Dodaj do ulubionych

Toksyczny teść

26.09.19, 17:49
Jestem w związku od 6 lat, od początku dobrze nam się układało, jednak problem mam z teściem który mnie nienawidzi , tak naprawdę nie bardzo nawet wiem za co, twierdzi ze niszczę życie jego synkowi , ze synek zasługuje na kogoś lepszego , na wyższym poziomie, wielokrotnie poniżał mnie, obrażał, wyzywał , traktował jak powietrze. Mój narzeczony cały czas go tłumaczy, ze on ma taki charakter, ze to tylko takie starcze gadanie, ze on tak do wszystkich. Dodam iż jest to człowiek wykształcony, pracujący z ludźmi na codzień . Rok temu urodziła nam się córka, myślałam ze wtedy może trochę teść zmieni nastawienie do mnie, ze trochę odpuści, ale nie było tak, krytykował moje sposoby wychowawcze, to jak karmie i czym itd
Za miesiąc ma się odbyć nasz ślub, narzeczony bardzo długo nie chciał powiedzieć o tym ojcu , w końcu jak to zrobił to ten zaczął go nakłaniać do powrotu do domu, żeby zostawił mnie i córkę, ze ja mu zniszczę życie itd
Dodam ze teść mieszka sam bo mama mojego narzeczonego zmarła jak on był dzieckiem.
Doszło do tego ze teść sam bez niczyjej wiedzy odwołał gości weselnych od strony narzeczonego.
Ja jestem w kropce, nie wiem nawet czy ten ślub się odbędzie, nigdy nie stawiałam żadnego ultimatum , ale teraz chyba już nie mam wyjścia, bo nie pozwolę żeby teść decydował o tym czy ma się odbyć nasz ślub czy nie.
Chociaż obawiam się reakcji narzeczonego , który strasznie jest manipulowany przez ojca.
Jednej strony widzę ze kocha mnie i nasza córkę, z drugiej po każdym spotkaniu z ojcem , gada jakieś głupoty, czepia się do mnie, ma pretensje.
Może ktoś mi coś doradzi bo jestem bezradna, co mam dalej robić
Obserwuj wątek
      • enith Re: Toksyczny teść 26.09.19, 20:38
        W punkt, Szpil.

        Autorko wątku: na twoim miejscu sama odwołałabym ślub. Ten narzeczony na tym etapia życia nie rokuje na dobrego męża. W konflikcie pomiędzy ojcem a narzeczoną stanął po stronie ojca. I robił to zawsze, od samego początku waszego związku. Na czym ty tu chcesz budować rodzinę, skoro syn słucha się ojca, który każe mu opuścić ciebie i dziecko? Normalny facet na takie słowa huknąłby najpierw pięścią w stół, a potem drzwiami. Aż tynk by się sypnął z powały. Ale nie, twój ciamajdowaty narzeczony stoi jak dupa wołowa, gdy ojciec radośnie niszczy wasz związek.
        Narzeczony niech najpierw poukłada sobie w głowie priorytety (najlepiej z pomocą terapii), potem niech udowodni ci, że na pierwszym miejscu stoicie ty z córką, a potem możecie myśleć o legalizacji związku (o ile nadal będziesz zainteresowana).
    • heniek.8 Re: Toksyczny teść 26.09.19, 22:14
      bez sensu ten ślub teraz, ty chcesz, narzeczony nie wie czy chce, jego rodzina nie chce,

      podejrzewam że jest ciężko kiedy już zaprosiłaś gości i trzeba im powiedzieć że jednak nic z tego

      to trudne, ale w porównaniu z tym w co byś się wpakowała przez ten ślub, to jest piknik
    • gonzo_101 Re: Toksyczny teść 26.09.19, 22:36
      Jeśli to nie troling to teść wyświadczył Ci tylko przysługę, odwołując ślub. Wykorzystaj to i zmykaj od obu panów jak najdalej, zahaczając po drodze o terapie dla siebie.
    • ola_dom Re: Toksyczny teść 27.09.19, 09:10
      Dołączam do chóru - narzeczony jest w związku z tatusiem, a nie z Tobą, Ciebie tylko zapłodnił.
      Wybacz dosadność, ale w Twojej sytuacji zbliżający się (?) ślub to akurat najmniejszy problem.
      Oczywiście, możesz czekać aż upiorny tatko zejdzie z tego świata i będziesz miała męża już tylko dla siebie - ale NAPRAWDĘ chcesz spędzić życie z kimś, kto Cię nawet nie jest w stanie obronić przed przemocą?
    • aqua48 Re: Toksyczny teść 27.09.19, 10:03
      Nie rozumiem DLACZEGO narzeczony pozwalał swemu ojcu na wielokrotne poniżanie, obrażanie i wyzywanie Ciebie? Po co w ogóle w tej sytuacji powiedzieliście teściowi o ślubie i czemu pozwoliliście na odwoływanie przez niego gości?
      Dla mnie wszystko to co piszesz jest niepojęte. Z takimi osobami jak teść po prostu zrywa się wszelkie kontakty. A narzeczony po PIERWSZEJ akcji przeciwko Tobie powinien stanowczo zabronić ojcu zachowywać się w ten sposób i kategorycznie nakazać mu przeprosiny lub wyprosić go z waszego domu. Zrobił to? Stanął po Twojej stronie? Jeśli nie to czemu chcesz za niego wyjść za mąż? By całe życie być "tą gorszą, która niszczy synkowi życie i odrywa go do tatusia"? Teścia nie zmienisz, możesz jedynie zmienić swoje zachowanie i przestać wpuszczać go do swego życia. Fizycznie - nie pozwalając sobie na jakiekolwiek kontakty z nim oraz psychicznie - ucinając w zarodku pretensje narzeczonego po jego wizytach u ojca. Mów, że nie masz zamiaru tego słuchać gdy narzeczony gra rolę telefonu od ojca. Niech sobie z nim rozmawia, jeśli chce, ale Ty nie musisz.
      Ewentualnie możesz dać narzeczonemu sposobność by zastanowił się nad tym czy chce spędzić życie z Tobą i dzieckiem, ale sam, bez toksycznego rodzica, czy z ojcem i podjął świadomą decyzję z pełnymi jej konsekwencjami.
      • fusun1804 Re: Toksyczny teść 27.09.19, 13:04
        To czy ślub się odbedzie czy nie, zależy tylko od Was a nie od tescia. Termin w urzędzie stanu cywilnego macie juz zaklepany, żaden urzędnik nie anuluje terminu na życzenie teścia.
        A jak zareagowali ci zaproszeni goście kiedy tatuś odwolal zaproszenie? Bo ja na miejscu gości w pierwszej chwili bym się skontaktowala z Wami.
      • 3-mamuska Re: Toksyczny teść 28.09.19, 14:33
        Nie rozumiem DLACZEGO narzeczony pozwalał swemu ojcu na wielokrotne poniżanie, obrażanie i wyzywanie Ciebie? Po co w ogóle w tej sytuacji powiedzieliście teściowi o ślubie i czemu pozwoliliście na odwoływanie przez niego gości?

        Ojciec w ogóle nie powinien być zaproszony ani wiedzieć o ślubie.
    • an-i-ka Re: Toksyczny teść 27.09.19, 14:35
      Nie podejmuj pochopnych decyzji - najgorsza decyzja jaką możesz teraz podjąć to ślub! Ślub z niedojrzałym, uzależnionym od ojca chłopakiem.

      Problemem nie jest wcale teść, a narzeczony, który bierze stronę ojca. Obawiasz się reakcji teścia, reakcji narzeczonego - a czy ktoś tu myśli o tym co Ty czujesz albo co czuje Twoje dziecko?

      Twój chłopak nie odciął pępowiny, dla niego już na ZAWSZE ojciec będzie ważniejszy niż Ty i własne dziecko - pokazuje to przecież na każdym kroku i w dalszym ciągu będzie to robił - po ślubie nawet bardziej, bo wg niego będziesz od niego zależna.

      Wiesz dlaczego ślub ma się odbyć dopiero teraz? Jesteście w związku aż 6 lat, macie roczne dziecko. Wiesz czemu dopiero teraz? Prawdopodobnie żebyś miała mniejsze prawa do tego dziecka niż masz teraz.

      Jeśli myślisz o ultimatum i jeszcze jednej szansie dla narzeczonego to koniecznie terapia dla niego - i to długa, a nie jedna czy dwie wizyty na odczepnego. I najważniejsze terapia dla Ciebie - na razie widać, że nie potrafisz obiektywnie ocenić tego co się dzieje i sobie tego poukładać.

      Nie myśl o sobie, że jesteś bezradna - weź życie w swoje ręce.

      Napisałaś na forum, czyli czujesz, że coś jest nie tak - proszę weź pod uwagę sugestię osób, które Ci odpisały.

      PS. Jak wygląda Twoja sytuacja mieszkaniowa, rodzinna?
      • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 27.09.19, 17:56
        Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam ze kupiliśmy gdy razem za nie płaciliśmy, narzeczony więcej, ja mniej, ja bardziej zajmowałam się sprawami związanymi z organizacja wykończenia mieszkania itd. Po fakcie dowiedziałam się ze narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca , mój wkład mi oddał i tyle było z naszego mieszkania.
        Mam rodzine która jest mi pomocna w razie czego .
        • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 27.09.19, 18:02
          Jak zapytałam czemu to zrobił to powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspólne pieniądze
          • marsylvik Re: Toksyczny teść 29.09.19, 19:34
            bezradnaaa100 napisała:

            > Jak zapytałam czemu to zrobił to powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę
            > z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obaw
            > ia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspól
            > ne pieniądze

            A ma dla tych obaw jakiekolwiek realne podstawy? Liczysz się z tym, że tak zrobisz? Zrobiłaś coś konkretnego, co mogłoby u niego wzbudzić takie obawy? Nie?
            To skąd one u niego?

            Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że jeśli mamy do czynienia z absurdalnymi zarzutami czy obawami, to najpewniej ta osoba sądzi innych po sobie i spodziewa się po nich tego, czego to właśnie po niej należy się spodziewać. Psychologia też o tym mówi, zjawisko nazywa się "projekcją". I ja już w takich wypadkach wieję, a co najmniej zabezpieczam się i rozluźniam kontakt. Szkoda tylko, że nie od zawsze mam tę umiejętność dostrzegania tej lampki alarmowej.
            • szpil1 Re: Toksyczny teść 30.09.19, 18:32
              marsylvik napisała:
              >
              > Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że jeśli mamy do czynienia z absurdalnymi z
              > arzutami czy obawami, to najpewniej ta osoba sądzi innych po sobie i spodziewa
              > się po nich tego, czego to właśnie po niej należy się spodziewać. Psychologia t
              > eż o tym mówi, zjawisko nazywa się "projekcją".

              100/100, Marsylvik, mam identyczne doświadczenia.
        • lumeria Re: Toksyczny teść 27.09.19, 19:00
          >Po fakcie dowiedziałam się ze narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca

          Jak mogl przepisac, jesli obydwoje byliscie (notarialnie) wlascicielami? No chyba, ze nie byliscie....
            • aqua48 Re: Toksyczny teść 28.09.19, 14:31
              bezradnaaa100 napisała:

              > Nie byliśmy jeszcze, to była tylko umowa deweloperska, jak przyszło do podpisan
              > ia aktu u notariusza , nawet o tym nie wiedziałam

              I naprawdę chcesz brać ślub z człowiekiem który nie tylko nie broni Cię przed atakami i nie wspiera, ale również oszukał Cię w tak podstawowej sprawie jaką jest mieszkanie dla rodziny?
              Dokładam więc moje zdanie - nie teść jest Twoim problemem, tylko niedojrzały, uzależniony od ojca i poddający się jego manipulacjom narzeczony. To nie jest materiał na męża. Kochaj go jeśli tak bardzo chcesz, wymagaj by był dobrym ojcem dla Waszego dziecka, jeśli potrafi, ale się z nim nie wiąż i nie planuj żadnej przyszłości. Przynajmniej dopóki nie przejdzie porządnej terapii.
              • eriu Re: Toksyczny teść 29.09.19, 12:08
                Teraz teść Cię może wywalić z mieszkania, zdajesz sobie z tego sprawę?

                Jestem w szoku. Najpierw marzeczony nie reaguje na ataki na Ciebie. Potem nie reaguje na odwołanie ślubu przez ojca - w takiej sytuacji powinien iść do ojca i w bardzo dosadnych słowach kazać mu w podskokać się od Was odwalić. Zamiast tego robi ojcu prezent w postaci Waszego mieszkania!

                Spójrz prawdzie w oczy: nie możesz na niego liczyć. Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się i zabezpieczyła alimenty sądownie. Jeśli narzeczonemu zależy na Was niech idzie na terapię.

                Jeśli narzeczony tak Cię traktuje i pod wpływem ojca ma pretensje i robi takie rzeczy jak napisałaś zastanawiałaś się, że może też Waszemu dziecku opowiadać o Tobie niestworzone historie? Tak żeby dziecko miało o Tobie jak najgorsze zdanie. To samo będzie dziadek robił.
        • koronka2012 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 21:45
          bezradnaaa100 napisała:

          > Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam ze kupiliśmy gdy razem za nie płacili
          > śmy, narzeczony więcej, ja mniej, ja bardziej zajmowałam się sprawami związanym
          > i z organizacja wykończenia mieszkania itd. Po fakcie dowiedziałam się ze narze
          > czony przepisał mieszkanie na swojego ojca ,

          Moment, przecież nie mógł tego zrobić, jeśli mieszkanie było wasze wspólne? chyba że dałaś się zrobić w bambuko i zgodziłaś się na to, żeby tylko on figurował w akcie notarialnym?
    • lumeria Re: Toksyczny teść 27.09.19, 19:03
      >mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć

      To bardzo źle rokuje, i GWARANTUJE problemy po ślubie.

      To jest bardzo, bardzo zla sytuacja dla Ciebie, ze narzyczony jest tak paranoicznie nastawiony do zwiazku. Co musialabys zrobic, by go uspokoic? Placic za wszystko sama?
    • 3-mamuska Re: Toksyczny teść 28.09.19, 14:31
      Z takim podejściem teścia i jego syna do ciebie decydujesz się na dziecko?
      Narzeczony odejście i albo nie będzie płacił albo będzie chciał ci odebrać dziecko.
      Głupota nie zna granic.
      • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 28.09.19, 21:19
        A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona, pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i w razie czego alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa prace. Poza tym człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś rozstanie, każdy wierzy ze będzie dobrze.
        • ola_dom Re: Toksyczny teść 28.09.19, 21:40
          bezradnaaa100 napisała:

          > jestem niezależna osoba

          Czyżby?
          Wydajesz się uzależniona od partnera, który jest uzależniony od ojca, wszyscy tkwicie w chorych, toksycznych zależnościach, skaczecie wokół toksycznego starszego pana, jak Wam zagra.
          Osobie niezależnej nikt nie odwołuje gości weselnych - sama decyduje o swoim weselu i kogo chce na nim widzieć.
        • aqua48 Re: Toksyczny teść 29.09.19, 12:14
          bezradnaaa100 napisała:

          > jestem niezależna osoba

          > teść wielokrotnie poniżał mnie, obrażał, wyzywał , traktował jak powietrze
          > narzeczony cały czas go tłumaczy
          > jestem w kropce, nie wiem nawet czy ten ślub się odbędzie
          > obawiam się reakcji narzeczonego , który strasznie jest manipulowany przez ojca
          > jestem bezradna
          > Kupiliśmy mieszkanie, tzn ja tak myślałam, po fakcie dowiedziałam się ze
          > narzeczony przepisał mieszkanie na swojego ojca, i tyle było z naszego mieszkania

          Nie tylko dla mnie te dwa opisy postawy założycielki wątku nie przystają zupełnie do siebie?
          Osoba niezależna spuściłaby teścia na drzewo i zajęła się sobą i swoimi relacjami z narzeczonym, oraz JEGO postawą wobec matki swojego dziecka.
          • eriu Re: Toksyczny teść 29.09.19, 12:18
            Oczywiście, że tak, zgadzam się z Tobą w pełni.

            Autorka wątku karmi się swoimi wyobrażeniami i myli możliwość zarabiania i fizycznego spłodzenia dziecka z realną samodzielnością.
        • eriu Re: Toksyczny teść 29.09.19, 12:16
          No i jako "dorosła, wykształcona, pracująca , niezależna osoba" wybrałaś dla siebie i dziecka chory układ i ojca, na którego nie możesz liczyć Ty ani dziecko. Już zdrowiej było wziąć dawcę spermy niż osobnika, który jest osobą niesamodzielną, jest manipulowany przez ojca i nie ma żadnego problemu żeby okraść Cię z prawa do mieszkania, w które włożyłaś mnóstwo kasy i wysiłku.

          Gratuluję dojrzałości wyboru. Jak się chce dziecko ważne jest jaki jest jego ojciec a nie to, że się znalazł ktoś kto Cię chciał zapłodnić. Weź pod uwagę, że ten ojciec będzie miał przez całe życie wpływ na Wasze dziecko nawet jak się z nim rozejdziesz, co powinnaś zrobić jak najszybciej.

          Tak szczerze powiedziawszy na początku myślałam, że może chodzi o bardzo toksyczne relacje, ale naprawdę zaczynam się martwić, że może chodzić o jakieś poważne zaburzenia paranoidalne. Oczywiście nie chcę i nie mam zamiaru stawiać diagnozy (zresztą nie czuję, że mam do tego odpowiednią wiedzę), ale strasznie mi to w miarę jak dopisujesz szczegóły zaczyna przypominać rodzinę znajomej, gdzie matka właśnie miała koszmarną paranoję, jej starszy syn też. Niestety oboje mają duże problemy psychiatryczne. Zaczynało się powiedźmy w miarę niewinnie, ale tak naprawdę sparaliżowało to i zniszczyło życie całej rodziny. Także uważaj na siebie i uciekaj od nich.
          • eriu Re: Toksyczny teść 29.09.19, 12:24
            Żeby była jasność: nie chodzi mi o piętnowanie osób z problemami psychiatrycznymi, ale patrząc na nieprzewidywalne zachowanie narzeczonego trzeba chronić siebie i dziecko. A narzeczony powinien udać się do specialisty - niech idzie na terapię - jeśli będzie grubszy psychiatryczny temat, to go psycholog przekieruje do psychiatry - zresztą też dobrzy psychologowie często to robią w celu uzupełnienia leczenia.
        • szpil1 Re: Toksyczny teść 29.09.19, 18:02
          bezradnaaa100 napisała:

          > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona
          > , pracująca , niezależna osoba

          Parsknęłam śmiechem.
        • 3-mamuska Re: Toksyczny teść 29.09.19, 21:05
          bezradnaaa100 napisała:

          > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona
          > , pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i
          > w razie czego alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa p
          > race. Poza tym człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś ro
          > zstanie, każdy wierzy ze będzie dobrze.


          Sorry dorosła kobieta samodzielna nie wybrała by na ojca dziecka dupka który siedzi pod pantoflem i tatusia.
          I nie tylko kasa się liczy w życiu.
    • sasanka5 Re: Toksyczny teść 30.09.19, 22:16
      Znasz powiedzenie Czym skorupa za młodu nasiąknie tym na starość trąci?
      To weź kartkę i śpisz wszystkie podobieństwa jakie dostrzegasz pomiędzy swoim narzeczonym i teściem. Zrób to uczciwie wobec siebie bez jakiś takich "to się zmieni po ślubie" bo się nie zmieni. Może co najwyżej nasilić a za parę lat przejdzie w kryzys wieku średniego.
      Twój narzeczony wychowywał się tylko z ojcem?
    • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 05:04
      Twój narzeczony to nie dość, że synuś tatusia, to jeszcze do tego ordynarny oszust. Za ten przekręt z mieszkaniem, które ty wykańczałaś i dekorowałaś, a które zostało bez twojej wiedzy i zgody przepisane na ojca, narzeczonemu należy się kop w dupę taki, że zatrzymałby się dopiero na Księżycu. A ty z kimś takim chcesz zakładać rodzinę. Wiadomość dla ciebie: twój narzeczony jest w związku z tatusiem, a ty mu jesteś potrzebna do seksu, urodzenia dziecka i urządzenia jego i tatusia mieszkania. Nie masz ty ojca, matki, rodzeństwa, jakiejś przyjaciółki, kogokolwiek, kto wybiłby ci z głowy ten poroniony pomysł wejścia do chorej, toksycznej rodziny? Ślub z tym człowiekiem to absolutnie najgorsza twoja życiowa opcja. A jeśli myślisz, że od człowieka, który cię bez mrugnięcia okiem oszukał, wyrwiesz choć 100 zeta alimentów na dziecko, to jesteś frajerką stulecia.
      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 07:08
        łatwo jest jątrzyć i pluć na forum, trudniej jest pomyśleć
        jak mogło być mieszkanie przepisane na ojca bez jej zgody?
        przecież musiałaby podpisać akt u notariusza
        skoro nie podpisała, to znaczy że nigdy nie była współwłaścicielem mieszkania,
        co zresztą jest logiczne - skoro sam teść miał wystarczające środki na całe mieszkanie, a autorka nie miała środków na połowę - to bez sensu byłoby z tego robić majątek wspólny

        może masz dziecko, jeżeli nie to wyobraź sobie że je masz
        i gdybyś mogła kupić temu dziecku mieszkanie, to czy byś się zgodziła na przepisanie połowy tego mieszkania na tego dziecka współmałżonka?
        wiedząc że w przypadku rozwodu, zabierze połowę?

        młodzi mogą nie planować rozwodu i udawać że takie rzeczy nie isntnieją a na pewno im się nie przytrafią,
        ale ty stara, masz dbać jeżeli nie o swoje dzieci to o swoje pieniądze
        • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 07:47
          „Teść „ odwołał swoich gości, wiec ja odwołałam całe wesele , powiedziałam narzeczonemu ze dopóki nie odwiedzi terapeuty to na żaden ślub liczyć nie może , w mieszkaniu póki co zostaje, on powiedział ze się z niego wyprowadzi.
              • fusun1804 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 13:37
                bezradnaaa100 napisała:

                > Ja do terapeuty chodzę już od dawna, on ze swojej strony nie widzi potrzeby

                I co ten terapeuta powiedzial na temat Twoich planow zalozenia rodziny z osobnikiem o mentalnosci nastolatka, z czlowiekiem, ktory sie z Tobą nie liczy i ktory Cię oszukal? Dla Twojego narzeczonego na pierwszym, drugim , trzecim i dziesiatym miejscu bedzie tatus, jego zdanie, jego kaprysy. Czy terapeuta odniosl sue jakos do tego zwiazku ? Przedstawil Ci perspektywy?
                • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 13:59
                  To terapeuta jest od tego? Może jeszcze będzie dorabiać jako swat :)
                  Ty chyba nie rozumiesz na czym to polega,
                  może terapia by cię uwolniła od tego przeżywania agresji
                • ola_dom Re: Toksyczny teść 01.10.19, 14:42
                  fusun1804 napisała:

                  > I co ten terapeuta powiedzial na temat Twoich planow
                  > Czy terapeuta odniosl sue jakos do tego zwiazku ? Przedstawil Ci perspektywy?

                  Terapia to nie jest poradnictwo życiowo - psychologiczne.
                  • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 16:15
                    To prawda. Natomiast jeśli pacjentka czuje się oszukana i wykorzystana przez najbliższą jej osobę, terapeuta mógłby się do tego odnieść i popracować z pacjentką nad powodem wyboru takiego partnera i tolerowania jego niefajnych zachowań wbrew sobie. To chyba mieści się w spektrum terapii?
                  • fusun1804 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 23:37
                    „Terapia to nie jest poradnictwo życiowo - psychologiczne.”

                    A szkoda, bo powinno być. Tutaj mamy dzuewczynę korzystającą z terapii, ktora od wielu lat tkwi w związku z mentalnym dzieciaczkiem trzymanym przez tatusia jak pies na smyczy ( zawodowo lekarzem). Chodzi na tę terapię, ( przeciez glownym tematem musi byc ten „związek” i uwiazanie partnera do tatusia) i w trakcie terapii decyduje się na dziecko z gnojem i na zakup mieszkania z gnojo-zlodziejem.

                    A czym jest w takim razie terapia? Od dawna usiluję sie tego dowiedziec. Nazywaniem emocji-to juz wiem.
                    Jakie są w takim razie pozytywne skutki tego nazywania emocji?
                    Bo na tym przykladzie widzimy jak dziewczyna pomimo terapii brnie w bagno.
                    • panna.jezowa Re: Toksyczny teść 01.10.19, 23:54
                      Dlaczego "powinno być"?
                      Przecież poradnictwo psychologiczne istnieje i jeśli ktoś potrzebuje porady to udaje się właśnie do psychologa.
                      A jeśli potrzebuje psychoterapii (a nie porady) to udaje się do psychoterapeuty.
                      To inne usługi i zakres działania.

                      Poza tym nie masz pojęcia nad czym autorka pracuje na terapii, co przedstawiła jako jej cel i jak praca nad sobą przebiega.
                      Wcale nie musiał to być związek z tym panem, autorka na pewno ma sporo innych problemów, co ten wątek jasno pokazuje.
                      • ola_dom Re: Toksyczny teść 02.10.19, 10:02
                        panna.jezowa napisał(a):

                        > Dlaczego "powinno być"?
                        > Przecież poradnictwo psychologiczne istnieje i jeśli ktoś potrzebuje porady to
                        > udaje się właśnie do psychologa.
                        > A jeśli potrzebuje psychoterapii (a nie porady) to udaje się do psychoterapeuty.
                        > To inne usługi i zakres działania.

                        Dzięki, pani.jezowa. Choć nie mam pewności, czy ta jasna odpowiedź cokolwiek tu zmieni.
                    • eukaliptusy Re: Toksyczny teść 02.10.19, 07:15
                      Terapeuta za nią życia nie przeżyje.
                      Jasne, może jej wyłożyć kawę na ławę jak to wszystko widzi. efekt będzie taki, że 50 % będzie nietrafione więc ona to odrzuci uznajac że terapeuta jej nie zna i nie rozumie, i nikt jej nie rozumie, a drugie 50% będzie trafne a przez to bardzo zagrażające i ona nie będzie chciała tego przyjąć do wiadomości i tez to odrzuci.
                      Pracować można tylko w tempie klienta.
                      • lumeria Re: Toksyczny teść 02.10.19, 13:55
                        Terapeuta może naprowadzać, radzić, wspierać, być nawet geniuszem w "wykładaniu kawy na lawę" - a klient i tak zrobi swoje.

                        Wiec trudno tu obwiniać terapeutę.
                      • eriu Re: Toksyczny teść 03.10.19, 14:34
                        Tylko praca z terapeutą też polega na tym, że jak jej już wyłoży co myśli, to pacjent powinien też to skomentować - tzn tak by było najlepiej. Bo tak naprawdę może trzeba skorygować punkt widzenia tereapeuty, tylko tak terapeuta poznaje lepiej pacjenta.
                    • ola_dom Re: Toksyczny teść 02.10.19, 17:15
                      fusun1804 napisała:

                      > A czym jest w takim razie terapia? Od dawna usiluję sie tego dowiedziec. Nazywaniem emocji-to juz wiem.
                      > Jakie są w takim razie pozytywne skutki tego nazywania emocji?

                      Fusun, na te pytania dostałaś już odpowiedź wiele razy, w różnych wątkach.
                      Z jakiegoś powodu nie umiesz, nie jesteś w stanie, albo nie chcesz jej przyjąć.
          • gonzo_101 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 14:25
            Słaba opcja z tym zostawaniem w mieszkaniu. Z tego co napisałaś to w akcie notarialnym to teść jest właścicielem lokalu, także spokojnie może dokwaterować Ci jakichś Ukraińców. Może tez wywalić cie z tego mieszkania bo zajmujesz cudzy lokal bez umowy najmu.
            • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 14:42
              Popieram. Dziewczyna wyjdzie do pracy, dziecko będzie w żłobku, a teść w międzyczasie wymieni zamki w drzwiach i ona ani do mieszkania już nie wejdzie, ani nie odzyska nic ze swoich rzeczy. Trzeba się spakować i wracać na stare śmieci lub tymczasowo do rodziny, do czasu aż stanie na nogi.
        • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 14:38
          Heniek, nie zaperzaj się, tylko porządnie doczytaj jej post. Mieszkanie państwo kupili RAZEM, pół na pół. O wykończenie, ekipy i wszystkie te męczace duperele zadbała ona. Po czym narzeczony oddał jej wkład, a aktem notarialnym współwlaścicielami mieszkania zostali narzeczony i jego ojciec. Jak ty byś się poczuł, gdyby ciebie w ten sposób wystawiono do wiatru? Ona kupowała i wykańczała mieszkanie dla siebie i narzeczonego, nie dla jego ojca. To jest ewidentne oszustwo, a już na pewno bardzo gruba wobec niej nielojalność narzeczonego. Może ona swoją połowę wkładu zamiast idiotycznie lokować w cudzą, jak się w efekcie okazało, nieruchomość, mogła mądrze zainwestować? Może zerwała jakąś inwestycję, by to mieszkanie kupić? Narzeczony ją oszukał, a tymczasowo także okradł z jej wkładu pieniężnego. A teraz dziewczyna nie ma żadnych praw do mieszkania, które wykańczała i urządzała i z którego nienawidzący jej przyszły teść może ją i roczną wnuczkę wywalić na bruk bez mrugnięcia okiem.
          Narzeczonemu i jego ojcu trzeba to przyznać, oboje to kuci na cztery nogi cwaniaczki. Dziewczyna ma z nimi przesrane już na starcie. Oby do tego ślubu nigdy nie doszło.
          • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 15:12
            Nie pół na pół, napisała że narzeczony zapłacił więcej, ona mniej. To swoje mniej potem dostała z powrotem. Nie wiadomo jakie nakłady ponosiła na to urządzanie, może ma faktury niech się domaga.

            Ale co do samego zakupu mieszkania no powiedz sama - gdybyście ty i twoje dziecko zapłacili większość ceny mieszkania, to czy chciałabyś mieć jego/jej narzeczonego z połową udziału w akcie notarialnym?
            • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 15:47
              Autorka wątku nie odzyska swoich nakładów na wykończenie, chyba, że pozwie narzeczonego do sądu. A co z jej czasem? Kto jej zapłaci za jej fatygę, nagrywanie ekip remontowych itd.? To jest nie do odrobienia i nie do odzyskania.

              Gdybym kupiła dziecku część mieszkania, to ta część w akcie notarialnym byłaby jej/jego. Druga część należałaby aktem notarialnym do drugiego kupca (narzeczonej/narzeczonego) w wysokości, w jakiej ta osoba partycypowała w zakupie (np. 50/50 czy 60/40). Nie wiem, dlaczego JA miałabym widnieć w akcie notarialnym jako współwłaścicielka, skoro mieszkanie kupowałam dziecku, a nie sobie. A już na pewno nie zrobiłabym chamskiego przekrętu i wzięła cudzą kasę na kupno MOJEGO mieszkania. Bo tak to się w efekcie dla autorki wątku skończyło. I nie ma znaczenia, że swój wkład odzyskała. Znaczenie ma, że ją oszukano.
              Gdyby od samego początku było ustalone, że od niej pożyczone będą pieniądze na zakup mieszkania narzeczonego i jego ojca, po czym jej inwestycja zostanie jej terminowo zwrócona wraz z odsetkami(!), to sprawa wyglądałaby zgoła inaczej. Ani by się kobieta nie zdziwiła u notariusza, ani nie traciłaby swojego czasu i pieniędzy na urządanie cudzego mieszkania. I to byłoby uczciwe załatwienie sprawy. A tak dwaj panowie mają mieszkanie tylko dla siebie, wykończone i urządzone cudzymi rękami i nakładem cudzego czasu, nic, tylko się wprowadzać. Cwaniactwo najgorszego sortu.
            • aqua48 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 16:15
              heniek.8 napisał:

              > gdybyście ty i twoje dziec
              > ko zapłacili większość ceny mieszkania, to czy chciałabyś mieć jego/jej narzecz
              > onego z połową udziału w akcie notarialnym?

              A dlaczego nie, jeśli ta narzeczona jest matką mojego wnuka, a dziecko planuje z nią ślub? Po co mi współwłasność takiego mieszkania? Żeby jątrzyć w stadle mojego dziecka? Uzurpować sobie władzę? Bez sensu. Daję dziecku pieniądze (jeśli mam) na mieszkanie i niech robi z nimi co uważa. Kupuje kawalerkę, kupuje większe na spółkę z narzeczoną, itp. Takie wtrącanie się na trzeciego, na dodatek za plecami narzeczonej to najgorsze co rodzic może zrobić.
              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 16:35
                aqua48 napisała:

                > Daję dziecku pieniądze (jeśli
                > mam) na mieszkanie i niech robi z nimi co uważa.

                to ty, a tamten ojciec wymyślił inaczej i też dobrze

                > Takie wtrącanie się na trzeciego, na dodatek za
                > plecami narzeczonej to najgorsze co rodzic może zrobić.

                najgorsze? potrafię sobie wyobrazić gorsze rzeczy, ale właściwie dlaczego "najgorsze"? bo "najlepsze" byłoby gdyby panna dostała swoją połowę i ten ślub się odbył?
                przecież ona jest w trakcie terapii, u niego sprawa nie ruszona - to że odwołali ten ślub to dobrze, już goście byli zaproszeni, "co ludzie powiedzą?"
                • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 16:49
                  > to ty, a tamten ojciec wymyślił inaczej i też dobrze...

                  Nie, nie dobrze. Wymyślił PO fakcie zakupu mieszkania przez narzeczoną syna. Gdyby wymyślił PRZED i kupił za swoją kasę, to nie byłoby sprawy. Jestem ciekawa, czy dziewczyna zobaczyła choć cień odsetek należących się jej z tytułu pożyczki. Coś mi mówi, że guzik zobaczyła, a nie odsetki.
                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 17:10
                    jakie odsetki? autorka nic nie wspomina o żadnych odsetkach
                    nic nie wiemy ile to było pieniędzy, na jak długo, jaka była umowa,
                    to ty na siłę chcesz wejść do tej opowieści jako Wybawca
                    • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 17:23
                      Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narzeczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie będzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....
                      maja jakaś paranoje ze ja bym wykopała narzeczonego z mieszkania, bo na pewno jestem cwana. Ogólnie największy problem teścia co do mnie to to ze nie jestem lekarzem, a jego syn tak... ja mam inny zawód, skończyłam inne studia , wiec jestem „ plebsem” w oczach teścia . I za pewne będę chciała zrobić narzeczonego na kase..... Chociaż to taki człowiek ze gdybym była hrabianka z workiem złota to tez bym nie odpowiadała bo np miałabym zły kolor włosów. Narzeczony skacze nad tym ojcem bo on taki biedny żyje sam i nie ma nikogo poza nim. Na początku narzeczony bardzo unikał tego abym poznała jego ojca, bardzo bardzo długo nie miałam z nim kontaktu, bo on dobrze wiedział czym to się skończy. Ale nie mógł wiecznie udawać ze mnie nie ma, twierdzi ze gdyby słuchał ojca to wogole by ze mną nie był, mówi ze on nas kocha itd ale nie chce robić ojcu przykrości. Chciałby wszystkim dogodzić , trochę to chore. Dla tego na obecna chwile o ślubie nie ma mowy.
                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 17:29
                        bezradnaaa100 napisała:

                        > Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narz
                        > eczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie bę
                        > dzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

                        jak to kupiliście? czyli byłaś u notariusza, dostałaś akt notarialny a potem oni odkręcili tę historię

                        ogólnie to ci współczuję, bo do niedawna myślałaś że będzie ślub, wszystko cacy a teraz to się wali wszystko
                        ale nie można moim zdaniem pokazać palcem teścia i powiedzieć "100% jego wina"
                        każde z was w tym układzie odegrało jakąś rolę

                        kontynuuj terapię, poznawaj siebie, a skoro ojciec dziecka taki majętny to postaraj się o porządne alimenty
                      • marsylvik Re: Toksyczny teść 01.10.19, 18:06
                        Podrzuć mężowi "Szantaż emocjonalny. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem?" Susan Forward. A najlepiej najpierw sama przeczytaj, on może potem przeczyta, a może i nie - w końcu na niego masz ograniczony wpływ.
                      • enith Re: Toksyczny teść 01.10.19, 18:06
                        bezradnaaa100 napisała:

                        > Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narz
                        > eczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie bę
                        > dzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

                        No to, autorko wątku, zostałaś niniejszym koncertowo zrobiona przez obu panów w bambuko. Na twoim miejscu dałabym na mszę w intencji dziękczynnej za to, że ten cały toksyczny cyrk wyszedł na jaw PRZED ślubem. O mieszkaniu u ojca narzeczonego zapomnij. Kwestią czasu jest, gdy zostaniecie z dzieckiem stamtąd przepędzeni, a ty będziesz awaryjnie szukać lokum. Szukaj już teraz, nie ma co siedzieć kątem u oszusta i toksyka, który od samego początku robi absolutnie wszystko, co w jego mocy, by zniszczyć twój związek z jego synem, a czemu twój narzeczony się spokojnie przygląda. Trudno, nie tak to miało wyglądać, ale ciesz się, że los oszczędził ci przynajmniej koszmaru rozwodu.
                      • lumeria Re: Toksyczny teść 01.10.19, 19:26
                        >Mieszkanie kupiliśmy sami, bez wkładu teścia, ale po jego praniu mózgu dla narzeczonego , razem stwierdzili ze jednak nie chcą mojego wkładu , a mieszkanie będzie na teścia z narzeczonym jako upoważnionym .....

                        Sama napisalas powyżej:

                        >Nie byliśmy jeszcze [wlascicielami], to była tylko umowa deweloperska, jak przyszło do podpisania aktu u notariusza , nawet o tym nie wiedziałam

                        Wiec dlaczego piszesz, ze kupiliście mieszkanie – i wprowadzasz ludzi w błąd? To ojciec narzeczonego kupił mieszkanie, a ty się do tego mieszkanie wprowadziłaś wiedząc, ze nie jest twoja własnością.

                        • panna.jezowa Re: Toksyczny teść 01.10.19, 20:02
                          Bo kupili.
                          Kupowałaś kiedyś mieszkanie od dewelopera, gdy mieszkanie jest w budowie lub jest jeszcze dziurą w ziemi?
                          Wtedy nie ma aktu notarialnego tylko umowa z deweloperem. I wpłacanie kolejnych rat. Dopiero po wybudowaniu i odebraniu budynku podpisuje się umowy notarialne kupując ostatecznie to mieszkanie od dewelopera. Wcześniej to jakby kredytowanie dewelopera (bardzo niebezpieczne, można w efekcie nie mieć mieszkania a długi upadłego dewelopera spłacać, mnóstwo jest takich osób w Polsce).
                          Przy umowie notarialnej można wpisać inne osoby niż te dotychczasowe, ale nie ma opcji by osoba wcześniej płacąca o tym nie wiedziała.
                          Chyba, że było tak, że oni (autorka i narzeczony) składali się a narzeczony podpisał umowę z deweloperem, ona nie. Wtedy mogło się to odbyć poza nią.
                              • panna.jezowa Re: Toksyczny teść 01.10.19, 20:15
                                Tu jest wyjaśnione, że nie zawsze musi: pewnylokal.pl/porady/umowa-deweloperska-u-notariusza
                                Może było właśnie tak.

                                Inna sprawa, że fakt iż autorka nie umie napisać co i jak podpisała bardzo podważa jej przekonanie jaka jest dorosła, samodzielna itd.
                              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 21:55
                                panna.jezowa napisał(a):

                                > Zawsze? Bo znam mnóstwo przypadków, że nie była.

                                zależy chyba od epoki,
                                ja zawierałem za nowych czasów - notarialnie, było tam dużo paragrafów o standingu finansowym dewelopera, plus cały harmonogram etapami, co będzie wybudowane do dnia.. i ile do wtedy mam zapłacić, plus zobowiązanie do kiedy podpiszemy umowę końcową przeniesienia własności

                                nie wyobrażam sobie, żeby było możliwe żeby jakiś typ bez mojej wiedzy podpisał tę umowę końcową
                                • panna.jezowa Re: Toksyczny teść 01.10.19, 23:21
                                  Tak, doczytałam, że ustawa weszła w 2012, ale wciąż są deweloperzy, którzy nie podpisują notarialnie. taka umowa jest co prawda nieważna, ale tutaj to by akurat było wygodne.
                                  Tak czy inaczej: albo ona cokolwiek podpisywała i wtedy nie mógł się ciąg dalszy odbyć bez niej. Albo dała pieniądze narzeczonemu do ręki i on załatwiał - wtedy jej nazwiska formalnie nigdzie nie było.
                          • lumeria Re: Toksyczny teść 01.10.19, 23:12
                            panna.jezowa 01.10.19, 20:02 napisała:

                            >Bo kupili.

                            >Chyba, że było tak, że oni (autorka i narzeczony) składali się a narzeczony podpisał umowę z deweloperem, ona nie.

                            Wiec kupili albo nie kupili. Czyli co właściwie napisałaś?
                • marsylvik Re: Toksyczny teść 01.10.19, 18:01
                  heniek.8 napisał:

                  > bo "najlepsze" byłoby gdyby panna dostała swoją połowę i ten ślub się o
                  > dbył?

                  A właściwie dlaczego właśnie połowę?
                  Czy nie uczciwiej by było w akcie notarialnym ustalić współwłasność w procencie, w jakim dołożyła wkład, niż bez jej wiedzy i zgody jednostronnie zmieniać umowę, jaką mieli pomiędzy sobą młodzi?
                  W tej sprawie nie ojciec postąpił nie fair, a narzeczony. Nawet jeśli z inicjatywy ojca, to nie ma nic do rzeczy. Narzeczony jest dorosły i podjął taką decyzję stawiając narzeczoną przed faktem dokonanym. Ona w tej sytuacji powinna oczywiście mieć swój, potwierdzony notarialnie, wkład w mieszkanie, nie musi być wcale 50%. I na przyszłość niech pamięta, żeby nic nikomu nie urządzać w zamian za obietnicę udziału, tylko dopiero po faktycznym, potwierdzonym dokumentem, otrzymaniu swojej części.
                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 01.10.19, 21:52
                    ola_dom napisała:

                    > Za plecami, po kryjomu, wbrew wcześniejszym ustaleniom to "też dobrze"???

                    cóż powiem tak: wierzę autorce że jest rozgoryczona, rozczarowana

                    ale nie wiem kto co komu obiecywał, kiedy i ile płacił, kto widniał na umowach

                    jak zwykle w takich sytuacjach podejrzewam, że komunikacja szwankowała po obu/trzech stronach
                    mam za mało danych żeby stwierdzić że starszy pan jest "zły"
                    kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najbliższym czasie - pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli teraz dzielić/spłacać
                    • ola_dom Re: Toksyczny teść 02.10.19, 10:07
                      heniek.8 napisał:

                      > kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najbliższym czasie -
                      > pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli teraz dzielić/spłacać

                      Dziecko mają!!! Wspólne - a nie, że bezradnaaa z bękartem wprowadzi się i przejmie własność dziubdziusia tatusia.
                      Wypadałoby wręcz, żeby jakkolwiek płacił/zapewnił byt. Albo chociaż dzielił. Syn, nie tatuś-dziadziuś, to jasne, ale wolę napisać.
                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 10:23
                        jak na razie nikt nikogo nie wypędza
                        to forumowe wiedźmy kraczą że będzie wymiana zamka, bla bla :)

                        chociaż oczywiście, należy się spodziewać że w średnim okresie do rozstania dojdzie
                        a do zaspokajania potrzeb dziecka służą alimenty
                    • aqua48 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:08
                      heniek.8 napisał:

                      > kupił dziecku mieszkanie, a dziecko jak się okazuje nie będzie się żenić w najb
                      > liższym czasie - pomyśl jaki byłby pasztet teraz gdyby to mieszkanie musieli te
                      > raz dzielić/spłacać

                      Hmm.. jak w radiu Erewań z tymi samochodami które mieli rozdawać na Placu Czerwonym, a okazało się że w Leningradzie na Placu Rewolucji kradną rowery.
                      Tu podobnie - okazało się że nie kupił mieszkanie dziecku, które miało się żenić ale odstąpiło od tej decyzji, tylko został za plecami narzeczonej syna wpisany jako współwłaściciel mieszkania które wg planów miało należeć tylko do obydwojga. A poza tym w koszmarny sposób storpedował jego plany matrymonialne czym doprowadził do odwołania ceremonii.
                      Ja tu widzę same złe intencje ojca oraz zmanipulowanego syna, na którego decyzjach i słowach, matka jego dziecka absolutnie nie powinna polegać.
                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:11
                        "zmanipulowany syn" z tego co wnioskuję dobija czterdziestki

                        jak to uważasz było?
                        - czy syn był dobry na początku (np. w wieku 30 lat) i warto było za niego wyjść, ale zły tata go zepsuł?
                        czy on zawsze był taki i od początku nie warto było wychodzić za niego?
                        • aqua48 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:23
                          heniek.8 napisał:

                          > "zmanipulowany syn" z tego co wnioskuję dobija czterdziestki

                          Tym bardziej to przykre.

                          > - czy syn był dobry na początku (np. w wieku 30 lat) i warto było za niego wyjś
                          > ć, ale zły tata go zepsuł?
                          > czy on zawsze był taki i od początku nie warto było wychodzić za niego?

                          Uważam, że syn od początku nie rokował. Co okazało się w momencie gdy nie stanął po stronie partnerki wyzywanej przez swego ojca, nie obronił jej przed nim, nie postawił ojcu ultimatum że albo będzie się zachowywał poprawnie wobec jego wybranki, albo nie będzie miał z nimi nigdy więcej do czynienia. Można się w rodzinach nie lubić, nie przepadać za sobą, mieć jakieś pretensje itp, ale należy zachowywać się odpowiednio.
                          • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:27
                            > Uważam, że syn od początku nie rokował.

                            nie rokował, a formowanie charakteru odbywa się chyba wcześniej
                            czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.

                            czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna
                            • ola_dom Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:29
                              heniek.8 napisał:

                              > czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.
                              >
                              > czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna

                              Heniu, ale co właściwie chcesz w tym wątku udowodnić/powiedzieć?

                              No bo niby tak - większość kochanek/kochanków wyświadcza przysługę zdradzanym mężom/żonom, bo dzięki nim pozbywają się z życia wiarołomcy, czyli złego partnera. Na podobnej zasadzie można "wyjaśnić" i "udowodnić" wiele - tylko po co?
                              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:41
                                ola_dom napisała:

                                > Heniu, ale co właściwie chcesz w tym wątku udowodnić/powiedzieć?

                                że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

                                szkoda tylko że nieruchomości podrożały ostatnio, bo te zwrócone 40% wartości mieszkania to pewnie dzisiaj jest 33%
                                • ola_dom Re: Toksyczny teść 02.10.19, 17:16
                                  heniek.8 napisał:

                                  > że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

                                  Bez wątpienia, ale czy to dodaje plusów niedoszłemu teściowi - jak pisałeś? Siakoś wątpię.
                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 17:53
                                    ola_dom napisała:

                                    > Bez wątpienia, ale czy to dodaje plusów niedoszłemu teściowi - jak pisałeś? Sia
                                    > koś wątpię.

                                    to zależy z której strony patrzysz
                                    gdyby ten teść (lub nawet jego syn) opisał tę samą historię
                                    mogłabyś dojść do zupełnie innych wniosków, zastanawialibyśmy się być może czy i jakie plusy ma autorka (obecna, bo wtedy autor byłby inny - żeby nie było nieporozumienia :D )
                                    • gonzo_101 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 20:27
                                      Tylko jakoś druga strona nie ma takich wewnętrznych rozterek jak autorka i jakoś nie widzę pokrewnego wątku : Moja partnerka nie dogaduje się z moim kochanym tatusiem - pomocy. Albo Moja partnerka postawiła mi ultimatum i mam iść na terapię - co robić.
                                      Jakbyś zauważył to jest to forum publiczne i ogólnodostępne a jakoś nie widzę tu postów teścia czy niedoszłego narzeczonego, a przecież mogą tu napisać - prawda?
                                      To powiedz mi w jakim celu to twoje relatywistyczne gadanie, gdyby babcia miała wąsy... Odnoś się do tego co jest, a nie do tego co mogłoby być. Aż dziwi mnie ta twoja hiperaktywność w tym wątku.
                                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 21:06
                                        gonzo_101 napisał:

                                        > Odnoś się do tego co jest, a nie do tego co mogłoby być. Aż dziwi mnie
                                        > ta twoja hiperaktywność w tym wątku.

                                        rozszyfrowałeś mnie
                                        jestem teściem (na szczęście niedoszłym)
                                        jestem lekarzem, wynalazłem penicylinę

                                        autorka chciała wyjść za mojego syna
                                        nie wyszło
                                        co tu jest więcej do komentowania?
                                • aqua48 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 17:25
                                  heniek.8 napisał:

                                  > że unikając tego małżeństwa nie ma czego żałować, od początku nie było

                                  Owszem jest - straconego czasu i wysiłków, źle ulokowanych uczuć, zawiedzionych nadziei, oraz przede wszystkim tego że własnemu dziecku wybrało się źle i ojca i dziadka. Dla mnie to sporo czynników które mogą powodować żal i rozgoryczenie.
                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 18:02
                                    nie ma czegoś takiego jak zły wybór ojca czy dziadka
                                    wybrała najlepiej jak umiała

                                    natura próbuje różnych rozwiązań, ewolucja to miliardy prób i pojedyncze sukcesy

                                    pewnie myślisz na przykład że sama dobrze wybrałaś ojca i dziadka swojemu dziecku
                                    ale jak się nad tym zastanowisz, taka ocena dobrze / niedobrze : to jest tylko iluzja w twojej głowie
                                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 18:48
                                        aqua48 napisała:

                                        > Nie wiem czy zauważyłeś, ale to nie ja mam problem...

                                        ale oceniasz:

                                        straconego czasu i wysiłków, źle ulokowanych uczuć, zawiedzionych nadziei, oraz przede wszystkim tego że własnemu dziecku wybrało się źle i ojca i dziadka.

                                        zakładam że kto ocenia innych ma u siebie poukładane?
                                        • lumeria Re: Toksyczny teść 02.10.19, 20:26
                                          Heńku, przecież ten narzeczony tez stracił na tej swojej 'przezorności'/strachu przed byciem wykorzystanym - przecież on tez nadwyrężył (ub rozwalił) swój związek, może stracił rodzinę, spokojne życie razem.

                                          Dlatego ze jego ojciec stracił zaufanie do kobiet, to syn ucierpiał, jego kobieta i dziecko ucierpiały. To bardzo smutne dla wszystkich.

                                          No bo niestety w rodzinę i dzieci wkłada się pieniądze - to nie inwestycja, ze w jakimś punkcie są dochody. Trzeba liczy sie z tym, ze biedzie sie forsę wydawało kiedy zakłada się rodzinę.


                                            • lumeria Re: Toksyczny teść 02.10.19, 22:23
                                              No to po co w ogóle kręcił z kobieta? Po co robili razem dziecko? Po licho mu to było, jeśli tak strasznie tej kobiety się bal?

                                              Mógł przecież mieszkać z tata, albo nawet sam, zrobić wazektomie, i budować swój majątek.

                                              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 22:56
                                                lumeria napisała:

                                                > No to po co w ogóle kręcił z kobieta? Po co robili razem dziecko? Po licho mu
                                                > to było, jeśli tak strasznie tej kobiety się bal?

                                                jesteśmy zwierzętami, homo sapiens gatunek się kłania :D

                                                inne zwierzęta się nie żenią u księdza, nie umawiają u notariusza,

                                                grzmocą się w okresie rui, ot filozofia

                                                >> po co w ogóle kręcił z kobieta?
                                                może ty mi wytłumaczysz po co autorka w ogóle kręciła z mężczyzną?
                                                • lumeria Re: Toksyczny teść 02.10.19, 23:15
                                                  Nie wiem co oni wzajemnie w sobie widzieli.

                                                  Autorka napisala o nim, ze sie boi. Sama nie pisze, ze sie boi zwiazku:

                                                  >powiedział ze ze strachu ze go kiedyś wyrzucę z tego mieszkania, ogólnie on cały czas mówi jakieś bzdury o tym ze on się obawia ze po ślubie będę go nękać i ze czekam tylko żeby go wyłączyć i żyć za wspólne pieniądze

                                                  Z takimi przekonaniami to ja nie wiem jak można zbudować zdrowy, normalny związek - i przez bojącego, i przez kobietę, która wie, ze facet sie jej boi i oczekuje, ze ona go oszuka.
                                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 23:22
                                                    lumeria napisała:

                                                    > Z takimi przekonaniami to ja nie wiem jak można zbudować zdrowy, normalny związek

                                                    no to przecież nie budują związku, jest lepiej niż mogło być
                                              • eriu Re: Toksyczny teść 03.10.19, 15:16
                                                Mógł też zamieszkać z Heńkiem i by sobie razem na te kobiety narzekali, czasem by teścia zaprosili. Wiadomo, że facet facetowi nie zabierze, a baba to zawsze zabierze bo ta pazerność z jajników wychodzi :P
                                • ola_dom Re: Toksyczny teść 03.10.19, 21:09
                                  marsylvik napisała:

                                  > ola_dom napisała:
                                  >
                                  > > Na podobnej zasadzie można "wyjaśnić" i "udowodnić" wiele - tylko po co?
                                  >
                                  > Żeby się popisać niebanalną logiką? :D

                                  Takie właśnie odniosłam wrażenie;
                                  a drugie wrażenie to takie, że Heńka podmienili ;)
                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 03.10.19, 21:37
                                    przecież to jest normalna logika, dziewczyny co wam?

                                    logika chowania głowy w piasek i niezauważania słonia w pokoju podpowiada:
                                    "niech przed ślubem nie wyjdzie nic dyskwalifikującego kandydata, bo trzeba będzie odwołać ślub, a tego chcemy uniknąć. ewentualnie później może wyjdą jakieś przekręty i brudy, ale miejmy nadzieję że nie i małżeństwo przetrwa 50 lat"

                                    zwykła logika natomiast podpowiada - "niech wszelkie brudy wyjdą teraz przed ślubem, chcemy poznać swoje najgorsze oblicza, nie tylko najlepsze - i wtedy na spokojnie zastanowimy się czy chcemy tego ślubu"
                                    • ola_dom Re: Toksyczny teść 03.10.19, 21:47
                                      heniek.8 napisał:

                                      > przecież to jest normalna logika, dziewczyny co wam?

                                      Heniu, nie udawaj - wyjaśnij logikę stwierdzenia, ze teść z tego wątku "nie jest tak do końca negatywną postacią" - bo swoim zachowaniem prawdopodobnie zapobiegł ślubowi.
                                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 03.10.19, 21:56
                                        ola_dom napisała:

                                        > Heniu, nie udawaj - wyjaśnij logikę stwierdzenia, ze teść z tego wątku "nie jes
                                        > t tak do końca negatywną postacią" - bo swoim zachowaniem prawdopodobnie zapobi
                                        > egł ślubowi.

                                        po pierwsze nigdy nie zakładam że ktoś jest w 100% negatywną postacią,
                                        wiemy co nam napisze jedna strona, nie znamy jego wersji, to tym bardziej

                                        no powiedzmy, że ma swoje powody żeby niechętnie patrzeć w stronę "narzeczonej" a jego syn podziela to zdanie.

                                        z punktu widzenia autorki jest to może okrutne, ale z punktu widzenia tamtej rodziny to może być super racjonalne

                                        ślub mógł się odbyć albo mógł się nie odbyć
                                        gdyby się odbył a potem zaczęłyby się kwasy majątkowe to byłoby gorzej, niż wtedy kiedy się nie odbył
                                    • marsylvik Re: Toksyczny teść 03.10.19, 22:04
                                      Pisząc o niebanalnej logice miałam na myśli poniższe wnioskowanie:
                                      "nie rokował, a formowanie charakteru odbywa się chyba wcześniej
                                      czyli mozna powiedzieć że zapobiegając temu ślubowi tatko wyświadczył przysługę naszej autorce.

                                      czyli nie jest to postać jednoznacznie negatywna" :P
                                      • heniek.8 Re: Toksyczny teść 03.10.19, 22:10
                                        no a coś się nie zgadza?
                                        powiedzmy że to była rodzina złodziei
                                        narzeczona nic o tym nie wie, już przymierza suknie a tymczasem wpada teść i krzyczy do syna "chodź synek idziemy na napad" - no i jak ocenisz jego rolę?
                                        nawet bandyta zrobił dobry uczynek
                                            • lumeria Re: Toksyczny teść 04.10.19, 16:25
                                              O to mi chodzi. Heniek mówi, ze dobrze, ze teść i narzeczony rozwalili związek, zanim ta para wzięła ślub. Lecz nie bierze pod uwagę faktu, ze oni już byli rodziną z dzieckiem.

                                              Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

                                              To jego dziecko ucierpi na szarpaninie miedzy rodzicami/tesciem.

                                              • ola_dom Re: Toksyczny teść 04.10.19, 16:55
                                                lumeria napisała:

                                                > Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
                                                > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

                                                Och nie, zapewne będzie uczciwie płacił alimenty - to wszak cała połowa opieki nad dzieckiem, jaka przypada na płodziciela.
                                              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 04.10.19, 17:12
                                                lumeria napisała:

                                                > Heniek mówi, ze dobrze, ze teść i narzeczony rozwalili związek
                                                > , zanim ta para wzięła ślub.

                                                nic takiego nie mówię. mówię że z punktu widzenia narzeczonej narzeczony nie nadawał się na męża i vice versa - dla obojga z nich ten ślub był niepotrzebny

                                                o rozwaleniu związku nic nie wspominałem, nie wiem czy to dobrze, nie wiem czy to teść rozwalił a w jakim stopniu narzeczona się przyczyniłą - ale i tak przecież wiedzieliśmy że do tego prędzej czy później by doszło

                                                > Co teraz narzeczony zrobi? Wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
                                                > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?

                                                nie wiesz co zrobi - takie projekcje są że tak powiem hmm ... nieuprzejme? niefachowe :)
                                                w każdym razie świadczą raczej o tobie, że nie jesteś człowiekiem dobrej woli który zanim kogoś skrytykuje za np. bycie złym ojcem, najpierw poczeka aż ten ktoś dostarczy jakichś powodów
                                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 04.10.19, 17:32
                                                    lumeria napisała:

                                                    > Nic nie twierdze, pytam sie.

                                                    jak Lepper :) czy prawdą jest … ?

                                                    czy prawdą jest że wypnie się na dziecko, bo uważna, ze jego matka to
                                                    > oszustka (zanim cokolwiek zrobiła) i trzeba się przed nią bronic?
                                                  • lumeria Re: Toksyczny teść 04.10.19, 17:39
                                                    Henku, masz racje, ze slub niepotrzebny, jeśli nie ma zaufania ani z jednej ani z drugiej strony.

                                                    A związek bez ślubu to myślisz będzie prosperował bez tego zaufania?

                                                  • heniek.8 Re: Toksyczny teść 04.10.19, 17:43
                                                    lumeria napisała:

                                                    > A związek bez ślubu to myślisz będzie prosperował bez tego zaufania?

                                                    no oczywiście że nie, ale to jest coś z czym nie można nic zrobić
                                                    zaufanie jest albo go nie ma, nie da się w czarodziejski sposób natchnąć ich zaufaniem, i nie ma co gdybać jaki świat byłby piękny gdyby zaufania było w nim więcej
    • gonzo_101 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 00:23
      Troszkę się gubię w twoich sprawach mieszkaniowych. Jeśli dobrze zrozumiałem to w wersji ostatecznej to twój narzeczony kupił lokal, ty partycypowałaś w kosztach wykończeniowych. Następnie po urządzeniu mieszkania, narzeczony zapisał w akcie notarialnym ojca jako współwłaściciela, a tobie oddał poniesione koszty? Dobrze zrozumiałem?
      • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 08:10
        Koszty na zakup mieszkania ponieśliśmy ja i narzeczony 40:60 , w momencie konieczności podpisania umowy deweloperskiej ja leżałam w szpitalu w ciąży zagrożonej, wiec narzeczony podpisał ta umowę, po prawie roku kiedy już mieszkanie było już oddane do użytku i w trakcie wykończenia dowiedziałam się ze mamy już wyznaczony termin u notariusza na podpisanie właściwej umowy zakupu mieszkania. W między czasie narzeczony stwierdził ze ten termin mu nie odpowiada i przełoży na inny, o którym już mnie nie powiadomiono , bo pojechał do notariusza z ojcem, gdzie na niego zapisał własność mieszkania a na siebie współwłasność , oddał mój cały wkład w zakup, resztę dołożył sam, ojciec nie dał na to mieszkanie ani grosza , ale widnieje jako właściciel.
        Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpisuje
        • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 08:55
          bezradnaaa100 napisała:

          > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
          > suje

          ani nie ma sensu ci dowalać tak jak nie ma sensu ci kadzić jaka to ty jesteś nieszczęśliwa ofiara, a oni to wilki w owczej skórze

          jedno co ma sens to zastanawiać się co teraz? - pozew o zabezpieczenie i alimenty?
          przeprowadzka? powrót do mamy? a może udawanie że nic się nie stało - ślub odwołany, ale reszta zostaje po staremu?
        • aqua48 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 11:45
          bezradnaaa100 napisała:

          > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
          > suje

          Nie jesteś niedojrzała, tylko zostałaś perfidnie oszukana, narzeczony wykorzystał Twoją słabość z powodu zagrożonej ciąży. Dla mnie to byłoby dyskwalifikujące tego człowieka jako partnera, męża i ojca.
          I teraz mieszkasz z dzieckiem w mieszkaniu należącym do osoby która żywi do Ciebie niechęć i może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk,.
          Przemyśl to.
          • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:08
            aqua48 napisała:

            > może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk

            nie może bezkarnie, nawet wynajmowanie mieszkania obcej osobie wiąże się z ryzykiem że jak nie płaci a ma dziecko to nic się nie da z tym zrobić
            • aqua48 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:26
              heniek.8 napisał:

              > aqua48 napisała:
              >
              > > może z tego powodu w każdej chwili bezkarnie wyrzucić Cię na bruk
              >
              > nie może bezkarnie, nawet wynajmowanie mieszkania obcej osobie wiąże się z ryzy
              > kiem że jak nie płaci a ma dziecko to nic się nie da z tym zrobić

              Tu nie ma mowy o wynajmowaniu mieszkania, nie wiemy nawet czy pani jest w nim zameldowana...nie wspominając o jakiejś umowie najmu, a jak wiadomo w sytuacji gdy właściciel chce się lokatora pozbyć ma wiele możliwości uprzykrzania mu życia, możliwości na które matka z malutkim dzieckiem nie powinna być narażona.
              • heniek.8 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 12:29
                "zameldowanie" nic nie ma do własności, to jest coś w rodzaju informacji gdzie mają ci przysyłać listy z urzędów
                a gdyby byli małżeństwem i mieszkanie było współwłasnością, to czy mąż nie miałby "wiele możliwości uprzykrzania mu życia, możliwości na które matka z malutkim dzieckiem nie powinna być narażona"?
        • panna.jezowa Re: Toksyczny teść 02.10.19, 15:06
          A możesz zwyczajnie napisać co podpisałaś? Bo wciąż odmawiasz.
          Jeśli podpisałaś cokolwiek - ciąg dalszy nie mógł odbyć się bez Ciebie.
          Jeśli nic - nie miałaś praw do mieszkania.
          Przez rok nie mieliście żadnej umowy i płaciliście? To nie jest możliwe.
          • gonzo_101 Re: Toksyczny teść 02.10.19, 20:07
            To już chyba jasne, że nic nie podpisała. Od samego początku jedynym właścicielem formalnie był i jest jej narzeczony. Autorka wkładała pieniądze w "cudze" mieszkanie i tę kwotę dostała z powrotem.
        • enith Re: Toksyczny teść 02.10.19, 15:20
          Bezradna, zostałaś ewidentnie oszukana przez narzeczonego. Natomiast prawda jest taka, że ten przekręt z mieszkaniem jest tylko wisienką na torcie paskudnych zachowań narzeczonego wobec ciebie. Postaraj się spojrzeć na cały swój związek, od samych jego początków, obiektywnie. Partner nie był ideałem, prawda? Działo się sporo złego. Byłaś najpierw ukrywana przed jego ojcem, a potem wystawiona na jego szykany bez słowa obrony ze strony partnera. Sama widzisz, a jeśli nie widzisz, to powinnaś to rozgryźć na terapii, że ten człowiek od samego początku nie rokował na dobrego męża. Jakkolwiek dziwacznie to nie zabrzmi, powtórzę to samo, co w moim pierwszym poście: wredny niedoszły teść wyświadczył ci przysługę z odwołaniem waszego ślubu. Albo inaczej, dzięki niedoszłemu teściowi dowiedziałaś się, że nigdy nie będziesz mogła liczyć na swojego męża, że w męża hierarchii ważności ty i wasze dziecko stoicie hen, daleko za jego ojcem. Ta wiedza teraz, przed powiedzeniem sakramentalnego"tak", jest nie do przecenienia. Mądrzejsza o te ostatnie przykre doświadczenia już będziesz wiedzieć, co robić dalej.
          • bezradnaaa100 Re: Toksyczny teść 04.10.19, 19:49
            Akurat nie zgodzę się z tym, bo nigdzie nie napisałam ze nie mogłam nigdy liczyć na narzeczonego, ze jest złym człowiekiem, czy ze olewa nas, jest chorobliwie związany z ojcem to fakt, ale to raczej nie jest wyznacznikiem czy ktoś rokuje czy nie....
            • pade Re: Toksyczny teść 05.10.19, 17:34
              bezradnaaa100 napisała:

              > jest chorobliwie
              > związany z ojcem to fakt, ale to raczej nie jest wyznacznikiem czy ktoś rokuje
              > czy nie....

              JEST wyznacznikiem. Nie wmawiaj sobie, że jest inaczej.
        • marsylvik Re: Toksyczny teść 04.10.19, 22:11
          bezradnaaa100 napisała:

          > Teraz możecie jechać po mnie dalej, jaka jestem niedojrzała i nie wiem co podpi
          > suje

          Zauważyłam już dobrą chwilę wcześniej, że wątek zaczął przyjmować formę nagonki na Ciebie, wydaje mi się, że wyzwalaczem były te Twoje słowa:

          > A dla czego miałabym nie decydować się na dziecko, jestem dorosła, wykształcona,
          > pracująca , niezależna osoba, nikt nie ma podstaw do zabrania mi dziecka, a i w razie czego
          > alimenty mam od kogo ściągać, bo narzeczony ma stała dochodowa prace. Poza tym
          > człowiek wiązać się z kims nie myśli o tym ze może się kiedyś rozstanie, każdy wierzy ze
          > będzie dobrze.

          Nie przejmuj się za bardzo i pamiętaj, że forum jawi się jako jedna osoba, ale w rzeczywistości jest to wiele osób. Różnych, o różnych poglądach, zdaniu i uczuciach. I tylko chwilowo, tylko kilku osobom, włączyła się złość. I oni piszą, bo właśnie mają powód, to zostaje i wisi, a do tego jak ktoś czuje spokój, to i mniej pisze. Stąd wrażenie nagonki.
          Ta złość się często włącza na tym forum, kiedy kogoś uzna za "ofiarę, która nie daje sobie pomóc". Bo próba pomocy takiej osobie wywołuje bezsilność, baaardzo nieprzyjemne uczucie, które często się zastępuje złością, łatwiejszą do zniesienia.

          Więc nie przejmuj się za bardzo, przeczytaj nasze dyskusje jeszcze raz z dystansem i pomyśl, co my chcemy Ci powiedzieć, co takiego sprawia, że mamy wrażenie, że nie rozumiesz i wywołuje naszą frustrację.
          Na razie napisałaś, że teściu jest wredny. Nie odniosłaś się w zasadzie do "forumowej diagnozy", że to z narzeczonym jest problem, odpisałaś jedynie coś, co zostało odebrane "nie będziecie mi wytykać błędów i mówić co mam robić ze swoim życiem". Ja osobiście uważam, że jesteś związana z facetem, który ma ogromny proble