Dodaj do ulubionych

horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera.

18.06.19, 18:33
Cześć, pisałam już tutaj kiedyś wątek o granicach relacji matki z córką. Wychowywaly mnie mama z babcią, które były nadopiekuńcze, kontrolujące i nerwowe. MYslałam, że jakoś da się żyć z takimi osobami, ograniczyłam kontakty, odwiedzałam raz w tygodniu, nie informowałam o żadnych swoich sprawach, tylko gadka o pogodzie. I jakoś to szło aż do wczoraj, kiedy to przyszłam w odwiedziny prosto of fryzjera. Mama i babcia dostały ataku histerii. Fakt, fryzura może średnio trafiona, ale dla mnie to nie problem, włosy nie zęby. Ale reakcja mamy babci była po prostu jak z kosmosu! Babcia dostawała palpitacji serca, nie mogła oddychać, zanosiła się od płaczu. Mama zaczeła krzyczeć, że mam się ogolić na łyso, że jak tak lubię ciąć włosy to mam wziąć żyletkę i pociąć sobie ręce, lamentowała, że jestem już dorosła i nic mi nie może zrobić (!), klasycznie już wypominała, że tyle dla mnie zrobiła, a ja jej teraz tak. Obie zarzuciły mi , że tym pójściem do fryzjera chciałam zniszczyć naszą rodzinę i zrobiłam to celowo, żeby je skrzywdzić. A ja myślałam, że te ich ataki histerii już należą do przeszłości (w dzieciństwie miałam je bez przerwy). Głupio się łudziłam, że udało mi się jakoś- lawirując i nie dopuszczając ich do swojego życia- utrzymać te relacje. Czuję, że powinnam sie od nich odciąć, zmienić nr telefonu, nigdy już nie dać sobą tak pomiatać. Ale boję się, że ciężar takiej ucieczki przygniecie mnie, bo w końcu zerwać wszelkie kontakty, ukrywać się przed własną matka i babcią... Sporo do udźwignięcia. Czy ktos z was ma podobną sytuację?
Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 18.06.19, 19:28
      ratamatahatta napisała:

      > przyszłam w odwiedziny prosto of fryzjera. Mama i babcia dostały ataku histerii.
      > Babcia dostawała palpitacji serca, nie mogła oddychać zanosiła się od płaczu.
      > Mama zaczeła krzyczeć, że mam się ogolić na łyso, że jak tak lubię ciąć włosy
      > to mam wziąć żyletkę i pociąć sobie ręce.
      > Obie zarzuciły mi , że tym pójściem do fryzjera chciałam zniszczyć naszą rodzinę
      > i zrobiłam to celowo, żeby je skrzywdzić.

      > Czy ktos z was ma podobną sytuację?

      No nie, to jest taki kosmos, że obawiam się, że możesz łatwo nie znaleźć konkurencji...

      Ale mimo wszystko rozumiem, że trudno Ci całkiem zerwać z nimi kontakt. I nie rób tego, jeśli nie jesteś gotowa. Zawsze możesz kontakt rozluźnić, ograniczyć - nie zapominając o tym, jakie są i jak potrafią się zachować, czyli liczyć się z ich histeriami.
      Rozważ, co jest Ci łatwiej znieść - ich fochy i histerie, czy całkowity brak kontaktu. I wtedy podejmij decyzję.
      Pamiętając jednocześnie, że kontakty można zerwać czasowo, można je odnowić, można zawiesić - dobrze wiem, że w takich rozważaniach ma się wizję "ostateczności" - a wcale nie musi tak być.
      Nie musisz już w tej chwili podejmować decyzji na całą resztę życia. Wystarczy taka na najbliższe dni, potem tygodnie. A potem zobaczysz.
            • zuzi.1 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 05.07.19, 23:10
              Ratamatahatta, jesteś niesamowita dziewczyno, że z takiego silnego poziomu przemocy psychicznej w domu, wychodzisz w tak spektakularny sposób. Twoja trafność postrzegania spraw takimi jakimi w rzeczywistości są JEST NIESAMOWITA, po takim praniu mózgu jakie latami przechodziłas. To jest wręcz niewiarygodne. I to, że potrafisz obserwować teatrzyk narcystycznych wariatek z boku i to ocenić na gorąco i zakończyć wizytę czy rozmowę. To jest BARDZO WIELE, po takich przejściach. Dziewczyno, jesteś wielka!!! Jesteś bardzo silna i mądra osobą. I to jak szybko ocenilas słusznie negatywnie " terapeutke" - wielkie brawo, twoja intuicja działa jak najlepszy radar. Wyjdziesz z tego gowna kochana, szybciej niż myślisz. Trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno i będę ci kibicować!! Jesteś niesamowita!! Naprawdę. A obie wariatki separuj od siebie jak najdłużej, aż do zerwania całkowitego, nie wyglądają na osoby zmienialne pod wpływem presji, więc szkoda na te wariatka energii. Lepiej tą energię przeznaczyć z korzyścią dla siebie. Twoja matka i babka to szczyt zaburzeń, takie wariatki powinny przebywać na stałe w szpitalu psychiatrycznym, bo tam jest ich miejsce, a nie na wolności. Ile takich wariatek żyje na wolności, udając normalne, brak słów po prostu. I ilu ludzi ma przez takie chodzace szajby wieloletnie problemy. O takich przypadkach powinni uczyć w szkole na biologii, ku przestrodze...
        • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 18.06.19, 20:46
          ratamatahatta napisała:

          > Masz racje, takie myślenie "już na zawsze" jest trochę bez sensu.

          Nie o to chodzi, że bez sensu - nie wiem dlaczego, ale ono samo przychodzi w takich sytuacjach - sama go doświadczyłam i tak samo się bałam tej "ostatecznej decyzji".
          A ono niepotrzebnie obciąża. Bo przecież zawsze można zmienić zdanie. A także się pomylić.

          Ratamatahatta - czy Ty masz jakieś wsparcie? Pamiętam, że masz partnera, na którego możesz liczyć, ale chodzi mi o profesjonalne wsparcie, kogoś, kto pomógłby Ci odwrócić to myślenie? I pozbyć się bezsensownego i bezzasadnego poczucia winy?
            • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 18.06.19, 20:56
              ratamatahatta napisała:

              > tak, mam partnera (tego samego cały czas) i podjęłam psychoteriapie. Narazie 7
              > wizyt, więc jeszcze nie mam zdania czy mi pomaga czy nie.

              To są bardzo dobre wiadomości :)
              Jak i ta powyżej, o Twojej reakcji na teatrzyk, jaki Ci przedstawiły obie panie.
              Samo to, że nie wpadasz z automatu w otchłań poczucia winy, tylko dostrzegasz absurd ich zachowań, świadczy o tym, że nie jest najgorzej.

              Pamiętam takie stwierdzenie, że "terapia działa w odroczeniu" - i zdecydowanie mogę potwierdzić, że tak jest. 7 spotkań to zdecydowanie za mało, żeby ocenić i dostrzec skuteczność - na razie możesz stwierdzić, czy dogadujesz się z terapeutą/tką, czy czujesz się bezpiecznie, czy masz poczucie, że możesz powiedzieć wszystko - i nie zostaniesz odrzucona, oceniona jako "zła, wstrętna, niemoralna" etc.. Jeśli tak jest - to dobry znak.
              • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:45
                Niestety wpadam w poczucie winy:( Może nie z powodu włosów, ale z powodu późniejszej rozmowy przez telefon już tak. Tak się starałam, żeby mówić jak najmniej, żeby tylko jej nie urazić, ale nei wyszło mi- mówiłam szybko, głos mi się trząsł, powiedziałam, żeby mama nie paliła głupa (bo wypierała się tego co mi wczesniej nagadała). Teraz już nie jest temat włosów, teraz jest temat, że jestem okropną córką, bo mówiłam zbyt szybko i nazwałam matkę "głupem". Próbowałam im wytłumaczyć, że nie podoba mi się takie zachowanie: histerie, oskarżania o niszczenie rodziny, zawały udawane itd. Ale one się do tego nawet nie odniosły, wyparły się wszystkiego, twierdzą, że tylko wyraziły swoje zdanie na temat włosów, a ja zrobiłam z tego problem i teraz wina jest po mojej stronie:/ Ciężko mi z nimi dojść do porozumeinia.
                • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:14
                  ratamatahatta napisała:

                  Próbowałam im wy
                  > tłumaczyć, że nie podoba mi się takie zachowanie: histerie, oskarżania o niszcz
                  > enie rodziny, zawały udawane itd. Ale one się do tego nawet nie odniosły, wypar
                  > ły się wszystkiego, twierdzą, że tylko wyraziły swoje zdanie na temat włosów, a
                  > ja zrobiłam z tego problem i teraz wina jest po mojej stronie:/ Ciężko mi z ni
                  > mi dojść do porozumeinia.

                  Bo tu nie chodzi o porozumienie :), tzn im obu nie o to chodzi, zeby sie porozumiec z toba, tylko zeby cie podporzadkowac sobie - przeciez juz to wiesz.
                  I tlumaczenie, ze nie podoba cie sie takie czy inne ich zachowanie jest bez sensu - im wcale nie zalezy, zeby ci sie podobalo.

                  Jezeli chcesz kontakt utrzymac, nawet rozluzniony - nie tlumacz. Nie wyjasniaj. Nie usprawiedliwiaj sie. Krotko i jasno - nie zycze sobie, nie zgadzam sie. Zaczynaja sie krzyki czy spazmy - wychodzisz. Jezeli przez telefon - odkladasz sluchawke. Mamo, babciu, macie byc dla mnie uprzejme i traktowac jak dorosla znajoma albo wcale mnie tu nie bedzie.

                  PS pamietam twoj watek poprzedni, szczerze gratuleje - bardzo duzo zrobilas z soba od tamtej pory :) (a to przeciez nie tak dawno temu). Smialo naprzod ! :)
                • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:21
                  ratamatahatta napisała:

                  > Niestety wpadam w poczucie winy:(

                  No oczywiście, że wpadłaś - w końcu o to chodziło.
                  Nie da się nie wpadać po wieloletniej tresurze, to normalna reakcja. Ale da się to zmienić, osłabić. Naprawdę. Tylko wymaga czasu i terapii - ale jest możliwe.

                  > Teraz już nie jest temat włosów, teraz jest temat, że jestem okropną córką,
                  > bo mówiłam zbyt szybko i nazwałam matkę "głupem". Próbowałam im wytłumaczyć,
                  > że nie podoba mi się takie zachowanie: histerie, oskarżania o niszczenie rodziny,
                  > zawały udawane itd. Ale one się do tego nawet nie odniosły

                  Otóż to. Nadal będą wściekłe, a nawet jeszcze bardziej, bo rzeczowo pokazałaś im ich idiotyczne zachowanie - ale odwrócą kota ogonem i przyczepią się do jakiejś pierdoły (np. "głupa"), żeby Ci wykazać, jaka jesteś wstrętna, zła i niewdzięczna. I wbiją Cię w poczucie winy jeszcze głębiej. Bo nie dość, że się im przeciwstawiłaś (śmiałaś obciąć włosy), to jeszcze zamiast zrozumieć swój błąd i się pokajać - próbujesz się bronić i wykazać im, że nie miały racji... Jak śmiesz???!!

                  > Ciężko mi z nimi dojść do porozumeinia.

                  Nie - nie "ciężko". Tutaj NIE DA SIĘ dojść do porozumienia. Nie ma słów, sposobów ani argumentów, którymi zdołałabyś do nich dotrzeć. Im prędzej to zrozumiesz, tym mniej czasu, zdrowia i życia stracisz.
                  Jedyne, co ewentualnie mogłoby zadziałać, to bezwzględne i całkowite podporządkowanie się. Pytanie, czy tego chcesz.
                  • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 13:03
                    No tak, niby to wszystko wiem co tu piszecie, ale jakoś nadal mam pretensje do siebie, że to ja jestem winna, bo mi isę wyrwało jakies niepotrzebne słowo... A z ich strony to po prostu inaczej wygląda. Biedna mama i babcia zobaczyły córkę/wnuczkę w brzydkiej fryzurze i się biedne wystraszyły, babcia słabego zdrowia, to może trochę się źle poczuła ale przecież nic mi nie zrobiły, tylko z troski. To ona jest winna, bo mogła się matki poradzić, dobra córka się zawsze radzi zanim coś zrobi a już na pewno bierze pod uwagę zdanie mamy, bo to przecież rodzina. I jeszcze nazwała matkę głupem... Wyobrażam sobie jak to wygląda z ich punktu widzenia i już natychmiast się gubię:/
                    • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 13:16
                      ratamatahatta napisała:

                      > No tak, niby to wszystko wiem co tu piszecie, ale jakoś nadal mam pretensje do
                      > siebie, że to ja jestem winna, bo mi isę wyrwało jakies niepotrzebne słowo...
                      > A z ich strony to po prostu inaczej wygląda.
                      > Wyobrażam sobie jak to wygląda z ich punktu widzenia i już natychmiast się gubię:/

                      No właśnie. To na tym polega - że Ty doskonale wiesz, co one czują, jak się czują, jak się poczują - a zapewne nie za bardzo wiesz, co TY SAMA czujesz. A jeśli nawet - to z przekonaniem, że nie masz prawa do tego uczucia - więc z poczuciem winy, że czujesz coś negatywnego w stosunku do nich.
                      Ich uczucia i reakcje są dla Ciebie ważniejsze od Twoich. Zawsze.

                      To, co powyżej, napisałam o sobie. Sprzed 4-5 lat. Zresztą - da się tu odnaleźć moje posty w tym duchu.
                      Dlatego z pełnym przekonaniem mogę napisać - to się da zmienić. Ale nie stanie się to w momencie uświadomienia sobie, że masz słuszność, a one nie mają racji i prawa tak Cię traktować i obarczać winą. To wymaga czasu i terapii.
                      I wciąż nie wiem, jak to ostatecznie działa - ale jak się temat przewałkuje na terapii, od różnych stron, w różnych aspektach - pewnego dnia nagle orientujesz się, że zamiast poczucia winy masz głębokie poczucie krzywdy (jak najsłuszniej), potem złość na to, jak Cię potraktowano, a potem - że zajmują Cię już zupełnie inne sprawy.

                      Oczywiście poczucie winy lubi czasem wracać, ale nie w takim nasileniu i nie ma już takiej mocy. I nie wykańcza tak, jak przedtem. Przychodzi i mija, poza tym - umiesz już zrozumieć i wytłumaczyć sobie, co się z Tobą dzieje. Teraz jeszcze pewnie nie za bardzo - teraz niby wiesz, że nie masz ("obiektywnie") powodów do poczucia winy - a jednak Tobą targa i zatruwa myśli.
                    • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:15
                      ratamatahatta napisała:

                      > No tak, niby to wszystko wiem co tu piszecie, ale jakoś nadal mam pretensje do
                      > siebie, że to ja jestem winna, bo mi isę wyrwało jakies niepotrzebne słowo...
                      (...)Wyobrażam sobie jak to wygląda z ich
                      > punktu widzenia i już natychmiast się gubię:/

                      W ktoryms watku Ola napisala cos, co powinno byc twoim mottem wypisanym na scianie, na lustrze i na lodowce, to byly slowa jej terapeutki (cytat z pamieci, ale sens wierny) "pani Olu, juz pani opowiedziala, jak swietnie pani rozumie (i usprawiedliwia) mame, a teraz prosze zrozumiec SIEBIE".

                      Od siebie dodam - nie zastanawiaj sie nad przyczynami, z ktorych one obie sa takie, bo powody nie dotycza ciebie. Zastanawiaj sie nad CELEM - do czego chca doprowadzic, co osiagnac i jak to sie odbije na tobie. Powinno pomoc choc troche.
    • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 18.06.19, 21:35
      Czesc Ratamatahatta!

      Współczuje Ci bardzo, bo takie cyrki to hardcore poziom mega. Jeju dobrze, że nie przebiłaś sobie nosa i nie wsadziłaś kolczyka, bo poumierałyby z podniecenia :) Zatruję, by podkreślić absurd sytuacji - ale Ty to już widzisz. To świetny krok! Brawo!

      Często, kiedy osoby despotycznie i dominujące tracą kontrole nad swoim niewolnikiem, to siła ich histerii i poziom ataków niestety bardzo wzrastają, po to by ofiarę zniszczyć i sprowadzić do odpowiednio niskiego poziomu. Czyli dla Ciebie to też dobra nowina – popatrz na to tak, że wymykasz się matce i babce spod kontroli!!!! No i one reagują - tego nie da się uniknąć. One mogą jak małe dzieci tupać nóżkami i walić piąstkami, a Ty jesteś dorosła i robisz swoje. Ty idziesz w dobra stronę!

      Kiedy ja (boleśnie) oddzielałam się od matki, to bardzo pomagało mi odwracanie myślenia: zamiast czuć winę, że np. nie przyjeżdżam, odwracałam to myśląc, ze jej pomagam moja nieobecnością – po to by się nie denerwowała mną, bo wszystko we mnie było dla niej złe i nieudaczne. Wiec po co narażać ja na taka traumę? Czy mogłoby to Tobie pomoc nie czuć się tak winną?

      Najważniejsze, że robisz postępy. Hej, poszłaś i zrobiłaś fryzurę bez proszenia o pozwolenie! Wow!!! Bardzo Cię podziwiam, to bardzo dużo w krótkim czasie!
      • verdana Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 12:26
        Ja bym nie zerwała kontaktów, ale je zawiesiła. Dokładnie tłumacząc, dlaczego. Że nie możesz powolić sobie na wysłuchiwanie ataków histerii z byle powodu, ze nie maja prawa uwazać Twoich decyzji za godzace w nie - to nie ich sprawa.
        Parę miesięcy, pół roku odpoczynku da Ci mozliwość przemyślenia sprawy, zobaczenia czy terapia działa, a matce i babci uświadomi, że nie jesteś już od nich zależna i albo pogodzą się z tym, co robisz, albo po prostu utracą z Tobą kontakt.
        • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 12:39
          Moja teściowa się tak samo zachowywała. Dostawała ataków apopleksji, duszności, omdlewala, darła się kiedy mój były mąż miał włosy krótko ostrzyżone. Tak wiec przed odwiedzinami u matki przez wieje tygodni tych włosów nie obcinał, miał na głowie uciążliwą grzybice, wyglądał jak z filmu z lat 70-tych ALE mama była zadowolona bo lubi długie włosy. A przecież dobre dziecko robi wszystko żeby zadowolić mamę, prawda? O ubraniu również decydowała, również zarządzała pieniędzmi.
        • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:01
          Wczoraj rozmawiałam z mamą przez telefon, powiedziałam co mi się nie podoba, powiedziałam że zabolały mnie słowa "we żyletkę i się potnij" oraz ataki apopleksji babci. Niestety wszystkiego się wyparły w żywe oczy. Babcia zatrwożyła się, że jak ja śmiem mówić o atakach apopleksji jak nic takiego nie było. Mama to samo: "co ty wygadujesz, ja tak nie powiedziałam". Sprawa stanęła na tym, że one biedne bez winy, bo tylko skomentowały fryzurę a ja teraz wymyślam i je oskarżam o takie cuda! No i wina spadłą na mnie, bo mówiłam podniesionym głosem i głos mi się trząsł, i może też coś nie tak powiedziałam, nie da się ze mną gadać. mama i babcie biedne niewinne. Takie rozmowy nie mają sensu.
          • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:23
            ratamatahatta napisała:

            > Mama to samo: "co ty wygadujesz, ja tak nie powiedziałam". Sprawa stanęła na tym,
            > że one biedne bez winy, bo tylko skomentowały fryzurę a ja teraz wymyślam
            > i je oskarżam o takie cuda! Mama i babcie biedne niewinne.
            > Takie rozmowy nie mają sensu.

            Zgadza się - nie mają. Nie ma sensu jakiekolwiek tłumaczenie, wyjaśnianie, prostowanie sytuacji. Jedyne, co zyskasz, to strata energii i nerwów.
            A wypieranie faktów także jest symptomatyczne i jakże typowe. Nieraz dochodzi do budowania jakiejś alternatywnej rzeczywistości, wręcz równoległej historii.
            Zapewniam Cię, że każda z nas - córek "takich" matek - ma identyczne doświadczenia.

            Wielokrotnie powtarzałam, że te zachowania są jak z jakiegoś "szkolenia dla mamuś" - wszystkie używają tych samych metod wzbudzania poczucia winy, tekstów i sposobów odwracania kota ogonem.
            • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:56
              To zawsze było własnie najgorsze, to wypieranie się swoich słów. Jak byłam dorastająca dziewczynką i takie histerie były na porządku dziennym, to potem jak próbowałam się z mamą jakoś dogadać, wyjaśnić, to zawsze mi wmawiała, że przecież to ja się kłóciłam, to ja krzyczałam, mama nic złego nie powiedziała, to ja ją obrażałam. Babcia to potwierdzała. Byłam tak skołowana że już nie wiedziałam co się ze mną dzieje, czy ja postradałam zmysły? Naprawdę wtedy wierzyłam, że jestem okropna i ranię mamę i babcię. Dopiero kiedy wpadłam na pomysł zapisywania wszystkiego zaraz po kłótni a potem nagrywania- miałam już jasny dowód, że TO SIE STAŁO NA PRAWDĘ, nie uroiłam sobie tego.
              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:22
                ratamatahatta napisała:

                > Dopiero kiedy wpadłam na pomysł zapisywania wszystkiego zaraz po kłótni
                > a potem nagrywania- miałam już jasny dowód, że TO SIE STAŁO NA PRAWDĘ,
                > nie uroiłam sobie tego.

                Ciekawa jestem - czy nagrywałaś tylko dla siebie, czy odtworzyłaś kiedyś jakieś nagranie mamie i babci?
                  • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 12:27
                    ratamatahatta napisała:

                    > tylko dla siebie. Gdybym odtworzyła to miałabym kolejne przewinienei na koncie-
                    > nagrywam biedną mamę i babcię, jak tak można.


                    A powinnaś im puścić bo one w histerii pewnie nie pamiętają co mówią.

                    I nie wiem po co tak bardzo zależy ci na ich zdaniu? Rozmawiasz , tłumaczysz?
                    Idziesz odwiedzić zaczynaja histerie wstajesz mówisz dajcie znać jak się uspokoicie i zacznie mnie szanować wstajesz i wychodzić. Nie odbierasz, nie tłumaczysz to nic nie da. One doskonale wiedza co trzeba zrobić tylko lubią się znęcać.
                    • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 13:23
                      3-mamuska napisała:

                      > ratamatahatta napisała:
                      >
                      > > tylko dla siebie. Gdybym odtworzyła to miałabym kolejne przewinienei na k
                      > oncie-
                      > > nagrywam biedną mamę i babcię, jak tak można.
                      >
                      >
                      > A powinnaś im puścić bo one w histerii pewnie nie pamiętają co mówią.


                      I to jest bardzo dobra rada ! jak babcia czy mama zadzwonia smutnym glosem pytajac, o co ci chodzi, pusc im nagranie. Miej pod reka. Przy okazji sama sobie przypomnisz, zamiast wpadac w poczucie winy.
                      • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 17:15
                        Zbyt dobrze znam moją mamę i babcię żeby nie domyślić, się, że nawet jeśli przedstawię im dowód, to prędko się wytłumaczą, jedna drugą obroni. "Nawet jeśli mama ci tam coś powiedziała moze niemiłego, to dla tego, że ją zdenerwowałaś" itd. Jak byłam dzieckiem to miałam ciągle powtarzane przez babcie: "mama jest nerwowa i powinnaś to zrozumieć. I druga córka to jakby widziała, że mama się denerwuje to by podeszła i powiedziała nie denerwuj się mamusiu a ty tylko siedzisz z okwaszoną gębą". Więc co tu dużo mówić.. mama jest nerwowa i ona ma prawo. Nawet jeśli usłyszy nagranie to wytłumaczą się z tego obie.
                        • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 17:40
                          ratamatahatta napisała:

                          > Zbyt dobrze znam moją mamę i babcię żeby nie domyślić, się, że nawet jeśli prze
                          > dstawię im dowód, to prędko się wytłumaczą, jedna drugą obroni. "Nawet jeśli ma
                          > ma ci tam coś powiedziała moze niemiłego, to dla tego, że ją zdenerwowałaś" itd
                          > . Jak byłam dzieckiem to miałam ciągle powtarzane przez babcie: "mama jest nerw
                          > owa i powinnaś to zrozumieć. I druga córka to jakby widziała, że mama się dener
                          > wuje to by podeszła i powiedziała nie denerwuj się mamusiu a ty tylko siedzisz
                          > z okwaszoną gębą". Więc co tu dużo mówić.. mama jest nerwowa i ona ma prawo. Na
                          > wet jeśli usłyszy nagranie to wytłumaczą się z tego obie.


                          Ale ty nie masz sluchac tych tlumaczen ! Ty im masz dac posluchac, jak sie na ciebie dra i co wykrzykuja, a gdy zaczna swoje, odkladasz sluchawke albo poglasniasz dzwiek tak, by je zagluszyl.
                          Po prostu na zalosne pytanie babci, co one ci zrobily i dlaczego ty tak, odpowiadasz "to wlasnie", "dlatego" i wlaczasz nagranie. I ciebie tam juz nie ma, odzywa sie tylko odtwarzacz.
    • sorvina Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 12:42
      W pierwszej chwili pomyślałam - u mnie aż takich cyrków nie było. Potem przypomniałam sobie godzinną awanturę za to, że zostawiłam (na chwilę) kubek na stole, albo odłożyłam mamie linijkę 5 cm obok miejsca na którym leżała, albo w jakikolwiek sposób "chciałam robić matce i babce na złość" czyli zrobić coś po swojemu i uświadomiłam sobie, że może tematy inne, ale poziom absurdu podobny.

      Ja ze swoimi zerwałam kontakt, ale one nawet na 15 min nie potrafiły powstrzymać się od jazd. A jeżeli to i tak z fochem, że "mi to nic nie można powiedzieć". Albo przeszła matka na bardziej manipulacje i takie podchwytliwe ataki przy osobach trzecich, bym czuła się skrępowana by reagować. W końcu dotarło do mnie, że mnie zadziobią po kawałku, jak dam im szansę w postaci spotkań. Jak czuć się dobrze, jak człowiek wracając tam daje samemu sobie znak, że ich potrzeby są ważniejsze od jego elementarnych praw do bycia traktowanym z szacunkiem, uczuć i potrzeb?

      Poczucie winy męczyło mnie mocno i terapia jest niezbędna by wyprostować takie spranie mózgu.

      Jest taki poziom toksyczności gdzie nie da się utrzymywać małego kontaktu, bo dasz palec to i tak będą szarpać całą rękę. Ale są i takie narcyzy czy insze toksyki, że czasem trzeba przypomnieć gdzie przebiega granica, sprawić by poczuły konsekwencje jej przekroczenia, by się gryzły w język na tyle by utrzymywać poprawny kontakt. Ciepły i autentyczny on nigdy nie będzie, ale wiele osób woli tak niż wcale.

      Są osoby bardziej wrażliwe, które muszą się chronić nawet przed małymi nadużyciami, inaczej odbije to się na ich psychice. Każdy ma prawo o siebie dbać.

      Są osoby, które dzięki terapii zamknęły za sobą przeszłość, ale po wszystkim co się stało i przy wszystkim co się dzieje, braku budowania jakiejkolwiek zdrowej więzi przez rodzinę, czują do rodziców życzliwą obojętność i jest to osiągnięcie. Ale szkoda im czasu na kolejne spotkania z ludźmi, którzy i tak będą niezadowoleni i tak będą mieli pretensje. Lepiej przeznaczyć go na te relacje, które mają realną wartość.

      Tu nie ma uniwersalnych rozwiązań. Każdy musi sam ocenić na co ma siłę, wolę, chęci.

      Może raz w miesiącu wystarczy? Może tylko telefon na święta? Opcji "low contact" też jest wiele. Można minimalizować kontakt bez ostatecznego zerwania go. Można też bez wprowadzania żadnych zasad być elastycznym i reagować na to co się dzieje np. po takiej akcji zrobić sobie przerwę na kilka tyg. a potem wedle potrzeb. Myślę, że sam fakt, że nie jest pewne, że odwiedziny będą co tydzień, że jak przekozaczą, to mogą Cię Ratamatahatta długo nie zobaczyć, może sprawić, że się będą bardziej gryźć w język. Jeśli są z tych tresowalnych. Moją matkę tylko szlag trafiał.

      Życzę Ci byś podjęła najlepszą dla siebie decyzję i odnalazła w niej spokój.
      • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 14:13
        „Czuję, że powinnam sie od nich odciąć, zmienić nr telefonu, nigdy już nie dać sobą tak pomiatać.”

        Zaufaj swoim odczuciom. Mnie tez się wydaje, ze te osoby nigdy Twoich granic nie uszanują. Wszystko- tzn podporządkowujesz się im-albo nic.
        Zerknęłam na Twój wątek z września 2018. Jak Ci się układa w pracy i z partnerem? A obcięcia włosów gratuluje! To ważny krok w kierunku niezależności.
            • sorvina Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 14:57
              fusun1804 napisała:

              > Te włosy to tylko czubek góry lodowej w tym przypadku.

              Jasne. Jest to jednak ważny symbol tego na jak wielką ingerencję w życie autorki pozwalały sobie matka z babką - na decydowanie to tym jak dorosła kobieta ma wyglądać, co z włosami robić. Więc zbuntowanie się tutaj i zrobienie po swojemu to zbuntowanie się przeciwko władzy jako takiej, stąd ta intensywna reakcja. Bez względu na to jak to matka z babką racjonalizują.
          • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 16:36
            Tez pamiętam - Ratamatahatta pięknie i sensownie pisze, bije z jej postów inteligencja i wysoki poziom kultury osobistej, a myślała (mam nadzieje, ze to już w przeszłości), ze nadaje się wyłącznie do mopa i szczoty. To było smutne.

            Wiec niesamowicie doceniam jej ogromne postępy w pracy nad sobą. Dziewczyna jest WIELKA, ze po takim poziomie prania mózgu wygrzebuje się z tego bagna, i buduje zdrowe życie z partnerem. Podziwiam.
            • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:25
              O, pamiętacie ten wątek :) Bardzo mi wtedy pomogły wszystkie komentarze jakie się tam pojawiły, kązdy jeden czytałam po kilka razy.
              Jelsi chodzi o włosy- tak, nie wiedzieć czemu zawsze był to jakiś punkt zapalny, nawet poważne rzeczy takie jak wyjazdy, partner itd nie stanowiły takiego problemu dla mamy i babci jak moja fryzura... Zaczynam rozumieć, że ta fryzura to dla nich jakiś symbol władzy nade mną. Mama wczoraj stwierdziła, że tą fryzura chciałam ponoć zamanifestować swoją dorosłość i że już nie muszę się jej słuchać i pokazać im, że nie mają nic do gadania. A dla mnie to tylko włosy..
              Co do pracy- to nei jest takie łatwe;p Nadal nad tym pracuję, rozpoczęłam terapię. Na razie nic się nie zmieniło w kwestii mojego podejścia do pracy, ale wierzę, że kiedys i tutaj coś się zmieni.
              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:26
                ratamatahatta napisała:

                > O, pamiętacie ten wątek :)

                No pewnie! Nieraz myślałam, co u Ciebie.

                > Zaczynam rozumieć, że ta fryzura to dla nich jakiś symbol władzy nade mną.
                > Mama wczoraj stwierdziła, że tą fryzura chciałam ponoć zamanifestować swoją dorosłość
                > i że już nie muszę się jej słuchać i pokazać im, że nie mają nic do gadania.

                O proszę, takie "przyznanie się wprost" dość rzadko się "naszym" mamom zdarza :)
                Otóż właśnie - jasno przyznała, czego najbardziej się boi - że wymkniesz się jej z rąk. Że straci władzę i kontrolę nad Tobą.

                Możesz sobie teraz zadać pytanie, czy ktokolwiek ma prawo mieć władzę nad Tobą - nad kimkolwiek - i czy chcesz ją komuś oddawać.
              • zuzi.1 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 05.07.19, 23:21
                "Mama wczoraj stwierdziła, że tą fryzura chciałam ponoć zamanifestować swoją dorosłość i że już nie muszę się jej słuchać i pokazać im, że nie mają nic do gadania. A dla mnie to tylko włosy.." Ta zaburzona matka nawet wprost wyartykuowala co było przyczyną ich hardkorowego teatru czyli LĘK O UTRATE władzy nad Tobą i twoim życiem. Lęk i histeria o to, że pacynka zerwała się niespodziewanie ze smyczy. Co za dwie ciezko zaburzone kobiety.
          • an-i-ka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 02.07.19, 08:32
            sorvina napisała:

            > O cholerka. Przypomniałam sobie ten wątek. Ratamatahatta gratuluję zarówno obci
            > ęcia włosów jak i dystansu do reakcji matki i babci. To ogromny krok na przód!
            > Bo nie o same włosy chodzi ale jak fusun pisze - o niezależność.
            >

            Ja też bardzo dobrze pamiętam tamten wątek. Gdyby autorka zastosowała się do tamtych rad, nie musiałaby tworzyć tego wątku... :(

            Wszyscy piszą, że trzeba terapii i zerwania kontaktu, a autorka cały czas testuje czy zostanie w końcu zaakceptowana przez matkę i babkę. Musi się pogodzić z tym, że nigdy nie zostanie zaakceptowana!
            Niby wszystko wie, potwierdza ale zawsze jest jakiś "ale"... Możemy sobie pisać.

            Tak jak alkoholik, dla którego nie liczy się nic, tylko relacja z alkoholem, tak autorka nie patrzy na nic, tylko na relację z kobietami, które ją niszczą.


            Niestety za jakiś czas pojawi się kolejny wątek tego typu "założyłam buty na obcasie, zrobiły mi awanturę", znów wszyscy napiszą, że terapia i zerwanie kontaktu, znów jakieś "ale" itp, itd., w koło Wojtek, wkoło Macieju.
            • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 02.07.19, 09:42
              an-i-ka napisała:

              > Ja też bardzo dobrze pamiętam tamten wątek. Gdyby autorka zastosowała się
              > do tamtych rad, nie musiałaby tworzyć tego wątku... :(
              > Wszyscy piszą, że trzeba terapii i zerwania kontaktu, a autorka cały czas testuje
              > czy zostanie w końcu zaakceptowana przez matkę i babkę.

              Nie, nie i NIE! Czy Tobie się wydaje, że to się dzieje ot, tak - my tu mówimy komuś, co i jak ma zrobić, on mówi "Aha, to od jutra zmieniam całe swoje dotychczasowe życie, dzięki za rady" - i od następnego dnia wszystko się zmienia????


              > Niestety za jakiś czas pojawi się kolejny wątek tego typu "założyłam buty na
              > obcasie, zrobiły mi awanturę", znów wszyscy napiszą, że terapia i zerwanie
              > kontaktu, znów jakieś "ale" itp, itd., w koło Wojtek, wkoło Macieju.

              Naprawdę nie widzisz różnicy między tamtym wątkiem, a tym? Ratamatahatta zrobiła milowy krok od tamtego czasu. Wiele osób kręci się w kółko o wiele dłużej, zanim wyjdzie z chorego układu.
              Takie zmiany nie dzieją się z dnia na dzień.
            • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 02.07.19, 11:03
              Podjęłam terapie, co prawda nie trafiłam jeszcze na terapeutkę, z którą bym się zgrała ale szukam dalej:) I to nie jest tak, że szukam ich akceptacji- nie. Ja po prostu przyszłam w odwiedziny w nowej fryzurze, której nei dało się ukryć, to wszystko. Nie obchodzi mnie ich zdanie i czy się im mój kolor włosów podoba. A zerwać kontakty z własną matka i babką, które mnie wychowywały to nie jest taka prosta rzecz. Wybrałam chłodne relacje, odwiedziny bez zwierzeń, bo tak jest łatwiej.
              • sirella Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 02.07.19, 14:14
                „Jeśli myślisz, że wilk i owieczka mogą żyć pod jednym dachem, mam dla ciebie złą wiadomość. Relacja ofiary i oprawcy ma to do siebie, że wilk ma apetyt na owieczkę, a owieczka swoją obecnością, zachowaniem, uległością prowokuje go. Metafora ma tak silne znaczenie, gdyż tak jak wilk nie może zmienić tego, że jest mięsożerny, tak oprawca nie zmieni swoich nawyków z dnia na dzień. Ani pod wpływem własnych deklaracji, ani pod wpływem twojej dobrej woli. Ofiara zazwyczaj ma wiele wdrukowanych wzorców, które zmuszają ją do wycofania i uległości, a ludzie skłonni do wykorzystywania innych podobnie jak drapieżniki wyczuwają lęk, bierność, brak zaufania do samych siebie.
                Potrzebny jest realny, fizyczny dystans, prawdziwa separacja. Potrzebna jest ona bardziej owcy niż wilkowi. Oprawca potrzebuje nierzadko pokonać trudniejszą pracę niż jego ofiara by stać się dojrzalszą osobowością. Przebywanie zatem pod jednym dachem w ramach relacji współuzależnieniowej wydaje się być ponad ludzkie siły. Współuzależnienie to wspieranie się w zachowaniach szkodliwych dla zdrowia obu stron.”
                Maciej Bennewicz. Miłość toksyczna. Miłość dojrzała.
    • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 20:55
      kobiety dostały histerii bez powodu. Ale rozważanie zerwania kontaktów z matka i babcia z powodu awantury o bzdety tez jest przesadna. Rozwiązaniem jest nabranie dystansu emocjonalnego, naucz się nie brać do siebie tego co mówią. Ich komentarze nie mają nic wspólnego z tobą są po prostu reakcją na silne emocje. Nie wdawaj się w dyskusje nie tłumacz, ogranicz sie do 'jest mi przykro ze tak reagujecie'. Gdy widzisz ze panie sie nakręcają spróbuj skierować ich uwagę na inny temat jak sie nie da wychodzisz.
      Kolega własnie mi zrelacjonował ze z powodu gorącej wymiany zdań mamy z ojcem na temat sposobu zawiązywanie worków ze śmieciami najpierw mama sie popłakała a teraz rodzice sie nie odzywają do siebie, powód konfliktu, poziom emocji i radykalność reakcji równie absurdalna jak u ciebie, tyle ze rodzice są w wieku 80+ i zmiany zachodzące w ich psychice staja sie coraz bardziej widoczne.
        • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 22:32
          Gdy dziecko wykrzykuje 'nienawidzę was' co czasami zezłoszczonemu nastolatkowi sie zdarza to bierzesz to serio? Obrazisz sie i zerwiesz kontakt? Pewnie jednak zignorujesz te uwagi nastolatka i co najwyżej powiesz ze jest ci przykro? Czy nie można zastosować podobnej strategii wobec rodziców?
          • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 22:54
            71tosia napisała:

            > Gdy dziecko wykrzykuje 'nienawidzę was' co czasami zezłoszczonemu nastolatkowi
            > sie zdarza to bierzesz to serio?

            To jednak co innego usłyszeć "nienawidzę cię!!!", a co innego "wbiłaś mi nóż w serce, krzywdzisz całą naszą rodzinę... nie liczysz się ze mną... matka nic już dla ciebie nie znaczy...".
            • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 23:16
              ola_dom napisała:

              > 71tosia napisała:
              >
              > > Gdy dziecko wykrzykuje 'nienawidzę was' co czasami zezłoszczonemu nastol
              > atkowi
              > > sie zdarza to bierzesz to serio?
              >
              > To jednak co innego usłyszeć "nienawidzę cię!!!", a co innego "wbiłaś mi nóż w
              > serce, krzywdzisz całą naszą rodzinę... nie liczysz się ze mną... matka nic już
              > dla ciebie nie znaczy...".
              >
              Podstawowa różnica tutaj jest między nastolatkiem, czyli kimś kto już nie jest dzieckiem a jeszcze nie jest dorosłym, a dorosłym kompletnie odpowiedzialnym za swoje słowa.
          • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 19.06.19, 23:13
            A dlaczego sugerujesz traktowanie dorosłych ludzi jak dzieci lub nastolatków? W jakim wieku jest babka, nie wiemy. Ale skoro Autorka jest koło 30-tki, to mamusia jest tuż po 50-tce. Ani to nastolatka ani staruszka.

            Jak zawsze w temacie rodziców toksycznych, zatruwających życie, podcinających skrzydła, poniżających/ depczących swoje dzieci, cieszących się ich nieszczęściem, odzywa się nasza kochana Tosia i przekonuje do spokoju i kultury. I do bagatelizowania problemu. One przecież tak z miłości ........ one dobrze chcą.......

            Tosiu droga, może nam o sobie opowiesz? Znosisz sama obrzydliwe chamstwo swoich rodziców bo są święci? Spłacasz dług za urodzenie? Tańczysz jak Ci zagrają w ramach dobroci i wdzięczności?
              • sorvina Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 07:56
                Podaj przykład jak ostudzić emocje matki i babki, które szlag trafia gdy dorosłe dziecko zrobi coś po swojemu np. obetnie włosy ... Nie forma nie taka, sam fakt niezależności traktowany jest jak podważanie ich władzy, do której dają sobie prawo.

                Jedyne co je uspokaja to całkowite posłuszeństwo i pozwalanie na niszczenie się psychiczne.

                A porównywanie nastolatka (za którego rodzic jest odpowiedzialny), z dorosłymi osobami, które prawdopodobnie mają zaburzenia osobowości i zachowania przemocowe, to co najmniej nadużycie. Mniej więcej na podobnym osobie jak gdy kobieta zgłaszająca długotrwałą przemoc domową słyszy "wszyscy się czasem kłócą, próbowała Pani rozmawiać z mężem" ?
                • eliksir_czarodziejski Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 17:56

                  > A porównywanie nastolatka (za którego rodzic jest odpowiedzialny), z dorosłymi
                  > osobami, które prawdopodobnie mają zaburzenia osobowości i zachowania przemocow
                  > e, to co najmniej nadużycie. Mniej więcej na podobnym osobie jak gdy kobieta zg
                  > łaszająca długotrwałą przemoc domową słyszy "wszyscy się czasem kłócą, próbował
                  > a Pani rozmawiać z mężem" ?

                  Świetne podsumowanie tego co Tosia uprawia na forum od x lat... 🙁
              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 08:02
                71tosia napisała:

                > Gdy widzimy emocje czy to naszego nastolatka, rodzica czy szefa zaczynają
                > sięgać zenity to warto je ostudzić a nie nakręcać, bo zwykle daje lepsze rezultaty
                > w relacjach z ludźmi. Nie rozumiesz - trudno.

                Tyle że w przypadku relacji opisywanych przez autorkę wątku emocje sięgają zenitu za każdym razem, kiedy zrobi ona cokolwiek na milimetr odbiegające od tego, co uważają matka z babką. Czyli w każdym wypadku, w którym ratamatahatta zaznaczy swoją odrębność.
                I jedyny sposób na wyciszenie tych emocji, to podporządkować się ich żądaniom i oczekiwaniom.
                Naprawdę tego nie rozumiesz?
                • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:04
                  Nie, ona uporczywie w kółko powtarza o studzeniu emocji, spokoju i kulturze. Takie matki jak wyżej opisana są po prostu nadopiekuncze. Zgłasza się w każdym wątku o rodzicach zatruwających życie dzieciom. Na przykład w tym.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,167990770,167990770,Matka_wybuchlam.html

                  Zastanawia mnie co się za tym kryje.
                    • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 16:30
                      71tosia napisała:

                      > uporczywie powtarzam to co mozesz przeczytac w kazdym podreczniku psychologii i
                      > co podpowiada mi doświadczenie- uspakajaj a nie eskaluj emocje w konfliktowej
                      > sytuacji - moze to sie 'kryje'?

                      Haha no właśnie na tym polega psychoterapia na zwalenie winy i odpowiedzialności na ofiarę ,dostała pani w pierdziel od męża bo nie dość dostatecznie studziła pani jego emocje i pewnie go pani nakręcała.
                      Powinna pani być bardziej uległa spokojna i z pokora znosić wyzwiska może wtedy by nie uderzył.
                  • zuzi.1 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 05.07.19, 22:45
                    Myślę, że w ten sposób Tosia buduje swój wizerunek tej jedynej, wyrozumialej, poswietliwej do bólu, dobrze, ze monitor przyjmie każda bzdurę, gorzej by było, gdyby Tosia te swoje "mundrosci" musiała wprowadzić w życie, mając do czynienia z zaburzonymi osobami, z wątków, w których się udziela... A tak, jakże łatwo grać na forum tą wyrozumialą, cudowną Tosię, która dla każdego wariata ma tyle zrozumienia, nie to co reszta tych bezdusznych ludzi w wątku....Łatwo, bo to nic nie kosztuje, tylko szum klawiatury przy wypisywaniu tych bzdur....A wizerunek się konsekwentnie buduje...

                • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:25
                  Jeszcze raz - w zyciu spotyka sie trudnych ludzi takze takich ktorzy robia burze w szklance wody o bzdety i trzeba sobie z tym radzic, nie od każdego trzeba i mozna sie odcinać. Metoda radzenia sobie z takimi osobami nie zalezy az tak bardzo od tego czy jest to matka, nastolatek, szef czy pracownik, zalezy od naszego podejscia do takich osob - naszej umiejętności bycia asertywnym. Metody postepowania sa mniej wiecej takie same - nie eskalowanie konfliktu przez wchodzenie w słowne utarczki, nie branie do siebie glupot ktore w stanie wzburzenia sie wypowiada, uspakajanie emocji etc. Naprawdę tego nie rozumiesz?
                  • sirella Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 10:58
                    A po jaką cholerę tkwić przy toksycznych babach robiących od lat piekło i szkody w życiu autorki i dewastujących jej poczucie jakiejkolwiek wartości? Tylko dlatego , że są rodziną to ma pozwalać się gnoić dzień w dzień ? Jest dorosła a świat jest duży. Nie musi wcale ich lubić ani przy nich tkwić "bo rodzina to trzeba znosić wszystko".
                    Nie zawsze dom rodzinny to wsparcie, dość często to kula u nogi i truciciel życia.
                    I owszem, autorka powinna się odciąć przynajmniej na kilka lat. Odciąć toksyczne uwikłanie które każe jej być przy ludziach którzy ją gnoją a ona czuje przymus pozostawania w agresji, i sama agresją się napełnia przyjmując na siebie ich wyrzygi.
                    Te baby się nie zmienią.
                    Ale jak ostro postawi się granice ich zachowaniom, odejdzie odpowiednio daleko, to moooooooże za kilka lat będą się pilnować by nie zaczynać rozmowy z autorką od gnojenia jej i poniżania.
                    Autorka nie jest nastolatką ale jest dorosła. Wcale z tymi babami nie musi spędzać codzienności. Nie dostanie od nich innych zachowań, jeśli się zbliży i otworzy - tylko trzymanie ich na odległość kija i do tego ewentualne przebywanie z nimi nie dłużej niż czas na wypicie jednej kawy dwa razy do roku - je wychowa. Jeśli do oddzielenia się potrzebuje na tym etapie kłótni, to owszem - warto się pokłócić, odejść, olać - i potem nad sobą pracować by powstrzymać chęć powrotu do tego samego bagna, w nadziei że one się zmieniły i już będą się zachowywać w stosunku do autorki inaczej.
                    Gdyby trafiło w obecnych czasach na nastolatka - to albo by z tego domu uciekł w nałogi, albo uciekł z domu , albo popełnił samobójstwo.
                    Autorka NIE MUSI tam tkwić i tego znosić. Nic tak mocno nie wiążę jak toksyny. I od autorki rola odciąć te negatywne więzy i nie mieć więcej złudzeń co do tego, że z tymi babami może czuć się emocjonalnie bezpiecznie i że kiedykolwiek dostanie wsparcie a nie zjebkę i gnojenie..
                    pieknoumyslu.com/gaslighting-forma-przemocy/

                  • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 11:06
                    71tosia masz racje, lepiej nie eskalować konfliktów i nie wdawać się w kłótnie. Ale co innego ludzie, którzy robią gównoburze o głupoty, a co innego osoby bardzo bliskie, które swoim "gównoburzeniem" To jest szantaż emocjonalny: jak się nie podporządkujesz, to ja dostanę zawału serca. Takie osoby będę walczyć o swoją władzę jakby to była kwestia życia i śmierci. Sprawa włosów w moim przypadku to nie jakieś tam robienie z igły widły, bo babci się nei podoba fryzura i sobie pomamrocze coś tam. To dla mamy i babci symbol władzy, zresztą same to przyznały: "no tak, teraz jesteś już dorosła i my jako rodzina mamy gówno do powiedzenie, nie pytasz już czy możesz iść do fryzjera, sama idziesz, jakbyśmy się już w ogóle nie liczyły. Nie liczysz się z rodziną". Myśle, ze to co innego niż jakieś tam robienie z igły widły.
                    • sirella Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 11:23
                      Cóż, wychowały cię dwa babsztyle, które wzajemnie się nakręcają by cię trzymać przy sobie w niewoli i żebyś stała się jedną z nich, biorącą udział w tej samej pokoleniowej sztafecie niewolenia córek przez matki.
                      Z ciekawości - jesteś jedynaczką? czy twoja matka ma brata? jest gdzieś jakikolwiek męski przedstawiciel rodziny?
                        • sirella Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 11:35
                          Przypuszczam, że twoja babka zrobiła to samo twojej matce, a teraz chcą razem przegryźć tętnice i jakiekolwiek prawo do samostanowienia Tobie. Matka była za słaba żeby uciec od babki, wiec przejęła jej schemat, a Ty- odłączająca się- to dla nich wielkie zagrożenie ich statusu. Póki obie żyją razem, to NIC tej toksyny nie rozerwie bo się jedna drugą nakręca, i nienawidzi tych co się nie podporządkują. Od takich osób trzeba się odsunąć daleko. Tym bardziej gdy jesteś w pojedynkę - wlezą na głowę, zatrzasną drzwi i zadziobią byś nie mogła odlecieć i naruszyć tego układu.
                          • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 11:40
                            Zawsze będzie dla mnie tajemnicą dla czego mama wybrała takie życie. Bo to mama bardziej ciągnie do babci niż babcia do mamy, nie wiem czy to jakiś dziwny, odwrotny przypadek, że to córka kurczowo trzyma się matki zamiast matka trzymać córkę. Dziwne to dla mnie. Ja rozumiem, że mama nie miała wżyciu lekko, mąż (mój ojciec ją zostawił) no ale była jeszcze młoda, miała tylko jedno dziecko, pracę. Mogła korzystać z życia. Ale przylgnęła do swojej matki i tak już została aż do dziś.
                            • sirella Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 11:57
                              Możliwe że manipulacjami babka sobie taj ją wychowała i współuzależniła. Gdyby babka była normalna, to by nie pozwoliła córce utkwić przy sobie. A teraz muszą sobie własne wybory zracjonalizować, że dobrze zrobiły i dobrze żyły = i do tego potrzebują ciebie, Twoje tkwienie przy nich mówi, że one kiedyś słusznie zadecydowały.
                              Sama słyszysz jakimi tekstami cię szantażują.
                              To jest przedziwne, że matki które same cierpiały i czuły się pokrzywdzone przez swoje matki - po latach to samo robią swoim córkom. Jakby chciały je zmusić by tak samo cierpiały. A jak do tego jeszcze dojdzie zły związek z facetem, porzucenie czy rywalizacja, to się robi hardcore.
                              Przemoc uzależnia. Przyjrzyj się wstecz genealogii - od ilu pokoleń się u was ciągnie. I sama podejmij terapię żeby nie powielić podobnego schematu.
                              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:34
                                sirella napisała:

                                > To jest przedziwne, że matki które same cierpiały i czuły się pokrzywdzone przez
                                > swoje matki - po latach to samo robią swoim córkom. Jakby chciały je zmusić
                                > by tak samo cierpiały.

                                Ja mam jedno, pierwsze, samonasuwające się skojarzenie - fala w wojsku.
                              • eliksir_czarodziejski Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 18:04

                                > To jest przedziwne, że matki które same cierpiały i czuły się pokrzywdzone prze
                                > z swoje matki - po latach to samo robią swoim córkom. Jakby chciały je zmusić
                                > by tak samo cierpiały.

                                Dokładnie tak jest. Tak ma moja matka i tesciowa. Moim zdaniem tego typu kobiety czują się w środku bardzo nieszczęśliwe i skrzywdzone i są potwornie zgorzkniałe. Radość i apetyt na życie młodej kobiety a nawet samo to że teszanse na inne życie w ogóle istnieją poteguja to zgorzknienie. Jak one te szanse niszczą to mam wrażenie że im się lepiej robi pt "no, nie ja jedna muszę jechać na tym wózku".
                              • zuzi.1 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 05.07.19, 23:33
                                "To jest przedziwne, że matki które same cierpiały i czuły się pokrzywdzone przez swoje matki - po latach to samo robią swoim córkom. Jakby chciały je zmusić by tak samo cierpialy". Albo podobny poziom tych samych zaburzeń powoduje to, że matki wobec swoich dzieci postępującej, jak ich matki postepowaly wobec nich. Efekty tych zaburzeń są praktycznie bardzo podobne w wielu przypadkach, w zależności od poziomu zaburzenia. Stąd wrażenie " klonów".
                            • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 16:44
                              To wcale nie takie dziwne jeśli babcia stłamsiła matkę to ta panicznie boi się innego życia.
                              A znasz historie twoich narodzin?
                              Może jakiś facet skrzywdził twoja matkę, została. Sama z „brzuchem” wiele lat temu to ujma dla kobiety. Może babka ja „uratowała” dała dach nad głowa . I tak to było ona się boi samotnego życia bez babki. Może ona zadała się z facetem wbrew woli babki i no słyszała „widzisz jak skończyłaś, gdybys mnie słuchała bla bla bla”
                              • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 17:25
                                Akurat nie tak to było, mąż od mamy odszedł jak ja byłam juz przedszkolakiem. A mama została przy babci chyba z trochę innych powodów. Babcia w młodości została dotknięta tragedią (nie chcę wnikać w szczegóły), i mam wrażenie że skupiła całą swoją rozpacz na mamie (mama była wtedy nastolatką). I mama tak tkwi przy babci, bo chyba nadal się nią "opiekuje". Tak myślę.
                              • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 02.07.19, 10:51
                                Absolutnie nie ciągnie wręcz odpycha. Dla tego też ograniczyłam zwierzanie się do minimum, informuję ich tylko o podstawowych faktach, jeśli gadam na jakiś temat to tylko neutralny. Nie chciałam drastycznie urywać kontaktu, bo to się wiąże z ogromnym ciężarem, wyrzutami sumienia, pewnie też walką, bo mama by tak łatwo nie odpuściła. Wolę już odwiedzić je raz na tydzien lub dwa, pogadać o pogodzie i wyjść w spokoju. No ale nowej fryzury nie dało się ukryć..
                    • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:31
                      :) Kobieto! Jesteś taka świadoma tej gry!!!

                      >same to przyznały: "no tak, teraz jesteś już dorosła i my jako rodzina mamy gówno do powiedzenie, nie pytasz już czy możesz iść do fryzjera, sama idziesz, jakbyśmy się już w ogóle nie liczyły. Nie liczysz się z rodziną".

                      W pierwszym odruchu chciałam napisać, ze możne warto byłoby przyznać im racje i podziękować, ze wreszcie Cie zrozumiały, i ze masz nadzieje, ze uszanują Twoja niezależność. :-P

                      Lecz wiem z własnego doświadczenia, ze w praktyce to byłoby dodanie rzygoburzy do gownoburzy...



                      W


                      • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:00
                        W tym wypadku to co matka powiedziała, to prawda.

                        Nie liczysz się (i nie powinnaś) z tym jaka matka i babka preferują fryzurę u Ciebie. Nie prosisz ich o pomoc w codziennych, rutynowych decyzjach, bo tego nie potrzebujesz, bo jesteś dorosła. Nie wisisz na matce i babce, bo tworzysz związek z dorosłym mężczyzną, co jest normalne i zdrowe. Z nim podejmujesz poważne decyzje, na nim się opierasz. Itp., itd.

                        I co w tym złego?

                        Bardzo ważne, byś uzyskała poczucie, że to co robisz jest w porządku, normalne i zdrowe. Bo jest!
                        • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:15
                          Moja mama twierdzi, że owszem, w innych rodzinach tak jest, że każdy robi swoje i nie ma wtrącania się, ale nasza rodzina jest wyjątkowa. Własciwie od dziecka było mi powtarzane, że nasza rodzina jest wyjątkowa, mama jest dużo lepsza niż inne mamy, inne mamy dają dziecku klucz na szyje i puszczają samopas. Moja mama poświęciła się wyjątkowo bo miała mnie na oku cały czas. Także kiedy byłam dorosła i miałam dłuższy okres bezrobocia, moja mama nie była taka jak inne mamy, nie wyrzuciła mnie, a mogła! Mogłam u niej mieszkać już jako dorosła i za nicc nie płacić. Moja mama gotowała mi zawsze, nigdy nie nauczyłam się gotować, mama robiła to za mnie a przeciez nie musiała. Poświęciła się. Stąd teraz jest wniosek, że powinnam ją traktować inaczej niż "zwykłą matkę". Czyli podporządkować się.
                          • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:25
                            Przypomnij sobie to, co tu pisalas - jak to jako dziecko zostalas wzieta do sklepu po zakup od dawna obiecanej zabawki, po czym mama uznala, ze jej bardziej podoba sie inna zabawka; a gdy upieralas sie przy swojej wymarzonej, zostalas wyciagnieta ze sklepu z krzykiem, ze jak nie chcesz tej, ktora matka chce, to zadnej nie dostaniesz. I jak to - co sama sobie uswiadomilas - dostalas doskonale zapamietana lekcje, ze przyjmiesz to, co daje matka, albo nie dostaniesz nic.

                            W innych rodzinach zdarza sie, ze takie sceny nie maja miejsca i takie przekazy nie sa kierowane do dzieci, wiesz ? Twoja matka to wie ? Moze watrto jej to przypomniec i uswiadomic ? A moze nie warto, to juz sama wiesz lepiej...

                            Dobra nowina jest taka, ze matka przestala byc jedyna szafarka dobr - mozesz dostac od kogo innego, mozesz sama sobie kupic, wedle wlasnego gustu, wyboru i checi. Nie watpie, ze twoja matke boli to bardzo i ze chcialaby do konca zycia byc ta jedyna. Ale TY nareszcie mozesz miec te zabawke, o ktorej marzysz :)
                            • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:29
                              ...ucielo
                              I mozesz ugotowac sobie to, na co masz ochote, nauczyc sie kuchni innej niz matczyna, isc do baru albo wcale nie jesc obiadu, a zamiast isc na lody lub kupic osiem ciastek i je pozrec. Mozesz zaczac nosic podarte dzinsy albo dla odmiany kiecke, ktorej matka przenigdy nie pozwolilaby ci wlozyc i nie kupilaby. Mozesz isc sac o dziewiatej lub czytac do trzeciej w nocy i nie tlumaczyc sie z tego. To jest wolnosc.
                          • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:37
                            Moja matka tez była niezwykła. W taki sam sposób... Wiec może takie niezwykle to nie były?

                            Z moja matką histeria (histeria to mało powiedziane, ale rozumiesz) była na temat ciuchów. Kiedy mając 35+ lat powiedziałam, ze chce sobie kupować własne majtki i skarpetki, to pierw była jesień średniowiecza (z tel. do pracy włącznie), a potem matka nie odbierała moich telefonów przez kilka miesięcy (by mnie ukarać, o czym mnie poinformowała, żebym nie miała wątpliwości).

                            Pisze to, byś nie czuła się osamotniona. Nasze rodziny są 'wyjątkowe' pod względem nieprawidłowości wzorców i zachowań w nich wymuszanych. Oraz nienormalności i zaburzonych relacji międzyludzkich.
                            • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:50
                              Ciekawe, że te ciuchy i fryzury są takimi priorytetami dla tych matek:/ Przecież to jest tak irracjonalne. Fryzury, gacie, skarpetki? Co to w życiu znaczy? Z okresu dorastania pamiętam tylko wieczne wojny o to, że chce nosić inne buty niż podobają się mamie, że chcę się czesać inaczej, nosić inne spodnie, inny plecak. Jakby to na prawdę miało jakiekolwiek znaczenie. Jakby nie można było cieszyć się z dobrych ocen nastolatki, ze wzorowego zachowania, z zainteresowań, z braku problemów typu narkotyki itp. Moje nastoletnie zycie to wojna o buty:( Przykre.
                              • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 17:18
                                Bardzo, bardzo przykre, nie?

                                To zachowanie ma swój perwersyjny sens. Jeśli rodzic złamie wole dziecka na poziomie kredek, skarpetek czy fryzury, to większe sprawy są łatwiejsze do sforsowania.

                                To jest tak jak łamanie rekrutów w wojsku. Sierżant zarządza wszystkim – jak jest pościelone lóżko, kiedy wolno iść do latryny, ile milimetrów nad kieszonka jest naszyta etykietka. Wszystko pod zewnętrzną kontrolą. Rekrut nawet nie ma pozwolenia podrapać się po nosie stojąc na polu defilad.

                                To jest wymuszanie zewnątrz-sterowności. Ktoś inny daje jeść, ktoś inny daje ubranie, ktoś inny zarządza wszystkim. Wiec, kiedy przychodzi do ważnych spraw (gdzie wymaszerować, do kogo strzelać), to rekrut bezmyślnie poddaje się autorytetowi, bez kwestionowania czy to dobre czy nie. Jest wytrenowany do posłuszeństwa.

                                Wiec mamusie nie były takie dobre tak pięknie się Toba czy mną opiekując. One wpajały właśnie ta zewnątrz-sterowność, umacniały swoja pozycje jako kontroler.

                                Pod górnolotnymi hasłami ‘tak o Ciebie dbałam’, kryje się nadmierna kontrola, infantylizacja, niszczenie własnej inicjatywy i samo-stanowienia i dziecka.

                                Wydaje się głupie by walczyć o jedzenie, ciuchy/fryzurę (czyli kontrole nad naszym własnym ciałem), etc. Ale naprawdę są to kluczowe sprawy.
                              • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 16:50
                                ratamatahatta napisała:

                                > Ciekawe, że te ciuchy i fryzury są takimi priorytetami dla tych matek:/ Przecie
                                > ż to jest tak irracjonalne. Fryzury, gacie, skarpetki? Co to w życiu znaczy? Z
                                > okresu dorastania pamiętam tylko wieczne wojny o to, że chce nosić inne buty ni
                                > ż podobają się mamie, że chcę się czesać inaczej, nosić inne spodnie, inny plec
                                > ak. Jakby to na prawdę miało jakiekolwiek znaczenie. Jakby nie można było ciesz
                                > yć się z dobrych ocen nastolatki, ze wzorowego zachowania, z zainteresowań, z b
                                > raku problemów typu narkotyki itp. Moje nastoletnie zycie to wojna o buty:( Prz
                                > ykre.

                                To wcale nie jest dziwne.
                                Po prostu musiałaś robić jak one chciały żeby się podporządkować wiele dzieci wpada wtedy w bulimię czy anoreksję bo tylko na to co wkładają do buzi maja wpływ.
                                Ubiór jest bardzo osobista rzeczą.

                                A matka wiadomo inny świat inny styl i inne zasady.
                                Pamietam jak tato mój przykładał wagę do uczesanych włosów. Jego zdanie związane włosy to oznaka schludności i skromności.
                                I chciał żebym była tak postrzegana. A nie jakaś z rozwianym włosem.
                              • aqua48 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 28.06.19, 14:14
                                ratamatahatta napisała:

                                > Ciekawe, że te ciuchy i fryzury są takimi priorytetami dla tych matek:/ Przecie
                                > ż to jest tak irracjonalne. Fryzury, gacie, skarpetki? Co to w życiu znaczy?

                                Kontrola. Stała potrzeba kontrolowania drugiej osoby. Trzymania ręki na pulsie, że to matka decyduje i ma ostateczny głos.
                                Pamiętam jak kupowałam moim dzieciom gdy były małe, kurtki czy buty i gdy mówiły w sklepie, że im się nie podobają, to odkładałam i szukaliśmy innego modelu. Ile wówczas ekspedientek było wręcz obrażonych (!) że jak to - dziecko ma prawo głosu, a rodzic go słucha. Dla mnie wówczas niepojęte. A teraz myślę, że to właśnie takie toksyczne osoby były.
                          • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 17:00
                            ratamatahatta napisała:

                            O matko, normalnie z każdym Twoim wpisem mam deja-vu...:D

                            > Moja mama twierdzi, że owszem, w innych rodzinach tak jest, że każdy robi swoje
                            > i nie ma wtrącania się, ale nasza rodzina jest wyjątkowa.

                            No oczywiście - przecież to klasyk - "nasza rodzina jest wyjątkowa i lepsza od innych".
                            O "sraniu we własne gniazdo" też słyszałaś, jak ośmieliłaś się na choćby cień zakwestionowania czegokolwiek, co dotyczy tej nieskalanej rodziny?

                            > Moja mama gotowała mi zawsze, nigdy nie nauczyłam się gotować, mama robiła to za mnie

                            Moja do dziś by mi gotowała - choć od 9 lat z nią nie mieszkam - gdybym tylko zasugerowała, że mogłaby.
                            Nigdy nie nauczyła mnie gotować - bo przecież wtedy mogłabym stać się samodzielna. A gotuje świetnie, umie i lubi.
                            Tyle że... ja sama nauczyłam się gotować. I piec. Od zera, za to prawie od razu bezglutenowo, bo okazało się, że mam celiakię. Umiem ugotować w zasadzie wszystko, czego zapragnę, upiec przeróżne bezglutenowe ciasta i chleby (a to wcale niełatwe), i do tego improwizować.
                            A 10 lat temu wydawało mi się, że gotowanie to "wiedza tajemna" - że owszem, ludzie to robią, ale to jest poza moim pojmowaniem...

                            Naprawdę - ich teksty, metody i sposoby manipulacji są jak spod sztancy.
                            Przyznam, że jak dowiedziałam się, że te same teksty słyszą wszystkie córki narcystycznych i zaborczych matek - było mi o wiele łatwiej. Bo wcześniej byłam autentycznie przekonana o wyjątkowości swojej sytuacji i o tym, że "no kto jak kto, ale ja mam taką mamę w takiej sytuacji, że naprawdę nie mogę jej zostawić...". A tu proszę - kolejny klon :D
                            • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 17:17
                              haha, o tym sraniu w gniazdo to nie tak dosłownie, ale fakt, mama z babcią byly zawsze bardzo przeczulone żeby nic nikomu nie mówić co się dzieje w domu. Do tego stopnia, że kiedy jako nastolatka powiedziałam koleżance przez telefon, że niestety nie mogę z nią wyjść na spacer, bo mama mi nie pozwala (co było prawdą) to miałam później piekło, że jak mogłam komuś zdradzić co się u nas dzieje, że mama mi czegoś nie pozwala, przecież powinnam skłamać, że po prostu mi się nie chce iść na spacer, a nie biedną mamę przedstawiać w złym świetle. Jako małe dziecko tematem tabu był brak ojca, nie mogłam nikomu wyjawić, że nie mam taty, jak ktoś pytał to zawsze wpadałam w stres jak to wytłumaczyć żeby nie powiedziec prawdy kiedy ktoś pyta. Także można by to podciągnąć pod tą ochotę wizerunku rodziny;p
                              To pocieszające, że nauczyłaś się gotować. ja nadal jestem na etapie, że jest to wiedza tajemna, tylko dla nielicznych;p Ale wszystko przede mną ;p
                              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 17:33
                                ratamatahatta napisała:

                                > miałam później piekło, że jak mogłam komuś zdradzić co się u nas dzieje,
                                > że mama mi czegoś nie pozwala, przecież powinnam skłamać, że po prostu
                                > mi się nie chce iść na spacer, a nie biedną mamę przedstawiać w złym świetle.

                                O to, to.
                                Ja kiedyś miałam awanturę z piorunami w oczach, bo kilka lat wcześniej moja ówczesna psychopatyczna szefowa powiedziała do mnie z troską coś w stylu, że "pochodzę z niezamożnej rodziny", więc coś tam.
                                Więc skoro ona tak coś pierdnęła, to na pewno ja tak mówiłam - i jak śmiałam! A przecież to nieprawda!
                                Nie miało znaczenia, że kobita była szurnięta - co nie było dla matki tajemnicą. Ani to, że ja sama się wówczas zdziwiłam, skąd szefowa wyciągnęła takie wnioski. Nie - moja matka zapamiętała sobie, że ktoś pomyślał o nas, że jesteśmy biedne, więc to na pewno ja coś takiego powiedziałam - bo nienawidzę swojej rodziny. Tak to mniej więcej szło. Po blisko 10 latach...

                                > Jako małe dziecko tematem tabu był brak ojca, nie mogłam nikomu wyjawić,
                                > że nie mam taty, jak ktoś pytał to zawsze wpadałam w stres jak to wytłumaczyć
                                > żeby nie powiedziec prawdy kiedy ktoś pyta.

                                Przypuszczam, że nie znasz powodów, dla których ojciec Was zostawił, ale pierwsze, co przychodzi do głowy, to to, że może nie chciał się podporządkować żonie i teściowej, i nie miał innego wyjścia.
                                Nie usprawiedliwiam go, bo nie miał prawa opuszczać Ciebie, z Tobą nie brał rozwodu - ale trudno nie myśleć o tej opcji.

                                > To pocieszające, że nauczyłaś się gotować. ja nadal jestem na etapie,
                                > że jest to wiedza tajemna, tylko dla nielicznych;p Ale wszystko przede mną ;p

                                Z moim gotowaniem jest ciekawa sprawa. To była chyba pierwsza rzecz, przy której poczułam jakąkolwiek swoją sprawczość i "twórczość". I wciąż mnie zdumiewa, jak mi się to udało - startując z pozycji, gdzie umiałam zrobić jajecznicę, do kompletnego braku obaw przy gotowaniu - w zasadzie w ciągu kilku miesięcy, a właściwie to nie wiem kiedy. "Samo" się stało :)
                                Ale to bardzo znamienne - sprawczość i niezależność. Dwie kwestie kompletnie poza moim pojmowaniem. Trochę podświadomie się to działo.
                                • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 17:51
                                  Oficjalnym powodem dla czego tata nas opuścił jest to, że był złym czlowiekiem. Ja jednak z dzieciństwa pamiętam same kłótnie, krzyki i histerie mamy i milczącego ojca. Jaki był prawdziwy powód- moge się tylko domyślać i chyba wlasnei się domyślam ;p Oczywiście nic go nei usprawiedliwia że nei podtrzymywał kontaktu ze mną.
                                  • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 16:55
                                    ratamatahatta napisała:

                                    > Oficjalnym powodem dla czego tata nas opuścił jest to, że był złym czlowiekiem.
                                    > Ja jednak z dzieciństwa pamiętam same kłótnie, krzyki i histerie mamy i milczą
                                    > cego ojca. Jaki był prawdziwy powód- moge się tylko domyślać i chyba wlasnei si
                                    > ę domyślam ;p Oczywiście nic go nei usprawiedliwia że nei podtrzymywał kontaktu
                                    > ze mną.

                                    A masz kontakt z ojcem? A co było z dziadkiem?
                                    Może tam się coś głębiej kryje. Jakieś tajemnice może jakiś nieprawidłowości w rodzinie jak molestowanie czy coś.
                                    Może dlatego musiałaś być trzymana na smyczy i nie wolno było opowiadać co w domu bo ktoś by się dowiedział. Nie mówię o tobie ale o matce.
                                    Różne histerie się słyszy.
                          • zuzi.1 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 05.07.19, 23:49
                            "nasza rodzina jest wyjątkowa. Własciwie od dziecka było mi powtarzane, że nasza rodzina jest wyjątkowa, mama jest dużo lepsza niż inne mamy, inne mamy dają dziecku klucz na szyje i puszczają samopas. Moja mama poświęciła się wyjątkowo bo miała mnie na oku cały czas. Także kiedy byłam dorosła i miałam dłuższy okres bezrobocia, moja mama nie była taka jak inne mamy, nie wyrzuciła mnie, a mogła! Mogłam u niej mieszkać już jako dorosła i za nicc nie płacić. Moja mama gotowała mi zawsze, nigdy nie nauczyłam się gotować, mama robiła to za mnie a przeciez nie musiała. Poświęciła się. Stąd teraz jest wniosek, że powinnam ją traktować inaczej niż "zwykłą matkę". Czyli podporządkować się." Pięknie opisane argumenty narcystycznego systemu majace prowadzic do całkowitego podporządkowania niewolnika...ech
                  • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 12:30
                    71tosia napisała:

                    > Metody postepowania sa mniej wiecej takie same - nie eskalowanie konfliktu
                    > przez wchodzenie w słowne utarczki,

                    Aha. Jak w takim razie proponujesz prowadzić rozmowę, kiedy każde twoje słowo i zachowanie ma wielkie szanse stać się powodem do słownej utarczki? KAŻDE? Bo nigdy nie masz pewności, co matka uzna za atak na siebie, co ją dotknie.
                    Wytłumacz mi, najlepiej na przykładach, jak wtedy utrzymywać kontakt - może zrozumiem.
                      • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:28
                        fusun1804 napisała:

                        > Olu, koniecznie zerknij na ten wątek.

                        Ja widziałam ten wątek. Z trudem go czytałam.

                        Tosię "znam" nie od dziś. I podobnie jak ravny w niedawnym wątku zastanawiam się, co też Tosia ma za pazurkami, że nie opuści żadnego wątku o toksycznych, zawłaszczających matkach i broni ich do krwi ostatniej, zawsze lekceważąco umniejszając problemy dziecka, które się miota w tej chorej, niesymetrycznej relacji.
                        I zawsze jak ją wtedy czytam, to czuję się tak, jak dzisiaj napisała sorvina - jak kobieta, która zgłasza wieloletnią przemoc, a sugerują jej, żeby może spróbowała porozmawiać z mężem, bo przecież każdy się czasem kłóci...
                        Tyle mniej więcej warte są jej komunały, które nieustannie powtarza - żeby "nauczyć się komunikować z trudnymi ludźmi" i "wyciszać konflikty".
                        • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:41
                          ola_dom napisała:

                          > Tosię "znam" nie od dziś. I podobnie jak ravny w niedawnym wątku zastanawiam si
                          > ę, co też Tosia ma za pazurkami, że nie opuści żadnego wątku o toksycznych, zaw
                          > łaszczających matkach i broni ich do krwi ostatniej, zawsze lekceważąco umniejs
                          > zając problemy dziecka, które się miota w tej chorej, niesymetrycznej relacji.
                          > I zawsze jak ją wtedy czytam, to czuję się tak, jak dzisiaj napisała sorvina -
                          > jak kobieta, która zgłasza wieloletnią przemoc, a sugerują jej, żeby może sprób
                          > owała porozmawiać z mężem, bo przecież każdy się czasem kłóci...
                          > Tyle mniej więcej warte są jej komunały, które nieustannie powtarza - żeby "nau
                          > czyć się komunikować z trudnymi ludźmi" i "wyciszać konflikty".

                          Tosi teksty w takich watkach sprowadzaja sie w praktyce do calkiem niezawoalowanego "naucz sie to, co ci robia, znosic z dobra mina - to bedzie dowod twojej dojrzalosci".
                        • fusun1804 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 16:04
                          Ja również dyskutując z Tosią mam wrażenie, ze walę głową w mur. Do Tosi nic nie trafia.
                          Zastanawiam się, ktorą ze znanych mi osobiście osób Tosia przypomina. Chyba nauczycielkę, której obydwaj synowie wyemigrowali, z czego jeden do USA, bo w Europie ciagle było za blisko mamusi. Wredne synowe jej ich ukradły.
                          Mam wrażeniem ze realna komunikacja z Tosią jest niemożliwa. Jak papuga powtarza w kółko te swoje „argumenty”. Trzeba rozwiązywać konflikty i rozmawiać przy czym ona sama nie słyszy tego co się do niej mówi.
                          • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 20:38
                            dyskutujac z toba tez mam takie wrazenie, zawsze masz jedna rade 'odciac sie' matka wyrazila zdanie o sukience odciac ja, o fruzurze 'odciac' powiedzial cos o wnukach nie wpuscic do mieszkania. Szczerze wspolczuje ci, lista tych odciananch podejrzewam ze jest nieco dluzsza niz twoja matka - bo zdaje sie ze to jednyna toja metoda radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Pisze od zawsze cos co wydaje mi sie wrecz truizmem - dorosla ososba nie musi sie nauczyc radzic z trudnymi sytuacjami. Podejrzewam ze nie tylko z matka pewnie trudno sie ci rozmawia, ide o zaklad ze pracy tez masz problemy (zadaje sie ze o tym pisalam ale nie chce mi sie szukac) . Moze cos napisz o sobie ;-)
                            • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 20:51
                              71tosia napisała:

                              > dyskutujac z toba tez mam takie wrazenie, zawsze masz jedna rade 'odciac sie'
                              > matka wyrazila zdanie o sukience odciac ja, o fruzurze 'odciac'

                              No oczywiście, bo jak wiadomo - decyzja o zerwaniu kontaktów przebiega mniej więcej tak, że oto po 30-40 latach fajnych, ciepłych, zdrowych i normalnych relacji dziecka z matką, matka nagle nieopatrznie wyrazi niepochlebne zdanie o fryzurze czy sukience - i wtedy wstrząśnięte czterdziestoletnie dziecko wpada w spazmy i uznaje, że nie pozostaje nic innego, tylko zerwać kontakty z tą wstrętną kobietą.
                              Tak to mniej więcej widzisz, Tosiu, prawda?
                                • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 21:59
                                  OK, co Ty byś zrobiła 71tosia, gdyby matka chciała Cie klepać po twarzy? Mówisz jej, żeby tego nie robiła. Dalej Cie klepie po twarzy. Proszę nie rób. Ona tak chce. Nie rób bo mnie to boli, jest dla mnie nieprzyjemne. Nie, ona tak z serdeczności. A mnie sprawia przykrość i ból, przestań. Ona musi poklepać. Ale mamo to MNIE BOLI! E, wygłupiasz się, co tam Cie boli. Wróciłam od dentysty, boli mnie, nie rób tego. Poklepie cie, zobaczysz jak fajnie. NIE, ODEJDŹ ODE MNIE. Oj, tam, ja tylko Cie troszkę poklepie. Odpychasz jej ręce, ona dalej je wyciąga by Cie klepać.

                                  Jak reagujesz dalej?



                                  • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 16:57
                                    lumeria napisała:

                                    > OK, co Ty byś zrobiła 71tosia, gdyby matka chciała Cie klepać po twarzy? Mówis
                                    > z jej, żeby tego nie robiła. Dalej Cie klepie po twarzy. Proszę nie rób. Ona
                                    > tak chce. Nie rób bo mnie to boli, jest dla mnie nieprzyjemne. Nie, ona tak
                                    > z serdeczności. A mnie sprawia przykrość i ból, przestań. Ona musi poklepać. A
                                    > le mamo to MNIE BOLI! E, wygłupiasz się, co tam Cie boli. Wróciłam od dentyst
                                    > y, boli mnie, nie rób tego. Poklepie cie, zobaczysz jak fajnie. NIE, ODEJDŹ ODE
                                    > MNIE. Oj, tam, ja tylko Cie troszkę poklepie. Odpychasz jej ręce, ona dalej je
                                    > wyciąga by Cie klepać.
                                    >
                                    > Jak reagujesz dalej?
                                    >
                                    >
                                    >

                                    Tosia mówi nadstaw drugi policzek...
                                • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:00
                                  71tosia napisała:

                                  > jezeli 40ltaka wpada w rozpacz z powodu krytycznych uwag matki o jej sukience
                                  > to powinna sie zastanowić czy matka nie ma troche racji ze coka zbyt emocjonalna

                                  W sumie tak. Osoba regularnie traktowana gaslightingiem faktycznie może z czasem stać się nadmiernie emocjonalna. Masz rację, Tosiu. Ewidentnie znasz się na tym.
                                    • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:47
                                      71tosia napisała:

                                      > osoba regulanie wpadająca w histerie z powodu uwagi o sukience powinna dawno po
                                      > szukać pomocy psychologicznej, bo ma ewidentnie problem nie z matka ale z sobą.

                                      Bez wątpienia ma. Mamusia przez lata skutecznie o to zadbała.
                                      Co jeszcze chcesz udowodnić?
                                    • eliksir_czarodziejski Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 18:18
                                      71tosia napisała:

                                      > osoba regulanie wpadająca w histerie z powodu uwagi o sukience powinna dawno po
                                      > szukać pomocy psychologicznej, bo ma ewidentnie problem nie z matka ale z sobą
                                      > .
                                      Dlaczego odwracasz kota ogonem? To nie autorka wątku wpadła w histerię z powodu uwag o swojej fryzurze tylko jej matka i babka o czym dobrze wiesz.

                                      Od pewnego czasu probuje rozgryźć kim ty w ogóle jesteś i dlaczego tak maniakalnie bronisz ewidentnie toksycznych i szkodliwych rodziców. Coraz silniej podejrzewam że sama jesteś taka matka. To co teraz robisz jest obrzydliwe - wmawiasz autorce wątku problemy psychiczne bo słusznie ma żal do matki i babki w obliczu ich absurdalnych zachowań. To jest zwykły chamski gaslighting w czystej postaci. I te twoje płacze że absurdalne i przemocowe zachowania toksycznych rodziców wynikają z ich wieku, choć z postów autorki (i wielu innych autorów) wynika że Ci rodzice byli tacy zawsze.
                                      Powtórzę jeszcze raz - to co robisz jest obrzydliwe.
                                    • 3-mamuska Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 23.06.19, 17:00
                                      71tosia napisała:

                                      > osoba regulanie wpadająca w histerie z powodu uwagi o sukience powinna dawno po
                                      > szukać pomocy psychologicznej, bo ma ewidentnie problem nie z matka ale z sobą
                                      > .

                                      A nie pomyślałaś ze wpada w histerie z powodu wieloletnich uwag szantażu i poniżania ze w danej sukience wyglada jak np. zdzira?
                                      I ze to wina nie tej osoby tylko otocznia ? Ze tak długo drąży temat ze ta osoba nie wytrzymuje i woda w histerie?
                                      Nie wiesz co to psychiczne znęcanie się?
                            • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 00:41
                              71tosia napisała:

                              > dyskutujac z toba tez mam takie wrazenie, zawsze masz jedna rade 'odciac sie'
                              > matka wyrazila zdanie o sukience odciac ja, o fruzurze 'odciac' powiedzial cos
                              > o wnukach nie wpuscic do mieszkania.

                              Dalej nawet nie czytam. Jezeli dla tosi atak histerii, zachlystywanie sie, lapanie za serce, wrzaski "a idz sie potnij" sa WYRAZANIEM OPINII, to tosi nalezy unikac tak samo jak osob zachowujacych sie w ten sposob.
                              • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 00:45
                                za szybko poszlo

                                Mialam ci ja kiedys bardzo dobrego wykladowce. I on nam zawsze powtarzal - jezeli ktos ci mowi, ze dwa plus dwa rowna sie piec, dyskutuj z nim, udowadniaj, przekonuj, licz na palcach. Ale jesli ktos ci mowi, ze dwa plus dwa rowna sie kaloryfer, nie wdawaj sie w dyskusje. Uciekaj.
                                • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 08:59
                                  Właśnie, osia nei rozumie, że już samo spłycanie tego do "wyraziła zdanie" jest bolesne, bo np dla mnie to był kolejny cios, kiedy mama dzwoni i wmawia mi, że jet ze mną coś nie tak, że się obrażam, bo przecież mama nic złego, mama tylko wyraziła zdanie. Ataków histerii, palpitacji, słów o pocięciu się nie było. Nie było, wymyśliłam je! Żeby oprócz ścięcia włosów dodać mi kolejną winę- kłamstwo, obrażanie się o nic, bycie dziwną bo przecież mama tylko wyraziła zdanie. To jest jak kolejny cios.
                                  • tt-tka Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 21.06.19, 11:20
                                    ratamatahatta napisała:

                                    > Właśnie, osia nei rozumie, że już samo spłycanie tego do "wyraziła zdanie" jest
                                    > bolesne,

                                    Ja tam sadze, ze tosia doskonale rozumie, a powodow, dla ktorych kreuje alternatywna rzeczywistosc, dociekac nie bede.
                                    W koncu nawet otwarte, doslowne bicie, wielokrotne, udokumentowanie, fizyczne i psychiczne szmacenie adwokat Piaseckiego byl zdolny nazwac "wolaniem o milosc", prawda ?
                  • aqua48 Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 28.06.19, 16:29
                    71tosia napisała:

                    >Metody postepowania sa mniej wiecej takie same - nie eskalowanie konfliktu przez wchodz
                    > enie w słowne utarczki, nie branie do siebie glupot ktore w stanie wzburzenia
                    > sie wypowiada, uspakajanie emocji etc. Naprawdę tego nie roz>miesz?

                    Naprawdę nie rozumiesz, że polecane przez Ciebie metody działają wyłącznie jeśli:
                    A/ masz bardzo mocne poczucie własnej wartości oraz dystans do siebie i do otoczenia
                    B/ dysponujesz odpowiednim zapleczem/wsparciem, osobą która będzie Cię utwierdzać w tym, że wszelkie konflikty nie wynikają z Twojej winy, choć Ty jesteś ich powodem.
                    C/ nie zależysz od osób które te konflikty wywołują, nic im nie zawdzięczasz
                    D/ myślisz zdroworozsądkowo i dysponujesz poczuciem humoru nawet w podbramkowych sytuacjach

          • lumeria Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:20
            Nawet kopiącemu, gryzącemu, czy rzucającemu piachem 3 latkowi należy stawiać zdrowe granice. Nie pozwalam się np. gryźć, tylko dlatego, ze dziecko jest małe. Nie i tyle.

            Nastolatek to samo - musi się nauczyć, ze bliscy nie są bębnami w które może walić bez umiaru. Ze istnieją granice, poza którymi pewne (zwykle agresywne) zachowania nie są tolerowane.

            Te procesy nazywają się socjalizacją.


              • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 15:34
                lumeria napisała:

                > To bylo do Tosi w odpowiedzi na jej:
                >
                > >Gdy dziecko wykrzykuje 'nienawidzę was' co czasami zezłoszczonemu
                > nastolatkowi sie zdarza to bierzesz to serio? Obrazisz sie i zerwiesz kontakt?
                > Pewnie jednak zignorujesz te uwagi nastolatka i co najwyżej powiesz ze jest ci przykro?

                Ja jednak wciąż czekam na propozycje Tosi, co odpowiedzieć mamusi na zarzut, że już mnie nie obchodzi, nie interesuję się nią, nie liczę się z nią i jej zdaniem, że nie dzwonię! od wczoraj!!!
              • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 20:47
                czy ja napisalam ze nie nalezy stawiac granic? Nalezy ale tez nalezy sie powstrzymac sie od pyskówki, szlochow, darcia szat, deklaracji odcianania bo zwykly komunikat 'jest mi przykro ze tak mowisz' dziala zwykle duzo lepiej. Dziala na dziecko dziala tez zwykle na rodzicow, duzo lepiej niz wyciaganie broni atomowej. Ale jak widze panie tu lubia pohisteryzwoac az chce sie napisac ze podobnie jak te matki z ktorymi tak walczycie ;-)
                • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 20:55
                  71tosia napisała:

                  > zwykly komunikat 'jest mi przykro ze tak mowisz' dziala zwykle duzo lepiej. Dziala na
                  > dziecko dziala tez zwykle na rodzicow

                  Otóż właśnie.
                  Tylko, pechowo, żadna z nas nie mówi tu o zwykłych sytuacjach, tylko o wieloletniej tresurze, manipulacjach, którym rodzice poddają - często także już dorosłe - dzieci. W takich relacjach nic nie odbywa się tak, jak zwykle.
                  • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 21:05
                    lumeria napisała:

                    > Co zrobić, jeśli rodzic te granice świadomie i celowo przekracza? Nie jeden raz,
                    > tylko wiele razy? Mowienie, perswadowanie nie pomaga. Co wtedy?

                    Co wtedy, kiedy powiedzenie rodzicowi, że sprawia czymś przykrość, tylko go nakręci, i następnym razem będzie jeszcze lepiej wiedział, gdzie uderzyć? Co skrupulatnie wykorzysta?
                  • 71tosia Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 21:50
                    wiesz wlasnie wstukałam w google 'jak sobie radzić z toksycznymi rodzicami' - pierwsza z brzegu opinia psychologa
                    'Twoi rodzice dominują w rozmowie, zadają niewygodne i nieprzyjemne pytania, głupio komentują czy dają niechciane rady po to, byś zrobił tak, jak oni sobie życzą, możesz przekierować rozmowę z dala od potencjalnej kłótni jasno i konkretnie zmieniając temat. Np. jeśli rodzice mówią „powinieneś znaleźć lepsze mieszkanie”, powiedz „dzięki za radę, ale czuję się dobrze tam, gdzie mieszkam” i zmienić temat pytając, np. jakie mają plany na wieczór. "
                    Hmmmmm jak ulga nie tylko ja tak mysle ;-)
                    • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:09
                      71tosia napisała:

                      > Np. jeśli rodzice mówią „powinieneś znaleźć lepsze mieszkanie”, powiedz
                      > „dzięki za radę, ale czuję się dobrze tam, gdzie mieszkam” i zmienić temat pytając,
                      > np. jakie mają plany na wieczór. "

                      - Ale dlaczego nie chcesz odpowiedzieć na moje pytanie, przecież to dla twojego dobra, ja się o ciebie martwię, że mieszkasz w tej norze, no ja bym nie mogła żyć w betonie... Ale tak, wiem, zdanie matki się już w ogóle nie liczy, tak!!! Na złość matce odmrożę sobie uszy...!

                      druga wersja:

                      - A jakie ja mam mieć plany na wieczór... Sama... w domu... nikt się nie zainteresuje... inne dzieci to spędzają niedzielne wieczory z rodzicami, przyjeżdżają na obiad do matki, troszczą się, interesują... a ja... ech...:/. Jak zdechnę, to będę tak leżała i nawet nikt nie będzie wiedział...

                      kolejna wersja:

                      - Phi... ech... hmm... taaak... {WZDYCHA CIĘŻKO; FOCH}

                      Teraz Tosiu proszę o kontynuację którejkolwiek z wersji rozmowy.
                    • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:12
                      71tosia napisała:

                      > wiesz wlasnie wstukałam w google 'jak sobie radzić z toksycznymi rodzicami' - pierwsza z brzegu opinia psychologa

                      I to jest właśnie to, o czym piszę od dawna - Ty nie masz pojęcia, o czym piszesz. Nie znasz tematu, nie chcesz poznać, nie mieści się w Twoim pojmowaniu, że rodzice mogą tak łamać dzieci - ale uparcie i namolnie będziesz sadzić te swoje komunały.
                      Po co to robisz?
                        • ola_dom Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:45
                          71tosia napisała:

                          > przeciez domorosly psycholog Ola jest madrzejsza

                          Nie, wcale nie chciałabym być "mądrzejsza" - niestety piszę z doświadczenia, którego wolałabym nie mieć.
                          I cytuję autentyczne rozmowy z moją matką.
                          Może spróbujesz pociągnąć którąś z cytowanych tu rozmów? Albo niech zrobi to któryś z Twoich niedomorosłych psychologów - nie ma sprawy.
                        • ratamatahatta Re: horror w rodzinie z powodu wizyty u fryzjera. 20.06.19, 22:50
                          Tosia, to sa pewnie jakies rady z poradników;p Wyszukałaś w googlach, tam są sztampowe porady. Jeszcze brakuje "spróbuj szczerej rozmowy" ;p Uwierz, że żadne przekierowanie tematu nie pomaga w sytuacjach takich jak. np moja własna. I czy przeczytałaś uważnie mój wątek? Pisałam już na pozątku, że mama ma problem z moją samodzielnością, ze samostanowieniem. Nie da się ugasić takiej histerii zwykłą, kulturalną gadką, bo mama w tych moich włosach zobaczyła utratę władzy, zmianę dotychczasowego porządku, wręcz poczuła się spoliczkowana moją fryzurą, bo przeciez ona się tak poświęciła, całe życie mnie próbowała upilnować, żebym sie nie usamodzielniła a tu nagle ja podjęłam decyzję z pominięciem jej zdania! Na prawdę trudno tu szukac rady w poradnikach gadki szmatki ;p