo lubiłam jego wpisy.
                  • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 12.03.19, 17:22
                    today...

                    Piszesz... "Przypominasz mi jednego z uczestników forum, który..". Na pewno nie jestem nim :). No i kolejny dowód, że w swoich poglądach i dylematach jesteśmy jednak dość powszechnym zjawiskiem. Jesteśmy bardziej pospolici jak wyjątkowi. Nie piszę mądrze, a raczej jak stary zgred...hehe.

                    Drążą nas sprawy podobne milionom ludzi... I robimy te same błędy, a raczej wybory co w/w :). Fakt... Odczuwamy jej jednostkowo.
                    Ten cytat o babach zapożyczyłem od mena z innego topika tu na forum.... Zgadzam się z nim całkowicie rozszerzając zawartą w nim myśl na obie płcie. Zadziwiające, ale pod czuprynkami obu płci współcześnie buzują podobne emocje. Panie potrafią wyrazić (i działać wyraźnie w tym kierunku) ochotę na wiele rzeczy dotąd zarezerwowane dla menów. Łącznie ze skopaniem dupy ( że tak malowniczao...) , seksem i innymi decyzjami. Tak że zależności te różnią się tylko pozycją w układzie (narożnik do którego zagna cię partner, lub partnerka)....

                    Sens wypowiedzi kolegi z cytatu jest taki, że na partnera (partnerkę) bierzemy kogos praktycznego z zaletami, a na vice do spraw rozrywkowych (najczęściej i sex) wspomniane niebieskie ptaki... na czas "umowy o dzieło" :). Tak najogólniej.

                    Ostatecznie nie radzę, nie doradzam. Decyzje musicie podjąć sam ad. cd... Warto się zastanowić, z czym my przesadziliśmy i z czym partner... Czasem warto to zmienić bolesnym rozwiązaniem. Bo jakos tak jest, że co raz się zdarzyło, zdarzy się na pewno raz drugi... I będzie trudniej... Nikt za was tego.... blebleble, a czas leci. Czy stracony?

                    Sorki... Znikam już stąd.... bo:
                    1. Jakoś nie lubię tu forów z uwagi na dziwne zwyczaje w innych dziaach
                    2. Ostatnio mam mniej ochoty i czasu na pisywanie...
                    3. Czy co innego. Ale nie zarzekam się na 100%.... hehehe

                    Powodzenia moje panie.... Niech wam los mlekiem i miodem :) Powodzenia
                    • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 13.03.19, 12:57
                      today...
                      Pisząc "Sorki... Znikam już stąd...." mam na myśli wyłacznie atmosferę tu... Nie masz pojęcia, jak wq. potrafią cię ciemno-tłuki rządzące tu w forum. Moderzy z klakierami... Nie jestem człekiem o górnolotnych oczekiwaniach, ale takiego dna moralnego jak oni nigdy nie osiągnę... hehe. Jak chcesz ew. jakiegoś mojego bleble.... pisz na weles@o2.pl Dla ciebie zawsze znajdę czas :). Tu nie czuję się komfortowo. Piszę, by nie było iż ja znikam bo tu wy coś :)... Miłego i powodzenia
                      • toady Re: Przyjaźnie a związek 13.03.19, 21:12
                        Ja007, jeszcze raz dziękuję za Twój udział w dyskusji. Fajnie jest poczytać interesujące wypowiedzi, a Ty jesteś pewnie facetem z dystansem do siebie i jak można wywnioskować, również z poczuciem humoru 🙂👍
                        Napisałabym na priv, ale ja przywiązuję się do ludzi, czasami za bardzo 😉, więc nie będę ryzykować.
                        Życzę Ci powodzenia i wszystkiego dobrego 🙂
                        • ja007 Re: Przyjaźnie a związek 14.03.19, 01:51
                          :)... Pisałem troszkę w innym topiku i tu zerknąłem... i być może jeszcze tam cus skrobnę, wypada i tam zakńczyć. Tu było mi OK. Fakt :) jestem faciem i to kobieciarzem (jednak 2 córki i żona)... Nie ryzykuj. Twoje obawy brzmią jak komplement:). Dasz radę... Drabinka Twoja do nieba jeszcze hoho... Trza jakoś żyć... Powodzenia malutka:)
      • toady Re: Przyjaźnie a związek 08.03.19, 20:15
        Einlied, dziękuję Ci za przedstawienie swojego punktu widzenia.
        Wiem, że takie zachowanie wynika z niezaspokojonego ego i niedowartościowania. Uważam, że najpierw trzeba umieć żyć samemu ze sobą, żeby decydować się na związek. Druga osoba nie powinna być uzupełnieniem, ale kimś do dzielenia się własną radością.
        Na razie jest ok.
        Gdybym miała wybierać między wolnością a taką zależną miłością, to niestety wybiorę wolność. Raczej nie dam się zamknąć w złotej klatce.
        Wierzę w miłość, ale nie tak chorobliwie pojmowaną. Zależność od drugiego człowieka rozumiem jako karmienie ego, a nie ma to nic wspólnego z miłością.
    • eukaliptusy Re: Przyjaźnie a związek 06.09.19, 17:24
      A nie mówiłam?
      Teraz już wiesz dlaczego jego byla nie dopuszcza go do kontaktów z nią ani z dzieckiem.
Pełna wersja