Dodaj do ulubionych

Czy to przemoc czy przesadzam?

13.02.20, 13:40
Witam, mam 29 lat i dwójkę małych dzieci (8i2 latka ) , od 10 lat jestem w związku. Od jakiś 3 lat w naszym związku jest coraz gorzej. Mój partner uzależniony jest od narkotyków. Od zawsze były sprzeczki ale przecież to normalne. Ludzie się kłucą potem godzą, ważne żeby dojść do porozumienia. Teraz to nie są kłótnie tylko awantury zazwyczaj zaczynające się od błachostki. Jest bardzo agresywny gdy wpadnie w szał i boję się go. Staram się robić wszystko żeby tego unikać ale czasem już nie daje rady. Nie pamiętam już kiedy to się zaczęło i kiedy stało się normą. Często słyszę że do niczego się nie nadaje, że jestem brzydka, tępa i nic nie potrafię. I tak się czuje jak Górno. Ciągle robię coś źle i za mało. Obecnie nie pracuje , zajmuje się domem i dziećmi. Zanim zaszłam w drugą ciążę pracowałam. Wtedy słyszałam że co to za praca , że za mało zarabiam, że on by wolał żebym była w domu. Teraz gdy nie pracuje powinnam iść do pracy. Chetnie bym to zrobiła ale nie mam z kim zostawic synka i dojezdzac do pracy bo przeciez auto jest jego. Na pomoc przy dzieciach tez nie ma co liczyć. Gdzie sie nie ruszam to w pakiecie z dziećmi. Mój partner zarabia całkiem dobrze ale pieniądze wydaje na używki nie licząc się zupełnie z niczym.Potem ciągle ma pretensje że to ja je wydalam i oczekuje że coś wymyślę, gdy brakuje na cokolwiek. Każda awantura to moja wina bo to ja go denerwuje. Powiem coś co mu się nie spodoba i bum. Ostatnio coraz częściej podnosi na mnie rękę. Potem mówi że przecież on mnie nie bije A ja przesadzam. On tylko mocniej złapał mnie za rękę albo lekko odepchnął A że wpadłam na ścianę to nie specjalnie. Twierdzi że to moja wina bo przy nikim innym się tak nie zachowuje i tylko ja wyzwalam w nim takie negatywne emocje. Czasem widzę że coś się świeci więc zamykam się w pokoju i siedzę cicho czekając aż się uspokoi ale on wtedy chodzi i mnie prowokuje aż nie jestem w stanie wytrzymać , chyba tylko na to czeka. Często zabiera mi telefon , więc zaczełam go chować. W weekend jak jest w domu a obudzi się w złym humorze to zabiera mi czajnik żebym nie mogła wypić kawy , albo wieczorami ostatnio zabiera zasilacz od dekodera mówiąc przy tym nie ma ku.. oglądania, nie zasłużyłaś. Nie mam siły się bronić. Czuje się jak małe dziecko które karze się za źle zachowanie. Tylko że czasem nie czuje żebym rzeczywiście zrobiła coś nie tak. Uważam że nigoko nie powinno się tak traktować. Moim obowiązkiem jest zaspokajanie jego potrzeb seksualnych. Jeśli nie chce iść z nim do łóżka to słyszę że się puszczam na prawo i lewo, wyzywa mnie i bierze siłą. Więc zgadzam się chociaż wcale tego nie chce. Sytuacja z wczoraj odmówiłam bo mam okres ale on jakby nie słyszał. Stanowczo mówię nie A on dalej swoje odwrócił mnie i zrobił co musi. Nie potrafiłam powstrzymać łez. Nie potrafię powiedzieć jak się czuje pusta w środku. Bez emocji bez sił. Później powiedział że przecież nic się nie stało to tylko seks i nie mam urządzać żadnej szopki. Wysmial mnie bezczelnie i po sprawie. To tylko kilka sytuacji i wielu. Tak długo tkwie w tym głównie ze nie umiem nic z tym zrobić. Udaje że nic takiego się nie dzieje. Wiem że powinnam odejść ale nie mam gdzie. Latem szukałam pomocy w ośrodku pomocy społecznej Panie tylko rozkładały ręce mówiąc że nie mogą pomóc ale radzą odejść. Jest mi wstyd mówić o tym jak wygląda moje życie. Jest mi głupio przyznać się że pozwalam się tak traktować. To jakieś błędne koło z którego nie mogę się wydostać. Ciężko jest mi to wytłumaczyć. Nie mam już siły. Teraz nie wiem już czy on robi coś nie tak czy to ja jestem nienormalna. Po każdej awanturze obiecuje sobie że to już koniec A potem nie umiem nic z tym zrobić. Chyba nie wierzę że mogę mieć lepsze życie. Wmawiam sobie ze mnie to nie rusza , że jestem ponad tym. Działało długo ale teraz już nie działa tak jak powinno. Za hejt podziękuję zdaję sobie sprawę z mojej ''głupoty ''. Rozum z poczuciem bezsilności i strachem nie idą w parze. Może są tutaj osoby które przechodziły przez to i będą mogły jakoś poradzic jak się uwolnić.
Obserwuj wątek
    • prawda_we_mgle Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 15:37
      Eeeej, to straszna przemoc! Masz jeszcze wątpliwości! Dziewczyno, kombinuj, jak możesz uciec, on cię zniszczy psychicznie i przekaże taki schemat dzieciom! Każda opcja jest lepsza - myśl! Rodzice? Rodzeństwo? Dom samotnej matki (oni pomagają stanąć na nogi).
      Moi zdaniem zostanie z nim to najgorsze, co możesz zrobić sobie i dzieciom.
    • ortolann Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 16:20
      Z jakiego miasta jesteś? Może znajdzie się ktoś u Ciebie, kto będzie mógł realnie pomóc, choćby zorganizować opiekę nad dzieckiem. Masz rodziców albo rodzeństwo? Jego rodzina pewnie nie bardzo Ci w czymkolwie pomoże. W dużych miastach działają ośrodki interwencji kryzysowej. Poza tym, jeśli on nie daje kasy na rodzinę, to można go zmusić, żeby dawał. Składa się wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny. Aha i wejdź na forum Rozwód... i co dalej tam się można wiele dowiedzieć i wiele tam jest osób z przejściami podobnymi do Twoich.

      --
      [url=http://smayliki.ru/smilie-1038114855.html][img]http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif[/img][/url]
      • triss_merigold6 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 20:23
        Po cholerę jej forum rozwodowe skoro nie jest mężatką?
        Powinna skierować się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej + dzwonić na policję za każdym razem jak partner będzie pod wpływem używek i zgłaszać, że boi się o życie dzieci.
      • malvaaa111 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 23:06
        Wiem że w dużych miastach są instytucje które zajmują się takimi sprawami oraz można znaleźć schronienie w specjalistycznych ośrodkach niestety mieszkam na wsi. 10 km od małego miasteczka. Najbliżej mam do Bydgoszczy jakieś 60 km. Mam rodziców i wiem że mogę na nich liczyć niestety w moim domu rodzinnym nie ma warunków na to żebym mogła zamieszkać razem z dziećmi. Moja mama to złota kobieta ale nie umiem z nią rozmawiać o swoich problemach. Nie mówię jej jak mi ciężko bo nie chce żeby się zamartwiała z mojego powodu , więc duszę to wszystko w sobie. Wiem że powinnam zaangażować w to odpowiednie służby ale boję się. To taki strach który paraliżuje od środka i sprawia że nie możesz postąpić racjonalnie. Bo ja wiem co powinnam zrobić. Iść na policję i starać się o niebieska kartę ale boję się tego co będzie jak on się dowie. Przeraża mnie świadomość jak bardzo się zmieniłam pod jego wpływem. Każdą moja decyzję analizuje pod kontem jego osoby. Zawsze mówiłam że nigdy nie pozwolę żeby facet podniósł na mnie rękę, a jeśli ktoś chociaż spróbuje to koniec. Teraz gdy doświadczam tego na co dzień rozumiem dlaczego tak ciężko przerwać takie życie. Jak słyszysz ciągle jaka jesteś do niczego to początkowo walczysz z tym, bo wiesz że jesteś coś warta. Nie chcesz się poddać, ale z czasem mimo wszystko zaczynasz w to wierzyć i nie jesteś w stanie nic z tym zrobić. Napisałam tutaj bo czuje się samotna, nie mam u kogo poszukać wsparcia. A wiem że muszę poszukać w sobie siłę , żeby zmienić swoje życie dla moich dzieci. Zajrzę na ten temat który mi poleciłas, mam nadzieję że mi to pomoże. Dziękuję
        • panna.nasturcja Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 23:19
          Malvaaa skoro możesz liczyć na wsparcie mamy to porozmawiaj z nią i choćby chwilowo zamieszkaj u rodziców. Choćby w najmniejszym pokoiku, nawet gdybyś Ty miała spać na karimacie w przedpokoju.
          Musisz uciekać z tego związku! I ocalić dzieci.
          Będzie tylko gorzej, nałóg męża zniszczy Wam życie, Ty będziesz coraz bardziej sparaliżowana strachem i niezdolna do zmiany, urodzisz kolejne dziecko.
          Nie czekaj! Uciekaj do mamy nawet w słabe warunki.
          Idź do MOPSu, może pomogą ze żłóbkiem lub przedszkolem dla młodszej żebyś mogła iść do pracy.
          Należy Ci się 500+, alimenty (składając pozew o alimenty wnieś o zabezpieczenie rodziny na czas trwania procesu, koniecznie z natychmiastową wykonalnością), rodzinne. Jeśli nie będziesz musiała wynajmować mieszkania to powoli dasz sobie radę, nawet jak na początku będziesz tylko dorabiała, na przykład po południu, jeśli mama zgodzi się przypilnować dzieci.
          Nie szuka wymówek, odejdź teraz, będzie tylko gorzej.
    • panna.nasturcja Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 22:53
      Malvaaa, bardzo przykre jest to, co piszesz.
      Tak, doświadczasz przemocy. I to wielu jej rodzajów. Psychicznej, ekonomicznej, seksualnej, fizycznej.
      Zakończ ten związek jak najszybciej się da, bo będzie tylko gorzej, gdy uzależnienie męża wymknie mu się spod kontroli, a wymknie się na pewno, to tylko kwestia czasu. Wtedy nie będzie też pracy, pieniędzy, on sprzed i wyniesie z domu co się da, będzie bardziej sfrustrowany niż jest, będzie przemocowy także wobec dzieci (jeśli już nie jest).

      Musisz uciekać.
      Ślubu nie macie, tak? Zawsze to jeden problem mniej.
      Póki jesteś z nim jednym mieszkaniu wzywaj policję, gdy Cię bije (nawet jak nie ma śladu, ale od razu), gdy Cię gwałci (tak, wymuszony seks to gwałt, nawet jeśli jesteście parą).
      To Ci pomoże założyć mu niebieską kartę, która się przyda w walce o dzieci ( a będzie walka o dzieci, bo to główny szantaż jaki on może zastosować).

      Masz jakieś swoje pieniądze?
      Co z możliwością wrócenia do rodziców? Albo kogoś innego z rodziny, choćby na jakiś czas?

      Jeśli nie masz gdzie się udać rozwiązaniem jest dom samotnej matki. To dla takich osób jak Ty one powstały.
      Zorientuj się gdzie są takie w Twojej okolicy, napisz maila z pytaniem czy Cię przyjmą.

      Czyść historię w komputerze i na komórce.
      Jeśli mąż zna hasło na Twojego maila załóż nowy adres mailowy z trudnym hasłem (nie urodziny dzieci, ani nic takiego). Nie rób nowego hasła na stare konto bo się zorientuje, że coś planujesz.
      Gdy go nie ma skseruj wszystkie ważne dokumenty, także PIT-y - potrzebujesz dowodów ile zarabia.
      Schowaj w dobre miejsce (jak możesz to poza domem) paszporty, akty urodzenia dzieci itd.
      Póki jesteś w domu stosuje dobrą antykoncepcję - ciąża to ostatnia z rzeczy jakie Ci teraz potrzebne.

      Mieszkanie jest czyje? Jego, wspólne?
      Jak Twoje lub wspólne musisz iść po poradę prawną jak się go pozbyć.
      Są darmowe porady przy centrach pomocy rodzinie, w MOPSie.
      Idź do takiego centrum lub MOPS-u, zapytaj co możesz zrobić, jak się uwolnić, zapytaj o domy samotnej matki.
      Sprawdź czy w Twojej okolicy nie ma ośrodka pomocy kryzysowej, czasem tam można się udać w nagłej potrzebie.

      Wszystko to rób bez dzieci, bo nigdy nie wiesz co powiedzą tacie.
      To za duża tajemnica, także na ośmiolatka, wygada się prędzej czy później.

      Nic mu nie mów, wyprowadź się jak go nie będzie.
      Jeśli masz gdzie (rodzina) to niech Ci pomogą w przeprowadzce, przyjadą po Ciebie, ale zrób to na raz, za jednym zamachem.
      Jeśli nie masz innej opcji to dom samotnej matki.
      Zabierz to, co najważniejsze, ile zdołasz zabrać mając dwójkę dzieci z sobą. Jakieś ich ukochane 2 przytulanki, zdjęcia na pendrivie - coś z domu.

      Nie bój się, dasz sobie radę. Tysiące kobiet było w takiej sytuacji jak Ty, da się z tego wyjść.
      Jesteś młoda, całe życie przed Tobą.
      I całe życie przed Twoimi dziećmi, nie pozwól by ojciec im je niszczył.

      I pisz tutaj, postaramy się pomóc.
      Ewentualnymi wpisami trolli się nie przejmuj, zawsze takie będą, skup się na tych postach, które Ci pomagają.
      Walcz o siebie i dzieci!
      • panna.nasturcja Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 22:55
        Zapomniała dopisać: nie bój się jego uwag, że jak odejdziesz to zabiorą Ci dzieci. Nie zabiorą, on zresztą wcale nie chce ich wychowywać, ale straszyć Cię tym będzie, bo to najprostsza i najpewniejsza droga do zastraszenia kobiety w Twojej sytuacji.
        • malvaaa111 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 00:01
          Tak jest. Najbardziej boli mnie gdy mówi że jestem zła mama. Bo dbam o dzieci i staram się najbardziej na świecie robić to jak najlepiej. Można zarzucić mi wszystko że nie sprzątam najlepiej, czasem o czymś zapomnę albo zrobię coś nie tak. Ale kocham swoje dzieci i myślę że jestem dobra mamą. Nie chce żeby to też mi zabrał.
      • malvaaa111 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 23:48
        Nie ślubu nie mamy. Gdy zaszłam w ciążę z córką nie chciałam brać ślubu z powodu dziecka. Szczęście że rozwodu nie będzie. Chociaż jako żona miałabym prawo do podziału majątku a tak nie mam nic. Mieszkamy w małej wsi w mieszkaniu komunalnym z bardzo niskim czynszem (ok. 300 zł) mój partner jest głównym najemcą. Aktualnie nie posiadam swoich własnych pieniędzy co bardzo mnie ogranicza jeśli chodzi o start. Do rodziców pójść nie mogę, na pewno by mi pomogli ale nie ma warunków żebyśmy mogli zamieszkać tam razem z dziećmi. Byłam latem w ośrodku pomocy społecznej gdy powiedziałam że mój partner jest agresywny A w domu są awantury Panie zapytały czego oczekuje. Odpowiedziałam że pomocy w znalezieniu lokum, odpowiedziały ze nie są w stanie. Dzieci nigdy nie uderzył, wyładowuje się tylko na mnie ale niestety nie hamuje się już przy nich więc boli mnie to że muszę na to patrzeć. Policję boję się wzywać bo boję się że będzie jeszcze gorzej jak pojadą. Za każdym razem obiecuje sobie że następnym razem to zrobię, ale wiem że kiedyś musi to nastąpić. Bardzo konkretne rady tego było mi trzeba. Długi czas myslalam że to tylko takie chwilowe zachowanie z jego strony. Że się pogubił i będzie jeszcze normalny ale zaczynam sobie uświadamiać ze nie ma co liczyć na poprawę. Sprawy zaszły już za daleko a ja ciągle przesuwałam granicę aż w końcu się zatarły. Muszę zacząć działać. Po przeczytaniu Twojego wpisu zaczynam mieć nadzieję że może mi się udać
        • panna.nasturcja Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 13.02.20, 23:59
          Jeśli nie masz żadnej opcji zatrzymania się u kogokolwiek z rodziny, choćby na kilka miesięcy by poukładać sobie sprawy to szukaj domu samotnej matki. O taką pomoc poproś w mopsie, powiedz jakiej przemocy doświadczasz.
          Sama wyszukaj takie domy w internecie i wyślij maile z pytaniem czy by Cię przyjęli.
          Idź na policję, zapytaj co możesz zrobić, powiedz, że boisz się, że po założeniu niebieskiej karty partner jeszcze bardziej Cię skrzywdzi (nie zawsze tak jest, czasem to jednak działa na jakiś czas otrzeźwiająco, w tym czasie mogłabyś się przygotować do odejścia.

          Pamiętaj, że jeśli odejdziesz z dziećmi to Ty będziesz dostawać 500+, nie on - to już jest cokolwiek. Do tego alimenty.

          Twoja sytuacja zmieni się tylko na gorsze.
          Narkoman na głodzie to człowiek zdolny do wszystkiego a w taką stronę zmierzacie, on nie da rady kontrolować nałogu.

          Twoje dzieci już doświadczają przemocy. Patrzenie na przemoc ojca wobec matki to koszmar dla dzieci, to przemoc wobec nich. Zniszczysz im życie, jeśli nie odejdziesz.
          Znajdź w sobie siłę dla nich, jeśli dla siebie nie potrafisz.

          Porozmawiaj z rodzicami, może jednak dadzą radę jakoś Ci pomóc. Ty teraz nie widzisz rozwiązań, ale oni mogą zobaczyć.

          Uda się! Powoli, ale dasz radę poukładać swoje życie.
          • malvaaa111 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 00:07
            On nie kontroluje już tego od dawna. Nie myśli racjonalnie. Jest w stanie wydać ostatnie pieniądze chodźmy miało nie być na chleb. Miesięcznie idą na to takie sumy że aż wstyd się przyznać. A gdy nie ma nic chodzi nabuzowany. Wystarczy iskierka.
            • tt-tka Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 00:17
              Chocby dom samotnej matki na poczatek. A jeszcze lepiej schronisko dla ofiar przemocy. Sprawdz w Centrum Praw Kobiet (strona albo meil), jakie masz najblizej.
              Co do pieniedzy - 500+ pobierasz ? Zapytaj w OPS, jakie ewentualnie zasilki czy zapomogi celowe, chocby jednorazowe, na start, moglabys uzyskac.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • eriu Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 09:28
                Też chciałam proponować Centrum Praw Kobiet - mają psychologów, prawników. Te osoby zaangażowane w Centrum niejedną historię znają i Cię pokierują.

                Choćby u rodziców nie było bieżącej wody i mieszkali w malutkim miejscu to i tak będzie to lepsza opcja dla Ciebie i Twoich dzieci dla Waszego bezpieczeństwa. Jeśli partner bierze to jest nieprzewidywalny. A dzieci bardzo cierpią widząc przemoc wobec Ciebie. To naznaczy ich całe życie - pozostawione w środowisku pełnym przemocy będą odtwarzać taki sam schemat przez całe życie - będą szukać tego co znają a więc partnera przemocowego i uzależnionego, bo to jest to co znają z dzieciństwa i to jest dla nich normalne.

                Odwagi, dasz radę! Wiem, że jest Ci bardzo ciężko ale kobiety odchodzą z takich sytuacji i dają radę. Ty też dasz. Czujesz się tak źle w tej chwili ze względu na długo stosowaną wobec Ciebie przemoc - to bardzo zaniża poczucie własnej wartości. Ale popatrz: pracowałaś tak długo: do drugiego dziecka. Masz doświadczenie w pracy - będzie Ci o wiele łatwiej wrócić do pracy. Potrzebujesz bezpiecznego miejsca, żeby odpocząć i się wzmocnić psychicznie - dlatego wszyscy mówią o powrocie do rodziców. Jak już nie będziesz mieszkać z partnerem poczujesz się dużo lepiej! I wszystko będzie lepiej wyglądało.

                --
                Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                66/93/95
                • eriu Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 09:33
                  Dodam tylko, że centrum praw kobiet ma ukryty ośrodek, gdzie można się ukryć - jest w Warszawie. Ale też w razie czego pomogą znaleźć schronienie w całej Polsce.

                  --
                  Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                  66/93/95
    • rena.k Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 11:16
      Nie zastanawiaj się, szukaj pomocy. Pogadaj jednak z rodzicami, czy innymi bliskimi osobami. Skontaktuj się z ośrodkami, które podały dziewczyny. Musisz znaleźć pomoc, dla siebie i dla dzieci. Na Twoim miejscu robiłabym to póki co "po cichu" i odeszła. Żeby nie mógł Cię bardziej skrzywdzić, ani dzieci.
    • alba27 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 19:43
      Wiele cudownych rad już padło, ja tylko dodam od siebie, że to normalne że się boisz, ale pomyśl że będzie ciężko przez rok, dwa a potem staniesz a nogi. Za kilka lat sobie podziękujesz. Odejdź dla dobra dzieci.
      • malvaaa111 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 19:51
        Dziękuję bardzo za wsparcie i słowa otuchy. Mobilizuje mnie to do działania. W poniedziałek mam zamiar udać się do gminnego ośrodka pomocy społecznej i poprosić o pomoc. Moze tym razem się uda coś ruszyć. Jak byłam tam w lipcu Pani nawet nie wspomniała słowem o mozliwosci założenia niebieskiej karty. Chce to przerwać i oby wystarczyło mi sił. Trzymajcie kciuki
        • tt-tka Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 14.02.20, 21:17
          Bedziemy trzymac.
          Gdyby odmowiono ci pomocy albo gdyby ona byla niewystarczajaca, pisz.
          Jesli dobrze pojdzie, tez napisz.




          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • biszkopty35 Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 15.02.20, 04:20
          Ale Uciekaj!!! A nie zakładaj kartę! On cię gwałci, bije i niszczy psychicznie. Widzi to wszystko i czuję córka . Nie tak ma wyglądać dom. Nie tego dla siebie i dla nich chcesz. Dom Dobrego Pasterza dla samotnych Matek, Żołędowo, Jastrzębia 27. Możesz też iść do najbliższej parafii, pokazać Twój wpis, znajdą Ci miejsce.
          • eriu Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 15.02.20, 07:31
            Myślę, że kartę dobrze mieć żeby w razie jak partner by złożył sprawę o kontakty z dziećmi to żeby mieć dowody, że była przemoc i że to nie jest w interesie dzieci.

            --
            Being alone is fine. Being alone together id perfect.
            66/93/95
            • eriu Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 15.02.20, 08:12
              No i też warto komuś bliskiemu opowiedzieć co się dzieje i np. wysłać mu zdjęcia obrażeń (i potem ze swojego telefonu je skasować), bo potem jak kobieta jest zawstydzona sytuacją to potem nie ma świadków na tę przemoc. To jest to co zasłyszalam / wyczytałam. Warto to sprawdzić z kimś kto się kompleksowo zajmuje przemocą jak Centrum Praw Kobiet.

              --
              Being alone is fine. Being alone together id perfect.
              66/93/95
    • marsylvik Re: Czy to przemoc czy przesadzam? 15.02.20, 10:05
      To jest przemoc. Fizyczna, psychiczna i ekonomiczna. Zaawansowana. Lepiej nie będzie, tylko coraz gorzej (dzieciom też coraz gorzej).

      Konkrety:
      1. Buduj "siatkę wsparcia społecznego". To strasznie ważne, a praktycznie każdy przemocowiec niszczy ją u swojej ofiary.
      Odnów stare przyjaźnie. Rozmawiaj z nimi o tym, co się dzieje.
      Porozmawiaj z rodziną o sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Jesteś matką - czy chciałabyś, żeby córka tak cierpiała w tajemnicy przed Tobą, zmniejszając tym samym szanse na poprawę swojej i swoich dzieci sytuacji tylko po to, żeby Ciebie nie martwić?
      Zawieraj nowe znajomości. Nawet pogawędki w sklepie się liczą. Nie ukrywaj sytuacji, w jakiej się znajdujesz.
      2. Zbieraj dowody na to, co się dzieje. Kiedy widzisz, że zbliża się wybuch i się zamykasz, żeby przeczekać, dyskretnie włączaj nagrywanie w telefonie. Informuj otoczenie.
      3. Odkładaj pieniądze. Choćby niewielkie, choćbyś miała każdego dnia kupić o jedną bułkę mniej... Zabezpiecz je i inne ważne rzeczy, takie jak dokumenty. Trzymaj je u rodziców w domu lub u zaprzyjaźnionej osoby. Miej w domu przygotowaną torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami, gdybyś musiała nagle uciekać.
      4. W mopsie poproś o psychologa. Jest duża szansa, że pomoże Ci się z tego dołu jakoś wykopać.
      5. Rozejrzyj się za możliwościami wyprowadzki. Wszystkimi. Także do rodziców. Potraktuj to jako rozwiązanie tymczasowe. Mieszkając byle gdzie byle nie z oprawcą możesz stanąć na nogi, zacząć myśleć normalnie, pozbyć się wyuczonej bezradności. Mieszkając z nim upadasz psychicznie coraz bardziej. Przyjdzie w końcu ten moment, że Twoje granice tolerancji przesuną się tak bardzo, że pozwolisz bezpośrednio skrzywdzić swoje dzieci. Jeśli nie wierzysz, to spójrz, jak się te granice przesunęły do tej pory.
      Wyobraź sobie, że mieszkasz u rodziców, w trudnych warunkach. Czy zdecydowałabyś świadomie wyprowadzić się od nich z dziećmi do stosującego przemoc narkomana po to, żeby dzieci miały lepsze warunki? Tak szczerze...
      6. Wykorzystaj to, że Twój oprawca jest narkomanem. Jednym z największych problemów w ucieczce z przemocy jest to, że ludzie nie dowierzają ofierze lub ją obwiniają, absolutnie nie rozumieją jak można tkwić w przemocy - "widać tak chce", "widziały gały co brały" i inne. W momencie, kiedy w rozmowach wspomnisz, że chłop nie zawsze taki był, ale się popsuł, bo wpadł w narkotyki i mu przeżarły mózg, ludziom łatwiej wczuć się w sytuację. I poważniej traktują zagrożenie z jego strony. Zbieraj dowody na to, że jest uzależniony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka